walkowna
11.06.12, 16:00
Czuje się okropnie... z dnia na dzień coraz gorzej. Czasami mam taki pomysł uciec z tąd ,zabrać synka i poprostu wyjechać daleko. Zacząć normalnie żyć, byc może nawet kiedyś stwierdzic ,że jestem szczęśliwa....no tak ale gdzie ,za co... to tylko takie moje marzenie. Czasami gdy mam już dość myślę sobie że nie ma nas tu i przychodzi wtedy taka ulga. Nasza 'rodzna' Mój facet - ojciec mojego synka - dobrze spełniający się jako tata ale mający już na sumieniu trwający do 2015 roku wyrok w zawieszeniu za znęcanie się psychiczne i fizyczne nade mną oraz dozór kuratora, synek - kochany dwulatek który jest dla mnie całym światem no i ja - ktoś kto tak naprawde jest nikim w tym układzie. Jestem już przyzwyczajona do poniżania i wyzywania, żyje w ciągły terrorze ,strachu... Duzo by tu pisać . Wiem co myslicie, że sama sobie zawiniłam, że to moja wina bo po co tkwie w takim związku ,że myśle że to dla dziecka a tak naprawde robie mu tym krzywde. Mały ma dom, ma mamae ,ma tate , ma babcie wujków, ciocie, kuzynostwo. Jest szczęśliwym dzieckiem, któremu niczego nie brakuje. Nie jest świadkiem przykrych sytuacji w 'naszym' domu. Owszem wyprowadziłabym się ale gdzie , za co no i jakim kosztem- burząć całe życie synka, zabierając mu ojca ,rodzinę, życie na jakie zasługuje. I dla kogo? tylko dla mojego szczęścia , dla mojego spokoju????? Mam zburzyć ze względu na siebie całe jego zycie?? Ja nie pracuje, nir mam gdzie iść, tak naprawde nic nie mam. Moja rodzina mi nie pomoże , wiem o tym, raz nawet kurator mojego faceta podjechał do moich rodziców i powiedział im że mają nas z tąd zabrać,że maja mna potrząsnąć i pomóc nam na to oni że jestem dorosła i mam sama sobie radzić a oni nie będą się wtrącać... hm w sumie tak samo powiedzieli gdy zostałam pobita w ciązy w wieku 19 lat. jestem tylko cięzarem. Czasami mysle że jak mały skończy 18 lat, jak już będzie samodzielny to dopiero wtedy odetchne bo odejde a narazie zostało mi tkwic w tym , poprostu. Wiem jednak że chce aby mój synek był szczęśliwy . Czuje się z tym wszystkim taka samotna , nie mam tak naprawde nikogom prócz małego w tym wszystkim. Chciałabym wyprowadzić się znalezć prace, znów poczuć że żyje wiem że to nie realne . Co mam zrobić?