poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziecka

11.06.12, 16:00
Czuje się okropnie... z dnia na dzień coraz gorzej. Czasami mam taki pomysł uciec z tąd ,zabrać synka i poprostu wyjechać daleko. Zacząć normalnie żyć, byc może nawet kiedyś stwierdzic ,że jestem szczęśliwa....no tak ale gdzie ,za co... to tylko takie moje marzenie. Czasami gdy mam już dość myślę sobie że nie ma nas tu i przychodzi wtedy taka ulga. Nasza 'rodzna' Mój facet - ojciec mojego synka - dobrze spełniający się jako tata ale mający już na sumieniu trwający do 2015 roku wyrok w zawieszeniu za znęcanie się psychiczne i fizyczne nade mną oraz dozór kuratora, synek - kochany dwulatek który jest dla mnie całym światem no i ja - ktoś kto tak naprawde jest nikim w tym układzie. Jestem już przyzwyczajona do poniżania i wyzywania, żyje w ciągły terrorze ,strachu... Duzo by tu pisać . Wiem co myslicie, że sama sobie zawiniłam, że to moja wina bo po co tkwie w takim związku ,że myśle że to dla dziecka a tak naprawde robie mu tym krzywde. Mały ma dom, ma mamae ,ma tate , ma babcie wujków, ciocie, kuzynostwo. Jest szczęśliwym dzieckiem, któremu niczego nie brakuje. Nie jest świadkiem przykrych sytuacji w 'naszym' domu. Owszem wyprowadziłabym się ale gdzie , za co no i jakim kosztem- burząć całe życie synka, zabierając mu ojca ,rodzinę, życie na jakie zasługuje. I dla kogo? tylko dla mojego szczęścia , dla mojego spokoju????? Mam zburzyć ze względu na siebie całe jego zycie?? Ja nie pracuje, nir mam gdzie iść, tak naprawde nic nie mam. Moja rodzina mi nie pomoże , wiem o tym, raz nawet kurator mojego faceta podjechał do moich rodziców i powiedział im że mają nas z tąd zabrać,że maja mna potrząsnąć i pomóc nam na to oni że jestem dorosła i mam sama sobie radzić a oni nie będą się wtrącać... hm w sumie tak samo powiedzieli gdy zostałam pobita w ciązy w wieku 19 lat. jestem tylko cięzarem. Czasami mysle że jak mały skończy 18 lat, jak już będzie samodzielny to dopiero wtedy odetchne bo odejde a narazie zostało mi tkwic w tym , poprostu. Wiem jednak że chce aby mój synek był szczęśliwy . Czuje się z tym wszystkim taka samotna , nie mam tak naprawde nikogom prócz małego w tym wszystkim. Chciałabym wyprowadzić się znalezć prace, znów poczuć że żyje wiem że to nie realne . Co mam zrobić?
    • mruwa9 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:10
      Nie wierze, ze przemocowiec moze byc dobrym ojcem. To sprzecznosc sama w sobie. Dziecko nie jest ani glupie, ani slepe i widzi, co sie dzieje. Pozostajac w zwiazku okaleczasz rowniez dziecko. Najprawdopodobniej wyrosnie z niego kolejny przemocowiec. Chcesz tego?
      A ty wykazujesz klasyczne objawy ofiary przemocy domowej i nie chcesz widziec tego, c wszyscy naokolo, z dzieckiem wlacznie, widz bardzo dobrze.
    • aniulka8503 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:11
      forum.gazeta.pl/forum/f,24028,Przemoc_w_rodzinie.html
      Wejdź na to forum, może zmieni to twoje nastawienie...
      Forum jest zamknięte, ale gdy opiszesz swoją sytuację to zapewne cię wpuszczą...czasem wiele daje chociażby zwykła rozmowa z ludźmi, którzy przeżyli bądź przeżywają podobne sytuacje...
    • sandrad2 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:12
      Gdy mały będzie miał 18 lat to będzie kopią tatusia, będzie cię tłukł i miał cię głęboko w d.... Albo będzie ćpiał żeby odreagować chore emocje z domu i będzie twoim wyrzutem sumiania za to czego nie zrobiłaś.
      Chyba kpisz, twierdząc, że dziecko nie widzi/słyszy/czuje przemocy w domu w którym go trzymasz...
      I jeszcze używasz dziecka do manipulacji, że "to dla jego szczęścia" się poświęcasz ....... a nie dlatego, że jesteś uzależniona od chłopa który cię gnoi, żenada kobito, żenada. Nikt się na to już nie nabierze, to nie te czasy.

      POWINNAŚ (czyt. "jesteś dziecku to winna") zabrac go z domu gdzie jest przemoc, przerwać krąg patologii który kolejnymi dziećmi wychowywanymi w przemocy tylko poszerzasz....

      Właściwie ja jestem za odbieraniem dzieci takim rodzicom. Ojciec niewydolny bo agresor psychol, matka niewydolna bo wieczna bierna ofiara płodząca kolejną patologię. Żadne z rodziców nie da dziecku "szczęścia" tkwiąc w tym układzie. A, jak widać, matka zmieniać układu NIE CHCE i urodzi nawet olejne dzieci byle od przemocowca nie odchodzić...
      • walkowna Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:23
        jasne 'zabrać" i wyprowadzić się pod most . najlepiej. Ja chce odejsć ale nie mam poprostu warunków ku temu.Sama poradziłabym sobie, wyjechałabym , znalazła prace ale nie zostawie dziecka
        • moniapoz Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:50
          koniecznie porozmawiaj z osobami które przeżyły coś podobnego. to wyżej wspomniane forum jest na prawdę jak najbardziej OK - dostaniesz tam wskazówki co zrobić, a nie rady typu rzuć go bo krzywdzisz dziecko.

          ja pierwszą myśl jaką miałam....może Dom Samotnej Matki na początek ? w każdym razie się nie poddawaj, musisz stanąć na nogi dla dobra dziecka, bo ono na pewno będzie czuło co się dzieje w domu i albo powieli zachowanie ojca względem Ciebie albo faktycznie się zapije/ zaćpa z rozpaczy.

          ------
          Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
          Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • marianka_marianka Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:24
      do 2015 roku wyrok w zawieszeniu za znęcanie się psychiczne i fizyczne nade mną oraz dozór kuratora
      A gdzie, w takim układzie, widzisz szczęście dziecka?
      Jeżeli dalej masz zamiar udawać kochającą się rodzinę, to są duże szanse, że z syna wyrośnie psychopata.
      Idź do domu samotnej matki, raczej nie powinno być problemu z przyjęciem was, jeżeli jesteś w posiadaniu wyroku sądu, dla "wspaniałego" tatusia za znęcanie nad rodziną.

      • sebalda Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 16:39
        Rodzice Ci nie pomogą, choć jesteś z małym dzieckiem? Jaki jest ich stosunek do wnuka? Może to ich zmobilizuje? Odradzali Ci tego faceta, ale nie słuchałaś, dobrze zgaduję? Są aż tak zawzięci?
        Masz tylko rodziców? A jakaś dalsza rodzina nie może Cię na jakiś czas przygarnąć? Byłaś w jakichś instytucjach kryzysowych, pomocowych? Czasami samotne osoby przygarniają matkę z dzieckiem za pomoc w prowadzeniu domu, może zainteresuj się tym, poszukaj na forach dla samotnych matek. Przecież nie Ty pierwsza i nie ostatnia lądujesz sama z dzieckiem. Bo to, że nie możesz pozostawać z tym człowiekiem, szczególnie gdy masz małe dziecko, nie ulega wątpliwości, Twoje tłumaczenie świadczy wyłącznie o Twojej kompletniej niedojrzałości i braku doświadczenia. Ale nie winię Cię za to, jesteś chyba bardzo młoda, prawda?
        • walkowna Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 17:01
          oni uważają że nie powinnam burzyć rodziny, że mały musi mieć ojca . Wyprowadzałam się wielokrotnie i to własnie do nich ,za każdym razem mówili że mam udzwignąć teraz odpowiedzialność za dziecko ,że ono potrzebuje rodziny. Oni nie chcą poprostu cięzaru, zreszta uważaja- paradoksalnie- że on nie jest taki zły bo mamy gdzie mieszakć , zarabia , dziecko jest zadbane . To og,ółnie chore. Mam ogromny zal bo gdybym miał w nich wsparcie byłoby inaczej. mam 23 lata
          • marzeka1 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 17:20
            Nigdy nie uwierzę, że ktoś z wyrokiem w zawiasach za psychiczne dręczenie może byc dobrym ojcem- na dodatek wszyscy wokół ciebie robią dobrą minę do złej gry, bo tym jest wmawianie tobie, ze musisz z psycholem być "dla dobra dziecka", "dla dobra rodziny"- a to guzik prawda. Już lepszy dom samotnej matki i skorzystanie z jakiś stron z pomocą dla kobiet w takiej sytuacji jak twoja. Masz TYLKO 23 lata, szkoda życia i twojego, i dziecka na takie życie.
            • mruwa9 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 17:39
              zaraz, zaraz, dlaczego ofiara ma sie wyprowadzac i poniewierac z dzieckiem po przytulkach, zamiast eksmitowac przemocowca?
          • amb25 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 08:53
            Wyprowadz sie do nich. Dziecko moze utrzymywac kontakt z rodzina meza i z mezem. Po prostu poloz uszy po sobie i idz do rodzicow. Pokazalas im wyrok? Zapytaj, czy oni chca zebys byla bita przez cale zycie. W koncu sie z tym pogodza. Jakakolwiek decyzje podejmiesz, musisz byc konsekwentna - wtedy tylko cos osiagniesz.
            Do meza o alimenty. Jesli nie pracujesz, to przy odrobinie szczescia i z pomoca adwokata, bedzie tez musial placic na ciebie (jesli rozwod z jego winy).
            Dziecko to wymowka, cos czym mozna toba sterowac - wzbudzajac wyrzuty sumienia. Jestes mloda, nie zwlekaj zycie przed toba.
            Aczkolwiek ja nie jestem specjalista, pewnie masz nadzieje, ze o sie zmieni po terapi - jesli tak jest rzeczywiscie to zapytaj fachowaca czy to mozliwe i jak do tego doprowadzic. Ale nie czekaj az znow oberwiesz. Przemoc moze narastac i kiedys moze dosiegnac takze twoje dziecko, albo dziecko, gdy bedzie juz dorosle, powieli zachowania tatusia. TEo chcesz dla jego zony i twoich wnkow?
    • kara_mia Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 17:49
      Jest szczęśliwym dzieckiem, któremu niczego nie brakuje. Nie jest świadkiem przykrych sytuacji w 'naszym' domu. Owszem wyprowadziłabym się ale gdzie , za co no i jakim kosztem- burząć całe życie synka, zabierając mu ojca ,rodzinę, życie na jakie zasługuje.
      I dla kogo? tylko dla mojego szczęścia , dla mojego spokoju????? Mam zburzyć ze względu na siebie całe jego zycie?? Ja nie pracuje, nir mam gdzie iść, tak naprawde nic nie mam.



      to w końcu jesteś z mężem z powodu dziecka
      czy
      z powodu siebie, bo nie masz gdzie iść i nie masz pracy i zawodu?

      To zupełnie dwie rożne rzeczy.
      Ja bym tam zaczęła od odpowiedzi na powyższe pytania i wzięła odpowiedzialnosc za swoje czyny.

      To jest twoja odpowiedzialność:
      -co zrobisz i jak postąpisz z mężem
      -jaka podejmiesz decyzje o pracy ( jeżeli masz jakiś zawód i wykształcenie)
      Jeżeli nie masz zawodu i pracy to obecna sytuacja jest konsekwencja TWOICH decyzji i ty jesteś za to odpowiedzialna.
      To znaczy, że również ty to możesz zmienić, lecz najpierw trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.

      • walkowna Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 23:05
        nie mam pracy bo opiekuje się domem ,małym, studiuje- za miesiąc bronie się. Otrzymuje stypedium naukowe ,całkiem dobrze sobie radze , ale co z tego? i tak nie mam gdzie podziac się z małym , nie moge liczyc na nikogo pomoc czyli tak naprawde nie mam nic. Jestem z nim z powodu dziecka, sama bym sobie poradziła, wyjechałabym znalazła jakąas prace ,zamieszkała byle gdzie . Natomiast teraz- Nie moge zrobic takiej rewolucji w zyciu dziecka , mam mu zabrtac wszystko co ma???
        • kara_mia Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 10:07
          Jestem z nim z powodu dziecka, sama bym sobie poradziła, wyjechałabym znalazła jakąas prace ,zamieszkała byle gdzie -
          to dobrze, że masz swoje zasoby , wiedzę i zawód i wiarę w swoje możliwości.

          Nie mogę zrobic takiej rewolucji w zyciu dziecka,
          dlaczego?
          ( osobiście wolę sformułowanie "nie chce" zamiast "nie mogę".
          Nie można tylko zapłacić karta w Biedronce. reszta to kwestia woli)

          mam mu zabrtac wszystko co ma???
          dlaczego uważasz, że mieszkanie, jakie obecnie zajmuje dziecko i obecny styl kontaktów z ojcem to jest wszystko co ma?
          Czy dziecko ma już nic innego?
          czy nic innego nie dostanie w zamian ( np inne mieszkanie, może za granica, inni ludzie poznani, inne środowisko? to wszystko nic?)
          Czy siebie masz również mu zamiar zabrać?
          Czy uważasz, że jak obronisz magisterium i dostaniesz prace to jednocześnie nie jesteś w stanie wychowywać dziecka?
          Czy nie znasz ani jednej osoby, która tak robiła?


        • morekac Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 10:42
          Natomiast teraz- Nie
          > moge zrobic takiej rewolucji w zyciu dziecka , mam mu zabrtac wszystko co ma??
          A co on ma? Znerwicowaną mamusię?
          Mam wrażenie, że dziecko to dla ciebie świetny pretekst, żeby nic nie zmieniać w swoim życiu.
    • mama_myszkina Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 18:43
      Kochana, napiszę wprost: rodziców się nie wybiera a Twoi rodzice są w tej przynajmniej kwestii po prostu głupi. Wybacz ostre słowa, ale tak jest.

      Mylisz się twierdząc, że synek nie jest obciążony tym, co dzieje się między Wami. Jest. I to bardzo. Dzieci reagują na sygnały niewerbalne dużo bardziej niż dorośli, a sygnały niewerbalne są ważniejsze w komunikacji od treści komunikatu.

      Twój syn uczy się jak być przemocowcem. Ojciec i jego stosunek do Ciebie są dla syna wzorem relacji mężczyzny z kobietą i najprawdopodobniej on powieli ten wzorzec. Albo będzie bił albo będzie emocjonalnie zablokowany.

      Wyggogluj sobie Cnetrum praw Kobiet, zadzwoń, zapytaj, czy mogą Ci wskazać miejsce darmowej porady w Twojej okolicy. Ponadto jest Osrodek Interwencji Kryzysowej.

      Ze względu na dobro dziecka właśnie dom samotnej matki jest lepszy od modelowania przez ojca, który nie szanuje matki dziecka.
    • mama_myszkina i jeszcze jedno 11.06.12, 18:46
      Z punktu widzenia psychologii dziecka lepszy jest brak doswiadczeń niż doswiadczenia negatywne. Czyli lepszy jest brak ojca na codzień niż ojciec, który swoim zachowaniem wypacza charakter dziecka i jego późniejsze relacje miedzyludzkie.
    • morekac Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 20:16
      Mały ma dom, ma mamae ,ma tate , ma babcie wujków, ciocie, kuzynostwo.
      Twoje rozstanie z mężem nie musi tego zmienić. Chyba że przy tej okazji zamierzasz wybić mu całą rodzinę z obu stron.
      Fakty są takie, że zyjesz w związku z człowiekiem, którego przemoc wobec ciebie została potwierdzona przez wyrok sądu i opiniami kuratora. Czyli nie możesz się łudzić, że to sobie wymyśliłaś i że będzie lepiej. Nie będzie.
      Długo tak wytrzymasz? Do pełnoletności dziecka masz 16 lat - wybacz, ale za posiadanie dzieci - nawet z niewłaściwym człowiekiem - nie dostaje się aż takiego wyroku.

      Owszem wyprowadziłabym się ale gdzie , za co no

      za pieniądze - pieniądze się zarabia, może pora uzupełnić wykształcenie i poszukać pracy?

      i jak
      > im kosztem- burząć całe życie synka, zabierając mu ojca ,rodzinę, życie na jaki
      > e zasługuje.
      Hm, a może zasłaniasz się tylko tym mitycznym 'dobrem dziecka', bo boisz się podjęcia jakiejkolwiek decyzji?
      Żadnemu dziecku nie jest potrzebny przemocowy domownik - jaką masz gwarancję, że za jakiś czas nie zacznie znęcać się nad dzieckiem?
    • 71tosia Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 20:25
      dwulatek moze jeszcze nie zauwa przemocy, ale czy cale zycie uda ci sie ukrywac ze jego ojciec tlucze matke? A co jezeli przy ktoryms nawrocie przemocy twoj maz okaleczy cie lub zabije, kto wtedy zajmie sie dzieckiem?
      Wyprowadz sie nawet do domu samotnej matki a w miedzy czasie popros jakos fundacje pomocy rodzinie o pomoc prawna, odwies wyrok, eksmituj meza, wystap o alimenty, postaraj sie o zakaz zblizania sie do ciebie i dziecka, rozpocznij nowe zycie.
      ps dlaczego kurator widzac co sie dzieje nie wystepuje sam o odwieszenie wyroku?
      • sebalda Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 21:46
        Czy pierwszą ciążę poroniłaś? Piszesz, że dziecko ma 2 lata, masz 23, a rodzice Cię nie przyjęli, jak partner Cię pobił, gdy mialaś 19 lat i byłaś w ciąży. Rachunki się nie zgadzają.
        Czy Twoi rodzice sami są z marginesu? Normalni ludzie tak nie rozumują, gdy córka jest bita i żyje z sadystą, wychowuje z nim wnuka, nie zostawiają jej na pastwę takiego człowieka, chyba że sami stanowią patologię. Przepraszam, że piszę tak bez ogródek. Nie masz ciotki, babci, kogokolwiek, kto mógłby Ci pomóc. Jeśli on cię bił, jak byłaś w ciąży, dlaczego robiłaś sobie z nim drugie dziecko? Dwulatek nie może być z ciąży, w której byłaś, mając 19 lat, musi być drugim dzieckiem. O co zatem chodzi?
        • kropeczka455 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 23:11
          sebalda napisała:
          >O co zatem chodzi?

          walkowna 04.04.09, 11:59 na forum ciąża napisała -to już 34 tc.
          Ot pomyliła wiek dziecka.

          Jeśli dalej bedziesz tkwić u boku przemocowca to kiedy syn dorośnie beda Cie wraz męzem bić bo tego tylko sie nauczy od ojca.
          Zacznij coś robić dla siebie i dziecka. Na początek dom samotnej matki jest jedynym słusznymm rozwiazaniem.
        • walkowna Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 09:04
          tu chodzi o jedno dziecko, o o mojego synka. za miesiąc kończy 3 lata. a ja w pazdzierniku dopiero 23 lata , narazie mam 22.Zaszłam w ciąże mając 18 lat ,urodziłam mając 19
      • walkowna Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 11.06.12, 23:15
        on mnie nie bije teraz. Robił to przed wyrokiem. To nie jest mój mąż , tylko konkubent. Mysle,że to zasadniczo zmienia postać rzeczy... Myslę ,że dałabym radę gdybym chociaz miala prace... aJednak wbrew pozorom nie jest to takie łatwe znalezć prace która pozwoli utzrymać mieszkanie, dziecko a jednocześnie zajmować się dzieckiem.
        • morekac Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 10:44
          on mnie nie bije teraz. Robił to przed wyrokiem
          Spoko, poczeka do końca zawiedzenia - i znowu zacznie.

          nie jest to takie łatwe z
          > nalezć prace która pozwoli utzrymać mieszkanie, dziecko a jednocześnie zajmować
          > się dzieckiem.
          3 latek to nie niemowlę, może iść do przedszkola i nie potrzebuje mamy 24 h na dobę. Nikt nie twierdzi, że będzie łatwo.
        • falka32 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 16:18
          Jednak wbrew pozorom nie jest to takie łatwe z
          > nalezć prace która pozwoli utzrymać mieszkanie, dziecko a jednocześnie zajmować
          > się dzieckiem.

          Jeszcze trudniejsze jest życie przez 16 lat z przemocowcem i udawanie, że wszystko jest w porządku.
          Więc to, co masz do zrobienia, jest łatwiejsze, niż to, co masz teraz na codzień.
    • noemi29 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 00:11
      Jestem dzieckiem przemocowca, alkoholika. Ostatecznie mama zabrała mnie z chorego domu i ukladu, gdy miałam 5 lat. O 5 lat za późno. Od urodzenia przebywałam w atmosferze strachu i przemocy. Ojciec podobno dla mnie był dobry. Mamę, babcię, dziadka nie oszczędzał. Do dziś w głowie mam obrazy/sceny których teoretycznie nie powinnam pamiętać.

      Do dziś borykam się z piętnem przeszłości. Powiem wprost: jestem porąbana emocjonalnie. Włóczę się od terapii do terapii. Także jeśli myslisz, że twoje dziecko będzie szczęśliwie się rozwijać w takim układzie, to jesteś w błędzie. Zabierz go z tego domu, inaczej zniszczysz mu życie.
    • triss_merigold6 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 10:51
      Dziewczę drogie, Ty grasz w tak, ale. Chciałabyś, żeby życie odmieniło Ci się w magiczny sposób, a boisz się ponieść jakiekolwiek konsekwencje i koszty zmian.

      BTW piszesz, że zaszłaś w ciążę mając 18 lat. Przypomnij sobie ile razy Twój partner Cię zbluzgał, szarpał, popychał, traktował z buta zanim radośnie zaciążyłaś. Podobał Ci się wówczas związek, sądziłaś, że wielka miłość zmieni pana czy coś w tym guście? Co spieprzyli rodzice w Twoim wychowaniu, że zdecydowałaś się zajść w ciążę i urodzić dziecko w takim klimacie?
      • aqua48 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 11:31
        Skończ szybko studia i znajdź pracę. Jakąkolwiek na początek. Synka zapisz do przedszkola. Potem poszukaj jakiegoś mieszkania, pokoju i wyprowadź się. Zapisz się na terapię dla rodzin przemocowców - będzie ci łatwiej podejmować kolejne decyzje. Zacznij żyć samodzielnie bez oglądania się na ojca dziecka, swoich rodziców i kogokolwiek innego.
        I nie myśl o swoim życiu, że ma być łatwo i z górki. Nikt tak nie ma.
        • marionaud_1 Re: poświęcić swoje szczęście dla szczęścia dziec 12.06.12, 15:06
          MOja przyjaciółka wyprowadziła się z dnia na dzień z 3-letnim dzieckiem (moim chrześniakiem) i jedną walizką od męża przemocowca - w dniu, kiedy ja pierwszy raz uderzył. Zamieszkała najpierw w altanie w ogródkach działkowych (to nie był czas domów samotnej matki). Przez lato pracowała w zieleniaku podrzucając synka krewnym i znajomym i uzbierała na wynajęcie pokoiku na rok. Wniosła o rozwód i alimenty , podjęła pracę daleko poniżej swych kwalifikacji, ale za tym szło przedszkole. Dziś ona już na zasłużonej emeryturze a syn ma prawie 40 lat i, niestety, trudne zycie emocjonalne. Ale nie jest przemocowcem - wprost przeciwnie, łatwo ulega presji innych ludzi i ożenił się z kobietą o typie przemocowca (już są po rozwodzie)..
          Dziewczyno, to się odkłada w młodej psychice. Choćby stałe napięcie psychiczne, w jakim żyjesz, strach, i niepewność . Nie wiem co ci poradzić, bo ewidentnie bardziej boisz się samodzielnego zycia. Masz jakichś przyjaciół, którzy mogliby cię wesprzeć, skoro rodzina nie chce?
    • kara_mia PS _ prawdziwe założenie? 12.06.12, 19:52
      Jak rozumiem wiesz i jesteś tego pewna, że to co obecnie robisz przyniesie szczęście Twojemu dziecku?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja