Co tu zrobić? ojciec córka

12.06.12, 14:29
Witam. Mam pytanie, może nie do końca typowo dzieciowe. Otóż, mąż jest szaleńczo ( dosłownie ) zakochany w naszej dwulatce. Do tego stopnia, że mając rodzinę ( obie babcie małej, wujkowie, ciotki) na drugim końcu Polski, kiedy on nie ma urlopu, ja moge tam z małą pojechać na GÓRA tydzień. Z czego dwa dni to droga pociągiem. w ciągu całego jej życia byliśmy raz, na 5 dni, w zimie. Ja bym chciała się już wyrwać z domu, zatęsknić trochę za nim, zmienić dziecku powietrze, otoczenie ( góry, a my na pomorzu), odwiedzić babki, starych znajomych, ale odkąd mamy córę nie mam takiej możliwości bo on się nie zgadza. Powiem szczerze, że zaczynam czuć się jak w klatce ( bo to nie jedyna sytuacja, kiedy jest kręcenie nosem na moje wyjścia gdzieś bez małej, grill studencki- noooo idź jak chceeeesz- do konkretnej h oczywiście,czasem czuję się jak małe dziecko, brakuje mi ludzi, bo on ma pracę , a ja w domu i w domu. On nie lubi wychodzić wieczorami, ok. Ale czemu jak mam się zamknąć z nim razem? dlaczego nie pójdziesz z nią na spacer? a jak ja jestem w szkole to sam też nie idzie, teraz była moja mama, wychodziła z małą prawie codziennie, ja korzystałam z chwili spokoju, to pretensje, bo córka się za bardzo do babki przywiąże i to ja powinnam chodzić) Rozumiem go, że będzie tęsknił za nią, ale przecież tak nie można żyć! Jakich mogę uzyć argumentów, żeby zrobić go mniej zaborczym, bez kłótni, bo nie o to chodzi. Czasem mam ochotę powiedzieć że jadę, na ile i koniec. Ale chyba nie mogę tak zrobić, bo to przecież jego dziecko, nie tylko moje... Przez tą sytuację coraz więcej rzeczy zaczyna mnie w nim irytować. Zaczynam patrzeć na niego nie jak na męża, tylko na strażnika. poradźcie , co byście zrobiły. Może to ja mam zbyt wygórowane wymagania? Dodam, że kiedy on ma imprezę w pracy, to ja mówię leć , pewnie, nie ma problemu, choćby do rana.
    • Gość: domza2 Re: Co tu zrobić? ojciec córka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.06.12, 14:40
      To nie jest zakochanie w córce. To jest lęk przed utratą kontroli nad Tobą i córką. Czujesz się jak w klatce, więc pewnie w niej siedzisz. Opisane sytuacje to gruuuba przesada. Strach, że dziecko przywiąże się do babci jest patologiczny, bo przecież każdego kochającego rodzica cieszą pozytywne , ciepłe więzi jakie zawiązuje dziecko z innymi członkami rodziny.
      Rozmawiałaś z mężem? Postawiłaś się mu w jakiś sposób? Spowodowało to kłótnie bądź obrazę ze strony męża? Jakie mąż ma relacje z najbliższymi, ze swoją rodziną?
      Dla mnie taki problem kwalifikuje się do terapii. Ale wiem, że łatwo się mówi, a trudniej nakłonić tego typu kontrolującą osobę, by zechciała coś zmienić, leczyć się. Ja bym szczerze mówiąc postawiła się, podała argumenty za moim wyjazdem z dzieckiem na wakacje na przykład, a jeśli wywoła to burzę to w dalszej kolejności postawiła ultimatum za terapią. A jak było między Wami przed ślubem?
      pozdr
      • jedynybasek5 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 15:02
        Właśnie problem jaki zauważyłam jest też taki że mąż ( tak naprawdę nie mąż, nie mamy ślubu) "nie potrzebuje nikogo, sam sobie poradzi, nie chce nikomu nic zawdzięczać", najchętniej to chyba wyjechałby na drugi koniec świata, żeby nikt nie przyjeżdżał do niego i żeby on nie musiał nikogo odwiedzać.nawet po porodzie, chociaż męczyłam się strasznie, wszystko mnie bolało przez ponad m-c bo były małe komplikacje, przydałby się ktoś do pomocy on pozwolił pierwszej osobie przyjechać po 3 tygodniach dopiero. Wtedy jeszcze mnie to tak nie raziło , dopiero teraz myślę, jaka byłam głupia!!! Zanim urodziła się córka nie było obowiązków, mieszkaliśmy sami więc od czasu do czasu gdzieś tam wychodziliśmy oczywiście razem i mi to nie przeszkadzało, wtedy to był jeszcze czas szaleńczego zakochania. Nie potrzebowałam wtedy jeszcze takiego "oddechu". Kiedyś w przypływie szczerości powiedziałam mu, że chciałabym trochę do niego zatęsknić, pojechać z córą skoro on nie może. To powiedział tylko "to zastanów się czego ty w ogóle chcesz i daj mi jutro znać"... Pomału zaczynam się dusić, w niedalekich planach ( nic konkretnego, żaden termin , nic) mamy sie pobrać, ale ja naprawdę zaczęłam się nad tym zastanawiać. To jest naprawdę dobry, niegłupi facet. Strasznie kocha małą, nie jest nigdy ani agresywny ani nic. pracuje, stara się, ale ja nie chcę zrezygnować w imię miłości do niego z własnej wolności... Chciałabym, żebym i ja i on, żebyśmy mieli choć trochę czegoś takiego swojego własnego, a nie tylko wspólnego. wspólni znajomi, wspólne wyjazdy, nie pamiętam już kiedy o czymś sama zadecydowałam.
    • Gość: lili Re: Co tu zrobić? ojciec córka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.12, 15:08
      po przeczytaniu Twojego wpisu, poczulam sie jakbym czytała o sobie!tyle ze ja zachowuję się jak Twój mąż:( też jestem osobą zaborczą, lubię mieć męża i córkę (4 lata) przy sobie:( na wyjścia męża długo marudziłam, teraz jest lepiej (tyle ze ja lubie sama spotykać się z koleżankami). Sama jednak nigdzie nie wyjeźdzam, więc czepiam się kiedy mąż chce wyjechać. Jeszcze nigdy nie zostaliśmy też córki samej na noc. Chętnie poczytam co inni doradzą, bo może i mi pomoże.
    • Gość: domza2 Re: Co tu zrobić? ojciec córka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.06.12, 15:25
      Twój mąż odcina się od ludzi, najchętniej zaszyłby się z Tobą i córką w gniazdku, do którego nikt nigdy by nie przychodził i nie "zmącił Waszego szczęścia"? To chyba dość typowy obraz osoby z takim problemem. Ekspertem nie jestem, ale swojego czasu sporo się naczytałam o szantażu emocjonalnym i manipulacji. Takie zachowanie wynika z bardzo niskiego poczucia własnej wartości i lęku. To zupełnie naturalne, że szukasz przestrzeni dla siebie. Normalny człowiek funkcjonuje w wielu różnych obszarach i na różnych polach i w różnych rolach. Jest i żoną, matką, ale także pracownikiem, powierniczką, przyjaciółką itd. Zawężenie wszystkich tych relacji jedynie do "my" jest patologiczne, moim zdaniem. Oczywiście są domatorzy, którzy uwielbiają spędzać czas w gronie najbliższej rodziny i nie potrzebują wiele obok tego. Ale potrafią także zaakceptować to, że partner jest inny, ma inne potrzeby. Nie traktują chęci wyjścia do ludzi (zwłaszcza po 2 -letnim okresie siedzenia jedynie z dzieckiem!!!) jako zagrożenia, jako oręż wymierzony w nich. Wręcz przeciwnie, wiedzą, że gdy odetchniesz w innym towarzystwie, stęsknisz się, z większą radością docenisz ciepło domowego ogniska. Czy rozmowa o której wspominasz to jedyna wasza dyskusja na ten temat? Wtedy, gdy usłyszałaś, że masz się zastanowić czego chcesz? BUdowanie w Tobie poczucia winy (to Ty masz się zastanowić, a to czego chcesz jest złe i jest PRZECIW Wam) to tez typowa manipulacja. Może dość radykalnie, ale ja bym Ci doradzała dobrze wsłuchać się w swoją intuicję... Nie przymykać oczu na czerwone lampki, które wyraźnie Ci się już zaświeciły. Myślę, że za 5 lat w tym związku już ich nie będziesz zauważać. Jak piszę, to dość radykalne podejście, bo przecież nie można na forum kogoś dobrze zdiagnozować, ale... Twoja intuicja wiele Ci podpowiada i tego się trzymaj, pozdr
      • jedynybasek5 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 16:00
        Przyszło mi coś jeszcze , odnośnie niskiej samooceny. Mąż uwiebia ludzi powierzchownie oceni=ać, każdy człowiek ma u niego jakieś ale, ten jest taki, ten nienormalny, ten coś tam. To się chyba nazywa podwyższanie swojej samooceny czyimś kosztem. Ktoś musi być niżej, żeby on był wyżej... przykro mi go tak oceniac na zimno, jak przypadek a nie człowieka... Ale coraz częściej myślę o nim w ten sposób... Nie wiem. Myślę sobie tak: przy najbliśzej okazji spróbuję z nim porozmawiać na spokojnie o moim i małej wyjeździe na dwa tygodnie. Zobaczę co powie. jeśli reakcja będzie zbyt ostra, to powiem, że uważam, że tak nie powinno być i myślę, że powinien udać się na terapię. postaram się być jak najspokojniejsza.Wiem, że to pewnie będzie szok dla niego. Być może to spowoduje, że się nad tym zastanowi. mam tylko nadzieje, że wystarczy mi odwagi :(
        • Gość: domza2 Re: Co tu zrobić? ojciec córka IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.06.12, 16:04
          Myślę, że wyjazd na 2 tygodnie to długo tak czy owak... chociaż mój pewnie by się cieszył, że ma nas z głowy:) Planujecie jakiś wspólny wypad wakacyjny? Bo może on czuje się pominięty, że chcesz jechać wyłącznie bez niego. ALe jeśli macie szansę i tak na wspólne pobycie wakacyjne to myślę, że większość ludzi ucieszyłaby się z perspektywy oddechu od rodzinki. Najważniejsze to porozmawiać nie tylko o konkretnym wyjeździe , ale o Twoim samopoczuciu w domu, o tym, jak odbierasz jego działania, o tym po prostu jak się czujesz na co dzień.
          powodzenia:)
          • jedynybasek5 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 16:39
            Właśnie wspólny wypad... Mąż twierdzi, że nie może wziąć urlopu bo mu pieniądze uciekną, bo teraz trzeba itd. Więc ŻADNE wspólne wakacje nie wchodzą w grę. jak byliśmy sami też nigdzie nie jeździliśmy, a te pieniądze to bzdura, wymówka, mamy trochę oszczędności , taki wyjazd to koszt 500zł na bilety, pozatym ok. 400 zł dniówek ( za tydzień). Obiady tam są, za które płacić nie trzeba, bo mamy gotują. Noclegu nie trzeba bo jest jedno mieszkanie puste czekające tylko na nas. Nic tylko jechać. Nie chce jechać na 2 tygodnie? Niech weźmie tydzień wolnego. My pobędziemy tydzień, potem do nas dołączy i wrócimy razem. Zobaczymy, czy taka opcja przejdzie. Jest jeszcze jedna sprawa. Jego dziadek juz nieżyjący,miał manię prześladowczą, wyjechał z domu jak miał ok. 50 lat, nie chciał w ogóle utrzymywać kontaktu z rodziną , nikt nie był mu do szczęścia potrzebny, też tak oceniał ludzi, też uważał siebie za pracującego zawsze najciężej, mającego zawsze rację, żona go zdradzała i masę innych tego typu przemyśleń ( skądś to znmy prawda?), dziadka syn a wujek męża też cierpi na jakąś psychiczną chorobę ( z serii tych, do których człowiek nigdy nie chce się przyznać i uważa że wszystko jest w normie), BOJĘ SIĘ ogromnie, że gdzieś tam w genach coś mu przekazali.
            • mama_myszkina Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 19:14
              To nie musi być choroba ale struktura osobwości. Jest coś takiego jak osobowość paranoidalna. Poczytaj sobie o OSOBOWOŚCI paranoidalnej (nie o paranoi!), o osobowości anankastycznej, moze coś tam znajdziesz. Tego sie nie leczy, bo to nie choroba. Ale terapia moze przynieść dobre rezultaty. Jeśli partner wie, że w jego rodzinie występuje skłonnosć do tego typu zachowań, tym bardziej doradzałabym terapeutę.
              • jedynybasek5 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 21:25
                Właśnie niedawno, przed meczem jeszcze , tak sobie żażartowałam, że jak Rosja wygra to jadę na tydzień a jak przegra to na dwa ;) ot, taki sobie niewinny żarcik ;) było lekkie zdziwienie,że tak nagle wyszłam z tematem. Ale stw., że jeśli mam jechać na tydzień to wolę w ogóle, a małej przyda się zmiana otoczenia. i że o gólnie, ja sama mam ochotę wyrwać się z miasta. No i co dziwne, nie widziałam wielkiego sprzeciwu. Zgodził się. Przy świadku na dodatek;) To jest taki mój mały krok do tego, żeby postawić na swoim. Dziękuję wam, bo utwierdziłam się dzięki wam, że coś trzeba zmienić.
    • mama_myszkina Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 19:06
      Twój mąż ma hopla na punkcie kontroli, co ma akurat niewiele wspólnego z miłoscią do kogokolwiek, poza sobą.

      Przejdź sie do terapeuty, choćby i sama, bo widzę, że masz problemy ze stawianiem mu granic.

      Nie siedź w tej klatce, bo będzie tylko gorzej. Ten typ nigdy nie jest nasycony - na ile byś się nie zgodziła, jemu i tak będzie mało.

      Pora poćwiczyć asertywność, posiedzieć na grillu do rana i wyjechać z córą na 2 tygodnie :P
      • lady-z-gaga Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 22:51
        Racja :)
        małżonek będzie zaborczy na tyle, na ile mu żona pozwoli, im szybciej dziewczyna postawi granice, tym lepiej
    • domza2 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 12.06.12, 23:26
      Ale rozumiesz , że znów zrobisz tyle, na ile on Ci pozwolił> Rzuciłaś żacik, on o dziwo się zgodził, więc jedziesz. A tutaj nie chodzi o te jedyną sytuację. naprawdę słuchaj swojej intuicji. Oczywiście, ja nie moge Ci powiedzieć " w życiu nie wychodź za niego za mąż", ale wiem jedno, że za 5 lat już nie będziesz rzucać żarcików, tylko przemyśliwać podstępy jak uwolnić sie choćby na kilka dni, będziesz tracić na to czas i energię, młodość Ci na tym upłynie. Nie wierzę też w to, że gdy postawisz granice to on sie zmieni. O , nie! Owszem, pokaże, że tak. Będzie inny, nawet całkiem otwarty przez pierwszy tydzień, dwa, potem wszystko wróci do normy, będzie jeszcze gorzej. Ja bym uciekała, powiem tyle, Jesteś fajną, trzeźwo myślącą, normalną dziewczyną z małym jeszcze dzieckiem, które może to bezboleśnie przejść, z każdym rokiem będzie gorzej i trudniej. Nic nie zmieni się, jeśli on nie pójdzie na realną terapię, a nawet w tym przypadku może się nie udać. Myśl o sobie, póki jeszcze masz takie trzeźwe myślenie i zachowałaś jeszcze siebie! Bo po kilku latach staniesz się jak współuzależniona, przestaniesz widzieć to, jak bardzo jesteś w klatce, po kontrolą, z każdym rokiem będzie Ci trudniej. Teraz jeszcze masz "siebie". powodzenia!
      • jedynybasek5 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 13.06.12, 08:19
        Rozumiem, rozumiem. Nawet jak sama przeczytałam swoj post to zabrzmiało jakby mała dziewczynka się cieszyła bo mamusia puściła na karuzelę. Cóż, poczekam jeszcze trochę, zobaczę jak będzie. Jedno jest pewne - ja nie pozwolę się trzymać w zamknięciu. Wystarczająco długo tak żyję i coraz mniej mi się to podoba. Wczoraj rozmawiałam z matką. Pierwszy raz jej się poskarżyłam. mam stw., że dawno już zauważyła to co ja opisywałam, ale nie chciała się wtrącać, żeby nie mieszać w naszym związku. Ta świadomość, że ktoś wie, jak jest daje mi takiego kopa, że teraz nie mogę się wycofać, muszę postawić na swoim. Zobaczymy jak będzie. Ciężko jest mi o tym myśleć w kategoriach, że być może będziemy musieli się rozejść, bo kocham go ciągle bardzo. Może powinnam mu powiedzieć wszystko to co tutaj napisałam? Może skoro, nigdy się nie skarżyłam, on nie wie po prostu, że jest mi źle? Zanim podejmę jakieś ostateczne kroki to spróbuję coś zmienić. Może się uda...
        • domza2 Re: Co tu zrobić? ojciec córka 13.06.12, 12:04
          Bardzo dobrze myślisz. Jesli nigdy nawet nie wylałaś mu tego wszystkiego bardzo nie fair byłoby po prostu spakować manatki - tak się nie robi, to oczywiste. Mogłabyś mu także pokazać to, co tutaj napisałaś, a także odpowiedzi jakie uzyskałaś od ludzi, ale to może być szokujące dla niego. Najprawdopodobniej on żyje w swoim świecie i w przekonaniu, że wszystko jest super, że Was kocha, stara się chronić i jest dla Was po prostu opoką. Rozmowa to podstawa, o wszystkich Twoich emocjach i potrzebach. Od jego reakcji, nawet trudnej i opóźnionej uzależniałabym to, co dalej. Ja wierzę w to, że zachowania, reakcje można modyfikować. Sama mam lata terapii za sobą (chociaż z zupełnie innych przyczyn, ale bardzo mi to pomogło zrozumieć siebie). On musi dowiedzieć się od Ciebie całej prawdy o tym, jak się czujesz na co dzień - bez żalu, pretensji z Twojej strony, bez płaczu i wymuszania, ale też bez zmiękczania i upiększania tej prawdy.
          Powiem Ci szczerze, że moi rodzice tworzyli takie można powiedzieć fasadowe małżeństwo, mama była kontrolująca, nie akceptowała osobowości ojca, ale on NIGDY przez 25 lat nie powiedział jasno, czego potrzebuje, tylko się schował do swojej skorupy i uciekł w pracę, a potem dość nagle odszedł do innej. Miałam 18 lat i to była taka rewolucja w moim życiu, że do dzisiaj, a mam już trochę lat czuję tego skutki. I dzisiaj już wiem, że tak się nie robi. Trzeba mówić i mówić, chociaż wobec takiego partnera to bardzo, bardzo trudne, wymaga sporej odwagi. Ale myślę, że dasz sobie radę, skoro jest miłość ( i owoc tej miłości) to warto zawalczyć. powodzenia!
          • asia.xyz Re: Co tu zrobić? ojciec córka 14.06.12, 14:50
            Moj maz podobnie reagowal a wynikalo to ze strachu ze mnie straci. Ja jestem osoba niezalezna i nigdy mi nawet do glowy nie przyszlo zeby mu ulegac. Wytlumaczylam mu ze nie zamiezam dziecka kisic cale lato w miescie i zazwyczaj jade na 4 do 6 tygodni i jesli bardzo teskni to moze na tydzin czy 2 przyjechac w miedzyczasie. jesli szkoda mu pieniedzy to przeciez nie moj problem. Na poszatku faktycznie przyjezdzal ale teraz juz sie przyzwyczail i w zeszlym roku to nawet na weekend mu sie nie chcialo ruszyc. jesli chodzi o wyjscia z domu to tez juz sie przyzwyczail bo na poczatku (a szczegolnie po urodzeniu drugiego dziecka ktore w jego mniemaniu mialo mnie w domu przytrzymac) sytuacja bywala napieta. Ale ja sie tym nie pzejmowalam i robilam swoje. Informowalam o mojej decyzji, tlumaczylam dlaczego tego potrzebuje ale tylko raz. Teraz o dziwo calkiem dobrze funkcjionujemy bo mysle ze maz z wiekiem jest mniej zazdrosny i bardziej spokojny ze jednak moje wyjscia nie sa po to by go zostawic.
            Wiem ze nie kazdy facet bedzie tak reagowal i nie bylam pewna jak to sie skonczy ale uwazam i uwazalam ze zwiazek nie moze byc wiezieniem i jak mialby byc to lepiej sie rozstac. Tyle z mojego doswiadczenia. Ty musisz po swojemu to ulozyc. Powodzenia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja