Czy da sie zmusic siebie do emigracji?

14.06.12, 12:54
Od 7 lat zyje na emigracji i ciagle chce wrocic do Polski. Wydaje mi sie, ze mam lekka obsesje na tym punkcie... Cale moje zycie zaczelo sie krecic wokol tego tematu, a jest to tym tragiczniejsze, ze powrot jest wlasciwie niemozliwy. Jestem tutaj jak w wiezieniu. Mam 3 malutkich dzieci, wlasnie okazalo sie, ze (mimo zabezpieczen) znow jestem w ciazy. Jedynie maz pracuje, ja od wielu lat na macierzynskim. W Polsce zawodowo jestem zerem (wiadomo, jak kazda matka, ktora "siedziala" z dziecmi ptrzez tyle lat...). Tylko od maza zalezy, czy wrocimy, bo musimy miec prace, zeby wrocic. w Polsce nie mamy oczywiscie nic - zadnego domu, czy czegokolwiek. Tak wiec zdalam sobie sprawe z tego, ze moje zycie nie zalezy ode mnie, a jedynie od tego, czy maz znajdzie prace, czy mu sie uda, czy go ktos zatrudni w Polsce. Zalamuje mnie to. Wyc mi sie chce, ze tak sie wplatalam w potworna sytuacje zyciowa. Teraz musze znow urodzic, odchowac, czyli kolejne 2, 3 lata jestem "udupiona" w domu, z dziecmi...

Wyzalilam sie. Wiem co mi zaraz odpiszecie. Zebym sie wziela w garsc, zalozyla wlasna firme, doszkolila w trzech jezykach, narobila certyfikatow i zrobila kolejny kierunek studiow. Tylko, ze ja ani nie mam do tego checi, anio czasu, ani zdolnosci, ani sily. Jestem przecietniaczkiem i nie dla mnie wlasne dzialalnosci gospodarcze, zakladanie sklepow, czy prowadzenie firmy...

Wyobrazam sobie, ze powrot bylby dla mnie jednak bardzo dobry. Koniec z izolacja, osamotnieniem, koniec z poczuciem, ze jest sie u kogos, ze sie mieszka katem u kogos. Jak ja bym chcia byc wreszcie u siebie! Slyszec ludzi po polsku mowiacych na ulicach, jesc polskie jedzenie, miec polskie slonce i ciepelko w lecie, a snieg w zimie, jesc truskawki za 5 zlotych, a nie za 25 (i odmawiac sobie ich, bo takie drugie i lepiej, zeby dzieci jadly, a nie ja...). Chcialabym wrocic do przyjaciol i do rodziny. A wiem, ze nie wroce...
    • anula36 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 13:02
      Proponuje dluzsze np miesieczne , czy 2 miesieczne wakacje w Polsce,zebys zdazyla zatesknic do miejsca w ktorym jestes teraz.
    • elle-joan Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 13:07
      onakasia1 napisał(a):
      (...)
      > Wyzalilam sie. Wiem co mi zaraz odpiszecie. Zebym sie wziela w garsc, zalozyla
      > wlasna firme, doszkolila w trzech jezykach, narobila certyfikatow i zrobila kol
      > ejny kierunek studiow. (...)
      Spokojnie.. najpierw wyjdź troszkę do ludzi żebyś nie czuła się taka osamotniona. Siedem lat na emigracji to sporo. Nie znasz języka? Nie masz tu znajomych? Nawet jak wrócicie to znajomość języka obcego przyda się. Nie wiem gdzie mieszkasz, bo też mieszkamy za granicą ale Polaków na ulicach słychać wszędzie. Zresztą można się przyjaźnić też z nie-Polakami. Dzieci masz małe, to póki nie pójdą do szkoły masz czas na decyzję bo potem trochę szkoda ciagać dzieci do innego systemu edukacji. Mówisz, że tu nie jesteś u siebie, mieszkasz kątem, no a co masz w kraju? Sama piszesz, że nic. Wspomnienia, truskawki, język polski na ulicach to mało. Jak mąż ma pracę to w tej chwili tutaj lepiej. Może jednocześnie szukać pracy w Polsce, ale jechać do Polski w ciemno to można z jednym dzieckiem i jak jest w Polsce ktoś, kto na początek Wam pomoże i przechowa. Wcale nie zachęcam żeby żyć z zasiłków, bo sama pracuję od kiedy dzieci były małe, ale myślę, że w kraju, w którym jesteś jest jakaś politkya prorodzinna, to może pociesz się tymczasem, że tutaj dzieciakom lepiej. I koniecznie popraw sobie nastrój dla dobra dzieciaczków (wszysktich!).
    • sorvina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 13:18
      Pomysł z dłuższymi wakacjami w Polsce nie jest zły. Mógłby też pomóc Ci uświadomić sobie do czego tak naprawdę tęsknisz - do kraju, języka itp. czy tylko w ten sposób racjonalizujesz tęsknotę za przeszłością. Za czasem gdy nie byłaś uwięziona w domu z dziećmi, gdy jeszcze wierzyłaś, że coś potrafisz i możesz zawodowo osiągnąć. Jeśli to drugie jest prawdą, to powrót do kraju nic nie załatwi, bo tutaj TERAZ, w tym momencie życiowym, pod wieloma względami nie będzie łatwiej, a trudniej.
      • sprucexl Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 13:35
        a wiesz ja tez mieszkam za granic. niby nie tak daleko od polski bo tylko 2,5godz. samolotem, ale jednak to nie to samo. jestem tutja 4 lata( wczesniej mieszkalam w innym kraju)
        wiesz ja tesknie, ale moja tesknota spowodowana jest wspomnieniami, czasem studiow, beztroski, kladzenia sie spac kiedy tylko chce i wstawania, tesknoty do siostr, mamy, kolezanek, pochodzenia sobie po ciucholandach. ponarzekania sobie:-)
        niby wiem, ze dzieci mialyby tam kontakt z rodzina, ale...
        ja w pl pracy nie znajde, sama sobie pracy nie znajde bo nie jestem czlowiekiem, ktory sie do tego nadaje, prawde mowiac to dziadkowie i tak maja daleko wnuczeta, procz faktu pochwalenia sie przed innymi, moje siostry maja swoje zycie, wszystko wydaje mi sie takie piekne jak sie jedzie kilka razy do roku.
        tesknie, ale wole ta opcje bycia tutaj, czuje sie chyba bezpieczniej, dzieci sie swietnie rozwijaja, nie choruja, wiem, ze gdyby cos zlego stalo sie z moim zwiazkiem, poradze sobie ekonomicznie z dwojka dzieci.
        napisz na priv do mnie. pozdrawiam Cie serdecznie.
        a... gratuluje dzidziusia...
        • asia.xyz Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 13:59
          Kochana popieram przedmowczynie. Ja juz na wygnaniu 12 lat i tez mam momenty nostalgii i tensknoty. Ale realia sa takie ze a 4 dzieci z jednej pensji to na truskawki w Polsce to nawet dla dzieci nie bedzie a juz na pewno nie dla ciebie. Nastepne jesli chodzi o mieszkanie w Polsce to ja 6 tygodni nie jestem w stanie ciurkiem wytrzymac i nie zrozum mnie zle jade z wielka przyjemnoscia zazwyczaj 3 razy w roku chyba ze ciaza czy male dziecko umniemozliwiaja a latem na 5 tygodni. 4 tygodnie jest super piatego to juz chce wracac a szostego jeszcze nigdy nie wytrzymalam (raz jak mialam bilet na 6 tyg to znienialam date bo juz naprawde mialam dosc). Wiec polecam dluzsze wakacje. Kolejne system edukacujny w Polsce jest do niczego. Podreczniki, skladki itp to majatek nawet przy jednym dziecku a co to mowic z 4. Do tego jesli nie masz babci na kazde zawolanie to zapomnij o jakiejkolwiek pracy jak dzieci chodza do szkoly. Kazde zaczyna i konczy o innej godzinie a w szkole spedzaja okolo 4 godziny dziennie w moldzych klasach wiec tylko latasz i zaprowadzasz i odprowadzasz (teraz w polcse jest obowiazek zdaje sie do 2 klasy)
          Wyjdz z domu poznaj ludzi na pewno sa jakies parki, kluby dla dzieci czy spotkania dla matek. Ja nie wyobrazam sobie zycia z dziecmi w Polsce na stale. Tu mam wszystko dobry standard zycia, kolejne kursy i studia, prace ktora nie koliduje z wychowaniem dzieci (opiekuje sie dziecmi u siebie w domu + jestem tlumaczem w szpitalach). Jak dobrze pomyslisz to znajdziesz cos dla siebie. Powodzenia
    • baszi Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 13:54
      a gdzie wyemigrowalas?
      ja sobie mysle ze chce powrotu jest spowodowana najbardziej tm ze siedzisz w czterech scianach z dziecmi i dziczejesz, jak bys wyszla do ludzi nie lapalabys takiego dola. musisz czekac 2, 3 lata az odchowasz dziecko? ja zaraz urodze 3 dziecko i choc jestem na wychowawczym pracuje z domu dorywczo i do pracy tez zamierzam wrocic wczesniej niz za 3 lata,
      a truskawki u mnie tansze tylko kilka zlotych :)
    • jamesonwhiskey Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 18:30
      > w Polsce nie mamy oczywiscie nic - zadnego domu
      > , czy czegokolwiek. T


      > ze jest sie u kogos, ze sie mieszka katem u kogos. Ja

      to gdzie bedziesz mieszkac w tej polsce skoro nie macie tam nic

      ylko, ze ja ani nie mam do tego checi, anio czasu, ani
      > zdolnosci, ani sily. Jestem przecietniaczkiem i nie dla mnie wlasne dzialalnosc
      > i gospodarcze, zakladanie sklepow, czy prowad

      to jak chcesz utrzymac to mala druzyne futbolowa bo zapewne mimo zanazpieczeni jeszcze z dwujeczka wpadnie
      facet sam raczej nei da rady
    • mruwa9 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 21:08
      mysle,ze w Polsce czulabys sie rownie nieszczesliwa, bo problemem nie jest emigracja, tylko to udupienie w domu, przy dzieciach.
      A w Polsce tez okazaloby sie, ze perspektyw zawodowych nie masz zadnych, ze meza rzadko kiedy widzisz, bo haruje na utrzymanie domu, a mimo to ledwo wiazecie koniec z koncem, lub nawet nie, ze znajomi, za ktorymi tesknisz, nie maja czasu na zycie towarzyskie, zajeci wyscigiem szczurow lub wlasnymi rodzinami, dzieci nie dostaly sie do przedszkola, spotykani urzednicy i inni ludzie opryskliwi i nieprzyjemni (co z tego, ze po polsku ?) a sezon truskawkowy trwa ledwie 3 tygodnie w roku...i bedziesz rownie samotna i rownie udupiona, jak na emigracji.
      Co zrobilas na emigracji, zeby wejsc w spoleczenstwo? Szukalas znajomych? Co robisz,zeby znalezc prace?
      Dla mnie podstawa dobrego samopoczucia na emigracji to opanowanie jezyka i podjecie pracy zadowodowej.
      Jezyk znasz? Jaki masz zawod, wyksztalcenie? Co moglabys zawodowo robic? I gdzie mieszkasz? Masz znajomych, srodowisko polonijne w okolicy?
      Zyjesz mitem wyidealizowanej ojczyzny.
      • marzeka1 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 21:35
        "Zyjesz mitem wyidealizowanej ojczyzny."

        - dokładnie; zresztą zgadzam się z całością wypowiedzi Mruwy9- ba, moja szwagierka też idealizowała, po latach wróciła, mieszkanie kupiła, zderzyła się z realiami i po roku z powrotem do Londynu pojechała, mieszkanie służy wakacyjnie. Tu na dodatek gdy w Polsce ani mieszkania, ani pracy, dzieci dużo- dla mnie powrót w takiej sytuacji to kosmos.
        • mruwa9 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 23:56
          Pochodze z bardzo stacjonarnej rodziny: moja mama przez 40 lt pracowala w tym samym miejscu, takoz z mieszkaniem, rodzice od 40 lat mieszkaja w tym samym mieszkaniu. Moja babcia przez cale swoje zycie nigdy nie odjechala dalej, niz 30km od domu, a i to wylacznie powodu koniecznosci pobytu w szpitalu, a nie z ciekawosci swiata. Wydawaloby sie , ze ja rowniez bede miala ogromna potrzebe siedzenia na tylku w rodzinnym miescie do samej smierci. Ale szczesliwie spotkalam mojego obecnego meza :-) a on nie z tych, co potrafi usiedziec na miejscu.
          I byly rozne pomysly wyjazdu, niemal zrealizowany wyjazd do USA, ktorego bardzo nie chcialam i cale szczescie, ze do niego nie doszlo (choc gdyby doszlo, tez pewnie dalabym sobie rade), potem zrealizowana przeprowadzka 100km od rodzinnego miasta (praca meza, a jakze, a ja dodatkowo w ciazy), potem emigracja na drugi koniec Europy, z dwojka dzieci i trzecim w drodze. ALE: ja nigdy nie pisalam sie na role kury domowej , przeprowadzajac sie, czy to w obrebie Polski, czy emigrujac, wiedzialam, ze musze sie szybko sama znalezc zawodowo i zyciowo w nowym miejscu, nie moge byc wylacznie uwieszona na mezu, finansowo, towarzysko, spolecznie, zawodowo. Koniecznosc rezygnacji z pracy w rodzinnej okolicy? OK, nie ta praca, bedzie inna, to tylko kwestia czasu i mojej determinacji. Emigracja? OK, musze sie dowiedziec, jak nostryfikowac dyplom i jak najszybciej wskoczyc na tamtejszy rynek pracy. I po prostu wcielic plan w zycie.Mimo ciazy/malych dzieci. Oczywiscie, ze nieplanowana ciaza nie budzila mojego entuzjazmu, bo wymusila odroczenie moich planow zawodowych, ale to tez byla kwestia dogadania sie z mezem (mam szczescie, ze zwiazalam sie z wlasciwym czlowiekiem) i wspolne ustalenie, jak ma wygladac nasze zycie i funkcjonowanie w nowych realiach (np. opieka nad dziecmi na zmiane, abym mogla popchnac swoje sprawy zawodowe do przodu i nie zgnusniec do konca w domu).
          W dojrzalym zwiazku zawsze jest mozliwe wypracowanie kompromisu, w ktorym tego typu decyzje (o emigracji czy przeprowadzce) nie musza sie odbywac tak do konca czyims kosztem (w sensie- ktos zupelnie wyrzeka sie siebie i biernie poddaje decyzjom partnera), ale najpierw trzeba samej wiedziec, czego sie naprawde od zycia chce.
          autorko, a czego TY oczekujesz od zycia i zwiazku?
          Jakie masz pomysly na dalsze zycie, bo chyba, jako dorosla osoba, nie masz zludzen, ze sam powrot do Polski cudownie cie uzdrwi i rozwiaze wszystkie twoje problemy?
    • mamapodziomka Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 14.06.12, 22:28
      Przelicz sobie ile kasy byloby ci potrzebne dla szescioosobowej rodziny, splata kredytu za mieszkanie, leki dla dzieci, przedszkole, ze trzy kilo truskawek, etc. i bedziesz mniej wiecej wiedziala czego szukac. Wtedy bedziesz mogla realnie ocenic, czy was na ewentualny powrot stac, czy nie. I wedle tego postepuj, albo pomoz mezowi w szukaniu pracy (to duza ulga jak ktos przerzuca ogloszenia), albo postaraj sie wygodnie urzadzic w zastanej rzeczywistosci. Skoro juz przy jednej pensji stac was na truskawki dla dzieci, to jesli ty wrocisz do pracy nie powinno byc problemow z nimi dla was ;)))

      Byc moze znajdziesz tez opieke dla dzieci przed 3 rokiem zycia, moze zaopiekujesz sie innym dzieckiem, moze zapiszesz sie choc na kurs jezyka, czy cos podobnego. Sprobuj poobserwowac co robia tubylcze mamy, czesto mozna sciagnac fajne pomysly na przyjaznie, spedzanie czasu, troszke samorealizacji, albo czegos w tym rodzaju. Na pewno nie jest to latwe, szczegolnie z czworka maluchow, ale przeciez nie niemozliwe, a glownie chodzi o to, zebys sie lepiej poczula.
    • hamerykanka Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 01:29
      Owszem, wez sie w garsc. Czy myslisz , ze powrot do Polski magicznie zalatwi wszystkie problemy? Dalej bedziesz przecietniaczka bez pracy. Za granica masz szanse dostac jkas prace-w Polsce raczej nie, nie jako matka kilkorga dzieci.
      Jak ktos powiedzial: jesli zycie daje ci ytryne, zrob z niej lemoniade, innymi slowy, zrob cos z soba i z zyciem. Nie musisz siedziec z dzieckiem przez trzy lata, to tylko twoj wybor. Mozesz znalezc prace, moze niezbyt ambitna na poczatek, ale bedze to wyjscie do ludzi. Ale mam jakos wrazenie ze tak naprawde ni ci sie nie chce, chcesz tylko poglaskania po glowce.
    • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 02:55
      Ja mam wrażenie, że Autorka siedzi gdzieś w Skandynawii.
      A Skandynawia, zwłaszcza Norwegia, jest specyficzna. Ludzie nie lubią imigrantów, nie można zagadac do obcych na ulicy, bo odwracają głowę, nie ma placów zabaw, więc nie ma jak pogadac z innymi mamami itp. Do tego mała liczebność populacji, więc rozproszeni i nie jest wcale tak łatwo o pracę. 40% Norwegów na przykłąd pracuje dla rządu (administracja plus firmy monopolistyczne rządowe), wiec nie ma tak jak w UK, że prywatny biznes kwitnie i łatwo o jakąkolwiek fuchę typu barmanka czy sprzątaczka.

      Dodam, że przed wyprowadzką do Norwegii mieszkałam lata w UK, miałam dobrą pracę itp, więc naprawdę, mam dobre porównanie. To są dwa inne światy.

      Też mam wrażenie, że Autorka idealizuje życie w Polsce ale rozumiem, z czego to wynika.

      Onakasia1, napisz, gdzie siedzisz, wtedy będzie moze łątwied dać CI jakieś konkretne wskazówki, bo 'co kraj to obyczaj'.
      • mruwa9 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 07:25
        Ano Skandynawia jest specyficzna..zwlaszcza, jesli chodzi o udzial imigrantow w spoleczenstwie.
        W wielu regionach Szwecji 20-25% ludnosci to osoby urodzone poza Szwecja.
        Niedoskonala znajomosc jezyka i obcy akcent naprawde nie musza dyskwalifikowac pracownika, nawet na stanowiskach wymagajacych dyplomu wyzszej uczelni.
        Wszedzie mozna sie znalezc zawodowo. Chciec to moc.
        • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 17:43
          Mylisz się moja droga. Rzeczywiste bezrobocie w Szwecji wynosi 25%, co pokrywa się z iloscią imigrantów. Nie wiem, czy czytasz szwedzkie gazety, ale politycy już biją na alarm, że bezrobocie rośnie i tak dalej.

          W Norwegii bez jezyka nie ma obecnie pracy. Nawet sprzątaczki i budowlańcy mają 'beherske norsk både muntlig og skriftlig'. Wiadomości mam akurat z pierwszej ręki, bo dobry znajomy męża jest grubą rybą w pewnej agencji posrednictwa pracy, która załatwia etaty głównie imigrantom. Poza tym, na bieżąco przeglądam ogłoszenia i widzę, co piszą.

          Rajem dla niewykwalifikowanych to Skandynawia była jakieś 10 lat temu. A teraz już nie jest, bo imigranci z Europy Wschodniej zapełnili luki w sektorach, gdzie potrzebowano taniej siły roboczej, pozakłądali włąsne firmy budowlane, sprzątajace itp.
          • jamesonwhiskey Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 21:18
            > Mylisz się moja droga. Rzeczywiste bezrobocie w Szwecji wynosi 25%


            pododno pracowalas w ukeju to moze cos z tego z rozumiesz
            poza tym strasznie pie...sz farmazony


            According to Swedish Statistics, unemployment in May 2011 was 7.9% in the general population and 25.9% amongst 15-25 year olds
            • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 16.06.12, 00:17
              Polecam:

              mises.org/daily/2259
              The headline unemployment rate in Sweden is only 5–5.5%, but this number is extremely misleading as it only includes a small number of the people who the government pays not to work. Many unemployed are sent to so-called "labor market political activities" — activities whose only purpose is to reduce the official unemployment rate.

              If we ignore this ruse, unemployment is 8%. And if you also include the enormous number of early retirees and people who live off sickness benefits, the real unemployment rate is more like 25%. The number of early retirees is 540,000, more than double the number of officially unemployed. [b]Among non-Western immigrants, the real unemployment rate is higher than 50%.
              [/b]
              • mama_myszkina tu masz w tabelce... 16.06.12, 00:21
                ...moze będzie czytelniej

                discardedlies.com/entry/?14684_swedens_enormous_hidden_unemployment_rate
                True Swedish unemployment is in the range of an obscene 20-25%. So much for the Socialist paradise....

                Below is a calculation of true unemployment in Sweden. All figures are from the Swedish Statistical Agency (SCB) Labor survey, first quarter 2005, except the number of individuals only on welfare, which have been taken from Tax researcher Dane Nordlings homepage. The number on Sick Leave have been adjusted for the number of working hours.

                Population 16-64 -
                • jamesonwhiskey Re: tu masz w tabelce... 16.06.12, 10:19
                  aaaaaaa rozumiem rzad klamie statystyka klamie tylko te twoje podejrzane stronki mowia prawde
                  wrzuc jeszcze cos o iluminatach
                  • mruwa9 Re: tu masz w tabelce... 16.06.12, 10:41
                    no ale o co sie plujecie?
                    Statystyka to tylko statystyka i nei nalezy sie jej chorobliwie czepiac.
                    Wieksze znaczenie ma wyksztalcenie i zawod kandydata, a nie statystyka.
                    W pewnych zawodach pracy jest tyle, ze mozna przebierac w ofertach, nawet bedac imigrantem.
                    Nie mowiac o tym, ze statystyki moga byc zawyzane przez osoby, ktore rzeczywiscie nie maja nic do zaoferowania na rynku pracy (np. niepismienne Somalijki, ktore nie znaja ani slowa po szwedzku, nawet po kilku latach mieszkania w tym kraju).
                    Polacy, jako obywatele UE, maja znacznie lepsze szanse na znalezienie pracy, to tylko kwestia opanowania jezyka i determinacji.
                    NIe znam ani jednego bezrobotnego Polaka w Szwecji, ktory naprawde nie jest w stanie znalezc pracy, mimo usilnych staran. Kazdy, kto chce pracowac, prace ma. Czasem wymaga to przekwalifikowania, elastycznosci, ale praca jest. I to nie wylacznie fizyczna, w firmach sprzatajacych czy w kuchni.
      • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 08:51
        Mam zupełnie odmienne zdanie co do Norwegii, może przez to, że wcześniej nie mieszkałam w UK. Place zabaw są, w zależności od pogody mniej lub bardziej oblegane, ja w promieniu kilometra mam tutaj 4 place. Są też otwarte przedszkola, gdzie naprawdę dużo jest innych samotnych, sfrustrowanych mam, z różnych krajów, bardzo chętnych do nawiązywania nowych znajomości. Domyślam się, że na wsi lub w małych miasteczkach jest inaczej... Praca też jest, jak się tylko chce ją znaleźć, trzeba roznosić cv po firmach, sklepach, farmach, czekać czasem miesiąc albo dwa aż się odezwą, szukać w agencjach pracy. Tam gdzie mieszkam jest podobno 35% obcokrajowców, więc Norki siłą rzeczy muszą się z nimi liczyć, zaakceptować ich, a to, że są mrukami i nie zagadują innych na ulicach wynika z ich wychowania, a nie tego, że nie lubią obcych. Jeśli ktoś decyduje się na emigrację, obojętnie gdzie, to powinien mieć w sobie chociaż odrobinę dobrej woli i poznać zwyczaje nowego kraju, kulturę, język, wyjść do ludzi a nie zamykać się w 4 ścianach, ew. w tzw. polskim piekiełku i mieć pretensje do całego świata.
        • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 17:45
          No, widać, że wcześniej nie mieszkałaś poza Polską.

          Ilość sfrutrowanych mam imigranckich o czymś chyba świadczy?

          I gdzież to mieszkasz, że imigrantów jest 35%? Bo ja takiego miejsca w Norwegii nie znam.
          • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 18:03
            Czytając fora ilość sfrustrowanych mam wydaje się być wszędzie taka sama, zwłaszcza jeśli rzeczona mama spędziła ostatnie 7 lat wychowując dzieci i zajmując się domem. Mieszkam w jednym z największych miast w Norwegii, te 35% to dane z ostatniego szkolenia do nowych pracowników, myślę, że kompetentna pani je przygotowywała:)
            Czy to, że wcześniej nie mieszkałam poza Polską oznacza, że nie mogę się wypowiadać na temat Norwegii, w której mieszkam? Nie mieszkałam w UK, więc nie piszę jak jest tam, ale o Norwegii jakieś tam pojęcie mam. I jak widać różni się ono od twojego.
            • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 19:00
              Może źle zrozumiałaś pania ze szkolenia. Być moze chodziło o procent imigrantów wśród nowych pracowników sektora itp. Nie ma w Norwegii miejsca o zagęszczeniu imigrantów wynoszacym 35% nawet, jeśli wliczy się w to osoby pracujace na kontraktach i studentów zza granicy.

              Albo pani nie rozumie słowa imigrant i wliczyła w te statystyki osoby urodzone już w Norwegii w związkach np. azylantów, które imigrantami nie są.

              Zwyczajowo to w Norge jest się imigrantem i do 3 pokolenia ale to się nie pokrywa z definicją obowiązujacą w literaturze tematu.
              • woda_woda Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 19:04
                mama_myszkina napisała:

                > Może źle zrozumiałaś pania ze szkolenia.
                >
                > Albo pani nie rozumie słowa imigrant

                Wiemy, wiemy. Tylko mama_myszkina wszystko wie i rozumie :)

                Co za niesympatyczna i arogancka osoba z ciebie :(((
                • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 23:44

                  > Wiemy, wiemy. Tylko mama_myszkina wszystko wie i rozumie :)
                  >
                  > Co za niesympatyczna i arogancka osoba z ciebie :(((

                  Wzajemnie :)

                  Jak to mówią, 'takes one to know one' :)
              • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 19:10
                Na pewno posiadasz dane na temat mieszkańców każdego miasta w Norwegii i % udziału imigrantów w dowolnym tego słowa znaczeniu. I placów zabaw w Norwegii też nie ma. Są tylko w UK ew. w Polsce.
                • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 23:56
                  zapiekanka-z-pieczarkami napisała:

                  > Na pewno posiadasz dane na temat mieszkańców każdego miasta w Norwegii i % udzi
                  > ału imigrantów w dowolnym tego słowa znaczeniu. I placów zabaw w Norwegii też n
                  > ie ma. Są tylko w UK ew. w Polsce.

                  Tak sie składa, że temat mnie mocno interesuje. Największe skupisko imigrantów w Norwegii jest w Oslo i wynosi 23%.

                  Det bor innvandrere i alle landets kommuner. Oslo har den største andelen, med 139 000, 23 prosent av befolkningen.

                  www.ssb.no/innvandring/
                  Skoro znasz jezyk biegle i nie ma mowy o przesłyszeniu, a jakiejś 'pani ze szkolenia' ufasz bardziej niż oficjalnym statystykom rządowym, to rzeczywiscie, nie ma dyskusji.

                  Co do placó zabaw, to budują je w mniejszych miastach, ale też nie dużo. Zazwyczaj przedszkola mają otwarte bramki i tam można z dziećmi pobyć, ale na pewno nie ma osiedlowych placów zabaw na każdym osiedlu, huśtawek, piaskownic itp.

                  Mieszkam w Oslo, w samym centrum. Rodzice z dziećmi przesiadują pod blokiem całe weekendy, sami zmajstrowali piaskownicę taką z drewna, naznosili zabawek i taki mają plac zabaw. W pobliżu są dwa parki ale nie ma na nich ani jednego placu zabaw nie licząc przedszkolnego, który na weekendy jest zamykany.

                  Nie chodzi mi o to, że w ogóle nie ma, ale dajcie sobie powiedzieć, że w tym ogromnym obszarowo kraju jest 5 milionów mieszkańców, a nie jak w Polsce prawie 40 milionów czy 60 milionów jak w UK. W zwiazku z takim rozproszeniem ludności wszystkiego jest mniej, w tym placów zabaw.

                  Norwegia jest znana z tego, że trudno się zintegrować, dlatego jeśli Autorka postu mieszka w jakiejś małej mieścinie w Norge to ja ją jestem w stanie zrozumieć.


      • ira_07 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 18.06.12, 23:53
        A ja słyszałam, ze pod tą chłodną powłoką kryją się mili ludzie ;)
    • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 09:05
      Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Polsce, żeby utrzymać 4 dzieci nawet jeśli 2 osoby zarabiają średnią krajową (a sama wiesz, że jak zaczniesz pracę to dostaniesz na początek raczej najniższą pensję) to nie ma kokosów.
      Na wszystko masz wytłumaczenie - nie masz czasu, chęci, zdolności. Jeśli sama nie zaczniesz zmieniać swojego życia to nikt za ciebie tego nie zrobi. Zapisz dzieci do przedszkola, zacznij szukać pracy, najprostszej, wyjdź do ludzi. Nie musisz spędzać kolejych 3 lat na odchowaniu dziecka, wszędzie są placówki wychowawcze, żłobki, przedszkola, poszukaj pracy wieczorami jak mąż wróci z pracy i wtedy niech przejmie dzieci. Po 7 latach nie znalazłaś żadnych przyjaciół tam? Myślisz, że dawni znajomi z Polski tylko czekają na twój powrót żeby zacząć się spotykać na ploteczki 3 razy w tygodniu? A czasu w Polsce będziesz miała więcej?
      Znam doskonale realia polskie i norweskie z autopsji, z opowiadań znajomych też wiem jak jest w UK czy w Niemczech i wszędzie jest łatwiej niż w Polsce, gdzie na miejsce w żłobku czeka się 3 lata a do przedszkola dostają się prawie wyłącznie dzieci samotnych matek.
    • amb25 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 11:05
      Wiesz, ja czuje sie podobnie jak ty. Tez jestem tu ud..iona. Przez meza, ktory jest zachorowal powaznie i praktycznie jest na moim utrzymaniu i dzieko ktore jet niepelnosprawne.
      Teoretycznie mam mozliwosc powrotu, mieszkanie, znalezienie pracy za srednia krajowa, albo troche wiecej. Ale...
      To wszystko wynika z tego, ze chcialbym pozbyc sie klopotow i miec normalne zycie. Powrot do Polski nie zmieni niczego, problemy beda nadal ...
      Mysle, ze podobnie u Ciebie. Zastanow sie dokladnie z czego wynikaja twoja chec powrotu do Polski. Bo problemy nie znikna wraz z wyjazdem.
    • elle-joan Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 14:30
      Nie wiem, czy z tą Norwegią to dobry trop. Autorka pisze, że tęskni za śniegiem, jakoś mi to do tego kraju nie pasuje.
      • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 15:18
        Ciepełko w lecie a śnieg w zimie to nie są typowe norweskie zjawiska pogodowe:) u nas lato w pełni - 12 stopni:)))
        • elle-joan Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 15:24
          zapiekanka-z-pieczarkami napisała:

          > Ciepełko w lecie a śnieg w zimie to nie są typowe norweskie zjawiska pogodowe:)
          > u nas lato w pełni - 12 stopni:)))

          Ciepełka to domyslam się, że brak, więc tu rozumiem, że tęskni, ale myślałam, że sniegu to troszkę macie. No ale i tak nie wiemy, czy faktycznie autorka jest w Norwegii dopóki nie włączy się do dyskusji.
          • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 15:29
            śniegu jest pod dostatkiem, jasne, ale ja odczytałam to tak, że autorka tęskni za typową polską pogodą, wiosna, prawdziwe ciepłe lato, jesień i piękna zima ze śniegiem:) W No takich pór roku nie ma niestety:) Aha i ja myślę, że autorka jednak w UK mieszka, bo nawet w No z 3 dzieci z jednej wypłaty wyżyć jest bardzo ciężko, a zasiłku dla kobiety, która tam nigdy nie pracowała nie ma. W UK benefity są dużo większe.


            Autorko wątku nie trzymaj nas w niepewności:)
            • elle-joan Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 15:44
              zapiekanka-z-pieczarkami napisała:

              > śniegu jest pod dostatkiem, jasne, ale ja odczytałam to tak, że autorka tęskni
              > za typową polską pogodą, wiosna, prawdziwe ciepłe lato, jesień i piękna zima ze
              > śniegiem:) W No takich pór roku nie ma niestety:) Aha i ja myślę, że autorka j
              > ednak w UK mieszka, bo nawet w No z 3 dzieci z jednej wypłaty wyżyć jest bardzo
              > ciężko, a zasiłku dla kobiety, która tam nigdy nie pracowała nie ma. W UK bene
              > fity są dużo większe.

              W UK z kolei ja mieszkam i u nas ostatnio tyle śniegu było, że szkoły pozamykali, ale może faktycznie chodzi o to żeby i śnieg był, i słoneczko. A słoneczka u nas też nie za dużo. Z truskawkami by się zgadzało, ale z samotnością to by mnie zdziwiło, bo tu jest wiele miejsc dla mam- jak to niektóre z Was okresliły- u... pionych w domu z dzieciaczkami i ludzie są naprawdę życlziwi i otwarci. No i język polski na ulicach rozbrzmiewa. Ale jak ktoś ma akurat osobiste problemy i źle nastawiony do otoczenia to pewnie i trawka wydaje się nie być zielona. Nie wiem jak u nas z zasiłkami dla licznych rodzinek niestety.
              • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 16:17
                Język polski to i u nas rozbrzmiewa, najczęściej pod postacią k... i ch... niestety:) zasiłki też są, ale z tego co słyszałam w UK są one dużo większe i łatwiej je uzyskać. W No trzeba najpierw na wszystko zapracować.
                • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 17:48
                  zapiekanka-z-pieczarkami napisała:

                  > Język polski to i u nas rozbrzmiewa, najczęściej pod postacią k... i ch... nies
                  > tety:) zasiłki też są, ale z tego co słyszałam w UK są one dużo większe i łatwi
                  > ej je uzyskać. W No trzeba najpierw na wszystko zapracować.

                  Mylisz się. Praciwałam jako doradca d/s benefitów w UK i mogę Cię zapewnić, że powtarzasz szkodliwy sterotyp.
                  • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 18:05
                    A dla kogo ten stereotyp jest szkodliwy?
                    • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 18:54
                      zapiekanka-z-pieczarkami napisała:

                      > A dla kogo ten stereotyp jest szkodliwy?

                      Myślenie nie boli.
                      • zapiekanka-z-pieczarkami Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 19:06
                        A uprzejmość aż bije z twoich postów. Widzę, że jesteś wyrocznią w każdym temacie tutaj na forum. Gratuluję tak rozległej wiedzy.
                        • mama_myszkina Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 15.06.12, 23:58
                          zapiekanka-z-pieczarkami napisała:

                          > A uprzejmość aż bije z twoich postów.

                          Na niemądre pytanie udzielam odpowiedzi na podobnym poziomie.

                          Widzę, że jesteś wyrocznią w każdym temac
                          > ie tutaj na forum. Gratuluję tak rozległej wiedzy.

                          Dziękuję. :P

      • hvilke Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 19.06.12, 12:52
        elle-joan napisała:

        > Nie wiem, czy z tą Norwegią to dobry trop. Autorka pisze, że tęskni za śniegiem
        > , jakoś mi to do tego kraju nie pasuje.


        niekoniecznie
        w tym roku u nas snieg spadl dopiero w styczniu i lezal dokladnie miesiac :)
    • najma78 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 16.06.12, 12:05
      Nie da sie. Emigracja to stan umyslu, od nas zalezy czy i jak dlugo bedziemy ten stan utrzymywac, a nawet pielegnowac. Mozesz wrocic do Polski jesli pokonasz przeszkody czyli maz znajdzie prace itp. ale to nie oznacza ze twoje problemy znikna, zniknie jeden, nie bedziesz czula.sie juz emigrantka. Nikt z nas nie odpowie ci czy bedziesz szczesliwsza, bardziej spelniona bo to zalezy od ciebie i okolicznosci. Przymus nie czyni ludzi zadowolonymi, wiec moze warto wybrac swoja droge w zyciu a nie sie do niej zmuszac.
    • lumbago_31 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 16.06.12, 23:28
      Nie dla kazdego emigracja jest latwa i przyjemna, niektorzy strasznie cierpia i tesknia. Kazdemu tez moze zdarzyc sie podjac kiedys w zyciu zla decyzje i placic potem za nia. Ja Ciebie dobrze rozumiem, nie daj sobie wmowic, ze wszyscy na emigracji sa tacy zaradni i zadowoleni, mase emigrantow marzy o powrocie, o byciu u siebie i wsrod swoich, wielu zaciska zeby i robi dobra mine do zlej gry, nie jestes jedyna.
      Przemysl sobie wszystko i podejmij decyzje, bo zycie w rozkroku, kazda noga w innym kraju, jest bardzo ciezkie. Albo rzeczywiscie powrot nie wchodzi w gre - wtedy trzeba jednak zaczac odnajdywac sie na miejscu, zrobic cos zeby jako tako polubic miejsce w ktorym sie jest, uczynic to zycie bardziej znosnym, dla siebie dla dzieci, poduczyc sie jezyka, poznac jakies lokalne Polki. Przyjac do wiadomosci, ze jestem tu i zawsze juz tu bede, zaczac zyc terazniejszoscia, nie wspomnieniami o Polsce. Albo zdecydowac sie na powrot. Wynajac male mieszkanie na poczatek, zjechac z powrotem i poszukac pracy. Latwo w Polsce to na pewno nie jest, ale przeciez miliony ludzi tu zyje i jakos sobie radza. A tego, ze bliscy sa blisko, dziadkowie znaja wlasne wnuki, tego nie da sie zamienic na zadne pieniadze.
      Nie nalezy Polski idealizowac, ale tez nie demonizujecie jej! Jedna moja kuzynka ma dwojke dzieci, dobra prace i oba dzieciakczki sa w panstwowym, bardzo fajnym zreszta przedszkolu, a nie jest samotna matka. Druga kuzynka ma czworke dzieci, samotna matka tez nie jest, dwojka starszych juz w przedszkolu (panstwowym). Finansowo jest im bardzo ciezko, ale daja rade. Wielodzietne rodziny tez zyja w Polsce.
      • mruwa9 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 17.06.12, 15:35
        lumbago_31 napisał(a):

        > Nie nalezy Polski idealizowac, ale tez nie demonizujecie jej! Druga kuzynka ma czworke dzie
        > ci, samotna matka tez nie jest, dwojka starszych juz w przedszkolu (panstwowym)
        > . Finansowo jest im bardzo ciezko, ale daja rade. Wielodzietne rodziny tez zyj
        > a w Polsce.

        sama twierdzisz, ze zyje im sie bardzo ciezko finansowo.
        Jak i innym rodzinom, zwlaszcza wielodzietnym, w Polsce.
        W Polsce zwykle wielodzietnosc jest rownoznaczna z ubostwem.
        Poza Polska- wielodzietne rodziny potrafia zyc na w zasadzie takim samym poziomie, jak rodziny malodzietne, bez koniecznosci zaopatrywania sie w dyskontach i second handach.
        Mam znajoma rodzine z czworka dzieci, wlasnie wczoraj wyjechali na wakacje do Chin. Co roku wyjezdzaja cala rodzina na tego typu wakacje: Meksyk, , RPA, Islandia... nie liczac krotszych, spontanicznych wyjazdow w ciagu roku w mniejszym skladzie.Zyja na bardzo przyzwoitym poziomie, a zawodowo - pracuja oboje, normalnie, zadni tam bankowcy, dyrektorzy czy spekulanci gieldowi, zadni pracoholicy.
        Dwojka normalnie pracujacych doroslych w rodzinie jest w stanie zapewnic rodzinie tego typu standard zycia bez zadluzania sie.
        Mozna to sobie przelozyc na sytuacje analogicznej polskiej rodzinie, mieszkajacej w ojczyznie.
        A potem sie zastanowic, czego czlowiek oczekuje i sie spodziewa po powrocie do kraju.
        Sentymentami nie da sie zaplacic za buty dla dzieci.
        • lumbago_31 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 17.06.12, 23:30
          Zgadza sie, finansowo pewnie lepiej i latwiej sie zyje na zachodzie niz w Polsce, ale w Polsce tez da sie zyc. Moze trudniej, moze do Chin sie nie poleci na wakacje, ale za to zyje sie w otoczeniu rodziny, wsrod swoich, rodzinne swieta, sylwesty, wielkanoce itp., urodziny dzieci mozna obchodzic razem (a nie tylko wysluchac zyczenia megastesknionych dziadkow przez telefon) i wiele innych pie... z ktorych sklada sie zycie i sa nieprzeliczalne na pieniadze. Zgadzam sie, ze sentymentami sie za buty dzieci nie zaplaci, ale czy tu chodzi wylacznie o sentymenty? O tesknote za polska pogoda czy jedzeniem? Bo chodzi chyba jednak o cos wazniejszego. Jak dla mnie najwyzsza cena jaka placa emigranci to rozlaka z bliska rodzina. Dla jednych to do zniesienia, dla innych nie.
          • ira_07 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 18.06.12, 23:51
            Jasne, że da się żyć. JAKOŚ. Bo to nie kraj trzeciego świata i ludzie z głodu nie padają. Ale sama zobacz. Radzisz wynająć małe mieszkanie na początek, a oni mają trójkę dzieci, następne w drodze! W takim Krakowie 2 pokoje to ok 1500-1700 złotych, a to i tak mało na czwórkę dzieci. W małym mieście mniej ale i o pracę trudniej. 3 pokoje to już jakieś 2 tysiące. Plus opłaty. Plus jedzenie, chemia, książki do szkoły. A ubrania, buty, wycieczki, leczenie? Facet musiałby zarabiać z 8 tysięcy do ręki, a i to bez szału, bo zostałoby im 6 tysięcy na 6 osób. Oczywiście pani mogłaby iść do pracy, ale raczej na nic dobrego liczyć nie może.

            Do Chin się nie poleci na wakacje. Nigdzie się raczej nie pojedzie. Może czas pomyśleć o dzieciach i ich przyszłości a nie tylko użalać się nad swoją dolą? Niejedna matka w Polsce chętnie by się pewnie zamieniła za lepszą sytuację finansową i możliwość wyjścia do kina czy wesołego miasteczka z całą rodziną.

            ale za to zyje sie w otoczeniu rodziny, wsrod swoich, rodzinne swieta,
            > sylwesty, wielkanoce itp., urodziny dzieci mozna obchodzic razem (a nie tylko w
            > ysluchac zyczenia megastesknionych dziadkow przez telefon)

            A skąd pomysł, ze dorośli ludzie w Polsce siedzą w rodzinnych miastach i spędzają czas tak "rodzinnie"? Jak ktoś pracuje w Poznaniu a rodzinę ma w Rzeszowie to też nie będzie się spotykał co miesiąc.
    • aniucha333 Re: Czy da sie zmusic siebie do emigracji? 17.06.12, 00:27
      Moja Droga - znasz to przyslowie "Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma" albo "Trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie"? Tak to jest zawsze gdy jestesmy z dala od domu rodzinnego.
      Cierpialam na to samo co ty po urodzeniu dziecka - bo siedzialam troche w domu, po powrocie do pracy musialam sporo pracowac i byc z dala od dziecka i zaczelam idealizowac PL. Oczywiscie rodzina wtedy zawsze - och wracaj to ci pomozemy. No i wrocilam po ponad dekadzie zycia zagranica. Czasami zastanwiam sie po co, ale coz na razie jestem w kraju. Przez tak ok. 2-3 lata zylam w euforii ze jestem w kraju, teraz od jakiego czasu widze ze tu sie NIC nie zmienilo - ludzie dalej sa tacy sami, placowo - mega srednio, zawodowo - tak sobie, ale dziecko moje ma rodzine wokol siebie (dziadkow, wujkow, ciotki). Niby wazne, ale my i tak sie widujemy tylko od czasu do czasu bo w PL ludzie duzo wiecej pracuja niz zagranica, bo martwia sie o prace, bo pracodawcy traktjua swoich pracownikow niezbyt fajnie, bo socjalu tu nie ma zadnego. I owszem w PL truskawki sa teraz po 9 zl, ale jak sie zarabia 2,000 zl przy duzej rodzinei to nawet i na to cie nei stac.

      Dam ci taki prosty przyklad - zagranica po urodzeniu dziecka pracowalam na nizszym stanowisku zeby miec wiecej czasu i zarabialam tyle co kierownik wyzszego szczebla (albo i dyrektor) a odpowiedzialnosci i pracy mialam duuuuzo mniej. Po powrocie do PL, szukalam podobnej pracy i warunki placowe byly takie ze nic tylko siasc i plakac, bo po oplatach NIC by nie zostawalo. Znalazlam cos lepszego a stres kuzwa i odpowiedzialnosc jaka mam - nie zycze.

      Wiec tak sobie przemysl, ze po powrocie do PL to z malymi dziecmi i tak spora przerwa w karierze bedziesz miec spore trudnosci ze znalezieniem czegos sensowenego. Ciesz sie, ze masz zaradnego meza i mozesz byc z dziecmi, ciesz sie ze zyjesz w czasach gdzie mozna emigrowac bez problemu, ciesz sie ze dzieci beda dwujezyczne co jest w dzisiejszych czasach darem. A jak teskinisz za PL - to zakup satelite z polska TV, skype ze znajomymi, oraz witaj na polskim forum :) Tu zawsze mozemy sobei pogadac w jez. ojczystym.

      pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja