Rozstanie / związek dla "dobra dziecka"

01.07.12, 07:20
Pani Agnieszko!

Mam 28 lat. Od 11 lat związana jestem z ojcem mojego 3-miesiecznego synka. Nie byliśmy formalistami, ślubu nie mamy. Przed ciążą bywało, że się kłóciliśmy, ale teraz to istna masakra. Od urodzenia dziecka padam na twarz ze zmęczenia. Ojciec kąpie małego i to tyle. resztę robię ja. Do tego muszę ciągle wysłuchiwać jak to zmarnował sobie życie, jakim błędem było dziecko i związek ze mną. Padają słowa, które nigdy nie powinny paść - "zamknij ryj", "odpie...się", "jebana idiotka". Napiszecie pewnie, że powinnam honorowo spakować manatki i się wyprowadzić. Nie jest to jednak takie proste i banalne.

Oboje jesteśmy po dobrych studiach, sporo zarabialiśmy (teraz jestem na macierzyńskim). Przez ostatnie 3 lata razem prowadziliśmy firmę (właściwie to ja w niej wszystko robiłam) która jest zarejestrowana na mojego partnera. Pieniądze mamy na jego koncie ("przecież to wspólne"), samochód jest na niego, mieszkanie jest po jego ojcu (czytaj "jest jego"). Generalnie - ja poza dzieckiem nie mam nic. Do tego mały ma nazwisko po ojcu i jest zameldowany u niego (mnie dopiero mieliśmy teraz przemeldować).

Jestem sfrustrowana - czy dla dobra dziecka mam się unosić honorem i zaczynać wszystko od nowa? Jak mam wynająć mieszkanie, niańkę iść do pracy - on ma dopiero 3 miesiące... Alimenty 300zł raczej sprawy nie załatwią. Może powinnam wziąć się w garść i spróbować ratować to co jest? A może wziąć na wstrzymanie i spróbować przejąć firmę?

Nie wiem co mam robić. Sytuacja jest trudna. Atmosfera toksyczna. Ja wyczerpana. Mam potworne wyrzuty sumienia, że skażę dziecko na życie bez ojca i de facto bez matki, która będzie musiała iść do pracy na pełny etat...

Jaki wyjście będzie najlepsze dla dziecka w tej sytuacji?
    • mister_yeasy Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 08:10
      Zmień priorytety, nie zastanawiaj się co będzie dobre i słuszne dla dziecka, tylko dla Was wszystkich, dla Waszej rodziny.Skoro 11 lat, czyli prawie połowę Twojego życia spędziłaś z tym człowiekiem, wszystko jest wspólne, wspólnie budowaliście egzystencje, założyliście rodzinę, której ukoronowaniem jest dziecko, to raczej , mimo kłótni i chwilowych nieporozumień, łączy Was wiele, nie tylko finansowo.3 miesiące po porodzie jesteś? Twój chwiejny stan emocjonalny jest jak najbardziej usprawiedliwiony. Nie dziw się, że Twój partner też jest rozchwiany, dla niego przyjście dziecka na świat też jest sytuacją nową, nieznaną, też musi mieć czas by nauczyć się znaleźć w tej sytuacji. Noworodek wymaga opieki dzień i w nocy, płacze, wrzeszczy, ręce masz przy nim pełne roboty, to normalne ale i stan przejściowy.Miliony młodych rodziców na świecie przeżywa takie sytuacje i wydaje im się że to koniec, klękska, wmawiają sobie że to partner się zmienił na gorsze, że wszystko się rozpada, wmawiają sobie "nienawiść" , padają mocne epitety, myśli się o rozwodzie itp. ty jako "świeża" mama, widzisz tylko dziecko, cały świat, partnera, siebie samą zepchnęłaś na boczny tor. Musisz dojść do równowagi psychicznej, daj sobie i partnerowi czas na stabilizację psychiczną i fizyczną też. myśl o Was jako o rodzinie,co będzie dla Was najlepsze a nie tylko o dziecku.
      • mala_wojna Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 10:40
        Aż się wkurzyłam czytając takie rady.
        Sama jestem w b.podobnej syt. tylko dziecko ma już rok i miesiąc a facet jest moim mężem. Od tygodnia nie mieszka z nami.
        Przesadził.
        Nie ma szacunku= nie ma związku.
        Nic nie usprawiedliwia takiego zachowania. Na Was obojga spadła wielka odpowiedzialność, ale na Ciebie nie mniejsza niż na partnera. powinniście być sobie w tym wszytskim oparciem, a nie Ty ganiasz, a on się wyżywa. Tez mam wyrzuty w których mój mąż mnie utwierdza- zabrałam ojca dziecku, zniszczyłam rodzinę. Ale co to za rodzina? Potem dziecko by słuchało jak tata rozmawia z mamą? Jaki miałoby przykład? Teraz wszystko jest świeże, jestem na prochach uspokajających bo jest bardzo ciężko, ale nie jest wcale gorzej bez niego.A będzie tylko lepiej.
        Lola- masz ciężką sytuację. Pogadaj z jakims prawnikiem co da się zrobić. Wierz mi, kąpanie dziecka nie jest obowiązkiem z kt.sama sobie nie poradzisz, a przemoc psychiczna bywa gorsza niż fizyczna. Ja ciągle staram się to zrozumieć. Tłumacze sobie, że to, że nie pił, nie bił itp. nie znaczy, że nie mam prawa wymagać szacunku do siebie i dziecka!
        Trzymam kciuki!
      • zakletawmarmur Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 03.07.12, 21:38
        Oj daj spokój... Na oko widać, że facet chce się pozbyć baby z domu ale, że nieopłaca mu się podjąć tej decyzji. Zwyczajnie próbuje "zmobilizować" dziewczynę do tego, żeby sama podjęła decyzje o wyprowadzce. Dlatego też znęca się nad nią psychicznie. Tu bycie miłym nie pomoże. Raczej będzie go dodatkowo wkurzać, że pani honorowo sama nie spakuje walizek...

        Dlaczego?
        1. Nie ładnie wyrzucić kobietę z malutkim dzieckiem z własnego mieszkania. Rodzina i znajomi na pewno tego nie pochwalą:-) Wyjdzie na skończonego chama.
        2. Gdyby sam zarządził "koniec" wypadałoby podzielić sie z nią "wspólną kasą", oddać jej część kasy, którą władowała w jego mieszkanie, w "jego firmę" (już pewnie zapomniał, że firma była wspólna i wspólnie zarabiali pieniądze). Gdy ona odejdzie to z tym co ma pod ręką.

        Mam nadzieje, że się myle, ale podejrzewam, że to pan w tym układzie będzie tym cwaniakiem, który chce się "ustawić" materialnie i to ona zostanie wykorzystana finansowo. Zadbał o wszystko wcześniej...

        Z punktu widzenia mężczyzny pewnie wygląda to tak:

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,102473180,102473180,Malizna_malzenska_ma_ktos_gorzej_.html
    • lexi777 Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 09:14
      Ja myślę trochę inaczej niż poprzednik. Moim zdaniem atmosfera, którą stwarza partner jest bardzo ciężka dla młodej matki. Najgorsze w tym co piszesz jest to, że dałaś się wmanewrować w to, że wszystko jest na niego. Moja rada jest taka, abyś na razie odpoczywała, nabierała sił i pomału tworzyła swoją własność. Skoro pieniądze na jego koncie są wspólne to otwórz własne konto i przelewaj na nie po trochu kwoty, albo od razu połowę. I porusz też temat firmy, skoro jest wspólna to zróbcie spółkę, albo niech Cię spłaca.Skoro zmarnował sobie życie przez Ciebie i dziecko to możecie oddzielić życie zawodowe od prywatnego i prowadzić tylko firme razem.Pytanie tylko czy Twój partner na to pójdzie i jak bardzo się teraz "nienawidzicie", czy dacie radę porozumieć się w miarę spokojnie w tych kwestiach? Jeśli nie to musisz to robić po kryjomu i po cichu, żadnego unoszenia się honorem, dziecko jest za małe, a Ty musisz się skupić teraz na nim. Masz oparcie w rodzicach?
      • mister_yeasy Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 09:36
        Kobieto, zastanów się?! Do czego ty ją namawiasz? do zaognienia sytuacji? do dalszych konfliktów, do nielojalności ? ma zwalczać życiowego partnera jak wroga, bawić się w partyzantkę i zagarniać wspólne dobro pod siebie?Skoro wszystko co mają jest wspólne, wspólnie wypracowane i taka sytuacja do czasu urodzenia dziecka była akceptowana przez wszystkich?Do kłótni, zazwyczaj potrzeba dwojga, autorka postu nic na razie nie pisze jak dochodzi do tych kłótni, może jej partner też jest sfrustrowany i wykończony taką sytuacją i też mu nerwy puszczają? może kobieta dzień i noc mu jęczy , płacze, skarży się, awanturuje, wszystko ma za złe, dziecko wrzeszczy dzień i noc, w domu bajzel, on wraca urobiony z pracy a na dzieńdobry ma wymówki, oskarżenia, zarzuty i wrzask? Może? nie mówię że tak jest, ale tak może być.zamiast cementować rodzinę mają się zwalczać i nawzajem okradać? wyrywać sobie wspólne dobra i to ma być to "dobro dziecka"?
        • sanciasancia Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 12:23
          > torka postu nic na razie nie pisze jak dochodzi do tych kłótni, może jej partne
          > r też jest sfrustrowany i wykończony taką sytuacją i też mu nerwy puszczają? mo
          > że kobieta dzień i noc mu jęczy , płacze, skarży się, awanturuje, wszystko ma z
          > a złe, dziecko wrzeszczy dzień i noc, w domu bajzel, on wraca urobiony z pracy
          > a na dzieńdobry ma wymówki, oskarżenia, zarzuty i wrzask?
          A on biedny, sfrustrustrowany przedszkolak z patologicznej rodziny wraca z przedszkola, ups z pracy, i już nie może, bo niemowlę ryczy, baba ledwo żyje i w kącie popłakuje i obiad na niego nie czeka, więc on już nie może i używa sobie na najbliższej sobie osobie.

          > Kobieto, zastanów się?! Do czego ty ją namawiasz? do zaognienia sytuacji? do da
          > lszych konfliktów, do nielojalności ?
          Może się sam zastanów do czego namawiasz kobietę, najpierw. Może ci to napiszę, bo ewidentnie tego nie ogarniasz: do akceptacji poniżania i niszczenia, braku lojalności dla partnerki i dziecka, i przekazania tego samego wzorca dziecku.

          A teraz napiszę ci raz, co w takiej sytuacji robi człowiek dorosły. Przytula babę, mówi jej, żeby się trochę zdrzemnęła, ładuje wrzeszczącego bachora do wózka/chusty i idzie nabyć jakiś obiad w najbliższej garmażerii/pizzerii/u chińczyka. Wiem, że się da, ale ja mam w domu mężczyznę i trzylatkę.
      • verdana Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 09:37
        Chwiejny stan psychiczny a wyzwiska to sa dwie różne rzeczy. Przyzwoity człowiek pewnych rzeczy po prostu nie zrobi, niezaleznie od humoru i zdenerwowania, a już takie słowa w odniesieniu do kobiety w połogu świadcza o tym, że facet po prostu nie jest dobrym człowiekiem. To nie nerwy, ale niechęć do dziecka - podejrzewam, zę chce sie po prostu pozbyć problemu.
        Ja bym zwyczajenioe porozmawiała z facetem, stawiając sprawę na ostrzu noża. Albo zacznie normalnie sie zachowywać, albo razem pójdziecie na terapię, albo, niestety, trzeba się bedzie zrostać. Część facetów, w momencie gdy kobieta zaczyna byc finansowo zalezna, traci wszelkie hamulce, właśnie uznając, ze i tak nie odejdze. Trzeba mu uświadomić, ze tak nie jest.
        Ale przykro mi, podejrzewam, zę facet po prostu chce Cię rzucić i że niezaleznie od tego, co postanowisz to koniec związku - lepiej aby się o tym dowiedzieć w normalnej rozmowie, niż żyć złudzeniami.
    • delecta nie wystarczył wątek na e-mamie? 01.07.12, 10:01
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,137052277,137052277,Zwiazek_a_dobro_dziecka_.html
      • helusia007 Re: nie wystarczył wątek na e-mamie? 01.07.12, 10:47
        Autorko watku, rozmowy i wyjasnianie sytuacji sa dobre, ale ... nie macie slubu, wszystko jest na pana. Musisz sprawe rozegrac z glowa. Zanim zaczniesz szczere rozmowy, ktore moga doprowadzic do megawybuchu, bo pan sie nagle strasznie nerwowy zrobil: 1) zasiegnij rady prawnika, 2) nagraj wyzwiska (na wszelki wypadek moga sie przydac jak zaczniesz sie z panem procesowac), 3) powaznie wzielabym pod uwage rady wziecia polowy pieniedzy z konta. Nie badz szczera Kaska, bo sie obudzisz z reka w nocniku i z ogromnym zalem do siebie i calego swiata, ze po wielkim wkladzie emocjonalnym i pracy, zostalas z niczym. Pozdrawiam,
    • bellagnos Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 10:54
      Nie byliśmy formalistami, ślubu nie mamy. no to masz babo problem, na własne życzenie.
      Moim zdaniem potrzebny tu mediator, pewnie macie problem w komunikacją, ratować zawsze warto, jeśli wcześniej było ok ale ni za wszelką cenę.
    • bez_przekazu Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 11:16
      "skarze" - to taka dygresja do stwierdzenia,ze jestes po dobrych studiach.
      na moj "chlopski rozum" to jestes nastawiona bardzo materialnie. on cie juz dawno nie kocha, swiadczy o tym brak szacunku. dla mnie wybor bylby jednoznaczny. ale w tych chorych czasach,kiedy wszystko sprowadza sie do pieniedzy dla innych moze nie byc to takie proste.
      • sanciasancia Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 12:36
        Autorka napisała "skażę" w dobrym kontekście.
        Mizoginia przez ciebie przemawia (i zapewne brak dobrego wykształcenia, jak sama podniosłaś).
        • bez_przekazu Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 02.07.12, 18:45
          proponuje,zeby w tej sprawie wypowiedziala sie sama zainteresowana.
          przez ciebie natomiast przemawia bezinteresowna zlosliwosc.
          a propos wyksztalcenia - nawet,gdybym miala wyzsze to nie byloby to zadnym argumentem w takiej sytuacji.
          lepiej miec solidna mature niz skonczyc byle jakie studia.


          sanciasancia napisała:

          > Autorka napisała "skażę" w dobrym kontekście.
          > Mizoginia przez ciebie przemawia (i zapewne brak dobrego wykształcenia, jak sam
          > a podniosłaś).
          • sanciasancia Rotfl n/t 03.07.12, 00:50
    • abssinthe Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 18:31
      firma na niego, pieniadze na jego koncie, wszystko zapisane na niego - czyli, czarno na bialym, gosc zapewnil sobie od Ciebie darmowa prace i to, ze 'w razie czego' on bierze wszystko, a Ty zostajesz z niczym. Nawet nie jestes zameldowana - czyli 'w razie czego' Ty ladujesz na bruku bez zadnego zabezpieczenia. Ladnie sie chlopak ustawil, ladnie mu na to pozwolilas.

      poza tym klotnie i wyzwiska - czyli przemoc werbalna.

      i Ty sie jeszcze zastanawiasz, czy wychowywac dziecko z takim indywiduum?

      zmarnowalas na niego 11 lat, nie marnuj reszty zycia - a przede wszystkim nie marnuj zycia dziecku, ktore na pewno nie podziekuje Ci za wzrastanie z takim tatusiem.

      poza tym przeczytaj - 'kobiety, ktore kochaja za bardzo' Robin Norwood

      i pomocne linki:
      czy jestes w zwiazku, w ktorym partner molestuje Cie psychicznie

      blog o tym, jak wyrwac sie z takiego zwiazku
      • sebalda Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 01.07.12, 19:43
        Ilustracja dla tezy: pozostanie w związku dla dobra dziecka:
        www.youtube.com/watch?v=y8Gf4-eT3w0&feature=player_embedded
        Ktoś napisał wyżej: nie ma szacunku = nie ma związku. To podstawa, wszystkie znane mi nieudane związki, trwające i już nie, właśnie przez to są toksyczne i wyniszczające. Dla pary i dla ich dzieci.
      • bez_przekazu Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 02.07.12, 18:47
        niestety, na studiach nie ucza, jak zyc:(

        abssinthe napisała:

        > firma na niego, pieniadze na jego koncie, wszystko zapisane na niego - czyli, c
        > zarno na bialym, gosc zapewnil sobie od Ciebie darmowa prace i to, ze 'w razie
        > czego' on bierze wszystko, a Ty zostajesz z niczym. Nawet nie jestes zameldowan
        > a - czyli 'w razie czego' Ty ladujesz na bruku bez zadnego zabezpieczenia. Ladn
        > ie sie chlopak ustawil, ladnie mu na to pozwolilas.
        >
        > poza tym klotnie i wyzwiska - czyli przemoc werbalna.
        >
        >
        • squirrel9 Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 02.07.12, 23:38
          Tego nie uczą ani w liceach ani w zawodówkach (jeśli jeszcze takie są). Powinni w domach rodzinnych ale też często nie uczą, niestety.
    • lola_lu81 Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 02.07.12, 13:32
      Dziękuję za Wasze rady i opinie!

      Odnosząc się do do podniesionych kwestii.

      1. Nie mogę zrobić "skoku na kasę" i przelać sobie jakiejś części gdyż nie mam dostępu do konta (wiem jak to brzmi). Mogę natomiast swobodnie wyjmować kasę z bankomatu. Tak czy siak byłby to jawny początek wojny. Muszę tu dodać dla jasności, że nie mam wyznaczanej kwoty na wydatki - mogę brać ile chcę i wydawać na co chcę. Fakty są jednak takie, że kasa nie jest na moim koncie.

      2. Jak wyglądają kłótnie? Oto przykład:
      Ja: Jedziesz dzisiaj po zakupy bo nie wiem czy kupić coś w sklepie na dole na obiad?
      On: Nie wiem
      Ja: Ale właśnie idę do sklepu więc jeżeli nie jedziesz dzisiaj to kupić coś na teraz
      On: Odpie...się

      Nie spłycam - to taki najprostszy przykład.

      3. Skażę od słowa "skazywać" - błędu to ja tu nie dostrzegam.

      4. Powieliłam wątek bo najpierw dałam na eMamie i dopiero się dopatrzyłam, że jest forum o rodzinie - mam nadzieję, że to nie wielki problem. Zawsze szansa na cenne porady
      • bez_przekazu Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 02.07.12, 18:53
        niestety. skaże pochodzi od slowa "skażony", "skażany".
        skazywac pochodzi od slowa "kara" "karany", ""skarany":)

        lola_lu81 napisała: żony".

        > 3. Skażę od słowa "skazywać" - błędu to ja tu nie dostrzegam.
        >
        > 4. Powieliłam wątek bo najpierw dałam na eMamie i dopiero się dopatrzyłam, że j
        > est forum o rodzinie - mam nadzieję, że to nie wielki problem. Zawsze szansa na
        > cenne porady
        >
        >
        >
        • abssinthe Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 02.07.12, 23:43
          jak sie ladnie kompromitujesz, bez_przekazu :)

        • cherry-cherry Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 03.07.12, 06:39
          bez_przekazu napisał(a):

          > niestety. skaże pochodzi od slowa "skażony", "skażany".
          > skazywac pochodzi od slowa "kara" "karany", ""skarany":)


          Absolutnie nie. Lola Lu ma racje i napisala poprawnie. Bez przekazu, moze warto najpierw sprawdzic w slowniku zamiast wiklac sie w kompromitujace jezykowe polemiki na forum i niewybrednie wytykac komus wyimaginowane bledy.
          "Skazywac" to zupelnie inny czasownik niz "karac" ;)
          Oto pierwszy z brzegu slownikowy dowod :
          www.tastingpoland.com/language/verb/skazac_condemn_verb.html
          Dziekuje za uwage.
          • idoli Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 03.07.12, 14:00
            jak by do mnie mój facet powiedział "odpie.. się" to bym go posłuchała i odpie.. się na zawsze. Dla mnie to jest niewyobrażalne. Niedługo po porodzie, przy maleńkim dziecku.. on naprawdę wcześniej się tak nie zachowywał? Pokażesz dziecku jak pomiatać drugą osobą dla jego dobra?
            Naprawdę pomyśl z głową jak rozwiązać sprawę kasy, jak trzeba to idź do dobrego prawnika, bo możesz stracić naprawdę dużo.
            No i czemu zameldowałaś dziecko u pana? Nie mogłaś u siebie? Przecież masz gdzieś meldunek. Włos się jeży na głowie jak się czyta to co piszesz.
    • paulina7171 Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 03.07.12, 16:03
      Mam potworne wyrzuty sumienia, że skażę dziecko na życie bez ojca i de facto bez matki, która będzie musiała iść do pracy na pełny etat...

      A zastanawiałaś się, co odpowiesz dziecku, gdy się zapyta: "Mamusiu, a co to znaczy "jebana idiotka?"?

      Wolisz, żeby dziecko było świadkiem wyzwisk i innych gorszących scen? Tylko patrzeć, jak facet Cię zacznie lać.
      • ta.paula Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 04.07.12, 10:21
        A ja myślę, że po tylu latach warto zawalczyć o związek! Narodziny dziecka to dla niektórych wywrócenie świata do góry nogami - być może dla Twojego partnera także? Poza tym, czy Ty nie mówisz do Niego w podobny sposób - tak szczerze odpowiedz. Nic nie usprawiedliwia takich odzywek, jednak czasem jest w związku na to tzw. "ciche przyzwolenie" ;/ Jesteś wyczerpana, On pewnie też. Ty dzieckiem, on poczuciem, że wszystko musi mieć na swojej głowie (firmę, być może dom) - a nie umie się wyżalić tylko wyładowuje się na Tobie. Jakie były wcześniej Wasze relacje? Czy opierały się na szczerej rozmowie? Czy wcześniej też pozwalał/pozwalaliście sobie na takie odzywki? Jak wcześniej spędzaliście czas wolny - razem coś robiliście? Być może brakuje pewnych wspólnych rytuałów? Ja myślę, że warto udać się do dobrego terapeuty małżeńskiego i spróbować ratować związek, lub - jeśli w toku terapii dojdziecie do takiego wniosku, rozstać się z klasą i nauczyć "normalnie" komunikować dla dobra swojego i dziecka.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rozstanie / związek dla "dobra dziecka" 08.07.12, 14:37
      Najpierw musi Pani zdiagnozować sytuację w związku. Czy obecna sytuacja jest reakcją na pojawienie się dziecka, zmianę ról i sfer wpływu. Wtedy jest nadzieja na na poprawę i zmianę, Czy też jest to sytuacja w Waszym związku utrwalona, partner zwykle zachowywał się wobec Pani agresywnie i bez szacunku, a teraz pogłębił takie zachowania, bo poczuł Pani zależność od siebie przy jednoczesnym braku tolerancji na ograniczenia jakie teraz są jego udziałem w życiu.
      Szczerze mówiąc z trudem wyobrażam sobie, aby zachowania jakie Pani opisuje mogły pojawić się nagle. Musiało coś być wcześniej, coś czego Pani nie zauważyła lub zbagatelizowała.Weszła Pani w związek mając 19 lat, więc przypuszczam, że jest to Pani pierwsza poważna relacja z mężczyzną. Można popełniać błędy wynikające z małego doświadczenia.
      Ale teraz już sprawy stają się wyraźne. To sygnał. Z Pani opisu Waszej relacji i twardych faktów wynika, że to raczej Pani zachowywała się i zachowuje się w związku ulegle. Nie dba Pani o swoją pozycję, finanse, o jakość swojej rzeczywistości. Nie zadbała też Pani o swoją odrębność i autonomię.
      Jest Pani młoda, jest szansa na wyciągnięcie wniosków z tego postępowania i tego co się zdarza teraz.
      Wydaje się, że na razie trzeba spróbować aktywnie przeformułować swoją pozycję w obrębie związku. Trzy miesiące od urodzenia dziecka to za szybko na radykalne decyzje. I Pani i partner jesteście w sytuacji psychologicznie szczególnej, w której podejmowanie istotnych decyzji może być wypaczone emocjami. Ale te same trzy miesiące takich zachowań jak opisane nie mogą być nie dostrzeżone lub pominięte. To jest absolutny znak ostrzegawczy do czego zdolny jest partner.
      Dlatego musi Pani doprowadzić do sytuacji w której będzie Pani traktowana jak równorzędna partnerka zarówno w domu jak i w finansach i w firmie. Do tego trzeba determinacji, stanowczości, konsekwencji i poczucia własnej wartości na odpowiednim poziomie. A nade wszystko pewności, że Pani działania są słuszne. To nie będzie łatwe, ale teraz jest Pani ju z dojrzałą kobietą, więc powinno być łatwiej. Jeśli ma Pani w sobie wahania, sięgnąć po pomoc specjalisty. Najlepiej na terapii grupowej.
      Może się uda odwrócić sytuację. Jeśli nie, to wybór jest jak między dżumą a cholerą. Rozstanie lub życie w poniżającym toksycznym związku, w którym niekorzystne zjawiska mogą przybierać na sile. Agnieszka Iwaszkiewicz

Inne wątki na temat:
Pełna wersja