liliankaa
05.07.12, 13:01
u mnie ngdy nie było kolorowo,zycie zawsze mnie doświadczało,jedynym pięknym momentem w zyciu było i jest pojawienie się dziecka,ono jest dla mnie wszystkim co mam,i co mi się udało najpiękniejszego w życiu,no i maż oczywiscie,
w wieku 16 lat tracisz ojca rodzina odwraca sie od ciebie,zostawiaja cie na pastwe losu wtedy kiedy najbardziej potrzebujesz wsparcia,zostaje tylko pomoc ukochanej babci ,mamy mojej mamy,niezyjacej juz niestety,a reszta dla nich najlepiej zebys nie istniał,a jednak łączy ciebie z nimi kawałej spadku,który oni wszelkimi sposobami próbuja ci wytargac tylko sie nie da bo prawnie figurujesz w papierach i to jest najwiekszym ich wrogiem ze ty tez coś masz,
16 lat matka ojca nie interesuje sie nami,zaproszenie na mój slub jej wysłałam nie była ale dała nam pieniadze,mojego dziecka nigdy nie chciała poznac mimo ze była tu blisko mnie ,teraz zmarła,o pogrzebie dowiedziałam sie jako ostatnia,mimo tego ze mam żal pojechałam,to jednak była matka mojego ojca,mimo ze nie byłam jej ulubienica odwazyłam sie pojechac,po 16 latach niewidzenia sie z nia,oni,rodzina ojca nie spodziewali sie mnie tam,ale widziałam te spojrzenia,lekcewazenie mnie docinki,wytrzymałam,wróciłam,najbardziej mnie przeraza fakt jak mozna byc takim pazernym i łakomym na kawałek ziemi która ma znikomą wartosc nikt nie chce jej kupic bo od dłuzszego czasu jest wystawiona na sprzedaz,jest w złym punkcie i to najbardziej łakoma osoba jest osoba której sie nic nie nalezy nie figuruje w papierach jako spadkobierca i jej syn który jakas czesc od babki dostał ale tylko słownie,jak można tak ludzi traktowac, jestem dla nich przeszoda ogromna bo musza mnie spłacic,obawiam się ze ciotka jeszcze mnie okradnie bo każe sobie zapłacic za pomnik ,za podatki tam jakie oni płaca od tych włości( starego domu ,obory i zarośnietej ziemi),mnie ten spadek nie jest potrzebny,ja pieniadze z tego spadku i tak dam bratankowi bo to dziecko wychowuje sie bez ojca,jestesmy biedni w porównaniu z nimi,oni pokazuja sie co mają,a ja ja mam cudowne dziecko meża ,ciezko mi pojac jak pazerni potrafia byc ludzie,i to najblizsza rodzina której kiedys sie ufało,a teraz utopii by cie w szklance wody dla nedznych groszy ze starej ziemi gorszego gatunku,co robic,czy kazac sie spłacic ,ze swiadomoscią ze spłata okaze sie mała albo w ogóle,bo pewnie odlicza sobie podatek od nieruchomosci,,na rzeczoznawce mnie nie stac bo moze sie okazac ze koszt rzeczoznawcy jest wiekszy niz,wartosc tego udziału w tym spadku przecierz nic nie zostanie dla tego dziecka,czy zostawic to zeby z jednej strony zablokowac im działanie,a z drugiej niech to popadnie w totalna ruine bo to stary poniemiecki dom...
co byscie zrobili