mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy warto.

07.07.12, 15:18
czy warto dalej ciągnąc taki związek:
domem zajmuje sie tylko ja, tylko ja sprzatam, tylko ja zajmuje sie 2letnią corką...
wszystko robie tylko ja sama jak samotna matka...
mąż nie zajmuje sie dzieckiem nawet w wolnym czasie... przyklady:
1) idziemy na basen ja mąz i córka 2 letnia i tylko ja sie nią zajmuje w wodzie tylko ja za nią biegam tylko ja ją karmię, podaje pić pilnuje by miala ochrone na glowce krem itd...
mąz lezy na kocu lub idzie sam plywać na gleboką wodę ... albo udaje zmęczonego i suypia na kocu.. a gdy ja np. chce isc na koc napic sie czegos odpocząc to ma problem....
2) dziecko ma 2 latka,. a mąz był z nią maxymalnie 5 razy sam na podworku...
nie mozna sie go doprosic o spacer z małą, zeby poszedl z nią na plac zabaw albo sam gdzies gdziekolwiek... nawet do kolegi...
3) w domu mąz corką tez sie nie zajmuje, ni9e bawi sie z ni,ą nie uklada z nią klockow, nie bawi sie z nią niczym... dochodzi do tego ze on lezy na kanapie oglada tylko tv dziecko go zaczepia np. dotyka go, podbiega klepie go zeby sie z nia bawił...nawet juz piszczy zeby zwrocił na nią uwage.. a on wtedy z textem:" zamknij sie i nie piszcz"...
4) nie uysypia jej a jak probowal ją uspic (to nic trudnego wystarczy np. lezec obok niej i ją glaskac lub lezec obok i udawac ze sie spi) ok 30min to mowil ze to za dlugo tego lezenia i to dla niego zbyt meczące i nie ma cierrpliwosci wrzesczy wybiega od niej z pokoju wrzask ze ma dosc... i awantura....
5) dziecko przynosi mu np. ksiazeczki pokazuje na obrazki zeby mowil jej co to jest a on odpowie kilka razy jak śmieciowi z łaską i z textem:" idz sie sama bawic!".
to tylko przyklady...
6) karmie ją tylko ja bo on eez nie ma cierpliwosci... doszlo do tego że jak corka nie chciala jesc to wyzywał ją od glupkow idiotek niejadkow debili itd!
ona wtedy plakala i wiadomo ze nic nie zjadla!
W wolnym czasie mąz tylko leży na kanapie mimo ze ciezkiej pracy nie ma! naprawde.. kazdy sie dziwi ze on tylko lezy nic nie robi mi rozkazuje np.:" to źle, tamto źle... popraw to czy tamto!:kolezanka jak wpadla do mnie powiedziala mu na zarty;" bo odlezyn dostaniesz:)
w wolnym czasie wlasnie albo lezy albo śpi, albo siedzi na komputerze tv, je , myje sie,
kapie się np 30minut powoli , potem np. wychodzi do sklepu, zauwazylam ze robi wszystko by jak najmniej byc z nami, a zeby dzieckiem nie zajmowac sie wogole...

ROZMAWIALAM Z NIM WIELE RAZY , MOWILAM MU WPROIST ZE SIE NIE ZAJMUJE DZIECKIEM, ZE OLEWA POTRZEB\Y MOJE I DZIECKA, DZIECKO NIE CZUJE SIE PRZEZ NIEGO KOCHANE JA TEZ ZRESZTA...
PRZYKRO MI JEST JAK INNI OJCOWIE CHODZĄ Z WOZECZKAMI BAWIA SIE Z DZIECMI W PIASKOWNICY, W DOMU UKLADAJA RAZEM KLOCKI, NAD WODA SIE WYGLUPIAJĄ A ON NIC.. DZIECKO TAK JAKBY NIE MIALO OJCA....
mowilam mu wprost ze albo sie zmieni albo odchodze i nie ma poporawy.....
męczy mnie to wszystko, mieszkajac z nim i tak jestem samotna....
sama chodze z dzieckiem, nad wode, sama na basen, organizuje czas sobie z dzieckiem sama ide do kolezanki itd.... bo mam dosc siedzenia w domu patrzenia na niego lezacego ogladajacego tv, mam dosc nudy.... on na to nie reaguje nawet jak mu wprost mowilam
    • karolinakarolina89 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 15:23
      czuje sie taka samotna, pojechalam do moich dziadkow z corką do innego miasta na 2 ty6godnie to mąz tylko raz do nas przyjechal jak w jakies odwiedziny do obcej osoby i jej dziecka! przyjechal posiedzial z nami poszedl na lody i papa i tyle.. potem pisal ze teskni i wogole ale jak wrocilismy to juz po staremu...

      MAM TAKIE PYTANIA:
      1) CZY ON SIE ZMIENI?? CZY ON JEST TAKI LEENIWY DLATEGO BO JEGO OJCIEC TAKI BYL I JEGO OJCIEC NIE SPEDZAL Z NIM WOGOLE CZASU TEZ LEZAL TYLKO PRZED TV????
      2) CO ZROBIC???
      3) ZROBIL SOBIE TATUAZ NA RĘCE Z IMIENIEM DZIECKA, PO CO? SKORO SIE NIĄ NIE ZAJMUJE?? SKORO NIE TROSZCZY SIE O NIĄ????


      GDY bylam z corka w szpitalu bo miala ostre odwodnienie biegunki to nie moglam sie doprosic by przyszedl do szpitala mimo ze mial wolne niepracowal....
      chcialam by przyszedl mnie zmienic by posiedzial przy corce, bo ja 4dni i noce siedzialam na krzesle nie spalam , czulam sie fatalnie, nie bylo jak spac, siedzialam na krzesle spalam na krzesle masakra... a on nie chcial przyjechac mnie zmienic jeden dzien...
      musialam go prosic by przyjechal prosilam sie smsami, grozilam ze odejde i wogfole i dopiero sie ruszyl....
      • karolinakarolina89 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 15:24
        prosilam go by np wyniosl stare zabawki niepotrzebne do piwnicy ktore popakowalam w worki to nie chcialo mu sie musialam ja to robic...
        prosilam go by rozkrecił sruby wozka bo chcialam te materialy wozka wyprac i nie chciał tez...
        • aga.doris Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 15:39
          Co cię skłoniło do związania się z takim beznadziejnym facetem?
        • ibelin26 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 15:41
          Krótko mówiąc - nie warto. Bo i po co?
        • znowuniedziela Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 16:19

          Dla Waszego dobra-odejdź teraz, zaraz, bo nie warto....
          Mam ojca, który tak samo"zajmował" sie najpierw mna, potem moja siostra i bratem.. mama robiła/robi wszystko. On się nie zmieni, bedzie coraz gorzej, i gorzej, tylko .... Ty do tego sie powoli przyzwyczaisz, w tryby wejdziesz i bedziesz zawsze slużąca, pielegniarka, opiekunką....
          Odejdź!
    • antheax Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 15:43
      Przeczytałam Twój wątek. Długo opisujesz, można by Ci napisać, że czy nie widziały gały co brały etc. Ale ja dam tylko jedną ZŁOTĄ radę. Beż tłumaczenia:

      Cokolwiek od tej pory zrobisz dla męża zrób za coś. Chce obiadu? Poproś go o coś najpierw, zanim mu ten obiad podasz. Zrealizuje tą prośbę, zapracuje - to i zje obiad. Inaczej zjedz sama, podwójną porcję ;) Albo zaproś sąsiada na ten obiad, w zamian za zniesienie rzeczy do piwnicy. No może tak od razu to nie zapraszaj, ale napomknij o tym mężowi ;)

      Aby skutek przyszedł szybciej, gotuj aromatyczne, wyjątkowo smaczne potrawy, takie, które Twój mąż najbardziej lubi, i których strata najbardziej by go poruszyła

      Trzymaj się konsekwentnie tej zasady to wychowasz męża na normalnego dojrzałego człowieka. Bo na razie to Twój mąż zachowuje się jakby był Twoim starszym dzieckiem. A to młodsze, które urodziłaś to tylko jego własne rodzeństwo. A Ty jesteś dla niego tylko mamusią, więc czego mu tak trujesz... Zaręczam, że Twój mąż dokładnie tak myśli
      • agcerz Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 16:15
        Po co ci taki ktoś???
        • antheax Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 16:55
          Karolina nie pyta, czy ma się z tym człowiekiem związać i czy zdecydować się na wspólne dziecko z nim. Karolina pisze, że już się związała i że już mają dziecko.

          Metoda, którą opisuję nic nie kosztuje. A może przynieść pozytywne efekty. Nie chcesz - nie próbuj
          • sonia_siemionowna Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 22:29
            Metoda, jaką opisujesz to pseudopsychologia. Działa na psa i to nie każdego, a już na pewno nie na człowieka.

            Tak wiec odpuść sobie, bo niedobrze się robi jak sie to czyta. Fakt,że sama byłaś na terapii nie znaczy, że posiadłaś wiedzę jak zmieniać cudzych mężów nawet ich nie widząc.
            • antheax Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 23:18
              Metoda prosta jak konstrukcja cepa. Nie trzeba przechodzić terapii, żeby wiedzieć, że działa

              Jest to zdrowy sposób, żeby do drugiej strony coś dotarło, kiedy inne sposoby zawodzą
              • lena575 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 12:13
                Nie żartujesz?
                A może daj od razu pomysł co ona ma zrobić jak sam sobie to jedzenie weźmie ...
                • hamerykanka Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 01:36
                  To samo pytanie mialam zadac. Pobic sie z nim w kuchni? Pobic go walkiem? Zaslonic garnek wlasnym cialem z okrzykiem "nie pozwalam!" ? Schowac sie z garnkiem w laziece i zaryglowac drzwi?
                  :)
                  Bzdurna rada.
    • bonamibo Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 07.07.12, 20:44
      Obstawiam, że oboje jesteście bardzo młodzi i mąż nie dorósł do ojcostwa. Coś jak byś wsadziła czterolatka do szkolnej ławki na kilka godzin i kazała uczyć się w skupieniu.
      Niektórzy, zwłaszcza płeć męska, dorastają do bycia rodzicami w wieku 30-40 lat - wtedy ich to zaczyna interesować. Niektórzy wcale. Możesz czekać, możesz tłumaczyć (raczej niewiele da), szantażować, rozstać się - w każdym razie raczej różowo nie będzie. On sam pewnie czuje się dzieckiem i denerwuje go jeszcze mniejsze od niego, które hałasuje i jeszcze trzeba się nim zajmować.
    • sonia_siemionowna Nie warto 07.07.12, 22:28
      Twoim problemem nie jest to,ze masz fajnego faceta, który pomimo swoich zalet nie zajmuje się dzieckiem.

      Twoim problemem jest to, że masz faceta PRZEMOCOWCA.

      Krótko mówiąc, pozwalasz pomiatać sobą i dzieckiem, bo Ci się wydaje,że jak tylko się bardziej postarasz to pan się zmieni. To się nazywa 'kobieta która kocha za bardzo' (wrzuć to w google) i to nie jest zdrowe. Wymaga terapii.

      A tu poczytaj sobie o tym, jaką przyszłosć szykujesz córce dorastającej z zimnym, odrzucajacym i poniżajacym ojcem:

      www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1527403,1,rozmowa-z-dr-anna-piekarska.read
      • lena575 Re: Nie warto 08.07.12, 09:49
        A ja wcale nie uważam,że facet musi byc przemocowcem. Jest po prostu leniem. Może ma taki rodzinny wzorzec - męzczyzna wraca z pracy i niczego już nie musi, matka cały dom obrabiała. I on też nie musi. Problemem jest nie to,że on nie zajmuje się dzickiem, problemem jest to,że on niczym się nie zajmuje w domu. Pewnie nie jest nowe zachowanie tego pana, tak było zawsze, kobieta jednak "dawała radę", a teraz przy dziecku nie tylko pracy więcej ale jak na dłoni widać kompletną obojętność męża i zachowania na zasadzie "jak mam coś zrobić to zrobię w taki sposób, że już nikt więcej o to nie poprosi". Takie lenistwo i gnuśność najczęsciej wynosi się z domu, człowiek nie jest przyzwyczajony do żadnej mobilizacji, działań, inicjatywy. Urodził się zmęczony i zyje by odpocząć.
        Straszenie go rozstaniem i nie robienie niczego w tym kierunku, obsługiwanie go mimo tego,że on nic nie robi - mieści się w konwencji normalności jaką zna.
        • sonia_siemionowna Re: Nie warto 08.07.12, 18:32
          Wyzywanie członków rodziny od debili to jest przemoc. Odrzucenie emocjonalne 'idz się bawić sama' to jest przemoc. Poczytaj może o czymś, co się z angielska nazywa 'passive aggressive'
    • baszysta Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 11:35
      po tym co znalazlem na forum prawnym, wychodzi na to ze twoj maz jest jakims JP koksem ochroniarzem. Nie wiem czego od niego wymagasz po pracy w klubie. On koks ty pewnie typowa karyna rodem z bialychkozaczkow.pl

      Jesli myslisz ze twoj misiu sie zmieni, to slabo, raczej ciebie wymieni na nowa dziunie xD

      opowiedz jak sie siedzialo mezuniowi na 24 i czy nie wystosunkowali go w pupe.

      post z dorum prawnego
      Witam! mąż stoi na ochronie na bramce w klubie w duzym miescie .
      ostatnio wyprowadzał razem z kolegą (tez ochroniarzem) z klubu faceta , któremu nic nie zrobili: nie zbili go, nawet nie dali tzw."liścia"...
      facet widocznie został tym urazony że został wyrzucony z klubu i został pobity przez kogoś innego, a moze nawet nie zostal pobity przez nikogo i polozył sie na chodniku kolo klubu,udawal pobitego i poszkodowanego, wezwał karetkę i policję... wskazał że to mąż i jego kolega pobili go , na policji zeznał:
      " pobili mnie w klubie koło szatni", dodał że ma świadków (3 znajomych z ktorymi był na imprezie)kazdy z jego znajiomych zeznał na policji inaczej, tzn: jedna osoba zeznawała ze został pobity w klubie, inna że kolo szatni, inna ze przed klubem go pobili!
      wszyscy z nich twierdzili że to mąż i jego kolega to zrobili.
      więc zabrali męza i jego kolege na 48h , zostali przesluchani... oni tez mają swiadkow na to że nic nie zrobili(ale to tez znajomi z klubu)
      mąż i jego kolega byli trzeźwi bo w pracy nie pili(tak wskazal zresztą alkomat) zaś wielce pobity byl pod wplywem alkoholu) ale nie byl mocno pijany....
      menager klubu udostępnił policji taśmy tzn nagrania z kamery z tego dnia, na filmie wyraźnie widać że mąż i jego kolega wyprowadzili tego faceta z klubu nie bijąc go, nic, od razu wrocili do klubu i pili przy barze herbatkę, sok... nie wychodzili nigdzie.
      wielce pobity polozył się w szpitalu twierdził że sie źle czuje....
      z pewnoscią zostal urazony że go wyrzulili z klubu i dlatego ich oskarzał o pobicie!!!
      dodam że mąż nie miał nigdy "zawiasów" , ale miał kuratora "za małolata gdy mial ok.18lat" w liceum za pobicie kolegi....
      mąż był też wielokrotnie spisywany za pobicie, wyprowadzenie itd... z klubu ludzi....tzn przy zdarzeniu przyjezdzala policja spisywali co sie dzialo ale nie bylo zadnej sprawy nigdy z tego.... nigdy nie miał 48h, tylko ten raz i tym razem niewinnie!!!!!!!
      prosze mi napisać czy będzie z tego rozprawa???? czy mąż moze dostac zawiasy? czy moze byc ukarany mimo ze go naprawde nie pobił?????
      w sumie widac to na kamerach ze go nie pobili , nic mu nie robili,ale ten poszkodowany moze nakłamać że go pobili w tym momen cie gdy ich nie am na kamerze albo tam gdzie kamera nie sięga itd...moze tak byc??? czy mężowi c oś grozi??? bedzie mial sprawe? a jesli mu cos grozi to moze dostac za to kare?

      dziunia, pozdrawiam cie serdecznie
      • lena575 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 12:11
        To co przytaczasz z innego forum coś wnosi do tematu jak w temacie?

        PS.
        Jak lubisz komuś dokopać to może w tym klubie potrzebują ....
        • grazyna1605 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 13:18
          Zostaw go w cholere - dla spokoju swego i dziecka. Nie bedzie z niego zadnej pociechy, bo ten facet jest beznadziejnym mezem/partnerem, a szczegolnie paskudnym, chamskim ojcem. Powinnas chronic coreczke przed takim, pozal sie Boze, "tatusiem".
    • baszysta Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 16:39
      karolinko

      proponuje abys jeszcze raz przemyslala swoje postepowanie wobec meza sluchajac tego utworu Firma -Dobre Dziewczyny youtu.be/cjQhBB356BU
      odpowiedz sobie na pytania:

      czy jestes dobra dziewczyna czy dziwka falszywa?
      czy dajesz mu wsparcie?
      czy bezgranicznie go kochasz?
      czy wiernie przy nim trwasz?
      czy jestes jego najlepszym przyjacielem?
      czy idziesz za nim w ogien gdy nawazy piwa?

      pomysl sobie co powiedzial by ci Bosski?

      zastanow sie nad tym tekstem Popka:
      Dobre maniury są tu z nami,
      Ona Cię nie sprzeda, ani nie zostawi,
      Zawsze będzie czekać z otwartymi ramionami,
      Coś Ci powiem, precz z ku...mi,
      Materialistkami, zwykły ch... z cyckami,

      czy Popek poparlby twoja decyzje?

      zastanow sie czy odchadzac nie okazesz sie falszywa dziwka a nie dobra dziewczyna?
      • ibelin26 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 17:45
        Nie ośmieszaj się. Mąż leń i cham ma głęboko w nosie żonę i dziecko a to ona ma przemyśleć SWOJE postępowanie wobec niego?
      • lena575 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 18:26
        Na miłość, wsparcie, wierne trwanie trzeba sobie zasłużyć. Dajac dokładnie to samo czego się oczekuje. Wie to każdy normalny cżłowiek.
        Tylko porąbańcy uważąją, że im się taka pewnośc nalezy mimo tego, że sami nie dają nic. Niektórym czasem się to udaje ... najczęsciej do czasu. I zostaje im STRACH. I jej i jego.
      • triss_merigold6 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 08.07.12, 21:42
        Jak ma się do tematu wątku ta blokerska żenada, którą jesteś uprzejmy cytować?
        • baszysta Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 09.07.12, 00:04
          znalazlem jej ulubione utwory na neciem niuni imponuje dresiarska raperka wdowa i inne dresiarskie zespoly

          a zreszta oto link

          karolinakarolina89.wrzuta.pl/ulubione
          takze sadze iz Popek i Bosski sa dla niej waznymi autorytetami rowniez
          • ibelin26 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 09.07.12, 07:47
            Bawi cię takie śledztwo? Chcesz się popisać? Zrobiła ci coś ta dziewczyna, że na nią tak najeżdżasz?
    • asocial Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 09.07.12, 21:59
      rany, co wy z tymi przemocowcami?
      Facet nie dojrzal, nie nadaje sie na ojca, moze ciebie i corki nie kocha (nic nie wskazuje na to by bylo odwrotnie).
      Moze taktyka anathax wydaje sie troche okrutna, ale ja bym potraktowala to z innej strony, nie na zasadzie zemsty ani oczekiwania niczego w zamian; po prostu jesli z faceta nie ma ABSOLUTNIE ZADNEGO pozytku w domu, to wyglada troche tak, jakby podkarmiac karaluszka z kuchni; zostawiac mu okruchy, kropelki piwa (ponoc lubia) i irytowac sie, ze on taki brzydki i nieuczuciowy.
      dlatego ja bym po prostu przestala pana obslugiwac ani nie ulatwiac mu zycia. Inna sprawa, jesli autorka nie pracuje, wtedy ma poniekad zwiaazane rece.
    • asienka95 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 11.07.12, 14:47
      Nie warto!!!
      Wiem, że to ojciec, i mąż i w ogóle, ale nie warto!
      Będąc z nim krzywdzisz siebie i przede wszystkim Małą!
      Nie wyobrażam sobie, by ojciec dziecka w ten sposób zwracał się do córki.
      Nie czekaj, nic się nie zmieni.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 14.07.12, 21:37
      Jeśli chodzi o stosunek męża do dziecka i biorąc pod uwagę opisane przez Panią sytuacje, to na pewno nie warto. Nie korzysta na tym dziecko, bo ma jednostronną opiekę, a Pani jest przemęczona i opuszczona w codziennej i niecodziennej opiece.
      Ale opieka nad dzieckiem to nie jedyna funkcja małżeństwa. Ważna, ale nie jedyna. Zanim pojawiło się dziecko, mąż jak rozumiem te inne funkcje spełniał i nadawał się na partnera i męża. Myślę, że te inne funkcje będą Panią trzymać w tym związku. Natomiast będzie to związek w którym opieka nad dzieckiem ( lub w przyszłości dziećmi ) stanie się polem konfliktu, obszarem Pani martyrologii.
      I tak naprawdę to z tego właśnie powodu nie warto być w tym związku. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ktrztr Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 17.07.12, 13:54
      Mam dwa pytania:
      1/ ile lat ma szanowny tatuś i czy dziecko było dla niego zaskoczeniem?
      2/ czy teść to podobny człowiek a teściowa to służąca męża, która modelowo przypomina Ciebie?

      To, że jest leniwy to jedno. Wykorzystuje Ciebie i Twoje zaangażowanie a brak zainteresowania dzieckiem to już jest jakiś defekt emocjonalny. Nie dorósł, nie lubi dzieci , ma depresję - nie wiem.
      Sam mam 1,5 rocznego synka i w ciągu tygodnia zebrałbym wskazane "aktywności" rodzicielskie, choć pewnie nie jestem wyjątkiem, patrząc na moje otoczenie.
      O rady można było zapytać 3 lata temu, najpóźniej w momencie decyzji o dziecku ( o ile to była decyzja).
    • karolinakarolina89 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 26.10.12, 23:35
      jest juz pozno zaraz ide spac, ale jeszcze tu odpisze:
      wiem, poszlabym od niego gdybym mogla w jeden dzien bym wszystko spakowala i uciekala gdybym miala matke i ojca albo chociaz jednego rodzica do ktorego moglabym uciec czuc sie bezpiecznie, a ja gdy uciekne do mojej matki nie bede miala raczej lepiej bo ona jest osoba klotliwa, czepia sie o wszystko poucza mnie, mozna z nia wytrzymac tydzien a potem męka moze nie taka jak z mezem ale ona po pierwsze zzarabia 1000-1200zł za miesiac w sklepie albo wogole nie zarabia bo nie pracuje czesto i czesto szuka zmienia prace...wszedzie jej źle, faceta nie ma, meza nie ma nic...
      ma trudna sytuacje finansowa do tego stopnia ze praaacowac musi bo ma dopirero 45lat, moja babcia wysylala matce po 100-200zł na jedzenie nawet bo jej brakowalo...
      a ja mam tam isc z dzieckiem!? rozwazam taką opcje, mysle doslownie o tym codziennie nawet teraz i spac nie moge.........
      ale boje sie ze pojde do niej i bedą klotnie tzn o to ze nawet nie moge kolezanki zaprosic na godzine do domu,z kolezanka pod domem nie moge godziny byc do kolezanki zadnej isc bo w kazdej sie czegos doszukuje mimo ze to i z wygladu i z charakteru normalne osoby pracujace legalnie uczciwie studiujace itd...
      matka tez wtraca sie do wychowania dziecka co chwile, poucza np. nie ubieraj jej tego swetra zaloz jej bluze albo cos innego rozne przyklady...
      matka pilnowac corki mojej nie moze bo sama do pracy chodzic musi i w sklepie czasem jest po 10-12godzin w weekendy tez pracuje ...
      =wiec myslalam by isc do pracy tylko na weekendy ale co to da skoro matka w wekendy tez pracuje
      =myslalam tez by isc w tygodniu na caly etat i tez zarobie 1200zł wtedy 600-700zł dam opiekunce za miesiac zostanie 600zł i np 400zł alimentow razem 1000zł nie bedzie zle:)
      mysle mysle i mysle caly czas codziennie.... czy odejsc jak to zrobic z tym odejsciem czy poprostu jak on wyjdzie na nocke sie spakowac i rzeczy w wnocy wywiezc to wszystko czy przy nim nie wypali przeciez....
      czy moze najpierw wziasc podstawowe glowne rzeczy potrzebne mi i dziecku przeniesc sie na miesiac dwa reszte dowiezc ciezarkowka mala busem potem??
      jaka prace szukac by pogodzic samotne macierzynstwo z brakiem pomocy opieki do dziecka?
      co robic?????????????? chce uciec nie wiem jak , jak zaczac moje dzialania, jaki miec plan....
      prosze dobrych ludzi doradzcie jestem juz taka smutna i zdenerwowana, potrafie nawet teraz plakac piszac ten text nad klawiatura:(
      • karolinakarolina89 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 26.10.12, 23:41
        i np. rozwazalam tez opcje gdy znajduje np. prace telemarketing czy sklep ale umowa zlecenie i tam chca zazwyczaj by pracowac na 2 zmiany i co ja z dzieckiem zrobie? opiekunke wezme i bedzie do 23ciej siedziala z dzieckiem za 600zł na miesiac? wątpie...
        przedzkole jest od wrzesnia dowiadyuwalam sie i to panstwoewe czynne do max 17stej a to bym musiala miec prace tylko na jedną zmiane... bo na dwie nie wypali skoro o 17 dziecko trzeba maxymalnie odebrac....
        a co zrobie jak dostane prace umowa zlecenie i dzicko zachoruje albo do szpitala trafi(bylo tak kilka razy zatrucie, raz salmonella itp kilka chorob) i wtedy wezme wolne i nie bedą placili mi za te dni i jak np. tydzien lub 2 nie przyjde do pracy to zarobie np. 500zł tylko odlicze dojazd na bilety 90zł i co i nic prawie nie zostaje:(
        nie wiem jakiej pracy szukac, jakie zmiany jakie zawody mam tylko srednie wyksztalcenie.zadnych kursow, brak doswiadczenia

        boje sie ze jak iodejde bede klepac biede, nie bede wiedziala co do garnka wlozyc...
        meza nawet jakbym o alimenty podala gorzej bym na tym wyszla bo on pracuje na czarno, a sam zrestza mowil ze by alimentow 450zł mi dawal.... sam....
        martwie sie za co ja dziecku kurtki na zime kupie buty, jedzenie, jakies rzeczy, potem wyprawki, za co oplace taxowke do szpitala a to koszt u nas 50zł w jedna strone duuuze miasto! za pobyt w szpitalu za moje lozko, za co oplace leki....no masakra:(
        boje sie odejsc ze nie dam rady mieszkajac skromnie z biedna i niezaradną matka a ja bez zawodu...
        jaki mam miec plan teraz?!
        • kasienka43 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 00:52
          i to jest właśnie to.. wiele matek ma ten problem ale musisz być silna, stanowcza, zbierz w sobie dość siły i UWIERZ w siebie.... Pomyśl Dam radę.. Krzywdzisz dziecko , zrób to dla niej!
    • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 08:36
      ja wiem ze powinnam odejsc nawet dla dobra dziecka....
      ale ja naprawde mam trudną sytuacje bo:
      jak wyobraze sobie klotnnie z matką
      biede brak dla dziecka na buty czapki na zime ikombinezony jakies rzeczy do przedszkola potem do szkoly
      szukam tez jak juz npisalam codziennie pracy na necie i widze jak ciezko jest jaka rotacja, jak zwalniają, jakie problemy z robota ma moja mama.... wiem tez ze nikt inny mi nie pomoze bo
      nie ma kto.... no boje sie tego wszystkiego moja mama czasem sama jak z nia rozmawiam i analizujemy jakby to bylo jak odejde mowi ze odejsc to mozna w jeden dzien zamowic przewozke i uciec, ale nie o to chodzi ..... odejsc i męczyc sie ... nie wiedziec co z dzieckien robic
    • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 13:28
      naradzalam sie wiele razy z moja mama co robic... ona mi zawsze mowi ze odejsc mozna w jeden dzien, ze odeszla od mojego ojca a potem zalowala tego... ze z dnia na dzien odesszlka
      mowi ze musze tez najpierw szukac pracy zobaczyc jak on sie bedzie zachowywal gdy bede miala prace i czy wtedy bedzie dzielil sie obowiązkami domowymi bo na dzien dzisiejszy on twierdzi ze skoro on zarabia a ja nie pracuje to ja mam ogarniać dom a on zarabiac...'
      kiedys poszlam na dzien probny do telemarketingu i on wtedy z dzieckiem zostal wysprzatal w domu i ugotowal pozmywal poodkurzal sam a ja wrocilam zaskoczona ze nie czekają na mnie w zlewie gary i brud.... wiec moze jest szansa..... hmmm...
      mama tez mi powtarza ze jak odejde bez kasy bez niczego to potem bede sie męczyc i wogole i ze jak np. podejme prace w sprzataniu czy pomocach nad starszymi ludzmi to ze zaaden normalny facet z porzadnej rodziny mnie nie zechce bo rodzice bedą mu doradzali i sam bedzie myslal: sama z dzieckiem, rozwodka z matką co ją poucza krytykuje, biede klepie i sprzata....
      • paris-texas-warsaw Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 13:51
        Jeśli wcześniej nie pracowałaś i nie masz wysokich kwalifikacji, to może być Ci zwyczajnie trudno znaleźć pierwszą prace. Dlatego ja bym specjalnie nie wybrzydzała, gdyby naprawdę zależało mi na pieniądzach. To nie oznacza, że w międzyczasie nie masz podnosić kwalifikacji, możesz zacząć studia, robić jakieś kursy zawodowe, itd., a do tego tez pieniądze Ci się przydadzą.
        Jesli boisz się, że ktoś nie będzie chciał być z Tobą, bo kiedyś sprzątałaś albo zajmowałaś się starszymi ludźmi, to wydaja mi się to obawy na wyrost. W "prawdziwej miłości" raczej na to się nie patrzy, jak na decydujący czynnik, czy z kimś byc czy nie. Zresztą jesli "gorsza" praca bylaby tylko czasowa to tez nie trzeba sie potem z nią obnosić, nie wszyscy muszą o niej zaraz wiedzieć. To jak z narkotykami i sprawami karnymi Twojego męża - mnie raczej to by odstraszało od związku z kobietą, jesli jej mąż (ew. były mąż) miał taką przeszłość. Ale związki między ludźmi to wielka niewiadoma, znam dwa przykłady, gdzie biorąc pod uwagę społeczne uwarunkowania kobiety mogłaby mieć bardzo słabe mozliwości wejscia w sensowny kolejny związek, a okazało się, że udało im sie stworzyc bardzo udane nowe rodziny, z bardzo kochajacymi nowymi partnerami.
        • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 22:14
          dzisiaj popoludniu mała jak sie obudzila juz miala duzy katar jest przeziebiona i jak to zazwyczaj u njiej bywa jutro to juz goraczka bedzie i gardlo chore:(
          wiec teraz to nawet nie mysle o odejsciu:(
          ja nie wybrzydzam co do pracy ale mieszkam w duzym miescie gdzie dojazd np. od mojej mamy do samego centrum do pracy wynosi okolo, 1,5 -2h w jedną w sttone!
          musze tez podczas szukania pracy patrzec czy ta poraca nie jest na drugim koncu miasta bo wtedy hjakby praca trwala 8h to doliczajac dojazd razem 10-12h i zadna opiekunka by z dzieckiem nie siedziala 10-12h za 700 czy 600zł!!!!
          wiec musze patrzyc na dojazd, na rodzaj umowy, na zmiany bo nie moge pracowac na nocki majac male dziecko...
          szukalam juz w :
          - sprzataniu na poczatek wiec okazalo sie ze tam daja 200-500zł za miesiac w zaleznosci co to jest wszystko bym opiekunce musiala oddac)
          - szukalam w hotelach np. jako sprzataczka pokojowka itp wiec nawet tam wymagaja doswiadczenia albo jak juz doswiadczenia nie chca w ogloszeniu podkreslaja albo drukowanymi ze tylko studentow lub tylko z orzeczeniem niepelnospr.
          -szukalam w sklepach spozywczych warzywniakach i tam zmiany do 21-22giej niektore naet na nocki albo dojazd taki ze 3 przesiadki i na drugim koncu miasta albo znow doswiadczenie i 1000chetnych....
          -znalazlam ostatmnio do cukierni od 7-18 to by bylo dla mnie idealne !!!!!!
          i umowa o prace bliski dojazd bo 40min a nie 2 h!
          i zadzwonie tam w poooniedzialek bo w weekend nieczynne nie odbieraja tel.
          - szukam wszedzie ale w supermarketach lidl biedronka tesco netto carefour kaufland itd itd chca wciskac rozny grafik o roznych porach i czesto az do 22giewj a zadna opiekunka do 22giej z dzieckiem siedziec nie bedzie za takie grosze jakie jej moge dac....
          • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 22:16
            zastanawiam sie tez jak sie zachowywac gdy on jest juz w tej fazie po narkotykowej czy jak to sie tam nazywa... tzn gdy te narkotyki juz nie dzialają, gdy on siedzi np. zawieszony zamyslony, gada ze np. jest mu zimno caly czas mimo ze wszscy sie gotuja taki uplał...
            co robic ? bo jak jemu tlumacze i pokazuje jak mi z tym źle ze on ćpa , mowie ze odejde jak bedzie cpal on z tego sobie nic nie robi!!!!!!!!!!!!!!!
            • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 22:17
              iio mi wiele razy mowil ze mam sie nie interesowac tym co on robi!
              ze mam nie wtracac sie i mu nie matkowac i nie zakazywac bo i tak bedzie robil co chce!
              • triss_merigold6 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 22:39
                Słuchaj, ktoś Ci to musi w końcu napisać: ogarnij się lalka, zdejmij tipsy, idź do jakiejkolwiek roboty, a faceta zostaw, bo za chwilę dostanie amoku po dragach i zabije dziecko.
                I słucha tego co do Ciebie mówi: nie interesuj się nim, nie matkuj, nie zakazuj, bo i tak będzie robił co chce. Dotarło czy chcesz swoje i dziecka inicjały znaleźć w kronice kryminalnej?
      • dzika.foka Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 27.10.12, 22:58
        Będę brutalna: zostań z mężem, dopóki nie jest agresywny wobec dziecka - w tej chwili utrzymuje cię przynajmniej w części.
        Mąż zarabia na czarno, nie płacicie podatków ani ubezpieczeń – za wasze leczenie, pewnie też mieszkanie, a w przyszłości żłobek, przedszkole, szkołę, zasiłki, ławki w parku itd. płacę ja, frajerka. Zapłacę też za ewentualne więzienie twojego męża, traumy ludzi których prawdopodobnie pobił i zastraszał oraz kolejne zasiłki i alimenty, które dostaniesz z FA.
        Pracę uważasz za zajęcie dla frajerów, którzy nie potrafią się ustawić: „[matka] ma trudna sytuacje finansowa do tego stopnia ze pracowac musi bo ma dopiero 45lat”, tak degradującą, że „zaaden normalny facet z porzadnej rodziny mnie nie zechce”. Do tej pory żyłaś zupełnie nie biorąc pod uwagę opcji zarabiania na siebie i rodzinę (za to bez problemu korzystałaś z pracy innych) – na własne życzenie nie masz nie tylko kwalifikacji, ale i praktyki. Wyobrażasz sobie, że najprostsza praca musi wystarczyć na utrzymanie ciebie, dziecka i opłacenie opiekunki (czyli opiekunka powinna zarabiać znacznie mniej od ciebie – dlaczego?). Przy twoim obecnym podejściu – napiszę to wprost: roszczeniowym i bezrefleksyjnym – marnie widzę sprawę. Nie zatrudniłabym człowieka, który traktuje pracę jako zło konieczne, a życie na cudzy koszt jako stan pożądany, dopóki mu się noga nie powinie. Zostań na razie przy mężu i przemyśl to wszystko, inaczej tylko przerzucisz swój problem finansowy z niego na nas wszystkich.

    • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 09:32
      pracy ciezkiej sie nie boje...
      to nie o to chodzi..
      poprostu ci ktorzy nie sa w takiej sytuacji nie umia ocenic i sie wczuc w to...
      np. teraz od wczoraj corka sie rozchorowala calą noc nie spalam razem z nia
      w tym momencie siedsi mi na kolanach bo nie chce nic innego robic
      chce isc do pracy i np. jak do tej pracy mam isc skoro zadzwonilam dzisiaj przed chwiklka do sklepu i powiedzili mi ze mam jutro przyjsc na rozmowe z cvką a ja jutro z kim dziecko chore zostawie!? matka do pracy idzie od 10-19 stej a oni kazali mi przyjsc na 12\ i coo? jakie wyjscie
    • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 09:52
      niektorzy tu na mnie naskakują i obwiniaja ze to ja pracy nie chce ze pracy sie boje....

      wiec jakie rozwiazanie macie co do np. jutrzejszego czy innego dnia gdzie dzwonie w sprawie pracy lub pisze emaila i pracodawca odpowiada spotkanie odbedzie sie np. w poniedz o 12 a ja przeciez nie moge terminow komus wyznaczac i mowic nie moge w tym terminie byc bo to mnie juz skresla na starcie a po drugie na jedno miejsce jest milion chetnych naprawde!
      wiec jaki sens bmiaklby pracodawca w zatrudnianiu osoby ktora juz na wstepie ma problem by przyjsc....!?>

      wiem ze niektorym samotnym matkom co znam je nawet bo mam takie kolezanki bylo cieznko itp... ale nie tak ciezko jak mi...bo np. znam wiele takich w moim wieku i np jedna z nich jak ją rzucił facet czy cos sie zepsulo miedzy nimi mieli dziecko, to ona poszla do swoich rodzicow miala matke i ojca oboje rodzice jej pracowali, jej ojciec pomogl jej szukac prace nawet na produkcji, babcia tej dziewczyny mimo ze ma 70lat codziennie pilnowala na poczatku dziecka jej a potem odbierala tego chlopca z przedszkola jak podrosł.... wiec dziewczyna mogla pracowac zarabialka 1500zł+alimentow miala 500zł wiec 2 tys wiec jak dla niej zyc nie umierac, zyla tak sama 4-5lat potem w pracy poznala faceta i wyniosla sie od rodzicow i jest szczesliwa....

      inna kolezanka tez samotna matka zostala ale pomoc miala w rodzinie
      tzn facet ja zostawil wybral picie balangi z kolegami i wprost powiedzial ze nie chce z nią byc!
      placi jej tylko 300zł ale ona mogla tez do pracy chodzic zarabia 1400zł na produkcji tez ale tylko jedną zmiane ma (w innym miescie niz ja) i jej mama mieszka osobno a ona osobno i ta jej mama piolnuje swoich dzieci i dziecka mojej kolezanki w domu u siebie... ma pomoc we wszystkich nie chodzi tu o finansową ale o wsparcie!

      a u mnie sprawa wyglada tak ze nie mam nawet z kim dziecka zostawic jak ide na rozmowe z cvką! moja babcia ma 72lata, jest bardzo sprawna ludzie oceniaja ją na 60lat, ale ona nie chce mi pomoc!!!!! prosilam ją ze np. chcialabym z nia zamieszkac, bym sama sobie radzila tzn u niej w miescie prace bym szybciej podlapala i u niej w miescie opiekunki chetne by za 600zł z dzieckiem siedziec bo dowiadywalam sie juz! u niej w miescie wszedzie blisko wiec nawet moglabym na 2 zmiany pracowac..... kurcze;(
      ona nie chce bym z nioa mieszkala....
      tlumaczylam jej ze i tak nas caly dzien nie bedzie mnie i dziecka bo ja bede w pracy a dziecko u jakiejs kobiety w domu prawie caly dzien.... ze dam rade ...
      • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 09:57
        poprostu placze codziennie , rozmyslam analizuje jak uwolnic sie od niego.........
        co zrobic by nie wpasc jeszcze w gorsze klopoty:(......
        nikt mi nie chce pomoc....
        mama sama ma cięzko, moja babcia nie chce bym z nia mieszkala w innym miescie
        a w miescie babci to moje rodzinne miasto predzej bym tam prace dostala, wszedzie bluisko tam jest bo to male miasto, ale sa produkcje, fabryki, sklepy, markety...
        babcia nie chce mimo ze ma dwa pokoje w jednym moglaby mieszkac z dziadkiem a ja w tym malym z dzieckiem ale ona nie chce:( mimo ze wie jak mi ciezko mimo ze jej plakalam do telefonu, ze mam dosc, ze chce odejsc, zreszta sama widziala na zywo jak on sie zachowuje:(
        smutno mi czasem juz mysle by sie zabic, naprawde, bo mam dosc, nikt nie doradzi mi nic kazdy mowi ze ja pracy nie chce podjac, a ja nawet nie mam jak cv zaniesc jak juz oddzwonią
        albo jak kazą mi przyjsc na pare godzin probnych czy coa to nie mam jak.... przeciez nie wezme opiekunki na te 5 h po pierwsze zadna nie zgodzi sie na jeden dzien a za co jej zaplace?
        • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 09:59
          poprostu zadam wp[rost pytania:
          1) co mam zrobic z corką gdy pracodawca oddzwoni ze mam przyjsc na rozmowe i pare godz probnych a mama w tym czasie jest w swojej pracy!!>????
          (skoro nie mam kasy na opiekunke, nie mam nikogo do pomocy, kolezanke w tym miescie mam jedną i ona caly dzien pracuje!)
          2) co mam robic dalej ? jakos przekonac babcie by mnie przygarnelą?ale jak??? ale jak?
          przeciez jej nie zmusze;(
          • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 10:01
            dzisiaj przyszedl bezczelnie nad ranem i jeszcze sie drwiaco w oczy patrzyl by pokazac zlosliwie ze jest naćpany ./....
            i teraz lezy w pokpoju sie zamknal i udaje ze spi....

            no i pytanie tez jak sie zachowywac wobec niego????
            • szpil1 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 10:53
              A może Dom Samotnej Matki (chyba tak to się nazywa?) byłby rozwiązaniem?

              A poza tym mam wrażenie, że ty i Ewelinaewelina89wroc to ta sama osoba.
              • zielona.wrona Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 28.10.12, 13:48
                pil1 napisała:

                > A może Dom Samotnej Matki (chyba tak to się nazywa?) byłby rozwiązaniem?
                >
                > A poza tym mam wrażenie, że ty i Ewelinaewelina89wroc to ta sama osoba.

                Oczywiscie, ze ta sama osoboa i jeszcze wiele innych. Kobita jest niedojrzala do bycia matka, czy zona a juz pracowac jej sie wogole nie chce.
                Chlop przylazl nacpany a ona na forum pyta, co z nim zrobic? Ale go nie porzuci, bo za co bedzie zyla. Przeciez pracowac nie moze, bo malo placa i co zrobi, jak sie pochoruje.
                Szkoda slow!
        • yoma Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 29.10.12, 14:24
          > > babcia nie chce mimo ze ma dwa pokoje w jednym moglaby mieszkac z dziadkiem a j
          > a w tym malym z dzieckiem ale ona nie chce:( mimo ze wie jak mi ciezko mimo ze
          > jej plakalam do telefonu

          Bez komentarza.
          • cherry-cherry "Zdejmij tipsy" czyli kopanie lezacego 29.10.12, 16:31
            Jak to latwo przychodzi ludziom mieszac z blotem slabszego, zwlaszcza na forum. Jak milo jest komus wytknac jego zyciowe nieogarniecie. Przy tym pokazujac, ze samemu jest sie lepszym, o! "Bo ja to z niemowleciem w powijakach na obrone poszlam", heh, rzeczywiscie bardzo adekwatne ;/ Ciekawe, czy do pracy na kase do marketu tez by taka jedna z druga poszly z chorowitym dwulatkiem pod pacha.
            Czasami jest w zyciu tak, ze z ktorej strony sie nie obejrzec, tam dupa. A spirala biedy i bezsilnosci nakreca sie sama. Latwo jest kasliwie radzic - oczywiscie z perspektywy osoby, ktora ma zycie bardzo poukladane - "zdejmij tipsy i idz do pracy". Nie wydaje mi sie, zeby ona do tej pracy na prawde nie chciala isc, majac tak patologiczna sytuacje w domu. Tyle, ze dziewczyna naprawde nie ma z kim zostawic tego dziecka na czas pojscia do tej jakiejkolwiek pracy. I dobrze, ze mysli perspektywicznie "co bedzie jak dziecko zachoruje", bo plan postepowania w sytuacjach awaryjnych to rowniez integralna czesc organizacji. Oraz ukladania sobie zycia na nowo. Uwazacie, ze beztroskie "jakos to bedzie" byloby z jej strony lepsze?

            Latwo jest przypiac dziewczynie etykietke "panna-obibok". Tymczasem ona naprawde jest w trudnej sytuacji i boryka sie ze wszystkim sama. Ma faceta-bandziora i narkomana, male chorowite dziecko, zero pracy i oszczednosci oraz w nikim wsparcia czy chocby elementarnej pomocy. Rodzina pewnie tez dosc biedna i patologiczna. Pewnie, ze jej wina, ze tak sie urzadzila, bo mogla pomyslec wczesniej i takie tam bla bla. Ale mleko sie juz rozlalo i teraz wypada sie zastanowic jakie sa konstruktywne rozwiazania. A wiec wyjscia ma nastepujace :

            1) Zagryzienie zebow i zostanie z mezem do czasu kiedy dziecko nie pojdzie do przedszkola. Ryzykowne, bo maz najwyrazniej coraz glebiej pograza sie w bagnie narkotykow, robiac sie autentycznie niebezpieczny dla niej i dla dziecka. Dla mnie odpada. Zbyt duza patologia, zbyt duze ryzyko.
            2) Natychmiastowa ucieczka od niebezpiecznego cpuna, czyli dom samotnej matki. Ktory jednak nie rozwiazuje to problemu opieki nad dzieckiem podczas godzin jej pracy.
            3) Blaganie na kolanach babci o mozliwosc zamieszkania w jej domu - moze sie zgodzi, a moze nie. Nie polecalabym, boz tym takie mieszkanie u kogos z laski (widac, ze wiezi rodzinne sa w tym domu srednie) moze sie zakonczyc z wielkim hukiem zanim dziewczyna sie na dobre zainstaluje i zanim stanie pewnie na wlasnych na nogach.

            Jedynym sensownym wyjsciem jakie widze jest wynajecie pokoju u jakiejs milej, samotnej, schorowanej staruszki. Moze w zamian za prowadzenie gospodarstwa domowego, zakupy i sprzatanie, daloby sie wynegocjowac jakas zupelnie symboliczna oplate za ten pokoj?
            Rzeczywiscie poszukac moze takiej opcji w jakims mniejszym miasteczku, gdzie odchodza problemy dojazdowe i logistyka jest o wiele tansza i latwiejsza.

            Trzymaj sie Karolino/Ewelino i glowa do gory. Dziecko rosnie, za chwile bedziesz bardziej mobilna i operatywna, Twoje problemy nie beda trwaly wiecznie.
          • asfo Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 29.10.12, 20:03
            yoma napisała:

            > > > babcia nie chce mimo ze ma dwa pokoje w jednym moglaby mieszkac z d
            > ziadkiem a j
            > > a w tym malym z dzieckiem ale ona nie chce:( mimo ze wie jak mi ciezko mi
            > mo ze
            > > jej plakalam do telefonu
            >
            > Bez komentarza.

            Szczerze? Jakby ktoś z mojej bliskiej rodziny znalazł się w takiej sytuacji (bez pieniędzy, z małym dzieckiem i mężem- narkomanem), to pozwoliłabym mu na pewien czas zamieszkać w wolnym pokoju który mam do dyspozycji, mimo że to dla mnie niewygodne. Kiedy byłam mała jedna ciocia odstąpiła swoje mieszkanie (kawalerka) moim rodzicom i mieszkała przez ten czas ze swoją siostrą i jej mężem w dwóch pokojach. Oczekiwanie, że ktoś z rodziny pomoże wyratować się z trudnej sytuacji nie jest wzięte z kosmosu.

            Może i autorka wątku nie jest najbardziej rozsądną i zaradną osobą, ale to nie znaczy, że pomoc nie jest jej potrzebna. Łatwo powiedzieć - idź do pracy - tyle że dla wielu osób pracy nie ma, i to nie tylko takich bez wykształcenia. Rozmawiałam dziś z koleżanką - pracowitą i sumienną osobą, po studiach, znającą przyzwoicie język niemiecki - od pół roku aktywnie szuka, bierze co znajdzie nie wybrzydzając, i wszędzie proponują albo śmieciowe umowy, albo płacę minimalną, albo zwalniają ją pod byle pretekstem po okresie próbnym. I to w Warszawie, gdzie podobno łatwiej o zatrudnienie.

            Sytuacja, w której tylko jedna osoba w domu pracuje często wynika zwyczajnie z niemożności znalezienia sensownego zatrudnienia, a także z braku dostępu do żłobków i przedszkoli - nie opłaca się iść do pracy za płacę minimalną, jeśli całość zarobionej kwoty trzeba wydać na opiekę nad dzieckiem, i dodatkowo jest się do tyłu, bo trzeba jeszcze wydać na dojazdy, nie ma też już czasu na szukanie tańszej marchewki i oszczędne gotowanie bez użycia półproduktów.

            Karolinie sugerowałabym jeszcze zwrócenie się do ośrodka pomocy społecznej, może da się uzyskać jakieś niewielkie wsparcie oraz sugestie co zrobić.
            • dzika.foka Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 29.10.12, 22:14
              Pomoc społeczna?

              Mąż zarabia 4 500 zł (co równa się legalnej pensji 6 400 zł brutto). Oboje państwo jako formalnie trwale bezrobotni zapewne wyłudzają dodatkowo ubezpieczenie zdrowotne i rozmaite zasiłki, od mieszkaniowego po rodzinny.

              Nikt tutaj nie zauważył chyba, że zobowiązany do utrzymywania dziecka oraz pani sprawującej nad tym dzieckiem całodobową opiekę jest mąż i jeśli mąż nie wywiązuje się z tego obowiązku, pani powinna złożyć pozew o zabezpieczenie potrzeb rodziny. Tego wymagać od niej będzie na początek każda instytucja pomocowa.

              Ale pani nie zrobi tego, ponieważ sąd zacząłby dociekać, z czego żyje pan, a kiedy rypnie się wszystko co powyżej (nietrudno sprawdzić akta pana ze spraw karnych i wywnioskować, że pan pracuje na czarno), panią w ramach wspólnoty majątkowej czekają duuuuże nieprzyjemności, przy których jej obecna sytuacja to wakacje na Karaibach.

              Pani robi teraz buzię w podkówkę, ale to cwana dziunia i doskonale wie, że sądów musi unikać jak ognia, a w związku z tym nie ma mowy o rozwodzie, alimentach czy choćby domu samotnej matki. Na własne życzenie wymiksowała się z cywilizowanej części społeczeństwa i właśnie po latach odkrywa te mniej przyjemne strony życia poza prawem. Nie ma szans choćby na przedszkole, bo przecież pan udaje bezrobotnego, więc dziecko spada na koniec kolejki. Dlatego też pani – trzeźwo skądinąd – liczy wyłącznie na rodzinę i zawieszenie się na kolejnym panu: „i potem bym sie wziela po kilku latach za szukanie faceya npn na necie bo wiadomo z babcia caly czas mieszkac nie mozna....”

              Oczywiście możemy pani radzić, żeby odważnie zaczęła prostować swoje stosunki z prawem, ale pani wie – i w tym też ma rację – że jak tylko ruszy całe to bagno, zirytowany mąż przyśle jej wieniec „ostatnie pożegnanie”. Wiedzą to również dziadkowie i pewnie dlatego nie kwapią się do przyjęcia pani pod swój dach.
            • yoma Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 30.10.12, 08:41
              > pozwoliłabym mu na pewi
              > en czas zamieszkać w wolnym pokoju który mam do dyspozycji,

              No nie wiem, czy babcia i dziadek, mając raptem dwa pokoje, a nie pałac, dysponują tymi wolnymi pokojami...

              Babcia i dziadek do jednego pokoju, w drugim pokoju niezaradna i roszczeniowa wnuczka z małym dzieckiem i to nie na "pewien czas", ale na ładnych parę lat, aż "znajdzie faceya npn na necie". Do tego utrzymywanie tej wnuczki z prawnuczką "przez miesiąc dwa, aż znajdzie pracę", miesiąc dwa, a ucho. Do tego wizyty nieobliczalnego bysia męża wnuczki, bo kontaktów z dzieckiem mu zabronić nie można. Możecie powiesić na mnie dowolną ilość kundli, ale ja bym na to nie poszła,
    • piataczesc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 30.10.12, 01:25
      Sama jestem samotną matką, zostawił mnie mąż. Dziecko widzi raz na dwa tygodnie, a jeśli chodzi o alimenty nie płaci nawet połowy kwoty którą przeznaczam na opiekunkę. Płacił więcej nie będzie bo w międzyczasie zmajstrował jeszcze parkę innej pannie, zarabia znacznie mnie niż ja...i mogę się ugryść.

      Mam wykształcenie i dobre zatrudnienie. Radzę sobie z pomocą logistyczną rodziny (przypilnują jak nagle trzeba, jak opiekunka zachoruje, albo jak muszę zostać w pracy do 22). Bez tego nie widzę opcji. Mimo że zarabiam dobrze.

      Pracę na etacie można stracić bardzo łatwo. Dziecko choruje, ząbkuje, musi być szczepione. Jest problem w wigilie i sylwestra, kiedy opiekunka wyjeżdża, ja do pracy iść muszę, a akurat tak się składa, że rodzina w tym roku pomóc nie może. Bo tylko ja martwię się, że stosunkowo niewielką kwotę jestem w stanie odłożyć co miesiąc. Więc w razie utraty pracy jestem ustawiona tylko na może pół roku. Bo niby powinnam znaleźć wtedy pracę, ale co jeśli nie.

      Dlatego ogarnia mnie złość kiedy czytam komentarze w stylu ogarnij się i znajdź pracę. Bo trzeba policzyć, co będzie mniejszym złem dla dziecka, bieda, tułanie się po domach samotniej matki i ciągły lęk przed przyszłością. Czy pozostanie z facetem, który nie bije, nie gwałci, natomiast utrzymuje...

      Zostając z nim można podłapać pracę na część etatu, za która się nie utrzyma, a jedynie zatrudni opiekunkę. Ale dzięki której zdobywa się doświadczenie, tak by potem mieć cokolwiek do zaoferowania pracowawcy. Choćby za dwa lata, kiedy może mama przejdzie na emeryturę, albo dziecko przestanie tak chorować i będzie się nadawało do przedszkola.
      Albo praca na pełen etat, branie zwolnień itp, ale nie odchodzenie od faceta, po prostu taka praca dla aktywizacji. Jak zwolnią to się poszuka nowej.

      Zdecydowanie w takiej sytuacji jakiej jest Karolina nie doradzałabym odchodzić, tak od razu z buta. Trzeba to dobrze zaplanować, na okres kilku lat i potem konsekwentnie realizować.
      • malamagnolia Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 30.10.12, 09:30
        oczywiście masz rację, że rady w stylu ogarnij sięi idź do racy są do bani. też często rozmyślam, że kobieta z dziećmi jest na straconej pozycji, kiedy trafi jej sie egzemplarz męża "do niczego". Ale..,tu chodzi o to ze dziewczyna jest nieodpowiedzialna, moim zdaniem z jej postów bije to mocno, niczym nastolatka nad sobą sie użala.
        po drugie, sama stwierdziła, że chce odejść, wiec dajemy rady co można zrobić, aby sobie pomóc.
        Po trzecie dziewczyna pisze, ze absolutnie nikt jej nie chce pomóc, a moze to z czegoś wynika. nie ma żadnej koleżanki, która mogłaby od czasu do czasu posiedzieć z dzieckiem?? może wynika to np. z faktu, ze sama też nikomu nie chce pomóc. wystarczy sie rozejrzeć, jest wiele kobiet, które potrzebują takiej pomocy i można się zgrać.
        Mąż mi pomagał super, fajnie i dziewczyna wypomina mi ze jej nie chce. Ale nie opisałam całej sprawy np. że wtedy kiedy mąż opiekował się dziećmi między nami było bardzo, bardzo źle i rozmowy u nas o rozwodzie też bywały, ale dzieci to dzieci tak matki i ojca i łaski nie robi.
        Zresztą dziewczyna sama pisała, że jak kiedyś poszła do pracy facet stanął na wysokości zadania i w domu ugotował i wiele rzeczy zrobił.
        Dziewczyna stawia się w roli ofiary i tyle. w takiej sytuacji skoro rzeczywiście nikt jej nie chce pomóc najlepszym rozwiązaniem jest dom samotnej matki, nie wiem jak funkcjonuje, kiedy można się do niego zgłosić, ale czy dziewczyna próbował tej opcji?? o ile dobrze pamiętam , taka rada już padła.
    • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.10.12, 08:39
      spakowalam doslownie wszystko wszystkie wory walizki cala sciana zastawiona moimi rzeczami i dziecka...
      przewozka-przeprowadzka załatwiona na ten piatek...
      on sam powiedzial ze przewozke oplacio
      widze ze z nim nie mozna normalnie sie dogadac...
      bo w ostatnim tygodniu wiele sie zmienilo, on chyba wiecej ćpa albo cos bierze bo
      wszystko go drazni coraz bardziej, jest taki dziwny nawet kolezanke zaprosilam tą jedną ktora mam w tym miescie i powiedziala mi wprost ze widac ze on ćpa ze nie zachowuje sie normalnie bo jest taki jakby to napisac szybki, pochopny, nerwowy, rozdrazniony , wszsytko go wkurza...
      powiedzial mi wprost ze jak mi sie nie podobają jego zachowania i to co on robi i jak żyje...
      to moge sie wyniesc skoro mi nie pasuje...
      dał mi w kopercie 500zł na dziecko na ten miesiac jako alimenty , dal na przewozke rzeczy z wniesieniem.(wczoraj to dał)
      a w nocy pisal : siedż tu na dupie i przemysl to sobie czy chcesz naprawde sie wynieśc...
      potem ja mu odpusalam na smsa: nie chce stad isc ale musze, bo jestem zmuszona, źle sie zachowujesz nie poznaje cie, wybieraj: albno my rodzina i normalne zycie albo cpanie i imprezy, to zaczal pisac smsy:" postaram sie to zmienic to naprawic smutno ze przeze mnie cierpisz!"
      a jak wrocil dzisiaj rano to juz zapowiedzial że w czwrtek na halloweeen bedzie na imprezie na bramce stał ze koledzy ddo niego tam przyjada, ze wszystko sie okaze czy bedziemy razem czy nie jesli jak wroci lekko nacpany lub cos wypije to zebym sie nie czepiala!!!!!!!!!!
      a ja mu odpowiedzialam że skoro tak zrobi to w piatek i tak mam ustalona przewózke i wtedy sie ostatecznie wynosze bezpowrotnie!

      CO O TYM SADZICIE!? co dalej/
      • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.10.12, 08:42
        nie rozumiem tego, jestem w kropce, nie wiem co robic...

        bo raz mi mowi ze mam sobie isc miec honor i sie wyniesc juz a nie siedziec mu na garbie i gderać ze cpa ze sobie imprezuje itp...

        potem pisze ze przeprasza ze chce to zmienic ze chce dobrze i milo pisze milo mowi...

        a potem znow mowi: sama podejmij decyzje bo jak masz tu siedziec i mi narzekac ze ja ćpam albo cos w tym stylu to sie nie dręcz i idz stąd...
        potem znow przeprasza...

        nie wiem co robic!? czy ;
        1) zostac tu z nim nawet jak imprezuje i ćpa i szukac pracy gdy on jest w domu zostawic z nim na chwilke dziecko i isc w sprawie pracy?
        2) uciec juz w piątek od niego!!? bo mam wszystko spakowane
        • malamagnolia Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.10.12, 10:12
          "nie wiem co robic!? czy ;
          > 1) zostac tu z nim nawet jak imprezuje i ćpa i szukac pracy gdy on jest w domu
          > zostawic z nim na chwilke dziecko i isc w sprawie pracy?
          > 2) uciec juz w piątek od niego!!? bo mam wszystko spakowane"

          uciec nawet dziś i nie czekać do piatku.
          I co z tego, ze pisze ze tęskni, że sie zmieni czy coś podobnego, jak nie jest dobrze.
          Nie ma co narzekać , bierz te 5 stów i idź, jak załatwiłaś dokąd możesz iść.
          niestety, wydaje mi sie, że istniej duże prawdopodobieństwo, ze jednak zostaniesz...i za kilka dni znów bedziesz tu pisać, ewentualnie pod innym nickiem
          • ada16 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.10.12, 11:18
            1,nikt za cibie decyzji nie podejmie.
            2. masz dokąd iść?, do babci , do mamy?
            • karolinakarolina89wroc Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 02.11.12, 19:34
              odeszlam od niego!!!
              tzn przewiozlam juz wszystkie rzeczy łacznie z meblami do mojej mamy...
              przwozke wyobrazcie sobie oplacil mi on!!!
              odeszlam od niego bo w tym tygodniu juz przegiął..codziennie byl agresywny, lub gdy nie byl agresywny to wrzeszczal na mnie lub na dziecko bez powodu a jak nie to spal xcaly dzien jakby go nie bylo itp... wogole widze ze mial w dupie gdy sie wyprowaedzalam z dzieckiem!!!!!!!!
              i nie rozumiem tego czlowieka wogole...bo
              najpierw sugerowal ze powinnismy sobie zrobic separacje na kilka miesiecy...
              potem ze jednak od razu rozwod/....
              a potem zebymn sobie przemyslala czy chce isc...
              jak ja nie chcialam isc i chcialam zosdtac to sie zachowywal tak okrutnie ze sama chcialam isc
              i odeszlam do mamy....
              ale napisalam mu list: ze mosty nie są spalone, ze smutni mi ze wybral inne rzeczy od nas od rodziny, ze teraz sie nas pozbyl to bedzie sobie pewnie balowal tylko smutne to ze bedziesz balowal gdy ja np. bede wstawac do dziecka w nocy:(
              napisalam mu tez ze jak sie zmieni to moze jeszcze sie zejdziemy...
              napisalam mu na tej kartce przed iodejsciem ze ma czas do stycznia co dalej z nami bo w lutym trzeba skladac podania do przedszkoli a ja musze wiedziec w jakiej dzielnicdy zapisac do przedszkola dziecko i gdzie dziecko ma byc zameldowane....!
              powiedzial dobrze to mmy czas do stycznia...
              a potem po wyprowadzce jak juz zastal puste mieszkanie zadzwonił do mnie i zapytal:
              i ajk przeprowadzka? a ja na to: a dobrze, zaplacilam a ci faceci wszystko ładnie sprawnie wniesli, a on na to: trzeba bylo im powiedziec ze sie przydadzą na styczen!:)
              a ja na to: a skad masz taką pewnosc? a on: a moze jeszcze sie naprawi...
              a potem za jakies 2 godziny dzwonil: o widze ze mikrofaloiwke tez zabralas
              a ja na to: tak potrzebna mi dla dziecka.
              on : nie czepiam sie ale bede musial spbie tez jakąs kupic.
              a ja na to: a po co? skoro p[rzed chwilka mowiles zemam przewozke na styczen zamowic:)?

              noi co???????????
              • malamagnolia Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 05.11.12, 16:05
                karolinakarolina89wroc napisał(a):


                "> noi co???????????"

                a o co chodzi?
              • cora21 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.05.13, 11:36
                Gratuluję odwagi! i trzymam kciuki za Was. Najtrudniejszy krok już zrobiłaś!!! Pidziwiam Cię.
    • altz Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.05.13, 22:47
      "Minęła pora godowa..." teraz facet już nic nie musi. Wzięłaś sobie debila, to takiego masz.
    • agnesil Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 31.05.13, 23:14
      Mam to samo niestety :( W ciągu dwóch lat nakarmił córkę może ze dwa razy tak z własnej woli. Przewinął też kilka razy jak mu powiedziałam bo sam nie. Na dwór wziął raz. Czasami się pobawi z nią i tyle. To samo jego rodzice. Zero zainteresowania wnuczką. Przykra prawda niestety. Organizuję sobie czas jakbym była samotną matką. I tak się to ciągnie, ale nie wiem ile jeszcze wytrzymam. A może tylko ja powinnam wszystko robić. Sama już nie wiem.
    • kingusia1974 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 01.06.13, 13:27
      Nie bede Ci radzic, bo nie jestem na twoim miejscu I nie znam szczegolow.
      Ale z tego co przeczytalam to Twoj partner przypomina mojego ojca, ktory zmarl jak mialam 23 lata.
      Powiem tylko jedno. Jak idiotce zdarza mi sie zasypiac z mysla: jak byloby dobrze gdyby moj ojcec zmarl jak mialam nie 23 a np. 3 latka a moja mama wyszla za maz za kogos dobrego dla mnie.
    • patik110 Re: mąż nie zjamuje sie dzieckiem i ...... czy wa 01.06.13, 20:36
      Mój mąż migał się od pomocy przy dzieciach straszliwie. Zawsze tysiąc tłumaczeń. Bo ja zrobię lepiej, bo on zmęczony jest (ja nie mogłam).
      Ciągle się o to kłóciliśmy.
      Teraz dzieci podrosły (5 i 8 lat) i ... jest świetnym ojcem. Tak od 2 lat. Ma z nimi rewelacyjny kontakt, potrafi się bawić godzinami (robiąc przy okazji wielki bajzel w całym domu, ale Młode szczęśliwe), na placu zabaw pozwala na więcej szaleństw, niż ja, co córki uwielbiają oczywiście. On je kąpie (a raczej pilnuje, by się nie potopiły), pilnuje dokładnego mycia zębów, odrabiania lekcji przez Starszą.
      Po prostu jak dzieci stały się bardziej komunikatywne, to mąż je "odkrył".
      Teraz jest ok, choć nadal ma problemy z podjęciem decyzji jak je ubrać, czy nie za lekko, czy za bardzo ciepło (o kolorystyce nie wspomnę), do lekarza też z nimi nie pójdzie, ani na wywiadówkę. No ale nie można mieć wszystkiego. Poza tym mąż pomaga przy wszystkich zajęciach domowych (poza gotowaniem, bo tu kompletne beztalencie jest).

      Tak więc uszy do góry. Może u ciebie też tak będzie. Za ok. rok.
      Dodam że kilku mężów moich koleżanek też tak miało - odkrywali ojcostwo po 2-3 latach po narodzinach dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja