elwirka95
09.07.12, 13:07
Moja mama ma irytujący charakter. Jest fałszywa i manipuluje ludźmi. Dla jasności podam parę przykładów.
Niedługo w rodzinie jest ślub, więc mówię do 4-letniej córki, że muszę jej kupić sukieneczkę. Za 3 dni moja matka przywozi sukienkę i mówi do córki, że ma ją założyć na ślub. Kiedy już mojej matki nie było mówię do córki, że ta sukienka nie jest odpowiednia i wybierzemy jakąś razem, a ona, że babcia jej kazała założyć tą, bo będzie jej (babci)smutno.
Lecimy razem samolotem i dla mnie jest oczywiste, że ja lecę (siedzę) ze swoimi dziećmi, a ona ze swoim mężem, ale ostatnio słyszałam jak matka pytała córki czy będzie z nią siedziała. Pewnie na miejscu też będzie chciała żeby córka mieszkała z nią w pokoju...
Kiedy jesteśmy w większym gronie matka dosłownie nie dopuszcza mnie mnie do córki. Kiedy Ola chce mi coś powiedzieć na ucho (że chce siusiu albo czy może ciasteczko) to moja matka już stoi i dopytuje "Co tam mówisz? Co chcesz?"
Kiedy córka idzie do mnie i mówi "Mamo, chcę się przytulić" to moja matka podbiega, porywa ją i mówi "Choć, przytulisz się do babci". Moja córka jest bardzo grzeczna, chce żeby wszyscy ją lubili, więc jest podatna na wszelkie manipulacje, jak babcia jej mówi, że np. ma zostać u niej na noc, a ja się nie zgodzę (o czym wcześniej już matkę poinformowałam) to przeżywa to , że nie zrobi babci uprzejmości, tak jakby czuła się winna.
Karmię synka (9 mcy) piersią i matka mówi, że to odbrze itd., a za 5 minut jakaś ciotka mówi mi "taki duży chłopak a jeszcze na cycku" to moja matka odpowiada "no tez myślę że to za długo". Chodzi o to, że moja matka zmienia zdanie w zależności od tego co ktoś jej mówi przy czym zawsze stoi po stronie innych (nawet obcych) nigdy po mojej. Tak było zawsze, również jak byłam młodsza.
Zawsze też jak ktoś zada mi pytanie to nie da mi powiedzieć tylko przerywa i mówi co chce niekoniecznie zgodnie z prawdą. Jak np. ciocia zapytała czy synek przesypia noce to odpowiedziała, że od zawsze śpi całe noce, choć nie mieszka ze mną i nie ma tym pojęcia, po prostu chce pokazać, że jej wnuki są idealne, a mi przerywa dlatego, że wie, że powiem prawdę.
Nie zwracałam jej do tej pory uwagi, bo te sytuacje z reguły są w towarzystwie, ale już mam dość. Kiedyś nie wytrzymałam i ochrzaniłam ją za tą zaborczość względem córki, ale stwierdziła, że jestem zazdrosna o to, że woli ją. I od razu wyjaśnię, że nie jestem zazdrosna tylko nie chce żeby moja matka manipulowała moim dzieckiiem, zeby wymuszała co córka ma myśleć i robić, a jest w tym bardzo dobra. Z reguły ładnie ją prosi żeby coś zrobiła albo mówi coś w stylu "babci będzie smutno..." i córka kierowana poczuciem winy stwierdza, że już lubi coś robić, mówić mimo, że normalnie tego nie znosi...
Wiem, że takie pojedyńcze sytuacje nie są jakimś wielkim problemem, ale one zdarzają się co chwilę kiedy się widzimy. Po prostu moja matka zamienia się w matkę dla córki. Wszystko wie lepiej, czegoś jej zabrania albo pozwala za mnie i stara się trzymać z daleka ode mnie (pewnie żebym nie słyszała). jak tylko córka zbliża się do mnie to ją woła, zabiera...
Mam opory przed zwracaniem uwagi mojej matce również dlatego, że jest nieszczęśliwą kobietą, ma męża tyrana i moje dzieci to jej jedyne szczęście, więc nawet jak próbuję zareagować to zaraz płacze i użala się nad sobą.
Co myślicie?