ja i moja mama

09.07.12, 13:07
Moja mama ma irytujący charakter. Jest fałszywa i manipuluje ludźmi. Dla jasności podam parę przykładów.
Niedługo w rodzinie jest ślub, więc mówię do 4-letniej córki, że muszę jej kupić sukieneczkę. Za 3 dni moja matka przywozi sukienkę i mówi do córki, że ma ją założyć na ślub. Kiedy już mojej matki nie było mówię do córki, że ta sukienka nie jest odpowiednia i wybierzemy jakąś razem, a ona, że babcia jej kazała założyć tą, bo będzie jej (babci)smutno.
Lecimy razem samolotem i dla mnie jest oczywiste, że ja lecę (siedzę) ze swoimi dziećmi, a ona ze swoim mężem, ale ostatnio słyszałam jak matka pytała córki czy będzie z nią siedziała. Pewnie na miejscu też będzie chciała żeby córka mieszkała z nią w pokoju...
Kiedy jesteśmy w większym gronie matka dosłownie nie dopuszcza mnie mnie do córki. Kiedy Ola chce mi coś powiedzieć na ucho (że chce siusiu albo czy może ciasteczko) to moja matka już stoi i dopytuje "Co tam mówisz? Co chcesz?"
Kiedy córka idzie do mnie i mówi "Mamo, chcę się przytulić" to moja matka podbiega, porywa ją i mówi "Choć, przytulisz się do babci". Moja córka jest bardzo grzeczna, chce żeby wszyscy ją lubili, więc jest podatna na wszelkie manipulacje, jak babcia jej mówi, że np. ma zostać u niej na noc, a ja się nie zgodzę (o czym wcześniej już matkę poinformowałam) to przeżywa to , że nie zrobi babci uprzejmości, tak jakby czuła się winna.
Karmię synka (9 mcy) piersią i matka mówi, że to odbrze itd., a za 5 minut jakaś ciotka mówi mi "taki duży chłopak a jeszcze na cycku" to moja matka odpowiada "no tez myślę że to za długo". Chodzi o to, że moja matka zmienia zdanie w zależności od tego co ktoś jej mówi przy czym zawsze stoi po stronie innych (nawet obcych) nigdy po mojej. Tak było zawsze, również jak byłam młodsza.
Zawsze też jak ktoś zada mi pytanie to nie da mi powiedzieć tylko przerywa i mówi co chce niekoniecznie zgodnie z prawdą. Jak np. ciocia zapytała czy synek przesypia noce to odpowiedziała, że od zawsze śpi całe noce, choć nie mieszka ze mną i nie ma tym pojęcia, po prostu chce pokazać, że jej wnuki są idealne, a mi przerywa dlatego, że wie, że powiem prawdę.
Nie zwracałam jej do tej pory uwagi, bo te sytuacje z reguły są w towarzystwie, ale już mam dość. Kiedyś nie wytrzymałam i ochrzaniłam ją za tą zaborczość względem córki, ale stwierdziła, że jestem zazdrosna o to, że woli ją. I od razu wyjaśnię, że nie jestem zazdrosna tylko nie chce żeby moja matka manipulowała moim dzieckiiem, zeby wymuszała co córka ma myśleć i robić, a jest w tym bardzo dobra. Z reguły ładnie ją prosi żeby coś zrobiła albo mówi coś w stylu "babci będzie smutno..." i córka kierowana poczuciem winy stwierdza, że już lubi coś robić, mówić mimo, że normalnie tego nie znosi...
Wiem, że takie pojedyńcze sytuacje nie są jakimś wielkim problemem, ale one zdarzają się co chwilę kiedy się widzimy. Po prostu moja matka zamienia się w matkę dla córki. Wszystko wie lepiej, czegoś jej zabrania albo pozwala za mnie i stara się trzymać z daleka ode mnie (pewnie żebym nie słyszała). jak tylko córka zbliża się do mnie to ją woła, zabiera...
Mam opory przed zwracaniem uwagi mojej matce również dlatego, że jest nieszczęśliwą kobietą, ma męża tyrana i moje dzieci to jej jedyne szczęście, więc nawet jak próbuję zareagować to zaraz płacze i użala się nad sobą.
Co myślicie?
    • sorvina Re: ja i moja mama 09.07.12, 13:42
      Zastanawiamy się po co kolejny raz zakładasz wątek na ten sam temat, z innymi tylko szczegółami. Spodziewasz się innych odpowiedzi? One będą takie same. Jeśli nie potrafisz uporać się z tematem swojej matki może najwyższy czas poszukać pomoc terapeutycznej. Od żalenia się na mamę ani ona się nie zmieni, ani ty nie znajdziesz spokoju.
    • yoma Re: ja i moja mama 09.07.12, 13:55
      > Moja córka jest bardzo grzeczna, chce żeby wszyscy ją lubili, więc jest podatna na wszelkie manipulacje,

      No toś pięknie dziecko wychowała, pięknie.
      • elwirka95 Re: ja i moja mama 09.07.12, 14:08
        To nie jest kwestia wychowania. Jest taka od urodzenia, zawsze była ugodowa, wręcz ja ją czasami buntuje żeby nie pozwalała innym wchodzić sobie na głowę
        • tully.makker Re: ja i moja mama 09.07.12, 14:21
          Jesli ci nie odpowieda postepowanie matki, to mpo kie licho spedzasz z nia tyle czasu? Po co wspolne wyjazdy?
          • aga.doris Re: ja i moja mama 09.07.12, 17:06
            No właśnie, też mam po przeczytaniu wrażenie, że matka jest wszechobecna w Twoim życiu.
            Może więcej dystansu by się przydało, tego psychicznego i tego w kilometrach mierzonego.
    • pibelle Re: ja i moja mama 10.07.12, 00:01
      Moja córka jest bardzo
      > grzeczna, chce żeby wszyscy ją lubili, więc jest podatna na wszelkie manipulacj
      > e,


      Córka naśladuje Ciebie- a Ty się mamie nie przeciwstawiasz wtedy kiedy trzeba. Ty jesteś wzorcem relacji z innymi ludźmi dla córki i to się długo nie zmieni.
      Gdybyś odebrała swojej mamie władzę na sobą, odebrałabyś równocześnie jej władzę nad córką, której na razie pokazujesz, że ma w życiu tańczyć tak jak inni zagrają.
      A zachować się asertywnie w stosunku do mamy da się również w towarzystwie. Trzeba się po prostu postarać, bo zdaję sobie sprawę, że wcale nie musi być to łatwe, w każdym razie na początku.
    • joshima Re: ja i moja mama 10.07.12, 09:32
      No cóż. Miesza Ci się kila rzeczy. Wkurza Cię, że manipuluje córką za pomocą tekstów "bo babci będzie smutno" ale sama jesteś tak samo zmanipulowana i nie powiesz nic matce "bo będzie jej smutno". Ja na Twoim miejscu starałabym się jednak ograniczyć kontakty dziecka z babcią a dziecku kłaść do głowy, że nie musi czegoś robić tylko po to, żeby zadowolić babcię (i nie tylko babci to dotyczy).

      >Jak np. ciocia zapytała czy synek pr
      > zesypia noce to odpowiedziała, że od zawsze śpi całe noce, choć nie mieszka ze
      > mną i nie ma tym pojęcia, po prostu chce pokazać, że jej wnuki są idealne, a mi
      > przerywa dlatego, że wie, że powiem prawdę.
      No ja na Twoim miejscu powiedziałabym prawdę. Może by się jej głupio zrobiło i następnym razem ugryzłaby się w język.

      Ogólnie to uważam, że trzeba się z dala trzymać od toksycznych osób, nawet jeśli to najbliższa rodzina. Kontakt jednak przynosi więcej szkód niż pożytku.
    • premeda Re: ja i moja mama 10.07.12, 10:52
      Twoja córka chce, żeby wszyscy ją lubili i twója matka również, chce żeby wszyscy ją lubili, stąd bycie jak chorągiewka na wietrze. Są tacy ludzie i oni się nie zmieniają, to ty musisz być na tyle dojrzała, by sobie z tym jakoś poradzić.
      • marzeka1 Re: ja i moja mama 10.07.12, 12:20
        A przede wszystkim ogranicz częstotliwość kontaktów.
        • elwirka95 Re: ja i moja mama 10.07.12, 12:33
          W mojej rodzinie jest tak, że z reguły spotykamy się w większym gronie (na działce czy na grillu) i zapraszani jesteśmy i my i moi rodzice. Zeby zrezygnować z kontaktów z matką musiałabym zrezygnować z kontaktów z całą rodziną. Poza tym tak naprawdę problemem nie jest moja matka tylko mój brak pewności siebie i brak pomysłu jak ten problem rozwiązać. Brakuje mi asertywności, ale chcę stawić matce czoła i jej manipulacjom, które są jeszcze pozostałością z mojego dzieciństwa.
          • marzeka1 Re: ja i moja mama 10.07.12, 12:36
            Asertywności można się nauczyć; wiem, ze problemem jest twój lęk przed tym, ze "mama się pogniewa, będze smutna, będzie płąkać", a ja "wyjdę na najgorszą córkę"- ale tylko TY SAMA możesz zmienić cokolwiek w swojej sytuacji- można, uwierz, że można.
            A córkę zacznij zdecydowanie wychowywać w duchu, że nie stanie się coś strasznego, jak nie wszyscy będą ją lubić.
            • elwirka95 Re: ja i moja mama 10.07.12, 12:39
              Córka w kontaktach z innymi zachowuje się normalnie, tylko przy babci zachowuje się... tak jak ja
              • marzeka1 Re: ja i moja mama 10.07.12, 12:59
                Dlatego chociażby DLA DOBRA dziecka, zacznij pracować nad tym, aby to zmienić.
    • domza2 Re: ja i moja mama 10.07.12, 23:44
      Jesteś w toksycznym związku/relacji ze swoją matką. Sama jesteś już matką, a mimo to nadal jesteś "małą córeczką" swojej mamy. Te relacje Ci doskwierają, ale nie mas zpomysłu ani tym bardziej SIŁY, by je zmienić. Moim zdaniem, bez terapii się nie uda. Osobom uzależnionym nie można od tak poweidzieć "wiesz co, zdystansuj się i tyle". To nie jest takie proste. Tylko terapia, być może długotrwała i bolesna (ale zarazem dlatego właśnie skuteczna) pozwoli Tobie odnależć własną tożsamość, a wtedy także Twoja córka będzie mogła ją znaleźć. powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja