Nie powinnam zostać matką ... (długie)

16.07.12, 20:25
Mam 29 lat, razem z mężem jesteśmy pięć lat, dwa lata po ślubie. Trzy miesiące temu urodziła nam się córka – dziecko chciane i planowane. Nie miałam lukrowanej wizji macierzyństwa rodem z reklam i kolorowych pism. Wiedziałam, że zmieni się nasze życie, że nie będzie lekko, a dziecko to oprócz szczęścia również nieprzespane noce, problemy, obowiązki itp. Można powiedzieć, że byłam realistką i wiedziałam na co się decyduje. Otóż najwyraźniej nie wiedziałam. Rzeczywistość mnie przerosła i uświadomiłam sobie, że nie nadaję się na matkę, że to nie moja bajka.

Ciąża przebiegała bezproblemowo ale poród miałam ciężki, a pierwsze dwa tygodnie w domu też były bardzo trudne – kilka nieprzewidzianych sytuacji i problemów. Byłam w bardzo złym stanie fizycznym (m .in. silna anemia) i psychicznym. Poszłam do lekarza, diagnoza – depresja poprodowa, dostałam leki dzięki którym jestem w stanie funkcjonować.

Obiektywnie moja sytuacja jest dobra, aż grzech narzekać – córka zdrowa, pogodna, prawie bezproblemowa, jest karmiona butelką, przesypia całe noce. Mąż pracuje, ale kiedy jest w domu to zajmie się córką, posprząta, ugotuje obiad. Mam też wsparcie ze strony mamy. Nie ma problemu, żebym gdzieś wyszła sama. Tylko mi się nie chce, bo potem i tak muszę wrócić do tego domowego kieratu.

Nie jestem niewyspana czy zmęczona, tylko znużona monotonią kolejnych dni. Zajmuję się córką, karmię, przewijam, kąpie, noszę na rękach, przytulam, chodzę na spacery. Ona się do mnie uśmiecha a mnie łzy stają w oczach, bo czuję się jak w więzieniu. Każdy dzień jest taki sam. Jak pomyślę, że tak będzie przez najbliższe miesiące to chce mi się wyć. Po macierzyńskim wracam do pracy, ale to przecież nie rozwiązuje problemu.

Mam wrażenie, że to jakiś koszmar, z którego nie mogę się obudzić. Odczuwam to jak jakąś absurdalną sytuację, w której znalazłam się wbrew swojej woli, ale która jednak się wkrótce skończy i wszyskto wróci do normalności. Tak jakbym przez jakiś czas musiała opiekować się czyimś dzieckiem, robić coś czego nie chcę i nie lubię. Jednocześnie mam straszne wyrzuty sumienia, że o własnym dziecku myślę jak o obcym, jak o przykrym obowiązku.

Nie mam z kim o tym pogadać. Zaczęłam rozmawiać z mężem i z mamą, powiedziałam oględnie, że nie odnajduje się w roli matki, że sobie nie radzę, że to dla mnie bardzo trudne. Mąż powiedział, że jestem wspaniałą matką. Moja mama tak samo i zapewnia, że radzę sobie świetnie. Nie mogę im powiedzieć, że ja NIE CHCĘ być matką, że nie kocham córki, że nie chcę jej. Że popełniłam błąd, że chcę cofnąć czas i wrócić do dawnego życia. Które w sumie było dość zwyczajne – mąż, praca, nieliczne grono znajomych, jakieś własne sprawy. Wiem, że to by ich bardzo zraniło, że nie wybaczyli by mi tego. Jak patrzę na moją mamę, która jest absolutnie we wnuczce zakochana, to mam ochotę powiedzieć – weź ją sobie, z tobą będzie jej lepiej. I czuję się jak jakiś potwór bez uczuć.

Czuję się winna, że nie jestem w stanie pokochać własnego dziecka. Nie wiem co jest ze mną nie tak. Rozważam pójście na terapię, ale jakoś nie wydaje mi się, że dzięki temu będę potrafiła pokochać córkę.

Jak mam dalej żyć wiedząc, że popełniłam błąd, którego nie można naprawić? Jak mam żyć ze świadomością, że krzywdzę moją córkę, siebie, męża?
    • kol.3 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 20:28
      jeśli piszesz że grzech narzekać to nie narzekaj. Pora dorosnąć.
      • ibelin26 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 21:10
        > jeśli piszesz że grzech narzekać to nie narzekaj. Pora dorosnąć.

        No faktycznie, rewelacyjna porada. Dziewczyna jest dorosła. Czy histeryzuje? Może i tak, ale pisze o tym co czuje.

        Nie wiem czy od razu konieczna jest terapia, ale może przydałoby się pogadać z psychologiem. Czasem z obcym łatwiej porozmawiać niż z mężem. Taka rozmowa pozwoli nabrać dystansu do siebie i nowej sytuacji.
        • triss_merigold6 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 21:13
          Też bym radziła wyartykułowanie swoich obaw i schiz przed osobą obcą i do tego profesjonalnie podchodzącą do tematu.
        • kol.3 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 18:11
          Porada taka jak i wątek. Kobieta urodziła dziecko zdrowe i bezproblemowe, którym musi się zająć. No i nieszczęście, bo robić trzeba. Nie karmi, nie jest więc na całodobowym dyżurze z cyckiem na wierzchu. Co prawda ma rodzinę do pomocy pod ręką ale i tak źle. Skończyła się wolność i swoboda, pojawiły się obowiązki, no to od razu zmartwienie, depresja i sresja.
          W d.pie ma pani przewrócone i nic poza tym.

          • ibelin26 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 20:12
            > Porada taka jak i wątek. Kobieta urodziła dziecko zdrowe i bezproblemowe, który
            > m musi się zająć. No i nieszczęście, bo robić trzeba. Nie karmi, nie jest więc
            > na całodobowym dyżurze z cyckiem na wierzchu. Co prawda ma rodzinę do pomocy
            > pod ręką ale i tak źle. Skończyła się wolność i swoboda, pojawiły się obowiązki
            > , no to od razu zmartwienie, depresja i sresja.
            > W d.pie ma pani przewrócone i nic poza tym.

            I pewnie zafundowała sobie depresję na własne życzenie, bo to takie fajne i miłe?
            Widocznie nigdy nie miałaś depresji. Ja miałam i nie życzę nikomu.

            Określenie kogoś chorego na depresję, że mu się w d... przewróciło jest równie empatyczne jak określenie kogoś bez nóg, że jest leniwy, bo na wózku jeździ.
    • triss_merigold6 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 20:30
      Bierz leki i przeczekaj. Załamanie nastroju po 3 miesiącach po porodzie, poczucie uwięzienia i osaczenia + wariowanie od monotonii są częste przy pierwszym dziecku. Teraz trochę histeryzujesz, bo Ci poziom hormonów spadł, za jakieś 3 miesiące zbadaj sobie prolaktynę u endokrynologa i ewentualnie uzupełniaj niedobory.
    • ibelin26 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 21:21
      Przeczytaj Macierzyństwo non-fiction Joanny Czeczott-Woźniczko.
      Fajnie napisana książka młodej matki. To co czujesz to doświadczenie wielu kobiet.
    • imbirka Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 21:38
      Wszystko co odczuwasz, jest normalne. Tak się zdarza, macierzyństwo to naprawdę ogromna zmiana w życiu, i nie sposób się do niej przygotować. Bierz leki, poszukaj psychoterapeuty, może grupy wsparcia - jeśli jesteś z Warszawy, to polecam Krąg Matek mamawcentrum.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=108&Itemid=36 , nowa grupa pewnie zacznie we wrześniu/październiku, świetna jest też terapeutka z programu Dobry Rodzic Dobry Start Marlena Haduch dobryrodzic.fdn.pl/aktualnosci, Justyna Dąbrowska z Laboratorium Psychoedukacji . Masz w sobie bardzo wiele uczuć, dobrze jest je wypowiedzieć przed kimś, kto nie ma żadnych wyobrażeń na Twój temat, nie stawia Ci wymagań, nie porównuje Cię z obrazem dobrej matki, tylko po prostu Ci wysłucha i da dużo wsparcia.
    • 71tosia Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 16.07.12, 22:39
      Kilka miesiecy po urodzeniu dziecka kobiety czesto dopada kryzys monotonii, kazdy dzien jednakowy, w dodtaku prace przy malym dziecku sa takie ''mechaniczne", nie wymagajace zadnego zaangazowania intelektualnego, a do tego dochodzi zmeczenie i izolacja. A do tego jeszcze zmiany hormonalne, co czesto konczy sie depresja.
      Szczerze mowiac poczulam ulge gdy wrocilam do pracy i chyba nawet z wieksza checia opiekowalam sie dzieckiem bedac jedynie ''poletatowa'' mama. Tak wiec to co przezywasz nie jest az tak wyjatkowe. Moze odpocznij troche, nawet 1-2 dni bez dziecka i tej codziennej monotonii by pomoglo?
      • marionaud_1 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 09:04
        Oczywiście, że to normalne. Przechodziłam przez to przy pierwszym dziecku (może nieco lżej, niz ty, ale 6-miesięczną córkę zostawiła pod opieką rodziny na 10 dni, żeby wyjechać, dojść z soba do ładu, oderwać się na moment od kieratu). Przechodziła to tez moja córka - wszystko potem wróca do normy i na pewno będziecie szczęśliwa rodziną, ze szczęśliwa mamą w centrum.
    • mirkad Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 09:10
      Kochana, jakbym widziała i słyszała siebie sprzed jakiś pięciu lat. Teraz, kiedy ten koszmar mam za sobą, wiem, że to co czujesz to objawy depresji. Proponuję z całego serca wizytę u psychologa, i oczywiście cały czas branie antydepresantów. Nie powiem że minie ci to za tydzień czy dwa , ale z czasem będzie coraz lepiej (pod warunkiem kontynuacji terapii), aż pewnego dnia sama stwierdzisz że jesteś najśczęśliwszą matką pod słońcem, a twoje dziecko jest najcudowniejsze.
    • amy.27 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 10:07
      Myślę że to też kwestia tego że masz w domu niemowlę. Niestety - o ile wiele kobiet lubi niemowlaki, kręci je to że się uśmiechna, podniosa paluszek albo główkę - nie wszystkie tak mają.

      Ja na przykład jakbym mogła zaczarować naturę to bym zrobiła tak, że jestem w ciąży 3 lata i wyłazi dwulatek :) Dwuletnie dziecko - a niemowlak to niebo a ziemia. Kocham mojego synka - ale autentycznie nie wspominam jego życia w przedziale zero - 15 miesięcy jako bajki, choć był uśmiechającym się, pięknie śpiącym i praktycznie bezproblemowym dzieckiem. Ale to dziecko wszędzie trzeba było ze sobą tachać, to dziecko nie umiało mówić, oddawać uczuć, pokazac za wiele, wejść w jakiś kontakt.
      Ja tak bardzo to zwariowałam na punkcie mojego dziecka dopiero teraz, no powiedzmy tak od 18 miesiąca życia. Nie miałam więc depresji, decyzja o dziecku byla przemyślana. Mąż pomagal, wszystko bylo ok. Ale nie było takiej chemii o jakiej się pisze, też czułam się więźniem w sytuacji z której brak wyjścia. Wydawało mi się że zawsze będę nosić na rękach takiego mało kontaktowego cżłowieczka, który tylko je i śpi i nic z tej naszej relacji więcej nie wychodzi.
      Ale to sie zmienia. U mnie zmieniło się jak ten maly bąk coś do mnie mówi, leci się przytulić, wałkuje się po naszym łóżku, pokazuje wszystko, zrywa mi kwiatka z trawnika i naciąga na kolejną a koparkę w sklepie. Dla mnie teraz macierzyństwo ma uroki. Wcześniej to była opieka, jednostronna nudna opieka. Teraz to jest relacja i dopiero w tej roli się czuję dobrze. Spodziewam się drugiego synka i marze o tym, aby jak najszybciej pstrykło mu dwa lata :)

      Także myślę że po pierwsze poprawi ci się jak pójdziesz do pracy - a po drugie jak dziecko bedzie większe. Nie u każdego miłość do dziecka pojawia się jak od strzału piorunem i do wielu rzeczy trzeba dojrzeć. Opieka nad niemowlakiem to niestety tak nudna i monotonna robota, że każdy ma prawo do takich uczuć. Na szczęście to mija a ty nie wmawiaj sobie że musisz to kochać. Kochaj dziecko - i pamiętaj, że zakwitnie między wami więź, prędzej czy później.
    • emmm77 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 11:23
      Nie chcę się powtarzać, ale jestem/byłam w podobnej sytuacji i wiem, że to co przeżywasz zazwyczaj mija, wcześniej czy później. Ja nigdy nie marzyłam o dziecku, ale zaczęłam się zbliżać do wieku kiedy posiadanie dziecka wiąże się z ryzykiem chorób i zdecydowaliśmy się z mężem na ten krok. On też nie jest fanem dzieci, więc z jednej strony rozumie mnie, z drugiej - nie ładuje pozytywnie, nie neutralizuje moich lęków. Córka ma 10 miesięcy, jest zdrowa, towarzyska jak na niemowlę, ładna i poza kolkami przez prawie 3 pierwsze miesiące nie sprawia problemów. Ale musiałam nauczyć się ją kochać, to był proces. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez niej (kiedy próbuję to robić, wydaje mi się jakieś puste), ale też często czuję się jeszcze jak w potrzasku, jestem zmęczona i znużona. To zdecydowanie nie jest moja bajka, nie spełniam się w tej roli i w dodatku musiałam odłożyć na bok swoje ambicje, które dotąd napędzały moje życie. Ale robię to dla niej i mam nadzieję, że kiedyś odzyskam moje dawne życie plus będzie w nim ona, czyli będzie pełniejsze niż wcześniej.
      Jeśli masz zdiagnozowaną depresję poporodową, to jesteś w tej dobrej sytuacji, że wiesz, że to stan przejściowy, że masz prawo źle się czuć i niepotrzebnie się obwiniasz. Masz bardzo małe dziecko, jeszcze działają hormony, naprawdę wszystko może się zmienić.
    • aniluap_w Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 12:26
      Jak widzisz nie jestes jedyna kobietą, która przechodziła przez to samo. Jest nas więcej niż myślisz. Pisze nas bo byłam w identycznym stanie.
      Piszesz, że powrót do pracy niczego nie zmieni, otóż zmienia bardzo, bardzo wiele. Po macierzynskim leciałam do pracy jak wariatka, nie mogłam sie doczekać. Dla mnie siedzenie w domu i własnie ta monotonia, o której piszesz była nie do zniesienia.
      Kiedy poszłam do pracy to przez te 8 godz. bylam wśród ludzi, odpoczęłam od domu - dla mnie praca byla odskocznią, zmienialam srodowisko, moglam nalozyc fajny ciuch, zrobic super makijaz itp. Kiedy bylam w pracy mialam szanse stesknic sie za corka. Wracalam do domu jak na skrzydłach, nie mogąc sie doczekać kiedy ja przytule i ucałuje. Dla mnie praca oznaczała wolność, chwile oddechu i tak jest do tej pory. Fakt, troche trudniej mi wszystko ogranąć, czasami brakuje czasu na ugotowanie obiadu, posprzatanie itp ale trudno. Robie co moge, jak czasami nie wyjdzie trudno.

      Daj sobie czas. Nie wpadaj w panike, ze odrazu jestes zła matką. To tylko tobie sie tak wydaje, bo przeraza Cie ta monotonia ale to minie, uwierz mi. Powrot do pracy zmieni twoje nastawienie, nie bedziesz sie czuła więzniem wlasnego domu i corki i zatesknisz za nia zobaczysz.

      Umow sie na rozmowe z psychologiem. Ja bylam, pomoglo. Wygadalam się obcej kobiecie bo z kims z rodziny nawet najblizszej osobie np. matce czy mezowi nieraz trudno powiedziec o swoich myslach i uczuciach.
      Pozdrawiam Cie gorąco i trzymam kciuki
      • mruwa9 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 19.07.12, 01:16
        aniluap_w napisała:

        > Jak widzisz nie jestes jedyna kobietą, która przechodziła przez to samo. Jest n
        > as więcej niż myślisz. Pisze nas bo byłam w identycznym stanie.
        > Piszesz, że powrót do pracy niczego nie zmieni, otóż zmienia bardzo, bardzo wie
        > le. Po macierzynskim leciałam do pracy jak wariatka, nie mogłam sie doczekać. D
        > la mnie siedzenie w domu i własnie ta monotonia, o której piszesz była nie do z
        > niesienia.
        > Kiedy poszłam do pracy to przez te 8 godz. bylam wśród ludzi, odpoczęłam od dom
        > u - dla mnie praca byla odskocznią, zmienialam srodowisko, moglam nalozyc fajny
        > ciuch, zrobic super makijaz itp. Kiedy bylam w pracy mialam szanse stesknic si
        > e za corka. Wracalam do domu jak na skrzydłach, nie mogąc sie doczekać kiedy ja
        > przytule i ucałuje. Dla mnie praca oznaczała wolność, chwile oddechu i tak jes
        > t do tej pory. Fakt, troche trudniej mi wszystko ogranąć, czasami brakuje czasu
        > na ugotowanie obiadu, posprzatanie itp ale trudno. Robie co moge, jak czasami
        > nie wyjdzie trudno.



        Pozostaje mi sie podpisac obiema rekami.
        Nie sadze, zebym miala depresje poporodowa, zwlaszcza po urodzeniu pierworodnego, wyczekanego i wymodlonego, czulam sie, jakbym mogla gory przenosic, choc mlody byl bardzo, ale to bardzo wymagajacy.
        Do pracy frunelam jak na skrzydlach, bo praca to kontakt z doroslymi (i rozmowa doroslym jezykiem na dorosle tematy, a nie tylko tematyka kupki-zupki i pieluszki), bo to poczucie, ze znowu wracam do grona ludzi doroslych, bo to rowniez zarobki, wlasne dochody. Bo to czas podzielony na prace i przerwy, odpoczynek, a nie dyspozycyjnosc 24 godziny na dobe, bo to okazja, zeby sie stesknic za dzieckiem i znow jak na skrzydlach frunac do domu,do rodziny.
    • chwila_prawdy Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 13:12
      m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,10915937,Jestem_matka__Nie_kocham_swojego_dziecka.html?142674odp=0
      • szeremetta Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 13:20
        Bardzo wszystkim dziękuje za wsparcie. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja przeżywam coś takiego.
        Mam nadzieję, że depresja minie, zacznę żyć normalnie i nauczę się jak być mamą.
        • verdana Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 15:11
          I nie myśl sobie, ze nie powinnaś zostać matką. Gdyby tak było, to nie martwiłabyś się, zę Twoja depresja zaszkodzi dziecku, tylko po prostu dziecko i jego los byłyby Ci obojetne.
          Są rózne matki - niektóre uwielbiają niemowlęta i małe dzieci, ale nie przepadają za byciem matką nastolatków, a niektóre (ja?), patrza z radością, jak dziecko rośnie, a okres niemowlecy uwazają raczej za niebyt fajny, ale konieczny etap, aby mieć naprawdę radość z dziecka.
          No i pamiętaj, ze dziecko ogranicza tak bardzo stosunkowo krótko, choć matce niemowlęcia wydahje sie,z ę juz nigdy nie wyjdzie z domu i sie nie wyśpi.
          W Twojej sytuacji zastanowiłabym się takze nad powrotem do pracy po macierzyńskim, nawet gdyby 100% pensji miało iść na nianię.
          • szeremetta Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 15:28
            Wracam do pracy po macierzyńskim, innej opcji w ogóle nie brałam pod uwagę. Do opieki nad dzieckiem będzie moja mama, mąż i niania w niewielkim zakresie
    • asia_i_p Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 15:31
      Potrzebujesz pomocy. Nie tłum w sobie tych uczuć, bo matce i mężowi będzie przykro. Trudno, będzie im przykro, ale będą wiedzieli, na czym wszyscy stoicie. I tu nie ma nic do wybaczania, bo nie wybrałaś tych uczuć ani ich nie zaplanowałaś - to tak, jakbyś się zastanawiała, czy ktoś ci wybaczy ból głowy albo ból gardła.

      Znam te uczucia. Po fakcie zdiagnozowałam u siebie depresję poporodową - ale to nie musi być to, może być zwyczajny szok wynikający z nagłej stuprocentowej zmiany trybu życia - to jest coś, na co się tylko częściowo można przygotować.
      Wejdź na forum Niemowlę i wpisz w wyszukiwarkę "pierwsze dziecko zmienia wszystko". Może trafisz na wątek, w którym Mika_p cytowała obszerne fragmenty tej książki - ja trafiłam i poczułam, że wreszcie mnie ktoś rozumie. To już było ponad 6 lat temu, ale w archiwum wątek może tkwić. I może poszukaj tej książki w necie - wiem, że nieuczciwe, ale w realu jest już niedostępna, a twoja sytuacja usprawiedliwia trochę piractwa.

      Opcję depresji poporodowej też weź pod uwagę - oprócz smutku i poczucia beznadziei, symptomami są kłopoty ze snem (zarówno bezsenność jak i ospałość), złość, strach (o dziecko ale także przed dzieckiem), zaburzenia w odczuwaniu upływu czasu ("zawieszasz się"). Jeżeli masz coś z tego, idź do psychiatry, dobrze dobrane antydepresanty mogą pomóc.

      I banalnie powiem - z czasem będzie lepiej. Pójdziesz do pracy i już będzie lepiej.
      • asia_i_p Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 15:33
        Znalazłam ten wątek Miki, podaję linka:

        forum.gazeta.pl/forum/w,572,31156185,31156185,Pierwsze_dziecko_zmienia_wszystko_.html
        • szeremetta Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 17:54
          Dzięki za link. Bardzo ciekawy wątek, dużo mądrych wypowiedzi.

          Co do depresji poprodowej to niestety ją mam, biorę leki, które zaczynają działać i myślę, że będzie lepiej.
          Z mężem na razie nie chce jeszcze rozmawiać, muszę sobie jeszcze dać czas, ale pewnie wybiorę się do psychologa.
          • domza2 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 18:54
            Jak długo bierzesz już leki antydepresyjne? Jeśli dłużej niż 2 msc. to ja bym je zmieniła. Dobrze dobrane pomagają już po ok. 3 tygodniach. To co opisujesz to typowe objawy depresji poporodowej. Oprócz tego, dziecko nie jest istotą nam dobrze znaną, musimy się go nauczyć, przyzwyczaić się do jego istnienia i przywiązać się. Powiem Ci szczerze, że ja mogłam niespełna roczne dziecko zostawić z mężem na kilka dni u teściowej, a teraz mojej trzylatki nie mogę nie widzieć choćby jeden dzień. Po prostu miłość rozwija się z czasem, także. To wszystko przyjdzie, tym szybciej im bardziej dasz sobie przyzwolenie na przeżywanie tych uczuć, które masz w sobie. Myślałam podobnie jak TY - kiedy to wszystko wróci do normy, czy tak już będzie zawsze?:) U mnie udało się bez leków, samo jakoś przeszło. Ale Ty już o siebie zadbałaś, masz leki, przydałby się jeszcze psycholog, przed którym bez wyrzutów sumienia i poczucia winy mogłabyś wylać cały swój żal, to naprawdę pomaga. powodzenia!
          • natamaj1 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 18.07.12, 09:21
            szeremetta, bardzo, bardzo polecam ci ksiazke "Pierwsze dziecko zmienia wszystko".
            Gdy urodzilam swoje dziecko trafilam na zalinkowany wyzej watek.
            Ksiazke zakupilam i pamietam jak zalewalam sie lzami podczas lektury. Moje dziecko mialo wtedy 2 miesiace. Nie mialam tak silnej depresji jak ty ale tez czulam ten wielki smutek. Trudno to opisac, ja kochalam strasznie swoje dziecko ale ten smutek byl i meczyl mnie strasznie. Ta ksiazka naprawde jest bardzo pomocna dla mlodych matek. Pamietam jak wracal do mnie spokoj podczas lektury. Napisalam ze zalewalam sie lzami - bo to tak jest jak pisza w ksiazce: mloda matka musi pozegnac sie z dotychczasowym zyciem i uswiadomic sobie ze takie zycie jakie wiodla do tej pory juz nie wroci. Ale jednoczesnie trzeba sie nauczyc ze przyszlosc jaka nas czeka tez bedzie wspaniala, ze dziecko mimo ze wiele nam zabralo przynosi ze soba wiele radosci i nieznanych dotad uczuc. Mam nadizje ze ksiazka ta jest dostepna. Gdybym ja jeszcze miala to wyslalabym ci swoj egzemplarz. Ja ja podarowalam mojej kumpeli gdy zostala matka, ona puscila ja dalej. Poszukaj koniecznie i przeczytaj, przeplacz co masz do przeplakania i zacznij nowe zycie - inne, rownie wspaniale jak to ktore mialas przed dzieckiem.
    • a.g.g.a Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 20:40
      Powiem krótko..miałam identycznie.To MINIE,zobaczysz.Trzymaj się myśli,że przyjdzie czas,że pokochasz swoje dziecko i będziesz sie cieszyć jego obecnością,zapewniam Cię:)
    • tmk123 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 21:27
      Czułam dokładnie to samo!
      Teraz wiem, że to depresja poporodowa. Ale w tedy nie wierzyłam
      Dziecko- przytulałam kiedy trzeba, głaskałam wg wymagań- ale dlatego, że wiedziałam że tak trzeba. To był koszmar
      Nigdy nie lubiłam małych dzieci. Są dla mnie obrzydliwe. Dziecko nie było wpadką-chciałam bo rodzina bez dzieci to nie rodzina.
      Ale miłość do dziecka przyszła dopiero po ok pół roku. Jak grom z jasnego nieba!. Syn już dorosły, a ja pamietam, że spał i w tym momencie poczułam, że go kocham i chcę dotknąc i przytulić. JA chcę a nie ON potrzebuje.
      Potem też było ciężko bo trzeba pilnować nauka chodzenie itp. Bałam się co z niego wyrośnie jak matka woli poczytać ksiązkę niż bawić się z maluchem.
      Ale... jest kulturalny, miły, doskonale się uczy, chętnie pomaga innym. Dziecko było zawze na mojej głowie bo mąż długie godziny pracy a innej rdziny brak.Ale taka matka (pamietam zadawane sobie pytanie a po co mi to było?) mu nie zaszkodziła
    • sonia-3 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 17.07.12, 23:03
      Pomóc może tylko dobry psychiatra i psychoterapeuta. Inaczej może byc tylko gorzej. Depresję poporodową trzeba leczyć, bo nie leczona może się źle skończyc. To nie żarty. Ja bym nie lekceważyła problemu.
    • avanthi Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 18.07.12, 22:36

      Postanowiłam, że napiszę , bo moje doświadczenia,są zupełnie inne niż większości z Was. Zaszłam w ciążę z wielkiej miłości.Przygotowywaliśmy sie do tego wielkiego kroku dłuższy czas, tzn. rzucenie palenia , kwas foliowy, witaminki. Z zajściem w ciażę nie mieliśmy problemu, praktycznie z pierwszym razem bez zabezpieczenia zaszłam w ciążę. Mieliśmy po 25 lat. Młodzi, zakochani , szcześliwi i maluszek w brzuszku rósł sobie bez problemów. Pod koniec ciąży było juz trudniej, ale dawałam rade , niestety młody był ulozony pośladkowo , więc cesarskie cięcie. Nigdy nie mysłałam, że dzień narodzin mojego dziecka bedzie taki trudny i zmiani sie całe nasz życie. Urodził się śliczny , duzy chłopczyk ale niestety z rozszczepem podniebienia( Byłam załamana, maż też.Lekarz niekompetentni, mający to wszystko gdzieś. Dziecko nie potrafiło jeść, o karmieniu piersią nie było mowy, jedząc z butelki wszystko wylatywało noskiem, nie przybierał na wadze. Nikt nie potrafił nam pomóc. Musieliśmy wziąć się w garść i zrobić wszystko , zeby pomóc synkowi. Nikt, kto ma zdrowe dziecko nie ma pojęcia jak to jest zapisywac każdy ml mleka wypitego przez dziecko, słuchć, czy oddycha, karmic 2 godziny i modlić się w duchu, żeby nie zwymiotował,żeby nabieral sił i rósł, bo czekała go operacja w wieku 5 miesiecy i musiał byc silny i mieć odpowiednią wagę. Marzyłam otym, zeby kupić ładną buteleczkę i móc nakarmić synka normalnie, w ramionach, anie w pozycji pionowej. Nie miałam czasu na to, żeby myśleć o sobie, o tym, że jestam zmeczona, czy że czuje sie źle, ze nie spie prawie trzy miesiące i musze sie uśmiechac,bo trzeba życ dla dziecka i mężą. To był naprawde najtrudniejszy czas w moim życiu itak naprawde oprócz kochającego męża nikt mi nie pomagał. Kochałam tego małego chłopczyka tak mocno, choć nie był doskonały i naprawde nasze zycie wyglądało zupełnie inaczej niż przypuszczaliśmy.
      Nie napisłam tego wszystkego po to, żeby Cię potępiać, bo wiem, ze depresja to choroba , a nie wymysła księżniczki, ktora juz nie mkoże spac do południa i chodzic na imprezy.Napisłam, bo chcę, żebyś tak po ludzku zaczęła sie cieszyć córeczką, bo masz wielkie szczescie, że jest zdrowa. Wiem, że nie zrozumiesz mnie, ani ja Ciebie, bo los zupełnie inaczej nas doświadczył, ale trzymam kciuki mocno , zeby udalo Ci sie pokochać tą malutką istotkę, bo ona na to zasluguje. Pamiętaj tez, że to nie Twoja wima, że czujesz właśnie to co czujesz. Tak naprawde , to bardzo Ci współczuję. Mam nadzieje, że wszystko sie poukłada.
    • franulina Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 19.07.12, 12:14
      U mnie było to samo. Tylko jeszcze zadręczałam się bardziej, bo synek urodził się po długim leczeniu i po in vitro. Więc nie potrafiłam powiedzieć nikomu, że mam ochotę uciec od niego z wrzaskiem, skoro wcześniej tyle czasu płakałam wszystkim w rękaw, że nie mogę mieć dzieci. To był KOSZMAR. Do tego mąż uznał (czego kompletnie, ale to kompletnie nie przewidziałam), że dziecko to jest sprawa matki i on się angażować nie będzie. To było chyba najgorsze - na inne rzeczy jakoś się przygotowałam, ale nie na to, że zostanę sama.
      Problem też się zaczął przy porodzie, który był długi, ciężki i skończył się cesarką, bo dziecko utknęło. Myślałam o nim same złe rzeczy, że mi się tak dał we znaki.
      Wiesz, u mnie to wszystko minęło w czwartym miesiącu. U mojego męża też to był moment przełomowy. I u wielu innych osób, z którymi rozmawiałam. W czwartym miesiącu można choć trochę nawiązać kontakt z dzieckiem i masz poczucie, że choć trochę "odwdzięcza" ci się za starania. Trochę się uśmiecha, patrzy w oczy - to już dużo. Uczysz się jego reakcji, wiesz (mniej-więcej) kiedy płacze z głodu, a kiedy ze zmęczenia, kończą się też kolki i długie histerie, których nie sposób w żaden sposób uspokoić.
      Nie, to nie będzie cały czas tak samo. Mój synek ma 10 miesięcy i jest zupełnie innym dzieckiem niż pół roku temu. Jest nadal potwornie absorbujący, nadal nie można go z nikim zostawić na dłużej (a zwłaszcza na noc), bo jest na piersi. Ale śmieje się, przytula, szuka mamy, potrafi przyraczkować do drugiego pokoju, jeśli się go woła. Ewidentnie rozumie niektóre "słowa" (am-am, "nie wolno", "pies"), nauczył się pokazywać "jaki jest duży", umie włożyć piłkę do kubeczka itd. Jest wzajemność relacji. To jest zupełnie kluczowe.
      Wiesz, u mnie było na początku tak, że kiedy próbowałam narzekać, mąż i mama mieli do mnie pretensje i kazali "przestać histeryzować". Mąż zostawiony z dzieckiem nawet na czas mojego prysznica liczył mi czas co do minuty i wypominał, że mam szybciej kończyć. Zostawienie go z dzieckiem powodowało u mnie potworny stres, że po powrocie natychmiast spotkają mnie pretensje i obrażona mina. Mama z kolei dostała amoku z miłości do wnuka (teraz trochę ją już rozumiem) i nie mogła pojąć, jak komu może on przeszkadzać. I ja w tym wszystkim, z poczuciem totalnego osaczenia, zagubienia, bezsilności, przemęczona.
      Ja wróciłam do pracy jak mały miał niecałe pół roku i to była niewyobrażalna ulga. Pracuję 3-4 razy w tygodniu, po ok. 7 godzin, więc jestem z dzieckiem całkiem dużo, ale mam wytchnienie. Tak, wróć do pracy koniecznie! Odczekaj trochę, niech to nie będzie decyzja z rozpaczy, ale wróć. F.
    • gemmi18 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 19.07.12, 13:01
      Bardzo smutne. Masz problem - wiem, że może Ci się wydawać, że nic nie zmieni Twojego podejścia, ale warto skorzystać z każdej możliwej pomocy (terapia, psycholog). Farmaceutyki to jedno, ale otworzenie się na inne spostrzeżenia, wiedzę i pomoc, wsparcie psychiczne to podstawa.
      Jeżeli stać Cię na to, to podróżuj z córką - do rodziny, w góry, zmieniaj otoczenie, żeby pozbyć się tej monotonii. Praca zmieni wiele, bo wtedy poczujesz zdrową tęsknotę za córką, a co za tym idzie - zobaczysz, że kochasz.
      I nie pisz, że nie jesteś dobrą matką, czy że nie powinnaś nią zostać. Gdyby tak było, nie szukałabyś pomocy.
      Daj sobie czas, powodzenia,.
      • asia.xyz Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 20.07.12, 22:50
        Postaraj sie jednak wyjsc do ludzi nawet jesli ci sie nie chce. Oprocz spotkania z psychologiem to polecam jakies zajecia dla siebie. Pomysl moze jakas gimnastyka, kurs np. jezykowy czy cos w tym stylu. Ja uwielbiam moje dzieciaki (mam juz trzecie) ale nie wyobrazam sobie siedzienia w domu. Przy pierwszym najdluzej wysiadzialam (od polowy maja do poczatku wrzesnia ale tylko dlatego ze byla super pogoda) z drugim bylam w pracy po dwoch tygodniach (5 godzin raz w tygodniu ale po prostu na ten czas zapominalam ze mam dziecko) a na uczelni po trzech tygodniach. Najmlodsza pociecha ma 16 dni a ja od poniedzialku juz pracuje (2 lub 3 godziny dziennie ale zawsze to miedzy ludzmi i jakas odskocznia). Maz mial z okazji narodzin dziecka wiecej wolnego niz ja. To moja metoda na posiadanie dzieci i 'niezwariowanie'. Pamietaj depresja to choroba wyleczalna. Powodzenia
      • babciadancia Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 21.07.12, 10:44
        Depresja w ogóle a ta poporodowa jet bardzo niebezpieczna i dla matki i dziecka.
        Nie piszesz czy byłaś u psychiatry i on przepisał Ci leki /jak długo zażuywasz/ psycholog i to dobry jest u Ciebie konieczny.Na pewno potrzebna jest w tym leczeniu również Twoja pomoc- musisz sama też chcieć pokochać dziecko i pomóc sobie ,lekarstwom terapią.
        Jesteś w tej dobrej sytuacji że masz wspaniałą rodzine a może to właśnie Twoje dziecko ma szczęście że to Ty je urodziłaś bo masz wspanialego męża i matke. Gdyby urodziło się w iz innej matki to niewiadomo jaki by los je czekał.
        Musisz walczyć o swoje zdrowie o miłość do SWOJEGO DZIECKA- przecież Go pragnelaś.

        Nie wmawiaj sobie że nie powinnaś zostać Matką . Jesteś dobrą matką ale napewno
        wymagasz odpowiedniego leczenia.
        Nie jestem laikiem w tej sprawie ale w nawet gorszej sytuacji /psychoza poporodowa/ nie moja ale dotknela mnie rownie bardzo . Myśl pozyutywnie to jest b.ważne i postaraj się o konsultacje z d.psychiatrą. Pozdrawiam
    • blue_romka Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 28.07.12, 16:23
      Zacznij od psychologa, on ew. skieruje do psychiatry, a ten ew. przepisze leki. W każdym razie działaj. Musisz się odnaleźć w roli matki, bo nie masz innego wyjścia, dziecko już jest i koniec. Co nie znaczy, że masz być matką idealną, różne są odmiany macierzyństwa, w każdym razie musisz znaleźć w tym jakieś swoje poletko, dla dobra dziecka i własnego.
    • imbirka Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 28.07.12, 18:36
      pucio09 napisała:

      > Hmmm... dziecko zdrowe, bezproblemowe, śpi całe noce. Mąż pomaga, babcia pomaga
      > , Autorka wątku może sama wyjść na spacer (bez dziecka). Po macierzyńskim wraca
      > do pracy. K...wa mać skąd wy się bierzecie? Tobą trzeba porządnie wstrząsnąć d
      > ziewczyno. Jaka monotonia? Z jednym dzieckiem, z pomocą rodziny, z perspektywą
      > powrotu do pracy? Przewróciło Ci się wiesz gdzie.

      Człowieku, poszerz trochę horyzonty, poczytaj o depresji poporodowej. Jeśli trzeba tu kimś potrząsnąć, to Tobą, a nie autorką wątku.
      • zandaria03 Re: Nie powinnam zostać matką ... (długie) 28.07.12, 20:17
        Witaj.Rzadko zaglądam na to forum,ale twój wątek wyświetlił się jako pierwszy i mnie zaintrygował.Przeczytałam go do końca i wróciły wspomnienia sprzed kilkunastu miesięcy.Ja mam długo wyczekiwane bliźnięta z in vitro,ale i tak depresja mnie nie ominęła (mimo,że sama jestem lekarzem).Życie uratował mi antydepresant brany przez kilka miesięcy.Maluchy wywróciły moje życie do góry nogami.Pamiętam taką scenę,kiedy one płakały w pokoju,ja stałam jak skamieniała w przedpokoju i nie mogłam się zmusić,żeby do nich wejść.Stałam i ryczałam,jak bóbr.Już w kilku wątkach pisałam,że macierzyństwo tak naprawdę zaczęło mi sprawiać radość od jakiś 4 miesięcy-bliźnięta przesypiają nocki,komunikują swoje potrzeby,gadają,bawią sie,są słodkie na maxa.Zupełnie inny kontakt jest z niemowlakiem a inny z kilkulatkiem.Ja potrzebowałam 20 miesięcy,żeby stwierdzić-jak fajnie jest być mamą!To jakieś cholerne przekłamanie,że młoda matka ma cały dzień chodzić z uśmiechem na twarzy.To tak nie działa.Mnie nikt nie rozumiał-rodzice powtarzali ,że świetnie sobie radzę.Szukałam pomocy na forach-na jednym znalazłam wątek:"mam dzieci-choć nie powinnam".Myślałam,że inne forumowiczki zlinczują autorkę wątku,a one pisały,że nie jest sama,że jest ich więcej,że choć wszystkie kochają swoje dzieci,to czasami mają ich serdecznie dość i tęsknią za swoim dawnym życiem.
        Bierz leki,jak lekarz kazał.I uwierz mi(choć w twoim obecnym stanie to trudne),że będzie lepiej.Staraj się mimo wszystko cieszyć chwilami z córką,bo one już się nie powtórzą,a dzieciaki tak straaaaaasznie szybko rosną...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja