mellwa
17.07.12, 02:55
...jestem rok po rozwodzie, byly mąż odszedl do innej (innych) juz wcześniej, życie w rodzinie jak stwierdził ogranicza go a ja ingeruję w jego życie prywatne... ja i dwójka naszych dzieci bardzo przeżyliśmy rozpad naszej rodziny, dlugo pracowałam nad tym aby "wytłumaczyć i przyzwyczaić" dzieci do nowej sytuacji, cieżar opieki pod każdym względem spadł na mnie, było mi bardzo ciężko, korzystałam z porad psychologów dzieciecych oraz pomocy innych ludzi ... czas działa na korzyść i zarówno ja a przede wszystkim dzieci juz nie płaczą, nie czują się winne, przeprowdziłam się do miejsca zupelnie nowego, bliżej do pracy, przedszkole bez zmian, nowi koledzy na podwórku, wydawało mi sie że najgorsze już za nami aż tu nagle ex-mąż powiadamia mnie dwa dni temu że zamieszkał razem z "nową miłością" w bloku prawie tuż obok nas - jest jedna droga, obok nasz plac zabaw, są tam jedyne ścieżki na osiedlu którymi spaceruję z dziećmi -co ja powiem dzieciom jak go spotkamy na spacerze z ukochaną i jej pieskiem, znajac jego perfidność to jest w stanie powiedziec dzieciom że teraz to on nie ma dla nich czasu - wiedział gdzie mieszkamy, miasto nasze jest ogromne wiec dlaczego wybrał to miejsce, on nie martwi się potem że dziecko budzi sie w nocy i placze i tęskni... co ja mam robić? gdy probowałam z nim rozmawiać to oczywiście usłyszałam ze "mam się pocałowac..."