jak chronić dzieci?

17.07.12, 02:55
...jestem rok po rozwodzie, byly mąż odszedl do innej (innych) juz wcześniej, życie w rodzinie jak stwierdził ogranicza go a ja ingeruję w jego życie prywatne... ja i dwójka naszych dzieci bardzo przeżyliśmy rozpad naszej rodziny, dlugo pracowałam nad tym aby "wytłumaczyć i przyzwyczaić" dzieci do nowej sytuacji, cieżar opieki pod każdym względem spadł na mnie, było mi bardzo ciężko, korzystałam z porad psychologów dzieciecych oraz pomocy innych ludzi ... czas działa na korzyść i zarówno ja a przede wszystkim dzieci juz nie płaczą, nie czują się winne, przeprowdziłam się do miejsca zupelnie nowego, bliżej do pracy, przedszkole bez zmian, nowi koledzy na podwórku, wydawało mi sie że najgorsze już za nami aż tu nagle ex-mąż powiadamia mnie dwa dni temu że zamieszkał razem z "nową miłością" w bloku prawie tuż obok nas - jest jedna droga, obok nasz plac zabaw, są tam jedyne ścieżki na osiedlu którymi spaceruję z dziećmi -co ja powiem dzieciom jak go spotkamy na spacerze z ukochaną i jej pieskiem, znajac jego perfidność to jest w stanie powiedziec dzieciom że teraz to on nie ma dla nich czasu - wiedział gdzie mieszkamy, miasto nasze jest ogromne wiec dlaczego wybrał to miejsce, on nie martwi się potem że dziecko budzi sie w nocy i placze i tęskni... co ja mam robić? gdy probowałam z nim rozmawiać to oczywiście usłyszałam ze "mam się pocałowac..."
    • chwila_prawdy Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 07:57
      Twój opis w zupełności odzwierciedla Twój stosunek do eksa. Dlaczego chcesz go całkowicie odciąć od dzieci? Ma ograniczone, pozbawione prawa rodzicielskie? Myślisz, że dzieci nie widząc go zapomną o nim? Nie wierzę, że ten facet jest w stanie się tak zachować w stosunku do napotkanego dziecka. To Twoja zraniona duma podsuwa Ci takie scenariusze.
      Wyluzuj i nie mów dorosłemu człowiekowi co ma robić, gdzie mieszkać i jak się zachowywać. Widziały gały co brały i z kim robiły sobie dwójkę dzieci, widocznie nie był aż tak złym człowiekiem jakim go malujesz.
      • mellwa Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 09:28
        nie ma w moim liście opisu mojego "stosunku" do męża - z mojej strony (i tylko z mojej) jest on poprawny nie jestem osoba zawziętą, kłótliwą itp. - wiele osób mi mówi że za to czego doświadczyłam w czasie małżeństwa (znęcanie psychiczne, poniewieranie, zdrady) powinnam go nienawidzieć ... O TO ABY miał kontakt z dziećmi SAMA walczyłam, on nie miał ochoty, twierdził ze nie pierwsze i nie ostatnie zostaja bez ojca, a wazniejszy jest on, nawet jeżeli się odchodzi nie wolno porzucac dzieci, dziecko musi miec poczucie bezpieczeństwa i to ze jest kochane nie porzucone, a on jak znalazl czas to przyszedl jak nie to nie było go tygodniami, - nie wiem czy masz dzieci ale ja wylam z bolu widząc jak trzylatek stojąc przy oknie mowi "nie odchodz ja cie kocham" - tata odchodził i pojawil sie w "dalszej nigdy nie określonej przeszłośći i z góry kreślił ze zaraz wychodzi bo nie ma czasu" - nie znasz go wiec nie wiesz do jakich słów i czynow jest zdolny, to nie moja duma, dawno ja straciłam - NIGDY nie ograniczałam mozliwosci bycia, opieki nad dziecmi mojemu ex (to on odwolujac sie do swojej wolności nie interesowal sie dziecmi, nie placil alimentów) - to ja ZEBRAM o to aby nie zapomniał o dzieciach, nasz dom jest zawsze dla niego otwarty - poniewaz dla dzieci odejscie exa byla tramą, jeszcze w sadzie i mediatorem rodzinnym ustalilismy pewne zasady, ktorych powinnysmy sie trzymać dla dobra dzieci - ze wzgledu na to ze ex znika czasami na jakis czas po okresie np regularnch wizyt wywołujac znow etap porzucenia - było uzgodnione ze dzieci wiedzą ze mieszka dalej, ze pracuje i czasami moze go nie być (Powiedz mi CHWILO PRAWDY jak ja mam dziecku wytłumaczyc ze tatusia nie ma bo wyjechał a w jedynym sklepie na naszym osiedlu spotykamy go z inna pania a on udaje ze nas nie widzi - to niestety ju nie gdybanie ) - mieszkał dalej wiec jak zniknął dzieci wierzyly ze wyjechał, nawet w Polsce mimo iz prawo rodzinne jest jakie jest (przekonalam sie podczas rozwodu) nie wolno wpływac na emocje dzieci i narazać je na traumę, one przeszły juz za duzo....

        chwila_prawdy napisała:

        > Twój opis w zupełności odzwierciedla Twój stosunek do eksa. Dlaczego chcesz go
        > całkowicie odciąć od dzieci? Ma ograniczone, pozbawione prawa rodzicielskie? My
        > ślisz, że dzieci nie widząc go zapomną o nim? Nie wierzę, że ten facet jest w s
        > tanie się tak zachować w stosunku do napotkanego dziecka. To Twoja zraniona dum
        > a podsuwa Ci takie scenariusze.
        > Wyluzuj i nie mów dorosłemu człowiekowi co ma robić, gdzie mieszkać i jak się z
        > achowywać. Widziały gały co brały i z kim robiły sobie dwójkę dzieci, widocznie
        > nie był aż tak złym człowiekiem jakim go malujesz.
        • yoma Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 12:02
          > to ja ZEBRAM o to aby nie za
          > pomniał o dzieciach

          No to powinnaś się cieszyć, że wprowadził się blisko dzieci. Mówi się żebrzę.

          jak ja mam dziecku wyt
          > łumaczyc ze tatusia nie ma bo wyjechał

          No to w końcu żebrzesz o kontakty czy udajesz, że tatuś wyjechał? Dzieciom mówi się prawdę. Mówi się, że rodzice się rozstali i tata już nie będzie z nami mieszkał i bla bla.
          • sebalda Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 13:22
            Yoma, czemu Ty prawie zawsze masz taki stosunek do kobiet, które żalą się na mężów, byłych lub obecnych? Z reguły im nie wierzysz, węszysz w ich wypowiedziach fałsz, wytykasz błędy? Z założenia kobiety zawsze kłamią? Masz jakiś problem?
            Jaki ma sens pisanie tutaj, skoro z reguły nie wierzy się piszącym? Ja też często podchodzę z rezerwą do pewnych wypowiedzi, ale wtedy zadaję pytania pomocnicze. Ale Ty od razu walisz z grubej rury.
            Byłaś w podobnej sytuacji jak autorka tego wątku? Wiesz jak boli ochranianie dzieci przed odrzuceniem ze strony ojca? Kobieta została porzucona, a w tym wszystkim nie ma nawet szansy na przeżycie swojego bólu, bo musi pracować nad tym, by dzieci jak najmniej ucierpiały. Pracowała z psychologami, robi wszystko, by pomóc dzieciom. Ale nie, lepiej chwytać ją za słówka, dowalić.
            Nie wiem, czy to stałe bywanie na RiCD tak Cię nastawia, że kobiety nie mają nic innego do roboty, jak mścić się na facetach i separować ich od dzieci. To, że takie sytuacje się zdarzają i są faceci, ktorzy walczą o dzieci, nie znaczy, że nie ma facetów kompletnie innych, egoistycznych i wrednych.
            • yoma Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 17:51
              Ależ kto powiedział, że nie wierzę? Wierzę, wskazuję sprzeczność w wypowiedziach, może to skłoni autorkę do zastanowienia się nad sobą. Na razie to ona krzywdzi dzieci, wmawiając im wyjazd ojca. I tak do pełnoletności będzie im wmawiać? A że kłamstwo ma krótkie nogi, ot - ojciec się wprowadził obok i ratuj mnie, drogie forum, przed potworem, bo łgarstwo się wydało. Nie tędy droga, siostry.

              Natomiast, Sebaldo, wątek nie jest o mnie i jeśli masz coś do mnie, pisz proszę na priva, nie śmieć w cudzych wątkach. Zresztą ja wiem, co ty masz do mnie :)
              • czerwonaoranzada Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 19:28
                Czytanie ze zrozumieniem nie jest Twoja mocną stroną wiec zdecydowanie podaruj sobie udzielanie rad autorce .No i mówi się skłoni.
                • yoma Re: jak chronić dzieci? 18.07.12, 10:48
                  Dokładnie tak się mówi :)

                  Co do drugiego zarzutu, pozwolisz, że pozostanę jednak przy swojej opinii na ten temat.
                  • lena575 Re: jak chronić dzieci? 21.07.12, 09:04
                    Wygląda na to, ze nie masz dzieci i pojęcia o nich. Nie masz nawet źdźbła empatii w tej sprawie. Fajny i cięty dowcip zostaw sobie na inne "okazje"
                    Żeby przyblizyć ci temat napiszę tylko, że dla ratowania psychiki dziecka, jego poczucia wartośc i tego by nie czuło się olewane przez ojca i matki często kłamią "w dobrej sprawie" . Usprawiedliwiają olewającego tatusia, tłumaczą go i świecą przed dziećm oczami by tylko dziecko nie czuło się przez niego odrzucone. Nieszkanie tegoż tatusia obok spowoduje, ze już nie da się świecić i tłumaczyć, stosunek tatusia do dzici zostanie obnażony w bezpośrednich i częstych spotkaniach. I tego boi się matka.
          • bez_przekazu Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 19:08
            yoma napisała:

            > > No to powinnaś się cieszyć, że wprowadził się blisko dzieci. Mówi się żebrzę.


            haha. dobre!
    • cecyliach Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 08:18
      Rok po rozwodzie to jeszcze świeżo zabliźniona rana. Trudno w takiej sytuacji o obiektywizm. Nie piszesz jakim był ojcem , jakie relacje ma z dziećmi po rozwodzie? Może on chce być blisko z dziećmi i częściej się z nimi widywać?
      • mellwa Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 09:57
        Jakim był ojcem: maż pochodził z rodziny gdzie modelowo facet nie zajmuje sie dzieckiem, ale u nas starał sie to odmienić, czasami wychodziło lepiej czasami gorzej - ale starał się dzieci widywał wieczorami przez jakies 2-3 godz bo pracował do pozna, wtedy bawil sie z nimi, czasami kąpał - problemy zaczely sie gdy poznał przez internet pierwsza panią, dzieci wtedy poszły na bok, w domu go nie było nawet w niedziele pod jakims pretekstem jechal do niej, do mnie odnosił sie jak do slużącej (gdy zaczełam podejrzewać uważał ze nie powinnam ingerować w jego zycie prywatne), dzieci czekaly na niego, obecywał im ze zaraz wroci po czym pojawial sie w nocy gdy spały, raz dziecko tak strasznie plakało bo tatus znow musi isc na "spotknie z pracy" ze uprosiłam go aby zabrał syna, jak powiedział miał spotkac sie w parku z kolegą i jego dzieckiem aby przekazac dokumenty - po powrocie syn mi mowi ze tatuś rozmawial z jakąś ciocią ze nie było tam innego pana - wtedy powiedział ze dziecku sie przewidzało, a potem zjednak ze nie ale to była zona kolegi. Dzieci go kochaja bo tak zostały wychowane, nigdy nie powiedziałam złego słowa na niego w ich obecności, zawsze chciałam miec prawdziwą kochającą rodzinę, męza, dzieci .... dzieci czekają na niego, pytają się czy przyjdzie, ja nie mogę odpowiedzieć bo sama nie wiem, czasami jest tak ze powie ze przyjdzie a pozniej go nie ma ... mimo iż często ich zawodzi kochają go
        cecyliach napisała:

        > Rok po rozwodzie to jeszcze świeżo zabliźniona rana. Trudno w takiej sytuacji o
        > obiektywizm. Nie piszesz jakim był ojcem , jakie relacje ma z dziećmi po rozwo
        > dzie? Może on chce być blisko z dziećmi i częściej się z nimi widywać?
        • abssinthe Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 10:23
          moze przestan oklamywac dzieci? po co im wmawiac, ze wyjechal, ze cos tam, a potem brac na siebie odpowiedzialnosc za jego czyny?

          pozwol jemu na przyjecie odpowiedzialnosci - nie wiesz, kiedy on przyjdzie, jest nieodpowiedzialny, nie to nie ma nic wspolnego z dziecmi, tylko z tym, ze tatus nie potrafi byc dorosly.

          jak w kazdym zwiazku, gdzie wystepuje uzaleznienie czy wspoluzaleznienie (mam tu na mysli Twoje uzaleznienie od bylego meza) - jedna osoba probuje wybielac i brac na siebie odpowiedzialnosc za druga osobe.

          nie chronisz dzieci, tylko jego.

          tak sie nie da, to powoduje jeszcze wieksze problemy w przyszlosci.

          poczytaj - o tym,jak tacy ludzie wplywaja na swoje dzieci
          • sorvina Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 11:01
            Też tak uważam. Jeśli okłamujesz dzieci, że taty nie ma z nimi bo coś tam ważnego robi w pracy, to nie pozwalasz im odczuwać i wyrażać złości na to jak on się zachowuje. Bo skoro pracuje, to nie można mieć do niego pretensji, prawda? Co innego oczernianie ojca, a co innego delikatne nazwanie sytuacji po imieniu i pomoc dzieciom by nauczyły się radzić z pojawiającymi się emocjami.

            Wkrótce zobaczą tatę z nową panią i wtedy zrozumieją, że nie tylko tata ma ich gdzieś, ale i mama kłamie. To będzie podwójny cios. Lepiej oswajać je z faktami wcześniej.

            Zachowania ojca nie skomentuję, bo musiałabym użyć słów niecenzuralnych.
        • cecyliach Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 10:35
          Dzieci kochają nawet tych złych ojców i rozstanie rodziców to dla nich trauma.Jakiż to obrzydliwy i okrutny typ z twojego eks, wygląda na to ze on nie dorósł do roli ojca skoro łzy dzieci i ich uczucia się dla niego nie liczą. Jak myślisz czemu zamieszkał w pobliżu, bo okazyjnie trafiło się tam mieszkanie? czy lokalizację wybrał z premedytacją mając jakiś cel- ale jaki?
        • bez_przekazu Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 19:16
          szkoda,ze nie poprzestalas na jednym dziecku majac taki "egzemplarz".
          ja,niestety, uwazam,ze to kobieta byc to bardziej trzezwo myslaca w zwiazku, bo faceci ,jacy, sa kazdy widzi, na tym i na innych forach.
          z opisu wynika,ze on cie nie kochal. malzenstwo z przmusu? (wpadka?)
          ps. aha, dzieci nie kochaja rodzicow,"bo sa tak wychowane" ,tylko dlatego,ze sa ich rodzicami.
    • zolla78 Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 14:34
      Porozmawiaj może jeszcze raz z jakimś psychologiem jak zachowywać się wobec dzieci, ale zdecydowanie im nie kłam i nie chroń przed tym, że ojciec nie ma dla nich czasu i chęci ich widzenia. Odsyłaj ich do ojca z pytaniami czy przyjdzie, dlaczego nie przyjdzie, albo dlaczego nie przyszedł chociaż obiecał. Jak będą płakać i pytać czemu tata ich nie chce, odpowiadaj, że za to Ty ich chcesz najbardziej na świecie. Będą płakać, będą nieszczęśliwe, a potem złe na cały świat, ale nie będą czuły się przez ciebie okłamywane i Ty nadal będziesz cieszyła się ich zaufaniem. To co robisz teraz to kopanie sobie dołka pod sobą jeżeli chodzi o relację z dziećmi. Dbaj o swoje relacje z dziećmi, na to jakie będą miały z ojcem nie masz w tej chwili wpływu i nie twoja rola by je za niego podtrzymywać.
      • sebalda Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 15:09
        Zolla bardzo dobrze pisze, choć z jednym się nie zgadzam: trzylatka nie można odsyłać do TAKIEGO ojca z pytaniami, dlaczego nie przyjdzie. To za małe dziecko, by to udźwignąć. Cała reszta - jak najbardziej. Tłumaczyć na poziomie dziecka, ale starać się nie kłamać.
        Ja popełnialam ten błąd, gdy mąż się o coś wściekał i tłumaczyłam, że tatuś nerwowy, że ma stresującą pracę, że nie chciał tak nakrzyczeć. Dzieci szybko same się orientują, co jest grane, ale tracą szacunek do zmyślającej i lawirującej matki.
        A najlepsze jest to, że oni i tak nam potem wypominają, że nastawiamy dzieci przeciwko nim. Bo kobiety są podłe:P
      • tmk123 Re: jak chronić dzieci? 17.07.12, 21:29
        zgadzam się w 100%.
        Niech dzieci same zobaczą jaki jest ojciec. Matka ma być opoką dla dzieci:)
        • mellwa Re: jak chronić dzieci? 18.07.12, 15:27
          Dziekuje za bardzo cenne rady - rzeczywiście nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kryjąc ex sama traciłam w oczach dzieci wiele. Za wszelką cenę chciałam ochronić dzieci aby po raz kolejny i kolejny nie przeżywały "porzucenia" więc jego tzw praca była wymówką.
          Dlaczego ex sprowadził się ze swoja kolejną panią tuż obok - nie wiem, ale wiedząc o tym co przeżyłam wczesniej i do czego jest zdolny podejrzewam że jest to krok wycelowany we mnie, tylko niestety uderza również w dzieci. Zna mnie i wie że jestem wrażliwa - gdy dowiedziałam się o jego romansach - byłam załamana, on się ze mnie śmiał - on wie, że mieszkając tuz obok nie będzie dla mnie obojętny widok jego i kochanki w objęciach a on jak nikt potrafi pięknie demonstrować ... myślę że dla każdego nie ważne kobiety czy mężczyzny widok osoby (z którą przeżyło się tyle czasu, ma się wspomnienia i są dzieci) z tą inną nie jest obojetny.
          Totalnie spanikowałam gdy dowiedzialam się, że mieszka obok - na prawdę dużo włożyłam w to aby razem z dziećmi "wyjść na tzw prostą w każdej sferze życia", odszedł i mieszkał gdzieś ale nie było go, jego perfidności i kochanek w zasiegu wzroku. Teraz znów nie wiem co knuje ... znam go i wiem, że to nie jest gest z jego strony aby być blisko dzieci...
          - odp.1 - nie było to małżeństwo z przymusu, dzieci urodziły sie dużo później, każdy zadaje mi pytanie czy nie widziałam co brałam - nie wiem czy byłam ślepa czy nie widziałam NIE WIEM - kochałam go więc mu ufałam, to nie jest tak że sama sobie taki los wybrałam, że jest tak bo byłam głupia - nie znam osoby która sama dla siebie chce źle, po prostu znalazlam się w tym procencie który musi być potwierdzeniem ustanowionej gdzieś reguły.

          • mellwa Re: jak chronić dzieci? - DO YOMY 18.07.12, 15:36
            Nie obraź się, ale twoje wypowiedzi nie wnoszą nic konstruktywnego, nie pisz jeżeli nie masz nic sensownego do powiedzenia, atak którym sie kierujesz nie ma żadnych podstaw i nie świadczy o inteligencji tego który się nim posługuje. Nie wiem czy działasz metodą "co nie zabije to wzmocni" ale nawet wtedy trzeba mieć coś do przekazania. Wytykanie zaprzeczeń -masz prawo do takiej opinii skoro nie potrafisz odebrać czyjejś wypowiedzi, zauważ że jesteś jedyną która nie odczytała poprawności. A błędy jezykowe - sprawdź swoje wypowiedzi jest tam ich mnóstwo - to nie atak w twoją stronę, ale skoro ty krytykujesz mnie ja mam takie samo prawo ... podejrzewam ze pod ta dziwną skorupą którą pokazujesz w swoich wypowiedziach jest schowana całkiem fajna i inteligentna osoba.
          • morekac Re: jak chronić dzieci? 19.07.12, 07:17
            A płaci chociaż na dzieci? Bo jakby co bez pudła wskazujesz miejsce pobytu dłużnika... ;-)
    • krokodil123 Re: jak chronić dzieci? 18.07.12, 15:44
      Ja też jestem po rozwodzie, mam dwójkę dzieci.
      Nigdy nie uważałam że moje dzieci myślą i czują tak jak ja.
      A okłamywanie ich lub wymyślania niestworzonych historyjek nawet przez głowy mi nie przyszło.
      Chodzi mi o to żebyś nie robiła projekcje własnych uczuć na dzieciach....

      Jesteście po rozwodzie i prawda jest taka że on może mieszkać z kim chce i gdzie chce.
      Ale piszesz że dzieciaki go zobaczą z inną panią.....i co z tego?
      (Co mówi Rusin jak widzi Lisa i Lisowej)

      A dzieci w ogóle wiedzą że macie rozwód i co to jest "rozwód"?
      • mellwa Re: jak chronić dzieci? 19.07.12, 02:38
        krokodil123 napisała:

        > Ja też jestem po rozwodzie, mam dwójkę dzieci.
        > Nigdy nie uważałam że moje dzieci myślą i czują tak jak ja.
        > A okłamywanie ich lub wymyślania niestworzonych historyjek nawet przez głowy mi
        > nie przyszło.
        > Chodzi mi o to żebyś nie robiła projekcje własnych uczuć na dzieciach....

        Przepraszam ale ty chyba nie czytałaś moich postów lub pomyliłaś z innymi - kto mówi o zmyślaniu historyjek, kto mówi o projekcji uczuć - projekcja uczuc ma na celu przekazanie i wpojenie komus własnych odczuć a u mnie jest przeciwnie nigdy nie powiedziałam złego słowa na męża-ex w obecności dzieci, nigdy nie nastawiałam ich przeciwko niemu, nie wiedzą co ja czuje obecnie do niego, ba - nawet jego okropne zachowanie kryje przed nimi (na co zwrocono mi tutaj uwagę ze źle robię), w sądzie walczyłam o to aby zwrócono mu uwagę na to że dzieci są małe aby był i pozostał dalej ojcem ..
        >
        > Jesteście po rozwodzie i prawda jest taka że on może mieszkać z kim chce i gdzi
        > e chce.
        tak prawnie może gdzie i z kim chce, ale ... - tylko ja wiem (nie on bo nie obchodziło go to) jak dzieci zniosły nagłe znikniecie ojca, tylko ja wiem ile łez, zrywania sie po nocach, i pracy kosztowało mnie i dzieci to aby dać sobie z tym radę, nie było go wtedy, nie obchodziło go to wszystko, nie obchodziło go że chodziłam do psychologa dziecięcego bo syn przestał mówić .... nie interesowało go czy mamy pieniadze czy nie .... dzieci za nim teskniły a jego nie było ... a teraz nagle się pojawia i wprowadza na przeciwko z kochanką - uważasz ze to jest normalne zachowanie? wydaje mi sie ze NIE wiesz CO PISZESZ... bo nigdy nie znalazłaś sie dokładnie w mojej sytuacji
        > Ale piszesz że dzieciaki go zobaczą z inną panią.....i co z tego?
        czytaj wyżej....

        > A dzieci w ogóle wiedzą że macie rozwód i co to jest "rozwód"?
        oczywiście ze wiedzą ... czy wiedzą co to jest - zostało im to wytłumaczone w sposob jaki malutkie dzieci mogą zrozumiec ...pomagał mi w tym psycholog dziecięcy ... i wiesz to on mi powiedział że z czasem wszystko to stanie się dla nas mniejszą traumą, czas uleczy, że będzie nam łatwiej bo ex który bedzie nam przypominał o tym nieszczęściu nie bedzie w stałym zasiegu wzroku ... tylko że teraz nagle wprowadza się obok nas
        • baszi Re: jak chronić dzieci? 19.07.12, 15:22
          popieram wypowiedzi o tym zebys przestala chronic exa, nie musisz go oczerniac w oczach dzieci ale delikatnie naprowadzaj je na wlasciwy trop, wlasnie ze tatus nie umie sie dobrze zachowac, nie wie jak to zrobic, nie ma czasu, zapomnial itd - to skonsultuj z psychologiem albo pogrzeb w sieci, takie usprawiedliwianie ojca predzej czy pozniej obroci sie przeciwko tobie, bo dzieci za pare lat same zrozumieja ze tatus tak juz ma a ty bedziesz klamczucha, dwa - dzieci naucza sie kazde niewlasciwe zachowanie wobec siebie tlumaczyc i tak jako dorosle osoby moga sie wplatac w toksyczne zwiazki a kazde zle zachowanie partnera/rki wobec siebie beda wiecznie usprawiedliwiac.
          musisz exa postawic w sytuacji kiedy sam bedzie musial zmierzyc sie z pytaniami dzieci dlaczego nie przyszedl i jak sklamie trudno, kiedys i tak sie wyda ale to on bedzie klamal a nie ty,
    • premeda Re: jak chronić dzieci? 19.07.12, 09:37
      A płaci na dzieci alimenty? Bo jak nie to szybko zabieraj mu prawa rodzicielskie i w sądzie użyj argumentu, że dzieci porzucił i się nimi nie interesuje. Pan z opisu wygląda na podobnego tatusia do jednego takiego z mojej dalszej rodziny. Tamten zapowiedział 5-latce, że jak dorośnie to będzie musiała mu płacić rentę, bo on pracując na czarno uszkodził sobie kręgosłup, a córkę widział przez 5 min. od 3 lat.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak chronić dzieci? 25.07.12, 06:54
      Rozumiem Pani troskę o dzieci i ich komfort psychiczny. Z postu wynika, że bardzo wnikliwie obserwuje Pani dzieci i śpieszy im z pomocą w trudnych chwilach. To dobra i odpowiedzialna postawa. Domyślam się, że wynika ona z jakiś rysów Pani charakteru. Ale trzeba sobie także zdać sprawę, że nie uchroni i nie ochroni Pani dzieci przed każdą emocjonalną pułapką, trudnością czy zaskoczeniem. Może Pani jedynie na to odpowiednio reagować czyli patrzeć co dzieciom jest potrzebne i to im w danej chwili dawać: wsparcie, otuchę, ulgę, zrozumienie sytuacji.
      Na to może Pani mieć wpływ, bo to zależy od Pani. Natomiast nie ma Pani wpływu na byłego męża i jego zachowania. Bez względu na to na ile prawdziwe są opisane przez Panią jego motywacje do przeprowadzki i bez względu na to jak nieprzyjemnie to brzmi co mąż mówi, to on ma rację. Będzie robił jak zechce, nawet jak w Pani ocenie to będzie perfidne. Oczywiście lepiej byłoby, aby był bardziej wrażliwy. Ale nie jest. I nie ma Pani na niego wpływu. Z tym musi się Pani pogodzić, bo inaczej zużywa Pani niepotrzebnie energię na zastanawianie się jak wpłynąć na męża czyli na źródło problemu a nie na jego skutek, który jest ważniejszy, o czym Pani dobrze wie.
      Poza tym wraz z upływem czasu dzieci dorosną i same będą mogły kształtować swoją relację z ojcem. Będą samodzielniejsze i wtedy być może bliskość zamieszkania stanie się błogosławieństwem. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja