Choroba w rodzinie - rozmowa z dzieckiem

18.07.12, 12:40
Witam serdecznie i proszę o pomoc.
Mam dwoje dzieci 8-letniego syna i 3 miesięczną córkę. Mój mąż od 2,5 miesiąca walczy z chorobą nowotworową - rokowania niepewne. Zawsze z synem spędzał dużo czasu, mają wspólne hobby - słowem bardzo dobre relacje.
Od czasu choroby mąż dużo przebywa w szpitalach, jeździ na różne konsultacje. Synowi powiedzieliśmy, że tata jest chory i musi przejść leczenie, ale przy kolejnym pobycie w szpitalu i tym samym nieobecności w domu zaczęły się problemy. Syn stał się płaczliwy, osowiały i zadaje trudne pytania, np. czy tata umrze? Mówiłam mu, że w szpitalu jest po to, żeby się wyleczyć, ale synowi to nie wystarcza. Bardzo brakuje mu obecności taty. Nie potrafię też mu odpowiedzieć kiedy tata wróci. Chyba mi nie ufa.
Staram się jak mogę, aby być dobrej myśli, ale jak kolejny lekarz rozkłada bezradnie ręce, kolejny wynik jest beznadziejny, to łzy same cisną się do oczu. Mąż nie leczy się w miejscowości, gdzie mieszkamy, więc odwiedziny zwłaszcza z maleńką córką nie są wskazane, dlatego widujemy się rzadko.
Kiedyś też miałam problemy onkologiczne, ale z dobrymi rokowaniami - mąż ani przez chwilę nie zwątpił, że się uda z tego wyjść i się udało.
A ja go zawodzę. Nie potrafię się opanować i nie ryczeć. Karmię piersią i jedyne co mogę sobie zafundować na uspokojenie to herbatka z melisy.
Jak to wszystko przetrwać i jak wytłumaczyć całą tą sytuację synowi?
    • aqua48 Re: Choroba w rodzinie - rozmowa z dzieckiem 18.07.12, 15:29
      Powiedz synowi, tak jak czujesz - że nie wiesz czy mąż wyjdzie z choroby, bo zdarza sie, że ludzie z tego powodu umierają, ale że bardzo tego nie chcesz i że on sam walczy dzielnie - dlatego nie ma go w domu. i że powinniście mu tutaj pomóc i prowadzić normalne życie, ale jak będzie miał ochotę popłakać to też może sobie na to pozwolić, zwłaszcza przy Tobie, bo sytuacja jest bardzo trudna dla Was wszystkich. Nie mów mu, że ma być dzielny, pozwól mu na trudne pytania, płacz i marudzenie, ale mów, że sama też się źle z tą sytuacja czujesz, że tak samo tęsknisz za mężem i martwisz się o niego.
      A sama musisz też sobie pozwalać od czasu do czasu na wyryczenie się, wiem, że to trudne przy małych dzieciach. Masz może jakieś wsparcie od rodziny? Jeśli nie możesz widywać się z mężem, to może częstsze rozmowy telefoniczne z Tobą i synem mogą być dla Was wszystkich jakaś pociechą? A może córka wytrzymałaby Twoją parugodzinną nieobecność na butelce? Nie musisz do tego przecież rezygnować z karmienia. Przewartościuj sobie, czy nie warto byłoby odwiedzić męża z synem w tym czasie w szpitalu. Trzymam mocno kciuki żeby Wam się udało!
    • panamahut Re: Choroba w rodzinie - rozmowa z dzieckiem 18.07.12, 21:32
      Witam,

      Jestesmy po podobnych przejsciach. U nas skonczylo sie niestety najgorszym, trzymam kciuki, zeby w waszym przypadku bylo inaczej. My (dla wyjasnienia sytuacji, chorowala eks mojego meza, z ktora moj maz ma syna, troche starszego niz Twoj). Tak wiec, u nas kiedy bylo zle z mama dziecka, poszlismy z mlodym do psychologa. W rozmowie z nami psycholog powiedziala, aby nie dawac dziecku informacji w stylu "mama jest bardzo chora i mozliwe, ze umrze", tylko "lekarze mowia, ze stan mamy jest powazny". Chodzilo psycholozce o to, aby samemu nie ferowac wyrokow przy dziecku, tylko przekazywac tresci okrezna droga "lekarze mowia". Tak zrobilismy. Oczywiscie ze cierpial, ale widzialam jak potrzebowal prawdziwych wiadomosci. Skarzyl sie, ze niektorzy z otoczenia nie traktuja go powaznie i ukrywaja prawde o mamie (mial na mysli ciocie, ktore nawet gdy mama w agonii byla caly czas mu wmawialy, ze bedzie dobrze). Dzieci rozumieja wiecej, niz nam sie wydaje. I potrzebuja bezpieczenstwa a nie klamstw, nawet tych w dobrej wierze.
      Mlody do dzis chodzi jest pod opieka terapeutki. na wakacje zrobil sobie przerwe, ale chce od wrzesnia chodzic dalej. Widzimy, ze bardzo mu pomogla przejsc przez chorobe i smierc mamy.
      Przez najciezszy okres ja staralam sie tworzyc mlodemu odskocznie od choroby mamy. Przez weekend spedzalismy czas nie mowiac wogole o chorobie. Temat nie istnial. Widzialam jak dziecko sie przestawialo na tryb "odpoczynku". Ganial z dzieciakami i lapal oddech. U nas jednak sytuacja trwala rok, a w sumie choroba nascie lat. Wiec to inny tryb zycia, dzialania. Ale mysle ze byloby dobrze, gdybys miala kogos w rodzinie, kto moglby synka "wyrwac" na kilka dni, z tej sytuacji. Nie na sile, to najwazniejsze. Ale gdyby syn wykazal chociaz odrobine checi, bardzo bym polecala. Widzialam, jak nasz chlopak laduje akumulatory.
      Dzieci wbrew pozorom sa bardzo silne i maja wielka wole zycia. Do dzis podziwiam naszego chlopaka, jak dzielnie radzil sobie i radzi z sytuacja. Gdybym tego na wlasne oczy nie zobaczyla nie uwierzylabym. Ale... na same wlasne sily nie zdawalabym sie w Twojej sytuacji.
      U was jest jeszcze nadzieja i walka, stosunkowo swieza sytuacja (trzymam kciuki bardzo, by u was byla udana), radzilabym jednak oddac sie pod opieke specjalistow. Tobie tez. To zbyt duzy ciezar, by samemu go niesc i jeszcze dobrze wspierac dzieci. My rowniez zalezlismy sie na terapii. Pomoglo nam to rowniez uporac sie z emocjami i rozumiec potrzeby wlasne a przede wszystkim potrzeby i stan dziecka.
      Pozdrawiam bardzo cieplo i zycze duzo sily wam i zdrowia mezowi!
    • princy-mincy Re: Choroba w rodzinie - rozmowa z dzieckiem 19.07.12, 09:26
      Syn czuje sie zagrozony, dlatego sie tak zachowuje. Boi sie utraty ojca.
      Rozmawiaj z nim jak najwiecej, nie oklamuj go. Ale nie feruj wyrokow, tylko mow slowami lekarzy- np lekarze twierdza, ze stan taty jest powazny.
      Jesli tak bardzo brakuje mu obecnosci ojca, moze dalabys rade zostawic z kims corke na pare godzin i pojechac z synem do szpitala?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Choroba w rodzinie - rozmowa z dzieckiem 19.07.12, 16:11
      Nie pocieszę Pani i nie dam cudownej rady, bo to jak Pani przeżywa czas poważnej choroby męża jest naturalne. Łzy, niepokój, niepewność , nadwrażliwość to wszystko naturalne uczucia.
      Łagodzić je mogą tylko lepsze wiadomości i rokowania oraz poprawa stanu zdrowia męża.
      Niech Pani pozostanie łagodna dla siebie i nie denerwuje się swoim stanem. Łagodne środki uspokajające to dobry sposób na niepokój.
      Krytycznym stosunkiem do swojego stanu jeszcze go Pani pogarsza, bo czuje Pani, że jest zawodna w ważnym momencie życia. Myślę, że już to, że dzielnie zajmuje się Pani dziećmi dla męża jest bardzo wspierające. Pozwala mu koncentrować się na sobie, a to mu jest potrzebne.
      Oczywiście jako dorosła osoba i rodzić musi Pani wziąć odpowiedzialność za dzieci, szczególnie wiele już rozumiejącego syna. No trudno, taki los. Rady udzielone przez innych w tym wątku są dobre i warte zastosowania. Nie ma nic do dodania poza tym, że i syn ma prawo być w tej sytuacji zmienny w nastrojach. Bardzo gorąca życzę zdrowia dla i uspokojenia dla Pani. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja