krewetkapotajsku
18.07.12, 13:41
Mam dylemat. Kilka dni temu mąż wszczął awanturę z błahego powodu i jakby tego było mało wyzwał mnie co było o tyle przykre,że nie miał ku temu żadnych powodów a sprawa była błaha.
Od tamtej pory przestałam się do niego odzywać licząc że poczuje się do winy i mnie przeprosi - choćby za te słowa skierowane pod moim adresem. Oczywiście tego nie zrobił - również się nie odzywa. Nie wiem dlaczego czuje się oburzony skoro nie ja go zaatakowałam.
Mąż łatwo wpada w złość, twierdzi że go denerwuję albo prościej - wku....am, łatwo rzuca wyzwiska i uważa że to jest ok.
Czekałam na przeprosiny do dziś. Dziś mąż ma urodziny. Mam dla niego przygotowany piękny, drogi prezent - przedmiot o którym marzył. Ale... mam wrażenie że na niego nie zasłużył. Nie chce mu go dawać ani składać życzeń urodzinowych.
A z drugiej strony jest mi strasznie przykro bo inaczej sobie wyobrażałam ten dzien i pewnie on też.
Powiedzcie, czy robię dobrze ignorując jego święto?