waszqqwka
26.07.12, 10:56
witam:)
nawet nie wiem od czego zacząć, tyle tego...
no to może od początku. Jestem związana od 12 lat ze swoim partnerem ( chociaż słowo partner w tej sytuacji jest nie na miejscu ). Mamy 6 letnią córeczkę, którą kochamy nad życie.
odkąd pamiętam, mój partner, nie szanował mnie jako kobiety. Z dnia na dzień deptał moje poczucie własnej wartości. Zawsze byłam głupia, wszędzie widział kochanków, jak pracowałam, to zarzucał mi zdrady, jak nie pracowałam to byłam pasożytem. jego traktowanie mojej osoby doprowadziło do tego, że bałam sie przywitać ze znajomym na ulicy z obawy przed awanturą. Zawsze musiało być tak jak on chce. Moja rodzina go nie znosiła od początku, ale ja miałam klapki na oczach.
nie raz szarpał mnie przy córce, popychał a kiedyś uderzył mnie z pięści w twarz na oczach niuni. Dziecko patrzyło jak mama płacze z zakrwawioną buzią.
mimo wszystko jest on najlepszym na swiecie manipulatorem, który potrafi wzbudzić we mnie tak ogromne poczucie winy, że po pewnym czasei dochodze do wniosku, że to wszystko moja wina. Ona bardzo lubi mówić jak bardzo mnie kocha, że nie potrafi żyć beze mnie i niuni itp bzdury. Tak pisze bzdury, poniewaz po tylu latach udręki w końcu dotarło do mnie że mam 28 lat i nie chce obudzić się za 30 lat ( o ile dożyję) w wariatkowie.
problem w tym, że dla naszej córeczki jest on najwspanialszym tatą na świecie i wcale nie mam zamiaru burzyć jej tego obrazu. obecnie wyprowadziłam się z córką z naszego mieszkania do swojej mamy. Jesteśmy tam już 2 miesiące, ja mam wkońcu spokój psychiczny, ale córcia tęskni za domem, za swoim pokojem i tatą. Corka widuje się z nim prawie codziennie, ponieważ jak ja jestem w pracy, to córką opiekuje się jego mama ( z resztą przecudowna kobieta)
On zapewnia, że nas kocha po czy dodaje, że nie rozumie dlaczego ja chce rozbić rodzinę. Jest to dla mnie sygnał, że on wcale nie czuje się winny i uważa, że to wszystko to moja wina.
już nie wspomnę o tym, że on to taki nie spełniony biznesmen. co chwile inny pomysł na biznes i ma same długi, mało tego jeszcze wziął jakieś telefony na abonament na moje dane i teraz ja mam do zapłaty jakieś kary na łączną kwote 9000zł. o czym zresztą dowiedziałam się przypadkiem nie dawno :/
problem jest też w tym, że on ma cudowną rodzinę. Bardzo kocham jego babcie. A jego dziadek kiedy umierał nie chciał widzieć nikogo innego tylko mnie. byłam jego kwiatuszkiem. Jestem dobrą osobą i jego rodzina doskonale o tym wie. On niestety też i wykorzystuje moją naiwność i dobroć.
Ja nigdy nie miałam prawdziwej rodziny, nie miałam babć ani dziadków, moi rodzice nienawidzili się od zawsze. I on tę sytuację też wykorzystuje, mówi, że jestem taka jak moja rodzina itd. to sa bardzo raniące słowa, ponieważ on doskonale wiedział jak bardzo zależało mi zawsze na kochającej się rodzinie.
Dziękuję z góry za każdą rade.... CO ROBIĆ ????