wejść w jego rodzinę (świat)

04.08.12, 23:58
Od wielu lat próbuję zrozumieć jednego mężczyznę, który podobno mnie kocha i nawet chciał żebyśmy się pobrali.
Odmówiłam, bo.... od początku czułam, że nie umiem wejść w jego świat.
A jego świat jest trochę skomplikowany, bo jego zona zginęła w wypadku, gdy ich dzieci miały rok i dwa latka. Jego świat jest z mojego punktu widzenia: skomplikowany, ale właściwie jest zwyczajnie przyziemny.
Dziś po prawie 10 latach jestem strasznie zmęczona tą sytuacją - naszego kontaktu.
Chodzi mi o to, że nie umiem nawiązać z nim wspólnego języka... Nie umiem z nim rozmawiać o jego rodzinie... o jego, dziś ponad 20-letnich, dzieciach... Tyle razy próbowałam i wprost i "dookoła" rozmawiać z nim... ale on albo opowiada półsłówkami albo... oszukuje mnie??..
[dodam, ze to on na początku bardziej zabiegał o to, żebyśmy byli razem niż ja. Bo ja od początku nie chciałam kontynuować znajomości... Ale czas szybko leci...]

Co mam zrobić, żeby go zrozumieć? Jak z nim "postępować".. bo rozmawiać chyba już nie chcę... Chyba, ze ktoś mądry podpowie mi JAK ROZMAWIAĆ Z MĘŻCZYZNĄ POSIADAJĄCYM RODZINĘ Z POPRZEDNIEGO MAŁŻEŃSTWA?....
Nie mieszkamy razem. Nie widujemy się często, ponieważ ja ze względu na pracę wyjechałam z naszego wspólnego miasta. U mnie przez te lata odkąd się poznaliśmy zmieniło się tak dużo. A on... nie zmienił nic: mieszka jak mieszkał z dziećmi, swoimi teściami i utrzymuje bardzo bliskie kontakty z rodziną żony...
    • idoli Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 08:49
      nie bardzo rozumiem. Skoro nie chcesz z nim być to nad czym się zastanawiasz? Nad byciem z nim bo on by chciał?
      Od 10 lat jesteś uwikłana w znajomość, która Cię męczy. Może pora powiedzieć do widzenia i stworzyć satysfakcjonujący związek z kimś innym?
      A tak na marginesie: cóż takiego chcesz wiedzieć na jego temat o czym on tak milczy? O tej żonie? Dzieciach? Po tylu latach? Po co?
    • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 09:42
      sorry, bierzesz faceta z przeszłością i dziwisz się, że ją ma? Facet stracił żonę, wychowywał ich wspólne dzieci, utrzymuje kontakty z dziadkami tych dzieci (i bardzo dobrze, każda pomoc w takiej sytuacji się przyda), a tobie to nie pasuje? To czego byś chciała, żeby zerwał kontakty z teściami, bo przecież ich córka, a jego żona nie żyje, więc nie ma powodów, by się znać?
      Jeżeli nie akceptujesz jego życia, to nie dziw się, że facet nie otwiera się przed tobą. Mój mąż też jest z tzw. odzysku. I miał okres, kiedy psioczył na ex, później przestał mówić o dawnym małżeństwie w ogóle. Powiedziałam mu, że dla mnie to dziwne, bo po pierwsze: ten związek w jakiś tam sposób na niego wpłynął, jakoś go ukształtował i jest częścią jego życia. Po drugie, gdyby nie skończył się tak, jak się skończył, to teraz nie bylibyśmy razem. Dopóki ty sama nie zaakceptujesz faktu, że facetowi życie ułożyło się tak, jak się ułożyło, to nie masz czego oczekiwać.
      • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:37
        .....
        ...Po drugie, gdyby nie skończył się tak, jak się skończył, to teraz nie bylibyśmy razem. Dopóki ty sama nie zaakceptujesz faktu, że facetowi życie ułożyło się tak, jak się ułożyło, to nie masz czego oczekiwać.

        to nie do końca jest tak, ze życie się kompletnie samo układa.
        Owszem pewne wydarzenia w życiu występują bez naszej pomocy (czy wypadek czy jakieś niezaplanowane zdarzenie). Ale nasze życie układa się dokładnie zgodnie z naszymi działaniami, jeśli takowe poczyniamy. Np. spotkałam człowieka który bierze narkotyki - Może każdy takowego spotkać, ale czy zostanę narkomanką i jego najlepszą kompanką od strzykawki to jest już moje działanie. I tu nie można powiedzieć, że się życie "samo układa".
        • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:45
          totalnie nie rozumiem jak ma się to do faktu, że jego żona nie żyje. Sam ją zabił, a nie musiał? Mógł udawać, że na nikim to nie zrobiło wrażenia? Mógł dla dobra swojego ewentualnego przyszłego związku, który nie wiadomo czy w ogóle kiedykolwiek nastąpi, zamieszkać sam nie wspierając się w wychowaniu dzieci teściami? Mam wrażenie, że sama przesadziłaś, tak naprawdę nie chciałaś tego faceta, a teraz szukasz wymówek, dlaczego to nie wyszło. I nie wybielam gościa, bo pewnie mógł się bardziej postarać. Ale każdy człowiek potrzebuje feedbacku - on chciał, byś zaakceptowała jego życie, skoro się o ciebie stara, ty chciałabym, żeby skoro już jesteście razem, on bardziej odpowiadał finansowo za wasz związek.
          • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:04
            mi nawet nie chodzi o same pieniądze.

            Ale gdyby on umiał lepiej podzielić swoje "zasoby" sił i mozliwości.
            OK. Nie proszę ( i nie prosiłam nigdy) o złota i diamenty... ale... gdyby umiał mi przynajmniej poświęcić swój czas. Fizycznie widujemy się raz na 4-6 tygodni. Niestety większość naszego kontaktu to tylko rozmowy telefoniczne.... w biegu... w trakcie pracy.... mało intymne (nie o sex mi tu chodzi)
            Gdy się wreszcie widzimy na żywo, to mało możemy zrobić razem, bo on jest tak zmęczony fizycznie, ze zwykły spacer nad rzekę (czyli ZERO KASY) jest dla niego wysiłkiem...
            Mamy tu tez problem, że ja potrzebuję ruchu, a on by tylko leżał i oglądał TV albo czytał różności w internecie. To pytam: po co przyjechał????? Wiedział, ze będę chciała wyjść z domu....
            Czy to bardzo źle, że w prost poprosiłam aby przy śniadaniu nie włączał kompa i nie czytał wieści ze świata akurat w ten jeden weekend, gdy jest ze mną?..... Chcę porozmawiać wreszcie nie przez telefon. Chcę patrzeć na niego, jego twarz, w jego oczy.... Czy to też za duze wymaganie?....
            • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:26
              pewnie mógłby, pewnie nawet powinien. Ale: wy stworzyliście coś, co nie wymaga. Widujecie się raz na 6 tygodni - przecież to czyste umawianie się na seks, nic poza tym. Częściej widuję się z moim najlepszym przyjacielem, choć też mieszkamy w różnych miastach. Może niepotrzebnie temu umawianiu się na seks próbujesz dodać coś więcej. Moja przyjaciółka, kobieta , która od ostatnich 7 czy 8 lat jest sama, po prostu ma faceta, z którym czasami sypia. Umawiają się na kolację/do kina/teatru, lądują u niej, po czym ona ładnie go prosi, by jednak noc spędził już u siebie. I trwa to już dobre 2 lata. Właśnie dlatego, że wiedzą, iż związek im nie wyjdzie, a mają już tyle lat na karku, że kogoś potrzebują choćby od czasu do czasu. I skoro się sobie podobają, skoro jest im tak ok, to po prostu dają sobie chwilę radości. Jedyne, co ci jestem w stanie poradzić, to albo zakończenie tej relacji, albo stworzenie z niej właśnie takiej: bawimy się, po czym każde rozchodzi się grzecznie do siebie.
              • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:37
                i tu Cię zaskoczę.

                Owszem bywa i sex. Ale nie zawsze.
                Jeśli on przyjezdża do mnie, to dlatego, ze chcę z nim pobyć razem. Pójśc na piffko czy pizzę. Zwiedzić ładne miejsca albo pojechać na rowerze ładny zakątek Polski.

                Niestety (?) albo dla mnie sex jest przereklamowany ;-)) albo zwyczajnie zbyt przejmuję się problemami. Wtedy proszę o przytulenie, o jego obecność w łóżku jako ciepło człowieka, a nie podnietę seksualną... A on jakoś też nie nalega na więcej!


                BARDZO Ci dziękuję za rozmowę!!!
                Muszę teraz wyjść z domu ;-)

                Przemyślę sobie, co mi podpowiedziałaś!
                Może wieczorem wrócimy do rozmowy?....
                Miłej niedzieli!!
                • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:42
                  ok, baw się dobrze. i nie za ma co ;)
    • marzeka1 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 10:22
      Zamiast zbudować sobie sensowną relację z mężczyzną, zmarnowałaś 10 lat na faceta, którego przeszłości nie jesteś w stanie zaakceptować, a on- zmienić: no ma za sobą takie a nie inne doświadczenia, ma dzieci, ma bliskie kontakty z rodziną zmarłej żony (to coś strasznego?)- skoro nie jesteś tego zaakceptować,to po co w ogóle z kimś takim jesteś? Szukaj wolnego.
      • zakletawmarmur Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 10:28
        Swoją droga, gdy na forum pojawia się samotny tatuś to kobiety piszą jakim to nie jest bohaterem i na pewno znajdzie niejedną chętną, której dzieci absolutnie przeszkadzać nie będą. Gdy przychodzi jednak co do czego to dzieci nie przeszkadzają, pod warunkiem, że mężczyzna nie poświęca im czasu i płaci groszowe alimenty:-)
        • marzeka1 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 11:08
          Widzisz , mnie tam zawsze przeszkadzali faceci z garbem w postaci byłej żony i dzieci, dlatego do głowy nie przyszło mi nigdy wejść w taką relację; za to uważam za wyjątkowego k.utasa faceta, który dzieci ma, rozwiódł się, a własnym dzieciom nie poświęca czasu i żyłuje każdej stówy.
          • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 11:11
            mój przyjaciel mieszka w Szwecji, która pod względem relacji rodzinnych przedstawia znacznie inny obraz niż PL. Dla niego jasne jest, że dzieci z różnych związków wychowują się po jednym dachem, że rodzina powiększa im się o dzieci nowych partnerów itp. Ma to nawet swoje plusy - jest więcej osób, na które można liczyć w sytuacji kryzysowej.
            A odnośnie postu autorki wątku - jestem z moim mężem tyle, ile ona ze swoim partnerem. I nie wyobrażam sobie nie poukładać tego przez tak długi czas.
            • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 11:57
              Dzień dobry w tej deszczowy dzień!

              Wreszcie jakieś konstruktywne wypowiedzi, a nie tylko głaskanie - jak to moi znajomi robią!

              Oczywiście za długo by mi tu pisać wszelkie szczegóły mojej sytuacji.
              Pytacie po co nadal mi ta znajomość?.. A no z bardzo prozaicznego powodu: zwykłe przyzwyczajenie. Nie mam możliwości ani też ochoty szukać/zmieniać partnera. Więc tak sobie trwamy.... On jest (chyba?) też z tej sytuacji zadowolony, bo nie jest zupełnie sam (jako mężczyzna) (bo jako człowiek ma swoja rodzinę "z domu", swoją rodzinę z racji dzieci i całej rodziny od strony byłej zony).

              Tak - przyznaję. Od początku powinnam tą znajomość zakończyć... ale... on tak prosił.... a ja (może z braku laku) pozwoliłam sobie na dalszy ciąg..

              Przyznaję, nie jestem ani święta ani "Matka Teresa" - mam swoje marzenia i wyobrażenia o byciu razem... Owszem czasem chciałabym, żeby on pomyślał tylko o mnie....

              Ja generalnie nie mam nic przeciwko jego bliskim relacjom z rodziną od strony żony. Jako jedną z nielicznych jego dobrych cech uważam właśnie, ze on jest taki "kochany" i dobry dla wszystkich. Nie... nie dla wszystkich... Niestety zawsze najpierw są jego dzieci - ok, to rozumiem i nie dyskutuję z tym faktem, ale irytuje mnie maksymalnie (jestem zazdrosna?), że jego uwaga jest bardziej skupiona na (materialnych) potrzebach jego tesciowej i innych osób z tamtej rodziny niż na moich.
              On im ciągle usługuje, pomaga, poświęca im swój czas i wiele pieniędzy, których tak na prawdę nie ma!
              A dla moich potrzeb on już nie ma sił żadnych...

              Czy to takie dziwne, ze jest mi smutno, że jego teściowa pali za jego pieniądze papierosy, a ja od lat nie dostałam nawet kradzionego z klombu kwiatka??? jego rodzina za jego pieniądze urządza swoje różne imieniny, urodziny i święta, a ja... mam życzenia słowne ( i to tylko jeśli odpowiedni wcześniej mu jakos podpowiem o swoim święcie, bo on jest tak zagoniony, że nie pamięta...

              Kiedyś myślałam, ze to się zmieni.. ale to się zmienia z roku na rok kompletnie nie w kierunku naszej wspólnej przyszłości, tylko ja sobie a on sobie. Ale jak go już wszyscy zajeżdża, to on wtedy dzwoni do mnie i mówi, ze juz nie ma siły żyć. A mi smutno, że nikt z jego na co dzien bliskich ludzi nie widzi ile on dla nich robi i jakim kosztem. Bo on ich wszystkich nie zostawił, on na nich pracuje, on im pomaga, on tak na prawdę nie zrobił dla siebie samego NIC. Nawet mnie "poświęcił"
              A ja... nie chcę sie już do tej sytuacji dopasowywać.

              Bardzo Wam dziękuję za wypowiedzi, mimo, że są dość ogólne.
              • marzeka1 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:03
                Wiesz, co w tym wszystkim jest przykre; zmarnowałaś 10 lat własnego życia.
                • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:13
                  zmarnowałam?....

                  no troche tak
                  ale to wszystko na własne życzenie, bo mogłam na początku to wszystko uciąć, ale... skoro ON PROSIŁ I NALEGAŁ, zebyśmy byli razem nawet w tym niewygodnym układzie, że na odległość, że on nie umie odmówić tym, co stoją przed nim... Bo mnie - -telefonicznie - nie musi odmawiać, on jest już "zajęty" obowiązkami tych pierwszych....
                  a ja i tak byłam sama. Nie miała wyboru miedzy nim a innym mężczyzną...
                  a finansowo byłam zawsze w dużo lepszej sytuacji niż on. Dlaego chyba... jemu się wydawało, ze pewnych potrzeb nie mam...
                  • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:26
                    na czystą logikę: facet kiedy ciebie poznał był ileś tam lat sam, bo jego żona umarła. Po jej śmierci w wychowaniu dzieci pomagali teściowie (jak sądzę stąd wspólne mieszkanie), może też codzienna obecność dzieci była dla nich substytutem utraconej córki. Pewnie, gdybyś się wówczas na to bardziej otworzyła, przynajmniej spróbowała zobaczyć, jak to będzie (szczególnie, że z tego co piszesz to jemu bardzo zależało), to coś mogłoby z tego wyjść. Jednak z jednej strony nie ucięłaś tej relacji, z drugiej strony zdaje się, że nie próbowałaś jej faktycznie budować. Teraz jest zwyczajnie za późno. A że jest ci żal, bo facet iluś tam rzeczy dla ciebie nie robi, cóż, normalne, że jest ci żal. Ale z drugiej strony skoro nie zbudowaliście głębokiej relacji i jesteście ze sobą z wygody, to czego się spodziewasz? Wygodna to jest wyblakła i powyciągana koszulka z czasów studiów, którą nosi się po domu i o nią nie dba.
                    • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:43
                      hymmmmmm......

                      no tak.......


                      ale czy wygoda nie może być też przyjemna? Czy musi być tylko nudna?
              • zakletawmarmur Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:15
                no z bardzo prozaicznego powodu: zwykł
                > e przyzwyczajenie. Nie mam możliwości ani też ochoty szukać/zmieniać partnera.
                > Więc tak sobie trwamy.... On jest (chyba?) też z tej sytuacji zadowolony, bo ni
                > e jest zupełnie sam (jako mężczyzna) (bo jako człowiek ma swoja rodzinę "z domu
                > ", swoją rodzinę z racji dzieci i całej rodziny od strony byłej zony).

                Substytut związku jest lepszy od samotności:-) Obydwoje macie takie podejście.

                > Czy to takie dziwne, ze jest mi smutno, że jego teściowa pali za jego pieniądze
                > papierosy, a ja od lat nie dostałam nawet kradzionego z klombu kwiatka??? jeg
                > o rodzina za jego pieniądze urządza swoje różne imieniny, urodziny i święta, a
                > ja... mam życzenia słowne ( i to tylko jeśli odpowiedni wcześniej mu jakos podp
                > owiem o swoim święcie, bo on jest tak zagoniony, że nie pamięta...

                To zmienia postać rzeczy. Facet "przypępowił" się do teściów. Pomagają mu w wychowaniu dzieci? Może czuje się w obowiązku odwdzięczyć się im za pomoc, którą mu okazują (tą poza materialną ale też ważną). A może ma ciągle w pamięci swoją żonę i to ona ciągle jest nr jeden i to dlatego jej rodzina tyle dla niego znaczy?
                Tak czy inaczej nie dba o Ciebie. Może dlatego, że sama ustawiłaś się w pozycji tej super niezależnej, która nic nie wymaga a może zwyczajnie Cię nie ceni...
                • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:23
                  no właśnie nie potrafię ocenić, czy ja przesadziłam ze swoją niezależnością finansową i życiową, czy... jednak on "nie przykłada się" do naszego związku...

                  ale jak to subiektywnie ocenić , skoro to dotyczy mnie samej?...
                  • zakletawmarmur Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:01
                    Możliwości są dwie: zacząć wymagać lub niedomagać:-) Albo mu się spodoba, że może o Ciebie zadbać albo staniesz się problemem i wtedy będziesz mieć jasność sytuacji. Wygląda na takiego, który lubi czuć się potrzebny ale może dotyczy to tylko wybranych osób a Ciebie do tego grona nie zalicza?

                    Jednak, żeby zacząć wprowadzać zmiany w pierwszej kolejności musiałabyś pogodzić się z wizją ewentualnego rozstania. Samotność nie jest taka zła i na prawdę można ją polubić:-) Zauważ, ze przez większość czasu i tak jesteś sama i dobrze sobie radzisz, prawda? Polecam też zadbać o życie prywatne, poszukać znajomych, może jakiś portal randkowy? Albo na forum dla samotnych? To powinno dać takiego kopa do ewentualnych zmian.

                    Zanim zaczniesz wymagać zastanów się czego właściwie od niego byś chciała, czego Ci brakuje? Chcesz z nim zamieszkać? Poznać jego rodzinę? Spędzać więcej czasu? Chcesz zaangażowania materialnego (np. prezent na urodziny, zapłacenie za obiad w restauracji)? To bardzo ważne, żeby przed sama sobą określić co dokładnie oczekujesz od faceta.
      • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:46
        ............skoro nie jesteś tego zaakceptować,to po co w ogóle z kimś takim jesteś? Szukaj wolnego.



        BU A HA HA HA HA HAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

        mam 45 lat, a nie 25
        czy Ty widziałaś gdzieś n o r m a l n e g o, i jednocześnie w o l n e g o faceta w tym wieku????
        (nie myslę o ksiedzu....)

        bu a ha ha ha ha aaaaaaaaa
        • sonia_siemionowna Re: wejść w jego rodzinę (świat) 22.08.12, 14:37
          Ale jak go poznałaś miałaś lat 35.

          I czego oczekiwałaś? Że teściów spali a dzieci potopi i będzie 'wolny'?
    • squirrel9 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 11:31
      Pewnie to trudne, bo, jak piszesz on mieszka z teściami (u teściów?)
      Poznałaś ich ? znasz jego dzieci? jestes tam zapraszana ? czy tylko udajecie,że rozmawiacie o jego rodzinie i czy jest o czym rozmawiać ?
      Dla mnie sprawa jest jasna, jesli traktujemy się poważnie (chcemy być ze sobą) to rozmawiamy otwarcie i działamy razem. Przeciągnęliście to do 10 lat i pewnie to jak odgrzewany kotlet - nikomu już nie smakuje. Spotykacie się poza swoim głownym życiem, ty byś to zacieśniła a jemu to nie przeszkadza. Takie sprawy rozstrzyga się w pierwszym roku, dwóch znajomości. Zrywa albo buduje współne zycie.
      • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:07
        Masz rację!
        Właśnie te odgrzewane od tylu lat kotlety i ciągłe podpowiadanie mu, czego ja oczekuję - się przejadło mi.
        Dlatego od paru miesięcy tak duzo nad tym rozmyślam....
        Bardzo dużo...

        I gdyby nie fakt, że 1 - jednak jakoś mi go zwyczajnie żal a po 2 - obecnie jestem bardzo samotna i paradoksalnie ale boję sie, że jak mu powiem, że mam dosyć, to zakończy się nasza znajomość. Bo on się nie zmieni - na to nie mam co liczyć.
        Ale ja.... tak bardzo nie chcę być sama... a teraz jak na złość grono moich znajomych się baaardzo zawężyło... Ludzie albo są zajęci swoimi codziennościami albo... sie właśnie rozwodzą (i podobno nawet zazdroszczą mi, że nie jestem mężatką)

        Muszę znaleźć sobie jakieś miłe zajęcie i przestać tyle rozmyslać.
        Tylko co by tu ze zobą zrobić?.. Myślałam o jakims wolontariacie. To by mnie zajęło ;-))
        Najgorsze to jest rozmyślanie... rozpamietywanie...
        • squirrel9 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 14:05
          Żeby tak od razu wolontariat !!! Ile ty masz lat?
          Ja zapisałabym się na kurs tanga, pojechała do Hiszpanii, w ogóle od czasu do czasu jakaś wycieczka, można wpakować rower na samochód, znależć jakąś agroturystykę (poleceam Roztoczański Park Narodowy) i pozwiedzać fajne miejsca. I dać sobie szanse na poznanie kogoś nowego :)
          • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 14:29
            uważasz, ze wolontariat to dziecinne?..

            Lat u mnie 45

            Podróżuję dosyć dużo po Europie. Jest cudna!
            Ale i ostatnio po Polsce jeżdżę z rowerem i rowerem ;-)

            Chodzę do kina... na spacery... na wystawy... ale jakoś nowych ludzi nie zapoznaję...
            Muszę być już na pierwszy rzut oka szczególnie odrażająca. ;-o)
            (to ciekawe czemu JEMU się spodobałam?... Czyżby on też z braku laku zainteresował sie mną, bo żadna inna ne była zainteresowana facetem z dziećmi wtedy nastoletnimi?...)
    • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:19
      zawsze mnie zastanawia jak funkcjonują pary składające się z ludzi kompletnie innych ;-)

      jak to funkcjonuje??? Jak oni się rozumieją skoro są z dwóch różnych światów - gdy się ma ~~45lat, to nawet bez rozwodu ma się różne doświadczenia z życia, ma się swoje upodobania...

      Owszem dużo prościej jest gdy oboje maja ok.25. Ale przecież tyle ludzi nawiązuje nowe związki po 40 i po 50 i jakoś funkcjonują! Zazdroszczę im!...... ;-(
      • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:27
        normalnie, akceptują w sobie to, że są inni
        • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:53
          to jak to zrobić, żebym zaakceptowała ten jego świat i zachowanie?...

          Te inne pary mają pewnikiem łatwiej, bo jest tam uczucie i miłość.

          A w mojej sytuacji, ja nie byłam nigdy zakochana w nim (czego nigdy nie ukrywałam. On o tym bardzo dobrze wie) i może dlatego brak mi tej szczególnej siły do działania?....
          • marzeka1 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:57
            Ciągle robisz te sam błąd: chcesz zaakceptować coś, co ci nie pasuje, a i pan nie garnie się , abyś ty była "tą jedyną".
            Masz 45 lat (mam tyle samo) i piszę, że zmarnowałaś 10 lat, bo gdy go poznałaś, miałaś 35 lat- spokojnie można było sobie wtedy jeszcze życie poukładać. Ba- nawet teraz możesz, ale ty zbyt kurczowo trzymasz się go, nie dając samej sobie na zamiany w życiu.
            Fakt, być może inni faceci też będą mieli swoje historie, ale może któryś z nich z tobą będzie chciałaś stworzyć własną- ten nie chce.
          • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 12:58
            jeżeli nie byłaś w nim zakochana, a zdecydowaliście się na jakąś relacje, nie wiem, by nie być samemu?, to nie oczekuj, że relacja będzie głęboka. To zakochanie jest niezbędne, by móc przejść pierwsze poważne starcia, mieć siłę na walkę.

            nie było przypadkiem tak, że nikogo lepszego nie miałaś wówczas na oku i wzięłaś tego konkretnego faceta jako prowizorkę?
            • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:18
              edw-ina napisała:

              > jeżeli nie byłaś w nim zakochana, a zdecydowaliście się na jakąś relacje, nie w
              > iem, by nie być samemu?, to nie oczekuj, że relacja będzie głęboka. To zakochan
              > ie jest niezbędne, by móc przejść pierwsze poważne starcia, mieć siłę na walkę.
              >
              >
              > nie było przypadkiem tak, że nikogo lepszego nie miałaś wówczas na oku i wzięła
              > ś tego konkretnego faceta jako prowizorkę?


              owszem, mi nie zależało na nim, ale skoro byłam sama a on prosił, to pozwoliłam mu sie dalej adorować. WIEM TO BYŁO GŁUPIE I PUSTE Z MOJEJ STRONY.
              Prawdę mówiąc, nie dawałam naszej znajomości szczególnej szansy przeżycia. Ja dużo, bardzo dużo pracowałam. W związku z pracą i swoją wolnością finansową bardzo dużo podróżowałam.. Trochę liczyłam na to, ze to on odpuści, ze znajdzie sobie inną...
              Ale czas leciał. Wydarzały się różne sprawy miedzy nami (i jego dziećmi)...

              a dziś on jest uwikłany w sprawy codzienne swojej rodziny, a ja.... siebie pytam: co ja tutaj robię? Po co ja mu jestem skoro on moich rad nie słucha... Moje pomysły nie są w sferze jego pomysłów... Dlatego JA DZIŚ mam tyle przemyśleń.
              Tak - boję się samotności. Boję się, bo już jestem często sama. Mój krąg znajomych się jakoś zajął sobą, budowaniem domów lub są małe dzieci.... Jakoś nie mam gdzie poznać nowych ludzi. I pewnie dlatego nadal kontunuuję tą znajomość z nim.
              Tylko po co jemu JA?????? tego nie rozumiem ;-)
              • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 13:28
                z tego samego powodu, co on tobie?
              • aqua48 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 17:49
                zabieganab napisała:

                > a dziś on jest uwikłany w sprawy codzienne swojej rodziny, a ja.... siebie pyta
                > m: co ja tutaj robię? Po co ja mu jestem skoro on moich rad nie słucha... Moje
                > pomysły nie są w sferze jego pomysłów...

                Zadajesz sobie bardzo dobre pytania, tylko czas na odpowiedzi i wnioski.

                > Tak - boję się samotności. Boję się, bo już jestem często sama. Mój krąg znajom
                > ych się jakoś zajął sobą, budowaniem domów lub są małe dzieci.... Jakoś nie mam
                > gdzie poznać nowych ludzi. I pewnie dlatego nadal kontunuuję tą znajomość z n
                > im.
                > Tylko po co jemu JA?????? tego nie rozumiem ;-)

                Dokładnie z tych samych powodów, bo dzieci dorastają, bo nie ma ochoty, ani czasu, ani energii na nawiązywanie nowych znajomości, a ta z Tobą jest niewymagajaca od niego niczego. Nie musi nic Ci dawać i tak z nim jesteś.. od dziesięciu lat?

                Sama musisz podjąć decyzję czy zmierzasz w kierunku w którym chcesz zmierzać. Weź też pod uwagę co będzie jeśli pan jednak spotka przypadkiem kobietę, która okaże się dla niego po letnim i nijakim związku z Tobą na tyle atrakcyjna, że zacznie się dla niej starać, latać z kwiatami, kupować prezenty, zapraszać i wymyślać jak fajnie spędzić czas razem?
                • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 18:31
                  jeśli on spotka kobietę, do której będzie latać nagle z kwiatami i robic rzeczy, których mimo moich oczekiwań on nie robił - to będę mieć jasną odpowiedź: on od początku nie myślał o mnie poważnie (mimo zapewnień werbalnych).
                  I będę wściekła na siebie, że dałam sie w to wciągnąć na tyle lat. Bo wtedy faktycznie wyjdzie boleśnie...
                  Ale jeśli on spotka kobietę, która będzie zgodna z jego oczekiwaniami i nie bedzie mieć moich pomysłów i oczekiwań, to... owszem trochę mi będzie 'dziwnie", ale mi ulży! Nie będę sie musiała nad nim użalać i robić już NICZEGO dla niego, tylko dlatego, że jestem "dobra", lojalna, grzeczna i po staremu wychowana ;-)
                  • edw-ina Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 18:56
                    być może uda mi się wskazać ci błąd w rozumowaniu. Mówisz, że facet początkowo chciał, później zaczął się wycofywać, bo ty nie chciałaś. pozostaliście w letnich stosunkach. Napisałaś, że seks jest dla ciebie nie koniecznie wielką przyjemnością, że chętnie spotkasz się z facetem nie dla seksu lecz dla piwka, pizzy i roweru.
                    Nie znam mężczyzny, który będzie ganiał z kwiatkami za kobietą, nosił ją na rękach, wyznawał miłość i stawał dla niej na głowie za piwko, rowerek i pizzę. Facet by właśnie na tych rękach nosić i swoje życie dla kobiety zmieniać musi czuć, że jest pożądany, że seks z nim to przyjemność, że zaspokaja swoją kobietę. Bez tego to się niestety nazywa przyjaźń.
                    • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 05.08.12, 19:39
                      tja.....
                      no i wszystko jasne: jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze albo o sex.

                      Hymmmm....
                      no to wychodzi na to, ze to JA jemu krzywdę zrobiłam przez te 10 lat. no... może mniej niz dziesięć, bo kiedyś mi się bardziej chciało, tylko ze te wszystkie problemy absolutnie nie nastrajają mnie seksualnie.....
                      Właściwie to już się też nad tym zastanawiałam, czy moje małe zainteresowanie seksem wynika właśnie z tego, że mam "do dyspozycji" tylko niego?...
                      • sonia_siemionowna Re: wejść w jego rodzinę (świat) 22.08.12, 14:40
                        To czego Ty chcesz?

                        Żeby facet zachowywał się jak zakochany Romeo podczas, gdy Ty nic nie czujesz, czuć nie zamierzasz a jego wczesne uczucie odrzuciłaś?

                        Trochę samokrytyki... .
    • zabieganab wiec jak rozmawiać? "Urabiać" czy zgadzać się na.. 05.08.12, 19:59
      dziękując Wam bardzo za celne uwagi, jakich mi niechętnie udzielają przyjaciółki czy mama - z wiadomych względów, chciałabym Was wiec zapytać:
      j a k r o z m a w i a ć z m ę ż c z y z n ą? Bo taka wiedza przyda mi sie i - jeśli zostaniemy nadal w tej relacji oraz -jeśli poznam innego, bo (jak już zauważyłam, lat mam 45 dziś, zanim innego spotkam minie też czasu... a facet w takim wieku tez będzie po przejściach z poprzednich związków/małżeństw)


      zabieganab napisała:

      > Od wielu lat próbuję zrozumieć jednego mężczyznę, który podobno mnie kocha i na
      > wet chciał żebyśmy się pobrali.
      > Odmówiłam, bo.... od początku czułam, że nie umiem wejść w jego świat.
      > A jego świat jest trochę skomplikowany, bo.....
      > Chodzi mi o to, że nie umiem nawiązać z nim wspólnego języka... Nie umiem z nim
      > rozmawiać o jego rodzinie... o jego, dziś ponad 20-letnich, dzieciach... Tyle
      > razy próbowałam i wprost i "dookoła" rozmawiać z nim... ale on albo opowiada pó
      > łsłówkami albo... oszukuje mnie??..
      >
      >
      > Co mam zrobić, żeby go zrozumieć? Jak z nim "postępować".. bo rozmawiać chyba j
      > uż nie chcę... Chyba, ze ktoś mądry podpowie mi JAK ROZMAWIAĆ Z MĘŻCZYZNĄ POSIA
      > DAJĄCYM RODZINĘ Z POPRZEDNIEGO MAŁŻEŃSTWA?....
      >
      • titti_pecci_scialoja Re: wiec jak rozmawiać? "Urabiać" czy zgadzać się 05.08.12, 21:41
        Przeczytałam całą dyskusję i mam do dodania tyle,że ten wolontariat to nie jest głupi pomysł.
        Chodzenie na wystawy, do kina czy gdziekolwiek czyli tzw. "wychodzenie do ludzi" owszem pomaga utrzymać pewną aktywność i nie zdziczeć, ale nie pomoże kogoś poznać. Dopiero wejście w jakieś środowisko, skupienie się na zadaniach wykonywanych z innymi powoduje nawiązanie głębszych relacji. Między kobietą i mężczyzną i pracujących nad danym projektem bardzo często pojawia się chemia.
        • zabieganab Re: wiec jak rozmawiać? "Urabiać" czy zgadzać się 05.08.12, 22:09
          o dzięki!

          bo już nie wiem co z głową zrobić.
          Ja nawet nie będę sie szczególnie rozglądać za nowym obiektem, tylko, żeby nie mieć już czasu wolnego... Żeby tyle nie myśleć....
          a... też chciałabym być konkretnie przydatną, skoro jemu już nie mogę...
          A to wszystko, te przemyślenia, to z racji pierwszych podsumowań wyników działań w życiu... Uj... kiepściutko, ale jest parę fajnych ludzi i rzeczy, dla których warto mi żyć. Z jego powodu wieszać się nie będę ;-)
    • zyga776 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 10:44
      Jeśli po tylu latach nie potrafisz dotrzeć do tego faceta, to nie wróżę Wam świetlanej przyszłości.
    • nowy99 Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 16:29
      Czy dobrze zrozumialam, ze czekalas 10 lat na jakas konstruktywna propozycje co do was obojgu? Jesli tak, to masz morze cierpliwosci. 10 lat spotykaliscie sie i nigdy nie bylo rozmow co z tym dalej?
      Rozumiem, ze w miedzyczasie bylas otwarta na innych mezczyzn i po prostu nie trafil sie odpowiedni. Ok.
      W zaleznosci, czego chcesz i oczekujesz, ja porozmawialabym z tym ojczulkiem co do was i waszej ewentualnej przyszlosci: czy on ja w ogole widzi ( bo rozumiem, ze dzieci odchowal, maja po 20 lat, wiec cos sie i tatusiowi w tym zyciu nalezy) albo faktycznie poszukalabym srodowisk, gdzie mozna poznac faceta, normalnego, nie jakis odrzut rynkowy. Mowiac szczerze masz szanse albo na kawalera, bez zobowiazan albo na rozwodnika, byc moze z dziecmi, ale juz moze odchowanymi. I chyba to drugie rozwiazanie wydaje sie byc lepsze. Pomysl tez o facetach ciutke starszych. Ten wolontariat tez warty rozwazenia.
      • foringee Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 16:56
        "cierpliwość" zamieniłabym tu na "głupotę" :P

        Od 10 lat widuję faceta średnio raz na miesiąc, na ogół przyjeżdża i zalega przed kompem nie chce mu się nawet za często seksić, ani wychodzic ze mną, nie kupił mi kwiatka ani prezentu, nie rozmawiamy o przyszłości ani wieczorem nie gadamy do siebie czule przez telefon, tylko parę suchych słów w biegu w trakcie dnia....
        Że niby to ma być związek??
        Oboje potrzebowali atrapy związku, on jakiejs kobiety do której będzie przynalezny, ona jakiegoś faceta by się nazywało że niby z kimś jest - nie ma to jak łudzic się.

        10 lat temu mógł z tego wyjść związek gdybyś autorko się w pełni zaangażowała i poukładała sprawy WSPÓLNEGO życia, ale nie chciałas faceta z przeszłoscią, chciałas być pierwsza przed dziećmi i by najlepiej się nie kontaktował z rodziną byłej żony.... kuriozum właściwie.
        I spotykałas się z facetem 10 lat bo..... on cię kiedyś tam prosił byś z nim była...
        Na co czekałaś te 10 lat? Że dzieci utopi i teściów się wyrzeknie? Albo zostawi dzieci dziadkom i w pojedynkę będzie tylko z tobą? Albo że znikną za dotknięciem czarodziejskiej różdżki a facet tak sam z siebie - z wdowca z dwójką dzieci z problemami finansowymi stanie się księciem na białym koniu który cię porwie do pałacu i obdaruje klejnotami?

        UDAWAŁAS.
        Teraz ponosisz konsekwencje swojego wyboru.

        Zadziwia mnie, jak kobieta lat 45 może mówić "byłam z nim bo on chciał!"
        ku...a niepełnosprawna umysłowo jesteś? patologiczna? z rodziców uzależnionych? bo dorosłe dzieci rodziców uzaleznionych tak się zachowuja -nie umieją wybrać tego co same chcą i pogodzić się z konsekwencjami SWOJEGO WYBORU,
        ale robią coś dlatego, że NIE CHCĄ, więc robią, bo ktoś inny chce więc one wkurzone łaskawie spełniają wolę tego drugiego i po latach mają pretensje do niego, zamiast do siebie za WŁASNY WYBÓR.
      • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 22:01
        nowy99 napisał:

        ..... W zaleznosci, czego chcesz i oczekujesz, ja porozmawialabym z tym ojczulkiem c
        > o do was i waszej ewentualnej przyszlosci: czy on ja w ogole widzi ( bo rozumie
        > m, ze dzieci odchowal, maja po 20 lat, wiec cos sie i tatusiowi w tym zyciu nal
        > ezy).....

        i właśnie TU jest nasz wspólny dla wszystkich stron problem.
        Bo ja wiem, że rodzicem jest sie na całe życia, ale również uważam, że dzieci powinny się usamodzielniać i będąc z ojcem w kontakcie jednak "dać mu wolny czas" dla siebie, jako mężczyzny.
        Niestety taką opinię podzielam i oczekuję stosowania - tylko ja, bo dzieciątka... z roku na rok stwarzają większe problemy "wychowawcze" plus nie myślą o własnym zarabianiu tylko ciągną od tatusia...
        A tatuś?... Chyba czuje się spełniony... bo daje i daje...

        I z tego robi sie głupia pętla. Bo on ostatnio dawać nie bardzo może, a wydatki sie mnożą...
        A on nie umie im wszystkim odmówić... Nawet tych głupich papierosów teściowej....

        Dlatego mnie to powoli, ale stanowczo, wystarczy. Dlatego myślę, gdzie popełniłam błąd? I co ja w tym wszystkim jeszcze "robię"?..

        > Pomysl tez o facetach ciutke starszych. Ten wolontariat tez warty rozwazenia.

        Cieszę się, że moj pomysł wolontariatu nie jest uważany jako głupi ;-)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 19:26
      Jeśli ktoś tak jak Pani wybiera taki typ związku ,a tym samym tak organizuje sobie dużą część życia, to o czymś świadczy. To znaczy że być może Pani nie potrzebuje związku bliskiego, bo odczuwany jest on jako inwazyjny. I dlatego wybiera Pani mężczyznę, który się świetnie do tego nadaje, bo sam nie dąży do ścisłego związku z Panią. Ma do tego swój pretekst, którym jest jego trudna ( niewątpliwie ) przeszłość.
      Może oboje potrzebujecie związku na odległość i to nie tylko geograficzną, ale także emocjonalną. Może taki związek dla obojga z Was jest bezpieczny, bo nie wymaga zaangażowania, które może jest ryzykowne bo naraża na niebezpieczne stany emocjonalne takie jak: rozczarowanie, lęk, zależność itp .
      Może taki swój dylemat woli Pani ubrać w pytanie jak rozmawiać z mężczyzną.
      Czego Pani chce się jeszcze dowiedzieć, czego ani się nie dowiedziała lub nie zaobserwowała przez wspólne lata. Jeśli do tej pory nie udało się poważnie porozmawiać to skąd nadzieja, że znajdzie się jakiś nieznany sposób na taką rozmowę.
      Jak czytam tytuł Pani wątku, to myślę, że lęk Pani jest duży. Wejście w świat innego człowieka to zawsze jest ryzyko, a tego się Pani obawia. Obawiam się tylko, że tego ryzyka nie da się wyeliminować.
      Może tez być tak, że taki rodzaj związku spełnia Pani potrzeby. I nie ma powodu do niepokoju. Tacy oboje jesteście. To nie krytyka a stwierdzenie faktów. Jest takie wyposażenie osobowościowe, które najlepiej czuje się w związkach mniej bliskich. Może warto to uznać, zamiast mnożyć niepokojące dylematy.
      Warto też spojrzeć w głąb siebie. To będzie pożyteczniejsze niż spoglądanie w głąb partnera. Może się okazać , ze jest Pani w zwiazku na miarę swoich autentycznych potrzeb. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • zabieganab Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 22:36
        dziękuję bardzo za uwagi ;-)

        mimo, że to ja wyprowadziłam sie z naszego wspólnego miasta, to ja bardziej potrzebuję bliskości drugiego człowieka niż on.
        Ja ze względu na pracę muszę duzo podróżować. I marzę, żeby wracając dom nie był pusty...
        Więc chyba jednak popełniłam błąd przez tyle lat, myśląc ze sprawy się ułożą.

        Mi z biegiem czasu przeszkadza, że coraz bardziej się różnimy w zachowaniach. ja z roku na rok potrzebuję więcej ruchu, a on z roku na rok chce więcej być w domu i dosłownie siedzieć, nie musieć chodzić, nie naprawiać niczego, a mój pomysł o całodniowym pedałowaniu czy całonocnym tańczeniu wręcz go przeraża...
        Dlatego coraz bardziej mi przeszkadza, że tak mało czasu spędzamy razem (również z mojej winy, bo nie w każdy weekend bywam w domu).
        Ja do szczęścia nie potrzebuję ślubu tylko fizycznej, ale i emocjonalnej wspólnoty.
        Owszem mam swoje doświadczenia zanim sie poznaliśmy i boję się znów rozczarowania. Może dlatego nie interesuje mnie sam ślub (bo takowy daje baaaardzo mało gwarancji ;-( żeby nie powiedzieć żadnej...) tylko właśnie "fizyczne", namacalne współdziałanie. I tego mi brak... Bo on jest ciągle jak nie ciałem, to przynajmniej myślami z tamtą rodziną...

        Dzięki wszystkim za wszystkie wypowiedzi!
        Dały mi one sporo do myślenia ;-))
    • bez_przekazu Re: wejść w jego rodzinę (świat) 06.08.12, 19:30
      to nie wchodz.szkoda zycia dla kogos,kto zyje przeszloscia.
      • verdana Re: wejść w jego rodzinę (świat) 09.08.12, 16:19
        Facet nie żyje przeszłośią, tylkom terażniejszością. Problem w tym, ze chyba oczekiwania obu stron były skrajnie różne.
        Facetowi potrzebna była odskocznia od zycia codziennego - takie "święto" raz na sześć tygodni, randka jako odpoczynek od rodziny i obowiązków. Podejrzewam, ze tak to traktował - jako dni wyrwane z codzienności, coś fajnego, ale epizodycznego w swoim zyciu. Jego rodzina i dom były zawsze gdzie indziej.
        Ty miałaś nadzieję zostać rodziną - ale chyba nigdy się na to nie zanosiło. Jesteś dodatkiem do życia faceta, atrakcyjnym być moze, ale nie jego sednem. Masz być "swiąteczna", stąd facet nie będzie mówiło o swoim życiu z Tobą, bo a. chce sie od niego przy tobie oderwać,. b. nie jesteś jego częścią. Jesteś oddzielnym, innym, wakacyjnym światem.
        Możesz to zaakceptować, albo zerwać - nie łudziłabym się jednak, zę kiedykolwiek będziesz w centrum, życia tego faceta, nie taką rolę w jego życiu masz pełnić, nie jesteś mu potrzeban jako rodzina, tylko jako ktoś, przy kim da sie od rodziny odetchnąć.
        A wydatki? Facet pewnie uznaje, że wydatek na Ciebie, to wydatek na własne przyjemności, kosztem rodziny - nie będzie zatem wydawał dużo na rozrywkę, skoro trzeba utrzymać rodzinę...
    • sonia_siemionowna Nie rozumiem pytania 22.08.12, 14:34
      JAK ROZMAWIAĆ Z MĘŻCZYZNĄ POSIADAJĄCYM RODZINĘ Z POPRZEDNIEGO MAŁŻEŃSTWA?

      Co to za pytanie? Jak z każdym innym człowiekiem. To nie ufoludek z Marsa ale człowiek, któremu życie ne ułożyło się najfajniej. Myślę, że to Ty masz problem z faktem, że on ma dzieci i że kiedyś kochał kobietę na tyle mocno, żeby się z nią ożenić.

      Pora spojrzeć prawdzie w oczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja