zabieganab
04.08.12, 23:58
Od wielu lat próbuję zrozumieć jednego mężczyznę, który podobno mnie kocha i nawet chciał żebyśmy się pobrali.
Odmówiłam, bo.... od początku czułam, że nie umiem wejść w jego świat.
A jego świat jest trochę skomplikowany, bo jego zona zginęła w wypadku, gdy ich dzieci miały rok i dwa latka. Jego świat jest z mojego punktu widzenia: skomplikowany, ale właściwie jest zwyczajnie przyziemny.
Dziś po prawie 10 latach jestem strasznie zmęczona tą sytuacją - naszego kontaktu.
Chodzi mi o to, że nie umiem nawiązać z nim wspólnego języka... Nie umiem z nim rozmawiać o jego rodzinie... o jego, dziś ponad 20-letnich, dzieciach... Tyle razy próbowałam i wprost i "dookoła" rozmawiać z nim... ale on albo opowiada półsłówkami albo... oszukuje mnie??..
[dodam, ze to on na początku bardziej zabiegał o to, żebyśmy byli razem niż ja. Bo ja od początku nie chciałam kontynuować znajomości... Ale czas szybko leci...]
Co mam zrobić, żeby go zrozumieć? Jak z nim "postępować".. bo rozmawiać chyba już nie chcę... Chyba, ze ktoś mądry podpowie mi JAK ROZMAWIAĆ Z MĘŻCZYZNĄ POSIADAJĄCYM RODZINĘ Z POPRZEDNIEGO MAŁŻEŃSTWA?....
Nie mieszkamy razem. Nie widujemy się często, ponieważ ja ze względu na pracę wyjechałam z naszego wspólnego miasta. U mnie przez te lata odkąd się poznaliśmy zmieniło się tak dużo. A on... nie zmienił nic: mieszka jak mieszkał z dziećmi, swoimi teściami i utrzymuje bardzo bliskie kontakty z rodziną żony...