awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie

26.08.12, 09:00
Mąż bardzo często o czymś zapomina, tak ma, już z tym nie walczę, bo to mnie wykańczało. Ale czasem, naprawdę rzadko, wybuchnę. Tak było dziś rano. Wczoraj byłam w pracy, on w domu z dziećmi, zostawiłam mu listę zakupów na ciasto. Zapomniał gdzie ją włożył, dzwonił do mnie, podyktowałam mu nową. Zapomniał kupić 2 z 5-ciu pozycji na tej liście. Dziś rano ja budzik na 6, żeby upiec to ciasto (obiecałam je mamie na spotkanie, nieważne, w każdym razie musiałam je zrobić z samego rana), nie ma mąki i masła. Niedziela, sklepy zamknięte. Wściekłam się, podniosłam głos, że jak to możliwe, że zapomniał 2 z 5 pozycji zapisanych na kartce. On na to, że nic się nie stało, o g.8 mi pójdzie po tę mąkę. Ja że to za późno, na 8 powinno być gotowe i że jest nieodpowiedzialny i nie można na nim polegać. On że nie będę mu robić awantury o głupią mąkę, że mogłam sobie sama zrobić te zakupy i że ponieważ krzyczę, to mi nie pójdzie kupić. I się obraził. Ja się wściekłam jeszcze bardziej, powiedziałam, że to on zawinił i zamiast okazać skruchę obraca wszystko przeciwko mnie. I że ma się do mnie nie odzywać dopóki mnie nie przeprosi. No to sobie narobiłam. Bo on absolutnie nie widzi swojej winy, już sobie na swój użytek wszystko wytłumaczył, a w dodatku jest bardzo dumny i jestem pewna, że nie tylko nie przeprosi, ale w żaden sposób nie będzie próbował sprawy załagodzić. Help!
    • bretoff Drogie dziecko ... 26.08.12, 09:31
      ... zlub mezowi na zlosc i odmroz sobie uszy , zjedz dzem ze sloika , poskarz sie mamusi , tesciowej i pani dylektol w pracy .
    • morekac Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 09:37
      Wiesz, że zapomina i nie sprawdziłaś wczoraj, czy masz wszystko, skoro to było aż tak istotne?
      • miastozmorza Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 16:09
        Morekac, niestety nie wszystko zawsze uda mi się dopilnować. Czasem po prostu muszę założyć, że coś jest zrobione, inaczej bym zwariowała.
    • a.g.g.a Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 10:31
      Ech,chciałabym się kłócić tylko o takie rzeczy...
      • miastozmorza a.g.g.a 26.08.12, 16:10
        Bzdury piszesz. Oczywiście ciasto to tylko przykład, ale pod nim kryje się poważniejszy problem.
    • sorvina Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 11:16
      Dwie sprawy:
      - jeśli wiesz, że on o czymś zapomina, a coś jest dla Ciebie ważne, to sprawdź czy wszystko kupił/zrobił. Inaczej masz problem na własne życzenie. Oczekiwanie, że nagle się zmieni i wszystko będzie kupował tak jak trzeba jest co najmniej naiwne.
      - macie duży problem z komunikacją i zachowania poziomie obrażonego kilkulatka. Tak się dorośli ludzie nie komunikują. To ciasto było ważne dla ciebie, a nie dla niego, to że nie kupił mąki to wg jego wartości nic się nie stało i może tak być. Twoim zadaniem jest wyjaśnić mu, że ponieważ on zapomniał kupić składników na ciasto, które było dla ciebie tak ważne, podczas gdy ty dołożyłaś wszelkich starań by mu to ułatwić (lista pisana i kolejna podyktowana przez telefon), a on i tak nie kupił tych 5 rzeczy, to czujesz się: lekceważona, że nie możesz na niego liczyć itp. Facet na pewno nie będzie się kajał za niekupienie mąki! Ale może zrozumieć, jak bardzo Ci to przeszkadza gdy opiszesz swoje uczucia. I zastanów się o co chodzi? O to by teatralnie Cię przeprosił upokarzając przy tym jak najbardziej, czy by porozmawiać o tym jak to wygląda z jego perspektywy i poszukać rozwiązania - np. może sobie listę zakupów zapisywać na komórce, albo uznać, że on nie jest od zakupów za to bierze na siebie więcej innych obowiązków itp. Bo jak na razie jest źle, ty chcesz go zmienić, obrażasz się jak on robi to samo, nadal wymagasz tego samego i sytuacja się powtarza.
      A może on zapomina, bo przy Twoim podejściu zaczął stosować bierną agresję i robi ci na złość? Możliwości jest wiele, musicie porozmawiać, ale nie tonem - żądam byś mnie przeprosił.
      • xika_da_selva Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 14:09
        tez widze w tym barddziej bierna agresje- niekoniecznie swiadoma. . Nie mow mu o tym, jaka ta maka jest wazna do zrobienia ciasta- powiedz mu, ze to ciasto jest dla ciebie wazne, bo mama, bo okolicznosc, etc.
        Na przyszlosc rob male kampanie reklamowe; ja tak robie np. w przypadku moich wlasnych urodzin;) czy rocznic: mowie o tym wczesniej na tyle czesto, ze facet sam mowi, ze nawet gdyby chcial, to by nie mogl zapomniec.
        • miastozmorza xika 26.08.12, 16:24
          Kampania reklamowa? Kiedy miał mi coś wydrukować w pracy dla klienta, bo siadła nam domowa drukarka, dzwoniłam do niego 3 razy i napisałam smsa. Zapomniał.
          Bierna agresja? Nie rozumiem, muszę doczytać w necie.
      • miastozmorza sorvina 26.08.12, 16:22
        Jak już napisałam morekac- nie wszystko jestem w stanie zawsze sprawdzić i dopilnować. Mam masę swoich spraw, a poza tym mąż to nie mój syn,żeby go sprawdzać i pilnować, niepełnosprawny umysłowo też nie jest.
        Może istotnie mamy problem z komunikacją. To, żeby mówić o uczuciach jest dobrym pomysłem. Trudno go wdrożyć pod wpływem złości, która akurat dziś mnie ogarnęła, bo wówczas nie myślę co mówię. Nie, nie chodzi mi o żadne teatralne przeprosiny, chodzi mi o to, żeby nie ignorował spraw dla mnie ważnych i jeśli nawali to nie próbował mi wmówić, że problem leży nie w tym, że nawalił, tylko w tym, że ja krzyczę.
        Moje podejście do jego zapominania jest w 9 na 10 przykładów anielskie. Jak napisałam na początku, uznałam że on tak ma i odpuściłam. Nie pamiętam kiedy ostatnio pokłóciliśmy się z tego powodu, a tych powodów dostarcza mi niemal codziennie.
        • sorvina Re: sorvina 26.08.12, 23:36
          Nie chodzi mi o to, że powinnaś uznać, że nie ma problemu, możesz wszystko robić sama. Ale że ciągnęłaś sytuację bez wyjaśniania jej. Kłótnia od czasu do czasu nie załatwiała sprawy. Nadal powierzałaś mężowi mniej i bardziej ważne zakupy, on nadal to olewał. Nie wypracowaliście żadnego rozwiązania, bo też rozmowy nie były o tym co trzeba - czyli szacunku, tylko o mące, jajkach itp. W ten sposób konflikt narastał. Racja jest po twojej stronie, ale rozwiązanie problemu wymaga współpracy i takiej komunikacji by druga strona zrozumiała o co tak naprawdę chodzi.
          Powodzenia!
        • joshima Re: sorvina 27.08.12, 00:49
          miastozmorza napisała:

          > Trudno go wdrożyć pod wpływem złości, która akurat dziś mnie ogarnę
          > ła, bo wówczas nie myślę co mówię. Nie, nie chodzi mi o żadne teatralne przepro
          > siny, chodzi mi o to, żeby nie ignorował spraw dla mnie ważnych i jeśli nawali
          > to nie próbował mi wmówić, że problem leży nie w tym, że nawalił, tylko w tym,
          > że ja krzyczę.
          Ale problem leży min w tym, że ty krzyczysz. Wiesz, że im głośniej krzyczysz tym słabiej Cie słychać? Sposób w jaki wyrażasz złość powoduje, że Twój facet przestaje odbierać Twoje komunikaty. I to nie jest jego przypadłość, tylko ogólna prawidłowość. Zatem może warto popracować nad uświadomieniem sobie co właściwie wzbudza w Tobie takie emocje oraz nad sposobem ich wyrażania takim, żeby nie blokować sobie możliwości komunikacji.

          > Moje podejście do jego zapominania jest w 9 na 10 przykładów anielskie.
          No cóż, to też nie najlepiej. Potrafisz albo przemilczeć albo nawrzeszczeć? Nic pośrodku?
      • szpil1 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 23:29
        sorvina napisała:

        > Dwie sprawy:
        > - jeśli wiesz, że on o czymś zapomina, a coś jest dla Ciebie ważne, to sprawdź
        > czy wszystko kupił/zrobił. Inaczej masz problem na własne życzenie.

        I zawsze ma go kontrolowac i sprawdzac? Każdą ważną i mniej ważną sprawę? To po co w ogóle cokolwiek mu zlecac/o cokolwiek prosic?

        Oczekiwani
        > e, że nagle się zmieni i wszystko będzie kupował tak jak trzeba jest co najmnie
        > j naiwne.

        Ale może oczekiwanie, że pan się trochę bardziej przyłoży nie jest już takie naiwne? Np. że weźmie listę do sklepu, odhaczy kolejne pozycje na niej i w ten sposób wszystko będzie kupione? Pan jest chyba na tyle dorosły, że jest w stanie to wykonac.


        I z
        > astanów się o co chodzi? O to by teatralnie Cię przeprosił upokarzając przy tym
        > jak najbardziej, czy by porozmawiać o tym jak to wygląda z jego perspektywy i
        > poszukać rozwiązania - np. może sobie listę zakupów zapisywać na komórce, albo
        > uznać, że on nie jest od zakupów za to bierze na siebie więcej innych obowiązkó
        > w itp.

        No, ale z postów Miastazmorza wynika, że problem jest nie tylko z zakupami, ale innymi obowiązkami także. A chyba nie chodzi o to, aby Miastozmorza na siebie brała więcej i więcej spraw, bo pan zawsze uważa, że przecież nic się nie dzieje jeśli on czegoś nie załatwi.

        Bo jak na razie jest źle, ty chcesz go zmienić, obrażasz się jak on robi
        > to samo, nadal wymagasz tego samego i sytuacja się powtarza.
        > A może on zapomina, bo przy Twoim podejściu zaczął stosować bierną agresję i ro
        > bi ci na złość?

        No tak, bo on biedaczek na pewno problemu nie rozumie, Miastozmorza musi mu odpuścic i po raz n-ty nie wymagac odpowiedzialności i bycia słownym.
        A jaką masz konkretną radę, jak rozmawiac z kimś kto problemu nie widzi albo obiecuje zmiany na lepsze, a dalej postępuje tak samo?

        • sorvina Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 23:43
          Na chwilę obecną faktem jest, że facet "zapomina". Więc jeśli autorka chce mieć kupione wszystko na ciasto na którym jej zależy powinna tego dopilnować. Samo chcenie by przestał zapominać i liczenie, że tym razem kupi wszystko - nie wystarczą. Owszem, dopóki tak będzie może nie warto zlecać niczego, a może trzeba umówić się, że od razu biegnie do sklepu z powrotem jak autorka wróci do domu i zobaczy, że czegoś nie ma. Po jakimś czasie odechce mu się ignorować listę zakupów.

          W szerszej perspektywie nie wyobrażam sobie takiego życia, niemożności polegania na partnerze, poczucia, że moje uczucia i potrzeby ma w wielkim poważaniu, wręcz, że zachowuje się jakby robił mi na złość. Ale to wymaga rozmów nie o mące czy jajkach, ale o uczuciach, szacunku i tym co jest między nimi i dlaczego tak jest.

          Także akceptacja obecnej rzeczywistości nie oznacza braku dążeń by ją zmienić. Tylko na braku złudzeń i liczenia na cud przy robieniu dokładnie tego co do tej pory.
      • mgla_jedwabna Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 15.09.12, 01:12
        Dziewczyny, coś wam się pomyliło. Dorosły człowiek ZOBOWIĄZAŁ się, że coś zrobi, to ma to zrobić. Choćby to było zatańczenie z pióropuszem w tyłku na imieninach teściowej. Jeśli jakieś zadanie go przerasta - to z góry mówi, że tego nie może zrobić. Anie najpierw obiecuje, potem zapomina, potem są wykręty, fochy, pretensje, a na koniec odwracanie kota ogonem i mówienie, że on nie kupi, bo ona krzyczy. A jest dokładnie odwrotnie - ona krzyczy, bo on nie kupił. Zachowanie godne siedmiolatka, który miał odrobić lekcje, ale wolał grać na kompie.

        A wy każecie dziewczynie szukać winy w swoim podejściu, podczas gdy problem jest w facecie, który nie ogarnął zadania na poziomie co bystrzejszych siedmiolatków. A potem nie potrafił się przyznać do winy i przeprosić.
        • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 15.09.12, 09:34
          mgla_jedwabna napisała:

          > Dziewczyny, coś wam się pomyliło. Dorosły człowiek ZOBOWIĄZAŁ się, że coś zrobi
          > , to ma to zrobić. Choćby to było zatańczenie z pióropuszem w tyłku na imienina
          > ch teściowej.
          Mówisz o nim czy o niej, bo ona zobowiązała się, że ciasto zrobi.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 17:15
      Myślę, że ma Pani słuszną pretensję i złość do męża. Mąż zawiódł. I nie może go usprawiedliwiać, że zapomniał o faktycznie drobnej rzeczy. Realnie drobnej, ale dla Pani istotnej. Dlatego przeniesienie ciężaru tej sytuacji właśnie na ten drobiazg, zniekształca ją. I z Pani czyni oprawcę, choć to Pani jest ofiarą.
      Ma Pani też rację, że nieustanne kontrolowanie męża we wszystkich prośbach do niego jest czynienie z niego dziecka, którym nie jest.
      Moim zdaniem, jeśli takie sytuacje się powtarzają i w większości polegają na takim niefrasobliwym zapominalstwie robienia rzeczy dla Pani, to raczej zachowanie męża nazwałbym bierno - agresywnym. Czyni Pani przykrość, frustruje Panią jakby kryła się za jego zachowaniem jakaś nieświadoma satysfakcja, że Pani nie ma tego czego Pani chciała lub potrzebowała.
      Jeśli jest tak jak napisałam, to bardzo trudno jest o zmianę zachowania. Warto by z mężem o tym zacząć rozmawiać.
      Jasne, że w opisanej sytuacji można by lepiej się skomunikować, zadbać o mówienie o swoich uczuciach, nie obrażać się, nie pouczać.
      Ale powiedziała Pani to w gniewie, w sytuacji w której to Pani zaczyna mieć kłopot, a mąż jest od niego uwolniony.
      Psychologicznie widzę rację po Pani stronie. Agnieszka Iwaszkiewicz


      • miastozmorza Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 14:04
        Dziękuję, Pani Psycholog. To dla mnie ważne, bo mąż potrafi być bardzo przekonujący w swoim zdaniu.
    • triss_merigold6 Tu nie chodzi o ciasto 26.08.12, 20:40
      Tu nie chodzi o ciasto tylko o szacunek.
      Skoro bardzo często zapomina to albo prezentuje jakąś formę upośledzenia umysłowego albo centralnie ma w dupie Ciebie i domowe sprawy.
      Można uprzejmie prosić i przypominać raz, dwa, trzy razy. Można przemilczeć takie zapominalstwo raz, dwa, trzy razy. Za fefnastym razem ma się ochotę delikwenta zabić krzesłem na miejscu.
      Absolutnie bym nie odpuszczała, facet Cię ordynarnie lekceważy i jeszcze wykręca kota ogonem.
    • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 22:53
      Ja to widzę tak. Obiecałaś coś z czego nie byłaś w stanie do końca się wywiązać (nie mogłaś sama zrobić zakupów) zwaliłaś to na M, który nie bardzo miał głowę/ochotę się tym zajmować. I jeszcze na niego nawrzeszczałaś. Teraz pytanie na które powinnaś sobie sama uczciwie odpowiedzieć. Dlaczego się naprawdę wściekłaś. Czy dlatego, że M zapomniał, czy dlatego, że się zobowiązałaś i dałaś plamę.
      • szpil1 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 23:07

        joshima napisała:

        > Ja to widzę tak. Obiecałaś coś z czego nie byłaś w stanie do końca się wywiązać
        > (nie mogłaś sama zrobić zakupów) zwaliłaś to na M, który nie bardzo miał głowę
        > /ochotę się tym zajmować. I jeszcze na niego nawrzeszczałaś. Teraz pytanie na k
        > tóre powinnaś sobie sama uczciwie odpowiedzieć. Dlaczego się naprawdę wściekłaś
        > . Czy dlatego, że M zapomniał, czy dlatego, że się zobowiązałaś i dałaś plamę.

        A ja to widzę inaczej. Po raz kolejny mąż o czymś zapomniał, zawalił jakąś sprawę, a autorka wątku jest tym zmęczona. Bo ile można przypominac, pilnowac dorosłego i wydawałoby się sprawnego umysłowo partnera? A że kaliber awantury z pozoru nieadekwatny do ważności sprawy? Po prostu autorce się ulało akurat przy tym przypadku.
        • szpil1 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 26.08.12, 23:17
          I zgadzam się z Triss, że tu także chodzi o szacunek. Bo skoro mąż wie, że ciasto jest ważne dla żony to jaki problem wziąc tę podyktowaną listę do sklepu i po prostu odchaczac kolejne pozycje? A nie strzelac focha i oczekiwac przeprosin w sytuacji kiedy się zawiodło i to po raz kolejny? Porady, by pilnowac i sprawdzac są moim zdaniem nietrafione - bo mąż nie jest małym dzieckiem, które trzeba non stop kontrolowac, też musi wziąc częśc odpowiedzialności za różne sprawy domowe i zawodowe. Bo jeśli Miastozmorza zacznie go kontrolowac i nie daj Boże wyręczac to sie po prostu wykończy, i psychicznie, i fizycznie.
          Ja osobiście bym nie odpuszczała i nawet do głwy by mi przyszło, że to ja mam przepraszac.
        • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 00:42
          szpil1 napisała:

          > A ja to widzę inaczej. Po raz kolejny mąż o czymś zapomniał, zawalił jakąś spra
          > wę, a autorka wątku jest tym zmęczona.
          Ale skąd wiesz, czy on nie jest zmęczony tym, że musi się zajmować jakimiś sprawami tylko dlatego, że ona się zobowiązała kogoś w czymś wyręczyć i się nie wyrabia?
          • baba.z.broda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 07:17
            no proszę
            to zostawienie listy zakupow mężowi, kiedy żona idzie do pracy, jest jakims wykroczeniem, z ktorego trzeba się tłumaczyć?
            tak, niezbędne jest w tym dramacie poczucie winy małżonki, ze próbowała obarczyc męża swoimi obowiązkami
            przecież wolno jej co najwyżej poprosić, aby mąż kupił sobie piwo, ktorego ona zapomniała mu w zębach przynieść
            o mąkę juz nie, w żadnym wypadku
          • aandzia43 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 21:07
            > Ale skąd wiesz, czy on nie jest zmęczony tym, że musi się zajmować jakimiś spra
            > wami tylko dlatego, że ona się zobowiązała kogoś w czymś wyręczyć i się nie wyr
            > abia?


            Blablabla... tłumaczenie cienkie, jak piwo w knajpie po północy. Bredzisz, kobieto. Trzeba mieć kompletnie w d....e kogoś, żeby nie raczyć ODCZYTAĆ W SKLEPIE Z KARTKI PIĘCIU PRODUKTÓW, O KTÓRE TA OSOBA PROSI!!! Załapałaś? Czy może masz identycznego olewającego cię chłopa w domu i dorabiasz ideologię do swojego nieszczęścia? Aaa, no to wtedy rozumiem źródło twojego wyjątkowo głupiego wpisu - już nic ci do rozsądku nie przemówi. Wszak racjonalizacja matką względnie dobrego samopoczucia jest ;-)
            • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 22:36
              aandzia43 napisała:

              > Trzeba mieć kompletnie w d....e kogoś, żeby nie raczyć ODCZYTAĆ W SKLEPIE
              > Z KARTKI PIĘCIU PRODUKTÓW, O KTÓRE TA OSOBA PROSI!!! Załapałaś?
              1. Ja Cię nie obrażam, więc się hamuj
              2. A może zapomniał tej kartki i odtwarzał z pamięci?
              • aandzia43 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 22:52
                Zapomniał, powiadasz? Najpierw zgubił pierwszą kartkę, żona przedyktowała drugi raz, a on zapomniał tej drugiej? I do tego notorycznie "zapomina" zrobić to, o co żona go prosi? Noooo bardzo sensowna linia obrony ;-)
                Nie obrażam cię, tylko pytam grzecznie, czy załapałaś prostą rzecz: jak trzeba nie szanować partnera, żeby pozwalać sobie CIĄGLE na tak pospolite, grubymi nićmi szyte "zapominanie"?
                • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 01:44
                  Ależ nie chodzi o obronę tylko o przypuszczenia.

                  A co do obrażania. Twój sposób zwracania się prezentowany w poprzednim poście był obraźliwy. A poza tym sytuację i to w szczątkowej formie znamy jedynie z opisu jednej strony. Raczej niezbyt obiektywne spojrzenie. Dlatego śmiem przypuszczać, że nie wszystko musi być tak jak nam się przedstawia :)
              • morekac Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 08:11
                Mam taką uwagę techniczną:kartki z listą zakupów zawsze giną wtedy, kiedy są najbardziej potrzebne... Dlatego przestałam robić sobie zakupy z kartką, niestety - wkładam ją do torebki, wiedziałam, że ją mam i w sklepie za cholerę nie byłam jej w stanie odszukać. Po powrocie do domu odnajdywała się za pierwszym włożeniem ręki do torebki....
                • annb Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 08:27
                  ja piszę na żółtych samoprzylepnych karteczkach i wklejam do portfela
                  A wracając do wątku to ja naprawdę współczuję załozycielce watku i nie wiem co jej mąz musi jeszcze zrobić aby do pani dotarło że pan jej nie szanuje.
                  Prosciej się nie da
          • kozauwoza Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 21:22
            joshima napisała:

            > Ale skąd wiesz, czy on nie jest zmęczony tym, że musi się zajmować jakimiś spra
            > wami tylko dlatego, że ona się zobowiązała kogoś w czymś wyręczyć i się nie wyr
            > abia?
            To chyba nie jest istotne, że ona sie zobowiązała, tylko, że szanowny małżonek zawiódł w bardzo ważnej dla żony sprawy.
            Jak dla mnie mąż lekceważy żonę i nie przywiązuje wagi do jej próśb. Znaczy olewa ją.
            • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 22:36
              kozauwoza napisała:

              > To chyba nie jest istotne, że ona sie zobowiązała, tylko, że szanowny małżonek
              > zawiódł w bardzo ważnej dla żony sprawy.
              No ale ona była ważna dla niej a dla niego już nie bardzo.
              • annb Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 08:28
                nie tylko sprawa była dla pana nieważna ale żona również
                Brnij joshima dalej, brnij
                całkiem nieźle Ci to wychodzi
                • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 08:58
                  A uważasz, że założycielka wątku szanuje swojego męża? To powinno działać w obie strony.
      • miastozmorza joshima 27.08.12, 13:50
        > Ja to widzę tak. Obiecałaś coś z czego nie byłaś w stanie do końca się wywiązać
        > (nie mogłaś sama zrobić zakupów)zwaliłaś to na M, który nie bardzo miał głowę
        > /ochotę się tym zajmować. I jeszcze na niego nawrzeszczałaś. Teraz pytanie na k
        > tóre powinnaś sobie sama uczciwie odpowiedzieć. Dlaczego się naprawdę wściekłaś
        > . Czy dlatego, że M zapomniał, czy dlatego, że się zobowiązałaś i dałaś plamę.

        Co Ty w ogóle bredzisz, dziewczyno? Nie mogłam się wywiązać bo OSOBIŚCIE nie zrobiłam zakupów? To może jeszcze miałam szybko wyhodować w ogródku pszenicę na tę mąkę, zorganizować sobie przydomowy młyn, nie mówiąc o jakiejś osobistej krowie na mleko do masła. Inaczej nie będzie się liczyć.
        "Zwaliłam na męża"- co to w ogóle za słownictwo? Może Ty z mężem zwalacie coś na siebie, u mnie się prosi, bo związek polega m.in. na tym, że się sobie pomaga.
        A już najbardziej podoba mi się Twoje stwierdzenie, że mąż nie miał głowy ani ochoty. Jak rozumiem ze szklanej kuli to wyczytałaś? A tak przy okazji, można nie mieć do czegoś głowy, trzeba wówczas jasno powiedzieć, że nie da się rady czegoś zrobić i już, bo obietnica do czegoś zobowiązuje.
        • joshima Re: joshima 27.08.12, 22:41
          miastozmorza napisała:

          > Co Ty w ogóle bredzisz, dziewczyno?
          Czemu pytasz o chłodne spojrzenie skoro nie potrafisz ze spokojem przyjąć innego niż Twój punktu widzenia?

          > Nie mogłam się wywiązać bo OSOBIŚCIE nie zrobiłam zakupów?
          No jakoś tak. Ja bym się wkurzała bardzo, gdyby mój partner brał na siebie jakieś zobowiązania z którymi sobie nie radzi i w związku z tym robi sobie ze mnie chłopca na posyłki.

          > "Zwaliłam na męża"- co to w ogóle za słownictwo?
          Bardziej kulturalne niż "Co Ty w ogóle bredzisz" :)

          > A już najbardziej podoba mi się Twoje stwierdzenie, że mąż nie miał głowy ani o
          > choty. Jak rozumiem ze szklanej kuli to wyczytałaś?
          A Ty potrafisz pojąć czym w języku polskim jest tryb przypuszczający?


          > A tak przy okazji, można ni
          > e mieć do czegoś głowy, trzeba wówczas jasno powiedzieć, że nie da się rady cze
          > goś zrobić i już, bo obietnica do czegoś zobowiązuje.
          Może nie lubi awantur?
    • baba.z.broda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 07:21
      nie martw się, niedługo dzieci podrosną i może nie odziedziczą tępoty po tatusiu, bedziesz mogła je poprosić czasem o przysługę
      jak się dziecko wysyła z kartką do sklepu, to zwykle umie przynieść, co trzeba


    • brunero Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 10:20
      My z zoną się nie kłócimy o pierdoły od dłuższego już czasu. Stosujemy zasadę, odwróconej sytuacji. Jak ja bym się czuł, gdybyśmy zamienili się miejscami. Załóżmy, że moja żona czegoś zapomniała załatwić. Gdybym to ja zapomniał, czy chciałbym, aby na mnie nakrzyczała, czy wolałbym, żeby powiedziała: nic się nie stało, ta mąka jest co prawda mi potrzebna, ale przecież możesz pojechać do sklepu jeszcze raz i kupić brakujące artykuły. Oczywiście wybrałbym opcję drugą, więc mówię: nic się nie stało, ale byłoby dobrze, gdybyś jednak poszła do sklepu i to kupiła. Gwarantuję, że żadnego konfliktu by nie było. Ślubuje się miłość, wierność i uczciwość małżeńską a nie doskonałość w drobnych sprawach.
      • sorvina Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 10:29
        Ale autorka musiałaby tego samego dnia sprawdzić, czy wszystko zostało kupione, a nie chce pilnować męża... U mnie też jak partner czasem zapomni coś kupić, to po prostu robi jeszcze jedną rundkę do sklepu, a zdarzało się, że i 2... Cóż, za sklerozę się płaci ;) Jak ja zapomnę, to ja biegam.
      • miastozmorza brunero 27.08.12, 14:03
        Podoba mi się sposób, w jaki się dogadujecie. Warte naśladowania.
      • kozauwoza Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 21:29
        brunero napisał:

        > Gdybym to ja zapomniał, czy chci
        > ałbym, aby na mnie nakrzyczała, czy wolałbym, żeby powiedziała: nic się nie sta
        > ło, ta mąka jest co prawda mi potrzebna, ale przecież możesz pojechać do sklepu
        > jeszcze raz i kupić brakujące artykuły.

        Poważnie czekałbyś az Ci tak powie? bo mój małzonek w takiej sytuacji sam zaproponowałby że poleci szybko po zakupy. Ja zreszta podobnie :-)
    • sandrad2 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 11:04
      >Kiedy miał mi coś wydrukować w pracy dla klienta, bo siadła nam domowa drukarka, >dzwoniłam do niego 3 razy i napisałam smsa. Zapomniał.


      Mąka mąką, ale to powyżej świadczy, że facet ma Ciebie i Twoje prośby i gadanie głęboko w d....
      Możliwe, że od dawna próbujesz go zmienić na bardziej "niezapominającego i samodzielniemyślącego" a on już od dawna przeszedł na tryb "gadaj sobie babo do woli, ja jednym uchem wpuszczę innym wypuszczę bo zmieniać dla ciebie się nie zamierzam, mi jest dobrze z samym sobą, jak tobie coś nie odpowiada to twój problem".
      • aqua48 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 12:30
        A ja jestem ciekawa co się dzieje w sytuacji kiedy to mąż potrzebuje Twojej pomocy? Dajesz, odmawiasz, jest niezależny od Ciebie i nie prosi wcale?
        Może choć raz warto byłoby odpłacić mu pięknym za nadobne i siwadomie i z pełną premedytacją "nawalić" kiedy dla niego sprawa byłaby ważna, tylko po to żeby zobaczył jak Ty się czujesz w odwrotnej sytuacji...
        • sebalda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 15:15
          A ja stoję na stanowisku, że jeśli ktoś bliski regularnie lekceważy nasze prośby, ba, obraża się, gdy kolejny raz o coś prosimy i to z nas robi potwory, że śmiemy przypomnieć, prosić, zwrócić uwagę, to znaczy, że nas zwyczajnie nie szanuje, a do tego nie umie ponieść konsekwencji tego, że nas to może boleć. Dlaczego jak mąż zwraca mi na coś uwagę, to ja się do tego stosuję, bo uważam, że korona mi z głowy nie spadnie jak zrobię coś, na czym mu zależy, a w odwrotną stronę to nie działa? Dlaczego jak po raz nie wiem który proszę, by brudne rzeczy wrzucać do kosza na bieliznę, a nie rozrzucać po całym domu i potem kazać mi się domyślać, czy to jest do prania, czy nie, to jest traktowane jako atak (a nie podnoszę głosu, grzecznie proszę, bez cienia złośliwości w głosie)? Jak reaguje mąż, ktoremu się przypomina o czymś? Znowu się przypier...lasz!!! I kto winny? Nie on, któremu się nie chce wykonać jednego ruchu w kierunku kosza, tylko żona, że go zdenerwowała i sprowokowała do wybuchu. Małostkowa taka. Najbardziej typowa reakcja winnego: odwrócić kota ogonem i to z pokrzywdzonego zrobić winnego, odwrócić uwagę od swojej winy. Jak ja albo ktoreś z dzieci zapomnimy o jakiejś prośbie męża, mówimy: oj przepraszam, i natychmiast się poprawiamy, jak jemu się coś powie: obraza majestatu.
          Tutaj sytuacja jest identyczna. Gdyby to była rzecz, na której mężowi zależy, na pewno by pamiętał, pamięć miałby doskonałą, ale żona jest ewidentnie najmniej ważna. Samemu się zawiniło (bo się zlekceważyło prośbę), ale winna jest poszkodowana, bo śmiała się zdenerwować. Kla-sy-ka.
          • aqua48 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 19:59
            sebalda napisała:

            > . Dlaczeg
            > o jak mąż zwraca mi na coś uwagę, to ja się do tego stosuję, bo uważam, że koro
            > na mi z głowy nie spadnie jak zrobię coś, na czym mu zależy, a w odwrotną stron
            > ę to nie działa? Dlaczego jak po raz nie wiem który proszę, by brudne rzeczy wr
            > zucać do kosza na bieliznę, a nie rozrzucać po całym domu i potem kazać mi się
            > domyślać, czy to jest do prania, czy nie, to jest traktowane jako atak (a nie p
            > odnoszę głosu, grzecznie proszę, bez cienia złośliwości w głosie)? Jak reaguje
            > mąż, ktoremu się przypomina o czymś? Znowu się przypier...lasz!!!

            No właśnie, a wystarczyłoby tych brudnych rzeczy nie zbierać i nie prać. Aż mąż dojdzie do tego że nie będzie miał ŻADNEJ czystej koszuli czy skarpetek. Albo zbierać i zwinięte w kłębek pchać mu do bagażnika samochodu. A na pytanie które musi paść: gdzie moje rzeczy odpowiadać pytaniem: w koszu na bieliznę jak prosiłam?
          • cahir4 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 13:06
            Trochę offtopic to będzie, bo nijak się ma, moim zdaniem do głównego wątku, ale skomentuję, bo czytam już któryś z kolei Twój post z tym przykładem i nadziwić się nie mogę. Nie jesteś już osobą młodziutką - to nie przytyk, tylko zauważenie faktu, że trochę już w życiu przeżyłaś, trochę już widziałaś. I nadal wydaje Ci się, że wyrobienie sobie jakiegoś nawyku to taka prosta sprawa? Ot., drobna uprzejmość, bo ktoś prosi? Wyrobienie pewnych nawyków porządkowych u dzieci przypomina niekiedy pracę w kamieniołomach, a u dorosłego... a jeszcze naprawdę dorosłego dorosłego...

            Ja, dla swojego własnego dobra i ze swej własnej i nieprzymuszonej woli sama próbuję wyrobić w sobie nawyk odkładania rzeczy na miejsce. Od lat (wielu). Bezskutecznie. Chociaż wciąż się nie poddaję. Gdyby przez te lata chodził za mną ktoś zrzędzący o każdy pozostawiony w przypadkowym miejscu ciuch, książkę, talerz czy inny drobiazg, chyba bym zwariowała.

            To nie jest kwestia jednego ruchu, to kwestia, nie wiem jak to nazwać - sposobu funkcjonowania w przestrzeni? Jeden, jak mu coś leży na drodze to odruchowo to podniesie, drugi odruchowo nogą przesunie. (Żeby podnieść musi wykonać skomplikowaną operację myślowo-motywacyjną.) Zazwyczaj ten pierwszy uważa, że ma nad drugim przewagę moralną. Tymczasem dla tego drugiego dopasowanie się do wymagań pierwszego nie jest kwestią li tylko dobrej woli, ale naprawdę wielkiego wysiłku.

            Czy to znaczy, że trzeba akceptować bałaganiarstwo współmieszkańca? Zależy - jeśli zostaliśmy przymusowo z takim zkoszarowani - możemy walczyć, zawsze coś się tam może poprawi. Ale jeśli ludzie mają być ze sobą z wyboru to, moim zdaniem typ "wrodzony bałaganiarz" z typem "wrodzony porządnicki" nie powinni się wiązać. Bo zatrują zobie nawzajem życie. A jeśli już się związali? No cóż - kwestia ich własnego wyboru:
            a) można się "rozwiązać",
            b) można szukać kompromisu, w którym potrzebna jest z obu stron dobra wola i z obu stron pewne zrozumienie dla ograniczeń partnera,
            c) można sobie nawzajem robić piekło, bo przecież racja jest zawsze po mojej stronie.

            Z Twoich postów wnoszę, że wybraliście wariant ostatni.
            • sebalda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 15:47
              > Ja, dla swojego własnego dobra i ze swej własnej i nieprzymuszonej woli sama
              > próbuję wyrobić w sobie
              nawyk odkładania rzeczy na miejsce. Od lat (wielu)
              > . Bezskutecznie. Chociaż wciąż się nie poddaję. Gdyby przez te lata chodził za
              > mną ktoś zrzędzący o każdy pozostawiony w przypadkowym miejscu ciuch, książkę,
              > talerz czy inny drobiazg, chyba bym zwariowała.
              A. Sama do porządnickich nie należę, też czasami zdarzy mi się coś zostawić i potem tego szukać, ale się staram.
              B. Co każe Ci myśleć, że chodzę za mężem i zrzędzę o KAŻDĄ pozostawioną w przypadkowym miejscu rzecz??? Przypominam, jak mi się już przeleje, jak zmilczę raz, drugi, trzydziesty drugi. Chodząc po domu i zbierając rzeczy po kimś dorosłym czuję się jak jego służąca, proste.

              (Żeby podnieść musi w
              > ykonać skomplikowaną operację myślowo-motywacyjną.) (...) Tymczasem dla tego drugiego dopasowanie s
              > ię do wymagań pierwszego nie jest kwestią li tylko dobrej woli, ale naprawdę wi
              > elkiego wysiłku.

              Ty to tak na poważnie piszesz? Podnieść papierek z podłogi to wielki wysiłek myślowy? Ale fakt, jak się ma kogoś, kto to za Ciebie zrobi, to może faktycznie nie warto się wysilać. Ty to nazywasz wielkim wysiłkiem myslowo-motywacyjnym, ja śmierdzącym lenistwem.

              Ale jeśli ludzie mają być ze sobą z wyboru to, moim zdaniem
              > typ "wrodzony bałaganiarz" z typem "wrodzony porządnicki" nie powinni się wiąza
              > ć. Bo zatrują zobie nawzajem życie.
              Może Cię zaskoczę, ale ja porządnicka nie jestem i nigdy nie byłam. Szczerze nie znoszę pedantów, dla mnie to jest nienaturalne, takie nadmierne przywiązanie do czystości, porządku, to rodzaj nerwicy natręctw, faktycznie można tym wykończyć innych członków rodziny. Lata świetlne dzielą mnie od osoby nadgorliwej w zakresie porządków. Nie jestem też bałaganiarą, jestem w tej materii normalną, typową osobą, ktora nie lubi czuć się jak służąca we własnym domu i oczekuje, że skoro pracuje na równi z mężem, może liczyć na współpracę w prowadzeniu domu. A jeśli nie współpracę w równym zakresie, to przynajmniej nieutrudnianie. Zbieranie brudnych ciuchów i naczyń po całym domu pracę mi jednak utrudnia.
              > a) można się "rozwiązać",
              > b) można szukać kompromisu, w którym potrzebna jest z obu stron dobra wola i z
              > obu stron pewne zrozumienie dla ograniczeń partnera,
              > c) można sobie nawzajem robić piekło, bo przecież racja jest zawsze po mojej st
              > ronie.
              A skąd możesz wiedzieć, że latami nie starałam się bezowocnie o wariant b??? Zresztą nadal się staram, bo przypominam raz na ok. 100 razy, gdy powinnam to zrobić. I to też jest niedobre, bo jak tak 99 razy sprzątnę, wyrzucę, przełknę niezadowolenie, że znowu muszę to robić za dorosłego faceta, to za setnym razem naprawdę się wkurzam. Zresztą słuszne jest stwierdzenie: "z obu stron dobra wola". Tak się składa, że jakoś ze strony męża tej dobrej woli nie uświadczam.
              A najlepsze w tym wszystkim jest to, że mąż ciągle upomina innych członków rodziny o różne rzeczy. O niewyrzucony papierek albo niezgaszone światło. I to jest szczyt wszystkiego, sam tego nie robi, zasypia przy włączonym telewizorze i świetle i tak się zużywa prąd często prawie do rana, ale jak ktoś z nas zapomni zgasić światło w holu, to jest wielka tyrada. Takimi zachowaniami nie ułatwia mi wdrażania wariantu wyrozumiałości dla jego "ograniczeń".
              • cahir4 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 22:34
                sebalda napisała:

                > B. Co każe Ci myśleć, że chodzę za mężem i zrzędzę o KAŻDĄ pozostawioną w przyp
                > adkowym miejscu rzecz???

                Częstotliwość, z jaką o tym piszesz?

                Ty to nazywasz wielkim wysiłkiem myslowo-motywacyjnym, ja
                > śmierdzącym lenistwem.
                Nie dziwię się. Pisałam przecież, że ludzie z "odruchem" mają poczucie moralnej wyższości w stosunku do tych, którzy tego odruchu nie mają.

                Nie jestem też bałaganiarą, jestem w tej materii normalną, t
                > ypową osobą, ktora nie lubi czuć się jak służąca we własnym domu i oczekuje, że
                > skoro pracuje na równi z mężem, może liczyć na współpracę w prowadzeniu domu.

                I to jest istota problemu, ale nie było moim celem analizowanie Twoich problemów małżeńskich, bo nie o tym wątek i nie prosiłaś o to. Chciałam tylko zwrócić uwagę na jeden aspekt. I nie pisałam o wyrozumiałości, ale o zrozumieniu. W Twoich postach nie zaskakuje mnie to, że chcesz, żeby mąż coś tam robił, czy nie robił, ale Twoje przekonanie, że gdyby chciał (inna sprawa, czy chce) byłoby to dla niego łatwe, proste i nie wymagające wysiłku. Ot, co za problem, jeden ruch. Oczekiwanie, że po X latach małżeństwa i X+Y latach utrwalania nawyków człowiek może się ot tak zmienić w ciągu sekundy - to właśnie budzi moje zdumienie.


                • sebalda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 10:00
                  > Nie dziwię się. Pisałam przecież, że ludzie z "odruchem" mają poczucie moralnej
                  > wyższości w stosunku do tych, którzy tego odruchu nie mają.
                  Nie mam poczucia "moralnej wyższości". Dlaczego bym miała mieć? Dlatego, że jestem normalna? Wyższość się odczuwa, gdy jest się wyjątkowym.
                  Jakoś w swoich wywodach pominęłaś moją wzmiankę o tym, że mąż od innych domowników wymaga porządku, natomiast sam nie dość, że go nie utrzymuje, to jeszcze urządza reszcie albo awantury z powodu nieporządku, albo naprawdę dłuuuugie wywody na ten temat.
                  Jak określisz taką cechę? Masz na nią wytłumaczenie takiego samego typu, jak "wielki wysiłek myślowo-motywacyjny"?
                  I pytanie, czy skoro sama masz problemy z wykonywaniem tych "wysiłków", innych za to krytykujesz, czy ich rozumiesz? Ja na przykład najbardziej na świecie nie lubię wycierać kurzy. Chorobliwie niemal tego nie znoszę. Jak bym wyglądała, gdybym innych w domu za kurz na półkach ganiała i wyzywała?
                  • cahir4 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 13:04
                    sebalda napisała:

                    > Jakoś w swoich wywodach pominęłaś moją wzmiankę o tym, że mąż od innych domowni
                    > ków wymaga porządku, natomiast sam nie dość, że go nie utrzymuje, to jeszcze ur
                    > ządza reszcie albo awantury z powodu nieporządku, albo naprawdę dłuuuugie wywod
                    > y na ten temat.

                    Pominęłam, ponieważ, czego uparcie nie chcesz zauważyć, nie było moją intencją ani analizowanie charakteru Twojego męża, ani analizowanie Twojego małżeństwa. Fakt, mogłabym pójść w tę stronę, bo chociaż o Twoim mężu i małżeńswie wiem tylko to, co sama napisałaś, to pewnie, gdyby jeszcze zapytać wyszukiwarki, znalazłoby się tego trochę. Ale nie szłam w tę stronę z dwóch powodów:
                    a) gdybym chciała napisać coś przemyślanego musialabym poświęcić temu trochę wysiłku i czasu, którego nie mam,
                    b) zakładałam, jak wnoszę niesłusznie, że sobie tego nie życzysz. To nie był Twój wątek i sądziłam, że rozkładanie na czynniki pierwsze charakteru Twojego męża i relacji w Waszym małżeństwie byłoby trochę nie na miejscu. Ok., myliłam się. Ale i tak nie zamierzam brnąć w ten temat, ponieważ nie sądzę, by cokolwiek konstruktywnego z tego wynikło.

                    Nie wiem, jak to napisać wyraźniej, niż napisałam - chodzi mi o jeden tylko aspekt Twojej postawy tu na forum: prezentowanie przekonania, że czlowiek w dowolnym momencie swojego życia jest się w stanie zmienić - w jednej chwili i zupełnie bez wysiłku. A jeśli tego nie robi, to z czystej złośliwości jedynie. I akurat to, że Twój mąż jest (być może) złośliwy i jest (jak zakładam) na jego złośliwość sto innych dowodów, nie ma tu nic do rzeczy. Bo serwujesz ten pogląd nie jako ocenę swojego męża, ale jako prawidło ogólne, odnoszące sie i do męża autorki i do innych mężów w innych wątkach też.

                    > I pytanie, czy skoro sama masz problemy z wykonywaniem tych "wysiłków", innych
                    > za to krytykujesz, czy ich rozumiesz?
                    I jedno, i drugie. Jeśli jest to coś, co jest zbyt dla mnie uciążliwe, bym się z tym mogła pogodzić i partner o tym wie, to dążę do zmiany. Proste. Ale nie zakładam, że ta zmiana przyjdzie partnerowi łatwo i nastapi od razu - niezależnie od tego, jak słuszne byłyby moje oczekiwania.

                    Strasznie spodobało Ci się wyrażenie "wysiłek myślowo-motywacyjny". Ja to widzę tak:
                    Typ A - widzi papierek, podnosi go i wyrzuca - świadomość jego nawet nie rejestruje do końca tego faktu, jest to wszak najbardziej naturalna rzecz pod słońcem.
                    Typ B - widzi papierek, ale go nie zauważa (świadomość jego nie rejestruje, że coś jest nie tak). Zauważa papierek. Myśli, że dobrze byłoby go wyrzucić. Spostrzega, że w tym celu musiałby się udać np. do kuchni, a nie chce przerywać aktualnie wykonywanej czynności. Wpada na pomysł, że sprzątnie papierek przy okazji. Koniec akcji lub wersja alternatywna: dochodzi do wniosku, że to zły pomysł i ciężkim sercem z powodu konieczności przerwania czynności i straty czasu wyrzuca rzeczony papierek.

                    Stawiam sto do jednego, że 99% przypadków typu A nie zrozumie, o co chodzi typowi B. Zawsze można stwierdzić "Śmierdzące lenistwo" - krotko, prosto i bez wysiłku.

                    Jako osoba, która w wieku lat 26 opanowała prawidłową pisownię slowa "porządek" i której udało się to tylko dla tego, że przez kilka kolejnych lat za KAŻDYM razem sprawdzała pisownię tego słowa w słowniku (a rzadko używane ono nie jest), jestem w stanie pojąć, że ktoś może patrzeć i nie widzieć nie tylko papierka, ale nawet słonia.

                    Ja na przykład najbardziej na świecie nie
                    > lubię wycierać kurzy. Chorobliwie niemal tego nie znoszę. Jak bym wyglądała, g
                    > dybym innych w domu za kurz na półkach ganiała i wyzywała?
                    Gdybyś wyzywała kogokolwiek za cokolwiek wyglądałabyś ordynarnie, chamsko i paskudnie. A zatem Twój mąż, bo o to zapewne chodzi, wyzywając kogoś tak właśnie wygląda. Jeśli adresatem wyzwisk jest żona, to jeszcze bardziej paskudnie. Ale jeśli dzieci - to już dno. (Jeśli już koniecznie muszę się wypowiedzieć na temat Twojego męża).
                    • sebalda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 13:29
                      Cahir4, żeby nie przedłużać i nie zaśmiecać cudzych wątków (napisałaś do mnie, ja do Ciebie i tak popłynęło, z grzeczności zawsze odpowiadam;): rozumiem Twój zamysł, mam dużą tolerancję wobec ludzkich słabości, bo sama je mam, rozumiem, że nie każdy odruchowo sprząta, gdy widzi poniewierające się śmieci i nie zawsze jest to czyste lenistwo, ale: a. nigdzie nie napisałam, że oczekiwałam od męża, że łatwo i szybko się nauczy, w tym roku minie nasza 25 rocznica ślubu, czy to jest krótkie oczekiwanie na zmianę, o którą proszę?, b. chodzi mi o zmiany, które ewidentnie biją we mnie, bo niewrzucanie koszul zmusza mnie do dodatkowego wysiłku (choć to ja segreguję, piorę, wieszam, rozdzielam wyprane) zastanawiania się, czy to już jest do prania, czy nie. Tłumaczyłam to wielokrotnie mężowi, on wie, na czym ten problem polega, ale mimo to nie chce mu się do tego stosować, ja to traktuję jako lekceważenie mnie, tym bardziej, że jak wiem, że jemu coś przeszkadza, bez słowa się do tego stosuję, mimo że to też kosztuje mnie dodatkowy wysiłek. Robię to z szacunku do niego, ponieważ wiem, że mu na tym zależy. W zamian dostaję lekceważenie moich próśb, wielokrotne, nie pojedyncze, bo to się może zdarzyć każdemu. Jak mam się z tym czuć? Wzajemność jest kluczowym słowem. A tu jej nie ma, niestety.
                      • edw-ina Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 13:51
                        Mój mąż od 10 lat próbuje oduczyć mnie trzymania letnich butów w salonie przy komodzie. No przyznam - paskudny zwyczaj. W dodatku nie wiem, skąd mi się wziął. Ale taki mam. Nawet kilkadziesiąt razy chowałam te buty i próbowałam. Ale w konsekwencji i tak przynajmniej jedna para lądowała przy tej cholernej komodzie. Nie wiem, wzywa je chyba jakimś magnetycznym urokiem ;) I teraz M ma do wyboru: wciąż mnie za to ganić, prosić, bym coś z tym zrobiła, straszyć, awanturować się, albo... zaakceptować. Na szczęście wybrał to ostatnie.
                        Bo jedną rzeczą jest przekonanie, że za porządek/obiad/pranie itp. odpowiada tylko jedna osoba i w takim razie to ja brudem zarosnę a i tak nic nie zrobię - i to się leczyć i zmieniać powinno; a czym innym ludzkie nawyki. Jeśli nie są dla nikogo niebezpieczne, to najlepiej jest je olać dla dobra ogółu.
                        • sebalda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 14:10
                          Jeśli nie są dl
                          > a nikogo niebezpieczne, to najlepiej jest je olać dla dobra ogółu.

                          Jedynym kryterium mam być bezpieczeństwo? A co z nawykami, które wymuszają na drugiej stronie zwiększone wysiłki, które są już i tak duże? Wymagają dodatkowej pracy, sprawiają, że ta druga strona czuje się jak służąca?
                          Każdy ma takie nawyki. Ja zostawiam rzeczy na krześle w sypialni, te które się najbardziej gniotą w szafie. Męża to denerwowało (porządnicki to on jest kosztem innych), ale mu wytłumaczyłam, że tak jest mi wygodniej, rano nie muszę prasować. On z kolei ma swoją łazienkę (dzięki Bogu) i ja staram mu się nie wypominać, że ma tam syf, jego łazienka, jego sprawa. Są rzeczy, które można odpuścić, ale są też rzeczy, ktore wynikają z lekceważenia drugiej strony, są drobiazgi życia codziennego, które się kumulują i przeszkadzają. Tyle że u nas nie ma równowagi. Mąż większość rzeczy robi kosztem innych, podczas gdy sam jest wymagający. I tu jest pies pogrzebany. Nie w mojej upierdliwości i braku tolerancji, jak to czasami niektórzy widzą.
                          Piszę o tym często, bo to problem, ktory dotyka wielu rodzin, z tego, co mi wiadomo. Zapominanie o prośbach współmałżonka też uważam za jeden z przejawów nieliczenia się z drugą stroną. Z reguły taki zapominalski o swoich sprawach pamięta dobrze, tylko jakoś sprawy partnera/partnerki zawsze dziwnie umykają z pamięci.
                          • edw-ina Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 18:47
                            Sebalda, ty każdą wypowiedź odbierasz bardzo personalnie. Ja nie wiem jakie zasady panują w twoim domu. Nie wiem jakim człowiekiem jest twój mąż i jak to się stało, że jest jak jest. Już napisałam ci w innym wątku: z jakiegoś powodu potrzebowaliście się takimi - ty potrzebowałaś tyrana, on potrzebował ofiary. Ale ja chcę wierzyć, że taka relacja to jednak wyjątek a nie reguła.
                            Bo mi bliżej do reguły: chcesz mieć czysto to sobie posprzątaj, nie masz czystych koszul na targi, a wyjeżdżasz rano, to kup sobie po drodze nowe, wypierz i susz suszarką, a następnym razem powiedz wcześniej, że ich potrzebujesz. Uważasz, że to kobieta powinna zajmować się domem, to uważaj sobie, ale ja tej opinii nie podzielam.
                            I ja oczywiście mogę iść na kompromisy w pewnych sprawach lub się nieco bardziej starać. Mogę raz w tygodniu przejść po wszystkich pokojach i pozbierać porozkładane wszędzie ciemne okulary, mogę pozbierać swoje sweterki, które rozwieszam na wszystkich oparciach, ale gdybym miała żyć w terrorze, bo mój mąż dostawałby białej gorączki za każdym razem, gdy mój kolczyk znajdzie się na stole zamiast w szkatule, gdybym dostawała ochrzan za nieposprzątane mieszkanie to sorry, ale doszłabym do wniosku, że to po prostu nie człowiek dla mnie. Bo żeby z kimś żyć trzeba tę osobę lubić. I tak, jak kobiety, które nie pozwalają swoim facetom na ich małe szaleństwa, hobby itp., bo brudzą, bez sensu pieniądze wydają itp, są dla mnie obłąkane i zamiast wybrać faceta takiego, jakiego chcą wybrały innego i doszły do wniosku, że urobią go do tego właściwego, tak faceci, czy ogólnie ludzie, którzy lepiej wiedzą co kto powinien są dla śmieszni i nie do życia.
                            Na szczęście mi nikt nie wmówił w domu, że moim obowiązkiem jest dbanie o dom i usługiwanie mężczyźnie. Wręcz przeciwnie, tuż przed śmiercią mój dziadek powiedział mojemu obecnie mężowi: w naszej rodzinie kobiety się szanuje, zapamiętaj.

                            A tak swoją drogą, to sugeruję: Sebalda, załóż własny wątek, w którym wyłuszczysz wszystko, co ci leży na wątrobie. Konkretnie tobie. I wówczas konkretnie tobie będziemy odpowiadać. Bo tak, to pisze się o wszystkim i o niczym.
    • premeda Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 17:46
      Taka podstawa to zwykłe wygodnictwo i wrodzone lenistwo. Zastanowiłabym się na poważnie nad związkiem, bo jak facetowi na kobiecie zależy to jednak jest w stanie to wygodnictwo ograniczyć, a temu się nie chce. Co do rad: pilnuj i kontroluj. To są rady złe! Bo co ma autorka zrobić, całe życie faceta jak małe dziecko kontrolować? Z tym, że dzieci dorastają, a on teoretycznie dorosły jest. To lepiej kopnąc pana w cztery litery, przynajmniej część problemów odpadnie. Nie widzę też sensu rozmowy o uczuciach. Faceci są prości, dla nich wywód od mąki po okazywanie uczuć to nie do ogarnięcia jest. Za to świetnie dorobią sobie teorię, że to autorka ma problem sama ze sobą i jak to baba wymyśla. Lepiej zastosować krótki przekaz nawaliłeś, więc naprawiaj ewentualnie ponoś konsekwencje swojego niedbalstwa. Trochę jak z alkoholikiem, nie wolno go kryć i załatwiać spraw za niego.
    • saguaro70 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 20:27
      Nie masz racji.
      Mogłaś zadzwonić do męża i przypomieć mu o zakupach. Spytać czy wszystko kupił. Skoro wiesz, że zapomina, to czemu sama nie kupiłaś wracając z pracy?
      Obiecałam mamie.. A co? Mama by się obraziła, gdybys powiedziała, że nie miałaś siły upiec.
      Ale nie, najlepiej się wściec na męża. Który nota bene siedział w domu z dziećmi i się nimi opiekował. Może miał urwanie głowy? Spytałaś? Nie, od razu opie...
      Ma rację, że nie widzi swojej winy. To Ty powinnaś powiedzeić, że trudno, nic się nie stało.
      • sanciasancia Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 27.08.12, 20:45
        > Mogłaś zadzwonić do męża i przypomieć mu o zakupach. Spytać czy wszystko kupił.
        Bo mąż jest zapominalskim pierwszakiem?
        Wszystko co napisałaś ma sens w kontekście niespecjalnie rozgarniętego piętnastolatka, który przypilnował młodszego rodzeństwa. Dorośli ludzie, nawet płci męskiej, zwykle ogarniają sprawę zajęcia się dziećmi i zrobienia zakupów z kartką, nawet w tym samym czasie.
      • edw-ina Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 13:26
        Również nie widzę problemu w przypominaniu o czymś, na czym mi zależy. I odwrotnie - nie mam nic przeciwko, a nawet lubię, kiedy M mi przypomina. Bo wiadomo, że w ciągu dnia zdarza się masa różnych sytuacji i zwyczajnie pewne sprawy potrafią wylecieć z głowy.

        A dodatkowo jeśli mi na czymś naprawdę zależy, to tym bardziej nie widzę problemu w przypomnieniu o tym - krótkim telefonie, smsie. I wcale nie traktuję przez to M jak niedorozwiniętego 15-latka. Moim zdaniem przeciwnie. Wiem, że ma wiele spraw na głowie, szanuję to, że chce mi pomóc, to dlaczego mam nie zrobić nam obojgu tej przysługi i przypomnieć o czymś?
    • danaide Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 00:54
      > Mąż bardzo często o czymś zapomina, tak ma, już z tym nie walczę, bo to mnie wy
      > kańczało.

      Rozmawiałaś z nim o tym? Dlaczego zapomina? Czego zapomina? Duże sprawy czy takie szczegóły jak mąka, masło, wydruk.
      Ostatnio zszokowała mnie wiadomość o ojcu, który zapomniał zabrać dziecka z fotelika w samochodzie - z tragicznym skutkiem. To jest duże. Reszta - szczegóły.

      Nie jestem mężatką, nigdy nie byłam, chyba już nie będę, jestem kompletnie samotną matką. I organizacja idzie mi dużo lepiej niż gdy byłam w związku, nie uzgadniasz, nie kontrolujesz, nie wkurzasz się. Nie masz to kupujesz. Nie kupiłaś to nie masz. Robiłam córeczce tort na urodziny, zrobiłam biszkopt z 8 jaj, pisali, że musi być papier, nie miałam papieru, wzięłam od ksero;) Nie miałam kolejnych 8 jaj i drugiego wieczornego piątku, więc w sobotę kupiłam gotowe ciasto.

      Skoro Twój mąż siedział w domu sam z dziećmi (ile, jakie?) to może i głowy nie miał do szczegółów. Ja wychodzę z jedną córeczką po sprawunki i zawsze o czymś zapomnę.

      A ten co krzyczy traci wszystkie asy w talii kart. Wiem coś o tym.
      • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 01:46
        O jak bardzo podoba mi się Twoje spojrzenie.
      • cahir4 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 13:39
        Jeśli ojciec zapomina wyjąć dziecko z fotelika, to albo jest naprawdę chory, albo jest mordercą.

        A szcegóły? Z nich składa się codzienne życie.

        Fakt samotne funkcjonowanie ma ten lusus, że na nikogo nie liczysz i nikt nie liczy na Ciebie. Twoja wpadka, Twoje konsekwencje. Pretensji do Ciebie nikt miał nie będzie poza Tobą samą. Ty możesz mieć pretensje też tylko do siebie.

        Małżeństwo (formalne czy nie) jest jednak z definicji dyscypliną zespołową. Ty podajesz, ja strzelam. Albo na odwrót. Tak czy inaczej, gramy do jednej bramki. Nikt jako tako zrównoważony nie ma pretensji o jedno, drugie czy trzecie niecelne podanie. Przy 99 niecelnych na sto musi się pojawić pytanie, co tu jest grane?

        Są osoby chaotyczne i roztargnione z natury. I zapominalskie. Radzą sobie nieco inaczej w życiu, ale sobie radzą. Pracują, robią zakupy i nawet wychowują dzieci. Ktoś po prostu pamięta, a ktoś inny używa karteczek, notatników, automatycznych powiadamiaczy, przypominaczy alarmów i setek telefonów typu "przypomnij mi, co ja jeszcze miałem/łam kupić?". Wiem... z doświadczenia :). To ostatnie zwłaszcza dobrze się sprawdza, tylko trzeba mieć właściwie dobraną taryfę ;). No ale musi mu zależeć.

        Jeśli jest tak, jak pisze Joshima, że Pan olewa, bo to nie jego zobowiązanie, nie jego matka, nie jego ciasto itd., to pojawia się pytanie, czy żona jest jego. Znaczy to tyle, że coś poważnie nie gra w małżeństwie.

        Może być tak, że facet rzeczywiscie ma problem i nie wypracował jeszcze sprawnego używania "protez" pamięci. Ale to łatwo swierdzić, przyglądając się, jak jego pamięć działa w obszarach, które tylko jego dotyczą.

        W opisywanym przypadku to mało prawdopodobne: jeśli ktoś nie drukuje dokumentu po trzech telefonach i sms-ie, to po prostu, z jakiegoś powodu, nie chce. Tym razem całkowicie zgadzam się z diagnozą Pani Ekspert. Jeśli takie zagrywki pojawiają się stale, to jest bierna agresja. Pytanie tylko, co dalej?
        • danaide Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 22:49
          Wiedziałam, że nie powinnam zabierać głosu w sprawach "małżeńskich". Zaraz napisze byle mężatka, że jak jestem samotna to była wpadka. Faceci są różni. Na korespondencję z kobietami myślącymi jak cahir4 czasu żal.

          Moja matka była mężatką, obie z siostrą byłyśmy z wpadki.
          • cahir4 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 29.08.12, 00:58
            Kurczę, dwa razy przeczytałam Twoje posty i swój na dokładkę, żeby zrozumieć, czego Ci żal. I wpadłam! Chodzi o ... wpadkę :D! Chyba, bo pewna nie jestem. Że niby z tą wpadką to o dziecko chodziło, czy tak? Bo mnie o papier do pieczenia. Ewentualnie o jajka. Albo o mąkę, jak w przedmiotowym wątku. Albo o cokolwiek innego, co można w codziennym życiu zawalić.

            Napiszę to jeszcze raz: jesteś sama - liczysz na siebie, w razie wpadki (khm... w razie zapomnienia o czymkolwiek) nikt nie ma do Ciebie pretensji i Ty sama masz (ewentualnie) pretensje tylko do siebie. Proste jak drut. Są plusy, są minusy. Jeśli jesteś z kimś, jest naturalne, że w różnych sytuacjach liczysz na kogoś i on ma prawo na Ciebie liczyć. Tyle.

            Nie wpadłam na to, że wpadka się niektórym tylko z jednym kojarzy... :D
            • danaide Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 30.08.12, 00:53
              No to łapka na zgodę.
              Czyli mam już skrzywienie nie tylko zawodowe, ale i osobiste.
              Cóż. Czegoś się w życiu dorobiłam;)
        • danaide Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 22:57
          Jednak nie mogę się powstrzymać.

          > Jeśli ojciec zapomina wyjąć dziecko z fotelika, to albo jest naprawdę chory, al
          > bo jest mordercą.
          Sprawa karna jest w toku, ale w tym wypadku to dramat, bo ojciec po prostu pojechał do pracy i zapomniał zabrać dziecka... Podobno ludzie, którzy zazwyczaj nie wożą dzieci powinni na przednim siedzeniu umieszczać jego zabawkę, by pamiętać o nim przy wychodzeniu.

          > Małżeństwo (formalne czy nie)
          A co to jest małżeństwo nieformalne? Konkubinat? A! To jednak byłam przez jakiś czas mężatką!!! Sukces. Tylko czy to coś zmienia? Dziś mówię: sama, słyszę: wpadka. Biorę mopa, bo nie ma co zbierać z podłogi.

          > Są osoby chaotyczne i roztargnione z natury. I zapominalskie. Radzą sobie nieco
          > inaczej w życiu, ale sobie radzą. Pracują, robią zakupy i nawet wychowują dzie
          > ci. Ktoś po prostu pamięta, a ktoś inny używa karteczek, notatników, automatycz
          > nych powiadamiaczy, przypominaczy alarmów i setek telefonów typu "przypomnij mi
          > , co ja jeszcze miałem/łam kupić?". Wiem... z doświadczenia :). To ostatnie zwł
          > aszcza dobrze się sprawdza, tylko trzeba mieć właściwie dobraną taryfę ;). No a
          > le musi mu zależeć.
          Ja jednak bronię osób siedzących z dziećmi. Mózg się wyłącza częściowo, taka samoobrona. Sama wyszłam dziś z małą i chciałam załatwić 2 (słownie: dwie) rzeczy. To po co mi kartka. Weszłam do sklepu po buty z zamiarem wrócenia po mięso i zapomniałam... Life. Przynajmniej osoby zajmującej się dziećmi przez wiele godzin. Do dyskusji.
      • aandzia43 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 13:46

        > Nie jestem mężatką, nigdy nie byłam, chyba już nie będę, jestem kompletnie samo
        > tną matką. I organizacja idzie mi dużo lepiej niż gdy byłam w związku, nie uzga
        > dniasz, nie kontrolujesz, nie wkurzasz się. Nie masz to kupujesz. Nie kupiłaś t
        > o nie masz.

        Fakt, lepiej się żyje samemu i radzi sobie samemu, bez garba na plecach. Jeszcze lepiej żyje się w dobrze funkcjonującym związku. Ale "w związku" z garbem żyje się beznadziejnie. Rada dla autorki? Przerobić garba na partnera lub się go pozbyć.
        • joshima Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 28.08.12, 21:13
          aandzia43 napisała:

          > Rada dla autorki? Przerobić garba na partnera lub się go pozbyć.
          Tylko kto wtedy będzie z dziećmi siedział?
    • miastozmorza Epilog 28.08.12, 15:14
      Wczoraj wieczorem mąż zainicjował rozmowę. Przewałkowaliśmy tę sytyację jeszcze raz, powiedzieliśmy sobie, co nas zdenerwowało. Dość szybko się okazało, że czynienia ze mnie oprawcy zamiast ofiary nie da się obronić. Mąż przytulił mnie i przeprosił. Potem ja jego za podniesiony ton. Drugą, dłuższą częścią była rozmowa o tym, dlaczego tak się zadziało i co z tym robić w przyszłości. Myślę, że to wstęp do zmian na lepsze.
      • cahir4 Re: Epilog 28.08.12, 22:35
        Trzymam kciuki :).
    • sonia_siemionowna Nie rozumiem 05.09.12, 05:39
      Skoro mąż ma tendencję do zapominania, to dlaczego polegasz na jego pamieci w ważnej kwestii?

      Nikt nie jest idealny, mój mąż na przykład lubi długo rano spać (wolny zawód), więc nie polegam na nim jeśli chodzi o poranne budzenie :P
    • meluzyna102 Re: awantura z M, proszę o chłodne spojrzenie 05.09.12, 08:49
      Twoje dwa przykłady (dwa z wielu, jak rozumiem)- mąka i drukowanie dają mi taki obraz sytuacji: mąż doskonale wie, że Ci zależy, PAMIĘTA bardzo dobrze, co ma zrobić (wystarczająco często mu przypominasz), ale z jakiegoś powodu specjalnie nie realizuje Twoich próśb. A potem udaje, że zapomniał, żeby się nie musieć konfrontować, nie musieć rozmawiać o tym, że nie chce spełniać Twoich próśb - i w dodatku robić z Ciebie opresyjną babę. Oczywiście, że powinnaś podjąć próbę rozmowy. Gdyby się nie udawało, wprowadź do kanonu swoich zachowań jego system zapominania (możesz nie prać, nie gotować, nie prasować, nie pamiętać o ważnym dla niego wyjściu itd- cokolwiek dla niego robisz- zapominaj). Może wtedy dojrzeje do rozmowy.
      Znam mężczyznę, który się tak zachowywał w domu w stosunku do wszelkich prac domowych- z nadzieją, że zniecierpliwiona żona wszystko przejmie. Po tygodniowym strajku (żona: wyjmij proszę pranie z pralki- on wyjął, zostawił w kupce na balkonie, nie rozwiesił, ona się powstrzymała od zwyczajowego wykonania pracy za niego, pranie skisło+ nie było obiadów, jedzenia w lodówce, on nie miał w czym pojechać w delegację- miał jedną koszulę czystą, gdy się zorientował) mąż przeanalizował sytuację i przyszedł do żony z kartką ustalić, kto co będzie robił w domu:-)))) Dodam, że ustalony wtedy na kartce system działa. Trzymam kciuki:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja