Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert

28.08.12, 10:35
15 letnia przyjaciółka mojej córki jest cięzko chora-zakrzepica. Moja córka bardzo to przeżywa. Przez tydzien prawie codziennie odwiedzała ją w szpitalu. Nie wiemy jak jej pomóc. Dziewczynka jest bardzo otyła i chora na zakrzepicę żył głębokich. Jest to choroba bardzo poważna i niestety bywa, ze śmiertelna. Dziewczynka prowadzi bardzo niezdrowy tryb zycia, objada się wyłącznie niezdrowym jedzeniem i nie jada owoców i warzyw w ogóle i nie chce słuchać jakichkolwiek sugestii, żeby zmienić styl zycia. Załatwiłam namiary na wysoko wyspecjalizowaną poradnię, ale niestety mama nie była zainteresowana. Co jeszcze możemy zrobić? Dodam, ze córce bardzo zalezy, żeby pomóc dziewczynce, bo kiedy córka w ubiegłym roku przebywała w szpitalach przyjaciółka okazała jej pomoc i zainteresowanie.
    • aqua48 Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 28.08.12, 10:40
      To może niech córka namówi przyjaciółkę na tę poradnię, skoro mama nie jest zainteresowana Waszymi poradami, być może pod namową własnego dziecka leżącego w szpitalu zdecyduje się na leczenie?
      • julka_2007 Re: Aqua48 28.08.12, 11:07
        Sęk w tym, że dziewczynka takich rad nie przyjmuje. Jeszcze w szpitalu zainteresowała się nią mama koleżanki, z którą leżała na sali. Powiedziała jej, ze musi zacząć jeśc owoce, warzywa, ze fast foody powodują własnie takie choroby jak zakrzepica. Niestety przyjaciółka córki nie chce żadnych zmian.
        • anaisanais Re: Aqua48 28.08.12, 11:30
          ale jak lezy w szpitalu, to chyba lekarze i pielegniarki tego pilnuja aby sie nie objadala frytkami tylko zdrowa dieta? Moze lekarz musi kategorycznie zaordynowac taka a taka diete i wtedy musza posluchac? Jeja jakis horror, jesli wiadomo ze fast food w chorbie niezdrowy a nawet ja powoduje, a matka sama nie chce tego zmienic. Dziecko pewnie slucha matki, wiec tez nie chce zmian.
          ale mysle ze ty oprocz uswiadamiania, moze powiedz tez lekarzowi ze taka jest sytuacja z dieta, niewiele mozesz zrobic, jesli matka nie chce i dziewczynka tez nie. Przykre
          • julka_2007 Re: Aqua48 28.08.12, 12:03
            dziecko było przez 2 tygodnie w zwykłym szpitalu pediatrycznym, bo na pobyt w specjalistycznym szpitalu się "nie zgodziła" bo był daleko od domu. Przez 2 tygodnie dziewczynka nie tknęła posiłków podawanych w szpitalu. Nawet pielęgniarki widziały, ze mama codziennie przynosiła jej "obiady" z macdonalda. Próbowałam uświadomić jej mamę, z którą znam się od lat, że musi zmienic styl życia dziecka, bo ta choroba jej powazna i grozi śmiercią.
            • anaisanais Re: Aqua48 28.08.12, 13:06
              jejku jakas masakra, nie wiem czy to jest szczyt glupoty ze strony tej matki
              ja jednak pogadalabym z lekarzem w takiej sytuacji, aby juz zrobic wszystko

              poza tym nie wiem jesli nie chca sie zgodzic na szpital specjalistyczny to chyba nic nie wskorasz
              jeszcze sie zastanawiam, ale to jest brutalny krok, ktory na pewno popsulby stosunki miedzy wami, np. powiadomic jakas organizacje o zaniedbywaniu dziecka, w tej sytuacji to nie jest alkoholizm czy niedokarmianie ale tez niewlasciwa opieka??
        • mamako2216 Re: Aqua48 28.08.12, 11:49
          A ja uwazam,że w tej sytuacji nie obędzie się bez pomocy terapeuty. Dziewczynka może być uzależniona od tego typu jedzenia,skoro przez tyle lat była w ten sposób odżywiana.A swoją drogą to powinni karać takie matki-idiotki,które doprowadzają swoje dzieci do takiego stanu.
          • aqua48 To nie wiem 28.08.12, 20:25
            Co można jeszcze zrobić, moze jednak córka powinna ją pomału uświadamiać? Pokazywać, że jedzenie dietetyczne nie musi być niesmaczne. Dziewczynki w tym wieku jakoś sie lepiej dogadują, ale skoro matka ją karmi takimi śmieciami to i tak nie najlepiej rokują jakiekolwiek próby poprawy sytuacji. Pielęgniarki i lekarze powinni się ostro wziąć za obie. Z drugiej strony znam parę osób objadających się kompulsywnie i mimo rozmaitych poważnych dolegliwości twierdzących od lat, że na dietę owszem przejdą "od jutra", albo "po świętach", albo, że to w ogóle niemożliwe, bo one po prostu nie lubią jeść tego co im wolno i koniec. Nie ma dyskusji.
    • demonsbaby cięzko doradzać dziecku skoro rodzic 28.08.12, 20:54
      życie dziecka ma totalnie w doopie. Nie dociera do szanownej mamusi, że brak jej dyscypliny żywieniowej i dalszy brak konsekwencji pomimo powikłań zdrowotnych dziecka owocuje na jej szkodę ... Może po prostu warto do matki podejść i walnąć z mostu - ten ośrodek z takimi fachowcami może uratować życie dziecku. Zapytaj wprost dlaczego matka stawia taką kontrę, możliwe, że ma już doświadczenia na tym polu i się poddała.

      A poniżej już z polecenia najbardziej skuteczny obiekt rehabilitacyjny dla dzieci otyłych, endokrynologicznych, z problemami żywieniowymi, opatrzony dyscypliną żywieniową. Cały program rehabilitacyjny w ramach skierowania NFZ trwa min 21 dni, prywatnie 14 dni. Opieka lekarska i pielęgniarska całodobowa, instruktorzy żywieniowi i ruchowi z pracą indywidualną, różnorodna gama zabiegów, psycholog, kadra nauczycielska w ramach zielonych szkół. Na miejscu basen i gabinety hydroterapeutyczne. Skuteczność przy mądrych rodzicach 100%, przy głupszych sukces połowiczny, przy głupich - może jest szansa, że dziecko myśli. Wypis z zaleconym harmonogramem zajęć i dietą w wypisie. Ośrodek Jagusia w Kudowie - Zdrój. Przede wszystkim tam nie będzie, że boli i nikt się nie będzie z dziewczyną cackał.
      • julka_2007 Re: cięzko doradzać dziecku skoro rodzic 28.08.12, 21:55
        niestety, ale to prawda, ze matka nie przejmuje się śmiertelną chorobą dziewczynki, a powinna, ponieważ ojciec dziewczynki zmarł w bardzo młodym wieku z powodu nie leczonej cukrzycy :( Boję się kolejnej tragedii :( Chyba powinnam wykonac ostatni krok-wskazac namiary na ten ośrodek, póki nie jest za póxno
        • mruwa9 Re: cięzko doradzać dziecku skoro rodzic 28.08.12, 22:33
          sorry, ale wtykasz nos w nie swoje sprawy. Nie dziwie sie, ze tamta matka strozy pazury na twoje sugestie, bo zachowujesz sie jak wredna tesciowa, ktora narzuca synowej , jak ma ukladac majtki w komodzie.
          Jesli tamta rodzina, tamta dziewczyna i jej matka nie chca nic w swoim zyciu ani diecie zmienic, to niezaleznie od twoich dobrych checi i racji, nic z tym nie zrobisz.Nawet za cene smierci nastolatki.
          Swiata nie zbawisz.
          Na drugi raz, zanim cokolwiek zaczniesz doradzac matce dziewczyny, ugryz sie w jezyk.To nie jest twoja rola, tylko rola lekarzy, opiekujacych sie dzieckiem. I zaloze sie, ze matka oraz dziewczyna swietnie to wszystko wiedza, tylko nie chca nic w swoim zyciu zmieniac. Ich decyzja.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 29.08.12, 06:24
      Z Pani informacji o chorej dziewczynce mogę wysnuć wniosek, że niezależnie od choroby somatycznej toczy ją jakiś autodestrukcyjny proces. I to nie tylko charakterystyczny dla wieku, ale chyba spotęgowany systemem rodzinnym.
      W związku z tym pomoc w samej chorobie somatycznej może być jeszcze bardziej nieskuteczna.
      Niestety, w takiej sytuacji pomoc Pani córki może być tylko jedna: odwiedzać koleżanakę w szpitalu, dawać jej swój czas i energię, nie odrzucać, rozumieć.
      Proces leczenia, w tym diety, oddać trzeba lekarzom.
      Pani rolą jest wytłumaczyć córce, przy tej okazji, funkcjonowanie świata. Bywają bowiem sytuacje beznadziejne nad którymi nie ma kontroli. Przyzywane racjonalizacje i dobre chęci nie są skuteczne. Córka doświadcza takiej właśnie okoliczności. Domyślam się, że buntuje się wewnętrznie przeciwko swojej odczuwanej radykalnie bezradności.
      Pani próbuje znaleźć dla niej najlepsze rozwiązanie, stąd Pani pomoc rozciąga się też na chęć pomocy chorej dziewczynce, czyli likwidacji źródła niepokoju córki. Nie wiedzę w tym nic złego, to naturalny odruch, podzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem, odkryciem. To nie jest wtrącaniem się w nie swoje sprawy o ile nie zacznie Pani kontrolować co mama i córka robią z Pani informacjami i czy je skutecznie realizują. Na przekazaniu wiedzy Pani pomoc winna się skończyć. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • julka_2007 Re: Do Pani Agnieszki 29.08.12, 11:15
        Pani Agnieszko!
        Pani wpis rozjaśnił moje wątpliwości. Teraz już wiem, że nic więcej nie mogę zrobić. Wyjaśnię to również Córce, żeby miala świadomość, że zrobiłam wszystko co mogłam/ Córka będzie dalej odwiedzać przyjaciółkę i ją wspierać.
      • jola-kotka Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 04:26
        Zaraz,jak to powinna sie skonczyc?
        Matka tuczy dziecko,odmawia leczenia go ( donoszenie smieciowego zarcia do szpitala jest jednoznaczne z nie checia pomocy wlasnemu dziecku) i nic nie mozna zrobic?
        Bzdury.
        Zglosic zaniedbanie dziecka,dzialanie rodzicow na jego szkode reszta zajmie sie prawo.
        Najlatwiej umyc raczki i patrzec jak rodzice doprowadzaja do smierci wlasnego dziecka.
        Sa osrodki w ktorych odchudza sie takie dzieci i nie ma,ze nie chce.
        Powiedziec dziewczynie,prosto w oczy,ze jak tak dalej bedzie to za chwile ja pochowaja.
        Nie dziwie sie,ze w watku obok laska po stu terapiach u psychologow,psychiatrow twierdzi,ze to nic nie daje jak oni takich super rad udzielaja.
        Plakac sie chce.
        • demonsbaby Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 08:50
          w sumie nawet w Chinach za skrajne obżarstwo u dziecka mieli je odebrać matce ... czy zabrali nie pamiętam.
          Faktem jest niezaprzeczalnym, że to rodzic jest odpowiedzialny za nawyki żywieniowe dziecka i przy tych złych rozwiązaniach za związane z tym wszelkie choroby, ze wskaźnikiem śmiertelności włącznie.
          To nie jest przypadek odosobniony. Ja już to widziałam nie raz i ręce mi opadły.
          Należę do matek, które odpowiednio wcześnie zaczęły reagować na otyłość u dziecka i szukać rozwiązań dla małego dziecka, które zaowocują w przyszłości ... Samej mi nie jest łatwo walczyć z małym dzieckiem, trzymać w dyscyplinie żywieniowej, ale mam świadomość, że kieruję się jego dobrem. Uczestnicząc właśnie w specjalistycznym ośrodku dla dzieci na terapii żywieniowej - miałam okazję zobaczyć jak wygląda opieka mamuś. To są kobiety często nadopiekuńcze i łatwo ulegające presji dziecka.
          Tryb dzienny dla takiego małego człowieka, w ośrodku polecanym w poprzednim poście, jest wręcz morderczy, ja będąc jedynie opiekunem i towarzysząc maluchowi - miałam tylko siły na to, żeby o 20.00 paść na twarz i budzić się z samego rana na kolejne zajęcia.
          Zaczynając od 7.30 do godziny 18.00 poza reżimem żywieniowym było po drodze co najmniej 4 zajęcia ruchowe od nordic, poprzez siłownię, basen, kończąc na hydromasażach, kąpielach, etc. Zapotrzebowanie energetyczne rosło, a reżim żywieniowy był stały. Tam były grupy nastolatków tak otyłych, że nie mogłam pojąć co dotychczas robili rodzice i dlaczego nie reagowali. Mój 5latek przy naprawdę niepokojącej nadwadze był wśród nich dzieckiem wyróżniającym się sprawnością i budową sylwetki. ... Dla mnie nie było ugięcia przy płaczu na spacerze "chce małego loda, takiego tyciego, kawałek ciasteczka" - po prostu - 'nie". 6 -dniowy wysiłek fizyczny był natomiast niweczony przez mamusie, które przyjeżdżały odwiedzać dzieci i bach na spacer i bach na pucharki lodowe, bite śmietany i inne cuda - czyli dziecko właśnie zaprzepaściło 6 dni wysiłku i mniejszych lub większych efektów utrzymania organizmu w ryzach. I co z tego, że potem lekarz wydaje zalecenia - jak dziecko wraca do domu i po tygodniu, dwóch - do wagi sprzed terapii, bo kto i co ma pilnować. To nie jest wyraz zaniedbania dziecka, to nie jest wyraz niemocy, to jest świadome działanie rodzica nadopiekuńczego.
          I niestety poza poradą - jakie rozwiązania są skuteczne - nic nie można zrobić, dopóki mentalność takiego rodzica nie ulegnie zmianie a tym samym zrozumienie, że kieruje się przemocą w białych rękawiczkach w stosunku do dziecka to żadnych efektów nie będzie.
          Ingerowanie w życie dziecka natomiast zakończy się natychmiastowym ucięciem kontaktów. Nie ma u nas przymusu leczenia ... w takich przypadkach. A udział w terapii / opieka dietetyczna jest dobrowolna. Zakończy się to tak, że dziewczynka będzie trafiać do szpitala i będzie leczona doraźnie, a na uwagi lekarzy po prostu matka będzie przyjmować ze skruchą, po czym por powrocie do domu będzie jak było. I to się nie zmieni, póki rodzic nie zmieni siebie i swojego podejścia.
          • zlosnica100 Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 15:39
            Zgłosić do opieki, a może sensowniej do jakiejś fundacji zajmującej się dziećmi.
          • quba Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 22:16
            demonsbaby napisała:

            > w sumie nawet w Chinach za skrajne obżarstwo u dziecka mieli je odebrać matce .
            > .. czy zabrali nie pamiętam.


            zabrali, zabrali i Ameryce Południowej też.
            W Wielkiej Brytanii zabrali właścicielom utuczonego psa, po czym go odchudzili i oddali, bo pies kochał swoich państwa, i odebranie go na zawsze byłoby wielką kolejną krzywdę dla psa.
            A tu?
            Nie można matce odebrać/zawiesić władzy rodzicielskiej, tylko się czeka, by matka zatuczyła dziecko na śmierc?
            Nie chce jeść sałaty, tylko frytki?
            Zmienić żywienie na pozajelitowe, jak długo trzeba,
            Tylko, że to trzeba zrobić,
            A kogo obchodzi taka pacjentka?
            Trudna, upasiona, nierozumiejąca?
            Nikogo!
            Tylko autorkę wątku.
            To po co się męczyć, no nie?
      • pieskuba Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 15:58
        Nic więcej nie powinno się zrobić? Czyli wolno zatuczyć dziecko na śmierć a ingerencja z zewnątrz nie powinna wykraczać poza udzielenie dobrej rady? Odwróćmy sytuację - wyobraźmy sobie, że matka głodzi dziecko (przecież to wszystko jedno, każdy ze sposobów może doprowadzić do śmierci, prawda?). Matka głodzi dziecko, a my udzielamy dobrej, uprzejmej rady - "Szanowna Pani, może jednak zgodziłaby się Pani dać córce coś do jedzenia, bo może umrzeć,ale proszę pamiętać, nie chcę być nieuprzejma i urazić Pani uczuć, bo moim głównym pragnieniem jest zachować się taktownie w tej trudnej sytuacji?" Savoir vivre ponad wszystko. A dziecko? Niech sobie umiera? Znakomita rada, doprawdy.

        pies
        • kocia_noga Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 18:31
          Takie jest właśnie kościelno-prawackie nastawienie - państwo ma nie tykać świętej polskiej rodziny.
          I państwu to na rękę, bo inaczej trzebaby było opłacić kuratora, ośrodki leczenia, terapie rodzinne itp. Bez tego jest OK, a prawica nie drze się na antyrządowych wiecach.
          • bazia8 Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 20:24
            no właśnie, czym się różni tuczenie od głodzenia? Głodzenie od molestowania?
            • twoj_aniol_stroz Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 20:33
              To nie jest różnica pomiędzy tuczeniem a głodzeniem, ale adekwatne byłoby tu porównanie do mamy wpędzającej córkę w anoreksję poprzez ciągłe odchudzanie. I tu już jest problem, bo mama daje jeść, "dba" o dziecko, bo chce by nie było otyłe i dlatego ciągłe odchudzanie. w tym przypadku sytuacja jest odwrotna, ale podobnie skomplikowana.
          • twoj_aniol_stroz Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 20:36
            Czy Ty masz pojęcie jak wygląda wychowanie dziecka przez instytucje i co to oznacza? Bo jak Ci się wydaje, że odebranie dziecka matce oznacza automatyczne leczenie tegoż dzieciaka to się grubo mylisz. Dziecko trafia do DD a tam opiekunowie mają gdzieś, że dziewczynka jest otyła i chora, pies z kulawą nogą się nią nie zainteresuje.
            a ideologię polityczna to w kazda stronę można dorobić, więc argument jest cienki niczym sik pająka.
            • kocia_noga Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 30.08.12, 22:25
              Sik pająka to też od Ledóchowskiej?
              Pisałam o kuratorze, terapii rodzinnej i leczeniu.
              Nadużycia, nadużycia.
              • twoj_aniol_stroz Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 31.08.12, 14:23
                Jak Ci się sik pająka podoba to możesz ukraść :) Nie, to nie Św Urszuli - to od jednej pani profesor socjologii :)
                Hm, a wiesz jak wygląda w Polsce opieka kuratora? A tak konkretnie to jak wyobrażasz sobie terapię czyjąkolwiek jeśli ten ktoś terapii nie chce, nie widzi w niej sensu? Żeby komukolwiek pomóc to on tej pomocy musi chcieć - nie da się tego zrobić na siłę kuratorem, sądem i żadną inną instytucją.
                • jola-kotka Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 01.09.12, 03:17
                  Tylko krowa nie zmienia pogladow,gdyby dziewczynie dano szanse,znalezc sie wsrod specjalistow w osrodku stworzonych do pomocy takim dzieciom,moglo by to bardzo pomoc w jej nastawieniu do samej siebie.
                  Nikt tutaj nie mowi o odebraniu matce dziecka i zabraniu go do domu dziecka,nakrecasz sie niepotrzebnie.
                  Gdyby do mamusi przyszlaby jakas pani z opieki spolecznej albo kurator wystarczyloby pewnie taka pania postraszyc i zgodzilaby sie na terapie corki,co by z tego wyszlo przynioslaby przyszlosc,ale przynajmniej ktos by cos zrobil,zeby dac szanse dziewczynie na normalne zycie.
                  Zastawianie sie argumentem jak to wyglada opieka kuratora itd.w polsce jest glupie.
                  A jesli chodzi o opieke w domach dziecka to ja akurat wiem jak wyglada i pomimo tego jak jest w takich domach prosze nie obrazaj ludzi pracujacych tam,mowiac,ze im lata czy dziecko jest zdrowe czy chore.
                  Fakt nie trabi sie na prawo i lewo o tym,ze dane dziecko ma taka czy taka chorobe i ze mu sie pomaga jak tylko sie da,ale sie pomaga czesto,za pieniadze sponsorow,osob prywatnych,takze warto by bylo sie zstanowic dowiedziec zanim sie cos takiego napisze.
                  • twoj_aniol_stroz Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 02.09.12, 15:36
                    Widzisz, właśnie przez to, że mam do czynienia zarówno z rodzinnymi domami dziecka jak również z państwowymi to niestety wiem jak to wygląda. Kiedy mamy do czynienia z poważną chorobą (uznaną przez społeczeństwo za poważną) to wiem, że sponsorzy się znajdują. W tym przypadku mamy do czynienia z otyłością, która przez wielu ludzi nie jest traktowana poważnie (choćby lekarze, którzy teraz się opiekują dziewczyną). Wiem także co znaczy opieka kuratora. Aż za dobrze, niestety... Rzecz w tym, że opieka kuratorska oznacza najpierw proces sądowy, gdzie sąd kogoś takiego ustanowi nad tą kobietą. Tylko machina sądowa może też wydać wyrok niekoniecznie tak łagodny jak nam tu wychodzi. Ale przyjmijmy, że sąd ustanowi kuratora nad tą matką i jej córką. I tu znów mamy do czynienia z losowością, bo może to być ktoś naprawdę z powołania, ale niestety naoglądałam się kuratorów, którzy odfajkowywali robotę łykając gładko każdą bujdę opowiadaną przez podopieczną. Tak pięknie jak piszesz to bardzo rzadko się zdarza niestety co widać choćby przy braku reakcji lekarzy na problem tej dziewczyny...
                    • karolina33331 Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 16.09.12, 14:08
                      wczoraj spotkałam przez przypadek mamę dziewczynki. Zaprosiłam do siebie i zapytałam czy były u lekarza i jak się czuje. Odpowiedziała, ze u lekarza nie były, bo powiedziałby mi to samo co ona, że dzecko musi lezec i tyle/ Noga znowu bardzo ją boli i nie może chodzić. Powiedziałam jej, że musi cs zrobic, zeby nie stao się najgorsze. ale ona niestety nic zrobic nie zamierza :(
                      • twoj_aniol_stroz Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 17.09.12, 15:23
                        I to jest do granic możliwości frustrujące :( Wiem jak czuje się człowiek, który widzi kogoś pchającego sie w przepaść i nie może zrobić absolutnie nic. Koszmarne uczucie :( Ja bym rozmawiała z tą dziewczynką, choć nie wróżę to większych sukcesów :( Ta matka z jakiś względów nie chce kontaktu z lekarzami. Dlaczego? Może być tysiące powodów od nie chce mi się z tym walczyć, poprzez boję się oceny siebie jako złej matki aż do przekonania o czyhaniu na nią i jej dziecko włącznie. To nie jest problem głupoty matki, która na siłę tuczy dziecko, ale problem w postrzeganiu otoczenia przez tę kobietę :( A może ją podejść w ten sposób, że z pewnością bardzo ciężko jest jej samej borykać się z chorobą córki, że może warto pomyśleć o wsparciu psychologa dla niej jako matki? Może tym sposobem ona trafiłaby do kogoś kto umiałby do niej dotrzeć? Czasem jest tak, że przykre doświadczenia z dzieciństwa, młodości wpływają potem na niechęć do jakiś działań i dopiero zupełnie nowe spojrzenie obcego człowieka potrafi zmienić nasze postrzeganie rzeczywistości.
                        Tak, czy siak nie zazdroszczę :(
                        • karolina33331 Re: Do Twój_Anioł 21.09.12, 07:35
                          Od początku tygodnia nie mamy kontaktu z dziewczynką. Ostatni raz córka klikała z nią w poniedziałek i koleżanka powiedziała jej "znowu jestem chora(przeziębiona), ale mama oczywiscie powie, ze nic mi nie jest". Poniewaz córka często wypytywała ją o stan zdrowia dziewczynka unika z nią kontaktów, bo poczuła się zagrożona. Matka dziewczynki podejrzewam ma uraz do lekarzy. jej mąż umarł w domu na oczach jej i dzieci w wieku 36 lat, poniewaz nie leczył b.powaznej (smiertelnej)choroby.
                          Mama dziewczynki jak powiedziałam juz nie chce nic robic, a jak nadmieniałam wie, że choroba dziecka jest smiertelna.
                          Postaram się o tym nie myśleć więcej, bo nic juz zrobic nie da się.
                          • twoj_aniol_stroz Re: Do Twój_Anioł 21.09.12, 17:20
                            Masakra! A Rodzeństwo tej koleżanki w jakim jest wieku?
                            • karolina33331 Re: Do Twój_Anioł 22.09.12, 16:10
                              dziewczynka ma jedną siostrę rok młodszą, równiez b.otyłą. Wracaj ac do dziewczynki moja córka wczoraj powiedziała, ze ona ju z nie będzie przekonywa c jej, ze zle robi i sobie szkodzi, bo to nie ma sensu.
                          • mruwa9 Re: Do Twój_Anioł 21.09.12, 17:59
                            tez bym zerwala kontakty z kims, kto sie po chamsku wtrynia z buciorami w nie swoje zycie i sprawy. Zwlaszcza te dotyczace zdrowia i choroby.
                            Rozumiem dobre intencje, ale dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.
                • karolina33331 Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 01.09.12, 08:31
                  zagadzam się z Tobą siłą ich nie przekonam.
                  • paris-texas-warsaw Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 22.09.12, 22:33
                    Śledzę ten wątek od początku, bo bardzo mnie zainteresował i cały czas zastanawiałam się, czy może ta sprawa jakoś się pozytywnie rozwiąże.

                    Widzę, że sprawa jakby utknęła i małe są szanse, że nagle nastąpi jakiś przełom na skutek działań jedynego opiekuna dziecka - matki. Z tego względu zadzwoniłam dziś do telefonu zaufania Fundacji Dzieci Niczyje tel. 116 111. Porozmawiałam tam z psychologiem. On ocenił tę sytuację jako niespełnianie bardzo ważnej potrzeby dziecka - do leczenia, do opieki. Z wątku rozumiem, że lekarze wskazali przy bardzo poważnej chorobie ośrodek leczenia poza miejscem zamieszkania, a matka z uwagi na odległość się nie zgodziła nie zapewniajac alternatywnego prywatnego leczenia (w tym wypadku podejrzewam, że bardzo drogiego i wymagajacego szeregu specjalistów). Stan zdrowia dziecka jest alarmujacy, może doprowadzić nawet do śmierci. Wg psychologa z ww. fundacji z uwagi na zaniedbywanie, złe odżywanie, faktyczne nieleczenie dziecka można zgłosić sprawę do sądu. Składa się - jak usłyszałam - tzw. wniosek o wgląd w sprawy rodzinne (o ile dobrze to zapisałam). Ten psycholog powiedział mi, że sąd może nakazać np. przymusowe leczenie dziecka (psycholog podał mi przykład, że takie leczenie miało miejsce np. w przypadku anoreksji dziecka).

                    Ja nie znam danych (imienia, nazwiska, adresu) dziecka, ale sama bym taki wniosek do sądu złożyła. Sytuacja niepodjecia jakichś działan, to jak czekanie na śmierć tego dziecka. To nie jest samodzielna osoba, tylko niepełnoletnia, poważnie chora, uzależniona od decyzji matki półsierota, która nie ma np. wsparcia w drugim rodzicu. Bardzo trudna i w tym wypadku niebezpieczna sytuacja.

                    Dla mnie niepodjęcie jakichś zdecydowanych działan, to analogiczna sytuacja, jak np. obserwowanie notorycznie bitego dziecka i czekania aż może umrze z powodu odniesionych obrażeń. Wg mnie żaden czlowiek nie powinien dopuscić się do zaniedbania jesli chodzi o taką sprawę. Ostatnio przy tragedii z Pucka, dyrektorka szkoły powiedziała, że matka zastępcza miała jakis epizod agresji wobec rodzonego dziecka, ale ubłagała szkołę, żeby nie zawiadamiała odpowiednich organów. Gdyby zawiadomiła, osoba ta nigdy nie zostałaby matką zastępczą, bo jej dane widniały by np. w kartotekach policyjnych. Od takiego "małego" "ulitowania" się zaczeła się być może wielka tragedia.

                    Psycholog z Fundacji Dzieci Niczyje zachęca też, żeby byc może ta dziewczynka sama zadzwoniła na ich linię tel. 116 111 - specjalny telefon dla dzieci i młodzieży. Sprawa jest jednak bardzo trudna i zapewne samo dziecko w tym wieku nie zdoła bez silnego wsparcia - być może instytucjonalnego - rozpocząć należnego mu leczenia.

                    Psycholog wskazał mi też z uwagi na możliwość złożenia ww. wniosku do sądu o uzyskanie porady w telefonie zaufania Rzecznika Praw Dziecka. Ten telefon dziś nie działa. Zadzwonię tam w poniedziałek i napiszę, czego się dowiem.

                    Zupełnie się nie zgadzam z Panią Agnieszką, że Autorka wątku niewiele może zrobić i jedynie dobrze, żeby wytłumaczyła własnemu dziecka trudność tej sytuacji. Ja gó...e z uwagi na zdrowie i życie tego dziecka złożyłabym taki wniosek w sądzie, żeby odpowiednie organy zajęły się leczeniem tej dziewczynki, ale również, żeby pokazać własnemu dziecku, że nie można patrzeć bezczynnie jak inne dziecko umiera. To nie jest stan wojny, klęski żywiołowej, czy XIX w., gdy ciężko coś zrobić. To, że matka tego dziecka mogłaby się obrazić, albo córka straciłaby przyjaciółkę (zakaz kontaktów, obrażenie się), to są małe koszty gdy w grę wchodzi śmiertelna choroba osoby nie decydującej jeszcze w pełni o swoim życiu i możliwościach leczenia.


                    • paris-texas-warsaw Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 25.09.12, 20:56
                      Wczoraj, tak jak obiecywałam, zadzwoniłam na infolinię Rzecznika Praw Dziecka, tel. 800 12 12 12. Pani z Biura Rzecznika potwierdziła, że własciwe w takiej sprawie jest złożenie wniosku do sądu o wgląd w sprawy rodziny. Jeśli nie chce Pani tego robić osobiście, to może Pani podać personalia dziecka (imie, nazwisko, adres) i opisać sytuacje dziecka w piśmie / mailu do Rzecznika. Pismo / mail może być anonimowy. Rzecznik zobowiązany jest wówczas osobiście przekazać sprawę do sądu.
                      Pani z Biura Rzecznika powiedziała, że ww. wniosek powinni złożyć już lekarze powziąwszy informacje, że dziecku pomimo istotnych wskazań lekarskich opiekun odmawia specjalistycznej opieki lekarskiej. Nie wiemy jednak, co matka dziecka powiedziała lekarzom, mogła powiedzieć, że będzie np. kontynuowane leczenie prywatnie, etc. W każdym razie być może Pani jest teraz jedyna dorosłą osoba zdającą sobie sprawę, że dziecko zostało pozbawione właściwej opieki medycznej. Pani z Biura Rzecznika zaznaczyła, że informację o tak krzywdzonym dziecku najlepiej przekazać jak najszybciej i że na osobie, która ma informacje o sytuacji dziecka ciąży obowiązek powzięcia jakichs działan (nie sprecyzowała - prawny czy moralny).

                      Podkreslenia wymaga fakt, że dziecko nie cierpi tylko na otyłość i dostaje niezdrowe jedzenie, ale że cierpi na zakrzepice żył - bardzo poważną, grożącą również śmiercią, chorobę i nie została mu udzielona specjalistyczna opieka w przeznaczonym do tego ośrodku. Obecnie unieruchomione dziecko z bolącą nogą skarżyło się również Pani córce na zaziębienie i odmowę matki, by została jej udzielona pomoc medyczna z uwagi na to zaziębienie (zdiagnozowane tylko przez dziecko, więc w zasadzie nie wiadomo, co to za choroba, powikłania, etc).

                      Z uwagi na opublikowanie tego wątku, prosze o informację, czy podjęła Pani jakieś kroki lub coś się zmieniło w sytuacji dziecka. Pomyślałam, że jeśli nie znajde tu informacji (a z ostatniego postu wynikało, że juz Pani nie zamierza się tą sprawą interesować, być może nawet Pani nie zagląda do tego wątku/internetu), to wydruki tego wątku sama przekażę policji/prokuraturze i Rzecznikowi Praw Dziecka, by być może te instytucje poprzez odnalezienie Pani po IP komputera namierzyły opisana dziewczynkę, by nie zostawić jej bez pomocy.

                      Pozdrawiam.
                      • paris-texas-warsaw Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 25.09.12, 21:00
                        Przesyłam jeszcze namiary na Rzecznika Praw Dziecka:

                        Rzecznik Praw Dziecka
                        ul. Przemysłowa 30/32
                        00-450 Warszawa
                        telefon: (22) 583 66 00
                        fax: (22) 583 66 96

                        Biuro jest czynne od poniedziałku do piątku w godzinach 08.15 - 16.15.

                        Adres poczty elektronicznej:
                        rpd@brpd.gov.pl

                        Przyjęcia interesantów:
                        od poniedziałku do piątku w godzinach 8.15-16.15
                        telefon: (22) 583 66 00 , 800 12 12 12
                        (zachęcamy do wcześniejszego umówienia wizyty)
                        • julka_2007 Re: Przyjaciółka mojej córki 27.09.12, 12:34
                          od poniedziałku dziewczynka wróciła do szkoły. Zainteresowała się jej sytuacją również wychowawczyni. Podobno dziewczynka była na wizycie u specjalisty,zaczęła dietę, bierze leki i jak na razie noga przestała boleć. Czeka ją długie leczenie zakrzepicy.
                      • rumpa Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 28.09.12, 13:51
                        Pełen szacunek paris-texas-warsaw.
                        Pani ekspert dała ciała, ale bardzo ładnie pisała, tak kulturalnie i z szacunkiem dla odmienności ludzkich. W końcu to dziecko, własność rodziców. Sugerowałabym jednak tutaj spotkanie z supervisorem, bo chyba jednak coś było bardzo nie tak z Pani stosunkiem do tej sprawy.
                        co do mruwy - no cóż, mam nadzieję, wiem, że do głębi podłą i złośliwą, że stanie się ofiarą własnych przekonań w wykonaniu innych ludzi. Ale nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, bo raz, mruwa będzie przecież zadowolona, a dwa - nie jestem terapeutą i mogę być wredna, niemiła i niekulturalna, a także pozbawiona szacunku dla odmienności ludzkich.
                        • mruwa9 Re: Przyjaciółka mojej córki- Do Pani Expert 28.09.12, 16:53
                          a po polsku mozesz?
                          i czy wiesz, ze twoj nick po szwedzku znaczy "dupa"?
                          I jest takie stare przyslowie: dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane.
                          To do autorki watku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja