rybka64
12.09.12, 08:47
Witam. Muszę się gdzieś wygadać i zaczerpnąc opini beztronnych. A więc jak to w rodzienie bywa, zawsze bywają czarne owcy. Za taką mnie uważa tęsciowa i siostra mojego męża. Ja od początku ta niedobra i wredna, choć nigdy nie miałam w stosunku złych intencji. Zawsze to mi zawsze bardziej zależało na dobrych relacjach. Dziś po 12 latach małżeństw i wielu różnych sytuacjach z życia, chce zerwać z nimi kontakt na dobre. Mam dość różnych sytuacji. Np. jak zajedziemy teściowa ma minę jakby ją z krzyża zdjęto, moimi dziećmi czyli jej wnukami się nie interesuje bo to moje dzieci i jej syna, a ja ta zła. Wieczne sytuacje pół roku źle, pół roku dobrze, nie wiadomo co się zrobi i tak źle. A ja jestem już tym zmęczona, uleganiem i dopasowywaniem się do niech. Jak przyjadę do nich to jest tak, skoro już przyjechałam to zrobię ci kawę, a jak nie jeżdzimy to czemu nie jeżdziecie. I tak ze wszystkim. Chce się odciąć i zerwać kontakty na dobre, zero jeżdzenie i wizyt, tylko czy to jest dobry pomysł? Nigdy nie pomagali i nie zajmowali się wnukami. Syn zostawał u teściowej do 1,5 roku, dziś ma 8 lat i nie jest z nią związany emocjonalnie. Zresztą zawsze byla to opieka wyproszona, zero inicjatywy z jej strony. Córka byla kilka razy, a ma 4 lata. Gdy byla wielka wojna 3 lata temu między mną a teściową (oczywiście moje wina, bo nie chciałam jechać w 6 osób na targ, bo jedno dziecko musiałoby siedzieć na kolanach, ale to ja winna) poszlam i pogodziłam się z nią dla dobra dzieci, bo nie chciałam żeby dzieci mi zarzuciły że izoluje je od babci, ale babcia to ma gdzieś. Więc po co się starać, po co jeżdzieć na urodziny i odgrywać sceny kochającyhc się ludzi? Przed mojim synem komunia, i nie chcialabym mu zrobić krzywdy emocjonalnej, ale same już jestem nimi wykończona bo mają na mnie toksyczny wplyw, a ja nie mam złych intecji, wszysko zawsze bardzo przeżywam i biorę sobie do serca. Przyszlo mi do głowy żeby się odciać od rodzinki i nawet nie zapraszać na komunię; teściowej i córki z rodziną (my zresztą u nich na komuni byliśmy potraktowani jak nieproszeni goście). Nie chce od nich już nic: pomocy i zlamanej złotówki. Odciąć się i nie prosić czy udawać dla dobra dzieci?. Dodam że moja mama nie żyje od 11 lat, zmarła przed narodzinami wnuków i chcialam żeby ta druga babcia zżyła się z dziećmi. Ale ona to olała. Dba tylko o wnuki swojej córki. Odizolować się czy nie? Prosić na komunię czy nie?