odizolować się czy nie

12.09.12, 08:47
Witam. Muszę się gdzieś wygadać i zaczerpnąc opini beztronnych. A więc jak to w rodzienie bywa, zawsze bywają czarne owcy. Za taką mnie uważa tęsciowa i siostra mojego męża. Ja od początku ta niedobra i wredna, choć nigdy nie miałam w stosunku złych intencji. Zawsze to mi zawsze bardziej zależało na dobrych relacjach. Dziś po 12 latach małżeństw i wielu różnych sytuacjach z życia, chce zerwać z nimi kontakt na dobre. Mam dość różnych sytuacji. Np. jak zajedziemy teściowa ma minę jakby ją z krzyża zdjęto, moimi dziećmi czyli jej wnukami się nie interesuje bo to moje dzieci i jej syna, a ja ta zła. Wieczne sytuacje pół roku źle, pół roku dobrze, nie wiadomo co się zrobi i tak źle. A ja jestem już tym zmęczona, uleganiem i dopasowywaniem się do niech. Jak przyjadę do nich to jest tak, skoro już przyjechałam to zrobię ci kawę, a jak nie jeżdzimy to czemu nie jeżdziecie. I tak ze wszystkim. Chce się odciąć i zerwać kontakty na dobre, zero jeżdzenie i wizyt, tylko czy to jest dobry pomysł? Nigdy nie pomagali i nie zajmowali się wnukami. Syn zostawał u teściowej do 1,5 roku, dziś ma 8 lat i nie jest z nią związany emocjonalnie. Zresztą zawsze byla to opieka wyproszona, zero inicjatywy z jej strony. Córka byla kilka razy, a ma 4 lata. Gdy byla wielka wojna 3 lata temu między mną a teściową (oczywiście moje wina, bo nie chciałam jechać w 6 osób na targ, bo jedno dziecko musiałoby siedzieć na kolanach, ale to ja winna) poszlam i pogodziłam się z nią dla dobra dzieci, bo nie chciałam żeby dzieci mi zarzuciły że izoluje je od babci, ale babcia to ma gdzieś. Więc po co się starać, po co jeżdzieć na urodziny i odgrywać sceny kochającyhc się ludzi? Przed mojim synem komunia, i nie chcialabym mu zrobić krzywdy emocjonalnej, ale same już jestem nimi wykończona bo mają na mnie toksyczny wplyw, a ja nie mam złych intecji, wszysko zawsze bardzo przeżywam i biorę sobie do serca. Przyszlo mi do głowy żeby się odciać od rodzinki i nawet nie zapraszać na komunię; teściowej i córki z rodziną (my zresztą u nich na komuni byliśmy potraktowani jak nieproszeni goście). Nie chce od nich już nic: pomocy i zlamanej złotówki. Odciąć się i nie prosić czy udawać dla dobra dzieci?. Dodam że moja mama nie żyje od 11 lat, zmarła przed narodzinami wnuków i chcialam żeby ta druga babcia zżyła się z dziećmi. Ale ona to olała. Dba tylko o wnuki swojej córki. Odizolować się czy nie? Prosić na komunię czy nie?
    • lexi777 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 09:02
      Nie musisz zrywać kontaktów, po prostu więcej asertywności i olewania. Jeśli oni tak mogą to Ty też i przestań się przejmować ich zdaniem.Patrz tylko na siebie. Jeśli babcia nie chce lepszych kontaktów z wnukami to nic nie poradzisz, babci nie zmienisz. Ale nie świeciłabym za babcię oczami i nie przepraszała za jej fochy. Zaprosić możesz i tyle, traktuj jak daleką rodzinę i metoda wpuszczania jednym uchem a wypuszczania drugim....Poco masz się denerwować przez obcych sobie ludzi??
    • jak.z.nut Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 09:17
      A co mąż na opisaną sytuację? Czy też czuje się jak nieproszony gość? Chociażby ze względu na niego zerwanie kontaktów byłoby błędem. To że teściowie nie pomagali przy wychowaniu dzieci, nie powinno mieć znaczenia, nie muszą tego robić ba, może nawet nie lubią. Po prostu bądź bardziej asertywna i przestań się przejmować ich opinią.
      • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 09:57
        Ja mam po prostu głupi charakter, przejmuje się za bardzo za kogoś, nawet jak to nie moja wina. Wszystko odbija się na moich nerwach i zdrowiu. Mąz stosuje zasadę jednym uchem wleci drugim wyleci, już zmądrzał. A ja nie umiem. Nigdy tak nie byłam i chyba nie będę. przejmuje się za sieibie i wszyskich innych. Nie lubię udawania i męczą mnie te sceny. Dla mnie albo jest dobrze albo źle. Jak dobrze jest to krótko, a jak źle to po co komu takie kontakty, po to żeby sobie nerwy psuć. W sumie można jechać pośmiać się i udawać, czasami coś glupieo powiedzieć albo się pochwalić (zazdrośni o wszysko), tylko ile tak można. Ja wiem że to ich denerwuje jak wchodzimy i jesteśmy uśmiechnięci i udajemy że wszysko gra. Ich to bardzo w kurza, ale czy jest sens na dłuższą metę. Ja kilka razy na przestrzeni tylu lat walczyłam o to żeby było dobrze. Podporządkowywałam się pod nich. np. z tą sytuacją z wyjazdem na targ. Było tak że przyjechała teściowa z córką i wnukami, ja nie wiedziałam że wsyskie jadą, wiec zabrałam syna bo nie miałam go z kim zostawić, a byłam już umowiona z teściową. Nie wiedziałam że córka pojedzie z dziećmi. Przyjechały a ja nie pojechałam, bo moje albo jej dzieci musialyby siedzieć na kolanach. Teściowa się wściekła i wyzwała mnie na drodze. Cróka siedziała cicho. Zanim dojechala na targ zadzwoniła do syna i powiedizała że jeżdzieć nie będzie. Więc my też przestali,sy jeżdzić. Córka tęściowej też stwierdziła że jeżdzić nie będzie bo my nie jeżdzimy, a ja nie pojechaam ze wzgląd na bezpieczeństwo. A potem jeszcze przepraszałam bo mi żal było moich dzieci. I ciągle takie sytuajce, że to niby ja winna. Dlatego mam dość. I wiem jedno, jeżeli z ich strony nie będzie żadnej dobrej woli do maja, nie zaproszę na komunię. Nie potrzebuje na komuni zgrzytów i chorych sytuacji. to jest święto mojego syna i moje i męża. Nie mam zamiaru w tym dniu psuć sobie nerwów. A prezentów od nich nie potrzebuje ani moje dziecko. I tak zresztą wszysko oni olewają. Ja do ich dzieci jeżdziłam 15 lat na mikołaja. W zeszłym roku spasowałam, ale szwagierka też. No bo skoro jej dzieci nie dostaną, dlaczego ona ma dawać. Tylko moje dzieci miały dopiero 7 i 3. Przykre to jest i boli. Ale cóż. Brać każdy umie, zrewanżować się już nie. Wygadalam się. Dzięki
    • taniec_ognia Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 09:46
      Zdaje się, że dosyć szybko zapomniałaś, że masz na sumieniu ciężkie, bardzo ciężkie winy wobec swojego męża - zdradziłaś go, teraz jeszcze chcesz go odizolować od jego rodziny. Jesteś potworną egoistką i popełniasz kolejne niewybaczalne błędy. Opamiętaj się, pomyśl o mężu i dzieciach, dla nich babcia, to ktoś więcej niż pomoc domowa.
      A między nami mówiąc, kobiety mają intuicję, zatem teściowa i siostra męża wyczuwają być może to, o czym jeszcze go nie poinformowałaś... Ogólnie za mało się starasz, rodzina to nie otwarty portfel, ale więzi, emocje - u Ciebie z tym krucho.
      I żeby było jasne - nie ma takiej opcji, żeby nie poprosić na komunię matki męża, niezależnie od tego, co Ty o niej myślisz.
      • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 10:02
        Wiesz bo jak się jest samemu przez wiele lat, i szuka się akceptacji i miłości wśród najbliżsych a oni cię olewają, to w końcu człowiek szuka akceptajci na siłę gdzie indziej. Jak się jest samotnych w małżenstwie i nie ma się nikogo kto by pomógł. Ale koniec dyskusji.Zycie jest takie jakie jest. A teściowej nie zaproszę. A siostra się puściła przede mną. Taka owa siostra mojego męża. jeszze miała dwóch jednocześnie. Mojego i innego. Nieźle nie. Więc nie oceniaj.
      • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 10:19
        A egoistą to ja się dopiero będą , zbyt długo byłam pokorna, podporządkowująca się i uległa, a jak się stawiałam to walnięta. Zbyt długo myślałam o innych tylko nie o sobie, o teściowej, szwagierce, i nawet o mężu. Egoizm to przepis na życie bo inaczej cię ludzie zjedzą. Połkną żywcem. Nie chce być tak, i nie podoba mi się byciem takim, ale wyboru nie mam, nie pozwolę sobie wejść nikomu więcej na glowę. Aemn.
      • agaja5b Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 12:38
        Kto kogo zdradził w tym wypadku to sprawa między małżonkami. Teściowa z córunią mogą sobie nawet nie wiem jakie snuć domysły i widzenia, ale są to TYLKO ich własne projekcje, bez żadnego punktu styczności z autorką wątku, bo :
        1 )małżonkowie są winni wierność i lojalność tylko wobec siebie a nie z automatu wobec mamusi, siostry, brata, szwagra i czego tam jeszcze
        2) obstawiam raczej w tym wypadku nielojalnośc męża wobec żony, bo przedkłada swoją rodzinę nad nią, ale to również sprawa między nimi a nie między mamusią, siostrą, bratem itp. Ja rozumiem argumenty dobrych chęci, żal im syna i brata, że z taką nieodpowiadającą im ożeniony ale jak powszechnie wiadomo piekło rodzinne jest pełne takich przykładów i znowu obstawiam nieudolność męża dającego pomiatać swoją żoną.
    • marianka_marianka Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 10:32
      Ćwicz asertywność.
      Nie trać czasu na zamartwianie opiniami innych, nie masz na to wpływu. Nie myśl o teściowej, szwagierkach i reszcie rodziny, kiedy poczujesz, że znów to robisz, przerzuć je na inny, przyjemniejszy tor, czytaj książki, oglądaj filmy itp.
      Co do komunii - zaprosiłabym babcię. Bądź, co bądź jest to rodzinna uroczystość, a babcia jak najbardziej się do niej zalicza. Nieobecność babci i reszty rodziny, najbardziej odczułoby dziecko, a tego chyba nie chcesz.
      • sebalda Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 11:13
        Albo piszesz nieskładnie i coś pomyliłaś, albo ja nie rozumiem, ale o co chodzi w tym zdaniu:
        "Nigdy nie pomagali i nie zajmowali się wnukami. Syn zostawał u teściowej do 1,5 roku". Albo nigdy nie pomagali, albo zajmowali się Twoim synem do 1,5 roku. To wcale niemała pomoc, to nie był ich psi obowiązek, ale dobra wola. Dzieci nie wiążą się emocjonalnie z kimś, o kim się źle mówi w domu, a z tonu Twoich wypowiedzi wynika, że sobie nie żałujesz i niewykluczone, że nie hamujesz się z krytyką teściów przy dzieciach, a one to chłoną jak gąbka. A może nie są niezwiązane, tylko nie okazują tego przy Tobie, bo wiedzą, że nie cierpisz dziadków.
        Izolować dzieci od babci można tylko w przypadku, gdy ta jest naprawdę toksyczna, jest alkoholiczką na przykład, albo niebezpieczną osobą, lub gdy jest jawnie wroga, ale w innych przypadkach nie powinno się tego robić, bo dla rozwoju dziecka kontakty z dziadkami są ważne. Niezaproszenie ich na komunię to kara dużego kalibru, nie wie, co moja teściowa musiałaby zrobić, żebym tak się zachowała.
        Dzieci uwielbiają spotkania rodzinne, im więcej ludzi, tym lepiej, mają kontakt z innymi dziećmi z rodziny. Pamiętam, że takie spotkania dla moich dzieci zawsze były olbrzymią frajdą, choćby dla mnie aż taką nie były. Nie można myśleć tylko o sobie w takich przypadkach.
        Tak uważam.
        Nikt nie ma obowiązku kochać teściowej, ale odbieranie dzieciom kontaktów z dziadkami to już poważna sprawa.
        Choć myślę, że i tak już postawiłaś, Twoje dobre samopoczucie jest najważniejsze:P
      • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 11:20
        Właśnie gdyby nie dziecko, to pewnie bym to olała. Ale ja caly czas w imię dzieci, a sytuacja i tak się nie zmienia. Moje nerwy tylko są słabsze. Czyli wychodzi tak jak mówi mój mąż, olać ich i robić dobrą mine do złej gry. Udawać że się kochamy i akceptujemy, może to lepszy sposób. Może udwanei że nie umieją nam zrobić na zlość, jest lepszy. Ze oni nam plują w gębą a my sie z tego śmiejmy. MOże tak lepiej.
    • agaja5b Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 12:13
      Wiesz, u mnie były bardzo podobne sytuacje. Pierwsze co moim zdaniem należy zrobić to odciąć się ale emocjonalnie, czyli kompletnie mieć w poważaniu co pomyślą o Tobie teściowa, siostra męża, rób tylko to co wydaje Ci się słuszne. Problem nasz wspólny chyba polega na tym że myślimy że kogoś zmusimy do miłości do nas przez pozwalanie żeby po nas jeżdżono w imię dobra, bo my kochamy bo przecież to matka męża jego siostra itp. Błąd nr 1 Nikogo nie zmusimy, może Cię pokochać za to jaka jesteś ale nie musi, tak samo z wnukami, ona sama buduje sobie z nimi relacje, jakie zbuduje takie będzie miała. Jesteś na dobrej drodze z tym egoizmem, tak zdrowy egoizm, zdrowo wyznaczone granice, poczucie że nikomu nie pozwolę sobą pomiatać muszą pochodzić z Twojego wewnętrznego przekonania o tym . Uważam że jesteś na dobrej drodze. Nie uzależniaj swego dobrego samopoczucia od tego czy ktoś cię kocha(teściowa) czy nie. No niestety my z tych o miękkim sercu ale jak widać życie uczy nas jak mieć twardą dupę. Miej poczucie że jesteś " warta swojej ceny w złocie" bo tak jest ale trafiłaś po prostu na nieodpowiednich ludzi.A dlaczego ? To juz należy się przyjrzeć rodzinie swego pochodzenia, jaka była twoja matka, relacje w rodzinie. Wiedz że nie musisz realizować tego co twoja matka choć to najsilniejszy wzorzec, można przyjąć to co dobre a złe wzorce zmienić, przestać realizować pewne schematy. Fakt wymaga to dużej pracy nad sobą najlepiej z pomocą, ale jest możliwe. I poczucie winy pogoń daleko, przecież wiesz że robisz dobrze. Ach najważniejsze przygotuj się na wszelkie konsekwencje swoich decyzji (czasem bolesne) tzn wielki foch, pretensje ze strony np. męża, dezaprobata wielu osób z otoczenia. Olej to.
      • agaja5b Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 12:24
        jeszcze dodam, bo przewija się u Ciebie problem komunii syna, że to czy je zaprosisz czy nie w sumie nie powinno mieć większego znaczenia dla Ciebie, to święto syna, jak chce widzieć babkę i ciotkę zaproś, z zastosowaniem zasady że dla mnie osobiście nic nie znaczą czyli zero nadskakiwania, goście jak wszyscy inni, najlepiej niech mąż nad nimi poskacze ale oczywiście nie daj się upchnąć w jakś kątek, tylko spokój, opanowanie, jak coś Ci wyraźnie nie leży to zwróć uwagę i miej w d... reakcje. Jasno i na temat. Głowa do góry, Ty tu rządzisz.
        • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 13:53
          Agajo5b masz świętą rację. Zbyt emocjonalne podejście do nich, zresztą do wszyskiego. Wyrzuty sumenia że się nie uklada, nawet jak to nie moja wina. Cokolwiek sie nie zrobi i tak źle. Całe życie byłam miękka, dlatego dostwałam po dupie, a czemu: żeby kogoś nie obrazić, nie urazić jego uczuć, nie skrzywdzić. To był błąd. Bardzo duży. Angażując się emocjonelnei w rodzinę nie wytyczyłam granic wchodzenie mi na głowę, i teraz jak się stawiam to jestem walnieta, bo ta nie dobra synowa zabrała syna i jeszcze go przeciągnęła na swoją stronę. Oczywiście że babcia nie mają obowiązku wychowyać dzieci, i mi nie wychowują/. Sama to robię. Ale babcie jak to babcie spędzają chyba czas z wnukami od czasu do czasu. A u mnie było tak, że jak był wnuka nie zawiązła to by babcia go na oczy nie widizała. Teraz nie woże, to teżźle bo przeciągam dzieci na swoją stroą. Ona sobie pracuje na opinie babci, i jej kiedy jej moje dzieci podziekują, jak ja i mój mąż. Skoro jedno dziecko cacy a drugie be, to fora do tej dobrej. A ona już jej też z czasem zapłąci, już płaci, bo zaczyna narzekać. Olać...
        • aqua48 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 14:01
          Co do komunii to święto syna, najlepiej byłoby jego zapytać kogo chce zaprosić. Jeśli Ty nie chcesz zapraszać teściowej i szwagierki w odwecie za swoje krzywdy, to zły pomysł.
          Natomiast jeśli na zaproszenie się zdecydujesz, absolutnie nie musisz im nadskakiwać, to nie ich święto, tylko Twojego dziecka, ono powinno być w centrum uwagi. Traktuj obie panie grzecznie, ale chłodno, tak jak one Ciebie. Nie musicie przecież się przyjaźnić, wyprawiać na wspólne wyjazdy (na ten targ), zapraszać na imieniny itp.
          A co do kontaktu dziecka z babcią, to myślę, że szybko to ona zbierze tego gorzkie owoce jak nie będzie miała serdecznej bliskości z Twoim synem kiedy on będzie nastolatkiem i będzie ją tak samo miał w nosie jak ona jego teraz. Natomiast absolutnie nie nastawiaj go przeciwko niej.
          • sorvina Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 10:50
            Autorka z żalu i goryczy zaczyna popadać w drugą skrajność i tak naprawdę pokazuje, że jest dopiero na początku swojej drogi do dojrzałej niezależności. Nie trzeba być wredną suką przepełnioną nienawiścią by stawiać granice. Wystarczy szanować siebie i asertywnie się komunikować. Warto w pewnym momencie uporać się z poczuciem krzywdy i skupić na tym co dobre dla nas i naszych najbliższych.
    • tully.makker Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 14:06
      Zastanawiam sie, ile tego o czym piszesz dzieje sie naprawde, a ile w teojej (prrezewrazliwionej) glowie
      • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 14:50
        Masz rację mam przewrażliwioną głowę. A raczej mialam bo mi zbyt bardzo zależalo, a teraz staram się na to lać, bo bez względu na to czy czy sie starałam czy nie jednakowo traktowana. Czarna owca. heheeh..Gdy urodziło się pierwsze dzieco, dziadkowie przyjechali i kupili kaftanik i śpiszki, hihi. ( 4000 zł emertytury) Wcześniej syn zadzwonił do mamy czy by rosołu nie ugotowała a ona niech wam przyjaciele ugotują. Inna glupia sytuajca.. Przyjeżdzam do teściowej w ciązy. Jestem już po jednym po pornieniu i na podtrzymaniu,i po pobytach w szpitalach, a teściowa rzuca hasło...Weż przeczytaj ssobie gazetę, jest tam artykuł o dziecku roślince, co tylko leży. Wyszłam z płączem i dostałam schizy że urodze chore dziecko. I mnóstwo innych sytuacji, ale te najbardziej bolą. Stąd moje przewrażliwienie, ale to ja ta nie dobra...hihi..Teraz się z tego śmieje, ale jakie ziarno zasadzą takie zbiory zbiorą wcześniej czy później. Już zbierają, nie podoba im się że synowi się układa, że syn nie narzeka finansowo, jest samodielny i nie biedoli i nie przychodzi po łaski do rodziców. Ale to znowu ja ta niedobra, bo męża do roboty wysłałam i czasami mąż bierze fuchy..Oj jaka ja wredna synowa, tak wykorzystuje ich syna..Ot życie....
        • yoma Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 15:40
          > Gdy urodziło się pierwsze dzieco
          > , dziadkowie przyjechali i kupili kaftanik i śpiszki, hihi. ( 4000 zł emertytur
          > y)

          A co mieli, przepraszam, kupić z tej emerytury? Złoty nocnik? Nie wiesz, że się innym w portfele nie zagląda?

          > Wcześniej syn zadzwonił do mamy czy by rosołu nie ugotowała

          A sam nie mógł? Książki kucharskie istnieją, a rosół pilnowania nie wymaga.

          Teściowie wam przez półtora roku dziecka pilnują, a ty masz pretensje o rosół i śpioszki. Niepojęte.
    • premeda Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 15:11
      Jest tu straszny słowotok ale konkretów nie ma. Brakuje faktycznych oskarżeń wobec teściowej i szwagierki jest tyko żalenie się jakie to one złe i podłe. Cóż teściowa z synową i szwagierki nie muszą się lubić ale dobrze, by było żebyś była uczciwa sama wobec siebie czy nie lubisz je za coś, czy po prostu tak. Postępowanie w obu przypadkach będzie inne, więc od rad się wstrzymam.
      • aqua48 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 16:44
        Myślę, że masz po prostu za duże oczekiwania w stosunku do teściowej. Moja nie przyniosła mi żadnych śpioszków, rosołu też nie gotowała. Dziecko przyszła zobaczyć też nie od razu, posiedziała chwilkę i poszła. Nie zajmowała się, nie zostawała, nie pilnowała. Była zajęta własną karierą zawodową. I co z tego? Ja ją lubię, choć co jakiś czas się o coś spinamy. Ona mnie pewnie też, choć też jej trudno z tym, że ja mam często zupełnie odmienne zdanie.
        W Tobie natomiast jest masa pretensji o to, że Twoja teściowa nie jest ukochaną, troskliwą mamusią ani babcią. No nie jest i już. Było nie było to obca kobieta dla Ciebie. Nawet nie rodzina, tylko powinowata. Nie musi postępować tak jak sobie tego wymarzysz.

        Przy drugim dziecku to mój teść wpadł do nas w dzień porodu i został przez mnie poczęstowany zupą :)
        • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 19:43
          Właśnie, więc fora ze dwora skoro obca. Niańczyć nie musi, olewać może. Więc jakie podejście rodziców, takie i moje i syna i wnuków będzie. Dzieci czerpią przykłady z rodziców, a jaki przykład ta skutek. Teściowa nie zajmowa się dzieckiem przez 1,5 roku. Syn po prostu u niej częsiej bywał. Raz na 2-3 tygodnie. Nie zajmowa się nim ani drugim dzieciekm, i bardz odobrze. Fora do córki, niech się nią zajmie nastarość. Bo ta córka owa, do mnie przyszła żebym zajęła sie chorą i leżącą babcią, (jak to mówicie obca teściowa to i babcia), bo wnusia się brzydziła i bała że babcie połamie. Głupota i tyle. Koniec....dyskusji...histori całej nie opowiem...a forum to forum..ile ludzi tyle opini... hihi Pozrawiam...
          • szpil1 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 21:52

            rybka64 napisała:

            >
            > .histori
            > całej nie opowiem...

            Śmieszy mnie nie opowiadanie całej historii, cykanie po kawałeczku, pomijanie jakichś faktów i wymaganie, by ludzie wydawali opinie. Jak mają to zrobic skoro historia nie jest kompletna?
            I zauważyłam, że takie stwierdzenia "nie znacie całej historii" pojawiają się wtedy gdy autorowi wątku nie spodobają się odpowiedzi, gdy nie są zgodne z tym co chce usłyszec.


            >a forum to forum..ile ludzi tyle opini... hihi Pozrawiam

            Dokładnie - ilu ludzi tyle opinii. I należy byc przygotowanym, że częśc tychże ludzi skrytykuje i z opinią pytającego sie nie zgodzi.
    • rybka64 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 20:39
      Wal....mnie już co myśli teściowa o mnie. Wypięła w trudnych chwilach tyłek na syna, a więć i jego rodzinę. Rodzicem się jest do konca życia, a nie do 18 roku życia dziecka. Jak się kocha dzieci to kocha się i wnuki. Jak się dzieci olewa i wnuki, to tym samym zapłacą. Na miano dobrego rodzica i dobrego dziecka pracuje się całe życie, a nie okazjonalnie przy okazji. Więc mi już ta rybka co tam tęściowa, a skoro obca baba dla mnie, to dla moich dzieci też. Zresztą tak jest, dzieci to czują. Nie mówią o niej i nie wpominają. Jest to jest, nie ma to nie ma. Rybka. A ja zabiegać o względy babci już nie zamierzam, zbyt długo to robiłam. Finito
      • marzeka1 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 22:23
        Mam 2 synów, na samą myśl, że trafiliby na kobietę podobną do ciebie, z pretensjami, przewrażliwioną- mam dreszcze; a już argument, że mając 4 tyś. emerytury po urodzeniu wnuka śmieli tylko kaftanik kupić, no pewnie, powinni byli, chamy, całą emeryturę do koperty włożyć i dać ci, boś dziecię powiła.Straszne jest to, co i jak piszesz.
        • woda_woda Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 22:33
          marzeka1 napisała:

          > Mam 2 synów, na samą myśl, że trafiliby na kobietę podobną do ciebie, z pretens
          > jami, przewrażliwioną- mam dreszcze; a już argument, że mając 4 tyś. emerytury
          > po urodzeniu wnuka śmieli tylko kaftanik kupić, no pewnie, powinni byli, chamy,
          > całą emeryturę do koperty włożyć i dać ci, boś dziecię powiła.Straszne jest to
          > , co i jak piszesz.

          Gdybyś wpisała jej nick w wyszukiwarkę, dowiedziałabyś się, że do kompletu miała kochanka, bo w małżeństwie jej nudno było :)
          • marzeka1 Re: odizolować się czy nie 12.09.12, 22:57
            Dlatego ona tej rodzinie przysługę zrobi, izolując się; straszne tylko, że ma wpływ na wychowanie dzieci, pewnie na swój wzór i podobieństwo. Serio: mam szczerą nadzieję tylko, że moi synowie na takiego babsztyla nie trafią za żonę, nie dostaną zaćmienia umysłu i z kobietą o podobnym typie nie zwiążą się.
            Dawno żaden wątek mnie tak nie zniesmaczył, jak wynurzenia tej kobiety.
            • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 07:56
              A mnie śmieszy to że wy jesteście tacy święcy i poukładni, wszyscy na tym forum to szczodrzy i dobroduszni ludzie, z dobrym sercem i duszą, wszsycy jesteście fałszywi i zaklamani, taka jest prwada. Ludzie ta taki gatunek ludzi, który potrafi dadać całą historią to rzeczy, które wyglądają inaczej. Powiedzieliście swoje i tyle, w du..pie to mam jaka wasza opinia, teściowa to kwoka bez serca i tyle. I na komunię nie zaproszę, nie zasługuje na to by być w życiu moich życiu. Skoro je olewła przez iks lat, na roczek do dziecka nie przyszła (nie spomniałam, nie przyszla, bo czuła się obrażona, że nie pojechałam w szostkę na targ, to wypieła dupę na wnuczkę). Tak a teraz piszcie że ja to nie dobra i wredna suka, ja nią dopiero się staję.
      • premeda Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 10:06
        > Więc mi już ta rybka co tam
        > tęściowa, a skoro obca baba dla mnie, to dla moich dzieci też
        Tylko, że dzieci są twoje w 50% i tylko w tej połowie możesz sobie decydować. Dzieci mają jeszcze ojca, dla którego ta straszna teściowa jest matką, a więc kims bardzo bliskim i z tej strony to nie jest dla nich obca kobieta, tylko babcia. Decyduj o sobie według swojego uznania ale co do dzieci musisz wszystko uzgodnić z mężem.
        • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 10:26
          A co myślisz że mojego meża to nie boli, tylko moj mąz jest taki że w sumie wszyskto w sobie dusi. Nie stawał w moej obronie gdy trzeba było, bo nie umiał, bo to matka i ojciec, więc zawsze wychodziła że to ja ta zła (poczytaj sobie wątek pt. wyprowsizłam się od teściowej). Zgadza się to babcia, ale ta babcia nie przyszła na roczek do dziecka, nie zacisnęła zębów i nie powiedziała, przyjdę dla wnuczki, nie dla syowej. Nie przyszła, olała. Więc czy ja też nei mam prawo jej olać. Ależ oczywiście że mam. A syna to boli, oj bardzo boli. I już zrozumiał wiele rzeczy, dlatego odizolował się tak jak ja. nie chce tam jeżdzić, kilka razy do roku. Jechać i poudawać. A mnie męczy takie udwanie i granie i odstawianie szopki. jedziemy i wracamy w nerwach. Więc po co tam jeżdzić? Za dziećmi też nie tęskni, bo siedzie w domu i wiecznie czasu nie ma. Czasami wpadnie (czasami coś podrzucić lub oddać), jest 2 minuty i wychodzi, nawet jak są dzieci. Więc co to za babcia. Dzieci za nią nie tęsknią ani nie wspominjają, ale ja sobie im zarzucić w tym względzie nic nie mogę. Chccialam żeby dzieci były z nią bardziej żżyte, bo mają tylko ją. Ona to olała, więc ja się już starać nie będę. Czemu mi zależalo, chyba trochę z zazdrości. Bo wokoło mnie same dobre babcie, które przyjadę do wnucząt, pobawią się, wezmą na spacer lub do siebie 2 godzinki. Nic szczególnego, po prostu sobre relacje babcia-wnuczek. A babcia jest jaka jest, i już mi nie zależy. Kiedyś zbierze plony, skoro dba o wnuczki swojej córki i o córkę, to won do wnuczek i córki. Wiem że mam rację, a na dzieciach sie to nie odbije, bo nie są z nią zżyte. Gdy pytam się dziecka, czy pojedzie do babcie, to dziecko odpowiada: NIe pojadę, bo znowu będe marudzić że chce do mamy. To mówi moja 4 letnia córka., po tym jak mój mąz bardziej postawił teściową przed faktem dokonam ze zostanie z dziećmi. Była zła jak cholera, gdy pierwsza raz w zyciu została z dwójka dzieci na dwa dni. Ja je zostawiałam, ale gnębiły mnie wyruzty sumienia i pytania: czy sobie dadzą radę, czułam się tak jak bym je porzuciła, a przecież jechały do babci. Ani one ani ja nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich sytuacji, dlatego że teściowa unikała tego i nie zabiegała o nie. Tak o nie zabiega. Ale przy ludzich to rzuca haslo: Anulko to kiedy przyjedziesz do babi? Szlak mnie trafia, a tak je olewa. gggggggggggrrrrrrrrrrrrrrr
          • agaja5b Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 20:50
            rybka64 napisała:

            > nie. Tak o nie zabiega. Ale przy ludzich to rzuca haslo: Anulko to kiedy przyje
            > dziesz do babi? Szlak mnie trafia, a tak je olewa. gggggggggggrrrrrrrrrrrrrrr
            Moja dokładnie tak robiła, jaka przy obcych ludziach była słodka, aż się w duchu usmiechałam z politowaniem, a jak kiedyś została z nimi na dwie godziny(zapytałam czy zostanie powiedziała że nie ma problemu) dziewczyny poprosiły ją o jedzenie to powiedziała: przyjadą rodzice to was nakarmią. Starsza córka wieczorem wygadała się że babcia nie chciała dać im jeśc i ona z siostra płakały. 5letnie dziecko zapytało mnie : mamo to jest babcia? to tak robi mama mojego taty? To zabolało mnie jako matkę i kobiete, bo wiem że to z nienawiści do mnie wyzyła się na dzieciach.
    • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 08:09
      Ile ile jest tu osób to się wiecznie ścinają z teściową, mnowsto. Ja mialam za 12 lat małżeństwa jedną (ten nieszczęśny targ), bo zawsze uważałam ze to mama mojego męża, że nie wypada się kłócić itd. Zaciskałam zęby na wszystko przez 12 lat i płakałam po kątach, bo za miękka, bo uległa, bo nie wypada, i inne różne bzdety. Od pewnego momentu basta, i każdy kto będzie mi próbował wejść na glowę, sprowadzę do pionu, bo dobrych doradzalskich cioć w moim otoczeniu nie brakowało. Doradzających ale nie pomagjaćych. A ja drodzy forumfowicze będę wredna i będą to suką, jak to mówicie, bo inaczej mnie wszyscy w depczą w ziemię. Amen. I może wam się to podobać i nie. Moja sprawa, moje życie. hih Pozdrawiam cieplutko.
      • zuzi.1 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 12:43
        Rybka, rób to co uważasz, skoro doszłaś z teściową aż do tak kiepskich relacji, nie warto już nic udawac i robic cokolwiek z uwagi na męża, czy też dzieci, ja co prawda na Twoim miejscu zaprosiłabym ją jedynie pro forma na komunię, czy przyjdzie czy też nie to jej sprawa, w ten sposób pokazałabym jej też, że olewam ją i jej brak kultury i że jestem, ponad to, jak ona się zachowuje w stosunku do mnie i do dzieci..., w czasie komunii traktowałabym ją z ogromnym dystansem i chłodem, prawie jak obcego człowieka, którym de facto dla Ciebie ta kobieta jest...Jest to raczej toksyczna osoba, takie osoby nie traktują swoich zięciów czy synowych jak rodzinę, ale jak obcych ludzi, zero wsparcia i wieczne jątrzenie....Sam fakt, że swojego syna wychowała na maminsynka a nie na dojrzałego mężczyznę świadczy b. negatywnie o niej i o jej osobowości(raczej mocno zaburzonej). Postaraj się byc ponad to, olej ją mentalnie i pokaż jej swoją klasę, zaproś ją ale traktuj jak obcego człowieka... Taką osobę można nauczyc szacunku do siebie, ale wymaga to ogromnej siły charakteru i konsekwencji w postępowaniu z takim toksycznym człowiekiem. Nalezy ją mentalnie ignorowac i tępic każde złe słowo natychmiast, mocno ciętą ripostą, nie bacząc na osoby trzecie. A propos zdrady, niech rzuci kamień ten co jest bez winy, nie dziwię się autorce, że po kilkunastu latach życia w takiej "rodzinie" z mężem maminsynkiem nie dającym jakiegokolwiek wsparcia emocj. w kontaktach ze swoją "mamusią" autorka rzuciła się w ramiona innego mężczyzny, który takiego wsparcia jej udzielił plus zapewne dał dobry seks i odskocznię od problemów...Ważne, że autorka jest na tyle dojrzała, że pomimo swojej ogromnie ciężkiej i skomplikowanej sytuacji, gdzie jest faktycznie ze wszystkim sama, walczy o męża i swoje małżeństwo, to właśnie świadczy o jej dojrzałości...Tak trzymaj rybka, konsekwentnie przeciągaj męża na swoją stronę, pokazuj mu wyraźnie jakie zachowania jego matką są toksyczne i jak się czujesz, gdy ona w taki wąlśnie sposób się zachowuje. Poza tym koniecznie powinnaś się z mężem wybrac na terapię małżeńską, ale tylko i wyłącznie do psychologa który specjalizuje się w zagadnieniach toksyczności i maminsyństwa, nie każdy psycholog ma takie doświadczenie...Myślę, że sobie poradzisz, bo zostałąś doprowadzona przez tą pseudo rodzinkę do kresu swojej wytrzymałości psychicznej, poczytaj książki o asertywności, zapisz się na jkiś kurs na ten temat i walcz o siebie, o szacunek od siebie i o swoją rodzinę, tego Ci życzę ;-) pozdrawiam
        • aqua48 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 12:49
          Jeśli teściowa budzi w Tobie aż takie mocne emocje, to na pewno nie warto utrzymywać z nią kontaktów. Nie broń jednak kontaktów Twoim dzieciom, ani mężowi jeśli będą chcieli, oczywiście.
          A zamiast wpadać ze skrajności w skrajność (od płaczu po głupich i nietaktownych uwagach, do nienawiści i chęci odwetu) dobrze byłoby popracować nad sobą i umiejętnością stawiania OD RAZU granic osobom, które próbują je naruszać. Zapewniam, że można to robić grzecznie, ale stanowczo.
          • rybka64 Re: odizolować się czy nie 14.09.12, 08:27
            Nie czuję nienawiści do teściowej, i nie chce się mścić bo nie z tego gatunku jestem. Po prostu jest mi przykro, że one (teściowa i szwagierka), nigdy nie widzą swoich błędów. Potrafią wytknąc czyjeś, ale swoje nie. Nie dawno w naszej okolicy, kobieta popełniła samobojstwo, bo straciła dziecko w wypadku. Mąż ją zostawił i została sama. Skoczyła z dachu. A mój teściu hasło, trzeba być pojeb... żeby to zrobić. A ja mówię, ze trzeba być poje..żeby takie stwierdzenie rzucić. Tak to jest, jak się zostaje samemu z całym światem, i nikt nie wyciąga pomocnej dłoni. Wiem bo to przeszłam, ledwo mnie odratowili i ledwo się pozbierałam. Dziś już jestem silniejsza, ale dalej wszystko sobie biorąca do serca. Tak już mam, i to się nigdy nie zmieni. Taka natura. Trzeba być po prosto zwierzęciem, albo gorzej. Bo nawet zwierzęta mają instynkty i uczucia, a moja rodizna to tak jak by ze stali była. Nie rozumie tego. Gdzie w tym wszystkim jakiejś odruchy człowieczeństwa. Po prostu ludzie potworki, jak to określiła jedna z forumfowiczek. Ja tam mówię, ze jak się zlo daje, to to zlo wcześniej czy później wróci, ale ze zwojoną siłą. Pozdrawiam..:-)
            • zuzi.1 Re: odizolować się czy nie 14.09.12, 08:47
              Rybka w relacji z rodziną męża weszłaś niestety w rolę ofiary, byc może, że Twoja ciężka przeszłośc lub relacje z rodzinnego domu wpłynęły na to. Musisz wyrwac się z tej roli, zacząc stawiac twarde granice każdej z tych osób i konsekwentnie je egzekwowac. Toksyczni przekraczają granice na każdym kroku, bo zwyczajnie żadnych granic wewnętrznych nie posiadają, te granice to są Twoje granice, nie ich, oni są jak dzicy w rozwiniętym świecie. Traktuj ich jak wrogów i miej się na baczności, nawet gdy zmienią swoje podejście do Ciebie, pamiętaj to są b. przebiegłe osoby, z natury wredne, więc nie wierz w ich "nawrócenie", to tylko kolejna maska będzie, założona na Twój użytek, z uwagi na wywieraną przez Ciebie presję...Trzymaj się i nie daj sobą manipulowac, bo w ten sposób pozwalasz im się niszczyc psychicznie.
        • zuzi.1 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 13:30
          I jeszcze jedno rybka wydajesz się byc strasznie rozedrgana wewnętrznie, na pewno jest to skutek długotrwałego stykania się z osobami toksycznymi i ich zachowaniami, musisz zapanowac nad swoją wsciekłością do teściowej, nad chęcią zemsty itp. na początku zacznij popijac jakąś melisę, zacznij łykac magnez w tabletkach z vit b6, naucz się wyciszac w wewnętrznie i panowac nad złością, staraj się nauczyc tego, aby wszelkie chamskie teksty teściowej i jej zachowania zaczęły po tobie "spływac" jak po przysłowiowej kaczce, nie bierz tego do siebie, nie daj się jej wkurzac i denerwowac, spójrz na tą kobietę z dystansu, wyjdź jakby z siebie, stań z boku i popatrz ze spokojem na to jak beznadziejnie się ta kobieta zachowuje, popatrz na nią z politowaniem i pomyśl sobie, jak można byc tak popierzoną w wieku 50 czy 60+, wspułczuj jej po cichu tego, że pomimo wieku, jest tak głupim i zaburzonym człowiekiem...bądź ponad to, nie daj się jej wyprowadzac z równowagi, ona żywi się Twoimi złymi emocjami, im tobie jest psychicznie gorzej, tym ta kobieta czuje się lepiej, zacznij jej w podobny sposób dogryzac i zacznij Ty ją wyprowadzac z równowagi, ale rób to w sposób znacznie bardziej kulturalny i irytujący dla niej, baw się wtedy jej wsciekłością i bezradnością...po jakimś czasie takiech gierek kobieta zacznie nabierac do Ciebie szacunku i zacznie się bac zachowywac w taki sposób jak zachowywała się dotychczas, zobaczy, że ma za przeciwnika, silną, konsekwentną, dojrzałą osobę, która dla dobra swojej rodziny nie pozwoli się poniżasz i nie szanowac, naucz swoją ograniczoną teściową kultury i szacunku do siebie.
          • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 15:02
            mam sztargnae nerwy i to mocno, nigdy nie miałam złych intencji do nikogo i nie lubię żyć w złości czy się nieodzywać.Ale jakoś zawsze to wychodziło, ze ja weredna małpa, która chce kogoś skwydzić. Mąz o tym wie, że i już zrozumiał (wystraszył się, gdy mógł mnie stracić na dobre), ze siedząc cicho i nie broniąc mnie robił tak, jak ta bym była wszyskiemu winna. W ten sposób oni uważają, że to ja robię problemy, bo skoro syn cicho siedział i nie zgłaszał roszczeń to ja jest problemowa i podobno psychiczna. Za taką mnie podobno uważają. Nie jestem psychiczna i mam zdrowo pod kopuła, po prostu dużo przeszłam w życiu, i do pewnych spraw podchodzę inaczej. Do tej pory nie umiem zrozumieć pewnych rzeczy i pewnych spraw. Nie można mówić kobiecie w ciązy, żeby czytala artykuły lub ogladała filmy o dziecku rośline, nie można nie przyjść na roczek do wnuczki, nie można się obrażać na syna i jego rodzinę bo synowa nie chciała jechać w 6 na targ. (jeszcze nie dojechala a już zadzwoniła do syna że jeżdzić nie będzie, a ja jej nic nie powiedziałam, po prostu nie wsiadłam z uwagi na dzieci). Nigdy nie nastawiałam dzieci i męża przeciwko rodiznie. nawet jak oni mnie trakotwali źle, to mówiłam jedż zainteresuj się bo to twoja mama i tata. Teraz nie dawno teściu zaczął chorować, mąz nie chcial się w to mieszać, z uwagi na olewczą preszłość. Ale mówiłam, zadzwoń, jedż , bo nie daj Bożę jakby się coś stalo, źle by się czuł sam ze sobą, a to twój tato. Mąż został poinformany że mam dosyć już jego rodziny i jeżdzić nie zamierzam, chce nie jedzie, ale beze mnie. Niech robi co chce, a ja już nie będę nikomu na silę udowadniać, że nie jestem złym czlowiekiem, a ju na pewno teściowej i szwagierce. Dzięki wygadalam się...
            • zuzi.1 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 23:46
              Rybka musisz się trochę doedukowac w zakresie toksyczności, wroga trzeba najpierw zrozumiec, żeby sobie z nim skutecznie poradzic, przeczytaj: "Toksyczni ludzie" Susan Forward, "Szantaż emocjonalny", "Toksycznie tesciowie" i szukaj kolejnych pozycji na ten temat. Po jakimś czasie zauważysz, że Twoja teściowa podchodzi pod pewien schemat zachowań opisany w tych książkach. Toksyczni są po prostu inni, czasem mam wrażenie, że oni tylko wyglądają jak ludzie, a nimi nie są... Są to często ludzie b. konfliktowi, zawistni, złośliwi, dwulicowi i wredni, i co ciekawe, nie potrzebują żadnych powodów do tego aby tacy byc...oni po prostu tacy się urodzili, taką mają zaburzoną osobowośc, zerową empatię i dlatego tak się właśnie zachowują, zero taktu, wyczucia, kultury osobistej. To są b. często ludzie nastawieni jedynie na branie, od siebie nie chcą zazwyczaj nic dac, i nie dotyczy to tylko kwestii fin. ale przede wszytskim właśnie emocjonalnych, często nie potrafią stworzyc prawdziwych więzi rodzinnych, są to tzw. więzi udawane, pozorowane, często nie lubią dzieci, z kontaktów z dziecmi nie czerpią żadnej przyjemności, podobny stosunek mogą miec do zwierząt, np. obrzydzenie do zwierząt i traktowanie zwierząt jak rzeczy. Dla mnie tacy ludzie, to nie są ludzie, to tylko chodzące ludzkie wydmuszki, puste w środku... Co ciekawe, takie toksyczne osoby potrafią poprzez swoje manipulacje oddziaływac na osoby sobie bliskie w tak silny sposób, że osoby te, często dorosli ludzie się od nich uzależniają i działają na rzecz takiej osoby toksycznej prawie jak jej niewolnicy, często działając na swoją szkodę... Dla mnie to jest coś niesamowitego, jaka siła drzemie w takich ludziach, że potrafią tak silnie kogoś od siebie uzależnic mentalnie i emocjonalnie...Ludzkie potworki.
      • maman3 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 12:55
        Rybka, nie denerwuj się tymi tekstami, na tym forum raczej zrozumienia nie znajdziesz :) . Poza tym- nie zrozumie syty głodnego. Mam świetną teściową-źle syna wychowała, bo nic nie chce w domu robić i uważa, że wszystko do kobiet należy-ale poza tym sprawdza się na medal-zawsze chętna do pomocy, z radościa do nas przyjeżdża, żeby wnuki zobaczyć. Jest starszą panią, syna późno urodziła (po pierwszej córce). Nigdy jej nie pozwalam prasować, choć się o to dopomina, zawsze traktuję ją jako gościa, ale bardzo mi miło, ze chce mi pomóc-to jest najbardziej istotne, ta chęć niesienia pomocy. Jej przeciwieństwem jest moja rodzona mama-dużo młodsza od teściowej, która mocna w zapewnieniach jest, a gorzej z czynami. I to jest przykre. Rozumiem, co czujesz, bo sama musiałam sobie z podobnym problemem poradzić-pomogło to, że wyrzuciłam z siebie, co mnie boli-i przynajmniej siostra w końcu się opamiętała i jest duużo lepiej. Najgorsze to nie wyrażanie tego, co się czuje i myśli, od tego trzeba zacząć, na spokojnie. A na komunię bym zaprosiła-traktowałbym grzecznie, ale z dystansem. Trzymaj się :)
      • agaja5b Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 17:48
        Rybka, naprawdę potzrbujesz spokoju, wyciszenia i masz rację jest duzo osób które mają złe kontakty z teściową, matką, siostrą, szwagierką i nie jest to ich wina, no taka często jak Twoja, pozwoliłaś po sobie pojechać. Moge Ci napisać jak ja miałam, też z grzecznosci nie postawiłam granic, fakt nie mieszkałam z nimi, widywaliśmy się rzadko, nic od nich nie chciałam, przyjeżdżaliśmy to odwiedzaliśmy z dziećmi, ale stopniowo docierało do mnie że właściwie nie jesteśmy tam zapraszani, nawet mile widziani, traktowano nas jak niechcianych, niemiłych gości. Co gorsza mąż jak tylko tam poszedł od razu przechodził na druga strone, zaczynał mi docinać(ja na język nie choruję więc parę razy oberwał mocno przy matce i siostrze) do nich starałam się nic nie mieć ale z czasem i one sobie zaczęły pozwalać na różne docinki. Olewałam bo nie chciałam sie kłócic oraz myslałam sobie co wy mnie obchodzicie, ja z wami nie mieszkam, ale z grzeczności dalej odwiedzałam jak byłam. Po takich wizytach musiało minąc zawsze pare dni żeby mąż znów zaczął mnie traktowac normalnie. Ale po ostatniej zimie sprawy zaszły za daleko i zerwałam kontakty z jego matką i siostrą. Jak się widzimy mówię im dzień dobry (oczywiście nie uzyskuję odpowiedzi, ale nie potrzebuje jej wcale)One dwie na mój widok nos w chmury, przekomicznie to wygląda, te starania żeby nie przejśc czasem obok mnie. Ja się z tego śmieję w środku do rozpuku i złości nie czuję, żal mi ich po prostu, czuje smutek, że można być do tego stopnia nieświadomym własnych problemów, najchetniej pogłaskałabym po głowie jak takie małe niemądre dziecko. Taka jestem. Ale granice postawiłam i nie będę grała w ich klocki. Mąż niestety problemu nie widzi, uważa że to ja niewłaściwie się zachowałam, powinnam je przeprosić. Olewam również i jego. Chce to niech idzie, dzieci nie nastawiam przeciw, ale same widzą że babka nie ma do nich serca, cóż bywa. Na urodziny córka jak zaprosi je to ok nie mam nic przeciwko, będę się zachowywała normalnie, nadskakiwania nie będzie, ale jak zauważę jakieś docinki zareaguję stanowczo. Bo jestem warta szacunku.
        • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.09.12, 18:41
          Agajo5b choćbym siebie widziła. Basta...finito...koniec...
          • cel55 Re: odizolować się czy nie 01.10.12, 23:36
            Tak, izolować się, siebie i dzieci, ja po 10 latach małżeństwa i "wojny" z teściami pożegnałam ich w niemiłych okolicznościach. Odzyskałam spokój i szacunek do siebie, odzyskałam męża, który nareszcie dojrzał do małżeństwa. Uczucie bezcenne, czego i Tobie życzę.
    • meluzyna102 Re: odizolować się czy nie 03.10.12, 10:06
      1. komunia to święto dziecka, nie Twoje. Dziecko ma prawo mieć wtedy przy sobie całą rodzinę, byłoby świństwem wobec niego nie zaprosić babci. Możesz się izolować od rodziny męża, nie masz prawa izolować męża i dzieci. Niech chodzą do teściowej bez Ciebie.
      2. Widzę mnóstwo słów, nie widzę wielkich przewinień teściowej. Widzę histeryczną synową czepiającą się drobnych napięć, robiącą huragany z zefirków
      3. zamiast zaczynać być suką, przestań przemilczać, zacznij się komunikować. Mów spokojnie, co Ci nie pasuje i tyle.
      4. Moim zdaniem problemem jesteś Ty i Twoje robienie wielkich problemów z rzeczy małych, zwyczajnych, ludzkich. Możliwe, że z tego powodu mają Cię serdecznie dość.
      5. Teściowa zajmowała się Twoim dzieckiem, Ty piszesz: nigdy się nie zajmuje. Dali Ci prezent, gdy się dziecko narodziło- Ty uważasz, że za mały. Jakim prawem jesteś tak roszczeniowa? Dziadkowie dają tyle, ile uważają za stosowne. Nie masz prawa oczekiwać więcej i mieć pretensji, bo Tobie wciąż za mało. Obowiązek utrzymania dziecka i opieki nad nim należy do Ciebie i Twojego męża. To, co dają dziadkowie, jest ich dobrowolnym darem. Nie obowiązkiem.
      • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.10.12, 14:15
        A mnie już teraz wali co rodzina o mnie myśli..
        Jak ma się dwoje dzieci to trzeba dbać o dwoje..A nie jedno cacy, drugie beeee, jedne wnuczki super, drugie beeee. Miesiąc temu teściowa wpadła na 5 minut i rzuca haslo..

        " Tomusiu, czemu ty się nie upomniałeś babcie o 10 zł, przecież to twoje kieszonkowe ode mnie" Aż mnie zwaliło...Nie wychowuje syna na żebraka, chce niech rzuci groszem, nie chce niech nie daje, ale moje dziecko się o pieniądze upominać nie będzie.
        Dwa tygodnie temu, mąż mówi : mama ma przyjechać do dzieci, i niby kolejne 10 zł na miesiąc dać. Ale tylko jednegmu daje, bo tylko jedno chodzi do szkoły, drugie chodzi do przedszkola, a więc wydatkow nie ma. A babci ani widu ani słychu, a wniusio po pieniądze nie pojedzie. Niech da je swoim wnuczką, z ktorymi mieszka. Moje dziecko to nie podrzutek.
        • rybka64 Re: odizolować się czy nie 13.10.12, 14:21
          Moja rodzina była nauczona, że pchaliśmy się do tyłka, a teraz się nie pchamy, a ich to w kurza. I to teściowa życzyła ode mnie pieniadzę, nie ja. Czasami życzała od syna z lewych, tak żebym ja nie wiedziala, a emerytury 4000 zł, a syn zarabia 2000 zł. Ja mając połowe z tego, musialbym jeszcze im życzać i pomgać. Ale jak my chcieliśmy pożyczyć, to odmówiła i musiałam isć do obcych. Tak to działa, Brać tak, pomóc nie. Koniec z tym....i jest mi z tym dużo lepiej, bo mi nie wchodzą na głowę a ja już nie ulegam. A dziecią jest tybka czy ona jest czy nie. Córa wspomina prababcię, ktora już nie żyje, czyli mamę teściowej, ale teściowej nie wspomina. Czyli coś jednak nie gra.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja