czarna-owieczka
17.09.12, 14:04
mam 2 dzieci malutkich 2,5 roku oraz 7 miesiecy.
od 3 lat jestem w domu, przysłowiowa gospodyni domowa, choc do gospodyni to sporo mi brakuje, posprzatac umiem jak maz jest w domu i zajmie sie dziecmi a obiad przy takich maluchach to ugotuje prosty, najczesciej mrozonki lub makaron z sosem. chcialabym bardziej umiec zadbac o dom, bo te 47 m2 to caly moj swiat. sama wychodze głownie tylko do lekarza, wtedy mam"chwile dla siebie". nawet na spacery z dziecmi sama nie wychodze tylko wtedy jak maz jest, bo nie daje rady sama zniesc z 3 pietra 2 dzieci naraz i jeszcze wozka wyciagac po piwnicy.. na klatce nie moze wozek stac bo jest za wasko i tarasuje cale przejscie..
dzien mija mi na karmieniu, przewijaniu, usypianiu dzieci, troche na zabawie, no i na ogarnieciu mieszkania, z zabawek, brudnych naczyn, czy zrobieniu prania. to moje głowne czynnosci ktore mnie absorbuja przez caly dzien. maz duzo pracuje, jak jest w domu to pomaga, natomiast glownie dnie spedzam sama z dziecmi. pomocy mamy, tesciow czy dalszej rodziny nie mam. jak my ich odwiedzamy to wtedy widze sie z rodzina. mama nie da rady przyjechac mieszka 100 km od nas, i to dla niej problem, a tesc jest zapracowany, w dodatku tesciowa mocno niepelnosprawna wiec to my ich odwiedzamy. znajomi sie wykruszyli. zauwazylam ze posiadanie dzieci to jest "trąd" wśród znajomych. najczesciej jest tak, ze jesli wpakuje w auto 2 dzieci i meza (ja nie prowadze)i pojedziemy te 100 czy 150 km odwiedzic jakas moja kolezanke to wtedy ewentualnie moze sie ze mna spotkac. bo dla niej to wielki problem wpakowac sie w auto czy pociag majac wolny dzien i odwiedzic, podczas gdy nie ma zadnej rodziny. pozostali znajomi "dzieciakowi" , z ktorymi kontakt i tak jest wtedy gdy my ich odwiedzimy, wczoraj np. od chrzestenej synka uslyszalam, ze przez te spotkanie ktore bedzie w niedziele to nic zrobic nie umieja. duzo znajomych przestało podtrzymywac kontakt nawet smsowy, po prostu nie odpisuja. :(
a ja.. czuje sie mega samotna.. z tesknota spogladam do skrzynki e-mail czy ekranu telefonu czy jest jakas wiadomosc.. jestem ja, i 2 moich dzieci w malym wymagajacym remontu mieszkaniu.. spedzamy ze soba 24h/dobe, 7 dni w tygodniu, 31 dni w miesiacu.. nie daje sobie rady z rola gospodyni, nie daje sobie rady z rola matki. starsze dziecko jest uparte, wszystko robi na przekór, nawet małego nie umiem nakarmic, bo włazi jemu na glowe i sie mnie nie słucha. nie radze sobie z wychowaniem dzieci. narasta we mnie złosc, frustracja, wybucham, wrzeszcze na dzieci, nawet do nich przeklinam, nie potrafie zapanowac nad swoim gniewem. Kocham dzieci i mam potworne wyrzuty sumienia ze tak je traktuje, przepraszam, obiecuje, ze juz nie bede, poczym znow frustracja narasta i znow jest buum..
gdzie mam szukac pomocy??? jak sobie samemu pomoc??? jak sie zorganizowac? jak byc najwspaniajlsza mama na swiecie??
myslalam o powrocie do pracy, a\jestem pielęgniarką, oferty ktore znalazlam to bylo 1500 zł brutto na umowe zlecenie. warunki nie do przyjecia, bo calosc oddam dla niani, a jeszcze bede musiala z pensji meza dolozyc na dojazdy do mojej pracy. nie mowiac o tym, ze praca w dzien, w noc, weekend, boze narodzenie czy wielkanoc...