wyjście z toksycznego związku za opłatą

28.09.12, 21:50
witajcie,
nie wiem nawet od czego zacząć, jestem tak zdołowana...może więc od początku...
mam 45 lat, całe dorosłe życie poświęciłam pracy, co negatywnie odbiło sie na moim życiu osobistym - samotność nie doskwierała mi dopóki moje życie zawodowe nie uległo zawężeniu ze względu na konieczność zajęcia się śmiertelnie chorym tatą...
trzy lata temu mój tatuś wynajął mieszkanie w naszym domu mężczyźnie, z którym w niedługim czasie połączyłam swoje losy...
pomimo różnicy w wykształceniu i pozycji społecznej ( nie, to nie dulszczyzna przeze mnie przemawia, ale dzisiaj widzę, że to też ma swoje negatywne strony w naszym związku ) zaczęliśmy być razem, a ujął mnie tym, że w sposób wyjątkowo czuły, odpowiedzialny i bez wstydu opiekował się wespół ze mną chorym tatą...
niestety tatuś odszedł na zawsze w zeszłym roku...a ja zostałam można powiedzieć zupełnie sama...
przez te trzy lata, które ze sobą spędziliśmy mój partner zrobił bardzo wiele dobrego dla domu, w którym mieszkamy - jest to mój dom rodzinny - przeprowadził remont dwóch mieszkań, wypielęgnował ogród, wprowadził wiele udogodnień, dzięki czemu żyje nam się znacznie lepiej niż wcześniej, gdy dom tak naprawdę podupadał przez wiele lat nieremontowany...to bardzo doceniam w nim i za to jestem wdzięczna...
jednakże jeżeli chodzi o sferę osobistą, współżycia porozumienia właściwie od początku nam się nie układało zbyt dobrze - On jest osobą z kompleksami, z trudnością znajduje pracę, ciągle ma pretensje do losu, polityków i całego świata o to, że tak mu się nie wiedzie.
między wierszami obwinia mnie też za swój los - deprecjonuje moje dokonania, moje wykształcenie, mój wygląd...
w ostatnim czasie to się nasila nie do wytrzymania - właśnie jestem po kolejnej awanturze, w której nazwał mnie śmieciem, imbecylem, że zgniję w rynsztoku, że żałuje dnia kiedy się ze mną związał...
rok temu w wyniku podobnej awantury doszło do tego, że zadzwoniłam na policję ponieważ był pod wpływem alkoholu i zrobił mi identyczną awanturę - bałam się o siebie, policja przyjechała, a ponieważ on nie jest zameldowany u mnie wyprowadzili go z domu...po kilku dniach przyjechał po rzeczy, które mu spakowałam i wyprowadził się...ale nie dawał mi spokoju, dzwonił pisał smsy - ze skrajności w skrajność - od wyznań miłosnych po straszenie mnie, że się zemści za zmarnowane lata...
uwierzyłam mu, przebaczyłam, wprowadził się znowu i po roku znowu jest to samo...
przed chwilą wywołał mi, że jeżeli zapłacę mu za remont domu - 40 tysięcy złotych to wychodzi jak stoi i zapomina o mnie
powiem szczerze - nie mam takich pieniędzy ale mocno się zastanawiam czy wręcz nie wziąć kredytu by się od niego uwolnić - kazałabym mu wtedy podpisać umowę, że bierze pieniądze i nie rości sobie już żadnych praw do mnie, do domu, że nic mu nie jestem winna...
ale jaką mam pewnośc, że nie będzie mnie nachodzić, że jednak mi czegoś nie zrobi, nie zemści się za to, że jednak zostawiłam go...

nie wiem co robić, nie chcę tak dalej życ, nie kocham go, boję się...
    • bellagnos Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:01
      Jedyne co mi przychodzi do głowy to sprzedać dom dać mu tę kasę i wyjechać daaleko..
      • anula36 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:08
        bez jaj, dziewczyna nie jest przestepca, zeby uciekac.
        Nie dalalbym ani zlotowki, bo jak sie menda przyssie do zrodelka finansowego to wydoi tak ze bedziesz naprawde musiala ten dom sprzedac.
        Do domu nie wpuszczac, pogrozki pisemne skwapliwie gromadzic, ustne nagrywac.
        I cieszyc sie ze nie wyszlas za tego faceta za maz,ani go nie zameldowalas u siebie.
    • hamerykanka Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:13
      Splac go i powiedz ze nie chcesz go widziec na oczy. Na telefonowanie, wystawianie itp "stalking" sa paragrafy. Wystarczy ze zglosisz na policje.
      Czy wiesz na pewno ze to 40 000? Ja powiedzialabym, zeby udowodnil sume-przedstawil rachunki. Za robocizne nie musisz placic-w koncu w tym domu mieszkal to raz, po drugie -nie byl wynajetym robotnikiem.
      Przy rozmowach miej wlaczony dyktafon. Nagrywaj rozmowy telefoniczne-beda dowodem w sprawie, gdyby nagabywal cie rowniez po rozstaniu.
      Nie daj sie zastraszyc.




      Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
    • marzeka1 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:25
      On nie ma u ciebie meldunku, zmień zamki, nie wpuszczaj, niech idzie idzie do sądu, gdzie przedstawi rachunki. Nie bierz żadnego kredytu na drania.
      • martwy_punkt Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:40
        mili moi, bardzo Wam dziękuję za słowa porady i wsparcie...
        ze strachu przed niewiadomym jestem tak zdesperowana, że jestem skłonna mu zapłacić, byle mieć spokój ( myślałam, zeby spisać jakąś umowę nawet notarialnie, że otrzymuje wynagrodzenie za remont i nie rości sobie już zadnych dalszych należności z tego tytułu )...
        zmiana zamków nie rozwiązuje wszystkiego - mam przy domu ogród z nieskonczonym ogrodzeniem, wejdzie do niego a stamtąd prosta droga do mieszkania, mam lokatorów, nie mogę im zabronić wychodzenia do ogrodu i zamykania się w domu z powodu moich problemów)
        boję się, że wejdzie do domu i zacznie niszczyć sprzęty, poza tym co mam zrobić z jego rzeczami? krzyczy na mnie, że powyrzucałam jego rzeczy - a tak naprawdę usunęliśmy razem jego stare niemodne ubrania i kupowaliśmy nowe...
        powiedział, że się zemści na mnie...wystarczy, że będzie pod wpływem alkoholu gdy staje się agresywny i zacznie się tragedia...
        wiecie dobrze, że policja reaguje opieszale w takich sprawach, a może być tak, że nie zdążę nawet zadzwonić na policję a on mnie zabije...

        no co tu robić?
        • marina2 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:52
          pójść do adwokata po poradę.fakty przedstawione na forum siłą rzeczy są szczątkowe.
          ja nie spłacilabym go
        • velluto Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 02.10.12, 22:15
          Gość jest niezrównoważony, jeśli zapłacisz, to szybko dojdzie do wniosku, że zażądał za mało.
          Musisz zrozumieć, że działa jak szantażysta - jak poczuje, że się boisz, to będzie cię nękał tym bardziej. Nie wiem, czy on wykładał własne pieniądze na remonty - ale z drugiej mieszkał tam przecież parę lat, takie rzeczy się po prostu robi. Równie dobrze ty mogłabyś mu wystawić rachunek za np. 800 ugotowanych obiadów...

          Każde wkroczenie na twoją posesję zgłaszaj policji, wzywaj patrole i składaj zawiadomienia o naruszeniu miru domowego. Nieprawda, że policja reaguje opieszale, nie wtedy kiedy dzwonisz, i mówisz, ze jesteś napadnięta, SZCZEGÓLNIE jak gość jest pijany i agresywny.

          napraw płot, zrobienie choćby siatki to nie są porażające koszty. A może po prostu podpisz umowę na monitoring? wtedy wystarczy nacisnąć guzik pilota (cichy alarm) i w ciągu 3 minut masz gościa elegancko uprzątniętego przez uzbrojony patrol. Koszty nie są wielkie a spokój święty zapewniony.

          Zmień zamki i PISEMNIE zapytaj gdzie masz dostarczyć jego rzeczy.

          Sama rozdmuchujesz sprawę tak, i sama sobie wmawiasz, że jesteś w tragicznym położeniu bez wyjścia. A tymczasem boisz się zakończyć ten związek. Strach ma wielkie oczy, gość się nie włamie raczej, bo za to już jest wyrok.
        • sonia_siemionowna Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 03.10.12, 13:43
          Zmeń zamki, daj lokatorom nowe klucze. Nie dawaj mu żadnej kasy, bo się nie odczepi! Myślisz, że na 40 000 się skończy? Jak mu pokażesz, że się go boisz, to się dopiero zacznie.

          Spraw sobie tanią kamerę, zamontuj nad drzwiami do ogrodu, powiadom policję o całej sytuacji (groźby, szantaż itp).
    • konto_jest_zajete Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 28.09.12, 22:38
      Absolutnie go nie spłacaj!
      Ostatecznie sprawa niech znajdzie finał w sądzie - poradź się adwokata, ale znam bardzo podobny przypadek. Skoro nie miał praw do mieszkania, a rozumiem, że nie płacił ci czynszu, odkąd byliście już razem, to w sądzie masz dużą szansę na zmniejszenie żądanej kwoty. Przedstaw mu wyliczenie za to, że użyczałaś mu mieszkania, ceny rynkowe to pewnie ok. 700 zł lub więcej w zależności od miasta, w którym mieszkasz.
      Zapytaj na www.forumprawne.org
      Poczytaj odpowiedzi na tamtejszym forum, a później udaj się do prawnika. Nie musisz od razu prosić, by podjął się twojej sprawy, możesz zacząć od wyjaśnienia stanu prawnego, a później zdecydujesz, co dalej.
      Tu też była szansa na wskazówki od prawniczki, ale niestety wątek chyba został usunięty.
    • joshima Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 01:53
      Nie bądź głupia i nie płać mu oszuka Ci i nie da Ci spokoju tak czy siak. Wykop dziada z domu. A nękanie przez telefon jest w Polsce karalne.
      • krokodil123 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 08:06
        Czy przez te 3 lata ten pan płacił ci za wynajem czy wyglądało to tak że mieszkał u ciebie za darmo, jeszcze miał jedzonko i coś więcej.
        • kol.3 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 08:14
          W pierwszym poście autorka napisala, że mieszkanie wynajmował.
          • krokodil123 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 08:23
            kol.3 napisała:

            > W pierwszym poście autorka napisala, że mieszkanie wynajmował.

            Wynajmował jak tatuś żył, a później nie jestem pewna.
            Pisała też że miał problemy z pracy, nie wiadomo jak stał z gotówką przez te lata.

            Dlatego się pytam czy on płacił za wynajem, opłacał sam dla siebie wyżywienie, a w dodatku współżył z właścicielką, remontował t.z. wkładał własną prace i czy ew. kupował materiały do remontów
    • kol.3 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 08:12
      Błąd popełnilaś w tym momencie kiedy pozwolilaś aby obcy człowiek, z którym, jak piszesz, od początku nie układało Ci się najlepiej, co mogło nie stwarzać nadziei na długotrwały związek, inwestował w Twoją nieruchomość. I to z opisu sądząc - solidnie. Zaciągnęłaś zobowiązanie, którego spłacenie w przypadku rozwiązania związku leży po Twojej stronie. Na Twoim miejscu dokonałabym wyceny (wg cen rynkowych) prac włożonych przez partnera i ew. kosztów zakupu materiałów, jeśli takowe były, i spisałabym umowę spłacając pana.
      Nic dziwnego, że w chwili obecnej człowiek czuje się wykorzystany - był dobry do pielęgnacji tatusia i prac remontowych - obecnie tatuś odszedł, remonty zrobione, więc dostał kopa.
    • potwor_z_piccadilly Re: Uchowaj cię Panie Boże 29.09.12, 08:33
      przed podpisywaniem jakiejkolwiek umowy.
      Ty dziś, w świetle prawa, nie masz żadnych zobowiązań względem tego człowieka.
      Jakakolwiek złotówka zainwestowane w nie swoje - w/g przepisów prawa, jest złotówką straconą gdyż prawodawca zakłada
      1 - Faktycznie włożył pieniądze, a został oszukany.
      Tu
      a - czy ma umowę ?
      b - czy prowadził/prowadzi zalegalizowaną działalność ?
      c - czy płacił podatki ?
      d - istnieje też przesłanka że faktycznie włożył, lecz dla korzyści innych, o których sąd nie wie.
      2 - Jeśli ma faktury wystawione na swoje nazwisko, to może sobie je w buty wsadzić, bo nie jest w stanie udowodnić że pieniądze za które dokonał zakupu były jego. Ot, dostał od taty pieniądze na zakup tego i owego, a sporządzając na swoje nazwisko faktury, naiwnie przycwaniaczył.
      3 - Podpisujesz umowę dotyczącą zwrotu facetowi kwoty 40 tyś.
      Katastrofa.
      Tym jednym podpisem uwiarygadniasz go. Dajesz mu do łapy dowód na to, że jego roszczenia są zasadne.
      Co masz robić.
      No cóż, tata zmarł, a ty mało wiesz i tyle, a jak będzie się naprzykrzał, straszył, to zastosuj rady innych forumowiczów.
      Niech się cieszy że mógł za darmochę sobie pobzykać, a i z twojego opisu tej persony, można wywnioskować, że trafiło mu się jak ślepej kurze ziano.
      Na koniec coś, co kiedyś powiedział mi kolega "najważniejsze to zaprzeć się w żywy kamień, a podpisy ? Niech sobie zrobią stempel z kartofla".
      Pozdrawiam.
      • potwor_z_piccadilly Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 08:56

        Ważne.
        Wiesz że technika pozwala na wiele, monitoring, rejestracja rozmów itp.
        Zatem pamiętaj o tym i uważaj co do niego mówisz i piszesz. Nie daj się podpuścić i wyprowadzić z równowagi, a to tylko po to, by on nie miał okazji z tych zdobyczy cywilizacji skorzystać.
        Czyli, żywy kamień na całej linii, a nie tylko na tej oficjalnej.
        Ściany mają uszy.
        Pozdrawiam.


        • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 09:28
          bardzo wam dziękuję za opinie...sytuacja z remontami wygladała tak, że on remontował, ja kupowałam wszystkie materialy, on może przy całości remontu kupił drzwi, a calość materiałów, począwszy od instalacji elektrycznych a skończywszy na wannie kupowałam ja za moje pieniądze...on nie ma rzecz jasna na nic faktur, to ja jeżeli brałam faktury to tylko na siebie przy zakupie żeby je zreszta później odliczyć
          zarabial zawsze niedużo, to w większości z moich środków sie utrzymywaliśmy, ja gotowałam, prałam, sprzątałam...
          a teraz jestem w martwym punkcie...wyszedł rano do pracy a ja nie wiem za co się zabrać tak jestem roztrzęsiona po wczorajszej awanturze...

          ja po prostu się boję, jestem sparalizowana ze strachu, że mam wykonać jakikolwiek ruch a dłużej tego nie wytrzymam...
          • woda_woda Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 09:36
            Potwor_z_piccadilly ma rację - żadnych pieniędzy, żadnych umów, bo one go uwiarygadniają. A tak swoją drogą, słono sobie liczy za godzinę pracy :)

            Ja poszłabym na policję i powiedziała wszystko co i jak. Jednocześnie postarałabym się, aby od zaraz ktoś zaprzyjaźniony ze mną zamieszkał.

            • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 09:46
              widzicie kochani to wszystko nie jest takie proste...
              ja boję sie o swoje życie o mój dom...powiedział, że sie zemsci, że mnie spali...
              ze powyrzucałam mu rzeczy osobiste, narzędzia a to były stare rupiecie, które razem wyrzucaliśmy...
              nawet jeżeli go spakuję, zniosę rzeczy do garażu, będzie krzyczał, ze to nie wszystko...
              jak mnie zacznie nachodzic czy nękać telefonami - co mam policji powiedzieć jaki adres jego wskazać - w zeszłym roku jak się wyprowadził, zamieszkał u kolegi w przyczepie...jaki ja adres policji podam, żeby go ostrzegli...
              ma też telefon, który mu wzięłam na firmę, tzn. numer, nie aparat...
              ja się naprawdę boję o moje życie...nie mam rodziny, najbliższa przyjaciółka mieszka 400 km ode mnie...gdzie pójdę? chryste jak ja się boję
              • woda_woda Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 09:49
                Dlaczego nie chcesz iść z tym na policję?
                • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:29
                  dlaczego nie chcę iść z tym na policję? bo nie wierzę w ich skuteczność...co zrobią? spiszą moje zeznania a ja wrócę do domu i zostaję z problemem i tak sama...będę ich wzywać? i co przyjadą, będą czekać aż sie ze wszystkim spakuje? przecież to będzie trwać kilka godzin, przecież żaden patrol nie będzie siedzieć i patrzeć na to jak sie będzie pakować i nie zapewni mu eskorty w glorii i chwale na nieznane miejsce
                  • woda_woda Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:31
                    martwy_punkt napisał(a):

                    > dlaczego nie chcę iść z tym na policję? bo nie wierzę w ich skuteczność...

                    Sorry, ale ty wcale nie chcesz sobie pomóc.
                  • krokodil123 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:37
                    A ty nie możesz go spakować wcześniej?????
                    Będą czekać jeżeli zachodzi taka konieczność.

                    I ty piszesz że firmę prowadzisz tak?
                    No to z panem i z policją trzeba trochę stanowczości.

                    I powiedź mi taki przykład.
                    Zatrudniasz mnie na umowę o pracy w twojej firmy za 1500 zł miesięcznie na stanowisko sprzedawcę. Mało tego, jesteś taka dobra szefowa że wozisz mnie do domu po pracy swoim samochodem, kupujesz mi jedzenie…. Po 3 lata ja zaczynam cie straszyć że chce 40 000 dlatego że tak uważam albo ci firmy rozsiepsze i co zrobisz?
              • sorvina Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:00
                Powiem Ci tak. Ja miałam sprawę bardziej lightową bo mnie stalking urządziła rodzina próbując zmusić do zeznawania na rozprawie rozwodowej na korzyść matki. Natomiast przez dobre 1,5 roku miałam nachodzenie z wyzwiskami, grożenie cofnięciem darowizny i wyrzuceniem z mieszkania, do tego 3 telefony dziennie z tym samym celem, wmawianie rodzinie i znajomym, że jestem chora psychicznie z nasyłaniem na mnie psychiatry włącznie. A ja się autentycznie bałam, że moja coraz mniej stabilna psychicznie matka, która zaczęła mieć urojenia i była chora z nienawiści, zabije mnie, albo zrobi mi krzywdzę w inny sposób.
                Wiem jak strach i poczucie osaczenia niszczy człowieka i powoduje, że przestaje myśleć racjonalnie. Dlatego stalking jest karalny, bo nawet jeśli prześladowca nie wcieli gróź w życie, to życie w ciągłym poczuciu zagrożenia, jest bardzo destrukcyjne.

                Taki stan wypacza postrzeganie. Zaczynamy wierzyć w to co mówi prześladowca, w jego władzę nad nami. A tak naprawdę on niewiele może. Gdyby nawet matka rzuciła się na mnie, ja jestem silniejsza, ale wtedy o tym nie myślałam. Zrealizować groźby karne też nie jest łatwo. Co z tego, że facet sobie szeleści, że zabrałaś, zniszczyłaś jego rzeczy - musi to udowodnić. Jak matka puściła ojca w skarpetkach, to nawet pamiątek rodzinnych nie mógł zabrać z domu. Zgłosił się na policję i co z tego, matka wspólnie z babką stwierdziły zgodnie, że nic co jest w domu nie należy do niego, a np. dana rzecz jest prezentem od dawno zmarłej cioci. Policjanci podziękowali za współpracę i ojciec wyszedł z niczym. Takie jest prawo.

                Potrzebujesz na chwilę obecną kilka rzeczy:
                1) pomocy psychologicznej by poradzić sobie ze strachem i zacząć myśleć racjonalnie,
                2) pomocy prawnej by uświadomić sobie co on może, a czego nie (to uspakaja),
                3) wypracowanego planu awaryjnego - kup dyktafon i nagrywaj rozmowy, za próg domu nie wpuszczaj, telefon do policji miej pod ręką, gdyby coś się działo krzycz i wzywaj pomocy sąsiadów, pójdź na kurs samoobrony - nawet jeśli nie będzie potrzebna, to da Ci poczucie siły, facetowi zadeklaruj, że policja została poinformowana o groźbach i gdyby cokolwiek się stało z tobą i domem pójdą od razu do niego, nawet jeśli nie będzie potrafiła podać jego adresu, oni będą go szukać.
                4) po zebraniu dowodów zastanów się nad zgłoszeniem stalkingu.
                • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:10
                  własnie czytam juz stronę niebieskiej linii - mam wszystkie "objawy" przemocy, zaniżenia własnej wartości - nie chwaliwszy się bo i czym ale ja naprawdę dużo w życiu osiągnęłam - studia, praca przez wiele lat na wysokich stanowiskach, zwiedzałam swiat, ludzie mnie lubią...
                  a on cały czas tylko mówi, że jestem zerem, śmieciem, że byłam ustawionym prezesem, że sama nic nie potrafię...
                  a sam nie ma wykształcenia, pracuje w ochronie, bo nigdzie pracy nie może dostać - zresztą tego sie też boję, bo ma kolegów takich zbirów nawet...
                  jak ja się mam temu przeciwstawić? skąd na to siły wziąć? jaki wstyd przed ludźmi, przed samą sobą...
                  jakie to upokarzające, jak mi mówi, że wszyscy się dziwią, że jest z taką wstrętną kobietą - jestem dość przy kości, ale zawsze ładnie i elegancko ubrana...wiecie jakie to jest bolesne dla mnie...

                  i znowu ta samotność i świadomość, że nikt mnie nie chce...to boli najbardziej
                  • anula36 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:21
                    I za to mu chcesz placic? Zeby Cie dalej chcial i lubil??
              • joshima Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:09
                martwy_punkt napisał(a):

                > widzicie kochani to wszystko nie jest takie proste...
                > ja boję sie o swoje życie o mój dom...powiedział, że sie zemsci, że mnie spali.
                > ..
                To są groźby karalne i należy z tym natychmiast iść na policję, żeby było na papierze, że taką sytuację zgłaszałaś.

                > nawet jeżeli go spakuję, zniosę rzeczy do garażu
                Nie do garażu tylko na zewnątrz.

                > będzie krzyczał, ze to nie wszystko...
                Od krzyku jeszcze nikt nie umarł. Niech sobie krzyczy, jego problem.

                > jak mnie zacznie nachodzic czy nękać telefonami - co mam policji powiedzieć
                Że Cię nachodzi i nęka telefonami. Już oni sa od tego, żeby go znaleźć.

                > ma też telefon, który mu wzięłam na firmę, tzn. numer, nie aparat...
                Jest Twój i możesz go zablokować. Np zgłaszając kradzież aparatu. Starą kartę SIM zablokują Tobie dadzą nową, żeby Ci nie narobił kosztów.

                > ja się naprawdę boję o moje życie...
                A jak on z Tobą mieszka to się nie boisz. Oprzytomniej.
            • sorvina Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 09:46
              Jeśli chciał dostać pieniądze za "robociznę" przy remoncie, powinien to jasno zadeklarować na początku. Inaczej była to pomoc, taka sama jak przy ojcu. Tak to już bywa w związkach, że czasem dużo w nie inwestujemy i czasem okazuje się, że zakładanego efektu nie ma. Gdybyście zostali razem, to on by mieszkał w wyremontowanym domu, więc nie robił tego bezinteresownie.

              Jeśli zobaczy, że dajesz się zastraszyć, to nigdy się nie odczepi. Dasz mu pieniądze za remont, a on zgłosi się po kasę za opiekę nad ojcem, czy wprost za danie ci spokoju... na jakiś czas.

              Może warto poszukać pomocy psychologicznej i prawnej w Niebieskiej Lini czy ośrodkach pomocy kryzysowej. Wsparcie psychologa mogło by Ci pomóc przez to przejść.

              Warto zbierać dowody, telefony nagrywać lub wprowadzić jego nr do listy zablokowanych. Policję wzywać bez wahania.
          • joshima Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:05
            martwy_punkt napisał(a):

            > a teraz jestem w martwym punkcie...wyszedł rano do pracy a ja nie wiem za co si
            > ę zabrać tak jestem roztrzęsiona po wczorajszej awanturze...
            Ja bym się zabrała w pierwszej kolejności za wymianę zamka a w następnej za spakowanie i wystawianie jego rzeczy.
          • krokodil123 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:12
            Rozumiem że za „wynajem” nie płacił żeby była jasność.
            • krokodil123 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:21
              Dobrze ci dziewczyny doradzili. Przy tak opisanej sytuacji że nawet boisz się o życie i dom
              absurdem jest wpuszczanie tego człowieka z powrotem do domu i mieszkanie z nim.
              A co do tego jak to zrobić. Nagrywasz pana, trzymasz sms-sy. Opowiadasz wszystko na policji, składasz doniesienie o groźby karalne (zemsta, podpalenie, zniszczenia mienia). Robisz zdjęcia jego majątku, pakujesz wszystko i w asyście świadków i policji odwozić do znajomego lub garażu.
              Nie ma się czego wstydzić, jak facet zobaczy że działaś i nie jesteś sama to zmięknie.
              • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:24
                pójdę dziś na spotkanie do osrodka interwencji kryzysowej - muszę z kimś porozmawiać "na żywo" przepraszam, że tak mówię - ale mam tu na myśli instytucję, ktora ewentualnie mnie wesprze w dalszych działaniach...
                nie wyobrażam sobie tej akcji wyprowadzania, pakowania, mieszkam na małej ulicy gdzie wszyscy się znają, on uchodzi tu za bardzo dobrego, pracowitego faceta, że tyle dobrego dla domu zrobił, że sie stara..wiecie jak ja będę postrzegana? jako ta najgorsza, że niby wykorzystałam i wywaliłam faceta jak mi jest niepotrzebny bo remont zrobiony więc na ulicę...
                nie wiem, czy to nie jest ponad moje siły, widzicie już się łamię, czy mam rację, czy go nie krzywdzę...
                • woda_woda No to w czym problem? 29.09.12, 10:28
                  martwy_punkt napisał(a):

                  > widzicie już się łamię, czy mam racj
                  > ę, czy go nie krzywdzę...

                  Udaj, że nic sie nie stało - przecież najwazniejsze jest co ludzie powiedzą o tobie.
                  Tylko potem nie skarż sie na swój los.
            • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:21
              nie nie płacił za wynajem - tylko pierwsze trzy miesiące - podpisał umowę na wynajem z moim tatą trzy lata temu - opiewała na 200 złotych za wynajem pokoju z kuchnią w zamian za to, że zrobi remont tego mieszkania...później - ponieważ mój dom to swego rodzaju kamienica - zaczęliśmy robic remont mieszkania na pierwszym piętrze - gdzie mieszkamy do dzisiaj i o pieniądze za remont tamtego mieszkania i tego w którym teraz mieszkamy woła do mnie o pieniądze...

              • krokodil123 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:22
                A na jaki termin była ta umowa?
                • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:25
                  chyba na rok, muszę sprawdzić
                  • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:26
                    on powiedział, że mnie zniszczy w sądach, że wyciśnie ze mnie każdą złotówkę...
                    • sorvina Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:36
                      Mówić to on sobie może, w sądzie liczą się dowody. Jak będziesz wzywać policję, nagrywać groźby, to Ty będziesz miała dowody na przemoc ze strony faceta. Ale na razie szukasz wymówki, a nie sposobu wyjścia z sytuacji.

                      Na zniszczoną samoocenę przyda się jakaś forma terapii.
                      • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:42
                        dobrze pójdę do tego centrum interwencji kryzysowej - mam też znajomą panią psycholog, do której chodziłam w zeszłym roku jak miałam podobną sytuację - jak mnie zobaczy to chyba osłupieje - że znowu sie dałam nabrać na gładkie słówka przeprosiny a tyle nade mną pracowała po jego odejściu...ja chyba sie naprawdę nadaję na śmietnik
                  • krokodil123 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:43
                    Jeszcze nie sprawdziłasz? Przecież ta umowa jest najważniejsza w twojej sprawy.
                    Porób sobie kopii i dobrze chowaj.
                    A jak on chce po sądach cie targać najpierw musi zapłacić za wynajem przez te 3 lata.
                    Sądów też się boisz jak sąsiadów.
                    • martwy_punkt Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 10:46
                      boje się wszystkiego, bo nie mam wsparcia nikogo bliskiego, może gdybym miała kogoś z rodziny, przyjaciółkę to byłabym bardziej pewna siebie, a nie mam nikogo
                      • krokodil123 Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 11:01
                        A ja mieszkam 1800 km od rodzinnego domu i jakoś się trzymam. Musisz u psychologa podbudować własną wartość i nie rezygnuj z terapii. A tak sobie pomyślałam- spójrz na wszystko z innej strony. Sąsiedzi wiedzą że wynajmujesz, ludzi różne, mieć kłopotów z najemcą nic nadzwyczajnego. Jak zobaczą akcje, radiowozy itp. zrozumieją że jesteś ostra babka i nie dajesz se w kasze dmuchać. I nie głową w dół i chlip-chip a stanowczo i konkretnie. A ja jak coś załatam z policją wiem że to jest instytucja stworzona do pomocy i że się utrzymuję zarówno z moich podatków tak jak i z twoich. Jest/była umowa- wszystko jest ok.
                      • sorvina Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 11:07
                        martwy_punkt napisał(a):

                        > boje się wszystkiego, bo nie mam wsparcia nikogo bliskiego, może gdybym miała
                        > kogoś z rodziny, przyjaciółkę to byłabym bardziej pewna siebie, a nie mam nikog
                        > o

                        Najważniejsze, żebyś miała wsparcie w sobie - by twoje dobro było dla Ciebie ważniejsze niz to co ludzie powiedzą, nie działała na swoją szkodę, bo ktoś na ciebie krzyknie. Aby tak się stało musisz podnieść samoocenę.
                      • woda_woda Re:Jeszcze jedno. 29.09.12, 11:14
                        martwy_punkt napisał(a):

                        > nie mam nikogo

                        Masz: instytucje, psychologów, policję itp.

                        A sił trzeba szukać w sobie, nie na zewnątrz - nie cierpieć z powodu tego, że jakiś prostak cię nie chce, że sąsiedzi źle o tobie pomyślą, że znów będziesz bez mężczyzny.

                        Przechodziłaś już drogę terapii to sama wiesz jak jest. Użalanie sie nad sobą nie rozwiąże twoich problemów.
    • triss_merigold6 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 10:55
      Krótko mówiąc pani bizneswoman z fumami wykorzystała za darmo robola do podniesienia wartości swojej nieruchomości, a teraz jest zdziwiona, że człowiek się ciska w desperacji.
      • martwy_punkt Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 11:02
        tak łatwo oceniasz? tak prostolinijnie? myślisz, że ja nie włożyłam w ten związek niczego wartościowego - pomijając strone finansową? nabrał przy mnie ogłady, przygarnęłam go pod swój dach - miał wcześniej już dwa nieudane związki, z których z każdą z tych kobiet ma dziecko, a ja nie włączyłam systemu wczesnego ostrzegania tylko uwierzyłam, że widać taki los, że są kobiety, które potrafią krzywdzić - i co mnie spotyka? dokładnie taka sama sytuacja...z tym, że jak to tłumaczy w tamtych związkach jak wychodził z domu, to niczego nie żądał, bo robił to dla dzieci, a ze mną nie łączy go nic i chce mnie finansowo wykorzystać...
      • krokodil123 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 11:02
        "- podpisał umowę na wynajem z moim tatą trzy lata temu - opiewała na 200 złotych za wynajem pokoju z kuchnią w zamian za to, że zrobi remont tego mieszkania..."
        • martwy_punkt Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 11:13
          zadzwoniłam do ośrodka interwencji kryzysowej - umówiłam się, że tam pójde dzisiaj...
          jakie to jest upokarzające dla mnie, jakie mam poczucie przegranego życia...całe zycie pracowałam, nigdy nie było czasu na związki na ułożenie sobie życia, a teraz mam 45 lat i znowu jestem nigdzie, jestem nikim, jestem sama ze wszystkim...
          nawet nie mam rodziców, nie mam komu sie wyżalić, do kogo przytulić, skąd mam na tę zmianę wziąć siły...
          najchętniej bym skonczyła ze sobą i byłby spokój dla wszystkich
          • krokodil123 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 11:23
            Ale kochana, na wszystko jest czas i miejsce.
            Teraz załatwiamy sprawy straszenia i grożenia cie przez niechcianego toksycznego człowieka a nie to jakie związki tworzysz, ile masz lat, co ci się w życiu udało czy problem twojego funkcjonowania samej.
          • kol.3 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 12:09
            Śmierdzi mi ta cala historia i dla mnie jesteś meganiewiarygodna. Przez 3 lata mieszkałaś z facetem i ten obcy facet opiekował się czule Twoim umierającym ojcem a teraz nagle okazuje się że to jest typ przemocowca, stalkera i samo zło. A Ty taka na poziomie nie pokapowałaś się wcześniej z kim masz do czynienia? Mogłaś przerwać ten związek, ale kto by zrobił remonty i podcierał tatusiowi tyłek. Wtedy Ci niski poziom faceta nie przeszkadzał. Teraz pokazujesz panu drzwi. Murzyn zrobił swoje...
            Bardzo brzydko, bardzo nielegancko i moralnie poniżej zera. Dla mnie ten Twój facet niby wg Ciebie prosty czlowiek więcej jest wart.
      • zosiasamosia_wawka Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 09:38
        W sumie równie dobrze ona może go posumować za kilka lat prania i sprzątania..
    • limonka23 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 12:29
      Pamiętam Twój start wątek, kilka miesięcy temu opisywałaś identyczną sytuacje i jak widzę nic się nie zmieniło. Jesteś niereformowalna kobieto!
      „uwierzyłam mu, przebaczyłam, wprowadził się znowu „ – po prostu boskie.
      Zmień zamki, jeśli trzeba wynajmij ochronę (taniej wyjdzie) i olej gnojka
    • tautschinsky Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 12:34
      Naiwny myślał, że znalazł kobietę życia, jakąś przystań - i ta mu tak pozwalała myśleć DOPÓKI trwał remont domu. On się skończył, to rola robola u pani kamienicznik się skończyła. Powiedziała: fora ze dwora! A tu masz: ten miły robol, w pocie czoła remontujący na wpół ruinę się wnerwił i chce - o, gnida wredna!!! - zapłatę za robociznę. Mowa o 40 tysiącach. Zawołaj jakiegoś fachmana, jeśli już nie rzeczoznawcę, przedstaw, co zostało przez tego 'żałosnego robola' zrobione i ile by to kosztowało na wolnym rynku. Ale tak uczciwie, nie po sąsiedzku, nie jak w rodzinie - bo rodziną, co podkreślasz, dla ciebie nie jest i jak brata traktować go nie zamierzasz. Możesz oczywiście gościa wystawić za drzwi i liczyć, że jest z tych 'miętkich' i po prostu trochę się pozłości i może nawet pozwie, ale przecież wiadomo - naiwny 'żałosny robol' nie ma na nic faktur, jest golec, ty zaś jesteś pani światowa z kamienicą :) Nadzieja w tym - dla wszystkich wykorzystywanych, którzy nie mogą liczyć na uczciwość w sądzie (tam jej nie ma - to fakt oczywisty, tylko nie każdy chce w to wierzyć) - że nie będzie działał jak frajer, że może w afekcie, kiedy zagrzeje się w tym "żałosnym robolu" krew, zrobi coś, co może nie przyniesie mi korzyści ani majątkowej ani sprawiedliwości w rozumieniu prawa, ale takiej własnej.
      • martwy_punkt Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 13:27
        widze krytyczne komentarze i zgadzam się, nigdy w związku nie jest tak, że winna jest jedna strona, ale dajcie mi prawo do tego by żyć nie pod czyimś butem, zgnębioną, zwyzywaną, zastraszaną...jednoznaczne patrzenie na sytuację, że oto wykorzystałam faceta dla zapewnienia sobie remontu domu jest krzywdzące i nieprawdziwe...dlaczego nie potraficie ocenić tego co ja robiłam w związku i w domu - on remontował, ja mu pomagałam, widzieliście kiedyś panią bizneswoman jak niektórzy tu z przekąem o mnie mówią - zapieprzającą z młotem pneumatycznym zdzierającą tynki, noszącą wiadra z cementem, zawiadującą całą logistyka zakupów do tego mieszkania?
        ja zajmuję się rachunkami, ja zajmuję się wszystkimi płatnościami, sprzatam, gotuję, organizuję wyjazdy, kupuje mu ubrania, wszystko jest na mojej głowie a on przychodzi z pracy i co? telewizor i tekst że już się tu narobił i nic więcej nie będzie pomagał - a tyczy się to choćby mojej prośby o zmycie naczyń...

        zostałam też zidentyfikowana - tak to prawda pisałam o takiej samej sytuacji rok temu, rok temu gdy wyekspediowałam go z domu, gdy zabrał mi auto przeze mnie kupione, gdy po kilku tygodniach pozwoliłam mu na powrót...

        tak, możecie powiedzieć, że mam czego chciałam, ale w kazdym z nas jest nadzieja, że może zrozumiał, że może tym razem będzie dobrze, że przecież koszmar się nie może powtórzyć, skoro tak bardzo nalegał na powrót i deklarował, że żyć nie może beze mnie...
        tak jestem naiwna, wynika to pewnie i z poczucia malej wartości i głodu miłości, akceptacji...

        i tak, znowu tu jestem prosząc Was o radę, choć wiem jaka ona będzie - jaka jest - przeciąć wrzód na zawsze...ale że nie mam siły zrobić tego sama, proszę o wsparcie...


        tylko tyle i aż tyle...
      • potwor_z_piccadilly Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 18:20
        tautschinsky napisał:

        > Naiwny myślał, że znalazł kobietę życia, jakąś przystań - i ta mu tak pozwalała
        > myśleć DOPÓKI trwał remont domu. On się skończył, to rola robola u pani kamien
        > icznik się skończyła. Powiedziała: fora ze dwora!

        Niestety, ale muszę stwierdzić że nie znasz kobiet.
        Widzisz, my, mężczyźni, skazani jesteśmy przez naturę na nieustanny taniec godowy i tak.
        Wziąwszy pod tapetę ten, konkretny przypadek, możemy wydedukować dwa scenariusze:
        1 - Facet ma zdolność do samokształcenia się, dostosowywania do warunków w jakich się znajduje i kochając szczerze walczy o zaimponowanie kobiecie, czyli taniec godowy wykonuje poprawnie.
        Efekt.
        Taki od kobiety dostanie wszystko. Duszę, ciało, głębokie spojrzenie w oczy, mieszkanie, dom, a nawet całą ulicę, nie wyłączając trotuarów.
        2 - Facet jest niereformowalny. Nie walczy, nie stara się imponować, twierdzi że takim go Pan Bóg stworzył i takim jest, a że jest "chamem", to i chamstwo z niego wyłazi. Czyli tańca godowego brak.
        Efekt.
        Stopniowo, krok po kroku, osobnik traci w oczach kobiety aż do finału w rodzaju "gó..o chłopu nie zegarek".
        Pozdrawiam.

        • martwy_punkt podjęłam próbę rozmowy 01.10.12, 06:08
          potworze z piccadily - nie mogę Ci odmówić zmysłu obserwacji i kondensacji wniosków, doceniam naprawdę Twoje opinie i trud...tymczasem życie toczy się dalej, wczoraj wieczorem zaczęłam z nim rozmawiać - nie godzi się na żadne inne warunki tylko spłata 40 tysięcy złotych i jak to powiedział pakuje się i wychodzi
          zgodzi się podpisać "papier" u notariusza, ale nie zgodzi się by w dokumencie stało, że to jest pożyczka, tak jak ktoś mi tu radził, bym się zabezpieczyła na wypadek gdyby za pół roku przyszedł po więcej...
          nagrywałam naszą wczorajszą rozmowę ale się pilnował w słowach, jedyne co powiedział, że jak go nie spłacę a wyrzucę z domu to on to inaczej załatwi...
          po tej rozmowie przepłakałam pół nocy, wreszcie zmordowana zasnęłam...
          boję się, powiem wam i łamię - widmo samotności zajrzało mi mocno w twarz...wiem, powiecie, to będzie dobry czas na hobby, na inwestycję w siebie, może na wyjazd, a ja jestem jak sparaliżowana, więc skąd wezmę siły na cokolwiek...
          uprawiam wolny zawód, jak odnajdę w sobie siłę na zebranie myśli, na konstruktywne myślenie, na pracę...
          idę dzisiaj do psychologa...nie wiem co dalej, boję się
          • meluzyna102 Re: podjęłam próbę rozmowy 01.10.12, 10:30
            Dopiero teraz to przeczytałam... Moim zdaniem wymagasz pomocy psychologa lub psychiatry. Twoje myślenie jest nielogiczne i niezrozumiałe. Ktoś Ci grozi, a Ty myślisz o "widmie samotności" i "się łamiesz"...
            Pchasz się w kłopoty...
            Primo: gdy wyjdzie z domu TY GO SPAKUJ, WYSTAW ZA DRZWI I ZMIEŃ ZAMKI.
            Secundo: powiadom policję o sytuacji.
            I wyprowadź się na jakiś czas do życzliwej kumpeli.
            DLACZEGO W OGÓLE Z NIM NEGOCJUJESZ????
            Negocjując z nim warunki przekazania pieniędzy PRZYZNAJESZ, ŻE MU SIĘ NALEŻĄ. Ty to przyznajesz! Ty, osoba, której się nawet nie chce podliczyć kosztów, jakie poniosła na rzecz tego związku!
            Powiedz mu, że możecie dogadać się w sądzie i go zwyczajnie wywal! Zainstaluj mega bezpieczne drzwi, kup sobie obronnego psa czy paralizator. Masz mnóstwo możliwości. A Ty wybierasz jedyną, której wybrać nie powinnaś. Danie mu pieniędzy - jeśli uważasz, że mu się nie należą- jest najgorszą decyzją z możliwych. Pokazanie mu, że będzie dostawał kasę bez powodu, dlatego, że się go boisz, jest prostą drogą do finansowania go przez resztę życia.
            ON SIĘ NIE MUSI NA NIC ZGADZAĆ! Buduje sytuację fikcyjną, gdzie Ty musisz spełniać jego warunki z kosmosu, a on jest osobą decydującą o sytuacji. Bo Ty mu na to pozwalasz, nikt inny.
            Przepraszam, za duże litery, ale gdy się czyta to, co piszesz, nadchodzi wielka ochota, by Tobą wstrząsnąć. Jesteś urodzoną ofiarą?
            • martwy_punkt Re: podjęłam próbę rozmowy 01.10.12, 10:53
              tak, myślę, że jestem ofiarą - na pewno jestem DDA, zresztą on też i oboje mało umiejętnie budujemy związek od samego poczatku...
              no dobrze, przyznam nie jestem łatwym partnerem w związku - kopia mojej matki, która rządziła w rodzinie, a ojciec jak sobie nie mógł poradzic z sytuacją to pił...
              gdy pił to mnie kochał, w innych okresach megawymagający, nigdy nie usłyszałam od niego dobrego słowa - czekałam na to 44 lata do zeszłego roku gdy przed śmiercią dopiero wyznał mi, że dobrze, że jestem z nim w szpitalu, tylko dlatego, że jestem...
              ciągle złakniona czyjejś akceptacji na tym głodzie zbudowałam moją "karierę" - która oczywiście jak się okazało, że jestem juz niepotrzebna legła w gruzach, a ja teraz z mozołem buduję swoją historię pracy od nowa...
              na tym głodzie też weszłam w związek z moim obecnym partnerem - pierwszym od 20 lat ( oczywiście, że zapytacie jak to mozliwe, żeby przez tyle lat zyć w samotności - praca i mur obronny skutecznie spowodowały, że żaden mężczyzna nie mial do mnie dostępu )...

              a teraz? no właśnie teraz jestem w czarnej d...

              staralam się ułożyć ten związek jak umiałam - gorzej, lepiej, po swojemu...
              trafilam na podobną do mnie osobę - trudny niezłomny charakter, nie odpuszczający, w chwilach złości sięgający po najgorsze obelgi...
              tak muszę przyznać, że czasami sama prowokowałam takie sytuacje - ciągle mi było mało, ale wydawało mi się, że robię to dla nas...żeby nam się lepiej mieszkało, żeby było wygodniej, milej...
              sama rzadko mówię kocham, on też...nie pielęgnujemy naszego związku - nie chodzimy na kolacyjki, nie robimy sobie niespodzianek, trudne znojne codzienne życie...
              ja jestem osobą z dużą wyobraźnią - jak mówi mój partner wychowaną na książkach a życie jest tu obok - pewnie jest w tym trochę racji...ale czy to grzech, że chcę by nasze życie było bardziej kolorowe, wesołe, komfortowe...

              wiecie jak go znajomi nazywają ? pan depresja...bo on nie potrafi sie radośnie roześmiać...fakt, miał przerąbane życie od 7 roku życia zapieprzał pomagając matce w pracy, zajmowal się swoim młodszym rodzeństwem, pracował, tam była bieda i alkohol, nikt go nie przytulał, nie chwalił, tylko heja i do roboty...
              potem dwa nieudane związki - teraz ja...

              więc oboje nie potrafimy żyć razem ale boje sie, że oboje też nie potrafimy żyć bez siebie...

              ranienie się i powroty ranienie i powroty...

              ja straciłam już nadzieje na wszystko, na siebie, na zycie na cokolwiek...

              i błagam nie mówcie mi, żebym się zajęła sobą, znalazła hobby, wyszła do ludzi - afirmacjom mówie nie...

              prędzej skonczę z soba, bo co mi pozostaje - k... mać 45 lat i przegrane totalnie życie
              • meluzyna102 Re: podjęłam próbę rozmowy 01.10.12, 11:21
                Powiem Ci tak: kryzys jest dobrem- prowokuje do zmiany naszego życia na lepsze.
                Na tym etapie moim zdaniem pozwalasz się krzywdzić. Akcje wokół oddawania pieniędzy, groźby... Dla człowieka z mniej czarną przeszłością jest to jasny sygnał, że trzeba uciekać. Kierują Tobą strach, głód miłości, współczucie. Jeśli zdecydujesz się na zadbanie o siebie, terapię- zobaczysz, że można się kierować dobrymi emocjami i - przede wszystkim- racjonalnym myśleniem i logiką. Bardzo dobrze rozumiem Twój stan emocjonalny. Uwierz- gdy wyzwolisz się z tej beczki pełnej smoły, nie będziesz mogła zrozumieć samej siebie- jak mogłaś w ogóle być z tym człowiekiem.
                Obecnie nie jesteś w stanie myśleć racjonalnie i sama sobie pomóc. Bez dobrego psychologa widzę to czarno. Z psychologiem: słońce za (odległym) rogiem:-)
                • garibaldia Re: podjęłam próbę rozmowy 01.10.12, 13:55
                  Jest tylko jeden mały problem: autorka nie zamierza się z tej sytuacji wyzwalać. Ona umie być tylko ofiarą i ZROBI WSZYSTKO BY NIĄ BYĆ.
                  Ponad rok temu już czytałam jej wątki na ten sam temat. Nie posunęła się w racjonalnym działaniu ani na krok, za to posunęła się daleko w upewnianiu przygodnego pana, że jest mu winna mnóstwo kasy i pełną obsługę.

                  Kobieta DDA, ojciec pijus który zafundował jej piekło. A ona rzuca robotę i ogranicza swoje możliwości zarobkowe by się TATUSIEM latami zajmować bo podupadł na zdrowiu... i ciężko jej być zaczęł GDY TATUSIA ZABRAKŁO.
                  Ręce opadają.
                  Teraz trzyma się przemocą kolejnego dupka, kombinuje od kilku lat jak koń pod górę by robić tak, żeby się go ze swojego życia nigdy nie pozbyć. By powielić z nim schemat z "tatusiem". Psioczy na faceta a całą sobą chce by to się ciągnęło jak najdłuzej. Więc podświadomie woli ulegać szantażom, wracać do kontaktów z nim, byle tylko chore emocje trwały i trwały. By nic nie było jasno ustalone, by pokazać znowu jak nic nie jest warta, że byle pijakowi to ona chce buty czyścić by odkupić grzechy z alkoholowej rodziny. bY przetaczać ten sam brak miłości, agresję, kobiecą uległość, na zmianę z awanturami piekielnicy, i z podstawianiem pod nos jedzenia komuś, kogo się wyzywało godzinę temu, kupowania sweterka komuś kogo się wczoraj wyrzucało z domu, i przez kogo - jak się głośno szlocha- cierpi się przeogromnie. Święty by przy takiej babie zwariował.

                  Co do pana- niezameldowanego, niepłacącego, nieformalnego lokatora - do tego dającego jej czarno na białym twarde dowody do sprawy karnej: przemoc, alkoholizm, szantaże, groźby karalne, nękanie - pozbycie się go to sprawa bardzo prosta. Wystarczy działać i zgłosić wszystko na policję oraz wymienić zamki.
                  Tylko, że pani nie chce działać, bo ona jako osoba nie istnieje, woli słuchać grzecznie jakie potrzeby ma pan, dawać mu chętnie co on chce, a do innych rozdzierać szaty że ona wcale nie chciała mu dac a to on na niej wymusił.

                  Ta pani powinna kilka lat pochodzić na terapię dla DDA. Bo jest tak głęboko współuzależniona, że sama nie widzi jak bredzi i jakie głupoty robi oraz mówi.
                  W sumie długoletnia terapia to dla niej byłby świetny plan na zajęcie się czymś zamiast histerii jaka to ona stara i samotna.

                  Obawiam się jednak, że ta pani jest niereformowalna. I naprawdę, szkoda tracić czas na klepanie w klawiaturę dla kogoś KTO NIE CHCE SAM SIĘ ZMIENIĆ.
                  • martwy_punkt do garibaldi 01.10.12, 14:22
                    jeżeli nie warto klepać w klawiaturę adresując słowa do mnie, po co to robisz?
                    jeżeli wszystko w Twoim życiu jest idealne - dlaczego "włóczysz" się po wątkach o przemocy i problemach w związkach.
                    jeżeli wynika to z zadanego sobie posłannictwa zmieniać świat na dobre radami - ok doceniam, a co jeżeli podłoże tego jest inne, bliskie z autopsji?

                    piszesz, wielu z Was pisze - wymienić zamki, wypieprzyć rzeczy na ulicę, pójść na policję i zgłosić fakt, że partner mi robi awantury i ubliża...
                    w jakim kraju żyjesz? w jakich realiach ?
                    zmieniam zamki ok, wystawiam rzeczy na zewnątrz domu na chodnik - co sie z nimi dzieje? niszczeją na deszczu do jego powrotu z pracy ?
                    idę najpierw czy potem na policję? policja spisuje notatkę, ja wracam do domu i nie wiem jak do niego dojść bo nie wiem czy jak będę wchodzić od głownego wejścia będzie tam stał, czy wejdzie od strony nieogrodzonego podwórka?
                    jak nie dziś, to jutro? a może w nocy? jak można normalnie żyć po takiej akcji z mojej strony ? nasłuchiwać, bać się wyjść na ulicę bo być może będzie mnie śledzić?

                    rady w stylu wynajmij ochronę - kogo na to stać, by chodził za mna patrol? jak dlugo? miesiąc, dwa, rok? czujka napadowa zainstalowana w domu ? ok, a jak nie zdążę jej włączyć?

                    o czym Wy ludzie mówicie? skąd na to mam wziąć pieniądze? jak normalnie życ? jak pracować?

                    to nie jest amerykański film to polska rzeczywistość...

                    co tu daleko szukać - macie przykład Figury, ktora zrobiła coming out w ostatnich dniach - nie kierujmy tego wątku na rozpatrywanie czy zrobiła to szczerze, czy dla autopromocji w przeddzień wydania swojej autobiografii...ta kobieta ma nieprzeciętne zarobki i dlaczego nie zdecydowała się na to właśnie, by panu swemu wystawić rzeczy za bramkę, by wynająć ochronę fizyczną, czy choćby wyjechać za granicę?

                    dobre rady - z calym szacunkiem dla Was - bardzo świetnie się pisze siedząc w wygodnym fotelu, popijając popołudniową kawę i paląc papierosa...też potrafię strzelać erudycją i udzielać rad jakże celnych, ale co innego klawiatura, a co innego zycie z krwi i kości...

                    obyście nigdy nie musieli stawać przed takim dylematem, nigdy...
                    • woda_woda martwy_punkt, czego ty od nas oczekujesz? 01.10.12, 14:26
                      Współćzucia?
                    • aqua48 Re: do garibaldi 01.10.12, 14:48
                      martwy_punkt napisał(a):

                      > piszesz, wielu z Was pisze - wymienić zamki, wypieprzyć rzeczy na ulicę, pójść
                      > na policję i zgłosić fakt, że partner mi robi awantury i ubliża...
                      > w jakim kraju żyjesz? w jakich realiach ?
                      > zmieniam zamki ok, wystawiam rzeczy na zewnątrz domu na chodnik - co sie z nimi
                      > dzieje? niszczeją na deszczu do jego powrotu z pracy ?

                      A co Cię obchodzi co się z nimi dzieje? To już nie Twój problem. Jeśli tak bardzo się tym przejmujesz to przykryj je folią.

                      > idę najpierw czy potem na policję? policja spisuje notatkę, ja wracam do domu i
                      > nie wiem jak do niego dojść bo nie wiem czy jak będę wchodzić od głownego wejś
                      > cia będzie tam stał, czy wejdzie od strony nieogrodzonego podwórka?

                      To prosisz policjanta, który spisywał Twoją notatkę, żeby posłał kogoś z Tobą do domu, bo się boisz awantur, wyzwisk itp. Albo jeszcze lepiej umawiasz się z nim, że jak tylko zobaczysz pana to zadzwonisz z prośbą, żeby natychmiast przyjechali. To się na prawdę da zrobić.

                      > Jak można normalnie żyć po takiej akcji z mojej strony ?

                      A teraz żyjesz normalnie?

                      > czujka napadowa zainstalowana w domu ? ok, a jak nie
                      > zdążę jej włączyć?
                      > o czym Wy ludzie mówicie? skąd na to mam wziąć pieniądze? jak normalnie życ? ja
                      > k pracować?
                      > to nie jest amerykański film to polska rzeczywistość...

                      TO nie jest polska rzeczywistość, to jest TWÓJ własny czarny scenariusz. Sama go piszesz i zamiast wstać od tej klawiatury i coś rzeczywiście zrobić tylko narzekasz, że nic się nie da. Owszem jeśli nie ruszysz tyłka do góry to nic z tego nie będzie oprócz narzekania. Bo NIKT nie zrobi tego co trzeba za Ciebie. Książęta na białych koniach już nie przyjeżdżają uwalniać księżniczki, księżniczki biorą wałek do ciasta i same walą smoka po łbie.
                    • garibaldia Re: do garibaldi 01.10.12, 14:54
                      Kobieto, po pierwsze zaczynaj zdania z wielkiej litery.
                      Po drugie - wróć się do swoich wątków założonych jakieś półtorej roku temu i przeczytaj to co Ci tam napisano. Po cholerę mnożysz wątki na ten sam temat jak nic nie zamierzasz zmieniać ?
                      Przychodzą tu ludzie którzy CHCĄ pomocy. Są w kryzysie, zagubieni, na gwałt potrzebują ratunku. Ty miałaś co najmniej 25 lat czasu, żeby coś z sobą zrobić. Z tym co kochany tatusiek z uroczą mamusią-klasyczną żoną alkoholika Ci dali w pakiecie na życie.
                      Byłaś na porządnej terapii?
                      Ile lat? Ile razy? Jakie tamaty przerobiłaś z DDA?

                      Tobie jest wygodnie siedzieć w syfie i użalać się nad sobą. Być traktowaną byle jak i napawać się tym. Móc się bujać od prawa do lewa i oskarżać innych o złe skutki tego Twojego bujania. Do tego potrzebny Ci jakiś lewy facet. Więc ich sobie organizujesz. Byle pił i bił to wypełni Ci "treścią" całe życie. I będziesz żyła w przekonaniu, że TO NIE TWOJA WINA TYLKO TEGO DRUGIEGO. "Wina" to takie wygodne słowo. Bo zaraz każdy przyleci zaprzeczając "Ty nie jesteś niczemu winna!". I znów nakarmisz swoje cierpiętnicze ego układając się w swojej najukochańszej pozie: nie jestem winna ale nie pozbędę się poczucia winy. I nawet Ci pewnie nie zaświta w głowie, że mowa jest o ODPOWIEDZIALNOŚCI. Że jesteś ODPOWIEDZIALNA ZA TO JAK ŻYJESZ, CO ROBISZ ZE SWOIM ŻYCIEM.
                      Ty nie zamierzasz opuścić tego faceta. Jest Ci potrzebny. Wolisz dostać w pysk kilka razy, być zwyzywaną, niż zostać samej na skutek WŁASNEJ decyzji. Bo przecież zrobisz wszystko by nie wziąć na siebie odpowiedzialności za osobiste decyzje.
                      Ten facet zjawił się w Twoim życiu bo OJCIEC MU WYNAJĄŁ MIESZKANIE a na Tobie wymógł opiekę nad sobą. Ojciec pijus zadecydował o Twoim losie. Losie starej baby która dawno powinna umieć sama o sobie stanowić. Teraz niby facetowi wystawiłaś walizki, ale facet chciał wrócić więc nie zamknęłaś przed nim drzwi. Znowu chętnie skorzystałas z możliwości, że KTOŚ INNY zadecydował o Twoim życiu. Teraz możesz siedzieć i kręcić nosem, że facet jednak jest be, fe, nieudany. Ale nie umiesz mu jasno powiedzieć że go nie chcesz. Poniżej roisz sobie jakieś głodne kawałki o tym jakby to było nadal fajnie jakby on był inny. Śmiech na sali. A może fajnie by było gdybyś TY BYŁA INNA?

                      Twoje lęki, że facet Cię zabije, podpali, zamorduje i nie wiadomo co jeszcze zrobi są czystą fikcją literacką. I Twoją kolejną manipulację, by nic z obecną sytuacją nie zrobić.
                      Myślę, że ten facet NIE ZROBI NIC. Prawdopodobbnie ON TEŻ CIĘ MA DOŚĆ, ale jest zbyt popaprany, żeby trzasnąc drzwiami, lub włożył faktycznie sporo kasy w dom, lub jak to przemocowiec bije pustą pianę do pary z Tobą by tylko władzę pokazać.

                      Gdy zmieniałas pracę przed laty, to CHODZIŁAŚ DO PSYCHOLOGA BO MIAŁAŚ LĘKI związane z pracą. To może uruchom wreszcie jakąś szarą komórkę i skojarz łaskawie, że LĘKI TO TY MASZ ZAWSZE GDY MUSISZ COŚ SAMODZIELNIE ZMIENIĆ. A nie oskarżaj faceta o czyhanie na Twoje życie i zamiar bycia kryminalistą. Bardzo wygodną wymówkę sobie wymyśliłaś, i choć facet zapewne beznadziejny typek, to zwyczajnie wrednie mu tyłek obrabiasz, zamiast odgrzebać gdzieś resztki swojego honoru, wymienić zamki i udać się SAMEJ na terapię.

                      Ziemia wzywa. Skończ z tym bujaniem. I nie kreuj się na taką jedyną pokrzywdzoną cierpiętnicę, bo to zwyczajnie niesmaczne. Masa ludzi ma problemy, ale niektórzy starają się je rozwiązywać. Ty tego nie robisz a jedynie uprawiasz od lat narzekactwo. Podczas gdy widać ewidentnie, że nie odrobiłaś zadań z podstawowej terapii DDA.
                      • martwy_punkt Re: do garibaldi 01.10.12, 15:13
                        garibaldi, jak rozumiem z Twojego postu jesteś autorytetem nie tylko w kwestiach DDA ale i polskiej ortografii - szanuję, gratuluję, człowiek renesansu to rzadka persona w naszych czasach...

                        mam tylko dwa pytania:

                        1. skąd w Tobie tyle agresji przy odpowiadaniu na mój post, chcesz o tym porozmawiać? dlaczego większość odpowiedzi jest wyważona, rzeczowa, a Twoja wręcz nasycona capslockiem - pozwolisz, też Cię upomnę z netykiety - to oznacza krzyk, co nie jest mile widziane w towarzystwie, a jakby tu powiedzieć, krzyk oznacza bezsilność i brak argumentów merytorycznych...

                        2. jeżeli jak mówicie ochrona policji, wyrzucenie za drzwi klamotow, ulga po akcie odwagi są tak banalnie proste do osiągnięcia - dlaczego 99,9% wątków tu zakładanych dotyczy tego jak podobne sytuacje rozwiązać, a nie przynoszące w chwale i glorii opis jak sobie dane osoby poradziły i jak dumne z siebie pełną piersią oddychają po udanym zdawałoby bezbolesnm rozstaniu

                        3. czy ferowanie autorytatywnych komentarzy wywołuje w niektórych z Was refleksję - co się stanie gdy ja to faktycznie zrobię, a facet wpadnie w szał i mnie zadźga nożem...o tym pewnie się juz nie dowiecie, ot może przypadkiem jakaś wzmianka w kronice kryminalnej, ale kto by tam czytał...albo wręcz przeciwnie: uppps, i did again...

                        4. dlaczego - no tak, wiem co powiecie - namieszała a teraz się wycofuje rakiem - dlaczego nikt z Was nie zaproponował mi i mojemu partnerowi wspólnej terapii dla DDA? choćby szansy próbowania bycia dalej razem - bo najprościej jest nazwać czarne czarnym ?
                        • woda_woda Re: do garibaldi 01.10.12, 15:17
                          Garibaldi pisze ostro, ale ma rację.

                          o tym pewnie się juz nie dowiecie, ot może przypadkiem jakaś wzmi
                          > anka w kronice kryminalnej, ale kto by tam czytał...albo wręcz przeciwnie: uppp
                          > s, i did again...

                          Jesteś paskudną szantażystką. Oczywiste jest, że on cię nie zadźga a ty sie nie zabijesz.

                          Chcesz wzbudzać litość a wzbudzasz tylko zażenowanie.
                          • martwy_punkt Re: do garibaldi 01.10.12, 15:21
                            forum samozwańczych ekspertów się umacnia w szykach jak widzę...od pierwszej pomocy do unicestwienia osobnika za to, że smiał wypowiedzieć swoje zdanie...
                            czyli jak słuchają Waszych rad, to jest ok, jak dyskutuja poznawczo - fora z fora?
                            • woda_woda Re: do garibaldi 01.10.12, 15:32
                              Przestań użalać się nad sobą.
                        • garibaldia baba przysła se pogadać 01.10.12, 15:28
                          i uzyskać współczucie
                          i liczyła, że wszyscy będą ją namawiać do bycia nadal z facetem który ją po pijaku tłucze,
                          a tu kazali jej coś samej robić i mają wymagania by działała i by się go z życia pozbywała.
                          Skandal!

                          Załóż sobie bloga i gadaj w kółko o tym samym przez kolejne 20 lat.
                          Ale nie udawaj, że coś robisz ze swoim życiem.
                          Podpieraj się koniecznie przykładem Figury. Ty budujesz patologię tylko kilka lat, a ona dłużej, więc nie bądź frajerka wytrzymaj jeszcze, w końcu wcale Cię mocno nie zbił.

                          Wygodnie Ci, że facet Cię utrzymuje mimo, że cham po zawodówce i pfe niższa sfera,
                          to się go trzymaj i korzystaj z dobrodziejstwa, że masz na kogo zwalić winę za problemy z sobą samą jakie masz.

                          Wiem, że liczyłaś, iż sobie ponarzekasz, wszyscy powiedzą że on świnia - i wtedy znów będziesz mogła się z czystym sumieniem rzucić go ratować przed złym forum,
                          ale tak bogiem a prawdą, to ja jemu współczuję tak samo jak Tobie. Życie z DDA z wiecznymi lękami to mordęga. A życie z DDA która nie kocha ani nie zamierza pracować NAD SOBĄ, tylko winą zawsze obarcza drugą stronę - dla normalnego człowieka jest nie do przetrwania. Normalni zwiewają. Zaburzeni trzymają się toksyn.
                          Ty lubisz być w toksycznych układach. Nikt Cię nie będzie ratować na siłę. A Figura jakby mniej chlała to by może coś z sobą wcześniej zrobiła. Więc zawsze możesz sama zacząć chlać i koniecznie rzuć pracę. Wtedy więcej ludzi się nabierzesz(przynajmniej na 5 minut), że absolutnie nic ale to nic nie jesteś w stanie zrobić by życie zmienić.

                          • martwy_punkt Re: baba przysła se pogadać 01.10.12, 15:37
                            zauważylaś, że nie odpowiadasz na moje pytania? a czego substytutem dla Ciebie garibaldio - lokalna odmiano włoskiego awanturnika - ciekawe, że awanturnika ( chyba nicków nie wymyślamy bezwiednie ) jest to forum? jakie dziury lepisz w swoim losie kreując się na autorytet, który zbiera tu słowa poklasku i akceptacji?

                            gdybym miała tyle czasu co Ty, zapewne stałabym sie gwiazdą forum...tylko widzisz, ja za przeproszeniem Ciebie, mam życie tutaj obok, jest popaprane, jest nieudane, ale to jest zycie, którego nie wiodę na ulotnych kartach internetu...

                            bloga też prowadzisz?
                        • krokodil123 Re: do garibaldi 01.10.12, 15:40
                          U mnie też wzrosła agresja do twoich postów i dlatego przestałam pisać.

                          "dlaczego nikt z Was nie zaproponował mi i mojemu partnerowi wspólnej terapii dla DDA? choćby szansy próbowania bycia dalej razem - bo najprościej jest nazwać czarne czarnym ? "

                          Dlatego że on nie jest "twoim partnerem" a człowiekiem który chce cie skrzywdzić.
                          Przecież sama piszesz że chce cie spalić albo zatłuc. To ty się boisz wracać od policji bo on w bramie a nie będziesz się bała spać obok niego? Zdecyduj się wreszcie.

                          A jak jakiś menel jutro ci powie obok śmietnika że jak go nie przygarniesz to ci łeb rozbije też go zabierzesz do domu? Przecież ci będzie groził....może jutro pod domem czekać, może cie spotkać pojutrze wieczorem?
                          • anula36 Re: do garibaldi 01.10.12, 16:05
                            a czemu ty sama nie zaproponowalas partnerowi wspolnej terapii DDA? Zaproponuj i zobaczysz czy sie zgodzi.
                        • aqua48 Re: do garibaldi 01.10.12, 16:20
                          martwy_punkt napisał(a):

                          > - dlaczego nikt z Was nie zaproponował mi i mojemu partnerowi wspólnej terapii
                          > dla DDA? choćby szansy próbowania bycia dalej razem

                          A dlaczego skoro wiesz o takiej możliwości, znasz swój i jego problem, sama dotąd nie porozmawiałaś na ten temat z partnerem? Tylko czekasz aż forum Ci to zaproponuje?
                          • woda_woda Re: do garibaldi 01.10.12, 16:25
                            aqua48 napisała:


                            > A dlaczego skoro wiesz o takiej możliwości, znasz swój i jego problem, sama dot
                            > ąd nie porozmawiałaś na ten temat z partnerem? Tylko czekasz aż forum Ci to zap
                            > roponuje?

                            No coś ty. Jakby forum zaproponowało wspólną terapię, to forum by usłyszało, że ona boi się proponować.
                            • krokodil123 Re: do garibaldi 01.10.12, 16:58
                              A ja myślałam że ona mu pokaże czarno na białym że forum tak poradził.
                              Że to jest jedynie i słuszne rozwiązanie i on musi się zastosować.
                              Tak i owca cała i wilki sity.
                              • martwy_punkt Re: do garibaldi 01.10.12, 17:21
                                nie mam już siły, odbył się tu nade mną sąd, jestem do niczego, mozna mnie spisać na straty...rozumiem, nie będe juz przeszkadzać
                                • aqua48 Re: do garibaldi 01.10.12, 17:44
                                  martwy_punkt napisał(a):

                                  > nie mam już siły, odbył się tu nade mną sąd, jestem do niczego, mozna mnie spisać na straty...rozumiem, nie będe juz przeszkadzać

                                  Zawsze tak reagujesz jeśli dostajesz porady których się nie spodziewałaś, lub coś się dzieje nie po Twojej myśli?
                    • meluzyna102 Re: do garibaldi 01.10.12, 17:34
                      Bardziej się go boisz na zewnątrz domu niż wewnątrz... Piszesz mnóstwo rzeczy kompletnie pozbawionych logiki i zdrowego rozsądku. To nie jest "polska rzeczywistość" a Twoja rzeczywistość- fantazje, które wytwarza Twoja głowa. Zdrowy rozsądek kazałby przypuszczać, że jednak bezpieczniej jest mieć zagrożenie na zewnątrz domu niż w środku...
                      A już problem pt. jego rzeczy niszczeją na deszczu do jego powrotu z pracy...?!?!?!?!?!?!
                      • anula36 Re: do garibaldi 01.10.12, 17:41
                        Ciekawe jest dla mnie ze terapeutka z ktora pracowalas, a wiec osoba dosc zorientowana w sytuacji pracowala nad toba,zebys sie uwolnila od partnera, a nie proponowala Wam wspolnej terapii, ciekawe dlaczego?
                        • martwy_punkt domorosłym psychologom dziękuję - przestroga 01.10.12, 21:06
                          anula, właśnie wróciłam od mojej pani psycholog - dokładnie to mi poradziła, terapię dla par...
                          a domorosłe panie psycholożki z dziurami emocjonalnymi i traumą pozwiązkową niech dalej radzą tutaj - uciąć nogę bo paznokieć wrasta...
                          nie wyrokuję o efektach terapii, ale zawiodłam się na jednostroonym spojrzeniu tutaj aktywnych osób...
                          ot taka przestroga dla innych korzystających...
                          • meluzyna102 Re: domorosłym psychologom dziękuję - przestroga 01.10.12, 21:15
                            "anula, właśnie wróciłam od mojej pani psycholog - dokładnie to mi poradziła, terapię dla par...
                            a domorosłe panie psycholożki z dziurami emocjonalnymi i traumą pozwiązkową niech dalej radzą tutaj - uciąć nogę bo paznokieć wrasta...
                            nie wyrokuję o efektach terapii, ale zawiodłam się na jednostroonym spojrzeniu tutaj aktywnych osób...
                            ot taka przestroga dla innych korzystających..."
                            Piękny przykład na to, jak działa uzależnienie od złej adrenaliny w związku. Najpierw krzyk płacz dramatyzowanie i szukanie współczującego słuchacza- bo facet straszny, krzywdę zrobi, spali- a potem, jak ludzie dobrze radzą: zostawić, uciekać chronić siebie- atak- bo jakże niesłusznie radzili, bo mieli współczuć, ubolewać, a potem mówić: ale oczywiście z nim zostań. "Jednostronne spojrzenie"... Dobre sobie, dziewczyno. Przedstawiłaś faceta jednostronnie jako potwora. Nikt inny, tylko Ty. Normalny człowiek nie zostaje z potworem. Zaburzony- tak.
                            I weź nie żartuj z terapią dla par. Potrzebujesz długiej terapii indywidualnej. Bardzo długiej.
                          • krokodil123 Re: domorosłym psychologom dziękuję - przestroga 01.10.12, 21:37
                            Rozumiem że przepisała ci pieluchy dla dorosłych i jak znowu facet cie będzie straszył że cie spali, zniszczy lub załatwi nawet żebyś się nie martwiła a sikała od razu.
                            Dobrze jednak że nas oświeciłasz jakie my to mamy dziury i traumy…..
                            Moje chyba są jak wielkiego kanionu dlatego że ani sekundę nie pozostanę z facetem który odważyłby się mi grozić.
    • meluzyna102 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 12:57
      Wystaw mu rachunek za mieszkanie u Ciebie, opłaty, światło itd. Podlicz każdą kwotę, jaką na niego wydałaś. Jeśli Ci wyjdzie, że jego "praca" na Twoją rzecz jest warta więcej, odlicz swoje koszty a resztę mu zapłać. Niech spada.
      • martwy_punkt Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 13:34
        trudno mi będzie wystawić rachunek za trzy lata za wszystkie rzeczy, ktore "świadczyłam" dla niego...poza tym jak prowadzić taka dyskusję, nie wyobrażam sobie sytuacji gdy siądziemy przy stole i zaczniemy podliczać literalnie koszty i on zgodzi się na proponowane warunki, nie w takiej sytuacji, nie w tej atmosferze...
        mętlik mam w głowie - zastanawiam sie czy nie zaproponować mu, że dostanie 20 tysięcy podpisze papier i niech mi da spokoj...to nie jest kwestia nawet sumy ale pewności, że naprawdę się od niego uwolnię, tylko czy taka spłata, czy jakakolwiek spłata cokolwiek mi gwarantuje? nie sądzę
        • meluzyna102 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 10:20
          "trudno mi będzie wystawić rachunek za trzy lata za wszystkie rzeczy, ktore "świ
          > adczyłam" dla niego..."
          Ale w czym tkwi trudność? Nie możesz podliczyć, ile Cię kosztował?
          "poza tym jak prowadzić taka dyskusję"
          Ale kto mówi o dyskusji? Dajesz mu kartkę/wysyłasz maila z wyliczeniami co Ty jemu a co on Tobie, na dole wynik obliczeń i tyle.
          Dlaczego uważasz, że on się musi "zgodzić" na proponowane warunki?
          Jeśli uważasz, że to Ty poniosłaś większe koszty, zwyczajnie daj mu wyliczenia i zadeklaruj gotowość spotkania się w sądzie, jeśli ma z tym problem.
          Natomiast widzę, że Ty byś z jakichś powodów chciała mu dać te pieniądze. Chętniej rozważasz danie mu 20 tysięcy niż podliczenie, ile jest Ci winien. Możesz to wyjaśnić?
          • triss_merigold6 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 10:27
            A jak autorka miałaby podliczyć punkt "nabrał przy mnie ogłady"?
            • meluzyna102 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 11:29
              Proszę Cię, przecież napisałam, żeby podliczyła czynsz, światło, gaz itp... Poza tym ja nie uważam, że związek należy tak rozliczać. Co kto włożył - jego strata. Był to mój pomysł na zablokowanie pana- sposób na uświadomienie mu, że być może wcale nie jest taki finansowo poszkodowany na związku, że może to druga strona powinna otrzymać pieniądze (zderzył mnie kiedyś los niestety z podobną, choć nie tak czarną sytuacją, przedstawienie kosztów własnych pomogło- pan się odfajkował).
              Generalnie uważam, że autorka postu w ogóle nie powinna dać się sprowadzać do takich rozmów. Ale by osiągnąć na szybko odstawienie pana, zastosowałabym sposób: walizki za drzwi, info, że byłam na policji, radzę się prawnika i wyliczenie, ile pan jest winien pani.
              Moim zdaniem ten pakiet zapewniłby jej spokój na jakiś czas. Problem polega na tym, że z tego, co przeczytałam później wynika, że autorka wcale się nie rwie do zakończenia związku. Bardzo jej współczuję, bo wyjście z jak to sama określiła czarnej d.py (która ma swoje źródło przecież w naszej własnej źle pracującej głowie) będzie ją kosztowało wiele pracy i wysiłku.
              Pozostaje trzymać kciuki.
              • martwy_punkt Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 12:42
                meluzyno, bardzo doceniam Twoje opinie i dziękuję Ci za nie...widzisz w jakim stanie jestem - ze skrajności w skrajność...wczoraj chciałam zakończyc wszystko z hukiem, dziś sie łamię, nie wyobrażając sobie jak będę w stanie sama życ, a juz zastosowanie się do Twojej i nie tylko rady - radykalne zmiana zamków, spakowanie go i wystawienie rzeczy na bruk powoduje we mnie nieopisany lęk przed konsekwencjami - po prostu boję sie o swoje życie...

                wiem, że z powodu urażonej godności męskiej będzie zdolny do wszystkiego, tym bardziej, że rok temu, gdy taka sytuacja miała miejsce jego najbliższy przyjaciel odradzał mu rękami nogami powrót do mnie - powrót ktory nastapił z jego inicjatywy a ja się zgodziłam...

                klęczał na środku kuchni, błagał, obiecywal zmienię się, było dobrze kilka miesięcy potem znowu zaczęło być po staremu - byloby gorzej już wcześniej gdyby nie fakt, że ostatnie pół roku pracowałam nad projektem 400 km od domu i byłam w nim tylko gościem...

                ok, przyznaję, chłopak sie stara jeżeli chodzi o utrzymanie domu, o remont, o porządek, nie jest rozrzutny, jest czysty, gdy codziennie żyjemy ze sobą nie ma większych konfliktów, chyba, że ...no właśnie zejdzie rozmowa na pieniądze ( zarabia znacznie mniej ode mnie ), na jego pracę - że jest wyzyskiwany, na sytuację w kraju - że są jej winne takie osoby jak ja - ktore w jego mniemaniu będąc prezesami dużych firm - jak mi to się zdarzyło - uciśniaja tych na dole i wykorzystują ( akurat to mnie bardzo boli, ponieważ myśle, że byłam niezłym szefem który sprawiedliwie i z atencją podchodził do pracowników, nierzadko dbając o podwyżki szkolenia awanse )...

                to nie jest zły chłopak - ale myslę, że przyczyna w naszym konflikcie ma też inne źródło - i choć to XXI wiek powiem to - mezalians społeczny - on chłopak z zasadniczym wykształceniem, nie dorobił się niczego, kolejne kobiety kopały go w d... wychodził z honorem wszystko im zostawiając, a tu powtórka...
                nie usprawiedliwiam go, ale frustracja 40 letniego faceta mającego swiadomość konieczności zaczynania wszystkiego od nowa może być też przyczyną negatywnych słów w moją stronę...

                ciekawa jestem co by powiedzial, gdybym mu zaproponowała wspólną terapię ( w trakcie związku z nim chodziłam do psychterapeuty bo miałam lęki spowodowane odejściem z firmy i trudną sytuacją z umierającym ojcem co sie zbiegło w jednym czasie - i podchodził do tego ze zrozumieniem)

                cholera, przecież wystarczyłoby żeby zobaczył swoje błedy, zebysmy o tym porozmawiali, żeby ktoś z boku nam w tym pomógł, może wtedy oboje byśmy zrozumieli, że będąc rozbitkami na tym skołtuniowym morzu możemy być sobie sprzymierzeńcami - bratnimi duszami...

                a wiecie co jest najgorsze w tym ? ze wszystkim dookola opowiada o mnie w samych superlatywach, jest ze mnie dumny, a w domu...horror...

                • aqua48 O jakim wyjściu mówimy? !!! 01.10.12, 15:03
                  martwy_punkt napisał(a):

                  > ok, przyznaję, chłopak sie stara jeżeli chodzi o utrzymanie domu, o remont, o p
                  > orządek, nie jest rozrzutny, jest czysty, gdy codziennie żyjemy ze sobą nie ma
                  > większych konfliktów, chyba, że ...no właśnie zejdzie rozmowa na pieniądze

                  > to nie jest zły chłopak - ale myslę, że przyczyna w naszym konflikcie ma też in
                  > ne źródło - i choć to XXI wiek powiem to - mezalians społeczny - on chłopak z z
                  > asadniczym wykształceniem, nie dorobił się niczego, kolejne kobiety kopały go w
                  > d... wychodził z honorem wszystko im zostawiając,

                  > ciekawa jestem co by powiedzial, gdybym mu zaproponowała wspólną terapię
                  >
                  > cholera, przecież wystarczyłoby żeby zobaczył swoje błedy, zebysmy o tym porozm
                  > awiali, żeby ktoś z boku nam w tym pomógł, może wtedy oboje byśmy zrozumieli, ż
                  > e będąc rozbitkami na tym skołtuniowym morzu możemy być sobie sprzymierzeńcami
                  > - bratnimi duszami...

                  I weźmiecie się za ręce i pójdziecie w stronę wschodzącego słońca, a na plecach pojawi Wam się napis THE END...

                  Szkoda naszego czasu i wszystkich wypisywanych tu mądrości.
                • meluzyna102 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 17:39
                  Przeczytaj, co napisałaś:
                  "po prostu boję sie o swoje życie...

                  wiem, że z powodu urażonej godności męskiej będzie zdolny do wszystkiego, tym bardziej, że rok temu, gdy taka sytuacja miała miejsce jego najbliższy przyjaciel odradzał mu rękami nogami powrót do mnie - powrót ktory nastapił z jego inicjatywy a ja się zgodziłam... "

                  Boisz się o swoje życie, uważasz, że będzie zdolny do wszystkiego- i jaki jest ciąg dalszy??? :
                  "tym bardziej, że rok temu, gdy taka sytuacja miała miejsce jego najbliższy przyjaciel odradzał mu rękami nogami powrót do mnie - powrót ktory nastapił z jego inicjatywy a ja się zgodziłam... "
                  Taka czyli jaka? Że był zdolny do wszystkiego? I to straszne to był powrót do Ciebie???

                  Osoba, która boi się o życie, pozbywa się zagrożenia z domu, wyjeżdża... A ty chcesz mieszkać z facetem, piszesz jakieś tkliwe wstawki o jego zaletach- i jednocześnie odstawiasz dramę, że Ci krzywdę zrobi... Weź się dziewczyno ogarnij...
                • bretoff Nie bój żaby 03.10.12, 07:33
                  martwy_punkt napisał(a):


                  > spakowanie go i wystawienie rzeczy na bruk powoduje we mnie nieopisany lęk przed kon
                  > sekwencjami - po prostu boję sie o swoje życie...


                  Ten twoj chlopak nie taki glupi , nie poto remont kamienicy robil zeby na wikt i opierunek panstwa przechodzic , ale po slubie kto wie , mozesz sie np. ...z kocyka wysliznac .
      • agcerz Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 13:36
        Jak wyżej. Nic nie jesteś mu winna. W żaden sposób jego pogróżki nie zamienią się w wyrok sądowy na jego korzyść... Zmień zamki, odetnij się, przy próbach kontaktu konsekwentnie powiadamiaj policję, stalking to stalking. Powodzenia.
        • aqua48 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 14:13
          Jeśli chcesz mu dać jakiekolwiek pieniądze, to niech podpisze papier U NOTARIUSZA, że to jest pożyczka. Tylko w ten sposób zabezpieczysz się przed następnymi żądaniami od tego pana. I masz jakiekolwiek szanse na spokój. Bo w sytuacji kiedy będzie znowu czegoś chciał pomachasz mu papierem przed nosem i powiesz, że ma spłacić pożyczkę najpierw. Poza tym to TY wtedy będziesz występować z pozycji silniejszego. Możesz mu taki układ zaproponować.
          • marzeka1 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 29.09.12, 14:41
            Teraz sobie przypomniałam, przecież ty jakiś czas temu dokładnie to samo opisywałaś, dostałaś mnóstwo rad w podobnych co teraz i NIC nie zrobiłaś: policja nie,to nie, tamto nie- chcesz być ofiarą, to bądź. Jesteś w twoim wieku i bezwolność jest porażająca.
            Co znaczy: podpali mnie? Zgłaszasz OD RAZU na policję groźby karalne; napastuje o kasę- zgłaszasz wymuszenie; u prawnika radzisz się , jak to rozwiązać: płacił ci przez 3 lata za mieszkanie? Jeśli nie, to spokojnie jesteście kwita lub prawie kwita.
            To twoje życie i NIKT za ciebie tego nie rozwiąże.
    • mozambique Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 01.10.12, 14:30
      proponuje sobei policzyc ile pani kamienicznik przyoszczedzila na calodobowej opiekunce umierającego ojca - w duzym miescie takie siły fachowe sobie liczą ok 100zł za dobę

      nie wiemy ile miesięcy ocjeic takiej opieki potzrebował ale wie autorka i skoro z niej wykształcona pani prezes to juz sobei to policzyc potrafi , na pewno pzrekraczalo to kwote wynajmu mieszkania kochankowi

      póki kochanek zapylał za darmoche przy remoncie i kochanemu tatusiowi pampersy zmienial to byl ok - ale jak tatusiowi sie zmarło, remont zrobiony to kochanka mozan spuscis w kiblu ?
      ot taki XXI wieczny kapitalizm w naszym przaśnym wydaniu

      a niezawodne forumki zawsze juz sposób doradzą odpowiedni aby wycyckanemu facetowi łomot spuścić i w jednych gaciach z chałupy wyrzucic, porzy asyscie policji - a jakze !
      w sumie szkoda ze autorka dziecka nie ma - zawsze mozna by kochanka o pedofilie oskarzyc to by w pierdlu ani zipnął
    • bretoff Haloo ! Pani ! 02.10.12, 09:21
      martwy_punkt napisał(a):

      miał wcześniej już dwa nieudane związki, z których z każdą z tych kobiet ma dziecko... z tym, że jak to tłumaczy w tamtych związkach jak wychodził z domu, to niczego nie żądał, bo robił to dla dzieci

      charakterny ten Twoj boyfriend , on tak w samej koszuli od tych niegodnych odchodzil , najpierw jednej caly dobytek zostawil potem w try-miga wrocil do poprzedniego stanu posiadania i druga sie wzbogacila , znaczy sie to wszystko dla dobra dzieci co to tej dwojce zmajstrowal . O alimenty sie pewnie nie targowal , przeca on ojciec dzieciom wiec grosza nie zaluje .
      A Ty z nim te dzieciatka odwiedzasz ? , mysle ze Twoje poprzedniczki nie maja nic przeciwko , kawa poczestuja czem chata bogata co zostawil dzieciom tata , przeca ze swieca szukac taka meska wersje aniola .

      • meluzyna102 Re: Haloo ! Pani ! 02.10.12, 10:44
        Tam nie żądał opłat za masaże... Bo niektórzy zostawiają dzieciom mieszkania, płacą alimenty - a inni nie żądają od ich matek zapłaty za czas spędzony razem?! Rany ale syf.
    • soffia75 Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 02.10.12, 23:38
      martwy_punkt, zajrzyj tutaj i poczytaj uważnie, myślę, że może Ci się przydać.
      Powodzenia!
    • bretoff Logika pani prezesy 03.10.12, 07:10
      martwy_punkt napisał(a):

      on chłopak z zasadniczym wykształceniem, nie dorobił się niczego, kolejne kobiety kopały go w d... wychodził z honorem wszystko im zostawiając, a tu powtórka...
      nie usprawiedliwiam go, ale frustracja 40 letniego faceta mającego swiadomość konieczności zaczynania wszystkiego od nowa może być też przyczyną negatywnych słów w moją stronę...


      chlopak pani prezes nie dorobil sie niczego a i tak majatek zostawial kobietom ( z honorem ! ) co to go w d... kopaly cieszac sie z potomstwa ktore z jego plemnika porodzily a tera ... powtorka , trzecia chce go kopnac i rowniez majatku pozbawic co to trzeci raz sie dorobil .
      Magik jakis z tego prezesinego chlopaka czy co ? .

      P.S. Kariere zawodowa i osobista zrobilas jak w kultowym Misiu Barei ... na miare swoich mozliwosci .




    • sonia_siemionowna przemocowiec :/ 03.10.12, 13:40

      Trafiłąś na przemocowca i tego sie trzymaj. Nie szukaj winy w sobie, bo jej tam nie ma. Akurat temat jest mi znany zarówno od strony zawodowej jak i prywatnej, więc mogę z czystym sumieniem napisać, że pan zachowuje się podręcznikowo.

      Tacy zakompleksieni mężczyźni szukają kobiety słabej, która będzie ich potrzebować. Podczas choroby Taty (przy okazji chciałąbym Ci złożyć serdeczne wyrazy współczucia, moja Mama też zmarła na raka) na pewno potrzebowałaś wsparcia, a to dla takiego zakompleksionego faceta idealna sytuacja. Zaoferował wsparcie, nie twierdzę nawet, że nie szczerze, ale niestety jego charakter wziął górę. To jest stały schemat nie tylko z mężczyznami, bo są też przemocowe kobiety - najpierw jest pięknie, różowo, pan/i zachowuje się bez zarzutu itp. Potem pojawiają sie problemy, przemoc psychiczna, szantaże itp.

      Często tak zachowują sie DDA - tak im brakuje miłości, że robią wszystko, żeby się drugiej stronie przypodobać. Jednocześnie jednak każdy przejaw niezależności (własne poglądy, praca, hobby, przyjaciele) odbierają jako zagrożenie związku. No i zaczyna się piekło. Wyzwiska, szantaże itp. To wszystko wynika z niskiego poczucia własnej wartości, ale do cholery, dorośli ludzie powinni wziąć za siebie odpowiedzialność i zacząć się kontrolować/udać się po profesjonalną pomoc.

      Ty nie musisz tego pana znosić. Jeśli Ci na nim zależy, postaw warunek, że musi iść na terapię. Jeśli odmówi - do widzenia. SMSy zachowuj, mogą się przydać. Nie sądzę, żeby ten akurat gość rzeczywiscie mógł być niebezpieczny (ale do konca nie wiem). Myślę, że po prostu nie widzi swojego wkładu w rzeczywisotść i związek z Tobą będzie dla niego jeszcze jedną niezawinioną porażką. Tacy ludzie mają pretensje do wszystkich i całego świata ale nie widzą, że sami są odpowiedzialni za swoje kłopoty. Tego Ty nie zmienisz.

      Co do tych 40 000 to nie ma tak, że jak mu tego nie dasz to on ma prawo mieszkać w tym domu. Nie ma do tego domu żadnych praw, więc jak zmienisz zamki to on musi się wynieść. Po 40 000 to musi iść do sądu (spokojnie, to nie jest postępowanie karne przeciwko Tobie tylko sprawa cywilna). Jak przedstawi rachunki, faktury itp to może sąd coś zasądzi ale niekoniecznie, bo Ty możesz się bronić, że te remonty to był element umowy na zasadzie 'dach nad głową w zamian za połowę opłat i remont'.
      • kol.3 Re: przemocowiec :/ 03.10.12, 17:57
        Taki straszliwy przemocowiec, ale od poprzednich dwóch żon, odchodził, honorowo wszystko im zostawiając, dlatego niczego się nie dorobił - jak pisze autorka.
        To jest przemocowiec? To jest życiowa fajtłapa, typ ciągle robiony w konia. A autorka jest kolejną, która go wyciućkała.
        Nic się w tej historii nie zgadza.
        • sonia_siemionowna Re: przemocowiec :/ 03.10.12, 23:26
          kol.3 napisała:

          > Taki straszliwy przemocowiec, ale od poprzednich dwóch żon, odchodził, honorow
          > o wszystko im zostawiając, dlatego niczego się nie dorobił - jak pisze autorka.
          > To jest przemocowiec? To jest życiowa fajtłapa, typ ciągle robiony w konia. A a
          > utorka jest kolejną, która go wyciućkała.
          > Nic się w tej historii nie zgadza.

          Jeśli nie wiesz, że przemoc psychiczną stosują najczęściej jednostki o niskim poczuciu własnej wartości, to polecam poszerzyć wiedzę, to nie boli :)

          Ciekawe też, dlaczego owe dwie żony miały go dosyć. Może urządzał podobne harce, straszył, że je spali i w efekcie opuścił gnizadko w asyście policji?
          • sorvina Re: przemocowiec :/ 03.10.12, 23:38
            Przemocowiec nie musi być wszechstronnie inteligentny, nie każdy jest. Może mieć wyczucie dotyczące tego jak oczarowywać i wywierać wpływ i być ekonomicznym ignorantem. Im niższa samoocena to tym więcej mechanizmów autodestrukcyjnych. Facet mógł liczyć na to, że okręcił panie wokół małego palca a one w końcu puściły go w skarpetkach.

            Aby znać pełny obraz, musielibyśmy znać więcej obiektywnych informacji. Na chwilę obecną pewna jestem tylko, że i autorce i jej facetowi przyda się długa i porządna terapia DDA/DDD indywidualna, terapia partnerska to za mało.
            • kol.3 Re: przemocowiec :/ 04.10.12, 06:13
              A może panie grały nie fair tak jak autorka?
              • sorvina Re: przemocowiec :/ 04.10.12, 09:32
                Jedno drugiego nie wyklucza ;)

                Jak czasem patrzę na takie pary to wygląda to na jakąś chorą grę - kto kogo zmanipuluje i wykorzysta bardziej. Z boku absurdalny, bo gdyby ci ludzie przestali manipulować i zaczęli rozmawiać to mieliby szansę stworzyć zdrowy związek, a tak żadne uczciwie nie rozmawia, każde odgrywa swoje gierki na boku licząc, że tym razem wyjdzie. Kończy się wielkim hukiem i łzami, choć niektórzy potrafią tak się bawić latami.
                • sonia_siemionowna Re: przemocowiec :/ 07.10.12, 19:52
                  To się nazywa koluzja. Wzajemne wzmacnianie w sobie destrukcyjnych cech.
                  • sorvina Re: przemocowiec :/ 11.10.12, 01:03
                    Pierwszy raz spotykam się z tym pojęciem (albo wcześniej mi umknęło). Pogooglałam chwile i widzę, że mam przed sobą kilka ciekawych lektur. Dziękuję za informację.
    • nammkha Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 04.10.12, 11:36
      Moja droga autorko postu!
      Przeczytałam z zaciekawieniem całą hostorię wypowiedzi tutaj obecnych i także chciałabym zabrać głos.
      Po pierwsze, nigdy nie jest za późno na zmianę swojego życia. Jeśli czujesz się nieszczęśliwa i samotna, chciałabym abyś uwierzyła, że nie jesteś na to skazana.
      Po drugie ta zmiana zależy od ciebie. Jesteś odpowiedzialna za swoje życie. Nie szukaj wytłumaczenia swoich niepowodzeń w błedach rodziców i że jesteś DDA. To fakt, ale rodzice byli za ciebie odpowiedzialni do 18 roku życia, naromiest od 30 lat to ty jesteś odpowiedzialna za swój los.
      Po trzecie jak dla mnie możesz taki wątek rozpoczynać jeszcze nawet 10 razy. 10 razy możesz wracać do swojego faceta. Zrozum to twoje życie, ty nie ranisz forumowiczów swoim postępowaniem, nie ranisz swojego psychologa, ranisz siebie.
      Po czwarte forum nie ma zadania takiego jak psychoterapeuta. Tutaj ludzie nie mają takich kwalifikacji. Tutaj przychodzi się po to aby usłyszeć co inni ludzie myślą o naszym problemie. Trzeba liczyć się z krytyką, z tym że nie wszystkie odpowiedzi bedą się nam podobały, że inni ludzie mają inne zdanie. Przychodzi się wysłuchać i wziąć to co wydaje się pomocne.
      Po piąte ty potrzebujesz oprócz forum, także psychoterapeuty. Ale przede wszystkim psychoterapeuta potrzebuje ciebie:) Ty musisz wiedzieć, że chcesz sobie pomóc za pomocą psychoterapeuty! Możesz iść jeszcze 10 razy na psychoterapię i nic nie zmienić. A możesz iść raz i zmienić wszystko.

      Wiem że ci ciężko. Takie jest życie, każdy ma swój krzyż który niesie. Ty też. Nie jest on ani wyjątkowo ciężki, ani wyjątkowo lekki. Oznacza to, że masz taką samą szansę na osiągnięcie tego czego chcesz jak każdy z nas:) Zasługujesz na miłość i ciepło!

      Trzymaj się!
      • nie_alicja Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 04.10.12, 22:49
        zostawcie wreszcie tę biedną dziewczynę w spokoju.

        ona to lubi.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: wyjście z toksycznego związku za opłatą 11.10.12, 00:05
      Czytając Pani wpisy nie wiem, czy Pani jest z tym mężczyzną w związku czy też już nie.
      Pomysł pójścia na terapię par, jest sprzeczny z Pani lękiem przed tym mężczyzn czy opisem jego upokorzeń Pani .
      Jeśli Pani chce pozbyć się tego mężczyzn, a tak odczytuję ten wpis, to zamiast myślenia o ratowaniu związku, należy przejść do działań.
      Nie może Pani dać się zastraszyć, zwykłym manipulacjom.
      Pani widzi tego mężczyznę jako omnipotentnego i wszechwladnego zalewie po paru groźbach, które wymienił pod Pani adresem. Główne spustoszenie czyni Pani głowa, która zaczyna fantazjować, co powoduje takie uległe zachowania.
      Teraz powinna Pani spakować jego rzeczy i kazać się wynieść.
      Jeśli zachodzi zastraszenie warunkami finansowymi, nie dać się. Jeśli mężczyna ma wątpliwości, niech on idzie do sądy. On a nie Pani. Żadnego wchodzenia znów w rolę ofiary. Agnieszka Iwaszkiewicz

Inne wątki na temat:
Pełna wersja