macius3105
01.10.12, 20:14
Witam.Na wstępie napiszę,że opowiadałam tu już kiedyś o swojej trudnej sytuacji domowej moja mama-mąż-ja.Mieszkamy razem z moją mamą i naszym 4-latkiem.Wiadomo jakie relacje bywają jak mieszka się z rodzicami.Radziłyście mi wszystkie aby wyprowadzić się jak najszybciej i jak najdalej,bo inaczej nasze małżeństwo nie potrwa długo w takich nerwowych warunkach.No,więc zdecydowaliśmy z mężem się wynieść no i wtedy rozpętała się wojna...Moja mama wpadła w jakiś szał i zaczęła wrzeszczeć aż wszyscy sąsiedzi słyszeli te wrzaski.Wyzywała mnie od najgorszych,nie wspomnę o mężu...Powiedziałam na spokojnie,że pora na nas itd.to zaczęła mnie jeszcze gorzej wyzywać i co najlepsze grozić najpierw że mnie uderzy potem że mnie zabije albo siebie.Wykrzyczała mi,że chcę zabrać jej wnuka który on jedyny jej pozostał itd.Ja rozumiem babciną miłość,ale cholera ile można znosić jej ciągłe fochy,niezadowolenia.przywalanie tekstów do męża albo do mnie!Wracając do tamtej sytuacji,był niestety taki moment,że moje dziecko słyszało wszystko co jego babcia krzyczy,mówi o jego tacie,był roztrzęsiony,płakał,a krzyczała tylko moja mama a nie ja.W pewnym momencie wzięła małego na ręce i oznajmiła,że dzwoni po moją siostrę i nie chciała mi oddać mojego syna z powrotem.Niestety musiałam wyrwać go z jej rąk i wyszłam z nim z domu.Nie mogłam długo dojść do siebie po tej całej akcji.Później dostałam od niej SMS-a żebyśmy wrócili,więc poszłam do niej sama.Myślałam,że będziemy spokojnie rozmawiać,ale się pomyliłam.Darła się na mnie i wyzywała.Oznajmiłam,że nie będę z nią tak rozmawiać krzycząc,a ta dalej swoje.Płakała,ja też.Powiedziała że mamy wrócić bo to dom mojego syna i mój(nie męża oczywiście,nie wspomnę że nie jest zameldowany),i zaczęła się pakować i oddawać mi klucze do mieszkania,powiedziałam ze tego nie chce i ze to jej mieszkanie było i będzie.Nie słuchała mnie wogóle,tylko rzuciła klucze i wyjechała swoim samochodem.Po jakiejś godzinie otrzymałam SMS-a od swojego szanownego szwagra,że mamy oddac klucz mamie i ją wpuścić!Okazało się że dzwoniła do siostry się poskarżyć i powiedzieć że niby JA ZABRAŁAM jej te przeklęte klucze!!!Miarka sie wtedy przebrała.Po jakimś czasie przemyślałam sobie parę spraw i wróciliśmy spowrotem,a to tylko dlatego że bałam się na serio o mamę,żeby czegoś głupiego nie odwaliła.Mąż jak wrócił z pracy pojechał ją poszukać i znalazł w pewnym miejscu.Mąż wprost powiedział,że wie,że mama go nie trawi,że to wszystko dzieje się przez niego itd.Najlepsze jest to,że mama nie miała odwagi mu powiedzieć co ją boli!Zgoniła wszystko na swoją prace.Poradźcie mi proszę co mamy robić!!!!Jak to zrobić żeby wszyscy byli zadowoleni?Błagam pomocy:(Dziękuję,za przeczytanie tej mojej smutnej historii