hugosia
02.10.12, 17:23
Tak jak w temacie bo ja nie wiem!
Chodzi o mojego meza , ktory ciagle powtarza ze nie ma wsparcia w mojej osobie. Nie wiem to ze nie zgadzam sie z jego zdaniem to znaczy , ze go nie wspieram? Nosz kurcze kazdy ma swoje zdanie przeciez nie musze zawsze mu przytakiwac. No tak ,ale to jedynak i mamusia go nauczyla ze zawsze on ma racje i cokolwiek postanowi jest dobre ,a ona zawsze mu przyzna racje .
Obecnie mamy sytuacje o rozplanowanie wydania wiekszej kwoty ( mamy kredyt) ja osobiscie chce go splacic on nie on ma inne plany. Wczoraj tesciowa pierdu, pierdu i wyskakuje z haslem ty go MUSISZ wspierac 4 razy mi to jeszcze powtórzyla w przciagu 5 minut. Mam dosyc co za rodzinka .
Powiedzcie mi na czym polega wspolne wspieranie sie . Dodam ze ja mam takie same odczucia w stosunku do mnie , nie moge liczyc na niego jestem sama w zwiazku. Z reszta maz wiecznie sie na mnie obraza potrafi przez 5 dni nie odzywac sie do mnie.Jest rowniez zazdrosny o moje relacje z corka (3 latka )ze woli mnie, no ale jak on sie z nia nie bawi tylko wiecznie straszy kątem to mala sie go boi.