fatalizm
15.10.12, 10:57
Byliście kiedyś ukarani za spóźnienie? Załóżmy, że zwykle wracacie do domu o 17-stej ale nagle coś sprawia że zmieniacie plany i pojawiacie się w domu o 18:30. Oczywiście żona jest poinformowana o powodach spóźnienia, ale i tak jest mocno niezadowolona. Nie uważa by powód spóźnienia był wystarczający. Rozumiem jeszcze kwestię niezadowolenia, ale nie potrafię zaakceptować faktu że na samym niezadowoleniu się nie kończy. Czy zdarzało się wam, że żona oprócz manifestacji swojego niezadowolenia, stara się wymierzyć wam jeszcze jakąś karę? Chociażby odtrąceniem w łóżku, albo cichymi dniami?