kara za spóźnienie

15.10.12, 10:57
Byliście kiedyś ukarani za spóźnienie? Załóżmy, że zwykle wracacie do domu o 17-stej ale nagle coś sprawia że zmieniacie plany i pojawiacie się w domu o 18:30. Oczywiście żona jest poinformowana o powodach spóźnienia, ale i tak jest mocno niezadowolona. Nie uważa by powód spóźnienia był wystarczający. Rozumiem jeszcze kwestię niezadowolenia, ale nie potrafię zaakceptować faktu że na samym niezadowoleniu się nie kończy. Czy zdarzało się wam, że żona oprócz manifestacji swojego niezadowolenia, stara się wymierzyć wam jeszcze jakąś karę? Chociażby odtrąceniem w łóżku, albo cichymi dniami?
    • sebalda Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 11:18
      Czy to na pewno dobre forum do zadawania tego pytania? Pytasz: "Czy zdarzało się Wam, że żona", czyli zwracasz się niejako do mężczyzn. A to forum jest mocno sfeminizowane:)
      I teraz nie wiem, czy interesuje Cię odpowiedź kobiety, żony. Mam sporo do powiedzenia, ale nie wiem, czy tego na pewno chcesz;)
    • triss_merigold6 Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 11:31
      Raz w takiej sytuacji zdecydowałam się na zostawienie męża. To spóźnienie było kropeczką nad i.
      • fatalizm Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 11:40
        triss... hmmm.... aż się boje myśleć jakie mogłyby pozostałe powody rozstania... Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że większość kobiet potrzebuje czegoś znacznie poważniejszego by przekreślić swój związek.

        OK Sebalda, nie wiedziałem, to forum przeznaczone jest głównie dla kobiet, ale możliwe, że masz racje. Już się nie wychylam.
        • triss_merigold6 Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 11:45
          Powody były, spóźnienie w tym konkretnym dniu było tylko ostatecznym dowodem lekceważenia i stosowania spychotechniki. Przynajmniej ja to tak odebrałam, niezależnie od tego jaka była przyczyna spóźnienia.
          • fatalizm Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 11:54
            niestety nasz odbiór jest czesto bardzo subiektywny. Wiem że to frazes, ale nie uwierzę jeśli ktoś będzie mi chciał wmówić że nie spotyka się na co dzień z bardzo różną oceną praktycznie takiej samej sytuacji.
            Ja się spóźnię 1,5 godziny i mimo, że wyjaśniam Ci wszystko jeszcze zanim dojdzie do spóźnienia to i tak robisz mi awanturę. Ty spóźniasz się na drugi dzień o kilka godzin i zupełnie nie widzisz problemu.
    • jagienka75 Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 11:32
      Proponuję to pytanie zadać na forum Mężczyzna.

      forum.gazeta.pl/forum/f,150,Mezczyzna.html
      • sebalda Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 12:08
        To nie jest tak, że forum jest przeznaczone dla kobiet, ale jakoś tak się złożyło, że pisują tu w przeważającej mierze kobiety. Mężczyźni chyba rzadziej rozkminiają problemy z żoną, dziećmi, teściowymi, braćmi, siostrami, matkami, ojcami itd;) Rzadziej szukają porad, rzadziej przyznają sie do niemocy;)
        Myślę, że doskonale wiesz, że nie problem w spóźnieniu, ale w jego jakości, że tak powiem. Gdy spóźniasz się bez uprzedzenia (wyjaśnienie podałeś po powrocie, jak zrozumiałam) na specjalnie przygotowywaną kolację, to może wkurzyć. Gdy zdarzy się to w powszedni dzień, sporadycznie, żona nie czekała specjalnie, nie byłeś potrzebny na przykład do pomocy w wykąpaniu noworodka, to luz, wystarczy przeprosić, wyjaśnić, normalna kobieta w normalnym układzie partnerskim nie powinna mieć z tym problemu. Jeśli takie spóźnienia zdarzają się notorycznie i świadczą o lekceważeniu żony - to inna sprawa. Zatem wszystko zależy od okoliczności. Od sposobów komunikacji także. Jeśli robisz coś wbrew żonie bezwiednie, a ona nie komunikuje wcześniej, że coś jej nie odpowiada, pretensje może mieć do siebie, nie do Ciebie.
        I jeszcze uwaga, często to nie jest karanie, a naturalna konsekwencja zdarzeń. Kobieta niekoniecznie karze odsunięciem od łoża, ale może zwyczajnie nie mieć ochoty na zbliżenie, gdy czuje się lekceważona, gdy się pokłócicie, gdy ja urazisz. Podobnie może nie miec ochoty rozmawiać, gdy ją skrzywdzisz. Powtarzam, wtedy to nie kara, a konsekwencja.
        Zatem zrób rachunek sumienia i zastanów się, czy to spóźnienie miało poważniejszy kontekst, czy był jednorazowym zdarzeniem bez znaczenia dla żony i związku.
    • anaisanais Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 12:16
      Sa kobiety ktore stosuja takie wlasnie manipulacje (obrazanie sie, ciche dni, czesto nie wiadomo o co chodzi) aby wywrzec wplyw. Bardzo dziecinne uwazam.
      Moja mama tak robila, ehhh. Chyba metoda jest po prostu ignorowanie i zachowywanie sie jakby sie nic nie stalo, nie poddawanie sie tym fochom.
      • sebalda Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 13:12
        anaisanais napisała:

        > Sa kobiety ktore stosuja takie wlasnie manipulacje (obrazanie sie, ciche dni, c
        > zesto nie wiadomo o co chodzi) aby wywrzec wplyw. Bardzo dziecinne uwazam.

        Są też mężczyźni, ktorzy stosują takie manipulacje:P
        Czasami są to manipulacje, czasami wyraz bezradności, bo ani prośby, ani wyjaśnienia, ani proste komunikaty nie skutkują. Ileż można o coś prosić? Jak się jest premanentnie olewanym, zaczyna się olewac również. Proste.
        Jestem wielką przeciwniczką cichych dni, bo to rzeczywiście dziecinne i niczego nie rozwiązuje. Natomiast oziębłość łóżkową jako konsekwencję złego potraktowania przez małżonka/małżonkę nadal uważam za konsekwencję, a nie karę, bo co to za przyjemność kochać się z kimś, kto zrobił mi przykrość/skrzywdził/zranił/zlekceważył???
    • mamapodziomka Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 12:25
      Wszystko zalezy od tego ile tego spoznienia, jak bardzo dezorganizuje moje zycie (kolacja czeka, musze wyjsc, maz mial odrobic matme z corka, etc.), czy spoznienie lamie jakies ustalenia wczesniejsze, jak czesto sie spoznia, jaki byl jego powod (wpadl pod samochod vs. pomagalem kumplowi naprawic samochod), etc.

      Kar w stosunku do meza nie uznaje, ale jesli mam focha, to nalezy sie liczyc z tym, ze mam focha. I juz.
    • aqua48 To nie kara, to próba przekazania własnych odczuć 15.10.12, 12:25
      fatalizm napisał:

      > Byliście kiedyś ukarani za spóźnienie?
      > . Oczywiście żona jest poinformowana o powodach spóźnienia, ale i tak jest mocn
      > o niezadowolona. Nie uważa by powód spóźnienia był wystarczający.

      Jeśli żona uważa powód spóźnienia za niewystarczający, daje temu wyraz, a mąż nie bierze jej opinii pod uwagę, stawiając na swoim, to nic dziwnego, że czuję się ona nieważna w związku, zlekceważona, zraniona i nie traktowana poważnie.

      Rozumiem jesz
      > cze kwestię niezadowolenia, ale nie potrafię zaakceptować faktu że na samym nie
      > zadowoleniu się nie kończy.

      A czy to jej "samo niezadowolenie" byłoby brane pod uwagę, czy mąż się z nim liczy w ustalaniu swoich priorytetów? Czy po prostu traktuje je jako niewiele znaczące skrzywienie, nad którym można przejść do porządku dziennego i udawać, że nic się wielkiego nie stało?

      Czy zdarzało się wam, że żona oprócz manifestacji s
      > wojego niezadowolenia, stara się wymierzyć wam jeszcze jakąś karę? Chociażby od
      > trąceniem w łóżku, albo cichymi dniami?

      Mnie się wydaje, że żona postępuje w ten sposób, nie wymierzając jakąś karę, tylko dając odczuć i uświadomić mężowi jak ona się poczuła lekceważąc tym razem jego potrzeby i oczekiwania.

      Reasumując - szwankuje porozumienie, wzajemny szacunek, dotrzymywanie danego słowa i ustalanie priorytetów.
      • verdana Re: To nie kara, to próba przekazania własnych od 15.10.12, 12:46
        Ale nie ma nic takiego, jak po prostu "sóźnienie". Spóźnić się można, bo szef kazał zostać w pracy, a żona czeka i jest głodna, wiec się wścieka. I może być tak, ze facet się spóźnia, bo przypomniał sobie, ze powinien odwiedzić kumpla, a żona siedzi w domu z dzieckiem i nie może wyjść na bardzo wazne umówione spotkanie. W tym pierwszym wypadku to zwykłe czepialstwo - w tym drugim skrajne lekcewazenie.
    • edw-ina Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 12:52
      Pierwsza żona mojego męża robiła mu awantury i akcje z cichymi dniami za kwadrans spóźnienia. Jeśli nie był w domu 20 minut po wyjściu z pracy - bo tyle zajmował przejazd - ponoć była już awantura. Mi się raczej nie zdarza. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy coś wcześniej umówiliśmy, ja czekam, a M bez jakiś większych powodów nawala. Bez większych powodów, czyli: zapomniał i zajechał do sklepu motocyklowego, nagle sobie przypomniał, że od 2 miesięcy kupuje nowe jeansy i stwierdził, że akurat teraz zrealizuje pomysł. Jeśli są to sprawy obiektywne: korek, nawalił samochód, spotkał po drodze kumpla, którego żona właśnie wyrzuciła z domu czy pomagał przeprowadzić przez jezdnię stado kaczek - nie wnikam. Ale tak czy siak - życzę sobie nie dowiedzieć się o tym po fakcie. W końcu wystarczy krótki telefon: przyjadę godzinę później i nie ma kwasu.
      • fatalizm Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 13:28
        o matko chyba wsadziłem kij w mrowisko...
        ale kilka uwag było dość cennych. Szczególnie dotyczących tego że żona mogła się poczuć zlekceważona.
        Z pewnością mogła jeśli zada sobie pytanie "co mogło być ważniejsze ode mnie?" Jednak stawianie takiego pytania uważam, za grubą przesadę. Rozumując w ten sposób nie można by nawet iść po bułki do sklepu, bo przecież nie mogą być one ważniejsze od żony. Tylko jak jej to teraz wyjaśnić?
        I jeszcze w ramach wyjaśnienia: o możliwości spóźnienia zacząłem sygnalizować znacznie wcześniej, a nie dopiero w chwili kiedy powinienem być już w domu. Dodam też że nie byliśmy umówieni w żaden sposób, nie planowaliśmy żadnej kolacji, wyjścia, czy jakichkolwiek innych rzeczy.
        • sebalda Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 13:42
          To jeszcze dodatkowe pytanie: jak często to się zdarza? Sporadycznie czy bardzo często?
          Może to być przewrażliwnie na swoim punkcie, może być czubek góry lodowej, tego nie wiemy. Macie z reguły dużo czasu dla siebie czy wspólne chwile są rzadkie i żonie zależało na tym, żebyście ten wieczór spędzili razem? Czy myślałeś nad tym, dlaczego żona aż tak zareagowała, czy z góry uważasz, że przesadziła? Czy mogła zaisniec przesłanka, dla której ona to wyjątkowo wzięła do siebie? I przede wszystkim: jak u Was z komunikacją? Czy żona narzeka, że trudno się z Tobą dogadać? A Tobie z nią?
          Oczywiście żona może być zwykłą egoistką skupioną na sobie i wymagającą Twojej stałej obecności i adoracji. Wtedy masz przegwizdane, jeśli Ci takie życie nie pasuje;)
          • verdana Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 13:50
            Może żona uważa, ze kazde spóźnienie to randka z inną...
            A czy pracuje? Czy też siedzi w domu i obsesyjnie czeka, aż będzie miała z kim pogadać?
          • fatalizm Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 13:52
            przegwizdane mówisz? Mam nadzieje że nie masz racji? O może tylko się łudzę?
            Czy często się spóźniam? Oczywiście że nie.
            Co do reszty do zadanych pytań... czuje że nie powinienem odpowiadać, przepraszam.
            • sebalda Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 14:17
              Skoro nie chcesz odpowiadać na moje pytania, to napisz chociaż, czy masz w zwyczaju zadać sobie trud dojścia do sedna problemu, do powodu, dla którego żonie mogło to aż tak dokuczyć? Bo wiesz chyba, że pewne rzeczy możecie postrzegać inaczej, na inne rzeczy kłaść nacisk. Pomyślałeś nad tym, zapytałeś żonę, dlaczego aż tak ją to zabolało? Czy ona często tak reaguje?
        • edw-ina Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 13:50
          Naprawdę kobita po jednym spóźnieniu (sygnalizowanym) tak się na ciebie obraziła, że masz ciche dni i embargo na seks? Jeśli nic więcej w tym nie było ( nie wiem, strzelam całkowicie: przyłapała cię na flirtowaniu z sąsiadką, wkurza się, bo widuje cię raz w tygodniu przez kwadrans itp), to sorry, ale jest to chore i zakrawa na terror. Ma być dokładnie tak, jak ja chcę, jak ja sobie wyobrażam i koniec kropka!
          Jak długo jesteście małżeństwem? Żona ogólnie ma skłonność do obrażania się, czy do pierwsza taka sytuacja?
          • fatalizm Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 14:00
            Przepraszam Was, ale to już poszło za daleko. Chciałem tylko dowiedzieć się czy innym facetom zdarzają się podobne sytuacje i jak sobie z nimi radzą. Tymczasem dyskusja poszła w innym kierunku. Mam bardzo mocne wrażenie że powiedziałem o wiele za dużo i już teraz mi głupio.
            • sebalda Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 14:23
              Uprzedzałam, że kobiety mają większą skłonność do rozkminiania;)
              Nikt nie odpowie na Twoje pytanie, jeśli nie znamy tła zdarzenia. Sam widzisz, że spóźnienie spóźnieniu nierówne. I foch fochowi też nie:) Bo jest foch manipulacyjny i foch z bezradności. Sam zatem musisz sobie odpowiedzieć na pytanie. A przede wszystkimi chyba popracować z żoną nad komunikacją, bo pewnie tutaj jest pies pogrzebany.
              • fatalizm Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 14:58
                dzięki za wszystkie informacje i próby "rozkminiania".
            • joshima Re: kara za spóźnienie 17.10.12, 18:45
              fatalizm napisał:

              > Przepraszam Was, ale to już poszło za daleko. Chciałem tylko dowiedzieć się czy
              > innym facetom zdarzają się podobne sytuacje
              W moim przekonaniu, takie sytuacje zdarzają się facetom, którzy lekceważą swoje kobiety i nie mają ochoty zajmować się dociekaniem w czym tkwi sedno.

              > Tymczasem dyskusja poszła w innym kierunku.
              Nie koniecznie. Dziewczyny właśnie próbują Cię naprowadzić na to jak postępować, żeby sobie z tym radzić a nawet jak zapobiegać. Wiadomo, że aby czemuś zapobiegać, to trzeba to rozumieć i potrafić przewidzieć. No ale to już Twoja sprawa czy ty chciałeś się tylko wyżalić, czy też chcesz zrozumieć problem.
          • joshima Re: kara za spóźnienie 17.10.12, 18:43
            edw-ina napisała:

            > Naprawdę kobita po jednym spóźnieniu (sygnalizowanym) tak się na ciebie obraził
            > a, że masz ciche dni i embargo na seks?
            Jakoś w to nie wierzę. Faceci niestety nie rozumieją, że u kobiet wszystkie sprawy sa powiązane a takie spóźnienie mogło jedynie przelać czarę żalów.
    • princy-mincy Re: kara za spóźnienie 15.10.12, 14:12
      nie wyobrazam sobie karac doroslego mezczyzne w ten sposob, sama nie chcialabym byc tez tak karana
      no ale u nas dziala to tak, ze my sie informujemy na biezaco, ze ktores wroci do domu pozniej, niz planowalo, bo np cos pilnego wypadlo albo nie ma sie wplywu na fakt, ze wypadek zablokowal ruch na drodze i sie stoi w korku
      gdyby maz wiedzial, ze czekam na niego na 17 i nie poinformowalby mnie, ze wroci o 18.30 to pewnie bylabym wsciekla i zebralby niezly ochrzan, ale 1) moj juz nauczony, ze ma uprzedzac ze moze sie spoznic i 2)ochrzan bylby od razu i foch moze chwile ale nie karanie jakies, to dziecinada
    • kropeczka455 Re: kara za spóźnienie 17.10.12, 18:31
      fatalizm napisał:
      > Byliście kiedyś ukarani za spóźnienie?
      > Załóżmy, że zwykle wracacie do domu o 17-stej ale nagle coś sprawia że zmieniacie plany
      > i pojawiacie się w domu o 18:30.
      > Oczywiście żona jest poinformowana o powodach spóźnienia, ale i tak jest mocno
      > niezadowolona. Nie uważa by powód spóźnienia był wystarczający.
      Chce zrobić z Ciebie pantoflarz!!!

      > Chociażby odtrąceniem w łóżku, albo cichymi dniami?
      Fakt autentyczny:
      Moją koleżankę mąż szybko wyleczył z fochow. Gdy którys raz z rzędu jego zafundowała mu ciche dni i separacje od łoża olał ja i wykupił wycieczkę zagraniczną.
      Po powrocie jego ona zamilkła, jego zdaniem miarka się przebrała wiec zlozył pozew rozwodowy.
      Jako przyczynę rozwodu podał:
      - brak pozycia małzeńskiego
      - nie nadaje się do tresury bo nie jest psem.
      Rozwód dostali. Ona żałuje swej głupoty i fochów bo okazała się że facet ma jaja !
    • joshima Re: kara za spóźnienie 17.10.12, 18:37
      Może odpowiem pytaniem na pytanie. Nie masz komórki? Uprzedziłeś ją, że przyjdziesz później? Interesuje Cię co ona czuła czekając na Ciebie? W ogóle interesuje Cię co ona czuje i myśli? Zgaduję, że nie, skoro nie możesz z nią porozmawiać normalnie, tylko wywlekasz takie kwestie na forum.
      • moniapoz Re: kara za spóźnienie 18.10.12, 11:48
        Czytaj całość wątku a nie tylko wysnuwaj swoje teorie na podstawie własnych doświadczeń czy uprzedzeń.
        Autor napisał, że informował o możliwości spóźnienia się. tak więc interesuje go co ona czuje i myśli.
        Na forum każdy ma prawo poruszyć dowolny temat - nawet błahy - wcale
        to nie wyklucza rozmowy o problemie z osobą której on dotyczy. ot warto poznać opinie innych

        ------
        Tylko tu i teraz ja wybieram. Tylko tu i teraz jestem.
        Tylko tu i teraz całym sercem więcej szans nie będzie.
    • lianis Re: kara za spóźnienie 18.10.12, 11:01

      Kiedy urodzilo sie nam dlugo wyczekiwane dziecko i ja z osoby w pelni niezaleznej, duzo pracujacej stalam sie uwiazana mleczarnia, majac egzemplarz wiecznie rozdarty, to liczylam kazda minute do mezowskiego powrotu z pracy, bo dla mnie byla to mozliwosc umycia sie, wysikania i zjedzenia, a na jakkakolwiek mozliwosc spoznienia reagowalam pewnie wrecz histerycznie.
      Dziecko podroslo, ja wrocilam do pracy i teraz jak dlugo nie mam zadnych planow o ktorych wczesniej malzonkowi powiedzialam to jego spoznienia mi nie przeszkadzaja, a czasami wrecz spiace juz dziecko, pusty cichy dom i caly wieczor dla siebie to jest cudowna perespektywa i mezowi po powrocie nalezy sie wrecz nagroda a nie kara :)

      Tak wiec wszystko zalezy od okolicznosci...
    • asfo Re: kara za spóźnienie 20.10.12, 21:19
      Jeśli mąż mi późno wraca z pracy, to zauważam to dopiero, jak mija półtorej godziny od zwykłej pory powrotu i swoje zainteresowanie ograniczam do zapytania, co mu zajęło tyle czasu. Jeśli zaczyna mu się to zdarzać częściej niż raz w tygodniu, to się pytam dlaczego i zwykle uzyskuję wystarczającą odpowiedź. Mąż nie lubi się włóczyć - bardziej lubi być w domu niż gdzieś indziej, więc nie mam problemu tego rodzaju, że się nie widujemy.

      Zwykle dzwoni po wyjściu z pracy, dzięki czemu wiem, że pora zabrać się za robienie kolacji.

      Natomiast jeśli jesteśmy z jakiegoś powodu umówieni, to on zawsze jest na czas, więc nigdy nie miałam powodu się na niego gniewać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja