Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'?

24.10.12, 14:44
Na wstępie chciałabym uprzedzić ‘wrażliwych’ na powtarzające się wątki,: tak, pisałam już o poniższym na innym forum.

Od prawie roku jestem zaręczona z moim Narzeczonym. To bardzo wartościowy i po prostu cudowny mężczyzna, wiem, że będzie wspaniałym ojcem i dobrym mężem. Bardzo dobrze się rozumiemy, bardzo lubimy ze sobą rozmawiać i spędzać czas, mamy prawie takie samo spojrzenie na świat i ludzi. Byłaby sielanka, ale oczywiście musi być 'ale'...

Chodzi o nasze plany na to co będzie ' po ślubie'. Tutaj się kompletnie rozjeżdżamy. On bardzo chce żebyśmy razem zamieszkali z jego rodzicami po ślubie... Jest najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, jedynym synem (3 starsze siostry), chyba najbardziej udanym i bardzo przez nich uwielbianym. Jest po prostu bardzo ogarnięty życiowo, niesamowicie pracowity, bystry i zaradny. Jego niektórzy znajomi są 2 razy starsi od niego i często się go pytają o zdanie i się go radzą.

Rodzice to typowi ludzie ze starszego pokolenia (oboje po 60tce), mieszkają na wsi i mają spore gospodarstwo rolne. N. ma porządne wykształcenie i doświadczenie zupełnie w innym kierunku, ale rolnictwo to można powiedzieć jego pasja. Niestety tę pasję ja również będę musiała podzielać, jeśli tam zamieszkam...

Przedsmak tego co będzie miałam w to lato. Niemal każdy weekend tam spędzaliśmy. Ja do niedawna miałam delikatnie mówiąc bardzo nieciekawą atmosferę w pracy, dodatkowo w każdy piątek pędziliśmy samochodem do jego rodziców, albo ja jechałam sama, żeby z nim spędzić weekend. Oczywiście sobota i niedziela upływała albo na pracy przy warzywach, albo na siedzeniu, gapieniu się w telewizor, popijaniu kawy, rozmowach z przyszłą teściową i wyczekiwaniu na N. Ogólnie kanał.

Teściowie nie są złymi ludźmi, wręcz przeciwnie, tylko mają typową wiejską mentalność (którą znam od podszewki bo sama wychowałam się na wsi) czyli praca, praca, praca, w niedzielę kościół, upieczone ciasto, telewizor. Aktywne spędzanie czasu typu rower, spacery, wycieczki to burżujskie rozrywki dla miastowych, co to prawdziwej pracy nie zaznali, więc chce im się tak męczyć w weekend… O takich rzeczach jak kino czy teatr nawet nie wspominam... Sprząta i gotuje baba, pan mąż czeka przy stole na podanie obiadu. To ich życie i niech żyją jak chcą, tylko, że ja nie chcę mieć z tym za wiele wspólnego... A wiem, że jak tam się przeprowadzę to będę musiała się do nich dostosować...

Co mi się też bardzo nie podoba, to fakt, że jego mama jak byłyśmy same wymuszała na mnie odpowiedź w sprawie tego, co robimy dalej... Urabia mnie też tekstami w stylu 'nigdy nie dorobisz się w mieście na wynajmowanym pokoju, życie w mieście jest do bani' itp itd.

N. motywuje zamieszkanie z rodzicami tym, że przecież nie mamy oszczędności ani super perspektyw na najbliższą przyszłość, że mieszkając tam, będziemy mogli zaoszczędzić na coś swojego (mieszkanie w bloku w mieście jest dla niego praktycznie wykluczone). Z drugiej strony mam przeczucie, że jak już byśmy się tam przeprowadzili to jego rodzice, szczególnie matka, kombinowaliby jakby tu nas przy sobie zatrzymać... On też tak naprawdę chciałby mieszakć z rodzicami ile się da, bo to dla niego 'najbliżsi ludzie i przyjaciele'.

No i nachodzą mnie myśli o rozstaniu wobec wszelkiego powyższego. Tylko, że przez te 2 lata jak już jesteśmy ze sobą to był najbliższy mi człowiek, jedyna osoba, na której wsparcie emocjonalne mogłam liczyć (wliczając w to rodzonego ojca, matkę i przyjaciółki niestety). Przez bezowocne szukanie normalnej, godziwej pracy, a potem po znalezieniu owej przez fatalną atmosferę, ten czas był dla mnie chyba najgorszym w życiu. On był jedyną osobą, która była przy mnie. No i po prostu tak po ludzku zależy mi na nim. Nie wyobrażam sobie, że już nigdy nie porozmawiamy, że już nigdy go nie przytulę, serce mi pęka jak o tym myślę…

Ja mam cały czas tę samą pracę, dostałam podwyżkę, dorabiam w soboty, atmosfera zmieniła się o 180 stopni po odejściu pewnej osoby. Być może za parę lat będzie mnie stać na wzięcie kredytu na mieszkanie, czego N. bardzo nie chce, bo to ‘pętla na szyję’ i w sumie sporo racji, jednak jest to ryzyko, które chciałabym podjąć. Widzę siebie zdecydowanie w mieście po prostu.
Chciałam się wyżalić i tym, którzy dobrnęli do końca postu dziękuję.
    • deszcz.ryb Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 15:05
      Dla mnie nie ma opcji, przy której mielibyśmy zamieszkać z rodzicami czy z teściami. Po prostu nie ma. Nawet jeżeli teściowie są super, to i tak jest ciężko [ja mam naprawdę cudownych teściów, pomieszkałam z nimi miesiąc i więcej nie chcę, chociaż i ja i teściowie staraliśmy się nie wchodzić sobie w drogę, do żadnego konfliktu nie doszło a stosunki ciągle mieliśmy bardzo dobre]. Niby można w ten sposób "oszczędzić", ale to nie jest tego wszystkiego warte.

      Do tego - jeżeli ty masz świetną pracę z perspektywami w mieście - to się nawet nie zastanawiaj. Bo jeżeli pójdziesz za głosem serca, to może się okazać, że za parę lat obudzisz się na wsi, bez żadnych perspektyw, nieszczęśliwa. Nie rzuciłabym porządnej pracy, na pewno nie teraz, kiedy jest kryzys.

      A poza tym kredyt to wcale nie takie zło, jeżeli się bierze go rozsądnie. ;)
      • ingaki Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 15:11
        zgadzam sie jak najbardziej z przedmowczynia tez mieszkalam z tesciami i nie polecam ogolnie nie polecam mieszkania jako rodzina z kim kolwiek nawet gdyby to mieli byc przyjaciele zawsze jest cos, ciagle mieszkasz u kogos nie mozesz sie porzadnie poklocic a potem porzadnie pogodzic ;) a patrzac na opis to mogly by byc konflikty pozniej jesli chodzi o podejmowanie decyzji bo jako najmlodszy jedyny synek moze dla niego miec wieksze znaczenie zdanie mamusi niz Twoje no i jak dzieci przyjda tez moga byc niesnaski a wtedy zmieniac az tak srodowisko moze byc ciezej..
    • dzika.foka Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 16:05
      Nie polecałabym takiej przeprowadzki nawet bardzo asertywnym osobom, a tobie - tym bardziej. Dlaczego bierzesz pod uwagę tylko dwie opcje: albo będzie jak on chce, albo rozstanie? Gdzie twoja opcja, pozostanie razem w mieście? Tym bardziej, że masz bardzo mocne argumenty: w mieście oboje możecie pracować, a mieszkanie u teściów to murowane konflikty i frustracja. Pomyśl najpierw o sobie i spójrz na sprawę tak: to twój chłopak stoi przed wyborem - wspólne życie we dwoje (nie we czworo) albo rozstanie.
    • anaisanais Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 17:22
      No najwyrazniej zycie na wsi z rodzicami twojego chlopaka to nie jest opcja dla ciebie, wiec musisz poszukac innej opcji. jesli twoj chlopak chce byc z toba to bedzie taka opcje rozwazal, a jesli wybieze rodzine, to chyba znaczy ze mu nie zalezy az tak bardzo. nie idealizuj go, bo tu wyglada na pana idealnego a chyba taki nie jest skoro tak chce postawic na swoim?
      • aqua48 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 17:51
        Absolutnie odradzam mieszkanie z teściami po ślubie w ICH DOMU. W ten sposób nigdy nie będziecie samodzielni, zawsze będą jakieś przeszkody żeby się wyprowadzić do siebie, a niedługo niebagatelnym argumentem będzie wiek i sprawność teściów...Można zamieszkać na wsi, ale u siebie, w odrębnym, wynajmowanym domu lub mieszkaniu, w sąsiedniej wsi, nie trzeba wybierać koniecznie opcji blok - teściowie.
        A skoro i Ty masz pracę i chłopak jest pracowity, to nie widzę przeszkód w ubieganiu się o kredyt.
    • marzeka1 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 17:51
      Dla mnie, opisując sytuację: mieszkam po ślubie na wsi z teściami, którzy mają kompletnie inne podejście do życia, opisałaś opcję "po moim trupie". NIGDY bym się na to nie zgodziła.
    • velluto Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 20:10
      Pętlą na szyję jest nie kredyt, a mieszkanie z teściami. Szczególnie na wsi, szczególnie robiąc w polu i szczególnie wśród ludzi o skrajnie innej mentalności. Wołałabym już paroletni wyrok odsiedzieć, przynajmniej byłaby szansa, że wyjdę na warunkowe.

      Twój chłopak, jakby cudowny nie był - wskoczy w to życie jak w stare kapcie, tego możesz być pewna. Za chwilę też zapomni o kinie, książkach, wyjazdach (jak? przeciez gospodarka...)

      Zwróć uwagę na jedno - on uważa i ty również, że to ty powinnaś poświęcić swoje życie, plany, marzenia, przyjaciół - i skazać się dobrowolnie na banicję. Dlaczego to takie oczywiste, że tobie niby miałoby być łatwiej zrezygnować ze wszystkiego, co dla ciebie ważne? Dlaczego to takie oczywiste, że on NIE dostosuje się do ciebie? Sygnalizujesz jasno że nie wyobrażasz sobie takiego życia? co on na to?

      Swoją drogą - po co się zaręczać, jeśli się nie ma ustalonej PODSTAWOWEJ wizji przyszłego związku? kiedy to dogadacie? po ślubie?

      Ale po co my to piszemy, zakochana jesteś, mogę się założyć, że i tak dla ukochanego zamienisz szpilki na gumiaki, a za parę lat zgorzkniała i sfrustrowana rozwiedziesz się z hukiem, a twój cudowny mężczyzna przeobrazi się w młodszą kopię swojego ojca...
    • baszkircef Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 20:18
      To, co proponuje ci narzeczony to nie małżeństwo tylko jakiś czworokąt, ty, on,jego mama i jego tata. Nie wychodzisz za mąż tylko wchodzisz jako czwarta do trójkąta. Żaden rozsądny rodzic nie namawia młodego małżeństwa do mieszkania z nim, to prosta droga do katastrofy. Dokładnie znam ten typ ludzi jakimi są twoi przyszli teściowie, dobrzy ludzie, ale kompletnie inny świat. Liczy się tylko praca, czytanie książek to jakaś fanaberia, podobnie wakacje, obiad podany chłopu pod nos. Mieszkałam z nimi przez krótki czas, zgadzaliśmy się, ale musiałam się kompletnie podporządkować, nie byłam u siebie, nie chciałam wywoływać konfliktów. Ale z ulgą się wyprowadziłam i mogłam w spokoju po południu poleżeć na kanapie i poczytać bez posądzania mnie o lenistwo. Współczuję ci bo kochasz narzeczonego, ale to nie jest sprawiedliwie, że musisz się całkiem wyrzec siebie, że nie uznaje się twojego prawa do własnego domu. Jak sobie wyobrażasz codzienną pracę na gospodarce jeśli tego nie lubisz? Mój teściu na przykład uważa, że migam się od swoich obowiązków nie przyjeżdżając do nich do pracy, czyli synowa - darmowa siła robocza.
    • mrowkojad2 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 20:59
      Znam bardzo podobną sytuację u osób z mojego otoczenia.
      Facet miłośnik rolnictwa i przebywania na łonie natury i dziewczyna pochodząca ze wsi i niemająca chęci tam mieszkać, teoretycznie z dobrym zawodem, wykształcona. Pobrali się i mieszkają co prawda w mieście w wielkim domu z teściami, niby osobne wejścia i dwa osobne gospodarstwa domowe, ale w praktyce dziewczyna czuje się kompletnie nie u siebie, dobra praca skończyła się wraz z nadejściem kryzysu (branża bardzo dotknięta kryzysem), urodziła dziecko, do dawnej pracy wrócić nie może, znalazła inną w zawodzie, ale oddaloną o prawie 100 km od domu, więc nie widziałaby dziecka prawie wcale. Jej mąż pracuje w tym mieście, ale dodatkowo uprawia jeszcze kilka hektarów ziemi po dziadkach, prawie codziennie po pracy jeździ kilkanaście kilometrów na wieś, gdzie sieje, orze i jeździ kombajnem.
      Ona tej wsi obecnie już nienawidzi, prawie wcale tam nie bywa, bardzo źle znosi rozmowy na ten temat, za teściami nie przepada, mało mają wspólnych tematów. Ogólnie kanał straszny.
      Wszyscy znajomi zastanawiają się jakie siły skłoniły tę parę o całkowicie innych priorytetach, wizji życia i podejściu do niego do wzięcia ślubu.
      Wg mnie rolnictwo to coś więcej niż hobby, pasja, no nie wiem, Bogumił Niechcic mi o razu staje przed oczami.
    • bretoff Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 21:25
      organza26 napisała:


      ( ... ) Od prawie roku jestem zaręczona z moim Narzeczonym. To bardzo wartościowy i po
      prostu cudowny mężczyzna, wiem, że będzie wspaniałym ojcem i dobrym mężem...


      ( ... ) N. motywuje zamieszkanie z rodzicami tym, że przecież nie mamy oszczędności ani
      super perspektyw na najbliższą przyszłość, że mieszkając tam, będziemy mogli
      zaoszczędzić na coś swojego


      Rzeczywiscie wartosciowy ale ... dla rodziny :

      organza26 napisała:

      Hola hola, nie wliczaj w moje wyliczanki pieniędzy narzeczonego, fakt, że zarabia więcej, ale niestety jego rodzina jest w trudnej sytuacji finansowej i on ją wspomaga a na siebie wydaje niewiele - to jego sprawa

      forum.gazeta.pl/forum/w,23,133563397,133577659,Re_3_lata_po_zakonczeniu_studiow_bilans.html

      zareczylas sie z przepascia , zrob krok naprzod i wez slub .

      ________________________________________________________________________

      a na marginesie , dziwie sie ze znajac biegle angielski nie nie robisz z tej wiedzy uzytku np. emigrujac z Polski , Kanada corocznie przyjmuje okolo 200 - 250 tys. imigrantow i jednym z nich moglabys byc Ty .







      • verdana Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 21:31
        Przede wszystkim facet, który jest skłonny dopuścić do tego, by jego zona mieszkała z teściami dyktującymi warunki i musiała rzucić pracę, dom, wszystko co ma - nie potrzebuje tej konkretnej pani na żone. Potrzebuje gospodyni i w tej roli będziesz wystąpowała. Już na samym wstępie okazuje się, zę liczy się tylko zdanie narzeczonego, wszystko w życiu jest tak, jak on to zaplanował, Twoje potrzeby w ogóle nie są brane pod uwagę. Twój facet powtarza juz teraz modl życia rodziców - Ty jesteś do tego, aby jkemu było wygodnie, Twoja wygoda jest absolutnie nieistotna. Nie drugoplanowa - tylko nieistotna.
        Wyobraź sobie, ze coą nie wyjdzie, nie da sie żyć z teściami, maż nie okaże się ideałe, cokolwiek. Bedziesz w pułapce - bez mieszkania, bez pracy, bez pieniędzy. Nawet, jesli zostaniesz służącą teściowej i męża nie będziesz miała gdzie odejść.
      • zawsze-w-drodze Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 22:49
        Run Forest, run! Jak najdalej.
    • ira_07 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 22:04
      Wieś w życiu, ale ja to ja. Nie mieszkałam na wsi i nie umiałabym. I wydaje mi się, że taki wątek już był, tylko z narzeczonym prawnikiem...
      • anula36 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 22:30
        ja mieszkalam na wsi i wlasnie dlatego nigdy wiecej !
    • lumbago_31 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 23:41
      Absolutnie nie godz sie na mieszkanie u tesciow, taki uklad NIGDY sie nie sprawdza, nawet jesli tescie to anioly, a w Twoim przypadku juz widac golym okiem, ze bedzie zgrzytac. Jesli Twojemu lubemu na Tobie zalezy to powinien sie odpepowic i znalezc jakis kompromis. Moze kupic dom na wsi, skoro miasto mu nie pasuje? Ale wlasny dom, gdzie bedziecie niezalezni i na swoim? Ale jesli woli zostac u mamusi niz wybrac Ciebie, to niestety, to zle wrozy na przyszlosc, powinnas ewakuowac sie, choc rozumiem, jak to moze bolec.
    • jadwiga1350 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 24.10.12, 23:48
      Piszesz, że narzeczony to jedyny człowiek na którego wsparcie emocjonalne możesz liczyć. Nie rezygnuj z tego związku. Przynajmniej na razie. Nie masz nic do zyskania, a wiele do stracenia. Wsparcie emocjonalne to rzecz bezcenna.
      Czy narzeczony zna Twoje obiekcje co do wspólnego mieszkania z teściami? Każdy weekend spędzany z jego rodzicami może go utwierdzać w przekonaniu, że wszystko jest w porządku. Po co jeździć do teściów tak często i udawać, że takie życie Ci odpowiada? Więcej dystansu, rezerwy, może to da coś do myślenia narzeczonemu.
      Masz pracę w mieście, pracujesz też w soboty, masz swoje życie, mało prawdopodobne, że teściowie stłamszą Cię i zdominują. Co Ci zrobią jak nie upieczesz ciasta na niedzielę albo nie podasz chłopu talerza pod nos? Wyrzucą Cię z domu?
      Ze ślubem się nie spiesz, ale nie zrywaj z ważnym dla Ciebie człowiekiem.
      • deszcz.ryb Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 09:24
        E, a czy jest sens mieszkać na wsi i dojeżdżać codziennie do pracy do miasta? To potwornie męczące rozwiązanie i nie na dłuższą metę. Stanowczo lepiej od razu wynająć sobie mieszkanie w mieście, w miarę blisko pracy.

        Nikt autorce wątku nie każe od razu zrywać z tym chłopakiem, ale sama zobacz: on nie szanuje jej potrzeb, nie obchodzi go, że ona ma pracę [i to dobrą, z perspektywami], dla własnej wygody chce ciągle mieszkać z rodzicami. Ma być tak, jak on zdecyduje. Czy to rzeczywiście jest to troskliwy, kochający osobnik?

        Ja bym po prostu mu powiedziała, że NIE będę mieszkać z jego rodzicami, nie będę mieszkać na wsi, mam świetną pracę w mieście i nie chcę z niej rezygnować. I niech sam zdecyduje.
      • deszcz.ryb Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 09:27
        >Co Ci zrobią jak nie upieczesz cias
        > ta na niedzielę albo nie podasz chłopu talerza pod nos? Wyrzucą Cię z domu?

        No, masę rzeczy. Poczytaj sobie narzekania synowych na forum o teściach. Źli teściowie mogą prowadzić całą wojnę psychologiczną przeciwko synowej, a naprawdę nie każda osoba to wytrzyma, te słabsze psychicznie albo się dadzą stłamsić, albo się załamią. Naprawdę mieszkanie rodzicami/teściami to masakra. Dorośli ludzie powinni mieszkać sami.
      • mawitka Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 09:28
        Moj maz pochodzi ze wsi, ja jestem ta 'miastowa'. On od poczatku nie wyobrażal sobie mieszkania w miesice w bloku, dla mnie mieszkanie na wsi w ogole nie wchodzilo w gre. Znalezlismy kompromis: zbudowalismy dom w miasteczku (ani to wies ani miasto) oddalonym od mojego miejsca pracy ponad 30 km. Byla to bardzo dobra decyzja. Mamy oczywiscie kredyt, ale wiem, ze mieszkanie z tesciami skonczyloby sie rozwodem. Oni oczywiscie snuli plany, ze z nimi zamieszkamy, bo: dom stary i wymaga porzadnego remontu, dom duży, osobne wejscie nawet proponowali. My nawet nie bralismy tego pod uwage.
        Teraz mam z tesciami poprawne stosunki, ale pewne roznice w mentalnosci sa nie do przeskoczenia. Szczegolnie jesli chodzi o wychowanie dzieci i wszelkie 'zabobony' z tym zwiazane. Wez pod uwage, ze jak pjawi sie dziecko bedzie Ci jeszcze ciezej i trudniej z dala od 'cywilizacji' (place zabaw, bawialnie, basen, lekarz, apteka calodobowa)
    • triss_merigold6 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 09:46
      Run Forest, run!
      Nie będzie sielanki, będzie kanał.
      Tak, będziesz musiała się dostosować.
      Męża będziesz widywać wieczorem przy obiedzie i ewentualnie w łóżku, innych atrakcji i wspólnego spędzania czasu się nie spodziewaj.
      Za 5 lat będziesz zgorzkniałą, zmęczoną, bezrobotną kobietą z dzieckiem mieszkającą w cudzym domu i obrabiającą cudze gospodarstwo. Jeśli zechcesz odejść to nie dostaniesz ani grosza.
      • agcerz Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 10:08
        Autorko wątku, nie wchodź w to!!!
        To szaleństwo.
        W taką sytuację wszedł mój tato - przeniósł się do swojej żony, a teść był rolnikiem-hobbystą. Nic dobrego z tego nie wynikło.
        Bardziej ogólnie - źle, gdy jedna strona (w 99% kobieta) rezygnuje z czegoś na rzecz "związku", "szczęścia małżeńskiego" itp. szczytnych idei. To nie działa. Sama jestem w sytuacji nieco innej, ajednak podobnej: zmieniłam miejsce zamieszkania idąc "za mężem" - i niestety w nowym miejscu nie mogę znaleźć pracy. I to też rodzi frustrację, choć wszystko inne (warunki życia, samo miasto) jest wspaniałe, dużo lepsze niż przedtem.
        A u ciebie jeszcze byliby teściowie, będący NA SWOIM. Nigdy nie czułabyś się u siebie. Chcesz tego?
        • triss_merigold6 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 10:15
          Nawet nie miałaby prawa czuć się jak u siebie, bo gospodarstwo należy do teściów i należałoby do ich syna. Każda jej złotówka włożona w remont/przebudowę, byłaby stracona.
          • agcerz Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 11:02
            triss_merigold6 napisała:

            > Nawet nie miałaby prawa czuć się jak u siebie, bo gospodarstwo należy do
            > teściów i należałoby do ich syna. Każda jej złotówka włożona w remont/przebudo
            > wę, byłaby stracona.

            Zaryzykuję twierdzenie, że pewnie teściowie kusiliby, że "jak młodzi będą grzeczni", to przepiszą na nich majątek. Doskonałą marchewka/kij.
            Uciekać od takiego układu, narzeczony może przecież pójść za narzeczoną.
    • default Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 10:08
      > On też tak naprawdę chciałby mieszakć z rodzicami ile się
      > da, bo to dla niego 'najbliżsi ludzie i przyjaciele'.

      Pomijając wszystko inne, to takie podejście od razu by mnie odstraszało. Rodzice to rodzice, wiadomo, ale jak się bierze ślub, zakłada swoją rodzinę, to chyba dlatego że ktoś inny staje się tą najbliższą osobą i przyjacielem. A rodzice schodzą na dalszy plan. I niewyobrażalne jest dla mnie by układać swoje i przyszłej żony życie "pod rodziców". Jakoś marnie to świadczy o sile uczucia do wybranki.
      • agcerz Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 11:03
        default napisała:

        > > On też tak naprawdę chciałby mieszakć z rodzicami ile się
        > > da, bo to dla niego 'najbliżsi ludzie i przyjaciele'.
        >
        > Pomijając wszystko inne, to takie podejście od razu by mnie odstraszało. Rodzic
        > e to rodzice, wiadomo, ale jak się bierze ślub, zakłada swoją rodzinę, to chyb
        > a dlatego że ktoś inny staje się tą najbliższą osobą i przyjacielem. A rodzice
        > schodzą na dalszy plan. I niewyobrażalne jest dla mnie by układać swoje i przys
        > złej żony życie "pod rodziców". Jakoś marnie to świadczy o sile uczucia do wybr
        > anki.
        Nie będąc osobą wierzącą, traktuję Biblię jako zbiór świetnych tekstów. I tamże stoi:" i porzuci człowiek ojca swego i matkę swoją...", prawda?
      • mozambique Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 13:19
        autorce polecam pazdziernikowe "CHARAKTERY" - dwa doskonałe artykuly na temat pozycji syna w rodzinie, roznorakich patologicznych relacji na linii matka-syn oraz chorobliwego uzaleznienia dobrego, kochajęcego syna od matki/rodziców. Z czystej milosci taki czlowiek nie odejdzie od matki/rodziców/domu rodzinengo nigdy a wprowadznei do tego ukłądu synowej oznacza pogłebiającą sie schizę wszystkich.
        Prosta zasada - dorosły czlowiek zakaldajacy wlasna rodzinę MUSI mentalnie "odejsc" z domu rodzinnego, jeslitego nie chce to do 70-tki bedzie zyl pod dyktando rodziców.
        To ze synowa zwasze bedzie tylko darmowym wyrobnikiem na cudzym gospodarstwie, bedzie ladowala wlasne pieniaze w studnie bez dna i nigdy nie bedzie miala formalengo parwa do niczego jest wiecej niz pewne ( nawet jesli przed smiercia rodzice przepiszą cos synowi , to tylko synowi , a nie tej "miastowej")
    • izabelski Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 12:57
      czy twoj narzeczony przeczytal twoj wpis?
      • sorbeta Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 13:11
        Nie wchodź w to. Ja się wżeniłam na wieś, mieszkam z teściami i nie wyszłam na tym dobrze. Małżeństwo powinno mieszkać osobno, nie będziesz tam szczęśliwa, sama pochodzisz ze wsi, to znasz sytuację od podszewki.
    • mamapodziomka Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 25.10.12, 17:52
      Maz zwiazany z rodzicami pepowina wielkosci liny czolgowej? Never ever.
    • banksia Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 26.10.12, 14:44
      hej organza, pamietam troche twoje wypowiedzi na roznych forach i sprawiasz wrazenie inteligentnej i wrazliwej osoby, dlatego pozwole sobie skometowac twoj watek..
      o narzeczonym piszesz:

      >przez te 2 lata jak już jesteśmy ze sobą to był najbliższy mi człowiek, jedyna oso
      > ba, na której wsparcie emocjonalne mogłam liczyć (wliczając w to rodzonego ojca
      > , matkę i przyjaciółki niestety). Przez bezowocne szukanie normalnej, godziwej
      > pracy, a potem po znalezieniu owej przez fatalną atmosferę, ten czas był dla mn
      > ie chyba najgorszym w życiu. On był jedyną osobą, która była przy mnie.

      jak to czytam to przypominam sobie sama siebie, pare lat temu. i widze to tak, ze w sytuacji totalnego osamotnienia i porazki istynktownie szukamy pomocy wsparcia a osoba, od ktorej to wsparcie (lub tez czasem jego namiastke) otrzymujemy, staje sie dla nas calym swiatem.
      jest mozliwe ze kochasz go nie dlatego ze on jest napewno "ten jedyny" a raczej, bo masz w nim wsparcie i widzisz ze jest "dobrym czlowiekiem". albo, bo po prostu jest.

      moze nawet i jest on wartosciowym i porzadnym facetem, ale z innego swiata - swiata w ktorym ty czujesz sie obco. swiata w ktorym normalne jest mieszkanie na kupie z tesciami i spedznianie weekendow na wykopkach i pieleniu marchewki. ja nie mowie ze jest w tym cos zlego, ale osobiscie bym nie wyrobila i ty organza, chyba raczej tez nie dasz rady;)

      nie rob nic przeciwko sobie. on tez musi pojsc kawalek za toba. wtedy moza szukac kompromisu, by znalezc miejsce w ktorym wam obojgu bedzie dobrze.

      no i na koniec, napewno nie warto tracic czasu z kims kto nie liczy sie z twoimi uczuciami i potrzebami.




      • organza26 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 26.10.12, 15:39
        > ze w sytuacji totalnego osamotnienia i porazki istynktownie szukamy pomocy wsp
        > arcia a osoba, od ktorej to wsparcie (lub tez czasem jego namiastke) otrzymujem
        > y, staje sie dla nas calym swiatem.

        A wiesz, że i mnie to przyszło na myśl?

        No i dzięki za komplement:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 27.10.12, 23:07
      Z perspektywy przez Panią pokazanej nie ma w tej sytuacji możliwości kompromisu..
      Decydując się na życie na wsi Pani życiowe potrzeby będą sfrustrowane, decydując się na życie w mieście potrzeby Pani narzeczonego spotka podobny los.
      To jedno.
      Druga rzecz to Pani wybór. Tu też nie ma możliwości wyboru bez straty. Albo ukochany mężczyzna ale strata miejskiego życia, albo strata Narzeczonego.
      Jeśli teraz ma Pani wątpliwości a miłość nie jest tak ogromna, że nie wyidealizowała wspólnego życia na wsi, to trzeba jeszcze raz wszytko przemyśleć.
      Bo skończy Pani jak Barbara z Bogumiłem bohaterowi "Nocy i dni" Pewnie młode pokolenie nie zna dokładnie losów tej literackiej pary, ale można obejrzeć bardzo dobry film na podstawie powieści aby zobaczyć destrukcję Barbary i jej małżeństwa, spowodowaną między innymi życiem "miastowej panny" na wsi. Oczywiście Barbara jest niedojrzałą kobietą i taka pozostanie do starości a rzecz dziej się na początku XX wieku, ale po przeczytaniu Pani wątku ten obraz stanął mi przed oczami. Na jesienny wieczór warto sobie zafundować taką lekcję poglądową.
      A tak na marginesie, nie pokazał się w tym wątku zachęcający obraz polskiej wiejskiej mentalności. Cóż...... Agnieszka Iwaszkiewicz
      • jadwiga1350 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 01.11.12, 12:23
        > Bo skończy Pani jak Barbara z Bogumiłem bohaterowi "Nocy i dni" Pewnie młode po
        > kolenie nie zna dokładnie losów tej literackiej pary, ale można obejrzeć bardz
        > o dobry film na podstawie powieści aby zobaczyć destrukcję Barbary i jej małżeń
        > stwa, spowodowaną między innymi życiem "miastowej panny" na wsi. Oczywiście Bar
        > bara jest niedojrzałą kobietą i taka pozostanie do starości a rzecz dziej się n
        > a początku XX wieku, ale po przeczytaniu Pani wątku ten obraz stanął mi przed o
        > czami. Na jesienny wieczór warto sobie zafundować taką lekcję poglądową.


        Uuuuu.
        A jak Barbara zamieszkała w tym swoim ukochanym mieście, to wtedy wieś wydawała się jej sielanką. I było:"Nie to co na wsi"
    • kai_30 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 28.10.12, 19:45
      Organza, pisałaś już o tym nie raz i nie dwa. Odpowiedzi zazwyczaj dostajesz prawie jednogłośne: nie idź tą drogą. I dalej się zastanawiasz? Przeprowadzka na wieś do teściów to kanał - ile razy jeszcze, na różne mniej i bardziej wyszukane sposoby, trzeba Ci to napisać? Rozumiem, że Ci ciężko podjąć decyzję, bo boisz się, że stracisz narzeczonego. Więc jej nie podejmuj. Nie przeprowadzaj się. Nic nie zmieniaj. Przerzuć piłkę na pole narzeczonego - niech to on zadecyduje, czy chce z Tobą być. Jeśli bardziej mu zalezy na Tobie, niż na gospodarstwie i rodzicach, to będzie szukał możliwości kompromisu (może jakieś mniejsze miasteczko "w połowie drogi", może wynajęty dom w tej samej wsi, może dom w mieście). Naprawdę, wspólne życie nie powinno polegać na tym, że jedna osoba stawia drugą pod ścianą, i oznajmia, że musi być tak, jak ona chce, albo koniec. Jeśli zatem narzeczony stwierdzi, że o kompromisie mowy nie ma - no cóż.

      • marzeka1 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 28.10.12, 20:34
        A ja mam wrażenie, ze dziewczyna tyle razy już o tym pisząc, i tak zdecyduje się na ten koszmarny czworokąt i właduje się w kanał, jaki ją czeka tam, na wsi.
        • kol.3 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 28.10.12, 21:18
          Wydaje mi się, że jest to bardzo trudna sytuacja, bo narzeczony od dawna został uznany przez rodziców za tego, który przejmie gospodarstwo, a że ma ku temu predyspozycje i sam tego chce, to tym bardziej jest to nieuniknione. Na dodatek Organza jest zaangażowana uczuciowo.
          Abstrahując od wsi i pracy na wsi, młode małżeństwo nigdy przenigdy nie powinno mieszkać z rodzicami, a już zwłaszcza gdy są tak duże mentalne różnice. To prosta droga do rodzinnego piekła albo rozwodu. Obawiam się że za parę lat Organza może stanąć przed widmem rozwodu, powrotu do miasta, gdzie nie ma nic i nikt na nią nie czeka, a ma za sobą stracone lata.
          Rozmowy z narzeczonym trzeba dlugiej i szczerej.
    • kozica111 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 31.10.12, 05:49
      Biedny ten chłop, dla całego otoczenia jak plaster na d.....Dla mamusi i tatusia, dla przyjaciół i znajomych i dla ciebie, co wy wszyscy byście bez niego zrobili.
    • czerwony.melon Trzecie wyjście 31.10.12, 18:34
      Czytałam gdzieś na forum, że wielscy rodzice zwykle chcą dla swoich córek "lepszego życia w mieście", a na wieś ściągają żonę syna. Wypisz wymaluj Twoja sytuacja.

      Ale chcę o czymś innym:

      Zgadzam się ze wszystkim, co zostało wyżej powiedziane. Widzę jednak trzecie wyście, które być może da się zastosować i u Ciebie.

      Otóż mam w pracy kobietę, która wyszła za mą za chłopaka, który współprowadzi gospodarstwo rolne wraz z rodzicami. Ona pracuje w mieście (Warszawa), a on dzieli czas między pracę w mieście, a pomaganiem rodzicom w gospodarstwie (lubelskie, 250km odległości). Na co dzień jego rodzice dają radę sami, ale latem on tam spędza każdy weekend, większość urlopu, czasem bierze też dodatkowo bezpłatny. Jakoś dają radę. Oczywiście nie ma mowy o wyjeździe na wczasy latem, jeżdżą na krótko zimą, a latem dla nich wczasy to wyjazd do teściów i rodziców. Ona nie pracuje w gospodarstwie, spędza ten czas ze swoimi rodzicami i dwójką dzieci.

      Dodam, że bardzo dobrze na tym wychodzą finansowo, maja dwie "miastowe" pensje, dochody z rolnictwa, dopłaty do hektara oraz bardzo nisko oprocentowany kredyt na ziemię, którą dokupili już po ślubie, a która jest ich, a nie teściów. Co więcej dzięki temu taki kredyt (oprocentowanie ok 2%) łatwiej im było dostać, bo ona miała wówczas pracę (a wiec zdolność kredytowa), a on oficjalnie był rolnikiem, więc mu się dopłata należała. Ale pracują rzeczywiście dużo, szczególnie on.

      Do tego mają zdrowe jedzenie ze wsi. Bezcenne.

      Może tak da się i u Ciebie?
    • kol.3 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 06:22
      A może dajcie sobie jeszcze trochę czasu?
      Odłóżcie ślub żeby wszystko przemyśleć.
    • paul_ina Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 06:35
      Jak Cię nachodzą myśli o rozstaniu z takich prozaicznych powodów - to chyba nie jest ten jeden jedyny. Gdyby był, już byś w fufajce i walonkach karmiła świnie co rano.
      • cherry-cherry Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 10:16
        paul_ina napisała:

        > Jak Cię nachodzą myśli o rozstaniu z takich prozaicznych powodów - to chyba nie
        > jest ten jeden jedyny. Gdyby był, już byś w fufajce i walonkach karmiła świnie
        > co rano.

        Eee tam, zycie nie jest az tak czarno-biale. To nie telenowela brazylijska czy Harlequin, ze laska stwierdza, ze TO TEN, a potem zyje z nim dlugo i szczesliwie do emerytury, zamieniwszy radosnie szpilki na gumiaki. Prawdziwe zycie rzadzi sie troche innymi prawami niz romanse dla pensjonarek, roznica jest glownie taka, ze nic nie jest stale. Moze, gdyby rzeczywiscie hormony zawladnely nia do tego stopnia, ze wlaczylby jej sie syndrom "to Ten", to polecialaby karmic te swiniaki, ale niestety faza wielkiego zauroczenia predzej czy pozniej mija, chocbysmy byli nie wiadomo jak wielkimi idealist(k)ami.
        I jezeli zycie, ktore oferowalby jej facet odbiegaloby znacznie jakoscia od jej wizji zycia jakie ONA chce prowadzic, to niestety przyszedlby moment, ze te gumiaki na nogach i ta kufajka, mocno by jej zaciazyly.
        Obudzilaby sie jako sfrustrowana, zaharowana baba z reka w nocniku i dwojgiem dzieci na stanie, po czym rozwiodla z wielkim hukiem i uciekla do miasta. Najprawdopodobniej bez grosza przy duszy na nowa droge zycia, niestety. Bo do tej pory przeciez harowala na nieswoim i nikt jej za te ciezka prace pensji nie wyplacal.
        Nigdy, dla zadnego faceta i dla najwiekszej milosci nie zrezygnowalabym z moich wlasnych marzen i wyobrazen o zyciu - nie poszlabym tyrac na wies za zadne skarby tego swiata.
      • triss_merigold6 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 10:39
        Analogicznie - gdyby ona była "tą jedyną", to pan by chrzanił świnie, obejście, mieszkanie z rodzicami i biegiem kupował mieszkanie w mieście.
      • noname2002 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 11:06
        Ale poza miłością i związkiem są inne, równie ważne sfery w życiu człowieka- praca zawodowa, styl życia, pasje, itd. Co z tego że dwie osoby się zakochają, niemal idealnie do siebie pasują jeśli jedna z tych osób zdecydowanie nie chce mieć dzieci a druga o nich marzy- myślisz że będą razem szczęśliwi?
      • mamapodziomka Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 11:19
        Na cale szczescie nie wszytskim wlacza sie hormonalne odmozdzenie. Mozna sobie zaoszczedzic rozwodu i zaczynaia od nowa.
      • paul_ina Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 12:07
        Czując piżmo nosem mówię Wam, że mimo wszystkich mądrych - naprawdę życiowo mądrych rad napisanych tutaj - autorka wątku zdecyduje się na wiejską opcję. Po pierwsze, pan N. omami ją wizją "odkładania na coś swojego". Po drugie, po dwóch latach związku to nie tak łatwo wejść w kapcie singlowania (tym bardziej, że każdy wknd na wsi nie sugeruje jakiegoś rozwiniętego życia towarzyskiego w mieście). Po trzecie, obstawiam, że opcja ślubna jest o wiele bardziej ceniona w środowisku, z jakiego wywodzi się autorka, niż 'staropanieństwo'. Do tego niepewne czasy, w których żyjemy - dziś praca jest, jutro jej nie ma, a ziemia to ziemia (kiedyś się - tzn. ówczesny mąż - ją odziedziczy).
        A szkoda, szkoda. Nawet nie można mieć nadziei, że ominie nas wiadomość od autorki wątku o tym, że popełniła ten błąd i poszła żyć na wieś - bo pewnie czekają nas opisy wszystkich przyszłych frustracji (mąż 'w starych kapciach', teściowa wtrąca się do spraw młodego małżeństwa i wychowania dzieci, 'umieram z nudów', itp. itd.). Mam tylko nadzieję, że autorka wątku zmieni nick na gazeta.pl i nie skojarzę jej z tą pełną apetytu na życie i wiary we własne siły dzisiejszą dziewczyną, przed którą świat stoi otworem.
        • czerwony.melon Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 12:29
          Dlaczego aż tak bardzo starasz się ja odciągnąć od tego małżeństwa? Wyśmiać wszystkie zalety. Dla mnie bije zazdrością albo jakimś innym prywatnym stosunkiem do sytuacji autorki.
          • paul_ina Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 18:32
            Mam w bliskiej rodzinie przypadek mieszkania z teściami na wsi, moja cioteczna siostra. Oprócz wielkiej gospodary do obrobiena ostatnio dostała teściową po wylewie do opieki.
    • nutka07 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 17:31
      Pamietam Twoja historie i caly czas kibicuje opcji pozostania w miescie :)
      • yoda77xz Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 17:51
        To ile już lat autorka wątku się zastanawia?
        • paul_ina Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 02.11.12, 18:33
          Zapędzi się w lata w tej zadumie.
          • 0ldjoanna Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 04.11.12, 22:45

            No nie wiem... Dobra praca ważna rzecz, ale dobry towarzysz życia moim zdaniem ważniejszy i wcale wbrew pozorom nie łatwiejszy do znalezienia, a wręcz odwrotnie...
            W mieszkanie u teściów oczywiście się nie pakuj, ale może jest jakaś inna opcja oprócz tego.

            Nie mam na imię Joanna i nie jestem stara ;)
    • esr-esr Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 05.11.12, 11:46
      matko jedyna, a nie można wybudować domu w sąsiedniej wsi? narzeczony będzie miał pracę i rodziców blisko, Ty będziesz niezależna mieszkaniowo. kto ma lepsze perspektywy finansowe - Ty czy narzeczony? nie ma opcji dojeżdżania do miasta?
      tak naprawdę, moim zdaniem, to nie o to tu chodzi - Ty czujesz się lepsza bo miastowa, prawda? te teksty i teatrze (że niby ludzie ze wsi do teatru nie chodzą???), że chłopak po całotygodniowym zapieprzu w polu latem nie pójdzie z Tobą na rower? nie polansuje się w okolicy? skoro nie pasuje Ci siedzenie u jego rodziców to po co tam jeździsz? chłopak jedzie popracować to Ty możesz wtedy żyć miejskim życiem - kina, teatry, opery przez cały weekend. 24h/dobę musisz spędzać z wybrankiem? czy on ma olać pracę i rodziców i zacząć robić karierę w mieście? każde z Was musi z czegoś zrezygnować, pytanie czy Ty potrafisz to zrobić.
      • jadwiga1350 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 05.11.12, 15:28
        Brawo esr-esr! Wreszcie ktoś nie daje się ogłupić na tym forum!
        Ci "młodzi, wykształceni, z wielkich miast" dosłownie zaczadzenia dostali.
        I nawet literatura w sukurs przywołana. Barbara Niechcicowa, he, he. Przydałoby się jeszcze raz przeczytać Noce i dnie.
        Organzo przejrzyj na oczy. Kto Ci broni dojeżdżać do miasta do pracy? Wiesz z jakich odległości ludzie dziś dojeżdżają do pracy?
        Nie rób z siebie jaśnie panienki, którą prosty chłop( taki żywcem wyjęty z Rozdziobią nas kruki, wrony) zgwałcił, porwał, wywiózł na wieś i przykuł łańcuchem w chlewie obok maciory.
        A ten teatr, to chyba tylko piękna idea, nie? Przyznaj się, kiedy ostatnio byłaś w tym przybytku Melpomeny?
        • lejdi111 Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 05.11.12, 16:02
          Pochodzę z miasta a mieszkam na wsi i niestety ludzie tu mieszkający wydają mi się jakby byli z innej bajki. Wcale nie czuję się od nich lepsza czy gorsza ale zauważam spore różnice. To po pierwsze a po drugie nie wyobrażam sobie mieszkać z teściową ani na wsi ani w mieście.
        • mgla_jedwabna Re: Wieś i narzeczony czy miasto i 'singielstwo'? 06.11.12, 21:38
          Barbara Niechcicowa żyła w epoce, w której niewielkie szanse miała zarobić na własne utrzymanie. W mieście czy na wsi byłaby żoną przy mężu, niewielka różnica.

          Autorka wątku wyjeżdżając na wieś musiałaby zrezygnować z niezależności przede wszystkim, o to się głównie rozchodzi, nie o teatry. Dojeżdżanie to nie jest opcja. Dojeżdżać to sobie można z przedmieścia-sypialni, a nie z takiej prawdziwej wsi, gdzie ludzie żyją z gospodarstwa, bo to zwykle bywa daleko od wszelkiej cywilizacji.

          I zresztą zapytam - skoro dojazdy niby takie bezproblemowe, to dlaczego facet nie miałby dojeżdżać w drugą stronę, do rodziców? Skoro chce mieć ciastko i zjeść ciastko (ostać się na rodzicielskiej gospodarce i mieć żonę "miastową"), to niech on się poświęca. Zwłaszcza że pierwszy do poświęcenia powinien być syn dla rodziców, a nie synowa dla teściów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja