co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z...

26.10.12, 16:00
obecnie mieszkam jeszcze z męzem, mam 2 letnią coreczke, corka nie chodzi do przedszkola bo ustalalismy wspolnie gdy jeszcze bylo dobrze miedzy nami ze zapiszemy ja do przedszkola tak by poszla od wrzesnia jak bedzien miec 3latka.
nie mamy żle finansowo bo mąz ma 4,5tys miesiecznie , nie jest źle...
ale problemem jest to że on ma miec niedlugo rozprawe w sądzie za to ze z 2 kolegami pojechal do innego miasta i ponoć rzucili jakiemus facetowi i jakiejs kobiecie wieniec pogrzebowy z napisem ostatnie pozegnanie bo facet mial jakies dlugi wysokie ....
zlapala ich policja i zostali przeszukani nie znaleziono zadnych pistoletow czy nozy zadnych broni, nie uderzyli nikogo, wg zeznan i pism ktore przychodza z sadu i prokuratury glownym problemem jest to ze kazdy z nich cos innego zeznawal....
sad napisal nawet pismo ze ich zeznania są rozne ze nie pokrywaja sie w jednosc!
boje sie co bedzie dalej martwie się że go zamkną do wiezienia, z drugiej strony on mi mowi że jego nie zamkną bo dostanie zawiasy albo zawiasy+kuratora itp
twierdzi ze za grozby bez uzycia narzedzi czy siły nie zamykaja tylko sa zawiasy itp.
boje sie ze go zamkną ze zostane sama z dzieckiem na lodzie bez kasy (tzn on zostawi mi 10tys ktore ma uzbierane na czarna godzine) wiec nawet jakby go zamkneli na rok bym miala te 10tys i bym szukala roboty...
ostatnio moja mama (mieszka daleko ode mnie tzn jade do niej 40minut autobusem) znalazla dla mnie prace tzn za 800zł zeby opiekowac sie dwoma staruszkami w dwoch roznych domach w tej dzielnicy gdzie mieszka mama...
trzeba do jednej starszej pani chodzic rano, do drugiej dwa razy dziennie..
mama w tym czasie corki mojej pilnowac nie zawsze moze tylko np. z 2 razy w tygodniu bo pracuje w sklepie nawet po 10-12godzin za 1200zł/...
mysle nad tym czy przyjąc ta robote....
analizuje to i wychodzi na to ze zeby zarobic musialabym mieszkac z mama w jej dzielnicy
by nie tracic pieniedzy na bilety co chwile i do tego na opiekunke ...
zarabiajac te 800zł-opiekunka nawet liczac 5zl za godz dla niej to 300-400zł i bilet miesieczny dojazdy 90zł zostaloby mi 350zł....
i czy te 350zł są wart zachodu? ? bede musiala daleko jezdzic codziennie z dzieckiem na dzielnice do mojej mamy, albo dziecko bedzie sie meczyc bo bede nop kilka dni u mamy a kilka u siebie w swojehj dzielnicy, dziecko bedzie musialo 3 razy dziennie z opiekunka byc ciezko tez opiekunke znalesc ktora by siedziala tylko w domu swoim nawet i by miala:
siedziec z corka od 10-12 potem o 12 bym po corke przyszla potem znow np. o 16-18 by z corka musiala byc.... i bym dziecko tak odbierala zabierala, takie meczace to dla niej....
mysle chyba ze lepuiej szukac pracy normalnej prawda za np. 1200-1300zł na caly etat oddac tej opiekunce 600-700zł i zostanie mi 600zł i nawet jakby meza zamkneli bym to mieszkanie wynajela tyzn to w ktorym z mezem mieszkam np. studentom itp i bym miala nawet 1000zl + 500zł z normalnej pracy....

nie wiem a wy co byscie zrobily???? jakiej pracy szukac by zaradzic?
i czy szuikac teraz czy czekac az go zamkną do wiezienia czy go nie zamkna a ja panikuje????
    • ewelinaeweilinawroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 26.10.12, 16:04
      mama tez mi mowi ze ta opieka nad tymi starszymi paniami moze byc tylko rozwiazaniem dobrym gdybym mieszkala w jej dzielnicy z nią i z dzieckiem i w jej dzielnicy znalazla opiekunke za te 300zł, mowi tez zebym sie zastanowila, a to tez bedzie dla dziecka niejasna sytuacja i dziecko chyba bedzie rozdraznione jesli jej plan dnia bedzie taki dziwny rozchwiany....
      ze np. bede mieszkam tu gdzie mieszkam z męzem bede jechala z dzieckiem na dzielnice mamy codziennie daleko 40min w jedną strone potem wiozla dziecko do opiekunki i biegla do starszej pani nia sie opiekowac znow odbierala dziecko od opiekunki szla z dzieckiem do domu mamy siedziec kilka godzin by znow wyjsc do starszej pani a wczesniej do opiekunki itp w sumie cale dnie musialabym spedzac u mamy a tylko noce tam gdzie mieszkamy lyb kilka dni tu kilka dni tu... i czy warto. bo to raczej sstres dla dziecka... chyba powinnam szukac czegos normalnego....??
      dodam ze mam wyksztalcenie tylko srednie z matura, zadnych kursow, zadnego zawodu.


      • kdys Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 26.10.12, 16:23
        Po pierwsze, nie panikuj. Z góry zakładasz czarny scenariusz. To że będzie rozprawa nie oznacza, od razu będzie wyrok (jakikolwiek by nie był). Jeśli są słuchani świadkowie, może to być pierwsza rozprawa z wielu.
        Po drugie, czy twój mąż ma pełnomocnika? Jeśli tak, to co mówi? Jakie jest ryzyko? Jeśli nie ma, to może warto się rozejrzeć lub złożyć wniosek o pełnomocnika z urzędu.
        Po trzecie, nawet zakładając niekorzystne orzeczenie, jeśli mąż nie był wcześniej karany wyrok będzie pewnie zawiasach. Chyba, że jest jeszcze coś czego nie mówisz, bo z tego postu bije atmosfera, jakby facet zrobił coś naprawdę poważnego i nie pierwszy raz.
        • mwiktorianka Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 26.10.12, 16:58
          Jeśli sprawa wygląda tak jak opisałaś, a mąż do tej pory nie był karany to bardzo bym się zdziwiła jeśli nie dostałby zawiasów.Gdyby wszystkich wsadzali za coś takiego to więzienia pękały by w szwach.
    • paris-texas-warsaw Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 26.10.12, 19:07
      Ostatnio własnie czytałam artykuł o egzekwowaniu zaległości czynszowych. I tam była opisana jakaś sprawa, gdzie właśnie zostawiono lokatorom taki wieniec "ostatnie pożegnanie". Może to ta sama sprawa, chyba że to ostatnio modna metoda... Ja nie jestem w stanie znaleźć tego artykułu, ale może Bretoff znowu się wykaże...;)

      Ja tylko takie poboczne pytanie z ciekawości...Ciekawa jestem, czy zawsze jesteś taka opanowana i trzeźwo myśląca w tak ekstremalnych sytuacjach jak np. sprawa karna męża czy też on tą egzekucją długów zajmuje się na codzien i stąd te 4,5 tys. zł/miesiąc i takie sprawy z prokuratura to dla Ciebie koszty poboczne działalności męża? Tak dodajesz jak znawca tematu, że pistoletów i noży nie znaleziono, itd. To mnie zastanowiło...
    • ewelinaewelina89wroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 26.10.12, 22:27
      nie jest to dla mnie normalne, a to co ktos napisal wyzej tzn ze nie mieli przy sobie broni noza ani nic takiehgo ze nie uzywali siły itd to jeden z cytatow z tej kartki z tego pisma...

      powiem wam tak:
      wychowywalam sie w norma;lnym domu, mieszkalam z babcia dziadkiem i z moja mamą...
      ojca nie mialam bo odszedl od mojej mamy a kontaktu ze mną nie mial.
      placil tylko 400zł alimentow i tyle.
      potem jak bylam na studiach wzielam ślub i wszystko bylo napoczatku pieknie i fajnie: mąz byl kochany mily normalnie pracowal w ochronie na grupie interwencyjnej jezdzil autem jako patrol... ja chodzilam na studia i potem nagle zaszlam w ciaze w trakcie studiow wiec studia rzucilam przerwalamn je, bo nie mialam nikogo do opieki do dziecka na weeekendy wiec nawet jakbym z dziennych na zaoczne sie przeniosla to by nie mial kto z dzickiem w wekendy byc. wiec przerwalam studia i wdszsystko sie zaczelo psuc... tzn maz sie zepsul i od kiedy sie urodzilo dziecko przestyal sie starac nie pomagal przy dziecku, wogole mieszkal z nami jak wspolokator... myslalam ze jak dziecko podrosnie zacznie chodzic bedzie lepiej ale nie zmienilo sie moze tyroszke...
      potem zaczał sświrowac tzn wlasnie mial sprawe o pobicie kogos w trakcie pracy i byla rozprawa w sądzie i dostał wtedy wyrok w zawieszeniu za pobicie i kare grzywny...
      a teraz jest na rozprawa za grozby i wiadomo inny paragraf niby mozna miec kilka zawiasow z roznych paragrafow.... ale nic nie wiadomo...
      stresuje sie ze zostane sama z dzieckiem...bo nie mam innych pieniedzy...
      nie pracuje i obecnie szukam zawziecie pracy doslownie codziennie przegladam i wysylam cvki na internecie, mam wyksztalcenie srednie i ciezko prace znalesc... wiadomo gdyby go zamkneli poszlabym w tydzien nawet do sklepu na kase czy cos ale teraz poki on jeszcze jest to szukam spokojnie moze znajde cos dobrego...
      jestem zagubiona w tym wszystkim...
      martwie sie kazdego dnia ze jego zamkna, ze zostane sama z dzieckiem i ze pojde mieszkac do matki ktora sie lubi kłócic,pouczac i ktora co najgorsze sama zarabia 1000-1200zł i zmienia prace co miesiac czy dwa i sama czesto nie ma na jedzenie nawet...
      nie wiem jakiej pracy szukac mysle tez o tym ze jakbym zarobila te 1200-1300zł to bym dala opiekunce te 600zł i by moze bylo ok, potem od wrzesnia przedszkole czy cos...
      rozmyslam nie wiem jakiej pracy szukac zeby pasowalo do tego jakbym samotna matka zostala...nie wiem co robic....
      • zielona.wrona Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 27.10.12, 09:07
        Wiesz co kobieto, ogarnij Ty sie troche i wez do kupy. Raz jestes Ania, raz Ewelinka albo jakas inna. Raz maz sie dzieckiem nie opiekuje, raz moze go zamkna. A problem lezy w tym, ze Ci sie pracowac nie chce i na litosc ludzi bierzesz. Dziecko Ci po prostu przeszkadza i tyle.
        Jestes dorosla kobieta, matka dziecku, wiec przestan zaklada nowe niki, zawracac gitare wszystkim, bo najwiekszym problemem dla siebie samej jestes Ty i Twoja niedoroslosc. Czas zrozumiec, ze masz dziecko, za ktore ponosisz odpowiedzialnosc, dla ktorego masz byc przykladem w zyciu i za ktorego dobrobyt i wychowanie odpowiadasz.
        Przestan marudzic, szukac dziury w calym, zwalac wszystko na meza i matke.
        Dorosnij wreszcie! Zacznij na siebie zarabiac i zrozum, ze nie jestes pepkiem swiata.
        Czesc!
        • paris-texas-warsaw Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 27.10.12, 12:58
          „Ewelino”, tak sobie Twoje dwa wątki przeczytałam, podejrzewam, że ten wątek kontynuowany teraz jako karolinakarolina… to ta sama historia, i myślę, co w takiej sytuacji można zrobić.
          Jeśli chodzi o męża sprawę karną związana z „wieńcem pogrzebowym” to wiadomo, że sprawa różnie może się potoczyć. Jaki wyrok wyda sąd, nikt z góry nie wie, jak będzie z ewentualnym odwieszeniem kary obecnie pozostającej w zawieszeniu, też nikt raczej tu Ci nie powie bez znajomości akt sprawy (to i tak w przybliżeniu można dywagować, bo różnie sprawa może się potoczyć i na różnych sędziów można trafić). Mąż ma zapewne wybranego przez siebie adwokata albo obrońcę z urzędu. I raczej na ich radach trzeba się oprzeć. Możesz też iść po jakąś darmową poradę, może są jakieś dyżury w jakichś ośrodkach pomocy albo przy uczelniach – jeśli mieszkasz w dużym mieście (Wrocław?) to są na to duże szanse.
          Jeśli chodzi o zażywanie narkotyków przez Twojego męża i Twoją chęć pomocy mu, to wg mnie najlepiej porozmawiać z psychiatrą (lekarz, który zajmuje się uzależnieniami – nie każdy się w tym specjalizuje, ale każdy chociaż podstawową wiedzę powinien posiadać i będzie mógł Cię jakoś dalej pokierować, odpowiedzieć na Twoje pytania – możesz się sama zgłosić i opisać sytuację, psychiatrzy darmowi z NFZ sa lekarzami, którzy przyjmują bez skierowania), albo udać się do jakiegoś ośrodka leczenia uzależnień, zapewne można tam uzyskać jakieś informacje i pomoc. Możesz też zadzwonić do Telefonu Zaufania dla Osób z Problemem Narkotykowym, Pomoc Rodzinie. Powrót z U. tel. 22 844 44 70 (mam nadzieję, że działa, taki znalazłam w internecie). Czy Ty jakoś możesz pomóc to już tam się dowiesz, zazwyczaj sprawy narkotyków to cięższe sprawy. Nie wiemy, czy Twój mąż dopiero ostatnio zaczął takie „eksperymenty” czy tez jest to jakiś dłuższy proces i stąd narkotyki typu kokaina. Tam już z profesjonalistami będziesz mogła porozmawiać. W internecie wpisz np. poradnia odwykowa, albo poradnia terapii uzależnień i nazwę Twojego miasta. W dużych miastach jest sporo takich ośrodków, oferują różnorodną pomoc też dla osób przebywających z osobami uzależnionymi (być może Twój mąż nie jest jeszcze uzależniony, a tylko na drodze do tego, mam nadzieję).
          Wg mnie, abstrahując od informacji i porad, które możesz uzyskać w powyższych miejscach, to zachowania Twojego męża po zażyciu narkotyków, czy tez innych substancji psychoaktywnych, wydają mi się niebezpieczne dla Twojego i dziecka bezpieczeństwa. Pisałaś, że mąż w nocy przychodzi, gada coś o demonach, bywa też agresywny (to już za dnia). Nigdy nie ma pewności, czy kiedyś Ty albo dziecko takim demonem mu się w narkotycznym widzie nie wydacie i np. broniąc się przed nim nie zrobi Wam jakiejś krzywdy. A zważywszy, że pracuje w ochronie, to chyba siłowej przewagi nie masz. Z tego względu wzięłabym pod uwagę jednak odseparowanie się od takiej osoby, nawet kosztem braku komfortu w przypadku mieszkania razem z Twoja matką.
          Jeśli chodzi o pieniądze, to zważywszy na już drugą sprawę karna Twojego męża i jego inklinacje do narkotyków, rzeczywiście nie warto opierać przyszłości na fakcie, że teraz jeszcze pieniądze (jego pensja, legalna czy tez mniej legalna) płyną. Piszesz, że ma Twój mąż tez jakieś pieniądze odłożone i by Tobie je zostawił, jeśli szedłby np. do więzienia. Zadbaj, żebyś miała dostęp do tych pieniędzy już teraz, bo jak np. wda się znowu w jakąś bójkę, albo złapią go np. z narkotykami, możesz mieć trudności z dostępem do tych pieniędzy (jeśli np. nie masz dostępu do konta, na którym są zgromadzone). I rzeczywiście chyba warto zacząć jakąś pracę w takiej sytuacji, tym bardziej, że szukanie pracy może trochę potrwać, a dziecko i tak miało niedługo iść do przedszkola. Ostatecznie może dziecko mogłabyś oddać do żłobka, a sama powoli zarabiać pieniądze, które dałyby Ci niezależność. Nie wiem, jaka praca byłaby dla Ciebie najlepsza, ale na początek, przy braku zawodowego doświadczenia i kwalifikacji, ja bym chociażby sprzątała u ludzi w domach. Można tez pomagać przy prowadzeniu domu, odprowadzaniu-przyprowadzaniu dzieci, albo samemu zostać opiekunka (tym można zając się i przy opiece nad własnym dzieckiem). Ta praca może najpierw być na kilka godzin, ale jakoś potem kontakty się nawiązuje i praca się jakoś toczy. Można dawać ogłoszenia w internecie, gazecie, albo zwyczajnie porozwieszać na słupach. Może tez być jakaś praca sprzedawcy, tak jak wspominasz. Jeśli to jest dla Ciebie trudne znaleźć pracę i wyobrazić sobie, jak to by w praktyce wyglądało, to może porozmawiaj ze znajomymi, może ktoś Ci coś poradzi, może słyszał o czymś dla Ciebie. Gdybyś miała jakaś starszą sensowna osobę w rodzinie lub wśród znajomych, która sama dobrze sobie w życiu radzi, to może ona mogłaby z Tobą porozmawiać i cos doradzić, i wspólnie wszystko dokładnie przeanalizować. Taka osoba może mogłaby Cię polecić w jakiejś pracy, jeśli ma sama jakieś szersze kontakty?
          Dobrze, że czegoś szukasz. Z Twoich opisów nie wygląda, żeby mąż był dla Ciebie jakąś pomocą i ostoja, poza materialną, co jak sama zauważasz, może się zmienić. Im szybciej coś znajdziesz, tym może lepiej się poczujesz.
          • karolinakarolina89wroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 27.10.12, 13:44
            dziekuje za taką odpowiedz, wlasnnie na taka odpowiedz czekalam a nie na krytyke....
            przeciez to nie moja wina ze jestemw takiej sytuacji... bo poznalam go jako innego czlowieka!

            ja sama nigdy w zyciu nawet nie sprobowalam narkotykow... nie wiem jak to jest nawet i dlatego to mi przeszkadza....
            on tych narkotykow nie bierze codziennie, bo umiem juz to rozpoznac , bierze je raz w tygodniu zazwyczaj w weekendy (amfetamina, kokaina) robi to potajemnie w pracy z kolegami...:(...
            nie wyglada tez chyba jeszcze na uzaleznionego od tego bo nie biegnie w ciagu dnia czy tygodnia po ćpanie bo go do tego ciągnie....
            wiem ze musze pojsc juz osobiscie po porade do psychologa i psychiatry.... i wlasnie sie zapisalam juz na nfz ale termin na fudnusz jest za ok.4tygodnie....

            co do tej mojej pracy to poowiem tak:
            pracy szukam codziennie na internecie szukam w telemarketingu, w magazynach, produkcjach ale produkcjach bez nocek...
            szukam w sklepach odziezowe spozywcze warzywniaki i kosmetyczne....
            o tych duzych sieciowkach i galeriach tez myslałam ....
            ale powiem tak rozpisywalam sobie nawet na kartce jak to by wygladalo i ile zarobie i wogole:

            przypuscmy znajduje prace w telemarketingu umowa zlecenie(tak dają) i dwie zmiany:
            opiekunce musze zaplacic chociaz najnizszą stawke 5zł za godzine...
            wtedy wychodzi wg obliczen ok 600-700zł za miesiac dla opiekunki
            ja zarobic moge 1200-1300zł
            od tej wyplaty odejmuje 1200-700zł opiekunka= 500zł -bilet miesieczny 90zł= 400zł
            do tego oczywiscie dochodzą alimenty przypuscmy 400zł
            wiec razem bym te 800zł miała....
            ale co w sytuacji gdy moja mama straci tez swoją prace(a czest po ją zmienia jak juz opisywalam, zawsze jej cos nie pasujee) wtedy bede za 800zł mame i dziecko i siebie utrzymywacx????? a gdzie oplaty gdzie reszta...................... gdzie ewentualne doladowanie nawet 30zł za telefon, co sezon trzeba buty dziecku kupic, jedzenie, oplaty za leki taxowki do szpitala jak juz pisalam taxi do szpitala od mojej mamy koszt w dwie strony 100zł!

            nie mam znajomych ktorzy by mi cos z pracą polecili doradzili....
            bo jestem w nowym miescie a znajomi zostali 60km dalej.....
            nie mam tu znajomych tylko jedną kolezanke, ktora znajomosci nigdzien nie ma...
            rodziny pomocnej tez nie mam ....

            kolejnym problemem jest dla nas to co zrobie jak dziecko zachoruje bede miec umowe zlecenie wezme wolne bo bedzie miala goraczke lub szpital lubb 1tydz lub 2 tygodnie w domu bedzie musiala byc i co ? i nie zaplaca mi za te dni,....

            wychozi na to ze musze szukac tyylko uimowy o prace cokolwiek ale umowa io prace i zeby te 1200zł dawali .

            jak cos znajde to albo piszą ze chca studentyow lub emerytow, a;lbo są nocki, albo brak doswiadczenia albo cos, szukam codziennie staram sie, mam cv wydrukowane,.,.,.
            galerie i duze sklepy są czynne w wweekendy tez a jak nawet dziecko dam do przedszkola kto bedzie z dzieckiem w te dni siedzial gdy zachoruje gdy bede musiala caly tydzien w markecie pracowac

            • paris-texas-warsaw Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 27.10.12, 14:19
              Trudna sprawa z ta pracą, rzeczywiście. Ale musisz jej szukać. Nie wiem, w jakim mieście jesteś, ale ja zupełnie przez przypadek ostatnio byłam świadkiem takiej rozmowy w barku w Warszawie. To było maleńkie stoisko z dwoma stoliczkami. I przy jednym siedziałam ja, a przy drugim toczyła się rozmowa kwalifikacyjna z dziewczyną, która chciała tam pracować (robienie kanapek i sprzedaż). Kwalifikacje nie wymagane, dwa tygodnie okresu próbnego. Praca 8 h/ dziennie, bez nocy. Miała zarabiać 1300 zł, a po trzech miesiącach 1500 zł, i z 200 zl zazwyczaj premii/miesiąc. Myślę, że gdybyś miała żłobek/przedszkole dla dziecka i godziny pracy by kolidowały z godzinami opieki w żłobku, to tylko na te "brakujące" godziny lub czas choroby mogłabyś znaleźć taką dorywczą opiekunkę dla dziecka (sąsiadka, ktoś znaleziony z okolicy, może czasem mama albo ojciec dziecka). To by może nie było już takie drogie, jak opiekunka na cały etat.
              Ja bym na Twoim miejscu tej pracy szukała bez względu na to, czy zostaniesz teraz z mężem czy nie. Im dłużej się jest bez pracy tym może być ciężej. Jeśli możesz, to z tej pensji męża odkładaj sobie choć po 50-100 z na miesiąc, to będziesz miała swoje nawet małe oszczędności (nawet dla tych własnych oszczędności np. na studia czy opiekę nad dzieckiem , jak podejmiesz prace to bym zaczęła jakąś dorywcza pracę), to będzie Ci łatwiej, bo nie będziesz się blokować, że nie starczy Ci np. na taksówkę w razie konieczności pojechania do szpitala (może miałaś przykre z tym doświadczenia, ale to nie są bardzo częste wydarzenia zazwyczaj).
              Może ktoś napisz tu, jak wyszedł z podobnie trudnej sytuacji z szukaniem pracy przy małym dziecku? Ja nie byłam w podobnej sytuacji, wiec tak się zastanawiam, co można zrobić, ale własnym doświadczeniem nie mogę tego podeprzeć.
              • idoli Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 28.10.12, 15:12
                jeju, nie sposób dobrnąć do końca czytając tak chaotyczne i niechlujne posty. Rzeczywiście, ogarnij się i idź jak normalny człowiek do pracy a nie wynajdujesz setki powodów na nie. Nikt Ci na tacy kasy nie przyniesie a życie z bandziorem to też nienajlepszy pomysł.
                • malamagnolia Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 12:19
                  ewelinaeweilinawroc ty rzeczywiście wróć i dorośnij. Zalogowałam sie specjalnie, bo powiem Ci tyle, jak ja byłam w ciąży i wiedziałam ze nie będę mogła liczyć na codzienną pomoc rodziców przy opiece, a nie mogłam sobie pozwolić żeby nie pracować. już od 5 m-ca ciąży szukałam żłobka dla swojego dziecka. W 5-tym miesiącu ciąży dziecko bez imienia (bo nie znałam płci) było zapisane na listę oczekujących .W okresie url. macierzyńskiego 2-3 razy w tygodniu i tak chodziłam do pracy (zależało mi na tej pracy), dziecko zabierałam ze sobą. Żeby zdążyć na 8 do pracy , wstawałam o 5. kiedy byłam w ciąży byłam jeszcze na ostatnim roku studiów, nie widziałam najmniejszego problemu, żeby na nie uczęszczać. Studia zaoczne są co 2-3 tygodnie i w weekendy, no można raz na jakiś czas zostawić z kimś dziecko, z matką, mężem z sąsiadką. nikt głowy nie urwie, gdy sie zajęcia raz na jakiś czas opuści.

                  Na obronę pojechałam z 1,5 miesięcznym dzieckiem, mąż był w pracy, mamy nie chciało mi się fatygować na 2-3 godziny, żeby jechała autobsuem ponad 100 km. komisję przeprosiłam, powiedziałam, że nie miałam z kim dziecka zostawić, postawiłam w foteliku , akurat było b. grzeczne.

                  Kiedy byłam w ciąży z drugim dzieckiem akurat na początku ciąży okazało się , ze mogę iść na kurs, który w pracy mi sponsorują, dość drogi, ale przydatny w pracy i jest w weekendy i trwa 8 miesięcy. moja ciąża była im nie na rękę, ale powiedziałam, ze nie widzę problemu, ciąża to nie choroba. w ciagu 8 miesięcy nie byłam tylko na jednym kursie, za wcześnie rozpoznałam u siebie objawy porodu, pojechałam do szpitala i juz zostałam (akurat miałam cholestazę ciążową, wiec bezpieczniej było zostać w szpitalu).
                  kiedy dziecko miało 2 tygodnie zarządziłam w domu, ze w sobotę i w niedzielę mam kurs, rano pakowaliśmy się wszyscy: jedzenie, picie, pieluchy itp, itd i jechaliśmy na zajęcia od 9-16, ja sie uczyłam , maż pod drzwiami opiekował sie 2-latkiem i maluchem, dawał mi sygnał, gdy maluszek chciał jeść, wychodziłam, karmiłam cycem i wracałam na salę.
                  Kiedy maluch miał 3-4 m-ce zostawał w domu, a ja miałam dla niego przygotowane ściągnięte mleko.

                  jak się chce to naprawdę można. Skończyć studia to już na pewno bezproblemowo. W końcu Twój mąż może co któryś weekend nie pracować, mama tez, lub mąż pracować w nocy (zdaje się jest ochroniarzem), czasem dogadać sie z sąsiadką. My np. zostawaliśmy z córką sąsiadki, gdy ta chodziła na studia , a jej maż w soboty pracował, pieniedzy nie chciała za to, ale np czekoladę, bombonierkę dostawałam.
                  Wszystko to było męczące, ale daje niezależność, i nie ma takiej akcji że mąż wraca naćpany i bezczelnie w oczy patrzy, bo rzeczywiście i co mu zrobisz?? test z niezależności oblałaś.

                  Kiedy starszego syna prowadzałam do żłobka, to jeszcze nawet siedzieć nie potrafił, opatulonego w skafander kładłam w korytarzu na podłogę, żeby móc założyć kozaki .

                  Pamiętam taka zimę, gdy było -30 stopni przez kilka dni z zrzędu, i żeby mi samochód w końcu nie odmówił posłuszeństwa na noc wymontowywałam akumulator i zabierałam do domu. Rano o 6, a czasem o 5 jak odwoziłam męża do pracy bo zimno strasznie podłączałam ten akumulator przy świetle, który dawał taki długopis podświetlany(!!!), bo latarki nie miałam. byłam tak wprawiona w montażu akumulatora, że wolałam go wmontować sama , a maż w tym czasie szyby skrobał.

                  Kiedy z kolei 2 lata temu była mocno śnieżna zima, woziłam ze sobą łopatę w bagażniku, bo jak utknęłam pod przedszkolem , gdzie nie było odśnieżane i akurat nie było komu mnie popchnąć jak się zakopałam, to sama tą łopatą kopałam i na zasadzie rozbujania samochodem raz do tyłu raz do przodu próbowałam wyjechać. Ile sie wtedy napłakałam i naklęłam to sama tylko wiem. ale przetrwałam.
                  Ale czy ktoś mówi, że w życiu łatwo jest??
                  • kaskaz1 Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 13:47
                    a ja nie mogę oprzeć się wrażeniu, ze autorka nie zastanawia się nad przyszłością swoją i dziecka jako taką ,a jedynie z kim bardziej opłaca się jej być ze względów finansowych , z mężem , matką , a może jeszcze z kimś innym , może nowym facetem , który wziąłby ją na utrzymanie. I pracować by nie musiała.
                    • yoma Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 14:16
                      Jak nie jak tak. Zastanawia się, tyle że z autorce znanych przyczyn ta przyszłość obejmuje wyłącznie choroby.

                      > kolejnym problemem jest dla nas to co zrobie jak dziecko zachoruje bede miec umowe zlecenie wezme wolne bo bedzie miala goraczke lub szpital lubb 1tydz lub 2 tygodnie w domu bedzie musiala byc i co ? i nie zaplaca mi za te dni,....

                      > a jak nawet dziecko dam do przedszkola kto bedzie z dzieckiem w te dni siedzial gdy zachoruje gdy bede musiala caly tydzien w markecie pracowac
    • karolinakarolina89wroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 14:52
      niektorzy chyba naprawde nie czytaja wszystkiego co pisze...

      napisalam przeciez ze niklt nie chce pomoc mi w opiece nad dzieckiem ze nie mam mozliwosci nawet cv zaniesc czy na pare godzin probnych nawet do spozywczaka iść!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      a tu jakas pani mi wypisuje o tym jaką fajna pomoc miala od męza że jej na korytarzu z dzieckiem siedzial gdy ona na studiach byla!!! no widzisz ty mialas taka pomoc a ja nawet o takim czyms moge zapomniec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! mi nikt by na jkorytarzu nie posiedzial z dzieckiem nawet 10min!

      mam naprawde krytyczną sytuacje, mam jedną kolezanke ktora tez steierdzila że w mojej sytuacjio niewiele da rade zrobic! bo wg niej tez nie mam nawet dwoch godzin by pojsc z cvka czy na rozmowe o prace bo jak!?! z dzieckiem!? przeciez to mnie dyskwalifikuje na tle innych osob ktore pracodawca ma do wyboru!!!!

      jedyna wg mnie opcją jest to by uprosic babcie by zgodzila sie bym z nimi mieszkała, bo
      ona mieszka w niewielkim miescie ale prace jako tako idzie dostac czy to w markecie czy na produkcji, bym znalazla tam opiekunke za 600zł za miesiac za 4-5dni pracy a reszte 2 dniw tygodniu by mi babcia pomogla...
      • karolinakarolina89wroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 14:56
        kolezanka tez mi powiedziala ze najlepszym wyjsciem byloby bym poorosila z calych sil babcie by mnei przygarnela z dzieckiem bo:
        -u niej w miescie do szpitala blisko koszt za taxowke to max 10zł
        a w moim miescie za taxowke to do szpitala ok 50-60zł w jedna strone!
        -w miescie gdzie mieszka babcia mozna znalesc prace w markecie produkcji czasem obsluga klienta jakies sprzatania tez sa, praca na kasie.... (sprawdzalam na internecie i pytalam po ludziach)
        mam takie marzenie by wlasnie isc tam mieszkać...
        znalesc tam w miesiac czy dwa prace... prace za np. 1200-1300zł
        i dac opiekunce te 600zł (dowiadywalam sie i tyle tam chca)
        potem od wrzesnia dziecko do przedszkola bym dala...
        zostaloby mi 600zł+ 500zł alimentow ...wiec nie byloby źle...
        poproacowalabym tak kilka lat odpoczela od facetow i wogole,ustabilizowala sie moze potem jakis skromny kurs bym zrobila i potem bym sie wziela po kilku latach za szukanie faceya npn na necie bo wiadomo z babcia caly czas mieszkac nie mozna....
        chyba dobry pomysl?!
        • kaskaz1 Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:04
          pomysł dobry - patrzac z twojej strony.
          Ze strony babcia- miałaby sobie wziąć na głowę wnuczkę z dzieckiem , której trzeba pomóc w zajmowaniu się dzieckiem a może i w utrzymaniu.
          A babcia chyba nie ma ochoty na to...
        • yoma Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:07
          > > znalesc tam w miesiac czy dwa prace... prace za np. 1200-1300zł

          A z czego będziesz żyła przez ten miesiąc czy dwa plus trzeci, kiedy już będziesz pracować, a jeszcze ci nie zapłacą? Z babci?
        • yoma Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:08
          > potem jakis skromny kurs bym zrobila i potem bym sie wziela po kilku latach za szukanie faceya npn na necie

          Kurs szukania faceta na necie? :)
      • yoma Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:06
        > > jedyna wg mnie opcją jest to by uprosic babcie by zgodzila sie bym z nimi miesz
        > kała

        Zapomnij.

        Według ciebie babcia ma się ścieśnić w jednym pokoju z dziadkiem, drugi zajmiesz ty i małe dziecko, do tego się będzie jeszcze dziadkom kręciła po domu twoja opiekunka, a do tego babcia ma jeszcze "pomagać" 2 razy w tygodniu. Zapomnij. Swoją drogą, jak ty pięknie rozwiązujesz swoje problemy cudzym kosztem...
        • kaskaz1 Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:08
          Poza tym babcia ma 72 lata i moze potrzebiować spokoju .I jeszcze pomaga twojej matce finansowo.
    • karolinakarolina89wroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:01
      powiedzialam jemu o tym jaki mam plan ze chce sie wyprowadzic do babci do innego mniasta tam zaczac zyć jak czlowiek znalesc prace opieke do dziecka ....
      bo mam dosc tego zycia z nim bo w ostatnim czasie juz calkiem sie zepsul
      on sie na to zgodzil, widze ze jemu nie zalezy!!!!!! wogole... bo nie mowi nic zebym sie nie wynosila nawet:(
      • karolinakarolina89wroc Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 29.10.12, 15:02
        a i jedyne co powiedzial to to że nie wierzy w to se mi sie uda ze znajde tam robote i ze babcia mnie przyjmie do siebie z dzieckiem.....bo wg niego nikt mnie nie chce;(
        • kroliczyca80 Re: co zrobic w takiej sytuacji???mam problemy z 02.11.12, 11:48
          Też bym cię nie chciała, sorry... I nicki ci się pomyliły, choć to nie dziwi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja