Skrajnie różne rodzeństwo

07.11.12, 22:24
Mój brat i ja. Ja 3 lata młodsza. Zawsze byliśmy różni, mieliśmy inne towarzystwa, co innego nas interesowało, nie mieliśmy wspólnego języka. Ale teraz to jest kompletna masakra. Widujemy się rzadko, jeżeli to u mamy, nie widujemy się w swoich domach, nasze dzieci się prawie nie znają. Mój brat słucha radia maryja, tv trwam, jest zaciekłym fanatykiem religijnym. Nie zważa na to, ze sam wziął rozwódkę z dzieckiem, a swoje dziecko urodziło mu się przed ślubem, to nie znaczy że nie wolno mu krytykować postaw innych. Ostatnio u mamy siedzieliśmy, po pół godzinie rozmowy brat zaczął: temat in vitro. On oczywiście jest radykalnym przeciwnikiem in vitro. Ja sama przechodziłam przez ten problem, długo nie mogłam zajść w ciążę, wiem co czują pary które nie mogą mieć dzieci, ze in vitro to ostatnia szansa. Finalnie zaszłam naturalnie, ale wara komuś od czyjejś macicy. Następnego dnia na facebooku brat wysłał mi jakieś dwa linki dot. in vitro, najpierw nie chciałam dyskutować, ale gdy ten rzucił coś o tym, że należy się zastanowić dlaczego takie pary nie zachodzą to krew mnie zalała, powiedziałam mu ze jest biednym głupcem, wysłałam mu świetny artykuł: same argumenty poparte faktami z historii, obrócił to po swojemu, generalnie to takie udowadnianie że nie jest się wielbłądem, a on tego wielbłąda we mnie wbrew wszystkim faktom widzi.
Jak można być tak różnym, z jednej matki i jednego ojca?? Oczywiście mogłabym zerwać kontakt z bratem i mieć święty spokój, ale nie chcę tego, bo i tak u mamy widujemy się więc kwas kompletny. Co mogę zrobić?
    • bretoff Tolerancja po polsku 08.11.12, 07:06
      Czy Ty wiesz co to jest tolerancja i szacunek dla odmiennych pogladow ? , brat moze miec swoje zdanie i nikomu nic do tego dopoty dopoki nie narzuca ich sila innym , brat ma prawo sluchac i czytac co zechce , jest jego sprawa kogo poslubil , co i kiedy robi we wlasnej sypialni.
      Z Twojego opisu wynika ze Ty swoimi bluzgami chcesz pokazac ze twoje ma byc na wierzchu a kto ma odmienne zdanie to cham i prostak .

      Ostatnio u mamy siedzieliśmy, po p
      > ół godzinie rozmowy brat zaczął: temat in vitro. On oczywiście jest radykalnym
      > przeciwnikiem in vitro. Ja sama przechodziłam przez ten problem, długo nie mogł
      > am zajść w ciążę, wiem co czują pary które nie mogą mieć dzieci, ze in vitro to
      > ostatnia szansa.


      wolno bratu byc przeciwnikiem in vitro a samopoczucie bezdzietnych par moze go obchodzic tyle co rozterki uczuciowe muszki owocowej .

      Finalnie zaszłam naturalnie, ale wara komuś od czyjejś macicy

      nikomu nic do macicy ale do czasu gdy ten ktos nie zacznie zadac wsadu do jej wnetrza za publiczne pieniadze czyli podatnika . U mnie w Kanadzie choc kraj znacznie bogatszy od Polski i gdzie opieka medyczna jest bezplatna in vitro nie jest pokrywane z publicznych pieniedzy , jedynie maly procent jak np. badanie krwi oplaci podatnik , za wlasciwa procedure in vitro ( okolo 15 - 30 tys. dolarow placa sami zainteresowani ) .
      _____________________________________________________________________________

      P.S. Kup sobie mundur , buty z cholewami , szpicrute i zmien nick na Wanda Wasilewska





      • czarnyraider Re: Tolerancja po polsku 08.11.12, 08:20
        troche rozumiem. Moja siostra i Jej cala nowa rodzina ( tj. od strony meza ) PiS-owska. Ja akurat uwazam ,ze wszyscy sa mniej wiecej tacy sami ( procz oczywiscie eks komunistow, ale to inny temat ). Bywalo bardzo, bardzo ostro; ale sie skonczylo. Jak ? Jak tylko ktos z nas sie zapedzi w tematy drazliwe, konczymy temat. Po prostu. To prawda, kazdy ma praow do pogladow roznych, innych. Znajdzcie wspolna plaszczyzne moze jakas. Rodzina to specyficzna grupa ludzi, raczej pogladami niedobrana; ale RODZINA. Masz racje, bardzo wazna rzecz. Moze sie jakos na spokojnie dogadaj z bratem.
      • novanaforum Re: Tolerancja po polsku 08.11.12, 09:21
        Kompletnie nie zrozumiałeś tego, co chciałam przekazać. Mój brat poglądy ma odmienne od zawsze, nie krytykuję go, trzymałam kciuki jak wreszcie znalazł dziewczynę, potem żonę. I w zasadzie od tego momentu zaczęło się jego zacietrzewienie takie fanatyczne. Zaczęło sie od tego, że jemu się wszystko należy. Mieszkanie mama ma przepisać na niego, bo ja już swoje mam (w kredycie). On kredytów zaciągał nie będzie. Ja mogę. Postawiłam się mamie, wóz albo przewóz. Mieszkania nie dostał, obraził się tak, że jak urodziło mu się dziecko to nie pozwolił mi przyjechać i go zobaczyć. Do dzisiaj jest o to, powiedzmy, urażony, cały czas uważa że zrobilam mu krzywdę "bo kolegi siostra mogła sie odpisać, a ja nie".
        I tak non stop. Nie chodziło o finansowanie in vitro z pieniędzy podatników, tylko o etyczną stronę, czy w ogóle powinno się to robić, bo to morderstwo. Jak już się zobaczymy to on mnie wiecznie nawraca. Tak było i teraz, on powiedział swoje, ja swoje, rozeszliśmy się do domów. A następnego dnia zaczyna nawracanie na Facebooku jakimiś katolickimi linkami.
        Ciekawe czy nadal byłbyś taki tolerancyjny gdyby własny brat ci powiedział, że problem z zajściem w ciążę mają te kobiety, które się w przeszłości "k..wiły"? Przepraszam, ale musiałam to napisać, bo jak z takim argumentem dyskutować???
    • wies-baden Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 08:48
      Ostatnio dużo się mówi, że Polska jest podzielona, że podziały przebiegają na wschód i na zachód od Wisły, miasto- wieś, podzielone są także rodziny. Podejrzewam, że nie jesteście pod tym względem wyjątkowi. Ogólnie mówiąc; ci , którzy nie załapali się na koniunkturę lat 90-tych, mają za złe tym , którym się udało. Jedyna nadzieja w Kaczyńskim, który odbierze tym zamożniejszym ( żeby zdechła sąsiadowi ta krowa, która daje 10 litrów mleka) i uczyni świat "sprawiedliwszym", cokolwiek to znaczy. Tak narodziła się religia PiS-owska, bezgraniczne zaufanie, jednomyślność w każdej sprawie (nawet tak absurdalnej jak zamach) i nieludzkiej, jak całkowity zakaz aborcji w imię przyszłej, wspomnianej sprawiedliwości. Kaczyński do spółki z Rydzykiem, skądinąd przebiegli cynicy, którzy wykorzystują nastroje wśród biednych, nieszczęśliwych i zawiedzionych. Nie mówię o tych , którzy są jednomyślni z prezesem, bo liczą na awanse, oni są z innej bajki.
      • aqua48 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 09:10
        Rodzeństwo nie musi myśleć tak samo, a każdy może słuchać takiego radia jakie mu się podoba i wyznawać takie poglądy jakie chce. Niezależnie od tego co o tym sądzi jego rodzina.
        Proponuję nie dawać się wciągać w niepotrzebne dyskusje, w których nikt nikogo nie przekona. Jeśli brat podczas spotkań rodzinnych porusza jakiś kontrowersyjny problem, zmieniać szybko temat rozmowy, albo wychodzić. A na zaczepki przygotować sobie parę stałych odpowiedzi typu: wiesz, że ja mam inne zdanie, ale teraz porozmawiajmy o czymś przyjemnym, nie wiecie gdzie można kupić taką zgrabną komódkę do sypialni? A wiesz co się ostatnio przydarzyło Jadzi? Może mi poradzisz jakie witaminy są najlepsze na...Pomożesz mi zebrać talerze, żeby mama nie wstawała? Pamiętasz jak byliśmy mali i spadłam z drzewa?
        I uparcie się tego trzymać. Atmosfera miedzy rodzeństwem na pewno zyska bardziej niż na przekonywaniu przekonanych i wzajemnej złości, że mają inne zdanie.
      • novanaforum Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 09:26
        wies-baden napisała:

        > ci , którzy nie załapali się na koniunkturę lat 90-tych, mają za złe tym , którym się udał
        > o. Jedyna nadzieja w Kaczyńskim, który odbierze tym zamożniejszym ( żeby zdechł
        > a sąsiadowi ta krowa, która daje 10 litrów mleka) i uczyni świat "sprawiedliwsz
        > ym", cokolwiek to znaczy. Tak narodziła się religia PiS-owska, bezgraniczne zau
        > fanie, jednomyślność w każdej sprawie (nawet tak absurdalnej jak zamach) i niel
        > udzkiej, jak całkowity zakaz aborcji w imię przyszłej, wspomnianej sprawiedliwo
        > ści. Kaczyński do spółki z Rydzykiem, skądinąd przebiegli cynicy, którzy wykor
        > zystują nastroje wśród biednych, nieszczęśliwych i zawiedzionych.

        Dokładnie o to chodzi. 100% - ująłeś to idealnie. Niestety, mój brat wszędzie węszy spisek, układ. Obecnie z żoną kłóci się niemiłosiernie, dzieci go nie interesują, upasł się, zaniedbał - najważniejsze jest słowo prezesa, układy i spiski. Matko, facet po 30-tce a zero radości z życia, zero zaangażowania, chęci pomocy. Moją mamę jakby mógł to by w łyżce wody utopił. I pewnie, nie powinnam się interesować, to jego życie, jego rodzina i dzieci. Pewnie. Tylko, że takie olewackie podejście to ja mogę mieć do sąsiada czy kumpla, a jak widzę jak własny brat traci życie na głupoty, a nie widzi tego co ma pod nosem, tego co najważniejsze, to niestety boli.
        • sebalda Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 10:33
          >Następnego dnia na facebooku brat wysłał mi jakieś dwa linki dot. in vitro, najpierw nie chciałam dyskutować, ale gdy ten rzucił coś o tym, że należy się zastanowić dlaczego takie pary nie zachodzą to krew mnie zalała.

          Z tego, co zrozumiałam, to brat zaczął od indoktrynacji siostry, a nie odwrotnie. On wysłał linki, a nade wszystko zasugerował, że bezpłodność jest czyjąś winą, a to już przegięcie i to ostre. W 100% rozumiem oburzenie taką postawą.
          To postawa przeciwników in vitro i fanatycznych słuchaczy radia ojca dyrektora jest skrajnie nietolerancyjna, a nie odwrotnie. Dopiero ich nachalne i niesprawiedliwe podejście do "przeciwników" i osób o odmiennych poglądach czasami sprawia, że ci drudzy tracą cierpliwość, co osobiście bardzo dobrze rozumiem. Też mam znajomych pisowców i kiedyś byliśmy o włos o wielkiej awantury, gdy ośmieliłam się z nimi nie zgodzić. Potraktowali moje odmienne poglądy w tak niewybredny i wrogi sposób, że odechciało mi się raz na zawsze wszelkich dyskusji. Po jakimś czasie sprawa przycichła, spotykamy się nadal, a o polityce po prostu staramy się nie rozmawiać.
          Brata bym po prostu ignorowała w rozmowie albo wychodziła z pokoju, gdy zacznie wsiadać na swojego konika. Z tego typu ludźmi się nie dyskutuje, szkoda zdrowia:( Współczuję.
    • dzika.foka Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 10:44
      No niestety, to nie jest różnica zdań w rodzaju „lubię marchewkę/nie lubię marchewki”, przy której tolerancja i szacunek dla odmiennych poglądów są jak najbardziej wskazane. Gdyby brat po prostu deklarował, że nie będzie stosował in vitro czy antykoncepcji postkoitalnej albo np. sypiał z mężczyznami – proszę bardzo, to byłyby poglądy: odmienne od moich, ale jak najbardziej godne tolerowania i szacunku.
      Tymczasem, jak u znakomitej większości „przeciwników cywilizacji śmierci”, rzekome poglądy brata sprowadzają się do agresywnego i brudnego atakowania innych ludzi, do szkalowania, zaszczuwania, deprecjonowania i prób (w Polsce bardzo udanych) ograniczania swobody sumienia i działań współobywateli.
      Warto jasno odróżniać poglądy od ataków i przemocy. Skini bijący człowieka na ulicy nie wyrażają poglądów, nie mam dla ich zachowania krzty akceptacji ani szacunku, podobnie jak dla prawicowego zamordyzmu „światopoglądowego”, który w istocie jest bezpośrednim atakiem na wolność innych ludzi.
      Swojej części rodziny z podobnymi poglądami (dalekiej, na szczęście) jasno komunikuję, co wyżej. O dziwo, po dłuższym rozluźnieniu kontaktów okazało się, że jak chcą, to potrafią się kontrolować i nie używać w mojej obecności tzw. mowy nienawiści. „Poglądów” zapewne przez to nie zmienią, ale przynajmniej dostali sygnał, że – i dlaczego – nie akceptuję ich zachowań.
    • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 11:05
      Nie nawracaj go a jedynie postaw mu granice. Że nie życzysz sobie by Ci robił jakieś uwagi, niech sobie wychowuje i indoktrynuje własną żoną i dzieci a od Ciebie się odczepi, że jeśli nie zamknie się z swoimi atakami na Ciebie to zerwiesz z nim kontakty zupełnie. I tak należy twardo robić. A na co dzień zwyczajnie wyśmiewać jego gadanie i olewać, patrząc z pobłazaniem jak na niezbyt normalnego frustrata. Nie podejmować z nim ZADNEGO kontrowersyjnego tematu, nie odpowiedac na pytania, zmieniać temat od razu na zupełnie inny, choćby o wujku Józku a co tam u niego.
      Ktoś tak zaskorupiały w hipokryzji i własnej frustracji jak Twój brat nie przyjmie do siebie żadnych argumentów rzeczowej dyskusji. I nie będzie to spkojna dyskusja. On widzi wąskotorowo i zło tylko u innych. Niestety "radiomaryjni" fanatycy mają poczucie misji nawracania wszystkich innych wręcz przemocą i atakiem, tym żyją by kogoś się czepić. Utnij te jego zapędy śmiechem, wzruszeniem ramion, obojętną zmianą tematu, stawianiem granic by nie zaczynał przy tobie tematów kontrowersyjnych. Pozwól mu zmierzyć się z tym co robi, ze skutkami tego. Czyli tym, że jak ON nie zacznie się inaczej zachowywać to straci Ciebie, straci więzy rodzinne itd.
      Tak bywa w rodzinach, że drogi się rozchodzą przez "politykę" i różnice wyznawanych poglądów i brak szacunku, tolerancji dla odmienności.
      Sama mam w niedalekiej rodzinie taki przypadek, gdzie matka jest ostro radiomaryjna i tylko tego słucha, a córka ma problemy z zajściem w ciążę stara się od lat i ciężko to przeżywa.
      A gdy do matki przyjedzie to ta jej świętym oburzeniem nad głową jeździ, ciągle o złym invitro gada, o eugenikach, holokauście zarodkow i tym podobnych bredniach usłyszanych w radiu, dodając do tego że "jak bóg zeche to dziecko będzie, a jak dzieci nie ma to pewnie kara za grzechy córki.... Masakra, jak można być tak okrutną głupią i nieempatyczną matką.
      • czarnyraider Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 11:28
        a, jeszcze mi sie cos przypomnialo. Zanim sie polepszylo, bo obie strony "odpuscily" to ja jeszcze czasami po prostu sie przy stole na wszystko zgadzalam. Cokolwiek mowiono kiwalam potakujaco glowa. Tez przestawali mowic, bo doslownie dla wszystkich bylo jasne, ze sie
        z nich podsmiewuje. To tez pomysl na rozluznienie atmosfery, naprawde.
    • amb25 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 11:20
      No coz, nie musisz z nim na ten temat dyskutowac, to jego poglady ma do nich prawo. Mysle, ze zmagaz sie z wlasnymi kompleksami i problemami, razi cie rozbieznosc pomiedzy pogladami brata a jego postepwaniem. Sama go oceniasz (negatywnie) a jemu nie dajesz prawa oceneniania innych.
      Ja jestem ateistka a slucham czasem Radai Maryja i w pelni je popieram, bo uwazam, ze kazdy, takze fanatycy religijni, geje, ateisci i ci ktorzy chca miec swiety spokoj oraz ci poprawni politycznie, maja prawo do wyrazania swoich pogladow. A w Polsce wlonosc slowa stara sie ograniczyc do wyrazania pogladow "wlasciwych". I dlatego wszedzie widac inteligentie robiona propagande rzeciwko wszystkim niewygodnym "moherowym beretom" i anty-EU, anty-eko itp itd.
      Popracuj nad tolerancja. Ja b. lubie dyskutowac z fanatykami roznych spraw, i wcale mnie nie raza ich poglady i to, ze oceniaja, albo nie, innych.
      • yoma Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 11:28
        Tolerancja, tak. Dla obrażania innych, nie.

        Jakbyś się czuła, gdybyś dajmy na to mając rękę w gipsie usłyszała od brata, że to na pewno Bozia cię pokarała, boś tą ręką do cudzej kieszeni sięgała? OK, można by spojrzeć przeciągle i popukać się w czoło, ale ciąża z in vitro to jest znacznie delikatniejsza sprawa i się wcale nie dziwię autorce, że krzyczy "wara bratu od mojej macicy". Bo wara. I jeszcze jakieś komentarze na fejsbuku, no dajcieżeż spokój.

        Miła autorko, chyba trzeba brata trochę powychowywać - stanowczymi sygnałami, że nie życzysz sobie takich zachowań. Od jasnego wyartykułowania paszczą do wstania i wyjścia, jeśli trzeba. A komentarze kasować bez czytania.
      • wbka1 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 13:25
        "Ja jestem ateistka a slucham czasem Radai Maryja i w pelni je popieram, bo uwazam, ze kazdy, takze fanatycy religijni, geje, ateisci i ci ktorzy chca miec swiety spokoj oraz ci poprawni politycznie, maja prawo do wyrazania swoich pogladow"
        To jakieś pokrętne głuptactwa, do których oczywiście masz prawo. Tylko napisz, jak można w pełni popierać radio, które dyskwalifikuje gejów, których TY tolerujesz
        • amb25 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 09.11.12, 07:41
          Moze wyrazilam sie nie jasno "w pelni je popieram" - to znaczy popieram jego istnienie (jak rowniez uwazam, ze likvidacja TV Trwam to ograniczenie wolnosci slowa robione w bialych rekawiczkach), a prezentowane tam poglady sa pogladami gupy ludzi ktorzy maja prawo je wyrazac. Niekoniecznie moimi.
          W zacytowanym przez ciebie zdaniu jet napisane jedynie, ze kazdy ma prawo do wyrazania swoich pogladow (co nie jest jednoznaczne z tolerancja) i nie pisalam kogo toleruje a kogo nie. Obojetnosc to nie tolerancja.
          Np. wspomniani przez ciebie geje sa mi obojetni - ich sprawa co robia w lozku, natomiast wiekszosci ekologw nie toleruje - choc oczywiscie maja prawo wyrazac swoje poglady (swoja droga lekcje geologi historycznej i paleogeografi by sie wiekszosci przydaly).
          Mowiac wprost do szkoly uczyc sie logiki a nie zarzucac komus pisania glupstw. Gybys napisala, ze napisane niegramatycznie albo z zle stylistycznie to mialabys racje, ale chyba nie wiesz co to jest...
          • wies-baden Re: Skrajnie różne rodzeństwo 09.11.12, 08:01
            Wysyłasz kogoś do szkoły, a sama masz 'szkolny" problem, co zresztą samokrytycznie przyznajesz.
            Niestety, tak zakręciłaś, że nie wiadomo, kogo tolerujesz, kogo popierasz i co ma do tego agnostycyzm. Uporządkuj myśli i spróbuj jeszcze raz...
          • wbka1 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 09.11.12, 09:03
            Wyczuwam, że masz swoją opinię na każdy temat i generalnie zgadzasz się z własnym zdaniem całkowicie. Nie podejmuję polemiki, bo szkoda czasu
            Ale piszesz nieprawdę. (jak rowniez uwazam, ze likvidacja TV Trwam to ograniczenie wolnosci sl
            > owa robione w bialych rekawiczkach)
            ,
            TV Trwam nadaje przez satelitę i nadal będzie tak nadawać. Nic się nie zmieni, nikt jej nie likwiduje. Wygłaszasz fałszywe informacje. Jeśli Ojciec Rydzyk chce nadawać przez naziemną platformę cyfrową, potrzebna jest kasa. Wszyscy nadawcy muszą za tę usługę zapłacić, bez wyjątku.
      • wies-baden Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 13:32
        >Ja jestem ateistka a slucham czasem Radai Maryja i w pelni je popieram<
        To bardzo ciekawe....przekora czy nieumiejętność formułowania własnych myśli?
      • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 14:59

        > Ja jestem ateistka a slucham czasem Radai Maryja i w pelni je popieram

        naprawdę? jesteś świadoma swoich słów i czynów?
        także w zakresie życia poczętego, np
        fakty.interia.pl/polska/news/gorski-zgwalcone-kobiety-bez-prawa-do-aborcji,1860785
        • amb25 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 09.11.12, 07:59
          Ja napisalam poprzednio, to rzeczywiscie nieumiejetnosc forumowania mysli, bo popieram ISTNIENIE Radai MAryja.
          Natomiast problem aborcji jest zlozony. Bo nawet jesli kobieta zostala zgwalcona to poczete zycie jest temu niewinne.
          Jestem legalistka - w prawie jest zapisane ochorna zycia poczetego. Prawa nalezy przestzegac, albo doprowadzic do jego zmiany.
          Ponadto uwazam, ze powinno sie z kobietami pracowac tak, zeby zdeydowaly sie urodzic, zaoferowac im wszelka mozliwa pomoc takze po urodzeniu dziecka, i jesli nie chca wychowywac potem takiego dziecka (co jest w pelnie zrozumiale) zeby mogly je oddac do adopcji. No i oczywiscie surowo karac sprawce (nota bene jestem zwolenniczka kary smierci). ALE - jak dla mnie wazne - jesli pomimo tego zdecyduje sie przerwac ciaze powinno jej sie na to pozwolic. To jej decyzja. Aczkolwiek dla mnie to zabijanie.
          Zabijam zwierzeta innego gatunku (posrednio robi to ktos za mnie - korzystajac z ich zwlok w celu zaspokojenia wlasnych potrzeb) wiec nie moge zabijac zwierzat mojego gatunku ot tak, bo ich nie chce, bo mi sie nie podobaja itp itd. Zrozumialabym (co nie znaczy ze bym popierala) aborcje na organy albo w celu pozyskania komorek, choc brzmi obrzydliwie... Bo jak juz zabijamy to skorzystajmy z tego co marnujemy chociazby do celow nakukowych.
          Aczkolwiek nie zabraniam aborcji innym.
          • sebalda Re: Dziwne 09.11.12, 10:15
            Amb25, rozumiem, że masz swoje poglądy, jak każdy, ale dla mnie jest w tym wszystkim wiele niekonsekwencji. A już popieranie kary śmierci przy jednoczesnej ochronie życia poczętego jest dla mnie kuriozalne. Albo chronimy KAŻDE życie, albo je odbieramy. Na mnie mimo wszystko większe wrażenie robi zabicie człowieka (jestem za bezwarunkowym dożywociem), niż zarodka na bardzo wczesnym etapie (choć jestem przeciwniczką aborcji jako takiej, ale uznaję prawo do niej w wyjątkowych i szczególnych warunkach, obecna ustawa jest w tej kwestii idealnym kompromisem).
            A o tym, że zakazy antykoncepcji i aborcji (kuriozum, bo albo, albo) nie zawsze są dobre, świadczą ostatnie informacje na temat matki, ktora zabiła sześcioro swoich dzieci zaraz po urodzeniu:(
            Popieram całym sercem in vitro, bo daje szansę ludziom, którzy naprawdę, naprawdę pragną dziecka, a normalnie go począć nie mogą. To są naprawdę chciane i kochane dzieci, w przeciwieństwie do ogromnych rzesz niechcianych dzieci z przypadku, wychowywanych (a właściwie często wcale nie wychowywanych, a ledwie tolerowanych) w rodzinach patologicznych, w nędzy, bez miłości, bez przyszłości:( Ocenianie ludzi, którzy nie mogą miec dzieci, obwinianie ich, że sami są sobie winni, uważam za tak olbrzymią niesprawiedliwość i podłość, że brak mi słów. To jakby powiedzieć kobiecie umierającej na raka jajnika, że sobie na to zasłużyła, bo na przykład uprawiała seks przedmałżeński. Ludzie, ktorzy w ten sposób oceniają i potępiają innych, nie zasługują na miano chrześcijan, choć się nimi mienią głośno i nachalnie. Tak uważam.
    • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 11:50
      Jeśli ktoś wierzy, że np. in vitro jest złe, że to zabójstwo, itd. to normalne jest, że "nawraca" innych.
      Co do odpowiedzialności za bezpłodność i w ogóle stan zdrowia i "stan życia", to są bardzo różne filozofie i ludzkie przekonania. Jedni uważają, że "każdy ma to na co zasłużył", inni, że "wszystko zależy od Boga", jedni wierzą w karmę i reinkarnację dusz, a inni obarczają winą za niepowodzenia rodziców lub społeczeństwo. Jeszcze inni widzą wiele przyczyn każdego stanu. Jedni patrzą na człowieka jak na zbiór komórek, a inni jak na duszę z przyczepionym ciałem. Na polu medycznym może ktoś się wypowiadać, czemu ktoś jest niepłodny lub bezpłodny (jak ostatnio się dowiedziałam, to różne terminy), ale też medycyna nie zna często do końca przyczyn trudności z poczęciem/donoszeniem dziecka i często lekarze rozkładają ręce. Jednak wieloletnie przyjmowanie jakichkolwiek środków chemicznych w tym hormonalnych raczej nie jest obojętne dla zdrowia (nawet nie wiem, czy w pozytywny, czy negatywny sposób, bo nie jestem lekarzem, ale podejrzewam, że raczej w negatywny). Więc jeśli ktoś zna absolutne odpowiedzi w tak trudnych kwestiach (bo widzę, że i Ty i Twój brat je znacie) to zazdroszczę wiary we własną wiedzę i nieomylność:)))) Dla mnie to trafiliście "swój na swego" jeśli chodzi o fanatyzm, a różni Was tylko treść tego fanatyzmu;)
      • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:06
        Znam niejedną osobę, która nie używała żadnych środków hormonalnych antykoncepcyjnych a mimo to ma problem z zajściem w ciążę. Więc o czym ta mowa? Wiele kobiet w tej materii wykosił np Czarnobyl i od dzieciństwa mają problemy z tarczycą, więc jakim prawem różne niedouki sugerują im "grzech" i zabójstwa , to, że na pewno stosowały hormony a kto wie czy i ciąży nie przerwały więc bóg je słusznie teraz pokarał? W wąskorozumianym świecie fanatyków nie ma miejsca na empatię. Fanatyzm w każdym temacie jest zły. Bo zamyka drogę porozumieniu i szacunkowi. A bardzo często cudzym życiem zajmują się ci, którzy mają problem ze swoim tylko są z byt leniwi by to u siebie posprzątać.
        Tutaj autorka nie zmusza brata by robił sobie dzieci z in vitro, tylko on ją atakuje chwytliwym tematem wiedząc o jej problemach z ciążą. Autorka nie powinna się w takie rozmowy w ogóle emocjonalnie angażować i myślę, że z biegiem lat do tego dojrzeje by się od rodziny odpępowić i nie bać stawiać starszemu bratu twardych granic, pokazując że faktycznie "wara" od jej macicy. Bo póki przeżywa i podejmuje polemiki to jednak tego brata dopuszcza do wtrącania się.. A zupełnie niepotrzebnie.
        • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:23
          No właśnie, ktoś nie stosował hormonów i ma problem z zajściem w ciąże, a ktoś stosował i ma kilkoro dzieci, wiele osób było w Polsce narażonych na jakieś tam promieniowanie z Czarnobyla, a tylko część ma problemy z tarczycą. Takie wywody niczego nie dowodzą. Jeden skutek może mieć wiele przyczyn. A o wielu przyczynach jeszcze ludziom się pewnie nawet nie śniło, jak z historii, w tym historii medycyny, można wnioskować. Więc podziwiam, jak ktoś jest taki pewny swoich przekonań - coś jak nastolatkowie:))))
          • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:30
            I tak sobie tylko myślę, że jeśli czyjeś przekonania budzą tak silną złość zachaczając o kwestie np. zdrowia czy stylu życia i ktoś sobie z tym nie radzi, to wyjściem nie jest tylko stawianie granic. Bo można by się w ten sposób odgrodzić od całego świata w pewnych przypadkach. Raczej bym zastanowiła się, czemu te czyjeś poglądy tak "bolą'", gdy np. mogłyby być obojętne, śmieszyć, można by je traktować jak ciekawą informacje o czyimś stanie umysłu - możliwości wiele, a tu takie negatywne emocje z obu stron rodzeństwa.
            • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:45
              Tak, ten mój podziw dla Autorki wątku i Jej brata to oczywiście ironiczny:) Chociaż łatwiej pewnie żyć, jak ma się pewność co do przyczyn wielu zjawisk. Każdy jakiś "umysłowy redukcjonizm" musi na co dzień stosować, żeby nie zwariować. Ale czasem są dłuższe chwile, by się trochę nad czymś zastanowić i dlatego w ogóle lubię ludzi z przekonaniami odmiennymi od moich. Spotkania z nimi to tez czasem chwile weryfikacji siły własnych przekonań i czasem też trening z asertywności:)))
              • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:54
                Je też lubię słuchać odmiennych poglądów i ludzi światłych którzy mają wiedzę i argumenty by je spokojnie przedstawiać. Niestety tam gdzie fanatyzm tam i agresja. Spróbuj mieć inne zdanie to cię zadziobią, będą mówić coraz głośniej, coraz szybciej, byle zakrzyczeć. A agresji chronicznie nie cierpię. Fakt, ćwiczenia z asertywności bardzo dobrze tu robią ;)
            • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:49
              Bo rodzina to bliska więź emocjonalna. A jak rodzina od dawna nie działa zbyt prawidłowo to więzi stają się toksyczne. Może autorka "chce być kochana przez rodzinę", ma kompleksy(dlatego dotąd tylko potakiwała), czuje odrzucenie i boli ją, że z tą rodziną brata kontakty sa kiepskie. Że w trudnych dla siebie sprawach (ciąża) nie dostaje wsparcia i empatii (jak by się marzyło od najbliższej rodziny) ale agresję i krytykę.
              No niestety autorka ma do wykonania pracę nad swoim dojrzewaniem do emocjonalnego odpępowienia się od rodzeństwa. Pozwolenia, by oni sobie żyli jak chcą i postawienia granicy bratu by on też jej nie właxił na głowę. Jak napisała kontakty z bratem OD ZAWSZE były złe. Pora zaakceptować ten fakt, że inne nie będą. Nie oczekiwać więc, że brat który zawsze był "lewy" nagle będzie miły i chciał się ściśle zaprzyjaźniać. Brat niech sobie siedzi w swoim świecie, a samej zbudować z mężem, z nową rodziną swoj. Ze świadomością że gdzieś tam jest brat rodzony, ale od dawna nie ida tą samą drogą i wcale nie muszą iść. W wielu rodzinach rodzeństwo dorosłe kontaktuje się raz na rok, każdy idzie w swoją stronę i żyją.

              Jest kwestia ewentualnie nauczenia się spokojnego zabezpieczenia się przed czyjąś napastliwością w rozmowie i agresywnym narzucaniem tematów przez kogoś, np to nieszczęsne invitro i aborcje, którym niektórzy fanatycy chcą zdominować każdą imprezę rodzinną. Tu trzeba jasno i stanowczo mówić "dość". Bo jak ktoś przychodzi do rozmowy z gotową teorią to to nie jest rozmowa a kazanie. Kazań wcale nie musi się słuchać tym bardziej wygłaszanych przez ludzi małowiedzących. Wystarczy wstać i wyjść.
          • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 12:33
            Tu się różnimy, bo ja takich osób zupełnie nie podziwiam ;) Akurat podziw to ostatnie słowo ktore by tu pasowało mówione szczerze :P

            Ostatnio byłam u znajomych na wsi. Takich, którzy nigdy z tej wsi nosa nie wystawili. No i ciocia- lat 70, twardo chce prowadzić dyskusję o wyborach w "Ameryce" i emocjonalnie dowodzi jaka to tragedia będzie jak ten czy inny zostanie prezydentem. Wiedzy na ten temat ma tyle co w Wiadomościach usłyszała. Ale się zna! Realia życia w Stanach zna, kandydatow to pewnie od żłobka zna:D Amerykanistka jak jasna cholera :P
      • wies-baden Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 13:09
        Kto ma moralne prawo do " nawracania innych", że użyję twojego wyrażenia?! Naprawdę sądzisz, że rzeczonemu bratu zależy na poglądach siostry, czy raczej chodzi mu o to, żeby jej dowalić.
        A w ogóle, to on ma kolegę, którego siostra *odpisała się od mieszkania*, żeby nie było.
        • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 13:20
          Wg mnie każdy ma prawo "nawracać", tak jak każdy ma prawo nie słuchać tych "nawracań", albo się im nie poddawać:) Głoszenie poglądów to wg mnie normalne prawo każdego człowieka. A czy brat chce dowalić siostrze, to nie wnikam, bo znam tylko relację z jej strony. On może mieć różnorodne motywacje, i złe i dobre, w jego mniemaniu. A jej odbiór, to jak widać jej problem, a nie brata.
          Tak samo uważam, że brat miał prawo "namawiać" na przepisanie matki mu mieszkania, a siostra wpływać na matkę, by tego nie zrobiła. Nie wartościuję w tym przypadku. Oni oboje uprawiali rodzaj polityki dotyczący nie swojej własności przekonując matkę do swoich racji. Decyzja i tak należy do matki. I zawsze może ją zmienić (choćby za życia coś obiecywała, to może testament obydwoje zadziwi kiedyś??? majątek na rzecz Radia Maryja na przykład i wtedy ciekawa będzie i reakcja siostra i brata - zwolennika tej rozgłośni:)))) Aż się rozmarzyłam:)
          • wbka1 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 13:30
            Popłynęłaś aż miło. Dobrze, że po domach nie chodzisz.(?)
          • noname2002 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 13:46
            Co innego dyskusja z kimś o innych poglądach a co innego celowe uderzanie w czuły punkt.
            Jakby pedofil molestował dziecko autorki wątku a brat powiedziałby siostrze, że pewnie dziecko prowokowało, to też uważałabyś, że to nic złego?
            • novanaforum Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 14:10
              Napisałam do niego (jako próba wzbudzenia empatii), żeby się nie zarzekał bo ciekawe co zrobi, gdyby tak (oby nie!) kiedyś ten problem spotkał jego córkę. O matko jak sie zagotował, żebym swojego syna pilnowała itp, no widzę ta pianę na ustach.... Ale refleksji zero.
              Tak, mam problem z akceptacja, zależy mi na opinii innych, do tego jestem mało asertywna...
              • yoma Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 14:23
                Nova, daj spokój. Nie odpisuj, sama nie pisz, ignoruj. Każda taka twoja reakcja wywoła jeszcze silniejszą re-reakcję, jak zresztą sama widzisz.

                No chyba że podświadomie lubisz takie pyskówki? Nie? To po co do niego piszesz? A jak nie, to olej to, niech gada, a ty ćwicz misia koalę. Niech ktoś napisze, proszę, co to miś koala, bo ja coś pewnie pokręcę :)
                • garibaldia Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 14:32
                  Proszę bardzo :D:D:D
                  forum.gazeta.pl/forum/w,571,88229228,88330947,Re_wybor_przedszkola_a_wspoldecydowanie_exa.html?wv.x=1
              • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 14:38
                "Tak, mam problem z akceptacja, zależy mi na opinii innych, do tego jestem mało
                > asertywna..."
                Widzisz, tak sama ładnie to podsumowałaś. I to są Twoje realne problemy, a nie in vitro, dom matki, dwa linki na facebooku i złośliwy brat.
                • aqua48 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 15:02
                  "Nie dążymy do zmian w zachowaniu XYZ, dążymy do zmian w naszym zachowaniu tak aby nam nie przeszkadzało zachowanie XYZ". Tak, podpisuję się pod misiem koalą obiema rękami.
                  Zamiast niepotrzebnych dyskusji, podejmowania narzuconego przez brata tematu i nerwów, bo przecież i tak sie go nie przekona, a jeszcze można się nasłuchać pod własnym adresem niemiłych rzeczy, można przecież bratu powiedzieć: nie będę z Tobą rozmawiać na ten temat bo to dla mnie bardzo przykre/stresujące/drażliwe. Nie chcę żebyśmy się pokłócili, więc lepiej porozmawiajmy o ...
              • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Skrajnie różne rodzeństwo 14.11.12, 06:46
                novanaforum napisała:

                > Napisałam do niego (jako próba wzbudzenia empatii), żeby się nie zarzekał bo ci
                > ekawe co zrobi, gdyby tak (oby nie!) kiedyś ten problem spotkał jego córkę. O m
                > atko jak sie zagotował, żebym swojego syna pilnowała itp, no widzę ta pianę na
                > ustach.... Ale refleksji zero.
                > Tak, mam problem z akceptacja, zależy mi na opinii innych, do tego jestem mało
                > asertywna...

                Oprócz tego co Pani napisała wyżej o sobie, ja dodałabym jeszcze chęć prowokowania. Prowokowania sytuacji, w której odtwarzają się Wasze różnice oraz wzajemne pretensje w sprawach rodzinnych. Wtedy zawsze widzi Pani brata jako odmiennego, ale też jako gorszego, niesłusznie krytycznego czy też oceniającego.
                Warto zastanowić się po co Pani to robi. Moim zdaniem po to, aby utwierdzać się w przekonaniu, że porozumienia miedzy Wami być nie może w żadnej sprawie i że zawsze warto być przeciwko, bo po drugiej stronie nie ma ani zrozumienia, ani wdzięczności, ani chęci kontaktu. I w ten sposób oboje utrzymujecie dystans, za który nawzajem się obciążacie. I może właśnie o to chodzi. Agnieszka Iwaszkiewicz
                • novanaforum Re: Skrajnie różne rodzeństwo 14.11.12, 09:38
                  agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

                  > Oprócz tego co Pani napisała wyżej o sobie, ja dodałabym jeszcze chęć prowokow
                  > ania. Prowokowania sytuacji, w której odtwarzają się Wasze różnice oraz wzaje
                  > mne pretensje w sprawach rodzinnych. Wtedy zawsze widzi Pani brata jako odmienn
                  > ego, ale też jako gorszego, niesłusznie krytycznego czy też oceniającego.
                  > Warto zastanowić się po co Pani to robi. Moim zdaniem po to, aby utwierdzać się
                  > w przekonaniu, że porozumienia miedzy Wami być nie może w żadnej sprawie i że
                  > zawsze warto być przeciwko, bo po drugiej stronie nie ma ani zrozumienia, ani w
                  > dzięczności, ani chęci kontaktu. I w ten sposób oboje utrzymujecie dystans, za
                  > który nawzajem się obciążacie. I może właśnie o to chodzi. Agnieszka Iwaszkiew
                  > icz

                  Pani Agnieszko, i co dalej? Co i czy w ogóle coś z tym robić? Być może prowokuję, może chce czuć sie lepsza, mądrzejsza, nie wypieram się tego choć ja tak tego do końca nie odczuwam. Dużo między bratem a mną sie nawarstwiło. Mnie wielbił nasz ojciec, brata "gnoił" - być może brat sobie to cały czas odbija? Mnie strasznie bolało to co ojciec robił bratu, bratu i mamie, mnie nie tykając, w chwilach pijackiej furii sama się go bałam. Nie zrobiłam nic wówczas, żeby pomóc bratu, nie rozmawialiśmy o tym również i później. Brat po śmierci taty zgłosił się do wojska, żeby mieć to z głowy, po wyjściu zaczął pracować, oj ciężkie czasy, akwizycja - okradli go, ale w końcu znalazł stałą pracę, pewną, z dobrą pensją. Ja w tym czasie balowałam, kompletnie się rozsypałam i z wzorowej uczennicy stałam się rozwydrzoną, pyskatą gó...arą. Potem, z czasem się uspokoilam, mam mężą, dziecko, ale nie jest idealnie. Te emocje we mnie nie sa poukładane, choć sama nie byłam bita, swojemu dziecku potrafię dać klapsa. Dziwi mnie to o tyle, że mówi się, że jak ktoś nie był bity to nie ma takich odruchów. Może za dużo widzialam, nie znam innych metod?
                  Nie chcę się rozżalać nad sobą, żyć przeszłością, rzygam już tym byciem ofiarą, zahukaną córką alkoholika, pogubioną emocjonalnie, niepewną jutra "córeczką tatusia". Chcę żyć, iść do przodu, rozwijać się.
                  Czy mam szansę na jakiekolwiek porozumienie z bratem? Przyznam, że ciągnie nas do siebie, nawet jak się nie odzywaliśmy o to rzeczone mieszkanie, minęły 2 lata i brat sam zaprosił mnie do siebie. To nie znaczy, że sie z tym faktem pogodził, bo cały czas dogaduje, jest złośliwy. Jak próbowałam z nim o tym na spokojnie porozmawiać to nie dalo rady, on się zaraz wścieka, krzyczy.
                  Generalnie rozmowa z bratem to dla mnie stąpanie po kruchym lodzie, muszę uważać na słowa, na gesty bo zaraz się obrazi, albo ochrzani, nigdy nie wiem co mówę dobrze a co źle.
                  Czy uważa Pani, że jest szansa na względne porozumienie? Od czego zacząć?
                  • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Skrajnie różne rodzeństwo 14.11.12, 18:35
                    Jeśli jest tak, że oboje chcecie i potrzebujecie kontaktu, to nie trzeba robić nic szczególnego. Nie ustanawiać szczególnej strategii. Wystarczy nie być nieustannym obserwatorem i cenzorem zachowań drugiej strony. Nie czuć nieustannej potrzeby ripostowania. I nie należy odbierać każdego zachowania brata przeciwko sobie.
                    Oraz, co chyba najważniejsze, nie liczyć na nagłą i spektakularną zmianę jego zachowań. Uznać, że mimo, że Pani sęe stara a on nie to trudno. To jest Pani inwestycja w ten kontakt. Ona nie musi być ani zwrotna ani wyrównana. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • bibe08 Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 19:27
      Nic. Racja i prawda jest jak dupa każdy ma swoją.
      • paris-texas-warsaw Re: Skrajnie różne rodzeństwo 08.11.12, 22:55
        "Tak, mam problem z akceptacja, zależy mi na opinii innych, do tego jestem mało asertywna..."
        Widzisz, jak od szczegółu do ogółu ładnie sama zdiagnozowałaś sytuację. I to jest Twój chyba prawdziwy problem, a nie różnica w poglądach, siła i nachalność ich głoszenia niezależnie czego te poglądy by dotyczyły. Bo dziś to może być in vitro, a jutro wartość człowieka mierzona jego zarobkami, albo inna kwestia, która mogłaby Cię dotknąć. Jak będziesz w uproszczeniu "wierzyła w siebie" to żadne teorie nie dotkną Cie do żywego, jeśli będą sprzeczne z Twoimi poglądami, stylem życia, itd. Obok jest taki poniekąd analogiczny wątek Pani, której przeszkadzają uwagi macochy. I tam jest sensowna odpowiedz Sorviny - co można robić, jak się bronić, jak odwracać "kota ogonem" w rozmowie. Tak jak metoda z koalą. Ale na końcu jest uwaga, że to takie półśrodki. Bo tylko z pozoru ktoś stosujący te metody nie przejmuje się uwagami drugiej osoby. A liczy się Twoje samopoczucie i jak będziesz na tyle silna, że nie będą Cię dotykać poglądy brata, to nie będziesz specjalnie na nie zwracać uwagi, a co dopiero pisać tu o nich.
        Jak widać z Twojego opisu twój brat tez nie jest zbyt pewny siebie. Piszesz "O matko jak sie zagotował, żebym swojego syna pilnowała itp, no widzę ta pianę na ustach....". Może sam nie do końca wierzy w to co głosi? Ale to juz jego problem.
        To w uproszczeniu jak z rozmową o pięknych kobietach na imprezie. Jeśli będzie tam dziewczyna z kompleksami na tym punkcie to osoby wychwalające czyjąś urodę, może nawet odebrać jako wrogie jej, a rozmowa będzie dla niej torturą. Ale dziewczyna pewna swojej urody może bardzo się cieszyć, że taki temat się pojawił i pomyśli, że to może jej obecność tak natchnęła otoczenie:) A jeszcze dla innej kobiety być może temat będzie obojętny, bo swoja wartość będzie pokładała w innych sprawach np. ostatnio urodzonym dziecku i sprawy urody będą dla niej trywialne. Ale już temat urody dzieci i dla niej mógłby być drażliwy. Najlepiej zwyczajnie wierzyć w siebie i swoja wartość niezależnie od różnych atrybutów i wtedy trudno taka osobę dotknąć.
    • tully.makker Re: Skrajnie różne rodzeństwo 09.11.12, 14:06
      sam wziął
      > rozwódkę z dzieckiem, a swoje dziecko urodziło mu się przed ślubem,

      rozwodke z dzieckiem? zaiste straszne. Nie roznisz sie jednak wcale od braciszka, wbrew temu, co ci sie wydaje.
      • sebalda Re: Skrajnie różne rodzeństwo 09.11.12, 15:27
        Ale autorce nie chodziło o wypominanie bratu lub potępianie go za to (pisała nawet, że się cieszyła, że znalazł sobie dziewczynę), tylko o dysproporcje i zakłamanie. Jeśli jest się gorliwym katolikiem, odsądza od od czci i wiary osoby stosujące in vitro, a samemu nie stosuje się najbardziej podstawowych zasad tejże wiary, to coś tu jest nie tak. Jeśli się chce potępiać innych, samemu powinno się tym bardziej być w porządku. Klasyczna hipokryzja, bardzo zresztą typowa u tego typu ludzi. Sianie nienawiści, antysemityzm, obrażanie innych, zero tolerancji - ale to przecież gorliwi katolicy:P Bardzo chrześcijańska postawa zaiste.
        (Mat. 7:3–5): A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja