Problem w rodzinie mojego T.

08.11.12, 14:12
Będzie raczej długo...
Mam małą zagwozdkę, jak pomóc mojemu T.
Znamy się jakiś czas, spotykamy od kilku miesięcy, problem tkwi w jego rodzicach i w sumie rodzeństwie też. Rodzice dużo piją, w zasadzie to chyba nigdy tam nie byłam, żeby nie piło się jakiegoś alkoholu(niezależnie czy to niedzielne śniadanie, czy jakiś obiad w środku tygodnia). Są alkoholikami, stąd unikam spotkań z nimi. Ojciec wszystko wiedzący, wiecznie pijący cham, nie daje sobie nic wytłumaczyć i matka typ Matka Polka, zahukana, ze szklaneczką czerwonego taniego wina, wiecznie w kuchni przy garach, albo ze szmatą sprząta…
Odkąd się spotykamy T spędza więcej czasu w moim domu, w którym pije się okazjonalnie. Jest zdziwiony i zarazem zachwycony tym jak można fajnie spędzać czas wspólnie z rodzicami, planując i jedząc razem obiady, czy robiąc listę na zakupy uzgadniając wszystkie pozycje na liście z wszystkimi. Podoba mu się mój kontakt z rodzicami, bo mogę z nimi porozmawiać o wszystkim i o niczym.
Jego rodzice od jakiegoś czasu mają do niego pretensje, że im nie pomaga, odmawia jak mu wydadzą "polecenie" (tak, tam się nie prosi-tam ma być zrobione). On nie chce z nimi dyskutować jak są wypici- czyli w sumie wcale z nimi nie rozmawia. Zaczynają się pomału akcje, że zmieniłam go na najgorszego, bo przestał się interesować tym co się w domu dzieje- a w domu strasznie, zimno, piec nie włączony, bo nikt nie ogarnia po % jak go włączyć, a alkoholem też się w sumie ogrzać można, jak pies ucieka, to tez jego wina, bo nie ma go w domu, a oni go szukać nie będą... samochód ma stać, jemu nie wolno nim jeździć, niezależnie od tego, czy jego brat właśnie złamał nogę i trzeba go zawieźć na pogotowie-nie i koniec, nie Twój… Oj jest tego znacznie więcej, włącznie z rozliczaniem go z każdej zjedzonej kromki chleba (dorzuca się do budżetu domowego, moim zdaniem zdecydowanie za dużo…).
Jest mi go szkoda. Stara się unikać tego tematu w rozmowach ze mną, jest mu źle, ale wstydzi się tej sytuacji strasznie. Proponowałam mu terapię(sama byłam na terapii dla współuzależnionych), ale on stanowczo odmawia. Dodam tylko, że nie zauważyłam u niego ciągot do picia, a jestem na tym punkcie aż przewrażliwiona.
Wyprowadzka jest w planach, mimo wszystko problem zostanie.
Nie wiem już jak mu pomóc…
    • abssinthe Re: Problem w rodzinie mojego T. 10.11.12, 01:28
      piszesz dlugo, ja napisze krociutko -

      jesli facet pochodzacy z takiego domu stanowczo odmawia terapii, ja nie zdecydowalabym sie na zwiazek z nim.

      jest niesamowicie wysokie prawdopodobienstwo, ze Wasz zwiazek okaze sie toksyczny, poniewaz on z domu nie wyniosl zadnych poprawnych wzorcow.

      teraz sie moze cieszyc, ze 'wchodzi do normalnej rodziny' , ale niestety wychowanie z domu wychodzi pozniej, i naprawde nie konczy sie to ciekawie....
      • mia.12 Re: Problem w rodzinie mojego T. 10.11.12, 07:56
        Dokladnie tak jak pisze przedmowczyni.Bez terapii nawet nie rozwazalabym wspolnego zamieszkania,nie wspominajac juz o zakladaniu rodziny.
        • ma_dre Re: Problem w rodzinie mojego T. 14.11.12, 18:25
          Bzdura i jeszcze raz bzdura. Jesli ktos zdaje sobie sprawe z sytuacji, z tego jakie negatywne wzorce wynisol z domu, jest otwartym na krytyke i chetnym do pracy nad soba to zaden psycholog nie jest tu potrzebny.
          • abssinthe Re: Problem w rodzinie mojego T. 15.11.12, 01:38
            calkowicie sie z Toba zgadzam - jesli ktos jest swiadomy, chce pracowac nad problemami i nad nimi pracuje, to sznase na udany zwiazek i zycie sa bardzo wysokie.

            natomiast, jak napisala Lajla, on :
            "Stara się unikać tego tematu w rozmowach ze mną, jest mu źle, ale wstydzi się tej sytuacji strasznie. Proponowałam mu terapię(sama byłam na terapii dla współuzależnionych), ale on stanowczo odmawia"

            czyli unika, nie pracuje nad tematem, generalnie stosuje zasade chowania glowy w piasek.

            w tym przypadku dalej zostaje przy swoim oryginalnym zdaniu.
    • satoja Re: Problem w rodzinie mojego T. 10.11.12, 08:51
      Zastanów się dlaczego z wielkiej gamy różnych osób wybrałaś sobie chłopaka z rodziny do szpiku alkoholowej. Czy nie powinnaś nadal chodzić na terapię dla współuzależnionych bo poprzednia była za krótka?
      Jeśli byłaś na terapii to wiesz, że chłopak MUSI iść na terapię DDA żeby zacząć normalnie funkcjonować, bo jeśli nie pójdzie i nie przerobi tego tematu SAM, to w 99% powieli problem i będzie pił.. i będzie z pijaczką...
      Ty wybrałaś przyszłego alkoholika , on wybrał przyszłą współuzależnioną... już go zamierzasz ty "ratować", słuchasz co pijani rodzice bełkocą zamiast spieprzać od nich jak najdalej, odciąć kontakty i zamknąć uszy na ich gadanie póki się samemu nie będzie zdrowym, itd.
      Wiesz, chcesz mu pomóc to zaproponuj że razem pójdziecie na terapię. Potem możecie kontynuować ją oddzielnie wg wskazan terapeuty, ale jedyne co możesz to namawiać go na odejście z pijackiego domu i niewiązanie się z nim dopóki nie przejdzie terapii! a jeśli nie chce terapii to odejdź od niego. może to będzie dla niego impulsem do zmian w życiu. I pracuj nad sobą bo twoje współuzależnienie nadal jest...
      • pibelle Re: Problem w rodzinie mojego T. 10.11.12, 23:48
        Nic dodać, nic ująć.
    • azcza78 Re: Problem w rodzinie mojego T. 11.11.12, 20:29
      Też uważam, że te problemy potem jakoś wyjdą w waszym związku. On nie odciął się najwidoczniej od tej rodziny i to, że jest w niej postacią pozytywną nie zmienia tego, że prawdopodobieństwo, że w swojej rodzinie będzie bardziej negatywną, jest spore. Nie powiem, że masz nie wchodzić w ten związek, ale ustalaj od samego początku wyraźne zasady co do kontaktów, pomocy jego rodzinie itp. I reaguj na najmniejsze przejawy jego zachowania wobec ciebie, które przypominać ci będą jakieś relacje tam panujące.
      Co się może zdarzyć z dużym prawdopodobieństwem, to to, że mimo słownych deklaracji, że ma inne przekonania i wartości niż rodzice, to będzie wobec ciebie też chamski i też będzie uważał się za wszechwiedzące, a od ciebie będzie oczekiwał roli matki polki i chociaż tego wprost nie powie, będzie miał ci za złe każde zachowanie inne niż matki polki w wydaniu jego mamy. Uważaj w szczególności na to. I najgorsze, że to może być silniejsze od niego i bardzo nieświadome.
      • 3lajla Re: Problem w rodzinie mojego T. 12.11.12, 10:43
        Przerażające jest to, ze macie wszyscy rację...
        W sumie wiążąc się z nim nie miałam pojęcia kim są jego rodzice i teraz zaczęłam się zastanawiać jak to się stało, że akurat nim się zainteresowałam... Może czas wrócić na terapie, bo zaczynam czuć się jak kiedyś, chcę dobrze, a wyjdzie jak zawsze.
        Dziękuję za odp.
        • aqua48 Re: Problem w rodzinie mojego T. 14.11.12, 18:35
          Weź też pod uwagę, że wiążąc się z tym człowiekiem zwiążesz się również z jego rodziną. Czy jesteś na tyle silna, żeby sobie z tym problemem radzić przez całe lata?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja