Dodaj do ulubionych

Prosze o porade.

26.11.12, 03:34
Czytam Was bardzo dlugo i widze ze sa ludzie ktorzy potrafia trzezwo ocenic sytucje bardzo bym chciala zebyscie napisali co o tym sadzicie, tylko nie linczujcie, nie mam sil juz sie bronic. Prosze rowniesz o wypowiedz Pani Psycholog. Postaram sie opisac moja sytuacje tak zeby miala lad i sklad.
Jestem z mezem 10 lat, mamy dwoje wspanialych dzieci, najmlodsze ma ponad dwa miesiace, starsze dwa latka. Jestesmy za granica od dobrych kilku lat, bywalo roznie, nie ukrywam ze jestesmy dwoma kompletnie innymi osobami z kompletnie roznymi pogladami na zycie, ale jak by nie bylo dotrwalismy do tego momentu i nagle czas stana w miejscu... poklocilam sie z mezem, jak zwykle o pomoc przy dzieciach, chwile dla siebie, o zalatwianie spraw za moimi plecami ze swoja rodzina, o podejmowanie decyji, ktore uwazam ze powinien najpierw ze mna przedyskutowac. Tego dnia obiecal mi pomoc, oczywiscie dziamgalam i dziamgalam ale bylo mi juz za ciezko, siedze z dziecmi 24/6 moj odskok to zakupy raz na tydzien... a tak dom, dziecie i reszta domowych obowiazkow. Moj M pracuje,czasami ma nadgodziny i rozumiem ze jest wtedy zmeczony, ale nawet jak pracuje normalne godziny to tez jest zmeczony... moim zdaniem malzenstwem. Dzieci mamy planowane. Zmeczony moim dziamganiem, proszeniem,placzem, dziecmi i stara juz zona.
Owego dnia sie poklocilismy, on powiedzial ze chce sie przespac i jak sie przesmi to mi pomoze to bylo juz po klotni, po godzinie obudzilam go i powiedzialam ze juz jestem bardzo zmeczona i potrzebuje jego pomocy, to za 15 minut, ok po 20 minutak bylam juz zla i powiedzialam stanowczym glosem, ze jak cos mowi to niech bedzie konsekwentny i wstanie mi pomoze, a on cos pogadal zly ze go budze i odwrocil sie ode mnie nie sluchajac i nie odzywajac sie wogle. Podeszlam i zlapalam go za rami a on wstal i uderzyl mnie w twarz, mocno, na tyle ze polecialy mi lzy i bylam w szoku. Wszystko to widziala nasza corka, przyszla do mnie na kolana i mocno przytulia. On zaczal mnie wyzywac i mowic ze sobie zasluzylam, moze nie bylam bez winy, a raczej na pewno, ale takiego bolu nie zaznalam juz dawno. Zaczal mnie szantazowac ze mnie zniszy, ze zabierze mi rzeczy. Nie wiedzialm co zrobic i zadzwonilam na policje. Przyjechali i zabrali go. Nie wnioslam oskarzenia ale mimo to poszlo z uzedu i ma zakaz kontaktowania sie. Myslalam ze mina dni a on zateskni, zrozumie ze to co zrobil bylo nie na miejscu. Nie kontaktowal sie ze mna bo stwierdzil ze jak sie odezwie to moge go posadzic. Poczulam sie urazona totalnym brakiem zaufania i robieniem ze mnie potfora. Przez te dni nie zapytal sie nawet przez kogos jak sie czuja dzieci jak sobie radzimy. Nadal byl wredny i chamski.
Slysze zebym nastawila sie na koniec tego malzenstwa i szla do przodu, nie ukrywam ze kocham go i ciezko mi bez niego, wyciagnelam wnioski z tej lekcji i wiem ze tez powinnam sie zastanowic nad swoim zachowaniem i pojsc z nim na terapie jezeli nam zalezy na nas i dzieciach. Oddalam mu wszystkie rzeczy ktore potrzebowal, wyslalam mase wiadomosci ze tak wyszlo,ze jest mi przykro, ze skoro kochal dzien wczesniej to czemu tak sie zachowuje i czemu nie szuka kontaktu. Wydaje mi sie ze jestem glupia idac mu na reke bo moge jeszcze plakac. Po cichu licze ze sie opamieta,ze zaplacze za nami. Wiem ze wiele jest podobnych watkow, ale musialam sie wygadac. Dziekuje
Obserwuj wątek
    • agcerz Re: Prosze o porade. 26.11.12, 09:12
      Zrobiłaś rzecz bardzo dobrą: nie pozwoliłaś na przemoc. Zrobiłaś coś, czego inne kobiety nie umieją robić latami. I tego się trzymaj.
      A co się dzieje w głowie męża - no cóż, widocznie nie miał czasu na refleksję... Nie przeprosi - jego problem.
      Pomyśl teraz o sobie, np. o wsparciu psychologa.
      Powodzenia.
      • verdana Re: Prosze o porade. 26.11.12, 09:49
        Mam wrażenie, ze pora uciekać i to bardzo daleko. Nie tylko dlatego, zę facet jest przemocowcem. Ale takze dlatego, zę robił coś takiego, zę Ty już sama nie czujesz, że masz prawo do własnego życia. Piszesz "dziamgałam i dziamgałam" - jakby poproszenie ojca dzieci, aby się nimi zajął było marudzeniem. A to nie jest marudzenie, tylko domaganie się, aby facet wypełnił swój podstawowy oboeiązek - Ty już nawet tego nie widzisz.
        • sorbeta Re: Prosze o porade. 26.11.12, 10:06
          Dlaczego szukasz z nim kontaktu???, wyjasniasz, prosisz???. Po takim zachowaniu będzie czuł, ze zawsze może robić to na co ma ochotę, bo ty i tak będziesz poptem wyciągać pierwsza rękę do zgody. Bardzo dobrze, ze powiadomiłaś policję. Męzowi pewnie znudziła się zabawa w dom. Wiem jakie to jest wkurzajace, kiedy się prosi o pomoc ojca przy jego własnych dzieciach. Pan uwaza pewnie, ze on pracuje , a ty nic nie robisz i on chce mieć w domu swiety spokój.
          • sebalda Re: Prosze o porade. 26.11.12, 13:50
            Dlaczego tyle kobiet przeprasza za to, że zostały uderzone??? Tak trudno jest użyć wyobraźni i rozumu i wiedzieć, że jak się przeprosi gnoja za to, że uderzył, to już do usranej śmierci się będzie przepraszać?!?
            • aqua48 Re: Prosze o porade. 26.11.12, 15:19
              Dziewczyno, zastanów się poważnie nad życiem BEZ człowieka, który Cię uderzył, grozi Ci, że Cię zniszczy, nie pomaga przy własnych dzieciach, nie zależy mu na Tobie ani dzieciach, a Twoje prośby o pomoc nazywa dziamganiem, bo to zdaje się nie Ty sama wymyśliłaś..
              Chyba, że chcesz, żeby Twoja córka była traktowana tak samo?
    • marzeka1 Re: Prosze o porade. 26.11.12, 15:20
      DLACZEGO chcesz dzieciom zafundować życie na co dzień z takim ojcem? Dlaczego chcesz być z facetem, który cię tak traktuje, który uderzył cię???? Tylko nie pisz o miłości, bo miłość WYKLUCZA takie zachowania.
    • mia.12 Re: Prosze o porade. 26.11.12, 16:30
      Wez go jeszcze przepros,ze nie nadstawilas drugiego policzka...:/
      Naprawde uwazasz,ze on was kocha i czy naprawde chcesz spedzic z kims takim reszte zycia(i co gorsza wychowywac z nim dzieci)?
      Przeczytaj jeszcze raz to co napisalas:
      -twoj maz nie pomaga przy dzieciach
      -zalatwia wazne sprawy za twoimi plecami
      -podejmuje wane decyzje bez konsultacji z toba
      -przerzucil wszystkie obowiazki domowo-dzieciowe na ciebie i nawet nie probuje cie odciazyc
      -UDERZYL CIE i nawet nie okazuje skruchy,malo tego-uwaza ze zasluzylas!
      Co bys doradzila gdyby przyjaciolka skarzyla sie na swoj zwiazek z takim partnerem?
      Uwazam,ze wezwanie policji bylo jak najbardziej sluszna decyzja.Dobrze by bylo gdybys teraz poszla o krok dalej i zaprzestala kontaktu z tym damskim bokserem oraz zlozyla wniosek o rozwod.

    • gosiekbia Re: Prosze o porade. 26.11.12, 17:07
      Zdecydowaliście się na drugie dziecko - które jest jeszcze bardzo malutkie i ponownie zrobiło się sporo obowiązków. Wcześniej już mieliście luz - starsze dziecko nie wymagało aż takich obowiązków a tu nagle powrót do nieprzespanych nocy, płaczu..... Ta sytuacja jest jeszcze świeża i pewnie dlatego te większe napięcia. Ale w żadnym przypadku to nie usprawiedliwia Twojego męża , Ciebie tez kompletnie nie rozumiem - dlaczego Ty Go przepraszałaś? Dlaczego? Za to że nie zgodziłaś się na przemoc to Ty jeszcze masz czuć się winna? Otwórz oczy! Skoro zrobił to pierwszy raz i uznał że zasłużyłaś to na pewno niebawem uzna że zasłużysz na drugi raz! Jeszcze w obecności starszej córki!!!! Potwór!!! Skoro nie potrafi się opamiętać i nie przeprasza Cię to daj sobie z nim spokój. Czas goi rany! Na początku będzie Ci ciężko ale na pewno sobie poradzisz! Popros o pomoc kogoś z rodziny, przyjaciół aby raz na jakiś czas wyskoczyć gdzieś bez dzieci, staraj się być aktywna, nie pozwól zrobic z siebie przybitej samotnej kury domowej! Dzieci są największym skarbem ale będą szczęśliwe tylko wtedy gdy Ty będziesz szczęśliwa! Sorki ale nie cierpię Damskich bokserów. Takie typy to kompletne gó... którego lepiej nie tykać....
      trzymaj się i nie przepraszaj za okazaną wobec Ciebie przemoc!
      • mareta.live Re: Prosze o porade. 26.11.12, 17:27
        Ja w takich wypadkach, gdy mąż jest przemocowcem a jego żona mówi, że go kocha, zadaję pytanie, jak można kochać takiego człowieka? Co można w nim kochać? I wychodzi mi na to, że chodzi o seks, o jego ciało, no bo przecież chyba nie o charakter?
    • irmina51 Re: Prosze o porade. 28.11.12, 22:48
      Emilko 2.Czytam twoj post i bardzo mi cie zal.Na pewno jest ci ciezko z 2 malutkich dzieci,i sam fakt ze z nikad nie masz pomocy.Ale spruboj na to spokojnie spojrzec ze strony twojego meza.Na pewno ciezko pracuje zeby zapewnic byt calej waszej rodzinie.Nie jest wybaczalne to ze cie uderzyl,ale musialas go chyba tym swoim gledzeniem doprowadzic do ostatecznosci.Zaraz sie odezwa madre glowy ze bronie przemocowca,ale zycie to nie bajka i czesto w malzenstwie trzeba isc na kompromis.potrzeba duzo spokoju i dyplomacji.Np.jak go budzilas,zamiast szarpac go za ramie przytulilabys sie do niego i powiedziala''kotku,prosze pomoz mi,''na pewno nie bylo by tej sceny z policja,/ogromny blad/.Policje sie wzywa w naprawde ciezkich przypadkach./Jak zapytac dlugoletnie malzenstwa,jak im sie udalo byc ze soba 30,50 lat,zadne ci nie powie ze zyli w szczesciu przez te wszystkie lata.Napewno byly wzloty i upadki.Milosc polega na sztuce kompromisu,porozmawiaj ze swoim mezem na spokojnie.Wytlumacz mu co cie ''boli'' ale tez jego wysluchaj co ma ci do powiedzenia.A te rady typu ''zostaw go,rozwiedz sie'',no i co ci z tego przyjdzie?bedziesz sama z 2 dzieci?/na to zawsze masz czas.To juz ostatecznosc.Walcz o swoje malzenstwo.Acha i jeszcze jedno.Jak dzieci po poludniu spia,ty tez marsz do wyra.Naladowac akumolatory.Pozdrawiam cie serdecznie.i glowa do gory.Pa
      • glamourous Re: Prosze o porade. 28.11.12, 23:36
        > Milosc polega na sztuce kompromisu,porozmaw
        > iaj ze swoim mezem na spokojnie.Wytlumacz mu co cie ''boli''
        > (...)
        > Walcz o swoje malzenstwo.


        Sorry, ale w momencie, kiedy facet podnosi reke na swoja kobiete, to juz nie jest milosc. Nie ma tu wtedy tez juz miejsca na zaden kompromis. Granice zostaly nieodwracalnie przekroczone i wyjscie jest tylko jedno : zakonczenie zwiazku.

        Cudowna rada : facet bije ja na oczach dziecka, a ona ma "walczyc o swoje malzenstwo" ;/ No, tragikomedia po prostu. Ciekawe jak "walczyc", pewnie nadstawiajac drugi policzek ;/
        Noz sie w kieszeni otwiera, jak sie czyta takie rady. Idz ty, czlowieku i nie mac dziewczynie w glowie. Tu jest jedyna mozliwa rada : uciekac jak najszybciej, zanim ona albo ktores z dzieci wyladuja na OIOM-ie. Nie mozna tolerowac przemocy, nie mozna holubic damskich bokserow, nie mozna doradzac kobietom w takich wypadkach przeczekania, cierpliwosci i kompromisow. Takie chybione doradzanie moze kosztowac czyjes zdrowie lub zycie.
      • mia.12 Re: Prosze o porade. 29.11.12, 08:45
        irmina51 blagam napisz,ze zartujesz:/
        Kompromis w malzenstwie mozna wypracowywac gdy jedno chce na wakacje pojechac w gory a drugie nad morze albo wybiera sie plytki do lazienki a nie gdy jedno przerzuca wszystkie obowiazki na drugie po czym startuje do zony z lapami!
        I wiesz co przez takie glupie gadanie utwierdzasz autorke w przekonaniu ,ze jest winna tej sytuacji ,oraz ze ma sie godzic na takie traktowanie bo przeciez o malzenstwo trzeba walczyc(szkoda,ze maz jakos nie walczy) i co to bedzie jak zostanie sama z dwojka dzieci.No rece opadaja po prostu:/
        I co masz na mysli piszac,ze policje wzywa sie w naprawde ciezkich przypadkach?Miala czekac az maz chwyci za siekiere czy jak??
    • jar-ka Re: Prosze o porade. 28.11.12, 23:37
      -uderzyl, bo nie pozwolilas mu pospac dluzej
      -uderzyl w obecnosci malenkiego dziecka, ktore niewiele rozumie i boi sie chocby podniesionego glosu
      - przepraszasz za to , ze "dopuscilas by cie uderzyl", dzieki twoim przeprosinom maz czuje sie usprawiedliwiony , bo teraz przeciez oboje wiecie, ze to twoja wina
      nie chcialabym zyc mojego jedynego zycia z kims takim!!
      wspolczuje ci, to nie jest dobra milosc :( mam nadzieje, ze sama do tego dojdziesz. ile razy trzeba dostac w twarz i byc pocieszana przez malenkie dziecko by dojsc do wniosku, ze taki ktos krzywdzi wszystkich tych, ktorzy dla ciebie sa najwazniejsi: twoje dzieci i ciebie!
      zacznij myslec o nich i o sobie, twoj maz jak widac dobrze sobie radzi.

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Prosze o porade. 28.11.12, 23:56
      W Pani opisie sytuacji pojawiała się znana sekwencja. Kobieta prosi o współpracę, o pomoc w obowiązkach. Mężczyzna zachowuje się bierno - agresywnie: zwleka, odmawia, unika kontaktu czy rozmowy. W kobiecie narasta złość, próbuje osiągnąć swój słuszny cel, chce być usłyszana.
      Mężczyzna traci cierpliwość i zachowuje się agresywnie. Gdy akt agresji dokonuje się, mężczyzna mając poczucie winy i chcąc się go szybko pozbyć, przenosi winę na kobietę. Winą jest tak zwana "prowokacja" . Kobieta jest winna bo prosiła, nalegała, a tym samym przeszkadzała, zabierała coś cennego. Musi ponieść karę. I kobieta bierze winę na siebie. Pomaga jej w tym rozmiar aktu przemocy mężczyzny. Im większy, tym jej wina też rośnie.
      To oczywiście opis Pani sytuacji.
      Nadal jest Pani w poczuciu winy i przerażeniu, że popsuła Pani coś w związku, bo ochroniła Pani siebie.
      Ciekawe, że Pani obecna perspektywa nie pozwala nadal zobaczyć zachowania męża. On nie powinien zatęsknić za Wami, on powinien okazać skruchę. Ponieważ mąż tego nie okazuje, to dla Pani powinien z tego wypłynąć wniosek o kolejnym odmiennym światopoglądzie między Wami. To powinna być dla Pani nauka i wiedza o mężu. Nie twierdzę, że od razu trzeba likwidować małżeństwo. Ale powinna Pani trzymać się bez strachu oceny sytuacji, która skłoniła Panią do szukania pomocy. Był przecież powód, aby zwrócić się po pomoc do odpowiednich instytucji. Na pewno pamięta go Pani bardzo dobrze, tylko nie chce go Pani teraz użyć. ze strachu, jak mniemam i z poczucia winy, które zasiał już na samym początku mąż i skutecznie je w Pani pielęgnuje.
      Jeśli mąż nie umie wyciągnąć wniosków z tego co się stało, to dla Pani powinno to być ostrym sygnałem na jego temat.
      Pani zrobiła dobrze. Czas aby mąż zrozumiał, że postąpił źle. Bez tego sytuacja nie ulegnie zmianie w przyszłości. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sebalda Re: Prosze o porade. 29.11.12, 10:13
        Wyjątkowo celna porada Pani Agnieszki.
        Miałam skojarzenie ze zdradą. Jeśli mężczyzna zdradzi raz, ale wyrazi skruchę, błaga o wybaczenie, chce wszystko za wszelką cenę naprawić, można rozważyć danie mu szansy. Natomiast jeśli mężczyzna po wydaniu się zdrady idzie w zaparte i całą winę za to przerzuca na kobietę, wtedy taki związek nie rokuje, bo wiadomo, że to się będzie powtarzać, a większość kobiet i ludzi w ogóle nie może trwać w związkach, ktore są otwarte w jedną stronę.
        Tutaj clou problemu jest właśnie całkowite wyparcie się swojej winy przez faceta. To daje podstawę do tego, żeby podejrzewać, że takie zachowania będą się powtarzać, a z doświadczenia powiem, dodatkowo się nasilać. Szkoda życia i dzieci.
        • emil_ka2 Re: Prosze o porade. 30.11.12, 01:53
          Dziekuje Wam bardzo za odpowiedz.
          Dziekuje przede wszystkim Pani Agnieszce, to ona wskazala mi cos czego nie zauwazylam. Spotkalam sie z mezem, mowi ze bardzo przezyl aresztowanie, pobyt w celi i tesknil za nami, choc na chwile obecna mam juz mieszane uczucia, czyt to aby nie ja moimi smsa i telefonami i pociagnelam go do tej tesknoty?
          On miszka na razie z rodzicami( zupelnie inny temat), mama poda, mama wypierze, mama przejela moje domowe obowiazki, a syn do pubu wyskoczyl sobie z dwa razy niby odreagowac ( byc moze), ale tak usiadalam i pomyslalam, moze zle ale...rodzice zrobia w domu, jego obowiazek to tylko praca, dzieci dostanie kiedy zateskni, seks... powiedzmy ze tez, pieniazki ma, wyjscie do pubu tez, wiec po co sie starac?. Skoro mozna miec wszystko nie robiac nic?.
          I tutaj pani Agnieszko powiem prawde, ma Pani racje maz nie okazal skruchy, przynajmniej ja jej nie zauwazylam. Skontaktowalismy sie, rozmawiam ze mna grzecznie ale nie rzeczowo...wiecej ja mowilam niz moj M i chyba nad gorliwie. Nawet mimo zakazu przyjechal na noc, tak kochalismy sie i chyba (wstydliwie) dostal taki seks o jakim od lat nie bylo mowy.... i tutaj moja glupota.. daje mezowi to co on chce dostac, nie dostajac nic w zamian.. Jedyne co dostala to telefon zebym drzwi zamknela bo zostawil otwarte. Przez caly dzien nawet smsa, w koncu jak do niego zadzwonilam powiedzial ze byl zajety, bardzo zajety. Rozmowa sie potoczyla, ale moj M nie byl zadowolony bo stwierdzil ze jak razem zamieszkamy to nic sie nie zmieni, noc przespi, rano atanie, zajmie sie lista rzeczy do zrobienia, a potem na popoludnie do pracy i moze zdazy sie umyc a moze nie.. powiedzialam ze do tej pory tak nie bylo a czemu mialo by byc pozniej?. W ciagu pol roku moz mi pomogl z kilkoma rzeczami wliczjac powieszenie rurki na oknie na zaslonke. Nie dochodza do niego moje slowa ze lista jest caly czas taka sama i nic z niej nie odpadalo bo nic z niej nie robil, a wrecz przeciwnie. On stwierdzil ze nic sie nie zmienilo, ja uwazam inaczej. Mialam ja sie zmienic i dostosowac jeszcze bardziej do jego wyobrazen.
          Musze sama sobie w glowi poukladac i fakt zrozumiec wiele rzeczy bo... kocham go, spedzilismy ze soba tez wiele pieknych chwil, nie bylo latwo w zyciu, mamy dwoje cudnych dzieci i generalnie maz jest dobrym czlowiekiem tylko zapedzil sie i ja tak uczciwie tez nie raz podkrecalam srobke ( nie tlumaczy go to ze mnie uderzyl) takie zycie jest, tylko staram sie byc uczciwa w stosunku do ludzi ktorzy odpowiadaja na moje posty. Nasze problemy to lata wstecz... na warstwione. I tutaj ta terapia malzenska i pewnie wiele innych jest nam, mi potrzebnych..
          Teraz widze ze maz nie przyszedl, nie przeprosil nie wyrazil skruchy Pani Agnieszko, mimo ze ja przeprosilam i bylo mi przykro ze tak daleko to zaszlo..To ja przegralam,wierzac ze on cos zrozumie, jestem naiwna i beznadziejna. Nie uzalam sie nad soba tylko nad wlasna glupota i naiwnoscia i nad moja miloscia do niego....
          • bretoff Re: Prosze o porade. 30.11.12, 10:53
            emil_ka2 napisała:

            ( ... ) Spotkalam sie z mezem, mowi ze bardzo przezyl aresztowanie, pobyt w celi ...

            ( ... ) Nawet mimo zakazu przyjechal na noc , tak kochalismy sie i chyba (wstydliwie) dostal
            > taki seks o jakim od lat nie bylo mowy....



            spotkanie mimo zakazu ? ! , gdy policja sie o tym dowie malzonek zostanie ponownie aresztowany i bedzie tam przebywal do czasu sadowej rozprawy ( bo taka bedzie ) , nieprzyjemnosci mozesz miec rowniez Ty , najpierw dzwonisz ze maz bije pozniej kontaktujesz sie z nim telefonicznie a nawet wpuszczasz do domu i lozka .


            P.S. Porada ? , musztarda po obiedzie , trzeba bylo telefon wyrzucic przez okno i wtedy isc budzic meza .




          • aqua48 Re: Prosze o porade. 30.11.12, 13:30
            emil_ka2 napisała:

            > Musze sama sobie w glowi poukladac i fakt zrozumiec wiele rzeczy bo...
            > generalnie maz jest dobrym czlowiekiem tylko zapedzil si
            > e i ja tak uczciwie tez nie raz podkrecalam srobke takie zycie jest,
            >To ja przegralam, jestem naiwna i beznadziejna.

            Powinnaś przeczytać jeszcze raz to co napisałaś i rzeczywiście poukładać sobie w głowie i ale nie według tego co mąż Ci sączył przez czas bycia razem, tylko według zupełnie innych kryteriów.
            TO nie TY przegrałaś, byłaś naiwna i beznadziejna. Twoje oczekiwania nie są naiwne, są NORMALNE! To ON przegrał bo był beznadziejny. I nie łudź się, że on cię kocha, albo że Ty swoja miłością obudzisz u niego jakieś uczucia, on tylko ma nadzieję(jak widać słuszną) na łatwy seks, teraz już bez żadnych zobowiązań z jego strony... Chcesz tak żyć?
    • sonia_siemionowna jak dzieci 03.12.12, 03:40
      Wg mnie typowy przykład koluzji z napędzaniem swoich najgorszych cech. Oboje chyba jesteście niedojrzali.

      Ty wchodzisz w rolę cierpiętnicy, ofiary i 'dziamgasz' a od męża oczekujesz pozycji ojcowskiej a nie parterstwa. Partnerstwo to odpowiedzialność obu stron, a mam wrażenie,że Ty tego nie lubisz.

      Z resztą za późno na oceny.

      Jeśli mieszkacie w którymkolwiek z krajów na zachód od Odry i Nysy albo w Skandynawii to mąż dostał SĄDOWY zakaz kontaktowania się z Tobą i z dziećmi i za złamanie go NAPRAWDĘ GO POSADZĄ.

      Nie żartuję. Tak się składa, że znam temat dość dobrze właśnie od strony prawnej.

      Teraz będzie pewnie tak, że dostaniecie pracownika socjalnego (odpowiednik kuratora). Opieka może się nie zgodzić na powrót męża do domu a wtedy jeśli się zejdziecie, mogą Wam odebrać dzieci.

      To dlatego właśnie wielu zachodnich psychologów mówi, żeby broń boże nie czekać z problemami małżeńskimi aż do ich eskalacji i szukać pomocy wczesniej. Bo taka eskalacja ma niestety określone konsekwencje zwłaszcza dla rodzin z dziećmi.
      • sonia_siemionowna Re: jak dzieci 03.12.12, 03:46
        Jeszcze dodam, że krytyka Twojej osoby nie jest spowodowana tym, że zadzwoniłaś po policję (to akurat słuszne) ale tym, że wpuściłaś facia do domu i uprawiałaś z nim seks.

        Nie wiem, jaką trzeba być idiotką, żeby dla jednego, za przeproszeniem ku***a narażac się na utratę dzieci. Bo z użycia słowa 'pub' wnioskuję, że mieszkacie w UK, a tam sądy mają mało zrozumienia dla matek, które nie potrafią odciąć się od przemocowca. Może być tak, że kiedy się dowiedzą, że utrzymujecie kontakty, to po prostu Wam odbiorą dzieci, bo stwierdzą, że jesteś od męża-przemocowca uzalezniona.

        I chyba będą mieli rację, nie?
        • sonia_siemionowna Re: jak dzieci 03.12.12, 03:56
          Żeby nie było, że tylko po Was jadę, podpowiem, że mąż powinien szukać dobrego prawnika. Jak już ktoś tu zauważył, proces się odbędzie chyba, że przyjął tzw. caution, chociaż o ile się orientuję, w przypadku DV (domestic violence) nie ma takiej możliwości i każda sprawa idzie do sądu. Jeśli go skażą, niech ubiega się o program 'anger management' i niech się do niego przyłoży. Możliwe, że jeśli pokaże, że się stara, cofną mu zakaz kontaktu z dziećmi.

          I nie pisz już nigdzie, że wpuściłaś męża z restraining order do domu, bo jak ktoś z opieki społecznej to przeczyta, to niestety ale może zawiadomić policję. Jeśli to jest restraining order with power of arrest attached, to mąż od razu zostanie aresztowany i osadzony.

          Idź do Citizens Advice Bureau i poproś o pomoc. To jest organizacja charytatywna, zupełnie niezależna od policji i opieki społecznej.
        • bretoff No Contact Orders 03.12.12, 11:52
          Tak sie nazywa sadowy zakaz kontaktow u mnie w Kanadzie , obejmuje on kazda forme kontaktow , fizyczna , telefoniczna , e-mail , SMS , zlamanie zakazu skutkuje natychmiastowym aresztowaniem osoby ktora otrzymala tenze zakaz ( uchylic go moze jedynie sad ) , w przypadku gdy druga strona czyli ofiara podejmuje kontakty ze sprawca rowniez i nia zajmuje sie prokurator a tu ... autorka watku radosnie sobie dzwoni , wysyla SMS-y , wpuszcza do domu i lozka , slowem malzenska sielanka . Tymczasem przemoc domowa ( domestic violence ) jest przestepstwem kryminalnym , ofiara zadzwonila , policja sprawce aresztowala , teraz trwa dochodzenie prokuratorskie ( moga sprawdzic bilingi tel . ) , potem rozprawa i wyrok ... bynajmniej nie bedzie to ... a teraz dzieci dajcie se buzi i badzcie grzeczni .
          • sonia_siemionowna Re: No Contact Orders 04.12.12, 04:00
            W UK to się nazywa restraining order i może dotyczyć albo osoby (np. zakaz kontaktów z dziećmi) albo zakaz przebywania w jakimś miejscu w ogóle. Pewien pan dostał np. restraining order dotyczący terenu Liverpoolu, bo notorycznie dopuszczał się tam dewastacji mienia.

            Każde złamanie r.o. jest ścigane, ale jeśli jest to r.o. z tzw. power of arrest, to wtedy mąż idzie siedzieć nawet bez rozprawy, bo kara za złamanie została już z góry zasądzona przez sedziego i dołączona do r.o.

            Także trochę pomyślunku by się tu przydało. Dobry seks to nie wszystko, nawet jeśli mąż sądzi inaczej....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka