maciej942
01.12.12, 15:12
Witam,
Chciałbym przedstawić moją sytuację rodzinną i poprosić o pomoc co robić. Więc tak, za 2 tygodnie kończę 18 lat, mam dwóch młodszych braci, jeden ma 16 lat a drugi 7. Sytuacja dotyczy mojego Ojca, ale zacznę wszystko od początku. Kiedyś Ojciec znęcał się nad mamą psychicznie i fizycznie, jak miałem około 5 lat, a młodszy brat 3. Ojciec ciągle pił, przychodził do domu i bił mame i wykańczał psychicznie. W końcu zdecydowała się ona na rozwód ( po kilku latach męczarni ). Ojciec nie stawił się na rozprawy, nie poznał nigdy rezultatu sprawy rozwodowej a mianowicie tego że zostały mu odebrane prawa rodzicielskie do mnie i do brata. Oczywiście rozwód mama uzyskała. Po kilku latach jak zaczęło nam się układać i było po prostu super, on powrócił. Odmieniony, spokojny, nie pił i zaczął się starać o swoją rodzinę. Mama na początku nie chciała o nim słyszeć, ale on naprawdę się zmienił wtedy, podjął decyzje o budowie domu, założył firmę i w końcu mama zdobyła jego zaufanie i wróciła do niego. Po dwóch latach wspólnego mieszkania razem, zdecydowali się na dziecko. Ojciec później zaczął znowu wariować. Gnębił nas psychicznie. Po jakimś czasie zaczął znowu pić ( dodam że jest alkoholikiem ), miałem wtedy 15 lat. Dalej znęcał się psychicznie nad nami, pił w takich okresach że 2 tygodnie bez przerwy wlewał w siebie alkohol, potem 2 tygodnie przerwy i od nowa. Gdy miałem 16-17 lat, na moich oczach i najmłodszego brata uderzył mamę. Jak to zobaczyłem coś we mnie wstapiło, wpadłem w szał, zacząłem go wyzywać od najgorszych, chciałem go też uderzyć ale wiem że nie dałbym rady bo jest z niego wielki klamot, uderzył wtedy też mnie i kolejny raz mamę. Zmusiłem ją do tego, aby zadzwoniła na policje bo tak dalej być nie mogło. Policja przyjechała, oczywiście on sobie pojechał z kolegą gdzieś wypić. Opowiedziałem im jak to było, mama również, i założyli mu niebieską kartę. Za jakiś czas przestał pić - zatrudnił w swojej firmie sekretarkę, która teraz jest jego kochanką. Mama oczywiście o tym wie, ale dalej mieszkamy z nim i mama nic z tym wszystkim nie robi. Dodam że ojciec zarabia dużą kasę, jego firma dobrze prosperuje, i nie sądzę abyśmy z nim wygrali. Mama wyniosła się już dawno od niego z pokoju, śpi osobno. Mam z nią najlepszy kontakt ze wszystkich domowników, rozmawiam z nią o wszystkim. Wiele razy obiecywała mi że zrobi z nim w końcu porządek, bo on przyjeżdza jak do hotelu. Rano o 6 wyjeżdza do firmy, wraca wieczorem o 20, zje, wykąpie się i idzie spać. I tak codziennie. Przejrzałem w końcu na oczy teraz, i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęło mnie irytować to, że w tygodniu po szkole musze jeździć do niego do pracy, i w soboty i nawet w niedziele też całe dnie. Mam dość pracowania dla niego bo jest tyranem tak samo w domu jak i w firmie. Chciałby żebym robił u niego najlepiej cały czas, pieniędzy mi dawać na nic nie chce, musze sam sobie jakoś radzić. Chce w końcu raz na zawsze zrobić z nim porządek aby dał nam święty spokój. Chcę zrobić to ja, bo mama nie ma pracy bo zajmuje się dużym domem i ma jeszcze 7-letnie dziecko które musi dowozić i odbierać ze szkoły i się nim zajmować, i po prostu boi się Ona że nie poradzimy sobie. Przecież jest sąd, na pewno dostała by alimenty, ale nie mogę jej tej rzeczy przetłumaczyć. Nie rozumiem do końca dlaczego Ona ciągle obiecuje, a nic nie robi w sprawie z nim. Dziś nie pojechałem do pracy bo udałem że chory jestem. Ale jak spytałem mamy, czy jutro znowu muszę jechać, i uszłyszałem że tak, coś we mnie uderzyło. Powiedziałem sobie że koniec z tym. Nie będę jego służącym ani "pracownikiem" którego nie szanuje, nie daje mi pieniędzy na nic ( a ma ich jak lodu ) ani w ogóle się niczym nie interesuje.
Opisałem moją sytuację rodzinną, i proszę o poradę co mam w takiej sytuacji zrobić. Tak się złożyło że on nie wie że nie ma do mnie i do brata praw rodzicielskich. Chce mu dziś wszystko wygarnąć i powiedzieć co o tym wszystkim myśle ( na pewno wyrzuci mnie z domu po raz kolejny, gdzie jestem zameldowany, z kolei on zameldowany tu nie jest, a dom jest zapisany na jego matkę, która oczywiście trzyma moją i mamy stronę ), chciałbym też mu powiedzieć w końcu o tym że nie ma do mnie praw rodzicielskich i nie ma prawa decydować o tym co mam robić czy jak mnie wychowywać ( bo co do wychowania - go nigdy nie ma ). Mama mi to powiedziała jakiś czas temu o tych prawach ale prosiła mnie bardzo o to żebym nie wygadał mu niczego, bo ona nie ma pracy, i jej nie znajdzie pewnie bo sobie nie poradzi, jest duży dom którym trzeba się zajmować i go oczywiście utrzymać, i jesteśmy jeszcze my z braćmi. Nie wiem co robić, a chce w końcu zakończyć to wszystko raz na zawsze bo już mam dość tego wszystkiego. Czy powiedzieć mu o tych prawach, wygarnąć mu to wszystko, dodam też że jest on bardzo nerwowy i agresywny, na pewno mnie uderzy, i po prostu jeśli to zrobi zadzwonić na policje, opowiedzieć im sytuacje i niech coś z nim zrobią. Problem jest z kolei w tym, że mama zapewne nie potwierdzi moich zeznać bo ona uważa że nie damy sobie potem rady jeśli przykładowo sąd zakaże mu zbliżania się do nas itd. Proszę o poradę co robić, bo sam już nie wiem.