Dodaj do ulubionych

Trudna sytuacja w rodzinie

01.12.12, 15:12
Witam,

Chciałbym przedstawić moją sytuację rodzinną i poprosić o pomoc co robić. Więc tak, za 2 tygodnie kończę 18 lat, mam dwóch młodszych braci, jeden ma 16 lat a drugi 7. Sytuacja dotyczy mojego Ojca, ale zacznę wszystko od początku. Kiedyś Ojciec znęcał się nad mamą psychicznie i fizycznie, jak miałem około 5 lat, a młodszy brat 3. Ojciec ciągle pił, przychodził do domu i bił mame i wykańczał psychicznie. W końcu zdecydowała się ona na rozwód ( po kilku latach męczarni ). Ojciec nie stawił się na rozprawy, nie poznał nigdy rezultatu sprawy rozwodowej a mianowicie tego że zostały mu odebrane prawa rodzicielskie do mnie i do brata. Oczywiście rozwód mama uzyskała. Po kilku latach jak zaczęło nam się układać i było po prostu super, on powrócił. Odmieniony, spokojny, nie pił i zaczął się starać o swoją rodzinę. Mama na początku nie chciała o nim słyszeć, ale on naprawdę się zmienił wtedy, podjął decyzje o budowie domu, założył firmę i w końcu mama zdobyła jego zaufanie i wróciła do niego. Po dwóch latach wspólnego mieszkania razem, zdecydowali się na dziecko. Ojciec później zaczął znowu wariować. Gnębił nas psychicznie. Po jakimś czasie zaczął znowu pić ( dodam że jest alkoholikiem ), miałem wtedy 15 lat. Dalej znęcał się psychicznie nad nami, pił w takich okresach że 2 tygodnie bez przerwy wlewał w siebie alkohol, potem 2 tygodnie przerwy i od nowa. Gdy miałem 16-17 lat, na moich oczach i najmłodszego brata uderzył mamę. Jak to zobaczyłem coś we mnie wstapiło, wpadłem w szał, zacząłem go wyzywać od najgorszych, chciałem go też uderzyć ale wiem że nie dałbym rady bo jest z niego wielki klamot, uderzył wtedy też mnie i kolejny raz mamę. Zmusiłem ją do tego, aby zadzwoniła na policje bo tak dalej być nie mogło. Policja przyjechała, oczywiście on sobie pojechał z kolegą gdzieś wypić. Opowiedziałem im jak to było, mama również, i założyli mu niebieską kartę. Za jakiś czas przestał pić - zatrudnił w swojej firmie sekretarkę, która teraz jest jego kochanką. Mama oczywiście o tym wie, ale dalej mieszkamy z nim i mama nic z tym wszystkim nie robi. Dodam że ojciec zarabia dużą kasę, jego firma dobrze prosperuje, i nie sądzę abyśmy z nim wygrali. Mama wyniosła się już dawno od niego z pokoju, śpi osobno. Mam z nią najlepszy kontakt ze wszystkich domowników, rozmawiam z nią o wszystkim. Wiele razy obiecywała mi że zrobi z nim w końcu porządek, bo on przyjeżdza jak do hotelu. Rano o 6 wyjeżdza do firmy, wraca wieczorem o 20, zje, wykąpie się i idzie spać. I tak codziennie. Przejrzałem w końcu na oczy teraz, i postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęło mnie irytować to, że w tygodniu po szkole musze jeździć do niego do pracy, i w soboty i nawet w niedziele też całe dnie. Mam dość pracowania dla niego bo jest tyranem tak samo w domu jak i w firmie. Chciałby żebym robił u niego najlepiej cały czas, pieniędzy mi dawać na nic nie chce, musze sam sobie jakoś radzić. Chce w końcu raz na zawsze zrobić z nim porządek aby dał nam święty spokój. Chcę zrobić to ja, bo mama nie ma pracy bo zajmuje się dużym domem i ma jeszcze 7-letnie dziecko które musi dowozić i odbierać ze szkoły i się nim zajmować, i po prostu boi się Ona że nie poradzimy sobie. Przecież jest sąd, na pewno dostała by alimenty, ale nie mogę jej tej rzeczy przetłumaczyć. Nie rozumiem do końca dlaczego Ona ciągle obiecuje, a nic nie robi w sprawie z nim. Dziś nie pojechałem do pracy bo udałem że chory jestem. Ale jak spytałem mamy, czy jutro znowu muszę jechać, i uszłyszałem że tak, coś we mnie uderzyło. Powiedziałem sobie że koniec z tym. Nie będę jego służącym ani "pracownikiem" którego nie szanuje, nie daje mi pieniędzy na nic ( a ma ich jak lodu ) ani w ogóle się niczym nie interesuje.

Opisałem moją sytuację rodzinną, i proszę o poradę co mam w takiej sytuacji zrobić. Tak się złożyło że on nie wie że nie ma do mnie i do brata praw rodzicielskich. Chce mu dziś wszystko wygarnąć i powiedzieć co o tym wszystkim myśle ( na pewno wyrzuci mnie z domu po raz kolejny, gdzie jestem zameldowany, z kolei on zameldowany tu nie jest, a dom jest zapisany na jego matkę, która oczywiście trzyma moją i mamy stronę ), chciałbym też mu powiedzieć w końcu o tym że nie ma do mnie praw rodzicielskich i nie ma prawa decydować o tym co mam robić czy jak mnie wychowywać ( bo co do wychowania - go nigdy nie ma ). Mama mi to powiedziała jakiś czas temu o tych prawach ale prosiła mnie bardzo o to żebym nie wygadał mu niczego, bo ona nie ma pracy, i jej nie znajdzie pewnie bo sobie nie poradzi, jest duży dom którym trzeba się zajmować i go oczywiście utrzymać, i jesteśmy jeszcze my z braćmi. Nie wiem co robić, a chce w końcu zakończyć to wszystko raz na zawsze bo już mam dość tego wszystkiego. Czy powiedzieć mu o tych prawach, wygarnąć mu to wszystko, dodam też że jest on bardzo nerwowy i agresywny, na pewno mnie uderzy, i po prostu jeśli to zrobi zadzwonić na policje, opowiedzieć im sytuacje i niech coś z nim zrobią. Problem jest z kolei w tym, że mama zapewne nie potwierdzi moich zeznać bo ona uważa że nie damy sobie potem rady jeśli przykładowo sąd zakaże mu zbliżania się do nas itd. Proszę o poradę co robić, bo sam już nie wiem.
Obserwuj wątek
    • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:25
      Swoją matkę namawiaj na leczenie współuzależnienia. Ona jest podobnie chora jak on i nie działa na korzyść dzieci. Wszelkie incydenty,awantury rodziców zgłaszaj na policję.
      A sam ojcu powiedz, że nie będziesz u niego pracował, masz za dużo nauki i nie stać cię na pracowanie za darmo.
      Jak najszybciej się usamodzielnij i wyprowadź z domu. Znajdź pracę, jakąkolwiek która ci pozwoli się utrzymać i uciekaj stamtąd. Nie twórz "wspólnoty" z matką bo ona też nie jest święta i gra emocjami dzieci, żeby swoje sprawy zaspakajać. Odetnij się od nich jak najszybciej, nie trać energii na kłótnie z nimi i próby zmieniania ich, zmień swoje podejście do rodziców, postaw granice, uniezależnij się. Oni sami muszą chcieć zmian - na razie ani ojciec ani matka nie chcą.
      A sam poszukaj dla siebie terapii DDA, znajdź najbliższy Ośrodek interwencji kryzysowej , tam są psycholodzy za darmo, pokierują Cię co robić dalej. To ważne byś miał specjalistyczną pomoc z zewnątrz. Trzymaj się i działaj tam, gdzie możesz coś zmienić - czyli w samym sobie, odcinając się od patologii rodziców. Swoim dobrym przykładem pokażesz też braciom że da się żyć inaczej.
      • maciej942 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:35
        O pracy i wyprowadzce myślałem już jakiś czas temu, ale akurat w tym momencie jestem w 3 klasie 4-letniego technikum, i praktycznie pozostało mi około 15 miesięcy szkoły. Nie wiem co zrobić z tą szkołą, czy uczyć się dalej, czy rezygnować i szukać pracy nawet gdzieś za granicą. Czuje że z ojcem w domu i tak nie zdam tej szkoły bo ostatnio w ogóle przestało mi na czymkolwiek zależeć, olewam wiele rzeczy w tym też szkołę. Nie wiem właśnie też co zrobić w tej sytuacji bo z jednej strony zostało mi już tak niewiele, a z drugiej strony w sobie czuje że z ojcem w domu nie wytrzymam i niestety, albo zrezygnuje ze szkoły albo po prostu sami mnie wyrzucą. Już nie wiem co robić.
        • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:42
          Na twoim miejscu obowiązkowo kończę szkoły. To ma być twój priorytet.

          Powiedź mi, jak przytrzymasz te 15 miesięcy, trochę się uspokoisz, ojciec podobno wychodzi rano i wraca wieczorem spać to co ci będzie zawadzać?

          Poszukaj pomocy u psychologa szkolnego i poproś o skierowanie na bezpłatną terapie indywidualną. Moje dzieci mają taką z szkoły na własne życzenie są bardzo zadowoleni.
          • maciej942 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:54
            Tzn. tak, ojciec wychodzi rano i wraca wieczorem ale oczywiście jeździć do niego muszę i go oglądać i wysłuchiwać. Denerwuje mnie też to, że pomimo że tyle u niego robię, nie daje mi żadnych pieniędzy na to abym mógł sobie np w sobotni wieczór wyjść gdzieś z kumplami, tylko SAM osobiście te pieniądze odkładam, często też kupuje np uszkodzone telefony po tanich cenach i sprzedaje drożej aby tą kasę mieć.

            Pomocy u żadnego psychologa ani nigdzie indziej jeszcze szukać nie chce bo akurat mi tak w głowie się mocno nie przestawia, zauważyłem pewne zmiany sam w swoim zachowaniu, chęci, podejścia do różnych rzeczy itd. Ale jeszcze źle nie jest, po prostu chce aby zostawił nas wszystkich w spokoju i odszedł stąd raz na zawsze, nie chcę robić też tego dla siebie ale chce też pomóc mamie i rodzeństwu.
                • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:12
                  Matka się boi, że jak powiedz ojcu iż nie ma praw do synów to ojciec jej nie da kasy. I tyle. Jej świat jest zamknięty w pudełku "może mi dawać w zęby, byle dał kasę". Rozumuje jak "żona Fritzla". Jak się ojciec dowie że płaci na "nie swoje dzieci" to ją pobije. Ty jej nie pomożesz. Pomóc może specjalista i interwencja z zewnątrz. Bo u was w JEST PRZEMOC. Za 2 tygodnie będziesz miał 18 lat. Możesz wiele rzeczy sam już zgłaszać i do sądu wnioskować. Nagrywaj dyskretnie to co się dzieje w domu byś miał dowody. Mówię kolejny raz zadzwoń do OIK i szukaj pomocy z zewnątrz. Tam są prawnicy i fachowcy od takich spraw. Nie czekaj na matkę bo ona nie zrobi nic.
            • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:06
              > Pomocy u żadnego psychologa ani nigdzie indziej jeszcze szukać nie chce bo akur
              > at mi tak w głowie się mocno nie przestawia, zauważyłem pewne zmiany sam w swoi
              > m zachowaniu, chęci, podejścia do różnych rzeczy itd. Ale jeszcze źle nie jest,

              Mylisz się. Rozumujesz jak człowiek poprzedniej epoki, że psycholog to wstyd i tam tylko czubki chodzą.
              Tymczasem psycholog to lekarz emocji i nauczyciel prawidłowych zachowań.
              Ty nie umiesz prawidłowo funkcjonować w rodzinie bo nikt Cię tego nie nauczył.
              Jeśli nie przepracujesz swojego uzależnienia od toksycznych relacji jakie ci zafundowali oboje rodzice - to za 10 lat będziesz z dużym prawdopodobieństwem kopią ojcomatki: będziesz pił i bił i manipulował, będziesz histerycznie i przemocowo reagował na rzeczywistość i robił awantury swoim dziewczynom. A od toksycznych rodziców się nie odpępowisz...
              Naprawdę wolisz to, niż kilka rozmów z psychologiem-lekarzem, który Ci powie jak na to co masz teraz prawidłowo reagować?..
              • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:27
                Aha, i żebyś się nie bał tak strasznie psychologa, to powiem Ci, że znajomy 19latek był w OIK po pomoc, tam go skierowali dalej, i dzięki temu postawił się trochę na nogi a sytuację miał podobną i napie...nki rodziców między sobą podobne. On bardzo ciężko to znosił i podobnie jak Ty, chciał rodzicom życie układać zamiast sobie. Dzięki pomocy fachowców był w stanie poradzić sobie z tą toksycznością jaką go rodzice nakarmili przez lata ...
            • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:07
              ".....jeszcze szukać nie chce bo akurat mi tak w głowie się mocno nie przestawia, zauważyłem pewne zmiany sam w swoim zachowaniu..."

              To jest twój największy błąd.
              Dobrze ci aacce piszę też.
              Ty zauważasz, ale najwidoczniej nie to co trzeba. Nie zauważasz że wasza matka też nie złe wami manipuluję.
              To ona jest ta która trzyma się kurczowo męża ale jak go niema gada za plecami. To ona CHCE załatwiać rodzinne sprawy rękami dzieci a dlaczego wg. ciebie?

              Dlatego że nie chcę podejmować decyzje i ponosić za nie odpowiedzialność.
              Dlatego że nie chcę sama układać sobie życia i pracować ciężko.
              Tak dostawać kasę, mieszkać w domu męża i nadawać na nim jest fajnie.....
              Przeczytaj w internecie jaki zyski w życiu mają ofiary.
              Twoja matka chce być ofiara i chce tak żyć.
            • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:44
              maciej942 napisał(a):

              > Tzn. tak, ojciec wychodzi rano i wraca wieczorem ale oczywiście jeździć do nieg
              > o muszę i go oglądać i wysłuchiwać.

              Na początek etapu Twojego zdrowienia, zadaj sobie pytanie "a czy ja CHCĘ?"
              i rób to, co uznasz, że chcesz zrobić. Świadomie i odpowiedzialnie. Chcę to zrobić. bo....

              Twoja obecna postawa, to postawa osoby która unika brania na siebie odpowiedzialności za swoje czyny. Czyli nie chcesz jechać do ojca ale jedziesz a pretensje masz do ojca, ze pojechałeś. Matka cię nauczyła postawy ofiary i bierności w świadomym podejmowaniu decyzji. Bo ona tkwi właśnie w tym: och ja nie chcę być z złym mężem ale go nie opuszczę absolutnie, ja nie chcę być zależna finansowo ale do pracy nie pójdę, ja nie chcę żeby mąż tu mieszkał ale nie zamierzam go stąd wyprosić, itd itp.
              Nie idź tą drogą.
              Bo ona prowadzi do patologii i niedojrzałych życiowych wyborów.
              Jeśli faktycznie NIE CHCESZ jeździć do ojca to mu to spokojnie powiedz, nie chcę, potrzebuję czasu na naukę, szukam pracy zarobkowej bo potrzebna mi kasa. I nie wdawaj się w dyskusje. Druga strona to ta, że nie jesteś samodzielny i normalną rzeczą jest, że w rodzinie dzieci także coś robią a nie tylko wyciągają ręce po pieniądze od rodziców. Więc zastanów się ile jesteś w stanie pomóc ojcu w ramach zwykłych relacji, nie zawalając szkoły.
              Nie ulegaj przemocy, ale też nie słuchaj matki która niby gada, że ojciec zły i się znęca a dzieci mu do pracy wysyła bez skrupułów. Musisz zacząć myśleć niezależnie od nich obojga. I być z sobą samym szczerym: "robię, bo chcę robić - jeśli nie chcę robić, to nie robię".
              Jeśli jedziesz do ojca pomagać, to znaczy, że podjąłeś decyzję iż tam pojedziesz. Nie jesteś niczyim niewolnikiem by mówić "muszę" jechać. Nic nie musisz. Zastanów się czy czy chcesz i z jakich powodów jednak chcesz, czyje potrzeby tym "chceniem" zaspakajasz.
              • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 17:34
                aacee napisała:

                > Druga strona to ta, że nie jesteś samodzielny i nor
                > malną rzeczą jest, że w rodzinie dzieci także coś robią a nie tylko wyciągają r
                > ęce po pieniądze od rodziców. Więc zastanów się ile jesteś w stanie pomóc ojc
                > u w ramach zwykłych relacji, nie zawalając szkoły.

                Normalne to jest, że dziecko pomoże w domu sprzątać, a nie, że robi za darmowego pracownika w firmie taty. Dziecko ma obowiązek skupić się na nauce i zadbać o swoją przyszłość. Tym bardziej, że z tego co rozumiem firma dobrze przędzie, a gdyby była potrzebna pomoc, to powinna się tym zająć matka. To nie jest sytuacja - firma pada, przyda się każda pomoc by uratować byt rodziny. Gdyby ojciec pracował na etacie to syn też powinien jechać do firmy i pomagać mu? To do rodziców należy zapewnienie dzieciom utrzymania, dziecko nie musi tego odpracowywać...

                Wychowałam się środowisku ludzi posiadających firmy, gdzie wykorzystywanie dzieci było traktowanie jako norma. I nie chodzi o sytuację "przyuczania do zawodu", wprowadzania do firmy, którą latorośl ma przejąć, ale zwykłe odciążanie rodziców kosztem straconego dzieciństwa dzieci. Dopiero po latach zrozumiałam jakie to chore i że nikt potem takiemu nastolatkowi młodości nie odda. Pewnie, miesiąc w jedne wakacje może i był pouczający, ale przerzucanie pudełek w magazynie przez kolejne tygodnie kosztem nauki i odpoczynku, już nie. Bo za darmo nawet nie uczy to zarządzania funduszami czy szacunku co wartości pracy. To zwykłe niewolnictwo.

                Z wpisami o tym, że autor unika wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, za to chce brać odpowiedzialność za życie matki, się całkowicie zgadzam. Przykre, ale czas dostrzec, że ona nie jest bezwolną ofiarą. SAMA zrezygnowała z pracy po zejściu się z byłym mężem WIEDZĄC na co go stać. Gdyby chciała naprawdę zadbać o siebie i swoje dzieci, to nie pozbywała by się niezależnego od męża źródła dochodu. Obecna sytuacja dla niej jest częściowo nieprzyjemna, ale jednocześnie wygodna i nie ma żadnej motywacji by ją zmienić.
                Warto by autor popracował nad własnych współuzależnieniem i poczytał w temacie, by zrozumieć mechanizmy. I przede wszystkim skupił na tym co REALNIE może zrobić by zadbać o SWÓJ interes - przede wszystkim szkoła, praca. Jak stuknie mu 18 otworzą się nowe możliwości, każda z nich będzie miała też konsekwencje, tak jak pozostanie na etapie żalenia się, że wszystko co złe to ojciec, ratowaniu matki, która nie chce być ratowana i narastaniu frustracji, która nie zmienia faktu tego, że na razie autor robi co mu każą, kosztem czasu, który powinien przeznaczyć na naukę ew. pracę z której coś by miał.
                • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 17:53
                  Zgadzam się, że ty trzeba się przyjrzeć, czy to normalne czynności, przyuczanie się, pokazywanie synowi jak wygląda praca w firmie od środka, czy wyzysk własnego dziecka jako taniej siły roboczej. Też jako dziecko ciężko pracowałam, jak i pozostałe rodzeństwo. Dzięki temu nie było u nas biedy(kilkoro dzieci, jedna pensja,gospodarstwo). Ale uważam, że zamiast dzieciństwa miałam nadmiar obowiązków, taki obóz pracy, jako 11latka już gotowałam obiady dla całej rodziny.
                  Nie znamy szczegółów u autora, tylko tyle, że syn nienawidzi ojca a "musi" do niego do firmy jeździć bo ojciec i matka mu tak każą. Że matka dzieci oporządza w domu. Nie wiemy czy dzieci nauczone są tego, że mogą same obrać ziemniaki albo posprzątać, albo czy wiedzą iż pieniądze nie spadają z nieba. Dobrze, żeby autor przeanalizował wszystko z psychologiem, czy bierze na siebie obowiązki te które powinien brać biorąc pod uwagę że już nie jest malutki ale jeszcze niedorosły i co najważniejsze jeszcze się uczy, czy może rodzice go zwyczajnie wstrętnie wykorzystują i to oni wobec niego stosują przemoc przymuszając oboje do pracy kosztem szkoły i rozwoju przynależnego wiekowi.
                  • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 18:17
                    "w tygodniu po szkole musze jeździć do niego do pracy, i w soboty i nawet w niedziele też całe dnie. "

                    Ten opis nie wygląda jak pokazywanie synowi w chwilach wolnych jak wygląda praca w firmie, tylko regularne wykorzystywanie jako siła robocza. Codziennie po szkole i w weekendy? A gdzie czas chociażby na naukę, o odpoczynku nie wspominając?

                    A z wykorzystywaniem dzieci na gospodarce, wiem, że to bardzo częste i realnie konieczne gdy już ileś tych dzieci jest. Tylko, że w obecnych czasach nie trzeba mieć tylu dzieci jeśli się nie chce. Można mieć tyle ile realnie da się wyżywić bez wykorzystywania ich do pracy na roli. Problem polega na tym, że z góry zakłada się, że urodzi się dzieci by pomagały, więc najlepiej by ich było dużo, bo to dużo rąk do pracy. Zupełnie pomijając to co jest dla nich najlepsze. W takich rodzinach dobro dziecka w ogóle się nie liczy. Dziecko się liczy tylko na tyle na ile jest przydatne dla rodziców. Przykre to strasznie :(

                    Myślę, że w tej rodzinie jest jakieś totalnie pomieszanie odnośnie tego kto za co ma być odpowiedzialny. Być może syn nic w domu nie robi, bo to rola matki, która tym uzasadnia konieczność siedzenia w domu. Autor nie ma wpływu na resztę rodziny, ale może zacząć rozróżniać za co jest realnie odpowiedzialny i zacząć o to dbać.
        • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:52
          Skończ szkołę. Przyda ci się, wytrwaj. Szukaj dorywczych prac i załatw sobie na wakację pracę za granicą - to dobra opcja. Matce postaw granicę bo ona jest dorosła i to ona powinna się zajmować tobą a nie odwrotnie. Jej bierność, to ciężar dla Ciebie ponad siły i ponad doświadczenie. Robi Ci świństwo, ale ona żyje jak "ofiara" w systemie iluzji i zaprzeczeń. Powinna chodzić na terapię i tylko to możesz dla niej zrobić, że ją na taką namówisz. Może spróbuj ją zaciągnąć do psychologa też do OIK. Bo na razie ona WOLI być z ojcem niż z nim nie być. WOLI zbierać bęcki niż wystąpić przeciw ojcu a samej iść do pracy i się uniezależnić finansowo... zrobi wiele by od ojca nie odchodzić. Domu oporządzać wcale nie musi, 7 letnie dziecko to nie niemowlak i chodzi do szkoły. Niestety matka swoją postawą poświęci dzieci i ich zdrowie emocjonalne. Musisz zrozumieć system współuzależnienia i rodziny alkoholowej-przemocowej. Dla Ciebie ratunek to odcięcie się od nich obojga bo oboje Cię krzywdzą. Ojciec agresją, matka biernością i robieniem z ciebie zastępczego partnera. Ratuj siebie. Nie słuchaj obietnic matki bo ona ich nie dotrzyma. Tak samo jak ojciec alkoholik nie dotrzyma słowa, że już się nie napije. Idź do psychologa do Oś.Int.Kr. Proś tam o pomoc i wskazówki. To ważne dla Ciebie. Teraz widzisz tylko możliwość bójki z ojcem/awantury/ucieczki. Wszelkie ale to wszelkie awantury zgłaszaj na policję. Może jest możliwość zamieszkania do konca szkoły u kogoś innego z rodziny? to też by był sygnał dla matki, że dłużej nie ma zgody na jej bierność, straci dzieci jeśli się nie weźmie za siebie.
          Ty walcz o siebie i zadzwoń do OIK nawet teraz, umów się na pierwszy wolny termin.
          Znajdź podobny ośrodek w swojej miejscowości najbliższej. www.google.pl/search?q=o%C5%9Brodek+interwencji+kryzysowej+&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a

          • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:59
            I nie bierz na siebie odpowiedzialności za porządki między rodzicami i w całym domu. Pamiętaj, oni są dorośli i sami wybierają że tak chcą żyć. Z tych lub innych przyczyn ale sami. Tylko dzieci tutaj nie mają alternatywy, i oboje rodzice się przykładają do waszego nieszczęścia. Za chwilę będziesz miał 18 lat, w świetle prawa będziesz mógł decydować o sobie. Chodź na terapię i ucz się stawiać granice, ojcu i matce. I jak najszybciej się wyprowadź z tego domu. Tylko tak nauczysz się nie powielić kiedyś ich zachowań.
          • maciej942 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:00
            Troszkę to inaczej wygląda. Matkę wcześniej namówiłem i załatwiła sobie wizytę u dobrego psychiatry, teraz bierze jakieś tabletki i nie jest tak że się ojcem przejmuje, tym co robi czy jak się zachowuje, tylko jest cały czas wyluzowana i spokojna. Ojciec przemocy fizycznej nie używa na niej często, użył jej tylko 3-4 razy i ja o wszystkim wiedziałem i za każdym razem jej broniłem. Teraz tylko jak wraca wieczorem to zje, kąpie się i idzie spać, ale czasami awanture jakąś skręci i oczywiście mamie głowe ora. Co do tych obietnic to myślę że masz racje, ja sam muszę wziąć sprawy w swoje ręce bo w nieskończoność czekać nie będę, ale nie chce robić też tak że ich zostawie i ucieknę tylko chce im też pomóc i po prostu zrobić taki porządek z ojcem aby im dał też święty spokój i żeby mieli normalne spokojne życie.
            • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:19
              > ale nie chce robić też tak że ich zostawie i ucieknę tylko chce im też pomóc i
              > po prostu zrobić taki porządek z ojcem aby im dał też święty spokój i żeby miel
              > i normalne spokojne życie.

              to nie jest twoja rola. choćbyś matkę wywiózł do innego kraju, to może ojciec zadzwonić i z nią pogadać i ona do niego wróci. Nie rozumiesz, że chcesz zrobić coś czego nikt oprócz matki nie jest w stanie zrobić.
              I w tej rodzinie NIGDY nie będzie świętego spokoju - im prędzej to zrozumiesz tym lepiej. Toksyczny związek, ojciec alkoholik i przemocowiec, matka trzymająca się pazurami roli ofiary... Nawet gdy ich rozdzielisz, to będą mieli kontakt z tytułu posiadania małych dzieci, alimentów na nie i tego, że ONI CHCĄ TWORZYĆ Z SOBĄ TOKSYCZNY UKŁAD. Więc by dalej się wzajemnie napie...ć dużo poświęcą. Nawet Ciebie. Więc zajmij się przede wszystkim swoimi emocjami i swoją przyszłością.
            • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 16:20
              Ale jak ty widzisz zrobienie "porządku z ojcem"?

              Ty nie jesteś za niego i jego uczynki odpowiedzialny. Jak on ukradnie przykładowo to on pójdzie do więżenia a nie ty. To mama jest odpowiedzialna za to że takiego faceta sobie wybrała i do niej należy wybór czy chce z nim mieszkać czy nie.
              Nikt na sile ją nie zmusza-prawda?

              Twoje zadanie jest zająć się swoim życiem i nauczyć się jak o siebie dbać.

              Mama chce coś-to niech się nauczy sama dbać o sobie i sama załatwiać swoje sprawy.

              To nie będzie tak że za 10 lat będziesz miał dziecko i twoje dziecko będzie cie ustawiać i porządki z tobą robić. Tego wyobrażasz sobie czy nie?
      • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:36
        Smutno mi się zrobiło jak czytałam że 18 letni chłopak ma takie problemy zamiast się uczyć i czerpać beztrosko z młodości.

        Nie rozumiem paru rzeczy.
        Po rozwodzie mama została w domu babci/ojca czy nie tak?
        Twoja mama nie pracuję, to skąd macie pieniądze na utrzymanie domu,jedzenia na cztery osoby.....ubrania, buty?
        Czy ty chodzisz do szkoły, i co robisz u ojca w firmie jak tam jesteś?

        A co do pomysłu co mu wygarniesz wg. mnie nie ma sensu.
        Jeżeli ojciec się dowie że ma odebrane prawa to się nie "zmieni na lepsze".

        A swoją drogą jak TY uważasz, dlaczego mama powiedziała ci że ojciec ma odebrane prawa raz.
        I drugi-jaki jest jej cel w tym żeby trzymać to w tajemnicy?
        • maciej942 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:48
          Tak, po rozwodzie zamieszkaliśmy u rodziców mamy, mieli duże mieszkanie więc problemu nie było. Mama pracowała, wszystko się dobrze układało.

          Mama nie pracuje ponieważ zrezygnowała z pracy po ponownym zejściu się z ojcem, zajmuje się domem no i nami, ojciec te pieniądze daje na utrzymanie bo sam tutaj mieszka i wyboru nie ma, a wyprowadzić się nie chce i nie moge pojąć dlaczego? Nie mógłby zostawić nas w spokoju, iść do tej swojej ku*wy i z nią układać sobie życie?

          Do szkoły oczywiście chodzę, ojciec ma taką firmę że sprowadza maszyny rolnicze i nimi handluje, handluje też węglem różnego rodzaju, około rok temu zaczął hodowlę cielaków których ma już około 400 i trzeba koło nich chodzić, ma wielu swoich pracowników ale gania też mnie ciągle.

          Mama mi powiedziała o wszystkim po tym, jak przypadkowo znalazłem ukryty przez nią Akt rozwodowy.

          Jej celem trzymania tego w tajemnicy jest to ( tak mi się tłumaczyła jak kiedyś pytałem ) , że nie chce mieć jeszcze gorszego piekła w domu.
          • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 15:57
            "ojciec te pieniądze daje na utrzymanie bo sam tutaj mieszka i wyboru nie ma, a wyprowadzić się nie chce i nie moge pojąć dlaczego?"

            Chyba zrozumiałeś że jestem kobieta i nie trzymam uparcie i bezmyślnie stronę facetów.
            Ale żeby ci ulżyć w bólu musie napisać że jednak ten twój ojciec utrzymuje 3-ke dzieciaków i twoją mamę+dom+firma. Może on nie jest taki zły, dlatego że nie ma coś takiego jak "wyboru nie ma".
            Chyba się nie wyprowadza dlatego że twoja mama NIE CHCE tego. Przecież ona ci to mówi cały czas, cały czas tak się zachowuję i na dodatek i was tego uczy (siedźcie cicho bo ojciec nas zostawi i będzie złe).

            To jeżeli facet ma żonę która go chce, pozwala mu robić co robi, ma dom+3 dzieci po jakiego gwinta ma się wynosić-ja tego nie rozumiem.

            Proponuję żeby TO TWOJA MAMA jechała do firmy do ojca tak się zbliżą a i firma będzie prawdziwa rodzinna, a ty przyjmy na zmianę z 15 latkiem opiekę nad 7 latkiem.
            Jeden odprowadza, drugi odbiera ze szkoły. Nie da się ????

            Ale przypuszczam że mamie nie będzie pasowało stracić "ciężką prace w domu".

            • aqua48 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 17:12
              Po pierwsze dopóki się uczysz i nie masz ukończonych 24 lat, to rodzice maja OBOWIĄZEK Cię utrzymywać, nie jest tak, że musisz uczyć się i pracować jednocześnie. Jeśli nie wypełniają tego obowiązku można ich pozwać o alimenty. Po osiągnięciu pełnoletności możesz to zrobić osobiście.
              Jeśli matka zrezygnowała z pracy, a teraz goni do niej Ciebie, to nie jest w porządku. Ona powinna pomagać w firmie ojca, żeby dzieci miały spokój i żeby zapewnić Wam utrzymanie.
              Priorytetem dla Ciebie w tym momencie powinno być zdecydowanie jak najlepsze ukończenie szkoły. Wszelkie plany na przyszłość odłóż jeszcze o te parę miesięcy, poproś kogoś mądrego z klasy o pomoc i weź się za naukę. Masz jeszcze czas.
              Poza tym tak ja piszą dziewczyny to co się dzieje między Twoimi rodzicami to absolutnie NIE jest Twoja sprawa i nie powinieneś do tego się mieszać. W sensie nie "załatwiać"nic za nich, nie rozwiązywać ich problemów. Nie mówić matce co ma robić, ani ojcu gdzie ma mieszkać. Nie brać za nich oraz ich poczynania żadnej odpowiedzialności. Pamiętaj o tym, że ich układ jest toksyczny, ale miej na uwadze również, że to znaczy, że winę za taki stan rzeczy ponoszą OBOJE!
              Jeśli ojciec robi awantury w domu, wyrzuca Cię z niego, albo bije matkę to masz prawo wezwać policję. I tyle.
              W momencie kiedy ojciec mówi Ci, że masz mu pomagać w firmie to jeśli chcesz to robić nadal, nie pracuj na czarno i bez zapłaty, zaproponuj mu żeby podpisał z Tobą umowę o pracę i wypłacał Ci pieniądze. I umów się, że nie pracujesz codziennie tylko np w weekendy, bo się uczysz. Jeśli ojciec nie zechce, szukaj pracy (na wakacje na pewno) gdzie indziej.

              Psycholog i odpowiednia terapia pomogłyby Ci szybko uporać się z poczuciem bezradności, obowiązku i "zamianą ról" rodzic/dziecko. A także wiedziałbyś jak postępować z rodzicami, żeby nie być ofiarą ich manipulacji i móc budować swoje dorosłe życie w oderwaniu od złych wzorców z domu, które powiela się często całkowicie nieświadomie.
              • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 18:42
                aqua48 napisała:

                > Po pierwsze dopóki się uczysz i nie masz ukończonych 24 lat, to rodzice maja OB
                > OWIĄZEK Cię utrzymywać, nie jest tak, że musisz uczyć się i pracować jednocześn
                > ie. Jeśli nie wypełniają tego obowiązku można ich pozwać o alimenty. Po osiągni
                > ęciu pełnoletności możesz to zrobić osobiście.

                Właśnie , to też warto podkreślić i wiedzieć/zapamiętać, by nie dać się rodzicom zastraszać awanturami, że nie dadzą kasy jeśli nie będzie pracował. Dopóki się uczy - rodzice (ojciec+matka) mają obowiązek łożyć na jego utrzymanie. Jesli nie będą chcieli, to można złożyć do sądu o alimenty. To rodzice, solidarnie ojciec i matka, mają zadbać o finanse.
                Na tym etapie życia nauka powinna być priorytetem, a nie wykorzystywanie dzieci do pracy w firmie rodziców w trakcie roku szkolnego, tym bardziej gdy rodzina nie ma problemów finansowych.
                • aqua48 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 18:51
                  aacee napisała:

                  > Właśnie , to też warto podkreślić i wiedzieć/zapamiętać, by nie dać się rodzico
                  > m zastraszać awanturami, że nie dadzą kasy jeśli nie będzie pracował.

                  Tu zdaje się jest tak, że chłopak pracuje codziennie po szkole i w weekendy, kosztem swojej nauki i NIE dostaje żadnych pieniędzy za to...

                  > Na tym etapie życia nauka powinna być priorytetem, a nie wykorzystywanie dzieci
                  > do pracy w firmie rodziców w trakcie roku szkolnego, tym bardziej gdy rodzina
                  > nie ma problemów finansowych.

                  Dodam i gdy matka nie pracuje zarobkowo... Na prawdę nie rozumiem dlaczego ona nie może chodzić do tej firmy zwłaszcza, że pozostałe dzieci są przez pół dnia w szkole. Przecież mogłaby sobie dostosować wygodnie godziny pracy jeśli to firma ojca.

                  • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 18:58
                    Matka się ojca boi bo ojciec nią poniewiera. Więc sobie robi "bufor" z dziecka, wypycha je ojcu naprzeciw zamiast bronić dziecka, jak syn spełni żądania ojca (i manipulacje matki) to matka ma święty spokój w domu. Ojciec-potwór nakarmiony bo wyżył się na synu i zaspokoił swoją potrzebę rządzenia rodziną, a matka zaszyta w domu nie musi podejmować żadnych konfrontacji z mężem. A do tego matka może potem się synowi wypłakiwac w ramię "ach, ten potwór mnie tak źle traktuje a ciebie też zmusza do pracy.." .

                    Autor nie zdaje sobie sprawy, że tu nie tylko ojciec robi mu krecią robotę. Matka jest współodpowiedzialna za to, że dzieci w domu życia nie maja ani warunków do nauki.
              • paris-texas-warsaw Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 19:09
                Drogi Prawie-18-latku:)
                Przeczytałam sobie Twój post i tak na szybko kilka kwestii przychodzi mi do głowy:
                1. Ważna sprawa to nauka i wykształcenie. Na razie nie masz nawet matury - i to niech będzie przynajmniej jeden z Twoich głównych celów. Jeśli myślisz o dalszej edukacji - o studiach, to nie skreślaj tych planów, bo masz trudną sytuację w domu. Nawet mając mało pieniędzy, a widać, że jesteś obrotny chłopak (zaimponował mi ten Twój pomysł z telefonami:)), można dorobić, dostać stypendium socjalne i naukowe. Myśl o pracy, jeśli też ją planujesz w najbliższym czasie, perspektywicznie - bez matury lub tylko z maturą jest wielka szansa, że nie będzie to superpraca, która będzie Ci dawała coraz większą satysfakcję, coraz większe dochody, itd. Teraz jesteś bardzo młody, ale kiedyś, gdy być może będziesz chciał zakładać rodzinę, rozwijać się, szkoda by było by przez obecną trudną sytuację tkwić w byle jakim zawodzie, który nie dawałby Ci satysfakcji i odpowiednich pieniędzy (chociaż bezrobocie dotknąć może każdego i w najbogatszym kraju...).
                2. Skup się na sobie, nie na ojcu, matce, rodzeństwie. Jakkolwiek to samolubnie brzmi, musisz zacząć od swojej sytuacji. Wg mnie bardzo przydałaby Ci się jakaś porada prawna. Za 2 tygodnie będziesz pełnoletni, nie będziesz już miał przedstawiciela prawnego w postaci matki, ale wszelkie sprawy, w tym sądowe będziesz załatwiał Ty lub Twoi prawnicy. Z uwagi, że jeszcze się uczysz, matka nie ma własnych dochodów, ojciec jest jaki jest, może się zdarzyć, że będzie dla Ciebie korzystnie wystąpić o alimenty np. w związku z Twoją nauką. Z tego co wiem, nawet pozbawienie praw rodzicielskich nie zwalnia z rodzicielskich obowiązków - a głównym obowiązkiem jest utrzymywanie dzieci. Z pomocą prawnika (tu ważne jest przedstawienie dokładnych informacji u prawnika, jeśli masz dostęp do ww. orzeczenia to sobie je np. skseruj) - bezpłatnego w jakimś ośrodku pomocy, lub za małe pieniądze nawet w internecie - uzyskasz informacje o wszelkich prawach jakie Ci przysługują, od kogo możesz uzyskać pieniądze, jakie kryteria musisz spełniać, jak ewentualnie przygotować się do takiej sprawy o alimenty.
                Prawnik da Ci też odpowiedź, jak wygląda Twoje prawo do nieruchomości, gdzie mieszkasz, itd., jeśli interesowałoby Cię to w kontekście prawa do mieszkania tam twojego, twojej matki, ojca.
                Jeśli byłoby to dla Ciebie za trudne, to pisz do mnie na maila gazetowego, postaram Ci się znaleźć odpowiedniego prawnika. Też tu na forum na pewno znajdą się jakieś osoby skłonne Ci pomóc, bo jesteś bardzo młody i w tym wieku trudno mieć już jakieś pojęcie o prawnych aspektach wielu spraw. Może tu są jacyś prawnicy zajmujący się tego typu sprawami na co dzień i od razu rozjaśnią Ci, jakie masz dokładnie prawa.
                3. Z tego co wiem, nikt niepełnoletni nie może być nigdzie zatrudniany obecnie w Polsce (są wyjątki chyba - przysposobienie do pracy, itp.). Praca natomiast bez wynagrodzenia to niewolnictwo, dawno zakazane! Nie daj się zmuszać do żadnej pracy w firmie ojca, jeśli nie masz na to ochoty, lub nie daje Ci za to pieniędzy. Lepiej w tym czasie dawaj korepetycje, koś trawę u sąsiadów albo sprzedawaj telefony, przynajmniej będziesz miał z tego własne pieniądze. W Twoim wieku możesz pomagać w pracach domowych codziennych, ale najważniejsza jest nauka! I Twój odpoczynek, Twoi znajomi. Staraj się spędzać czas z ludźmi z normalnych domów, to jest bardzo cenne dla osób z zaburzonych rodzin (wiem po sobie:) - też w Twoim wieku miałam ciężko, ale to mija, będziesz miał niedługo swoje życie i będziesz jego panem:))).
                4. Pomysł by udać się do psychologa po pomoc lub innej osoby, która by Ci udzieliła wsparcia nie jest głupi. Po wielu latach życia z Twoja matką (sama opowieść o ukrywanym orzeczeniu o pozbawieniu praw rodzicielskich nie wskazuje, że jest z nią "za dobrze", że tak napiszę... dodam na marginesie, że prawda o tym orzeczeniu może być inna niż matka Ci mówi, ojciec mógł jak najbardziej się o nim dowiedzieć - to naturalne w przypadku spraw sądowych, ale albo nie do końca zdaje sobie sprawę z rangi tego orzeczenia jeśli było wydawane razem z orzeczeniem rozwodowym, albo już tego specjalnie nie bierze pod uwagę, albo kilka innych wariantów wchodzi w grę... ale nad tym się nie zastanawiaj, bo to mało ważne - ważne może być ewentualnie na rozmowie z prawnikiem, w Twojej sprawie lub drugiego brata "małżeńskiego").
                5. Trzymam za Ciebie kciuki! Gdybyś czegoś potrzebował pisz do mnie na maila, albo pisz na forum, albo szukaj ludzi, którzy Ci pomogą! Takich ludzi jest na pewno wielu, również wokół Ciebie (nawet jeśli sam jesteś bardziej wsparciem matki, niż ona Twoim, a na ojca nie możesz wcale liczyć, to na nich świat się nie kończy!).
    • enith Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 19:07
      Gdy czytam ten wątek, po raz kolejny dochodzę do wniosku, że niektóre kobiety po prostu LUBIĄ, gdy się je poniewiera, poniża i bije. Bo jak inaczej wytłumaczyć zachowanie kobiety, która ucieka od męża - oprawcy, rozwodzi się z nim, dba o odebranie mu praw rodzicielskich, staje wreszcie pewnie na nogach, by po paru latach świadomie i z premedytacją wejść ponownie w to samo bagno i zrobić sobie z oprawcą kolejne dziecko.
      Wszyscy, Maćku nadajecie się na długotrwałą terapię, ojciec, matka, ty i rodzeństwo. Przyjmij do wiadomości, że twoja mama jest współwinna tego, że dorastacie w takim popieprzonym środowisku, więc nie wybielaj matki, nie próbuj jej przemawiać do rozumu, bo matka lata temu podjęła decyzję o ponownym zejściu się z mężem i trwa w tej decyzji, bo odnosi z tego korzyści. Dostanie może w papę raz czy dwa, ale kasa jest, dom jest, można się poużalać, można pozwbudzać litość, można robić za męczennicę. Twoja mama chce i kontynuuje bycie ofiarą. Ty akurat nic z tym nie zrobisz, bo nie do ciebie należy obowiązek "ratowania" matki. Ty masz obowiązek ratować siebie. Idź na terapię.
      • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 19:18
        Jeszcze dodam że z tego co pisze autor matka nie chce być "ratowana" "zdrowo".
        W sensie, poszukać pracy, uzdrowić stosunki w rodziny, pomagać w nauce i określając ją jako cel dla dzieci......etc.

        Matka chce (słowami autora) żeby mąż nadal pracował i dawał kasę, ale wyniósł się z własnego wybudowanego przez siebie domu i nie pokazywał się nawet do snu cholernik jeden.

        Swoją drogę jeszcze raz (o dziwo) pisze "w obronie" tego faceta.
        Dziwny ten toksyczny alkoholik jak za parę lat mieszkając sam i pozostawiony przez zonę udało mu się wytrzymać bez picia, założyć firmę, zbudować chałupę i podobno dodatkowo rozkręcić interes w tych nieciekawych czasach, dobrze zarabia.......
        Strach pomyśleć jak by miał generyczną i przedsiębiorczą kobietę jakie cuda by jeszcze zrobił.
        • aacee Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 20:32
          Tak w ciemno bym faceta nie broniła, niejeden pan prezes/lekarz/biznesmen zarabia krocie a po jak go najdzie to pije, jest despotą dla rodziny , leje żonę. Nie każdy alkoholik i przemocowiec to prosty bezrobotny menel na zasiłku.
          • paris-texas-warsaw Re: Trudna sytuacja w rodzinie 01.12.12, 22:22
            Hej, Chłopaku:)
            Jeszcze chciałam dodać:
            1. Jeśli zamierzałbyś podejmować jakieś kroki prawne, to pamiętaj, że ten zazwyczaj wygrywa, kto się swoimi planami z drugą stroną za bardzo nie dzieli. Tak już jest:) Jeśli np. chciałbyś występować o alimenty, bo to okazałoby się w końcu być może konieczne, to się do tego przygotuj bez konsultacji z ojcem (i matką pewnie - trudno mi to Tobie pisać, ale tak może być dla Ciebie lepiej... Ty zresztą jesteś w tej rodzinie i znasz ich lepiej...). Piszesz, że ojciec bardzo dobrze zarabia. To bardzo dobrze, ma z czego Wam dawać pieniądze. Ale pamiętaj, że jeśli ma firmę, może mieć faktycznie pieniądze, a w zeznaniach dochodowych tzw. PIT-ach rocznych nie wykazywać dochodów i wtedy w sądzie może wyjść na biedaka, który nie ma z czego na Ciebie płacić (i na braci, gdyby alimenty i ich dotyczyły). Może też być tak, że ojciec wykazuje dochody, ale gdyby się dowiedział, że planujesz uregulować płacenie na Ciebie alimentów przez sąd, to przestałby te dochody wykazywać. Na to oczywiście też są metody (wyciągi z kont, rachunku, etc.), ale to zawsze jest utrudnienie.
            2. Ludzie Ci piszą, że Twoja rodzina, razem z matką, jest zaburzona i to pewnie ciężko CI czytać. Pewnie też tak do końca trudno Ci zrozumieć. To zresztą normalne - ludzie już całkiem dorośli przez lata próbują zrozumieć, czemu ich rodzice "jakoś" postępowali i napotykają na swoje wewnętrzne bariery w przyjęciu prawdy o funkcjonowaniu rodziny. Pamiętaj tylko, że w małżeństwo/układ partnerski "wikłają" się obie strony, obie ponoszą odpowiedzialność, za to co się dzieje w tym układzie - choćby przez decyzję o trwaniu w danej sytuacji. Jeśli kiedyś będziesz chciał, to jest masa terapii dla byłych dzieci wychowujących się w zaburzonych rodzinach. Nie wiem, jak takie terapie wyglądają w przypadku dorosłych już, ale w sumie bardzo młodych ludzi jak Ty (z uwagi na brak pełnej samodzielności, w tym finansowej, to dla mnie jesteś młodzieżą bardziej niż dorosłym;)). Być może potrzebne jest na razie Tobie głównie wsparcie by skończyć szkołę (piszesz, że przy ojcu ciężko się nawet uczyć) i usamodzielnić się. Takiego wsparcia też może udzielić psycholog. Rozważania, kto jest czemu winien, kto jaką ponosi odpowiedzialność w Twojej rodzinnie, mogą być dla Ciebie teraz nie najważniejsze - czasem takie terapie "wysysają" bardzo dużo energii (po długim czasie dają jednak wymierne efekty), która Tobie jest potrzebna m.in. do nauki. Pamiętaj też, że branie odpowiedzialności za wybory matki, próby "ratowania" ją z tego układu (czyli poniekąd ratowania ją przed jej własnymi wyborami) raczej nie są na siły żadnej młodej osoby kończącej szkołę. Jej pomóc by mógł pewnie sztab specjalistów - psychiatra (jak piszesz), psychoterapeuta, prawnik, być może jeszcze ktoś. Jeśli czujesz się za matkę i braci odpowiedzialny, to wg mnie najlepiej zrobisz kończąc szkołę, zdobywając dobry zawód, własne pieniądze i wtedy mógłbyś dla nich być znacznie lepszym wsparciem (jeśli będą oni chcieli oczywiście).
            Dobrej nocy:)
            • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 02.12.12, 16:50
              Tak naprawdę Macieju, skojarzyłam dzisiaj na szybko, że jeżeli twoja matka ma prawnie rozwód z ojcem to on nie jest jej mężem.

              Wynika z tego, że już macie sądownie ustalone alimenty (i ciebie na i na brata).
              To że matka mieszka u obcego faceta=nie ma prawa do jego nieruchomości nawet jako małżonka (cokolwiek by to nie znaczyło dla was).
              On nie musi łożyć na jej utrzymanie dlatego że twierdzić że "musi".
              Ona jest jego utrzymanka de facto, dlatego że małżonka nie jest według prawa.
              A sekretarka nie jest jego kochanka dlatego że on nie jest żonaty.

              Fajnie że mama ci pokazuje stare wyroki, ale czytajcie ze zrozumieniem.
            • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 02.12.12, 16:50
              Tak naprawdę Macieju, skojarzyłam dzisiaj na szybko, że jeżeli twoja matka ma prawnie rozwód z ojcem to on nie jest jej mężem.

              Wynika z tego, że już macie sądownie ustalone alimenty (na ciebie i na brata).
              To że matka mieszka u obcego faceta=nie ma prawa do jego nieruchomości nawet jako małżonka (cokolwiek by to nie znaczyło dla was).
              On nie musi łożyć na jej utrzymanie dlatego że twierdzić że "musi".
              Ona jest jego utrzymanka de facto, dlatego że małżonka nie jest według prawa.
              A sekretarka nie jest jego kochanka dlatego że on nie jest żonaty.

              Fajnie że mama ci pokazuje stare wyroki, ale czytajcie ze zrozumieniem.
    • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 12:24
      mnie martwi tutaj, że wszyscy doradzają chłopakowi zajęcie się sobą, zostawienie rodziców w spokoju, podczas kiedy on sam wyraźnie mówi że chodzi tutaj też o jego rodzeństwo, którego nie chce zostawiać na pastwę rodziców i nie chce się na nich wypiąć. Ja zupełnie nie wiem, co mogę doradzić, ale rozumiem, że chłopak czuje się z braćmi związany i odpowiedzialny za nich.
      • aqua48 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 12:40
        falka32 napisała:

        > mnie martwi tutaj, że wszyscy doradzają chłopakowi zajęcie się sobą, zostawieni
        > e rodziców w spokoju, podczas kiedy on sam wyraźnie mówi że chodzi tutaj też o
        > jego rodzeństwo, którego nie chce zostawiać na pastwę rodziców

        Tyle, że za dzieci odpowiadają RODZICE nie rodzeństwo, a chłopak musi się zająć przede wszystkim sobą i swoją przyszłością, żeby w przyszłości w razie potrzeby stanowić mocny punkt odniesienia również dla rodzeństwa właśnie. Inaczej im nie pomoże jak tylko pokazaniem, że można się odciąć od toksycznych wpływów i zachowań i zostaniem człowiekiem samodzielnym i niezależnym.
      • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 12:42
        Uważam że jak chłopak skończy szkoły, zastanowi się nawet nad studiowaniem ew. jednocześnie z pracą, będzie miał wykształcenie i dobry zawód, usamodzielni się to w tedy ta jego siła może być pomocna dla braci.
        Nie tylko jako przykład ale i będą realne możliwości pomóc rodzeństwo.
        W obecnej sytuacji kiedy sam się waha co ze sobą zrobić, podsycana jest jego nienawiść do ojca, nakręcany bezradności matki, namawiany do wzięcia odpowiedzialności za dorosłych i całą sytuacje nie jest w stanie nikomu pomóc a musi się zatroszczyć o sobie i robić to na co ma wypływ-na swoją przyszłość.
      • satoja Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 12:52
        Za małoletnie dzieci odpowiedzialni powinni byc rodzice. Rodzice uwazają, że nic się złego dzieciom nie dzieje, oboje rodzice nie chcą zmieniać sytuacji a dzieci małoletnie są pod ich jurysdykcją i władzą. Myślisz, że 18latek jest w stanie wpłynąc na takich rodziców? na zmianę ich charakterów? nie jest. Jedyna co może to właśnie jak najszybciej odejść od takich rodziców i stworzyć własne życie i własny dom. Za kilka lat, gdy popracuje nad sobą, przestanie być WSPÓŁUZALEŻNIONY od rodzinnej toksycznej sytuacji, będzie mógł pokazać braciom, że oni też sa w stanie zmienić podobnie swoje życie, że mają alternatywę, np kąt u brata gdzie mogą pomieszkać gdy szukaja pracy.
        To jest CHORE , że 18latek czuje się BARDZIEJ ODPOWIEDZIALNY za los dzieci, niż rodzice tych dzieci. Chłopak musi wiedzieć, że to nie jego wina, że ojciec matkę tłucze, to nie jego wina, że matka nie zamierza ojca opuścić, to nie jego wina, że rodzice płodzą dzieci bez miłości w toksycznych relacjach, to nie jego odpowiedzialnośc utrzymywać, wychowywać, bronić. Jak ktoś już napisał, w tej rodzinie jest klasyczne POMIESZANIE RÓL. I dzieci czują się dorosłe i podejmują odpowiedzialnośc ZA RODZICÓW, a rodzice mają wszystko w nosie i nie widzą żadnego problemu. Chłopak nie jest w stanie realnie pomóc braciom, ani pasywnej matce która wcale tej jego "pomocy" nie chce. On na razie nie umie pomóc nawet sobie bo nie rozumie co tu się naprawdę dzieje. Jedyne co może zrobić to skończyć jak najlepiej szkołę i wynieść się od nich. A samemu chodzić na terapię dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Na takiej terapii nauczy się kto za co ma być w tej rodzinie odpowiedzialny i będzie umiał rodzicom postawić granice.
        • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 14:29
          > To jest CHORE , że 18latek czuje się BARDZIEJ ODPOWIEDZIALNY za los dzieci, niż
          > rodzice tych dzieci. Chłopak musi wiedzieć, że to nie jego wina,

          Widzisz, a ja uważam, że jest zupełnie zdrowe i prawidłowe martwienie się o los młodszego rodzeństwa, kiedy się wie, że nikt inny (matka, ojciec) się tym losem nie martwi. Gdyby stracili matkę i ojca na wojnie, też jako najstarszy przejąłby opiekę i nie byłoby to pomieszanie ról, tylko oznaka odpowiedzialności za bliskich, których się kocha a którzy są słabsi od nas, młodsi i zależni.

          Jedyne co może zrobić to skoń
          > czyć jak najlepiej szkołę i wynieść się od nich. A samemu chodzić na terapię dl
          > a Dorosłych Dzieci Alkoholików. Na takiej terapii nauczy się kto za co ma być
          > w tej rodzinie odpowiedzialny i będzie umiał rodzicom postawić granice.

          Czyli jednym słowem wypiąć się na braci... i uznać, że skoro matka i ojciec się nimi nie zajęli, choć powinni, to już nie jest jego sprawa... bo to, że rodzice POWINNI być odpowiedzialni, to jest oczywiście piękne i słuszne, podobnie jak to, że na świecie powinien być pokój a dzieci w Afryce nie powinny głodować, ale w tym momencie chodzi o konkretnych dwóch jego braci, którym to "powinni" raczej nie pomoże, więc uważam, że gdyby to 13-latek próbował być odpowiedzialny za rodzeństwo, to byłoby smutne, ale 18-latek to naprawdę duży człowiek, pełnoletni i bardzo dobrze, że czuje się odpowiedzialny za cokolwiek innego, niż czubek własnego nosa, i że chce wziąć taką odpowiedzialność, żeby ratować bliskich, w sensie braci. Oczywiście, sam musi odpowiadać za siebie i ratować też siebie, ale to nie oznacza, że musi koniecznie w tym celu "wyrzucić z sań" także braci, którzy tak samo nic z rodzicami nie mogą zrobić, jak on.
          • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 14:53
            Jedno jest martwienie się, a zupełnie coś innego jest wzięcie na barki całą odpowiedzialność.

            Piszesz tak dlatego że nie miałaś styczności z takimi zachowaniami. Osobiście pomagam swoim dzieciom uporać się z tym i nie być odpowiedzialne za matkę i "nasze bagienko" a żyć własnym życiem i zajmować się swoimi sprawami. Mamy toksycznego ojca który uprawia gierki i manipulacje. Jestem praktykująca a nie teoretykiem.

            I powiem wprost. Autor czy ktokolwiek inny zaopiekowałby się jak trzeba i będzie mus (wojna, śmierć) o tym nie dyskutujemy.
            Tu NIKT mu nie da takiej możliwości tutaj się wymaga udział w walki, podporządkowanie się manipulacją, stanie po jednej czy drugiej strony w celu dowalenie "wrogowi". Tutaj jest toksyczny dom.

            A takie sprawy jak pomoc dzieciom, edukacja, samodzielność w ogóle ich NIE interesuje.
            Autor się pyta-jak zrobić porządek z ojcem, dlaczego on nie pójdzie do kochanki, a kasę tylko dawać bo musi=to są problemy mamusi. Gdzie są sprawy dzieciaków?
          • satoja Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 15:00
            Nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Jakieś ckliwe teksty jak to starszy brat budując swoją niezależność się WYPNIE na braci. Chyba niewiele wiesz o świecie ani tym bardziej nie masz pojęcia o relacjach i pomieszaniu ról w rodzinach alkoholowych i tam, gdzie rodzice są toksyczni, przemocowi, zaburzeni. Myślsz, że jak brat obecnie "pomaga" swoim braciom? Nijak nie pomaga. Histeryczny, naburmuszony pionek swojej matki, która na nim wisi emocjonalnie. Dzieciak chce skakać do ojca się z nim bić i napie...ć bo mu nerwy już trzeszczą, matka się nim zasłania bo jej się nie chce iść do pracy ani zrezygnowac z majątku nie-męża.
            Chłopak pomoze braciom jeśli im pokaże ALTERNATYWĘ. INNE ŻYCIE. Lub zgłosi przemoc domową do służb odpowiedzialnych licząc na cud, że będzie im się chciało interweniować i... zabrać braci od takich rodziców? nikt nie zabierze.
            Zamieszkanie poza domem chłopaka który zaraz będzie pełnoletni i podjęcie odpowiedzialnej pracy, niezależności, albo studiów gdzieś dalej, nie oznacza zerwanie kontaktu z braćmi, nieodwiedzanie ich, wyrzeczenie się ich. To naturalna zdrowa konsekwencja DORASTANIA. Zaburzona przez toksyczną rodzinę na tyle, że może chłopak z poczucia winy nigdy z domu nie odejść, zaplątany w poczuciu misji "ratowania" od ojca toksycznej mamusi - nie będzie umiał żyć samodzielnie ani założyć swojej oddzielnej rodziny.
            Mówisz o jakimś WYRZUCENIU Z SAŃ braci - na boga a jakiez ten chłopak, który na razie nie ma ani wykształecenia, ani pieniędzy ani nawet ustawowej zdolności do czynności prawnych - jakież on ma SANIE do dyspozycji?? na razie to on sam zapie... resztką sił na piechotę po zaspach za saniami w których wiozą się jego rodzice szczepieni ze sobą ich wygodnymi układami i nie zwracają zbytnio na niego uwagi. Najzdrowsze co może zrobić, to nie lecieć głupio na oślep za ich saniami tylko się zatrzymać i rozejrzeć co się wokoło dzieje, zająć się swoimi własnymi, zbudować je - takie w których kiedyś zrobi miejsce dla kogo zechce.
            • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 15:20
              Kurcze, przecież może jeszcze temu ojcowi wpie...ć ile wlezie, zatłuc go na śmierć nawet, pójdzie może i do więżenia, ale mamusia zostanie w domu "który i się należy i dzieciakom też", ale później.....kto ich utrzyma???
              Ooooo....skojarzyłam-będzie musiał ten "wredny kryminalista" co ojca życia pobawił i co powinien całe życie o niezaradnie matki się troszczyć i swoich braci.
              A nie skubany życie własne z dziewczynami układać i z lafiryndą po dyskoteki forsy przehulać.

              Mamusia nawet i jak ojca nie będzie znajdzie se kozła ofiarnego który "musi".
              A po czorta ona nie "musi" tyrać na dwa etaty tego nie wiem.
            • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 15:46
              > Nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Jakieś ckliwe teksty jak to starszy
              > brat budując swoją niezależność się WYPNIE na braci. Chyba niewiele wiesz o św
              > iecie ani tym bardziej nie masz pojęcia o relacjach i pomieszaniu ról w rodzina
              > ch alkoholowych i tam, gdzie rodzice są toksyczni, przemocowi, zaburzeni.

              No właśnie mam pojęcie, o czym mówię. Chyba nieuważnie czytasz.

              Myś
              > lsz, że jak brat obecnie "pomaga" swoim braciom? Nijak nie pomaga.

              Obecnie nie pomaga. Nie ma jak, nie wie jak. Ale chce pomagać i nie chce ich zostawiać. A podejście "odciąć się i ratować tylko siebie, bo to nie moja odpowiedzialność tylko rodziców" jest równoznaczne z wypięciem się na braci i tyle.
              Po prostu odetnij od tego jego relację z matką i ojcem. On ma też swoją relację z braćmi. Braciom też właśnie w tym momencie leci życie, dzieciństwo. Bardzo dobrze, że chłopak kombinuje, czy może uda się coś zrobić, żeby i braciom oszczędzić życia w tej toksykologii do 18-tki. Nie mówię, że wiem, jak to zrobić, ale sądzę, że lepsza jest postawa polegająca na szukaniu rozwiązań, niż polegająca na tym, że "to wina rodziców, więc ja nic nie mogę zrobić".

              > Mówisz o jakimś WYRZUCENIU Z SAŃ braci - na boga a jakiez ten chłopak, który na
              > razie nie ma ani wykształecenia, ani pieniędzy ani nawet ustawowej zdolności d
              > o czynności prawnych - jakież on ma SANIE do dyspozycji??

              On na pewno ma w tej chwili najlepsze sanie ze wszystkich swoich braci. Za dwa tygodnie będzie pełnoletni, jest zaradny, samodzielny, nie wisi na rodzicach, nie trzeba mu wycierać pupci, jak przeciętnemu nastolatkowi w naszych czasach.
              • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 16:01
                Też uważam że dobrze że kombinuję.

                Ale powiedz mi jak ma się odciąć mieszkając tam? " prostu odetnij od tego jego relację z matką i ojcem"
                On jest non-stop bombardowany przez nich, ma spełniać ich wymaganiom jeżeli nie jest zastraszany lub wpędzany w winy. Ma się słuchać-kasy nie będzie, albo go wyrzucą.
                Dopóki jest nie samodzielny jest zależny.

                Przecież dorosły chłopak pisze na forum że jego rozwiedziony ojciec ma kochankę i wszyscy się nabierają na to.
                Matka chce domu którego facet pobudował po rozwodzie-też norma.

                A może jest tak że to matka płacze że nie ma co zrobić ze sobą i facet ją trzyma pod dach z litości i przez nią nie może życia ułożyć z sekretarką? A czemu nie jeżeli jest po rozwodzie?
                • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 16:38
                  > Ale powiedz mi jak ma się odciąć mieszkając tam? " prostu odetnij od tego jego
                  > relację z matką i ojcem"

                  ty w swoich rozważaniach odetnij jego relację z rodzicami od relacji z rodzeństwem.

                  > On jest non-stop bombardowany przez nich, ma spełniać ich wymaganiom jeżeli nie
                  > jest zastraszany lub wpędzany w winy. Ma się słuchać-kasy nie będzie, albo go
                  > wyrzucą.
                  > Dopóki jest nie samodzielny jest zależny.

                  Niezależność ma być w głowie a nie zależeć od tego, gdzie się mieszka. Mało znasz dorosłych ludzi, którzy się wyprowadzili od rodziców, są samodzielni finansowo, a nadal emocjonalnie są zależni jak małe dzieci od wszelkich fochów, szantaży i toksyn?
          • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 15:50
            Gdyby autor STRACIŁ rodziców to stałby się dla rodzeństwa opiekunem prawnym. Mógłby decydować o ich przyszłości. Wtedy branie odpowiedzialności ma sens, bo miałby wpływ na rodzeństwo. A co teraz może? Decyzje podejmują rodzice. Autor może sobie czuć się odpowiedzialny ile chce, ale nie ma realnego wpływu na rodzeństwo.
            Zostając nie pomoże nikomu. Dbając o siebie nie tylko sam się uratuje, ale jeszcze zaświeci rodzeństwu zdrowym przykładem i będzie ewentualnie mógł realnie im pomóc na początku ich drogi do usamodzielnienia.
            • aqua48 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 16:27
              W pełni popieram Sorvinę. PRAWNIE autor nie może nic. Nawet po osiągnięciu pełnoletniości nie będzie mógł nic zrobić dla braci bez wykształcenia, pracy i oddzielnego mieszkania. Więc powinien się teraz tylko skupić na tym jak te cele osiągnąć. A po drodze zacząć budować w sobie siłę spokojnego przeciwstawienia się pomysłom rodziców, nie tylko ojca, ale być może przede wszystkim matki mającej tendencję do wciągania dzieci w swoje problemy i układy z (ex?) mężem i stawiania ich w opozycji do niego.
              • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 16:43
                > W pełni popieram Sorvinę. PRAWNIE autor nie może nic.

                No widzicie, a może jednak przyda się na coś informacja, że ojciec ma odebrane prawa rodzicielskie?

                Nawet po osiągnięciu pełn
                > oletniości nie będzie mógł nic zrobić dla braci bez wykształcenia, pracy i oddz
                > ielnego mieszkania. Więc powinien się teraz tylko skupić na tym jak te cele osi
                > ągnąć.

                Jasne, jasne, zatem do zobaczenia z braćmi za jakieś 15 lat a przez ten czas niech śpi spokojnie, bo przecież cóż może zrobić bez wykształcenia. O ile wtedy się nie okaże, że pomimo że jest wykształcony, ma pracę i samodzielne mieszkanie, to bracia od dawna mają go w d..., tak jak on ich, zajęty zdobywaniem tego wszystkiego, co ponoć niezbędne.
                • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:23
                  falka32 napisała:

                  > > W pełni popieram Sorvinę. PRAWNIE autor nie może nic.
                  >
                  > No widzicie, a może jednak przyda się na coś informacja, że ojciec ma odebrane
                  > prawa rodzicielskie?

                  On tak, ale matka nie, a ona akceptuje żądania ojca wobec syna, więc na to samo wychodzi jakby oboje mieli prawo decydować o młodych. A na pewno brat nie ma żadnego prawnego wpływu na rodzeństwo. Na chwilę obecną nie miał nawet prawa decydowania o tym jak sam spędza czas i nic nie wskazuje na to, że gdy mu stuknie 18ka, to rodzice to prawo wyboru nauki a nie zapitalania u tatusia uszanują, więc o czym my rozmawiamy?

                  > Jasne, jasne, zatem do zobaczenia z braćmi za jakieś 15 lat a przez ten czas ni
                  > ech śpi spokojnie, bo przecież cóż może zrobić bez wykształcenia. O ile wtedy s
                  > ię nie okaże, że pomimo że jest wykształcony, ma pracę i samodzielne mieszkanie
                  > , to bracia od dawna mają go w d..., tak jak on ich, zajęty zdobywaniem tego ws
                  > zystkiego, co ponoć niezbędne.

                  Głosisz wspaniałe teorie, powiedz co REALNIE chłopak może zrobić dla braci mieszkając z nimi w warunkach, które uniemożliwiają mu zadbania o własną edukację = uniezależnienie się finansowe od rodziny? Na obecnym rynku z wykształceniem jest wystarczająco trudno o pracę by liczyć na to, że łatwo pójdzie bez niego.

                  Wiesz - jak wyszłam sama z rodzinnego patologicznego domu to owszem - usłyszałam od brata na początku żal, że zadbałam o siebie a on biedny został sam z rodzicami. Usłyszał wtedy co ja myślę na temat ułatwiania sobie życia MOIM kosztem (jak rodzice wyżywali się na mnie to było ok, nikomu nie przeszkadzało, wszyscy woleli bym dalej pełniła swoją rolę). Tylko, że DZIĘKI temu, że się wyniosłam, zaczęłam sobie radzić bez pomocy rodziny, poszłam na terapię, wyszłam psychicznie z domu z czasem bratu zapaliła się lampka, że jednak on też może. Skorzystał z namiarów na terapie i dobrze na tym wyszedł. Pomoc pt. zasłaniam cię własną piersią, niszczyła psychicznie mnie i pielęgnowała tylko patologie rodzinną, bo cały czas tkwiliśmy w systemie po uszy. Brat przez długi czas nie chciał się uniezależniać od rodziców, tkwił we współuzależnieniu, bo miał milszą rolę maskotki rodzinnej, jednak też dla niego destrukcyjną. Dopiero gdy poczuł na własnej skórze bez taryfy ulgowej, jaką cenę płaci za bycie grzecznym chłopcem dysfunkcyjnych rodziców, znalazł w sobie motywację, by się wynieść stamtąd i zawalczyć o swój związek (który mu "życzliwa" rodzinka chciała rozwalić). A ja mogłam mu konkretnie pomóc, bo przetarłam ścieżkę. Gdy mieszkaliśmy razem chciał tylko bym się rodzicom podkładała, by on miał święty spokój. A życie bez wsparcia rodziny było dla nas totalną abstrakcją, bo przecież "bez rodziców zginiemy".

                  Przy pewnym stopniu toksyczności połączonym z kierowaniem życiem młodego człowieka nie da się uniezależnić pozostając z rodziną pod jednym dachem. Sama wyprowadzka to też za mało, ale dobry pierwszy krok. Trzeba mieć warunki do nauki i przemyślenia sobie wszystkiego. Inaczej trzeba walczyć o każdą godzinę przeznaczoną na naukę i bronić się przed nieustannym praniem mózgu.

                  Wyprowadzka to nie jest zerwanie kontaktów z rodzeństwem. Lepszy będzie miał na nich wpływ pokazując, że można wziąć odpowiedzialność za siebie i sobie radzić, niż coraz bardziej sfrustrowany i znerwicowany w domu rodzinnym.
                  • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:51
                    > On tak, ale matka nie, a ona akceptuje żądania ojca wobec syna, więc na to samo
                    > wychodzi jakby oboje mieli prawo decydować o młodych. A na pewno brat nie ma ż
                    > adnego prawnego wpływu na rodzeństwo.
                    Ja sądzę, że mimo wszystko brak praw rodzicielskich i historia przemocowa NIE JEST obojętna prawnie - nie mowię, że w tej chwili wiem, jak to wykorzystać, ale jestem daleka od zaczynania od "niedasie, nie ma sensu, nic się nie da zrobić".

                    Na chwilę obecną nie miał nawet prawa dec
                    > ydowania o tym jak sam spędza czas i nic nie wskazuje na to, że gdy mu stuknie
                    > 18ka, to rodzice to prawo wyboru nauki a nie zapitalania u tatusia uszanują, wi
                    > ęc o czym my rozmawiamy?

                    Nie "nie miał prawa decydować" tylko "myślał, że nie ma prawa decydować" a rodzice nie mają nic uszanować, on ma sam wiedzieć, że ma do tego prawo.

                    > Głosisz wspaniałe teorie, powiedz co REALNIE chłopak może zrobić dla braci mies
                    > zkając z nimi w warunkach, które uniemożliwiają mu zadbania o własną edukację =
                    > uniezależnienie się finansowe od rodziny? Na obecnym rynku z wykształceniem je
                    > st wystarczająco trudno o pracę by liczyć na to, że łatwo pójdzie bez niego.

                    Przecież napisałam, że nie wiem, co ma zrobić. Ale że ja nie wiem, to nie oznacza, że rozwiązanie nie istnieje, bo nie jestem wszechwiedząca. Ja piszę, że należy go szukać, bo warto, zamiast mówić "niedasie". Nie rozumiem, czemu ty wychodzisz z założenia, że skoro tobie nie przychodzi do głowy żadne rozwiązanie, to ono obiektywnie nie może istnieć... Może na przykład warto, żebyś wiedziała, że skończenie studiów i praca u kogoś na etacie za 1000 zł NIE JEST jedyną opcją zarabiania pieniędzy w Polsce i że to ty głosisz właśnie jakieś odrealnione teorie na temat pracy? Ten chłopak zdaje się to wiedzieć lepiej od ciebie. Jest synem bogatego przedsiębiorcy, wie jak funkcjonuje od wewnątrz firma, sam już kombinuje, handluje, radzi sobie i czuje się za to odpowiedzialny - to nie jest wychuchany roszczeniowy chłoptaś z liceum, który po studiach pójdzie pracować na kasę do biedronki narzekając, że ONI nie chcą go zatrudnić i że jaki to ten rynek i rząd jest okropny - on bierze już w tej chwili swoje sprawy w swoje ręce i bardzo dobrze.

                    Pomoc pt. zasłaniam cię własną
                    > piersią, niszczyła psychicznie mnie i pielęgnowała tylko patologie rodzinną, bo
                    > cały czas tkwiliśmy w systemie po uszy.

                    no to jest raczej oczywiste, ale kto tu mówi o pomocy tego rodzaju? ja na pewno nie. To ci wywodzący się ze współuzależnień dostają histerii na słowa "pomoc rodzeństwu" i krzyczą "myśl tylko o sobie", jakby w ogóle nie rozumieli, że ta pomoc nie oznacza podłożenia się samemu na ołtarzu systemu, tak jakby tylko takie chore metody pomocy były im znane...
                    Ja mówię o konkretnych krokach, które pomogą obiektywnie wyprostować jakoś sytuację rodzeństwa.
                    • aqua48 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 18:01
                      falka32 napisała:

                      > Ja mówię o konkretnych krokach, które pomogą obiektywnie wyprostować jakoś sytu
                      > ację rodzeństwa.

                      No właśnie nie mówisz... Głosisz idee, które z pomocą ani chłopakowi ani jego rodzeństwu nie mają nic wspólnego. Mogą go tylko błędnie utwierdzić w poczuciu winy.
                    • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 18:14
                      Do rozkręcenia biznesu trzeba czasu i wolnej głowy a nie ojca dyktatora robiącego awantury, że nie pomaga w jego firmie. Masz rację, chłopak może sobie poradzić w inny sposób niż studia i na etat, ale musi do tego:
                      a) mieć czas i przestrzeń
                      b) dojrzeć psychicznie biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za WŁASNE życie, a na razie jest na etapie - jak wpłynąć na mamę/tatę.

                      Mówisz o cudownych konkretnych krokach, tylko nie podajesz ani jednego, za to oskarżasz innych o brak entuzjazmu. A inni patrzą realistycznie. To co proponujesz to obarczanie chłopaka poczuciem winy za los rodzeństwa, zamiast pozwolić mu się skupić na szukaniu ratunku dla siebie. Twoje propozycje będą fajne za kilka lat, ale nie teraz. Teraz priorytetem jest coś innego - stanięcie na własne nogi autora, ponieważ w walce o siebie i rodzeństwo ma do dyspozycji tylko własne materialne i psychiczne siły, więc musi zadbać o to by je mieć. Matka nie dość, że mu nie pomoże, to jeszcze może zacząć oskarżać o robienie problemów tam gdzie ich nie ma. Nie wiem czy zauważyłaś, ale na razie TYLKO autor dostrzega problem i chce zmian. Jak zacznie coś zmieniać będzie miał rodzinę przeciw sobie. A jest tylko 18 latkiem, któremu już jest ciężko.
                      • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 12.12.12, 12:52
                        > b) dojrzeć psychicznie biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za WŁASNE życie,
                        > a na razie jest na etapie - jak wpłynąć na mamę/tatę.
                        >
                        > Mówisz o cudownych konkretnych krokach, tylko nie podajesz ani jednego,
                        > za to oskarżasz innych o brak entuzjazmu. A inni patrzą realistycznie.

                        No nie podaję, ile razy mam powtórzyć za tobą, że nie podaję rozwiązania bo go nie znam na dzień dzisiejszy? Jestem jedną z forumowiczek a nie ekspertem na forum prawnym, więc nie rozumiem, czemu to miałby być zarzut. Ja nie podaję rozwiązania, tylko ZACHĘCAM DO SZUKANIA takich rozwiązań i nie po to, żeby wzbudzić poczucie winy, tylko żeby właśnie chłopak mógł go potem uniknąć, mając świadomość, że nawet nie spróbował. Inni wcale nie patrzą realistycznie, tylko również przez pryzmat pewnej idei, która brzmi "ratuj się sam, bo siedzisz w szambie, nie próbuj ratować sprawców szamba" - jedyne, co się powtarza to "nie da się, w ogóle nie szukaj, bo innego rozwiązania nie ma" - i ta idea też jest piękna, tylko nie uwzględnia więzi z rodzeństwem, które sprawcą szamba nie jest i tak samo potrzebuje ratunku, ale z racji młodego wieku nie może samo sobie pomóc.

                        Teraz priorytetem jest coś innego - stanięcie na w
                        > łasne nogi autora, ponieważ w walce o siebie i rodzeństwo ma do dyspozycji tylk
                        > o własne materialne i psychiczne siły, więc musi zadbać o to by je mieć.

                        Taki priorytet nadal nie wyklucza szukania rozwiązania dla rodzeństwa. Wasze rozwiązanie zakłada, że w ogóle tego rozwiązania nie należy szukać, bo to bez sensu.

                        Nie wiem czy zauważyłaś, ale na razie TYLKO autor dostr
                        > zega problem i chce zmian. Jak zacznie coś zmieniać będzie miał rodzinę przeciw
                        > sobie. A jest tylko 18 latkiem, któremu już jest ciężko.

                        Ale zaraz zaraz, mówiliśmy o tym, że on nie ma zmieniać mamy i taty, więc wiadomo z góry, że nie ma co liczyć na współpracę ze strony rodziców. Więc to jest wpisane w tę sytuacje jako oczywiste. I z takiego założenia on ma cały czas wychodzić, planując zmiany w swoim własnym życiu oraz szukając rozwiązań, jak można pomóc również rodzeństwu. Jedno i drugie będzie wbrew rodzicom i ich wizji rodziny. Jest tylko 18-latkiem? Mógłby być już mężem i ojcem. Jak widzę, jest bardziej ogarnięty życiowo i dojrzały niż większość znanych mi 18-latków, potrzebuje tylko naprostowania swojej dotychczasowej wizji rozkładu ról i sił w rodzinie, uświadomienia sobie, w co grają faktycznie jego rodzice, i potem dostosowania swoich działań do tej wiedzy. Wbijając mu na tym etapie do głowy, że nie wolno mu pomagać rodzeństwu, bo na pewno sobie nie poradzi, tłumacząc, że ma się tym w ogóle nie zajmować w ciągu najbliższych lat, można mu zrobić naprawdę niedźwiedzią przysługę.
            • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:22
              > Zostając nie pomoże nikomu. Dbając o siebie nie tylko sam się uratuje, ale jesz
              > cze zaświeci rodzeństwu zdrowym przykładem i będzie ewentualnie mógł realnie im
              > pomóc na początku ich drogi do usamodzielnienia.

              Ja uważam, że pomiędzy rozwiązaniem "zostać i nadal ratować matkę przed sobą samą" a "dbać tylko o siebie, bo reszta to nie moja odpowiedzialność" jest jeszcze spektrum innych opcji i postaw. Niech chłopak myśli, może zapyta się prawnika, może tu na forum jakaś burza mózgów też powstanie, może się znajdą jakieś rozwiązania, pomysły. Chodzi o to, żeby docenić tę chęć pomocy rodzeństwu jako coś pozytywnego i konstruktywnego, a nie wręcz odwodzić go od tego słowami "to rodzice powinni się tym zająć, to chore, żeby on to robił, on musi ratować tylko siebie" i przede wszystkim "nic nie możesz zrobić". Jego relacja z samymi braćmi to nie współuzależnienie przecież. Jak chce o nich zawalczyć, to naprawdę dobrze.

              Zupełnie nie wyklucza to pomocy rodzeństwu na początku ich drogi usamodzielniania się, ale ona to nastąpi za parę lat (w przypadku 7-latka jeszcze później) a to dla braci oznacza parę lat pozostawienia samych sobie na pastwę rodziców.
              • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:46
                falka32 napisała:

                Jego relacja z samymi braćmi
                > to nie współuzależnienie przecież. Jak chce o nich zawalczyć, to naprawdę dobr
                > ze.

                I tu się mylisz. Stawianie dobra rodzeństwa ponad swoje to częste u współuzależnionych. Zwłaszcza wchodzącego w rolę rodziców starszego rodzeństwa. A między chcieć a móc, jest duża różnica czasem. Ja chcę np. pokoju na świecie i to w sumie dobrze, ale co z tego?

                > Zupełnie nie wyklucza to pomocy rodzeństwu na początku ich drogi usamodzielnian
                > ia się, ale ona to nastąpi za parę lat (w przypadku 7-latka jeszcze później) a
                > to dla braci oznacza parę lat pozostawienia samych sobie na pastwę rodziców.

                Ustalmy może fakty
                - autor dopiero za 2 tyg będzie miał 18 lat
                - nie ma nawet matury
                - nie ma żadnych odłożonych pieniędzy, bo nie dostaje nawet kieszonkowego, przedsiębiorczo na własne potrzeby dorabia sobie odsprzedając telefony, mimo wszystko są to grosze
                - matka, której w obecnym układzie jest wygodnie i wymusza na nich posłuszeństwo ojcu, ma pełnię praw rodzicielskich
                - nawet gdyby chłopach chciał zawalczyć o prawa opieki nad braćmi to:
                - nie stać go na adwokata
                - matka jest dysfunkcyjna, ale nie na tyle patologiczna by w POLSCE jej prawa odebrali
                - nie przyznane zostaną prawa 18 letniemu dzieciakowi bez matury i pracy
                - a nawet jakby zostały przyznane, to jak mają sobie poradzić materialnie? alimentami od bezrobotnej matki? Nie byłabym pewna czy aliementów od zaradnego tatusia starczy na utrzymanie 3 dzieciaków, nie mówiąc o innych trudach rodzicielstwa. Autor przecież sam jest jeszcze nastolatkiem.

                Jak praktycznie autor ma chronić braci przed rodzicami? Jeśli zacznie działać prawnie może się zdarzyć, że ojciec cofnie fundusze i rodzeństwo z leniwą i nieudolną matką zostaną na bruku - na pewno będą mu za to wdzięczni. Aby im pomóc, musi wpierw sam stanąć na nogi. Na razie to on potrzebuje pomocy i na nikogo nie może liczyć.

                Rodzeństwo nie jest ważniejsze od autora, ratowanie go nie jest i nie powinno być ważniejsze od ratowania siebie. Nie mamy do czynienia z niezależną silną osobą, tylko młodym człowiekiem, który potrzebuje jeszcze czasu by materialnie i psychicznie uwolnić się i stanąć na nogi. Jak stanie na nogi może myśleć o pomocy rodzeństwu, ale kolejność jest taka - najpierw pomóc sobie.
              • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:46
                "jest jeszcze spektrum innych opcji i postaw"
                Jakie daj konkretne rady.

                "ego relacja z samymi braćmi to nie współuzależnienie przecież"

                Tu się mylisz, dopóki tam pozostanie wszyscy grają w te same toksyczne gierki.
                Ten chłopak nie zna, dlatego że nie zobaczył, nie nauczył się prawidłowych reakcji w rodzinie, stosunki z ludźmi. Krok do samodzielności jest właśnie krok do nauczenia się życia po za toksyczną rodziną i co to są normalne relacje.

                Dopiero potem on może pokazać je rodzeństwu i ustanowić między nimi dobre stosunki.


              • aqua48 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:50
                falka32 napisała:

                > Ja uważam, że pomiędzy rozwiązaniem "zostać i nadal ratować matkę przed sobą sa
                > mą" a "dbać tylko o siebie, bo reszta to nie moja odpowiedzialność" jest jeszcz
                > e spektrum innych opcji i postaw. Niech chłopak myśli, może zapyta się prawnika
                > , może tu na forum jakaś burza mózgów też powstanie, może się znajdą jakieś roz
                > wiązania, pomysły. Chodzi o to, żeby docenić tę chęć pomocy rodzeństwu jako coś
                > pozytywnego i konstruktywnego, a nie wręcz odwodzić go od tego słowami "to rod
                > zice powinni się tym zająć, to chore, żeby on to robił, on musi ratować tylko s
                > iebie" i przede wszystkim "nic nie możesz zrobić". Jego relacja z samymi braćmi
                > to nie współuzależnienie przecież. Jak chce o nich zawalczyć, to naprawdę dobr
                > ze.
                >
                Burza mózgów na forum powiada, że jednak Twoje podpowiedzi są niedobre dla chłopaka. Nie dajesz z resztą ani jednego konstruktywnego i rzeczowego przykładu postępowania ZGODNEGO Z PRAWEM, które autor mógłby teraz zastosować w zamian za te prowadzące pomału, ale jednak do tego żeby braciom realnie pomóc, w sytuacji gdy oni będą tego CHCIELI.
                W tym momencie martwienie się czyimś losem dla samego martwienia się może być wyłącznie destrukcyjne i prowadzić do załamania z powodu bezsilności, a nie o to wszak chodzi tylko o wsparcie i wskazanie drogi wyjścia.
                • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 18:02
                  > Burza mózgów na forum powiada, że jednak Twoje podpowiedzi są niedobre dla chło
                  > paka.

                  Burza mózgów na forum na razie się nie odbyła

                  Nie dajesz z resztą ani jednego konstruktywnego i rzeczowego przykładu po
                  > stępowania ZGODNEGO Z PRAWEM, które autor mógłby teraz zastosować w zamian za t
                  > e prowadzące pomału, ale jednak do tego żeby braciom realnie pomóc, w sytuacji
                  > gdy oni będą tego CHCIELI.

                  No nie daję, powiedziałam od początku, że takiego rozwiazania nie znam. I co z tego? Nie jestem prawnikiem. Nie jestem wszechwiedząca i nie znam rozwiązań wszystkich trudnych sytuacji międzyludzkich. Podobnie jak wszyscy tutaj na forum. Ale uważam, że trzeba ich szukać, jeżeli warto.
                  • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 18:36
                    falka32, ogólnie zawsze warto szukać rozwiązań, to prawda, że zawsze są i rozumiem, twoje nastawienie. Natomiast odpowiedź na pytanie "co można zrobić by zadbać o rodzinę/rodzeństwo?" nie pokrywa się z odpowiedzią na pytanie "co autor może zrobić". Bo zrobić można bardzo wiele, pod warunkiem współpracy pozostałych dorosłych członków rodziny i za jakiś czas rodzeństwa. Ale jedynym kto chce coś zrobić jest autor, a jego możliwości są bardzo ograniczone.
              • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:57
                Falka, podam ci taki przykład.
                Wyobraź sobie że masz męża toksycznego i macie dwójka dzieci.
                Ty chcesz żyć normalnie i normalnie poświęcać czas i wychowywać dzieci.

                Tak, ale twój mąż uznaje TYLKO toksyczne stosunki. On się nie zmieni i nie ma mowy o leczeniu/ terapii.
                Ty wracasz z pracy a on zaczyna karczemna awantura że go zdradzasz i na pewno masz kochanka, okradłaś go i go oszukałaś 3 lata temu (nie wiesz o co mu chodzi). To nie jest prawda, chcesz mieć spokój i się skupić na dzieciakach.
                Idziesz na zakupy i do fryzjera. Wracasz po 3 godzinach-dzieciaki powiedzmy 9 i 12 lat roztrzęsione, tatuś im pokazał sznura którego sobie kupił i im pokazał jak ma zamiar powiesić się na kaloryferze. Wytłumaczył im że mama jest na pewno u kochanka i więcej w życiu do nich nie wróci.
                Nie ma dnia bez emocji. Raz jest krzyk, następny dzień płacz i lament.


                No to wytłumacz mi jak się odetniesz od męża i się skupisz na pomaganiu i wychowaniu dzieci i jak będziecie mieć ze sobą dobre stosunki.
                • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 05.12.12, 15:06
                  > No to wytłumacz mi jak się odetniesz od męża i się skupisz na pomaganiu i wycho
                  > waniu dzieci i jak będziecie mieć ze sobą dobre stosunki.

                  Matko święta, błagam po raz kolejny o czytanie ze zrozumieniem.
    • hamerykanka Re: Trudna sytuacja w rodzinie 04.12.12, 17:29
      W twoim opisie odnajduje rzeczy znajome mi z wlasnego domu, wiec jako osoba ktora wyszla na prosta powiem ci tak:
      Twoja matka, jak i moja, woli grac role ofiary niz cos ze swoja sytuacja robic. Woli wyplakac ci sie w kieszen, nastawic przeciw ojcu traktujac ciebie jako bufor miedzy nimi, jako zastepczego partnera, niz sama podjac decyzje o swoim zyciu. Moja robila tak samo, manipulowala mna, walczylam w jej malzenstwie za nia, potem juz jako studentka dawalam rady, wspieralam, wykanczalam sie psychicznie od poczucia obowiazku-i ciezaru psychicznego, a ona wysluchiwala, przytakiwala...i nie robila nic. I tak cale lata. Potem doszlo wyciaganie pieniedzy, bo nie ma na utrzymanie domu (z mojego stypendium, a mieszkalam w innym miescie), na rozne wydatki.
      Faktem jest, ze Twoja matka jest leniwa i nie chce nic ze swoim zyciem zrobic-woli byc ofiara; a rozwod juz ma, dom sie jej nie nalezy, zaslanianie sie zajmowaniem siedmiolatkiem i domem to smiech na sali-bardzo wiele kobiet pracujacych laczy takie obowiazki i to z malymi dziecmi na glowie. Prawda jest, ze wbrew pozorom jest jej tak wygodniej niz znalezc mieszkanie, prace i sie wyprowadzic. Przejrzyj na oczy: to ten zly ojciec alkoholik was utrzymuje, a nie matka. Matka woli przymknac oczy i udawac ze zyje w innym swiecie, byc utrzymanka niz odejsc z honorem. Bo jej SIE NIE CHCE. I tego nie zmienisz, chocbys stanal na glowie. Ja tez walczylam , zeby moja matka sie rozwiodla, zeby zaczela byc samodzielna-woli jednak wlasne piekielko z ojcem. Jej wybor.
      Co mozesz zrobic? Dokonczyc nauke, znalezc prace lub pojsc na studia (zaleznie od wyboru sciezki zyciowej) i odciac sie od rodzicow. A rodzenstwu bardziej pomozesz, gdy bedziesz dla nich przystania w drodze do ich samodzielnosci, gdy zaoferujesz np wspolny wynajem i szukanie pracy.
    • ga_ga_aga Re: Trudna sytuacja w rodzinie 05.12.12, 14:14
      Chłopaku, twoja sytuacja jest trudna z jeszcze jednego powodu, o którym chyba jeszcze nie wspomniano w tym wątku: otóż jesteś najstarszym dzieckiem, a od najstarszego w rodzinach często oczekuje się, że będzie tym mądrzejszym, będzie pomagał w opiece nad młodszymi. Wtłacza się w najstarsze dziecko takie przekonanie, że ono jest odpowiedzialne za młodsze rodzeństwo i nie może się uchylać od odpowiedzialności za młodsze dzieci. To oczywiście nie jest fair wobec najstarszego, ale niektórzy rodzice bardziej albo mniej świadomie jednak wywierają taką presję na najstarszym. Jeżeli rodzice są wydolni i rodzina jest ok, to nawet jeśli oczekują od najstarszego więcej odpowiedzialności w stosunku do rodzeństwa niż od młodszych dzieci w stosunku do starszego, nie musi to mieć destrukcyjnych skutków dla najstarszego. Jednak w twoim przypadku po pierwsze: jesteś najstarszy a do tego dochodzi jeszcze cała masa innych rodzinnych problemów w tym obciążanie ciebie problemami życiowymi rodziców. Dlatego podpisuję się pod słowami poprzedniczek, które mówią ci: myśl przede wszystkim o sobie. To jest czysty przypadek, że jesteś najstarszy i fakt że jesteś starszy zaledwie o 2 lata od młodszego brata nie czyni ciebie odpowiedzialnym za jego życie (a już tym bardziej nie jesteś w stanie w swojej obecnej sytuacji przejąć obowiązków rodzicielskich wobec 7 - latka). Więź braterska pomiędzy tobą a twoim o dwa lata młodszym bratem nie powinna polegać na tym, że starasz się być dla niego jak rodzic. Powinniście się oczywiście wspierać, ale na zasadach braterstwa - jeden pomaga drugiemu i odwrotnie, solidarnie. Stąd moje pytanie: a jak w tej sytuacji radzi sobie twój 16-letni brat? Jak mu idzie nauka w szkole? Czy on też jest posyłany do pracy w firmie ojca? Czy on też jest wtajemniczany w szczegóły z intymnego pożycia rodziców, wie o "kochance" ojca? Buntuje się czy zachowuje się raczej biernie? Potraficie sie porozumieć, czy żyjecie obok siebie?
      Pytam, ponieważ za dwa lata twój brat będzie w tej samym punkcie życiowym, co ty teraz. Formalnie dorosły. Pytanie, jak on się do tego przymierza? Pytam pod kątem tego, czy wy dwaj, skoro jest miedzy wami tak mała w sumie różnica wieku, potraficie się wspierać?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Trudna sytuacja w rodzinie 07.12.12, 01:01
      Rozumiem i doceniam Pana zaangażowanie w sprawy rodzinne oraz relację między mamą a ojcem. Jednak uważam, że to zaangażowanie jest nadmiarowe. Przejmuje Pan na siebie rolę dorosłego, którym Pan jeszcze nie jest. W każdym razie na pewno nie emocjonalnie. W tym względzie należy się Panu oparcie w dorosłych, którego za ich sprawą Pan nie ma. Dlatego odżegnywanie się od skorzystania z pomocy psychologa lub , ostatecznie, z pomocy pedagoga szkolnego, uważam z wielce nieroztropne z Pana strony. Powinien Pan zwrócić się po pomoc i znaleźć oparcie w trudnej sytuacji.
      Pana relacje z ojcem, niezależnie od sytuacji z przeszłości, mają charakter naturalnego buntu młodego człowieka i kontestowania postawy ojca. Taki czas.
      W tym kontekście bycie obrońcą mamy stawia Pana w lepszej sytuacji i może postrzegać Pan siebie jako bardziej sprawczego niż to jest możliwe w Pana wieku.
      Dlatego ważna jest teraz dla Pana pomoc psychologiczna, aby udźwignąć tę trudną rodzinną sytuację. Nie warto się jej obawiać, bo może ona mieć pozytywny wpływ na Pana dorosłe życie i jeszcze zmienić to co zostało nadwątlone. A to jest teraz najważniejsze. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • paris-texas-warsaw Re: Trudna sytuacja w rodzinie 12.12.12, 13:33
        Falka, ja nie wiem do końca, o czym Ty piszesz, gdyż generalnie:
        1) Autor wątku opisał przede wszystkim swoje problemy - w tym brak możliwości nauki na skutek nadmiernego obciążenia pracą, za którą nie dostaje wynagrodzenia, - i chyba jest jasne, że trzeba wszystko zrobić by chłopak mógł korzystać z pełni swoich praw czyli m.in. prawa do nauki,
        2) Autor opisał tez problemy rodzinne przez pryzmat matki i jej sytuacji małżeńskiej (matka mu się zwierza, brak informacji, jak ojciec na relację z matką się zapatruje) - na czyjeś relacje małżeńskie mało kto oprócz takiej pary ma wpływ.
        Autor dogłębnie nie opisuje problemów rodzeństwa - nie pisze, że też nie mogą się uczyć, lub pracują jako nieletni bez wynagrodzenia. Więc przed czym ma ich ratować? Jasne chyba jest, że jeśli ma braci, to wspólnie żyją, rozmawiają się, bawią - jeśli chcą. I nikt wzmacniania więzi z braćmi nie odradza. Pośrednio opisana sytuacja wskazywać może na problemy braci wynikające z napięć w domu, ale te problemy ma też Autor wątku i raczej mało co może z tym zrobić, nawet dla własnego spokoju, oprócz wzywania policji. Czy oczekujesz, że powie rodzicom, żeby się nie kłócili i byli dla siebie mili, to braciom będzie też milej? Rzeczywiście, takiej rady tu zabrakło!
        • falka32 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 13.12.12, 00:55
          > Autor dogłębnie nie opisuje problemów rodzeństwa - nie pisze, że też nie mogą s
          > ię uczyć, lub pracują jako nieletni bez wynagrodzenia. Więc przed czym ma ich r
          > atować?

          Ekhm, może przed tym samym, co siebie, czyli spędzeniem dzieciństwa, młodości w przemocowym, toksycznym domu?
          • krokodil123 Re: Trudna sytuacja w rodzinie 13.12.12, 08:07
            Mi brak słów i erudycji żeby ci to wyjaśnić i proszę pani Agnieszki o pomoc w tym.

            To co proponujesz jest nie osiągalne. Młody chłopak który ma problemy ze sobą, swoim życiem i swoimi emocjami ma wchodzić w buty swoich rodziców i brać na barki odpowiedzialność za swoje rodzeństwo.
            To się nie da, dlatego że po pierwsze chłopak nie jest na tyle dojrzały i silny psychicznie (a ta dojrzałość i siła osiągnę kiedy sam stanie na nogi co mu doradzamy).
            Po drugie nie ma w tej chwili wzorca.
            On nie wie jak się to robi, on ma przykład i nakaz robić to co albo mamusia, albo tatuś robią. W toksycznym domu się gra na ich warunkach i brak innej możliwości i kropka!
            Tam jest nakaz, wszystko normalnie jest zabijane i tłamszone w zarodku.
            Skąd ma chłopak wiedzieć że są inne drogi, inne życie?
            Zobaczy dopiero jak się odetnie od gierek i w innym świecie zobaczy że są inny ludzie, żyjący inaczej.
            Ja próbowałam to wytłumaczyć ci jak najprościej. Może ktoś inny da radę.
            • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 13.12.12, 09:43
              Falka jest pozornie idealistką, która chce dobrze. Nie ma pomysłu jak, ale chciała by zbawić cały świat i uważa, że inni powinni się do tego poczuwać, a jak nie to nie chcą dobrze. Tylko nie rozumie, że takie osoby jak ona i takie gadanie niejedno dorastające dziecko z toksycznego domu wpędziło w gigantyczne poczucie winy. Bo myśli o sobie a nie ratuje rodzeństwa, a sam ledwo zipie. Bo gdyby się naprawdę postarał to... Falka nie bierze pod uwagę realnych możliwości psychicznych 17-latka, ograniczeń prawnych, sytuacji materialnych. W idealnym świecie coś powinno się móc zrobić, więc skoro autor chce działać, to on jest odpowiedzialny, za znalezienie i zrealizowanie tego idealnego rozwiązania. A to autor potrzebuje pomocy i jemu samemu odcięcie się psychiczne, nauczenie zdrowych wzorców postępowania oraz zadbanie materialne o siebie może zająć sporo czasu. Moim zdaniem nikt nie ma prawa wymagać od niego czegokolwiek więcej. A skupianie się nie na tym jak jemu pomóc a na tym jak on ma pomóc rodzeństwu, jest wbijaniem go w poczucie odpowiedzialności za nie.

              Ktoś kiedyś fajnie napisał, że można oczywiście bardzo doceniać gdy ktoś potrafi znaleźć w sobie nieludzką siłę i zrobić coś wspaniałego, ale nie można od ludzi wymagać takiej heroicznej postawy. Jeśli autor szybko stanie na nogi, rodzeństwo wyrazi chęć bycia ratowanym i pojawi się konkretny pomysł i możliwości jak je zrealizować - czemu nie. Ale ustawianie sytuacji na początku jako mającej dążyć do ratowania rodzeństwa uważam za obciążanie chłopaka odpowiedzialnością ponad jego siły. To inni dorośli powinni pomóc i jemu i jego rodzeństwu, nie on.
              • sorvina Re: Trudna sytuacja w rodzinie 13.12.12, 14:03
                Wyszedł mi atak personalny, nie tak miało to być. Przepraszam.

                Uczciwiej jest pisać o pewnej postawie, której nie lubię. Bronienia cudzej moralności i nadawania sobie prawa do wciskania komuś odpowiedzialności ponad siły. To naprawdę bardzo łatwe i nic nie kosztuje - pokrzykiwać sobie jak to źle się dzieje i że, KTOŚ powinien coś zrobić. Deklarując jednocześnie, że nie ma się samemu ŻADNYCH pomysłów jak to zrobić, ale pewnie coś można, niech INNI coś wymyślą. (A inni widzą jaka jest sytuacja, że zrobić wiele można tylko przy współpracy rodziców, autor możliwości ma bardzo ograniczone.) Jak się znajdzie frajer - na tyle wrażliwy i niedojrzały by dać sobie taką odpowiedzialność wcisnąć, to usłyszy plany szlachetnej działalności jaką MA wykonać. A jak nie podoła to jego wina, obrońca moralności umywa rączki, przecież chciał dobrze. Zbawianie świata cudzymi rękami jest takie przyjemne....

                Chciałabym zauważyć, że autor zgłosił się po pomoc DLA SIEBIE. Jest na początku drogi do zmiany czegokolwiek. Na razie nawet nie potrafi nazwać co naprawdę dzieje się w jego domu, dostrzec co realnie on może zrobić i jak chronić siebie. Snucie planów jak ma ocalić swoje rodzeństwo jest w tej sytuacji sporym nadużyciem. Taką rozmowę można przeprowadzić za może 2 lata, jak autor będzie na innym etapie życia a młodsze rodzeństwo podrośnie i zacznie samo planować co dalej.

                Co ciekawe, bardzo chętnie wciskają w rolę odpowiedzialnych za rodzinę najstarsze rodzeństwo różne wujki i ciocie, które boją się, że winnym przypadku problematyczna rodzinka zwali im się na głowę. Ale SAMI nigdy nic nie zrobią poza hasłami "musisz, to twoja rodzina/rodzeństwo, jesteś odpowiedzialny". A to właśnie dorośli mają możliwości tej rodzinie pomóc. Choć też tylko do pewnego stopnia. Tylko gadanie nic nie kosztuje a realna pomoc owszem. Uważam jednak, że jeśli ktoś nie chce/nie potrafi realnie komuś pomóc, to powinien się powstrzymać przed uwagami, co ta druga osoba POWINNA zrobić, bo ona radzi sobie tak jak potrafi. I jak uda jej się samej sobie pomóc i się nie stoczyć, to już będzie sukces.
                A pretensje odnośnie losów młodszego rodzeństwa powinno się kierować tam gdzie leży odpowiedzialność - do ich rodziców. Do państwa, które nie zorientowało się, że 3 dzieci ma oficjalnie samotna matka bez dochodów i alimentów. Do szkoły, która nie rozmawia z rodzicami, dlaczego uczeń przychodzi nieprzygotowany i nie wie, że zamiast się uczyć zapitala w firmie ojca itp.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka