walka o dziecko - proszę o opinię

05.12.12, 15:47
jestem mamą 2 dzieci, 10-latki i prawie 6-latka, jestem mężatką z długim stażem, drugie dziecko mimo że urodziło się w trakcie trwania małżeństwa nie jest biologicznym dzieckiem mojego męża, mój mąż wie o tym od samego początku, wybaczył mi, ja zrozumiałam swój błąd (po czasie), wspólnie wychowujemy dzieciaczki, i naprawde jest między nami bardzo bardzo dobrze.
Biologiczny ojciec owszem chciał się z dzieckiem widywać- a raczej spotykac na placu zabaw kiedy mu było wygodnie, nie ponosząc za dziecko żadnej odpowiedzialności - również finansowej.
Ja owszem, pozwalałam na te krótkie spotkania, ale od prawie 2 lat tych spotkań nie ma, ja urwałam kontakt ale również i on na te spotkania nie nalegał.
Teraz chce walczyć o dziecko, nachodzi nas w domu, w przedszkolu, chce iść do sądu. I tu pojawia się moje pytanie - gdyby doszło do sprawy sądowej - i dziecko dowiedziało by się prawdy jak to może wpłynąć na jego rozwój? dodam że dziecko nie ma świadomości istnienia innego ojca niz tego który go wychowuje i jest z nim na codzień. Więź między synem i ojcem jest bardzo bardzo silna, mój mąż to naprawde fajny facet i bardzo dobry tata.
Była taka chwila że zaczełam zastanawiac się czy robię dobrze, ale po tym co usłyszałam od o.b wątpliwości mi przeszły, ow "tata" na moje pytanie jak sobie wyobraża tą sytuację, że dziecko będziemiało dwóch tatusiów odpowiedział mi że on doprowadzi do tego że dziecko będzie miało tylko jednego tatę - jego - powiedziałam mu że dziecko bardzo kocha tego tatę którego ma, który go wychowuje odpowiedział że ta relacja się skończy bo syn jest "jego" (mówi o nim jak o zabawcę). Bardzo boję się o moje dzieci, teraz mają szczęśliwy dom a co będzie później?
Dodam że formalnie ojcem dziecka jest mój mąż, a ojciec biologiczny w tej chwili nie ma żadnych praw
    • yoma Re: walka o dziecko - proszę o opinię 05.12.12, 15:58
      Dwa pytania:

      1. biologiczny ojciec obudził się po sześciu latach, dobrze rozumiem?

      2. czy tobie zależy na kontakcie biologicznego ojca z tobą i dzieckiem? Jeśli tak, to czemu?
      • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 05.12.12, 16:01
        mi na kontaktach nie zależe, wręcz odwrotnie.
        Biologiczny miał kontakt z dzieckiem przez pierwsze 3 lata ale to był kontakt na zasadzie "zabawa na placu zabaw 30 minutowa" nigdy nie chciał wziąć odpowiedzialności za dziecko - takiej prawdziwej, wielokrotnie dawałam mu sznsę, ja kontakt urwałam, przez prawie 2 lata miałam spokój - były sporadyczne smsy z pytaniem o dziecko a teraz zaczeła się walka, coraz bardziej natarczywa.
        • yoma Re: walka o dziecko - proszę o opinię 05.12.12, 16:16
          A to spuścić na drzewo, z założeniem sprawy o nękanie włącznie, jeśli będzie to konieczne. Domniemanym ojcem dziecka jest mąż matki, a jeśli biologiczny chciał udowadniać swoje prawa do dziecka, to mógł to zrobić po jego narodzinach. Jest na to określony czas, nie pamiętam ile, ale na pewno nie sześć lat.

          Inaczej mówiąc: ojcem dziecka jest w świetle prawa twój mąż i nie ma ludzkiej siły, żeby to odkręcić. Może to najwyżej zrobić samo dziecko po dojściu do pełnoletności.
          • yoma Re: walka o dziecko - proszę o opinię 05.12.12, 16:18
            PS Czyli jeśli nawet biologiczny pójdzie do sądu, to sąd mu pozew oddali bez rozpatrywania, termin minął. Tak więc jeśli dziecko się dowie, jak to jest z tymi tatusiami, to nie z sądu.
            • paris-texas-warsaw Re: walka o dziecko - proszę o opinię 05.12.12, 17:18
              Dla mnie obecna sytuacja to przykład sytuacji, gdy jaki by nie był stan prawny, możliwy lub nie do zmiany, sprawa ewentualnie wygrana lub nie przed sądem, to rzeczywistość jest jaka jest. Dziecko jest biologicznym dzieckiem innego człowieka niż ojciec prawny. Ja bałabym się aż tak ingerować w życie innej osoby – zwłaszcza tego dziecka (ale nie tylko – i drugiego dziecka, biologicznego ojca, krewnych biologicznych i być może obecnych krewnych np. dziadków ze strony prawnego ojca nie znających pochodzenia dziecka) poprzez ukrywanie prawdy. Czasem nawet jeśli posiada się tytuł prawny do jakiegoś przedmiotu, to czuje się, że to jest tylko jakiś prawny tytuł nadany przez sąd, a wiele czynników świadczy, że dana rzecz może bardziej przynależeć do innej osoby. Takich niejasnych sytuacji bałabym się jeśli chodzi o życie własnego dziecka. Chodzi mi nawet nie o to, kto figuruje w akcie urodzenia, ale o prawo dziecka do informacji o jego pochodzeniu. Wychowanie jest bardzo ważne, więzi stworzone przez lata też, ale genetyki wg mnie się nie oszuka – kto spotkał kiedyś kogoś ze swojej rodziny, kogo z jakichś względów nie miał możliwości znać przez długie lata i odkrył jak są do siebie podobni, jak dużo cech mają wspólnych, to pewnie wie o co mi chodzi. Nie ukrywałabym też prawdy przed dzieckiem z powodu, że ona może wyjść w różnych momentach – o biologicznym ojcostwie może wiedzieć wiele osób, od których dziecko może się tego dowiedzieć. Łatwiej taką prawdę usłyszeć pewnie we własnym domu. W tak trudnej sytuacji nie ufałabym też, że zawsze obecny prawny ojciec będzie tak samo traktował dwoje dzieci. Nie można nigdy wykluczyć rozstania, czy jakiegoś ponownego kryzysu – wtedy obecny prawny ojciec mógłby zmienić swoje nastawienie. Ja bałabym się też sytuacji, że dziecko dowie się, że biologiczny ojciec chciał mieć z nim kontakt, a ja bym tego zabroniła. Ukrywając pochodzenie dziecka, czułabym się jak jakiś demiurg, a wg mnie rodzice to nie demiurgowie.
              Generalnie poinformowałabym dzieci, jak wygląda sprawa ojcostwa – z uwagi, że jest to bardzo sprawa już „zadawniona” pewnie poradziłabym się jakichś kompetentnych psychologów dziecięcych, może zajmujących się adopcją, lub rodzinami tzw. patchworkowymi.
    • enith Re: walka o dziecko - proszę o opinię 05.12.12, 17:24
      Z powództwem o ustalenie ojcostwa kochanek może wystąpić aż do dnia osiągnięcia przez dziecko pełnoletności (art. 84 par. 1 KRiO). Do tego jednak chyba należałoby najpierw zaprzeczyć ojcostwo twojego męża, ale wy z takim powództwem przecież nie wystąpicie, to raz, dwa, nawet jeśli chcielibyście, to minął na to termin (sześć miesięcy od dnia urodzenia dziecka), trzy, kochankowi to powództwo nie przysługuje. Poczytaj oddział drugi KRiO, artykuły 62 - 86 o ojcostwie, uznaniu, zaprzeczaniu itd. A najlepiej przejdź się do dobrego prawnika od spraw rodzinnych i zwyczajnie zasięgnij opinii. Będziesz wiedzieć na czym prawnie stoisz, jakimi narzędziami dysponujecie wy, a jakimi kochanek. Wydasz parę stów, ale spokój i pewność, że kochanek nie może wam nabruździć, jest bezcenny.
      • mawitka Re: walka o dziecko - proszę o opinię 06.12.12, 12:03
        przecież już pytałaś o to na e-mamie i dostałaś mase wyczerpujących odpowiedzi
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,140903837,140903837,walka_o_dziecko.html
        • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 06.12.12, 13:26
          napisałam tutaj bo również oczekuję na opinię psychologa, co w tej sytuacji byłoby najlepsze dla dziecka
          • yoma Re: walka o dziecko - proszę o opinię 06.12.12, 13:35
            IMHO prawda, bo się dowie wcześniej czy później, a jeśli były atakuje, to raczej wcześniej.

            BTW były się spotykał z dzieciakiem na placu zabaw i co? Nigdy mu się nie wypsnęło "synku mój najdroższy"?
            • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 06.12.12, 13:52
              mówił tak ale dziecko było tak małe że nic kompletnie nie pamięta, dziecko mysli że to mój kolega, ale - tego całkiem nie rozumiem bo nigdy z małym nie rozmawiałam na jego temat, (napewno nic złego nigdy o nim nie powiedziałam przy dzieciach), boi się go, starsze do tego stopnia się go boi że nie chce wyjść z domu jak widzi go przez okno- a on lubi wystawać pod naszym domem w czasie gdy trezba dzieci zaprowadzić do szkoły, przedszkola
              • morekac Re: walka o dziecko - proszę o opinię 06.12.12, 18:50
                tego całkiem nie rozumiem bo nigdy z małym nie rozmaw
                > iałam na jego temat, (napewno nic złego nigdy o nim nie powiedziałam przy dziec
                > iach), boi się go, starsze do tego stopnia się go boi że nie chce wyjść z domu
                > jak widzi go przez okno- a on lubi wystawać pod naszym domem w czasie gdy trezb
                > a dzieci zaprowadzić do szkoły, przedszkola
                Naprawdę, powiedzcie dzieciom. Bo ty dorobisz się nerwicy (że sprawa się rypnie), starsze dziecko też wpędzisz w nerwicę (o ile już nie ma), a młodsze i tak się dowie, tylko nie od was i w najmniej sprzyjającym momencie. Takie tajemnice zawsze wyłażą wtedy, kiedy nie trzeba.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: walka o dziecko - proszę o opinię 11.12.12, 09:54
      Dziecku trzeba powiedzieć prawdę. Trudno, dorośli którzy stworzyli taką sytuację, powinni ją odpowiedzialnie przekazać obojgu dzieciom, szczególnie jednak młodszemu. Za to jest odpowiedzialna cala Wasza trójka czyli Państwo i biologiczny ojciec. Ukrywanie prawdy jest spowodowane lękiem dorosłych. A to nie może być doradca.
      Ukrywanie tak istotnej dla poczucia tożsamości człowieka informacji ma ogromne znaczenie dla jego poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Dla 6 latka to pozornie może jeszcze nie mieć takiego znaczenia, bo on dopiero uczy się poznawania świata i relacji. Starsze dziecko może już łączyć fakty, pytać, nie rozumieć , czuć niepokój kim jest i dlaczego w czymś się odróżnia od rodziny. Teraz wydaje się Pani, że ma Pani kontrole nad sytuacją. Ale Pani dziecko dorośnie i te kontrolę może naruszyć. Stworzyć się może konflikt, który w i tak zagmatwanej sytuacji nie jest potrzebny.
      Z jakiś jednak powodów zbadanych psychologicznie dzieciom adopoowanym mówi się o ich pochodzeniu od razu.
      Powiedzenie prawdy nie musi, a nawet nie powinno oznaczać zmiany w życiu dziecka. Jego prawo i psychologia każą aby pozostał w bezpiecznej i spójnej rodzinie, w jakiej się teraz wychowuje.
      Zastanawia mnie natomiast powód nagłego nastawania biologicznego ojca na spór o dziecko a nie tylko na kontakty i uczestniczenie w jego wychowywaniu. Coś musiało się wydarzyć. Może Pani to wie, czemu pojawiło się nagłe agresywne nastawienie.
      Dla dobra dziecka negocjować należy spokój i uznanie powiedzenia prawdy za wspólny z nim priorytet, niż zaostrzać konflikt co radykalizuje stanowiska i nie wiedzie do konsenusu.. Biologiczny ojciec dziecka to nie cało zło tej sytuacji. Agnieszka iwaszkiewicz
      • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 15:25
        BARDZO DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDZ, NIKT POZA NASZĄ TRÓJKĄ NIE WIE O CAŁEJ SYTUACJI I CHYBA RÓWNIEŻ DLATEGO TAK BARDZO BOIMY SIĘ TEGO CO SIĘ STANIE GDY SIĘ WYDA..
        BIOLOGICZNY OJCIEC MÓWI ŻE JAK JUŻ WYGRA W SĄDZIE TO ON BĘDZIE GO WYCHOWYWAŁ, I DOPROWADZI DO KONFLIKTU MIĘDZY MOIM MĘŻEM A SYNEM, CHCE ZMIANY NAZWISKA DZIECKA, TRAKTUJE DZIECKO JAK ZABAWKĘ KTÓRĄ MOŻNA SOBIE ZABRAĆ Z PUŁECZKI GDY JUŻ ZNUDZIŁY SIĘ INNE.
        NIEWIEM CO SIĘ STALO ŻE TAK NAGLE (PO TAK DŁUGIM CZASIE) NAGLE TAK BARDZO ZAPRAGNĄŁ WALCZYĆ, JA Z NIM JA MIALAM KONTAKTU,
        • mozambique Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 15:40
          nikt poza trójką ? tjaaaaa

          ojciec biologiczny na pewno powiedzial kilku zaufanym ludziom ( moze komus z rodziny ) chocby po to zeby miec ewentualne poporacie na sprawie sądowej , ten ktos powiedzial tylko swojej drugiej połówce

          twoj mąz po kileichu tez pewnie bąknął ( albo bąknie) komus

          ty , jak znam kobiety , powiedzialam w najwiekszej tajeamnicy tylko matce, siostzre albo najlepsiejsiej przyjaciółce , zeby zebrac pare porad

          w sumie, o sprawie wie pewnie tylko jakies 10 osób

          niedlugo dowie sie dziecko
          • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 19:31
            wie moja siostra i faktycznie mama i rodzeństwo ojca b. ale oni mnie nie znają, nigdy nawet z nimi nie rozmawiałam, mój mąż nie pije więc nie ma szasn żeby powiedzieł "przy kielichu"
            • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 19:33
              ale nie wiedzą rodzice mojego męża, nie wiedzę pradziadkowie mojego syna, nie wie moja mama. Myślę że kiedyś trzeba będzie powiedzieć dziecku ale po co teraz? dziecko przecież ma normalny dom, ojciec biologiczny nie chciał takiego domu mu stworzyć, nie poczuwał się do odpowiedzialności za dziecko, żadnej..nawet finansowej.
              • enith Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 20:09
                > Myślę że kiedyś trzeba będzie powiedzieć dziecku ale po co teraz?

                A po to, żeby nie dowiedziało się o całej sprawie od kogoś innego. Co zrobisz, gdy twój eks kochanek zaczepi twoje dziecko pod szkołą i powie, że jest jego tatą, i że ma zamiar o nie walczyć w sądzie? Wiesz, jaką twoje dziecko może przeżyć traumę? Zwłaszcza, że kochanek z twojego opisu wygląda na człowieka zdesperowanego i gotowego do walki, uczciwej czy nie. Nie uważasz, że lepiej będzie, gdy siądziecie z dziećmi i wspólnie z mężem wyjaśnicie sytuację ZANIM bomba wybuchnie? I zapewnicie dziecko, że ten pan może i jest tatą, ale to nie ma znaczenia, bo na zawsze będzie waszym synem? Ja rozumiem twoje obawy przed otwarciem tej puszki Pandory, ale z dwojga złego wolałabym powiedzieć o tym dziecku sama, zanim obcy facet zrobi to za ciebie i to w sposób, który niekoniecznie musi ci się spodobać. Po co narażać malucha na traumę, jak można tego uniknąć?
              • yoma Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 20:23
                I jeszcze wie całe forum, a świat jest mały jak jasna cholera. Naprawdę, Kasiu, lepiej będzie powiedzieć.

                Natomiast nie masz żadnych, najmniejszych podstaw, żeby bać się biologicznego i sądu. Nie ma ludzkiej siły, która prawnie zabrałaby wam dziecko. Mnie nie musisz wierzyć - przejdź się do byle jakiego prawnika, taka prosta porada ze stówę kosztuje, powie ci to samo.

                I osobiście ci radzę spuścić biologicznego po brzytwie. Niech się nie plącze i nie mąci.
                • verdana Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 21:32
                  Przede wszystkim wie ojciec biologiczny, w którego interesie jest poinformować dziecko, ze go okłamujecie i to on jest prawdziwym ojcem, a nie zupełnie obcy facet, który go tylko wychowuje i ukradł go prawdziwemu tatusiowi. Naprawdę chcesz, aby dziecko dowiedziało sie w ten sposób prawdy? Bo wtedy moze się okazać, zę biologiczny ojciec będzie dla niego jedynym wiarygodnym rodzicem - a ty i twój maż osobami, którzy go okłamywali przez całe życie.
        • morekac Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 22:57
          NIKT POZA NASZĄ TRÓJKĄ NIE WIE O CAŁEJ SYTUACJI I
          > CHYBA RÓWNIEŻ DLATEGO TAK BARDZO BOIMY SIĘ TEGO CO SIĘ STANIE GDY SIĘ WYDA..

          To wyjdzie na jaw - nie będziesz przecież całe życie pilnowała syna, żeby się jego ojciec biologiczny do niego nie zbliżył - bo kiedyś musisz wypuścić dziecko spod skrzydeł. A twoje starsze dziecko też czuje pismo nosem.
          A co się stanie, jeśli powiecie teraz? Nic się nie stanie.No, może ty przestaniesz się bać, że się sprawa rypnie, a córka przestanie się bać dziwnego gościa wystającego pod domem - nie będzie już dla niej kimś przerażającym. Zaś biologiczny ojciec twojego syna straci możliwość szantażowania ciebie.
          • kasi-a789 Re: walka o dziecko - proszę o opinię 15.12.12, 17:44
            biologiczny nie posiada uczuć wyższych, proponowalam mu wizytę u psychologa (nasza trójka, albo negocjatora, chciałam pogadać z kimś mądrzejszym i obiektywnym o tym co w tej sytuacji jest najlepsze dla dziecka i jak ewentualanie mu powiedzieć) nie zgodził się kategorycznie - proponowałam kilka razy, uważa że wie najlepiej co jest najlepsze dla dziecka, dla dziecka które go nawet nie pamięta.
            Dziwi mnie to że tak walczy teraz, a kiedy dawalam mu sznsę to podkulił ogon i uciekł
    • marianka_marianka Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 21:44
      Z tego co mi wiadomo ojciec biologiczny w tej konkretnej sytuacji może sobie co najwyżej pokiwać palcem w bucie.
      Może spotkajcie się we trójkę na neutralnym gruncie. Pogadajcie, jak ludzie. Odwołaj się do jego uczuć wyższych, jeżeli takowe posiada. Naruszanie spokoju dziecka, nie wywoła w nim gwałtownego przypływu uczuć do nieznanego ojca. Raczej strach. Na tym mu zależy? Dziecko ojca ma i tak powinno pozostać.
      • mwiktorianka Re: walka o dziecko - proszę o opinię 14.12.12, 22:23
        Lepiej powiedzieć teraz, ponieważ kilkuletnie dziecko, przyjmie taką informację naturalnie, wyobraź sobie siebie w wieku lat nastu, dowiadującą się, że twój ojciec, nie jest twoim ojcem biologicznym.....Jeśli będziecie zwlekać z tą decyzją to macie dwie alternatywy;
        1. Dowie się od kogoś postronnego i przestaniecie być dla niego wiarygodni.
        2.Powiecie mu sami i będzie miał żal dlaczego przez tyle lat go okłamywaliście.
        • paris-texas-warsaw Re: walka o dziecko - proszę o opinię 15.12.12, 18:31
          Nie opisujesz, jak dokładnie przebiegał Twój związek z biologicznym ojcem dziecka, ale jeśli starsze dziecko miało w momencie narodzin rodzeństwa ok. 4 lat, to ten związek, albo przynajmniej konflikt między rodzicami, nie przebiegał poza jego świadomością. Z jakichś względów dzieci teraz boją się tego człowieka, przyczyn może być wiele – może wyczuwają lęki rodziców, może coś jednak słyszały z rozmów rodziców, może coś pamiętają, itd. Jeśli młodsze dziecko nie miało kontaktów z biologicznym ojcem od dwóch lat, czyli ostatni kontakt miało w wieku ok. 4 lat, to też nie do końca jestem przekonana, że na pewno go nie pamięta. Zresztą podejrzewam, że mimo, że wydaje Ci się to bardzo mało prawdopodobne, to nawet jeśli nic wprost byście dzieciom nie powiedzieli, to za kilka-kilkanaście lat starsze dziecko samo mogłoby posiadając już większą wiedzę o świecie wydedukować tę ukrywaną prawdę, gdyż teraz zna jej elementy, ale możliwość złożenia poszczególnych elementów być może przekracza jego zdolności intelektualne. To, że dzieci zapamiętają na lata dziwnego pana, który teraz wystaje przed oknami to jest pewne. Takich spraw długo się nie zapomina. Ja bym jak najszybciej wyjaśniła dzieciom tę sytuację, sama poszła do psychologa, nie oglądała się na ojca biologicznego, czy chce współpracować czy nie. Z tego co piszesz, to prawdę i tak już zna „pół wsi” – jeśli wie np. Twoja siostra to może i jej partner, a w sytuacji np. ich konfliktu mógłby się chcieć na niej zemścić poprzez wyjawienie tej tajemnicy. Zresztą możliwości jest milion. Wystarczy, że za kilka lat testy na ojcostwo będą dostępne już jako aplikacje w komórkach i sobie dzieciaki porobią dla śmiechu (zajrzyj do ostatniego „The Economist” – jak nie wierzysz:)))
          Generalnie, to już z adopcji dzieci mało osób robi wielkie tajemnice, raczej powszechnie przyjmuje się, że dla dzieci lepiej jest znać prawdę o ich pochodzeniu, to zresztą pisze Ci też psycholog Pani Agnieszka. Wydaje mi się, że zasłaniacie się lękiem o psychiczną stabilność dziecka (ja bym jednak myślała o dzieciach raczej), a tak naprawdę pewnie boicie się sami konfrontacji z ich wyobrażeniami o Was jako rodzicach i konfrontacji z otoczeniem, bo trudno wymagać od dzieci dyskrecji. Wydaje mi się, że dla młodszego dziecka na tym etapie rozwoju jeszcze by to było łatwe do przełknięcia (o ile odpowiednio podane…), myślę, że gorzej może być z 10-letnią siostrą. A wiadomo dzieci w jednym domu, to swoista jedność...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja