Życie z DDA

08.12.12, 18:26
Wiele tu wątków na temat DDA, ale nie znalazlam żadnego na temat partnerów DDA, żon/mężów itd. Są tu tacy? Jak Wam się żyje?
Cierpicie z powodu braku bliskości, zainteresowania ze strony partnera? jego egocentryzmu?
Jak sobie z tym radzicie?
    • gazeta_mi_placi Re: Życie z DDA 08.12.12, 20:56
      Znam egocentryków nie będących DDA.
    • dziewczyna_z_grzywka Re: Życie z DDA 08.12.12, 21:13
      ludzie z DDA nie wszyscy mają takie same "zachowania"..
      zresztą DDA raczej potrzebują bliskośći, może skupiają sie za bardzo na sobie ale to też zależy
      Czy ty żyjesz z kimś DDA?
      • 8adu.sia Re: Życie z DDA 09.12.12, 10:06
        Tak, mój partner jest DDA. Nie potrafi mówić o uczuciach i nie lubi słuchać o moich, nie rozumie, że bliskość to nie tylko buziaczki i przytulanie.. Skrytykowany strzela focha, a każde stwierdzenie faktu traktuje jako krytykę, bierze ją do siebie i obraża się.
        Nie potrafi wyrażać emocji, żadnych, jest zamknięty w sobie, no i ...dzieki temu nie umie też okazywać mi wsparcia, zawsze muszę sobie radzić sama. Jest nadodpowiedzialny jesli chodzi o pracę, natomiast dziecko...hmm, najlepiej jakby samo się wychowało. Nie ma wzorców.
        • dziewczyna_z_grzywka Re: Życie z DDA 09.12.12, 10:57
          a czy on w ogóle wie ze jest DDA?
          tzn wiesz niektórzy ludzie sa w rodzinach gdzie rodzic/rodzice sa alkoholikami a oni myslą ze tak mialo byc ze z nimi wszystko jest ok bo nie piją bo wyszli na ludzi itd. czy on zdaje sobie spawe ze swojej "inności"?
          bo jeśli tak to terapia może mu pomóc choćby w tym, zeby zrozumieć pewne mechanizmy i zobaczyć, ze te jego nie sa normalne...
          a z drugiej strony jeśli Ty wykazujesz sie w tej relacji dużą cierpliwością to chwała Ci za to ale nie bedziesz szczęśliwa tyle, że można to zmienić, tylko on musi sobie uświadomić że ma problem.
          Niektórzy DDA tak mają nadobowiązkowi w pewnych dziedzinach natomiast bezradni w kontakatch z ta dtuga osobą
          • 8adu.sia Re: Życie z DDA 09.12.12, 14:48
            Wie dopiero od niedawna, bo sam sie nigdy nad tym nie zastanawiał, wyszło przez przypadek. Ja na poczatku "walczyłam" o niego, probowałam "nauczyć" normalnych zachowań, ale z biegiem lat traciłam cierpliwość. No i teraz, on chodzi na terapię, a ja już nie mam cierpliwości.
            Zawsze bylo tak, że miałam w domu odpowiedzialnego partnera jesli chodzi o finanse, ale tez dziecko, jesli chodzi o życie emocjonalne, uczuciowe...rozmowy to były monologi, moje..nigdy o nic nie pytał, nie troszczył się. Wiem, że nas kocha i po prostu inaczej nie potrafi..Ale mnie to męczy..chyba wpadłam w depresję...
            Terapia podziała za jakiś czas, nie od razu, a co ja mam robic do tego czasu?
            Próbowalam zająć się sobą, dzieckiem, to nie dziala, ja potrzebuję partnera.
            • notting_hill Re: Życie z DDA 09.12.12, 18:48
              Jeśli chodzi na terapię, to chyba możesz poczekać jeszcze trochę aż terapia da jakieś efekty?
              Gdyby nie widział problemu, nie dał się zagonić na terapię nawet kijem i uważał, że wszystko z nim jest w porządku, to mogłabyś się wkurzać, ale przecież chce coś zmienić, więc po prostu daj działać czasowi jeszcze trochę.
    • gazeta_mi_placi Re: Życie z DDA 09.12.12, 11:09
      Jak nie pije, nie bije, nie robi awantur, ciężko pracuje na Wasze życie to czego Ty jeszcze wymagasz?
    • paul_ina Re: Życie z DDA 09.12.12, 12:33
      Mój mąż też jest DDA, ale długo pracował nad sobą (zanim się poznaliśmy) i pewnie dlatego udało się nam stworzyć rodzinę. Pewne rzeczy jednak zostają, choć z upływem czasu widzę jak bardzo oswoił się i otworzył.
      Mi najtrudniej jest żyć z Jego nadwrażliwością na krytykę, bo w krytycznych momentach muszę uważać na każde słowo, żeby z jednej strony zachować szczerość, a z drugiej nie ranić go. A że jestem impulsywna, ciężko mi skupiać się na doborze wyrażeń jak mnie ku...ca trzaska. Ale też pracuję nad sobą.
      • 8adu.sia Re: Życie z DDA 09.12.12, 14:49
        Mi najtrudniej jest żyć z Jego nadwrażliwością na krytykę, bo w krytycznych momentach muszę uważać na każde słowo, żeby z jednej strony zachować szczerość, a z drugiej nie ranić go. A że jestem impulsywna, ciężko mi skupiać się na doborze wyrażeń jak mnie ku...ca trzaska. Ale też pracuję nad sobą.

        Mogę dokładnie to samo powiedziec o sobie:)
        • paris-texas-warsaw Re: Życie z DDA 09.12.12, 16:52
          Ja jestem takim DDA i wiem, że partnerom tych DDA ciężko się żyje... Ale to ich wybór:) Jest teoria, że z tak zaburzonymi ludźmi jak DDA łącza się też zaburzeni w jakimś zakresie... ;)
          Jeśli możesz, opisz mi dokładniej na czym jeszcze polegają te trudności w dogadaniu się z DDA w Twoim przypadku. Wiadomo, na te generalne cechy DDA na pewno nakładać się mogą i trudności dotykające "zwykłe" osoby - impulsywność, trudności w komunikacji, etc. Trudno to wszystko czasem rozgraniczyć...
          Ja po sobie widzę, że mam bardzo duże wymagania do partnera i czasem nie wiem, czy je spełnia (albo się sprzeciwia - tego NIE LUBIĘ!!!), bo tak mnie kocha, czy własnie sam ma jakieś zaburzenia;)...
          Generalnie to rzeczywiście dużo cierpliwości trzeba, ale miłość wszystko zniesie, wszystko wybacza:))))
          • 8adu.sia Re: Życie z DDA 09.12.12, 19:24
            Z kobietami łatwiej sie dogadac, one chętniej sie otwieraja, zwierzają.
            Ciężko się zyje z człowiekiem, który ukrywa to, co czuje, nie mówi o tym, tylko sie męczy. Problem jest w ogóle z komunikacją, ubieraniem mysli w słowa, wyrażaniem uczuć. Dodatkowo mój partner jest niesłowny, cięzko mu się podejmuje jakiekolwiek decyzje, wiecznie sie waha, potrzebuje kopow, żeby cokolwiek doprowadzić do końca. Rozumiem, że brak mu pewnosci siebie, ale... koszmarnie ciężko żyje się z takim człowiekiem.
            Co do tych zaburzeń..hmm, faktycznie, potrzeba "zdobycia" miłości, zasłużenia na nią...chyba to mnie do niego przyciagneło...tylko ja swoją psychikę wyprostowałam, dowartościowałam się, przed nim dłuuuga droga, a mnie brak sił. Nie chcę walki, chcę normalności.

            > Generalnie to rzeczywiście dużo cierpliwości trzeba, ale miłość wszystko zniesi
            > e, wszystko wybacza:))))

            po pewnym czasie, samo uczucie nie wystarcza

            powaznie na tym forum, jest tylko jedna żona DDA?

            aha, jak słyszę, ze mam być cierpliwa..coś się we mnie w środku skręca:(

            ktos powinien wymyślic specjalna terapię dla partnerów DDA...
            • haumea Re: Życie z DDA 09.12.12, 21:10
              >powaznie na tym forum, jest tylko jedna żona DDA?
              Czesc. Juz dwie:)

              Moge ci wirtualnie potowarzyszyc w nieszczesciu, ale niestety bez podnoszenia na duchu, bo juz przestalam walczyc o moja malzenstwo i wlasnie przygotowuje sie taktycznie do rozwodu.

              Zycie z moim mezem od lat przypomina przepychanie wieprza przez rurociag, a mnie juz brakuje cierpliwosci, wyrozumialosci i sil. W sina dal odeszla tez (na szczescie?) naiwna wiara, ze milosc wszystko zwycieza.

              Tak ze rozumiem cie doskonale, ale nic madrego nie mam do powiedzenia:)
              • iwonder78 Re: Życie z DDA 10.12.12, 12:59
                A co dokładnie rozumiesz przez przeciąganie tego wieprza? Dlaczego jednak zdecydowałaś się na rozwód?
                • haumea Re: Życie z DDA 10.12.12, 17:35
                  Biernosc. 100%-owa, wszechobecna biernosc idaca w dwoch kierunkach - zwykly brak inicjatywy i pasywna agresja, nie wiadomo, ktore gorsze.

                  Od lat wszystkie sprawy organizacyjne zalatwiam ja, od spedzania czasu w weekendy, przez zajecia pozaszkolne dzieci czy kupowanie mebli, do placenia rachunkow (mojego meza nie obchodza sprawy finansowe). I nie dlatego, ze jestem control freak i uwazam, ze nikt nie zrobi tego lepiej niz ja. Po prostu jak ja nie zrobie, to nikt tego nie zrobi, kropka. Mam do wyboru albo zrobic to sama, albo poprosic. Z proszeniem jest o tyle problem, ze otwiera mojemu mezowi pole do jego bierno-agresywnych pogrywan. Tzn. ja prosze, on najpierw dokladnie mnie wypyta po co, czy naprawde musimy to robic, jak sobie to wyobrazam, itd, potem powie, ze zobaczy. Ja za jakis czas zapytam jaka podjal decyzje, on wtedy z westchnieniem, laskawie zgodzi sie to zrobic. Czas mija, on nie robi. Jezeli jest to cos, co moze czekac (powiedzmy, ze polki do pokoju dziecka, bo nie ma gdzie trzymac ksiazek), to czeka w nieskonczonosc, nawet rok i dluzej, az w koncu ja to robie i wtedy slysze, ze po co to robilam, przeciez on powiedzial, ze zrobi. Jezeli cos ma konkretny termin, np zaplacenie rachunku, on nie robi, ja pytam czy zrobil, on wtedy wzrusza ramionami i twierdzi, ze zapomnial, kazdemu sie moze zdarzyc, co ja znowu od niego chce? Jezeli byla to obietnica dana mi albo dzieciom, on tego nie robi, a na moje przypomnienie albo pyta zaczepnie "no i?", albo zbolalym tonem prosi, zebym przestala go dreczyc - ma do perfekcji opanowane wszystkie teatralne zagrywki.
                  To tylko przyklady.

                  Aha, zeby od razu wyjasnic, przegadalismy temat wiele razy, konkretnie, spokojnie, bez klotni i oskarzen. Oczywiscie, maz rozumie, on nie wiedzial, ze to tak wyglada (niezaleznie od tego, ktora z kolei to byla rozmowa), od dzis bedzie inaczej. I gucio - kolejna obietnica, ktora mozna spokojnie olac, bo wiadomo, ze ja i tak zrobie co musze, bo nie pozwole, zeby dziecko nie poszlo na zajecia, ktore uwielbia, czy nie dostalo prezentu na urodziny.
                  Raz na jakis czas moj maz robi jeszcze lepszy numer, bo robi mi awanture, ze ja go wykluczam z zycia rodzinnego i sama podejmuje wszystkie decyzje.

                  Moja tolerancja na absurd sie skonczyla, moje poczucie humoru, ktore ratowalo mnie w sytuacjach zupelnego skolowania i nonsensu, tez jest na wyczerpaniu. Zdalam sobie sprawe, ze zyje z czlowiekiem, ktory mnie nawet nie lubi. Ktory z jakiegos powodu kaze mnie za caly koszmar jaki zafundowala mu matka. A ja nie widze powodu dluzej sie na to godzic.
                  • dziewczyna_z_grzywka Re: Życie z DDA 10.12.12, 19:19
                    > Biernosc. 100%-owa, wszechobecna biernosc idaca w dwoch kierunkach - zwykly bra
                    > k inicjatywy i pasywna agresja, nie wiadomo, ktore gorsze.

                    Tak ta bierność jest straszna, to uczucie że nic nie ma sensu, albo wyolbrzymianie małych problemów jakiś zadań do wielkiej rangi i uczucie bezsensu z wszystkim i do wszystkiego.
                    bardzo współczuje.
              • ckocko Re: Życie z DDA 27.12.12, 14:37
                8adusia, a powiedz co ty robisz ze swojej strony, żeby wam było lepiej.
                Z początkowych wypowiedzi wyczytuję, że potrzebujesz opieki, może się mylę? Nie we wszystkich związkach kobieta ma przyjaciela w partnerze, ale babki mają za to psiapsiółki, żeby pogadać.
                Jestem w związku z DDA i rzeczywiście czasem mój facet jest trochę mało wylewny, ale czy to ma związek z DDA, a może to taka domena grupy mężczyzn...?
                Ja osobiście, kupuję mu i sobie książki, poradniki psychologiczne, żeby lepiej zrozumieć jego, ale i siebie. Bo to jest wspólna praca. Czasem, mój facet się otwiera, ale wtedy mówi i mówi i mówi, aż gubię wątek. Może i Twój potrzebuje się poczuć bardzo bezpiecznie, bez krytyki z Twojej strony, to się otworzy. A jak się wygada to i Ciebie i Twoich problemów posłucha...
                • 8adusia Re: Życie z DDA 27.12.12, 22:47
                  Nie chodzi o opiekę:) ale o zwykły brak wsparcia w kryzysowych sytuacjach. Dobre słowo, w stylu: poradzisz sobie, będzie dobrze, itd.
                  Mój partner nie czyta żadnych poradników, mimo, że podsyłam, a jeśli się otwiera, to tylko wtedy, gdy rozmowa dotyczy pracy.
                  Poza tym jest bierno-agresywny:(

                  Poczuje się bezpieczny...dobre... ja nie mam ochoty niańczyć dorosłego mężczyzny. Kiedyś w końcu trzeba się ogarnąć, nie można wiecznie zasłaniać się krzywdami doznanymi w dzieciństwie.
                  Co ja robię?
                  Łatwiej byłoby napisać czego nie zrobiłam. Nie odeszłam. Jeszcze.
                  I dobrze napisalaś, to jest WSPÓLNA praca. Przez kilkanaście lat to była jedynie MOJA.
                  Sorry, za tę gorycz, ale póki co jestem sfrustrowana i nie widzę światełka w tunelu. Czekam...
                  • ckocko Re: Życie z DDA 28.12.12, 00:25
                    8adusia, akurat czytam książkę o trudnych osobowościach(Helen McGrath i Hazel Edwards) i tak się dziwnie składa, że skończyłam czytać opisie takiej osobowości bierno-agresywnej.
                    Cytuję:
                    "Ludzie ci doznają negatywnych uczuć, tylko nie starają się ich przezwyciężać, ani nie dążą do szczerości. Zamiast tego stosują bierny opór, sabotują, atakują z ukrycia, mszczą się lub kontrolują innych za pomocą podstępnych i zawoalowanych zachowań, które chronią je przed kontratakiem. Nie chcę asertywnie wyrażać swoich uczuć i ponosić konsekwencji.
                    Sposób myślenia osób o bierno-agresywnym wzorcu zachowań:
                    Ich założenie brzmi: Muszę się przeciwstawiać wszelkim próbom wpływania na moje postępowanie lub kierowania nim, nawet jeśli robi to ktoś, kto ma do tego prawo. Inni nie doceniają mojej wartości. Też mógłbym robić to samo co oni, gdybym tylko chciał. Czasem muszę odpłacić innym, jeśli zagrażają mi zbyt dużą władzą, kompetencjami, sukcesami lub popularnością. Ale muszę być przebiegły i nie dać im najmniejszej szansy przyłapania mnie , bo wtedy mnie zdemaskują i może być trudno przetrwać otwarty atak".

                    Zgadza się? To mi wygląda na wrednego sabotażystę...
                    Jeśli jesteś zainteresowana to dalej są strategie jak sobie radzić, a może masz już tę książkę.
                    Jeśli tak mogę napisać, jeśli nie to zapomnij.
                    A terapia powinna pomóc, albo uczęszczanie na spotkania grup DDA, jeśli są w waszym mieście. Tylko On musi chcieć nad sobą pracować, chcieć coś zmienić.
                    • asiek25 Re: Życie z DDA 28.12.12, 10:42
                      > Zgadza się? To mi wygląda na wrednego sabotażystę...
                      > Jeśli jesteś zainteresowana to dalej są strategie jak sobie radzić,

                      Ckocko, a możesz podać te strategie? Bo ja mam w swoim otoczeniu osobę, która idealnie pasuje do Twojego opisu i czasami nie mam już pomysłów, jak sobie z nim poradzić.
                      • ckocko Re: Życie z DDA 28.12.12, 20:05
                        Może się komuś przyda.

                        Osoby o bierno-agresywnym wzorcu zachowań
                        "Dlaczego tak postępują:
                        - Niektórym brakuje asertywności i nie wiedzą, jak bronić swojej pozycji w razie konfliktu.
                        - Niektórzy nie uświadamiają sobie, dlaczego to robią. Wiedzą tylko, że sprawia im zadowolenie to, że mają wpływ na zachowanie i realizację celów innych osób, oraz obserwowanie, jak przeżywają przykrość i rozczarowanie.
                        - Często występuje rozbieżność pomiędzy ich osobistymi oczekiwaniami a tym, czego spodziewają się po nich inni. Opór i agresja w stosunku do innych ludzi mogą odzwierciedlać ich negatywny wizerunek własnej osoby. Mają niskie poczucie własnej wartości, bo wiedzą, czego nie umieli zrobić. Ale nie potrafią tego przyznać przed sobą ani przed innymi.
                        - Czerpię satysfakcję z pewnej kontroli nad cudzym życiem, choć ich motywy mogą być głęboko ukryte. Przypomina to satysfakcję osoby, która dzwoni pod przykładowe numery i milczy, wiedząc, że to zdenerwuje odbierających telefon. Tacy ludzie są bardzo dumni ze swojej przebiegłości - wyrządzają ci szkodę, a ty nawet o tym nie wiesz!
                        - Wielu z nich gnębią zazdrość i uraza. Do tego stopnia nie wierzą w siebie, że czują się niezdolni do rywalizowania. Dlatego wolą daną osobę poniżyć, ale w taki sposób, by uniknąć odwetu.

                        Dobre strony takiej osobowości:
                        - Umiejętność strategicznej manipulacji, jaką mają takie osoby, można często wykorzystać w dobrym celu w miejscu pracy.
                        - Mają świetny zmysł obserwacji i zdolności analityczne,
                        - Często potrafią rozpoznawać słabe punkty i mocne strony innych, to można produktywnie wykorzystać."
                        • 8adusia Re: Życie z DDA 28.12.12, 20:08
                          dziękuję, mnie na pewno się przyda:)
                          właśnie rozmawiam o tym z partnerem, chyba nie zdawał sobie sprawy co robi

                          polecam też tę stronę:
                          www.zatrutejablko.pl/agresjaroot.html
                          • ckocko Re: Życie z DDA 28.12.12, 20:42
                            8adusia
                            Jeżeli jest tak jak piszą na tej stronie:
                            "Zachowania pasywno-agresywne biorą się z nieumiejętności wyrażania gniewu w zdrowy sposób. Uczucia osoby pasywno-agresywnej są tak stłumione, że może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że jest zła czy rozżalona. Z powodu braku wglądu w swoje emocje, pasywno-agresywny czuje, że inni go nie rozumieją albo, że zbyt wiele od niego wymagają."

                            To może powinien sobie prowadzić "dzienniczek uczuć"... Dużo opisów i wyjaśnień o tym w necie.

                            Potem należy próbować wyjaśnić zdarzenia, które wywoływały w nas negatywne emocje na kilka różnych/alternatywnych sposobów. To jest dobre i działa.
                            Na przykład: Sąsiad nie odpowiedział mi na 'Dzień Dobry'.
                            Pierwsza myśl: Jest na mnie zły za wczorajszą głośną muzykę.
                            Alternatywnie:
                            - Zamyślił się, ma jakieś zmartwienie, albo ważną sprawę,
                            - Nie usłyszał mnie,
                            - Miał na uszach słuchawki, po prostu to przegapiłam... itd.
                            Oczywiście przykład trywialny, ale chodzi o szukanie innych powodów, żeby się nie nakręcać negatywnie i zacząć widzieć świat i zdarzenia z szerszej perspektywy.
                      • ckocko Re: Życie z DDA 28.12.12, 20:30
                        "Strategie radzenia sobie z bierno-agresywnym wzorcem zachowań

                        Są to jedne z zachowań, z którymi najtrudniej sobie poradzić, bo przypomina to walkę z cieniem. Osoby, które je prezentują, potrafią często przedstawić zadowalające wyjaśnienie każdej sytuacji, w której nie dotrzymały zobowiązania, a ty w końcu zaczynasz się czuć niemądry i paranoicznie podejrzliwy. Podobnie jak grający w gry elektroniczne, marnują mnóstwo energii emocjonalnej i czasu, który mógłby wykorzystać produktywnie, szczególnie w pracy. W związkach ich zachowanie wytwarza w końcu dystans pomiędzy nim a partnerem.
                        Poniżej przedstawiono kilka propozycji postępowania w stosunku do takich osób:
                        - Dokumentuj ten wzorzec zachowań - dla siebie, a w miejscu pracy również dla innych. Prowadź dokładny dziennik, włączając do niego relacje innych. Jednak nawet wtedy trudno będzie udowodnić istnienie tego wzorca.
                        - Jeśli bierno-agresywne metody postępowania stosuje członek rodziny lub kolega z pracy, nie polegaj na nich.
                        - Nie pozwól się wciągnąć w tę grę. Sam sobie tłumacz, co robić, używając racjonalnych argumentów, na przykład: 'Nie zdenerwuję się przy następnym sabotażu lub braku współpracy. Nie warto się unosić, bo ja będę jedyną zdenerwowaną osobą, a na dodatek niczego to nie zmieni. Albo dam sobie z tym spokój, albo zachowam się asertywnie. Ale nie będę bezradnie się wściekać'.
                        - W wielu przypadkach szczera rozmowa skłania 'sprawcę' do zaprzestania na pewien czas takich zachowań. Takie zdecydowane i asertywne podejście skutkuje jednak przez krótki okres, po czym wzorzec powraca.
                        - Jeśli ten wzorzec zachowań występuje w twoim związku miłosnym i źle działa na twoją psychikę, namów partnera na wizytę u psychologa - doradcy małżeńskiego, który pomoże wam znaleźć rozwiązanie.
                        - Jeśli to możliwe, nie pracuj z taką osobą. Zastanów się nad przeniesieniem. Proś o przydzielenie do innego zespołu. Unikaj sytuacji, w której będziesz musiał z nią współpracować, a ona będzie mogła sabotować twoje działania.
                        - Jeśli usiłują sterować tobą nadgorliwi 'mali ludzie', a zajmujesz wyższą pozycję, załatwiaj sprawy bez ich wiedzy. Nie daj się wciągnąć w ich grę. Jeśli to konieczne, złóż oficjalną skargę lub poproś o zmianę procedur i obowiązków.
                        - Powiedz tej osobie otwarcie, co myślisz. Wcześniej przygotuj sobie wszystkie fakty. Nie pozwól jej przekręcać sytuacji, zapewniać o niewinności ani oskarżać kogoś innego. Jeśli masz wyższy status, poinformuj ją, że jej postępowanie jest nie do przyjęcia i nie zamierzasz go tolerować. Powiedz na przykład: 'Jestem bardzo niezadowolony, że te zestawienia statystyczne jeszcze nie zostały przygotowane. Nie możemy tego tak zostawić. Musimy ustalić, co musisz odłożyć, żeby je skończyć. Muszą być gotowe do końca dnia albo porozmawiamy poważniej o tym, co się tu dzieje'. Stosuj technikę 'zdartej płyty', powtarzając na przykład: 'Rozumiem, jakie masz z tym problemy, ale to musi być zrobione do końca dnia'.
                        - Zachowaj spokój. Jeśli stracisz panowanie nad sobą i zaczniesz zachowywać się agresywnie, sprawisz takiej osobie przyjemność. Będzie czuła ogromną satysfakcję, że udało jej się sprowokować cię do niekontrolowanego zachowania. Ona oczywiście zachowa spokój i opanowaniem przez co będziesz czuł się jeszcze gorzej po swoim wybuchu.
                        - W miejscu pracy, jeśli taka osoba ma władzę albo zajmuje stanowisko, dzięki któremu może zaszkodzić twojej reputacji i przyszłości zawodowej,konfrontacja jest możliwa, ale znacznie trudniejsza. Konieczne może się okazać porozmawianie z taką osobą w obecności mediatora. Może nim być wasz wspólny przełożony, wyższy rangą pracownik z innego działu lub profesjonalny mediator z zewnątrz. Podczas procesu analizowania sytuacji może być konieczne
                        przygotowanie umów lub porozumień.
            • paul_ina Re: Życie z DDA 09.12.12, 21:19
              Oczywiście nie jesteś jedyną żoną DDA, ale coś mi się wydaje, że obok typowych problemów partnera DDA masz dużo innych w swoim związku, chyba przechodzisz jakiś kryzys.
              Mi się nie chce pisać o moim mężu, bo po pierwsze, to mój mąż, jak mam z nim jakieś problemy to walę do niego bez posłańców i raczej prywatnym kanałem (choć nie mam problemów z nagłośnieniem) niż przez publiczne forum, a po drugie, to nie myślę o nim jako o DDA, bo myślę o nim jako o Nim, z całym zestawem jego cech dobrych i złych.
              • 8adu.sia Re: Życie z DDA 09.12.12, 21:33
                uhhh, ostro

                nie prosiłam o wypisywanie mężowskich wad
                zapytałam jak sobie z tym radzicie
                kryzys mam, tak, kryzys cierpliwości

                rozumiem, że gdybym napisała: jestem DDA, dostałabym więcej wsparcia, a tak...
                niepotrzebnie tu napisałam
                przepraszam
                • dziewczyna_z_grzywka Re: Życie z DDA 09.12.12, 22:21
                  nie nie podchodź do tego tak!
                  ludzie z DDA nie chcą żeby sie nad nimi litowano nie chcą współczucia, MY wiemy ze to nasz problem MY sie go wstydzimy stąd ciężko o nim mówić.. nawet z bliskimi.
                  I przez to ich unieszczęśliwiamy, ale wierz mi w duzej mierze nieświadomie, to dziwne ale ja czasami mam wrażenie ze mój mózg działa inaczej:) odbiera inne bodźce coś co dla jednego jest problemem dla mnie w ogóle i odwrotnie a "normalni" ludzie po prostu nie muszą tego rozumieć bo i jak niby?
                  jedyne co ja mogę Ci poradzić jako osoba DDA która ma partnera i która jest bardzo śwaidoma problemu to to że albo zaakcepyujesz pewne zachowania, albo po prostu nie.
                  Nie można zmienić ot tak siebie, terapia daje sporo, ale przeszłość wraca, wraca a my sobie czasami nie zdajemy sprawy z tego że nie reagujemy jak powinniśmy mało tego to facet, w sensie Twój mąż:) a jak wiemy oni sa mniej wrazliwi empatyczni itd..
                  Zyczę Ci żeby Wam sie poukładało ale wiem, też że łatwo nie będziesz miała,
                  a w ogóle duży ukłon, ze starsz sie jakos radzić temu, ze znalazłaś źródło problemu, ze nie olewsz, nie szukasz drugiego dna.
                  pzdr
                  • 8adu.sia Re: Życie z DDA 09.12.12, 22:32
                    Dziękuję za ten wpis:)
                    Ja się nad nim nie lituję, nic a nic, to nie metoda. I kocham go za to, jaki jest, ze wszystkimi schizami.
                    Ale jest duzo chwil...bardzo duzo, kiedy jest mi po prostu cięzko.
                    Kiedy mówię o swoich uczuciach, o potrzebach, słyszę: a ja?
                    Mój partner tez ostatnio stwierdził, że jego mózg inaczej pracuje:D
                    I ja to rozumiem, staram sie pomagac, wspierac, pokazuję inne wzorce...
                    Tylko, że czuję się zaniedbana:( A kiedy o tym mówie, widzę, że on czuje się winny, ale chyba nie potrafi inaczej.
                    Ty byłaś na terapii? Czy ona naprawdę pomaga? Czy mogę mieć jakąś nadzieję?
                    • angazetka Re: Życie z DDA 10.12.12, 11:54
                      Terapia bardzo pomaga - o ile, oczywiście, pacjent chce, by mu pomogła. Wsparcie bliskich też się przydaje ;)
                    • dziewczyna_z_grzywka Re: Życie z DDA 10.12.12, 12:50
                      Terapia pomaga, działa oczyszczająco, wyzwala z jakiegoś poczucia winy które się ma, ale ja myślę, ze kazdy przechodzi samą terapię jak i jej skuteczność inaczej
                      nie ma reguły po prostu.
                      Terapia jest pomocna jeśli twój mąż chce coś zmienić to juz bardzo dużo, taka samoświadomość, ale to wszystko potrzebuje czasu, same zmiany w człowieku nie są łatwe to proces gdzie po drodze napotyka sie na kłody, ale wierz mi, ze to chyba i tak lepiej niż inne problemy z facetami jakie mają przeciętne żony:)
        • gonabe Re: Życie z DDA 15.12.12, 19:48
          Jak ja was rozumiem... sama żyję z mężem DDA, jest wspaniałym ojcem, nie ma nałogów, nigdy nie był agresywny, dba o dom etc niby ideał tylko jestem w tym naszym związku taka samotna, nie można porozmawiać o tym co mnie martwi,, bo są to monologi.. Na początku związku obiecałam mu że nie będę nigdy używać jego słabych stron w kłótni - tak robiła jego matka. I jakoś żyliśmy razem, byłam z nim szczęśliwa. Nie mogłam oczywiście oczekiwać bliskości emocjonalnej ale było ok. Często mu pomagałam, starałam się aby się nie zamykał przede mną. I jakoś to działało, często nawet mówił, że to wspaniale, że może się otworzyć, że nigdy tak nie miał, że nie czuję się dzięki temu samotny... do czasu aż umarł mi ojciec... nie minęło wiele bo ddpiero kilka miesięcy. Nie wspierał mnie jak umierał mi tata... no trudno. Tata umierał na raka tak samo jak jego matka. Więc byłam wyrozumiała. To że czułam się sama to trudno... tylko teraz naprawdę potrzebuję jego pomocy, mam depresję, potrzebuję rozmowy z nim. Ale tak jak napisałyście nasza rozmowa to mój monolog... czuję się taka samotna jak nigdy... tak mocno go kocham... a ostatnio zranił mnie tak że nie wiem czy potrafię mu jeszcze wybaczyć. Kiedy błagałam go żeby ze mną więcej rozmawiał, żeby czasami zapytał się jak się czuję, jak się czuję z tym że umarł tata etc... i mówiłam mu żeby przypomniał sobie jak ja mu pomagałam jak był w potrzebie.... wtedy powiedział że to był największy błąd że się przede mną otworzył.... powiem wam, że na dłuższą metę nie wyobrażam sobie życia z kimś kto tak uważa. Tym bardziej że nigdy jescze nie wyciągnęłam czegokolwiek przeciwko niemu co mi powiedział. W naszej rozmowie jak go błagałam żeby mnie nie zostawiał z tym sam, to mówił że nie wie jak ma mi pomóc, etc. to jest zawsze jego tłumaczenie. Dlatego mu powiedziałam, że potrzebuję tego samego co ja dla niego kiedyś robiłam....
          • pade Re: Życie z DDA 15.12.12, 19:52
            Przeszłabym się do psychoterapeuty. I po cos na depresję i po wsparcie. Opowiedziałabym o zyciu z mężem i o smutku po śmierci ojca. Zrób to dla siebie koniecznie!
            Współczuję straty i ściskam mocno. Trzymaj się i nie zapomnij, idź do lekarza!
          • angazetka Re: Życie z DDA 16.12.12, 09:45
            Jako DDA trochę nie ogarniam. Oczywiście, bycie DDA generuje pewne problemy, blokady, fajnie jest być wobec nich wyrozumiałym partnerem. Ale DDA to nie jest upośledzony pięciolatek. Można i należy od niego wymagać pewnych rzeczy, uczyć, że drugiej stronie potrzebne jest wsparcie, rozmowa etc., nie cackać się tak bardzo, bo to tylko działa na szkodę wszystkich zainteresowanych.
    • zorda Re: Życie z DDA 11.12.12, 13:38
      Ja napiszę o tym, co słyszę od mojego partnera:
      Na pewno bardzo mu ciężko. Dostał kilka razy ode mnie takimi słowami, że widzę, że zbudowało to w nim barykadę, ponad którą się porozumiewamy. Na pewno ma problem z moją bezdecyzyjnością, albo zawalaniem jeśli coś obiecam. Woli nie poruszać spraw, które mu się we mnie, w moim prowadzeniu domu nie podobają, ponieważ nie potrafię przyjąć krytyki, kończy się to najczęściej moim atakiem. Skarży się na oziębłość z mojej strony, brak bliskości, unikanie seksu, przytulania. Że to ja przydzielam bliskość, odrzucam go. Musi się wstrzelić w odpowiedni dla mnie moment, bo inaczej ja na pewno nie odpowiem pozytywnie. No musi obchodzić się ze mną jak z jajkiem. Obawia się powrotów do domu po pracy, bo nie wie w jakim humorze mnie zastanie. Przeraża go moja zmienność nastrojów. Nie ogarnia tego i często o tym mówi.
      Chciałby bym to ja częściej wychodziła z inicjatywą np. co zrobić z wolnym czasem, seks, znajomi... A jeśli już on wychodzi, by nie był krytykowany za swoje pomysły, bo przez to zamyka się.

      Jest kochany. Mam nadzieję, że terapia pomoże mi uporać się ze sobą, bo ja też tego nie ogarniam. Nie robię tego specjalnie. Czasem potrafię patrzeć z boku na siebie, na emocje, na furię, która we mnie narasta z jakichś błahych powodów. Nie potrafię nad nią zapanować, ale widzę, że zachowuję się jak głuptas, jak głupi dzieciuch. Bardzo go kocham, ale widzę, że jest coraz bardziej mną zmęczony, przerażony...
      • mwiktorianka Re: Życie z DDA 11.12.12, 14:19
        zorda ja też jestem DDA i mam tak samo jak ty :-(. Z tym, że u mnie to odrzucanie bliskości, zamykanie się w sobie pojawiło się po dobrych kilku latach małżeństwa i wydaje mi się, że na skutek introwertyzmu męża. Kiedyś byłam bardzo otwarta, a teraz zastanawiam się czy to cecha DDA?
    • asiek25 Re: Życie z DDA 12.12.12, 13:49
      Ja jestem DDA, choć w ogóle nie myślę o sobie w tej kategorii. Raczej, że nie miałam w rodzinnym domu prawidłowych wzorców, więc nie potrafię ich wprowadzić w swoim dorosłym życiu. Przeszłam długą terapię, najpierw specjalną 2,5-letnią terapię dla DDA, która składała się z kilku bloków zajęć grupowych, różnego rodzaju warsztatów oraz równoczesnej terapii indywidualnej, a potem "poprawiłam" jeszcze roczną terapią u prywatnego psychologa. Bardzo mi to pomogło, wiele zrozumiałam, wiele się nauczyłam, wiele zmieniłam.
      Moje obserwacje z tamtego czasu były i są takie, że to kobiety DDA są bardziej otwarte, chętne do zmiany siebie, zrozumienia swoich problemów. Mężczyźni mają ogromne problemy z przyznaniem się do swoich trudności, z tym że są dysfunkcyjni, że coś z nimi nie tak. Kiedy chodziłam na terapię dla DDA, to w naszych grupach na powiedzmy 15-20 kobiet był raptem jeden, czasem może dwóch mężczyzn. Zawsze byłam pod wrażeniem tych facetów, że widzą swój problem, chcą coś zrobić dla siebie i swojej rodziny. Większość z nich uczestniczyła w zajęciach aktywnie, otwierali się, mówili, przyjmowali komunikaty zwrotne, widać było że chcą coś zmienić. Byli oczywiście też i tacy, co przychodzili tam tylko po to, aby sobie posiedzieć, ale na szczęście nieliczni.
      Zatem autorko wątku - myślę, że możesz bardzo docenić swojego męża, że chodzi na terapię, że widzi problem, ze chce coś zmienić. To jest naprawdę jego wielki plus i sukces i wielkie brawa dla niego za determinację. Ale niestety, nie możesz od niego oczekiwać szybkich zmian, bo te mogą potrwać nawet kilka lat, a niektóre jego cechy, zachowania nie zmienią się nigdy. Myślę, że mąż może od Ciebie oczekiwać wsparcia, zrozumienia, może nawet rozmów o tym jak przebiega jego terapia, co się tam dzieje i co się w związku z tym dzieje w nim. Choć może być tak bardzo zamknięty, że i tak Ci nie powie. Ale jeśli będziesz uważnym obserwatorem, to na pewno zmiany zauważysz sama, tyle że nie od razu.
    • igla2012 Re: Życie z DDA 12.12.12, 18:46
      po 8 latach małżeństwa pewna osoba z DDA pokazała swoje oblicze zła , które przez te lata ukrywała w fałszywym uśmiechu, w miłości do męża - bo przynosił i oddawał całe zarobki. Jak mąż skrócił pasek finansowy - to się zaczęło - zaczęła wywoływać awantury , ręczyć psychicznie rodzinę męża , wzywała na wymyslane interwencje Policje , szantażowała dzieci , wyrzuciła teściów i męża z ich domu,urzywając przemocy cielesnej i fizycznej - jedyne zdanie które miała i jak zakręcona wałkowała to wy....lajcie z mojego domu, wspólnota z mężem,
      czyli krótko mówiąc DDA - osoba fałszywa , hipokrytka , nie panująca nad swoimi emocjami , zaborcza o byt ,pozbawiona wszelkich uczuć moralnych i etycznych - dziękuję Bogu , że po mału wychodzi z naszej rodziny - założyła sprawę o rozwód - a współczuję wszystkim którzy mają styczność z DDA
      • asiek25 Re: Życie z DDA 13.12.12, 12:41
        igla2012 napisała:

        > - a współczuję wszystkim którzy mają styczność z DDA

        Taaaa.... Chyba zapytam osoby, które mają ze mną styczność, czy potrzebują współczucia :DD
        A już szczególnie mojego partnera, który jest szczęśliwy, że z nim jestem :DD
        • igla2012 Re: Życie z DDA 13.12.12, 20:07
          Asiek jeżeli uraził mój post twoją osobowość to przepraszam , są ludzie i ludziska . jedni chcą walczyć ze swoim problemem , a drudzy wręcz przeciwnie go ukrywają , aż dochodzi do kryzysu a nawet tragedii i takie osoby potępiam i przed nimi będę ostrzegać . są agresywne, zaborcze nie panujące nad swoimi czynami , jeszcze raz przepraszam
          • asiek25 Re: Życie z DDA 13.12.12, 20:55
            Ok, może też zareagowałam zbyt impulsywnie :) Wszystko ok, ja też przepraszam za złośliwość :)))
            Natomiast wydaje mi się, że wszystkim osobom, które mają różnego rodzaju trudności z relacjami, czy to DDA, czy to DDD, czy też z jeszcze innych powodów najlepiej jest pomagać wsparciem i ewentualnym zrozumieniem, jeśli się oczywiście może i potrafi. Jakakolwiek ostra krytyka, ocenianie, pretensje działają w drugą stronę, wywołują opór, chęć obrony, a często wręcz agresję. I nie mówię tu o sobie, ale odnoszę się raczej do sytuacji osób, które żyją z DDA/DDD.
            I żeby nie było - zrozumienie powodów nie równa się usprawiedliwieniu czyjegoś zachowania.
            • igla2012 Re: Życie z DDA 13.12.12, 21:54
              dzięki za wyrozumiałość , wiem z obserwacji tej rodziny , że przez cały czas cackali się z tą osobą jaj z jajkiem i to było jej podziękowanie za to , trzymaj się
              • satoja Re: Życie z DDA 14.12.12, 10:38
                A mnie się wydaje, że popełniasz nadużycie i o jakieś swoje osobiste problemy i wściekłość na ich zaistnienie oskarżasz jakieś tam osoby trzecie. Zamiast popracować nad swoimi własnymi emocjami w tym temacie.
                Jeśli ktoś wiąże się z osobą zaburzoną to znaczy, że sam zbyt "poukładany" nie jest. Osoba zdrowa emocjonalnie nie będzie latami tkwiła w związku z nieleczącą się osobą zaburzoną i godziła się na jej/jego zachowania. Tak zwyczajnie. Nakłoni do terapii i zmian, przepracują wspólne relacje albo odejdzie. Jeśli się osobie dysfunkcyjnej podporządkuje to znaczy, że sama ma nie mniejsze problemy do przerobienia, może trochę inne, ale istotne. Związki (także przemocowe, z aktywnymi uzależnionymi) są tworzone WE DWOJE. I każde z partnerów ma swoje do przepracowania.
      • angazetka Re: Życie z DDA 14.12.12, 12:24
        > czyli krótko mówiąc DDA - osoba fałszywa , hipokrytka , nie panująca nad swoimi
        > emocjami , zaborcza o byt ,pozbawiona wszelkich uczuć moralnych i etycznych -

        I piszesz to na podstawie obserwacji JEDNEJ osoby, która - poza tym, że jest DDA - ma też własny charakter? Żałosne i cholernie niesprawiedliwe.
        • patunki Re: Życie z DDA 20.12.12, 06:18
          Jestem DDA. I wcale nie jestem fałszywą hipokrytką, nie troszczącą się o innych i nie potrafiącą pokazywać uczuć. Okazuję ich aż nadto. Moim zaburzeniem jest strach przed ludźmi, brak wiary we własne siły. Siebie stawiam zawsze na ostatnim miejscu. Nie warto generalizować, ludzie są różni.
    • tully.makker Re: Życie z DDA 20.12.12, 09:59
      Moij pierwszy maz byl DDA. Nie dalo sie z nim zyc, z tysiaca powodow. Nie udalo sie to takze jego 2 zonie.
      Ale ja uwazam, ze jelsi ktos aktywnie dazy do zmiany, npo uczestniczac w terapii, to nalezy dac mu szanse. Zwlaszcza u mezczyzn to naprawde rzadkie zjawisko.
    • emilka82 Re: Życie z DDA 25.12.12, 01:13
      Czesc ja jestem DDA mało świadomym rozchwianym emocjonalnie, biernym otwieracie mi oczy, gdzie mam szukać pomocy, bo boje sie ze mi sie małżenstwo rozsypie przeze mnie.....
    • manka7878 Re: Życie z DDA 28.12.12, 12:59
      tez mam DDA i mam rozne emocjonalne stany, ktorych normalni ludzie chyba nei znają... dobrze wiedziec ze nie jestem sama...:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja