Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak

13.12.12, 04:35
Ponad 5lat razem, nie jestesmy malzenstwem, on nie chcial, ja nie nalegalam. on DDA, ja chyba DDRR ale mialam 17 lat jak to nastapilo.
Było nienajlepiej od roku, tysiace rozmów, tysiace obietnic sobie nawzajem ze spróbujemy sie dogadac, naprwic "nas". Synek juz byl na swecie i wlasciwie zaczelo sie psuc jak mial jakis rok, coraz czestsze kłótnie o pierdoly. Potem bylo jakis czas lepej , stworzylismy córke, dzis ma 3 miesiace. Juz 2 miesiace przed jej urodzeniem znowu sie psulo, ale sadzilam ze to moja wina, moich hormonów w ciazy , zniecierpliwienia pod jej koniec i pewnie byla moja wina. mimo rozmow nie bylo porawy, zzylismy jakos tak obok. od 5 miesiecy mieszkalismy w osobnych pokojach, poczatkowo pretektem byla ciaza, ze nie moge sie wyspac, potem urodzila sie corka i on stwierdzil ze na kanpie mu lepiej. od miesiaca jest bardzo zle, ale nie ma kłótni, bo prawie sie nie odzywamy. dzis psychicznie nie wytrzymałam i spokojnie spytałam co sie z nami stalo? powiedzial ze nie wie, a na moje pytanie co zrobic, jakie jest wyjscie, powiedzial ze chce sie rozstac na probe na jakis czas, ze nie wie czy mnie jeszcze kocha, na chwile obecna nie, ze nie wie czy potrafi jeszce pokochac, ze uwaza zee terapia nic nie da, ale jak chce to mozemy pojsc, ze nikogo nie ma i ze bedzie odwiedzal dzieci.
A ja sadze ze to rozstanie na jakis czas to tak jak ta kanapa z której sie nie wraca. Mimo ze ciezko nam bylo ostatnio, nadal go kocham, chcialabym to ratowac, ale zupełnie nie wiem jak sie z to zabrac.
Nie wie jak dam sobie rade sama z ta moja mala dwojka (nie mam zadnej rodziny to, najblizsza 300 km), co ja powiem mojemu synkowi.
Zupełnie nie wiem jak sie zachowac? pozwolic sie wyprowadzic czy walczyc o terapie? wyjechac na miesiac do rodziców z dziecmi i dac nam odpoczac od siebie czy wrecz odwrotnie- wychodzic z domu i zostawic mu obowiaxki na glowie? pokazac ze mi jest potrzebny i go kocham czy udawac ze jest mi obojetny i pokazac jak swietnie sobie radze sama. Wiem ze poradze sobie sama jak bede musiala, bo nie bdzie innego wyjsci, nie ja pierwasz i pewnie nie ostatnia, ale nie chce, chce z nim byc, chce sie dogadac, porozumiec, wychowac wspolnie dzieci, kupic ten dom ktory mielismy kupic. itd
Wiem z emalo danych bo nie da sie opisac naszych charakterow w 2 slowach, ja pielkacz, ekstrawertyk, on zamkniety w sobie nieokazujący uczuc, ale moze ktos mi pomoze, wskaze co robic zeby to ratowac.
    • aqua48 Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 09:48
      Jeżeli Twój partner chce iść na terapię, a Tobie też zależy to skorzystaj z tego i spróbujcie. Mów mu, że Tobie zależy, bo może przy takim obustronnym chłodzie to facet myśli: a co ja się będę narzucał, skoro mnie nie chcą. Pogubiliście się, czas spróbować się odnaleźć, bo warto. Dla siebie i dla dzieci.
      • kklekss Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 10:24
        Pan tchórz i egoista , żeby ciebie samą z dwójką dzieci zostawić.
        • sebalda Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 11:09
          A czy możesz bardziej szczegółowo napisać, na jakim głównie tle są nieporozumienia? Jak one głęboko sięgają? Które z Was ma większe szanse przepracować problemy? Czy partner zdaje sobie sprawę z problemu DDA? Rozumiem, że nie był nigdy na terapii pod tym kątem. Czy on bierze część winy na siebie i dzięki temu może odnieść korzyści z terapii? Czy raczej mówi o terapii na odczepnego, ale i tak swoje wie, że to Ty jesteś wszystkiemu winna, a on pójdzie, by mu potem nikt nie wypominał, że poszedł na łatwiznę i nic nie zrobił dla ratowania związku?
          Co konkretnie partner Ci zarzuca? Na ile możesz ustąpić?
          O ile DDA ma konkretne obciążenia, o tyle ludzie, ktorzy przeżyli rozwód rodziców mają bardzo różne profile, bo rozwód rozwodowi nierówny, bardziej dzieciństwo i układy z rodzicami i między nimi mają wpływ na nasze późniejsze charaktery. Wzorce związków wyniesionych z domu, przy czym nawet to nie determinuje ostatecznie. Tak czy inaczej, terapia na pewno Wam nie zaszkodzi.
          • red-truskawa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 12:19
            Mój Partnet to człowiek bardzo zamkniety w sobie, nie okazuje nigdy zadnych uczuc na zewnątrz, bez znaczenia jakie zdnie bym wypowiedziala jego twarz zawsze pozostanie taka sama, zawsze nie bedzie zadnej reakcji dla swiata, dopiero ew za drzwiami, jak jest sam, ale tego nie wiem na [pewno, bo przeciez mnie wtedy przy nim nie ma. Został tk wychowany, sam mi powiedzial ze mama im mówiła (4 rodzenstwa) ze nie mozna okazywac uczuc, trzeba być silnym. Ja mysle ze problemy zaczeły sie na tle włąsnei nieporozumien takich codziennych, on cos mówi, ja jako kobieta odbieram to inaczej, ja tłumacze ale on nie rozumie kontekstu, itd. przyszedł na swiat synek, wróciłam do parcy i zaczał sie kierat praca-dom, skonczyły sie wolne chwile, zaczełam wymagac aby cos robiw domu, a ze jestem cholerykiem zaraz dostawałam piany na pysk,z e prosze, prosze a tu nic. Mysle ze tez troche sie czuł odsuniety, zapomniany, bo orace mam ciezka, czasem do 23, wracałam umordowna i na nic nie mialam ani ochoty ani siły a n jeszcze sie okazywało ze w domu maksymalny balagan, nic nie zrobione, itd. On jest najmłodszym dzieckiem w rodzinie, rodzestwo starsze o 14,11 i 7 lat i wiem od siostry ze on tak na prawde mial jak pączek w masle- zero obowiazków, wszytko najlepsze bo najmniejszy, ale tez zero odpowiedzialnosci, podejmowania deczji. Ja taka nie jestem, chcialam partnera nie kolejne dziecko i goniłam go, wymuszalam podejmowanie decyzji, itd.
            nie moglismy sie porozumiec, po pierwszym etapie zauroczenia w zwiazku i fascynacji erotycznej, kiedy jeszcze pijawił sie synek zaczeło mi brakowac partnera na równi odpowiedzialnego ale tez okazujacego uczucia. Nie mówie to o padaniu na kolan czy noszeniu na rekach, mówie o zwykłym chwyceniu za reke od czasu do czasu, o przytuleniu. tego nie było, nie mogalam mu wytłumaczyc jak to dla mie istotne, ze zle sie z tym czuje, itd i za ebez takich zwykłych codziennych relacji, bez rozmowy nie moge z nim tworzyc szczesliwego zwiazku, ze nie czuje sie uczestnikiem jego zycia a w zwiazku z tym takze seks zszedł na bardzo daleki plan, bo jak sc do łozka z osobą która zyje obok swoim zyciem za murem? nigdy nie wiedzialam co go boli, co sie podoba lub nie. podczas naszych wilokrotnych kłótni i długich pseudo-naprawczych rozmów prosiłam aby powiedziam mi co ja z kolei robie zle, co mu sie nie podoba, bo pzeciez nie jestem w stanie zminić czegos jak nie wiem co. jedyna rzecz to byla ze krzycze, ze marudze ze jestem zmeczona. i tak sie to toczyło przez rok, powtarzanie rozmów i powtarzanie błedów, przez ok tydzien po takiej rozmowie obije sie staralismy ale potem wszytko wracało do starego trybu. pzrze ten czas pobytu nauczyłam sie od niego czegos złego- widzialam ze kłótnie nic nie daja, nie robia na nim zadnego wrazenia wiec obralam jego taktyke milczenia myslac ze tak zwróce uwage ze jest cos nie tak. myliam sie, on myslał ze jest normalnie, ok, bo sie nie kłócimy, ja kumulowałam wszystko w sobie.
            Rok temu jakos wydawało sie ze jest lepiej, wtedy powstała córka. w trakcie ciazy bywalo róznie, ja tez mialam rózne okresy łacznie z ryczeniem przez 2-3 dni, i nie bylam w stanie nad tym zapanowac.
            tak jak pisałam , na 2 miesiace przed porodem poszedł spac do drugiego pokoju i już nie wrócil. wszystko zaczeło sie rozłazic jeszcze bardziej w szwach jak urodzila sie córka. wiadomo ja zmeczona na maksa, 3 letnie dziecko które zaczeo chorowac bo poszło do predszkola, mała tez chora, oboje zalatani, niewyspani, zmeczeni, zli na siebie za wszystko. 2 tyg temu byla kłotnia, on ma focha jak zwykle i obojetnosc, ja tez przybralam ta metode. A wczoraj mialam dosyc milczenia i ciezkiej atmosfery i zapytałam co sie z nami stało. usłyszałam, ze nie wiem a jedynym wyjsciem wg niego jest rozstanie na jakis czas, zeby sie przekonac czy lepije mu zyc ze mnaa czy beze mnie, bo sam nie wie czy mnie jeszcze kocha. nie musze mowic ze swiat mi runął...
            czy on jest DDA? ja sama nie wiem, tak jakos pomyslałam zw zwiazku z tym brakiem okazywania uczuc, tym zamknieciem w sobie/ czy on zdaje sobie sprawe- nie.
            czy bierze na siebie czesciowo wine... nie iem, bo nigdy o tym ie mowił, o nie mówi o tym co czuje.
            czy chce isc na terapię- powiedzial ze dla swietgo spokoju pójdzie, ale wg niego nic to nie da, bojuż kiedys był i wie jak to wyglada.
            przede mna mial dwa powazne zwiazki ( w tym ejdno maałzenstwo), oba rozpadły sie po 4 latach, my sie sypiemy po 5.
            chcialabym to ratowac ze wzgledu na nas, a własciwie chyba na mnie bo ciagle go kocham mimo ze bardzo to ciezka miłosc, chcialabym to ratowac bo mam dwojke malenkich dzieci, które nie chce aby nie mialy ojca w domu, bo ojcem on jest dobrym, zeby nie miały takiej wizji zwiazku jak ja mam ze swojego domu...
            co mi zarzuca, ie wiem, oprócz tych 3 rzeczy (krzyk, zmeczenie, rzadki seks) bo nigdy mi nicwiecej nie powiedzial.
            • mayenna Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 15.12.12, 09:57
              Czy w tamtych związkach były dzieci? Co było przyczyną rozpadu? Nowa kobieta?
              Moim zdaniem pan w sytuacjach kryzysowych ucieka - taki ma schemat.
              Truskawo, nikt nie lubi jak się na niego krzyczy.
    • edw-ina Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 15:40
      po raz kolejny zadam to samo pytanie: dlaczego, kiedy panu raptem źle w związku, to ma się samodzielnie ewakuować i dobrze bawić, a pani ma zostać z przychówkiem i problemami? Zostawić pana z przychówkiem i problemami, a szybko zmieni optykę.
      • mwiktorianka Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 17:29
        Jeśli chcesz ratować związek to ja na twoim miejscu udałabym się na terapię (wspólną).
        Piszesz, że nie wiesz czy maż jest DDA, a skłania cię ku takiemu myśleniu fakt, że jest zamknięty w sobie. Jak dla mnie jest introwertykiem.Tak się składa, że jestem DDA , a zamknięta w sobie nie byłam nigdy, dopiero z wiekiem staję się bardziej milcząca.
        Jak czytam to co napisałaś, to momentami mam wrażenie, że to o mnie i moim mężu.
        On jest introwertykiem, ja ekstrawertykiem. U nas ostatnio było prawie tak jak u was...tzn. ja też zaczęłam milczeć, bo nie miałam siły już walczyć o komunikację między nami itd. To był błąd, zaczęło się źle dziać. Z tym, że my jesteśmy małżeństwem ponad 20 lat.
        Był taki moment, że ja nie widziałam sensu, aby to dalej ciągnąć, pomimo tego, że go kocham.Mąż jednak stwierdził, że spróbujmy się dogadać, że nie chce się rozstawać. Porozmawialiśmy, powiedzieliśmy sobie , a właściwie ja powiedziałam co mi nie pasuje i na razie oboje staramy się aby było dobrze.Idealnie nie jest, ale całkiem nieźle i mam nadzieję, że będzie lepiej.
        Poczytaj sobie choćby w necie o komunikacji introwertyka z ekstrawertykiem, mnie to trochę rozjaśniło w głowie.
        W sumie u was problem komunikacji pojawił się w tym momencie, który opisują psychologowie, to u nas jakimś cudem kryzys nastąpił dopiero po tylu latach, a w/g wszelkich prognoz powinien jakieś 19 lat temu ;-).Powodzenia.
    • bez_przekazu Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 19:20
      gratulacje ! macie jeszcze w planach jakies dziecko?
      • sandra1301 Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 21:52
        Tak się kończy większość tzw. wolnych związków. Niestety. Smutne.
        • edw-ina Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 22:46
          Jesteś niesprawiedliwa. Tak to się kończą związki niedobrane i to nie ważne, czy z papierkiem, czy bez. Ślub nie jest gwarancją trwałości małżeństwa, co dość dobrze widać po tym forum.
        • nabakier Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 12.01.13, 18:28
          > Tak się kończy większość tzw. wolnych związków. Niestety. Smutne.

          Co Ty opowiadasz..rozpadają się i małżeństwa i związki nieformalne.
      • trusia29 Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.12.12, 23:24
        bez_przekazu napisał(a):

        > gratulacje ! macie jeszcze w planach jakies dziecko?

        A po co ten sarkazm?

    • kol.3 Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 15.12.12, 09:00
      Moze ja sie nie znam na DDA i DDRR ale co maja te skroty do Waszej sytuacji rodzinnej? Stworzylas zwiazek z nieodpowiedzialnym panem, ktory byl wychowany w poczuciu, ze on nic nie musi robic i za nic nie odpowiada. Totez nie robi. Zostawil Cie z całą robotą przy dzieciakach i sobie masz poradzić. On zabiera zabawki i ewakuuje sie do weselszej piaskownicy. Gdy nie było dzieci i obowiązków było dobrze. Teraz jest dwójka dzieci i zapieprz i panu sie nie podoba. Uważam ze jedno dziecko z takim czlowiekiem to wielkie ryzyko, a dwoje to juz kaskaderstwo.
      Obawiam się że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
    • izabelski Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 16.12.12, 16:20
      mysle, ze maz ucieka od problemow - chyba w poprzednich zwiazkach tak sie stalo

      czy macie szanse na to, zeby ktos sie zajal dziecmi na weekend a wy gdzies wspolnie wybralibyscie sie razem?
      zeby po prostu pobyc ze soba
      • red-truskawa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 16.12.12, 20:17
        może szansa by sie znalazła, ale on już chyba nie chce ze mna wychodzic
        • miacasa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 16.12.12, 21:18
          Dociśnij go, tu nie ma miejsca na chyba, macie malutkie dzieci.
        • izabelski Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 00:57
          zaaranzuj i go zabierz - mozecie to nazwac osstatnim wspolnym wyjazdem
          • red-truskawa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 04:06
            nowe fakty: jest trzecia. na razie, mam taka nadzieje, to poczatki. Do tej pory wracal do domu prosto z ppracy, jeden raz musił "robic nadgodziny" (2-3h) ktorych nie bylo i wiem, ze wtedy sie z nią najprawdopodobniej spotkał. Spotykaja sie w pracy ale tam nie maja szans na dłuzsze rozmowy,nie sa sami, po pracy , jak pisalam zawsze był punktualnie w domu.
            nastepnego dnia po tej rozmowie, kiedy powiedzial ze chce odejsc zauwazyłam jak wysyła sms do A. (od tygodnie nieskonczona liczba sms, ale mówił ze do kolego który jest za granica wiec nie bedzie dzwonił) az ten jeden przyuważony. oczywiscie powiedzial, ze to tylko kolezanka, ze nie ma nic wspólnego z nasza sytuacja i ze jak tak podchodze do sparwy to moze od razu sie rozstańmy. (Sms był chyba tak wysłany spacjalnie abym go zauwazyła). Nastepnego dnia sprawdzilam te nadgodziny w pracy, on wie ze ja to sparwdzilam i ze wiem ze nie był w parcy. W domu prawie sie nie odzywał, unikał mojego wzroku, a ja o tym nawet nie wspomnialam. Wczoraj juz troszke lepiej ze mna rozmawial, ale wiadomo-izoluje sie ode mnie maksymalnie i ostentacyjnie.
            Mam nadzieje, ze on to bardzo swierza sprawa, w fazie zauroczenia,zaczał znowu komponować muzykę (ostatnio robił to kilka lat temu dla mnie), znalazłam jakas karteczkę z zapisanymi przez niego słowami piosenki o miłości...
            Rozmawialam z bratem, zeby poznać męski punkt widzenia, co zrobić. Brat utwierdza mnie w przekonaniu, ze to dopiero faza zauroczenia u niego, ze mam nie drazyć tematu, nie robic awantur, bo ucieknie i w ogóle nie wspominać, ale wg mnie nie wspominanie jest cichym przywoleniem.
            Co robić aby wrócił do mnie ? jak tego dokonać?
            • red-truskawa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 04:08
              Aaaa, zdaję sobie sprawę, ze gdyby u nas było super, nie szukał by kogoś innego, wiem, ze winę ponosze tez ja, tyle ze ja chce to naprawic.
              • mayenna Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 08:19
                Dziewczyno, przestań się obwiniać. Ty szukałaś kogoś nowego bo nie było super? W związkach tak juz jest że bywają trudniejsze okresy, zauroczenie inna panią nie pomaga ich pokonać.
                Jest ma przykro, że jednak ma kogoś, ale objawy miał klasyczne.
                Porozmawiaj z nim. Chyba ostatnia szansa to terapia. Pomyśl tez o zabezpieczeniu siebie. Szukaj pracy. Podziel obowiązki w opiece nad dziecimi na was oboje i szukaj pracy koniecznie.

                • moniapoz Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 08:36
                  Dokładnie: przestań szukać winy w sobie - na rozliczenia przyjdzie jeszcze czas, ale na pewno nie jest to czas teraz. Teraz jest czas działania, jeżeli chcesz walczyć. Brat moim zdaniem ma racje - nie ma sensu robić awantur - lepiej powiedzieć o swoich uczuciach, że Cię zranił, że nadal go kochasz i chcesz spróbować to ratować dla Was i dla dzieci. Może się uda a może nie, ale musisz zmienić postawę na mniej samobiczującą i przygotować się psychicznie także na wszelkie scenariusze (w tym także na te bez happyendu).
              • miacasa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 10:02
                Pani w krótkich, żołnierskich słowach powiedz, że ów amant ma dwoje malutkich dzieci, które zaniedbuje uciekając w romans z nią. A swojemu facetowi powiedz, że to klasyka gatunku, że żadne tam porozumienie dusz i wielka miłość. Na spokojnie. Wiesz, Tobie wydaje się, że to początki, mnie też się tak wydawało a tu romans od 7 miesięcy był gorący. Mój brat (po pięćdziesiątce) doradził mi bym poprosiła męża by odpowiedział mi jak mężczyzna czego on chce, bez zrzucania na mnie decyzji o rozwodzie/ratowaniu małżeństwa. Mój mąż powiedział, że chciałby być szczęśliwy ale wie, że jak wyjdzie z domu to będzie cierpiał z powodu dzieci a jak zostanie to będzie się czuł niespełniony. Został, nawet zaczyna się spełniać przy mnie :)
                Rozmawiaj, powiedz jak się czujesz, że inaczej wyobrażałaś sobie rodzicielstwo, że proza życia ciebie też dobija, że jest dla ciebie taki ważny, że chciałabyś by wasz romans powrócił....
                • crises Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.01.13, 10:32
                  Jaasne, najlepiej niech błaga na kolanach, żeby nie zabierała dzieciom ojca. Nigdy nie pojmę, czemu kobieta kobiecie podsuwa takie upodlające pomysły.
                  • miacasa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.01.13, 10:46
                    A gdzie ja napisałam o upadlających pomysłach? Napisałam jak potoczyła się rozmowa u mnie i to mój mąż prosił przez pierwsze tygodnie bym rozważyła czy nie byłabym w stanie dać nam szansy na dalsze wspólne życie. A że jest dla mnie i dzieci kimś ważnym to prawda.
                    • red-truskawa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.01.13, 11:46
                      tak, ale u ciebie to twój maz prosił... u mnie on nie.
                      • miacasa Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 13.01.13, 11:56
                        Bo jest baran (wybacz) zaślepiony, mój też był ale ochłonął, bielmo z oczu schodziło ładnych parę dni. Gdybym się dowiedziała wtedy gdy romans się zaczął to pewnie inaczej by to się potoczyło, ja uniosłabym się honorem a on pognałby za swoją "bratnią duszą" z ulgą przyjmując odcięcie kamieni wiszących mu u szyi (tak nas wtedy postrzegał, nie jak najbliższych ludzi będących podporą w życiu ale jak zawalidrogi i to mnie najbardziej boli). U mnie był jeszcze przykry aspekt odrzucenia najmłodszego dziecka, dopiero jak romans się skończył był płacz i próba nawiązania (nie odbudowy a właśnie nawiązania) więzi z dzieckiem. Zadbaj o siebie jak możesz najtroskliwiej, zatroszcz się o powrót siebie sprzed kryzysu w związku. Ważne by nadal siebie lubić i nie pogubić się w tych skrajnych emocjach. Otocz się życzliwością najbliższych, nie rób w rodzinie tajemnicy z tego co przeżywasz.
            • paul_ina Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 17.12.12, 10:49
              No bardzo mi przykro, że jednak jest ta 3., ale jak już ktoś powiedział - zachowanie pana: klasyk.
              Jako jedyny rodzic przy zdrowych zmysłach jesteś potrzebna waszym dzieciom, więc nie szukaj winy w sobie, zwerbalizuj panu swoje uczucia (wyjdź z ofertą ratunkową dla związku), sprawiedliwie podziel obowiązki a tak odzyskany czas poświęć na określenie/polepszenie swojej sytuacji na rynku pracy, zaalarmuj rodzinę (zwłaszcza teściów - jeśli możesz na nich liczyć), a słodkiej pani - jeśli nie chcesz się ze zdzirą spotykać (najfajniejsza byłaby wizyta w miejscu pracy, w środku dnia, z dziećmi - u mnie w firmie miała miejsce taka sytuacja, pojawiła się żona kolegi z trójką małych dzieci, poprosiła o spotkanie z panienką i publicznie, przy dziewczynach z recepcji i kręcących się klientach powiedziała: "Podobno bardzo intensywnie dąży pani do zbliżenia moim mężem. Pomyślałam, że będzie pani również przyjemnie spotkać jego najbliższą rodzinę. Ja jestem jego żoną od dziesięciu lat, a to jego synowie - ..."; babka zachowała się z klasą, a romans po upublicznieniu się rozleciał) to wyślij jej mmsa ze zdjęciami dzieci, ze stosownym komentarzem.
    • nabakier Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 12.01.13, 18:24
      Dobrze zrobiłaś, że wyjechałaś. Pierwszy krok do samodzielności.
      Wystąp o alimenty, cokolwiek będzie z Wami, to teraz nie zaszkodzi.
      Moim zdaniem on Ciebie nie kocha, powiedział Ci to wprost. Po co być z kimś, kto nie kocha? Bardzo będzie bolało zrywanie więzi, ale niech cie trzyma pamięć właśnie o tym- że on Cię nie kocha.

      Co do tej czterdziestki. Daj spokój. Ludzie trafiają na siebie w każdym wieku.
      Trzymaj się!
      • nabakier Re: Rozstanie, 2 dzieci:3-latek i 3-miesięczniak 12.01.13, 18:32
        Pardon, wpisałam się nie w tym wątku, co powinnam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja