konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na dwór

21.12.12, 08:50
Witam,
jestem nowa więc proszę o delikatność;) mój problem jest z pozoru błahy ale wyrósł do źródła codziennych konfliktów.
Pytanie: jak się dogadać co do stylu wychowania dziecka?
problem: mamy z mężem kompletnie inne podejście do "zimnego/ciepłego wychowu". Oboje jesteśmy tak samo zaangażowani w opiekę: oboje pracujemy, po pracy i w wolne dni dzielimy się obowiązkami (i przyjemnościami;) Źródłem konfliktów jest to, że mąż zarzuca mi (bardzo agresywnie - ostatnio nawet w złości zagroził rozwodem i że wystąpi do sądu o ograniczenie kontaktów;);) że lekceważę choroby dziecka i się do nich przyczyniam: wychodzeniem na dwór kiedy jest mróz lub gorsza pogoda lub dziecko jest niedługo po chorobie (jego zdaniem jeszcze chore). Ja jestem przekonana (i staram się to realizować), że zabawa na dworzu nie szkodzi, a wręcz pomaga w wyrobieniu odporności. Dodatkowo ja "zbyt lekko ubieram dziecko" - ten konflikt jest praktycznie od urodzenia.
Dla zarysowania tła:
Dziecko ma 4 lata i od czasu pójścia do przedszkola (chodzi drugi rok) bardzo dużo choruje - w bieżącym roku ponad 10 razy, ostatnio od listopada w ogóle nie chodzi do przedszkola Wcześniej tj. przed pójściem do przedszkola, raczej nie chorowała. Nie są to choroby zagrażające życiu ale dość poważne - przeważnie lekarze przepisują antybiotyki (na marginesie, bo nie chcę dyskusji o tym, czy potrzebnie: oczywiście staramy się uczulać lekarzy, żeby antybiotyk nie był od razu - zwykle podawany po co najmniej kilkudniowej obserwacji, ale zwykle objawy są typowe np. przy anginie b. wysoka gorączka, duży obrzęk gardła i bardzo duża bolesność - niemożność zjedzenia czegokolwiek, przy zapaleniu oskrzeli - b. ostry kaszel, świszczący oddech). Ostatnio potwierdziliśmy, że jest alergia (alergia wziewna na większość alergenów, w tym całorocznych np. pleśnie, roztocza, trawy, sierść itp).
I teraz: nie pytam, jak przekonać męża - bo tu szans nie widzę - nasze poglądy wynikają z wychowania i są b. głęboko zakorzenione.
Chciałbym porady jak z nim rozmawiać, żeby z jednej strony nie musieć podporządkować się jego żądaniom a z drugiej - uniknąć kłótni? Próbowałam przemilczać wszystkie uwagi na temat wychodzenia w domu - ale on potrafi kilka dni gadać aż wreszcie mnie sprowokuje, przez ten czas jest naburmuszony (z powodu braku reakcji z mojej strony). Po prostu on jest głęboko przekonany że ja szkodzę dziecku i on musi mnie powstrzymać.
Autorytety np. lekarskie nic nie dają bo po pierwsze nie mamy zaufanego lekarza a różni lekarze mają różne zdania na takie tematy ( a przeważnie: jak chora to nie wychodzić, a jak zdrowa - to można ale ostrożnie;);) Zresztą głównym autorytetem jest mama (moja teściowa), która ma takie samo zdanie jak mąż (chociaż nie mogę zarzucić, żeby się nadmiernie wtrącała - ale jakie ma zdanie - wiem;)
Próbowałam sama na spokojnie tłumaczyć swoje stanowisko - bez skutku bo ja nie mam racji i koniec (na potwierdzenie jego racji: dziecko dużo choruje, zawsze po tym, jak wyjdzie na dwór;););)
pozdrawiam i z góry dziękuję za rady, M.
    • triss_merigold6 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 09:09
      Jesteś pewna, że tylko o wychodzenie dziecka na dwór chodzi?
      IMO macie potężny konflikt o władzę i pozycję w związku, o podporządkowanie i podejmowanie decyzji. To wychodzenie na dwór, to wisienka na torciku.
    • tully.makker Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 09:33
      No coz, rzeczywiscie tak jest, ze jak moj partner wielbiciel zimnego wychowu zabierze dziecko na spacer ubrane za lekko i jeszcze poczestuje lodem w listopadzie, to ptem dziecko jest chore. sama jestem zwolenniczne swierzego powietrza, ale tez ubierania sie stosownie do pogody.

      Moze powinnas wziac pod uwage opinie meza i przemyslec swoje zachowanie, zeby z checi postawienia na swoim nie szkodzic wlasnemu dziecku?
      • triss_merigold6 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 10:30
        W zasadzie mogę się podpisać. Nie jestem fanką zimnego chowu, deszcz + wiatr uważam za aurę niestosowną na spacer i wychodzę o tyle o ile muszę (żeby dojechać do pracy, na przykład).
        Dziecko ma być ubrane ciepło, niekoniecznie w śpiwór ale ciepło. Żadnej gołej głowy i tylko skarpet pod spodniami jak temperatura spada poniżej kilku stopni.
        A infekcje trzeba doleczyć i uodparniać dziecko stopniowo. Po chorobie to może wyjść na spokojny spacer, a nie szaleć przez 2 godziny na placu zabaw.
    • brak.polskich.liter Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 09:55
      mpiet napisał(a):

      > że zabawa na dworzu nie szkodzi, a wręcz pomaga w wyrobieniu odporności.

      W przypadku dziecka zdrowgo i z niezaburzona odpornoscia p/zakazna - tak.
      Natomiast jesli dzieciak jest niedoleczony albo oslabiony po poprzednich, niedawno przebytych infekcjach, to taka zabawa moze bardzo latwo skonczyc sie powtorka z rozrywki, tj. wizyta kolejnego mikroba.

      Zgadzam sie z Triss, ze w tym konflikcie wcale nie chodzi o dobro dziecka, tylko o kwestie wladzy w zwiazku. Cos macie niezalatwione, cos nierozwiazane i to cos od czasu do czasu wybija.
      Nie twierdze, ze zdrowie dziecka nie jest dla Was wazne, ale wyglada na to, ze ono jest tutaj tylko narzedziem do wzajemnego napieprzania sie. A o co tak sie z mezem napieprzacie - to juz musicie sobie ustalic; sami, albo z pomoca specjalisty.
    • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 10:12
      Można też zrezygnować z przedszkola, bo raczej tam dzieci "łapią" infekcje. Tak radzą autorytety lekarskie;-) Czy mąż zrezygnuje z pracy?
      • triss_merigold6 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 10:25
        Jeśli nie będzie łapać infekcji w przedszkolu, to zacznie chorować w szkole - bardziej to uciążliwe ze względu na konieczność uzupełniania materiału.
        • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 10:44
          Być może. Ciekawa jestem, czy dziecko lubi chodzić do przedszkola?
          • triss_merigold6 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 10:49
            A co to za różnica? Jak rodzice pracują, to musi chodzić do przedszkola, to chyba jasne. Jeśli danego przedszkola bardzo nie lubi, to można najwyżej szukac innego bardziej odpowiedniego.
            • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 10:57
              IMO dla dzieci nawet niepracujących;-) rodziców lepiej chodzić do przedszkola... oczywiście dobrego:-) Ludzie pracują, bo chcą i dzieci chodzą (albo są wożone;) do przedszkola, bo chcą;-)
              • triss_merigold6 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 11:09
                OMG, sądziłam, że ludzi pracują, bo muszą mieć na czynsz, buty, samochód, wakacje i taką tam prozę życia... a tu dowiaduję się, że pracują bo chcą.
                • mad_die Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 20:39
                  wiesz, niektórzy maja pecha i pracują bo muszą :P
                  inni maja szczęście i pracują bo chcą ;)
            • pade Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 12:39
              To jest bardzo ważne pytanie!
              Mój syn nie cierpiał swojego przedszkola, o czym dowiedziałam się po czasie, bo był skryty, to raz i wychowawczyni zrobiła mu pranie mózgu.
              Chorował non stop, wracał do przedszkola na dwa-trzy dni i znowu choroba. I własnie pediatra zaczęła mnie wypytywać, jak syn czuje się w przedszkolu. Po nitce do kłębka...Zabralismy go z przedszkola. Cudownie ozdrowiał. Od tamtej pory chorował max raz w roku.
              • pade Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 12:41
                I jeszcze jedno. Po kuracji antybiotykowej spadek odporności nastepuje po 10-14 dniach od zakończenia leczenia. Warto wziąć ten fakt pod uwagę przy wychodzeniu na dwór.
        • lilka69 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 23.12.12, 20:28
          nieprawda! moje chorowalo baaaardzo jako 3 latek w przedszkolu ( 12 dzieci w grupie). wypisalismy. jako 6 latek poszedl do zerowki ( 11 dzieci w klasie). nie choruje wcale. i mam wieli znajomych, ktorzy tak samo uciekli z przedszlola a dzieci nie choruja im wcale w szkole. im dziecko starsze tym bardziej odporne a w miedzyczasie wcale w wyjalowionym srodowiesku nie siedzi. moim zdaniem potrzebna jest niania a nie przedszkole.ojciec generelnie ma racje moim zdaniem.
    • julni Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 11:04
      witam . mi dzieciaki przedszkolne też chorują! ( to noram - kiedyś muszą ) Wcześniej tez byłam zwolenniczka zimnego i ubierałam lżej dzieciaki ale z czasem nauczyłam sie że bez przesady!
      Staram się aby codziennie były na świeżym powietrzu ( często z dziadkami chodza na spacerki)ale jeżeli pada lub wieje mocno to sobie odpuszczamy i jeszcze nie hartuję na siłę! bo to właśnie kończyło się 10chorobami w ciągu roku. Teraz przy temp +5 i poniżej są rajstopki , czapka na uszy . pod kurtką nie zakładam dodatkowych polarów ale np. na śnieg zakładam wysokie spodnie narciarskie. Chodzi o to aby nie przesadzać z tym zimnym wychowem ale też nie przegrzewać dzieciaka. Obecnie jak mi choruja to ok 4 razy w roku (młodszy) a starszy był teraz 2raz chory (i u starszego nie było antybiotyku w tym roku)
      więc jakaś poprawa jest....
    • asfo Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 11:36
      Obawiam się, że Twój mąż ma w tej sprawie rację. Zimne wychowywanie dziecka które co chwila jedzie na antybiotykach to proszenie się o więcej antybiotyków. Jak organizm jest osłabiony po chorobie bardzo łatwo coś złapać, nawet niekoniecznie marznąc, tylko np. męcząc się z powodu jakiejś aktywności fizycznej.

      Żeby się uodparniać, trzeba najpierw być zdrowym. Często jest tak, że takie chorowite dziecko nabiera odporności i przestaje chorować dopiero jak dorośnie i żadne moczenie nóg w zimnej wodzie i jedzenie witamin tu nie pomoże.
      • sofi75 maz ma racje? Niekoniecznie 21.12.12, 16:28
        Do wszystkich twierdzacych, ze maz ma racje.

        Otoz niekoniecznie.
        Nie mieszkam w Polsce. Mieszkam w kraju, gdzie stosuje sie wlasnie taki zimnny chow.

        Moj syn za czasow, gdy mieszkalismy w Polsce non-stop mial przepisywane antybiotyki (bez antybiogramu!) i non-stop chorowal. Mieszklamy za granica od 8 lat i w tym czasie chory byl DWA razy - raz bylo to zapalenie oskrzeli, a raz infekcja z dosyc wysoka temperatura nie wymagajaca leczenia, gdyz organizm poradzil sobie sam.

        Tu gdzie mieszkam abtybiotyki to ostatecznosc i zaden lekarz nie przepisze ich bez upewnienia sie, ze infekcja jest rzeczywiscie bakteryjna (czyli w praktyce wymaz z gardla). Zapalenie oskrzeli leczy sie zajeciami z fizykoterapii - dzieci ucza sie odksztuszac wydzieline.

        Poza tym dzieciaki chodza ubrane tak samo jak dorosli, nikt nie przejmuje sie tym, ze ktos sie zamoczyl w kaluzy. Zajecia sportowe o tej porze roku na swiezym powietrzu to norma, na basenach sa suszarki jesli sie je samemu przyniesie. Dodam jedynie ze temperatura rzadko spada ponizej zera, zima raczej w dzien kreci sie miedzy 0-5.

        Podsumowujac: uwazam ze autorka z tym zimnym chowem ma racje, bo na dluzsza mete (po obserwacji dziecka mojego jak tez dzieci znajomych) sie to sprawdza i daje efekty. Natomiast z powodow kulturowych (chociazby vide wypowiedzi w watku plus podejscie lekarzy) ciezko bedzie takie podejscie zrealizowac w Polsce (no chyba, ze po wizycie u lekarza wyrzucamy wszystkie recepty do kosza).
        • asfo Re: maz ma racje? Niekoniecznie 21.12.12, 19:41
          Mowa o dziecku, które już ma osłabioną odporność i już zjadło całe mnóstwo antybiotyków. Próby hartowania są co najmniej ryzykowne, a ponadto jak dotąd się nie sprawdziły. Rozsądek nakazuje odczekać aż organizm się zregeneruje zanim zafundujemy biegi przełajowe na mrozie.

          Trzeba też pamiętać, że niektóre dzieci są zwyczajnie z genetycznych, czy innych powodów słabsze, i to co dla innego dziecka będzie ok, u takiego słabszego może prowadzić do zapalenia płuc.
        • morekac Re: maz ma racje? Niekoniecznie 21.12.12, 20:20
          Mieszkam w kraju, gdzie stosuje sie wlasnie taki zimnny
          > chow.
          A klimat jest dokładnie taki sam jak u nas?
          • sofi75 Re: maz ma racje? Niekoniecznie 21.12.12, 20:28
            Klimat:
            - szerokosc geograficzna podobna, ale kraj bardziej nadmorski, wiec temperatury ujemne zdarzaja sie sporadycznie. Jest za to duzo bardziej mokro i ciagle pada.
            • napis_z_obrazka Re: maz ma racje? Niekoniecznie 21.12.12, 20:40
              I zdarza się, że w taką pogodę młoda matka wozi 2 dzieci do przedszkola na rowerze:-)
            • morekac Re: maz ma racje? Niekoniecznie 21.12.12, 21:12
              No właśnie... Nie mam problemu z wychodzeniem po jakiś chorobach oskrzelowych, kiedy pada deszcz, ale temperatura jest ogólnie dodatnia. Wręcz dobrze mi to wtedy robi. Ale przy większym mrozie 'oskrzelowcy' mają często niefajnie. Jest zimno, powietrze jest suche i ostre.
    • bretoff Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 12:10
      mpiet napisał(a):

      ostatnio nawet w złości zagroził rozwodem
      i że wystąpi do sądu o ograniczenie kontaktów


      prawidlowo , im szybciej odseparuje dziecko od szalonej , nieodpowiedzialnej matki tym lepiej dla zdrowia dziecka i jego .
    • edittt Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 12:20
      znaleźć lekarza który będzie autorytetem
      pójść na kompromis - krótsze spacery, dodatkowy sweterek, metoda na spocony kark, ubierać dziecko jak siebie
      wspierać dziecko suplementami na odporność (tran/witaminy)
      zbadać 3 migdał czy nie jest przerośnięty
      doleczać infekcje

      u dziecka przedszkolnego 10 infekcji w roku to norma, tak kształtuje się odporność

      ale, jak ktoś już wyżej zwrócił uwagę - przyjrzeć się Waszym reakcjom, bo coś za bardzo się na tych swoich barykadach okopujecie...
      • sprucexl Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 12:46
        nie rozumiem dlaczego niektorzy tak bardzo naskoczyli na autorke watku!
        ja bylam dzieckiem, ktore nie moglo isc na sanki, na podworko, miec otwartej buzi w drodze do przedszkola w zimie, jak juz wyszlam na dwor to pamietam, ze ledwo sie ruszalam. mama tak wlasnie o mnie dbala. do dzis pamietam jak patrzylam na dzieci przez okno. zawsze pytalam czy moge isc, nie bo bedziesz chora. pewnego razu powiedzialam , ze bede chora nawet jak nie pojde i zjadalm paczke tabletek na zlosc, mialam wtedy prawie 8 lat. na szczescie wszystko dobrze sie skonczylo.
        teraz nie mieszkam w Skandynawii. Tutejsze dzieci sa wycgowywane zupelnie inaczej niz polskie. Zimne mleko, kilka godzin na dworze przy minus kilku stopniach.
        ...wracajac do tematu. prawda taka jak ktos juz wczesniej napisal. problem pewno lezy gdzie indziej. wisienka na torcie:-)
    • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 14:18
      Konflikt nie jest błahy, nie jest też wisienką na torcie, co niektórzy uważają.
      Oboje uważacie, że macie rację, ale nie macie autorytetu, który by rozsądził spór, zresztą prawda może być gdzie indziej.
      Mąż walczy o zdrowie i życie dziecka i nie ma zamiaru odpuścić, nie warto tego lekceważyć.
      Brak dyskusji traktuje jako ignorowanie go, bo mama i tak zrobi po swojemu.
      Tragedia, musicie się jakoś dogadać, bo się kiepsko to może skończyć, o ile dziecko nie przestanie chorować.

      Ja jestem przeciwnikiem nadużywania antybiotyków, czasami widzę sukcesy w leczeniu po podawaniu placebo, zamiast antybiotyku. Antybiotyki dawane na ślepo, niszczą organizm. We Francji zawsze robi się próbę na wymazie, u nas lekarze też są zobowiązani to robić, zgodnie z zasadami, ale nie robią tego, bo mają w nosie pacjenta.
      Dziecko jest uczuleniowcem i zachorowania z tego powodu są częstsze, dużo łatwiej złapać infekcję przy podrażnionych nabłonkach.
      Warto się zastanowić czy nie trzeba częściej sprzątać w domu? Może temperatura w domu jest
      za wysoka? Czy dziecko ma dobre i ciepłe buty, odpowiednią kurtkę, rękawiczki? Czy nie wychodzi za długo na dwór na jeden raz?
      Zamiast zastrzyków, można brać inhalacje choćby z soli, a jeśli są potrzebne
      antybiotyki, to można brać je równie dobrze wziewnie przy problemach oddechowych.
      Pomysłów jest dość.

      Najlepiej znajdźcie jakiegoś mądrego lekarza, który wytłumaczy wam pewne zasady, możliwe, że
      nawet nie trzeba będzie brać antybiotyków. Przedyskutujecie, umówicie się jak postępować
      z dzieckiem i będzie dobrze.
    • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 14:19
      No szkoda, że nie można sprawdzić, czy Wasze dziecko nie jest uczulone na babcie, bo ... po wizycie babci choruje. Równie to sensowne, jak wmawianie Ci, ze dwór;-) szkodzi.
      Na babską logikę alergikom wskazane jest świeże powietrze...

      No, nie masz autorytetu jako matka, Twoja teściowa jest autorytetem jako matka dla Twojego męża. Przykre tym bardziej, że krytyki lub swojej opinii nie wyraża wprost, lecz rekami syna.
      I chyba tu piesek pogrzebany...
      • drzewachmuryziemia Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 14:50
        tak, szczególnie jak pyli akurat cos na co są uczuleni;)
        • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 14:57
          ... zimą to chyba komin, jeśli mieszkają kolo elektrowni cieplnej;-)
          • drzewachmuryziemia Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 20:58
            ale oni chyba nie tylko zimą mają ten problem;)
      • sebalda Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 14:50
        Na początek uspokojenie, że małe dziecko choruje i to jest norma, informacja z rzetelnej, specjalistycznej prasy medycznej: "Ze względu na to, że układ odpornościowy dojrzewa w trakcie kontaktu i walki z patogenami, zdrowe dziecko ma prawo do częstych chorób. To zjawisko fizjologiczne, które można nazwać „treningiem immunologicznym”. Im młodsze dziecko i im mniej dojrzały układ odpornościowy, tym częstsze zakażenia. Dla lekarza praktyka istotne znaczenie ma pytanie, jaką częstość zakażeń możemy traktować jako normę w danej grupie wiekowej. Wyniki badań epidemiologicznych opublikowanych w 2006 r. przez grupę niemieckich badaczy wskazują, że u niemowląt obserwuje się przeciętnie nawet do 11 zakażeń w ciągu roku, dzieci w wieku 2-5 lat mogą chorować do 8 razy, a dzieci w wieku szkolnym do 12 roku życia – 4 razy w roku (liczby te mieszczą się w zakresie 2 odchyleń standardowych)".
        Od siebie dodam, że dziecko z alergiami jest znacznie bardziej narażone. Co nie znaczy, że trzeba je traktować jak kalekę. Przebywanie na świeżym powietrzu jest zawsze wskazane, jeśli dziecko nie jest w danym momencie chore, gorączkujące, ale oczywiście umiar też jest potrzebny. Umiar i adekwatne do pogody ubranie. Jeśli syn przebywa na dworze bardzo dużo i jest bardzo aktywny, przez co się przegrzewa, a potem wystudza na zimnym powietrzu, jest zbyt lekko ubrany i do tego dopiero co skończył antybiotykoterapię, rzeczywiście to wszystko razem wzięte może mu szkodzić. Natomiast jeśli wszystko jest robione z umiarem, nawet zimą można z dzieckiem wychodzić na dwór i pozwolić mu na pewną aktywność.
        Zatem może byście z mężem pogadali i każde zrobiło krok w stronę tego drugiego? Krócej i mniej intensywnie, ale codziennie na dworze w okresie, gdy nie choruje, do tego odpowiednio ubrane?
    • drzewachmuryziemia Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 14:46
      jesli Twoje dziecko ma alergie wziewne a do tego ma obnizona odpornosc czestym braniem antybiotyków to naprawde moze mu sie pogarszac po wyjsciu na dwór - traktujesz meza jakby gadał kompletne głupoty, on tak samo traktuje ciebie, w ten sposób chyba daleko nie zajdziecie. moze prawda i rozwiazanie jest gdzies po srodku, moze nie trzeba tak strasznie stawiac na swoim i jeszcze pytac sie na forum jak go przekonac (moze on w tym samym czasie pyta jak przekonac ciebie;)
      • paris-texas-warsaw Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 15:25
        Temat zdrowia, w tym zdrowia dzieci, to temat, nad którym myślę usilnie od dłuższego czasu, bo sama borykałam się z wieloma problemami. Nie wypowiem się, które z Was ma rację, bo sprawa wg mnie jest zbyt złożona by tak „z daleka” móc to zrobić, nie znam też przepisu jak w tak spornych kwestiach dojść do wspólnego zdania. To może wymagać trochę i czasu i wysiłku i wg mnie Waszych przemyśleń. Ja Ci napiszę kilka moich myśli, które mam po lekturze wielu książek – bardzo różnych – o dietach, metodach leczenia, itd., konsultacjach z lekarzami, i obserwacji innych ludzi – i chorych i zdrowych:
        1. Choroby dzieci to sytuacja, gdy prawie każdemu skacze ciśnienie, bo martwi się i czuje, że mógł zawinić – a wtedy najłatwiej winę przenieść na drugą osobę. Nic to oczywiście nie daje. Zawsze najważniejszy jest spokój! Od Waszego spokoju zaczyna się zdrowie dziecka. Ja zauważyłam, że im moje nerwy się potęgowały chorobami, tym one przybierały jeszcze gorszy obrót. Trzeba się z takiego kręgu wydostać. Wyciszyć, przyjąć trochę stan, który jest za stan, który mija i który jest tylko wyzwaniem dla rodziców i właśnie ich może czegoś nauczyć (tu i psycholodzy dziecięcy mogli by popłynąć w wypowiedziach). Jeśli to nie śmiertelne choroby, to są na nie sposoby – jest ich mnóstwo. A masa chorób i tak „wyleczy” się sama z siebie – nawet jakby nic się z nimi nie robiło.
        2. Jeśli człowiek jest laikiem to musi znależć sobie przewodnika – dobrego, zaufanego lekarza. To nie może być inny lekarz przy każdej chorobie dziecka. Styl leczenia najlepiej żeby był zgodny z Waszym światopoglądem.
        Podam dwa przykłady – ja osobiście nie mam na miejscu swojego zaufanego internisty (być może znalazłam go dopiero z tydzień temu…). Więc co jakaś choroba, to idę do jakiegoś przypadkowego. I w tym roku miałam już brać trzy antybiotyki, w tym raz na 10 dni, bo miałam anginę. Ale antybiotyki wg mnie to ostateczność-ostateczności – nie brałam ich i każdorazowo szłam do lekarza swojego dziecka – sprawdzonego, z doświadczeniem, którego metody leczenia sprawdziłam właśnie na swoim dziecku. I udawało mi się wyleczyć z jego pomocą zupełnie naturalnymi metodami. Nie miałam dyskomfortu, że biorę lek, przeciwko któremu czuję opór, dawałam sobie czas na chorobę i w końcu ją pokonywałam. Dziecku też trzeba dać czas na chorobę – to może być trudne, jak jest się ograniczonym pracą, opieką nad dzieckiem, pieniędzmi, ale niestety – przyspieszenie leczenia to tylko chwilowa korzyść. Trzeba mieć czas by się wychorować.
        Ten mój nowy internista opowiadał mi jak uodparniał swojego syna. Jako nie-pediatrze było mu często dość ciężko, gdy przy wysokiej gorączce nie dawał zaleconego antybiotyku. Dobrze Altz pisze, że zawsze można zrobić wymaz i prosić o badania, wymagane chyba teraz np. NFZ, że antybiotyk jest konieczny. Już kilku lekarzy mi zwróciło uwagę, że trzeba mieć bardzo duże doświadczenie by do końca rozpoznać wirusa od bakterii. Na wirusy i tak antybiotyk nie zadziała, a sprawę bardzo zagmatwa na przyszłość. Po pierwsze osłabia bardzo naturalna odporność. Po drugie – jak powtarzam za tym ostatnim lekarzem - jeśli poda się antybiotyk przy wirusie, to nie zabije on wirusa, zabije dużo dobrych bakterii, a przez to zrobi się miejsce na rozrost grzybów. Przy następnej infekcji np. w gardle pojawiają się objawy jak przy wydzielinie bakteryjnej – jeśli lekarz nie zna dziecka, nie zna przebiegu chorób, dotychczasowego leczenia, to może brać takie objawy za wydzieliny bakteryjne, które mogą być faktycznie wydzielinami grzybów, i dawać kolejny antybiotyk, jeszcze bardziej pogarszając stan pacjenta. Tak tworzy się błędne koło. Przepraszam za język laika, ale nie jestem lekarzem i tylko na takim poziomi mogę to opisać. To takie przykłady, dlaczego ważny jest jeden, stały, dobry lekarz.
        3. Nie ma cudownych leków i nie ma cudownych metod na podwyższenie odporności, którą buduje się latami. Ale warto sięgać po leki naturalne – jest ich masa i na bakterie – geranium, olejek z oregano, olejek manuka, i masa innych. Często mają bardzo silne działania i są naprawdę skuteczne (wiem po sobie).
        Jeśli chodzi o odporność, to ważne jest zdrowe jedzenie (jeśli jecie mięso, to najlepiej eko – nie szprycowane antybiotykami – w ten sposób człowiek też pochłania antybiotyki i jego odporność się osłabia), warzywa, kasze, generalnie nie przetworzone jedzenie (to zwłaszcza ważne pewnie dla alergików).
        A jeśli chodzi o ubieranie – nie ma wg mnie generalnej zasady. Jeśli ktoś od maleńkości przyzwyczajony jest do wiatrówki w zimie, to przeżyje, ale ktoś grubo ubierany od razu nie przestawi się na inny typ ubierania. Wszystko jeśli chodzi o zdrowie jest procesem – wymaga czasu i obserwacji. Można różnych rzeczy próbować – jeśli ubierasz lekko a dziecko ciągle choruje, to może spróbuj wziąć pod uwagę sugestie męża i zobaczyć przez jakiś czas, co się stanie. Inaczej też trzeba traktować małego rekonwalescenta, a inaczej super zdrowe dziecko. Jak to mówią, medycyna to sztuka, nie matematyka.
        4. Warto obserwować ludzi zdrowych, takich, którzy mają zdrowe dzieci. Dużo zależeć może od genetyki, ale mnóstwo też od sposobu żywienia, stylu życia. I próbować adaptować (nie bezmyślnie przenosić!) pewne rozwiązania na własny grunt.
        5. Ostatnio dochodzę powoli do wniosku, że i tak siła zdrowia/uzdrawiania tkwi przede wszystkim w psychice – i to jest najtrudniejsze. Dzieci mają mały wpływ na styl życia dorosłych, a oni są często bardzo ograniczeni w swoich reakcjach. Ale to bardzo ciężki temat i sama chciałabym spotkać kogoś, kto mógłby mnie czegoś w tej kwestii nauczyć/coś pokazać.
        6. I pamiętać czasem trzeba – lekarz i pacjent mają czasem inne priorytety, niestety. Lekarz też z czegoś musi żyć, nie z wyleczenia a z leczenia… Tak jak i nie mają wspólnych priorytetów koncerny farmaceutyczne i pacjenci. Zawsze trzeba się ostatecznie kierować własną mądrością i szukać dobrych ludzi, że tak powiem.
        Może to nie odpowiedź jakiej oczekiwałaś, wręcz pisałaś by nie truć o antybiotykach, ale serio myślę, że są ważniejsze kwestie dla zdrowia dziecka, a dogadać musicie się z mężem sami...
        • verdana Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 16:39
          Przede wszystkim nalezy uwaznie słuchać dziecką. Tzn ono ma powiedzieć, czy jest mu zimno, czy nie. Naprawdę, nie jest tak, że wszystkie dzieci ubieramy jednakowo i zabieramy/nie zabieramy na spacer po chorobie. Kazde jest inne. Ja ubieram dzieci np. lekko i gdy córka w wieku 5 lat zaczęła ubierać sie sama - wkładała na siebie dwa razy wiecej rzeczy - i przestała chorować. A moja matka wspomina, ze jak ja zaczęłam sie ubierać sama i przestałam zakładać na siebie dwa sweterki na mróz - to choroby zniknęły natychmiast.
          W tej sytuacji przynajmniej należąłoby wypróbować to, co maż radzi - bo na razie "zimny wychów " nie działa - dziecko choruje bez przerwy. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego Autorka wątku w tej sytuacji nie stara sie czegoś zmienić, przeciwnie, dziecko choruje, ona robi nadal to samo. To wygląda rzeczywiście tylko na walkę o władzę, lepiej mieć chore dziecko, niz zrobić to, co proponuje druga strona - choćby na próbę.
          • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 16:56
            verdana napisała:
            > To wygląda rzeczywiście tylko na walkę o władzę, lepiej mieć chore dziecko, niz zrobić to, co
            > proponuje druga strona - choćby na próbę.

            Wydaje mi się, że zupełnie nie masz racji. Oboje rodzice są przejęci sytuacją, ale jest pat i nie mają pomysłu, jak to rozwiązać. To nie jest walka o władzę, ale może się z tego zrobić, jeśli się nie dogadają. Teraz każdy wie swoje, a razem to tworzy bałagan, a nie jakiś sensowny system.
            A hartowanie trwa długo, to nie jest tak, że się zmieni zasady i już będzie w porządku. Hartowanie trzeba zaczynać od lata, a nie tak hop siup teraz, bo teraz można komuś tylko krzywdę zrobić.
            • aqua48 Trwanie przy swoim, dla "dobra" dziecka? 21.12.12, 17:35
              altz napisał:
              > Wydaje mi się, że zupełnie nie masz racji. Oboje rodzice są przejęci sytuacją,
              > ale jest pat i nie mają pomysłu, jak to rozwiązać. To nie jest walka o władzę,
              > ale może się z tego zrobić, jeśli się nie dogadają. Teraz każdy wie swoje, a r
              > azem to tworzy bałagan, a nie jakiś sensowny system.

              Dla mnie to wygląda tak, że mimo tego, że sposób autorki na "hartowanie" dziecka nie daje żadnego pozytywnego rezultatu to ona upiera się przy nim, nie DOPUSZCZAJĄC do wiadomości, że można przecież spróbować sposobu proponowanego przez męża i teściową bez poniesienia ujmy na honorze, a tylko po to żeby zobaczyć, czy przypadkiem nie mają choć trochę racji i czy akurat to dziecko nie wymaga nieco cieplejszego ubierania w mroźne dni.
              Czasami, a zwłaszcza gdy chodzi o dobro dziecka należy pójść po rozum do głowy i nie upierać się "w zaparte", skoro wszelkie znaki (dziecko zbyt często choruje) wskazują na brak naszej racji.
          • marzeka1 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 17:35
            verdana napisała:

            > Przede wszystkim nalezy uwaznie słuchać dziecką. Tzn ono ma powiedzieć, czy jes
            > t mu zimno, czy nie. Naprawdę, nie jest tak, że wszystkie dzieci ubieramy jedna
            > kowo i zabieramy/nie zabieramy na spacer po chorobie. Kazde jest inne. Ja ubier
            > am dzieci np. lekko i gdy córka w wieku 5 lat zaczęła ubierać sie sama - wkłada
            > ła na siebie dwa razy wiecej rzeczy - i przestała chorować.
            A moja matka wspomi
            > na, ze jak ja zaczęłam sie ubierać sama i przestałam zakładać na siebie dwa swe
            > terki na mróz - to choroby zniknęły natychmiast.
            > W tej sytuacji przynajmniej należąłoby wypróbować to, co maż radzi - bo na razi
            > e "zimny wychów " nie działa - dziecko choruje bez przerwy. I zupełnie nie roz
            > umiem, dlaczego Autorka wątku w tej sytuacji nie stara sie czegoś zmienić, prze
            > ciwnie, dziecko choruje, ona robi nadal to samo. To wygląda rzeczywiście tylko
            > na walkę o władzę, lepiej mieć chore dziecko, niz zrobić to, co proponuje druga
            > strona - choćby na próbę.

            - zgadzam się; u mnie zimnolubny jest młodszy syn, mnie samej robi się zimno, jak on się ubiera i mówi, że mu ciepło; straszy -typ zmarzlaka; moje dzieci bardzo mało chorowały, na pewno nie były przegrzewane, bo stąd wiele bierze się problemów zdrowotnych dzieci.

            Myślę też, że dziewczyna za bardzo uważa, ze to ona ma rację, a mąż- mówi głupoty- a jak to czytam, to nie całkiem tak uważam, żeby mąż nie miał zupełnie racji.
          • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 18:11
            Chciałabym odpowiedzieć wszystkim zbiorczo - bo widzę, że wypowiedziała się większość popierająca zakaz wychodzenia na dwór, co mnie trochę zdziwiło, bo dotychczas czytałam (nie tylko na tym forum;) również w przeróżnych poradnikach), że dzieci powinny wychodzić na spacery codziennie, z wyjątkiem sytuacji gdy są poważnie chore (gorączka, antybiotyk itp) lub gdy pogoda jest paskudna (deszcz, wiatr). Ja naprawdę nie wypuszczam dziecka na mróz w podkoszulce! Ubieram co najmniej jak siebie, teraz dodatkowo dbam żeby spodnie i kurtka były nieprzemakalne - odpowiednie na śnieg/deszcz. Z powodu uwag męża mam trochę obsesję i sprawdzam tysiąc razy przed wyjściem temperaturę i dopiero dobieram strój.
            U nas w domu nie jest b. gorąco ale i nie zimno - w dzień 20-22 st. , nocą - co najmniej 18.
            Ostatni okres: przez dwa miesiące moje dziecko było na dworzu ze trzy razy na spacerze - bo nie było przedszkola, a ja nie chciałam się kłócić z mężem . wyjścia raz dziennie, około godzina, mówię o "spacerze" ponieważ mieszkamy w okolicy gdzie nie ma placu zabaw - więc i wyjścia raczej spokojne, nie gonimy się, nie wspinamy - bo nie ma gdzie za bardzo, zbieramy liście, lepimy bałwana, nawet idziemy "za rękę";) itp. W tym czasie 2 razy antybiotyki, w czasie brania antybiotyku nigdy nie wychodzimy na dwór, kilka dni po również nie. Ostatni antybiotyk - przez trzy dni dwa tygodnie temu pt-niedz. Od tego czasu na dwór w ogóle nie (do lekarza jeździmy samochodem i mamy garaż więc tylko przejście lekarz-samochód). przedwczoraj na dworzu przy okazji pakowania/wypakowywania zakupów około 30 min w sumie - zakupy żywnościowe (ale poza porą tłumów i nie do marketu - mały sklepik osiedlowy). Wczoraj spacer na około godzinę: temperatura -5, b. słonecznie: ubranie: rajstopy (dziecięce, ciepłe - nie pończosznicze), spodnie nieprzemakalne , podkoszulka, koszulka, bluza, kurtka, czapka zimowa, szalik, rękawiczki (na śnieg, nieprzemakalne), buty zimowe (śniegowce). Trochę chodzenia, trochę ciągnięcia na sankach. po powrocie nie było spocenia ani zziębnięcia - pilnowałam rękawiczek, poprawiałam kurtkę i spodnie itp, pytałam co chwilę czy nie za ciepło/ nie za zimno.
            Ktoś zaproponował żeby skoro "mój sposób" nie działa - spróbować "sposobu męża" - tj. jak rozumiem nie wychodzić na dwór w ogóle. Ale jak długo? Były już okresy ponad 2 tyg. nie ruszania się z domu i nie widziałam, żeby wpływało to jakoś na poprawę zdrowia. Gdyby to naprawdę było konieczne nie upierałabym się ale jeszcze żaden lekarz nie zabronił spacerów w ogóle! A gdyby przyjąć całkowicie stanowisko mojego męża to w okresie jesienno-zimowym oraz wczesną wiosną nie wychodzilibyśmy w ogóle z domu (poniżej 15 st. - za zimno).
            Kilka osób zauważyło, że źródłem konfliktu może być walka o władzę w związku - być może - ale co z tym zrobić? Z mojej strony nie ma dążenia do wygranej - naprawdę rozumiem lęk męża o zdrowie dziecka i próbowałam rozmowy na argumenty. Myślałam o terapii rodzinnej (jak ktoś wyżej sugerował), ale mąż się nie zgodzi (uważa że to bzdury - jak chyba większość mężczyzn - i ja trochę się tez z tym zgadzam). Zresztą z reguły po awanturze mąż przeprasza za swoje gwałtowne zachowanie i rozmawiamy spokojnie. Ale zdania żadne z nas nie zmienia. Tylko problem w tym, że ja nie muszę mu "swojego" narzucić - bo mogę tylko ja wychodzić. On jest w gorszej sytuacji - "swoje" musi wyegzekwować - bo jak ja wychodzę to jego starania biorą w łeb.
            Mam nadzieję że nie rozchorujemy się teraz po tych dwóch dniach;) dzisiaj znów w domu (ale było naprawdę zimno -10;) i na razie się trzyma;);)
            • drzewachmuryziemia Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 21:07
              hmm, moze skupcie sie na czym innym - moze to wychodzenie nie jest tutaj najwazniejsze, moze spóbujcie inaczej dziecko zywić i wtedy przestanie chorowac
          • mamapodziomka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 01:47
            Verdana, trzymac kilkulatka od jesieni do wiosny bez najkrotszego nawet spacerku?? W kompletnym zamknieciu?? Przeciwez to jest znecanie sie nad dzieckiem, moje dostaja malpiego rozumu juz po tygodniu.

            O antybiotykach sie nie wypowiem, bo moje jeszcze nigdy nie braly. Starsza dostala raz przepisany w Polsce na urlopie, ale zadzwonilam do naszego pediatry i powiedzial, zeby nie dawac, wiec wyrzucilam recepte. Pierwszy sezon w przedszkolu obydwie chorowaly masakrycznie. Tydzien w przedszkolu - tydzien, dwa w domu. Starsza z notorycznym kaszlem, mlodsza z temperatura i bolacym gardlem. Plus zarazaly ostro nas niestety. Starszej na wiosne chorowanie przeszlo i nastepne sezony byly juz zupelnie inne, w tym roku opuscila w szkole jeden dzien. Mlodsza jeszcze choruje, ale czekam na wiosne jak na zmilowanie, inhaluje woda z sola, staram sie w miare zdrowo karmic i nie panikuje juz tak na szczescie (no, bo jak to, nawet witaminek nie przepisza? ;)))

            No, ale u nas sa i przedszkola lesne, w ktorych nie ma zadnego budnyku. Tylko taka altanka w ktorej dzieci jedza ;))) Niezaleznie od pogody ;))

            Problem z trzymaniem dziecka w zamknieciu jest taki, ze uklad odpornosciowy nie ma jak sie wycwiczyc, jak dziecko wypuscisz to i tak natychmiast zachoruje. Nie mowie juz o koniecznosci ruchu, etc.
            • verdana Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 09:34
              Nie bez spaceru, tylko wychodzić, jak jest zdrowy. Być może, jesli nie będzie wychodził niedoleczony, to zdrowy będzie o wiele cześciej. Nikt tu nie pisał o zaniechaniu spacerów, tylko o nie wychodzeniu z niedoleczonym dzieckiem.
              Ja miałam troje dzieci, z których każde chorowało inaczej i z innej przyczyny. Najstarszy tak własnie miał - katar, spacer i powazna choroba. Najmłodszy mógł spokojnie zaziebiony chodzić na spacery, nic mu nie było i tak.
              A skoro dzieci nie musiały brać antybiotyków, to znaczy,z ę na nic powaznego nie chorowały i po prostu są odporne. Trudno zastosować zatem Twoje metody do dziecka, które choruje powaznie - nie zawsze antybiotyk jest zbędny.
              • mamapodziomka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 13:23
                No to przeciez pisala, ze jak jest chory to nie chodzi, a maz chce, zeby calkiem przestala wychodzic zima.

                A antybiotyk przepisany dostala w Polsce na dzien dobry, ale nie podalam, bo nasz pediatra powiedzial, zeby nie dawac. Po 2 dniach byla juz zdrowa na szczescie. A jesli dziecko jest alergikiem, to te wszystkie antybiotyki niewiele pomoga, bo trzeba leczyc alergie.

                Natomiast wychodzenie lub nie, to spor religijny. U nas kaza z chorym dzieckiem wychodzic, o ile nie ma goraczki i pogoda nie jest fatalna i lekarz zdrowo opitala jak za bardzo dziecko w domu trzymasz (i jeszcze ladnie wyrukowana broszurke daja, jak to dzieci trzymane duzo na dworze mniej choruja i maja mniej alergii) ;)). W przedszkolo-zlobku dzieci wychodza tez, wszystkie, te najmlodsze od 6 miesiecy tez i to 2 razy dziennie przed i po obiedzie. Takze spierac sie i dyskutowac mozna do smierci, bo kazdy bedzie mial takie zdanie jakie mu najbardziej pasuje ;)))
            • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 09:36
              ze uklad odpornosciowy nie
              > ma jak sie wycwiczyc, jak dziecko wypuscisz to i tak natychmiast zachoruje. Ni
              > e mowie juz o koniecznosci ruchu, etc.
              I dlatego hartowanie należy zaczynać wiosną, latem czy wczesną jesienią, a nie na dużym mrozie, wietrze i ogólnej plusze.
              • mamapodziomka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 13:26
                Imho nalezy zaczynac po urodzeniu, tylko nie nazywam tego hartowaniem,a zdrowym rozsadkiem. Moje obie urodzone w listopadzie na dworze byly tydzien po urodzeniu i codziennie, tyle, ze odpowiednio ubrane, nakremowane, etc. Kapieli na morsa w lodowatej wodzie nie przewiduje na razie ;))
                • verdana Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 13:37
                  Mój urodzony w listopadzie, zgodnie z zaleceniami lekarzy, był codziennie na dworze. Chorował bez przerwy. Dlaczego? Bo JA sie zaziębiałam, chodzac z wózkiem po deszczu i mrozie. A on oczywiscie zarażał sie ode mnie.
                  Urodzony w lutym był prowadzony na spacer w miare często, ale gdy pogoda była odpowiednia na spacer takze dla mnie. I prawie nie chorował.
    • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 17:42
      Czy w domu jest jakieś zwierzątko? Może dziecko ma uczulenie na sierść psa, kota... to można zaobserwować, że w domu kaszle a w przedszkolu i na dworze nie.
      • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 18:30
        Dziękuję bardzo wszystkim za dyskusję. chyba poproszę o jej zakończenie. porady i odpowiedzi na swoje pytanie i tak nie otrzymałam, a już wolę się nie denerwować myślą o tych wszystkich dzieciach które śnieg widzą przez całą zimę tylko zza szyby;(
        • marzeka1 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 18:45
          Jeżeli w TAKI sposób "rozmawiasz" z mężem, to nie dziwię się , ze gula mu skacze; ktoś napisał, że dzieci trzyma w domu całą zimę???? Nie, tyle że nie jest też tak, że mąż gada głupoty, a patent na rację masz ty- dziecko zbyt często choruje, aby je tak szybko ciągle puszczać na podwórko. Moje chorowały raz na rok, dwa- i było to jakieś przeziębienie.
        • paris-texas-warsaw Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 18:49
          Jak się dogadać z mężem - to jest za trudne pytanie podejrzewam dla większości tu piszących. Za prostą odpowiedź można by dać Nobla;)
          Ale ja osobiście bardzo proszę - nie kończmy tego wątku. Jest wg mnie fantastyczny - można sobie wiele kwestii właśnie w sprawie zdrowia przemyśleć i odejść od stereotypów, które zdrowiu mogą zaszkodzić. Mi np. wiele do przemyślenia dala wypowiedź Verdany, Altz'a o każdorazowych posiewach we Francji, i Pani z zagranicy piszącej o fizykoterapii w przypadku zapalenia oskrzeli (zupełnie mi nieznana metoda, ale daje wskazówkę, że dogmat o antybiotyku w przypadku zapalenia oskrzeli jest być może dogmatem nieuprawnionym...). Autorko wątku, jak nie chcesz to już nie czytaj, ale niech ludzie piszą, bo to może dać wiele innym rodzicom/ ludziom chcącym żyć w zdrowiu:)
          • sofi75 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 19:22
            i Pani z zagranicy piszącej o fizykoterapii w przypadku zapalenia oskrzeli (zupełnie mi nieznana metoda, ale daje wskazówkę, że dogmat o antybiotyku w przypadku zapalenia oskrzeli jest być może dogmatem nieuprawnionym...)

            > poniewaz to do mnie, to wyjasnie ze mieszkam w Belgii. Zwyczaje i metody leczenia w sluzbie zdrowia sa tu podobne jak we Francji, czyli jesli sie da, to nie ingerujemy i pozwalamy organizmowi dzialac samemu - i dotyczy to zarowno infekcji wirusowych jak i na przyklad porodow. Rowniez obowiazuje tu zasada, ze antybiotyk dopiero po przeprowadzeniu badania i upewnieniu sie, ze to bakterie (i nie ma znaczenia doswiadczenie lekarza, bo zeby przepisac antybiotyk - musi miec podkladke, ze bylo to uzasadnione). Co do fizjoterapii - bardzo jest tu popularna na schorzenia i dolegliwosci wszelkie: prenatal, postnatal, przy problemach ortopedycznych, po operacjach, przy chorobach wirusowych z duzym katarem i kaszlem, przy astmie i pewnie dlugo by jeszcze wyliczac.
            > oprocz tego: inhalacje za pomoca takiego sympatycznego aparatu z maska, nawilzanie powietrza. Osobiscie swoje dziecko w celu uodpornienia od 4 rz ciagalam na basen i saune.
            > Aha - przy zapaleniu oskrzeli moj syn praktycznie caly czas chodzil do szkoly pod warunkiem ze temperatura nie przekraczala 38. Na fizjoterapie chodzil po skonczonych zajeciach. Chodzil, bo nikt by mu w takim przypadku zwolnienia nie wypisal.
        • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 19:12
          mpiet napisał(a):
          > Dziękuję bardzo wszystkim za dyskusję. chyba poproszę o jej zakończenie. porady
          > i odpowiedzi na swoje pytanie i tak nie otrzymałam...
          Kilka podpowiedzi było, ale zostało zignorowane, bo nie pasowało do Twojej wizji.
          Nikt tutaj nie pisał, żeby dziecko trzymać stale za szybą, z wyjątkiem Ciebie. :-)
          Dzieci chorują w tym wieku i to jest normalne, jeszcze dołącza się uczulenie.
          Warto sprawdzić ten trop z uczuleniem, bo to może wpływać na zachorowania. Ktoś zapytał o zwierzątko domowe, czy aby nie uczula? Może coś innego w domu? Wysoką temperaturę wykluczyliśmy, więc pewno i suche powietrze w tej temperaturze również. Ale może też być coś innego uczulającego więc powodować zmniejszenie odporności. Zupełnie serio mówiłem o sprzątaniu, chociaż może to nie być mile odbierane. Ktoś powiedział o zakupie mięsa bez dodatku antybiotyków i to też jest dobry trop, jeśli można, warto kupić pół świniaka i zlecić komuś zrobić z tego wyroby. Sugestia o zabijaniu naturalnej flory i wchodzenie w to miejsce grzybów, też była sensowna, mało który lekarz zna się na tym, większość woli zapisywać cudowne i coraz mocniejsze środki.
          Sugerowałem badanie wymazu przed podaniem antybiotyku, warto domagać się od lekarza (nie prosić, tylko wymagać!), żeby nie niszczyć dziecku zdrowia. Tak samo dobrym pomysłem są leki wziewne (podobna cena!), działają lokalnie, a nie niszczą odporności, inne naturalne środki do inhalacji też działają, znam ludzi, którzy od lat nie odczuwają astmy, sami sobie dali z tym radę właśnie przez inhalacje.

          Myśleliśmy, że Ty pytasz poważnie. A ty chciałaś tylko zapytać, jak ustawić męża, żeby Cię słuchał i przestał być kłopotliwy. Ot, nieporozumienie. :-D
          • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 19:22
            Jeszcze może być tak, że mąż lubi, żeby jego;-) kobiety siedziały w domu.
            • agcerz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 20:17
              Co do zimnego wychowu - mieszkam w mokrym i mało ciepłym kraju, gdzie dzieciaki są hartowane od maleńkości. Dorośli też nie boją się niskich temperatur - widok brnącego przez śnieg lub chlapę osobnika w krótkich spodniach i trampkach jest częsty, choć przeszywają mnie wtedy dreszcze... Co do dzieci - chodzą do szkoły/przedszkola nawet mocno chore, z glutami do pasa. Antybiotyków nie przepisuje się na dzień dobry. Mimo to tutejsza populacja nie wymarła. Moje dziecko chorowało w przedszkolu średnio często, natomiast teraz, w I klasie - ani razu. Śmiem więc twierdzić, że to działa.
              Co do leczenia zapalenia oskrzeli antybiotykami - nie ma to żadnego uzasadnienia. To są w 90% infekcje wirusowe. Na zapalenie oskrzeli są inhalacje i oklepywania, no i czas...
      • anula36 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 10:45
        niekoniecznie zwierzatko,moze miec tez alergie na kurz, roztocza, srodki chemiczne do czyszczenia itp.
    • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 20:17
      To poszukajcie jakiegoś sensownego lekarza i stosujcie się do jego wskazań...
      BTW: chorobę trzeba wyleżeć, latanie po dużym mrozie po różnych zapaleniach gardła i z niedoleczonym kaszlem niekoniecznie służy zdrowiu (mnie nie służy z pewnością - powietrze jest za zimne i za suche, a kaszel i wszelkie sprawy oskrzelowe się przedłużają - i tak też mam alergię), a hartowanie powinno zaczynać się latem, a nie zimą, przy 10 stopniowym mrozie i świeżo po chorobie.
      • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 21:19
        morekac napisała:
        > BTW: chorobę trzeba wyleżeć, latanie po dużym mrozie po różnych zapaleniach gar
        > dła i z niedoleczonym kaszlem niekoniecznie służy zdrowiu
        Z tym leżeniem to też trzeba uważać. ;-) Zaczyna się od zapalenia gardła, potem oskrzeli, a kończy się na zapaleniu płuc, bo dziadostwo schodzi. Grypę trzeba wyleżeć, przy jakimś zapaleniu oskrzeli i płuc niekoniecznie, ale trzeba uważać i nie podrażniać, to fakt. Chorych obłożnie trzeba pionizować i oklepywać, bo inaczej większość by poumierała na zapalenie płuc.
        Rodziców dobry lekarz rodzinny, zamiast faszerować antybiotykami, mógłby po prostu nauczyć oklepywać i inhalować dziecko.
        • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 22:10
          No fakt, właściwie nie wyleżeć, a wysiedzieć. W domku i ciepełku, a nie zmieniać klimat co chwila. I tak - inhalacje pomagają - niby taki babciny sposób, a dobry.

          Rodziców dobry lekarz rodzinny, zamiast faszerować antybiotykami, mógłby po pro
          > stu nauczyć oklepywać i inhalować dziecko.
          Wprawdzie nie jestem zdania, że homeopatia leczy, ale przynajmniej lekarze tej specjalności nie przesadzają z antybiotykami, tylko dają jakieś piguły i każą czekać - a rodzice są szczęśliwi, że nie olewają choroby dziecka.
    • saguaro70 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 20:40
      A wiesz, ja po trochu przyznam rację Twojemu mężowi. Wprawdzie nie uchronisz dziecka przed chorobą, nie zamkniesz go pod kloszem, lecz- możesz go trochę oszczędzać. W taką pogodę jak mróz -10 stopni nie wychodzę z dzieckiem. Grozi mu wtedy skurcz oskrzeli, bo jest astmatykiem. Nie wyjdę jak pada, jak jest w powietrzu wilgoć. Zimny chów stosuję w domu.
      Tobie nie chodzi o to, czy mąż ma rację. Tobie chodzi o to, że jesteś kobietą i matką. A z takimi jest jak z Bogiem- wiedzą co Ci potrzeba i wiedzą wszystko najlepiej. Przecież facet nie rodził, nie wie.. Ale ja np.mam ogromną intuicję.
      Skoro dzieciak tyle choruje to zachowanie Twojego męża jest logiczne. I może warto wziąźć pod uwagę jego zdanie a nie toczyć wojny?
      U mnie też był ten problem. Któregoś razu żona poszła z córką na Dzień Babci i Dziadka. Prosiłem nie idź. Wiem, że mam delikatne dziecko i mimo, że rozum mówił tak, serce krzyczało nie. Były jakieś fajerwerki, pełno dymu z wielkiego tortu. Ktoś otworzy okno, bo nie szło oddychać. Efekt. Na drugi dzień mała miała anginę. Wiedziałem czym to się skończy. ale moja luba jako matka się uparła. Była angina, nadżerki na języku od leku. Miesiąc cierpień dziecka. Wtedy tak się wku...łem, że zona sama zawiozła do lekarza. Sama kombinowała kasę na leki od moich staruszków. Skoro taka jest- niech słucha od teściów.
      I postawiłem na swoim. To ja decyduje w tej kwestii.
      We wtorek rano spojrzałem na córkę i już wiedziałem, że coś nie halo. Nie puściłem do przedszkola. Dziecko było zmęczone, rozdrażnione. I żona się zgodziła, ustąpiła. Tobie proponuję się zastanowić nad zachowaniem męża. Bo ma sporo racji.
      I nie przyznaję mu racji z powodu solidaryzacji penisów.
      • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 21:31
        Miałam już nie odpowiadać ale chciałam przeprosić wszystkich, których uraziłam poprzednim postem. oczywiście możecie pisać dalej - ale ja postaram się już więcej nie pisać, bo zrozumiałam, że nie jestem zbyt miło odbierana i cokolwiek napiszę źle o mnie świadczy (albo nie umiem się wyrazić, albo rzeczywiście jestem taka nieprzyjemna w odbiorze).
        już się nie obronię - każdy już sobie wyrobił zdanie ale wiem, że nie jestem wszechwiedząca i własnie dlatego czytuję różne poradniki, staram się słuchać lekarzy itp. Męża też staram się słuchać - tylko mam wrażenie że w tej kwestii on mnie nie słucha - w tym mój problem. Nie jestem zwolenniczką skrajności (wbrew temu, co niektórzy zrozumieli z moich wypowiedzi) i nie wychodzę z dzieckiem kaszlącym lub w trakcie i bezpośrednio po chorobie, na antybiotyku itp na 10 stopniowy mróz, wiatr i śnieżycę (do tej pory w tym sezonie w dzień takiej pogody u nas nie było - ale na początku roku - zeszła zima - nie wychodziłam). W ogóle z dzieckiem chorym/bezpośrednio po chorobie nie wychodzę nawet gdy pogoda jest ładna. Ale jest dla mnie trudne, że mam nie wychodzić w ogóle przez długi czas (przez ostatnie 2 miesiące nie było jednego dnia, kiedy byłaby na to zgoda męża - wszystkie wspomniane trzy razy okupione były kłótnią). Gdyby to chodziło o mnie spacerowałabym sobie sama...
        Ale wskutek waszych postów podjęłam decyzje żeby się dostosować do zdania męża. Skoro zostałam odebrana przez Was tak negatywnie to muszę to wziąć sobie do serca i przyznać, że z powodu mojego stylu bycia nie jestem w stanie dogadać się z mężem - zatem jedyne co mogę zrobić to ustąpić. Mam nadzieję, że rację ma mąż i wyjdzie to dziecku na dobre. KONIEC SPACERÓW.
        Odnośnie rad dot. badań (np. alergicznych. laryngolog) - dzięki, ale już pisałam, że badamy (również. że już mamy część wyników). Również inne rzeczy dot. wzmocnienia odporności, o których tu pisano staramy się wdrażać od dawna - na razie bez spektakularnych sukcesów - ale nie zniechęcamy się. Chociaż te kwestie nie były w ogóle treścią moich pytań - oczywiście możecie na te tematy dyskutować.
        Jeszcze raz przepraszam, jeśli kogoś uraziłam poprzednim postem.
        • kropeczka455 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 22:23
          > Ale wskutek waszych postów podjęłam decyzje żeby się dostosować do zdania męża.
          > Skoro zostałam odebrana przez Was tak negatywnie to muszę to wziąć sobie do se
          > rca i przyznać, że z powodu mojego stylu bycia nie jestem w stanie dogadać się
          > z mężem - zatem jedyne co mogę zrobić to ustąpić. Mam nadzieję, że rację ma mąż
          > i wyjdzie to dziecku na dobre. KONIEC SPACERÓW.

          NIE SŁUCHAJ RAD WYSOKIEJ KLASY SPECJALISTEK NA FORUM wypowiadajace sie jak zrzedzace tesciowe.
          Z dziećmi alergicznymi nalezy wychodzic na spacer w kazdej porze roku zadbawszy o jedno aby nigdy sie nie spocily, wiec musza byc ubrane stosownie do pogody. KONIEC KROPKA. Wymagaj od lekarzy wlasciwego leczenia dzieci. Antybiotyk tylko i wylącznie dobrany po wymazie. Takie rady otrzymasz od kazdego madrego alergologa.


          • kropeczka455 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 22:42
            Mąż niechaj nie udaje analfabety i poczyta sobie na temat alergi
            www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20121211/STYLZYCIA01/121219924
            www.dlarodzinki.pl/starsze-dziecko/zdrowie/dziecko-z-astma-jesien-i-zima,165_1704.html
            • kropeczka455 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 22:53
              W przypadku starszych dzieci zima jest idealnym okresem na zahartowanie organizmu. Dzieci powinny przebywać na świeżym powietrzu codziennie. Postępowanie podobne jak z maluchami, należy zaczynać od kilkuminutowych spacerów i wydłużać je każdego kolejnego dnia. Najważniejsze, żeby dzieci niezależnie od wieku ubrane były ciepło, ale bez przesady. Przegrzanie nierzadko kończy się przeziębieniem. Z szczególną uwagą należy zadbać o ciepłą czapkę zakrywająca uszy, grube skarpetki, najlepiej bawełniane, oraz nieprzemakalne kozaki. Buzia dziecka musi być zawsze nakremowana tłustym kremem z filtrem przeciwsłonecznym, gdyż nawet zimą promienie słońca okazują się szkodliwe.

              Zabawy na śniegu mają pozytywny wpływ na organizm dziecka wspomagają naturalną odporność organizmu, dlatego polecane są głównie dla dzieci z alergią, anemią, problemami z układem oddechowym. Rześkie powietrze ma zbawienne działanie dla niejadków, gdyż pobudza apetyt i krążenie krwi. Jedynym przeciwwskazaniem do spacerów z maluchami jest mroźny, silny wiatr i temperatura spadająca poniżej 15 stopni.

              e-naszedziecko.pl/649/zimowe-spacery-i-atrakcje-na-sniegu/
              • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 23:22
                Jedynym przeciwwskazaniem do spacerów z maluchami jest mroźny, silny wiatr i temperatura spadająca poniżej 15 stopni.

                Ciekawe, ilu jak często autor tego tekstu z radością łazi po dworze przy 14 stopniowym mrozie przy nawet słabym wietrze... ;-)
                Zwłaszcza ubrany bez przesady.
                • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 00:58
                  morekac napisała:

                  > Jedynym przeciwwskazaniem do spacerów z maluchami jest mroźny, silny wiatr i te
                  > mperatura spadająca poniżej 15 stopni.
                  Jak dla mnie mokry i zimny wiatr.

                  > Ciekawe, ilu jak często autor tego tekstu z radością łazi po dworze przy 14 s
                  > topniowym mrozie przy nawet słabym wietrze... ;-)
                  > Zwłaszcza ubrany bez przesady.
                  Ja nie mam z tym problemów, ale ograniczam w czasie spacery. Wolę spokojne -10, niż mokre 0.
                  Jak się coś robię, ubieram się tak, żeby było mi chłodno przed wysiłkiem, jak przestaję pracować, zakładam coś dodatkowego na siebie. Mam praktykę przy minus 30 przez cały dzień i to nie jeden raz. Teraz się muszę wybrać na -17 na cały dzień na dworze i niespecjalnie mi się chce, ale jak mus, to mus. :-)
                  • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 09:50
                    Tylko chciałam zobaczyć, jak to autorki poradników wyłażą na mróz z nieklamaną radością. :-)
                    Celem wychodzenia na dwór i codziennego spacerowania sprawiłam sobie psa, bo żadna siła nie zmusiłaby mnie teraz do dobrowolnego wyjścia na dwór zimą.
                    Niemniej moje oskrzela zdecydowanie wolą dodatnie temperatury...
                    BTW: chorowanie 10 razy w roku, również w miesiącach letnich to zdecydowanie za dużo nawet dla przedszkolaka.
        • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 00:52
          mpiet napisał(a):
          > Ale wskutek waszych postów podjęłam decyzje żeby się dostosować do zdania męża.
          > Skoro zostałam odebrana przez Was tak negatywnie to muszę to wziąć sobie do se
          > rca i przyznać, że z powodu mojego stylu bycia nie jestem w stanie dogadać się
          > z mężem - zatem jedyne co mogę zrobić to ustąpić. Mam nadzieję, że rację ma mąż
          > i wyjdzie to dziecku na dobre. KONIEC SPACERÓW.
          Manipulacja na wysokim poziomie. Potrafisz być denerwująca, co właśnie udowodniłaś. :D
          Wygląda na to, że się obraziłaś. :D
          Ja jestem za wychodzeniem, zresztą wiele osób też jest za tym, ale to nie jest w Twoim scenariuszu, masz już napisane odpowiedzi na dwa dni naprzód. ;-)
          W sumie to mnie śmieszy takie zachowanie, ale tylko dlatego, że nie mieszkam z Tobą.
        • asfo Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 01:17
          W pierwszym poście napisałaś to co napisałaś i na tej podstawie otrzymałaś odpowiedzi. Teraz czujesz się urażona i chcesz żeby te osoby które Ci napisały, że nie masz racji miały poczucie winy - bo wcale nie na mróz i prawie nie było spacerów. Na początku pisałaś o hartowaniu i zimnym wychowie, później zaś stwierdziłaś, że dziecko wcale nie wychodzi z domu. Przeczysz swojej pierwszej wypowiedzi.

          No i masz odpowiedź, czemu się nie możesz dogadać z mężem. Próbujesz grać na jego uczuciach żeby postawić na swoim, naginasz fakty tak żeby Ci pasowały, on się denerwuje i kłótnia gotowa. Nie twierdzę, że robisz to celowo - możliwe że samo Ci tak wychodzi.

          Kwestię postępowania z dzieckiem powinien ustalić lekarz, my tu na forum wiemy tylko tyle co napisałaś w kilku krótkich postach.
          • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 05.01.13, 17:21
            może kogoś zainteresuje finał: dogadaliśmy się z mężem tym sposobem, który opisałam - tj. to on decyduje kiedy dziecko wychodzi na dwór. I jest w mojej opinii lepiej bo po pierwsze nie kłócimy się o to a po drugie od czasu do czasu wychodzimy, w moim odczuciu dużo częściej niż wcześniej. Wniosek jest taki, że lepiej kiedy ustąpię nawet jeśli uważam, że mam rację - bo wtedy i mąż podchodzi do kwestii bardziej racjonalnie.
            Tu będę złośliwa: ciekawe, że w tych wszystkich osiemdziesięciu postach zamiast skupić się na analizie tego, o co pytałam ocenialiście czy ja mam rację czy mąż (a w mojej opinii oboje mieliśmy "swoje" racje) albo ocenialiście mnie (zwykle negatywnie jak w poście asfo czy altz,a le były tez głosy popracia;););) . Najżyczliwsze osoby starały mi się pomoc w wyleczeniu dziecka - ale o to też przecież nie pytałam :)
            pozdrawiam i życzę miłego Nowego Roku :):):)
    • 71tosia Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 21:43
      dziecko choruje od listopada, na zewnatrz -10C, wydawaloby sie ze rozsadnie jest odpuscic sobie na jakis czas te spacery? Co innego gdy za oknem cieplo, a dziecko doleczone, ale nawet wtedy, po dlugiej chornie, lepiej zaczac, od krotkich wyjsc z dobrze ubranym dzieckiem.
      • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 21:56
        dzięki za opinię.
        tylko korekta: choruje od zeszłego września - ale nie non stop;) tak raz na miesiąc średnio. i nie ciągle na to samo.
        po co ja w ogóle zakładałam ten post ;);) - teraz mimo dwóch prób nie daję rady przestać bo ciągle mnie kusi żeby korygować i przypominać podane już wcześniej informacje. chyba że dyskusja ma być już tylko "ogólnie" i na innym przykładzie - proszę pójdźcie w tę stronę to się mnie pozbędziecie ;);)
        • sabciasal Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 22:23
          nie przejmuj się, wątek zachowaj na wypadek innego, na przykład o tym: czy wasze dzieci wychodzą na dwór. wtedy okaże się, ze jakże, wszystkie wychodzą codziennie, chyba że mróz -15:). wszystkie latają bez rajstop, bo jakże tak przegrzewać.
          ja uważam, ze masz rację, 3 spacery przez 2 miesiące to BARDZO mało czasu spędzonego na świeżym powietrzu. dziecko prawdopodobnie choruje z uwagi na alergię i te wyjścia (normalne) nie mają jak zaszkodzić. trudno mi sobie wyobrazić, że nie wyjdzie do kwietnia....:)
          natomiast nie potrafię Ci odpowiedzieć na podstawowe pytanie, jakie zadałaś, czyli jak dogadać się z mężem w tej sprawie... chyba znaleźć lekarza, który ma podobne podejście jak ty.
        • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 21.12.12, 23:18
          tak raz na miesiąc średnio
          w moim przypadku oznaczałoby to non stop... Przecież zapalenia oskrzeli to są minimum dwa tygodnie kasłania i pokasływania (chyba że to tylko u mnie...)
          • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 08:52
            masz rację morekac - również zdaniem mojego męża choruje non stop. Z reguły po wybraniu antybiotyku udajemy się na kontrolę - lekarz ocenia, czy są jeszcze objawy choroby i należy wdrożyć jeszcze jakieś leczenie. W okresie od rozpoczęcia brania antybiotyku do kontroli mija z reguły 1,5 tyg - 2 tyg. W tym czasie nie ma wychodzenia na dwór. Ostatnio np. byliśmy na 2 kontrolach: u pediatry bezpośrednio po wybraniu antybipotyku i u alergologa tydzien póxniej. obaj stwierdzili, że objawów już nie ma.Ale nie powinniśmy wychodzić i przez następne dwa tygodnie, prawda?
            • napis_z_obrazka Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 09:37
              To jak Ty sobie dajesz radę z pracą, skoro dziecko często nie w przedszkolu? Na zmianę z mężem zostajecie w domu z dzieckiem?
            • morekac Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 09:57
              U mnie oskrzela ciągną się przez minimum 3 tygodnie. A tak ogólnie - miesiąc w górach i miesiąc nad Bałtykiem zdecydowanie poprawia odporność. ;-)
    • fiamma75 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 11:18
      Mam 2 dzieci - jedno z przerośniętym migdałem , drugi alergik z niską odpornością. Preferujemy średni wychów ;-) tzn. w brzydką pogodę nie łazimy.
      Co do alergii - czy wyeliminowałaś alergeny? Dopóki dziecko będzie miało z nimi kontakt, nie masz szans na zwiększenie odporności. Kontakt z alergenem powoduje spadek odporności i po paru dniach masz chore dziecko - u alergików katar często kończy się zapaleniem oskrzeli. Mój synek często je ma, ale nie wszystkie leczone są antybiotykami. Dobry lekarz nawet bez wymazu rozróżni bakteryjne a wirusowe zapalenie oskrzeli np. przy wirusowym nie masz wysokiej gorączki. Bez antybiotyków nie oznacza bez leków - są wziewne sterydy. Jeśli jest ładna pogoda (tzn. nie ma wiatru i pluchy - temp. nie ma aż takiego znaczenia, no i nie pyli to, co uczula) dziecko, które nie gorączkuje powinno chodzić na spokojne spacery. Jeśli jednak mąż się nie zgadza na spacery można porządnie wywietrzyć mieszkanie, jeśli masz balkon można tam przez chwile bawić się z dzieckiem - myśmy to wykorzystywali w wietrzne dni.
      Poza tym dzieci są różne, mniej lub bardziej ciepłolubne - na to też zwróć uwagę. Mój młodszy musi być cieplej ubrany, on nawet wiosną sam domaga się czapki, bo mu zimno w głowę.
      Synek też mi choruje podobnie, w ciągu roku ze 3-4 zapalenia oskrzeli, angina, silne katary. Jednak staramy się, żeby wychodził na dwór.
      poszukaj dobrego pediatry - popytaj wśród znajomych, na forach - na pewno kogoś znajdziesz, kto nie będzie natychmiast przepisywał antybiotyków przy zapaleniu oskrzeli (przy anginie to się nie ma wyboru). Podejrzewam, że tak duża ilość chorób spowodowana jest zbyt licznymi antybiotykami i tym, ze dziecko nie ma szans na własną odporność. I faktycznie po takiej terapii antybiotykowej spacery, przebywanie wśród innych mogą kończyć się chorobą.
      Reasumując:
      1. zmień lekarza
      2. wyeliminuj alergeny - opierając się na tych badaniach, które masz
      3. podawaj dziecku probiotyki przez cały czas - jego organizm jest wyjałowiony
      4. spacery zacznij gdy dziecko będzie już wyleczone
      5. pierwszy rok jest najgorszy, córka mimo problemów z 3 migdałem , z każdym kolejnym rokiem choruje mniej.
      • altz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 11:59
        iamma75 napisała:
        > 3. podawaj dziecku probiotyki przez cały czas - jego organizm jest wyjałowiony
        Dałaś się nabrać reklamie, niestety, w telewizji puszczają jakieś bzdury, bo ktoś za to płaci.
        "Probiotyki" mają znaczenie raczej emocjonalne. Bakterie w postaci przetrwalnikowej rzadko się zmieniają w postać aktywną, skuteczność jest znikoma, a jak się porówna 2,5 kg bakterii,które każdy ma w sobie, do malutkiej pastylki, to można sobie tylko poprawić nastrój, dobrym humorem.
        Trzeba jeść kapustę kiszoną, pora, cebulę, kapustę, buraczki, pietruszka, karczochy itp.itd.
        Jednym słowem, zamiast łykać pastylki, co nie działają, lepiej jest jeść zielsko, co już nam sugerowano od dziesięcioleci.
      • ewasuwek Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 24.12.12, 09:52
        zgadzam się z fiamma75,
        leki u alergików i eliminacja alergenów to podstawa,
        ja mam dwoje alergików (7 i 10 lat) i dopóki dzieci nie zaczęły brać leków na alergię (w tym także sterydów) chorowały ciągle, teraz zdarza sie czasami jakieś przeziębienie...
    • zawszexyz Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 11:27
      z tego co autorka pisze ja nie zauwazylam zimnego chowu, wrecz przeciwnie, jak dziecko przez 2 tygodnie nie wychodzi z domu to jest dla mnie jakas abstrakcja( ja wychodze ze swoimi codziennie nie tyle nawet na spacer , tylko nie mam z kim ich zostawic wiec chodza wszedzie ze mna ,rajstopy pod spodnie dopiero jak jest ponizej zera), a wy piszecie , zeby zrezygnowala ze spacerow ?? przeciez pisala , ze jak dziecko chore , lub bierze antybiotyk to z nim nie wychodzi, to z czego ma zrezygnowac?
      moja corka miala okres kiedy b czesto chorowala i okazalo sie, ze miala powiekszone migdaly, moze warto sprawdzic, a do tego poszukac naprawde dobrego lekarza, poza tym antybiotyki b oslabiaja
      co do relacji z mezem to moze wizyta w poradni by pomogla , moze psycholog czy terapeuta pomoglby wypracowac jakis kompromis na przyszlosc
      • anula36 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 12:49
        mam taka refleksje z pozycji doroslego -z jednej strony bardzo mi sie podoba podejscie francusko - belgijskie, z drugiej te dzieci z goraczka w szkole....nie wyobrazam sobie w moim przypadku isc do pracy z 38 stopniami, bo sie wtedy naprawde do niczego nie nadaje i jestem wdzieczna mojej lekarce ze z marszu w takim przypadku dostaje L4.
      • mpiet Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 22.12.12, 14:40
        Dzięki wszystkim za podpowiedzi jak pomóc w odporności, leczeniu itp. Już starałam się wyjaśnić - że szukamy przyczyn i staramy się eliminować praktycznie od początku problemów ze zdrowiem tj. od wrześnie ubiegłego roku. Badania na alergeny wyszły dopiero niedawno (wcześniej badaliśmy ale nie wyszło, teraz praktycznie wszystkie wziewne wyszły pozytywnie - sierść, roztocza, grzyby, trawy itp). ale już wcześniej podejrzewaliśmy (nie ze względu na standardowe objawy - tj. nie bvło zaostrzeń w określonych okresach, astmy czy czegoś w tym stylu ale jako niemowlę do 1,5 roku b. silna swędząca wysypka - typu azs, nie udało się zidentyfikowac alergenów i samo przeszło)
        Do czasu pójścia do przedszkola brak poważniejszych chorób poza ww. wysypką (nigdy wcześniej nie brała antybiotyków), ale początku z uwagi na ww. podejrzenia:
        1. brak zwierząt w domu, b. mało kwiatków doniczkowych (dziś wyrzuciliśmy ostatni)
        2. utrzymanie temperatury i wietrzenie
        4. dieta - na szczęście warzywa i owoce b. lubi;), tran (od niedawna - wcześniej nie dało rady;), syrop z cebuli i czosnku (od czasu do czasu - bo ponoć może obciążać wątrobę), probiotyki - prawie ciągle od okresu niemowlectwa,
        5. częste sprzątanie, mycie podłóg itp na ile dajemy radę (co najmniej raz w tygodniu, staramy się częściej ale codziennie nie damy rady fizycznie bo mamy duży dom;(
        6. inhalacje - mamy inhalator i przy pojawianiu się kataru, kaszlu itp od razu wdrażamy inhalacje z soli fizjologicznej , kilka razy były dodawane leki przez lekarzy.
        itp itp ale nadal choruje:(:(:(

        specjalna odpowiedź dla saguaro70:
        "Wtedy tak się wku...łem, że zona sama zawiozła do lekarza. Sama kombinowała kasę na leki od moich staruszków. Skoro taka jest- niech słucha od teściów. I postawiłem na swoim. To ja decyduje w tej kwestii. "
        Jak już pisałam oboje pracujemy i obawiam się, że mąż nie mógłby wymusić "żeby to on decydował" szantażem ekonomicznym - stać mnie na leki dla dziecka bez jego pieniędzy i nie musiałabym żebrać:) Zresztą nie wyobrażam sobie takiego szantażu również ze swojej strony (chociaż to akurat ja mam obecnie lepszą sytuację ekonomiczną) - moim zdaniem takie zachowanie z którejkolwiek strony jest okropne. nie podejrzewam męża żeby jego motywacją była taka jak twoja - żeby postawić na swoim i pokazać żonie kto tu rządzi. Jestem, mimo wszystkich głosów, że chodzi o walkę o władzę, głęboko przekonana, że oboje myślimy o dobru dziecka tylko mamy różne zdania.

        Mam nadzieję, że w związku z powyższym już moim zadeklarowaniem nie wychodzeniem na dwór bez obopólnej zgody, mąż sam wybierze odpowiedni jego zdaniem czas i konflikt się rozwiąże. bo innego wyjścia nie widzę
        • paul_ina Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 27.12.12, 04:04
          "Autorytety np. lekarskie nic nie dają bo po pierwsze nie mamy zaufanego lekarza a różni lekarze mają różne zdania na takie tematy ( a przeważnie: jak chora to nie wychodzić, a jak zdrowa - to można ale ostrożnie;);) Zresztą głównym autorytetem jest mama (moja teściowa), która ma takie samo zdanie jak mąż (chociaż nie mogę zarzucić, żeby się nadmiernie wtrącała - ale jakie ma zdanie - wiem;)"

          Szukaj zatem dobrego lekarza albo chociaż wyeliminuj tych, co gadają bzdury. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja w Warszawie jeszcze nie trafiłam do pediatry, który mówiłby coś innego niż: "Dzieci wychowuje się na świeżym powietrzu, przegrzanie jest tak samo złe a może i gorsze niż wychłodzenie, nie wychodzi się na spacer tylko z gorączką i chorobą zakaźną w fazie zarażania, w czasie mrozu nie wychodzi się poniżej -10 (spacer w mroźne dni doskonale nawilża śluzówkę, co jest ważne zwłaszcza przy drobnych infekcjach); w domu - zwłaszcza przy chorobie dróg oddechowych - powinno być zimno i wilgotno (a dziecko ciepło ubrane)." Mój własny mąż tego ostatniego nie potrafił skojarzyć, uwierzył dopiero trzeciemu pediatrze, których konsekwentnie proszę o opinię w sprawach spornych między nami.

          Dziwię się krytycznym uwagom wobec Ciebie, skoro tu tyle oświeconych rodziców, to skąd te tabuny małych dzieci spędzających razem z rodzicami czas w centrach handlowych i hipermarketach, często w całym ubraniu zimowym łącznie z rękawiczkami, dlaczego zwłaszcza zimą kryte sale zabawa są pełne kaszlących maluchów i plotkujących mamuś, kto puszcza podziębione dzieci do przedszkoli...
        • annakop0406 Re: konflikty z mężem o dziecko - wychodzenie na 04.01.13, 14:33
          Rozważ może jeszcze szczepienie na pneumokoki. Generalnie ty robisz dobrze, zaprzestając całkowicie spacerów wydaje mi się, możesz pogorszyć odporność dziecka. A tak z innej beczki pracując w przedszkolu widzę, że te dzieciaki bez czapek, z rozpiętymi kurtkami itp dużo mniej chorują. Zastanówcie się też czy nie ubieracie dziecka zbyt różnie, czyli przy Tobie jeden sweterek, przy mężu trzy, bo wtedy najłatwiej o zgrzanie, zmarznięcie, organizm tego nie lubi.(Ja - zimnolubna, zostawiam z babcią dziecko ubrane przykładowo w jedną bluzę, przychodzę ubrane tak samo, ale przy okazji wychodzi, że miało dwie dodatkowe, tylko babcia przed moim powrotem szybciutko zdjęła, żeby mnie nie denerwować)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja