ckocko
26.12.12, 23:55
Mam problem z komunikacją z siostrą. Można powiedzieć, że to trwa całe nasze życie. Zawsze byłyśmy odmienne i nie bardzo się lubiłyśmy. W dzieciństwie zwykle były bijatyki, rywalizacja o uwagę rodziców itd. Ja zwykle miałam dobre serce i byłam naiwna i na tym często cierpiałam, siostra była lubiana i potrafiła manipulować otoczeniem i na tym wygrywała. Ja się dobrze uczyłam, mam dobrą pracę, jestem niezależna i lepiej zarabiam. Siostra z kolei uczyła się źle, balangowała, w końcu jednak dobrze wyszła za mąż, dobrze dla niej. Problem tkwi w tym, że odkąd zaczęłam pracować, siostry oczekiwania przestały dotyczyć wyłącznie "przysług", ale pieniędzy. Chociaż w życiu miałam wiele problemów, nigdy nie mogłam na niej polegać, wręcz słyszałam "nie mam o czym z tobą rozmawiać". Siostra potrafiła się zmienić w słodką i milutką osobę, gdy sama czegoś potrzebowała i ja zawsze byłam, wspierałam, pomagałam. Nigdy nie potrafiłyśmy normalnie rozmawiać. Po kolejnej jej manipulacji wysłałam e-mail z prośbą o wyjaśnienia. Nic nie odpisała, a przy okazji kolejnej wizyty ona zachowywała się jakby nigdy nic. Taka gra pozorów. Gdy uświadomiłam sobie, że zaczyna w ten sam sposób wykorzystywać brata, który w końcu poszedł do pracy, zdenerwowałam się. Po 10 latach i kilku bolesnych i niewybaczalnych jej zachowaniach uznałam, że tak dalej być nie może, a na pewno nie pozwolę jej wykorzystywać innych moich bliskich. Od roku nie rozmawiam z nią, ponieważ moja uraza jest już zbyt duża. Nie ukrywam, że cierpią na tym relacje z innymi członkami rodziny. Nie chcę się widywać z siostrą więc unikam spotkań rodzinnych, przyjazdu do rodzinnego miasta. Doszło do tego, że nikogo nie odwiedziłam w te święta. Zwykle jest mi przykro po takiej wizycie i mam zepsuty nastrój przez 2 tygodnie, próbowałam tego uniknąć.
Jestem głęboko przekonana, że mojej siostry nie stać na szczerą rozmowę, oznaczałoby to dla niej przyznanie się przed samą sobą jaka naprawdę jest. Poza tym zmieniła po paru latach swojego męża, który kiedyś był w porządku. Raz jedyny zadzwoniłam bezpośrednio do niego z prośbą, bo bardzo potrzebowałam pomocy, a wiedziałam, że na siostrę nie mogę liczyć. Szwagier to przecież też rodzina. Po 5 minutach dostałam telefon od siostry, że mam zakaz rozmawiania z jej mężem, bo go zmusiłam do zrobienia czegoś (podwiezienie naszej wspólnej mamy do szpitala, chodziło o pieniądze na paliwo). Szkoda słów. Serce mi się kraja.
Poradźcie co tu robić...? Jak z nią porozmawiać? Czy jest sposób na dotarcie do takich ludzi?