jolasiajolasiowska
10.01.13, 21:13
Od 2 dni jestem jak w transie.
Od jakiegoś czasu podejrzewałam, ale ciągle coś mnie uspokajało.
Córka przytyła, no cóż jadła to i tyła...
Miała bardzo mało ruchu, bo nigdzie nie wychodziła.
Co miesiąc regularnie miesiączka.
3 testy ciążowe wyszły negatywnie.
Nie czuła ruchów, nic żadnych zmian, zero nudności.
W końcu przedwczoraj zrobiłam jej 4 test... no i były dwie czerwone kreseczki.
Ręce mi opadły, ona się załamała, nie wierzyła...
Na drugi dzień poszłyśmy do lekarza...początek 8 miesiąca!!!
Ryczałyśmy obie, w końcu powiedziałam "musimy wziąć się w garść! "
Dziś już się uśmiecha, poczuła jak synuś bryka, lekarz powiedział, że wypierała to ze swojej świadomości dlatego nic nie odczuwała.
Próbuję wszystko jakoś poukładać, mam mętlik w głowie, nie wiem od czego zacząć, co potrzeba takiemu dziecku i jej, jestem 100 lat za murzynami.
Dopiero podjęłam pracę, tak sie cieszyłam.
Zamieszkaliśmy w ruinie, którą tylko częściowo wyremontowaliśmy, nie mam nawet nic w kuchni, szafek, nic null pusto.
Jedno łóżko dostałam, dziewczynkom kupiłam używaną piętrówkę. I tyle.
Nie wiem jak to poukładać, mam tak mało czasu.
Brak mi słów :(
Niby się cieszę, ale ryczeć się chce, ona dopiero skończyła 16 lat, tyle się nagadałam,natłumaczyłam,ech....głupia szczeniacka miłość :( Mówiłam będziesz chciała, przyjdź,kupię ci tabletki. Wolałam tak, niż miałaby ukrywać i wpaść. Pytam" Czemu? a ona "mamuś głupia byłam..."