brak rodziny - jak z tym żyć

22.01.13, 17:47
witam,

czytam to forum od dawna, dlatego tutaj postanowiłam napisać.
Bardzo proszę o rady w kwestii dla mnie naprawdę ogromnie trudnej.
Jestem zupełnie sama z dzieckiem (dużym). Może to trudne do uwierzenia, ale tak się ułożyło w moim życiu, że nie mam oprócz dziecka nikogo bliskiego. Część bliskich krewnych nie żyje, daleka rodzina nie bardzo chce utrzymywać kontakt. Jak o tym myślę, ogarnia mnie taki żal i smutek, że uczucie to paraliżuje mnie i prawie obezwładnia.
Na codzień staram się być pogodna i uśmiechnęta, tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że jestem jedynym oparciem dla mojego dziecka.
Najgorzej odczuwam to w pracy, gdzie moje koleżanki na okrągło opowiadają o swoich rodzinach, wspólnie spędzanych wolnych dniach itp. To piękne, że tak mają i cieszy mnie ich szczęście, ale ja już czuję, że siły mnie opuszczają. Nie ma chyba osoby, która nie ma nikogo, rodziców, rodzeństwa, szwagrów, teściowych, itd.....
Jak żyć z myślą, że jest się zupełnie samemu na świecie?
Ta myśl jest ostatnio dla mnie nie do zniesienia, gdyby nie dziecko.....
Jestem osobą twardo stąpającą po ziemi, ale ile mogę sobie racjonalnie tłumaczyć, że nie wszcyscy mają mężów, rodziny?
Oczywiście, że częściowo ta sytucja jest też wynikiem moich błędów w wyborze partnera, ale chodzi mi o żal nad brakiem swojej własnej rodziny.
Naprawdę nie spotkałam w swoim otoczeniu kogoś, kto nie ma nikogo, a wręcz wszyscy dookoła mają tej rodziny w olbrzymim nadzmiarze.
Co mogę zrobić, żeby czuć się inaczej? Nie czuć tego wielkiego żalu? On stał się prawie moim codziennym towarzyszem, chyb go nawet polubiłam.
Jak mam znosić codzienne opowieści o swoich bliskich moich koleżanek, kiedy nie mam na to już sił? One oczywiście nie mówią o tym na złość mi.
Smutny pewnie ten wątek, ale może ktoś coś poradzi?
    • ewa9717 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 18:34
      Ale jeśli masz koleżanki, przyjaciół, to nie jest tak źle, głowa do góry!
      • verdana Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 19:07
        Masz duze dziecko i jesteś "zupełnie sama", "bez rodziny". Może przemyśl stosunek do dziecka, przecież to jak najbardziej jest rodzina, nie gorsza od rodzin Twoich znajomych - tylko inna.
        • anula36 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 19:27
          A czemu nie zakrecisz sie kolo jakiegos wolnego faceta z rownie duzymi dziecmi i duza rodzina? Ew pozostaje czekanie na wnuki.
          Dla mnie rodzina, to wlasnie rodzice i dzieci, a te wszystkie ciotki, szwagry i inne 10 wody po kisielu lepiej zastapic przyjaciolmi. Poczytaj sobie jeszcze do tego te wszystkie watki tutaj o problemach w rodzinach, tak super ladnie to tylko na zdjeciu w albumie wyglada.

          • poutpuri Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 19:46
            Verdano, dzięki.
            Wiem, mam dziecko i jest moją najważniejszą rodziną, cenię to co mam, naprawdę.
            Jednak na codzień brakuje wsparcia...
            Po prostu bardzo smutno się robi jak się słucha tych codziennych opowieści o rodzinnych relacjach.
            • fituq Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 20:14
              Smutno Ci, bo nie masz obok, więc wyobrażasz sobie, że by było super. A może wcale by nie było, może siostra/brat/rodzice by byli toksyczni i nie wspierający ale roszczeniowi i dołujący.
              To wcale nie takie rzadkie. Koleżanki mówią o rodzinie, ale nie mówią o negatywnych szczegółach. Mnie nie raz brakuje wsparcia. A mam dużą rodzinę , tylko czasem tygodniami nawet pies z kulawą nogą się nie zainteresuje, nie zadzwoni czy ja jeszcze żyję, czy już się rozkładam w mieszkaniu bo zeszłam z tego świata. Wiesz jak wtedy się człowiek czuje? Jest rodzina ale co z tego jak niewylewna i bez inicjatywy zacieśniania więzi. Czasem dostanie się wsparcie, nie odrzucają, są, ale niepomocni, obojętni, tak naprawdę chciało by się dużo dużo więcej miłości, zażyłości.

              Tak naprawdę Poutpuri - brakuje Ci partnera. Swojego osobistego. Tak jak i mnie :) I życzmy sobie, by taki bliski człowiek koło nas się w tym roku pojawił. Że same wykażemy inicjatywę żeby kogoś poznać i do swojego życia wpuścić, by stał się naszą bliską rodziną.

              A póki co - łykaj magnez.

              • poutpuri Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 20:26
                dziękuję fitug, może masz rację. Życzę więc Tobie i sobie znalezienia tej drugiej połówki:)
                • fituq Re: brak rodziny - jak z tym żyć 22.01.13, 21:42
                  Wydaje mi się, że wiele osób żyje samotnie, w sensie nie utrzymywania bliskich relacji rodzinnych. Rodzeństwo rozjeżdża się po świecie, rodzice odchodzą, jeśli się nie ma dzieci to i tak się zostaje pojedynczym. Tak samo jedynacy, nie mają rodzenstwa a jakoś żyją.
                  Jeśli się ma krąg znajomych to w pewien sposób to kompensuje niedostatki. Niemniej i tak najlepiej zadbać o osobistego partnera do życia, z nim stworzyć tę "rodzinę" a przyjaciół i kuzynów mieć jako satelity, tak mi się wydaje, z punktu widzenia osoby której dobrze jest samej, ma rodzenstwo, ale jednak tego czegoś brak. Brak indywidualnej bliskości z drugim dorosłym człowiekiem i wsparcia od niego, jako członka "mojej" wspólnoty. A jeszcze ten kontekst, że rodzeństwo wcale nie przepada za samotnymi kobietami które "wiszą" na głowie i zabierają czas, gdy oni chcą coś z swoim mężem, z dziecmi, itd., no i kolejny do podziału majątku :P. Warto się rozejrzeć za kimś dla siebie, choć się czasem bardzo już nie chce ;) , a "rodzinę" mieć w znajomych-przyjaciołach. Czasem bliższą niż ta własna. Masz dziecko, to i jakieś wnuki będą i synowa/zięć których może polubisz, ich rodzice.
                  Wyjdź znajomościom naprzeciw by zapełnić tę pustkę którą czujesz , no i pogódź się z tym co jest nie do zmienienia (tak jak jedynak nie ma rodzeństwa i wpływu na to, więc po co tym się zamartwiać? trzeba inne pozytywy znaleźć)
                • altz Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 13:16
                  poutpuri napisała:
                  > dziękuję fitug, może masz rację. Życzę więc Tobie i sobie znalezienia tej drugi
                  > ej połówki:)
                  Jeśli już szukacie tej połówki, to ja życzę znalezienia jeszcze ogórka albo śledzika. ;-)
                  • lady-z-gaga Re: brak rodziny - jak z tym żyć 24.01.13, 11:40
                    :D
              • angazetka Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 12:41
                > Mnie nie raz brakuje wsparcia. A mam dużą rodzinę , tylk
                > o czasem tygodniami nawet pies z kulawą nogą się nie zainteresuje, nie zadzwoni
                > czy ja jeszcze żyję, czy już się rozkładam w mieszkaniu bo zeszłam z tego świa
                > ta. Wiesz jak wtedy się człowiek czuje?

                A czy człowiek pamięta, że wsparcie i zainteresowanie należy się też innym, nie tylko jemu?
    • edw-ina Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 14:15
      Posiadanie rodziny w postaci ciotek, rodzeństwa, kuzynów itp. w żaden sposób nie gwarantuje zrozumienia i bliskości. To, że dzielisz z kimś DNA nie oznacza, że ta osoba będzie dla ciebie kimś bliskim, wsparciem. Dla mnie np. moją bliską rodziną są przyjaciele. Wiem, że mogę na nich liczyć, rozumiemy się, tworzymy swego rodzaju krąg rodzinny. I to jest typ rodziny nie warunkowany pokrewieństwem, a oparty na czystej chęci bycia z kimś blisko. Myślę, że właśnie taka rodzina, a nie ciotki i wujkowie, z którymi być może nie miałabyś nic wspólnego, są ci potrzebni. Ale o taką rodzinę trzeba się postarać. Nie tworzy się samoistnie wraz z narodzinami. Moi najbliżsi przyjaciele mieszkają odpowiednio: 30, 300, 350 i 600, a jeden nawet 1200 km ode mnie. A mimo to uważamy, że tworzymy rodzinę. Taką z przyległościami. Bo oni mają jeszcze swoich bliskich, ja swoich i tak krąg się rozszerza. Do legendy przeszły tłumaczenia kim jest dana osoba, brzmiące: to najlepszy przyjaciel mojego przyjaciela. Z takimi ludźmi można spędzać święta, pomagać sobie, jeździć wspólnie na urlopy, wspierać, imprezować i robić te wszystkie rzeczy, a nawet więcej, co z rodziną z DNA. Także zamiast martwić się, że nikogo nie masz, stwórz własną rodzinę.
      Powodzenia!
      • agcerz Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 14:26
        Popieram. Przyjaciele to prawdziwa rodzina. Warto mieć ich wokół siebie; geny niczego nie gwarantują.
        • jedynybasek5 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 15:17
          Oj tak jak dziewczyny pisały, brakuje Ci raczej porządnego faceta , a rodzina... Ja mam rodzinę, nawet sporo, ale taki normalny kontakt ( oprócz męża i córki) to tylko z mamą i bratem, tata nie żyje. Wiem, że mogę zawsze na nich polegać, ale mieszkamy od siebie 500km. Czasem też brakuje mi tego, żeby napić się razem kawy, pogadać. ALE wtedy pociechą hjest dla mnie mąż, córka ( 2,5 roku więc raczej ona mówi a ja słucham , ale "kawę " można już razem wysiorbać ;)). I gdyby nie on, to radość z posiadania tej mojej małej rodzinki też nie byłaby taka pełna. To jest coś, na co masz wpływ, i na tym skup całą swoją uwagę. Może uda Ci się poznać kogoś, mieć jeszcze jedno, dwójkę dzieci. Potem one dorosną, poznają kogoś, same będą miały dzieci :) Rodzina to nie jest wszystko, i właśnie - lepiej jest mieć kontakt z przyjaciółmi, ludźmi, którzy Cię kochają nie dlatego, że muszą, tylko z własnej woli. Pokochaj swoje życie, i jeszcze raz- najważniejsze- skup się na tym, na co masz wpływ. Nie ma sensu dołować się tym, czego nie możesz zmienić...
          • penelopa40 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 15:52
            postaw na przyjaciół, znajomych, sąsiadów, rozejrzyj się za partnerem... znajdź jakieś hobby, zajęcie popołudniowe, sportowe, charytatywne ... coś gdzie będą ludzie...
            akurat trafiłaś w pracy może na takie osoby mające liczne rodziny, ale nie wszyscy tak mają, ja np poza mężem i 1 dzieckiem mam tylko matkę, mąż nie ma już żadnej najbliższej rodziny, czasami żal że święta i uroczystości tylko we 3-4 ale tak jest i zamiast się użalać trzeba się zwrócić w inne strony...
    • lumbago_31 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 23.01.13, 23:12
      Ja mam kolezanke, ktora nie ma naprawde nikogo, rodzicow stracila jak miala okolo 20 lat, rodzenstwa nie ma, z jakimis kuzynami itd kontaktu nie ma bo jak twierdzi jej rodzice byli skloceni z rodzina. Jest po 40, nie ma faceta ani dzieci. Swieta spedza na odwiedzaniu cmentarzy. "Ratuje sie" pracoholizmem. Ty jestes szczesciara: Ty masz rodzine!
    • sonia_siemionowna Re: brak rodziny - jak z tym żyć 24.01.13, 00:19
      Ja mam męża i Babcię, dzieci nawet nie mam i mieć nie będę, więc Cię rozumiem:/

      Daj sobie prawo do tych uczuć smutku i nawet zawiści, to normalne. Ja sobie zawsze tłumaczę, że ceną za posiadanie dużej rodziny jest wolność - oczekiwania rodziny bywają b. ograniczające. Mi to pomaga.

      Jak to mówią Anglicy, 'the grass is always greener on the other side'. I posiadanie dużej rodziny i jej nieposiadanie ma swoje dobre i złe strony.

      Jeśli Twoje dziecko założy rodzinę to może się zdarzyć, że jeszcze będziesz miała dość rodzinnych ceremonii :P


    • sacea Re: brak rodziny - jak z tym żyć 24.01.13, 11:24
      mąż kuzynki był sam, kątem mieszkał u jakiejś sąsiadki, potem też sam, jak był nastolatkiem zmarła mu mama i babcia, ojciec daleko założył inną rodzinę i nie utrzymywał z nim kontaktów, kuzynka pochodzi z rodziny wielodzietnej 5 sióstr), bardzo się tego wstydziła, jak się poznali i zacząl ją wypytywać o jej rodzinę, to jak usłyszał jaką ma liczną to się rozpłakał
    • nammkha Re: brak rodziny - jak z tym żyć 25.01.13, 19:44
      Hej, a nie pomyslałaś o tym aby zakręcić się wokół tej akcji - szukanie babci dla mojego dziecka, kiedyś czytałam o tym w gazecie. Polega to na tym, że jeśli nie masz rodziny, to szukasz osoby obcej - która chciałaby być babcią np. dla twojego dziecka. Takich starszach ludzi bez poczucia sensu samotnych jest sporo, na pewno byś kogoś znalazła. A przy okazji taka osoba byłaby na pewno chętna aby poznać lepiej ciebie i pogadac od czasu do czasu!
      • mali-nki Re: brak rodziny - jak z tym żyć 25.01.13, 21:31
        jak lubisz spiewac to zapisz sie do choru w twojej miejscowosci. Poznasz ludzi, bedziesz ich spotykala regularnie na probach, potem jakies piwko, jakies koncerty jakies wyjazdy. Bedziesz miala choralna rodzine! POLECAM na samotnosc!
    • koronka2012 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 25.01.13, 22:00
      poutpuri napisała:

      Ja
      > k o tym myślę, ogarnia mnie taki żal i smutek, że uczucie to paraliżuje mnie i
      > prawie obezwładnia.

      rozumiem bo jest to duze brzemie odpowiedzialnosci. Ale zeby poczuc sie lepiej nie trzeba miec rodziny. Czasem lepsi sa sprawdzeni przyjaciele na ktorych mozna liczyc czasem czesciej niz na rodzine. O ile nie masz wplywu na brak krewnych, to na brak przyjaciół juz tak. I skup sie na tym, zeby otoczyc sie zyczliwymi ludzmi, ktorzy skompensuja ci braki. Grunt zeby byl ktos do kogo mozesz jakby co zadzwonic w srodku nocy...

      > Najgorzej odczuwam to w pracy, gdzie moje koleżanki na okrągło opowiadają o sw
      > oich rodzinach, wspólnie spędzanych wolnych dniach itp.

      czesc z tych ludzi spotyka sie z rodzina nie z checi a poczucia obowiazku. Naprawde sam fakt posiadania rodziny nie czyni nikogo szczesliwym.
    • kol.3 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 27.01.13, 18:20
      A nie możesz sobie zorganizować tzw. rodziny zastępczej? W dawnych czasach z naszą własną rodziną nieciekawie się nam układało. Zaprzyjaźniliśmy się mocno z chrzestną mojego dziecka i jej rodziną i w sumie z zupełnie obcymi ludźmi stworzyliśmy bardzo udane rodzinne rozgałęzione stadło.
      • poutpuri Re: brak rodziny - jak z tym żyć 27.01.13, 19:35
        dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi, naprawdę bardzo były mi pomocne.
        Macie rację, w mojej sytuacji muszę bardziej zadbać o grono dobrych znajomych, przyjaciół.
        To z pewnosćią zrekompensuje mi brak tego o czym pisałam.
        I co najważniejsze cieszę się, że mam dziecko, moją najbliższą rodzinę.
        • danaide Re: brak rodziny - jak z tym żyć 05.02.13, 21:25
          Ja mam podobnie. Z rodziny: kuzynka za granicą=)

          Ale mam małą córeczkę i kotka=) Więc i tak uważam, że strasznie dużo się dzieje w mojej małej rodzinie. Może czas na zwierzaka, to pomaga w nawiązaniu nowych znajomości?

          Nowa konfiguracja zweryfikowała też dotychczasowe znajomości i mam obecnie też kontakt z paroma osobami na krzyż, ale za to takimi, które chętnie się swoim szczęściem podzielą. W tę Wigilię byłam u znajomej, przy stole było co najmniej tuzin osób. Ona wiedziała, że jest ryzyko, że w Wigilię będziemy same i może być ciężko i nas zaprosiła. Choć pewnie gdybym wprost o tym nie powiedziała nie doszłoby do tego.

          Nie wiem czy koleżanki lubią się przeglądać w Tobie jak w lusterku i dowartościowywać czy zwyczajnie nie zdają sobie sprawy z tego, że Cię to rani, choć mogłyby uczynić Cię częścią tych historii w jakimś zakresie. Możesz albo nadal "dzielnie" to znosić, albo powiedzieć im o swoich odczuciach. Możesz też poczytać historie na życiu rodzinnym, mi od razu poprawia to humor, zwłaszcza te wątki o mężach nierobach=)
    • lio.nka Re: brak rodziny - jak z tym żyć 03.11.13, 21:13
      Dokładnie wiem co czujesz.... nie mam już rodziców zmarli, 08r. Mama, 13r. Tata , jedynaczka bez rodzeństwa, brak dziecka ta różnica, dziadków od taty nie znałam, drugi dziadek zmarł,. I smutek. Szukam rodziny chyba zaloze bloga . Zapraszam do dyskusji. Aco u Ciebie? Jak sobie radzisz . Sama sama chce bliskich.
    • filetta Re: brak rodziny - jak z tym żyć 04.11.13, 10:30
      Pochodzę z wielodzietnej rodziny, mam rodziców i kilkoro rodzeństwa, ale wcale nie czuję jakiegoś szczególnego szczęścia z tego powodu. Pracuję z jedną z moich sióstr, biurko w biurko i nie wiem, czy nas wspólna praca zbliżyła do siebie. Każda żyje swoim życiem i jakś nie garnie się do drugiej. Właściwie to ja bardzo tego chciałąbym, ale na wszelkie sugestie moja siostra ma tą samą odpowiedź: jestem bardzo zajęta, więc nie nalegam.
      Mieszkam sama od 1,5 roku. Przygarnęłam dwa koty. Mam spore grono znajomych z fitnesu, z mitingów DDA i Al-Anon. Moi przyjaciele mieszkają parę ładnych km ode mnie, więc rzadko się widujemy, ale kontakt utrzymujemy. Nie czuję się nieszczęśliwa, czasem myślę, że jestem szczęściarą mając obok siebie tak dobrych i empatycznych ludzi. Czego tobie również życzę :)
    • antoska2013 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 04.11.13, 18:22
      Ja mam rodzinę, ale nie z obrazka;-) Stwarzam więc sieć przyjaciół i znajomych. Taką, żeby było i wsparcie, i pomoc, i więź. W każdą stronę. Bardzo jest ciekawie w święta, bo najpierw się wszyscy spotykaliśmy w 2 dzień świąt, potem w 1szy, a następnie zaczęliśmy się umawiać w Wigilię, na drugą kolację - po tych "rodzinnych". Wszyscy uważamy, że to jest ta właściwa Wigilia- z wyboru, z ludźmi, z którymi nam naprawdę dobrze. I dobrą radę ktoś napisał, że trzeba ludziom mówić o takich sprawach. I przełamać się. Iść jak zapraszają. Poprosić o pomoc jak się jej potrzebuje. Ludzie lubią pomagać. Możesz stworzyć sobie i dziecku taką rodzinę, która będzie działała nawet, gdy niektórych z Was już nie będzie. Jak to w rodzinie:-)
      • d-77 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 05.11.13, 12:47
        A jak stworzyć sieć przyjaciół i znajomych?
        Przeprowadziłam się sama z dzieckiem do obcego miasta i masakra, nie ma nikogo znajomego, a w pracy atmosfera taka, że nie warto tworzyć przyjaźni.
        • antoska2013 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 06.11.13, 19:04
          Rodzice nowych kolegów dziecka? Sąsiedzi? Fajna pani poznana w sklepie/przychodni/ autobusie?
    • g4l Re: brak rodziny - jak z tym żyć 07.11.13, 08:47
      Jeśli Cię to pocieszy to napiszę, że nie jesteś w takiej sytuacji sama. Ja nie mam jeszcze dzieci, mam natomiast męża. Ze swoją rodziną (z rodzicami, bratem mieszkającymi w tym samym mieście) nie mam żadnego kontaktu, z dalszą rodziną (matka zabraniała mi z nimi kontaktu całe moje nastoletnie życie) odnowiłam kontakt za - że tak powiem - swoich dorosłych lat, byłam u nich za granicą na urlopie, ale wiadomo... Po takim czasie zawsze pozostaje taki trochę niesmak z ich strony i to, że nie było to z mojej winy nic tu nie zmienia. Od czasu do czasu kontaktujemy się przez internet, telefon.

      Rozumiem Cię, bo mi też przykro jest w sytuacjach z moimi znajomymi (którzy kompletnie nie rozumieją, że nie można mieć rodziny) czy np. na moim ślubie, na którym ze strony mojej rodziny był tylko brat mojej matki z żoną i dziećmi. Mój mąż ma natomiast wspaniały kontakt ze swoją mamą... Do czasu ich poznania nigdy nie wiedziałam czym jest rozmowa z rodzicami na temat przyszłości, jakakolwiek aprobata podejmowanych decyzji (które według moich rodziców były zawsze złe), pomoc dzieciom ze strony rodziców i przede wszystkim interesowanie się tym, co się u pociech dzieje nawet, gdy są dorosłe. Na teściową mogę liczyć w każdym calu w razie potrzeby, ona cieszy się z tego, że krok po kroku realizujemy nasze cele, ale wiadomo... to nigdy nie jest to samo co własny rodzic.

      Co mogę Ci poradzić? Na pewno znalezienie sobie jakiegoś zajęcia, pasji - na pewno masz jakieś zainteresowania, które być może stworzą warunki do poznania kogoś? No i najważniejsze - staraj się nie zadręczać tą sytuacją, tylko zajmij się wypełnieniem tej pustki, którą w sobie nosisz.

      Głowa do góry :)
      • lila122 Re: brak rodziny - jak z tym żyć 24.12.13, 18:41
        Tak,nie Jestes sama i naprawde uwierz mi,ze sa ludzie totalnie bez rodziny,albo....maja ja daleko.
        Jestem sama z dziecmi i mam ich wiecej niz dwoje.Wyjechalam z kraju,pozniej rozwod i.....nie mam nikogo.Naprawde nikogo.Dzieci sa male,a ja ze wszystkim sama i zyje...........budze podziw i....szok,jak tak mozna zyc. Do Polski za daleko,za drogo na takie wypady......
        Tak jak ktos juz tutaj pisal........ty musisz poszukac faceta,Ty musisz poszukac znajomych.......dobrych znajomych.W jaki sposob?.............najlepsi przyjaciele znajduja sie zawsze przez przypadek.........:)

        WESOLYCH SWIAT!
    • krolowa_online Re: brak rodziny - jak z tym żyć 25.12.13, 06:38
      masz dziecko-Twoj najwiekszy skarb.
      Tak Ci sie ulozylo, ze nie masz rodzenstwa i rodzicow, coz smutno to brzmi, ale nierzadko chodz to nie powinno byc pocieszeniem) - te najblizsze sobie osoby zyja w nienawisci, albo bez kontaktow, w oddali lub obojetnosci.
      Problem w tym, ze za bardzo to rozgryzasz, tesknisz do czegos czego nie ma i wyobrazasz sobie jakby to bylo, gdyby bylo, a byloby inaczej niz myslisz.Niewazne.Nie rozgryzaj tego.
      Ciesz sie zyciem ktore masz, zdrowiem i najwazniejsze-dzieckiem, wychowuj je z szcunkiem, byc moze kiedys bedziesz babcia, tesciowa, "swasia", nie wiesz co wydarzy sie jutro-moze pojawi sie nowa milosc wiec bedziesz synowa, szwagierka itp.
      Badz pozytywnie nastawiona do zycia a dostaniesz to z powrotem. Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja