monia76
19.02.13, 15:58
Temat stary jak świat i odwieczny problem. Teściowa. Jak się wzniosę na wyżyny obiektywizmu, widzę, że kobieta jest uczynna, rodzinna, niezwykle chętna do wszelkiej pomocy, niekłótliwa i obłędnie zakochana we wnukach. Nie będę tu pisała co mnie denerwuje, bo to same banały, nic co by zasługiwało na społeczne potępienie. I teraz najważniejsze: co zrobić, żeby tę niechęć zmienić w życzliwość czy choćby obojętność? Jak nabrać dystansu i docenić to, czego jestem świadoma na poziomie zdroworozsądkowym? Nie mam pretensji do bycia z teściową w przyjaźni, ale żebym chociaż wścieku nie dostawała na sam dźwięk jej głosu. Da się tak? Próbowałam 'we własnym zakresie', dawałam czas, czekałam i nic. Proszę o jakieś sugestie i/lub kubeł zimnej wody na łeb.