Skomplikowana sytuacja rodzinnna

08.03.13, 10:01
Witam Panią,
postanowiłam do Pani napisac, gdyż nie radzę sobie...Mam 41 lat i 1,5 roku temu zostałam ponownie mamą. Urodziłam cudownego chłopczyka, zdrowego ale niestety także bardzo płaczliwego i krzykliwego. Wiem, że jest zdrowy gdyż odwiedziałam wszystkich możliwych specjalistów i diagnoza była zawsze ta sama zdrowy, ale juz taki jest. Pracować, pracować i jeszcze raz pracować znim...Robię to ale brak mi juz sił, gdyż od ponad roku nie przespałam ani jednej nocy(syn wstaje 5-8 razy)a w dzień nawet nie mogę zostawić go na 5 minut, nie umie bawić się sam i ten krzyk wieczny...
Nie mam pomocy, nie mam rodziny, mąż musi pracować, gdyż ktoś musi zarabiać, córka ma 16 lat, ona ma swoje obowiązki i sporo nauki.Oczywiście pomagają mi jak mogą, ale mimo tego jestem wykończona.Mąż oczywiście także wstaje w nocy, ale ja także muszę za każdym razem, bo syn bardzo krzyczy.
Kolejna sprawa, napisalam wyżej, że nie mam rodziny...Mieszkam z matką(nie będę opisywać dlaczego, gdyż to długa historia, nie mająca znaczenia, fakt jest taki, że nie możemy wyprowadzić się, gdyz nie mamy pieniędzy na zakup mieszkania).
Moja matka to tak zwana toksyczna matka, nie będę również opisywać jej zachowań - to zbyt długie opisy.
Krótko, jest zaborcza, władcza, do wszystkiego wtrąca się, jest wulgarna i jakakolwiek próba rozmowy z nią kończy się wyzwiskami i przekleństwami...
Ona zawsze ma rację. Wszystkie obowiązki spadły na mnie, nie radzę sobie z dzieckiem i z całym domem. Moja matka natomiast leży całymi dniami i czyta ksążki lub ogląda telewizję, nie sprząta, gotuje itp...Jest kobietą zdrową, ale wiecznie narzekającą na brak zdrowia...
Po okropnym zdarzeniu...wyzwała bardzo wulgarnie moja 16 letnią córkę i uzyła wobec niej przemocy nie odzywam się do niej...Chciałam z nią porozmawiać, ale skończyło się trzaskiem drzwi i przekleństwami...
jestem całkowicie ograniczona, nie mogę nigdzie wyjść, pojechać, bo nie mam z kim zostawić dziecka, jak muszę wyjść do urzędu itp w jakiejs sprawie, to mąż zwalnia się z pracy.Robi to często, jest to niemile widziane.
Nie mam juz siły proszę mi pomóc.
Proszę mnie nie odsyłać do psychologa, gdyż mieszkam w małej miejscowości i jest to niemożliwe, a najbliższy psycholog znajduje się 100 km od mojej miejscowości.
Pozatym nie mam pieniędzy na wizyty.
Proszę o pomoc!
    • zuzi.1 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 10:43
      Odnośnie synka: może byc kilka przyczyn 1) problemy z integracją sensoryczną: przyjrzyj mu się, czy nie jest nadwrażliwy na dźwięki, na wszelkie hałasy w domu, obcych ludzi, czy w takich sytuacjach reaguje mocno nerwowo i histerycznie płacząc, czy ma jakieś jeszcze inne dziwne zachowania, typu problemy z metkami na ubraniach, które go swędzą, drażnią itp., czy lubi nosic tylko wybrane, określone ubrania, np. ciągle te same rajstopy, bluzki itp., czy ciągle coś upuszcza, przewraca itp. generalnie taka motoryczna niezdarnosc- w tym przypadku należałoby się wybrac do neurologa na badania, czy wszystko z nim w porządku, czy dziecko nie ma przypadkiem problemów wynikających z niedojrzałego układu nerwowego, czy dziecko nie ma osłabionego napięcia mięśniowego, jesli tak, wówczas konieczne są cwiczenia pod okiem specjalisty od integracji sensorycznej; 2) problemy z alergią/atopowym zapaleniem skóry, które powodują problemy z układem trawiennym dziecka, nadwrażliwosc, ogólne rozdrażnienie itp. czy dziecko ma jakieś widoczne czerwone plamy na ciele, w tym w szczególnosci na twarzy, rękach, pod kolanami, w zgięciach łokci.

      Odnośnie matki: kompletnie odciąc się od niej emocjonalnie, nie narażac dzieci na kontakty z nią, szukac wszelkich mozliwosci, aby się z tego domu wyprowadzic, w przypadku ponownego użycia przemocy przez matkę wobec kogokolwiek w domu, założyc kobiecie niebieską kartę i zgłosic sprawę na Policję, postraszyc tym, że przemoc jest karalna i to niezaleznie od płci i wieku, więc jeśli przegnie, to może trafic do więzienia i nikt z Was jej wówczas nie pomoże...
    • mapewoj Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 11:08
      A nie mozesz przestać sprzatac i gotować matce?
      Prosta sprawa przenieść lodowkę do siebie i zamykać drzwi na klucz, nie chce nic robić to niech nie je.. Dałaś sie wkręcić, matce, jesli taka jest, olewać, poza tym nie musi Ci pomagać, pewnie podreśla za kazdym razem ze pozwala Wam mieszkać u siebie ?
      Porozmawiaj z pediatrą, czy mozesz podawać dziecku cos na wyciszenie, lub na sen, zeby przesypial noce, jesli wstaje w nocy i jest jeszcze na piersi to podawaj mieszanki zawiesiste, zeby sie syn najadł.. Mozesz sama mu parzyc melise na uspokojenie..
      Zapisz go do alegrologa lub do poradni metabolicznej.
      Poza tym zadne dziecko w tym wieku nie bedzie bawić sie samo, nie ma takiej opcji, a ze krzyczy , moze krzykiem wymusza wszystko, i dostaje to ?
      Przemyśl sprawe, moze popros corke zeby sie malym zajela nawet godzinę i zebys polozyla sie spać? Albo zabrala brata na spacer?
      • ico23 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 15.03.13, 07:26
        Mam bardzo podobną sytuację u siebie. Z tą tylko różnicą że zamiast matki (jak w Twoim przypadku) u mnie zachowuję się tak ojciec. Podejrzewam że mieszkanie jest Twojej Matki więc nie sądzę abyś dostosowała się do rad innych aby powiedzmy nie sprzątać i nie gotować. Ja też tego próbowałam i kończyło się na jeszcze większej kłótni ponieważ "I Ty tutaj mieszkasz". Jedynym rozwiązaniem jest wyprowadzka lub dalsze męczenie się (w moim przypadku ). Twoja sytuacja jest o tyle lepsza że masz męża i już prawie dorosłą córkę. Spróbuj z nimi porozmawiać. Powiedz im nie nie dajesz już rady. Ustalcie jakiś harmonogram prac domowych i pomocy nad synkiem i bratem. Wiem że facet kiedy przychodzi z pracy jest zmęczony ale Ty również musisz odpoczywać. Matkę proponuję krótko mówiąc olewać jak najwięcej się da. Nie biegaj na każde jej skinienie i nie nakładaj obiadków. Jeżeli jest zdrowa to dlaczego ma Cię wykorzystywać??!!
        Drugą możliwością jest próba posłania dzidziusia do żłobka (proponuje polecanego) sama wiem z doświadczenia. Córka przy dzieciach zmieniła się nie do poznania. Naśladując inne dzieciaczki uczy się sama. Z początku spróbuj dogadać się abyś mogła przez pare dni zostać z synkiem na sali powiedzmy przez godzinke stopniowo wydłużając czas o ile panie się zgodzą. Uprzedz je o swoim problemie i poproś o pomoc.
        I NAJWAŻNIEJSZE!!! NIE PROŚ SIĘ MATKI BO BĘDZIE WYKORZYSTYWAĆ FAKT ŻE BEZ NIEJ SOBIE NIE PORADZISZ. TRZYMAM KCIUKI:*
    • ewap131 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 11:56
      Z Małym jest wszystko dobrze, byłam u specjalistów. Myślę, że on "chłonie" atmosferę domową - wszyscy jesteśmy znerwicowani! Wiem, że łatwo poradzić - wyprowadz się, tylko gdzie i jak przy małych funduszach?!
      Matka od ostatniej kłótni prowadzi sama gospodarstwo domowe(ok.3 tyg.) tzn. nic nie robi nadal, ale ja już jej nie gotuję, ale sprzątać muszę, choćby dla własnej rodziny!
      Trudno jest żyć w mieszkaniu 46 m w takiej atmosferze.Uwierzcie mi!
      • zuzi.1 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 12:43
        Wiedząc jaką masz matkę zdecydowałaś się na założenie rodziny i zamieszkanie z nią, dla mnie to oznaka nieodpowiedzialności, to tak do przemyślenia, teraz wiadomo, rodzina już jest i nie ma sprzyjających warunków do życia i rozwoju, niestety na to nie ma innej rady jak tylko usamodzielnienie się finansowe i wyprowadzka. Nikomu nie byłoby łatwo w 6 osób mieszkac w 2 pok. mieszkaniu, Twojej matce też nie jest, poza tym ona jest toksyczna, więc tym bardziej, dla tak egoistycznej osoby jest to cięzka sytuacja do wytrzymania, jej zachowania się pzycogarszają jeszcze bardziej. Za jakiś czas będziesz mogła zapisac dziecko do przedszkola i sama szukac pracy, do tego czasu trzeba zagryzc zęby i się przemęczyc z matką, a potem szukac możliwosci chocby wynajęcia czegos, żeby miec święty spokój od matki. B. możliwe, że dziecko chłonie taką atmosferę w domu i stąd jest nerwowe i płaczliwe, w związku z tym musisz za wszelką cenę unikac sytuacji konfliktowych z matką, tak żeby w domu nie dochodziło do awantur. Na dłuższą metę nie ma niestety innej rady niż wyprowadzka na swoje. Matka się nie zmieni, a może Was nerwowo wykończyc. Szkoda dzieci przede wszystkim.
    • organza26 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 12:50
      Ogólnie rzeczywiście niewesoło masz, nie dziwię się, że żyć Ci się odechciewa, ale...

      TROCHĘ bardziej zrozumiałabym taką sytuację gdybyś była młodą kobietą, ale Ty masz 41 lat i pierwszą młodość za sobą, co TY właściwie jeszcze robisz w mieszkaniu matki? Podejrzewam, że mąż jest w podobnym wieku ewentualnie o kilka lat starszy i jakoś mi to wszystko pachnie wygodnictwem, nieporadnością życiową albo jednym i drugim...

      Pracowałaś gdzieś przed urodzeniem drugiego dziecka? Jak wygląda Twoja sytuacja finansowa teraz? Starasz się żeby coś zmienić np wyjechać za granicę albo przynajmniej zorganizować wyjazd męża, choćby na krótki czas?
    • aqua48 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 12:57
      ewap131 napisała:

      > Nie mam pomocy, nie mam rodziny, mąż musi pracować, gdyż ktoś musi zarabiać, có
      > rka ma 16 lat, ona ma swoje obowiązki i sporo nauki.

      Ale weekendy córka mogłaby wziąć brata na trzygodzinny spacer, żebyś mogła w tym czasie nieco odpocząć? Poza tym bardziej zmęczone i wybiegane na świeżym powietrzu dziecko powinno lepiej spać w nocy.
      Nie wiemy dlaczego się budzi i musicie do niego wstawać? Może o to trzeba zapytać lekarza?
      A może warto na jakiś czas przynajmniej zmienić układ, żebyś spała z dzieckiem? Po to żebyście się oboje mogli wyspać.

      > fakt jest taki, że nie możemy wyprowadzić się, gdyz nie mamy pieniędzy na zakup mieszkania).

      Mieszkanie z toksyczną osobą zniszczy Was wszystkich. Mało kto ma pieniądze na zakup mieszkania, ludzie biorą kredyty, wynajmują coś, zmieniają pracę na taką z mieszkaniem służbowym. Wyjeżdżają za granicę gdzie można taniej i łatwiej wynająć mieszkanie i utrzymać rodzinę z jednej pensji. Opcji jest sporo, może warto jednak rozważyć jakąś zamiast twierdzić, ze jedyne rozwiązanie problemu z matką jest niemożliwe.

      >Wszystkie obowiązki spadły na mnie, nie radzę sobie z dzie
      > ckiem i z całym domem. Moja matka natomiast leży całymi dniami i czyta ksążki l
      > ub ogląda telewizję, nie sprząta, gotuje itp...

      Porządki wyłącznie u Was i kuchni oraz łazience. Matce w pokoju nie. Nie pierz jej, nie gotuj i nie zmywaj po niej. Będziesz miała o tyle obowiązków mniej. Poza tym zagoń do pomocy w sprzątaniu córkę oraz męża. Szesnastolatka może codziennie wieczorem ogarnąć kuchnię. A facet raz w tygodniu wyszorować łazienkę.



    • mamameg Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 13:12
      Atmosfera na pewno wplywa na dziecko, ale moje bylo takie jak opisujesz mimo spokoju w domu. Budzenie sie w nocy skonczylo sie jak przestalam karmic piersia-jesli karmisz butelka, to tez nie rob tego w nocy(tlumaczysz dziecku ze w nocy nie je, na poczatku beda protesty a potem nie bedzie powodu, zeby sie budzic)
      Co do stosunkow z matka- nikt z nas Ci nie podpowie jak z niej zrobic kogos, kto Ci pomoze w domu i przy dziecku. Mialam dosc podobnie(chociaz nie mieszkamy razem), nawet jak mialam zapalenie pluc, to nie zajela sie dziecmi(jestem samotna matka, eks nie bierze udzialu w opiece i wychowaniu).
    • tully.makker Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 13:39
      .Mam 41 lat i 1,5 roku temu
      > zostałam ponownie mamą. Urodziłam cudownego chłopczyka, zdrowego ale niestety
      > także bardzo płaczliwego i krzykliwego. Wiem, że jest zdrowy gdyż odwiedziałam
      > wszystkich możliwych specjalistów i diagnoza była zawsze ta sama zdrowy, ale j
      > uz taki jest. Pracować, pracować i jeszcze raz pracować znim...Robię to ale bra
      > k mi juz sił, gdyż od ponad roku nie przespałam ani jednej nocy(syn wstaje 5-8
      > razy)a w dzień nawet nie mogę zostawić go na 5 minut, nie umie bawić się sam i
      > ten krzyk wieczny...

      Przyznam szczrrze, ze czytam to o czym piszesz z pewnym zdumieniem. Tak sie sklada, ze sytuacje mamy pod pewnymi wzgledami podobna, tez jestes mloda mama po 40 i moj najmlodszy synek ma poltora roku.

      Tez nie bawi sie sam, i tez budzi sie w nocy kilka razy (karmie go piersia). Tyle, ze ja wiem - na podstawie doswiadczen z jego starszymi bracmi chociazby, ze tak wlasnie zachowuja sie dzieci w tym wieku. majac realistyczne oczekiwania co do zachowania mojego synka, ciesze sie tym, co jest, drobnymi sukcesami (udalo mi sie obrac cala jedna marchewke zanim zaczela sie awantura o uwage mamy ;-))

      A co do nocy - po prostu wezcie mlodego do swojego lozka i bedzie w nocy duzo latwiej - nie trzeba bedzie do niego wstawac, bedzie go mozna utulic przez sen. Gdybym mila jeszczee codziennie wstawac w nocy kilka razy, to pewnie bym padla.
    • ewap131 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 14:12
      Przede wszystkim dziękuję za wszystkie głosy. Mam prośbę, jeżeli ktoś zechce krytykować, to najpierw niech dobrze przeczyta lub przeanalizuje problem, a potem pisze. Tak jak wcześniej wspomniałam, łatwo jest krytykować i szukać "dziury w całym".
      Tak jak napisałam wcześniej, ze nie chcę pisać jak doszło do tego, że mieszkam z matką, bo to zbyt długa i traumatyczna historia, o której nie chcę pisać. Mieszkam z nią od 5 lat i tak krytycznie jest od 2 lat.Wczesniej było dobrze. Fakt jest taki, że obecnie mieszkam z nią na JEJ prośbę.Teraz wiem, że to był ogromny błąd, ale nie ma juz odwrotu.
      Wcześniej oczywiście miałam pracę, ale jak wiele kobiet po ciązy juz nie mam. Obecnie znalezienie pracy przy małym dziecku jest trudne. Szczególnie w małej miejscowości.
      • aqua48 Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 08.03.13, 17:57
        ewap131 napisała:


        > Tak jak napisałam wcześniej, ze nie chcę pisać jak doszło do tego, że mieszkam
        > z matką, bo to zbyt długa i traumatyczna historia, o której nie chcę pisać. Mie
        > szkam z nią od 5 lat i tak krytycznie jest od 2 lat.Wczesniej było dobrze. Fakt
        > jest taki, że obecnie mieszkam z nią na JEJ prośbę.Teraz wiem, że to był ogrom
        > ny błąd, ale nie ma juz odwrotu.

        Tylko, że jeśli oczekujesz, że matka cudownie się zmieni to robisz ponownie duży błąd.
        JEDYNYM pewnym sposobem na spokój w domu jest wyprowadzka. Wasza, lub jej.
      • sabciasal Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 10.03.13, 19:12
        przeczytaj jeszcze raz watki/ nikt cię nie krytykuje. i chyba nikt ci nie napisał, ze jedyne co powinnaś zrobić to wyprowadzka. W ogóle dość łagodna reakcja jak na to forum. A ty piszesz drugi post z pretencjami, ze nikt cie nie rozumie i że wszyscy cię krytykują./zawsze tak reagujesz?

        jak chcesz to ja pogadam z matką i jej wygrane w twoim imieniu - to jest rada? czego się spodziewasz?
    • iaia80 o maluchu- u mnie było to samo 08.03.13, 14:17
      po pierwsze współczuję atmosfery w domu- to na pewno nie wpływa pozytywnie na dziecko.
      Tutaj na pewno otrzymasz sporo dobrych porad. Jeżeli nie możesz skorzystać z pomocy psychologa- polecam poczytać. W internecie (również na tym forum) można znaleźć wiele sensownych rad. Oczywiście nie da się zmienić wszystkiego w jeden dzień ale powoli, znajdując wsparcie można zdziałać wiele.

      A teraz o Maluchu: mój synek (trzecie dziecko) to był właśnie ten typ. Pierwszy rok z nim wspominam, jako koszmar! Ponieważ pracuję na pół etatu, zatrudniałam opiekunki- wykończył trzy, w końcu zostałam bez żadnej.
      W końcu okazało się, że powodem była alergia. Oczywiście, ja też byłam u wszystkich możliwych specjalistów. Syn miał idealną skórę, nie miał wzdęć, stolce w porządku- okaz zdrowia....tylko wiecznie niezadowolony. Sypiał raz, dwa razy dziennie po pół godziny, o nockach nie wspomnę....
      Teraz wiem, że nie może zjeść nawet ODROBINY: mleka krowiego, koziego, owczego i jego przetworów (łącznie z bebilonem pepti), ryżu, marchwi, jabłek, brokuła, kalafiora, bananów.... i kilku innych rzeczy. To wszystko odkryliśmy na zasadach obserwacji jego nastrojów, dosłownie z zeszytem w ręku. Dziś ma 1,5 r jest pogodny, wesoły, b. żywy i wrażliwy roboty z nim sporo ale to nic w porównaniu z tym, co było! Ostatnio porwał ogryzek siostry i ugryzł i koszmar na dwa dni powrócił.
      Lekarze lekarzami ale naprawdę radzę uważnie przyjrzeć się dziecku i jego diecie. Jakie mleko dziecko pije. Jeżeli np. bebilon pepti, może sprobować z nutramigenem? Notować codziennie, co je zaczynając od np. czterech produktów przez tydzień. Płacze nadal- odjąć jeden produkt na tydzień. To wszystko notować. Nie dokarmiać niczym spoza grupy produktów testowanych. Brzmi kosmicznie i niewykonanie? Wiem ale się da. Naprawdę. Mam trójkę alergików i ze wszystkimi to przechodziłam. Objawy też miały niestandardowe:każde inne ale żadne nie miało typowej skazy. Obecnie cała trójka świetnie się rozwija, jest pogodna, zdrowa... do czasu, gdy popełnimy błąd dietetyczny :(
      Pozdrawiam- i życzę wytrwałości
      • paris-texas-warsaw Re: o maluchu- u mnie było to samo 08.03.13, 18:04
        Nie da się naprawić sytuacji bez wyeliminowania jej przyczyn. Jeśli sytuacja jest tak napięta ze względu na bardzo trudne warunki mieszkaniowe, to taka będzie póki się one nie zmienią. Wydaje mi się, że Twoja matka może być nie do zniesienia od tych dwóch lat, bo wtedy byłaś w ciąży/urodziło się kolejne dziecko i matka zwyczajnie przestała się dobrze czuć we własnym mieszkaniu, gdzie pewnie nie ma chwili spokoju. Kiedy prosiła byście z nią zamieszkali może nie brała pod uwagę, że za jakiś czas będzie mieszkać jeszcze z małym, głośnym i wszędobylskim obywatelem...
        Tak doraźnie, byś nie zwariowała, to na Twoim miejscu na kilka godzin nawet zajęłabym się jakąś pracą - nawet gdyby to miała być opieka nad innym, ale już spokojniejszym dzieckiem:), by mieć pieniądze na opiekunkę dla synka, byś mogła trochę odpocząć. Wówczas łatwiej będzie Ci radzić sobie z codziennością.
        Jeśli córka chce brać brata na spacery, bawić się z nim itd. to jest to też super opcja. Jednak wydaje mi się, że nie jest to jej marzenie zważywszy na jej wiek i fakt, że ona tez nie ma we własnym domu za wiele przestrzeni.
        Zaintrygowałaś mnie, CO się mogło takiego stać, że matka chciała, żebyście z nią zamieszkali, a Wy na to przystaliście.... Ktoś na nią brutalnie napadł w jej mieszkaniu i bała się mieszkać sama? Straciła źródło utrzymania i nie miała pieniędzy na opłaty mieszkaniowe? Miała jakiś epizod choroby psychicznej/załamanie i Wy ją ratowaliście? Jak tak opisujesz, że siedzi całe dnie, nic nie robi, jest pewnie wnerwiona cały czas i posuwa się do rękoczynów w stosunku do wnuczki, to raczej podejrzewałabym taka osobę o jakieś psychiczne problemy niż nazywała pojemnym słowem "toksyczna" (cokolwiek by miało znaczyć to szerokie i bardzo mało wg mnie precyzyjne pojęcie...).
        • igge Re: o maluchu- u mnie było to samo 08.03.13, 20:53
          zuzi i inne forumki pisały już o mozliwych zdrowotnych powodach zachowania dziecka. Mój pierworodny dokładnie tak samo się zachowywał i chyba trwało to co najmniej do 3-4 roku życia bo pamiętam, że jak miał 3,5 roku byliśmy z nim u psychologa i specjalistki od integracji sensomotorycznej i powiedzieli, że jest skrajnie nademocjonalny. Od terapeutki integracji sensomotorycznej dostałam specjalną szczotkię do szczotkowania jego skóry co chyba godzinę i ...wymiękłam, nigdy tego nie robiłam, bo mialam niemowlę młodsze na głowie i nie dawałam rady. Było trudno. Wyrósł, nie pamiętam dokładnie kiedy. Teraz ma 16 lat i jest od gimnazjum najlepszym uczniem. Tak zdolny że aż niepokojące:) Na pocieszenie więc sugeruję nieśmiało, że może rośnie Ci wybitnie i wyjątkowo zdolne utalentowane dziecko :).
          • ewap131 Re: o maluchu- u mnie było to samo 09.03.13, 20:56
            Dziękuję, za wszystkie cenne rady!Czy ktoś jest na forum, kto mieszka z toksyczną matką?
            • zuzi.1 Re: o maluchu- u mnie było to samo 09.03.13, 23:02
              odezwij się do Magnolii:

              forum.gazeta.pl/forum/w,210,141350841,141350841,toksyczne_matki_istnieja_prosze_o_odp_zyczliwych.html
              • paris-texas-warsaw Re: o maluchu- u mnie było to samo 10.03.13, 06:47
                Jak ta matka jest faktycznie "toksyczna" to nic z tym pewnie nie zrobisz. Poczytasz, pogadasz o tej kwestii i się utwierdzisz, że tak jest (ale wg mnie o każdym kogo się nie lubi i kto wykańcza łatwo powiedzieć, że jest toksyczny;)). Wg mnie to jest odsuwanie od siebie realnych problemów i szukanie ich poza obszarami własnej mocy sprawczej (piszę jako dziecko toksycznej matki;)))). Wg mnie szkoda czasu i energii na takie analizy, lepiej swój byt poprawiać, kasę trzaskać, iść na spacer, pogadać z mężem...
                • milamala Re: o maluchu- u mnie było to samo 10.03.13, 14:16
                  Co do mamy, to nie potrafie poradzic.
                  Co do dziecka,to moze przyda Ci sie to co napisze.
                  Mam coreczke (ponad 1.5), ktora po urodzeniu tez okropnie plakala i krzyczala. Nawet w szpitalu wyladowala, ale na szczescie nic jej nie bylo.
                  Sprawe poprawilo
                  -unormowanie jej trybu zycia, prawie jak w zegarku
                  -zapewnienie jej duzej ilosci regularnego snu. Lubi spac do dzis. W dzien spi 3.5 godz. po ktorej najczesciej musze ja budzic, bo moglaby tak chyba do wieczora a w nocy spi pelne 12 godzin rzadko budzac sie na mleko.
                  Jednym slowem dokladnie przesledz jego potrzeby, moze z ktorejs nie zdajesz sobie sprawy.

                  Moja corcia z placzu wyrosla. Od trzeciego miesiaca szybko sie poprawialo, a placz zamienila w calodniowy smiech jak zaczela rozumiec wiecej, przemieszczac sie, bawic itp.

                  Niektore dzieci tak maja. Jak im cos nei pasuje (jakas potrzeba jest niezaspokojona, cos je boli, zle sie czuja) to neiustannie daja temu wyraz. Inne potrafia spokojniej ogarnac niedogodnosci dnia. Dzieci sa rozne, tak jak dorosli.
                  Twoj synek jest juz dosc duzy 1.5 roku to czas kiedy potrafi jzu komunikowac czego sobie zyczy. Warto go sluchac. Duzo do niego mowic, bo dziecko w tym okresie wbrew temu co nam sie wydaje duzo rozumie.
                • ewap131 Re: o maluchu- u mnie było to samo 13.03.13, 15:09
                  Możesz do mnie napisać na priv?
                  • paris-texas-warsaw Re: o maluchu- u mnie było to samo 13.03.13, 18:38
                    Ja do Ciebie napisałam na priv, ale nie wiem, czy Ci chodziło o mnie:) Jeśli nie o mnie, to i tak bardzo pozdrawiam:)
    • sonia_siemionowna Re: Skomplikowana sytuacja rodzinnna 14.03.13, 19:22
      A sprawdziłaś, czy nie ma alergii?

      Mojej koleżanki syn tak się darł, po prawie dwóch latach w końcu trafił do porządnego lekarza - okazało się, że jest uczulony na mleko i powodowało to dyskomfort (ale biegunek nie było, więc kolezanka nic nie podejrzewała).

      Zrób wszechstronne testy alergiczne, bo alergie dają różne objawy zwłaszcza u takich maluchów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja