klasa integracyjna

17.03.13, 23:23
moj wnuk konczy szkole podstawowa. ma zaburzenia ze spektrum autyzmu, dzieci go nie lubia, wysmiewaja sie z niego, a on to przezywa bardzo. syn i synowa zapisali go do szkoly integracyjnej i uwazaja, ze to najlepszy wybor. a jak panstwo myslicie, czy to jest dobre wyjscie? czy nie lepiej zeby poszedl do powszechnego gimnazjum? czy to bedzie miec jakis wplyw na jego dalsze zycie?
    • amb25 Re: klasa integracyjna 18.03.13, 07:08
      No i bardzo dobrze zrobili. Taka kalsa bedzie miala jedynie pozytywny wplyw na dziecko - dzieci maja tam lepsza opieke (2 doroslych), klasa jest mniejsza i podejscie zrdrowych dzieci do tych z zabuzeniami jest zupelnie inne.
      Rodzice mojego chrzesniaka (zdrowego, towarzyskiego, zdolnego chlopca) zapisali go do klasy integracyjnej (z ww. powodow) i byli bardzo zadowoleni. Chlopak jest juz w liceum i ma sie rewelacyjnie.
    • triss_merigold6 Re: klasa integracyjna 18.03.13, 08:53
      Lepsza klasa integracyjna niż zwykłe gimnazjum.
      Tak, może mieć wpływ na jego życie - w przeciętnym rejonowym gimnazjum będzie przez 3 lata wykluczoną ofiarą i pośmiewiskiem, w integracyjnym ma szansę na zakolegowanie się z innymi i warunki do nauki.
      • igge Re: klasa integracyjna 18.03.13, 09:18
        mam podobną sytuację i dziecko posyłam do rejonowego zwykłego gimnazjum, najbliżej domu
        czy robię dobrze?
        absolutnie nie wiem, to trochę eksperyment na żywym człowieku czyli mojej córce :(
        co do integracji w integracyjnej klasie to nie mam złudzeń - nie zakolegowala sie przez 7 lat w podstawówce to nie sądzę, żeby kolejna integracyjna szkoła coś w tej kwestii zmienila
        rodzice niesprawnych dzieci, których znam mają takie samo zdanie w kwestii integracjii
        Córka chce iść do rejonowego gimnazjum, chodził tam jej sprawny brat, ale to w sumie nieistotne, jej sytuacja będzie kosmicznie inna, jedna jedyna i pierwsza w historii szkoły - niesprawna, no i bez pedagoga wspierającego, który był dużą pomocą w nauce i przyjacielem
        wręcz
        Ja myślę, że w takiej sytuacji nie ma idealnego wyjścia i my z córką podejmujemy poważne ryzyko
        Dokuczania, wyśmiewania i maltretowania w integracyjnej klasie w zasadzie prawie nie było choć np w swietlicy kiedyś ktoś ja kopał w ortezy tzn łuski i podwijali spodnie, żeby je zobaczyć
        Nie wyobrażam sobie, że w 21 wieku, w cywilizowanym kraju w Europie ktoś ją w zwyklej szkole, w nieintegracyjnym gimnazjum, będzie z powodu niesprawności prześladował :(
        Chyba powystrzelam ewentualnych winowajców :)
        Ale mozliwe, że z deszczu (integracyjna klasa przez 7 lat) - wpadniemy pod rynnę (masowe, rejonowe gimnazjum)
        Córka mówi, że nie przejmuje się zmianą szkoły wcale i że nie żal jej będzie starej klasy, "szarańczy klasowej" z grona ktorej co poniektorzy wyśmiewają się z jej postów na facebooku i robia tam złośliwe komentarze odnośnie jej pasji i zainteresowań i zdjęć, które zamieszcza
        • aqua48 Re: klasa integracyjna 18.03.13, 15:58
          Bez złudzeń. W integracyjnej klasie MOŻE być lepiej niż w zwykłej szkole, ale nie musi. To prawda, że jest tam dodatkowy nauczyciel, ale ma pod opieką kilkoro dzieci i zazwyczaj poświęca więcej czasu tym z niepełnosprawnością ruchową. Dzieci mogą dokuczać nie mniej niż w innej klasie, bo jednak przecież wiedzą doskonale które dzieci są "integracyjne". A gimnazjum w ogóle jest specyficznym tworem.
          W małym gimnazjum, z dobrym, empatycznym wychowawcą i nieliczną klasą może być lepiej niż w dużej, źle prowadzonej i niedofinansowanej szkole integracyjnej. Zależy jak się trafi.
          • igge Re: klasa integracyjna 18.03.13, 16:47
            mam nadzieję, że nam się trafi szczęśliwie a jak mniej szczęsliwie to szkoła będzie z nami wspołpracować, żeby mojemu dziecku (i INNYM< którym Łatwiej) było dobrze razem.
            dzisiaj rozmawiałam ze szkolnym psychologiem córki w jej "starej" podstawówce i jestem bardzo zadowolona z tej rozmowy
            Pani psycholog, na początku niechętna i zdziwiona, że chcemy akurat do rejonu i do nieintegracyjnej szkoły, powiedziała, że ona na razie nie widzi potrzeby specjalnego przygotowywania córki do zmiany szkoły bo córka nie lęka się niczego i chce do tej nowej szkoły. Niech więc zostanie w takim nastroju i podejściu do gimnazjum. (Natomiast ja powinnam popracować nad swoimi lękami i przenoszeniem ich na dziecko, bo mam ją wspierać w jej sukcesach np przejściu samodzielnym drogi do szkoły, a nie zarażać lękiem, boję się też jej sportowego hobby i pasji bo jest wypadkowe i powinnam nie bać się. Mam też w pełni zaakceptować niesprawność córki, choć myślałam że ją akceptuję i nie uszczęśliwiać jej na siłę np nowymi, modnymi i niechcianymi ubraniami upadabniającymi ją do rówieśnikow) Generalnie córka zgadza się z wszystkimi zaleceniami pani psycholożki i liczy na to, że się zmienię na lepsze :)
            Od teraz przestaję bać się rejonowego masowego gimnazjum i mam nadzieję, że będzie dobrze choć bardzo trudno. Wg pani psycholog mam nie liczyć na to, że córka będzie miała krąg szkolnych przyjaciół i np chłopaka jak inne dziewczynki. Jest zbyt dojrzała, taka stara trochę malutka, inaczej się wypowiada niż rowieśnicy, co akurat na lekcjach polskiego jest plusem, pisze dobre wypracowania i z łatwością. Więc nie liczę :) na to na co nie mogę liczyć :). Namówila też mnie z panią pedagog wspomagającą na wyrobienie córce orzeczenia w poradni psychologiczno-pedagogicznej, żeby córki przyszli nauczyciele mieli coś na piśmie i znali nasze oczekiwania i mieli pisemną motywację do przestrzegania zaleceń. Nie planowałam wyrabiać takiego orzeczenia (miała podobne na podstawowkę) idealistycznie rozumując że w każdej szkole każdy uczeń powinien byc i jest traktowany indywidualnie. Panie wyprowadziły mnie z błędu i hurraoptymizmu co do szkól masowych. Rzeczywiście, mój starszy wyjątkowo uzdolniony i sprawny syn nigdy nie był traktowany indywidualnie i wynudził się i rozleniwił w podstawówce i w gimnazjum, dopiero liceum ma odpowiednie dla swoich zdolności i dostaje dwójki. Szkoda może, że nasze rejonowe, najbliższe gimnazjum nie jest integracyjne i nie ma choc 1 klasy integracyjnej ale trudno, poradzimy sobie. Autorki wątku wnuczek choć nie wymaga asystenta przy przemieszczaniu się a ja na prywatnego asystenta nie mam kasy, podobno sama nie powinnam wlóczyć sie za córką więc nie wiem jak z tym będzie. Może tornister nosić i ręke podać będą mogli jej koledzy czy przyjazna pani woźna. Musi też ktoś sprowadzać ją po schodach z lekcji na lekcję.
    • andevi Re: klasa integracyjna 19.03.13, 15:27
      Mój synek jest jeszcze mały, skończył niedawno 6 lat. Od dwóch lat chodzi do szkoły. Ma diagnoze autyzm klasyczny. Nigdy w życiu nie posłałabym go do szkoły rejonowej, nawet gdyby pod względem przyswajania wiedzy, intelektu radził sobie super. Autyzm jest zaburzeniem umiejętności społecznych, dziecko autystyczne w dużej grupie, hałasie, nadmiarze bodźców niue jest w stanie sie nie tylko uczyć, ale i rozwijać. No i kwestia wyśmiewania, dokuczania, szufladkowania.
      Mój synek chodzi do szkoły specjalnej dla dzieci autystycznych. Rozwija się. W szkole ma terapię i program dostosowany do siebie indywidualnie. Ma pięć wychowawczyń, klasa liczy 14 dzieci. Będzie w tej szkole do ukończenia 14 roku życia. Obserwując jego postępy myślę, że lepiej nie mógł trafić! Ma kolegów, potrafił nawet zaprzyjaźnić się. Na osiedlu jednak, wśród zdrowych dzieci, jest dziobany i odtrącany.
      • igge Re: klasa integracyjna 19.03.13, 16:44
        Też cieszę się z każdej przyjaźni , znajomości dziecka
        I najlepszym miejscem na takie towarzyskie kontakty jest szkoła gdzie silą rzeczy dziecko spędza codziennie dużo czasu a potem musi mieć czas na odrabianie lekcji w domu, co też ogranicza pozaszkolne kontakty
        Moja córka ma troje znajomych (przyjaciół ?), w tym dwoje niepelnosprawnych, plus starszy 3 lata brat
        To niewiele ale lepsze niż nic
        • laur-ka1 Re: klasa integracyjna 19.03.13, 23:16
          jednym slowem... bardzo to przykre, ze dzieci sa takie okrutne, i ze naszym dzieciom, wnukom jest ciezko zyc w takich grupach. Zawsze tak bylo, ale nia na taka skale jak opowiada synowa. a najgorsze, ze w terazniejszej szkole nie ma wsparcia, nie ma zadnego , przyslowiowego bata, zeby to poskromic. Dziekuje Paniom za te slowa, jestem spokojna i tez mysle, ze dobrze zrobili, ale moj wnuk nie akceptuje tego, broni sie przed ta szkola /juz nie wiem czy to jest cala szkola czy tylko klasa/ Wspieram go, pocieszam... ale zwyczjanie sie tez martwie, jak to babcia, czy zawsze tak bedzie?
          • igge Re: klasa integracyjna 20.03.13, 07:16
            słyszałąm, że okres na przełomie podstawowki i gimnazjum jest z tych gorszych :(
            Potem może będzie lepiej
            • verdana Re: klasa integracyjna 20.03.13, 12:44
              A ja bym brała pod uwagę opinię wnuka - jesli on nie chce iść do klasy integracyjnej, to moze nalezy to brać pod uwagę. Bo ostatecznie to on będzie do szkoły chodził, nie rodzice czy babcia.
              Wszystko zalezy od powodów, dlaczego nie chce tam iść - czasem są czysto irracjonalne i wtedy warto pogadać, czasem jednak dziecko wie naprawdę czego chce.
          • aqua48 Re: klasa integracyjna 20.03.13, 13:15
            laur-ka1 napisał(a):

            > mysle, ze dobrze zrobili, ale moj wnuk nie
            > akceptuje tego, broni sie przed ta szkola /juz nie wiem czy to jest cala szkola
            > czy tylko klasa/ Wspieram go, pocieszam...

            Nie pocieszaj, tylko wypytaj dokładnie dlaczego nie chce iść do tej szkoły, co go przeraża, a potem razem z dzieckiem zastanówcie co będzie mógł zrobić, jak mógłby postąpić gdyby czarne scenariusze z jego lęków rzeczywiście okazały się prawdopodobne. To bardzo często pomaga dzieciom. Myślę, że dzieciom mającym trudny kontakt z otoczeniem tym bardziej. Takie przepracowanie "na sucho" przykrych scenariuszy. Pokazanie możliwości (najlepiej kilka) wyjścia i konsekwencji konkretnego postępowania oraz tego, że nie wszystkim trzeba się bardzo przejmować.
            • laur-ka1 Re: klasa integracyjna 22.03.13, 03:10
              Pocieszamy go, ze wcale tak nie musi byc, jak w tej szkole, ze moze wychowawcy beda bardziej wrazliwi na takie sytuacje, ze bedzie wiecej wiadomosci, ze sa uczniowie z taka choraba czy inna, ze znajdzie kolegow ktorzy beda mili. Rozmowy z nim sa trudne, jego choroba ma to do siebie, ze on wlasnie nie slucha co do niego sie mowi, on mowi to, co ma do powiedzenia, zwlaszcza kiedy jest to temat emocjonalny... A jest przerazony, bo nie jest otwarty na nowe srodowisko. Uwaza, ze juz na tyle zna stare, ze wie czego sie po kim spodziewac.
              • czarna_ida Re: klasa integracyjna 22.03.13, 09:47
                To zalezy w duzej mierze jak sobie wnuk radzi w szkole z czym ma problemy, czy jego autyzm, mocno przeszkadza w funkcjonowaniu. I czy tez nie przeszkadza jego zachowanie innym osobom, w klasie np..
                Bo autyzm autyzmowi nie rowny i nie ma dzieci z takimi samymi zaburzeniami. Jesli duzo odstaje od rowiesnikow, to bym dziecku nie robila sieczki, ze znajdzie kolegow, gimnazjum to glupi czas, bo to ani dzieci ani starsza mlodzież, niestety :-(
                Jesli gimnazjum jest intergracyjne, to jest to duzy plus..
              • monisia900 Re: klasa integracyjna 23.03.13, 09:48
                a ze tak spytam-rozmawialiscie z innymi rodzicami dzieci integracyjnych z tej szkoly? znacie ich opinie o tej szkole? bo jezeli rodzice nie maja dobrego zdania o placowce, to ja bym tam dziecka nie dawala. bo na rozmowie z dyrekcja, to zawsze obiecuja cuda i zachwalaja bez konca.
              • mamanowa16 Re: klasa integracyjna 25.03.13, 08:13
                Laurko,
                A tak z ciekawości, do jakiej konkretnie szkoły ma chodzić Twój wnuk?
                Mój syn też od tego roku zmienia szkołę na integracyjną,na własne życzenie zresztą,ale my złożyliśmy papiery w różnych miejscach- w koncu nie ma gwarancji ze sie dostanie do tej jednej wybranej:(
          • monisia900 Re: klasa integracyjna 23.03.13, 09:45
            laur-ka1 napisał(a):

            > jednym slowem... bardzo to przykre, ze dzieci sa takie okrutne, i ze naszym dzi
            > eciom, wnukom jest ciezko zyc w takich grupach. Zawsze tak bylo, ale nia na tak
            > a skale jak opowiada synowa. a najgorsze, ze w terazniejszej szkole nie ma wsp
            > arcia, nie ma zadnego , przyslowiowego bata, zeby to poskromic. Dziekuje Paniom
            > za te slowa, jestem spokojna i tez mysle, ze dobrze zrobili, ale moj wnuk nie
            > akceptuje tego, broni sie przed ta szkola /juz nie wiem czy to jest cala szkola
            > czy tylko klasa/ Wspieram go, pocieszam... ale zwyczjanie sie tez martwie, jak
            > to babcia, czy zawsze tak bedzie?

            a moze broni sie dlatego, ze boi sie zmiany? bo w koncu ma zaburzenia ze spectrum i to jest normalne.
            ja o integracji mam bardzo zle zdanie-z wlasnego doswiadczenia. wiele tez slyszalam od znajomych, rzadko kto chwili integracje. prawda jest taka ze integracja sprawdza sie tylko w przypadku dzieci z niepelnosprawnoscia ruchowa, ale totalna klapa jest w przypadku dzieci z niepelnosprawnoscia intelektualna.
            pomimo tego, ze moj syn (tez autysta) poradzilby sobie w integracji -jest w szkole specjalnej. przenioslam go ze wzgledu na atmosfere w szkole-podejscie nauczycieli do niego, kolegow, rodzicow.
            szczerze mowiac, to nie wyobrazam go sobie w szkole masowej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja