nie rozumiem co się z nim stało

19.03.13, 12:06
Proszę o chłodne spojrzenie na moją sytuację i pomoc w zrozumieniu tego co dzieje się z moim małżeństwem i moim mężem...
Jesteśmy razem kilkanaście lat razem, od 8 lat w małżeństwie. Mamy 3 letniego synka. Mój mąż jest, a raczej był bardzo ciepłym człowiekiem, urodzonym optymistą, niezwykle opiekuńczym i czułym. Po pojawieniu się dziecka wiele się zmieniło bo nie mieliśmy już tak dużo czasu dla siebie (a może to wymówka, choć fakt, nikt nam nie pomaga), ale ogólenie było raczej dobrze. Jedyne właściwie co nas czasem poróżniało to jego wielka pasja i hobby w którym potrafił się zatracić i na chwilę zapomnieć o całym świecie. Ja wtedy bardzo cierpiałam i często wydawało mi się że mój kochany mnie już nie chce i nie kocha (niestety jestem DDA i DDD więc problemy emopcjonalne mam). Mniej wiecej roku w naszym związku wiele się zmieniło. Z racji trudniej sytaucji zawodowej i kłopotów rodzinnych (choroba) stałam się osobą bardzo zestresowaną. Wiem, że niekiedy mój mąż musiał mnie mieć dość bo i ja sama ze sobą nie mogłam wytrzymać. Nadal jest fantastycznym tatą, przykładnym mężem jesli chodzi o dzielenie obowiazków domowych, ale no właśnie... Mam wrażenie, że stał się nerwowy, często jest wobec mnie niemiły, nie stara się, zapomina lub się nie interesuje moimi sprawami, nie chce ze mną rozmawiać o naszych problemach i udaje że ich nie ma. Jesteśmy po gigantycznej kłótni po której usłyszałam od niego wiele przykrych słów. Mąż zawsze po takiej sytuacji potrzebował chwili wyciszenia i udawało nam się pogadać i pogodzić. On sam często wyciągał pierwszy rękę. Od tygodnia jednak udaje, że ja nie istnieję. Próbował raz mnie zagadnąć, ale najwyraźniej liczył, że przeproszę go za swoje zachowanie (poszło o jego interpretację decyzji której wcale nie podjęłam, ale on nie mógł tego wiedzieć bo przecież nie rozmawia na ważne sprawy). Bardzo boję się o nasz związek, o naszego synka... Mam wrażenie że ktoś mojego męża zabierał na raty, żeby teraz postawić przede mną aroganckiego typa, który wydaje mi się, że przede mną ucieka. Nie chce mi się wierzyć, że tak można się zmienić. Mój M twierdzi, że mnie kocha, ale jego zachowanie wskazuje na coś innego. Poza tym nie widzi problemu, nie chce się zastanowić nad zmianą, bo wg niego ta ja mam "focha" i już. Jestem w rozsypce. Moja zachwiana pewność siebie znów daje znać o sobie. Przeżywam katusze i nie wiem już czy wyolbrzymiam nasze problemy czy naprawdę wszystko chyli się ku upadkowi.... Niech ktoś mi odda mojego kochanego mężczyznę...
    • tully.makker Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 12:17
      Mysle, ze kluczem do suncesu w zwiazku jest skupienie sie na sobie i swoim rozwoju - oczywiscie nie mowie, ze nie nalezy zwracac uwagi na partnera. Ale oczekiwanie, ze ktos bedzie pracowal nad soba, czy tez zachowywal sie w ten czy inny sposob prawie zawsze jest skazane na kleske. Piszesz ze jestes DDa, ze masz duzo stresow, ze TY tez sie zmienilas - moze gdy dzieki terazpii staniesz sie znowu ta osoba, ktora maz pokochal, jemu tez bedzie latwiej byc tym kims kim byl kiedys?

      Oczywsice przemocy slownej czy emocjonalnej trzeba sie przeciwstawiac z cala stanowczoscia, ale chyba jednak w waszym zwiazku nie to jest problemem, no chyba ze czegos nie doczytalam, labo ty nie dopisalas.
      • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 12:30
        ludzie się zmieniają, mąż ma kryzys, uświadomił sobie może jakieś tłumione wcześniej potrzeby, jego zachowanie zmieniło się ale kocha nadal
        • edw-ina Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 12:40
          Ja nie rozumiem dlaczego autorka, która jak przyznaje sama się zmieniła, dziwi się, że mąż również się zmienił. Poza tym funkcjonowanie w nieustannym stresie, nerwach, napiętej atmosferze wywołuje pewne reakcje, jak choćby chęć odcięcia się. To zasada naczyń połączonych.
        • triada13 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 12:42
          ...ja to rozumiem, że się zmieniają, ja pewnie też nie jestem tą samą dziewczyną jak kilkanaście lat temu. Jednak trudno mi się pogodzić z faktem, iż mąż tak diametralnie się odmienił. Najbardziej doskwiera mi fakt, iż się oddalił ode mnie, nie dba o związek, zamknął się w świecie swoich pasji... Nie chce widzieć, że jest między nami źle, że jest to równia pochyła. Ja cchiałabym usiąść i pogadać, dowiedzieć się co czuje, myśli. Ale on nie widzi potrzeby, wszystko upraszcza. Nie ma rozmowy = nie ma problemu. A potem właśnie nagle się okazuje że problem ię pojawił bo każde z nas myślało coś zupełnie innego. Już nawet o tym, że mąż był romatyczny i czuły nie wspomnę. Teraz tylko proza życia... Czsem myślę, że jego już znudziłam, że chciałby odmiany, a miłość myli z przywiązaniem lub co gorsza przyzwyczajeniem :(
          • edw-ina Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 12:57
            Czy Ty sama dajesz mu to, czego tobie brakuje? Może zamiast rozmawiać i drążyć temat wystarczy być dla drugiej osoby miłym, uczynnym, romantycznym, adorującym. Zaprosić na randkę, do kina, powiedzieć jak świetnie wygląda w tej nowej koszuli. Ja tam jestem przeciwniczką toczenia dyskusji o wszystkim. Pewnie bym się za taką wzięła dopiero, kiedy nie zadziałałby powyższe kroki.
            • triada13 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:06
              może to i racja. Może to by pomogło. Jednak trudno mi się przełamać po tym jak próbowałam parę razy i mąż tego nawet nie zauważył. Już taki ze mnie typ, że ja zaraz uciekam do spojej skorupy i czekam bo uważam że teraz jest jego kolej. Czyli jest jeszcze szanasa na uratowanie tego małżeństwa? Chciałabym mieć tylko pewność że M nie zniechęcił się na ''amen" i będzie nadal chciał być ze mną, nawet jesli mamy mase problemów, stresów itp. Być może roztrząsywanie problemów nie jest dobrą metodą, ale ja hołduję zasadzie że rozmowa jest w zwiazku najważniejsza, a u nas jej nie ma. Naturalnie komunikujemy się w kwestii wychowania synka czy organizacji życia rodzinnego, ale głębszych dyskusji brak.
              • edw-ina Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:17
                Rozmowa jest ważna, ale czasami zamiast gadać lepiej jest działać. Poza tym łatwiej się gada, kiedy przełamie się obcość.
                Jeżeli rozjeżdżaliście się przez długi czas, to przecież ponowne zbliżenie też trochę potrwa. Wyznacz sobie jakiś czas, może dzięki temu nie będziesz oczekiwała rezultatów od razu. Np. określ, że przez dwa tygodnie postarasz się być po prostu miła dla męża. Zwyczajnie miła. Zaproponujesz mu czasami kawę, powiesz komplement, uśmiechniesz się itp. I dopiero po takich dwóch tygodniach zaczniesz oceniać, czy to coś przyniosło. Czy np. atmosfera w domu jest mniej nerwowa, czy mąż również zaczął odpowiadać na twoje gesty. Przecież on też musi jakoś do tego przywyknąć.
              • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:36
                czasem szczególnie facet nie chce godzinami gadać i roztrząsać swojego związku (choć pani ekspert w wątku o twórczym kryzysie mowila, że czas na rozmowę o uczuciach też powinien się znaleźć)
                ja miałam podobne do ciebie odczucia ale jestem w fazie akceptacji tego, że mój/nasz związek się zmienia lub że mąż mój przeżywa gorszy okres, ciężkie chwile związane z finansową odpowiedzialnością za rodzinę i zawirowaniami na rynku pracy
                prosiłam go, żeby poszedł do psychologa, zresztą jest dda, ale nie chce, uważa, że był całe życie dobry i altruistyczny to od teraz będzie "zły i egoista" i już, a jak mi się nie podoba to mogę się rozstać.(nie mogę bo go kocham :)) plus tworzymy całkiem udaną rodzinę)
                Staram się pobłażliwie podchodzić do jego "błędow" choc czasem płakać mi się chce. Liczę na to, że będzie jak dawniej kiedy znowu będzie mial pracę za miesiąc lub, że , zgodnie z jego życzeniem, będę bardziej samodzielna, odseparowana i skupiająca się na swoim rozwoju i że mniej czasu będziemy spędzać "za rączkę" tylko bardziej indywidualnie(każdy robi to co lubi)
                Dlaczego pytasz czy jest szansa na uratowanie tego małżeństwa? Czy nie dramatyzujesz? Osoby ddd/dda mają tendencję do podważania swojej wiary w milość partnera, często bezpodstawnego podważania. Może na razie uwierz w to, że mąż cię kocha i popracuj nad ograniczeniem swojego lęku.
                Na pocieszenie powiem ci, że mój ukochany mąż dziś jest absolutnie wściekły i wrogi z powodu otrzymania od mojej przyjaciółki 4 biletów do filharmonii, po które musiał pojechać (spalić benzynę i zmarnować swój cenny czas) na drugi koniec miasta. I wykrzyczał mi, że on z wściekłą miną ale posiedzi w tej filharmonii ale nie mam prawa prosić kolejny raz córki, żeby z nami poszła. Mała tak samo jak on nie jest fanką muzyki poważnej, którą ja i syn lubimy. Nie chce tez ubierać się wyjściowo. Kiedyś bywaliśmy na koncertach, nie często ale jednak i robił to dla mnie, było to oczywiste. Kiedyś też nigdy nie podniósłby do mnie głosu i nie był w stosunku do mnie zagniewany i nieprzyjemny. Ja nie chcę "zmarnować" dwóch zaproszeń i po prostu uwielbiam spędzać czas razem , z nim i z dwójką dzieci. Puściły mi też w końcu nerwy jak on był niemiły i rzuciłam o ziemię jego kubkiem z kawą, a on miał pretensje, że chciałam pogadać o tym wspólnym wyjściu do filharmonii wtedy kiedy on chcial poczytać w spokoju gazetę. Ja też nie poznaję swojego męża, to inny człowiek :)))) kiedyś był chodzącą kojącą łagodnością, czułością i anielskim spokojem
                • triada13 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:58
                  jestem pełna podziwu, że tak do tego podchodzisz. Masz pewność, że to chwilowe i potrafisz nawet się z tego śmiać. Jak to robisz?? Mi zaraz przychodzą najgorsze rzeczy do głowy: że nie kocha, że nie chce, że się znudził, a może poznał kogoś fascynującego... A serce pękna na tysiąc kawałków, w głowie mętlik i sama się nakręcam że to już koniec.
                  • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 14:54
                    Triada, na początku też tak jak ty podchodziłam, czarna rozpacz i niedowierzanie i dlaczego jak codziennie były smsy z wyznaniami miłości, przez lata, to teraz ma mi wystarczyć 1 deklaracja, że kocha a ja po zachowaniu tego nie widzę, że naprawdę kocha:)
                    Ale poszłam po rozum do głowy, przebudziłam długo uśpiony rozsądek, opanowałam swoje lękowe emocje, zaakceptowałam, że nawet w wieloletnim idealnym i cudownym związku może zdarzyć się kryzys, że zmieniamy się i zmienia się nasza sytuacja np zawodowa i zdrowotna i że hmmm.....facet nadal robi sporo dla mnie, łącznie z kawą do łożka codziennie plus troszczy się i zamiast kwiatów np nieoczekiwanie zjawia się z ciepłym kebabem dla mnie w bibliotece :) i że nie tylko ja mam prawo wybuchnąć, choć do tej pory tylko ja "miałam wybuchowe emocje", i że nadal uwielbiam wtulić się w zapach jego skóry na szyi, że odrabia codziennie lekcje z córką, co mnie bezbrzeżnie nudzi i dzięki temu ja mam czas na kawę i lekturę. Ze wozi mnie do ulubionej kawiarnioksięgarni na drugi koniec miasta w weekend i siedzi tam z laptopem znudzony jak ja sie rozrywam ze znajomymi. że karmi, żartuje, wygłupia się i uwielbiam jak się śmieje choć ostatnio rzadziej tylko ze mną a częściej jak jesteśmy w szerszym gronie. że rzeczywiście to ja jestem osobą o nadmiernej potrzebie robienia wszystkiego razem i wspólnie i zawsze przyjemność stawiam przed obowiązkami a on odwrotnie. I takie tam tysiące innych drobiazgów Najtrudniej chyba zaakceptować zmiany w drugim człowieku ale to nadal człowiek poza którym świata nie widzę, wspanialy ojciec moich dzieci, świetny kochanek. Ja też się zmienię na lepsze - dla niego.
                    • joanna35 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 19:10
                      Igge mądrą babką jesteś. Wszystiego najlepszego:-)
                • differentview Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 09:07
                  igge napisał:
                  > Na pocieszenie powiem ci, że mój ukochany mąż dziś jest absolutnie wściekły i w
                  > rogi z powodu otrzymania od mojej przyjaciółki 4 biletów do filharmonii, po któ
                  > re musiał pojechać (spalić benzynę i zmarnować swój cenny czas) na drugi koniec
                  > miasta. I wykrzyczał mi, że on z wściekłą miną ale posiedzi w tej filharmonii
                  > ale nie mam prawa prosić kolejny raz córki, żeby z nami poszła. Mała tak samo j
                  > ak on nie jest fanką muzyki poważnej, którą ja i syn lubimy. Nie chce tez ubier
                  > ać się wyjściowo. Kiedyś bywaliśmy na koncertach, nie często ale jednak i robił
                  > to dla mnie, było to oczywiste. Kiedyś też nigdy nie podniósłby do mnie głosu
                  > i nie był w stosunku do mnie zagniewany i nieprzyjemny. Ja nie chcę "zmarnować"
                  > dwóch zaproszeń i po prostu uwielbiam spędzać czas razem , z nim i z dwójką dz
                  > ieci. Puściły mi też w końcu nerwy jak on był niemiły i rzuciłam o ziemię jego
                  > kubkiem z kawą

                  Twoj maz dopiero uczy sie asertywnosci i zdrowego egoizmu dlatego musial krzyczec i postanowil ze z wsciekla mina ale sie poswiecic- a to blad; powinien powiedziec jasno i spokojnie, ze w przeciwienstwie do Ciebie dla niego i corki filharmonia nie jest milym spedzaniem czasu i koniec tematu; bilety mozesz sprzedac albo poszukac sobie amatorow muzyki powaznej jako kompanow; rzucanie kubkiem o podloge to juz istna histeria nie adekwatna do syutuacji i w ogole slabe to bardzo- moze jednak przemysl takie swoje zachowania, spojrz na to z boku i ogarnij sie troche;)
                  • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 09:35
                    staram się differentview, staram się :) trudno i powolutku mi idzie :)
                    byłam spokojna, usmiechnieta i prosilam o to "poświęcenie" w formie daru dla mnie i cierpliwie grzecznie prosiłam bez końca (biedny małżonek i córka )
                    a nagle w środku tej łagodności nie wytrzymałam patrząc na jego wykrzywioną złością twarz i nienawistnie patrzące na mnie oczka (które pól życia nie były zdolne do patrzenia na mnie z taką brzydką wścieklością) - i ...(co przyznaję było słabe)..rzuciłam, nie panując nad swoim zrywem emocji i rozżalenia,..kubasem jego z kawą o podlogę, zalewając pół kuchni i jego gazetę :( Muszę poćwiczyć nad swoją stoickością i stoickim spokojem i umiejętnością pogodzenia się ze stratą (jego hipotetyczną i upragnioną obecnością przy mnie na fotelu w filharmonii z córką)wcześniej, bez wymęczania go walkami o "swoje"
                    Tu kłania się wlasna wewnęrzna praca nad swoją hierarchią wartości, jej dobrym i jednoznacznym poukladaniem. Wtedy podejmujesz słuszne decyzje (tu - zaprzestania molestacji męża) wcześniej i sprawniej i nie ciągnie cię w przeciwną, "swoją" stronę , bo ważniejsze jest dobro drugiego człowieka
                    • differentview Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 09:50
                      jesli ktos nie znosi filharmoni to jest poswiecenie a nie "poswiecenie" i nie ma sensu ludzi katowac- to nieludzkie;) mowiac szczerze mnie te opisy o oczkach wpatrzonych we mnie przez tyle lat a teraz brzydka nadasana minka u meza- brzmi to jakos infantylnie i symbiotycznie- dlatego nie dziwie sie, ze maz sie po latach probuje wyzwolic z tej "sielaneczki" i wcale nie twierdze, ze nie byliscie i nie jestescie swietnym malzenstwem ale byc moze ta sielaneczka mogla funkcjonowac jego kosztem- on byl altruistyczny, rezygnowal z siebie, nie stawial Ci granic( bo jak widac nie potrafisz ich szanowac skoro z blachego powodu rzucasz naczyniami) ale on juz tak nie chce i slusznie- powinnas go w tym wspierac zamiast dazyc do ponownej pelnej symbiozy
                      • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 10:32
                        differentview - :)))))) - AMEN, zgadzam się, trochę był takim Jezuskiem :) Jestem symbiotyczna i infantylna , amen
                        pracuję nad sobą całe zycie a tu >>końca nie widać :))
                        Miał ze mną życie trudne ale ciekawe, nie nudne i był szczęśliwy a teraz wyjedzie na pół roku jak zwykle do pracy i będę z całych sil pracować nad sobą, żeby nie robić z tego tragedii i rozpaczy i nie obciążać go swoją nademocjonalną tęsknotą
                        W sobotę idę do ulubionej kawiarni - bez niego. Pojadę, z synem lub bez, autobusem. happy ??:))))))))) Dzięki za wsparcie w imieniu męża:)))
                        • differentview Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 10:46
                          happy w imieniu meza:)
                          a poza wszystkim solidaryzuje sie z mezem w bolu z powodu filharmoni, mnie juz nikt nie proponuje ani filharmoni, ani baletu, nie opery( tu sa wyjatki bo czasem mi sie jakas podoba) i swietnie go rozumiem; dla mnie to meczarnia i dostaje nerwowej wysypki i wszystko mnie zaczyna swedziec; z corka tez sie solidaryzuje w abnegackim ubiorze i uwarzam, ze w dresach do filharmoni jest jak najbardziej cool i nonkonformistycznie;)
                          • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 11:06
                            przeczytałąm na głos mężowi :)))
                            dzięki
            • altz Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:13
              edw-ina napisała:
              > Czy Ty sama dajesz mu to, czego tobie brakuje? Może zamiast rozmawiać i drążyć
              > temat wystarczy być dla drugiej osoby miłym, uczynnym, romantycznym, adorującym
              > . Zaprosić na randkę, do kina, powiedzieć jak świetnie wygląda w tej nowej kosz
              > uli. Ja tam jestem przeciwniczką toczenia dyskusji o wszystkim. Pewnie bym się
              > za taką wzięła dopiero, kiedy nie zadziałałby powyższe kroki.

              Mądrze napisane. Uczucie się odwzajemnia, a nie można tego dać na zamówienie drugiej strony, bo to będzie nieuczciwe, udawane.
              "Chcę, żebyś mnie kochał i mówił mi czułe słówka" nie zadziała.
              Ale można zawsze powiedzieć: "chcę iść z tobą na ciastko do naszej ulubionej kawiarni".

              Można też zaproponować, że ktoś mówi, a druga osoba tylko słucha i nie przerywa, a potem przez 10 minut odwrotnie (o ile będzie chciał/a) i w ten sposób spokojnie wytłumaczyć swoje stanowisko i zacząć rozmawiać o problemach.
    • esteraj Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:38
      Odnoszę wrażenie, że jesteś osobą, która potrzebuje wciąż zapewnień, że się ją kocha, że jest ważna... Na dłuższą metę to może być bardzo męczące.
      Poza tym jesteś w jakimś sensie przeszkodą dla męża hobby.
      Powiedz szczerze, czy będąc na jego miejscu, chciałabyś przebywać z taką osobą jak Ty?
      Osobą, o którą ciągle trzeba się troszczyć, bo nie jest w stanie zadbać sama o siebie, z którą trzeba obchodzić się prawie jak z jajkiem, bo inaczej zamknie się w swojej skorupie na wieki... Osobą, która utrudnia czerpanie radości ze swojego zainteresowania, bo jest zazdrosna...?

      Żeby coś dostać od drugiego człowieka, trzeba umieć to samo od siebie zaoferować. Inaczej któraś ze stron w końcu się wypali. I chyba taki moment przyszedł na Twojego męża.

      Triada, spróbuj pokochać samą siebie. Spróbuj być osobą, z którą chce się być...
      • triada13 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 13:56
        przykre co piszesz, lecą mi łzy, ale to o mnie :( Co mam teraz zrobić, żeby w ogóle móc zacząć się starać? Nie rozmawiamy, albo warczymy na siebie. Po przykrych słowach M mam dużo żalu i chciałabym żeby pierwszy zrobił przyjazny gest, zapewnił że to chwilowy kryzys i będziemy szczęśliwi aż po grób (no właśnie :)). Poczekać parę dni i zobaczyć co się wydarzy? Spróbowac się przełamać i ...no właśnie ja potrzebuję oczyszczajacej rozmowy, a on nie widzi sensu gadać.
        • edw-ina Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 14:20
          no właśnie ja potrzebuję oczyszczajacej rozmowy, a on nie widzi sensu gadać.

          - a czy dopuszczasz do siebie myśl, że twój mąż też może czegoś potrzebować i nie musi to być to samo, czego potrzebujesz ty?
        • sorvina Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 14:21
          Ty potrzebujesz terapii a nie "oczyszczającej" rozmowy z mężem. Mąż nie jest twoim terapeutą i nie powinien być, nie jest jego zadaniem kojenie twoich lęków i wypełnianie zalegających od dzieciństwa braków emocjonalnych. Nie dziwię się, że po latach ma dosyć.
          Przerzuciłaś na niego odpowiedzialność za swoje szczęście i samopoczucie, dziwisz się, że ucieka w hobby, które daje mu radość i niczego nie żąda w zamian?
          Dla mnie absurdalne jest czekanie aż druga strona pierwsza zrobi coś miłego - mam pytanie - czy ty dbasz o męża? Czy powiedzenie mu coś miłego, zrobienie ulubionej potrafi i inne pierdoły, sprawiają ci radość? Chyba nie, skoro podliczasz kto komu ile. Jeśli ktoś kocha to daje bo kocha a nie bo chce w zamian. Może owszem stwierdzić, że jego potrzeby są niezaspokajane, próbować to zmienić lub odejść, ale gdy robi to nie kalkuluje.

          Czy pielęgnowaliście bliskość i pozytywy w związku? Jeśli rozmowy skupiały się tylko na omawianiu problemów, obowiązków i dylematów tego świata, to nie dziw, że po kilku latach mąż od nich ucieka. Miłość trzeba pielęgnować, to nie jest coś co dostajesz od męża, ale coś co urodziło się między wami i do was obojga należy dbanie o to. Jeśli jesteś DDD/DDA to masz cholerny głód miłości, akceptacji i innych uczuć i jesteś nastawiona przed wszystkim na branie, a to nie jest podstawa do zbudowania dobrego związku - to nastawienie dziecka, a nie dorosłej partnerki.

          Przepraszam, że to może zabrzmiało brutalnie, ale sama jestem DDD i wiem jakie piekło robiłam parterowi na początku naszej relacji. Też uważałam, że on powinien to i tamto, to ja wtedy... Ale bez względu na to ile mi dawał, to mnie było mało, bo ten głód nie dotyczył jego, tylko dzieciństwa i partner nie był w stanie go zaspokoić. Całe szczęście dotarło do mnie, że to ja mam problem a nie on mało się stara i poważnie skupiłam się na terapii. Ćwiczyłam dbanie o niego, mówienie mu miłych rzeczy, bo nie potrafiłam tego, choć chciałam dostawać to w zamian, wydawało mi się, że przecież ta moja miłość jest taka wielka i czysta i on powinien to docenić, ale to co on dostawał do ciągłe dąsy, ucieczki, niezadowolenie. A to z miłością nie ma nic wspólnego.

          Polecam terapię DLA CIEBIE, w drugiej kolejności partnerską. Dobrą książką o dbaniu o związek jest "Miłość po przejściach. Jak zbudować szczęśliwy związek." Elżbieta Liszewska , pierwsza część "Dusza Kobiety Ego Mężczyzny" też jest niezła. To fabularyzowane historie jednego związku na różnych jego etapach, z poradami jak sobie pomóc.
          • triada13 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 14:36
            sorvina - trochę to brutalne i mocne co piszesz. Ja wiem, że mam poważy problem ze sobą, ale nie widziałam tego w ten sposób. Myślałam kiedyś o terapii, wiem że jej potrzebuję, ale niestety u mnie w mieście nie ma darmowych zajęć. Musiałabym zacząć prywatna terapię a to jest niestety bardzo drogie bo długotrwałe. Może zacznę od lektury i zastanowienia się nad sobą samą. Podejmę próbę zmiany w sobie. Boże, naprawdę to tak wygląda?? Naprawdę nie sądziłam że taki jest mój obraz, ale to co piszesz ma sens. Mąż faktycznie zawsze mnie rozpieszczał, wciąż udowadniał że jestem tą jedyną no i nagle przestał a ja jestem przerażona i zrozpaczona.
            • sorvina Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 15:05
              Jeśli uzależniasz swoją samoocenę i samopoczucie od tego, że mąż będzie ci CIĄGLE udowadniał, że jesteś wartościowa, najważniejsza (nawet od niego i jego potrzeb, skoro nawet hobby było wrogiem) i nigdy cię nie opuści, to szereg normalnych zachowań, chwilowych kryzysów, czy też chwil gdy to on potrzebuje więcej wsparcia, traktujesz jako odebranie ci czegoś, nie kochanie cię, krzywdzenie itp. i masz o to żal.
              Ukochana osoba owszem, fajnie jak mówi nam miłe rzeczy i dba na różne sposoby, ale to my odpowiadamy za naszą samoocenę i zaspokajanie naszych potrzeb. Proponuję byś zaczęła od budowania poczucia własnej wartości niezależnego od zachowań i reakcji męża. Sama zacznij się doceniać jako człowiek, jako kobieta, jak matka itp. Zadaj sobie pytania - czego chcesz, czego potrzebujesz - sama sobie to daj. W internecie jest wiele, także darmowych publikacji by się wspomóc.

              Tak jak esteraj pisze - czas byś zrozumiała samą siebie: o co Ci naprawdę chodzi, dlaczego coś robisz, do czego to naprawdę prowadzi. Wzięła odpowiedzialność za siebie, swoje reakcje i emocje - przyznała, że to nie mąż ponosi za nie 100% odpowiedzialności, bo siła reakcji wynika z innych nieuzdrowionych rzeczy u Ciebie. Wtedy będziesz bardziej świadoma, odzyskać kontrolę, możliwość zastopowania się z jakąś emocjonalną reakcją.

              A przede wszystkim polecam skupianie się na tym co dobre w związku, docenianie męża, jednoczesne dawanie mu wolności, prawa do czasu dla siebie, bycia sobą, gorszych dni.
            • pade Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 23:32
              Terapie dla DDA są za darmo. Tam, gdzie leczenie uzależnień, tam terapie dla DDA. I nie tylko tam. I wcale nie trzeba długo czekać na termin.
        • mnadmorska Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 14:37
          Może po prostu tym razem nie rób nic? Wiem, to najtrudniejsze. Ale to nie znaczy, że masz czekać sztywno siedząc na krześle i się nie odzywać, tylko uspokój się, zajmij sobą, w relacji z mężem wyluzuj i nastaw się na reagowanie na to, co się wydarza w danej chwili... Zejdź z niego, daj mu oddychać, on ewidentnie nie potrzebuje rozmowy, tylko spokoju...
        • esteraj Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 14:53
          Triada, nie chciałam sprawić Ci przykrości.
          Chciałabym, abyś nie oszukiwała samej siebie.
          Widzisz, mówienie Ci, że jesteś słaba i biedna nie pozwoli Ci na to, by się rozwijać.
          Ty musisz zacząć się wzmacniać. Powinnaś stać się równoprawnym partnerem dla swojego męża.
          Może on nie chce być dla Ciebie ojcem, a chce być mężem. On też ma potrzeby. Też czasami potrzebuje czuć się doceniony, potrzebuje wsparcia.

          Triada, nie możesz ciągle być małą dziewczynką. Jesteś już dorosłą kobietą.
          Na pewno nie jest Ci łatwo, bo w dzieciństwie prawdopodobnie byłaś często krytykowana.
          Może przydałaby Ci się jakaś terapia...
          Myśl często o swoich mocnych stronach. Pracuj nad swoimi zaletami. Nie możesz wciąż czekać na wsparcie z zewnątrz.
          Myślę, że jeśli trochę odciążysz swojego męża od własnych potrzeb, on na pewno to doceni.
          Nie sądzę, by chciał zrezygnować z długoletniego związku. Jakby nie było, człowiek bardzo się przyzwyczaja do pewnych rzeczy, a tym bardziej mężczyzna.

          > Poczekać parę dni i zobaczyć co się wydarzy? Spróbowac się przełamać i ...no wł
          > aśnie ja potrzebuję oczyszczajacej rozmowy, a on nie widzi sensu gadać.

          Jeżeli ta rozmowa miałaby być przedstawianiem zarzutów, to lepiej sobie darować.
          Warto dać do zrozumienia partnerowi, że przemyślało się kilka spraw, że poznało się przyczyny i znalazło rozwiązania.
          Rozmowa powinna być konstruktywna, nie błagająco-litościwa, ani oskarżająca.

          > Nie rozmawiamy, albo warczymy na siebie. Po przykry
          > ch słowach M mam dużo żalu i chciałabym żeby pierwszy zrobił przyjazny gest,

          Czy gdyby ktoś robił Ci wymówki, warczał na Ciebie, miałabyś ochotę zrobić przyjazny gest?
          Czy nie oczekujesz rzeczy mało prawdopodobnych?

          Proponowałabym pozbyć się żalu, to jest niszczące uczucie.
          Powiedz mężowi, że takimi słowami Ciebie zranił, że chciałabyś wiedzieć dlaczego to zrobił, i czego od niego oczekiwałaś...
          Nie wysyłaj mu sprzecznych sygnałów, tzn. najpierw traktujesz go jak wroga, jak krzywdziciela, a potem chcesz by on wyznawał Ci miłość.
          Spróbuj zrozumieć swój sposób działania. Wsłuchaj się w siebie. Czasami zachowujemy się irracjonalnie, sami nie wiedząc dlaczego...
          • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 15:09
            te rady co dziewczyny Ci Triada piszą mnie też dotyczą. Ja też jestem DDD, spragnione miłości i wysysające tę miłość jak gąbka. Rozumiem zmęczenie męża. Pocieszę Cię, że u mnie po długim okresie warczenia i kłotni (co prawda ja walczyłam o adopcję i niechciane przez męża 3 dziecko) zapanował spokój i osiągamy coraz większe zrozumienie ale na nowych dla mnie warunkach, kiedy to rzeczywiście staram się przestać być małą dziewczynką a zacząć być doroslą partnerką dla męża i liczyć się bardziej z jego potrzebami.
            Wiem, że to ten sam dobry człowiek, z ktorym spędzilam już więcej lat niż z moją matką :))
    • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 15:33
      Czytam teraz ksiązkę "Don't worry be stoic" Vernezze'a i tam jest takie fajne zdanie Epikteta:
      "nie usiłuj naginać biegu wydarzeń do swojej woli, ale naginaj wolę do biegu wydarzeń"
      czyli powinniśmy tak działać, jakbyśmy chcieli tego wszystkiego, co nam się wydarza, cokolwiek by to było
      taka postawa ułatwia dobre życie
      • aqua48 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 15:52
        Mąż cały czas skakał nad Tobą, a teraz przestał. Może nadszedł czas w związku abyś TY zaczęła mu nadskakiwać, abyś TY zapewniała go swojej miłości i o tym, że jest dla Ciebie wartościową osobą i że TOBIE zależy na nim.
      • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 15:53
        i jeszcze coś z tej książki dla Ciebie Triada:
        możemy spoglądać w przeszłość z żalem lub z wdzięcznością;
        możemy patrzeć w przyszłość z lękiem lub z odwagą;
        możemy żyć w teraźniejszości z niespokojnym umysłem lub przeżywać swoje dni z wewnętrznym spokojem (i uśmiechem :))
    • triada13 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 18:45
      Wszystkie komentarze przeczytałam kilka razy i za wszystkie ogromnie Wam dziękuję. Jestem zdumiona ile wiecie o mnie czego ja nie wiedziałam, naprawdę. I to na podstawie tak malutkiego wycinka z mego życia.

      Nie pozostaje mi nic innego jak praca nad sobą. Bardzo trudna i żmudna. Muszę spróbować, jest o co walczyć - o dobry związek. Póki co mam wiele do przemyślenia i wiele do zrobienia. Proszę, trzymajcie za mnie kciuki. Bo wiem, że będzie bardzo trudno
      Raz jeszcze z całego serca Wam dziękuję.
      • joanna35 Re: nie rozumiem co się z nim stało 19.03.13, 19:17
        Pozwolisz , że się dołaczę do podziękowan, tażkże dla Ciebie, że starczyło Ci odwagi, żeby otworzyc i "pociągnąć" świetny wątek. Mnóstwo empatii, życzliwości i bardzo dobrych rad - to ostatnio rzadkość na różnych forach. Pozdrawiam.
        • igge Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 08:03
          ja też dziękuję, dużo łatwiej rozwiazuje się problemy wiedząc, że nie jest się samemu :)
          a w filharmonii byliśmy w końcu wczoraj we czwórkę (czyli jak oryginalnie pragnęłam) Widziałam Michnika :)))))))Mąż grzeczny, dzieci się w aucie godzinę przekomarzały, ja szczęśliwa, córka względnie wyjściowo ubrana (kompromis), muzyka mnie nie powaliła na kolana jak zawsze bo kompozytor nie był z tych ulubionych choć wykonanie przepiękne, ale i tak zamknęłąm oczy i się rozkoszowalam dźwiękami, i zonk ... musieliśmy wyjść w połowie koncertu bo córkę brzuch rozbolał :( Nie miałam żalu. Cieszyłam się, że choć do przerwy byliśmy rodzinnie w miejscu, ktore uwielbiam.
          Następnym razem może pójdę tylko z synem. Choć córka i mąż byli wyjątkowo i z poświęceniem bardzo mili. Jest ok, tylko małż się denerwuję, że za dużo w komputerze siedzę :)
          • alis123 Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 11:50
            Igge - to jest dla mnie naprawdę dziwne - takie wymuszanie czegoś na pozostałych członkach rodziny dla własnej przyjemności poczucia, że jest się razem. Narpawdę cieszy cię to, że udaje ci sie coś na innych członkach rodziny wymusić? Czy to działa w jedną stronę, czy na zasadzie wymiany? Chodzisz z nimi tam, gdzie oni lubią, a ty nie, żeby poświęcić dla równowagi?
            Ja bym po prostu w takiej sytuacji chodziła do opery sama (z synem), ale zawsze informowałabym, że się wybieram i liczyłabym, że maż i córka od czasu do czasu dobrowolnie się dołączą. Wtedy cieszyłabym się podwójnie, że sami z siebie chcą mi zrobić przyjemność, a nie na zasadzie wymuszenia. A wyjścia rodzinne mogą przecież być do kina, teatru, w góry, do parku... Tam, gdzie wszyscy się dobrze czują.
            • verdana Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 12:05
              Dla mnie też to jest dziwne - gdy poszłam raz z mężem do folharmonii (zmuszona okolicznościami), nie byłam wcale "razem" z nim. On słuchał muzyki, a ja marzyłam, kiedy to sie skończy. Razem nie oznacza fizycznego razem, tylko wspólne przezycia, dzielenie razem przyjemności. Takie wymuszone "razem" tylko dzieli. Ja przestałam jeździć z mężem na wycieczki, bo mamy tak inny sposób podróżowania, ze budziło to we mnie tylko złość - po co złościć się na sympatycznego i niewinnego faceta, ze lubi co innego niż ja?
        • pade Re: nie rozumiem co się z nim stało 20.03.13, 23:39
          Podpiszę się:)
          I napiszę coś od siebie. Jakis czas temu zaczęłam pracę nad sobą, samorozwój, jak zwał tak zwał. I zaczęłam od dowartościowania samej siebie i zaspokojenia własnych potrzeb. Postępowałam dokładnie tak, jak opisały to dziewczyny.
          Efekt...powoli staję się zupełnie inna osobą. Wewętrznie. Bo na zewnątrz zawsze byłam silna.
          Do autorki: posłuchaj Sorviny. Poszukaj jej wypowiedzi na tym, i nie tylko na tym forum. Ona naprawdę wie, co mówi.
          Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja