Dodaj do ulubionych

Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY!

21.03.13, 09:53
Witam!Jestem od niedawna na tym portalu i chcialbym aby ktos mi poradzil w bardzo trudnej dla mnie sprawie.Jestem w trakcie rozwodu,maz wyprowadzil sie rok temu. Bylismy malzenstwem13lat a przed slubem6lat,teraz maz stwierdzil ze chce ulozyc sobie zycie na nowo a ja nie zmienie sie nigdy i ze nie pasujemy do siebie temperamentem ani charakterami.Mamy 12letnia corke ktora na poczatku bardzo zle znosila ta sytuacje,gdyz byla bardzo zwiazana z mezem.Informowalam meza ze corka powinna isc do psychologa,udalo mi sie ja namowic na taka wizyte na ktora chcialam isc sama znia a na nastepna aby maz z nia poszedl.Dziecko poinformowalo ojca o tym za moimi plecami i maz sie tam pojawil a spotaknie bylo tylko pomylka.Pani psycholog poprosila meza ze nastepnym razem chcialaby abym ja sama przyszla z corka.Nie odbylo sie ono gdyz corka powiedziaal ze wiecej tam nie pojdzie a maz ze probowal ja przekonac ale nie dal rady.Maz tak umiejetnie to rozegral ze corka nawet pomagala mu w przerwowadzce do jego wynajmowanego mieszkania.Przekonal ja ze teraz bedzie miec dwa domy i dzieko codziennie po szkole biegalo do niego od godz.16-19a od czwartku do soboty meszkala u niego.Maz wynajol mieszkanie ktore cale ma20m.To bieganie stawalo sie dla coki meczace ale nie wyobrazala sobie aby mogla sie nie widziec z ojcem.W chwili gdy ruszyla machina rozwodowa tzn.maz dostal moja odpowiedz na jego pozew rozwodowy zaczol sie koszmar.Maz chcial aby corka biegala jak do tej pory i nocowala rowniez,abym ja byla prawnym opiekunem corki a on wspoldecydowal o jej sprawach.Ja w moim pozwie chcialam aby dziecko spotykalo sie z ojcem 2 razy w tygodniu i 2 weekendy(tak mi adwokat doradzil)co wiedzialam ze w zyciu nie przejdzie.Wowczas zaczol sie KOSZMAR.Corka od tamtej pory zaczela mi tak dawac w kosc,awantury(nie bedzie sie kapac,do kosciola nie pojdzie itp) po ktorych dzwonila do ojca zeby przyjechal po nia i maz to robil zjawial sie nawet o godz.24 i zabieral dosiebie.Potem to bylo na porzadku dziennym.Od samego poczatku maz wciagal dziecko w nasze sprawy byla ona trzecia osoba w tym konflikcie.Corka zaczela mnie nawet szaprac za ubrania i ublizac.W tej chwili od listopada mieszka u meza.Kurator sadowy poinformowal mnie ze maz zmienil zdanie i chce byc prawnym opiekunem i aby dziecko mieszkalo z nim.Zaczol sie DUZY PROBLEM.Na pierwszej sprawie sedzina nakazala mezowi ze ma zrobic wszystko aby dziecko sie ze mna widywalo i mamy wyznaczony 1i3weekend kiedy corka jest u mnie, jestemy skierowani na medjacje.Ale to jest koszmar dziecko przychodzi tutaj z przymusu jest arogancka i mimo moich checi i staran nie chce spedzac tego czsu milo.Powiedziala ze chce byc tylko z ojcem i ze ja jestem jej nie potrzebna bo to tata jej poswieca czas.Maz pracuje od8-16 a ja od10-18 co jest oczywiste ze nie mam dla niej tyle czasu co on.Najbardziej jestem przerazona tym ze dziecko kompletnie mnie nie szanuje,ubliza,jest mila jak zabiore ja na zakupy i cos kupie a potem od nowTeksty typu"jak slysze jaka jestes mila do innych to robi mi sie niedobrze,wypchaj sie,pogdaj sobie,wyjdz stad nie chce na ciebie patrzec,pozal sie do kogo chcesz,idz sie mizdzyc za rogiem".Zaznaczm ze to maz wniosl o rozwod.Wyprowadzil sie w kwietniu2012 a w lipcu wyjechal na wakacje z kobieta przez ktora tez rozpadlo sie to malzenstwo(zna sie z nia od 2008-razem jezdzili w gory)ja nie mam nikogo.Temat pieniedzy jest na porzadku dziennym nawet na ten temat ze mna corka dyskutuje(daje mezowi420zl na corke).Jestem na skraju zalamania nerwowego i korzystam z pomocy psychologa.W dniu gdy maz mi powiedzial ze odchodzi swiat mi sie zawalil.Bylam zalamana i nie mialam tak duzo cierpliwosci do dziecka jak maz,on byl usmiechniety i nie dziwie sie corce ze wolala z nim spedzac czas a nie z zalamana matka.Na kazdym spotkaniu dziecko tak daje mi w kosc a jej slowa mnie rania i ona to widzi.Przychodzi w srody na lekcje prywatne angileskiego za ktore place ja i odwiedzic kota(to jest jej kot ktorego nie zabrala do ojca bo tam nie ma miejsca).Bardzo bym chciala aby corka mieszkala ze mna ale przy takim zachowanu jej jest to nie mozliwe a ona nawet nie chce o tym slyszec.Zostalam SAMA!18lat mojego zycia poszlo z dymem.Prosze pomozcie mi!
Obserwuj wątek
    • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:15
      trudna sytuacja bo wyglada na to, ze corka po prostu jest bardziej zwiazana z ojcem i poza tym, ze odszedl maz to razem z nim "odeszla" corka; nie jest to dobre, ze corka jest wciagnieta w konflikt miedzy Wami, ze musi opowiedziec sie po ktorejs stronie ale z drugiej strony trudno ja winic za to, ze wybrala mieszkanie z ojcem- ma prawo
      mysle, ze skoro nie rozumiesz dlaczego sprawy tak sie potoczyly to musisz pojsc na terapie bo byc moze jest to jakis glebszy problem w Tobie i zeby naprawic relacje z corka potrzebujesz osoby, ktora pozwoli Ci zrozumiec sama siebie i swoje relacje z corka
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:36
        Jako matka i żona - współczuję Ci. Ale pamiętając, jak moi rodzice się rozwodzili (inna sytuacja, nie ma zresztą dwóch pewnie takich samych), to jestem im wdzięczna za to, że mimo wyroku sądowego ustalającego moje i mojego rodzeństwa miejsce pobytu (zresztą wyrok sądowy z orzeczeniem o winie, ja i rodzeństwo mieliśmy pozostać z "niewinnym" rodzicem) zostaliśmy tam, gdzie my chcieliśmy. Przez to nie traciliśmy tego co dla nas było wówczas ważne, ja wybrałam sobie miejsce swojego pobytu m.in. ze względu na szkołę, przyjaciół i w mojej ocenie mniej opresyjnego rodzica. Czyli własną wygodę:) Ja radziłabym Ci z uwagi na moje doświadczenia zostawić dziecko z tym rodzicem, z którym woli ono być, jak zmieni zdanie, to zawsze może się do Ciebie przeprowadzić. Nie wiem, jak wygląda Wasza sytuacja materialno-mieszkaniowa, ale to co możesz zrobić, to np. wziąć ich kawalerkę, a niech oni mieszkają w dwójkę w większym mieszkaniu (chyba, że planujecie jakiś podział majątku i inaczej chcecie to rozegrać).
        Z moich osobistych doświadczeń dodam, że nie dziwię się córce, że nie chciała iść do żądnego psychologa i wizyta u niego była porażką. W tym wieku to tak działa, zresztą pewnie ona to odbiera, że ją się ciąga po jakichś psychologach, a problem nie dotyczy przecież jej małżeństwa. Ja bym na żadnych psychologów nie naciskała, w ogóle ograniczyła taką "pomoc" i ewentualnie takie badania przy rozwodzie dziecku - nie wiem, jakie aktualnie są wymogi prawno-sądowe, ale może nie trzeba na wszystko przystawać. To pozostawia wielki niesmak w dzieciach - przynajmniej ja to tak pamiętam.
        Nie myśl, że dziecko jest zmanipulowane, ojciec je do czegoś namawia, itp. Dziecko pewnie woli być tam, gdzie mu lepiej. Sama zresztą pisałaś, że nie poświęcałaś mu za dużo czasu, byłaś nerwowa. Nie wiem, czy i czemu dziecko zawsze było bardziej związane z mężem, ale jeśli takie są fakty, to lepiej się z nimi pogodzić.
        Ja bym też odradzała na siłę doprowadzać do kontaktów z córką, nawet jeśli sąd coś tam orzeknie - dzień taki i taki, godzina taka i taka. Radziłabym ustalać kontakty na zasadzie wspólnych ustaleń dostosowanych do chęci dziecka. To nie jest maluszek, a duża panna, i takie kontakty na siłę mogą się obrócić przeciwko Tobie.
        To, że córka woli być z ojcem, nie jest tez znakiem, że Ty nie jesteś jej potrzebna. Aczkolwiek jej sposób zwracania się do Ciebie wg mnie świadczy, że musiałaś nieźle jej dać do wiwatu. Zachowaj w tym wszystkim spokój i spokojnie kształtuj jak najlepsze relacje z córką (no i dodam mężem, gdyż to najbliższa osoba córki...). Powodzenia!
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:04
          Dziekuje z gory za wszyskie odpowiedzi!Powiem tak jezeli chodzi o mieszkanie ja zostalam w mieszkaniu ktore jest moich rodzicow.W nim mieszkalismy wspolnie z mezem,corka i moja mama.Maz wynajmuje ta kawalerke i nie posiada zadnego mieszkania.Wiem ze to iz corka woli byc z ojcem musze zaakceptowac.Moze wydawac sie ze wizyta u psychologa byla zlym pomyslae ale bylo to zrobione w tym kierunku ze dziecko samo dawalo do zrozumienia mnie ze nikt jej nie chce pomoc i idac tam mialam nadzieje ze udana mi sie relacje z corka poprawic.Wracajac do watku tej kobiety maz sie z nia spotyka i przyznal mi sie ze z nia jest.Nie wiem na ile wtajemniczona w cala ta sytuacje jest corka,wydaje mi sie ze wie ze maz z nia jest.Zastanawiam mnie tylko jak corka zareaguje gdy bedziemy juz po rozwodzie i maz oficjanie bedzie sie spotykal z tamta kobieta.Corka jest zazdrosna o meza i apodyktyczna,zawsze chce postawic na swoim.Maz ja umial podejsc i okrezna droga postawic na swoim a ja wypowiadalam proste komunikaty na ktore ona zawsze stawala okiniem.W ten weeekend pomimo standardowych klotni dwa razy mnie przeprosiala za swoje zachowanie,wczesnie moglam o czyms takimz jej strony pomazyc.Maz chce uniknac medjacji i 5 razy ciagle mnie namawial po co te medjacje(byla to propozycja mojego adwokata)Na 26 marca mamy pierwsze spotkanie z medjatorka.Wiem ktos powie ze muszialam niezle dac w kosc corce,ale to nie tak,teraz rozumiem ze ona tak sie zachowywala bo nie chciala byc tutaj.Jestem w stalym kontakcie z kuratorem sadowym ktory przeprowadzal wyywiad u nas i dla niego zachowanie corki tez nie jest normalne.
    • tully.makker Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:21
      Trudna sytuacja - wspolczuje. A bedzie jeszcze trudniejsza, gdy byly nzjadzie sobie jakas pania i skonczy sie stawiania corki na pierwszymmiejscu w jego zyciu - oby nie doszlo do jakiegos nieszcescia wtedy.

      Ja wiem, ze chcesz odzyskac corke, ale sadze ze wymuszone spotkania raczej nie pomoga. Corka jest juz dosc duza, to nie maluch, ktory nie wie, co mowi. Ja bym dawala jej odczuc, ze zawsze bedziesz dla niej, gdy bedzie cie potrzebowala, ale ze nie bedziesz tolerowac zlych zachowan, nawet kosztem przejsciowego ochlodzenia relacji. A czas ktory masz teraz wykorzystaj na terapie, zeby sobie to wszystko poukladac w glowie.

      Jesli madrze to rozegrasz, a miloscia, ale i z konsekwencja, to wiezi powroca.
    • larysa-1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:59
      Absolutnie nie pozwalaj córce na poniżanie ciebie w jakiejkolwiek formie. Tez jestem takiego zdania jak reszta wypowiadających się, że zmuszanie jej do zamieszkania z tobą nie przyniesie nic dobrego. W końcu mieszka ze swoim rodziecem, ma prowo kochać was oboje, nie ciebie bardziej. Natomiast co do jej zachowania, to raczej byłabym spokojna. Kolejna pani w życiu twojego byłego męża nie będzie jej matką i niestety nie zniesie takiego zachowania z jej strony zbyt długo. Wiem co mówię, bo jestem właśnie taką panią, a pannę mam o podobnym charakterku. I może nastąpić sytuacja w jej życiu, że niestety gorzko się rozczaruje, kiedy tatuś po swojej nowej pani nie da jej tak jeździć. Wtedy całkiem możliwe, że pannica po zderzeniu się ze ścianą zacznie zachowywać się inaczej, z szacunkiem. Jeśli bowiem nie uszanuje kobiety tausia, to może się okazać, że wróci do ciebie.
      Ty skup się tylko na dobrych relacjach z córką. Nie ważne jak ustawione bedą widzenia. Ważna jest jakość kontaktów. Niech wie że ma w tobie oparcie, ale tak do ciebie odnosić się nie może. Wszystko wymaga czasu. Widocznie jeszcze nie pogodziła się z waszym rozstaniem, możliwe również że to ciebie obwinia za rozwód. Dziwi mnie trochę postawa twojego byłego męża, bo i on powinien stanąć po twojej stronie jeśli chodzi o szacunek. Rozumiem, że byłaś oczywiscie dobrą matką i na ten szacunek zasłużyłaś. Pamietaj, twoja córka żyje i ma się dobrze. Kochając ją i dając jej wsparcie to tylko kwestia czasu kiedy relacje między wami się poprawią.
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:11
        nasze klotnie z corka zwiazane sa tylko z tym jak sie do mnie odnosi.Prowokuje mnie a takich sytuacji bylo milioni dobrze ze zapanowalam nad soba i nie dalam jej nigdy klapsa bo by mnie maz podal o znecanie nad corka co tez powiedzial kiedys w obecnosci corki ze podaje mnie i moja mame na policjee bo dziecko zostalo uderzone przez babcie.Co bylo nie prawda to corka szarpala babcie za ubranie i prowokowala trwalo toprzeszlo miesiac az w koncu poszla mieszkac do ojca.Kocham moja corke ale nie moge pozwolic sobie aby traktowala mnie z takim ponizeniem jak scierke do butow.Maz wie jak corka sie zachowuje i dal mi do zrozumienia ze go to cieszy.Gdyby ja zfanil za takie zachowanie w stosunku do mnie to by go posluchala bo w nim widzi autorytet
        • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:21
          E tam, ja tam nie mam złudzeń. Tak się dzieci odnoszą do rodziców, jak oni w ten czy inny sposób zasłużyli. To, że Ty się w taki sposób nie zwracasz do córki jeszcze niczego nie dowodzi. Podejrzewam, że ją zwyczajnie swoim zachowaniem ostro wnerwiasz, wkurzać dziecko można zachowując pełną pozornąa kulturę i pozornie pozytywne nastawienie. Może zwyczajnie się jej czepiasz, łamiesz jej wolę (to już pisałaś np. o przymuszaniu do chodzenia do kościoła), jesteś nerwowa, nie poświęcasz jej czasu, a jednocześnie masz wymagania, żeby z Tobą spędzała czas, jak ona tego nie chce. To już wg mnie wystarczające powody, by była do Ciebie negatywnie nastawiona. To czy ojciec to pochwala czy nie, to inna sporawa. Dzieci nie są agresywne wobec osób, które z nimi dobrze postępują i czują, że są kochane (no, chyba, że mają jakieś głębsze zaburzenia, ale rozumiem, że to nie przypadek Twojej córki).
          • larysa-1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:47
            No zdecydowanie twoje poglądy są dla mnie rewolucyjne! Kompletnie się z tobą nie zgadzam. To nie jest wyłącznie wina matki. A dziecko nie jest od tego żeby mu wiecznie prosto palec w doopce trzymać. Ale każdy chowa dzieci jak uważa, może to właśnie dziecko powinno rządzić rodzicem, ma prawo go wyzywać i szarpać.
            • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:23
              Paris - łapka. Oczywiście, że są rewolucyjne. W kraju, w którym dziecko jest własnością rodziców i ma robić to co się mu każe rewolucyjnie brzmią słowa, że zachowanie dzieci jest odpowiedzią na zachowanie rodzica. Poczytajcie "rewolucyjnego" Jespera Juula. Kiedy minie pierwszy szok, może trochę rozjaśni się w głowie.

              Z wypowiedzi Mony zapamiętałam, że ma dla dziecka "proste komunikaty". Może nie mam racji, ale wyobrażam je sobie jako zwykłe rozkazy/nakazy.

              Na swojej trzylatce, którą wychowuję sama widzę to jak na dłoni. To co robię, jak się komunikuję, jakie komunikaty zwrotne otrzymuję. I, uwaga - gdy otrzymuje te, które mogłabym zaklasyfikować jako źle zachowujące się dziecko, jest to komunikat dla mnie, że to ja coś robię źle w odniesieniu do dziecka i gdy się poprawię, dziecko się poprawi. Tak, to jest ta rewolucja. A w postach mony obok rozpaczy, że dziecko chce być z tatą widzę złość za brak szacunku. Szacunek za szacunek, kotku.
              • larysa-1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 12:44
                A świstak siedzi i zawija w sreberka. Widać że bardzo mało wiesz na temat dzieci i oceniasz wszystkich pod kontem swoim i swojego dziecka. Daj ci Boże szczęście. Bez żadnego sarkazmu. Pomyśl jednakże od czasu do czasu, że niestety dzieci są rózne i dlatego też mają różne charaktery. Nie można wszystkich traktować jedną miarką. Co działa na jedną część dzieci, na drugą nie działa kompletnie. Wiem o tym sporo bo mam w domu oba przypadki. Poza tym jak to się łatwo mówi - wszelkie złe zachowania dziecka to na pewno wina rodzica. Powodzenia.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:12
        Jeszcze raz przeczytałam Twój post. Ciekawe dla mnie to czytać od strony rodzica...
        Piszesz, że córka z Tobą dyskutuje o pieniądzach, które dajesz na jej życie. Wg mnie to bardzo dobrze, dzieciom często pogarsza się poziom życia przez rozwód rodziców (już mieszka w 2 osoby na 20 m kw), a kwota 420 zł, którą dajesz na jej utrzymanie jest wg mnie bardzo niska i nie dziwię się, że się na ten temat wypowiada. W zasadzie to ja popieram! Ja jak patrzę na swoje życie z perspektywy, to żałuję, że jak już byłam na studiach i dostawałam małe pieniądze na życie, to nie wystąpiłam zwyczajnie o godziwe alimenty od tego rodzica, który w minimalnym stopniu mnie utrzymywał...
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:18
        jeszcze jedno maz za rozpad tego malzenstwa obwinia tylko mnie i tak to przedstawil dziecku.Co nie jest prawda do konca bo on tez sie do tego przyczynil.Znalismy sie przed slubem6lat wystaarczajaco dlugo aby sie nawzajem poznac.Corka urodziala sie rok po slubie.Maz jest dla niej idealem.Jak jest corka u mnie i slyszy ze sie z kims umawiam telefonicznie to slysze komentarze to lec tam sie sciskac za rogiem a nawet uslyszalam kiedys ze mnie moze chciec zul spod sklepu.Maja na glowie trzy rany ze szwami kazala mi isc pozyczyc jej zeszyty od kolezanki bo nogi i rece mam zdrowe a ona idzie na spotkanie z tata.
    • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:12
      wczytalam sie w to co napisalas- corka zarzuca Ci, ze nie poswiecasz jej czasu tak jak ojciec; wracasz z pracy 2 h pozniej niz on- ok ale przeciez tak naprawde liczy sie jakos tego wspolnego czasu a nie dlugosc; wiec moze jest tak, ze przez ten czas, ktory z nia spedzasz wspolnie zalewasz ja swoja rozpacza, swoim porzuceniem przez meza, moze chcesz sie na niej uwiesic, moze chcesz obciazyc jej ojca za wasze rozstanie a ona nie chce byc Twoja powiernica i nie bedzie podzielala Twojego zdania na temat jej ojca bo ona widzi go zupelnie inaczej- dla niej jest dobrym tata; poza tym to co czuje corka do Ciebie to moze tylko taka nienawisc na pozor a w glebi serca ma do Ciebie po prostu o cos zal ale Ty tego nie chcesz zobaczyc wiec ona woli okazywac Ci niechec i jest arogancka ale to nie musi swiadczyc o jej glebszych uczuciach; zeby 12 latka nienawidzila swojej matki to ta matka musi byc naprawde dla niej potworem a i to nie wystarcza bo dziecko jednak w glebi serca potrzebuje milosci matki jak powietrza; wiec za jej zachowaniem kryje sie cos innego czego nie potrafisz zobaczyc tylko reagujesz histerycznie
    • tully.makker Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:20
      Dodam cos jeszcze: mialam okazje obserwowac w swoim zyciu 3 razy, jak ojciec manipuluje dzieckiem by stworzyc z nim from przeciwko matce. Cele byly rozne: odegranie sie na matce dziecka, poprawa samoooceny, zalatwienie traum z wlasnego dziecinstwa. zawsze dzialo sie to ze szkoda dla psychiki dziecka - i w 2 przypadkach dziecko w koncu przejrzalo manipulacje i odbudowalo wiez z matka, choc czesto trwalo to dlugo. Trzeci przypadek obserwuje wlasnie na zywo, nie wiem, jakie beda efekty.

      Ale dzieci nie daja soba manipulowac cale zycie - a chyba twojemu mezowi chodzi wlasnie o manipulowanie corka, by poczul sie sie pepiej w sytuacji zdrady - nie mogl postepowac wobec ciebie zle, skoro nawet twoja wlasne corka cie nienawidzi, prawda? Daj czasowi czas, dzieci moga byc oglupianie, ale nie sa glupie.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 12:02
        Mona, jeszcze coś Ci napiszę... Widzę, że ten temat rodziców, awantur ich i awantur z nimi nie jest dla mnie całkowicie emocjonalnie zamknięty, bo "wchodzę" zaraz w tę sytuację od strony dziecka i mimo, że mam zaraz ważne spotkanie i masę spraw na głowie, to siedzę, myślę i piszę...
        To, że kurator powiedział, że córki zachowanie nie jest normalne, to jasne. O moim zachowaniu też wszyscy wokoło mówili, że nie jest normalne, że mam być "dobra" itd. I Ci wszyscy poplecznicy tego mojego krzywdzonego rodzica bardzo mnie wkurzali, powodowali coś w rodzaju poczucia winy, ale nic specjalnie to nie zmienialo. Do dziś bardzo cenie osobę, która mówiła moim rodzicom, że moje zachowanie jest jak najbardziej NORMALNE i ADEKWATNE do sytuacji, w której się przez nich znajduję. Bo dla dziecka taka sytuacja rozowdu, przeprowadzek, zastanawiania się nad "winą" co do rozwodu, nie jest normalna i stąd zachowania nie mogą być takie jak w noprmlanej sytuacji. I tak bym radziła na to patrzeć. Przypomniałam to sobie, gdy napisałaś, że córka tez była bardzo niemiła/agresywna w stosunku do babci. Podejrzewam, że w całym tym zamieszaniu rozwodowym babcia trzyma Twoją stronę i pewnie do tego też uważa, że córka źle się w stosunku do Ciebie zachowuje. Jeśli dobrze myślę, to bym tez to babci odradzała. W końcu to dziecko nie będzie miało nikogo, kto będzie stał po jego stronie - stąd pochwalam np. że ojciec przyjechał po córkę nawet o północy i wziął do siebie.
        Dla dziecka pewnie to większe zawirowanie życiowe niż dla Ciebie - Ty jesteś dorosła i jesteś pod stałą opieką psychologa, choć można założyć, że mogłabyś znaleźć w sobie wystarczające pokłady siły, by sobie z tą sytuacją samej poradzić. Córka ma 12 lat i tez jakoś sobie musi radzić.
        Jeśli psycholog dziecięcy - to ja bym tam ewentualnie sama poszła, by zrozumieć, jak dziecko w tym wieku może przeżywać tę sytuację.
        Jeśli jakoś pisałam zbyt ostro w stosunku do Ciebie, to przepraszam. Sama widzę, że temat bardzo emocjonalnie i osobiście traktuję!
        • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 12:28
          Ja bym na razie sprawy zostawiła swojemu biegowi. Ważne jest tylko żeby córka WIEDZIAŁA, że ma u Ciebie swój pokój z własnymi rzeczami, że zawsze może się u Ciebie pojawić i że ją kochasz.
          Natomiast nie pozwalaj się obrażać, nie usługuj jej, i na litość boską nie mów, że dwunastolatka coś Ci KAŻE zrobić. Możecie się nawzajem o coś POPROSIĆ i tego wymagaj.
          Nie próbuj z nią w ogóle rozmawiać na temat ojca, nie mów jej że ojciec nią manipuluje, i w ogóle powstrzymuj się od mówienia jakichkolwiek złych rzeczy pod jego adresem. Nie wspominaj też ani słowem o jego kobiecie.
          Przypuszczalnie w momencie kiedy ona się na stałe pojawi w jego życiu dla córki nie będzie już tam miejsca, wiec przygotuj się aby jej wtedy zapewnić dobre przyjęcie, wsparcie i opiekę. Być może wtedy też zaakceptuje jakąś formę terapii.
          A na razie chodź sama do psychologa aby się wzmocnić i budować poczucie własnej wartości. Twojej córce potrzebna jest silna matka, umiejąca sobie poradzić nawet po traumatycznym rozstaniu, a nie opuszczona, słaba i popłakująca po kątach.
    • sorvina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 12:39
      Nawet dla znacznie starszego dziecka, przejście przez rozwód rodziców, którzy obwiniają się wzajemnie, jest ciężkim przeżyciem. Konflikt lojalności, konieczność roztrząsania - kto mówi prawdę, czego dziecko ani nie jest w stanie zweryfikować, ani nie chce tego robić. Nie ma nic gorszego niż świadomość, że oboje rodzice zawiedli, przyczynili się do naszego cierpienia. To niszczy poczucie bezpieczeństwa. Znacznie łatwiej jest uwierzyć jednej stronie - wtedy na czymś można się oprzeć, uwierzyć, że ma się rodzica, który jest zawsze po naszej stronie, który o nas dba i możemy mu ufać.
      Warto sobie zdawać sprawę z tego, że dziecko to nie dojrzały człowiek, który ma wykształcone dojrzałe umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach, więc wymaganie od niego, że będzie się "normalnie" zachowywać jest nie na miejscu. To całkowite ignorowanie jego przeżyć i stresów. Natomiast nie oznacza to pozwalania na wyzwiska i szarpanie. Można powiedzieć, że rozumie się jej złość i żal, że możecie o tym porozmawiać, ale przemocy nie będziesz tolerować. Czyli akceptacja dla dziecka przy braku tolerancji dla pewnych zachowań.

      Zupełnie się nie dziwię, że córka wybrała nieograniczony kontakt, z rodzicem, który jest jej bliższy, gdy drugi rodzic starał się ten kontakt ograniczyć. Mogła się bać, że matka będzie jeszcze utrudniać spotkania, zamiast pomagać córce je realizować, zapominając, że to, że ojciec dziewczynki okazał się być kiepskim mężem, nie znaczy, że jest beznadziejnym ojcem.

      Natomiast spodziewam się, że w ciągu najbliższych kilku lat, w miarę wkraczania przez córkę w pełni w wiek dojrzewania oraz zacieśniania więzi ojca z nową wybranką, on też odczuje jej "charakterek" i już pyskowanie przestanie mu się podobać. A w jej oczach przestanie być cudownych ojcem. Najlepsze co matka może zrobić to jak sugerowały forumowiczki - być, akceptować, stawiać granice agresji - owszem, ale nie mieć pretensji za wybranie ojca, dawać sygnały, że się córkę kocha i zawsze jest u nas dla niej miejsce.

      Dlatego polecam przede wszystkim skupienie się na własnej terapii by uporać się z emocjami. Może przećwiczenie pod okiem terapeuty lepszych metod komunikacji i reagowania na zachowania córki. I wzmocnić siebie - komunikat "przestań" wypowiedziany przez pewną siebie, spokojną osobę ma dużą siłę, podczas gdy żądania i oskarżenia znerwicowanej matki - niewielką. Może właśnie dlatego też ojciec jest atrakcyjniejszy - bo spokojem daje większe poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego.
    • jematkajakichmalo Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:18
      Ja napisze tylko, ze nic na sile. To trudny wiek, dziecku w tym wieku ciezko cokolwiek wytlumaczyc, ona sama pewnie nie do konca wie czego chce.
      Na pocieszenie przytocze Ci jedny sytuacje.
      U nas w rodzinie (baaardzo bliskiej) bylo podobnie. Wlasnie byl rozwod (z winy ojca, bo zdradzil), posrodku dwunastolatka ktora miala tatusia za idola.
      Po rozwodzie sad zadecydowal (po czesci ponoc na prosbe dziecka), ze rodzice beda sprawowac opieke naprzemienna: tydzien mieszkania z mama i tydzien z tata. Jako ze tata mial blizej do szkoly to corka co raz wiecej u niego zostawala, a mama walczyla o kazda chwile. Nie musze chyba dodawac, ze nagle to mama byla ta zla... Kontakt miedzy nimi byl straszny.
      No, ale tak bylo dopoki tatus tylko spotykal sie ze swoja nowa pania. I tu nagle niespodzianka: pani sie wrowadzila na stale! I tu zaczely sie schody... Corcia zazdrosnica dostawala szalu. Nawet zwierze z ktorym tak wedrowala od jednego do drugiego zaczelo przeszkadzac... Ma sie rozumiec w koncu wyladowalo u mamy bo tata po ilus latach nagle dostal alergii....

      No i corka bywa teraz u mamy zdecydowanie czesciej... Chyba czuje, ze nie potrwa to dlugo i zostanie od tatusia po prostu wysiudana (no chyba, ze calkowicie podporzadkuje sie woli nowej pani).
      Mama stala sie prawie jej przyjaciolka.

      Tak wiec glowa do gory, nigdy nie wiesz jak sie sytuacja potoczy.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:26
        Ale obrzydliwe teksty: "Na pocieszenie napiszę, że jak tata zamieszka z nową panią..."... Nie wiem, co miałoby być w tym "pocieszającego"???

        Ja na pocieszenie napiszę, że zawsze miałam bardzo dobre kontakty z partnerami swoich rodziców, nigdy żadna kobieta ani mężczyzna nie byli powodem, dla którego miałabym wynosić się ze swojego mieszkania jako dziecko. I dla ojca i córki najlepiej, jak facet znajdzie sobie jakąś partnerkę, bo może z nią będzie szczęśliwszy niż w dotychczasowym małżeństwie. Podobnie życzę Monie:)
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:42
          Juz jestem musialam na chwilke wyjsc.Wiec powiem tak z wieloma sprawami jakie tutaj sa poruszane sie zgodze.Po pierwszej sprawie maz spotkal sie ze mna i powiedzial ze jak wycofam rozwod z jego winy to on zgodzi sie na wspolna wladze rodzicielska z tym ze corka bedzie mieszkac u niego. Jak sie nie dogadamy to wyciagnie takie rzeczy ze strace corke-SZANTAZ.A zaczelo sie od tego ze maz na pierwszej sprawie chcial byc prawnym opiekunem dziecka na co moj adwokat zagral wabank i powiedzial ze skoro on sie nie zgadaz na powierzenie wspolnej wladzy rodzicielskiej to ja wniose o rozwod z winy meza a nie jak do tej pory bez orzekania o winie.Nie mam sily walczyc w sadzie aby udowodnic mezowi zdrade jestem zdruzgotana psychicznie.W dniu gdy maz wrocil w lipcu z wakacji wraz z ta kobieta zastalam go u niej w domu.Adres zdobylam bo ktos mi pomogl.Maz byl w ciezkim szoku gdy stanelam w jej drzwiach a zrobilam to tylko po to aby mu udowodnic ze oszukuje mnie.Ta osoba jest rozwodka, bez dziecki i uczy w szkole u Salezjanow.Znam jej imie i nazwisko oraz aders.Gdym byla wredna zona w sadzie bym mogla udowodnic wine meza,nie jestem w stanie tego sie podjac .
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:56
            Jezeli corka jest szczesliwa z tata zgodze sie z bolem serca zby mieszkala z nim i nie bede szla w zaparte.Moze dla wielu osob ktore tu pisza moge wydawac sie na czlowieka nie panujacego na emocjami.Odnioslam wrazenie jakbym byla dla corki najgorsza matka jaka istnieje.Ja po spotkaniach u psychologa zaczelam powoli odbudowywac nasze relacje do czasu az maz jej nie powiedzial ze chce aby mieszkala ze mna.Pisalam wczesniej ze maz chcial aby corka miala dwa domy teraz mienil strategie i domaga sie aby mieszkala z nim.Powiem tak widyanie sie z nia 2weekendy w miesiacu nie da nam mozliwosci nawiazania jakich kolwoiek relacji oddalamy sie od siebie.Mieszkajac u mnie dziecko czesto czekalo na mnie na przystanku jak wysiadalam z autobusu,robilo koltajle,umialysmy isc na kompromis.Ja sie rowniez staralam.A moze wychowanie polega na tym aby skakac kolo dziecka?Corka jest inteligentna dziewczynaka i wszystkie klotnie jakie sa miedzy nami tycza sie tego w jaki sposob sie do mnie odnosi.Wiec mam odczucie ze zdaniem wielu z was bedzie lepiej jak zostanie z tata ale ja wiem jedno wtedy miedzy mna a corka powstanie przepasc.Rozumiem nic na sile!
            • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:08
              Powiem tak widyanie sie z nia 2we
              > ekendy w miesiacu nie da nam mozliwosci nawiazania jakich kolwoiek relacji odda
              > lamy sie od siebie.
              - ale mimo wszystko to zaproponowałaś ojcu dziecka, chociaż widziałaś, że córka jest z nim bardzo związana. Mam wrażenie, że masz problem z oddzieleniem zachowania twojego męża wobec ciebie od jego zachowania jako ojca wobec dziecka.To, że oszukał ciebie, że ma kogoś, że wmawia kogoś tobie to są WASZE SPRAWY. Sprawy ludzi dorosłych, którzy kończą związek. A wy kompletnie bezmyślnie wplątaliście w to dziecko.
            • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:11
              mona540 napisał(a):
              > Powiem tak widyanie sie z nia 2weekendy w miesiacu nie da nam mozliwosci nawiazania
              > jakich kolwoiek relacji oddalamy sie od siebie.

              Ojcowie zazwyczaj dostają taką propozycję pod byłej żony i od sądu, więc nie masz prawa narzekać, to jest standard w Polsce. Zaraz Ci kobiety napiszą, żebyś się ogarnęła i nie udawała biednej misi, tak piszą zazwyczaj do panów. ;-)
              Dlatego lepiej nie ustalać żadnych terminów, choćby z szacunku do córki, jest już na tyle dorosła, że może sama to regulować i regulacje pod przymusem są dużym błędem.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:17
                Bardzo spodobalo mi sie okreslenie"biedna misia"a ogarnac sie juz musze .Zgodze sie ze corka jest ofiara w tym wszyskim.Nigdy nie rozmawialam z nia na tematy takie co tata zrobil zlego za to maz umial z nia rozmawiac na temt mojej osoby.Kilka razy mu na to zwrocilam uwage!Tak naprawde zal mi mojej corki ze ma dwoje rodzicow debili!
          • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:04
            Córka mogła poczuć się zdradzona. W tym wieku dzieci już zaczynają się czuć jak dorosłe.
            Chciałaś ograniczyć jej spotkania z ojcem, chciałaś ją skorygować u psychologa, żeby Ciebie słuchała. Dla córki to jest zdrada. Do tego wymagasz posłuszeństwa, to chodzenie do kościoła i krótkie komunikaty.
            Najwyższy czas zacząć córkę traktować jak dorosłą. Myślę, że wtedy znowu zacznie się zachowywać w jakieś części jak dziecko, nie całkowicie, bo już ma swoje bogate doświadczenia życiowe i stare nie wróci, przeszła przyspieszony kurs dorosłości.
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:12
              Z tym kosciolem to jest sprawa taka ze z ojcem chodzi co tydzien a przychodzac do mnie to mowi ze albo nie chce isc wogole ale ze nie chce isc ze mna,wowczas idziemy oddzielnie.Kiedy mieszkala u mnie i czasami odposcilysmy sobie kosciol to maz mial do mnie pretensje jak ja wychowuje dziecko skoro nie chodze z nia do kosciola.Wiec zeby nikt nie pomyslal ze jestem jakas fanatyczka kosciola bo to nie tak.
              • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:19
                A nie możesz sobie sama pójść na jakąś wieczorną mszę, a niedzielę zorganizować z córką? Spytaj na co miałaby ochotę w niedzielę jeśli nie kościół (i nie supermarket=) i spędźcie ją razem, a potem ona do taty a Ty na mszę?

                Dla mnie cały ten kościół to tylko figura stylistyczna, Twojej córce o coś chodzi, nie wiem o co, może ona po prostu nie chce przebywać w Twoim towarzystwie, sama czy publicznie, może chodzi o to, byś zaczęła jakoś jej wolę - bo poza sprawami życia i śmierci to wolę dziecka można uszanować. Dotrzyj do źródła problemu.
                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:35
                  Zadalam jej pytanie co by chciala robic gdy jest u mnie to powiedziala ze:pograc w monopol(w ktory gramy razem),pojsc na spacer,pojechac czasem razem na zakupy(w ten weekend bylysmy razem w galeri,kupilam jej te rzeczy ktore jej sie podobaly)i wtedy nawet uslyszalam mamo przepraszam za moje zachowanie,pograc razem na laptopie w gry i posiedziec w domu.Wiec to nie jest tak ze ona musi robic wszystko co ja jej kaze.Zadaje jej nieraz pytanie na co nasz ochote odpowiedz brzmi NIE WIEM.A moze powinnam w koncu dac spokoj z tymi widzeniami skoro to dla niej taka kara byc ze mna.Moj maz zawsze wszystko organizowal i teraz jest tak samo.
                  • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:55
                    mona540 napisał(a):
                    > Zadaje jej nieraz pytanie na co nasz ochote odpowiedz br
                    > zmi NIE WIEM.A moze powinnam w koncu dac spokoj z tymi widzeniami skoro to dla
                    > niej taka kara byc ze mna.Moj maz zawsze wszystko organizowal i teraz jest tak
                    > samo.

                    To nie jest takie proste, czasami może warto posiedzieć i pomilczeć razem?
                    Dla dziecka to też jest trudne.
                    Myślę, że córka powinna przyjeżdżać, gdy ma ochotę i macie obie czas. Takie dokładne ustalanie terminu, może utrudniać porozumienie. Chyba, że macie zaplanowane jakieś wspólne zajęcia, choćby pomoc w zajęciach szkolnych, czy jakieś systematyczne wyjście na basen czy do kina?
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:06
                      W kazda sobote jezdzi na basen i na gimnastyke korekcyjna i wtedy kiedy jest moj weekend,jade w sobote na basena potem do mnie do domu.Zastanowilo mnie jedno zdanie meza podczas naszego spotkania"DAJ JEJ CZAS A SAMA DO CIEBIE WROCI"Propnuje kino,podziemia sukiennic na rynku,lodowisko na nic nie ma ochoty.Wiec doszlam do wniosku ze nie bede jej nadskakiwac bo jej i tak nic nie pasuje a sama nie wie na co ma ochote.Wiem nie trzeba byc bogiem zeby zrozumiec ze poprostu nie chce dziecko spotykac sie ze mna.Lubi siedziec w swoim pokoju zamknieta bo mowi ze u taty nie ma prywatnosci i ma obsesje na punkcie zamykania drzwi w pokoju jak to stwierdzial u taty nie ma drzwi jedynie w lazience i wejsciowe.
                    • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:08
                      Myślę, że córka powinna przyjeżdżać, gdy ma ochotę i macie obie czas. Takie dok
                      > ładne ustalanie terminu, może utrudniać porozumienie.


                      Jestem za! Optymalnie, jeśli córka będzie czuła, że może spotykać się z każdym z rodziców w każdej chwili, w której będzie miała taką potrzebę. Żeby mieszkając u jednego z rodziców mogła spokojnie umawiać się na coś z drugim. Bez sztywnych ram. Np. mieszka u taty, ale z mamą umawia się w tygodniu do kina czy na basen. Mieszka z mamą, ale np. w któryś dzień tygodnia zostaje u taty po szkole, bo chodzą razem na kurs gotowania. To oczywiście tylko abstrakcyjne przykłady, ale narzucenie dość już dużemu dziecku sposobu i czasu funkcjonowania z rodzicami, jest moim zdaniem błędem.
                  • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:58
                    Dziwna sprawa te posty, jedno pytanie więcej i kolejne puzzle do układanki.

                    Jasne. Szanujemy wolę swoich dzieci, tylko wyskakujemy z jakimiś absurdalnymi żądaniami typu umycie rąk przed posiłkiem, a jak nie to... no właśnie. Znam to=) Wcześniej pisałaś o awanturach, bo się nie kąpie. A niech się nie kąpie. Jak ją chłopak z klasy skrytykuje, to się do łazienki nie dopchasz (czego nie nauczy cię matka, nauczy cię świat).

                    Ale chciałam napisać o tym organizowaniu wszystkiego przez męża. Rozumiem, że już zorganizował Wasze życie po i co się komu odnośnie dziecka i rozwodu należy. Tyle że to trochę jak rozsiadanie się w maluchu wygranym w totolotka. Wasze dalsze życie będzie się dopiero kształtowało i ostateczny głos może nie należeć do Twojego męża (sądy, RODKi, również i Ty).

                    Co do dnia dzisiejszego - skup się na odbudowaniu i utrzymaniu więzi z dzieckiem. Najpierw mówisz, że dwa weekendy to za mało, za chwilę, żeby dać sobie spokój. Gdyby istnienie więzi zależało tylko od ilości spędzonego czasu najlepsze miałabym z tymi, z którymi akurat nie mam - ciekawe dlaczego. Może obie z córką jesteście kiepskimi "organizatorkami", bo działał prężnie mąż, ale może wcale nie trzeba aż tyle wymyślać. Może można zrobić coś prostego, iść na kawę, usiąść, pogadać. Emocje się przenoszą, zrób coś małego na luzie, a córka też wyluzuje. Natomiast myślę, że musicie zacząć więcej rozmawiać. O faktach - oceny każdy może mieć własne, emocjach (które co do zasady są ok) i zachowaniach (czyli reakcjach na emocje, które niekoniecznie są ok). Posłuchaj córki, daj się jej wypowiedzieć, nie krzycz (może źle zakładam, jeśli tak, to przepraszam).
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:14
                      Bardzo dobrze wyczules sprawe cale zycie wszystko organizowal maz i on o wszystkim decydowal,gdy proboje z corka porozmawiac to napotykam mur i dziecko zaczyna plakac ze nie chce z nikim rozmawiac.Nie obrazialam sie bo wierz mi takie pomyje jakie wylalo na mnie moje dziecko to przez cale moje zycie nie dostalam,ona o tym wie i daje jej do zrozumienia ze nie mozna zadnego czlowieka w taki sposob traktowac ze musi byc jakas granica.Moim zdanie corka jej nie ma wiem wiem ma dopiero12 lat.
                      • sorvina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:43
                        Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że masz pretensje do córki, że nie poradziła sobie z sytuacją jak dorosły człowiek, tylko reaguje emocjonalnie jak zrozpaczone i nieszczęśliwe dziecko a także, że przelewasz na nią część żalu do męża i może masz pretensje, że córka nie stoi po twojej stronie i cię nie wspiera, tylko jeszcze ma pretensje. Nie widzę u Ciebie zrozumienia dla dziewczyny. Uznajesz, że nie chce cię widzieć, więc niech nie przyjeżdża, bo nie chce każdorazowo korzystać z wydumanego planu zwiedzania i rozrywek? Dla niej oprócz spotkania z tobą to normalny weekend, może chcieć odpocząć, posiedzieć i poplotkować na facebooku itp. Nie ma prawa do zmęczenia, chęci popłakania czy choćby posiedzenia za zamkniętymi drzwiami, co u ojca jest niemożliwe? A ile czasu tak realnie spędzałyście razem jak mieszkała z Tobą?

                        Ona ma 12 lat, może też nie być w stanie określić czego naprawdę potrzebuje, lub bać się to powiedzieć.

                        Naprawdę zajmij się sobą, swoimi emocjami, żalami do męża, brakiem umiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji. Bo jak na razie to nie dość, że mała jest między młotem a kowadłem, to jeszcze jak rozumiem rośnie w niej poczucie winy, za to, że nie radzi sobie tak jak mama tego oczekuje.
                      • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:43
                        A może wylał ktoś inny, tylko ona to wszystko powiedziała?

                        Jak ma 12 lat i nie ma tej granicy to trochę ciężka sprawa. Dlatego wyżej napisałam o Juulu. Tam jest o granicach wyznaczanych przez potrzeby, które komunikujemy w Ij osobie. To tak w ekspresowym skrócie.

                        Ona jest teraz w sytuacji przymusowej, gdy bardzo wiele musi. Jej teren, integralność są naruszone. Odpuść jej.

                        Muszę lecieć=)
                        • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:41
                          Twój mąż niegłupio powiedział: daj jej czas, a wróci do Ciebie. Ale Ty już ją skreśliłaś, na zasadzie kto nie ze mną ten przeciwko mnie..
                          Ona Cię "nienawidzi i wylewa na Ciebie pomyje". Tyle że mówimy o dwunastoletniej rozżalonej i zranionej dziewczynce, która straciła grunt pod nogami.Wobec tego rani sama najbliższe sobie osoby, które ją w jej mniemaniu zdradziły.
                          Jak obrzuca Cię obelgami to wystarczy powiedzieć że nie życzysz sobie takich słów, bo nie masz sobie absolutnie nic do zarzucenia. I powtarzać do skutku, że Ty ją kochasz i będziesz kochać, bo jest Twoim dzieckiem.

                          Ten handel - widzenia z córką za formę rozwodu nawiasem mówiąc też obraca się przeciwko Tobie. Nic na tym nie zyskujesz. Gdyby sąd ustalił, że rozwód nastąpił z winy męża to miałabyś następny argument w odpieraniu zarzutów, niekoniecznie nawet córki w przyszłości.
                          Może warto przemyśleć sprawę jeszcze raz i porozmawiać z adwokatem.
                      • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 21:32
                        mona540 napisał(a):

                        > Bardzo dobrze wyczules sprawe cale zycie wszystko organizowal maz i on o wszyst
                        > kim decydowal,


                        Czy to aby nie tak, że Ty sama nie szanowałaś się w małżeństwie (byłaś bierna, bezwolna, podporządkowana, czekałaś aż mąż popchnie by coś zrobić) i córka długie lata patrzyła na taką relację (że pomiatanie matką i nieliczenie się z nią, z jej osobą, z jej zdaniem - to coś normalnego, a to ojciec jest ten "bóg" który ma władzę, rację i którego należy słuchać)
                        i dlatego tak Cię teraz traktuje (właśnie tak, jak jej pokazaliście jako rodzice).

                        Dzieci nie szanują rodziców, którzy sami się ustawiają w roli biernego domowego popychadła a zamiast brać dorosłą odpowiedzialność za siebie i działać, kierować swoim życiem -ograniczają się do wykonywania rozkazów małżonka a gdy ten zdradza/porzuca to do histerii i wrzasku.

                        Przestaniesz być uzależniona od tego co mąż dyktuje -> odnajdziesz nową siebie -> córka będzie miała w Tobie wsparcie i będzie chciała z Tobą być.
                        Dziecko jest małe, ma ogromny stres bo rodzice mu się rozwodzą, ono nie ma siły brać na siebie Twoje problemy z samą sobą i służyć rodzicom za przedmiot do udowadniania ktore z was jest tym "lepszym" rodzicem...
                          • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 22:21
                            Ta "pozycja" to także Twój wybór. Nadal chcesz wchodzić w rolę ofiary, a córka ma serdecznie dość matki-ofiary.... I zaczyna tę matkę kopać, bo taki wzór "normalnych" zachowań jej pokazaliście z mężem.
                            Im Ty bardziej będziesz robiła z siebie ofiarę, zamiast dorośle brać rzeczywistość na klatę i "zarządzić problemem" - tym córka będzie wredniejsza wobec Ciebie... A Ty będziesz 12-latkę traktować jak rywalkę w walce o wpływ na jej ojca/exmęża lub jak kolejną osobę która ma Tobą zarządzić....

                            Pokaż jej, że sama umiesz siebie radzić, że stoisz twardo na nogach, nie tracisz energii na pieniactwo i niepotrzebne przepychanki z mężem, że masz swoje realne zdanie a nie tylko nadal słuchasz co mąż każe.... Poszukaj lepszej pracy, albo dodatkowych zarobków, otwórz się na znajomych, miej swoje niezależne od męża życie. Pokaż dziecku, że jesteś dorosła, że może mieć w Tobie oparcie, że to Ty jej pomożesz a nie ona musi wspierać Ciebie.

                            Tkwiłaś w toksycznym przemocowym związku, oboje z mężem tą toksyną jesteście przesiąknięci i przypuszczam oboje źle się traktowaliście. Mimo to, nie widziałaś tego, akceptowałaś sytuację podporządkowania(jakieś Twoje potrzeby to zaspakajało), zamykałaś oczy na kochankę, to mąż ostatecznie zadecydował o rozwodzie, Ty chciałaś by taki zły związek trwał nadal..... Córka mocno związana z ojcem, prawdopodobnie podświadomie jej nielubiłaś za to, że ten mąż który cię byle jak traktuje -ją traktuje lepiej...

                            Chodź na terapię.
                            Naucz się podejmować decyzje, naucz się szanować siebie.
                            Nie rywalizuj z córką o pozycję w kolejce do męża... kochaj ją jak dobra matka swoje dziecko.
                            Przepracuj swoje sprawy z psychologami. To ważne, pomoże Ci dalej dobrze żyć i utrzymać z córką kontakt.

                            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 23:01
                              Zgodze sie z Toba to ja na wlasne rzyczenie znalazlam sie na tej pozycji i uwazalam ze bez niego nie potrafie zyc.Slyszalam teksty typu"zginiesz bezemnie"ale w dniu gdy sie wyprowadzal zadal mi pytanie czy ma zostac ze mna z litosci i ze wzgledu na corke.Odpowiedzialam mu ze nie potrzebuje jego litosci.Maz zwracal sie zawsze do mnie milo ale to ja mialam sie dopasowac do niego a skoro tego nie zrobilam on podjol decyzje.Pasje mial zawsze ale wkurzalo mnie to ze narzucal mi swoje poglady a ja nigdy nie bylam taka jak on.Zapomnielismy obydwoje otym.Mniejsza z tym juz.Racja czas abym odnalazla siebie a reszte sie ulozy jakos.Czas pokaze!
              • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:51
                czasami odposcilysmy sobie kosciol
                > to maz mial do mnie pretensje jak ja wychowuje dziecko skoro nie chodze z nia
                > do kosciola
                To spytaj się go, czy wie, że kościół zasadniczo jest przeciwny rozwodom i cudzołostwu... Oraz ponownym związkom. I że dzieci wychowuje się własnym świątobliwym przykładem. ;-)
                Tylko nie zadawaj tego pytania przy dziecku...
                Poza tym zawsze możesz powiedzieć, że wychowujesz dziecko zgodnie ze swoimi poglądami, a właśnie masz kryzys wiary.
          • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:58
            . Jak sie nie dogadamy to wyci
            > agnie takie rzeczy ze strace corke-SZANTAZ.
            To powiedz mu, żeby wyciągnął. Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, nie pozwól się szantażować. Nie musisz mu udowadniać winy - ale nie pozwól na szantaż.
    • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:41
      Bardzo bym chciala aby corka mieszkala ze mna ale przy takim zachowanu jej jest to nie możliwe

      To nie jest prawda – przecież gdyby twoje dziecko zachowywało się wobec ciebie tak samo jak teraz, a ojca nie byłoby na horyzoncie albo bylibyście razem – nie wyrzuciłabyś 12 latki na ulicę, nie oddała do domu dziecka i mieszkałaby z tobą.
      I w chwili, kiedy zaczyna na ciebie burczeć – po prostu powiedz, że wiesz, że jej ciężko w tej całej sytuacji i że ją i tak kochasz. I przytul, jeśli się da przytulic.
      Ogólnie nie dyskutuj z nią na temat – i nie mów tego przy niej – czyja to wina ten cały rozwód i że ojciec jest ostatni złamas, nawet jeśli uważasz, że tak jest (i nie pozwalaj też babci tego mówić). To nie jest w tej chwili ważne. Może kiedyś, kiedy emocje opadną, dziecko będzie dojrzalsze, ty spokojniejsza – podyskutujecie sobie na ten temat. A jeśli nie – to też się nic nie stanie.
      I tak naprawdę – to może odpuście sobie wzajemne udowadnianie, kto winniejszy i kto ma bardziej wredny charakter.
      A co do tych terminów spotkań – moim zdaniem rada adwokata była głupia. 12-latka to nie jest dzidziuś, za którego trzeba wszystko ustalać, 12-latka może wypowiedzieć się sama i właściwie może z tatą (czy z mamą) spędzać mnóstwo czasu. Są tylko 3 zasady: ma chodzić do szkoły, odrabiać lekcje i kiedy mówi, że jest u drugiego rodzica, to ma u niego być (a nie na jakieś imprezie ;-) ) – tutaj przydałby się jakiś mechanizm kontrolny, żeby za jakiś czas nie robiła was obojga w konia…
      I pozwól jej nie chodzić do kościoła. Zaproponuj, ale nie zmuszaj. A czasu razem nie musicie spędzać jakoś super. Wystarczy, że będziecie spędzały normalnie…
      • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:06
        A propos jeszcze co można robić w domu z dwunastoletnią córką w weekend- oglądać filmy, pić gorącą czekoladę, sprzątać w szafie i przy okazji przymierzać ciuchy, malować sobie nawzajem paznokcie, pozwalać jej na zamknięcie się we własnym pokoju, piec ciasteczka, nawet takie gotowce z kartonika. Zamawiać i jeść pizzę, albo tę pizzę robić. Zrobić sobie SPA - brać kąpiel w pianie, solach i przy świeczkach porozstawianych w łazience albo na brzegu wanny - to sposób na panny niechętne kąpielom.
        Zamiast pytać córkę co chciałaby robić zapytaj co by jej sprawiło przyjemność. Czasami największą przyjemność może sprawić po prostu bycie, przytulanie się.
        • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:13
          Oglądać stare filmy, opowiadać o pierwszych miłościach (uwielbiałam takie opowieści, dodatkowo mama często szkicowała ubrania, w jakich się wówczas chodziło, włączała stare płyty itp), grać w scrubble, zabrać dziecię na całkiem dorosłe latte i kawałek sernika i powoli uczyć się traktować dziecko jak dorastającą kobietkę, która ma prawo do własnych ocen, potrzeb i swojego spojrzenia na świat.
        • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:15
          Mozna nic nie robić - tak samo jak nic nie robi się czasem w domu z dzieckiem, z którym się jest na codzień. Nie chodzi o atrakcje, chodzi o wspólne spędzanie czasu - a tu w ogóle tego nie widzę. Nie ma rozmów z dzieckiem - są "krótkie komunikaty" i "wylewanie pomyj".
          No i cały czas mam wrażenie,z ę dziecko nie bardzo sie liczy, jako ono samo. Jest elementem przetargoeym w rozgrywce rodziców. Traktujesz córkę jak kogoś, kto jest wrogiem, bo nie wybrał Ciebie, tylko ojca. A przecież powionno byc oczywiste, ze to Ty jesteś najwazniejsza, ze z Tobą chce mieszkać. Mieszkanie z ojcem jest tak samo normalne, jak z matką, nikt nie przekonywałby ojca, ze córka mieszkająca z mamą na pewno w końcu do niego wróci.
          A przede wszystkim nie szukaj powodów takiej decyzji córki w intrygach ojca, zastanów sie, tak naprawde szczerze - dlaczego córka Cie chwilowo nie lubi?
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:10
            Nie lubi mnie bo daje za malo pieniedzy na nia a zarabiam 1200zl z czego 500zl to oplaty i 420 na corke wiec ile mi zostaje? Maz zarabia 2300 i dawal mi na corke 300zl nawet kiedys zarzadal abym wyprowaintowala corke na wakacje na ktore jechala z nim bo on daje mi300zl.Tekst typu"trzeba kupic dziecku pizame wiec daj mi25zl to ja jej kupie"Moze mnie skrytykujecie ale nie uwazacie chyba ze jestem pazerna na kase.O jakich wogole my mowimy kwotach.A pozatym corka nigdy nie wyzywa sie na mezu i nie pokazuje jak bardzo zle znosi ta sytuacje dzieje sie to tylko u mnie w domu.W koncu jesem winna wszystkiemu szkoda ze to ja mu sie nie kazalam wyprowadzic bo przynajmniej bym wiedziala za co jestem tak traktowana,wtedy dziecko by dopiero wieszalo na mnie psy.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:19
              mona540 napisał(a):

              > corka nigdy nie wyzywa sie na mezu i nie pokazuje jak bardzo zle znosi ta sytuacje dzieje sie to tylko u mnie w domu.

              Skąd wiesz? Może mąż Ci nie mówi jak córka zachowuje się u niego? A może po prostu on sobie na takie zachowania nie pozwala?

              W koncu jesem winna wszystkiemu szkoda ze to ja mu sie n
              > ie kazalam wyprowadzic bo przynajmniej bym wiedziala za co jestem tak traktowan
              > a,wtedy dziecko by dopiero wieszalo na mnie psy.

              Kobieto, a przestań się tak nad sobą użalać. Jesteś w trudnej sytuacji, czujesz się opuszczona, ale jesteś dorosła. A Twoja córka jest dzieckiem!!! I wcale nie jest jej łatwiej.
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:16
            A jeszcze jedna kwestia corka boi sie ze za wszelka cene bede dazyc do tego zeby mieszkala u mnie a to nie prawda ja powiedzialam mezowi aby mieszkala troche u mnie troche u niego(taka propozycje on w pierwszym pozwie podal)teraz zmian.Jak to corka skwitowala bo nie chce mu dawac wiekszych alimentow.Czuje sie jak na targu!
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:23
              mona540 napisał(a):

              > Jak to corka skwitowala bo nie chce mu dawac wiekszych alimentow.Czuje sie jak
              > na targu!

              Przestańcie wciągać córkę w kwestię wysokości alimentów. Na litość! To ona nie powinna czuć się jak na targu. W ogóle z NIĄ na te tematy nie rozmawiaj. To nie jest jej sprawa. To ustalenia wyłącznie między Tobą a Twoim mężem.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:29
                To maz pierwszy ja wciagnol w temat pieniedzy i kilka razy mu na to zwacalam uwage na co on mowil ze bedzie mowil to co mu pasuje do corki.A pozatym swiete slowa czas przestac uzalac sie nad soba i zasatnowic sie co zrobic aby to biedne dziecko w koncu odsaplo od nienormalnych rodzicow!
                • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:49
                  To maz pierwszy ja wciagnol w temat pieniedzy i kilka razy mu na to zwacalam uwage na co on mowil ze bedzie mowil to co mu pasuje do corki.

                  No i dobrze. Gdybyście na każdy temat mieli takie samo zdanie, czyż bylibyście w trakcie rozwodu? On ma swoją prawdę, ty masz swoją - nie dawaj wciągnąć się w takie dyskusje z dzieckiem. Ani z eksem. Są sprawy dorosłych i są sprawy dzieci - i nawet jeśli tata wciąga dziecko w przepychanki między wami, nie rób tego samego. Nie jest już ważne, kto pierwszy zaczął -ale - skończ to pierwsza.
                  • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:21
                    Staralam sie nie grac tak jak maz tzn.wciagajac corke w to wszystko.Dlatego na dzien dzisiejszy dziecko zna wersje tylko taty jaki to byl ze mna nieszczesliwy a ja jetem winna temu.Ktos mi sugerowal abym opowiedziala jej o pewnym zdarzeniu z naszego malzenstwa ale nie zrobilam tego,byl czas ze podpytywala mnie o to ale powiedzialam jej ze jak bedzie starsza to wowczas jej o tym opwiem.Tak naprawde zachowam to dla siebie jej to nie uszczesliwi a dla mnie juz nic nie zmieni.Zobaczylam ze dalam sie wciagnac w jego gierki ale teraz staram sie nie dac wkrecic.Moja corka jest bardzo inteligentnym dzieckiem i jak wyczuje ze ma przed soba slabszego to umnie to wykorzystac ale to jest naprawde dobre dziecko tylko teraz znalazla sie w sytuacji kiedy musi wybrac z kim chce byc.
                    • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:30
                      mona540 napisał(a):
                      > Moja corka jest bardzo inteligentnym dzieckiem i jak wyczuje ze ma prze
                      > d soba slabszego to umnie to wykorzystac ale to jest naprawde dobre dziecko tyl
                      > ko teraz znalazla sie w sytuacji kiedy musi wybrac z kim chce byc.
                      Po pierwsze nie "Moja córka", tylko "Nasza córka", ale być może tylko ja jestem wyczulony na takie zawłaszczanie. W zasadzie teraz, jeśli już masz tak pisać, to pisz "Męża córka".

                      Córka ma prawo zachowywać się skandalicznie, wszystko jej runęło, było małżeństwo, oboje rodzice, którzy mieli jakoś współpracować, a teraz się opluwają itd., więc dlaczego nie miałaby oszukiwać, kraść czy obrażać?
                      Córka musi zbudować sobie wszystko od nowa, niestety, i to może trochę potrwać.
        • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 21:41
          to raz, a dwa można też samej mieć w zanadrzu kilka propozycji i je przedstawić, czy córka ma ochotę na którąś z nich
          bo samo pytanie "co chcesz robić" wymusza na dziecku by sobie samo wymyśliło zajęcia i rozrywki. a może dziecko nie ma siły myśleć za dwie.. do tego dorosły ma większe pole manewru by coś wymyślić. ojciec ma różne propozycje bo on zawsze decydował w rodzinie, matka tylko była? można pojechać na wycieczkę, na kręgle, zwiedzić coś.. kilka propozycji, planów, córka sobie przemyśli to nabierze na coś ochoty.
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 22:34
            Zawsze to ja jej cos proponowalam ale wszystkie moje propozycje byly na nie lub nie wiem.Corka odpowiadala ze chce siedziec w domu i zebym dala jej swiety spokoj.Odnoszilam wrazenie ze chce siedziec sama.Kiedy miala ochote to przyszla i sama zaproponowala zebysmy zagraly w monopol.
            • rurek00 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 11:19
              >> Zawsze to ja jej cos proponowalam ale wszystkie moje propozycje byly na nie lub nie wiem.Corka odpowiadala ze chce siedziec w domu i zebym dala jej swiety spokoj.Odnoszilam wrazenie ze chce siedziec sama.Kiedy miala ochote to przyszla i sama zaproponowala zebysmy zagraly w monopol. <<

              No i co w tym złego, że chce siedzieć w domu i mieć święty spokój? Widocznie tego akurat potrzebuje. A jak byliście małżeństwem, to też w weekend koniecznie musiałaś "coś" z nią robić? Wyluzuj. Jeśli chce sobie posiedzieć u Ciebie, nawet sama w swoim pokoju, to daj jej to. U ojca nie ma swojego pokoju, a prawdę mówiąc dla nastolatki swój pokój to skarb największy. Niech sobie posiedzi u siebie, Ty w tym czasie poczytaj sobie książkę. Myślę, że doceni, że dajesz jej ten czas i sama do Ciebie przyjdzie, jak będzie chciała pogadać.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 19:15
                Bedac jeszcze malzenstwem to maz narzucal nam aby weekendy spedzac aktywnie,ja przez pewien czas robilam to co on nam zaproponowal a potem gdy nie mialam ochoty to nie jechalam z nim.Corka zawsze robila to co jej tata kazal tzn.jak nie jazda na rowerze,to wypad w gory,basen.Byl czas ze po wyprowadzce meza corka w weekendy siedziala w domu tak jak teraz to potem slyszalam pretensjie ze dziecko nie ma zorganizowanego czasu w weekend,ze moze bym sie wysilila bardziej.Zeby nikt nie pomyslal ze jest ze mnie jakas faszystka,ktora zneca sie tylko nad dzieckiem.
                • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 22:40
                  Corka zawsze robila to co jej tata kazal tzn.jak nie jazda na rowerze,to wypad w gory,basen.

                  A ja myślę, że po prostu są do siebie podobni pod tym względem, i być może pod kilkoma innymi - co może też sprawiać, że łatwiej im się dogadać. I łatwiej im spędzać czas, być może głównie na takim odmóżdżającym wysiłku fizycznym (moim zdaniem nic zresztą tak nie uzdrawia nerwów, jak kilkudniowa wędrówka z plecakiem . ;-) )
                  Ale być może- kiedy jest u ciebie - lubi jednak po prostu nic nie robić (czytaj: odpocząć od latania po górach z tatusiem), potem zaś zagrać w monopol.

                  Byl czas ze po wyprowadzce meza corka w w
                  > eekendy siedziala w domu tak jak teraz to potem slyszalam pretensjie ze dziecko
                  > nie ma zorganizowanego czasu w weekend,ze moze bym sie wysilila bardziej
                  Jedno przyjmij za pewnik: nic już nie musisz robić, żeby zadowolić pana męża - ani organizować dziecku aktywnego weekendu wbrew swojej i jej woli ani zaganiać ją na siłę do kościoła po to tylko,żeby się nie gniewał. Rób rzeczy, które chcesz robić i które sprawiają przyjemność wam obu. Możecie robić pizzę, nic nie robić i grać w monopol. Oraz oglądać bardzo głupawe seriale. Nic mu do tego, co robicie.
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:58
        Kiedy zaczyna sie do mnie tak odzywac mowie jej ze nie zycze sobie aby tak do mnie mowila wowoczas slysze "idz te zale wyplakiwac pod kosciol"i wiele opcji jak sedzic razem czas byly proponowane przezemnie jej,przewaznie slyszalam ze przychodzi tu odbebnic to co sad jej nakazal bo ja sie na to uparalam(mowa o2weekendach)Dzisiaj mialam dzien wolny i zaproponowalam jej zeby po szkole przyszla do mnie bo jestem w domu to odpowiedziala ze nie bo pozno konczy(koncyzla o 14:30)wiec powiedzialam ok.Wiem ze akurat zajec dodatkowych dzisiaj nie ma zadnych.Dopoki sama nie zechce spedzac czasu ze mna na sile nic nie zrobie.A rozwod nie mam zamiaru wnosic z winy meza jak juz wczesniej pisalam.Moze uwazacie mnie za wredna matke ale nigdy nie skrzywdzilam jej a to ze przez ostatni okres nie panowalam nad nerwami(kiedy maz sie wypropwadzil)to jest powod aby mnie okreslic jako wyrodna matka(slowami "wyrodna matka"okresla mnie corka)Jestem swiadoma jaki moj obraz macie o mnie,matka faszystka.
        • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:14
          mona540 napisał(a):

          > Moze uwazacie mnie za
          > wredna matke ale nigdy nie skrzywdzilam jej a to ze przez ostatni okres nie pa
          > nowalam nad nerwami(kiedy maz sie wypropwadzil)to jest powod aby mnie okreslic
          > jako wyrodna matka(slowami "wyrodna matka"okresla mnie corka)

          Ależ skrzywdziliście ją oboje z mężem - rozwaliliście jej dom i rodzinę. I nie ma dla dziecka znaczenia kto NA PRAWDĘ zawinił. Ty akurat obrywasz, bo jesteś słabsza i nie stanowisz dla dziecka silnego wsparcia.
          Poza tym nad nerwami nie panujesz nadal - huśtawkę emocji i bezradność widać w każdym Twoim wpisie. Nie jest to dziwne, ani godne potępienia zważywszy na sytuację.
          Ale powinien to być jakiś impuls do wzięcia się w garść i uporządkowania emocji. Dla dobra własnego, ale także dla dobra Twojego dziecka. Żebyś nie odbierała jej słów jako dokładnego odzwierciedlenia jej myśli. Bo ja je widzę jako krzyk rozpaczy.

          Na jej odpowiedź że nie ma czasu żeby do Ciebie przyjść powiedziałabym córce tylko: szkoda, bo ja chciałam bardzo pobyć z Tobą. I nie wracałabym do tematu. A następnym razem jak będziesz z nią rozmawiać przez telefon to powiedz miłym tonem: cześć, tu wyrodna matka, czy mówię z moją ukochaną córką? Niektóre problemy dobrze jest nauczyć się obracać w żart, zamiast brać je strasznie poważnie do siebie. Wtedy druga strona przestaje atakować kiedy widzi, że nie przynosi to spodziewanego skutku.
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:25
            Jestem swiadoma tego ze rozwalilismy jej ZYCIE i przez pol roku prosialam meza aby sie nie wyprowadzal i pomyslal o corce.Stwierdzil ze on jej to wszystko wytlumaczy i ze ona to zrozumie bo on tez nie wychowal sie w nie pelnej rodzinie i jakos to znosl.Wiec powiedzialam mu wtedy ze nie wszyscy ludzie sa tacy jak on silni i taka sytucje zniosa o wiele gorzej.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:31
              mona540 napisał(a):

              > Jestem swiadoma tego ze rozwalilismy jej ZYCIE i przez pol roku prosialam meza
              > aby sie nie wyprowadzal i pomyslal o corce.

              Wiesz, ta wypowiedź utwierdza mnie w narastającym przekonaniu, że w Twojej rodzinie rolę dwojga dorosłych i odpowiedzialnych osób przyjęli na siebie Twój mąż wraz z córką, a ty wzięłaś na siebie rolę dziecka..
              Przemyśl to.
    • koronka2012 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:45
      Po pierwsze - mam wrażenie, że rozpaczliwie szukasz sposobu, żeby tę sytuację uzdrowić jak najszybciej. Tak się nie da. Musisz przyjąć do wiadomości, że to potrwa bardzo długo,i po prostu dostosować się do sytuacji.

      Po drugie - masz IMO kiepską świadomość prawną - piszesz o szantażu męża, tymczasem fakt że córka mieszka z ojcem nie ogranicza ci władzy rodzicielskiej, masz ją nadal. Sąd ustala jedynie miejsce zamieszkania dziecka i tyle. Nie pozwalaj mężowi i córce grać na tej strunie. Załatw swoje sprawy tak jak planowałaś - rozwód z jego winy itd. Nie ulegaj szantażowi, bo i tak nie wyegzekwujesz od córki niczego, więc niczego nie tracisz. Nic ci nie da wyrok o kontaktach jeśli córka będzie nadal tak się zachowywać.

      Po trzecie - przy takiej agresji ze strony córki zmuszanie jej do spotkań z tobą jedynie podgrzewa atmosferę. Bądź mądrzejsza, przeczekaj. Najpierw porozmawiaj z nią spokojnie - o ile ci na to pozwoli - że ją kochasz, ale takie zachowania są nieakceptowalne. Że nie musi do ciebie przychodzić, jeśli nie chce - ale że masz nadzieję, że kiedyś do niej dotrze jak wygląda całokształt sytuacji. I tyle - jeśli zacznie się pieklić, po prostu odeślij ją do ojca. Nie możesz sobie pozwolić na to, żeby poczuła, że może ci wejść na głowę, bo oprócz obecnego syfu, podświadomie może tobą pogardzać, że jej na to pozwalasz. Nie wydzwaniaj, nie nalegaj. To trudne, ale to jedyny sposób który mi przychodzi teraz do głowy.

      Niech za tobą zatęskni, bo teraz każde spotkanie to kłótnia (nieważne kto ją prowokuje) i z pewnością nie będzie się do tego pchać. Daj jej czas żeby ochłonęła i zmądrzała.

      Po czwarte - czy córka jest świadoma obecności kochanki w życiu ojca i roli jaką odegrała?
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:00
        Tak corka zna ta osobe i wie odemnie ze wlasnie przez ta osobe maz sie wyprowadzil ale stwiedzial tylko ze tata ma prawo byc szczesliwy i ze jak nie ja to inna kobieta moze byc jego kolejna zona.Maz nadal wyjezdza z ta osoba w gory i corka o tym wie tak przypuszczam bo ona nie pisnie ani slowa na ten temat a ja jej nie wypytuje.Ona potrafi nawet w trakcie mojej rozmowy telefonicznej powiedziec do osoby z ktora rozmawiam zeby spadala i podsmiechiwac sie ironicznie,cos takiego mialo miejsce wczoraj gdy wracalam z nia od lekarza.Mnie zatkalo!Nie poruszam z nia tematu meza ani tamtej kobiety.Pozatym moze skrytykujecie mnie ale ja nie wydzwaniam za nia i czekam kiedy ona zateskni za mna ale widze ze idzie w zaparte.
        • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:24
          mona540 napisał(a):
          > Tak corka zna ta osobe i wie odemnie ze wlasnie przez ta osobe maz sie wyprowad
          > zil ale stwiedzial tylko ze tata ma prawo byc szczesliwy i ze jak nie ja to inn
          > a kobieta moze byc jego kolejna zona.
          Widzisz, sama robisz głupstwa. Mąż się nie wyprowadził przez tamtą panią, tylko przez Wasz kiepski związek. Spróbuj się wcisnąć między dwoje kochających się i ufających sobie ludzi? Nie da się!
          Druga sprawa, to nie powinnaś takich rzeczy mówić córce, o "tej pani, przez którą...". Córka jest za mała na pocieszycielkę, przyjaciółkę, a na pewno nie powinna być w tej sprawie. To jest duży błąd, który się mści na Tobie.
          Facet nie jest Twoją własnością, nic nie zmieni wyrok z orzeczoną winą, a raczej pogłębi Twoje problemy z kontaktem z córką.

          Lepiej się zajmij jakąś dodatkową pracą, czy zdobywaniem umiejętności, które zaowocują większymi pieniędzmi. Oboje marnie zarabiacie, Was nie stać na mieszkanie osobno, a musicie się jakoś z tym zmierzyć. Córka może się czuć gorzej, ale warto o tym porozmawiać, gdy zapyta o alimenty. Możesz powiedzieć, że mało zarabiacie z jej ojcem, że tak ma wiele osób, ale staracie się jej zapewnić możliwie najlepsze warunki i trzeba się rządzić takimi pieniędzmi, jakie się ma, bo pieniądze na drzewie nie rosną, tylko trzeba je zarobić, resztę tematu uciąć.

          > Maz nadal wyjezdza z ta osoba w gory i corka o tym wie tak przypuszczam bo ona nie
          > pisnie ani slowa na ten temat a ja jej nie wypytuje.
          Z czego on funduje te wyjazdy? Chyba że jeżdżą do rodziny? Jakoś mi się to nie składa w całość. Wyjazdy z pensji 2 tys. zł przy wynajętym mieszkaniu i córce na utrzymaniu? :-O
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:48
            Wiem ze wiele slow nie powinno pasc z moich ust i zaluje ich.To nie tak jak mnie ktos sterdzil maz intrygant i wredna corka a ja mam sie za swieta,to nie tak.Wiem doskonale kiedy popelnilam blad ale nigdy nikogo tak nie ponizylam jak teraz jestem traktowana ja.Pogubialam sie ale mam nadzieje ze to minie.Wiec dziekuje wszystkim za kazde slowo choc czasem niektore stawialy mnie do pionu ale to dobrze bo o to wlasnie mi chodzilo aby obce osoby spojrzaly na to z boku,wyrazily swoje zdanie!Wiec dziekuje wszystkim i z checia przeczytam nowe!Pozdrawiam Wszystkich!
            • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 20:01
              mona540 napisał(a):
              > Wiem doskonale kiedy popelnilam blad ale nigdy nikogo tak nie ponizylam jak te
              > raz jestem traktowana ja.Pogubialam sie ale mam nadzieje ze to minie.
              Znowu wpadasz w cierpiętniczy ton. Nie jesteś poniżana, zbierasz za swoje zachowanie i tyle.

              Powiedz córce, żeby przychodziła, kiedy ma ochotę, że jest zawsze mile widziana, że jej nie zmuszasz do spotkań i bądź konsekwentna, a sama się weź do roboty.
              Będziesz lepiej zarabiać, to i samopoczucie się poprawi, a córka też inaczej na Ciebie spojrzy.

              Zapytałem o te wyjazdy byłego męża z jego pensji i nie odpowiedziałaś. Ciekawi mnie też Twój budżet, piszesz o kosztach 500 zł, 420 alimenty, razem 920. Zostaje Ci z pensji 280 zł na jedzenie i inne koszty, a masz przecież telefon (bo dzwonisz!), masz komputer i internet(bo piszesz!). Jakoś mi się ten Twój budżet nie domyka, myślę, że trochę oszukujesz albo nie piszesz całej prawdy.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 20:22
              mona540 napisał(a):

              > Wiem ze wiele slow nie powinno pasc z moich ust i zaluje ich.To nie tak jak mni
              > e ktos sterdzil maz intrygant i wredna corka a ja mam sie za swieta,to nie tak.
              > Wiem doskonale kiedy popelnilam blad ale nigdy nikogo tak nie ponizylam jak te
              > raz jestem traktowana ja.

              Mona, nie możesz czuć się poniżana przez dwunastolatkę, przepraszam, ale gdzież proporcja? To nie jest dorosła, równoprawna z Tobą osoba. TY jesteś samodzielna i możesz podejmować decyzje, ona jeszcze nie.
              Zastanów się czy pozwoliłabyś tak się traktować obcej dziewczynce i wysłuchiwała steku różnych bzdur pod swoim adresem bez stanowczej reakcji i ucięcia sprawy? Córkę masz zapewniać o swojej miłości do niej, ale w momencie kiedy odpowiada Ci niegrzecznie, masz prawo powiedzieć, że Ci to nie odpowiada i że takim tonem nie będziesz z nią rozmawiała. Nie musisz się także przed nią tłumaczyć. Pewne sprawy musisz załatwiać wyłącznie z jej ojcem. A inne wyłącznie z córką.
              Jeśli on ją wciąga w sprawy dorosłych to jego problem.

              No i uporządkuj swoje emocje i uspokój nerwy. Musisz być silna. Nawet jeśli nie chcesz. Na rozprawie rozwodowej też powinnaś być chłodna i spokojna. Cokolwiek mąż by nie powiedział i jak by Cię nie próbował zdenerwować. Weź to pod uwagę.
      • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:04
        Najpierw porozmawia
        > j z nią spokojnie - o ile ci na to pozwoli - że ją kochasz, ale takie zachowani
        > a są nieakceptowalne. Że nie musi do ciebie przychodzić, jeśli nie chce - ale ż
        > e masz nadzieję, że kiedyś do niej dotrze jak wygląda całokształt sytuacji. I t
        > yle - jeśli zacznie się pieklić, po prostu odeślij ją do ojca.
        Moim zdaniem trudno znaleźć głupszą radę. Odesłać to może ciocia albo babcia - a nie mama czy tata. Oni mają kochać - a w takich chwilach mają po prostu kochać bardziej i chociaż raz zaprzestać nieustannego wychowywania i prawienia kazań.
        BTW: 12-latki w normalnych rodzinach też pyskują, a odsyła się je najdalej do drugiego pokoju...

        Po czwarte - czy córka jest świadoma obecności kochanki w życiu ojca i roli jak
        > ą odegrała?
        A nie, ta jest niemal tak samo głupia - bo jak mniemam, proponujesz uświadomienie dziecku, że to kochanka była przyczyną rozpadu rodziny. Po pierwsze to wciąganie dziecka w rozgrywkę między rodzicami, po drugie: to sprawa taty i niech tata się tłumaczy - zwłaszcza ze zdjęć z poprzednich wakacji.
        • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:16
          A ja ciągle mam wrażenie, ze w tym wszystkim jakoś nie ma miłości do córki. Jest urazona duma, jest chęć postawienia na swoim, ale nic ponadto.
          Poza tym nie Autorka jest wyjątkowo bezkrytyczna. Mąż to intrygant, córka jest wredna, nie rozumie sytuacji i jest interesowna - poszła do ojca, bo ojciec ma więcej pieniędzy. Ciekawe, ze poszła do ojca, u którego nie ma nawet własnego pokoju - i to juz nie budzi refleksji.
          Póki matka nie zastanowi się, dlaczego córka tak jej nie lubi i że to, niestety, moze nie byc tylko intryga ojca - nic nie da się zrobić.
          • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:42
            verdana napisała:

            > A ja ciągle mam wrażenie, ze w tym wszystkim jakoś nie ma miłości do córki. Jest
            > urazona duma, jest chęć postawienia na swoim, ale nic ponadto.

            No właśnie, też mam wrażenie, że autorka się stawia w roli głównej ofiary - opuszczonej i skrzywdzonej przez wszystkich..
            • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:59
              No dobra, to ja przytulam Monę- niechże się wypłacze - na forum albo przyjaciółce w realu. A potem trzeba dać sobie kopa i - przynajmniej przy dziecku:
              - nie pluć na eksa - popluć sobie na forum czy wyżalić się przyjaciółce
              - nie użalać się nad sobą - jw.
              - nie wciągać córki w sprawy dorosłych
              - nie obciążać dziecka poczuciem winy za swoje samopoczucie czy ogólną sytuację w rodzinie
              • 71tosia Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 21:41
                dziecko zwykle wybierze rodzica, u ktorego ma wiecej swobody, mniej dyscypliny, mniej obowiazkow - raczej normalne w tym wieku. I nie atakowałabym bym autorki az tak bardzo za to corka woli tate. W wielu rodzinach tak jest ze jedno z rodzicow jest bardziej 'od rozrywki' drugie od 'dyscypliny', jezeli to mama byla ta od obowiazkow, to naturalne ze bedzie mniej chetnie wybierana opcja po rozwodzie.
                Na pewno nie naciskalabym w tej sytuacji na powrot corki za wszelka cene, ale tez nie odpuszczala kontaktow. Zastanow sie co ona lubi, i staraj sie spedzac czas tak by bylo przyjemnie i mniej konfliktowo. Pytaj ja czesto co mysli o tym czy tamtym - to dobry sposob by uchwycic kontakt z dzieckiem, ona ma 12 lat i pewnie lubi byc trkatowana powaznie.
                Nie wciagalabym ja w sytucje miedzy rodzicami, chociaz 12 lat to na tyle duzo ze mozna chyba sobie pozwolic na szczera uwage, ze rozwod to nie byla twoja decyzja i ze tobie tez jest ciezko. Sytuacja gdy kompletne pomija sie temat rozwodu w rozmowach z nastoletnim dzieckiem nie jest dobra, bo daje dziecku wrazenie ze ten temat go nie dotycz i ze nikt nie liczy sie z jej uczciami.
    • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 09:59
      Po pierwsze: zacznij pisać po ludzku, stosuj znaki interpunkcyjne, tego się nie da czytać.
      Po drugie: wciągnęłaś córkę w swoje żale do męża za rozstanie. I za to własnie płacisz. Tak nie wolno.
      Po trzecie: rozstałaś się z mężem konfliktowo. Dlaczego nie dogadywaliście się w sprawie rozstania?k Kiedy są dzieci, pokojowe rozstanie jest priorytetem. Miarą miłości do dzieci w takiej sytuacji jest właśnie pokojowe rozstanie i maksymalne trzymanie dzieci poza tą sprawą.
      Po czwarte: córce wolno chcieć mieszkać z tym rodzicem, z którym jest bardziej związana. A jest bardziej związana z ojcem. Ja jej się nie dziwię, to co napisałaś o sobie, mnie by również wystarczyło, by woleć być z ojcem.

      Radzę tak:
      -Uporaj się w sobie z żalem do męża za rozstanie- to wolny człowiek i wybrał, jak wybrał. Najlepiej idź na terapię, ale przede zakoduj sobie to: ludzie są wolni- i mąż, i córka.
      - Zrozum, że walczy w Tobie Twoje zrujnowane poczucie wartości. Utrata męża przekłada Ci się na utratę córki- to nieporozumienie. Zobacz, jak sama rujnujesz swoje i Twoje wspólne życie z córką. Czas to wreszcie pojąć i solidnie przepracować.
      - Odetnij Wasze sprawy z mężem od spraw wychowawczych. Bądź z córką tylko dla córki, a nie- w załatwianiu waszych konfliktów. To co robisz teraz, jest niemądre.
      - Staraj się zrozumieć, że miejsce zamieszkania/przebywania dziecka nie powoduje, że tracisz dziecko ani że przestajesz być matką. Buduj relacje z córką na tym, co masz. A masz sporo.
      - Zamij się sobą, inwestuj w siebie. Masz naprawdę dobra okazję, więcej czasu dla siebie.
      - Nie odpowiadasz za postępowanie męża. Nie stosuj retorsji. Nie daj się wciągać w gierki. Co on robi, robi na własną odpowiedzialność.

      Generalnie: spuść z tego kotła napięcia. Masz nową rzeczywistość, i w nią inwestuj. Zniknie napięcie: córka zobaczy uśmiechniętą matkę, zechce utrzymywać kontakty. Buduj swoja wartość. Na sobie. Nie na mężu, czy na klęsce. Nie ma klęski, jest nowe rozdanie kart. Więcej wiary w siebie,
    • tully.makker Kopanie lezacego 22.03.13, 11:05
      To forum ma to do siebie, ze lubi obwiniac ofiare , widzialam mto tutaj juz 100 razy. Tak wiec odpowiedzi, ktore dostalas, wcale mnie jakos specjalnie nie dziwia, choc uznalabym cie za wielka twardzielke, gdybys po lekturze sie nie zalalamal kompletnie. Dletego ja bym ci jednak zaproponowala inne podejscie:

      1. Przede wszystkim, naturalne jest to, ze czujesz sie skrzywdzona przez meza. Nawet nieudane malzenstwo nie usprawiedliwia zdrady. Trauma znalezienia ukochanego mezczyzny w ramionach innej kobiety bedzie sie pewnie za toba ciagnac dlugo, choc uwazam, ze jak na to, co przeszlas, radzisz sobie doskonale. Ja bym przeprowadizla rozwod z winy meza, nawet jesli nie czujesz sie na silach, zbierz je. maz dazy do wybielenia sie w oczach wszystkich wokol, na czele z corka i pokazania cie jako tej zlej. Nie daj sie wciagnac w te pulapke. Nie daj siebie tez wsisnac, ze to niskie marzenia o zemscie - przeprowadzenie rozwodu tak, by odzwierciedlal stan faktyczny to tzw closure dla ciebie, a dla corki - po raz koleny na dluzsza mete - pokazanie, ze wybory zyciowe wiaza sie z konsekwencjami, a matka nie jest wycieraczka, tylko kobieta pelna stanowczosci i godnosci.
      2. To wspaniale, ze twoja matka jest po twojej stronie. Mimo ze corka teraz tego nie akceptuje, kiedys zrozumienie, ze to wlasnie jest rola matki - stac przy swoim dziecku w trudnych chwilach. nie daj sobie wcisnac poczucia winy z tego powodu.
      3. Z tego co piszesz wynika, ze po zaplaceniu alimentow jestes na granicy smierci glodowej - zastanow sie dobrze, ile mozesz placic i nie daj sobie wcisnac szantazem emocjonalnym, ze powinnas ploacic wiecej niz cie na to zwyczajnie stac.
      4. Jest dla mnie zupelnie oczywiste, ze twoj maz manipuluje corka, chcac zapewne wybielic sie w jej i we wlasnych oczach. Wciaganie dziecka w dyskusje o alimentach jest tu typowym przykladem. Nie zachecam cie, zebys szla tym torem, ale tez nie zachecam, zebys przegiela w druga strone, mowiac o ojcu tylko pozytywnie. Moj 20 letni syn powiedzial mi, ze najbardziej cenil to, ze uczciwie oddzielalam fakty dotyczace jego ojca od swoich opinii i ze zawsze czul, ze niezaleznie od tego jakie ja mam zdanie na temat jego ojca on mogl miec wlasne i czul ze mama to akceptuje.
      5. Myslisz ze corka sama wymyslila, ze np nikt cie nie bedzie chcial i ze nie ulozysz sobie zycia? 12-latka? Twoja corka jest poddawana systematycznemu praniu mozgu, ktore ma cie ponizyc w jej oczach. Miej tego swiadomosc i nie obwiniaj jej za to, co mowi, ale tez nie pozwol, by dzieko po tobie jezdzilo. stanowczosc i konsekwencja doskonale sie tu sprawdzaja.
      6. Porady bys np rezygnowala z chodzenia do Kosciola, bo corka nie chce isc uwazam za kuriozalne (zeby nie bylo, sama nie jestem wierzaca i do Kosciola nie chodze). Jesli takie sa twoje wartosci to realizuj je, na dluzsza mete zyskasz tym u corki wiekszy szacunek i uznanie. Jelsi corka nie chce isc z toba do kosciola, trudno, niech zostanie w domu i poczeka na ciebie. nie ma nic gorszego dla dziecka niz rodzic, ktory jest jak choragiewka na wietrze, zwlaszcza w kwestiach fundamentalnych, by przypodobac sie dziecku.
      7. Mysle, ze czas gdy rozwod dojdzie do skutku i tata zacznie ukladac sobie zycie z nowa pania, bedzie okresem powaznego kryzysu dla corki. badz przy niej, niehc wie, ze moze na ciebie liczyc, ze ja kochasz i zawsze bedziesz wspierac. Bo inaczej mloda moze naptrawde narobic glupstw, a tego mprzeciez nikt nie chce.

      Trzymaj sie. Przechodzisz ciezkie chwile, ale wierze, ze dasz rade.
      • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 11:20
        Absolutne NIE, Tully. Nakłaniasz ją do wojny, którą przegra. Zemsta zawsze trafia w mszczącego się. Rozwód z orzekaniem winy w tej sytuacji tylko oddali córkę od matki. Prawdopodobnie mąż w retorsji wystąpi o opiekę nad córką, i mu się to powiedzie, fakty bowiem wskazują na to, że niestety, ale jest dla córki lepszym ojcem, niż ona matką- wola dziecka w tym wieku też jest brana poważnie pod uwagę.
        Wina męża wcale nie musi zostać orzeczona, takie orzeczenie to rzadkość. Odejście nie oznacza winy, wreszcie tez to zrozum, bo siejesz często szczuciem do zemsty, niestety.

        Kobieta musi się pozbierać w sobie. Ona jest obecnie problemem. Ona sobie nie radzi z sytuacją i przelewa to na dziecko. A nie powinna. Musi dorosnąć do sytuacji.
        • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:02
          Odejscie nie oznacza winy - oczywsice ze nie, jestem za tym, zeby odchodzic z nieudanych zwiazkow. sama odeszlam od meza z powodu jego zdrady.

          Ale zdrada oznacza wine i to powazna, niszczaca drugiego czlowieka na wiele lat.

          Ja uwazam, ze na stan obecny corka powinna mieszkac z ojcem i ze wystapienie ojca o usankcjonowanie tego stanu jest jak najbardziej prawidlowe. Co nie wyklucza dobrych relacji z matka i ewentualnej zmiany tego stanu rzeczy jesli corka zmieni kiedys zdanie. Nad tym powinna Mona pracowac.

          I na koniec - IMHO oczekujesz od mony heroizmu - w tym sensie, ze powinna zapomniec o strasznych rzeczach jakie przezyla na pstrykniecie palcami, bo tego potrzebuje jej corka. Ja uwazam, ze mona powinna zadbac nie tylko o corke, ale przede wszystkim takze o siebie. nie bedzie w stanie dac wiele corce, jesli sama bedzie wrakiem. A posty na tym forum nie pomagaja jej, tylko dodatkow ja niszca, odmawiajac prawa do naturalnych i normalnych uczuc jakie przezywaja ludzie w takiej sytuacji.
          • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:10
            > Ale zdrada oznacza wine i to powazna, niszczaca drugiego czlowieka na wiele lat

            To jest li tylko Twój uraz. Zdrada może być powodowana rozmaitymi czynnikami i nikomu tego rozstrzygać na forum.

            Po pierwsze, niczego on Mony nie oczekuję, tylko-radzę. Radzę wziąć się w kupę. a to oznacza przerobić rozstanie z mężem na swój rachunek, POZA relacjami z córką. Dla siebie i dla córki. Nigdzie nie napisałam, że tylko dla córki, nie wkładaj wiec mi to w usta. Przeciwnie, napisałam, że ma się zająć sobą, popracować nad swoim poczuciem wartości itd, bo niestety, z tego, co tu pisze, wyłania się osoba bardzo słaba, chwiejna. bez własnego zdania, skłonna do obciążania swoim życiem córki.

            Normalne uczucia związane z rozstaniem z mężem, powinna przerabiać na swój rachunek, bez obciążania nimi dziecka. Tak postępuje osoba odpowiedzialna i kochająca dziecko. Tu nie ma z czym dyskutować.
            • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:20
              przerobić rozstanie z mężem na swój rachunek, POZA relacjami z có
              > rką.

              Zgadzam sie calkowicie. Nie wiem, dlaczego w takim razie zachecasz ja do rezygnacji z orzekania o winie meza, w imie relacji z corka. To jest osobna sprawa i jaka taka proponuje ja traktowac. A ze tatus-manipulant bedzie robil dziecku wode z mozgu, to i tak nieuniknione. A kiedys orzeczenie winy da jednak starszej juz pannie do myslenia.
              • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:32
                Czy Ty, Tully, czytasz uważnie? Napisałam, że W TEJ SYTUACJI. Sytuacji, kiedy już rozgrywka dzieckiem została wdrożona. I orzekanie o winie będzie dolewaniem do ognia tej rozgrywki. Tu pozostaje CAŁKOWICIE wygasić konflikt.

                Poza tym, orzekanie o winie jest złem. Nie ma winy jednostronnej. Wiem, że jesteś zafiksowana na orzekaniu winy, dlatego nie będę tego topicu ciągnęła z Tobą, wybacz.
                To jest rada dla autorki: nie brnąć w badziewie, zwane orzekanie winy.
        • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:49
          Nie byłam w stanie przeczytać wszystkiego, ale i tak przecieram oczy ze zdumienia. Jednym z zarzutów, jakie się stawia kobiecie po rozwodzie, jest nastawianie dziecka przeciwko ojcu. Ale czytałam juz bardzo dużo wypowiedzi kobiet, które robią wszystko, często wbrew sobie i wbrew faktom, żeby ochronić dziecko przed traumą utraty szacunku do rodzica. Wtedy kobieta robi wszystko, żeby nie obciążać dziecka, nie mówi o ewidentnych świństwach ojca, nie nastawia przeciwko, choć czasem serce jej się kraje, bo wie, że ojciec na przykład unika odpowiedzialności za dziecko, bardziej interesuje się nową rodziną. Bardzo często matka wręcz wybiela takiego ojca, byle dziecko nie cierpiało. Mimo to kobiety często są podejrzewane o nieczyste intencje. A tutaj?
          Mamy ewidentny przykład złego nastawiania ojca przeciwko matce, ale prawie nikt tego nie zauważa, nikt tego nie krytykuje. Dlaczego? Co to za mężczyzna, który nie reaguje, gdy dziecko poniewiera matką? Choćby nie wiem, jakie złe stosunki były między nimi, to powinien uczyć dziecko szacunku do OBOJGA rodziców!
          Hipokryzja posunięta do granic absurdu! Zdradził, odszedł, wystąpił o rozwód, przerzucił winę za swoją zdradę (tatuś ma prawo ułożyć sobie życie) na żonę, nie dba o to, by uczyć dziecko szacunku do matki, do dorosłych, a śmie krytykować żonę, że nie pilnuje, żeby córka poszła do kościoła??? Sam chodzi co tydzień do kościoła??? Jaki to daje dziecku przekaz???
          Rozumiem, że różnie się w życiu układa, ale nie można być takim hipokrytą. Jeśli nie uwiera go, jako gorliwego katolika, że zdradza i się rozwodzi, to jego sprawa, ale piętnować żonę, że ona nie jest w stanie zmusić córki do pójścia do kościoła???
          Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego przymykania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.
          A do autorki: mąż ma w jednym rację, córka kiedyś do Ciebie sama wróci, jak dojrzeje, zrozumie, że została zmanipulowana przez ojca. Musisz dać jej przekaz, że jesteś dla niej zawsze, że rozumiesz jej ból i pogubienie, że ją kochasz bezwarunkowo i ona zawsze może do Ciebie przyjść, ale nie masz zamiaru tolerować jej chamstwa, poniżania Ciebie, obarczania wyłączną winą. Nie naciskaj, nie zmuszaj, daj jej czas i powiedz o tym. I zapewniaj ją o swojej miłości tak często, jak to możliwe. Nie daj się wciągnąć w grę nienawiści.
          I nie rezygnuj z terapii, masz wiele do przepracowania.
          • aqua48 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:08
            sebalda napisała:

            > Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego przymyk
            > ania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.

            Sebaldo nikt tu nie przymyka oczu, tylko to nie ten "paskudny" ma problem, ale właśnie kobieta. I ona ma chęć zmiany sytuacji, tylko nie wie jak. Utwierdzanie jej w winie męża w niczym tej sytuacji nie zmieni, ona i tak czuje się sponiewierana - przez niego oraz córkę.

            > I nie rezygnuj z terapii, masz wiele do przepracowania.

            O to, to...
            • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:46
              Utwierdzanie
              > jej w winie męża w niczym tej sytuacji nie zmieni, ona i tak czuje się sponiew
              > ierana - przez niego oraz córkę.
              Co do meritum masz rację, ale nie do końca. Tu nie było nie tylko pokazania winy TAKŻE po stronie męża, ale wręcz wmawianie WYŁACZNEJ winy kobiecie. Że rozgrywa dzieckiem, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie, to on rozgrywa i robi to ewidentnie skutecznie, ale właśnie kosztem tego rozdarcia dziewczynki. Wmawianie ofierze, że jest winna, ba, wmawianie jej, że to ona jest tu najgorsza, jest skrajnie niesprawiedliwe, a na pewno nie jest konstruktywne, bo jak się ofierze wmawia, że przesadza, że pewnie zmyśla, że sama sobie jest winna, że rola ofiary jest wygodna, to się tym nie tylko nie pomaga, ale pogłębia problem. Wtórna wiktymizacja to się nazywa fachowo.
              Ja nie wiem, czy w tym malżeństwie była przemoc. Ale nie ufam ludziom, którzy innym wypominają niedobór bogobojności, a sami są sto razy gorsi. Nie podoba mi się nastawianie dziecka przeciwko drugiemu rodzicowi, nie podoba mi się niereagowanie, gdy dziecko pomiata drugim rodzicem. To są fakty i tego się trzymam.
              • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:35
                Jako żywo nikt tu nie przypisał jej wyłącznej winy, nie przesadzaj. Staramy się zwrócić jej uwagę na to, co ona może zrobić, niezależnie od męża.
                Nie wiemy, kto rozgrywa, i nie jest to chyba najważniejsze. Prawdopodobnie oboje rozgrywają. Ważne jest, żeby to skończyć. Ona ma szansę to skończyć. Niech to zrobi.
          • altz Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:18
            sebalda napisała:
            > Mamy ewidentny przykład złego nastawiania ojca przeciwko matce, ale prawie nik
            > t tego nie zauważa, nikt tego nie krytykuje. Dlaczego?
            Jasne, ze to jest złe, ale nie ma możliwości zmiany tego, dlatego nikt tego nie pisze i dlatego warto działać z drugiej strony i stąd są porady, żeby matka starała się przede wszystkim stanąć na własnych nogach, wtedy nie będzie się uwieszać na córce, córka inaczej na nią spojrzy i nie da sobą manipulować ojcu.

            Matka też niekoniecznie pisze o wszystkim. Napisałem, że nie domyka się jej budżet, a mam całkiem dobre doświadczenie w tym zakresie i potrafię to ocenić. Zostało to bez odpowiedzi, bo to jest widocznie trudne pytanie. Nie zdziwiłbym się, gdyby matka popijała albo wyszła jakaś inna ciekawostka.

            > Co to za mężczyzna, który nie reaguje, gdy dziecko poniewiera matką?
            Walczy o dziecko. Metodami godnymi potępienia, ale widać, że skutecznymi.

            > Hipokryzja posunięta do granic absurdu!
            Myślę, że w tym przypadku nie trafiłaś z tą hipokryzją.
            Pan nie jest w porządku, jeśli tak robi (a nie mamy tej pewności), ale też wyciąga rękę np. mówiąc, żeby matka odpuściła i nie nalegała, a z dzieckiem ułożą się stosunki.
            Matka zagrała nie fair, przeciwko mężowi i przeciwko dziecku, ograniczając im spotkania, zasłaniała się adwokatem, a przecież ma swój rozum i lepiej zna sprawę. To było obrzydliwe, nie dziwię się, że córka nie chciała się po tym do niej odzywać.
            Teraz będzie walczyć o orzeczenie winy i znowu przegra, ale jeszcze większą stawkę i zupełnie upadnie psychicznie.

            > Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego przymyk
            > ania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.
            Nie znasz się, nie było ataku, były sensowne rady, żeby nie naciskała, uszanowała córkę, starała się dogadywać na drodze pokojowej, nie metodą przemocy i popracowała nad sobą.

            > A do autorki: mąż ma w jednym rację, córka kiedyś do Ciebie sama wróci, jak doj
            > rzeje, zrozumie, że została zmanipulowana przez ojca.
            Niekoniecznie tak musi być. Tak się zdarza, ale nie zawsze. Może się okazać, że córka będzie chciała być silną osobą, jak ojciec i z tym będzie się utożsamiać, a do matki będzie czasami przyjeżdżać jak się przychodzi do biednej i jęczącej babci.
            • mona540 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 19:54
              Zeby nie bylo nie jasnosci ani nie popijam i nie nie stosuje zadnych innych uzywek!A co do moich wydatkow to pisalam wczesniej ze mieszkam z mama czyli koszty typu: oplaty i jedzenie sa dzielone na pol.
          • bez_przekazu Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 19:03
            podpisuje sie pod tym,co napisalas:)
            mysle, ze maz ma przewage intelektualna nad zona i dlatego tak manipuluje corka.
            to jeszcze dziecko,ale weszla w trudny okres dojrzewania.
            moim zdaniem matka powinna dac corce mozliwosc zamieszkania z ojcem, chociazby dla tego,zeby w przyszlosci umiala byc z mezczyzna. uwazam, ze to jest nawet teraz dla niej lepsze niz bycie z matka. a matka powinna caly czas ie nia interesowac i nie reagowac gwaltownie.
            co do szacunku- mysle,ze to jednak nie wina ojca,ze corka nie szanuje matki. szacunek u innych kazdy zdobywa sam, swoja postawa i stawianiem granic.ojciec nie ma tu nic do rzeczy.

            napisała:

            > A do autorki: mąż ma w jednym rację, córka kiedyś do Ciebie sama wróci, jak doj
            > rzeje, zrozumie, że została zmanipulowana przez ojca. Musisz dać jej przekaz, ż
            > e jesteś dla niej zawsze, że rozumiesz jej ból i pogubienie, że ją kochasz bezw
            > arunkowo i ona zawsze może do Ciebie przyjść, ale nie masz zamiaru tolerować je
            > j chamstwa, poniżania Ciebie, obarczania wyłączną winą. Nie naciskaj, nie zmusz
            > aj, daj jej czas i powiedz o tym. I zapewniaj ją o swojej miłości tak często, j
            > ak to możliwe. Nie daj się wciągnąć w grę nienawiści.
            > I nie rezygnuj z terapii, masz wiele do przepracowania.
          • morekac Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 21:14
            Choćby nie wiem, jakie złe stosunki były między nimi, to powinien uczyć dziecko szacunku do OBOJGA rodziców!
            Hipokryzja posunięta do granic absurdu! Zdradził, odszedł, wystąpił o rozwód, przerzucił winę za swoją zdradę (tatuś ma prawo ułożyć sobie życie) na żonę, nie dba o to, by uczyć dziecko szacunku do matki, do dorosłych, a śmie krytykować żonę, że nie pilnuje, żeby córka poszła do kościoła??? Sam chodzi co tydzień do kościoła??? Jaki to daje dziecku przekaz???

            Właśnie dlatego, że sporo namieszał osobiście, będzie się wybielał i twierdził 'a bo to zła kobieta była'. Bo inaczej musiałby przyznać, że jego zachowanie jest przynajmniej niewłaściwe, delikatnie rzecz ujmując.

            Niezależnie od wszystkiego nastolatki są bardzo wyczulone w tej kwestii - i moim zdaniem tatuś strzela sobie w stopę. Ale to wyłącznie jego problem, nie autorki wątku.
            Natomiast sam rozwód wyzwala mnóstwo negatywnych emocji po obu stronach - pamiętam, jak wuj z ciotką się rozwodzili - prania brudów było na całą rodzinę, ciągali się po sądach przez kilka lat... Minęło kilka lat - i w sumie utrzymują ze sobą całkiem przyzwoite kontakty, a dorosłe już dzieci mają dobry kontakt z obojgiem rodziców (i też dzieci zostały pod opieką ojca). A oboje mieli za uszami, oj mieli.

            Co to za mężczyzna, któr
            > y nie reaguje, gdy dziecko poniewiera matką?
            Jedno ale: niezależnie od tego, czy nastawia, czy nie (mógł po prostu kilka razy chlapnąć nieco bzdur usiłując chociażby usprawiedliwić się przed dzieckiem i przed sobą samym) - większość tego poniżania zachodzi wtedy, kiedy dziecko jest samo z mamą - więc tutaj ewentualne granice powinna stawiać mama. Powinna się zresztą nauczyć stawiac granice = o córce, i eksmężowi , i kotu... I jeszcze jedno - 12-latki bywają trudne i pyskate same z siebie.
        • batka.makatka00 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:27
          Czytam jakby fragment mojego życiorysu. Zaskakuje mnie aż tyle negatywnych emocji w komentarzach i u Autorki, a większość skoncentrowane na JA. Ja zostałam skrzywdzona, mną się pomiata, ja się zemszczę, mnie nie szanują. Przepraszam z góry za to co napiszę- popier...Wam się priorytety, moje drogie. Każdy z nas ma prawo układać sobie życie według własnych reguł ale nie kosztem innych, szczególnie własnych dzieci. Trauma jaką przeżywa, Mono, Twoja córka jest niewyobrażalna. Dziewczyna wrzeszczy o pomoc, do Ciebie, do matki. Jest wściekła, bezradna i totalnie zagubiona bo właśnie, jakbyś przypadkiem zapomniała to przypomnę - rozpirzyliście (wy rodzice) jej świat. Złość kierowana jest zwykle w takim przypadku do osoby bliższej, na zasadzie znanej w psychologii, że dziecko jeżeli nie kocha rodzica to nigdy mu nie powie: nienawidzę cię.
          Co masz robić Mono? Ano nic poza tym, że kochać swoje dziecko, mądrze i ...zadbać o siebie. Pamiętaj, że córka i tak za kilka lat będzie miała swoje życie a Ty? Zasada szczęśliwa matka - szczęśliwe dziecko tyczy nie tylko okresu przedszkolnego. Bądż cierpliwa i konsekwentna.
      • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:33
        To, czy autorka chce się rozwieść z orzeczeniem winy czy nie - to jest wyłącznie jej sprawa. Jak jej to potrzebne to niech próbuje a jak jej niepotrzebne to odpuszcza.
        I nie jest sprawą postronnych za nią decydować i narzucać co ma czuć lub nie czuć.
        Co do zdrady to mąz ją zdradza -o ile dobrze doczytałam - już od kilku lat. Więc nie ze zdradą nie umie się oswoić tylko z tym , że ten bezczelny mąż jednak odszedł, choć żona akceptowała długo życie w trójkącie.
        Rozgrywki mąż - żona to ich sprawa. Mogą sie napieprzac do końca życia.
        O ile trzymają z dala od tego dziecko.
        A tutaj nie ma strefy spokoju dla dziecka. Oboje rodzice dzieckiem chcą załatwić rozgrywki między sobą. Autorka chciała ograniczyć kontakt ojca z córką wyznaczając mu ścisłe terminy wizyt (choć przy 12-latce wiele spraw można zostawić decyzji dziecka co ono woli) a mąż w odwecie przekonał corke do mieszkania z nim i robi matce czarny PR. Tak nie wolno.
        Do tego matka nie potrafi tego ogarnąć, żali się że ona od męża brała 300zł alimentów a mąż od niej bierze 420 chociaż ona mniej od niego zarabia... Toż nie wystarczy się żalić, trzeba jeszcze umieć w sądzie wykazać niesprawiedliwość i brak proporcji, trzeba się było upomnieć od męża o więcej, itd itp. Trzeba rozważnie działać by tę rzeczywistośc zmienić. Samo to, że 12-latka pyszczy do matki a matkę "zatyka" i boi się odezwać albo chlipie i przeżywa to (nastolatkowie bywają wredni-trzeba mieć tego świadomośc jak się jest rodzicem i podchodzić do tego stanowczo i z dystansem) świadczy, że matka jest skupiona na swoim wnętrzu i na ten moment uraża ją wszystko. Matka musi wzmocnić siebie, zdystansowac się, spojrzeć na sytuację z boku. Wszyscy to mówią.
        • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:06
          Autorka chciała ograniczyć kontakt ojca z córką wyzna
          > czając mu ścisłe terminy wizyt
          Może nie wiesz, ale w polskim prawodawstwie rozwodowym to jest norma. Autorka zresztą pisała, że tak jej doradził adwokat. W pozwie chyba zawsze jest taki punkt: uregulowanie spotkań z rodzicem, z którym dziecko nie mieszka i często jest to taki właśnie wymiar, adwokat pewnie poszedł gotowcem.
          > Do tego matka nie potrafi tego ogarnąć, żali się że ona od męża brała 300zł ali
          > mentów a mąż od niej bierze 420 chociaż ona mniej od niego zarabia.
          Autorka napisała o pieniądzach dokładnie w innym kontekście. Że to córka "żali się", że matka daje z mało pieniędzy, podczas gdy de facto daje więcej, niż dawał więcej zarabiajacy ojciec. Czyli to ojciec mówi córce, jak matka mało daje, bo nie sądzę, żeby matka się chwaliła córce, ile daje.
          Samo to, że 12-latka pyszczy do
          > matki a matkę "zatyka" i boi się odezwać albo chlipie i przeżywa to (nastolatko
          > wie bywają wredni-trzeba mieć tego świadomośc jak się jest rodzicem i podchodzi
          > ć do tego stanowczo i z dystansem) świadczy, że matka jest skupiona na swoim wn
          > ętrzu i na ten moment uraża ją wszystko
          Kurcze, jak kobieta napisała, że daje krótkie komunikaty i czegoś wymaga, to źle, nie daje dziecku przestrzeni, jak nie reaguje na poniżanie ze strony swojego dziecka (jak ma reagować tak w ogóle?), to rozmemłana i mało stanowcza. Czytałyście, jak to dziecko mówi do tej matki? Nie sądzę, żeby 12-latka tak sama z siebie wymyślała, o tym menelu, ktory by nawet matki nie chciał, to jakaś masakra, to nie jest zwykłe pyskowanie, to dręczenie. Mnie by też zatkało, gdyby córka tak do mnie powiedziała, a matkę ciężko teraz oskarżać o to, że tak sobie sama wychowała córkę, bo ewidentnie w tym domu zawsze więcej miał do powiedzenia ojciec, a teraz to już w ogóle on zawładnął tą nieszczęsną dziewczynką i to raczej jego należałoby rozliczyć z jej wychowania, a nie matkę.
          Jak matka ma reagować stanowczo na takie odzywki, ciekawa jestem. Jedyne co może zrobić, to powiedzieć stanowczym tonem, że nie życzy sobie takiego traktowania. Co córka w odpowiedzi na to zrobi? Roześmieje się matce w nos. Bo tak się nauczyła matkę traktować, skoro tatuś to robił od zawsze, a dodatkowo teraz tatuś mówi najgorsze rzeczy na matkę.
          • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:15
            No i co z tego wywodu autorka wyniesie? Że jesli byla ofiarą w małżeństwie to nadal ma rozkładac ręce i żyć w poczuciu krzywdy wieszając wszelkie psy na złym mężu i złej córce bo sama przeciez była bezwolną istota która nic nie może.

            Znowu starasz się upiec cudzą pieczeń na czyimś ogniu, bo i w tym wątku "bronisz" siebie, swojej postawy w związku i stosunku do Twojego męża którego nie znosisz, ale od niego nie odejdziesz. A jakby on odszedł - to tez byś wyłącznie na nim psy wieszała nie zauważając, że układy w związku tworzą dwie osoby a nie jedna...
              • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:57
                Ja może znowu dam świadectwo dziecka rozwiedzionych rodziców, skłóconych i zupełnie do siebie nie pasujących;)
                Wielokrotnie byłam oskarżana przez jednego ze swoich rodziców, że się źle odnoszę (odzywki i zachowanie córki Mony są dość delikatne przy moich, ale pewnie miałam gorszą sytuację;)), że jestem manipulowana, itd. Te oceny Mony, że córka jest "podła", że chce "poniżyć", "wylewa wiadro pomyję itd. to dla mnie stały repertuar, którym kiedyś byłam raczona. Wtedy może i to mnie w poczucie winy wpędzało, dziś może czuję tylko wściekłość albo beznadzieję tamtej swojej sytuacji... Faktycznie nigdy nie byłam namawiana przez drugiego rodzica do "złego" traktowania tego "poszkodowanego"! Nigdy nie byłam manipulowana, jeśli przez kogoś manipulowana, to raczej truta niezrównoważeniem emocjonalnym przez tego "poszkodowanego" rodzica (no, jakby nie było to właśnie Mona jest tą strona niezrównoważoną emocjonalnie i musi pozostawać pod opieką psychologa - nie piszę o tym w kategorii jej winy, ale żeby zwrócić uwagę, że to dla dziecka ważna sprawa - emocje i stan psychiczny rodzica). Ludzie, wszystko w życiu ma swoją przyczynę! Dlaczegoś ta córka tak się zwraca do tej matki - jej wypowiedzi są infantylne (jak ta o menelu) - bo to jeszcze dzieciak, mają matce dopiec, więc podejrzewam, że zwyczajnie ta matka musiała "dopiec" dziecku (pewnie to był cały proces...).
                Czemu tak myślę? Bo myślę, że muszą być jakieś przyczyny:
                1) że córka wybrała mieszkanie z ojcem, mimo gorszego standardu mieszkania (brak własnego pokoju - w zasadzie bardzo duży argument dla nastolatki na nie - nawet ciężko zaprosić koleżanki na pogaduchy...),
                2) z jakiegoś powodu Mona pisze, że dziecko jest/było bardziej związane z ojcem... Nie oszukujmy się, że jeśli Mona pracuje do 18 h, a mąż do 16 h, to nie jest to taka przepaść czasowa, by 12-latka była związana tak radykalnie tylko z jednym rodzicem. To musiał być jakiś długi proces, nie od jesieni, nie od roku. Tego tematu w zasadzie Mona w ogóle nie porusza.
                3) Z tego co rozumiem, córka wie o kochance ojca i jakoś to nie zmieniło jej uczuć. Bo ta kochanka nie zmieniła uczuć pomiędzy ojcem i córką, w zasadzie dlaczego miałaby zmienić? Z tego też wnioskuję, że córka od dawna widziała, że małżeństwo rodziców to jakaś fikcja.
                Jeśli faktycznie dziecko kogoś kocha, będzie chciało z nim być. Tak jak z kochaną matką, ojcem, babcią. Zmanipulować nie da się na poziomie uczuć dziecka, jego emocji do kogoś. Możnaby pewnie zmanipulować tę córkę czasowo jakimiś perfidnymi kłamstwami, których nie dałoby się sprawdzić (jakieś ekstrema - typu: matka wyjechała, powiedziała, że nigdy Cię nie kochała i nie wróci...). Uczucia do kogoś nie rodzą się na podstawie opowieści, że ktoś - matka jest dobra/ zła. Dziecko samo wie, czy ta matka jest DLA NIEGO dobra czy zła.
                Jeśli dziecko jest faktycznie związane z obojgiem rodziców i wierzy w ich związek (ciekawe, czy Mona by potwierdziła, że dla córki to małżeństwo to od dawna fikcja?) to każda ich kłótnia/sprzeczka będzie w nie godzić. Celem będą dla niego jak najlepsze relacje rodziców. Tu tego nie widzę... Moje znacznie młodsze dziecko samo mi zwracało uwagę, że "patrzę na tatę złym spojrzeniem", albo "niemiłym tonem coś mówię". No i nie mogę tak robić;)
                • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:19
                  Zmanipulować nie da się na poziomie uczuć dziecka, jeg
                  > o emocji do kogoś. Możnaby pewnie zmanipulować tę córkę czasowo jakimiś perfidn
                  > ymi kłamstwami, których nie dałoby się sprawdzić (jakieś ekstrema - typu: matka
                  > wyjechała, powiedziała, że nigdy Cię nie kochała i nie wróci...). Uczucia do k
                  > ogoś nie rodzą się na podstawie opowieści, że ktoś - matka jest dobra/ zła. Dzi
                  > ecko samo wie, czy ta matka jest DLA NIEGO dobra czy zła.

                  Gdybym nie widziala trzech pprzykladow, o ktorych pisalam wczesniej, na wlasne oczy, to pewnie bym sie pod tym podpisala. Ale niestety widzialam to, co widzialam i moge stwierdzic z cala odpowiedzialnoscia, ze jest to mozliwe. Dodam, ze naprawde trudno jest sie zorientowac - w jednym przypadku ja sama, jako czlonek rodziny, dalam sie nabierac przez lata, ze to matka jest 100% zla, a ojciec krysztalowy. Dziecko tez przez lata - ale do czasu - wierylo w to swiecie.
                  • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:40
                    "dalam sie nabierac przez lata, ze to matka jest 100% zla, a ojciec krysztalowy. Dziecko tez przez lata - ale do czasu - wierzylo w to swiecie."

                    Ale, czy to była sytuacja, że matka była bardzo dobra dla dziecka, miała z nim silną więź, robiła wszystko co najlepsze dla dziecka, a mimo tego dziecko uważało, że jest ona dla niego zła, bo ojciec mówił dziecku, że matka jest dla niego złą matką? Jakoś zupełnie nie mogę sobie tego wyobrazić.
                    Może chodziło, że matka była przedstawiana jako "zła" w stosunku do osób trzecich, ojciec opowiadał o niej zmyślone historie i dziecko nie wierzyło, że jest dobrą osobą. Można być przecież do pewnego stopnia np. złodziejem, oszustem i nie płacić podatków, ale jednocześnie być dobrym rodzicem (no, może nie wzorem moralności, ale to pojęcie względne;)).
                    Tak jak przy rozwodzie - ktoś kogoś przestaje kochać, chce zabrać cały wspólny majątek, toczy niehonorowe batalie w sądzie etc., ale dla dzieci nadal może być najlepszym rodzicem.
                    • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:15
                      Paris, z całym szacunkiem, wiem, że piszesz, kierując się swoimi doświadczeniami, masz do tego prawo, ale nie musi być zawsze tak, jak u Ciebie, nie zawsze dziecko potrafi bezstronnie ocenić rodziców. Ja bym nawet stawiała tezę, że częściej właśnie tego nie umie. I najczęściej dopiero jak dorośnie, zmienia zdanie, więcej rozumie, dochodzi prawdy. Dziecko bardzo łatwo zmanipulować, stawiasz tezę, że trudno, a ja stawiam tezę odwrotną. W momencie rozwodu dziecko na ogól odwraca się od rodzica, którego obwinia o spowodowanie rozwodu. I ten rodzic, który umie przedstawić sprawę tak, że to ten drugi zawinił, jest wygrany.
                      Ja zrozumiałam, że tutaj sytuacja się zaostrzyła (i zachowania dziewczynki pogorszyły), gdy matka postawiła sprawę ustalenia kontaktów. Ojciec się przeciwstawił i prawdopodobnie wtedy zmasował atak na matkę, w wyniku czego córka przeniosła się do niego, co sprawiło, że wtedy on mógł już dowolnie nią manipulować.
                      Dzieci są bardzo naiwne, ale też okrutne. Nie lubią słabszych:(
                        • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:20
                          I nie chodzi mi o rozstrzyganie przez dziecko bezstronne, czyja wina, że jest rozwód. Chodzi mi o to, że dziecko wie, kogo kocha, kto je kocha. To wiedzą chyba nawet niemowlaki:) A może się zagalopowałam;)
                        • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:28
                          > E tam, dzieci lubią tych, co ich lubią:)
                          > To jak w życiu - lubimy tych, co nas lubią, nie lubimy naszych wrogów:)

                          Może w stosunku do osób spoza rodziny, ale rodziców dzieci z reguły kochają oboje, tylko odwracają się od tego, które jest niesprawiedliwe, które obwiniają o rozwód, od zbyt surowego, od agresywnego.
                          Piszesz tak, jakbyś sugerowała, że autorka swojej córki nie kocha, nie lubi, która jest jej wrogiem. Przepraszam Cię, ale uważam, że masz za mało danych, by tak pisać.
                          Dla mnie autorka jest tym bardziej przekonująca, że się ciska się, gdy jest tutaj krytykowana, broni swoich racji, tłumaczy się, ale nie obraża, nie atakuje krytykujących. A takich przykładów mieliśmy wiele na tym forum, dla mnie to jest rodzaj weryfikacji prawdomówności i postawy autora/ki.
                          • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:32
                            Moje zycie legnie w gruzach, jak tak będę tu sterczeć na forum;)))) To ciekawa kwestia z tym kochaniem rodziców... Muszę spytać jakiegoś psychologa od rozwoju dzieci, czy możliwe, żeby dziecko było totalnie na nie, jeśli rodzic je kocha i żeby dziecko do niego nie lgnęło... Ale córka wybrała ojca, i sama Mona pisze, że miała/ma z nim lepszy kontakt. Jakaś tego przyczyna musi być...
                            • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:42
                              Sebalda napisała : " tylko odwracają się od tego, które jest niesprawiedliwe, które obwiniają o rozwód, od zbyt surowego, od agresywnego."

                              Czyli tak piszesz w sumie jak ja:) Bo ja piszę, że się odwracają od niekochającego rodzica, a Ty, że od niesprawiedliwego, zbyt surowego, agresywnego. Jakoś miłość właśnie jest zaprzeczeniem agresji, niesprawiedliwości, surowości. No chyba, że to miłość Starego Testamentu, ale my już po Chrystusie rodzeni:)
                              • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 16:03
                                Paris, ale sprytnie wyrzuciłaś jeden z powodów, ktory tutaj, moim zdaniem, właśnie zachodzi: obwiniają za rozwód:) A sama przyznasz, że w tej kwestii dziecko można zmanipulować. I chodziło mi też o to, że dzieci zawsze rodziców kochają (ile było wątków o toksycznych matkach, od których nie potrafią się odciąć córki?), tylko mogą przejściowo się odwrócić. I co do powodu tego odwrócenia często mogą zachodzić przyczyny zewnętrzne, nie brak miłości danego rodzica, ale na przykład to, że dany rodzic więcej wymaga albo go nie stać na drogie prezenty dla dziecka, podczas gdy tego drugiego stać. To, o czym pisała Tully: matka wymaga, ojciec pobłaża, to wbrew pozorom nie jest bez znaczenia. Szkoda, że nie wypowiadają sie tutaj dziewczyny, które po rozwodzie nie mogły się porozumieć z dziećmi, bo te u taty mogły grać godzinami na komputerze, a u mamy musiały odrabiać lekcje.
                                Ja rozumiem Twoj punkt widzenia, Paris, ale za dużo już różnych historii czytałam i wiem, że z dziećmi często jest bardzo różnie. I mam wrażenie, że autorka kocha córkę, że nie pytała, jak rozegrać w sądzie sprawę, żeby odzyskać opiekę nad córką, ale tak po ludzku zwierzyła się z problemu i prosiła poradę, bo cierpi z powodu odrzucenia przez własne dziecko. Kompletnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to musi potwornie boleć:( Mnie by chyba serce pękło.
                • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:41
                  Własnie mi się skojarzyło z rozmową ktorą przed chwilą mialam: dzwoni znajoma - od lat przybierająca pozę ofiary w kontaktach z otoczeniem a szczegolnie własnym mężem.
                  Gadamy o tym i owym a ona wspomina jak to kiedyś dzialała społecznie i tyyyyyle się narobiła a teraz to nic z tego nie ma (nie dostrzega, że dzialała SPOŁECZNIE z własnej woli i chęci i była to wtedy dla niej ważna idea i cel-sens i powód do wyjścia z domu i poznania nowych ludzi, a jesli chciała działac dla zysku to nie musiała działać społecznie tylko umówić się z góry na ten zysk), i teraz pretensje do innych którzy z nią działali wtedy a też nic z tego nie mają, że oni przeciez nie przejmowali się sprawą tak bardzo jak ona...ona się najbardziej przejmowala, najbardziej działała, więc najbardziej nic z tego nie ma.
                  No dobrze, jakoś zmieniłam kierunek rozmowy by nie poszedł w kierunku jej użalania się nad sobą i epatowania się pozą ofiary, tylko pokazałam jej zalety tego że sama wtedy tak chciała i jednak miała z tego sporo przyjemności.
                  Gadamy dalej : mają 3 kocice w domu na wsi. Za chwilę pokażą się młode kocięta i -x3 czyli może być i 20 kociąt do rozdania i proszenia się ludzi by wzięli....Trudno wykonalne.
                  Znajoma syczącym głosem mówi że jej mąż (ten zły) znowu potopi część nowonarodzonych kociąt -w domyśle taki nieczuły i okrutny człowiek!-oto jeden z licznych dowodów!z kim ja biedna muszę żyć!!
                  A wiem, że jej mąż już kiedyś wspominał żeby kocice zawieźć do weterynarza bo dla niego jest to trudne mordowac te kocięta (tak jak to zawsze było na wsi) ale wiadomo że takiego tłumu małych nie sa w stanie trzymac w domu więc je selekcjonuje ale ma już tego dość. Ich córka chce kocice w najbliższym czasie wysterylizować -
                  a tu niespodzianka bo Znajoma jest przeciwna temu no bo jak to robić kocicy takie rzeczy, jak ta córka może! i zniesmaczona, że przecież dawniej na wsi kocice same jakoś się chowały, nie musiały mieć karmy kupowanej tylko jadły myszy, chodziły daleko od domu, była "naturalna" selekcja gdy nie wracały (lis je zjadł, lub wpadały pod samochód).. a corka przesadza z tym że tyle pieniędzy na koty wydaje i do tego nie da sobie nic powiedzieć jak przeciez matka wie lepiej, z dziada pradziada koty jadły resztki ze stołu i "dobrze było"...
                  I tak w kółko na każdy temat : mąż jest zły bo robi ciągle z kotami tak jak dziady i pradziady, córka jest zła bo chce robić nowocześnie...
                  Dobra jest więc tylko ta znajoma - dalibóg nie wiem dlaczego - czy dlatego, że wszystkich wokoło się czepia i to im wady wytyka a sama nie przedstawia ŻADNEGO sensownego rozwiązania sytuacji-więc i za nic nie musi brać odpowiedzialności ani tym samym przypisywać sobie domniemanej "winy" z tego działania?
                  Ufffffffff....... niereformowalna.

                    • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:00
                      Zawsze jest akcja szukania domów dla kociąt.

                      Zdumiewa mnie to jej rozdwojenie jaźni:
                      mąż zabija małe kotki tuż po urodzeniu wiedząc że nie jest w stanie tylu rozdać - "patrzcie jaki on jest zły człowiek! "
                      Z poprzednich miotów jedna z kocic urodziła martwe kocięta i tylko jedno przeżyło, córka zaopiekowała malca i jest kociczka mala i chorowita ale żyje - "byle jaka ta kotka, po co ją ona opiekowała? lepiej było odbyć!"

                      Nie wiem, czy Znajoma samej siebie nie słyszy?
                  • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:06
                    Bardzo ciekawa historia, Foringee, tylko czego dowodzi w kontekście tego wątku? Jak masz do czynienia z głupią kobietą (z Twojego opisu faktycznie głupia), to znaczy, że WSZYSTKIE ofiary są głupie, same się proszą, są niereformowalne, epatują, wykorzystują??? Przecież to niedorzeczne.
                    Ja wiem, że w społeczeństwie jest bardzo słaba tolerancja dla osób, którym się z jakiegoś powodu nie wiedzie, do pokrzywdzonych, do ludzi mało zaradnych. Ale wrzucanie ich do jednego wora jest niesprawiedliwie i głupie, a często bardzo krzywdzące, sorry.
                    • differentview Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 07:53
                      sebalda napisała:

                      > Bardzo ciekawa historia, Foringee, tylko czego dowodzi w kontekście tego wątku?
                      > Jak masz do czynienia z głupią kobietą (z Twojego opisu faktycznie głupia), to
                      > znaczy, że WSZYSTKIE ofiary są głupie, same się proszą, są niereformowalne,
                      > epatują, wykorzystują??? Przecież to niedorzeczne.

                      mysle, ze czesto; o wiele czesciej niz myslimy; nie powiedzialabym glupie ale jakos slepe- to znaczy nie widza zwiazku przyczynowo skutkowego wlasnych zaburzonych sposobow myslenia i reagowania a tym co je spotyka; to nie ich wina oczywiscie; po prostu tkwia w schemacie, z ktorego nie potrafia a po czescie tez nie chca sie wyzwolic- brzmi niedorzecznie ale wlasnie tak czesto bywa, ze czlowiek sprowadza na siebie nieszczescie z premedytacja z potem pol zycia lamentuje jak zostal skrzywdzony
                      a propos autorki watku to nie mam zaufania do rodzicow, ktorzy twierdza, ze ich dziecko daje soba manipulowac; czesto dziecko jest o wiele madrzejsze i wiecej widzi niz opetany wlasna krzydwa rodzic; powiedziec komus, ze jest manipulowany to jakby mu powiedziec, ze nie do konca jest poczytalny, nie szanowac jego uczuc;
                      a jesli chodzi o orzekanie o winie to ja uwazam, ze ludzie sa wolni i maja prawo odejsc od partnera i z takim nastawieniem nalezy traktowac kazdy zwiazek- ze jestesmy razem bo oboje chcemy a jak ktos juz nie chce to ma prawo odejsc i mozna sie tylko z tym pogodzic a nie oskarzac o jakas wine; bo np to, ze ktos sie odkochal albo pokochal kogos innego to jest wina?
                      • foringee Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 14:15
                        > mysle, ze czesto; o wiele czesciej niz myslimy; nie powiedzialabym glupie ale j
                        > akos slepe- to znaczy nie widza zwiazku przyczynowo skutkowego wlasnych zaburzo
                        > nych sposobow myslenia i reagowania a tym co je spotyka;

                        no właśnie:) i tak na marginesie tym bardziej przedpiszczyni potwierdza tezę, że określa "głupia kobieta" i odcina się, od tego w czym sama latami tkwiła i ręcami i nogami się broniła przed zmianą swojego schematu..

                        > scie; po prostu tkwia w schemacie, z ktorego nie potrafia a po czescie tez nie
                        > chca sie wyzwolic- brzmi niedorzecznie ale wlasnie tak czesto bywa, ze czlowiek
                        > sprowadza na siebie nieszczescie z premedytacja z potem pol zycia lamentuje ja
                        > k zostal skrzywdzony