Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co robic?

25.03.13, 16:04
Witam, zalozylam juz taki watek na innym forum, ale doradzono mi zebym poradzila sie tez tutaj pani psycholog.



Ja 24 lata, on 25, razem od 5 miesięcy, dziecko w brzuchu od 4, wiemy od półtora miesiąca i tyle razem mieszkamy (ale kolejność była odwrotna). On jest Gruzinem, w Polsce od pół roku, przyjechał na studia i planowo miał być tu do czerwca przyszłego roku. Z angielskim słabiutko, polskiego się uczy ale wiadomo - zatem nie nawiązuje znajomości i ma tylko mnie. Chemia niesamowita (że aż przytrafił się potomek), motyle i inne stworzenia, noszenie na rękach, wspólne wygłupy i wszystko inne, w głowach nam się zakręciło i rozum odebrało.


Problem nr 1 - oboje z niezdrowych rodzin, z problemami emocjonalnymi, niestabilni. U mnie 'porządny dom' i codziennie awantury, latające przedmioty, rękoczyny, była też chyba zdrada, groźby samobójstwa, wieczna huśtawka, w jednej godzinie rodzice wrzeszczą 'nienawidzę', a w drugiej 'kocham'. Po wielu latach przetrawiłam to w sobie i wybaczyłam im to co robili w moim dzieciństwie i dziś mam z nimi dobry kontakt (studiuję w innym mieście), bardzo się kochamy, a im układa się dużo lepiej, niż jak byłam mała. U niego to samo + ojciec alkoholik. Całe życie pakuję się w chore układy z ekstremalnymi emocjami, kiedy miałam 17 lat to mój 30-letni chłopak - psychol, zafundował mi roczne pranie mózgu, efekty widoczne do dziś. W obecnym związku: z mojej strony ciągłe szukanie zaczepki, prowokowanie kłótni, nabijanie się z jego słabości aż do bólu, wytykanie pochodzenia 'z dżungli' i podsycanie zazdrości, z jego strony właśnie owa chorobliwa zazdrość, zaborczość, agresja (nie kierowana w moją stronę, lecz różnych sprzętów). Oboje: niepanowanie nad słowami wypowiadanymi w nerwach, podczas kłótni, celowanie w czuły punkt 'przeciwnika', hasła niecenzuralne. A potem szybkie godzenie się i tzw. miesiąc miodowy, nie można się od siebie oderwać.



Problem nr 2 - różnice kulturowe: tam u nich facet może wszystko, kobieta co najwyżej obiad ugotować i dzieci urodzić. Sedno problemu: dziewczyna ma być dziewicą do ślubu, bo jak nie to hańba i żaden jej na żonę nie weźmie (w praktyce: dozwolony oral i anal, jak się zdarzy pochwowy to można się zaszyć na nowo). A facet chodzi na dziwki od 16-go roku życia i jest git. Stąd też jego obsesyjna zazdrość o moją przeszłość, którą jak ta ostatnia idiotka mu całą wyjawiłam, gdzie ja miałam mózg? Wypytywał mnie absolutnie o wszystko, na początku myślałam że to niegroźne i wręcz dolewałam oliwy do ognia bo jakoś mnie to bawiło, że w końcu ktoś jest o mnie zazdrosny. Dziś to problem nr 1: ja miałam 7 partnerów seksualnych, on tylko parę razy odwiedził burdel i z jedną panią zabawił się już w Polsce, przede mną. Temat wałkowany kilka razy w tygodniu, te same przypadki po raz enty: gdzie, kiedy, jak, dlaczego, z kim, pokaż go na fejsbuku, a najlepiej powiedz w jakiej pozycji. Ostatnio to już nie są kłótnie, tylko awantury. Kiedy wyciągnął ze mnie wiadomość, że jedna z moich jednonocnych przygód odbyła się w kraju i mieście, gdzie niedawno byliśmy na romantycznej wycieczce (MUSIAŁ wiedzieć, gdzie) wpadł w szał, usunął wspólne zdjęcia z tego wyjazdu, powiedział że nie pojechałby tam gdyby o tym wiedział, że go oszukałam (nieprawda). Zaczęło się gnojenie mnie, że mam sobie wybić z głowy że zostanę jego żoną (wysnułam taką opcję niedawno) że mam chcicę macicy, a tak w ogóle to jestem gruba, nic go nie obchodzę i inne miłe rzeczy. Ja szlocham godzinę w kiblu, na nim trochę to robi wrażenie bo się zamyka, ale nie na tyle żeby przeprosić. Ale aby oddać sprawiedliwość, jakie ja potrafię robić akcje: np. po 2 miesiącach wyartykułowałam z pretensjami, że właściwie to nigdy nie miałam z nim orgazmu, a z byłymi owszem (zapytał o to). No to on, że też nie miał (jasne), i ja ze złości chlup mu piwo na głowę. A on ze złości rozwala szafkę (był pijany). No i taka robota z dwoma kretynami.


Jeśli się akurat nie kłócimy, to jest pięknie( teraz coraz rzadziej): on się cieszy z dziecka, wymyśla imię, zawód, kolor oczu, mówi że zostanie w Polsce, że znajdziemy pracę i będziemy żyli długo i szczęśliwie. A kiedy indziej, wystarczy że poruszę temat ślubu: alergia. Sorry, ale moją żoną raczej nigdy nie zostaniesz, bo to musi być dziewica. Nie jestem pewien, chciałbym zmienić swoje podejście i tradycję która mi siedzi w głowie, ale nie wiem czy mi się uda, tak zostałem wychowany, mam tam rodzinę i przyjaciół, nie wiem czy chcę tu zostać i żyć bez nich.


Niedawno przeprowadziłam rozmowę: oboje jesteśmy tacy a tacy, musimy to zmienić jeśli chcemy spróbować być razem, ja idę do terapeuty. I on również zgłosił taką chęć, wie że nad sobą nie panuje i chce to zmienić, a nie potrafi. Potem jednak przyszła kolejna kłótnia, po której zażądałam, żeby się wyniósł. No to się wyniósł. I wrócił po 3 godzinach, bo przecież tak nie może i mnie nie zostawi (nie mam żadnej mocy, aby go z tego miejsca siłą wyprosić). Jakoś z nim żyję pod jednym dachem, ale prośby o przebaczenie i zapewnienia o ogromnej chęci zmiany postępowania i bycia ze mną i dzieckiem puszczam mimo uszu. Pojechałam do domu, do rodziców. A on nieproszony przyjechał za mną (4h w jedną stronę). Rozmawialiśmy z moją mamą kilka godzin (ojciec dalej nie wie), bez konkretnych wniosków. Na przykład pytanie: co gdyby ta sytuacja przydarzyła ci się z Gruzinką w Gruzji? Spontaniczna odpowiedź: no, oczywiście że bym się z nią ohajtał. Super, a z Polką nie trzeba się hajtać bo to puszczalskie przecież wszystko, to niech cierpi (nie chodzi mi tu o sam ślub, ale o jego podejście).


Niechaj mnie ktoś uświadomi, czy tu jest czego szukać, czy tu cokolwiek ma sens, czy mam się zdecydować na bycie samotną matką, zamieszkanie z rodzicami na zadupiu którego nienawidzę, z którego się wyrwałam i chciałam nigdy nie wracać, bez pracy, perspektyw na przyszłość? Czy mam zdecydować o tym, że moje dziecko będzie wychowane bez ojca? (jeśli się rozstaniemy to na pewno wróci do kraju, bo tu go nic nie trzyma). Czy jednak zostać z facetem, z którym nie wiadomo czy się kiedyś nie pozabijamy, dla którego jestem gorszą kategorią, bo nie posiadam gruzińskiej błony dziewiczej? Czy postawić na psychoterapię obojga z osobna i czekać, czy będą jakieś efekty? Co robić?
    • marzeka1 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 16:42
      WIAĆ, i się nie oglądać nawet, wiać, ile sił w nogach- no chyba że zgłupiejesz, dasz szansę i będziesz miała na własne życzenie zakichane życie.
      I poczytaj, skąd bierze się to "pakowanie się w złe układy z facetami":
      poczytaj sobie
      • mamapodziomka Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 17:26
        Z doswiaczenia bylej samotnej matki:

        - wiac
        - isc na terapie i poukladac sobie w glowie
        - dac sobie i dziecku szanse na normalne zycie i dziecinstwo i nie powtarzac tego samego bledu.
    • nammkha Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 17:30
      Ja widzę w was potencjał. Kłótnie i awantury wynikają nie z braku więzi i uczuć między wami ale właśnie z tego że one są. Oboje pewnie pochodzicie z rodzin w których kłótnia była powodowana aby poczuć bliskość i miłość... Wiem brzmi przewrotnie ale tak może być. Można z tego wyjść, ale bez terapii się nie obędzie. Proponuje najpierw osobno, potem ewentualnie razem. Rozumiem zarówno Ciebie jak i jego... Oboje jesteście w trudnej sytuacji, nie wiecie co robić, ale mleko już się rozlało, teraz trzeba posprzątać! Czyli wziąć odpowiedzialność za "głupotę", jaką była wpadka w tak młodym wieku i młodym związku. Trzeba uporządkować emocje, podjąć zobowiązania, przyjąć do wiadomości że sielanka zakochania się skończyła i trzeba się zachować jak dorośli ludzie, przede wszystkim brać pod uwagę dobro dziecka! Wierzę, że jeśli się na to obydwoje nastawicie uda wam się to wszystko wyprostować. Pamiętaj że będzie dobrze jeśli będziecie razem, ale jeśli nie udźwigniecie tematu i zostaniesz samotną matką to również świat się nie skończy. Trzeba się cieszyć że dziecko w drodze:) i leczyć leczyć i jeszcze raz leczyć. Psychoterapia konieczna, ale ty już masz na szczęście tego świadomość.
      • default Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 08:08
        nammkha napisała:

        > Ja widzę w was potencjał

        Jaja sobie robisz ??? Facet nie dość, że psychopata, to jeszcze z pochodzący z kraju o innej kulturze, mentalności itd. + niezrównoważona i niepoukładana emocjonalnie panna, która pierwsze co robi po poznaniu faceta o ryzykownym i niepewnym statusie - to funduje sobie z nim dziecko.... Chyba że masz na myśli potencjal do zmarnowania sobie i dziecku życia - to owszem, zgoda.
    • nowy99 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 17:59
      Rany boskie dziewczyno, jestes w ciazy!
      To oznacza, ze pod skora siedzi i jest swiadkiem tych awantur twoje dziecko, dziecko, z ktorym bedziesz do konca zycia. Bedziesz tez jedyną borykającą sie z jego psychicznym niedomaganiem, nadpobudliwoscią, zespolem ADHD, i nie daj bóg czym jeszcze JESLI sie nie wyciszysz natychmiast.
      Powinnas z marszu, dla twojego i tego dziecka dobra, przyjac postawe tumiwisizmu i niech sie dzieje co chce. Kazde podenerwowanie swoje ujrzysz w postaci rysy na psychice dziecka jak tylko sie urodzi - mowi ci to matka, z doswiadczeniem i wiedzą w tym zakresie. Bedzie ci dopiero wtedy smutno i wtedy dopiero mozesz doswiadczyc dramatu, zyciowego prawdziwego dramatu.
      Na razie szykujesz wam dwojgu ( tobie i dziecku) piekło.
      Blagam, wycisz emocje, usun krzyki, placz, bedziesz miala trzy razy mniej do roboty przy dziecku. Nie wolno w tym stanie sie denerwowac, beda fatalne skutki.
    • satoja Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 17:59
      Tu nie ma czego zbierać.
      Łączy was z sobą destrukcja i agresja wyniesiona z domu.
      Dlatego takie "mocne uczucia" przeżywacie ze sobą i dlatego wam się wydaje że tak mocno się kochacie. Bo znowu czujecie się "jak w domu".
      Po prostu: i ty i on znaleźliście sobie osobę do pary taką, by się nad nią i sobą w tym związku znęcać.
      Chyba nie przerobilaś poprzedniego zwiazku z psychoterapeutami ale lecisz dalej jak ćma do ognia..
      Facet, ktory ma wpojony wzorzec żony-dziewicy nigdy nie uszanuje jako żony kobiety która się wcześniej kochała z innymi. A fakt że powiedzialaś iż zaliczyłaś już 7 facetów i jeszcze go poniżasz seksualnie wytykajac że jest kiepski w łóżku bo nie masz orgazmów, przesądza właściwie o tym, że ten pan związkiem z Tobą będzie się czuł upokorzony tym bardziej ze "zmuszony" przez wpadkę. Ale jako osoba z chorymi emocjami- nie zrezygnuje z ciebie, bo chce toczyć nienawiść i poniżanie kobietami wzorem swojego ojca.

      Pożegnaj się spokojnie z panem, zamieszkajcie oddzielnie. Życz mu szczęścia w życiu i zasugeruj terapię. Macie wspólne dziecko więc staraj się zachowac spokój bo ojciec ma prawo do dziecka, odwiedzin, a także do finansowania tego dziecka oraz nawet pomagania finansowego tobie w czasie połogu.

      A sama koniecznie idź na terapię, bo masz wiele do przepracowania.
      Przestań latać za facetami i nimi próbować leczyć swoje emocje.
      Najpierw ulecz siebie, później myśl o związku.

      Nie musisz wracać do rodziców, jeśli zorganizujesz się finansowo i wesprą cię gdy dziecko będzie male, ojciec dziecka pomoże, możesz żyć gdziekolwiek.
      Ale pora chyba dorosnąć. Bo ktoś kto funduje sobie dziecko z ledwo poznanym facetem, i do tego ciśniesz na ślub, chyba masz jakieś własne środki, pracę, możliwości na utrzymanie tej "rodziny" ktorą sobie założyłaś? Widzisz jakąś własną drogę życia a nie tylko "być żoną" faceta który cię poniża albo "wrócić do mamy" gdzie to poniżanie było na porzadku dziennym i skrzywiło ci psychikę?

      Myśl dziewczyno...
      Przed Tobą jeszcze kawał życia, nie spieprz go.
      • marzeka1 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 18:52
        Nie wierz w jakieś "macie potencjał"- nie po zaledwie 4 miesiącach znajomości i juz ciąży, DLA DZIECKA spadaj z tego układu, bo zmarnujesz życie dziecku- sobie możesz, jeśli upierasz się widzieć miłośc w chorej relacji, ale dziecka zdecydowanie szkoda.
      • rurek00 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 13:12
        Satoja bardzo dobrze to napisała, powinnaś to autorko wątku przeczytać i przemyśleć. Bardzo mądry wpis.
      • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:11
        Oczywiscie ze nie przerobilam z nikim poprzedniego zwiazku, bylam tak naiwna ze myslalam ze sama sie naucze na wlasnych bledach i wiecej ich nie powtorze. Dziekuje ci za te bardzo madra i sensowna wypowiedz, na pewno jest w tym duzo prawdy.
    • 71tosia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 25.03.13, 23:01
      a dlaczego zalezy ci na tym slubie? Slub raczej niczego nie poprawi a wrecz moze pogorszyc sytuacje, po slubie bedzie sie jeszcze mniej strac (bo zwykle tak jest) a dziecko oznacza ze bedzie jeszcze wiecej problemow. Gdy mina te motylki to roznice kulturowe i charakterologiczne beda jeszcze bardziej draznic. A moze rozstancie sie na kilka tygodni by uspokoic emocje i spokojnie zastanowic sie co dalej?
      • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:28
        Mnie absolutnie nie chodzi o slub sam w sobie i wrecz uwazam ze byloby to glupota, ale chodzi o sam fakt ze na sama mysl, ze mialby sie ze mna powaznie zwiazac, dostaje goraczki. A w Gruzji 25 letni facet przewaznie ma zone, to dla nich bardzo wazne i on sam mozna powiedziec ze marzy o slubie, nie raz pokazywal mi na YT filmiki z wesel z ich pieknymi tancami itd, byl tym bardzo zafascynowany i mowil, ze u nich to normalne ohajtac sie maks. po roku trwania zwiazku, co bylo dla mnie niedorzeczne. Na tej podstawie uwazam, ze slubu chce i jest na niego gotowy, ale po prostu nie ze zdemoralizowana Polka, tylko swa wymarzona gruzinska dziewica. I TO mnie boli.
        • edw-ina Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:38
          Nie zrozum mnie źle, bo kompletnie mi nie chodzi o ocenianie ciebie, ale - są ludzie z którymi się bawimy i tacy, z którymi się wiążemy. Czasami jest to ta sama osoba, choć zwykle do różnych rzeczy wybieramy różnych ludzi. Np. mogę się świetnie bawić i przeżyć jakiś czas w luźnej relacji z panem X i będzie on świetnym partnerem do imprezowania, namiętnego seksu i długich nocnych rozmów, ale już nie będzie człowiekiem, którego chciałabym na męża, ojca moich dzieci itp. To działa też w drugą stronę. Nawet nie wiesz ile razy słyszałam od swoich kolegów, że ta i ta kobieta to świetna laska i chętnie spędziliby z nią miło jakiś czas, ale pod żadnym pozorem nie widzieliby jej w roli swojej partnerki, a tym bardziej żony i matki swoich dzieci. Czy ty tak szczerze możesz powiedzieć, że twój facet to taki człowiek, z jakim chciałabyś mieć rodzinę?
        • differentview Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 28.03.13, 08:51
          > A w Gruzji 25 letni facet przewaznie ma zone, to dla nich
          > bardzo wazne i on sam mozna powiedziec ze marzy o slubie, nie raz pokazywal mi
          > na YT filmiki z wesel z ich pieknymi tancami itd, byl tym bardzo zafascynowany
          > i mowil, ze u nich to normalne ohajtac sie maks. po roku trwania zwiazku, co by
          > lo dla mnie niedorzeczne. Na tej podstawie uwazam, ze slubu chce i jest na nieg
          > o gotowy, ale po prostu nie ze zdemoralizowana Polka, tylko swa wymarzona gruzi
          > nska dziewica. I TO mnie boli.

          co Ty kobieto wygadujesz??? twierdzisz, ze niedorzeczne jest dla Ciebie wziac slub po roku znajomosci a nie jest dla Ciebie niedorzeczne zrobic sobie dziecko z facetem, ktorego znasz miesiac??? czy Ty w ogole myslisz?
          • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 28.03.13, 16:06
            A gdzie ja powiedzialam ze zrobienie dziecka po miesiacu nie jest niedorzeczne, w ktorym miejscu? Z ta roznica, ze slub to przewaznie rzecz zaplanowana i przemyslana, w przeciwienstwie do wpadki, ktorej sie jak sama nazwa wskazuje nie chcialo.
    • edw-ina Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 08:48
      Dwoje dzieci będzie miało dziecko. Szkoda tego dziecka. Jeśli tli się w tobie choć odrobina odpowiedzialności za tego malucha, to spoważniej, pożegnaj się z panem, który nie rokuje i zacznij myśleć o swojej przyszłości.
      Może to kwestia różnicy wieku, ale to, co mnie uderzyło w tym poście, to praktycznie nieobecność tego dziecka. Też jestem w ciąży i od kilku miesięcy 90 proc. świata mojego i męża kręci się wokół nowego członka rodziny. Ile waszego, twojego i twojego faceta świata kręci się wokół dziecka?
      • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:33
        Naprawde jestes zdziwiona, ze w tak skrajnie roznych sytuacjach zyciowych jak twoja i moja, ja reaguje na swoja ciaze inaczej niz ty? Mam skakac z radosci ze zrobilam sobie dziecko z prawie obcym czlowiekiem i mam do wyboru wychowac je z nim ryzykujac ze sie pozabijamy, albo z moimi rodzicami ktorzy maja tak samo toksyczne relacje jak my, albo w domu samotnej matki, bo innej opcji juz nie mam? Chcialabym miec ten luksus aby moje zycie i mysli krecily sie wokol dziecka, ale niestety sa zdominowane przez co innego (uprzedzajac ew. odpowiedz: tak wiem, ze sama sobie jestem winna i dziecko sie na swiat nie pchalo).
        • edw-ina Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:44
          Ja napisałam tobie, że w takiej sytuacji zmieniają się priorytety i zmienić się powinny. Skoro już tak się zdarzyło, że w tej ciąży jesteś, to musisz wziąć za nią odpowiedzialność, bo nie masz na co czekać.
          • nutka07 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 31.03.13, 00:52
            No patrz a ja trzy razy bylam w ciazy i mam trojke dzieci i ani wtedy ani teraz 90% mojego swiata nie krecilo i nie kreci sie wokol dzieci.
            Uwazaj zeby niedopadlo Cie pieluchowe zapalenie mozgu.
            • edw-ina Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 31.03.13, 09:13
              Znakomicie,w takim razie skup się na swoich dzieciach, zamiast tworzyć diagnozy on-line dt. pieluszkowego zapalenia mózgu.
              • nutka07 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 31.03.13, 19:27
                Mowic co ma robic to bedziesz mogla swojemu dziecku, jak juz je urodzisz a nie mnie.

                Takze ciesz sie swoimi porownaniam dot. procentowego zaangazowania w temat okolodzieciecy poki mozesz, bo pozniej to juz tylko skupienie na dziecku Ci pozostanie, a nie diagnozowanie na forum.
                • edw-ina Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 04.04.13, 11:43
                  Wzajemnie, jak zaczniesz poświęcać czas trojgu własnych dzieci, to może przestaniesz zastanawiać się nad innymi.
    • amb25 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 08:56
      Ja mysle, ze to nie ma sensu - ty mu ze on z dzungli on tobie ze ty nigdy nie zostaniesz jego zona, bos nie dziewica. Takich slow sie nie zapomina, nawet jak byly wypowiedziane w zlosci. Ja nie wierze w cudowna moc psychoterapii. Do pewnego stopnia pomoze na pewno, nauczy was rozumiec swoje zachowanie, ale czy zmieni trwale wasze charaktery?
      Czy on kocha cie na tyle zeby sprzeciwic sie swojej rodzinie - bo prawie na pewna beda przeciwko takiemu zwiazku (bo Polki to puszczalskie syn zostaje daleko itp) jesli bedzie zle sie tu czul pojedziesz z nim do Gruzji?
      Jestes pewna, ze nie ma w Gruzji narzeczonej?
      Decyzja nalezy do ciebie, chcesz to probuj moze wam sie ulozy, w zyciu roznie bywa.Dla dobra dziecka poloz kres klotniom bo stworzycie dziecku pieklo przez ktore sami przeszliscie.
    • triss_merigold6 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 09:18
      Chyba nie sądzisz, że facet z zupełnie innej kultury jest świetnym materiałem na męża kobiety z kraju jednak nieco bardziej cywilizowanego?
      Uciekaj zanim Ci krzywdę zrobi. Niech spada do siebie, a Ty nie podawaj go jako ojca dziecka i nie występuj o ustalenie ojcostwa, przynajmniej będziesz miała spokój w papierach, bo alimentów i tak raczej od niego nie ściągniesz.
      • o.o.ola Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 10:15
        Biedny chłopak..... Szczeniak.

        Jest w obcym kraju, sam, trafiła mu się "kobieta wyzwolona i cywilizowana", która po miesiącu zachodzi z nim w ciążę.

        I teraz pytanie - co dalej?!

        Nie będzie ślubu - facet jest szczery i mówi otwarcie jak jest! Niczego jej nie obiecywał. Nie może porzucić kobiety, która będzie miała jego dziecko. Jak dalej żyć z tym fantem, że będzie miał nieślubne dziecko, jak rodzina się z tym pogodzi? Jak w tej sytuacji uratować swój honor? On nigdy nie był wychowywany w świadomości, że jeżeli facet i kobieta idą do łóżka, to na obydwu spoczywa odpowiedzialność za ewentualne skutki.

        Różnice kulturowe. Ja, oczywiście, nie pamiętam jak to było 50-70 lat temu w Polsce, ale coś mi się wydaje, że niewiele było wtedy "kobiet wyzwolonych" i też raczej preferowane były dziewice, jako przyszłe żony.

        A to że dziewczyna ze szczegółami opowiada o swoich poprzednich partnerach i informuje o braku orgazmów z nim (a z byłymi, owszem, miała), no to sprawa oczywista, że każdy Polak biegusiem udał by się na terapię, odbudował by swoje ego, zrozumiał by na czym polegał jego błąd, przeprosił by i uszczęśliwił Kobietę Wyzwoloną.

        Ktoś powiedział dobrze - dwoje dzieci będzie miało dziecko. Ale nie powiem, że facet jest "be" a dziewczyna "cacy", coś mi się wydaje, że z tych dwojga to tylko on myśli o dziecku, które ma się urodzić i wcale nie jest takim dzikusem jak niektórzy tu twierdzą, jest młody, szczery i ma zasady - inne, do których jesteśmy przyzwyczajeni, ale ma.

        • triss_merigold6 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 10:26
          W tamtej kulturze 25-letni facet to nie żaden szczeniak, to dojrzały mężczyzna.
          Nie trafiła mu się tylko za obopólną zgodą poszli do łóżka, a koleś zapomniał o gumce. Najwyraźniej jego cywilizacja jeszcze nie zna prezerwatyw.
          Całe szczęście, że nie będzie ślubu, dla dziewczyny to byłby tylko kłopot.
          Jaki honor? Jego rodzina jest daleko i ma gdzieś, że zapłodnił kobietę z innego kręgu kulturowego, ewentualnie ważne dla rodziny byłoby obywatelstwo UE.
          Mógł nie pytać, a tak pytał więc się dowiedział. Oboje już powinni byli się nauczyć, że trzeba hamować takie szczere zapędy.
          Wahabici też mają zasady i co, należy ich za to podziwiać?
          • o.o.ola Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 12:51
            > Jaki honor? Jego rodzina jest daleko i ma gdzieś, że zapłodnił kobietę z innego
            > kręgu kulturowego, ewentualnie ważne dla rodziny byłoby obywatelstwo UE.
            Najwyraźniej jego cywilizacja jeszcze nie zna prezerwatyw

            Widać, że pojęcia nie masz o Gruzji, ich kulturze, tradycjach rodzinnych.
            No cóż, podobno Polacy to też pijacy i złodzieje....
      • illegal.alien Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 27.03.13, 16:34
        Ten facet przede wszystkim ma problemy emocjonalne. Jego pochodzenie to sprawa drugorzedna.
    • edittt Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 09:58
      wiać i to w te pędy. zafundujecie dziecku piekło na ziemi.
      wiać i się nie patrzeć za siebie...

      • elzlomero Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 10:54
        Oj wiać!!!!!!!!!

        Bardzo mi to przypomina historię mojej siostry, tylko facet był z jeszcze innego kraju, ale te same problemy (mniej więcej).

        Wiać i się nie oglądać!!!!!! Ona (siostra) się "oglądała" i straciła wiele lat życia, a dziecko (też szybko zaszła w ciążę) ... nawet trudno to opisać!
    • nammkha Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 10:53
      Jeszcze raz podpisuje się pod swoimi słowami. Ja widzę w was potencjał. Dziwi mnie, że pojawiło się tak wiele komentarzy negatywnych pod moimi słowami. Mam wrażenie że dziś wszyscy sobie doradzają łatwe rozwiązania - a mianowicie rzuć go, nie podawaj go jako ojca (czyli odbierz mu prawo do własnego dziecka), to nie ma sensu itp. To jest bardzo proste. Jednak w życiu na prawde wartościowe rzeczy są trudne i ciężko nam je osiągnąc.
      Ja właśnie to chciałam przekazac autorce listu. Że będzie jej teraz ciężko, że wspaniała chemia się wypaliła i czas na rozsądne postępowanie.
      Widzę potencjał ponieważ:
      Autorka rozumie swoją sytuację, a mianowicie, że jej życie jej sie nie podoba, dobiera "niewłasciwych mężczyzn", sa kłótnie awantury itp. ale widzi, że ma to swoje korzenie w rodzinie w której się wychowała. Jej partner obecny również ma probelmy emocjonalne (tutaj dochodzą trudnosci kulturowe) Nie trzeba dodawać, że każdy inny którego sobie znajdzie jeśli nie pójdzie na terapie będzie taki sam. Ale to nie świadczy o tym, że ci partnerzy lub ona są skazani na to aby sie wiecznie kłócić i awanturować, aby się nawzajem ranić. Uważam i jest to poparte moim doświadczeniem, że w takich układach wiele można ułożyć jesli obydwoje partnerzy będą nad sobą pracowali (psychoterapia- to nie jest magia, swoje zachowania można zrozumiec i zmienić).

      Widzę potencjał ponieważ: autorka pisze że jej chłopak cieszy się z ciąży, czyli znaczy to że zależy mu na tym dziecku, nie wypiął sie na nie i nie zwiał tak? druga sprawa - jest chętny na terapię, czyli widzi swoje zaburzone reakcje , np ta nadmierna zazdrosc, jednak nie radzi sobie z nimi sam. Nie jest alkoholikiem, chociaż jego ojciec jest, a to znaczy że już w pewnym sensie wszedł na pozytywną ścieżkę w swoim życiu.Trzecia sprawa, partner okazuje że mu zależy - jedzie za nią do rodziców (kolejny dowód na to że traktuje dziewczyne i dziecko powaznie skoro chce rozmawiac i poznać rodzicow.

      Więc potencjał widzę.
      Ale czy uda wam się rozwiązać te wszystkie przeciwnosci? Tego nie wiem. I napisalam że jak spróbujecie i sie nie uda to też nic strasznego się nie stanie. Lepiej aby dziecko dorastało w spokojnym domu, ale samo z tobą, niż w pełnym ale nerwowym. Wiem, że w życiu nalezy próbować, należy walczyć.

      Widzę też pozytywne zakończenie tej sprawy. Pomimo tego, że ojciec dziecka należy do innej kultury i ma inne oczekiwania w stosunku do kobiet, inne marzenia na temat swojego związku itp. zrozumie, że jego życie spłatało mu psikusa (a raczej sam sobie spłatał) i zrozumie, że jego marzenia na temat posłusznej żony dziewicy nie moga się spełnić, w zamian za to, że nie będzie miał żony dziewicy, będzie miał żonę niedziewicę (dla mnie nie gorszą) i dziecko, jego własne dziecko, które prawdopodobnie pokocha najbardziej na swiecie. Problemy też widzę - tęsknota za rodziną w Gruzji za kulturą itp. Wszystko zależy od tego, kim jest ten człowiek i jakie podejmie decyzje życiowe. Czy zrozumie że pochodzi z rodziny pijaka i zechce odmienić swój los? Nie wiem, ale wiem, że nie można spisywać ludzi z trudnych środowisk i rodzina na straty. Dlatego jestem oburzona tym, jak łatwo niektórym z was napisać wiej od niego.
      Nie, ja napisze zostań daj wam szanse - spróbuj zmienić siebie, niech on spróbuje zmienić siebie, i wtedy podejmijcie decyzje co dalej. Jeśli natomiast chodzi o dziecko - jest ono tak samo jego jak i twoje. I tą jego tożsamość należy szanować od samego początku, niezaleznie od tego czy będziecie je razem wychowywac czy nie.
      • triss_merigold6 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 11:13
        Get real.
        Facet nie pójdzie na żadną psychoterapię, niby w jakim języku miałby się dogadywać z terapeutą i czym zapłacić?
        Mieszka z panną, bo nie ma się gdzie podziać, prawo pobytu ma dopóki studiuje.
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 15:51
          Dogaduje sie ze wszystkimi wokol po angielsku, niegramatycznie i z ubogim slownictwem, ale nie trzeba miec TOEFLa zeby przekazac komus, co sie czuje i mysli, bez przesady...

          Nie wiem dlaczego ma nie pojsc, skoro chce pojsc, wystarczy ze zabiore go ze soba za tydzien bo sama juz jestem zapisana, i zapisze jego.

          Mieszka ze mna bo chce, prosi blaga zebym dala mu szanse, jestesmy w wielkim miescie gdzie ogloszen jest na peczki i w kazdej chwili mozna zmienic miejsce egzystowania, a zreszta jego kumpel zostal teraz bez wpollokatora wiec jakby chcial to naprawde mialby gdzie ode mnie wiac.
          • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 15:54
            A pieniedzy swoja droga dostaje mnostwo z tego swojego stypendium, takze stac go i na psychoterapie, i na wizyty u gina za ktore mi placi, a w wariancie gdyby zostal ze mna zostaje mu tez wolne pare tysiecy na dziecko i jakies rozpoczecie wspolnego zycia.
            • krokodil123 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:08
              dziewczynamalegoksiecia napisała:

              > A pieniedzy swoja droga dostaje mnostwo z tego swojego stypendium.....

              Tak z ludzkiej ciekawości, ile to jest to "mnóstwo" z tego stypendium?
            • koronka2012 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 19:52
              dziewczynamalegoksiecia napisała:

              > A pieniedzy swoja droga dostaje mnostwo z tego swojego stypendium, takze stac g
              > o i na psychoterapie, i na wizyty u gina za ktore mi placi, a w wariancie gdyby
              > zostal ze mna zostaje mu tez wolne pare tysiecy na dziecko i jakies rozpoczeci
              > e wspolnego zycia.

              Wolne parę tysięcy miesięcznie? to kłóć się z nim dalej, póki nie staniesz sama na nogi finansowo,

              czy w ogóle? bo parę tysięcy to wózek dla dziecka kosztuje... no i co jak mu się skończy stypendium?

              tylko nie bierz ślubu, i z góry to zapowiedz, bo jemu się widać wydaje, że jakąś łaskę ci robi, choćby rozważając w ogóle ślub z taką "ruszaną". Nie licz też, że jakakolwiek terapia zmieni jego nastawienie do tej sprawy.

      • default Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 11:14
        A ja powtarzam - bredzisz. Rady, jakich udzielasz mogłyby mieć ewentualnie zastosowanie do pary, która ma za sobą poważny staż w związku (co najmniej kilka-kilkanaście lat) i akurat chwilowo przechodzi kryzys.
        Chyba nie przeczytałaś samego początku postu założycielskiego:

        Ja 24 lata, on 25, razem od 5 miesięcy, dziecko w brzuchu od 4, wiemy od półtora miesiąca i tyle razem mieszkamy (ale kolejność była odwrotna).

      • marzeka1 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 13:20
        Ale JAKI POTENCJAŁ ty widzisz, gdy mowa o czymś zaledwie 4-miesięcznym, zakończonym wpadką???
        I tak, wartościowe rzeczy rzadko przychodzą łatwo i prosto, ale ona nie opisała niczego wartościowego, pakuje się w patolę aż miło.
        • default Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 13:28
          marzeka1 napisała:

          > czymś zaledwie 4-miesięcznym, zakończ
          > onym wpadką???

          Ja bym nazwała to raczej czymś "rozpoczętym wpadką" :D
    • rurek00 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 11:15
      Sporo piszesz o tym, że on nie chce się żenić. A to jest akurat najmniejszy problem jaki masz. Ślub odradzam, będziesz miała tylko kłopot.
      Wydaje mi się, że oboje jesteście tak skrzywieni, że nic z tego nie będzie.
      Niezależnie od tego co zrobi on, ty idź na terapię. To nie jest tak, że trafisz na samych popaprańców, sama ich sobie wybierasz. Niestety, tak to działa.
      Dziecko się na ten świat nie prosiło, a zapłaci najwyższą cenę. Ale trudno, stało się.
      Nie koncertuj się na tym, co on powie, czy zrobi, niech radzi sobie sam. Czyje jest mieszkanie, czy coś wynajmujecie? Masz pracę, czy tylko studiujesz? Jeśli stosunki z rodzicami są ok, to pewnie na czas ciąży faktycznie najlepiej jeśli z nimi zamieszkasz.
      Ale wg mnie teraz z tego związku nic nie będzie - może za parę lat, jak dorośniecie i popracujecie nad swoją psychiką.
      • paris-texas-warsaw Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 13:55
        Chyba z antropologiem kultury trzeba by pogadać... Jak tak czytam, to mam wrażenie, że główne tematy Waszych rozmów to hymen, defloracja, hymen, defloracja... A może tak zmienić temat na wyprawka, wózek, łóżeczko, praca, pieniądze, magisterka, etc. i wtedy będzie łatwiej ocenić, czy to w ogóle ma sens...
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 16:06
          Chyba musze cos sprostowac. W swoim poscie skoncentrowalam sie na opisie stosunkow panujacych pomiedzy nami, poniewaz to wlasnie ONE sa najwiekszym problemem, a nie strona materialna - tak, wielokrotnie rozmawialismy na temat wspolnej przyszlosci (to bylo zanim zaczelam gadac o slubie i zaczal sie sajgon) ustalilismy jak, gdzie bedziemy mieszkac, gdzie sie postaramy o prace (w tym samym miejscu bo ten sam zawod), magisterke moge spokojnie dokonczyc co juz konsultowalam na uczelni, pieniadze na wyprawke MAMY. Wiec to nie tak, ze wcale nie mysle o dziecku, po prostu wiem ze dzieki Bogu dziecko tak czy siak bedzie mialo warunki do zycia (mowie o stronie materialnej), moja mama zadeklarowala mi kazda mozliwa pomoc, finansowa, w opiece, sama mam tez jakies oszczednosci, no a jesli zostalabym z facetem to on czuje odpowiedzialnosc ze musi znalezc prace, kombinuje gdzie moze mu sie to udac itd. A nawet jak nie znajdzie pracy to ma bardzo duze stypendium z ktorego nie przejada polowy. Takze mowie tylko o naszych stosunkach emocjonalnych, bo tu lezy sedno problemu.
          • marzeka1 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 18:08
            Masz syf w emocjach i tylko syf jesteście w stanie dziecku zapewnić. Boisz się,ze powtórzysz schemat z domu, gdy na razie weszłaś w znane ci patologiczne kapcie i w nich sobie siedzisz i tak patologiczna sztafeta pokoleń będzie kontynuowana.
    • baszi Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 14:54
      ja tam nikomu zle nie zycze i nie mam nic przeciwko ludziom z innych krajow, ale sa roznice nie do pogodzenia i problemy nie do przeskoczenia. tak jak uwazam ze dwoje ludzi z jednego kraju ale roznych srodowisk czy roznego poziomu intelektualnego ( nie mylic z wyksztalceniem) nie sa w stanie sie dobrze dogadac jak juz opadna rozowe okolary, to tym bardziej nie bedzie to mozliwe w przypadku takiej przepasci kulturowej. ty zawsze bedziesz da niego "tylko" kobieta, a on bedzie twoim panem i to jak ci sie poszczesci, a jesli juz ci sie tak poszczesci powinnas byc mu wdzieczna, ze mozesz mu sluzyc.
      zrobisz co uwazasz, ja na twoim miejscu przemyslalabym pozniejsze problemy z dzieckiem, wystarczy ze wyjedziesz na wakacje albo scislej pod pretekstem wakacji to ci dziecko zabierze a w najlepszym wypadku nastawi przeciwko tobie, nie daj boze jak to bedzie chlopiec, z takim tatusem urosnie co pod piersia kolejny pan i wladca kobiet.
      problemy z wydaniem paszportu, itp itd.

      a na przyszlosc zachowaj dla siebie pozycje i orgazmy z bylymi facetami.
    • wespuczi Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 26.03.13, 15:15
      ok ja ci powiem tak - taki zwiazek jest bardzo destrukcyjny i nie ma miejsca na dziecko w takim ukladzie - pan powinien zostac wyproszony z zyciorysu.
      no moze z opcja ze pojdzie na terapie i naprawde sie poswieci, ale to lata moim zdaniem.
      takze mysl na czym ci zalezy bardziej on czy dziecko i ty sama.

      ja tez zaszlam w ciaze bardzo szybko, tez mielismy duza chemie, ale my bylismy jak stare dobre malzenstwo po tygodniu znajomosci - poczucie bycia w domu jak sie jest z ta osoba, wspolne cele, zero zatwardzenia ideologicznego, a bylismy w podobnym wieku.
    • sonia_siemionowna nie rozumiem 28.03.13, 00:23
      Naprawdę nie rozumiem, dlaczego masz ciśnienie na ślub z tym psycholem? Masz marzenie zniszczyć życie nie tylko sobie ale i dziecku???

      Oczywiście, że masz wiać jak najdalej ale przecież Ty nie takiej chcesz porady. Chciałąbyś usłyszeć, że taaaaaaaak, on na pewno się zmieni itp itd.

      Zmieni się, owszem, na gorsze.
      • o.o.ola Re: nie rozumiem 28.03.13, 07:32
        A co tu jest do rozumienia?
        Jest młoda, z małego miasteczka, będzie dziecko no to musi być ślub. Widziała w sieci filmiki z gruzińskich wesel, wyobrażała swoje i nie może się pogodzić z faktem, że facet wyklucza możliwość ożenku z nią, pomimo faktu iż spodziewają się dziecka.
        Nie ma na świecie takiej terapii, która zmieniła by jego myślenie o niej jako o kobiecie drugiej kategorii, i to wcale nie przez fakt, że nie jest Gruzinką. Popełniła wiele błędów, których się nie da naprawić.
        Chłopak nie przyjechał do Polski, żeby stać na bazarze, tylko studiuje, to znaczy, że nie pochodzi z biednej rodziny. Dziecko będzie wspierał materialnie, jeżeli będzie w stanie to w przyszłości kupi mu mieszkanie, zapłaci za studia, wesele i t.d.
        Ale rozstanie tych dwojga nie będzie spokojne, i na pewno wykończy dziewczynę psychicznie. Jeszcze chemia wciąż jest. I nieprędko zniknie. Tylko że ta chemia prowadzi do destrukcji.
        • kocham_bratki Re: nie rozumiem 28.03.13, 08:16
          Ano właśnie.

          Ja również nie widzę powodu ciągnięcia na siłę chłopaka na terapię, bo on wcale nie jest chory, lecz po prostu pochodzi z innego obszaru kulturowego. To Kaukaz, tam ludzie konflikty rozwiązują przy pomocy broni.

          To tak, jakby muzułmanka ciągnęła na terapię Polaka, który nie chce modlić się pięć razy dziennie, rozwijając przy tym dywanik i bijąc pokłony.
    • domza2 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 28.03.13, 08:31
      W 200% zgadzam się z mądrymi głosami ed-winy. Romans z namiętnymi mieszkańcami Zakaukazia może stać się niezapomnianą przygodą na całe życie. Ale ROMANS... Tymczasem ma być dziecko. A Ty ciągle tylko o nim. Przykro się to czyta. Po pierwsze znam dobrze kultury zakaukaskie i powiem Ci, że raczej ślubu nie będzie. Ponad to Ty będziesz się dłuugo szarpać, on zawsze Ci udowodni, że nie jesteś kandydatką na żonę (ma rację, nie nadajesz się na żonę dla Gruzina, nie znasz tamtejszej kultury, zasad, popełniłaś wiele kardynalnych błędów i z tej mąki chleba nie będzie). Ale to wszystko nieważne, bo Ty jesteś w ciąży! Również mam wrażenie, że zapomniałaś o tym fakcie. Za niedługo na świat przyjdzie DZIECKO! Nie wiem, czy to do Ciebie dociera? A wtedy sprawy namiętnego Gruzina naprawdę przestaną mieć znaczenie. Jesteście niepoważnymi dzieciakami, kompletnie nieodpowiedzialnymi egocentrykami zanurzonymi w egocentrycznej relacji, wraz z całym spapraniem wyniesionym z domów rodzinnych. Osobiście mało mnie interesuje, czy Gruzin zdecyduje się być z tobą czy nie, czy tak czy siak. Bardziej interesuje mnie los niewinnego dziecięcia, który wydaje się być przesądzony... Przykre, bardzo przykre.
      • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 28.03.13, 15:53
        domza2 napisała:

        > W 200% zgadzam się z mądrymi głosami ed-winy. Romans z namiętnymi mieszkańcami
        > Zakaukazia może stać się niezapomnianą przygodą na całe życie. Ale ROMANS... Ty
        > mczasem ma być dziecko. A Ty ciągle tylko o nim. Przykro się to czyta. Po pier
        > wsze znam dobrze kultury zakaukaskie i powiem Ci, że raczej ślubu nie będzie. P
        > onad to Ty będziesz się dłuugo szarpać, on zawsze Ci udowodni, że nie jesteś ka
        > ndydatką na żonę (ma rację, nie nadajesz się na żonę dla Gruzina, nie znasz tam
        > tejszej kultury, zasad, popełniłaś wiele kardynalnych błędów i z tej mąki chleb
        > a nie będzie). Ale to wszystko nieważne, bo Ty jesteś w ciąży! Również mam wraż
        > enie, że zapomniałaś o tym fakcie. Za niedługo na świat przyjdzie DZIECKO! Nie
        > wiem, czy to do Ciebie dociera? A wtedy sprawy namiętnego Gruzina naprawdę prze
        > staną mieć znaczenie. Jesteście niepoważnymi dzieciakami, kompletnie nieodpowie
        > dzialnymi egocentrykami zanurzonymi w egocentrycznej relacji, wraz z całym spap
        > raniem wyniesionym z domów rodzinnych. Osobiście mało mnie interesuje, czy Gruz
        > in zdecyduje się być z tobą czy nie, czy tak czy siak. Bardziej interesuje mnie
        > los niewinnego dziecięcia, który wydaje się być przesądzony... Przykre, bardzo
        > przykre.


        Wnioskuje, ze znasz tamtejsza kulture, mozesz napisac cos wiecej, co masz na mysli mowiac ze popelnilam kardynalne bledy, w kontekscie jego pochodzenia? Bo ze to bledy w jakimkolwiek kontekscie to jasne, ale ja wiem o gruzinskiej mentalnosci tyle, ile widze po nim i ile poczytalam na forach i blogach, wiec chetnie sie czegos dowiem.

        A fakt, ze bede miala dziecko dociera do mnie codziennie, o to sie nie martw.
        • domza2 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.03.13, 18:01
          Jeśli masz ochotę pogadać napisz do mnie na maila gazetowego, chętnie Ci opowiem co wiem. Dodam, że przez 3 lata mieszkałam w Armenii i w Gruzji bywałam często - obie kultury bardzo podobne, pozdr
    • kinkygirl Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 28.03.13, 08:43
      Ktos rozsadnie poradzil, nie wpisuj go w papiery. Chłopak skończy studia, zapała miłością ojcowska, Ty sie na zonę nie nadajesz, ale w domu kandydatka sie znajdzie, dziecko Ci wywiezie do teściowej a Ty procesuj sie w gruzińskich sądach...
    • o.o.ola UWAŻAJ 28.03.13, 10:36
      Nie wykluczone, że pod czas gdy Ty rozpaczasz z powodu braku ślubu i orgazmów, Pan dostał nakaz od rodziny nie odchodzić od Ciebie na krok, dopóki nie zobaczy swojego nazwiska w papierach dziecka.
      Bądź czujna. Już dosyć głupstw narobiłaś.
      • nammkha Re: UWAŻAJ 28.03.13, 11:59
        Ale nierozsądnie radzicie. Jeśli matka będzie dziecku mydliła oczy, odbierze ojcu prawo do dziecka, to kiedyś tylko obróci się to na jej niekorzyść. Skrzywdzi dziecko odbierając mu tożsamość, a ono jej kiedyś to wypomni. I na nic się zda głupie gadanie, że "chciałam dla ciebie dobrze" dobrymi intencjami jest piekło wybrukowane...
        • triss_merigold6 Re: UWAŻAJ 28.03.13, 14:17
          Pan może jej nagwizdać. Po porodzie może sama jechać do usc zarejestrować dziecko i nie musi wpisywać danych ojca. Jeśli panu będzie zależało, to zostaje mu sądowe ustalanie ojcostwa.
          • dziewczynamalegoksiecia Re: UWAŻAJ 28.03.13, 15:48
            Dziekuje za wszystkie wypowiedzi, to dla mnie wazne aby spojrzec obiektywnie na te chora sytuacje. Wczoraj nastapila dosc zaskakujaca rzecz, mianowicie po tygodniu od ogloszenia przeze mnie konca, absolutnego chlodu z mojej strony i czekania, az sie wyprowadzi (sama znalazlam mu mieszkanie bo w zyciu by tego nie zrobil) Pan Gruzin oswiadczyl, ze przejrzal na oczy, ze mnie kocha i chce zebym byla jego zona, ze niepotrzebna mu zadna dziewica bo to wlasnie mnie kocha i to ja jestem matka jego dziecka. Ze nie ma pierscionka ale mowi jak najpowazniej? Powiedzialam, ze oszalal i zakonczylam temat. Nawet gdyby mowil powaznie (nigdy wczesniej nawet nie zazartowal nt malzenstwa, temat tabu) to ja juz nie chce byc jego zona, o nie. Ale to bzdura, nie wie co plecie bo jest niestabilny emocjonalnie i tak czy siak do niczego by nie doszlo.


            Nie wiem jak rozwiazac kwestie ojcostwa, jestem czujna i mam wszystkie jego dane, spisalam dokumenty itd na wszelki wypadek, ale mam jeszcze pare miesiecy aby zadecydowac w tej sprawie.
            • dziewczynamalegoksiecia Re: UWAŻAJ 28.03.13, 16:16
              I przeprowadzilam z nim na chlodno rozmowe aby mu uswiadomic po raz kolejny, ze to kim jestesmy i jak sie zachowujemy wynika z tego co wynieslismy z domu i ze sami nie jestesmy w stanie tego zmienic. Zdaje sie, zaczyna to rozumiec bo zgadza sie z tym co mowie (jednak sam z siebie nigdy wczesniej nie mial takich przemyslen).
              Powiedzialam, ze ja jestem juz zapisana do psychiatry i wybieram sie na terapie - poprosil, zeby mogl pojsc ze mna. Ale czy to faktycznie ma sens?
              Nie zgadzam sie z ktoras wypowiedzia, ze nie ma co ciagnac go na terapie, bo on nie jest chory, tylko jest po prostu z innej kultury. Nieprawda, dziecko alkoholika to zawsze bedzie dziecko alkoholika z tymi samymi problemami emocjonalnymi z tego wynikajacymi, niezaleznie od szerokosci geograficznej... I trudno ten fakt lekcewazyc, choc oczywiscie gdyby nawet kiedys 'wyleczyl' swoj niepohamowany charakter, mogloby to nic nie zmienic w kwestii podejscia do mnie, i na to juz zaden specjalista nic nie poradzi.
      • dziewczynamalegoksiecia Re: UWAŻAJ 28.03.13, 16:19
        Na szczescie nie ma takiej mozliwosci aby przyznal sie swoim rodzicom do tego dziecka przynajmniej przez najblizsze pare miesiecy, za kazdym razem gdy na to nalegalam (juz przestalam) to dostawal bialej goraczki ze strachu, twierdzil ze rodzina sie go wyprze i powie, ze ma juz nigdy nie wracac itd. Takze o jego nadgorliwosc w sprawie tego dziecka chyba naprawde nie ma sie co martwic, duzo bardziej byloby mu na reke 'zapomniec' o tym co tu zmajstrowal, nie robic sobie hanby i ukladac piekne, gruzinskie zycie.


        o.o.ola napisała:

        > Nie wykluczone, że pod czas gdy Ty rozpaczasz z powodu braku ślubu i orgazmów,
        > Pan dostał nakaz od rodziny nie odchodzić od Ciebie na krok, dopóki nie zobaczy
        > swojego nazwiska w papierach dziecka.
        > Bądź czujna. Już dosyć głupstw narobiłaś.
        • foringee Re: UWAŻAJ 28.03.13, 16:39
          Dalej nic nie zadecydowałaś i w to brniesz.
          Z jednej strony niby mu znalazlas mieszkanie i chcesz by się wyprowadził - > ale mieszka z toba nadal i nie wyprowadził się (bo coś tam pomarudził o możliwym ślubie) i sprawa wyprowadzki odłożona.
          Nadal to ty chcesz "ciągnąć go do psychologa" -> zapominasz że to dorosły człowiek, umie się zorganizować jesli chce, będzie chciał to sobie pójdzie, nie ty jestes od tego żeby mu wizyty zalatwiac.

          Prowadzicie ze sobą grę, mającą doprowadzić do tego, że się NIE ROZSTANIECIE tylko będziecie nadal napie..dzielać gdy "miodowy miesiąc" i sypanie obietnicami się skończy...
    • antheax Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 28.03.13, 19:14
      Ciężko było to przeczytać. W tym samym akapicie piszesz o swoim domu rodzinnym i o problemie z partnerem. Mieszasz to. A to są osobne sprawy. Czym innym jest Twoja przeszłość, czym innym teraźniejszość a czym innym przyszłość.

      1. Przeszłość: dom rodzinny z problemami i byli partnerzy
      2. Teraźniejszość: Podejmowanie najważniejszej życiowej decyzji - być czy nie być razem
      3. Przyszłość: a. z Gruzinem
      b. bez Gruzina

      Podpowiem, że trzeba myśleć o teraźniejszości i o przyszłości, a przeszłość zostawić na terapię. Nie wciągaj przeszłości do teraźniejszości bo zrobisz bagno. Już widzisz, jaki skutek, że paplałaś o byłych.

      Napisałaś, że Cię to bawiło, kiedy on przeżywał, że miałaś byłych.

      Nie wolno się bawić kosztem drugiej osoby. To się mści. Pobawiłaś się i co zyskałaś?

      Czy z Gruzinem czy bez Gruzina trzeba już myśleć odpowiedzialnie. Nie trzeba pakować się w ślub. Dość już zrobiliście pochopnych kroków. Teraz zacznijcie działać powoli. Z namysłem. Dopóki nie jesteś od niego w 100% zależna możesz wiele zmienić. Ustalcie, jakich zachowań nie tolerujecie i uczcie się szacunku do siebie, bo to jest podstawą każdego związku.

      Czyli radziłabym zatrzymać się na tym etapie, na którym jesteście, i uczyć się spokojnej rozmowy, uczyć się szacunku wzajemnego. Nie dla Was teraz ślub i biała suknia ale uczenie się rozmowy. To się Wam przyda zawsze, nawet, gdybyście w przyszłości nie byli razem. Wzajemny szacunek jest mocniejszym fundamentem związku niż ślubny papier

      Zauważyłam, że nie masz żadnej wizji swojego związku z kimkolwiek. Nie jesteś świadoma, o co chodzi w związku. Co daje radość w związku. Myślisz, że radość w związku uzyskasz z satysfakcji, że jesteś górą w konflikcie... W ten sposób budujesz związek toksyczny, chory i zły.

      Przemyśl sobie, czego potrzebujesz w związku. Podpowiem: potrzebujesz pomocy w czasie ciąży i podczas wychowania dziecka. Czy Twój Gruzin da Ci spokój i poczucie bezpieczeństwa, których tak bardzo potrzebuje Twoje dziecko?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 31.03.13, 20:26
      Oczywiście wszystko odbyło się w innej kolejności. Ale ciąża jest faktem i stanowi kontekst całej sytacji.
      Dlatego, wydaje się, że trzeba najpierw rozważyć wersje, które zapewnią Pani i dziecku możlwie stabilną sytuację. Czyli trzeba zaczać tworzyć rodzinę. Co nie oznacza branie ślubu. Szczególnie z obcokrajowcem z innej kultury. To nieszkodzi, że będzie trudno. Trzeba wspólnie przyjąc odpowiedzialność za to co się stało. Nie zwalniać się z niej pod pretekstem różnych kultur, awantur i niestabilności emocjonalnej. Nad tym macie pracować oboje, kontrolować się, uczyć nowych zachowań. Od tego jest część racjonalna, którą oboje musicie uruchomić i o nią dbać. Jeśli się naturalnie nie udaje, proszę skorzystać z terapii. Są ośrodki interwencji kryzysowej. To kawał roboty do zrobienia, ale nie jest to niewykonalne. Trzeba tylko ustawić priorytety. On i Pani nie możecie działać wyłącznie pod wpływem emocji, nawet tych najbardziej namiętnych. Nie możecie się zamieniać w przysłowiowego żurawia i czaplę. Raz on chce to Pani nie chce i odwrotnie. To jest niedojrzałe zachowanie, skoro macie mieć dziecko. Oboje, zaskoczeni tą sytuacją, musicie się z nią zmierzyć.
      W tym czasie będziecie mogli się poznać, przyjżeć swoim kulturom, potrzebą i oczekiwaniom. Możliwością działań w normalnych życiowych warunkach.
      Jeśli, mimo starań, nie wyjdzie z tego zwiażku nic, wtedy będzie można podejmowac kolejną deczyję , być może o rozstaniu. Ale jest duże prawdopodobieństwo, że będziecie mieli inne, lepsze możliwosci zyciowe
      W Polsce jest dość spora społeczność gruzińska. Warto do niej dotrzeć. Może dostaniecie tam wsparcie A Pani na pewno dowie się czegoś o Gruzinach.
      Nie sa to wszytko łatwe działania, ale też niełatwą syuację sobie stworzyliście. I trzeba ją pokonać. Czytając Pani wypowiedzi, wyobrażam sobie, że stać Panią na rozwagę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • nammkha Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 04.04.13, 11:38
        Pani Agnieszko,

        Bardzo mądre słowa.
        Jeśli chce być się dorosłym należy nauczyć się ponosić konsekwencje własnych decyzji.
        • igge Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 04.04.13, 12:12
          Pani Agnieszka ma zawsze takie mądre podejście do problemów, podziwiam.
          Zawsze wydawało mi się, że psychologizowanie to taka "choroba" naszej kultury, jej teraźniejszość. Ale wypowiedzi Pani Agnieszki i niektórych forumowiczów niosą ze sobą głęboką mądrość, podziwiam :)))
          Jestem już za stara na psychoterapię i nigdy nie myślalam o niej jako o czymś wartościowym ale gdybym miala kasę czas i dostęp do Warszawy to chciałabym chodzić na terapie do Pani Agnieszki. Ave Pani Agnieszka i reszta mądrych forumek.
          • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 05.04.13, 01:04
            Dziękuję z miłe słowa, to zawsze mnie mobilizuje i zachęca do wysiłku.
            Dobrze użyta psychoterapia, to pomoc i inwestycja w siebie. Nie warto jej dyskredytować. Ale też nie warto nadużywać i popadać w swoicte ubezwłasnowolnienie.
            Dla własnego rozwoju, do czego też służy psychoterapia, wiek jest bez znaczenia. POzdrawiam. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • dziewczynamalegoksiecia Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 29.04.13, 00:43
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, które dały mi do myślenia. Minął miesiąc od założenia tego wątku - po opisanej w pierwszym poście paskudnej awanturze nic takiego więcej nie nastąpiło. Ja nabrałam dystansu do pana Gruzina, przeprowadziłam kilka poważnych, spokojnych rozmów, tłumaczyłam jak duży wpływ na nasze chore zachowania ma atmosfera, w której dorastaliśmy (ale on bardzo broni swojej rodziny i nie chce przyznać, że jego ojciec jest alkoholikiem choć ja to wiem, i np. owszem, były codziennie awantury rodziców, rycząca młodsza siostrę i on przerażony sytuacją, ALE to przecież normalne i tak jest w każdej rodzinie O_o).

      Terapia nie wyszła z prozaicznych względów, psychiatra odrzucił mnie na wstępie ze względu na ciążę, a miesiąc oczekiwana wizyta u psychologa przepadła przez tzw. wypadek losowy -jak się ma pecha w życiu, to w każdej dziedzinie. Następny termin mam za miesiąc, ale nie wiem, czy wtedy nie będę już po samobójstwie O_o (stówki na tydzień, prywatnie, to nie mam - starczy ile płacę za gina, badania i witaminki).


      Przez te kilka tygodni unikaliśmy wszelkich ognisk zapalnych, nie było słowa o Gruzinach z dżungli czy puszczalskich Polkach, miałam wrażenie że dopiero zaczęliśmy się naprawdę poznawać, opowiadać o sobie, rozmawiać po ludzku, bez złośliwości i nerwów. Właściwie można by sądzić, że była szansa aby wyjść na prostą, ale wiedziałam, że tak łatwo to nie będzie, i się nie myliłam. Jakby coś strzeliło w pana Gruzina, jakby już nie mógł wytrzymać że parę tygodni jest dobrze i się nie kłócimy - zaczął mnie prowokować, ja kilka dni się nie dawałam i to ignorowałam, więc postanowił palnąć z grubej rury i mi przypomnieć, co sądzi o mojej przeszłości. Wynalazł zdjęcie sprzed 2 lat, na którym rozmawiam z facetem, z którym on wie, że spałam i zaczęła się jazda, ale tym razem nie miałam ochoty długo tego słuchać, wpadłam w histerię, spakowałam jego rzeczy i wyrzuciłam za drzwi. Nie podziałało i walizkę przyprowadził z powrotem, więc pozostało mi samej się spakować, jak dotarło do niego że naprawdę to robię to zaczął mnie rozpakowywać, przepraszać, ale byłam na to głucha, podjęłam decyzję. Pojechałam do domu, przerwałam studia których i tak nie mam szans teraz dokończyć bo od 2 miesięcy głównie leżę i ryczę, a myśl o wyjściu do ludzi wywołuje paniczny lęk. Kilka dni ciągle dzwonił, pisał, bez odzewu, w końcu musiałam tam pojechać i pozałatwiać sprawy, i będę musiała to zrobić jeszcze kilka razy - twierdzi, że nie może żyć beze mnie i naszego dziecka, że nie śpi i nie je z rozpaczy, prosi żebym wróciła, wybaczyła. Że jest chory i chce się leczyć, że chce zostać w Polsce i żyć z nami, bla bla bla. Ale ja pozostaję nieruszona i pluję w niego deklaracjami nienawiści - chce ostatnią szansę, ale ta miesiąc temu miała być ostatnia, jak dam się przekonać to kwestia czasu kiedy znowu usłyszę o swoim kurestwie.


      Nie wiem co robić z nim, nie wiem co robić z dzieckiem, raz myślę że adopcja jest ostatnią deską ratunku żeby coś uratować z tego mojego życia, innym razem że nie będę w stanie oddać swojego dziecka, a potem całe życie zastanawiać się kim jest, gdzie mieszka, jak wygląda, czy na pewno musiałam je oddać, co by było gdybym tego nie zrobiła. Już mi się śniło, że pytało mamo dlaczego mnie nie chciałaś...

      Dobrze chociaż, że rodzice mnie bardzo wspierają, na myśl o adopcji pukają się w czoło, milionerami nie są ale godny byt dziecku jak najbardziej mogą i chcą zapewnić, tylko jak ja będę się okropnie czuła żyjąc z ich pieniędzy w tym wieku, bo że utknę na tym zadupiu bez możliwości zarobienia pieniędzy na długi czas to pewne.
      • nammkha Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 29.04.13, 14:53
        Hmmm,

        Straszny ten twój post!
        Powinnaś w tym momencie zapisać się na terapię do jakiegoś psychoterapeuty, bo sama się pogrążysz! Im dłużej będziesz czekać tym gorzej. Powiedz rodzicom w jakim jesteś stanie, może zgodzą się płacić, a jeśli nie to czekaj na terapię w ośrodku państwowym, taką też można znaleźć tylko trzeba czekać i to nie taką raz na miesiąc tylko raz na tydzień przez wiele miesięcy.
        Unikaj kontaktu z twoim byłym, bo tylko ci to szkodzi - uspokój się maksymalnie i nie narażaj na niepotrzebny stres. Jeśli on chce coś w swoim życiu zmienić to zrobi to i bez ciebie, jeśli nie to nie możesz narażać się na nerwy z jego powodu. Oboje jesteście chorzy ty na nerwice on na współuzależnienie. Trzeba się leczyć! Jeśli to zrobisz to myśli o samobójstwie i oddaniu dziecka pójdą w niepamięć!
        Skup się na pozytywach - masz wsparcie rodziców - to bardzo ważne, i niedługo urodzisz dziecko które zmieni cały twój świat - wierzę że na dobre, to też nie koniec świata - z pomocą rodziców możesz studiować np. zaocznie, lub od razu mysleć o szybkich kursach, które dadzą ci jakieś zatrudnienie.

        Pozdrawiam
      • rurek00 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 29.04.13, 16:28
        @dziewczynamalegoksiecia, ja bym Ci radziła nie rzucać studiów. Możesz wystąpić o rok dziekański - za rok pomyślisz co dalej, sytuacja może już być inna. Po tym roku możesz też przejść na studia zaoczne, jeśli tak będzie Ci łatwiej.
        Dobrze zrobiłaś, że się od niego wyprowadziłaś, to najważniejsze. Spróbuj się uspokoić, może pij melisę? Wiem, że łatwo to pisać, ale nerwy też szkodzą dziecku.
        • sprucexl bierz urlop dziekanski!!! 29.04.13, 21:54
          nie zastanawiaj sie tylko zloz podanie o dziekanke:-) nie poddawaj sie. bylam kiedys w podobnej sytuacji( moze nawet gorszej) udalo mi sie skonczyc studia. na szczescie byl to osttni rok i wykladowcy duzo poszli mi na reke. obronilam sie 6 miesiecy po wiekszosci ludzi z roku:-)
      • triss_merigold6 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.04.13, 10:18
        Uspokój się, nie histeryzuj, jesteś dorosłą kobietą i poniesiesz konsekwencje porywu d..y i serduszka.
        Zmień numer telefonu, zero kontaktów z Gruzinem, podawać go jako ojca nie musisz, nie musisz tez informować o terminie porodu - oszczędzisz sobie i dziecku problemów z prawami ojca.
        Na studiach weź urlop dziekański, jeszcze zdążysz, i złóż podania o jakieś wsparcie socjalne.
        Słusznie będziesz źle się czuła żyjąc z pieniędzy rodziców, ale jeszcze gorzej byś się czuła żyjąc z kasy człowieka z Kaukazu, zapewniam Cię.
        To, że ryzykujesz utknięcie na zadupiu, jest obecnie Twoim najmniejszym problemem.
        • zuzi.1 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.04.13, 10:41
          Autorko, nawet nie mysl o żadnym samobójstwie, to byłaby głupota. Skup się tylko i wyłącznie na sobie i dziecku, zadbaj o spokój, zakończ znajomosc z Gruzinem, weź dziekankę na studiach i ich absolutnie nie przerywaj, dasz radę, zacznij brac magnez i melisę na uspokojenie i myśl pozytywnie. Masz dobrych rodziców którzy Ci pomogą, będzie dobrze, ale musisz byc silna, mądra i konsekwentna w działaniu. Trzymam za Ciebie kciuki.
        • nabakier Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.04.13, 13:50
          > Uspokój się, nie histeryzuj, jesteś dorosłą kobietą i poniesiesz konsekwencje p
          > orywu d..y
          i serduszka.

          Wiesz co, Triss, zaczynasz mnie mocno drażnić z tą swoją prostacką perspektywą. Rozmawiasz z dorosłymi ludźmi, więc się pohamuj.
          • triss_merigold6 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.04.13, 15:32
            Moja perspektywa jest racjonalna - panienka studentka była na tyle bezmyślna, żeby zaciążyć z ledwo znanym facetem z Kaukazu (co powinno go od razu skreślać jako potencjalnego kandydata na partnera dla Europejki) i teraz jest w głębokiej panice. Musi się pozbierać i przestać w ogóle brać pana pod uwagę.
            • nabakier Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.04.13, 22:27
              Chodzi o sformułowanie- nie masz prawa tak mówić do nikogo.
            • illegal.alien Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 01.05.13, 11:42
              Tak jest - dla Europejki tylko niebieskoocy blondyni. Reszta skreslona od razu.
              • triss_merigold6 Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 01.05.13, 14:42
                Oczywiście nie ma nic pomiędzy niebieskookim blondynem, a facetem z kompletnie odmiennej i - jak widać - nieprzystającej kultury.
                Mogła go bzykać rekreacyjnie traktując jak egzotyczną przygodę, ale nie, od razu zaszła w ciążę i podjęła próbę godzenia ognia z wodą.:/
      • nabakier Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 30.04.13, 14:00
        Autorko, jesteś w takiej sytuacji, że pomoc rodziny Ci się przyda. Staniesz na nogi, znajdziesz pracę. Rodzina jest także od tego, by sobie pomagać, a jak zaczniesz łądować się z poczuciem winy także w relacji z rodzicami, to jeszcze i to schrzanisz. Nie pozwól na to, przyjmij wsparcie, bo potrzeba Ci jako takiej stabilności.
        Dziewczyny dobrze radzą- weź dziekankę, albo przejdź na tryb zaoczny. Byle szybko. Studia to naprawdę nie problem.
        Z ojcem dziecka twardo. Dałaś mu już jedną lekcję, więc jej nie zmarnuj. Nie ustępuj. Niech zobaczy twardą (choć trochę ) kobietę.
        Natomiast nie zgadzam się z lekceważącym odniesieniem do narodowości Twojego partnera. Nie daj się wepchnąć w tą pogardę do niego. Owszem, różnice kulturowe potrafią zaważyć, ale nie muszą. Wielu Polaków również emigruje, dostosowuje się do kultury panującej tam, gdzie zamieszkują, radzą sobie. Wszystko zależy od otwartości, inteligencji i chęci danego człowieka. Co nie znaczy, że Cię namawiam do związku z tym konkretnie człowiekiem. Ale nie podejmuj decyzji ze względów kulturowych, bo to bzdura, zbyt łatwe poddanie się, pójście na skróty i porażka.
        Niezależnie od wszystkiego, co Cię spotkało, masz problem z emocjami, ale to już wiesz. Powinnaś iść na terapię, to jest naprawdę konieczność. Reagowanie agresją, odreagowywanie na kimś, to naprawdę nie jest normalna sprawa, ani też kwestia temperamentu. To kwestia złych schematów reagowania. Musisz to zmienić, bo sytuacja się powtórzy.
        Zacznij siebie lubić :-) Dziecko też. I nie oddawaj dziecka do adopcji. To zły kierunek.
        Trzymaj się.
      • powracajac-a Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 03.05.13, 16:15
        najwazniejsza decyzje podjeclas. teraz badz silna. wyobraz sobie takie klotnie przy twoim dziecku, malenkim , placzacym ze strachu, bo krzycza czy placze ktos, kto dla niego/niej jest ostoja, cieplem i bezpieczenstwem.
        po pierwsze urlop dziekanski
        po drugie wyciszyc sie w mozliwy sposob
        sprobuj zaczac myslec pozytywnie, wizualizowac sobie pozytywne chwile z dzieckiem - malenkie, przyjemne chwile do ktorych zaczniesz sie powoli usmiechac.
        teraz wszystko wydaje ci sie wieksze niz jest, czas (i najlpiej pomoc fachowac) pomoze.
        trzymaj sie dzielnie

        dasz rade. masz wsparcie rodziny a to jest naprawde wielka pomoc i oparcie. reszta sie ulozy!
        mocno trzymam kciuki za ciebie i twoje dziecko!!!! dasz rade!!! zobaczysz!!!
      • blond_suflerka Re: Wpadka z obcokrajowcem, ciagle klotnie - co r 03.05.13, 23:25
        Dziewczyno Małego Księcia,
        Bardzo mnie poruszył Twój post. Idź jak najszybciej na terapię. Poproś rodziców o pieniędze albo pożycz od kogoś. To jest teraz najważniejsze. Przed Tobą poważne decyzje a dopóki nie uporządkujesz swojego widzenia świata i siebie na terapii będziesz patrzyła na wszystko(również swoją obecną sytuację) oczami osoby niedojrzałej emocjonalnie, z deficytami a to jest zaburzone postrzeganie. I trudno przy takim zaburzonym postrzeganiu podejmować tak poważne decyzje jak te dotyczące dziecka.
        Dobrze, że podjęłaś decyzję o rozstaniu z ojcem dziecka. Nie wracaj do niego póki oboje nie przejdziecie terapii. Jak przepracujecie swoje problemy to wtedy podejmiecie decyzje dojrzałą i świadomą. Póki co oboje działacie w sposób zaburzony i jedzecie na swoich wdrukowanych automatyzmach. Jak oboje będziecie zdrowi to wtedy okaże się czy naprawdę jest między Wami miłość czy może po prostu wyłapaliście się z tłumu jako ludzie z podobnymi problemami(Ty DDD, on DDA). Póki co tak jak piszą dziewczyny-zero kontaktui żadnych stresów związanych z nim. Pamiętaj też, że możesz tęsknić i mieć wątpliwości związane z tym czy dobrze zrobiłaś. To wszystko normalne w takiej sytuacji, chore schematy same znikną. Nie ulegaj temu.
        Doceń, że rodzice Cię wspierają, nie każdy ma taki komfort. Przyjmij ich wsparcie, niech się Tobą i dzieckiem zaopiekują w tym pierwszym okresie. Daj maleństwu szansę i sobie.
        Zaopiekuj się sobą i nim. Dobrze się odżywiaj, wypoczywaj, relaksuj, przebywaj wśród życzliwych ludzi, zobaczysz, że Twoja optyka będzie się zmieniać. Więź z dzieckiem będzie się tworzyć, będzie coraz większe, będziesz je czuła. Nie myśl o samobójstwie ani o adopcji. Wiesz jak bardzo możesz być jeszcze szczęśliwa w życiu? Kurczę, aż mi się płakać chce jak to piszę;) Każdy kto był w takim dole miał poczucie, że z tego syfu już się nie wydostanie ale jednak można się wydostać, naprawdę. Jak nie masz z kim pogadać to pisz tutaj. Napisz czego potrzebujesz-może pomożemy znaleźć Ci dobrego terapeute? Albo cokolwiek innego. Nie poddawaj się, bardzo w Ciebie wierzę!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja