Dodaj do ulubionych

Kłótnia z mężem :(

01.04.13, 16:48
jeszcze święta, a już dziś zaliczyłam kłótnię z małżem i kłótnię telefoniczną z mamą (rozmowa z mamą miała mi poprawić nastrój po kłótni z mężem :)) Potem, przy obiedzie kochany synek przytomnie mi przypomniał, że jeszcze mogę sobie pogadać na forum :) więc czemu nie ? Mam nadzieję, że się już dziś z nikim nie pokłócę (na forum). Powodem kłótni z mężem było moje uporczywe żebranie u dziecka o drugi kawalek czekolady, ale to nieistotne. Do rzeczy: małż stwierdził dzisiaj że jest zmęczony 20letnim malżeństwem ze mną. Nie ma już siły, cierpliwość mu się wyczerpala (choć przyznał, że mogłam mieć nadzieję, że starczy jeszcze na kolejne 30 lat.) Zdarza mu się nakrzyczeć na mnie, a nawet dwa dni temu użył słowa " spieprzaj"(twierdzi, że raz na 24 lata może tak powiedzieć choć nie powinien i że ja podobno bywałam, delikatnie mówiąc, niemiła dla niego przez te 24lata, czego ja nie pamiętam bo mam wybiórczą pamięć a on zawsze był dla mnie milutki). Co ważne, powiedział też, żebym się zdecydowala czy jestem jego trzecim dzieckiem czy partnerką. On wolałby oczywiście partnerkę, która nie oczekuje, że każdym drobiazgiem i koniecznym telefonem itp będzie się zajmował on. I jak wyjścia z domu to też z nim. że on nie chce być służącym i kierowcą. Rzeczywiście przez te 24 lata był dla mnie jak ojciec i matka razem wzięci, bardzo kochający,ekstremalnie czuły i cierpliwy i tego mi teraz trochę brakuje, a on mówi, że mam wzorzec relacji nieobecnego ojca, za ktorym zawsze strasznie tęskniłam i superprzedsiębiorczego bogatego wujka i z tych dwóch wzorów męskich stworzyłam jakąś hybrydę, którą oczekuję, że on się stanie, a on już pada na pysk ze zmęczenia (od listopada nie ma pracy i siedzi w domu ze mną, w maju zacznie wyjeżdżać i nie będzie go wcale jakieś pół roku, będzie pracował).
Mam uznać, że 1kostka czekolady od córki i dwie od syna to wystarczy, on zjadł dwie od córki i 1 od syna i że tak jest sprawiedliwie, resztę czekolady dzieci zostawiają dla siebie i dosyć tego mojego skomlenia o jeszcze jedną od córki.
Jak ja mam zmienić się diametralnie po 24latach razem ? Próbuję, pracuję wytrwale nad sobą, staram się dawać mu "przestrzeń", w sumie też padam na pysk ze zmęczenia choć chyba zmęczenia stresem nie pracą, bo on rzeczywiście dużo rzeczy w domu robi dla mnie i dla dzieci. czy to jest w ogole możliwe zmienić się i nie umrzeć ze zmęczenia psychicznego i fizycznego w takim wieku (jestem po 40), i czy jeśli mam infantylną osobowość i jest mi z nią dobrze to taka zmiana jest możliwa. On mówi, że jeśli zmieniać się i coś robić to DLA SIEBIE NIE DLA NIEGO bo on ma dosyć, że ja ciągle coś robię dla innych. Aha, i nie doceniam tego co mam i wydaje pewnie mi się (wcale mi się tak nie wydaje), że jestem najbiedniejsza na całym świecie(jeśli chodzi o zdrowie, choroby, sprawność, zamożność, wyjazdy wakacyjne, zakup książek, kawiarnie etc)
Dziewczyny, pani Agnieszko, partnerzy wymagających kobiet o ile tacy są na forum: co jest możliwe a co nie jest w tej sytuacji, żebym zrobiła dla swojego nadal ukochanego małża ?????? I czy dam radę?
Obserwuj wątek
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:35
        uwielbiam twoją odpowiedź :)
        Niestety nie mogę się zastosować bo po pierwsze: nie stać mnie na słodycze
        po drugie: jak pojadę to małż zrobi awanturę że cokolwiek kupuję na stacji benzynowej a tam tak drogo przecież i nie wolno mi nic prócz benzyny i gazety kupować
        po trzecie: gdybym kupiła - zjedzą mi dzieci, przynajmniej w połowie
        pOzdr i dzięki
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 19:58
        Kroliczyco,
        on second thought - pojechałam, tylko, że nie na stację tylko do Biedronki bo taniej i zakupiłam za całe 2.99 dwie czekolady z migdałami dla siebie i po jednej czekoladzie wg wyboru córki dla każdego dziecka (córka przytomnie stwierdziła, że dwie aż dla mnie to za dużo bo ja jestem gruba a dzieci szczupłe :)
        Mąż nie chciał czekolady/czekolad dla siebie :)
        Teraz jestem w słodkim czekoladowo-orzechowym nastroju, po pierwszej czekoladzie, z której hojnie jedną trzecią oddałam synowi (córeczka lubi oszczędzać słodycze w swojej słodyczowej szufladzie i ZAWSZE niemal ma coś słodkiego dla siebie). My z synem zawsze zjadamy słodkie od razu a potem żebrzemy u corki ale ona skubana jest asertywna i bezlitosna.
        Także Twoja rada była jednak genialna w swej prostocie :)))))
    • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:35
      Nie wiem czy Ci to pomoże ale mam wrażenie, że wiele kobiet(też swoje musiałam zrobić i przepracować) zapomina lub w ogóle nie ma świadomości, że mężczyzna nie jest od spełniania ich zachcianek, zapełniania pustki, opiekowania się non stop, organizowania życia, uszczęśliwiania, itd. Kobiety często wchodzą w związki z ogromnymi oczekiwaniami co też ten ON ma robić, jaki powinien być, żeby ona była szczęśliwa i zadowolona. Umyka gdzieś fakt, że mężczyzna też jest człowiekiem, że swoimi uczuciami, obawami, potrzebami, wyobrażeniami na temat związku/kobiety. I że to musi być wymiana a nie tylko patrzenie w jedną stronę-co jeszcze on ma zrobić albo dlaczego on nie robi czegoś co mnie uszczęsliwia?
      Druga sprawa-każda większa zmiana w rytmie to jakaś próba dla związku. Twój mąż siedzi teraz z Tobą w domu i to bez pracy. To może powodować jakąś jego frustrację, może też za dużo jest związku a za mało jego samego.
      Zmiana jest możliwa ale faktycznie tylko wtedy jeśli Ty sama poczujesz, że chcesz i że potrzebujesz. Piszesz, że Tobie jest dobrze...tylko, że Twojemu mężowi nie. To jest moment kiedy mogłabyś trochę mniej koncentrować się na sobie i zacząć na nim zobaczywszy uprzednio w nim człowieka;)
      • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:41
        Kluczowe jest tu zdanie, ze nie stać Cię na czekoladę. Reszta nieważna. Oznacza to, ze facet wydziela Ci pieniądze i kontroluje Twoje wydatki? I ze Ty sie na to godzisz, a facet uważa, ze jesteś nadmiernie wymagająca???
        • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:56
          A może po prostu są biedni i autorka wątku mając dziecięce zapędy, czasami zapomina, że jest limit na wydatki? Może nie ma to nic wspólnego z wydzialeniem pieniędzy a z kontrolą kogoś kto sam tego nie potrafi? Inna sprawa w jakiej formie się to odbywa. Czy ta kontrola nosi znamiona przemocy psychicznej na przykład.
          Zresztą, z zaburzonymi w związek wchodzą zaburzeni. Jeśli autorka jest jak dziecko i ma niedojrzałe potrzeby to jej mąż też musi mieć. On też musiał potrzebować tej swoje roli opiekuna i rodzica. Być może teraz, po latach dojrzał do bycia dorosłym i dojrzałym i stąd jego sprzeciw?
    • basiastel Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 17:39
      Wiesz, jak ja chcę zjeść czekoladę, to nie proszę. Kiedyś wyjęłam zaskoczonej córeczce czekoladę sprzed ust i zjadłam, a ją zaskoczoną popchnęłam na poduszki. Strasznie się z mojego obcesowego zachowania śmiała i teraz jak ma cokolwiek, to przynosi mi " w zębach" i wręcz wciska i prosi, bym zjadła. Pozdrawiam.
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:10
        nie i mam wielkie poczucie winy, że powinnam pracować i zarabiac kasę.
        Tak naprawdę to kiedyś chcialam bardzo wrócić do pracy a teraz już nie, fajnie mi w domu z córką i lubię swoją "niezależność" czasową i pełną elastyczność, możliwość dostosowania się do rytmu i niespodzianek życia córki. To, że mam duzo czasu na książki i gadanie z dziećmi (imężem :)
        Verdano, nie wkurzaj się :) choc miło sobie to przeczytać. Mam teraz 300zł w portfelu ale wiem, że musi mi na wszystkie potzreby rodziny wystarczyć do weekendu majowego kiedy malż będzie miał zlecenie+pracę. Sam wywóz szamba to 200 zł. Prawda jest taka, że on potrafi przeżyć za 1200zł miesięcznie a ja nie. ON jest oszczędny a ja mniej (choć maksymalnie bardzo jak potrafię). On odmawia sobie książki i kawy w księgarniokawiarni a ja nie zawsze potrafię. Kiedyś w ogóle niespecjalnie dobrze gospodarowałam naszymi finansami kiedy były duże. Wydawaląm za dużo. Teraz wydaję malutko, w zasadzie tylko niemal jedzenie ale on potrafi nie wydawać nic. (ja też okresami nic i wtedy jak on pracuje udaje mi się kilkaset zł odlożyć na buty etc ale jednak nawet teraz, w okresie kiedy on nie ma wcale zleceń - kupię dziecku kawałek łososia raz w miesiącu i te nieszczęsne czekolady, kupiłam też niedawno za pożyczone z dziecka skarbonki 50 zł książkę tylko dla siebie). On potrafi bez grosza przy duszy jeździć autem (lub chodzić duże dystanse piechotą dla oszczędności i dla ruchu)
        On wie, że dla mnie w jakimś stopniu ważniejsze są pieniądze, mam większe potzreby, chęć wydatkow i raczej zawsze oddaje niemal co do ostatniego grosza to co zarabia - mnie. Choć wie, że jak to ujął (moim zdaniem przesadnie i nieslusznie) "dać mi kasę to jak dać małpie brzytwę " :))
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:14
            marzeka, autopoprawka: nie 300 ale za tydzień dostanę jeszcze 600, czyli razem będzie 900 od dzisiaj licząc. Zapomnialąm o tych 600 bo myślalam, że może małż je na rachunki, czynsz,
            opłaty stałe potrzebuje (on się tym zajmuje)
            Tak czy inaczej małż mi przypomniał, że nie mam się z czego cieszyć i wydawać na cokolwiek bo nawet 900 zł to tylko 3 zakupy w supermarkecie a jeszcze muszę odłożyć 100-200 na benzynę.
                • aqua48 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:07
                  igge napisał:

                  > mąż nie ma pretensji o brak pracy, setny raz powtórzę. Teraz ma pretensje, że c
                  > zytam Wasze odpowiedzi i rozważam czy nie zastosować waszych rad.:)

                  No ale skoro nie macie dość pieniędzy, żeby starczyło na Twoje zachcianki, a Ty nie chcesz z nich zrezygnować, to któreś z Was musi postarać się o przypływ gotówki, nie? No chyba, że wymienisz męża na lepiej zarabiający model. Wtedy będziesz mogła leżeć i podjadać czekoladę do woli, czytając najnowsze bestsellery i popijając kawą ze złotej filiżanki.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:52
                    aqua, któreś powinno postarać się o przypływ gotowki. Ja się zgadzam. Mężowi to nie wychodzi, może powinnam ja spróbować. Ale mój małż na brak gotówki ma zawsze jedną receptę - ograniczyć wydatki. Nie bierze pod uwagę zarobienia więcej a może bierze tylko mu się nie udaje, podkreślam, że jest wg mnie maksymalnie pracowity choć każdej pracy nie weźmie bo nie chce. Ja ograniczam wydatki ale kawa raz w tygodniu w kawiarni należy mi się jak psu miska i koniec dyskusji :) Z czekolady mogę zrezygnować. Czytanie książek uważam za swoją ważną potrzebę a nie zachciankę, staram się maksymalnie nie kupować książek tylko wypożyczać ale od czasu do czasu własna książka z dedykacją w podarunku od dziecka czy męża czy kogokolwiek tam też mi się należy jak psu micha. Dzieci w sklepie nie chcą prawie nic. No może syn soczewki jednodniowe i jakąś książkę a córka lepsze żarcie dla psów i kota i siano dla królików. Uważąm, że moje dzieci są szczęśliwe, w pełni, ja też choć czasem brak kasy doskwiera ale coraz mniej, przyzwyczajam się a raczej odzwyczajam od luksusów. Mąż zawsze był szczęśliwy teraz, sądząc ze zmiany (stosunkowo lekkiej zmiany)w zachowaniu - ma coś w rodzaju kryzysu wieku średniego, chce być "zły" jak dwulatek czasami ale minie mu jestem pewna. Kryzys jest zrozumiały zważywszy jego cykliczny brak pracy i nonstop zajmowanie się szukaniem pracy i trudności z utrzymaniem rodziny ale on NAPRAWDĘ nie chce, żebym ja wróciła do pracy. Mąż ma minimalne potrzeby finansowe i absolutnie brak jakiegokolwiek żalu czy pretensji do kogokolwiek kiedy nawet tych minimalnych nie może zaspokoić. Zachowuje niemal stoicki spokój w tym względzie i stoicką pogodę ducha i zadowolenie. Dla niego rzadnym wyrzeczeniem nie jest nie napić się herbaty w kafejce i siedzieć tam o suchym pysku, nie kupić sobie podobającej się książki czy lepszego jedzenia. Ktoś tu pisał, że trzeba mieć 1600 zł na jedzenie dla czteroosobowej rodziny. On uważa, że jak się ma 1200 i zero na inne wydatki to też jest dobrze, żyje się z tego co się ma i można z uśmiechem iść przez życie i nie czuć sie z powodu kasy zasmuconym.
                    • pade Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:59
                      no pewnie, a to, że syn nie jeździ na wycieczki szkolne to taki pikuś przy tej całej stoickiej szczęśliwości...
                      skoro on taki szczęśliwy, ten Twój mąż, to czemu powiedział Ci, że nie chce, żebyś była jego trzecim dzieckiem? nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć?
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 09:59
                        syn jeździ na wszystkie szkolne wycieczki (w liceum była 1 do tej pory), chodziło mi o to, że nie stać nas na np weekendowe częste harcerskie wypady, na wycieczki zagraniczne nie szkolne ale np jak powiedział, że chce pojechać z kolegą na naukowy biologiczny obóz w wakacje to zrobię wszystko , oszczędzę, wezmę pożyczkę cokolwiek, żeby na ten wybrany przez siebie obóz pojechał w wakacje, jest już zapisany.
                        Mąż był szczęśliwy ze mną tylko teraz jesteśmy po kryzysie i w fazie przebudowywania związku wg jego zyczenia. Nie przeszkadza mu że np tuli mnie, okrywa do snu, całuje na dzień dobry itd Ja się dopasuję do jego pragnień bo go kocham. I on twierdzi że mnie też kocha.
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:04
                        nie troluję:))
                        jesteśmy popieprzeni i zwariowani na swój szczęśliwy sposób
                        aczkolwiek nie wiedzialam, że jestem aż tak i do tego stopnia infantylna, dziecinna i w ogóle dzidzia piernik, z przodu liceum z tyłu muzeum, dopiero Wasze posty mi to uświadomiły :)))
        • nabakier Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:27
          Nie rozumiem. Nie stać Was na jedzenie, a Ty piszesz. że Ci dobrze w domu bez pracy, i że sobie cenisz niezależność? A potem żebrzesz o czekoladę u dzieci? A mąż wyjedzie do pracy wyjazdowej?
          I wszytko jest Twoim zdaniem ok? A tylko mąż się czepia?
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:28
            nabakier, mąż się nie czepia, że nie pracuję, czepia sie rzeczywiście o wydatki, moim zdaniem usprawiedliwione
            rozumiem, że nie stać nas na moje siedzenie w domu ale taki był nasz wybór po narodzinach córki, obowiązek zajmowania sie niesprawnym dzieckiem spadł na mnie a obowiązek zarabiania na rodzinę - na męża. Z mojej strony i tak około 1200 zł do budżetu rodzinnego spływa. I może, teoretycznie mogłabym zarobic , powiedzmy, 3-5 tys zł pracując ale nie chcę. Z wielu względów. Bardzo możliwe, że to tylko mrzonki i nie znalazłabym pracy (jestem starsza, mniej doświadczona, z długą przerwą w pracy, mąż ma lepsze wykształcenie i generalnie jest bardziej ode mnie pracowity) mój mąż od kilku lat nic oprócz sezonowej pracy pilota wycieczek, tłumacza i przewodnika po mieście - nie znalazł. A pracować w supermarkecie czy jako nauczyciel języka - nie chce. Ja szanuję jego wybór choć finansowo oznacza niedostatek i cięszę się z tego co mam, a mam ogromną, choć nie finansową, niezależność.
            • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:34
              Przykro mi, jesli możesz pracować, a nie chcesz - to masz obowiązek nie wydawać na siebie nic, poza rzeczami absolutnie niezbędnymi. Możesz cieszyć się z tego, pod warunkiem,z ę to nikogo nie obciąża - a teraz za Twój wybór każesz płacić mężowi.
              OK, zostań w domu, ale wtedy nie każ facetowi pracować na swoje zachcianki.
                • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:42
                  marzeka jeśli moja motywacja mojego pozostawania bez pracy wydaje ci się kosmosem, to może przedstawię pogląd na te sprawę męża, który jest strasznie wkurzony waszymi odpowiedziami i namawia mnie na przejście na forum DIETY bo wtedy dostanę rady pt jedz mniej i będzie to bardzoej sensowne niż rady typu "idź do pracy"
                  Miałam przed chwilą kolejną trzecią tzn drugą z małżem kłótnię (tzn ja grzecznie i bez słowa, cichutko :) leżałam w łóżku bo mam zapalenie oskrzeli a on krzyczał, żebym nie słuchała ciotek dobrych rad bo nie mają racji i nie znają naszej sytuacji) Aczkolwiek teściowa i siostra męża też raz wspominały o moim ewentualnym zatrudnieniu a one znają naszą sytuację dokładniej.
                  Mąż uważa, że teoretycznie to niby mogę szukać pracy a w praktyce absolutnie nie mogę bo nie damy sobie rady realnie i w praktyce i logistycznie z opieką nad córką. Ze jedno z nas musi nie pracować a tym pracującym chce on być nie ja. że organizacyjnie moja praca byłaby nie do ogarnięcia razem z potrzebami opieki nad córką. I że wy nie wiecie o czym mówicie.
                  • nabakier Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:54
                    Nie wiedziałam, ze masz niepełnosprawne dziecko. To wszystko zmienia. Nie ośmielę się cokolwiek o takiej sytuacji powiedzieć. Ale pisz wcześniej takie rzeczy, bo to tak, jakby napisać, że samochód nie jeździ, tylko nie napisać, że nie ma kół albo coś w tym stylu. Niepotrzebnie się produkujemy w takiej sytuacji.
                  • jagienka75 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 07:29
                    > Mąż uważa, że teoretycznie to niby mogę szukać pracy a w praktyce absolutnie ni
                    > e mogę bo nie damy sobie rady realnie i w praktyce i logistycznie z opieką nad
                    > córką.


                    w jakim wieku jest córka?
                    • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 20:31
                      córka ma 13 lat i wtedy kiedy jest w szkole - mam wolne. Praktycznie chodzi na różne rano godziny, trzeba jej pomóc w ubraniu, założeniu butów, doprowadzić i zanieść tornister pod klasę. Kończy szkołę bywa, że o 11.30, 12.30. Bywa zwalniana z lekcji. Trzeba ją dowieźć na rehabilitację i hipoterapię tzn na konia, kocha parajeździectwo.Dowozu do szkoły mężowi odmówiono w gminie, dostajemy zwrot kosztu, choć to wcale nie pokrywa faktycznych kosztów benzyny.To, że chodzi tylko słabo oznacza, że potrzebuje w tym chodzeniu asystenta, właściwie non-stop. Jestem dla niej takim asystentem, nie mamy kasy na opłacenie kogoś innego i nie wiem czy naprawdę chcemy. Inni niesprawni potrzebują wózka inwalidzkiego, kul, trójnogów - ona potrzebuje mnie dla całkowitego komfortu. jak zechce żyć beze mnie - chętnie odejdę i umożliwię jej samodzielność. Na razie nie chce słyszeć o wozku (mamy parasolkę inwalidzką), wózku inwalidzkim, kulach, trójnogach. Potrzebowałaby nadal tragarza, traci rownowagę jak ma coś w ręku. Do świetlicy (zresztą w zerówce próbowano nam jej odmówić) nie chce chodzić. W jej wieku dzieci już zresztą i tak tam nie chodzą. Jest jej wygodnie ze mną a dla mnie komfortowo też.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:04
                verdana, ja włąśnie staram się na siebie nie wydawać absolutnie po za minimum nic. Aczkolwiek pytanie, co to jest to absolutne minimum. Tu rzeczywiście różnie się z mężem o benzynę, kawę w kawiarni i książkę raz na jakiś czas. Nie uważąm, że teraz za swoj wybór każe placić facetowi i spełniać swoje zachcianki. DEcyzja o moim przerwaniu pracy była wspólna, dla mnie bolesna i nieprzyjemna a z pracą mężą trudno pogodzić pracę partnera i obowoązki związane z rehabilitacją dziecka bo jego miesiącami fizycznie nie ma w domu, wpada, żeby przepakować walizkę i ruszyć dalej. Sama tęsknota za nim jest dla mnie ogromnym obciążeniem psychicznym nie mowiąc o reszcie.
                • koronka2012 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:04
                  igge napisał:

                  > verdana, ja włąśnie staram się na siebie nie wydawać absolutnie po za minimum n
                  > ic. Aczkolwiek pytanie, co to jest to absolutne minimum. Tu rzeczywiście różnie
                  > się z mężem o benzynę, kawę w kawiarni i książkę raz na jakiś czas.

                  Macie na miesiąc na rodzinę tyle, ile potrzeba od biedy na max 2 tygodnie, a ty przeznaczasz kasę na kawę w kawiarni? WOW, no to ja się nie dziwię mężowi, że ma dość żony-dziecka.

                  Nie wtrącam się do kwestii pracy, bo to nie moja sprawa, nie znam wszystkich okoliczności towarzyszących, ale jak się nie ma miedzi, to się w domu siedzi. Też lubię książki, ale to zbędny w twojej sytuacji luksus, są biblioteki, znajomi z księgozbiorem itd.
              • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:10
                verdana napisała:

                > Przykro mi, jesli możesz pracować, a nie chcesz - to masz obowiązek nie wydawać
                > na siebie nic, poza rzeczami absolutnie niezbędnymi. Możesz cieszyć się z tego
                > , pod warunkiem,z ę to nikogo nie obciąża - a teraz za Twój wybór każesz płacić
                > mężowi.
                > OK, zostań w domu, ale wtedy nie każ facetowi pracować na swoje zachcianki.

                Weź pod uwagę, że oni mają chorą córeczkę a do tego decyzja o tym, że ona jest w domu a on pracuje była wspólna. Wydawało mi się, że kobiety walczą z tym podejście-jeśli mąż zarabia a żona pracuje w domu(prowadzi dom i wychowuje dzieci) to w sumie nie ma prawa do niczego. No dajcie spokój.
                • aqua48 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:24
                  blond_suflerka napisała:

                  > Weź pod uwagę, że oni mają chorą córeczkę a do tego decyzja o tym, że ona jest
                  > w domu a on pracuje była wspólna. Wydawało mi się, że kobiety walczą z tym pode
                  > jście-jeśli mąż zarabia a żona pracuje w domu(prowadzi dom i wychowuje dzieci)
                  > to w sumie nie ma prawa do niczego. No dajcie spokój.

                  Prowadzenie domu nie polega na podbieraniu dzieciom czekolady oraz drobnych ze skarbonki na własne przyjemności, no daj spokój...

                  • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:28
                    aqua48 napisała:

                    > Prowadzenie domu nie polega na podbieraniu dzieciom czekolady oraz drobnych ze
                    > skarbonki na własne przyjemności, no daj spokój...

                    Z jednej opowieści o dzieleniu się czekoladą powstała już teoria o nagminnym podbieraniu dzieciom czekolady i jeszcze zabieraniu drobnych ze skarbonki:D
                    A w temacie rehabilitacji córki też by się znalazła jakaś fajna interpretacja?
                    • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:32
                      O skarbonce autorka sama napisała (wydała te pieniądze na swoją książkę chyba).
                      Jeśli dziecko jest niepełnosprawne i dziewczyna spędza z nim czas w domu, to temat pracy jest IMO zamknięty. Ale autorka podając swoje motywacje siedzenia na bezrobociu nie mówi o chorym dziecku, tylko o wygodzie, małych kroczkach i niezależności czasowej. Coś jest nie tak.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:12
                    Verdano,to że mówię to co mi "wygodniej" raz a kiedy indziej inaczej wynika z mojego poczucia winy, że nie pracuję a jednocześnie z zadowolenia że nie pracuję Gdybym jednoznacznie wiedzialą, że robie to tylko i wyłącznie dla dziecka byłoby łatwiej, ja wiem, że robię to też dla siebie, dla swojej , nie tylko dziecka i męża wygody i jakości życia
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:56
                negentropia, mój mąż chce pracować koniecznie, nie wyobraża sobie życia bez pracy tzn w domu z dzieckiem. A ja wolę być w domu. Oceniam swoje możliwości na 3-5 tys ale to czysta teoria, po tylu latach. Zeby zacząć pracować (a mąż na moje prośby zamiany rolami przez kilka lat nie reagował i nie chciał) musiałabym zreorganizoować całe życie córeczki a to jej ani mnie się nie podoba bo jest komfortowo choć w niedostatku teraz. Przyzwyczajam się do tego, że książki to tylko z biblioteki a nie z księgarni. Ze jeść muszę mniej bo nie ma kasy na lepsze jedzenie dla doroslych itp. Jestem, delikatnie ujmując, nie szczupla więc dieta mi się przyda :)) A motywacja finansowa do diety wydaje się słuszną i sensowną motywacją choć taka jaka jestem podobam się sobie :) Praca, jeśli bym ją znalazła, oznaczałaby, że to ja nadal mam się zająć logistyka opieki nad córką i wszystkimi innymi rzeczami kiedy mąż wyjeżdża. Wydaje to mi się ponad siły. Opcji, że on rzuca swoje kontakty, swoje zlecenia, swoją pracę - nie ma bo on uwielbia to co robi. I ja chcę mieć czas, nie chcę żyć w biegu i pośpiechu i pędzie tylko wlaśnie powolnym rytmemkroczków mojej córeczki, żyć tu i teraz, uważnie, szczęśliwie. Aha, i moja praca to minus 600 zł w domowym budżecie (i spore wydatki ubraniowe) świadczenia dla osoby rezygnującej z pracy na rzecz wychowywania niesprawnego dziecka.
                • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:59
                  Ale to nie jest tak, ze masz prawo "woleć być w domu", a mąż ma to zaakceptować i już. Niedostatek spowodowany Twoim wyborem, nie jest juz przecież wyborem ani jego, ani dzieci., Komfortowo jest tylko Tobie. Ale nie tylko Ty będziesz sie z niedostatku odchudzać, gorzej musi jeść także Twój mąż, który nie ma wyboru.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:13
                    mój mąż wybrał kiedyś możliwość robienia kariery zawodowej ja tego wyboru nie miałam a kiedyś miałam na to duże parcie. uważam, że teraz mam prawo woleć być w domu a on zresztą przenigdy mi tego prawa nie odmawiał i nigdy w żadnej klotni nie wspomniał o tym, że powinnam pojść do pracy i że nie stać nas na moje siedzenie w domu. On je verdano najgorzej z nas wszystkich i chyba najmniej ale raczej na włąsne życzenie: kiedyś się skutecznie i drastycznie odchudził i od tego czasu rygorystycznie przestrzega diety, ćwiczy i pilnuje sylwetki.
                  • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:57
                    verdano, mąż nie ma , jak napisałaś, "zaakceptować i już to że ja wole być w domu"On też WOLI I CHCE, żebym była w domu z dzieckiem. On tylko chce żebym nie wydawała absolutnie nic np na książkę (w dodatku o zgrozo za pożyczone od syna ze skarbonki, chętnie, pieniądze). także chce, żebym jak idę na jakieś spotkanie do kawiarni to nie zamawiala absolutnie nic, tak jak on i cieszyła się tym, że w ogóle jestem w kawiarni na fajnym spotkaniu. I żebym nie byla zachłanna i łakoma i poprzestała na 1 kostce czekolady poczęstowanej od córki, z corki czekolady i nie prosiła o więcej.
                    • aqua48 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:03
                      igge napisał:

                      >On tylko chce żebym nie w
                      > ydawała absolutnie nic np na książkę (w dodatku o zgrozo za pożyczone od syna z
                      > e skarbonki, chętnie, pieniądze). także chce, żebym jak idę na jakieś spotkanie
                      > do kawiarni to nie zamawiala absolutnie nic, tak jak on i cieszyła się tym, że
                      > w ogóle jestem w kawiarni na fajnym spotkaniu. I żebym nie byla zachłanna i ła
                      > koma i poprzestała na 1 kostce czekolady poczęstowanej od córki, z corki czekol
                      > ady i nie prosiła o więcej.

                      No to zrób tak i nie będziecie się kłócić. Albo zarób, wtedy spokojnie powiesz, że wydajesz swoje i nic mu do tego na co.
                      Dopóki wydajesz jego, i na dodatek nie jest to nadmiar po wydatkach koniecznych, to niestety ma prawo do wtrącania się.
                      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:08
                        aqua, dla mnie z kolei określenie "to jego" (pieniądze" i wydaję "z jego" to absolytny kosmos i rzecz nie do pojęcia dla mnie i dla małża też. Oczywiste jest, że jego to moje i to to samo.
                    • asfo Re: Kłótnia z mężem :( 11.04.13, 19:03
                      A ja uważam, że jeśli mąż igge chce mieć żonę w domu to ma obowiązek zarobić tyle, żeby starczyło. Jedna kawa i książka w miesiącu to nie jest jakiś niewiadomo jaki luksus. Ponadto niepełnosprawne dziecko jak najbardziej jest powodem do niepodejmowania pracy poza domem, chociaż można się zastanawiać, czy igge nie jest nadopiekuńcza, zgadzając się na prowadzenie dziecka zamiast użycia wózka

                      Może da się dorobić w domu?
                • blond_suflerka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:06
                  igge napisał:


                  > I ja chcę mieć czas, nie chcę żyć w biegu i pośpiechu i pędzie tyl
                  > ko wlaśnie powolnym rytmemkroczków mojej córeczki, żyć tu i teraz, uważnie, szc
                  > zęśliwie. Aha, i moja praca to minus 600 zł w domowym budżecie (i spore wydatki
                  > ubraniowe) świadczenia dla osoby rezygnującej z pracy na rzecz wychowywania ni
                  > esprawnego dziecka.

                  Fajna motywacja(bez ironii). Na pewno chora córeczka(piszesz niesprawna) zmienia trochę perspektywę a do tego nie każdy ma ochotę na wyścig szczurów, pracę kilkanaście godzin dziennie, itd. Tylko z drugiej strony-może jest możliwe rozwiązanie pośrednie? Mąż jest zmęczony, Ty piszesz, że być może faktycznie odizolowałaś się od świata i jesteś dotknięta wyuczoną bezradnością, do tego dzieci, które pewnie z każdym rokiem będą miały większe potrzeby. Może mogłabyś iść do pracy na pół etatu, może jakoś dorywczo? Być może to byłoby dobrym rozwiązaniem dla wszystkich?
                • jop Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:57
                  >Oceniam swoje możliwości na 3-5 tys ale to czysta teoria, po tylu latach.

                  LOL. To ja oceniam moje możliwości na jakieś 50 tysięcy miesięcznie, przecież teoretycznie to mogę nawet prezesem Orlenu zostać, nie?
                • jagienka75 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 07:35
                  igge napisał:

                  > negentropia, mój mąż chce pracować koniecznie, nie wyobraża sobie życia bez pra
                  > cy tzn w domu z dzieckiem. A ja wolę być w domu


                  No ale co Ty masz za życie?
                  Podczas każej kłótni z mężęm powtarzałabym jak zdarta płyta, żęby został z córkją w domu a ja chętnie pójdę do pracy. I tak za każdym razem, bez przerwy.

        • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:27
          To nawet nie chodzi o zarabianie kasy, chociaż myślę, że dla męża miałoby to istotne znaczenie, bo myślę, że to wielka odpowiedzialność(i stres) być jedyną osobą utrzymującą czteroosobową rodzinę. Chodziło mi o to, że jak człowiek za długo "siedzi" w domu to dotyka go coś co ja nazywam bezradnością nabytą/wyuczoną. Tzn. owszem ogarnia, bardzo dobrze, to co dotyczy domu i rodziny, ale powoli wkrada się dyskomfort/niepewność związana ze światem zewnętrznym i potrzeba ograniczenia jej do niezbędnego minimum czyli robię to co muszę np. codzienne zakupy, odprowadzam/przyprowadzam dziecko z przedszkola, pójdę do lekarza, ale już np. sprawy bankowe czy administracyjne pozostawiam na głowie męża, bo...tak mi wygodnie. Bardzo łatwo sie do takiego wyręczania przyzwyczaić, ale też można stopniowo, kro kpo kroku, rezygnować z tej bezradnosci na rzecz większej niezależnosci, większego poczucia własnej wartości i postrzegania naszej osoby przez męża jak partnerki a nie dziecka. Oczywiście, strzelam, bo nie wiem czy aurat Ciebie dotknął ten problem.
          • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:30
            I powiem tak: mam 4-osobową rodzinę, na jedzenie (zapisuję wydatki) wydaję ok. 1600 zł. miesięcznie, więc tekst "Mam 300 zł. do weekendu majowego, ale domu jest super, bo czytam książki i dostosowuję się do rytmu życia córki" brzmi dla mnie kosmicznie.
          • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:32
            W tej sytuacji mąz ma rację, ze nie powinnaś żebrać o czekoladę, skoro to dla córki tak wielki luksus. Musisz wybierać - albo siedzenie w domu, bo lubisz i rezygnacja z własnych przyjemności. Przykro to pisać, ale jeżeli nie pracujesz, bo nie chcesz, a ledwo Wam starcza na życie, to kupując sobie kawę okradasz rodzinę. Nie można mieć wszystkiego na raz - lubisz kawę, czekoladę, drobne przyjemności to szukaj pracy. A nie chcesz - nie kupuj sobie kawy, nie jedz czekolady, nie można miec wszystkiego na raz, kosztem męża.
            Nie dziwię się w takiej sytuacji, ze maż ma dosyć. Brutalnie mówiąc, sponsoruje Twoje przyjemności - luksus siedzenia w domu i w tym wypadku luksus kupowania sobie czegokolwiek, poza niezbędnymi rzeczami. Musisz wybierać, bo teraz zachowujesz sie jak jego trzecie dziecko.
            • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:24
              verdano, przeczytałam twoją wypowiedż mężowi bo mi się wydawałą bardzo sensowna i przedstawiająca jego punkt widzenia. A on mi na to, że jemu chodziło zupełnie nie o to i że twoja wypowiedź dowodzi wypaczenia calej sytuacji przeze mnie bo on, czego, nie zauważyłam najbardziej przejął się tym, że w pewnym momencie zagroziłam corce, że jak będę miałą swoją czekoladę to też się niechętnie podzielę. A dla dzieci moich czekolada nie jest aż takim luksusem, stosunkowo często je kupujemy, choć te najtańsze po 1.70. ale i droższe też.MOże nie powinnam nazywać naszej sytuacji niedostatkiem tylko ograniczonym budżetem i na pewno nie powinnam stosować szantażu emocjonalnego wobec dziecka. A ona woli mieć mniej ale z matką w domu. Może finansowo najbardziej poszkodowany jest syn bo np nie stać go na wyjazdy nieobowiązkowe szkolne i na fajne wakacje, nie dostają też kieszonkowego.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:39
            joanna, bezradność wyuczona/nabyta myślę, że mnie dotyczy, trafnie to zauważyłaś. Po prostu robiłam tyle ile musiałąm i było to i tak nadto ponad moje siły. Reszta spadała na męża, i rzeczywiście jest to wygodne. Każdy z nas robił tyle ile dawał radę robic i może teraz jest moment, że dla mojego męża to jest za dużo. Od roku chyba widzę, że jest zmęczony i staram się jak mogę pomagać. natomiast rzeczywiście nie szukałam pracy i zależało mi na tym "luksusie" braku pracy. Całkiem możliwe, że skoro małż nie może znaleźć stałej pracy to ja tym bardziej bym jej nie znalazla. Ma sporo wyższe ode mnie kwalifikacje i co oczywiste, doświadczenie. Moje cv wyglądałoby śmiesznie przy jego.
              • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:45
                Będzie o wiele gorzej, bo podejrzewam, ze maż ma dosyć nie tylko zarabiania na całą rodzinę, ale powstrzymywania żony od wydatków, bo ona nie wyobraża sobie życia za 1200 zł miesięcznie i musi pić kawę na mieście. Mam przykre uczucie, ze niedługo będzie trzeba żyć ze znacznie nizszych alimentów.
            • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:44
              Od roku widzisz, ze mąż jest zmęczony - i nadal nie szukasz pracy? On pada na pysk, a tobie zależy na luksusie jej braku - i pisze bez cudzysłowu, bo w Waszym wypadku to jest luksus. To nie o to chodzi, czy możesz znaleźć pracę, o to chodzi, ze nawet nie próbujesz, uznając, ze jak Ci sie nie chce, to nie musisz. Co zrobisz, jeśli mąż też powie, ze praca mu sie znudziła i sobie posiedzi w domu, bo woli?
              Niepracowanie nie może być decyzją jednej ze stron. Jeśli nie musisz zajmować się dzieckiem, to Twoim obowiązkiem jest starać sie zarobić na siebie i dzieci. Po prostu.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:23
                verdana, jak powie, że on woli w domu to ja chętnie choć ze strachem poszukam pracy i jakoś utrzymam rodzinę (na szczęście małż nie potrzebuje luksusu kawy na mieście ani książek ani łososia :))
            • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:58
              Skoro Twoje cv jest śmieszne, nie masz kwalifikacji itd, to na jakiej podstawie wyliczasz swoją rynkową wartość na 3-5k? Prawda jest taka, ze jeśli tylko nie MUSISZ być przy dziecku (czyli jeśli dziecko chodzi do przedszkola/szkoły) to masz obowiązek iść do roboty nawet za pensję minimalną. A pewnie tyle byś dostała na początek.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 21:27
                uczyłam obcego języka, na podstawie tego wyliczam swoją wartość rynkową, teraz koleżanki ze studiów biorą jakieś 50 zł za godzinę ale ja zawsze brałam więcej od innych
        • kroliczyca80 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:31
          Hmm dziwny z was związek... Też mi się to z żartami prima aprilisowymi kojarzy;)
          A tak nawiasem mówiąc - jeśli sytuacja ciężka, zaprzyjaźnij się z biblioteką publiczną. Zresztą jeśli nie jest ciężka to też, bardzo fajna sprawa. I nie trzeba fortuny na książki wydawać.
        • kol.3 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:47
          A może by w końcu wrócić do rzeczywistości i poszukać sobie pracy? W tym kontekście to ja się mężowi nie dziwię, zachowujesz się jak dziecko. Ty sobie siedzisz w domu, mąż akurat jest bez pracy i robisz aferki o kawałek czekolady. Ja bym w tej sytuacji w ogóle nie miała apetytu.
        • bez_przekazu to nie ludzie-to kosmici 03.04.13, 17:54
          bo tylko kosmita jest w stanie przezyc przez miesiac za 300zl
          wezcie sie do roboty nieroby i tyle mojej wypowiedzi w tym watku.
          ps. aha, i nie zapelniajacie tak szybko szamba to na dluzej wystarczy.

          igge napisał:

          > Mam teraz 300zł w portfelu ale wiem, że musi mi na wszystkie potzreby rodziny wystarczyć do weekend u majowego kiedy malż będzie miał zlecenie+pracę. Sam wywóz szamba to 200 zł.
    • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 18:55
      w pierwszym odruchu przyszlo mi na mysl "ta druga". Ale gdy doczytalam dalej, to wcale mnie nie dziwi reakcja twojego meza. I tak dlugo wytrzymal. Wiele rzeczy budzi we mnie zdumienie: zebranie o cekolade ( bez czekolady mozna zyc, to po pierwsze, a po drugie- jesli stac rodzine na jedna czekolade, mozna ja bylo podzielic pomiedzy wszystkich chetnych). samo zebranie jest IMHO upokrzajace i zenujace.
      No i kwestia pracy. Bede szczera: rusz doope i idz do pracy. Traktujesz meza jak bankomat dostawce gotowki na twoje wygodne, pasozytnicze zycie, to i nic dziwnego, ze w koncu pekl. Nie zachowujesz sie jak jego partnerka, tylko jak niefrasobliwa nastolatka, przychodzaca po kieszonkowe
      Tak sie dorosly czlowiek nie zachowuje.
      • marzeka1 Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 19:53
        " I może, teoretycznie mogłabym zarobic , powiedzmy, 3-5 tys zł pracując ale nie chcę. "

        - masz kontakt z realem? Przecież ty piszesz jak dziecko, argumentujesz jak dziecko- a sama masz dzieci, rodzinę i TEŻ jesteś za nią odpowiedzialna, wiedząc tym bardziej, ze mąż ma z praca problemy, a kasy jest bardzo mało.
      • mwiktorianka Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 20:13
        igge jak duże masz dzieci? Naprawdę wymagają twojej nieustannej uwagi?

        Piszesz, że masz poczucie winy z powodu tego, że nie pracujesz, a za chwilę piszesz, że nie chcesz pracować i tak ci wygodnie.Trochę się to kłóci ze sobą.

        Współczuję Twojemu mężowi i nie dziwię się, że ma dość. I tak długo wytrzymał.
        Z tego co piszesz wynika, że facet oprócz obowiązku utrzymania rodziny, ma jeszcze na głowie zajmowanie się opłatami, do tego lepiej zarządza domowymi finansami i jak sama piszesz sporo angażuje się w domowe obowiązki. Wspominałaś też, że był do niedawna czuły, opiekuńczy itd.
        Wiesz ile kobiet marzy o takim facecie?
        Twój mąż ma rzeczywiście troje dzieci i wygląda na to, że to dla niego za duża ilość,skoro nie ma partnerki, na którą może liczyć.

        Ciekawi mnie bardzo na jakiej podstawie obliczyłaś, że twoje ewentualne zarobki oscylowałyby w okolicach 3-5 tys? Piszesz, że twój mąż ma lepsze wykształcenie (wyższe niż ty?)czy po prostu lepszy zawód?

        Jeśli oczekujesz jakiejkolwiek rady to ja życzę Ci z całego serca abyś stała się dla twojego męża partnerką, a przestała być dzieckiem.
        Wygląda na to, że jemu naprawdę zaczyna być w tej roli coraz bardziej ciężko.
        Co będzie kiedy będzie miał już całkiem dość?
    • mruwa9 pogadalam z wyszukiwarka 01.04.13, 21:06
      i dowiedzialam sie, ze masz nastoletnia corke z MPD. W jednym z watkow piszesz, ze corka jest w zasadzie samodzielna, tylko ma problemy z zapinaniem guzikow. Czyli: masz dziecko w miare samodzielne, w dodatku nastoletnie i objete obowiazkiem szkolnym. Ergo: niewymagajace opieki calodobowej, tylko ewentualnie wsparcia w pewnych momentach dnia.
      Zwykle tu bywa tak, ze gdy ktos napomknie, ze ma niepelnosprawne dziecko, to wszystkim mieknie rura i staja sie bardziej litosciwi. Nawet, jesli ta niepelnosprawnosc jest tylko przykrywka i wygodnym wytlumaczeniem czyjegos lenistwa i niezaradnosci zyciowej.
      Twoje dziecko chodzi chyba do szkoly? Czy cale zycie spedza w fotelu lub w lozku?
    • jematkajakichmalo Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 21:48
      No wiec bez urazy, ale Wy jestescie oboje walnieci ;) naprawde.
      Ja wlasciwie nadal nie wiem o co Wam chodzi...
      Maz Ci zabrania wydawania pieniedzy, ale nie chce zebys poszla do pracy i poprawila Wasza sytuacje materialna... Ty bys moze i poszla do pracy, ale jednak nie chcesz i wolisz wyzerac czekolade dzieciom... (tak apropos ja bym padla ze wstydu gdybym miala pozyczac od dziecka pieniadze ze skarbonki).

      Pomijajac juz wszystko przestan byc dziewczynka i zainteresuj sie troche domem i wszystkim co z nim zwiazane... Faktycznie to moze meczyc Twojego meza, ze ma 3 dzieci na glowie.
      Tu tez nie chodzi tylko o odciazenie jego... wystarczy zwykle nieszczescie, zostaniesz sama i zdechniesz z glodu, bo nie bedziesz umiala zalatwic najprostszych spraw a pamietaj, ze masz jeszcze dwojke dzieci za ktore jestes odpowiedzialna.
      • verdana Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:26
        Prima aprilis jak nic. Ten maż, co robi awanturę, bo zona wydaje, bo je czekoladę, bo siedzi w internecie, co kaze czytać książkę na tempo, bo nie pozwoli przedłużyć wypożyczenia, co sie wścieka o rady na forum, bo przecież nie o to chodzi, aby zona zarabiała, tylko aby nie żarła - takich ludzi nie ma.
        Uważam, zę to całkiem dobry dowcip - takie karykaturalne przedstawienie słodkiej idiotki i domowego tyrana, jak normalnej, kochającej się pary:)
      • glamourous Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:40
        > Tu tez nie chodzi tylko o odciazenie jego... wystarczy zwykle nieszczescie, zos
        > taniesz sama i zdechniesz z glodu, bo nie bedziesz umiala zalatwic najprostszyc
        > h spraw a pamietaj, ze masz jeszcze dwojke dzieci za ktore jestes odpowiedzialna

        Abstrahujac juz od wcale nie tak nieprawdopodobnej ewentualnosci, ze mezowi moze sie kiedys przelac czara goryczy i moze on zwyczajnie odejsc. Podziwiam niefrasobliwosc takich kobiet, beztrosko sobie nie pracujacych i nawet nie probujacych pracowac, chocby dla samych wzgledow zyciowo-higienicznych. Trzeba chyba zupelnie nie miec wyobrazni. Przeciez mezowie czasem zostawiaja rodziny, wystarczy sobie poczytac watki na forum, gdzie czasami nawet calkiem sensowny facet potrafi sie "zepsuc". Takim heroicznym zywicielom rodziny zdarza sie tez czasem ciezko zachorowac. Wypadki chodza po ludziach, shit DO happen. I co wtedy taka beztroska i infantylna kobieta ma zrobic ze swoim zyciem, za co utrzymac siebie i dzieci? No, ale oczywiscie tu sie takim rozkosznym paniom wlacza mechanizm wypierania "Nie, nie. Nie ja, nie my, nie moj mis, on by mi nigdy tego nie zrobil".
        Wyjatkowo infantylne podejscie do zycia.

        Szokuje mnie tez opisana scena "uporczywego" zebrania matki o kostke czekolady. U wlasnego i "wlasnorecznie" wychowywanego dziecka, dodajmy. Igge, czyzbys nie uczyla dzieci dzielenia sie? Czestowania innych? Empatii? Mi sie taka sytuacja w glowie nie miesci, ze matka ma ochote na czekolade, slinka jej cieknie, prosi dziecko o dodatkowy kawalek, a ono kategorycznie mowi NIE i zagarnia pod siebie ????? Jak czytam cos takiego to przypomina mi sie scena opisywana przez Grzesiuka w "Piec lat kacetu", gdzie w obozie koncentracyjnym dorosly syn zdobyl gdzies miske lupin od ziemniakow i nie chcial podzielic sie ze swoim wlasnym, rownie glodnym i skomlacym o chociaz jedna lupine ojcem. Innym wiezniom, postronnym ludziom serce sie krajalo, ojciec klekal na kolana, a syn byl nieugiety i odwracal sie od proszacego plecami. Szok. No coz, takie skutki przynosi wychowanie, gdzie wszystko co dobre oddaje sie dzieciom, bo niby tylko im sie nalezy. A one takim sposobem zamiast empatii ucza sie egoizmu, sobkostwa i niewrazliwosci na uczucia oraz potrzeby innych.
    • pade Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 22:46
      Sądzę, że szczera byłas tylko w pierwszym wątku, a w pozostałych odwracałas kota ogonem, bo Cię prawda zawarta w odpowiedziach mocno zabolała.
      Nie chce mi się wierzyć, że masz 40 lat. Jesteś nie tylko niedojrzałą, ale i infaltylną osobą.
      Zastanow się nad tym, jaki Ty dajesz przykład swoim dzieciom? Nieogarnietej matki?
      Sądzisz, że syn nie zorientuje się już wkrótce, że to przez Twoje widzimisię jest pozbawiony wielu rzeczy, które mogłyby go zbliżyć do rówiesników? Czy choroba córki wymaga Twojej obecności 24h/dobę? Nie przydałby jej się kontakt z innymi ludźmi?
      Czy Twój mąż nie jest z rodziny dysfunkcyjnej? Co on chce udowodnić tą swoją nadodpowiedzialnością?
      Mój wniosek po przeczytaniu pierwszego postu: mąż zaczyna powoli dojrzewać, klapki jakis czas temu spadły, ale zaciskał zęby i jakoś dawał radę. Teraz rzeczywistość zaczyna go uwierać.
      Tu nie chodzi o czekoladę, chodzi o całokształt.
      Facet nie przyzna się, że nie daje rady, raczej będzie się czepiał o niewyrzucone śmieci albo ...kawę.
      • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 01.04.13, 23:17
        O, kurczę, ja się złoszczę, jak ktoś mi da albo do domu słodycze przyniesie:) Wynoszę z domu, wyrzucam, oddaję... Aktualnie mam ze trzy ukryte czekolady, czekoladki Wedla w kształcie serca i jeszcze kinderbueno otrzymane przez dziecko na szafce w kuchni, żeby dziecko nie dojrzało, głupio mi je wyrzucić, a jeść nie zamierzam... A już na pewno nie trułabym się czekoladą za 2 złote, bo to jest jakaś porażka smakowa - kiedys ktos mnie czymś takim poczęstował, nie bardzo umiałam zakwalifikować, jaki to smak;) Szkoda talii, szkoda zębów... Jak byś chciała, to bym Ci wysłała te moje zapasy:) Ale myslę, że lepiej zacząć dbać o zdrowie, tym bardziej, że sama uważasz, że do szczupłych nie należysz. Twój mąż jakos umie zadbać o wygląd i zdrowie i w tym staraj sie iść z nim ręka w rękę:) Teraz coraz częściej się mówi o zależności pomiędzy tuszą, jedzeniem a psychiką. Może taki mały pierwszy krok zrób, bo praca nad dojrzałością, to niestety ciężki kawałek chleba i dłuższa robota niż zaprzestanie zajadania się czekoladą. Mój mąż ma też niedojrzałą żonę, więc wiem, że Twojemu mężowi nie jest łatwo... Pozdrawiam Was oboje, już się dziś nie kłóćcie:)))
    • danaide Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 01:37
      > Mam uznać, że 1kostka czekolady od córki i dwie od syna to wystarczy, on zjadł
      > dwie od córki i 1 od syna i że tak jest sprawiedliwie, resztę czekolady dzieci
      > zostawiają dla siebie i dosyć tego mojego skomlenia o jeszcze jedną od córki.

      To zależy od formuły sprawiedliwości. Jeśli przyjmiemy, że każdemu (dorosłemu) po równo to jest ok, ale zakładając każdemu wg potrzeb to pewnie nie, bo Twój mąż to Szymon Słupnik, a Ty jesteś żarta na czekoladę i, pozwól, że zapożyczę z repertuaru wielkanocnego, urwałaś się z Disneya.

      > Dziewczyny, pani Agnieszko, partnerzy wymagających kobiet o ile tacy są na foru

      Wymagające kobiety wymagają na początek od siebie.

      Więcej nie piszę, bo a nuż to jakiś kawał.
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:19
        ja wymagam od siebie, żeby możliwie idealnie wychować córkę (co częściowo mi się udaje: wczoraj, jest chora zasypiając sennie mowiła żebym pocalowala swoją "rzygowinkę" na dobranoc i ja się zapytalam czy nie denerwuje się egzaminem szóstoklasisty jutro, na który będzie musiała jakoś się zwlec z łożka. I ona roześmiala się i powiedziała: "nie wcale, dlaczego miałabym się denerwować, jestem skazana na sukces!") i jest to na tyle trudne zadanie, że daję sobie prawo do odpoczynku.
        Wymagam też od siebie, żeby mąż i syn byli szczęśliwi i ja sama, żeby dawać przyklad i model szczęścia dzieciom.
        • mnadmorska Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:41
          Włosy mi się jeżą... wcześniej czytałam komentarze Igge w różnych wątkach i tylko czekałam na autorski, bo to wszystko, co osobistego przemycała, brzmiało co najmniej dziwnie... Choć byłam skłonna uznać, że każde małżeństwo jest inne, i każde szczęśliwe w inny sposób, i może ten mąż faktycznie jakiś anioł wcielony i się uwielbia umartwiać, a Igge jest tak urodziwa i fantastyczna, że mu się na mózg rzuciło i o niczym innym nie marzy, tylko, żeby ona leżała i pachniała... Ale te informacje o kłótniach o 10 zł, kostkę czekolady... kompletnie zaprzeczają temu, co widzi Igge... I to, ze "zrobię dla mężusia ukochanego wszystko, książkę przeczytam" (bo ja nie mogę iść do biblioteki i przedłużyć?), to konsultowanie wszystkich wpisów w wątku z Panem i Władcą...
          Moim zdaniem ten wątek niesłusznie poszedł w stronę układu finansowego, bo to owszem, jest problem w tej rodzinie, ale raczej problem wtórny.
          Igge, dla mnie Ty nie jesteś infantylna i urocza dzidzia piernik, jak w sumie lubisz się widzieć. Ty jesteś niebezpieczna i obawiam się, że byłabyś gotowa tego umiłowanego męża ubić i wypchać, żeby tylko siedział w fotelu, albo w filharmonii, i był szczęśliwy. Bo inaczej Ci do obrazka nie pasuje. Może zresztą ubijać nie będziesz musiała, bo on wcześniej zejdzie z przemęczenia Twoim uczuciem nadmiarowym...
        • bez_przekazu rekord-trzy dni trollowania nt 03.04.13, 17:56
          igge napisał:

          > ja wymagam od siebie, żeby możliwie idealnie wychować córkę (co częściowo mi si
          > ę udaje: wczoraj, jest chora zasypiając sennie mowiła żebym pocalowala swoją "r
          > zygowinkę" na dobranoc i ja się zapytalam czy nie denerwuje się egzaminem szóst
          > oklasisty jutro, na który będzie musiała jakoś się zwlec z łożka. I ona roześmi
          > ala się i powiedziała: "nie wcale, dlaczego miałabym się denerwować, jestem ska
          > zana na sukces!") i jest to na tyle trudne zadanie, że daję sobie prawo do odpo
          > czynku.
          > Wymagam też od siebie, żeby mąż i syn byli szczęśliwi i ja sama, żeby dawać prz
          > yklad i model szczęścia dzieciom.
    • kol.3 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 06:23
      Wcześniej skojarzyło mi się, że Igge produkowała się na wątku "Marzenia o drugim dziecku" zatem wklejam jej wypowiedź (bez komentarza, bo nie wiem co miałabym napisać):

      "Lebara, możliwe, że "powinnaś" uśpić swoj instynkt macierzyński na razie albo w ogóle.....tylko co z tego?
      Uśpisz? Instynk macierzyński to potężna siła i żywioł...może Ci się nie udać.
      Ja próbowałam kilka lat z mizernymi efektami uśpić, dla męża.
      Dopiero natura i brak możliwości zajścia w ciążę naturalnie sprawiły, że wreszcie ten instynkt się uśpił. Ale wcześniej jeszcze dwa lata walczyłam z mężem o adopcję i o mało nie doprowadzilam do niej. Przy naszych obciążeniach kredytowych, żeby adoptować dziecko trzeba by dużo więcej zarabiać, a mąż miewa okresy bezrobocia - ......i dopiero to mnie złamało i sprawiło, że pogodziłam się z dwójką dzieci i przestalam marzyć o trójce (nawet auto mialo już pasy na fotelik dla trzeciego dziecka)
      Może kiedyś adoptuję nastolatka :))))))"
    • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 09:15
      > Mam uznać, że 1kostka czekolady od córki i dwie od syna to wystarczy, on zjadł
      > dwie od córki i 1 od syna i że tak jest sprawiedliwie, resztę czekolady dzieci
      > zostawiają dla siebie i dosyć tego mojego skomlenia o jeszcze jedną od córki.
      > Jak ja mam zmienić się diametralnie po 24latach razem ? Próbuję, pracuję wytrwa
      > le nad sobą, staram się dawać mu "przestrzeń", w sumie też padam na pysk ze zmę
      > czenia choć chyba zmęczenia stresem nie pracą, bo on rzeczywiście dużo rzeczy w
      > domu robi dla mnie i dla dzieci. czy to jest w ogole możliwe zmienić się i nie
      > umrzeć ze zmęczenia psychicznego i fizycznego w takim wieku (jestem po 40), i
      > czy jeśli mam infantylną osobowość i jest mi z nią dobrze to taka zmiana jest m
      > ożliwa.

      Iggi, udal Ci sie zart prima aprilisowy- nie powiem:))) wkrecilas tyle osob, ktorym czytajac Twoje wynurzenia wszystko opadlo ale teraz prosze Cie oglos, ze to wszystko bylo zartem!!!:)))


    • tully.makker Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 09:19
      Zyjesz w swiecie wyobrazonym, w ktorym 40-letnie kobieta od nastu lat siedzaca w domu moze zarobic 3 tysiace, a pracowac nie musi, bo ceni sobie wolny czas i niespiueszne rozmowy z corka, ktorej utrudnia wybicie sie na samodzielnosc, zameczajac ja swoja bezustanna uwaga. Wiem, ze mam ciasny umysl, ale jakos kurka nie moze sie w nim zmiescic sytuacja w ktorej jeden rodzic nie pracuje, drugi ma prace sezonowa, dorywcza, i nic sie z tym nie robi. ja wiem, ze dzieci potrzebuje milosci i obecnosci rodzicow, ale potrzebuja tez dobrej jakosci zywnosci, ubran, przez ktore nie beda odstawac od rowiesnikow, zajec dodatkowych i mozliwosci rozwoju.

      Zgroza.

      Powiedz, co zrobisz, gdy maz zrealizuje swoja grozbe i pojdzie w dluga? I powiem ci, ze trudno nawet bedzie mi go krytykowac.
        • paris-texas-warsaw Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:19
          A dla mnie ten post (jeśli to nie był żart prima aprilisowy;)), to wspaniały przykład, jak na podstawie opowieści jednej ze stron małżeństwa / związku / układu nie można sobie żadnego zdania wyrobić. I jak dużo zależy od chwili przekazu. Jak Igge zaczęła pisać nie tak dawno o swoim małżeństwie to zaczęłam się zastanawiać, gdzie jest jakiś ukryty w tych opowieściach haczyk;) Zapamiętałam, że pisała, że gdyby mąż był kobietą, to ona i tak by się w nim zakochał, że jest och i ach, itd. Potem trochę zdziwiło mnie to napalenie na trzecioe dziecko - ale głównie w aspekcie tego, że rozmowy na ten temat - a raczej kłótnie - odbywały się przy dzieciach (-zapłodnij mnie! -nie! -ale tak! - no, nie wiem, jak to musiało wyglądać;)) A jak zwykle każda historia pary ma dwa odbiory, a to co się o sobie/swoim związku mówi, to bardzo często chwilowe postrzeganie. Często to na psychoterapii zauważałam - dziś człowiek widzi się ofiarą - jutro oprawcą, raz wydaje mu się, że jest superprzebojowy, potem okazuje się, że to tylko maska dla lęków, a potem jeszcze inna prawda się objawia - w postrzeganiu siebie jest kilka warstw. No fajna sprawa to forum:) Też się zastanawiam, jak to naprawdę jest/było w związku i macierzyństwie sąsiadki Mony, albo innych, którzy tu piszą:)
          • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:41
            Po lekturze tego wątku nasunęły mi się dwie rzeczy
            1. psycholog, z której usług kiedyś korzystałam powiedziała, ze wchodzę w rolę Boga, co dosyć ciężko było mi zaakceptować, ale dzisiaj mogę powiedzieć do prawie wszystkich pań biorących udział w tym wątku - witajcie w klubie:-D

            2. A to Tołstoj - „Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób.”
          • tully.makker Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:44
            Dla mnie problem z opisana sytuacja nie dotyczy poziomu subiektywnego opisu relacji miedzy ludzmi, tylko calkiem obiektywnych faktow: mamy rodzine z mezem wykonujacym dorywcze prace i niepracujaca zona. Rodzine, w ktorej nie starcza na podstawowe potrzeby! Kobeite, ktora w wypadku odejscia, smierci badz choroby dziecka jest kompletnie nieprzygotowana na to, by zapewnic swoim dzieciom nie tyle odpowiedni poziom zycia, co nieumarcie smiercia glodowa.

            Ze zwiazek ten ma dziwna dynamike, to insza inszosc - na pewnym poziomie mezowi igge zapewne odpowiada taka dziecinna zona, brak obowiazkow domowych. On tez ma opor przed zmiana. Pytanie jednak co na dluzsza mete byloby dobre dla rodziny, dla malzenstwa, dla poszczegolnych osob w rodzinie?
            A nie tylko co kto z nich by chcial.No dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane.
            • joanna35 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 12:52
              Dla tych, jak piszesz - obiektywnych faktów - subiektywny opis relacji między ludźmi jest bardzo ważny, bo przez niego oceniana jest całą sytuacja - każda z nas ma własną- więc subiektywną - wizję tego jak sama zachowałaby się w podobnej sytuacji.
            • crises Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 13:10
              Dla mnie jedno nie trzyma się kupy w tym info o dorywczych pracach - jeśli faceta "miesiącami nie ma w domu", a pracuje jako pilot wycieczek/tłumacz, to musi całkiem nieźle zarabiać i powinno się dać odłożyć na "chude" miesiące.

              Ale generalnie caly ten układ zalatuje takim jakimś hardkorem, że może lepiej się w to nie zagłębiać.
              • sebalda Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 19:23
                Układ dziwny, ale jak dziwny, to nie znaczy, że zły, bo być może dla tej rodziny zły nie jest.
                Mam trochę podobnie, jeśli chodzi o finanse, choć oboje z mężem pracujemy, ale nigdy nie stać nas na przyjemności, bo wszystko pochłania dom, kredyty i koszty dojazdów. Wiem, co to znaczy być wyliczanym z każdej złotówki, wiem, co to znaczy obracać każdą złotówkę i zastanawiać się, czy mogę ją wydać. I wiem, jak boli, gdy nie mogę wyjść ze znajomymi, a jak raz wyszłam i niczego nie zamówiłam, jak strasznie się czułam:(
                Niemniej w takiej sytuacji nie wyobrażam sobie luksusu niepracowania. U nas po prostu koszty utrzymania są za wysokie, ale oboje pracujemy na pełnych etatach. Kosztem dzieci w jakiś sposób też dawniej to się odbywało, bo w domu byłam po 19, nie było mi łatwo, bo czas spędzony z dziećmi był dla mnie bardzo ważny. Z drugiej strony dzieci od początku były bardzo samodzielne. Udawało się też jakoś zawsze na jeden wyjazd w roku odłożyć parę groszy (wyjazd najtańszym kosztem, ale uważam, że to bardzo ważne). Dzieci nie muszą mieć makrowych ciuchów, ale też nie mogą się czuć gorsze. Da się wychować dzieci w poczuciu takich wartości, że pieniądze i dobra materialne nie są ważne, ale są też pewne granice. Bo inne dzieci potrafią być bardzo okrutne, bo w pewnym wieku opinia rówieśników jest jednak ważna, bo dziecko nie chce za bardzo odstawać. O tym nie należy zapominać, bo można wychować tak dziecko, że nie powie rodzicom, że jest mu czasami ciężko, bo kocha rodziców i nie chce ich martwić, ale czy o to chodzi?
                Nie rozumiem, czym obecnie jest tak zmęczony Twój mąż, skoro od listopada nie ma pracy? Rozumiem, że jest zmęczony brzemieniem odpowiedzialności? Skąd bierzecie pieniądze na dentystę i leki na przykład? Córka chodzi do szkoły, dlaczego nie szukasz pracy na pół etatu? Piszesz dobrze po polsku, szukałaś pracy przy redakcji tekstów? Pracy zdalnej? Tyle lat siedzisz w domu, przecież można nauczyć się języka, a potem szukać pracy przy tłumaczeniach? Wiem, to nie jest łatwe, ale czy próbowałaś?
                Igge, lubię Cię, ale uważam, że żyjesz w jakiejś sztucznej rzeczywistości, w matriksie, tylko nie żyjesz sama, pomyśl o tym, jaki przekaz dajesz dzieciom? Wiem, że wiele im dajesz z siebie, ale świat jest okrutny, nie wystarczy sama miłość i uwaga. Też żałuję, że tak jest, ale one kiedyś będą musiały stać się samodzielne, zły świat może je zniszczyć, jeśli nie będą przygotowane.
                • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:39
                  sebaldo, dzięki że mnie lubisz :))) rozumiem, że to niełatwe :)
                  Moje dzieci są też raczej samodzielne, zależy co kto przez to rozumie, one mają bardzo niezależne swoje myślenie, samodzielne. Mój 16letni syn jest dość samodzielny sam zupelnie od zerówki ogarnia swoją szkołę, ma dziewczynę, jeździ komunikacją miejską na spore dystanse i z wieloma przesiadkami, ma zawsze swoje zdanie (i córka), swoje sprawy, swoje lektury, swoje gry, wyjścia itp Dużo pomaga w domu jak ojca nie ma. Odrabia z córką lekcje.
                  Jeśli chodzi o wyjazdy to na obowiązkowym integracyjnym był ale w tym roku pierwszy raz na wakacje nie było zupełnie kasy, wychodziliśmy z długów po okresie braku zleceń męża. Natomiast dwa lata temu byliśmy tydzień autem w Bułgarii, wcześniej zawsze jezioro i namiot i kajaki w ulubionym zakątku Polski.
                  Wydaje mi się, że nie odstają niczym od innych dzieci, syn ma nawet tablet. Opinia rówieśnikow nie wydaję mi się ważna dla moich dzieci, wspomnialąm, że myślą samodzielnie.
                  Mam nadzieję, że dzieci nie ukrywają niczego, żeby nas nie martwić ale kto to tak naprawdę wie? W wakacje syn był zadowolony że ma czas na ulubione gry a i bywał w lesie kilka razy dziennie bo musial wybiegiwać psy. Córka trochę się nudziła i dlatego w tym roku postaram się zapewnić jej jakieś atrakcje, nie może tyle czasy czytać a z telewizji rok temu zrezygnowaliśmy. Mają dużą trampolinę w ogródku, świeże powietrze. Mąż jest zmęczony moim zachowaniem rzeczywiście ale przede wszystkim stresem pewnie. I wypominaniem przez resztę rodziny, babcie, etc tego że siedzi na tyłku i nie pracuje wtedy kiedy on stara się o zlecenia i przygotowywuje notatki, uczy się do następnych wyjazdów (od maja do listopada).
                  Na leki jakoś z trudem starcza choć i tu oszczędzamy, u dentysty dzieci ani my rok niemal nie byliśmy, zrobiliśmy im (bo akurat corce był potrzebny komplet dokumentów medycznych do wydania książeczki sportowca, badania sportowe) przegląd dentystyczny i na szczęście nic nie było do leczenia, okulary funduje teściowa a w tym roku nie trzeba było robić nowych, soczewki jednodniowe jakoś synowi sami kupujemy.
                  Cóż jeśli ja żyję w matriksie to mój syn może się uczyć w mateksie :)) Pasujemy do siebie :)
                  Sebaldo, nie jestem chyba gotowa na podjęcie pracy chyba że z przymusu. Natomiast przymusu wewnętrznego nie mam na tyle ile potrzeba do tak wielkiej zmiany w życiu.
                  I w dodatku wbrew córce i wbrew mężowi.Dzięki serdeczne za wypowiedź.
                  • sebalda Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:03
                    Igge, jak piszesz, nie jest tak źle u Was. Wcześniej wyłonił mi się obraz rodziny żyjącej na skraju ubóstwa, opowieść o czekoladzie była nieco alarmująca;)
                    Moje dzieci też w pewnym wieku dojrzały do tego, że opinia rówieśników nie jest najważniejsza, syn jest wręcz indywidualistą, lubi być inny, inaczej się ubierać, mieć ideały (dość to ostatnio niepopularne), ogólnie nie przejmować się tym, że się wyróżnia. Wiem, że to też jakaś wartość, fajnie, że udało Wam się to wypracować w dzieciach.
                    Podpowiem może, jak my radzimy sobie z brakiem pieniędzy. W każdej szkole jest pedagog, syn chodzi do pedagożki i bez ogródek mówi o naszej trudnej sytuacji finansowej (fakt, da się lubić;). Dzieki temu ma zawsze dofinansowanie do wycieczek szkolnych i nie trzeba się wykazać niskimi zarobkami, wystarczy moje podanie.
                    Syn jest harcerzem, najtańszą i dla niego najlepszą formą wypoczynku wakacyjnego są obozy harcerskie. W ciągu roku szkolnego też różne biwaki. Może Twój syn byłby zainteresowany?
                    A co do Ciebie. Piszesz, że udzielałaś lekcji, dlaczego nie możesz tego teraz robić? Moja córka od kilku lat uczy angielskiego. Lekcje ma o różnych porach. Ma też uczniów w godzinach przedpołudniowych (przygotowujących się do poprawy matury na przykład) oraz w weekendy. Myślę, że dałoby się tak zorganizować, by mieć choć kilkoro uczniów bez uszczerbku dla czasu poświęconego córce. Przemyśl to, proszę. Uważam, że Tobie też by to dobrze zrobiło.
                    Czy Ty jesteś z Warszawy? Sądząc po cenach za lekcje...
                    • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:30
                      sebaldo :) dzięki za dobre serduszko :)) Zastanowię się.
                      dzięki w ogóle za wszystko
                      Moj syn jak wychodzi z psami balkonem na spacer to woła do nich "chodźcie, znajcie moje dobre serduszko" Tak mowił moich dzieci pan od etyki w podstawówce jak wypuszczal ich parę minut wcześniej na przerwę :)
                      a mojego syna harcerstwo bardzo kusi, ten szkolny wyjazd integracyjny klasowy był zorganizowany dla pierwszaków właśnie przez harcerzy i był super
                      • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:46
                        ja nie znam 16-latka,uzywajacego takiego slownictwa
                        Czy ty sie przypadkiem nie leczysz psychiatrycznie? A moze powinnas, serio pisze, bo twoje postrzeganie swiata jest bardzo nie ten teges.Ty zyjesz na jakiejs innej planecie.
                        • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:25
                          każdy ma inne poczucie humoru, twoja sprawa mnie nic do tego
                          to "dobre serduszko" to zabawny cytat ze slów ich nauczyciela, pewnie nie tylko nie znasz 16 latka używającego takich słów ale i dorosłych nauczycieli używających takiego śmiesznego sformułowania, nie da się znać wszystkich i wszystkiego
      • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 22:05
        Po pierwsze małż nie groził, że pójdzie w długą, powiedział "Spieprzaj" w kontekście sytuacji kiedy placąc za swoje zajęcia dodatkowe 10 zł za 3 godziny, dowiedzial się, że z tych 300-900zł na miesiąc wydałam kolejne dziesięć jako opłatę za córkę na tych zajęciach bo siedziala obok przy stoliku zajmując miejsce i przeglądając książki i troszkę słuchając prowadzącego. On uważał, że dziecko tylko czekało na mnie i nie należało za nie płacić i nie chciał słuchać mojego tłumaczenia bo mam (jak wszyscy się tutaj widzę zgodzą :)) "pokrętną logikę" (zajęcia te uczą też trochę logiki :)
        Po drugie, co zrobie jak mąż np zachoruje albo umrze? Będę sama utrzymywać rodzinę i kropka. Dzieci są coraz bardziej samodzielne i "zainwestowane", dam radę.
        • o.o.ola Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 22:21
          Kobieta niepracująca z wyboru w takiej sytuacji finansowej, jaką przedstawiała autorka wątku... Pomijam fakt żebania o czekoladę od dziecka i że męża to wkurzyło, i posypały się jeszcze inne mocniejsze pretensje.
          A tak z ciekawości, kiedy ostatni raz byłaś u fryzjera? Dentysty? Kiedy kupiłaś sobie jakąś bieliznę? Nie luksusową, tylko nową. Kawa na mieście, książki, wszystko super. I to, że masz nadwagę i akceptujesz siebie to też jest fajne. Tylko z Twojego opisu nie wyłania mi się obraz ....jak by to powiedzieć, kobiety zadbanej.

          Oj, naprawdę na Twoim miejscu bardziej zastanowiłabym się nad mądrymi radami Verdany.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:44
            ola, u fryzjera byłam miesiąc temu i bieliznę też wtedy mniej więcej kupowalam :)
            Czuję się zadbana umysłowo i intelektualnie, fizycznie też na tyle na ile mi to odpowiada i podoba mi się i mężowi.
              • o.o.ola Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 09:08
                Bzdury wypisujesz!
                Znam duuużo kobiet z nadwagą wyglądających rewelacyjnie, bo są zadbane.
                Brak nadwagi jeszcze nie czyni kobiety atrakcyjną.

                Iggi, nikt mi nie wmówi, że nastoletnim dzieciom w wakacje wystarcza trampolina w ogródku i świeże powietrze.
                Przynajmniej ja nie znam takich nastolatków.
                  • o.o.ola Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:36
                    > Brak nadwagi jeszcze nie czyni kobiety atrakcyjną.

                    "To prawda. Ale jej obecnosc sprawia, ze wyglada sie na osobe zanedbana, niestety. "

                    Powtarzam, znam kobiety z nadwagą wyglądające rewelacyjnie.

                    A takie rozumowanie przypomina mi stwierdzenie mojego byłego męża, który uważał, że jeżeli kobieta po czterdziestce nie wygląda jak Demi Moor, to nie ma prawa uprawiać seksu.

                    • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:46
                      ola, ja tam obiektywnie wcale nie wyglądam rewelacyjnie :)))
                      Ale dwudziestoletni zachwyt w oczach męża wystarczał mi za lustro i czułam się piękna :)
                      Teraz też się tak czuję :)
                • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:42
                  ola, tak uważa mój mąż i sąsiadka przyjaciolka, ktora sama też raczej nie wyjeżdża dużo (jej dzieci jeżdżą na katolickie obozy w Polsce i są zadowolone)

                  Ja bym teoretycznie pragnęła wysłać je i na Karaiby jakbym mogła ale dzieciaki deklarują, że im to niepotrzebne
                  Mam nadzieję, że w głębi ducha nie pragną inaczej i tylko to ewentualne pragnienie tłumią, żeby nie martwić rodziców (u corki to ciut możliwe, tak naprawdę kocha wakacje z nami ale deklaruje coś innego) Zawsze od urodzenia jeździły też co roku nad Bałtyk z nami i/lub z dziadkami.
              • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:35
                crises, wiem, że takie jest zdanie większości facetów, na szczęście moj mąż ma inne
                Jak tak bardzo ci zależy mogę kiedyś spróbować jakiejś diety, mam też w domu orbitreka i las i psy do biegania plus ćwiczę się w stoicyzmie, co bardzo dobrze poprawia silną wolę i umiejętność robienia tego co się chce robić
                Jak zachcę to schudnę, jak mój mąż, na jablkach i marchewce :)))
        • glamourous Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 22:49
          igge napisał:

          > Po pierwsze małż nie groził, że pójdzie w długą, powiedział "Spieprzaj" w konte
          > kście sytuacji kiedy

          Tu nie chodzi o samo "spieprzaj" czy o jakies konkretne zwerbalizowane grozenie odejsciem, ale o to, ze maz jednak b.wyraznie daje Ci sygnal ze jest zmeczony malzenstwem, cyt. z Twojego pierwszego postu : Do rzeczy: małż stwierdził dzisiaj że jest zmęczony 20letnim malżeństwem ze mną. Nie ma już siły, cierpliwość mu się wyczerpala

          Ja bym takiego dictum nie ignorowala, IMO powinna Ci sie zapalic ostrzegawcza lampka. Bo skoro facet doszedl do takich konkluzji i skoro ma juz coraz mniej cierpliwosci do Ciebie i calej tej sytuacji, to moze lepiej wziac pod uwage ze ruszyla w nim pewna machina zmian i przemyslen, ktore nie wiadomo do czego Was doprowadza.

          W ogole caly ten Wasz uklad wyglada mi na mocno toksyczno-symbiotyczny. Niezorganizowana i nieogarnieta zyciowo, infantylna kobieta plus "silny" i zaradny facet ktory wszedl w role opiekuna i podpiera soba cala rodzine, jednoczesnie pokazujac calkiem spore dyktatorskie zapedy, kontrolujac wszystko i wszystkich, zwlaszcza Ciebie. Moim zdaniem, pomio calej tej nienormalnosci i toksycznosci, obojgu wam wybitnie taki uklad pasuje. Tobie, bo mozesz sie kultywowac swoja postawe kobiety-bezradnego dziecka, fundujac sobie permanentne wakacje od zycia. Z kolei on, wchodzac w role chroniacego i ogarniajacego wszystko rycerza-szefa rodziny ma jednoczesnie upragniona kontrole nad wszelkimi aspektami waszego zycia i nad Toba cala. Typowy uklad : odrealnione dziecko-apodyktyczny i kontrolujacy rodzic.
          Tylko ze ten rodzic zaczyna powoli wymiekac i sie buntowac. I kto wie, czy ten Wasz caly super precyzyjny acz mocno niezyciowy domek z kart, w ktorym wszystkie elementy pozornie do siebie pasuja, za chwile nie runie. Moze czas na jakies przewartosciowanie i na zmiany, bo aktualna formula zaczyna sie chyba powoli wyczerpywac.
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:08
            on w rolę apodyktyczno-kontrolującego rodzica wszedł stosunkowo bardzo niedawno, może koło roku w każdym razie to zupełnie świeża sprawa
            był bardzo troskliwym i nieapodyktycznym kochającym rodzicem tylko ma dość byćia namiastką ojca chyba
        • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 02.04.13, 23:47
          ciagle twierdze, ze to, co piszesz, kupy sie nie trzyma.
          Jak w obecnym ukladzie stac was np. na hipoterapie? To zwykle bardzo drogie zajecia.
          Ja juz spotkalam takich wciskajacych kit, ze gdyby tyko chcieli, to zrobia taaka kariere i zarobia taaaka kase, ze klekajcie narody.
          A tu piecdziesiatka na karku i zadnych powaznych ofert. A rynek pracy ma gleboko kandydatow z pusciutkim CV. Sa niewiarygodni i niepowazni, i tyle.
          Jesli takie masz rzekomo ogromne mozliwosci zarabiania , to co ci szkodzi wykrzystac te mozliwosci obecnie, chocby na pol etatu, gdy dzieci w szkole?
          I gdzie ty zyjesz, w jakim muzulmanskim kraju, ze potrzebujesz zgody meza na podjecie pracy zawodowej?
          To wszystko jest tak chore, ze az niewiarygodne.
          Nie leczysz sie przypadkiem psychiatrycznie?
          • igge Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 10:59
            uważam mruwa, że twoja wypowiedź jest poniżej godności i nie powinnam sobie glowy zawracać tym co piszesz ale cierpliwie i pobłażliwie i z życzliwością odpowiem (uf , dzięki bogu za stoicyzm)

            stać nas na hipoterapie bo prawie nic nie kosztuje (a gdybym musiala zaplacić to już byłabym w pracy zarabiając na hipoterapię bo jest to pasja i szczęście mojego dziecka, strasznie fajni ludzie też tam pracują i bywają na zajęciach) Ta hipoterapia jest w ramach fundacji Hej Koniku. To świetna fundacja. Miłość coreczki.
            Nie wykorzystuję swoich mozliwości bo jestem, ze wstydem przyznaję, leniwa.
            Nie potrzebuję zgody męża na nic ja po prostu lubię z moim mężem bezboleśnie współpracować bo go kocham plus staram się w nim rozwijać dominację nad kobietą bo jej naturalnie i od poznania mnie w wieku 18 lat nie miał a fajnie jest umieć i móc dominować, to władza, ludzie ją lubią. czemu mam żałować mu tej frajdy. Przecież go lubię najbardziej na świecie, jest moim najlepszym przyjacielem.
            Nie widzę tu nic chorego, Toksyczny zwiążek to taki gdzie jedna choć ze stron czuje sie w jakiś sposob nieszczęśliwa. Staram się, żeby mój związek taki nie był.
            • mruwa9 Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:20
              igge napisał:

              >
              > Nie wykorzystuję swoich mozliwości bo jestem, ze wstydem przyznaję, leniwa.

              No i wlasnie potwierdzilas moja teze, ze niepelnosprawnosc dziecka to tylko przykrywka dla lenistwa.

              > Nie potrzebuję zgody męża na nic ja po prostu lubię z moim mężem bezboleśnie ws
              > półpracować bo go kocham plus staram się w nim rozwijać dominację nad kobietą

              ZE CO??????



              > Przecież go lubię najbardziej na świecie, jest moim najlepszym przyjacielem.
              > Nie widzę tu nic chorego, Toksyczny zwiążek to taki gdzie jedna choć ze stron c
              > zuje sie w jakiś sposob nieszczęśliwa. Staram się, żeby mój związek taki nie by
              > ł.

              no ale punkt wyjscia dyskusji byl taki, ze twoj maz nie czuje sie szczesliwy. Ze nie widzi w tobie partnerki, tylko kolejne dziecko do utrzymywania i opieki. Bo zupelnie nie poczuwasz sie do wspolodpowiedzialnosci za byt rodziny, bo wygodniej jest brac od meza kieszonkowe i isc do kawiarni na kawe. Niefrasobliwie i bez stresu.

              Masz jakas zupelnie chora wizje zwiazku i milosci. Tak myslec moga 14-latki, a nie kobiety pod piecdziesiatke.
              Jesli twoj maz wytrzymal z toba tyle lat,to musi to byc swiety czlowiek.
            • differentview Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:40
              > Toksyczny zwiążek to taki gdzie jedna choć ze stron c
              > zuje sie w jakiś sposob nieszczęśliwa. Staram się, żeby mój związek taki nie by
              > ł.

              Twoj maz z tego co zrozumialam nie cierpi z powodu braku dominacji tylko z powodu posiadania infantylnej zony, ktora jawi mu sie jako trzecie dziecko i on do tego stracil cierpilwosc; z tego co piszesz on uswiadomil sobie, ze jednak nie jest nieszczesliwy w tym ukladzie wiec zgodnie z definicja powyzej jakis rodzaj toksycznosci w Waszej relacji istnieje
            • sea.sea Re: Kłótnia z mężem :( 03.04.13, 11:50
              A mąż sobie opłaca jakieś zusy itp, czy nie?
              Syn ma już świadomość, że nigdy nie założy własnej rodziny, bo będzie musiał zasuwać na utrzymanie rodziców i niezdolnej do pracy siostry, ponieważ rodzice sobie nie wyrobili prawa do emerytury oraz nie poczynili żadnych oszczędności czy zabezpieczeń na tę okoliczność, nie dlatego, że nie mogli, ale po prostu radośnie mając te kwestie w nosie? :)
        • igge Re: Prima Aprilis! 03.04.13, 11:04
          dlaczego nie istnieją ? Kurcze, szkoda, że malż nie chce teraz przeczytać tego wątku bo porządkuje swoje notatki do pracy i w ogóle dzieciaki z nim lekceważą forumy, które dla mnie są cenną chwilą autorefleksji
            • igge Re: Prima Aprilis! 03.04.13, 11:20
              nie jestem jego wlaścicielką, żebym go mogła i chciala "przysyłać" i np przerywać mu porządkowanie swoich notatek
              zresztą on już jest na tyle asertywny, że by mi odmówił
              Nie chce i nie lubi forumowania, komputer używa do pracy baaaaaaaaaardzo rzadko, prawie nigdy do rozrywki