podkocem
15.04.13, 23:32
Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić gdzie byłam ani dlaczego nie zadzwoniłam - powiedziała matka w niedzielę wieczorem zapłakanej nastolatce.
A wszystko zaczęło sie od tego, że małolata kilka razy mocno "spóźniła" sie do domu nie racząc powiadomić matki. Obcinanie kieszonkowego, pogadanki, łzy matki nie docierały. No to matka któregoś dnia wyszła w piątek do pracy i wróciła w niedzielę wieczorem. Komórkę wyłączyła. Pojechała na weekend do spa nie mówiac nic 18leteniej córce. Zrobiła tak pierwszy raz.
Czy myślicie, że to dobra metoda aby uświadomić dziecku co to znaczy martwić się o kogoś bliskiego i dlaczego nie należy tego robić rodzicom, ani innym, którym na nas zależy?