Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić

15.04.13, 23:32
Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić gdzie byłam ani dlaczego nie zadzwoniłam - powiedziała matka w niedzielę wieczorem zapłakanej nastolatce.

A wszystko zaczęło sie od tego, że małolata kilka razy mocno "spóźniła" sie do domu nie racząc powiadomić matki. Obcinanie kieszonkowego, pogadanki, łzy matki nie docierały. No to matka któregoś dnia wyszła w piątek do pracy i wróciła w niedzielę wieczorem. Komórkę wyłączyła. Pojechała na weekend do spa nie mówiac nic 18leteniej córce. Zrobiła tak pierwszy raz.

Czy myślicie, że to dobra metoda aby uświadomić dziecku co to znaczy martwić się o kogoś bliskiego i dlaczego nie należy tego robić rodzicom, ani innym, którym na nas zależy?
    • mruwa9 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 15.04.13, 23:36
      brutalna i dla bardzo zdesperowanych, gdy nic innego nie dociera?
      Ale mam wrazenie, ze zaczynajac prace nad problemem wiele lat wczesniej, mozna osiagnac ten sam efekt, znacznie bardziej humanitarnymi metodami.
      Nie wiem, czy potrafilabym zrobic cos takiego komukolwiek z bliskich. Raczej nie.
      • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 08:30
        Samobójczy pomysł. Tak, spóźnić sie trzy-cztery godziny, jak najbardziej, nich się dziewczyna podenerwuje. Zniknąć na dwa dni - nie. Z bardzo prostej przyczyny - bardzo jest prawdopodobne, ze dziewczyna zrobi to samo. Nie spóźni się dwie godziny, tylko wyjdzie z domu i wróci po tygodniu, a matka zamknęła sobie drogę do jakichkolwiek wyrzutów. Przecież sama oświadczyła, ze tak jest w porzadku.
    • triss_merigold6 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 08:56
      Terapia behawioralna.
      Na cały weekend by nie wyjechała, raczej bym się bała ale powrót rano, czemu nie.
      Nastolatki standardowo zlewają rodzicielskie martwienie się i uważają, że starzy przesadzają więc taki szok może być całkiem niezły.
      • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:01
        Ja też uwazam, ze rano byłoby OK. Na weekend może spowodować zupełnie odwrotny skutek.
        I na pewno fatalny jest tekst "Jestem dorosła i nie musze ci niczego mówić", bo faktycznie pozwala dziewczynie na to, aby już nigdy sie nie usprawiedliwiała. Trzeba było powiedzież "No, widzisz, jak to jest czekać i denerwować się".
        • triss_merigold6 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:08
          O toto. Zgadzam się, lepsze byłoby "zobacz, ja się martwię tak samo jak ty znikasz i nie wiem gdzie jesteś i o której wrócisz". Ale pewnie matka w ostatecznym wkur... tak rzuciła, jest szansa, że potem spokojnie sobie wyjaśnią. Swoją drogą podziwiam babę za stalowe nerwy.
          • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:22
            Ja tylko się dziwię, ze 18-latka nie zawiadomiła policji.
            • triss_merigold6 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:25
              Bez przesady.
              • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:31
                Moje by zawiadomiło po 24 godzinach, na 100%. Chyba oczywiste, ze jeśli nagle ktoś wychodzi z domu i nie wraca, to zawiadamia sie policję. Matce mogło sie coś stać.
                Jezeli nie zawiadomiła, to albo jest dramatycznie niezaradna, albo jednak wiedziała, ze matka wyjechała specjalnie.
                • triss_merigold6 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:39
                  Wystarczyło, że zajrzała do szafy, matka przecież nie wzięła rzeczy w reklamówkę. Mogła dzwonić do kogoś z rodziny, do przyjaciółek matki i dostać info, że tak wybyła chwilowo, ale nie wiedzą dokąd. Matka mogła wcześniej grozić, że wywinie jej taki sam numer jak panienka robi z powrotami i dziewczę w przypływie samokrytycyzmu uznało, że oto właśnie matka wyjechała.
                  • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 09:54
                    Jeśli uznało, ze wyjechała, to by się nie denerwowało i nie było we łzach. Raczej dziwne.
                    • sebalda Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 10:51
                      Dla mnie to koszmar. W życiu nie zrobiłabym tego nawet obcej osobie, a co dopiero bliskiej, dziecku.
                      Na miejscu dziewczyny czekałabym teraz z niecierpliwością, aż skończę 18 lat i zrobiła matce dokładnie ten sam numer z tym samym wyjaśnieniem. Przy czym nie będzie już tego efektu, bo numer powtórzony.
                      Są granice stosowania brutalnych metod, uważam, że tutaj zostały przekroczone. Ale ja mam wyjątkowe dzieci, więc może się nie znam.
                      • triss_merigold6 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 10:59
                        Twoje dzieci nastoletnie nie odwalały numerów, prawda? Zauważ, że nastolatki są różne, mają rozmaity poziom bezmyślności, wyobraźni, empatii (lub jej braku) i różnie to okazują.
                        • sebalda Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 11:06
                          Triss, napisałam wszak, że moje są wyjątkowe, wręcz czasami myślę, że nienormalne;) Przy czym jednak w większości przypadków to, jakie są, jaki mają "poziom bezmyślności, wyobraźni, empatii", zależy w głównej mierze od nas, rodziców, zatem jestem bardziej za prewencją niż terapią szokową.
                          Taki numer na całą noc myślę, że by wystarczył. Cały weekend to było przegięcie.
                          Bardzo bym chciała, żeby autorka napisała, jaka była reakcja córki później, czy dotarło coś do niej, czy zrozumiała przekaz i wybaczyła matce oraz czy to przyniosło rezultaty w postaci zmiany zachowań.
                      • sebalda Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 11:01
                        O, nie zwróciłam uwagi, że córka już ma 18 lat, wyobrażałam sobie, że jest znacznie młodsza. Interesuje mnie jeszcze, jak bardzo się spóźniała. Rozumiem, że notorycznie wracała nad ranem, nie uprzedzając matki. Domyślam się też, że ojca w domu nie ma, skoro matka pojechała sama, a córka najprawdopodobniej nie miała nikogo w domu, kto by ją uspokoił i pomógł w poszukiwaniu matki.
    • 71tosia Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 11:55
      metoda drastyczna i pewnie zadziala.
      Mam jednak wrazenie ze dobrze wychowywane dziecko po okresie kompletnych odlotow i eksperymentow z nerwami rodzicow, po jakims czasie wraca do normalnosci nawet bez tak drastycznych metod. Problem tylko ile rodzice moga wytrzymac bez takich akcji odwetowych ;-)
    • morgen_stern Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 13:09
      Wesoło by się zrobiło, gdyby córka nawet tego faktu nie odnotowała :P
      Na weekend przegięcie, jedna dobra wystarczyłaby. No i zgłoszenie na policję - zgłosiłabym zaginienie matki na bank, a to już nie byłoby fajne.
      • aqua48 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 16:12
        Metoda dość drastyczna i desperacka, ale czasami dobrze zastosować takie "lustro" i odwrócić kota do góry ogonem, bo dzieci, a zwłaszcza młodzież nastoletnia bywa totalnie nieempatyczna.
        Byle nie weszła w codzienny zwyczaj.
        • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 17:11
          Empatia zadziałałaby, gdyby matka nie wróciła na noc. Tu może zadziałać raczej wsciekłość. Co teraz zrobi matka, gdy dorosła córka wyjdzie do szkoły i zniknie? Nawet nie bedzie mogła powiedzieć, zę tak nie wolno.
          Nie ukrywam - na miejscu córki zastanowoiłabym sie., czy nie zniknąć bez słowa na parę dni. I powiedzieć matce, ze przecież mozna...
          • aqua48 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 18:11
            verdana napisała:

            > Empatia zadziałałaby, gdyby matka nie wróciła na noc. Tu może zadziałać raczej
            > wsciekłość.

            Cóż, może zadziałać, a może panie zaczną wreszcie normalnie rozmawiać i brać pod uwagę uczucia tej drugiej? wszystko zależy od nich.
            A tekst jak przypuszczam był żywcem wzięty z wielokrotnego powtarzania go przez córkę.
    • sanciasancia Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 17:12
      Debilny pomysł. Mnie moi rodzice taki numer wywinęli kilka lat temu (byłam dobrze po dwudziestce) z głupoty (nie żeby wychowywać), mieli wrócić po dwutygodniowych wakacjach na Ukrainie w niedzielę. Nie mieszkałam z nimi na stałe, tylko wtedy, gdy wyjeżdżali, żeby pilnować psa i domu.
      W niedzielę wieczorem zaczęłam obdzwaniać wszystkich dookoła, bo nie odbierali komórki, nie zostawili telefonu do znajomych, u których mieszkali, na wierzchu, więc musiałam przekopać wszystkie kalendarzyki, żeby go znaleźć (aktualny mieli ze sobą). O mało nie umarłam ze strachu. W końcu udało mi się ich namierzyć, wrócili po trzech dniach. Do dziś mnie zimny pot oblewa, jak to sobie przypominam.
      • mokatato1405 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 16.04.13, 19:09
        Nie dziwię się matce, że chciała dać nauczkę córce, ale trochę jednak przegięła.
        Powrót o północy lub max rano ok. I jak napisała verdana z tekstem "teraz wiesz jak ja się martwię o Ciebie, gdy nie wracasz na czas".

        Jako matka doświadczyłam takich sytuacji wielokrotnie.
        Mój syn potrafi zniknąć na kilka dni, a nawet kilka m-cy i nie dawać znaku życia.
        Nic nie pomaga, ani prośby, rozmowy łzy. Po prostu nic.
    • podkocem Wyjaśnienie 16.04.13, 21:10
      Nastolatce zdarzało sie spóźniać do domu
      np wyszła ze znajomymi do klubu po południu w sobotę i wróciła w niedziele wieczorem. Tłumaczenie było takie, ze poszła do koleżanki mieszkajacej niedaleko klubu i poszły spać. Jak odespała, wróciła do domu. Na "czepianie się" matki odburknęła że jest dorosła i nie musi jej informować.

      Weekendowy wyjazd matki był swoistą nzemstą i próbą uświadomienia dziewczynie co bliscy przezywają gdy zachowuje się w ten sposób. Czy skuteczny nie wiem bo miał miejsce w ostatni weekend. Taki numer wycięła swojej córce moja kuzynka.
      • verdana Re: Wyjaśnienie 16.04.13, 21:16
        IM0 tylko udowodniła dziewczynie, zę informowac nikogo nie trzeba. Teraz straciła argumenty, ze tak nie mozna robić.
      • podkocem Re: Wyjaśnienie 16.04.13, 21:17
        Dziewczyna płakała, ale nie zadzwoniła na Policję bo przypuszczała, ze matka mogła wyjechac, ale nie była pewna. Płakała z nerwów, niewiedzy, bezsilności. Dokładnie tak samo jak jej matka, która przypuszczała, ze dziewczyna śpi u koleżanki, ale równie dobrze mogła leżeć zgwałcona w krzakach.
        • verdana Re: Wyjaśnienie 16.04.13, 21:22
          Ale teraz, gdy dziewczyna wróci po trzech dniach, matka ma zero argumentów, dlaczego ma tak nie robić. Dziewczyna zdenerwowała się, fakt. Moze zrozumieć, ale nie byłabym zbyt optymistyczna. 18-latka znikająca na cały dzień, bez żadnej informacji prawdopodobnie nie robi tego tylko z powodu braku empatii.
          • mokatato1405 Re: Wyjaśnienie 16.04.13, 22:46
            A z jakiego powodu to robi?
          • hanna26 Re: Wyjaśnienie 16.04.13, 22:48
            Krótkie wtrącenie, jeżeli chodzi o policję. Kiedy kilka lat temu zniknął z domu mój dwudziestoletni cioteczny brat, jego rodzice zawiadomili policję. Ci spytali, czy chłopak był zdrowy, czy nie miał jakiegoś stopnia niepełnosprawności, następnie sprawdzili w swoich kartotekach, czy nie był notowany. A potem oświadczyli:
            - Zdrowy, pełnosprawny, pełnoletni człowiek, który nie popełnił nigdy żadnego przestępstwa może wyjść z domu kiedy chce i gdzie chce. I nam nic do tego.
            I nic do nich nie przemówiło, że zostawił w domu legitymację studencką, paszport, prawo jazdy. Wręcz zasugerowali, że gdyby chłopak miał w przeszłości kłopoty z prawem, wtedy być może policja miałaby motywację, żeby zacząć poszukiwania.
            Powiedzieli rodzicom, że mogą się ewentualnie zgłosić do nich po miesiącu. A prywatnie któryś z nich tylko doradził, żeby się raczej zgłosili do Itaki.
            To było kilka lat temu, ale nie sądzę, żeby się coś w tym względzie zmieniło. Może ktoś inny ma lepsze doświadczenia, ja niestety nie.
          • 71tosia Re: Wyjaśnienie 16.04.13, 23:42
            nie koniecznie, zakladajac ze dziecko ma przeblyski zdrowego rozsadku moze jednak pomysli ze jak zabaluje to lepiej wyslac SMS ze zyje.
            A co do przyczyn znikania bez powiadomienia rodzicow to najczesciej jest to jednak bezmyslonosc i brak emaptii (''nie myslalam ze tak bedziecie przyzywac, w koncu nic sie nie stalo") lub nie mozliowsc uzyskania zgody od rodzicow na wypad nocny.
            • triss_merigold6 Re: Wyjaśnienie 17.04.13, 09:00
              Dokładnie. Przyczyną takich akcji jest najczęściej bezmyślność w połączeniu z dobrą zabawą i alkoholem. Ogromna część nastolatków ma szczątkową wyobraźnię i nikły poziom empatii zwłaszcza jeśli chodzi o rodziców i ich martwienie się, uważają że są bardzo dorośli, a starzy przesadzają.
              Terapia wstrząsowa zgodnie z zasadą Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom może być całkiem skuteczna.
              I nie sądzę, aby teraz nagle panna poczuła się uprawniona do znikania na całe noce i weekendy bez uprzedzenia matki. Jednak matka - w porównaniu z licealistką (nawet pełnoletnią) - jest dorosła bardziej.
              • sebalda Re: Wyjaśnienie 17.04.13, 11:20
                Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby dziecko bez uprzedzenia nie wróciło na noc do domu. To kompletny brak szacunku dla rodzica. Przykro mi to pisać, ale taka postawa dziecka w zdecydowanej większości wynika, moim zdaniem, z jakichś wcześniejszych zaniedbań wychowawczych. Czym innym jest kilkugodzinne spóźnienie, a czym innym powrót do domu następnego dnia, bez uprzedzenia, bez śladu kontaktu z rodzicem.
                Z lektury wielu forów wyłania mi się obraz taki, że tego typu sytuacje najczęściej zdarzają się w niepełnej rodzinie. Często, gdy dziecko ma dwa domy, gdy wie, że jak jedno z rodziców się obrazi, może iść naskarżyć do drugiego. Wtedy to pierwsze musi się tłumaczyć ze stanowczości w wychowaniu. Smutne to wszystko:(
                • 71tosia Re: Wyjaśnienie 17.04.13, 18:32
                  jeden z tych wpisow z cyklu jak sobie wyobrazam sobie wychowywanie dorastajacego dziecko majac slodkiego kilkulatka w domu ?
                  Nie masz racji, zdarza sie w kazdej rodzinie, moze nie zawsze cala noc poza domem ale kilka godzin spoznienia i wylaczona komorka zdzarza sie prawie kazdemu nastolatkowi. Zwykle czas dorastania to pewne konflikty z rodzicami a 'stanowczosc' i surowosc rodzicow w tym okresie czesto dziala na nastolatka jak plachta na byka, powoduje tylko wiekszy bunt. W przypadku przecietnie zbuntowanego i bezmyslnego nastolaka lepsze sa negocjacje i tlumaczenia niz 'stanowczosc'.
    • szamanta Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 18:31
      U mnie toby nie przeszlo, bo jeszcze w domu mieszka mąż,wiec jesli dzieci widzialyby po ojcu ze nie ma zdenerwowania,to czyli wyczulyby ze to taka strategia,aby sie odegrac.Po drugie nie mam tylko jednego dziecka, i niestety wyszloby na to,ze wszyscy zostali ukarani moim zniknieciem,a to nie byłoby wpoprządku w stosunku do reszty "nieiwnnych"
      Ale zalozmy jeśli mąż byłby w delegacji i taki nr wywinelabym nie odbierając kom,nie zjawiając sie choc na jedną noc, nie mówiąc już o kilku dniach to wiem,ze wszystkie szpitale zostałyby obdzwonione,takze policja ,na mur beton jestem tego pewna
      Autoka jaką metode zastosowala moze i jest efektowna,ale jesli ma sie wiecej dzieci ,niz tylko jedynaka, to trzeba sie zastanowic, z jakiej racji pozostale dzieci zostaly tak ukarane strachem z powodu braku mamy w domu.Inni domownicy nie mogą cierpiec za przegięcie brata czy siostry ,bo co oni temu winni?

      A za takie przewinienie dziecka co autorka opisuje ,to nalezy nalozyc szlaban na wychodne ,az wkoncu dziecko zalapie o co chodzi w punktualnosci
      • 71tosia Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 18:34
        szlaban na wychodne 18 latce? A jak chcesz to relalizowac? Bic sie bedziesz czy zarekwirujesz wszystkie buty?
        • szamanta Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 18:43
          Ja zrozumialam to tak, ze znacznie wczesniej wielokrotnie takie wybryki corci sie pojawialy, zanim uzyskala pelnoletnosc.Z tego wywnioskowalam ze to nie byl incydent,ale duzo wczesniej mama z tym sie zmagala,,dlatego napisalam ze gdy widzialabym u nastolatka (nie mam jeszce pelnoletnich dzieci) takie ceregiele jakie odwala ,co mozna wyczytac w autorki temacie, to otrzymaloby areszt ,aż pojeloby jak wazna jest punktualnosc,czy poinformowanie o pozniejszym powrocie
          Chyba ze autorki dziecko zaczelo sobie pozwlac na takie krzywe kroki bedąc juz pelnoletnim,i od tego momentu nie raczyla powiadamiac mamy o ktorej wroci,to jednak powazna rozmowa tez powinna sie odbyc
          • aqua48 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 18:59
            szamanta napisała:

            > widzialabym u nastolatka (nie mam jeszce pelnoletnich dzieci) takie ceregiele ja
            > kie odwala ,co mozna wyczytac w autorki temacie, to otrzymaloby areszt ,aż poje
            > loby jak wazna jest punktualnosc.

            Jestem bardzo ciekawa JAK wyobrażasz sobie ten areszt na przykład u szesnastolatka? Bo moim zdaniem to kompletnie niewykonalne...
            Z dzieckiem trzeba rozmawiać, tłumaczyć, powtarzać, mówić, do upadu.
            Moi synowie nigdy nie nadużywali swobody, co jakiś czas przesuwaliśmy umówioną godzinę powrotu do domu, dawałam też na taksówkę, żeby w razie problemu mieli jak wrócić bezpiecznie, ale mieli przykazane, że w razie dobrej zabawy można zadzwonić i powiedzieć że plany się zmieniły, a w przypadku wyjazdu i nocowania poza domem wystarczy wysłać choćby sms-a typu: żyję, bo to dla mojego świętego spokoju, a nie kontroli co gdzie jak i z kim. Do tej pory wysyłają z wyjazdów. Kwestia umowy z dzieckiem, a nie ciosania mu kołków na głowie.
            • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 19:26
              Ja bym się też zastanowiła, dlaczego dziewczyna nie wraca i nie informuje. Jesli ma np. wyznaczoną godzinę powrotu na 10, to trudno sie dziwić. Jeżeli matka nie pozwala 18-latce spędzić nocy poza domem u kolezanki - też. Jesli kolezanka jest chłopakiem, do którego chodzić nie wolno... Ale jeżeli w domu dziewczynę traktuje się normalnie, moze powiedziec "wróćę od kolezanki jutro", albo "Jest imprezea, pewnie będę nad ranem" - a mimo to nie przychodzi i nie odbiera komórki, to matka jest bezradna.
              A swoja drogą podejrzewam, ze nie odbiera, bo jak odbiera, to dostaje polecenie powrotu.
            • szamanta Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 19:28
              A czemu sądzisz ze autorka nie tlumaczyla ,nie rozmawiala ,nie powtarzala do upadku? moze i tak bylo,a najwyrazniej i to zawiodlo, ze do takiego skrajnego kroku sie posunela jaki tu opisala
              Nastolatkowie są rozni przerozni.
              Do jednego trafi przekaz persfazji ,prosb,aby wracl na czas, a do drugiego jak grochem o sciane-tu opieram sie na zachowaniu córki autorki,ale zakladam ze mama wczesniej wiele razy probowala z córką dojsc do porozumienia

              aqua48 dzieci są indywidualne,to o czym piszesz u jednego przynioslo efekty, to nie koniecznie na autorki dziecko przynioslo efekty, bo wychodzi na to ze nie.Matka obrala metode "lustrzanego odbicia" -popatrz jak to smakuje.Jestem pewna ze zanim to zastosowala ,zapewne z dzieckiem prowadzila wiele rozmow do upadlego

              Jak pisalam, u mnie ten pomysl nie przeszedłby z racji wielu czynnikow jakie wymienilam, choc moje dzieci nast. jesli mają pozniej wrocic , zawsze nas o tym powiadamiają tel. pytając sie czy sie zgadzamy.
              Owszem,zdarzylo sie ,ze mialy kare na wyjscie ,nie patrząc na wiek,lecz nie z takiego powodu o jakim czytamy w autorki sytuacji,a z innych konkretnych powodow
              • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 20:06
                Zazwyczaj "grochem o ścianę" czemuś służy. Rozumiem, ze nie wytłumaczysz nastolatkowi, zeby sprzątał, albo się uczył - bo mu się nie chce i już. Ale nie zawiadamianie o powrocie do domu nie wymaga absolutnie żadnej pracy, ani żadnego wysiłku. A nie odbieranie telefou nie jest bezmyślnością i brakiem empatii, ale świadomą decyzją. Dlatego sądzę, ze dziewczyna nie moze po prostu powiedzieć, ze wróci późno, albo jutro.
                • joa66 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 20:12
                  A ja zastanawiam się czy ta dziewczyna słyszała wcześniej (jako dziecko, nastolatka): "Jak będziesz miała 18 lat , będziesz robić co chcesz, a teraz xxxx"


                  • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 20:18
                    Też możliwe.
                    Wierze w bezmyślność nastolatki, która spóźnia się parę godzin i nic nie mówi - mój mąz taki był, u niego wszyscy sie spóźniali, a potem sie dziwili, ze dziecko idzie do kolegi i nie daje znać. Nie wierzę, absolutnie, w nastolatkę, która nie wraca na noc i nie pomyśli, ze mama sie zdenerwuje. Podejrzewam, ze między innymi dlatego nie wraca...
                    • triss_merigold6 Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 20:27
                      Dlaczego nie odbiera telefonu? Bo ma ten telefon w torebce/kieszeni i nie słyszy na imprezie, a potem może być drinknięta i w ogóle nie pamiętać o jakimkolwiek telefonie.
                      • verdana Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 20:33
                        Raz czy dwa - możliwe. Nie zawsze i nie rano.
                        • sebalda Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 17.04.13, 21:34
                          Moja córka, lat 22, właśnie stwierdziła, że matka miała prawo tak postąpić, skoro inne metody nie pomogły. Jest bardziej radykalna niż ja:)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 20.04.13, 00:07
      Generalnie nie pochwalam w jakichkolwiek relacjach aktów zemsty, odgrywania się czy stosowania wzajemnej przemocy metodą " Jak Kuba Bogu........"
      A wychowanie odbywa się w relacji.
      Ale skoro, podobno , zawiodły inne metody, to taki desparacki pomysł może być skuteczny.
      Mimo wojej drastyczności, był jakoś kontrolowany, bo nie dotyczył jednak małego czy bezradnego dziecka, ale 18-letniej dziewczyny, która mimo wszytko ma różnego rodzaju narzędzia do uspokajania się. Ma też jakoś wiedzę o wiecie i jego funkcjonowaniu.
      Nie zgodzę się z tezą, że matka na wieki wytrąciła sobie argument z ręki przy powtórzeniu spóźnień córki. Musiałbym wtedy nie doceniać inteligencji córki, która nie rozumiałaby kontekstu zachowania matki, które było jak rozumiem spreparowane na potrzeby sytuacji wychowawczej.
      Dobrze byłoby, aby jednorazowo metoda zadziałała. Bo tu mam najwiękze obawy, czy takie doświadczenie zmieni zachowanie córki w przyszłości. Obu paniom jednak tego życzę. I aby łzy, nerwy i cały trud nie poszły na marne. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • sonia_siemionowna Re: Jestem dorosła i nie muszę Ci mówić 22.04.13, 17:55
      Obrzydliwa metoda. Matka powinna chyba iść na psychoterapię, bo odbijając piłeczkę i tym samym zachowujac się jak nastolatka dała dowód tego, że nie jest dorosłą, pewną siebie kobietą.

      Nastolatka zachowuje się w sposób typowy dla wieku. Maka w sposób, który wysyła jednoznaczny i bardzo nieprzyjazny komunikat córce. Nie chciałabym miec takiej matki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja