Dodaj do ulubionych

Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Doradźcie!

20.05.13, 15:24
Witam. chciałbym żebyście sie wypowiedzieli w kwestii mojego dylematu - coś mi doradzili i wyraźili swoje obiektywne opinie.
Z mężem znamy się 10 lat, od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem i mamy niespełna rocznego synka. 3 lata temu, kiedy dostałam stałą prace, postanowiliśmy razem zamieszkać. Wczesniej i ja i mąż mieszkaiśmy z rodzicami, w blokach. Około 7 lat temu rodzice męża postanowili wybudowac dom. Miał to być dom dla nich, więc budowali pod siebie. Kiedy dom już stał, ale chyba nie miał jeszcze okien teśc coś przebąkiwał, że żałuje, że nie zbudował większego domu lub z dwoma wejściami żebyśmy my te ż mogli w nim zamieszkac. Ja mu na to odpowiadałam, że dobrze, ze jest taki jak jest bo ja nie mam zamiaru mieszkac ze swoimi rodzicami, co dopiero z teściami. Były to takie lużne rozmowy z żartem. A wiec 3 latat temu postanowiliśmy z mężem zamieszkać razem i zaczeliśmy szukać mieszkania. Teśc nam doradzął, żeby nie wynajmowac tylko kupić, bo wynajem się nie opłaca. Też mieliśmy takie zdanie, więc kupiliśmy 2-pokojowe mieszkanie. Mieszkanie kupiliśmy za gotówke, mąż miał swoja połowę, moja dali moi rodzice z racji moich małych oszczędności - studiowałam dziennie i nie było szans odłożyć za dużo. Mieszkanie remontowaliśmy pól roku wspólnymi siłami - naszymi, mojego taty i teścia. Po 1,5 roku wspólnego mieszkania wzieliśmy ślub. Wcześniej - rok od wspólnego zamieszkania teść oznajmił, że oni nie mają zamiaru przeprowadzać się do wybudowanego domu ponieważ ich na to nie stać (!) i najlepiej żebyśmy my tam poszli mieszkać. Dorzuce jeszcze, ze mąż ma sztarszego brata, który od 10 lat mieszka za granica, niedawno kupił tam z żoną dom i nie mają zamiaru wracać do Polski.
Wracając do domu - tekst o tym, że ich nie stac na mieszkanie w tym domu był wymyślony chyba na poczekaniu, ponieważ odkad teść zaczął budowę, ich dochody są takie same, nie zmiejszyły sie a koszty życia chyba nie posżły aż tak w górę przez te kilka lat. Ogólnie mnie ten tekst trochę zdenerwował, bo po co było doradzanie na temat kupna mieszkania, praca i pieniądze włożone w remont trwający pół roku, jeśłi mielibyśmy iść mieszkac do tego domu?? Dom nie jest wykonczony, ma okna, jedna lazienke, kuchnie i pomalowane sciany na parterze ale nie pa podłóg i w ogóle nie jest wyposażony, poza kuchnią. Teść oszacował wartośc domu na pewną kwote i wymyślił, że podzieli to na 3 - jedna częśc ich czyli teśców, druga starszego syna i trzecia mojego męża. Z racji tego, że tesciowe nie dysponuja juz taka duża gotówką, my muslielibysmy splacic brata męża. 1/3 która była by teśców - odpisali by na mojego męża. My mamy trochę oszczędnosci ale i tak musimy sprzedac mieszkanie zeby z tych naszych oszczednosci i pieniedzy z mieskzania spłaic brata, czyli na urządzenie domu nie zostaje nam nic. Tzn brat powiedzial, ze moze poczekac na czesc pieniedzy a my sobie chociaz troche dom wykonczymy. A teraz zaczyna sie mój problem. Mąż z tesciami ustalili sobie (!), że przy przepisywaniu wlasnosci domu u notariusza, zrobia to tak, ze dom bedzie nalezal w 2/3 do mojego męża, ja bede miala przypisane 1/3 ale będzie też notka, że mojego wkladu pieniężnego w dom bedzie tylko 1/6 czyli połowa tej czesci, którą ja z mężem spłaciliśmy brata - mam nadzieję, zę jasne to napisałam. Powiedziałam mężowi, ze to trochę nie w porządku a dlatego, że musimy sie wyżyłować ze wszytskich oszczednosci, wszystkie pieniadze ktore teraz zarobie bede musiaal wsadzic w dom, na kilka lat moge zapomniec o wakacjach bo rpzeciez jeszcze trzeba spłacic brata no i musze włożyc prace w ten dom, mam na mysli sprzatanie i robienie koło domu a i tak dom nigdy w połowie nie będzie mój, chociaz mój mąż więcej pieniędzy i pracy w niego nie włoży.
Powiedziałąm to wszytsko mężowi, on się obraził i już chciał leciceć do rodziców, żeby powiedziec, ze nie idziemy tam mieszkać. Nie odzywa sie do mnie od kilku dni, atmosfera w domu jest okropna, dobrze ze chociaz synek sie do mnie usmiecha.
Już od dawna temat "dom" był drażliwy a to dlatego, że mąż bardoz dużo pomagał tacie przy jego budowie i wykańczaniu. Całe wakacje przed naszym ślubem spedził na budowie, ja załęłąm sie całą organizacja slubu i wesela a jak musielismy cos zalatwic razem to mąż mi można powiedziec, wyznaczał termin na dany dzien - wtedy nie jechał na budowe tylko spedzal popoludnie ze mna na zalatwianiu spraw. No i niedziele miał wolne... POotem decyzja teściów, ze ich nie stac na zamieszkanie w nim, najlepiej jak bysmy my tam poszli, po czym po kilku dniach on mówi ze był w jakis meblowym sklepie i widzial super stół, taki i tylko taki pasuje do salony, jemu sie podoba i on w salonie tylko taki widzi... ehh nie wspomne o tym, ze tesc jest na rencie i teraz praktycznie co dziennie jest w domu, nawet tam nocuje...
Powiedzcie mi , czy ja w ogóle powinnam się w tej kwestii odzywać, czy powinnam milczeć i z radością przyjąć fakt, ze ktos inny wybudował dom a ja mam szanse w nim mieszkac, bo raczej nidgy nie bedzie mie stac na wybudowanie własnego i do konca zycia bedziemy sie kisic w boku. Czy mój mąż patrzy na sprawę materialnie, czy może ja? Oboje mamy nadzieje i będziemy sie starać, żeby wytrzymamy ze soba dlugie lata aż do starosci, wiec jesli tak ma byc, to ja mam odpuscic i wziac 1/3 ? W sumie to sprawa i tak juz jest załątwona, bo albo ja sie zgodze na ta 1/3 albo w ogóle nie idziemy tam mieszkac bo niekt nie ma zamairu rozpatrywac kwestii współwlasności po połowie mojej i męża...
Doradzcie coś bo mam juz tego dość, chce żeby w naszym zwiazku znowu byly normlane relacje a taka sytuacja tylko odbija sie na naszym synku :(
Obserwuj wątek
    • krokodil123 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 15:38
      Mając swoje doświadczenie poradziłabym nie przystawać na ich propozycje.

      Co z tego że wybudowali dla siebie dom na który ich nie stać-a chcą żeby sicie wy przyjęli ciężar i odpowiedzialność na siebie. Jak ich nie stać mogą wynająć go lub sprzedać-mają możliwości wyjścia z problemu.
      W dodatku macie spłacać brata a oni "umywają" ręce-może być wszystko ze spłatą ok, a może po X lata brat powie że było nie w porządku.
      A o tym że ty masz być poza interesem znaczy się z jakimś tam ułamkiem i to trudno przewidzieć jak na o wyjdziesz znaczy się ile lat i za ile będziesz wykańczać tego domu i spłacać brata.

      • krokodil123 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 15:44
        I jeszcze jedno:

        "..że podzieli to na 3 - jedna częśc ich czyli teśców, druga starszego syna i trzecia mojego męża. Z racji tego, że tesciowe nie dysponuja juz taka duża gotówką, my muslielibysmy splacic brata męża. 1/3 która była by teśców - odpisali by na mojego męża..."

        Kiedy oni mają zamiar przepisać swoją 1/3 na męża? Lepiej się poradzić prawnika.
        Słyszałam o podobnych obiecankach ale rodzice mieli na myśl że przepiszą ale po śmierci, a późnej nie wszystko było dograne i dom zostawał do podziału między rodzeństwem.
    • tully.makker Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 15:46
      Dziewczyno, nie decyduj sie na to. Naprawde lepiej mieszkac u siebie, bez tych rozliczen, ktore jest czyje i w jakiej czesci. tesciowie widac, ze zmieniaja zdanie co chwile, zeby sie nie okazalo, ze potem tez je zmienia, najlepiej jak wy juz utopicie w wykonczeniu domu duze sumy pieniedzy.
      Nie i finalnie - dom jest zbudowany zgodnie z gustem tesciow, i tesc rosci sobie prawo do decydowania jak dom zostanie - pzez was - umeblowany. Paranoja.

      A najgorsze jest to, ze w sprawie domu budowanego od 7 lat nagle wymaga sie od was decyzji juz - natychmiast. Zarzadaj przede wszystkim czasu na zastanowienie sie , przedyskutuj to z ludzmi doswiadczonymi zyciowo i nie podejmuj zadnych decyzji pochopnie.
    • premeda Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 15:46
      Nie przeczytałam całej tej "epistoły" ale i tak mam jedną radę niech sobie teściowie ten dom sprzedadzą nie bawcie się w jakieś branie i rozliczanie. Po pierwsze teściowie budowali dom pod siebie i sam rozkład pomieszczeń może wam nie pasować, o reszcie nie wspomnę. Po drugie dom budowany przez 7lat niedługo zacznie wymagać remontu, a tutaj niewiele skończone. Raczej jak widać teściowie nie wysilali sie z budową. Po trzecie już zaczynają się dziwne podchody finansowe z tymi ułamkowymi udziałami to tylko was skłóci między sobą, z bratem męża i teściami też. Absolutnie nie szłabym w to!
      • verdana Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 15:48
        Absolutnie nie. Zostaniecie z domem, drogim w utrzymaniu, długami - bo będziecie spłacać brata i to, podejrzewam, dwa razy. Jakoś nie wierze w te układy, mozę się okazać po smierci teściów, ze drugi syn ma prawo do zachowku.
        Nie mówiąc już o tym, ze w razie problemów, Ty praktycznie pozostaniesz bezdomna.
    • keszardew Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 16:40
      Rdziałm się w tej sprawie rodziców, brata, bliższych znajomych i wszyscy mówią to samo - nie pakuj się w to. I ja tez mam takie odczucia. Najbardziej mnie wkurza to, że teść ustawia nam życie! Mówi, ze go nei stać na zamieszkanie po czym 2 miesiące temu on mi mói, ze dom od poczatku był budowany dla mojego męża (?).
      Nawet jeśli by tak wszytsko zapisać notarialnie, ze nikt nie moze sobie później rościć żadnych praw do domu to co właśnie będzie jak np za 5 lat z mężem nie bedziemy mogl na siebie patrzec? ja dostane 1/3 czego? Domu? Odda mi mój "wkład"? a co dostanie dziecko?
      Nie chce takiej sytuacji ale juz mnie irytuje fakt, ze teść jest tam non stop i jak ja pójdę tam mieszkać to on sie nagle ulotni?? Nie wierze.... i będę miaął non stop teściów na głowie.
      Przez to wszytsko psuje sie tylko moje małzenstwo, a mój mąż chyba nie wie, że ma juz nową rodzinę, nie tylko rodziców ;(
    • blond_suflerka Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 17:05
      No nie wiem jak tam wcześniej Twoje małżenstwo wyglądało ale przy okazji tej akcji wyszło na to, że Twój mąź nie odciął jeszcze pępowiny i moim zdaniem szykują Ci się duże kłopoty.
      Teściowie chcą zarządzać Waszym życiem a Twój mąż konsultuje decyzje dotyczące Waszego życia z rodzicami a nie z Tobą. Też uważam(tak jak cała reszta doradzających Ci;), że błędem byłoby zgadzać się na tę opcję ale Twoja niezgoda nie oznacza końca Twoich problemów. Teraz najpewniej zacznie się 'walka' o władze i w ogóle formułę Waszego związku. Także przygotuj się, zastanów się czego chcesz, co jest dla Ciebie do przyjęcia a co absolutnie nie i pilnuj tych granic bo jak nie to mąż z teściami wejdą Ci na głowę i tyle będziesz miała ze szczęśliwego małżeństwa.
    • velluto Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 19:51
      Mam tylko nadzieję, że to wasze mieszkanie kupiliście jako współwłaściciele?

      Porównaj sobie wartość tego, co macie teraz i wartość części tego domu w stanie surowym. Do tego musielibyście pilnować wszelkich rachunków, zresztą nie wiem czy od strony formalnej nie musielibyście uzyskiwać zgód na takie a nie inne wykończenie. Bo formalnie właścicieli będzie więcej. Nie wiem jak prawo reguluje te kwestie, jak byłyby rozliczane wasze nakłady w razie konfliktu.

      Sytuacja w złym scenariuszu rozwinie się tak, że gdybyście za 5 lat nie mogli na siebie patrzeć (o co może być nietrudno, zważywszy na wizję stałej ingerencji teściów), to ty może i będziesz miała udział w tym domu, ale trudno ci będzie to wyegzekwować, bo mąż cię nie spłaci mając już na głowie spłatę brata. Zresztą tej spłaty musiałabyś się domagać chyba od wszystkich uczestników zabawy, teściów i brata również. Biorąc pod uwagę skuteczność naszych sądów, kasy nie zobaczysz latami.

      Teściowie IMO kombinują jak tu mieć ciastko i je zjeść. Nie chcieliście zamieszkać z nimi - to podrzucili wam to kukułcze jajo a mogę się założyć, że ich plan jest taki, żeby po wszystkim zamieszkać jednak z wami. A przynajmniej mieć was pod ręką na wypadek choroby, starości itd. Nie ma opcji, żebyś pogoniła natrętnego teścia z było nie było - nadal też jego domu.
    • zuzi.1 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... 20.05.13, 20:45
      OMG dziewczyno, mąż nieopępowiony maminsynek i trudni teściowie w komplecie, niezły początek małżeństwa...musisz wyznaczyc całej trójce Twoje granice, tj. powiedz mężowi wyraźnie, tak żeby do niego dotarło, że nie ma takiej opcji, żebyś przeprowadziła się do tego niewykończonego domu, macie mieszkanie, które obecnie jest dla Was wystarczające, nie musicie się szarpac na koszty ponad miarę. A teściowie niech sobie ze swoim domem robią co chcą, to jest tylko i wyłacznie ich sprawa, a nie Wasza. Dobrze, że taka sytuacja wyszła na początku malżeństwa, będziesz mogła sprawdzic co jest warty Twój mąz i czy jest szansa na to, aby facet się odpępowił. A już te układy typu 1/5 własnosci dla Ciebie, to jest jakaś żenada, w razie czego graj vabank i powiedz, że Ciebie jeśli już to interesuje tylko i wyłącznie współwłasnosc z mężem 50/50 i żadnych osób trzecich w komplecie jako współwłasciciele tej nieruchomości, to powinno szybko ostudzic zapał tesciów do przepisywania domu na "Was". Nie daj się w to wrobic, jeśli na to pozwolisz, to będziesz przepraszam za sformułowanie: "skończoną idiotką"... A jak mąż będzie dalej stroił fochy, to spakuj jego rzeczy, wystaw przed drzwi i powiedz, żeby wynosił się do rodziców, bo jeszcze "cycka" mu trza, a nie żony ;-)
    • barbasia017 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 21:38
      Bardzo sprytne posunięcie ze strony teściów. Dom nadal będzie w 1/3 ich, drugi syn spłacony, a oni mają dodatkowe zaplecze mieszkaniowe. W razie choroby, śmierci jednego z nich i nie możności utrzymania mieszkania z jednej emerytury, mogą zamieszkac u siebie (1/3 nadal ich). Samotnosc nie grozi, syn pomoże.

      Tesc też się ze swoim dziełem nie rozstanie od tak, w końcu budował ten dom siedem lat. Jakiś sentyment do niego na pewno ma. Z tego co piszesz, to nawet aż za bardzo się zżył z tymi murami.

      Stare powiedzenie mówi, ze nie dobre są spółki. Ja bym nawet maleńkiego kapitału nie włożyła w tak źle rokującą inwestycję.
      • aqua48 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... 20.05.13, 21:48
        Ja bym zdecydowanie nie decydowała się na przyjmowanie domu z koniecznością spłaty oraz teściem, który najwyraźniej nie ma zamiaru rezygnować z prawa decyzji o meblowaniu domu, wyposażeniu itp.. To zrodzi masę konfliktów z bratem męża w przyszłości i teściami już teraz.
        Macie gdzie mieszkać, prawda? Teść rzekomo już nie chce domu? to niech go sprzeda, albo przekaże drugiemu synowi, który niech Was spłaca.
    • 71tosia Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 20.05.13, 23:27
      Masz trudna sytuacje, maz chyba juz sie przyzwyczail do mysli ze bedzie mial dom, brat meza ze bedzie mial jakies pieniadze 'ze splaty', a tesciowie ze dzielo ich zycia zyska akceptacje w twoich oczach. Dobrze by bylo jakos delikatniez tego wybrnac, wytlumaczyc wszystkim ze was na ten dom tez nie stac, ze dojazdy uciazliwe ze nie czujesz sie gotowa na prowadzenie duzego domu majac male dziecko .....
      • altz Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 10:13
        71tosia napisała:
        > Masz trudna sytuacje, maz chyba juz sie przyzwyczail do mysli ze bedzie mial do
        > m, brat meza ze bedzie mial jakies pieniadze 'ze splaty', a tesciowie ze dzielo
        > ich zycia zyska akceptacje w twoich oczach. Dobrze by bylo jakos delikatniez t
        > ego wybrnac, wytlumaczyc wszystkim ze was na ten dom tez nie stac, ze dojazdy
        > uciazliwe ze nie czujesz sie gotowa na prowadzenie duzego domu majac male dziec
        > ko .....

        Mądrze napisane! Podpisuję się pod tym. Trzeba jakoś wybrnąć, żeby sami zmienili zdanie i pomyśleli, że to ich pomysł. ;-)
        Wszedłbym w ten dom wyłącznie wtedy, gdyby były można było zorganizować jakąś pewną i dochodową działalność gospodarczą.
    • asfo Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 01:26
      Miałam trochę podobną sytuację z mieszkaniem, w akcie notarialnym mamy wpisane, że mieszkanie jest wspólne z mężem i nie ma mowy o żadnych częściach.

      Nie powinnaś się zgadzać na żadne 1/6 czy inne dzielenie na kawałki - takie wyliczanki w małżeństwie mają niewielki sens. Idąc tym tropem można zacząć dyskusje w rodzaju - skoro składniki do obiadu kupiłam za pieniądze męża, ale ja włożyłam pracę - poszłam do sklepu i ugotowałam - to w jakim % kto jest sponsorem obiadu i jaki % kto może zjeść. Małżeństwo jest po to, żeby się nawzajem zaopatrywać, czy to pieniędzmi, czy pracą, czy organizacją różnych rzeczy, a nie po to żeby sobie wyliczać kto ma jakie udziały.
    • kol.3 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 06:17
      Włożysz w dom wszystkie pieniądze, wykonasz olbrzymią czarną robotę i zawsze będziesz w nieswoim na dodatek z teściami do obrabiania na stare lata, bo ja myślę że teściom chodzi o zapewnienie sobie opieki na stare lata. Żadnej dobroczynności tu nie ma tylko zwykłe wyrachowanie.
    • enith Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 07:43
      Zajebiście, po prostu. Mąż z teściami ustalił... A ty? Masz tam w ogóle prawo głosu? W końcu to twoje przyszłe życie się waży. Potraktowano cię jak mebel, decydując o przestawieniu z jednego miejsca w drugie. Za żadne skarby nie wchodź w te układy. Co to za bzdury z podziałami jednego domu na dziesięć części? Tak właśnie rodzą się niesnaski i konflikty. Macie fajne, wyremontowane mieszkanko, idealne na wasze obecne potrzeby. Po cholerę wam dom, który nie dość, że będziecie musieli wykańczać oraz utrzymywać, to jeszcze spłacić szwagra, a teściów dostaniecie w pakiecie. Po moim trupie zgodziłabym się na coś takiego. Nie do was należy pomaganie teściowi, który władował się w budowę, na którą go najwyraźniej nie stać. Niech on teraz szuka wyjścia z sytuacji, a nie kombinuje jak koń pod górkę, próbując was wrobić w kanał z wykańczaniem, spłatami itp.
      • ada16 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 08:47
        Mąż z tesciami ustalili sobie (!), że przy przepisywaniu wlasnosci domu u notariusza, zrobia to tak, ze dom bedzie nalezal w 2/3 do mojego męża, ja bede miala przypisane 1/3 ale będzie też notka

        Wsadzisz wszsytkie oszczedności i wartość mieszkania w dom, przez następne x lat będziesz go wykańczać , remontować , wyposażać z waszych małżeńskich dochodów ( które prawnie w połowie są Twoje) i na koniec powiedzą Ci , że Twoja jest 1/6?
        i jeszcze teściowei w pakiecie?
        W życiu :(
        • zuzi.1 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 09:01
          Powiedz teściom tak: "kochani "rodzice" jesteście bardzo sprytni..., ale JA do grona idiotek nie należę"-obraza murowana i święty spokój zapewniony co najmniej na najbliższe kilka lat... ;-)
          a mężowi kup dużą paczkę chusteczek higienicznych, żeby miał się chłopaczyna w co wypłakiwac...Niektórzy ludzie to jednak podli są...i po takich akcjach nie dziwią mnie przysłowia ludowe typu "tesciowie to nie rodzina"...
    • rurek00 Re: Problem mężowo-teściowo-mieszkaniowy... Dorad 21.05.13, 10:54
      Nie pakuj się w to, nawet jeśli miałoby ci to rozwalić małżeństwo. Tak naprawdę to taki test bojowy, dla ciebie i męża. Już widać, że mąż nie myśli za bardzo o swojej nowej rodzinie, tylko słucha się rodziców jak jakieś dziecko. Nie wiem po co wam ten dom? Tam nigdy nie poczujesz się jak u siebie, teściowie ci się będą do wszystkiego wtrącać, i pewnie "wpadać", kiedy im będzie pasować. Dziwię się mężowi, że on chce się w to pakować.
      Nie wiem po co teściowie się w ten dom wpakowali, ale skoro im się odwidziało, to niech teraz się sami ratują, sprzedadzą dom, albo może drugiego synka w niego wmanewrują. Nie daj się!
      Mam nadzieję, że obecne mieszkanie jest na was oboje.
    • keszardew Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 11:06
      dziękuję wam za wszytskie wpisy. ja sie ze wszystkimi zgadzam, każde wpisane przez was zdanie chociaż raz pojawiło się w mojej głowie. Taki własnie widze scenariusz... już nie chiałam wcześniej dorzucac bardziej pikantnych akcji mojego teścia, nie było to potrzebne bo wszyscy czytacie w moich myślach, ale teraz moge dorzucić... Teść koło domu wybudował drewnianą szopę na graty i kiedyś mówi tak - szkoda, że nie zrobiłem sobie tam toalety, wstawił bym tam łóżko i mógł sobie mieszkać... Już mi sie nie chce komentować.
      Albo w ostatnią sobotę teść do mnie - kupujemy lodówkę, jaką byś chciała? Już miałam na końcu języka: a kupujcie sobie, powodzenia! Kupują lodówkę dla siebie? dla nas?? Niby pyta mnie o znadanie... jak ma tam mieszkać to chociaz bym miała zaciągnąć pożyczkę to kupię sobie sama ta lodówkę bo jeszcze się zdarzy - kupiliśmy wam lodówkę, możemy zniej korzystać!
      Dobra, już więcej nie piszę, bo sama się nakręcam.
      Jednak nadal problem jest nierozwiązany. Jeśli była "głupią idiotką" i się zgodziła na te układy, to przez chwilę wszyscy byli by szczęśliwi... A jak się nie zgodze to ja będę ta zła. Mąż już ma do mnie pretensje, że odrzucam taką okazję, "własny" dom, podwórko dla dziecka! On jeszcze potrafi mi powiedzieć, że "rodzice robią nam prezent"! Chyba go ojciec tak nakręca bo na męża nie brałam takiego obłudnika! Jeśli robią nam prezent to niech dadzą nam ten dom! Ale wiecie co, faktycznie to z moim mężem cos nie tak bo on powiniem powiedziec rdzicom ze mogą cały dom "dać" jemu a on chce zapisac go na nas dwoje, bo ja jestem jego żoną. Ale on też sie boi trochę ojca, on tam rządzi w rodzinie.
      Znowu się rozpisałam. Przechodzą do meritum, problem nie rozwiąże sie sam i jakiej bym nie podjeła decyzji, nie będzie dobrze. Nie chcę rozwalać swojego mażeństwa, mimo tego, że mąż ślepo słucha ojaca, kocham go. Naprawdę gdy nie ma tematu "dom" to jestesmy prawie zgodznym małżeństwem.
      A ja dalej nie wiem co robić ... :(
      • edw-ina Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 11:35
        To nie jest żaden prezent! To jest wymuszenie i wprowadzanie bardzo złych obyczajów do rodziny. Poza tym - czy twój mąż wie, z czym wiąże się posiadanie domu? Jakie to jest dobrodziejstwo? Osobiście znam przynajmniej kilka osób wychowanych w mieszkaniach, które marzyły o sielskim domku, podwórku dla dziecka itp., a przez posiadanie domu i wszystkich związanych z nim obowiązków niemal nie skończyły w sali rozwodowej. Bo dom to również obowiązek. Przez cały sezon musisz przynajmniej raz w tygodniu skosić trawę, trzeba pamiętać o kupnie opału, jeśli nie masz miejskiej kanalizacji to o wywozie szamba, zimą odśnieżać, grzać itp. Nie ma żadnego funduszu remontowego, tylko za każdą jedną rzecz płaci się samemu z własnej kieszeni. Itp., itd. Powiem ci szczerze, że choć oboje z mężem wychowaliśmy się w domach a nie w mieszkaniach i wiedzieliśmy na co się piszemy kupując dom, to mimo wszystko bywają chwile, kiedy nas to przerasta. Na szczęście nie ma ich dużo.
        Druga sprawa to ten szalony podział własnościowy - nigdy i pod żadnym pozorem bym się na coś takiego nie zgodziła. Dom jest albo w 100 proc. wasz wspólny, albo w ogóle go nie ma. I powtarzałbym to zdanie jak zdarta płyta - non stop.
      • ruscello Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 11:52
        Myślę, że doskonale wiesz, co robić, tylko boisz się konsekwencji swojej decyzji. To całkowicie zrozumiałe.

        Kilka spraw nałożyło się na siebie, ale już pomijając obowiązki dotyczące utrzymania domu, kasę i teściów, zwróc uwagę na tę oferowaną 1/6 domu. Masz pół mieszkania, czyli wkładasz w dom tyle samo, co mąż. Dlaczego więc masz nie dostać tyle samo, co on? Czy to jest fair, że stracisz swoje zabezpieczenie finansowe? Nieszczęścia chodzą po ludziach - rozwód, nawet wypadek i śmierć męża. Naprawdę możesz rożważać oddanie zabezpeiczenia finansowego Ciebie i dziecka, Twojej wolności (możliwość rozwodu, gdyby było źle)?

        To danie zielonego światła teściom, by ustawili Ci całe życie. Zgodzisz się, to będziesz się zgadzać już zawsze i na wszystko, bo nie dasz rady się potem postawić.

        Wyobraź sobie swoje życie w 1 domu z teściami, gdy nie masz nic do powiedzenia. Tego chcesz?
        A jeśli mąż teraz nie dorośnie do roli męża, a nie syneczka, za to Ty się ugniesz, to małżeństwo wcale szczęśliwe nie będzie. Chyba że ważniejsze dla Ciebie bycie z tym mężczyzną, nawet w roli frajerki i służącej jego rodziców.
        • zuzi.1 Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 15:39
          Zgadzam się w pełni z ruscello. Kochana autorko, ten moment, o którym piszesz w tym wątku to jest BARDZO WAŻNY MOMENT W TWOIM ŻYCIU, kluczowy moment, to jest Twoje byc albo nie byc, jak teraz postąpisz, tak potem ułożą Ci się relacje w małżeństwie i w życiu, broń boże nie obawiaj się rozwodu itp. pokaż jaja i postaw na swoim, żadnych domów i współwłasnosci w znikomych procentach, żadnego spłacania szwagrów i innych pociotków i żadnego mieszkania w cudzym domu z ew. tesciami na głowie. NIE BĄDŹ GŁUPIĄ FRAJERKĄ, dy Ty pokażesz "jaja" mąż będzie musiał wybrac, albo tatus i mamusia, albo Ty, jest to doskonała okazja do sprawdzenia go jako mężczyzny. Niech i on pokaże jaja mamusi i tatusiowi. Niech pokaże, że jest dorosłym facetem, a nie maminsynkiem. Pamiętaj, ludzie z takich domów jak Twój mąż, są tresowani przez rodziców do posłuszeństwa i karnoscii manipulacjami i praniem mózgu i dlatego nie reagują jak normalni dorosli ludzie, tylko jak uzaleznione dzieci. Ale Twoją rola w tym, aby pokazac tej parce tesciów, że Wy jestescie dorosli i nikt Wam nie będzie NIC narzucał i BASTA ;-)
          • barbasia017 Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 16:23
            Ruscello dobrze to ujęła. Jako posiadaczka domu oraz matka synów, nie chciałabym takiego układu. Życie pisze różne scenariusze. Załóżmy, że syn umiera i pozostaje synowa z teściami, jako współwłaścicielami domu. Co się stanie gdy ona zechce wyjsc ponownie za mąż?

            Żadnych współwłasności z osobami trzecimi. Mąż tak, reszta rodziny nie. To zawsze rodziło i rodzic będzie konflikty i niesnaski. Mężowi oczy się zaświeciły, bo dom ma o wiele większa wartosc od mieszkania, a jeśli działka spora, to tym bardziej kusi. Czy byłby równie chętny na spłacanie rodziny autorki? Wszedłby w podobne zależności? Wiadomo, każdy obstaje za swoimi rodzicami, ale własna rodzina i własny interes powinien byc priorytetem.
      • aqua48 Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 14:07
        keszardew napisał(a):

        > problem nie rozwiąże sie sam i jak
        > iej bym nie podjeła decyzji, nie będzie dobrze. Nie chcę rozwalać swojego mażeń
        > stwa, mimo tego, że mąż ślepo słucha ojca, kocham go. Naprawdę gdy nie ma tema
        > tu "dom" to jestesmy prawie zgodznym małżeństwem.
        > A ja dalej nie wiem co robić ... :(

        Myślę, że im szybciej porozmawiasz szczerze z mężem i spokojnie powiesz mu, że NIE CHCESZ zamieniać Waszego wspólnego mieszkania na dom teściów, nie masz pieniędzy na spłatę dla szwagra i lubisz jak o Waszych sprawach decydujecie wyłącznie Wy, we dwoje, oraz że nie pragniesz takiego "prezentu", tym lepiej. Nie dyskutuj, nie polemizuj, nie przedstawiaj i nie zbijaj kolejnych argumentów. Po prostu powtarzaj jak zdarta płyta, że nie przeprowadzisz się tam i koniec.
        A co teść zrobi z domem to jego problem, nie Wasz.
        Nie dawaj się wpędzać w poczucie winy i ewentualnie tylko tłumacz mężowi, że i on też do odpowiedzialności za decyzje ojca nie musi się poczuwać.
        • paris-texas-warsaw Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 17:25
          Trzymam kciuki, żebys nie dała się w to wszystko wmanewrować!
          Dodatkowo oprócz rozmowy z mężem, w "żartobliwym tonie z podtekstem" powiedziałabym teściom, że na pewno nie piszesz się na ten dom, bo nie zamierzasz z nimi mieszkasz, lubisz mieć wszystko tylko dla siebie, liczysz, że i tak dom za darmo w spadku otrzyma Twój mąż za całą pomoc przy jego budowie, i niech kupią sobie srebrną/białą lodówkę, bo Ty masz taką u SIEBIE i IM do ICH domu tez polecasz:) Albo cokolwiek, co ich otrzeźwi/ostudzi szalone pomysły w rozemocjonowanych głowach:)
      • damodia Re: Zgadzam się z Wami... 21.05.13, 18:15
        > Nie chcę rozwalać swojego mażeń
        > stwa, mimo tego, że mąż ślepo słucha ojaca, kocham go. Naprawdę gdy nie ma tema
        > tu "dom" to jestesmy prawie zgodznym małżeństwem.

        Przeprowadzając się tam temat "dom" zostanie już na zasze, mąż zadowolony sprzymierzony z rodzicami, ty wściekła i coraz bardziej sfrustrowana. I tą drogą małżeństwo ci się rozpadnie.

        > A ja dalej nie wiem co robić ... :(

        np. Powiedzieć mężowi, że interesuje cię tylko dom wasz wspólny na współwłasność małżeńską. Kiedyś taki sobie razem zbudujecie, a na razie wystarczy wam to mieszkanie które macie. W tym celu, gdyby rodzice chcieli dom sprzedawać, niech się mąż upomni o część kasy jako zapłatę za robociznę.

        ps. mam nieodparte wrażenie że Ty milczysz zamiast mówić, podporządkowujesz się zamiast decydować o sobie i swoim małżenstwie, jesteś bierna, przesadnie uprzejma i zakompleksiona. Takie "siedź w kącie a znajdą cię". Jak pionek, a nie jak osoba która przesuwa pionki na szachownicy.
        Za to, że mąż ustalił coś z rodzicami POZA TWOIMI PLECAMI powinien dostać od ciebie taką zjebkę że bał by się tydzień do domu przyjść. Pytania teścia o lodówkę - dlaczego się nie odezwiesz? dlaczego nie powiesz od razu "hola hola ale jaka moja lodówka, ja tu mam swoją, my z mężem jeszcze nic nie ustaliliśmy czy chcemy się przeprowadzać".
        Czy teściowa ma cokolwiek do gadania w tamtej rodzinie? Bo może powielasz jej schemat - pan rządzi nie pytając o zdanie, a kobieta się dostosowuje. Zastanów się CO TY SAMA ŹLE ROBISZ że oni już Ci tak bardzo weszli na głowę , że o zdanie nie pytają.... To jest ważne jeśli chcesz utrzymać udane małżenstwo. Bo jeśli chcesz utrzymać byle jakie małżeństwo to siedz cicho i bądź pokorna, licząc, że za parę lat nie dostaniesz łomotu od pana i władcy albo nie wymieni cię na mniej uległy model.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka