Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już żyć

22.05.13, 01:23
Witam. Dwa miesiące temu założyłam tu wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,898,143467795,143467795,Wpadka_z_obcokrajowcem_ciagle_klotnie_co_robic_.html a dziś znów przybiegam się po prostu wygadać, choćbym tylko ja miała to przeczytać, ale może trochę mi ulży. Mam dzięki Bogu najbliższą przyjaciółkę, której się zwierzam z tej sytuacji, ale wiadomo też ma swoje życie, widzimy się raz w tygodniu a resztę czasu ryczę i chcę walić głową w mur. Przed wszystkimi innymi ukrywam ciążę na wypadek gdybym zdecydowała się oddać dziecko do adopcji, dlatego zerwałam kontakt z całym światem i tylko gnuśnieję w czterech ścianach i wyję z rozpaczy.

W skrócie: jestem w 6 miesiącu ciąży z facetem, obcokrajowcem, którego znam o miesiąc dłużej. Nigdy nie myślałam o dzieciach, a już na pewno nie teraz i nie z nim. Jeśli ktoś zechce zwyzywać mnie od idiotek, że dałam sobie zrobić tego dzieciaka, niech zamilknie - sama siebie za to nienawidzę już wystarczająco. Aborcja - nie wiem czy bym się do niej posunęła, bo odpadła z powodu moich przeciwwskazań zdrowotnych. 'Związek' z ojcem dziecka - toksyczny, patologiczny, oboje nie potrafimy się normalnie zachowywać i mamy chore wzorce z domu. Jedna wielka pomyłka i kłótnia na kłótni, w dodatku nie mówimy nawet normalnie w jednym, wspólnym języku, co doprowadza mnie do szału, a jemu zwisa (po pół roku w końcu udało mi się wypchnąć go na kurs angielskiego - więc zapłacił, a teraz prawie nie chodzi... polskiego musi się uczyć na uczelni, to tak się uczy, że jeden głupi test pisze po 5 razy i napisać nie może). Przez nieustanne, DZIKIE awantury (szczegóły w podanym wyżej wątku) zrobił ze mnie emocjonalny wrak do tego stopnia, że musiałam przerwać studia (które są moją pasją i priorytetem) 2 miesiące przed obroną magisterki, i zmienić otoczenie, bo wylądowałabym w wariatkowie. Wyprowadziłam się od niego, mieszkam w innym mieście z rodzicami, ale to nie wystarczy - gnębi mnie na odległość. Oczywiście na przemian z wyznaniami ogromnej miłości i postanowieniem poprawy. Jak nie odpisuję na fb to pisze i dzwoni miliony razy na telefon, a jak nie odbieram to 2 razy już zadzwonił do mojej matki! Niezapowiedziana wizyta w moim domu (4 h jazdy w 1 stronę) też już była, więc nie mam jak go po prostu ignorować. Ostatnio robił przez tydzień jazdy o moje znalezione zdjęcie sprzed 3 lat, na którym całuję się z facetem (odebrał mojego laptopa z naprawy już po mojej wyprowadzce i przeszukał sobie dyski). A ja mam nerwicę i duże problemy z oddychaniem, ostatio to 100 razy na godzinę chcę i nie mogę wziąć głębokiego oddechu, i jak mnie tak bardzo gnoił to myślałam że się uduszę, ciśnienie i puls skoczyły mi w kosmos, głowa jakby chciała eksplodować. Oczywiście dziecko to wszystko czuje i kopie jak szalone w takich sytuacjach, wiem że mu to szkodzi... Mama zobaczyła mój stan i zadzwoniła do niego, że ma mi dać spokój, bo jak wyląduję w szpitalu to porozmawiają inaczej. Oczywiście wyraził strach i skruchę, a jak tylko się z nią rozłączył to dawaj! ciąg dalszy gnojenia przez smsy na moją komórkę! Że gdyby matka wiedziała, jak się puszczałam i jaki ze mnie tak naprawdę jest człowiek (czyli, że spałam w życiu z 7 facetami) to inaczej by o mnie myślała i nie byłoby jej mnie żal. Ehe. Natomiast stanem psychicznym i fizycznym moim i dziecka się nie przejął za bardzo. Oczywiście do czasu, aż pół godziny później znów mnie tak bardzo kochał i przepraszał.

Szukałam pomocy u psychiatry i psychologa, wyczyściłam portfel a dowiedziałam się tyle, że nikt nie podejmie się psychoterapii w moim stanie i w moim przypadku. To co mam zrobić jak nie daję rady pytam się, strzelić w łeb? Owszem, często o tym myślę, ale nigdy nie zrobię bo moi rodzice sobie na taką tragedię nie zasłużyli. U psychologa byliśmy razem, w ramach ostatniej deski ratunku, ale teraz już chyba nie mam złudzeń, że tkwienie w jakiejkolwiek relacji z tym panem ma sens.

No i teraz - tak bardzo go nienawidzę, nie chcę znać, jak cudownie byłoby móc wyrzucić go z życia, zafundować sobie terapię aby się na przyszłość od takich trzymać z daleka, machnąć ręką i powiedzieć 'tego kwiatu to pół światu'... ale nie, ja mam całe zmarnowane życie patrzeć na dziecko, które on mi radośnie zrobił a następnie wyzywał od dziwek bo nie byłam dziewicą, być samotną matką ledwo wiążącą koniec z końcem, podczas gdy on bez żadnych konsekwencji będzie sobie wiódł wymarzone życie ze swoją wymarzoną żoną dziewicą? Po moim trupie chciałoby się rzec... tak, sama sobie zgotowałam bagno, i będę się w nim taplać do końca życia, wiem. Zostawić dziecko, czy oddać?

Samej ciąży nienawidzę, mój wielki brzuch mnie obrzydza, dostaję ataku histerii na widok słodkich śpioszków w sklepie albo gdy mama dotyka mojego brzucha i gada do 'dzidziusia'... Za każdym razem na usg po prostu ryczę, łzy lecą mi strumieniami od początku do końca, niestety z rozpaczy a nie wzruszenia... strasznie się tego stanu wstydzę, nie chcę żeby ktoś więcej się o tym dowiedział, jestem w stanie przesiedzieć w mieszkaniu te 3 miesiące żeby tego uniknąć. Z drugiej strony dbam o dziecko, latam do prywatnego gina i łykam witaminki, nie tykam nic co niewskazane w ciąży, zrobiłam też usg genetyczne za 2 stówki żeby się upewnić, że będzie zdrowe. Jak jego tatuś robi nam sajgon to głaszczę brzuch, próbuję je uspokoić. W ogóle bardzo mi żal tego dziecka, nie jest niczemu winne a nie dość że nikt na nie nie czeka (poza moimi rodzicami) i stanowi tylko powód wzajemnej nienawiści swoich rodziców, to jeszcze boję się, że jakieś adhd czy inną niespodziankę ma już murowaną, przez te jazdy wszystkie które ja przechodzę... Jakiejkolwiek decyzji nie podejmę, będzie źle i kogoś nią unieszczęśliwię. No bo poza nielicznymi momentami ja po prostu nie chcę tego dziecka, nie chcę być matką z powodu miliarda rzeczy, i koniec kropka. Z drugiej strony, czytam historie kobiet, którym miłość do dziecka przyszła po porodzie, a trzeciej strony czytam historie, że nigdy nie przyszła i że dziecko ma 5 lat a matka żałuje, że go nie usunęła i jest nieszczęśliwa, podobnie jak samo dziecko.

Zostawię dziecko - zmarnuję sobie życie, spędzę nie wiadomo ile czasu czując się żałośnie na garnuszku rodziców, bez pracy, perspektyw, nie wiadomo kiedy dokończę studia, możliwe że będę miała do dziecka podświadomie pretensje o to wszystko, będę sfrustrowana, nieszczęśliwa i samotna, bo w to że znajdę sobie kiedyś kogoś będąc panną z dzieckiem to nie wierzę. A tak marzyłam o miłości, chciałam mieć faceta bez dziecka, a nie dziecko bez faceta... Miałam tyle planów zawodowych, wyjazdowych, chciałam zacząć nowe studia w innym kraju...

Oddam dziecko - też zmarnuję sobie życie wyrzutami sumienia, może ktoś kto czyta ten post ma mnie za zimną sukę, ale każdy kto mnie zna wie jaka jestem wrażliwa i że coś takiego będzie mnie nawiedzało w snach do końca życia. Że będę się zastanawiać, czy dziecko na pewno ma się dobrze, czy wie że je oddałam, kim jest, jak wygląda, czy na pewno musiałam to robić, a może za 10 lat będę chciała mieć dziecko i nie będę mogła, i uznam to za Bożą karę... będę myślała, że moja świętej pamięci najukochańsza babcia przewraca się w grobie jak widzi co zrobiłam, co by powiedziała gdyby tego dożyła... Dodam tylko, że w przypadku adopcji zdecydują się na tę ze wskazaniem i zrobię wszystko, żeby znaleźć dziecku jak najlepszą rodzinę, absolutnie nie ma mowy o jakichś domach dziecka (tylko proszę bez kryptoogłoszeń bezdzietnych par chętnych na adopcję mojego dziecka, od których się roi na forach przy podobnych wątkach). W dodatku jeśli oddam pierwszego wnuka moich rodziców to wiem, że bardzo bardzo zranię moją mamę, i to mnie przeraża. Rodzice oferują mi każdą możliwą pomoc i wsparcie, jeśli zatrzymam dziecko, i wiem że na nie czekają.

Trochę się uzewnętrzniłam, trochę mi ulżyło, dziękuję, dobranoc.
    • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 01:43
      Ta ostatnia kwestia moich rodziców mnie swoją drogą przeraża. Pisałam trochę o nich w poprzednim wątku, to jest bardzo skomplikowana relacja, wiem że na swój sposób ten dom jest patologiczny i że zostałam tym skrzywdzona w dzieciństwie i dzięki temu teraz wyglądam, jak wyglądam... ale z drugiej strony bardzo ich kocham i oni mnie bardzo kochają i wspierają, i już zdążyłam przerobić gniew na nich o te patologiczne sytuacje i nabrać trochę dystansu, bo w końcu rodziców ma się jednych i wcale się ich nie wybiera... Ale np. dla mojej mamy ten mój burzliwy 'związek' wcale nie jest jakąś szczególnie bulwersującą rzeczą, no tak, bo sama ma podobny, a ja właśnie nie chcę tak żyć. Moi rodzice kochają się na swój sposób, zresztą mają za sobą ciężką próbę bo nowotwór mojej mamy, tata ją mocno wspierał w tej sytuacji... ale z drugiej strony, ciągłe krzyki i wyzywanie się od debili i idiotek jest dla nich absolutnie normalne, a ja nie chcę tej właśnie 'normalności' jaką znam z domu!

      Do czego dążę - że idealnym układem dla mojego zdrowia psychicznego było widywanie się z rodzicami co weekend, dwa, jak do tej pory, ale zamieszkać w domu ponownie, o rany... a jak pomyślę, że będą wychowywać razem ze mną dziecko, a możliwe że i bardziej niż ja, bo muszę skończyć studia i znaleźć pracę, to wiem że uzależnię się od nich na zawsze i że znowu zostanę ich małą dziewczynką, że będę musiała żyć na tych zasadach od których chciałam uciec... Zresztą psychiatra od razu po usłyszeniu, jakie mam relacje z matką i jakie mam problemy ze sobą, powiedziała że na pewno żeby sobie pomóc powinnam ograniczyć kontakty z mamą i się zdystansować. A teraz znowu wyląduje w wariatkowie i wsiąknę w to na całego (mama po prostu jest BARDZO bardzo nerwową osobą, histeryczką i furiatką, od lat leczy się na depresję i nerwicę więc nie chcę nawet myśleć, co by było gdyby się nie leczyła... ma mnóstwo lęków i nadmiernie nerwowych reakcji, którymi mnie 'zaraziła' i przez całe życie staram się nie być taka jak ona pod tym względem, ale nie do końca mi wychodzi).
      • azalia30 Rodzice i terapia 22.05.13, 10:51
        W innych kwestiach juz ci poradzono. Dorzuce tylko swoje trzy grosze w sprawie rodzicow i terapii.
        Po tym jak moja mama 2 razy sugerowala, ze mam odejsc od mojego meza powiedzalam jej, ze wiem dlaczego ma takie zdanie i je rozumiem. Wiem tez, ze ona 2 swoich mezow zostawiala, bo nie spelniali jej oczekiwan i ze wcale szczesliwa nie jest. Ze ona zna tylko takie radykalne wyjscia, ale niech mnie do nich nie namawia, bo ja zrobie wszytsko co moge, by nie powtorzyc jej bledow zyciowych. Byla w szoku, ale nic wiecej juz nie wspomniala w temacie. Moze i Twojej mamie przyda sie kilka prostych zdan, by zrozumiala, ze Ty nie chcesz zyc w zwiazku skrzywionym emocjonalnie i by zaczela okazywac ci wsparcie w tej kwestii?

        Terapia:
        Zdaje sie, ze sa lagodne leki antydepresyjne, ktore mozna brac w ciazy. Chyba zle Ci doradzono...?
        Co do psychoterapii mozna jak najbardziej w niej uczestniczyc. Tez jestem w ciazy, chodze na poznawczo-behawioralna. Duzo mi daje i nic Pan nie wspominal, ze powinnam zaprzestac lub ze zmieniamy tok na "tryb lagodny". Chyba zle trafilas.

        Co do pierwszej mojej ciazy to bylam rownie przerazona co Ty, obrzydzalo mnie moje cialo i ciagle ruszajace sie dziecko, ktore w dodatku nie chcialo przyjsc na swiat naturalnie. Bylam rozgoryczona, w depresji przedporodowej, plakalam 3 ostatnie miesiace ciazy. Wszystko zmienilo sie po porodzie. Ale zaluje, ze nikt mnie nie oddelegowal na terapie juz wtedy, bo byly to ciezkie chwile, ktore musialam przezyc sama, a nie musialam. IDZ, szukaj pomocy a o to co zrobisz z dzieckiem bedziesz martwic sie pozniej. Teraz powinnas zadbac o swoj dobrostan psychiczny.
      • margaretka248 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:18
        Witaj dziewczyno małego księcia :) Zobaczysz wszystko ci się jakoś ułozy. Nie podchodź do tego wszystkiego co przeżyłaś w sposób tak bardzo negatywny. Może jest tak, że poczęcie nowego życia w tobie zmieni to życie na lepsze ? skąd wiesz, poczekaj jeszcze trochę, aż urodzisz to dziecko. Tak naprawdę nie wiesz jaką podejmiesz decyzję w chwili, gdy je zobaczysz. Może go oddasz do adopcji, może zostawisz i go pokochasz.
        Pamiętaj, że dziecko, które nosisz jest niwinne, bezborenne. To nie ono zdecydowało, że się pocznie. To była wasza decyzja, a przede wszystkim decyzja Boga. On zdecydował, że ma się począć w tym czasie, w tym miejscu. To On Bóg - Stwórca wybrał rodziców - Was. Tego "Idiotę", o którym tak piszesz Bóg kocha tak samo jak ciebie. On popełnił błąd i ty też. Wydaje mi się, że nie powinno się oceniać drugiego człowieka w sposób tak surowy. Może ten mężczyzna nie jest taki zły jak ty myślesz. Przypusczam, zę tu działaja bardziej emocje. Może jemu też zalezy na tym dziecku?
        Co do kariery twojej i studiów to myślę, że nie masz czego żałować. W dzisiejszych czasach jest trudno o pracę. Ja też jestem po studiaj, a pracuje jako salowa - sprzątaczka. I tak moja kariera wygląda. Jeżerli czymś się interesujesz możesz to kontynowac, spokojnie dokończysz magisterkę. Szukaj pracy nie kończnie w tym kieruku, w którym studiowałaś. Ważne, żebyś znalazła pracę.
        Z tego co opisujesz rozumiem, że miałas bardzo trudne dzieciństwo, pomimo tergo, że rodzice są razem. Te kłutnie rodziców wywoływały i wywołują w tobie stres. Nie chcesz znimi być, mieszkać.
        !!! Mam dla ciebie pewną propozycję!!! W naszym kraju, bo nie mam pojęcia skąd jesteś, istnieje wiele domów samotnych matek, które pomogają takim kobietom jak ty, kobietom w ciązy. W takich domach otrzymujesz wsparcie materialne, emocjonalne, duchowe. Na miejscu działają psychologowie, prowadzone sa także terapie. Myślę, że warto się nad ttym zastanowić i podjąć właściwą decyzję. Piczytaj sobie: www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,5784,domy-samotnej-matki-40-placowek-w-polsce.html
        kolejna : bazy.ngo.pl/search/wyniki.asp?baza=17&kryt_typ_instyt_multi=59&szukanie=zaawans1&wyniki=1 ; www.pkt.pl/dom-samotnej-matki/4-1/
        Powodzenia nie poddawaj się, miej nadzieje, uwaam, że Bóg chce zmienić twoje życie, może na lepsze.
    • quba Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 03:29
      Biedactwo!
      Kochana Dziewczynko Małego Księcia!
      Uspokój się. Najpierw się uspokój. Usiądź wygodnie.
      Oddychaj głęboko.
      Obejmij swój brzuszek obiema rękami i przytul go do siebie, tak jak przytulałabyś żywe stworzenie, małego kotka, małego psiaczka, małego synka lub córeczkę.
      Nie rozważaj czy ojciec dziecka jest debil, czy patologiczny z domu, nie rozważaj jakie masz wzorce ze swego domu, nie bacz na to, co się tam kiedyś działo, nie słuchaj krzyków swoich Rodziców. Oni sobie krzyczą na siebie, a Ty - puszczasz to mimo uszu, liczysz do dziesięciu, albo nawet do stu, jeśli trzeba, albo sobie śpiewasz o stokrotce polnej, czy inną pioseneczkę.
      Nie zastanawiaj się teraz, czy będziesz dziecko kochać, ani czy je oddasz, bądź nie oddasz.
      Teraz spokojnie sobie noś dzieciątko w brzuszku i czekaj na nie, przytulaj, mów do niego, opowiadaj mu bajki ładne, nie smutne, ani straszne, śpiewaj mu przyjemne, szczęśliwe piosenki...
      Staraj się jeść smaczne posiłki, by dziecko wiedziało już zawczasu, że na świecie są fajne rzeczy, smaczne, przyjemne...
      Czytaj sobie fajne książki, nie jakieś niesamowite, trudne, gorszące czy straszne, tylko właśnie - piękne i przyjemne.
      No chociażby "małego księcia".
      Staraj się chodzić na spacery, a nade wszystko pamiętaj o przytulaniu swego brzuszka!
      Najważniejszą sprawą dla Was jest zmiana numerów telefonów - Twego i Mamy, aby ojciec dziecka nie mógł Was więcej gnębić telefonicznie.
      Jeśli to nie pomoże, a on przyjechałby do Was - raczej nie spotykaj się z nim, przecież i tak z nim n ie będziesz, a jeśli to wariat, w sensie - nieobliczalny - zgłoś do prokuratora, że Cię gnębi, za każdym razem wezwij policję, jeśli przyjdzie do Ciebie do domu.
      Być może w rodzinnym mieście, masz dobrych kolegów z dzieciństwa, którzy mogli by porozmawiać z tym facetem i wytłumaczyć mu, że niepotrzebnie przyjeżdża taki kawał drogi i najlepiej by było, aby zaniechał tych przyjazdów...
      A może masz brata, kuzyna, wujka, czy nawet poproś tatę o pomoc w tym wypadku, to znaczy w tłumaczeniu facetowi, że jego miejsce jest gdzie indziej, nie przy Tobie.
      Nie martw się z góry, na zapas, nie nastawiaj się, że MUSI stać się coś niedobrego, a Ty nie wiesz jeszcze co, ale z góry uważasz, że jesteś bezradna wobec losu, bo przecież najgorsze przed Tobą.
      Nie wiem czy jesteś wierząca, czy nie i nie oczekuję odpowiedzi na to pytanie, ale powiem Ci tak :
      Pan Bóg Cię zna, wie o Tobie wszystko, więc na pewno nie zostawi Cię w matni.
      Życie samo prowadzi nas dobrymi ścieżkami, ku lepszemu, tak będzie tez i z Tobą.
      Na razie nie planuj.
      Noś swoje Dzieciątko z dumą, nie chowaj się przed światem, przecież ludzi i tak wiedzą, że spodziewasz się dziecka, to po co to ukrywasz?
      A nawet, gdybyś miała oddać Dziecko do adopcji, to myślę, że będą Ci współczuć, a raczej nikt nie przeklnie.
      Lulaj więc swojego Dzidziusia, a zobaczysz, jak proste bywają rozwiązania.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i przytulam Cię, razem z Twoim pięknym brzemieniem, które tak naprawdę jest cudowne.
      Napisałam tyle, chociaż mogłabym jeszcze dużo Ci powiedzieć.
      Nie wykluczone, że jeszcze dopowiem troszkę, ale na razie życzę Ci dobrej nocy!
      Nie martw się, nie martw, zobaczysz, wszystko będzie dobrze, już naprawdę niedługo, a sama zobaczysz, że niepotrzebnie się bałaś.
    • differentview Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 05:38
      dziewczynamalegoksiecia napisała:
      > Nigdy nie myślałam o dzieciach, a już na pewno nie teraz i nie z
      > nim.

      nie bylas swiadoma, ze wspolzycie bez zabezpieczenia prowadzic do ciazy??? przeciez idac z nim do lozka dokonalas wyboru, ze ewnetualna ciaza moze sie pojawic; a jesli dzialo sie to pod wplywem alkoholu to sa jeszcze pigulki poronne- dokonalas kolejnego wyboru nie zazywajac takiej

      > w dodatku nie mówimy nawet normalnie w jednym, ws
      > pólnym języku, co doprowadza mnie do szału, a jemu zwisa

      a wczesniej mowiliscie tym samym jezykiem? skad ten szal?

      > szukałam pomocy u psychiatry i psychologa, wyczyściłam portfel a dowiedziałam s
      > ię tyle, że nikt nie podejmie się psychoterapii w moim stanie i w moim przypadk
      > u.

      a jak to argumentowali bo to chyba nie jest regula, ze kobieta w ciazy w trudnej sytuacji nie moze uczeszczec na terapie


      > ale nie, ja mam całe zmarnowane życie patrzeć na dziecko, które on mi radośnie zrobił

      nie on Ci zrobil tylko oboje radosnie i bezmyslnie zrobiliscie- nie zostalas zgwalcona tylko sama dokonalas takiego wyboru


      • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 07:42
        Masz zly dzien czy w Twojej naturze lezy kopanie lezacego?
      • default Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 08:16
        Differentview - powinno się zgłosić Twój post do usunięcia, pisanie złośliwości ciężarnej dziewczynie w stanie załamania nerwowego to niemal pod paragraf się kwalifikuje....
        • tully.makker Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 08:44
          No wlasnie zglosilam. Apeluje, by inni zrobili to samo.
          • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 09:47
            Wg mnie post Differentiev jest realistyczny, a realizmu nigdy nie za wiele. Jedyne co może nie jest okej, to sugestia wzięcia pigułek wczesnoporonnych, gdyz to chyba namawianie do przestępstwa i też w przypadku aborcji podchodzi pod jakiś paragraf... Ale to już kwestia prawna...

            Odnosząc się do terapii w czasie ciąży, chciałabym zauważyć, że z grubsza rzecz ujmując sa dwa rodzaje terapii - takie babrające się w trzewiach - raczej nie zalecane w ciąży i innych "krytycznych" stanach oraz terapie "podtrzymujące" (nie wiem, czy prawidlowej nazwy używam). Taka terapia jak najbardziej by mogła dać ulge. Ktos z doświadczeniem, ciepłem i dużą empatia na pewno mógłby pomóc przejść ostatnie miesiące ciąży w większym komforcie. A po ciąży też jest życie - i w czasie tych pierwszych dni/miesięcy po porodzie czas każdej ciąży wydawać sie może sielanką - wówczas problemy sa tylko w głowie, a po porodzie problemy w głowie moga pozostać, a pojawić się nowe - w rzeczywistości bardziej namacalnej. Taka terapia mogłaby działać troche jak rozmowa z przyjaciółką. Sama miałam na początku ciąży takie przyspieszone bicie serca i trudno mi było złapać oddech - krótka rozmowa z osobą "znającą się na rzeczy" pozwoliła mi nazwać przyczyny tych dolegliwości somatycznych (jakby - informacji o moich lękach, które samemu ciężko było wydobyć do świadomości) i one szybko minęły.
            Generalnie - powodzenia:) Jeśli masz możliwość, to sobie odpoczywaj, za dużo nie myśl, wskazane książki w ciąży to "Ania z Zielonego Wzgórza" - jak powiedział ginekolog-położnik mojej koleżance:) O poważnych sprawach jeszcze sobie pomyślisz:)
            • thegimel Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 10:08
              Jej post niczego nie zmieni, nic nie da. Gadanie o antykoncepcji i aborcji w sytuacji zaawansowanej ciąży jest bezcelowe. Podkreślenie tego o czym autorka już wie, czyli, że wpadła z kretynem też niczemu nie służy. Oprócz dowalenia oczywiście.
              • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 16:24
                Może da, może nie da... Ciekawe, czy poprzednich 7 facetów Dziewczyny było znacznie "fajniejszych" niż Gruzin... Szczerze mówiąc wątpię, skoro było ich 7... A zawsze może być gorzej niż jest. Podsumowania, nawet bolesne, nie są wg mnie złe...
        • martaka1only Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 15:44
          Odpowiadasz na:
          default napisała:

          > Differentview - powinno się zgłosić Twój post do usunięcia, pisanie złośliwości
          > ciężarnej dziewczynie w stanie załamania nerwowego to niemal pod paragraf się
          > kwalifikuje....


          A jak już urodzi, to będzie można pisać to co się myśli naprawdę?
      • pade Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 09:12
        powinnaś sie ugryźć w palce
        i to mocno, najlepiej z całej siły
      • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:24
        Nie wiem, to się wypowiem... Zaliczyliśmy WPADKĘ, był weekend po świętach w mojej małej mieścinie i szukałam wszędzie tabletki 72h po, obdzwoniłam wszystkich ginów również z sąsiedniego miasta, nikt nie odbierał albo ew. był poza miastem, także nie miałam szans żeby ją zdobyć. Doczytałam w internecie o metodzie, żeby zamiast jednej takiej tabletki wziąć kilka zwykłych antykoncepcyjnych i miało zadziałać tak samo - jak widać nie zadziałało, a ja dlatego myślałam, że tak długo nie mam okresu, bo to miał być skutek uboczny. W tym czasie zrobiłam 2 testy ciążowe dla pewności, a ciąża wyszła dopiero na 3, w trzecim miesiącu...
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:27
          To wyżej to była odpowiedź na posta differentview oczywiście.
        • differentview Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 07:44
          dziewczynamalegoksiecia napisała:

          > Nie wiem, to się wypowiem... Zaliczyliśmy WPADKĘ, był weekend po świętach w moj
          > ej małej mieścinie i szukałam wszędzie tabletki 72h po, obdzwoniłam wszystkich
          > ginów również z sąsiedniego miasta, nikt nie odbierał albo ew. był poza miastem
          > , także nie miałam szans żeby ją zdobyć. Doczytałam w internecie o metodzie, że
          > by zamiast jednej takiej tabletki wziąć kilka zwykłych antykoncepcyjnych i miał
          > o zadziałać tak samo - jak widać nie zadziałało, a ja dlatego myślałam, że tak
          > długo nie mam okresu, bo to miał być skutek uboczny. W tym czasie zrobiłam 2 te
          > sty ciążowe dla pewności, a ciąża wyszła dopiero na 3, w trzecim miesiącu...

          wiem to co pisalas w poprzednim watku- ze namietnosc byla tak wielka, ze kto by tam myslal o antykoncepcji- wiec to nie to samo co peknieta prezerwatywa czy pigulka, ktora nie zadzialala; dlatego nie pisz, ze on Ci zrobil dziecko bo jeszcze raz powtorze- oboje radosnie je zrobiliscie
          jak wejdziesz na strone- www.tabletkipo.pl/postinor-duo.html dowiesz sie, ze kazdy lekarz moze przepisac taka pigulke, zwykly internista, w izbie przyjec w szpitalu gdybys sie zglosila- rowniez; mialas na to 3 dni- a Ty nawet nie wyszlas z domu tylko dzwonilas do ginekologa w weekend- coz, dokonalas kolejnego wyboru
          teraz musisz poniesc tego konsekwencje, ktore wcale nie musza byc zle ale przestan wchodzic w role ofiary i twierdzic, ze ktos Ci zycie zmarnowal
          • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 13:38
            Mogłabym z tobą polemizować, ale szkoda mi cennych nerwów, pisz sobie co chcesz ale bez mojego odbioru, pozdrawiam.
      • drzewachmuryziemia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 17:09
        trochę empatii człowieku, a jak Cię na nią nie stać, to zamilknij
    • pade Do autorki 22.05.13, 09:22
      1. Koniec z tym panem, raz na zawsze. Mam nadzieję, że masz mądrą przyjaciółkę i Cię w tym wesprze.
      2. Rodzisz dziecko, zagryzasz zęby i przyjmujesz pomoc rodziców, do czasu ukończenia studiów
      3. W między czasie chodzisz na terapię, zapisz się już teraz i to najlepiej do fachowca, osoby, u których byłaś chyba fachowcami nie są.
      4. Nie oddawaj dziecka. To, ze ojciec s....yn, nie znaczy, że dziecko takie będzie. Jak masz do końca zycia mieć depresję z powodu oddania dziecka, lepiej je po prostu wychować. Będzie i ciężko i cudownie.
      5. Jak już staniesz na nogi psychicznie pozwij pana o alimenty

      Na razie zmień numery telefonów, uprzedź dzielnicowego! i poproś o wsparcie znajomych "rosłych" mężczyzn. Twój facet jest chory i musisz się od niego odseparować jak najszybciej. Właściwie to chyba powinnaś mieć ząłożoną niebieską kartę i wizyty policji co jakiś czas.

      Wiem, że Ci ciężko, współczuję bardzo. Ale wiesz po czym bedziesz wiedziała, że oto jesteś już dorosłą kobietą a nie dziewczynką? Jak przyjmiesz rzeczywistość na klatę i krok po kroczku poradzisz sobie z problemami. Dasz radę. Tylko odetnij toksyczne więzy.
    • noname2002 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 09:24
      Jesteś w domu, nie chodzisz na zajęcia, to zadzwoń do poradni zdrowia psychicznego i umów się do psychologa na NFZ-poproś o telefony do psychologów i opowiedz o sytuacji, że jesteś w ciąży, w złym stanie psychicznym i nie umiesz się wyrwać z toksycznego związku- może uda się skrócić czas oczekiwania na wizytę?
      Poza tym powinnaś zmienić numer telefonu i zdecydowanie się odciąć od ojca dziecka, ale podejrzewam, że bez pomocy psychologa Ci się nie uda, dalej będziesz czytać te smsy, odbierać telefony i zadręczać się, że pewnie poznał jakąś dziewicę- też kiedyś się uzależniłam od takich chorych emocji, ciężko z tego wyjść samemu.
      Na decyzję co zrobić z dzieckiem masz jeszcze czas, na razie zadbaj o siebie. No i posiadanie dziecka wcale nie przekreśla szansy na nowy, udany związek.
      • verdana Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 09:40
        Zgłoszenie nękania na policję. Zmiana numeru telefonu. Nie wiem, jak jest z rerapią psychologiczną w ciąży, ale być moze powinnaś iść do psychiatry, w ciąży można brać niektóre leki uspokajające i poprawiające nastrój.
        Co do losów dziecka - trudno coś radzić, ale niestety, musze to napisać. Czy rodzice sa świadomi, ze rozważasz oddanie dziecka? Musisz im powiedzieć, ze myślisz o adopcji. Nie wolno im cieszyć sie na wnuka i snuć planów. Że wnuka nie bedzie. Jesli tego nie wiedzą , to wykorzystanie ich do mieszkania w trudnej sytuacji, a potem oddanie oczekiwanego wnuka jest niewyobrazalną krzywdą. Nie tylko mogą Ci tego nie darować, ale moze się okazać, ze odsuną sie od Ciebie. A jest i gorsze rozwiązanie - mogą sie pochorować ze zmartwienia.
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:36
          Od początku sygnalizowałam rodzicom, że będę rozważać adopcję, ale mam wrażenie że nie traktują tego poważnie, myślą że się przekomarzam czy może chcę zwrócić uwagę na swoje oryginalne poglądy, kiedy mówię, że nie chcę dziecka... Jak mówię, że je oddam to mama zbywa to niby żartem, że ok, oddam jej i po sprawie. Najwyraźniej nie mieści im się w głowie, że mogę mówić poważnie. No i nie ma mowy o żadnym wykorzystywaniu, jak ostatnio zobaczyłam że moja mama cieszy się na tego wnuka to naprawdę się przeraziłam, bo nie chcę jej skrzywdzić...
          • verdana Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 12:39
            Musisz jednak porozmawiać jeszcze raz z rodzicami. Oddanie wnuka jest porównywalne ze smiercią wnuka, być moze nawet gorszym przeżyciem. Straszne mi przykro to pisać, ale jesli rozwazasz oddanie dziecka to nie mozesz dopuścić do tego, aby matka się do wnuka przywiązywała - a wiec mieszkanie w domu rodziców nie wchodzi w grę. Albo w grę nie wchodzi oddanie do adopcji.
            Jesteś w okropnej sytuacji, ale nie mozesz jednak dopuśic do tego, aby rodzice przywiazali sie do dziecka, które oddasz. To niewyobrazalna krzywda i chyba na to nie zasługują.
            • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 16:30
              A może jeśli dziecko miałoby być przeznaczone do adopcji, to rodzice chcieliby zostać jego opiekunami? Skoro ofiauja wszelka możliwą pomoc,m to może tez byliby właśnie zainteresowani przejęciem opieki nad dzieckiem? Wtedy dziecko zostałoby przynajmniej z dziadkami...
              • verdana Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 17:24
                Jeśli matka była chora na raka, to raczej nie dostaną dziecka...
                • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 18:22
                  Przecież to moi rodzice a nie obcy ludzie, adopcja na papierku byłaby jakąś farsą i picem na wodę... i mieliby wmówić dziecku że jestem jego siostrą, czy wysłać mnie do Australii żebym zniknęła z ich życia? ;) Zresztą takie rozwiązania w ogóle nie wchodzą w grę, ja ich znam i wiem że nie ma mowy żeby wyrzekli się mnie na rzecz wnuka czy coś podobnego, co nie zmienia faktu że bardzo nie chcę ich zranić i dlatego myślę też o tym aspekcie sytuacji.
                  • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 18:37
                    Tak poza wszystkim to są na adopcję po prostu za starzy, ale nie będziemy walczyć na noże - jeśli naprawdę zobaczę, że mamie miałoby pęknąć serce to przecież jej tego nie zrobię, i w drugą stronę, jeśli oni by widzieli że zatrzymanie dziecka naprawdę głęboko unieszczęśliwi mnie do grobowej deski, to raczej by mi tego nie zrobili.
                    • lilith76 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 18:59
                      Tak się uczepiłam tego, żebyś zatrzymała dziecko, a przecież tyle par czeka na nie.
                      Sama znam jedno szczęśliwe małżeństwo, od roku rodzice adoptowanego malucha. Inna para jest w trakcie procedury adopcyjnej w ośrodku.
                      • verdana Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 17:26
                        Tylko zauważ, ze zazwyczaj do adopcji idą dzieci, których nikt nie chce. A nie dzieci, na które czekają kochający dziadkowie, którym zabiera się wnuka bez szans na zobaczenie go jeszcze kiedykolwiek. Uwazam, że jeśli się zamierza oddac dziecko, nie wolno mieszkać u rodziców, ktorzy tego dziecka pragną.
    • zzoee Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 09:37
      Zgłaszaj policji wszelkie próby nachodzenia Cię i agresji ze strony faceta. Kłótnie i wyzwiska nagrywaj. Pewnego dnia pan może zechcieć zabrać potomka na dożywotnią wycieczkę do swojego pięknego arabskiego kraju a Ty nie będziesz miała nic do gadania.
      • sofi75 OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 09:47
        • triss_merigold6 Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 10:03
          Jest dzikim krajem o zupełnie innej kulturze i obyczajowości niż w Europie (pomijając Kosowo, które z wyłącznie geograficznych powodów jest uważane za twór europejski).
          • sofi75 Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 10:10
            Bylas, ze zabierasz glos?

            Czy moze uwazasz tak, bo slowo Kaukaz obilo Ci sie negatywnie o uszy?

            Dzikim z czyjego punktu widzenia? Twojego? A coz to za odnosnik?
            • princy-mincy Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 12:54
              ja bylam, mam tez kolege, ktory jest synem Gruzina i Polki, dokladnie jest tak, jak Triss pisala.
              • dziewczynamalegoksiecia Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 13:39
                Nie śmiem wypowiadać się na temat całego kraju na podstawie jednego wariata, ale faktem jest że ani ja ani żadna moja koleżanka nigdy się z podobnymi zachowaniami i poglądami nie spotkałyśmy nie tylko u Polaka, ale w ogóle Europejczyka (mam dużo znajomych z zagranicy, co również napawa Pana Gruzina wstrętem i wściekłością). Trochę się przez te pół roku nasłuchałam o panujących tam obyczajach, jego rodzinie, znam też tych jego paru gruzińskich znajomych tu w Polsce, i naprawdę jest przepaść. Mimo, że ten mój egzemplarz jest prawosławny, stosunkiem do kobiet bliżej mu do Islamu... I słyszałam nie raz, że nawet moje wyznanie jest dla niego przeszkodą i problemem (katolicyzm). Że kobieta MUSI być dziewicą przed ślubem, MUSI mieć za swoje powołanie niańczenie gromadki dzieci z uśmiechem na ustach, a że żonaci faceci owszem chadzają do burdelu (no, oczywiście on by tego nigdy nie zrobił) BO widocznie żony nie dają im tego, czego zapragną. Metodą na rozwiązywanie konfliktów jest spuszczanie sobie łomotu, a jazda po pijaku to normalka, zresztą niepijący Gruzin to rzadka rzadkość... Wszystko tu jest dla niego nienormalne i oburzające - że dziewczyna może iść tak po prostu z kolegą na piwo, mieć jakieś zdjęcia z kolegami, a nie daj Boże się z nimi na żarty przytulać czy dać buzi w policzek. Także o ile kiedyś uważałam, że ludzie są tacy sami niezależnie od szerokości geograficznej i nie można być uprzedzonym, to teraz przyszło mi trochę ten pogląd zweryfikować...

                Kiedyś uważałam, że
                • dziewczynamalegoksiecia Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 13:43
                  Kiedyś uważałam, że ludzie są tacy sami niezależnie od szerokości geograficznej (no, może pomijając oczywiste oczywistości, jak kraje arabskie np.) i nie można się uprzedzać, myśleć stereotypami, ale przyszło mi ten naiwny pogląd zweryfikować...
                  • dziewczynamalegoksiecia Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 22.05.13, 13:48
                    Zresztą o tolerancji to on w ogóle nie słyszał, jak powiedziałam mu że wybrano nowego Papieża, odpowiedział w dupie mam waszego Papieża, nie obchodzi mnie to. Ale nie daj Boże ja coś powiem o Gruzji, to gotów oczy wydrapać (bo do komentowania cudzej religii nawet się nie zniżam).
          • dmb41 Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 23.05.13, 06:58
            A od kiedy Kosowo jest w Gruzji intelygentko?
            • triss_merigold6 Re: OT: od kiedy Gruzja jest arabskim krajem? 23.05.13, 09:00
              A gdzie ja napisałam, że Kosowo leży w Gruzji?!
    • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 09:38
      Zgłoś się na oddział psychiatrii szpitalnej, tam dostaniesz fachową pomoc. Nie traktuj tego jak wariatkowa, masz załamanie nerwowe po prostu.
      Panu - kopa. Niech Twoi rodzice mi jasno oświadczą, że jeszcze jeden telefon i zgłaszają nękanie na policję. Jest cudzoziemcem, w dodatku z Kaukazu, zaproszenie na komisariat powinno go ostudzić.
      Plany musisz odłożyć na półkę, załatw przynajmniej urlop dziekański.
    • rurek00 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 10:00
      Musisz wziąć się w garść, jakkolwiek to brzmi, nie masz wyjścia. Idź z mamą na policję, i zgłoś, że facet cię nęka. Telefon wyłącz, zmień numer i ty i mama, i podaj swój nowy numer tylko tym, co go naprawdę potrzebują. A jak koleś znów przyjedzie, to nie wpuszczajcie go do domu, tylko od razu dzwoń na policję. Teraz to najważniejsze, żebyś donosiła tę ciążę, a co dalej, zdecydujesz po porodzie. I faktycznie zgłoś się na oddział psychiatryczny. Wg mnie teraz to słaby moment na terapię, ale może przypisze ci jakieś leki, które można zażywać w ciąży, żebyś jakoś przetrwała w miarę spokojnie te ostatnie miesiące.
    • amancjuszka Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 10:19
      Służy nastepnym razem jak się zabezpieczy to nie wpadnie. Niemniej chyba masz depresję i moze to nie tyle wynika z powodu tego faceta co masz po prostu depresje od hormonow. Moja kolezanka taka miała, i tez ryczala i przezywała, pozniej jej przeszlo. Natomiast idz do psychiatry na NFZ. Dodatkowo olej faceta i na razie sie na nic nie decyduj, mysl o dziecku a nie o takim facecie.
    • oliwkowa75 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:02
      Od siebie tylko dodam - wpisz w akcie urodzenia ojciec nieznany.
      • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:05
        Tak z ciekawosci zapytam, co to da? Gdyby byl znany to moglaby go pozwac o alimenty.
        Poza tym moze takie postawienie sprawy przysporzy jej wiecej problemow, bo przeciez ojciec dobrze wie, ze dziecko w drodze oraz gdzie Autorka mieszka.
        • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:12
          Da to, że nie będzie musiała się z nim bujać i za każdym razem jak gość się zbliży, będzie mogła zgłaszać nękanie na policję.
          Pan musiałby wnieść do sądu (polskiego) sprawę o ustalenie ojcostwa do 6 miesięcy po urodzeniu się dziecka. Jest obcokrajowcem z Kaukazu, nie zna języka, prawo pobytu ma dopóki studiuje - stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie pójdzie do sądu.
          Orzeczenie o alimentach jej guzik da, facet wyjedzie i będą nieegzekwowalne.
          • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:34
            Mhm, rozumiem. Dzieki za wytlumaczenie. Trudna decyzja przed Autorka.
            Pan moze sie pojawiac obok nich obojga przez te pierwszych 6 mies zycia i moze uslyszec (z roznych zrodel), ze powinien wniesc o ojcostwo. Teoretycznie moze ten pozew wniesc, szczegolnie ze jest bardzo emocjonalnym czlowiekiem. A czy alimentow nie bedzie placil ZUS, w przypadku kiedy ojciec nie placi?
            • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:39
              Płaci Fundusz Alimentacyjny do wysokości zasądzonej kwoty ale nie więcej niż 500 zł na dziecko i to pod warunkiem, że matka ma jakieś wybitnie niskie dochody.
              Przy ojcu nieznanym matka może otrzymać zasiłek w wysokości 170 zł bodajże.

              Gość z wątku może się dowiadywać, ale obstawiam, że nie wniesie o ustalenie ojcostwa. zresztą nawet jeśli wniesie i ustali, to autorka powinna natychmiast postarać się odebrać mu prawa rodzicielskie i ustalić zakaz kontaktów. Parę zgłoszeń nękania i przeciągnięcie pana po komendach bardzo by jej pomogło.
              Facet g... zrobi, nie zna języka, jest z innej kultury, uniesie się ambicją czy innym honorem rodowym. Nie ma się czym przejmować.
              • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 16:34
                Pewnie, jeśli to nie jest Twój ojciec, to rzeczywiście możesz to olać. Ale dla dziecka to jest ojciec. Czy jest skur... jak niektórzy go określają, ciężko powiedzieć... Denerwuje Dziewczynę, ale czy któres z nich ma znacznie większe "zasługi" w stosunku do dziecka? Polemizowałabym...
              • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:02
                To u nas serio tak łatwo można pozbawić ojca jego ojcostwa? Wystarczy w USC podać, że jest nieznany i to wszystko? Bez żadnych konsekwencji dla mamy? Ciekawi mnie to.
                • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:18
                  Jakie pozbawić? Nie podajesz danych pana, nikt Cię nie może zmusić. Pan jeśli wie i jest zainteresowany może wystąpić o ustalenie ojcostwa i przyznanie praw rodzicielskich.
                  Oczywiście, że kobieta nie ponosi żadnych konsekwencji. Dziecko może być pamiątką z wycieczki, może być ze sztucznego zapłodnienia za granicą, z one night standu, z gwałtu, z romansu, prawo chroni kobietę.
                  • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:35
                    No ale w tym przypadku wiadomo. O to mi chodzi, że celowo można nie podać kto jest ojcem. Nie wiem o jakiej ochronie prawnej kobiety mówisz i co ona ma tutaj do rzeczy? Ja raczej zastanawiam się nad tym że można nie zgłosić danych ojca w urzędzie, z różnych przyczyn, znając te dane i potem facet musi sądownie ustalać swe wiadome ojcostwo. Tylko to mnie zastanawia i wydaje się nie być uczciwe. To jest pytanie OT tego wątku. Akurat mnie zainteresowało.
                    • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:40
                      No wiadomo i co z tego? Nie uważam tego za nieuczciwe.
                      • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:50
                        Dziecko nie jest własnością kobiety. Ma oboje rodziców i celowe odbieranie praw jednemu z nich przez drugie (moim zdaniem) jest nieuczciwe.
                        • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:53
                          Aha. Sens istnienia banków spermy i anonimowych dawców też kwestionujesz?
                          To nie jest żadne odbieranie praw, nie możesz odebrać czegoś czego nie ma. Pan niezgłoszony jak ojciec, który nie uznał dziecka, nie ma żadnych praw ergo nie może być ich pozbawiony.
                          • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 10:54
                            Aha, rozumiem że nie rozumiesz o czym piszę. Nic co napisałaś powyżej nie odnosi się, że tego o czym piszę ja. Pozdrawiam :)
          • hankam Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 20:00
            triss_merigold6 napisała:

            > Da to, że nie będzie musiała się z nim bujać i za każdym razem jak gość się zbl
            > iży, będzie mogła zgłaszać nękanie na policję.


            Da też to, że nie będzie musiała pana pytać o zgodę, jak będzie chciała dziecku np. wyrobić paszport.
            Jeśli się z kimś zwiaże, ten ktoś będzie mógł dziecko adoptpwać.

            Facet jest z lekka niepoczytalny, nalezy trzymać siebie i dziecko z daleka od niego.
        • oliwkowa75 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:38
          > Tak z ciekawosci zapytam, co to da? Gdyby byl znany to moglaby go pozwac o alim
          > enty.

          Ja nie wierzę, że ona zobaczy te alimenty na oczy. Jeśli będzie nieznany, to prawnie koleś nie ma żadnych praw do dziecka, i jest zupełnie obcą osobą dla autorki i jej dziecka. Wątpię, że on będzie występował o ustalenie ojcostwa, więc będzie go miała "z głowy", przynajmniej od strony formalnej. Miejmy nadzieję, że wkrótce mu się znudzi i wróci do swojej Gruzji szukać tej żony dziewicy.
        • morekac Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 20:28
          Gdyby byl znany to moglaby go pozwac o alim
          > enty.
          Sens jest pozywać, jeśli jest szansa na wyegzekwowanie alimentów. Nawet w ramach UE są z tym kłopoty, jeśli ktoś uprze się ich nie płacić...
      • thegimel Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 11:05
        10/10
    • powracajac-a Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 14:25
      dziewczyny dobrze pisza, posluchaj ich/poczytaj!

      zglos na policje nekanie (pokaz smsy, opowiedz historie), niech zaloza panu odpowiednia teczke. jesli osobiscie bedzie cie nachodzil , zadzwon po policje. tez uwazam, ze wpisanie przy narodzinach :ojciec nieznany , pozwoli ominac ci inne szarpaniny z panem. na alimenty od kogos takiego nawet bym nie liczyla, wiec jesli tym bys sie kierowala, to odpusc. mysl o sobie i o dziecku.
      czytajac o twoim stosunku do dziecka: mysle, ze wcale tak nie jest , ze go nienawidzisz. chronisz go przed krzykami, martwisz sie o niego, glaszczesz, mowisz do niego, by go uspokoic. nienawidzisz sytuacji w jakiej jestes, ale daleka jestes od nienawidzenia dziecka ktore w tobie sie rozwija i zyje. juz teraz chcesz dla niego jak najlepiej.
      z tego co i jak piszesz naprawde mozna wywnioskowac, ze jestes dobra dziewczyna, ktorej zycie sie troche pokomplikowalo i sprawia mase bolu i nerwow. teraz. jutro bedzie lepiej. malymi krokami pokonasz przeciwnosci . i uwierz, ze bedziesz jeszcze szczesliwa. to, ze zaczniejsz zycie najpierw z dzieckiem, wcale nie oznacza, ze w pewnym momencie nie dolaczy do was DOBRY facet. :)

      bardzo mocno cie przytulam. zycze ci zeby wszystko sie poukladalo i bys nabrala spokoju i dystansu do sytuacji. jesli sytuacja zbyt cie przyrasta i czujesz, ze sama juz nie dasz rady zglos sie do szpitala, poszukaj psychiatre/psychologa na nfz. leki p. depresyjne w ciazy tez sa dozwolone (oczywiscie nie wszystkie)- wiem, bo moja przyjaciolka tez brala (cora zdrowa, obecnie 10-ciolatka, ktora ma sie super dobrze i zdrowo, a mama naprawde miala koszmarna psychicznie ciaze. teraz kochaja sie bardzo)
      musi byc dobrze!!!!!! bedzie dobrze!! bedziesz szczesliwa, zobaczysz!!
    • lilith76 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 15:57
      Dziewczyny napisała sporo fajnych rzeczy:

      - zgłoś nękanie na policję
      - zmień nr telefonu, zablokuj go na FB
      - nie podawaj go jako ojca
      - bierz leki uspokajające, antydepresyjne (ja brałam w ciąży, a też miałam stresującą)
      - szukaj porad psychologa

      Mogłabym dodać:
      - to typ, który szanuje mężczyzn, nie kobiety; w jego kulturze kobieta jest "pod opieką" mężczyzn i z ich zdaniem trzeba się liczyć; czy masz w swoim otoczeniu krewnego (ojciec, brat, wuj), który zasugeruje panu, żeby się odczepił inaczej pożałuje? w żadnym wypadku kolega, bo przecież wiadomo, że to za seks staje w twojej obronie ;)
      - zrozum, że jesteś teraz pod silnym wpływem hormonów ciążowych, są jak soczewka - każde wydarzenie, emocja przepuszczone przez nią są 100 razy bardziej bolesne; tak może być jeszcze i po porodzie, może grozić ci depresja poporodową
      - napiszę, coś za co może zostanę skrytykowana, wybacz, ale gdyby moja córka oddała dziecko do adopcji, to umarłaby w moim sercu i ona, i wnuczek; byłabym w stanie zaadoptować to dziecko, pomóc jej - kim dla niej byłabym, gdyby wolała dla dziecka od mojego domu, obcy; jesteś gotowa razem z dzieckiem stracić i rodziców?
      - mam za sobą 3,5 roku wychowywania dziecka z jego ojcem z doskoku i bez pomocy rodziny - uwierz, że pomocna ręka rodziców bywa nieoceniona; były partner nie wkurzający też, tu niestety masz kiepsko;
      - widać w twoim wpisie, że to dziecko nie jest ci obojętne; ignoruj teksty o tym, że dziecko kocha się od blatocysty, najpóźniej w dniu porodu; miłość rodzicielska to proces - najpierw są kruche nitki, potem nici, by po jakimś czasie stać się grubym węzłem; moja dzisiejsza miłość do mojej 3,5 letniej córki jest 1/1000000 tego co czułam do niej gdy była noworodkiem; wtedy bardziej chodziło o pielęgnację i wyspanie się; dla mnie najtrudniejszy jako matki był pierwszy rok, im bardziej kontaktowe dziecko, im więcej potrafi, tym fajniejsza z nim relacja; niemowlęta są słodkie na reklamach i w serialach;
      - wiem jakie to trudne, gdy będziesz widzieć w dziecku jego ojca :(
      - piszesz, że twoja matka nie dostrzega toksyczności twojego związku; a może ona właśnie nie chce dobijać cię, dokładać ci zmartwień, mówić "a nie mówiłam", "jakiegoś sobie chłopa znalazła, taka jesteś głupia" ;
      - oddziel niezgodę na to, co dzieje się z twoim ciałem (obrzydzenie), co dzieje się z twoim życiem (ruina) od dziecka - przenosisz na nie to obrzydzenie i rozpacz w związku z rozpadem dawnego życia; widzę miotanie się u ciebie - z jednej strony złość na dziecko, z drugiej dbanie, obawa o jego zdrowie, martwienie się; nawiązujesz już z nim więź;
    • sanciasancia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 20:16
      Wbrew pozorom są antydepresanty, które można brać w ciąży. Rada triss ze szpitalem psychiatrycznym jest dobra. Ja dodam od siebie, że chodziłam do psychiatry w W-wie (Synapsis), która twierdziła, że w sytuacjach podbramkowych depresję u ciężarnych leczy się farmakologicznie. Na priva mogę Ci podać nazwisko i możesz spróbować się z nią skontaktować, może poleci Ci kogoś w okolicy, kto podejmie się pomocy.
      Co do oddania dziecka do adopcji, jeżeli jesteś faktycznie zdecydowana (a depresja i niemowlę to wcale nie jest taka super sprawa), poczytałabym o adopcji ze wskazaniem i poszukała chętnej pary.
      • edw-ina Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 20:29
        Oczywiście, że w sytuacji, w której depresja nabiera odcienia samobójczego, nawet w ciąży podaje się antydepresanty. Radziłaby skontaktować się z dobrym psychiatrą. W pewnych sytuacjach ryzyko związane z przyjmowaniem leków jest mimo wszystko mniejsze od ryzyka, jakie może wywołać ich nie przyjmowanie.
        • sanciasancia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 20:57
          > Oczywiście, że w sytuacji, w której depresja nabiera odcienia samobójczego, naw
          > et w ciąży podaje się antydepresanty.
          E, chyba wcześniej, nawet. Ja mam depresję, jestem przypadkiem wysokofunkcjonującym, do samobójstwa mi daleko, a usłyszałam, że w razie wpadki mam się nie martwić, bo na tych lekach, co jestem mogę zostać. Psychiatra dobra, z wieloletnim stażem i praktyką za granicą, i to chyba jest główny powód różnicy w podejściu.
          • edw-ina Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 21:01
            Przypuszczam, że zależy też od leków. Jeżeli jesteś z wysokofunkcjonujących to dostajesz inne niż np. osoba popadająca w stany katatoniczne czy np. z atakami lękowymi.
            • sanciasancia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 22.05.13, 21:03
              > Przypuszczam, że zależy też od leków. Jeżeli jesteś z wysokofunkcjonujących to
              > dostajesz inne niż np. osoba popadająca w stany katatoniczne czy np. z atakami
              > lękowymi.
              Tak. Ale wynika z tego, że jakieś można podać, które choć trochę dziewczynie pomogą.
              • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 12:46
                z tego, co rozumiem Dziewczyna nie jest specjalnie zainteresowana dzieckiem - najpierw brala pigułki w celach poronnych, potem nie rozwazala aborcji glownie z powodow zdrowotnych, teraz rozwaza oddanie go do adopcji. Dziecka sie generalnie wstydzi (albo tej planowanej adopcji), bo kryje sie w domu, zeby nikt o ciazy sie nie dowiedzial. Moze to i depresja, ale w duzej mierze chyba "wygenerowana" na wlasne zyczenie. A chłopak narwany, ale dziecka sie nie wypiera. Rodzice tez zainteresowani wnukiem. Wiec wg mnie warto przede wszystkim pamietac o dobru i prawach dziecka. Moze oddac na wychowanie rodzicom, a moze porozmawiac z ojcem dziecka jak on widzi dalszy los dziecka. Nie rozumiem zupelnie tego tonu wyzszosci w niektorych wypowiedziach "to czowiek z Kaukazu". Tak, to dziecko to tez w polowie "czlowiek z Kaukazu", ma ojca, babcie, dziadkow i mase krewnych wlasnie z Kaukazu, pewnie wcale nie gorszych niz ci z Polski.
                Dla mnie to odciecie sie Dziewczyny od ojca dziecka jest zrozumiale, jesli jego zachowanie zagraza dobrostanowi ciazy (lub zwyczajnie "chemia sie skonczylka"), ale jesli on sa mnie odcina sie od dziecka, nie wypiera go, itp., to eliminowanie go w ten sposob z zycia dziecka np. poprzez nie wpisanie go w akcie urodzenia i oddanie "po cichu" do adopcji, jest bardzo nie w porzadku nie tylko wobec tego czowieka, ale i dziecka - a w zasadzie glownie wobec dziecka.
                Tak to sobie przemyslalam. Ciekawe, jak mysli Dziewczyna...
                • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 12:53
                  Sorry, ale nie masz pojęcia o czym piszesz.
                • sanciasancia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 13:29
                  > z tego, co rozumiem Dziewczyna nie jest specjalnie zainteresowana dzieckiem - n
                  > ajpierw brala pigułki w celach poronnych, potem nie rozwazala aborcji glownie z
                  > powodow zdrowotnych, teraz rozwaza oddanie go do adopcji. Dziecka sie generaln
                  > ie wstydzi (albo tej planowanej adopcji), bo kryje sie w domu, zeby nikt o ciaz
                  > y sie nie dowiedzial. Moze to i depresja, ale w duzej mierze chyba "wygenerowa
                  > na" na wlasne zyczenie. A chłopak narwany, ale dziecka sie nie wypiera. Rodzic
                  > e tez zainteresowani wnukiem. Wiec wg mnie warto przede wszystkim pamietac o do
                  > bru i prawach dziecka.
                  Dziecka nie ma, jeszcze się nie urodziło. Jest dziewczyna i to ona ma prawa i o nią trzeba zadbać. Dziewczyna ma pełne prawo nie chcieć dziecka. Ma prawo wpaść w depresję z okazji wpadki z wcześniej bliżej sobie nie znanym psycholem i nie wiedzieć co zrobić. Akurat decyzja o ukrywaniu jest imho super, bo jak odda do adopcji, to się jej przynajmniej nikt nie będzie dopytywał "Jak tam dzidzia". Depresji można też dostać z okazji czegoś, co się człowiekowi przytrafiło.
                  Z drugiej strony stara się teraz dbać o siebie i o dziecko, więc nie przesadzaj. Ja za każdym razem, jak zachodziłam w ciążę, właziłam do gorącej wanny z myślą 'Jezu, jezu, dziecko, co ja zrobię', mimo że ciąże były planowane i jestem i byłam zupełnie przyzwoitą matką dla mojej córki (i bardzo dbałam o siebie w obu ciążach).
                  > owanie go w ten sposob z zycia dziecka np. poprzez nie wpisanie go w akcie urod
                  > zenia i oddanie "po cichu" do adopcji, jest bardzo nie w porzadku nie tylko wob
                  > ec tego czowieka, ale i dziecka - a w zasadzie glownie wobec dziecka.
                  Ta, dać na wychowanie psycholowi. Super pomysł. Adoptowane ma przynajmniej szanse na normalną (sprawdzoną testami psychologicznymi) dobrą rodzinę.

                  Mam szalone wrażenie, że myślisz stereotypem 'jak matka może nie chcieć/nie kochać dziecka'. Powtórzę, matka jest, żyje i ma prawo do swojego życia, i uważasz, że największe prawa ma płód, który się nawet nie urodził, a autorka, jako zbuntowany inkubator, praw żadnych nie ma.
                  • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 13:53
                    wcale mnie nie dziwi, ze matka nie specjalnie kocha to dziecko.
                    uwazam, ze kazdy ma swoje prawa. Matka miala prawio sypiac z kim chciala, nawet z czowiekiem z kaukazu, ojciec tez mial i ma swoje prawa, tak jak i dziecko/plod - jak kto woli. taki plod to w 6 miesiacu pieknie moze przezyc i bez matki - patrz zdejecia np. na karowej w warszawie niejakiej oliwii;)
                    • sanciasancia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 14:11
                      > od - jak kto woli. taki plod to w 6 miesiacu pieknie moze przezyc i bez matki -
                      > patrz zdejecia np. na karowej w warszawie niejakiej oliwii;)
                      6 miesięcy to 24 tygodnie. W większości wypadków niestety nie musi, a jak nawet przeżyje, to znowu w połowie wypadków będzie sobie kiepsko radził. A wcześniak bez mamusi radzić sobie będzie jeszcze bardziej kiepsko.
                      Więc, nie, to nie jest argument.
                      > uwazam, ze kazdy ma swoje prawa. Matka miala prawio sypiac z kim chciala, nawet
                      > z czowiekiem z kaukazu, ojciec tez mial i ma swoje prawa, tak jak i dziecko/pl
                      > od - jak kto woli.
                      Miała prawo, a teraz została przykładnie ukarana depresją, którą ma na własne życzenie (trawestując poprzednią wypowiedź). Ach to judeochrześcijaństwo, niby religia pełna miłości, tylko, że ta miłość jest zemstą podszyta.

                      Dobrze, w sposób bardziej zrozumiały dla osób z kręgu judeochrześcijańskiego. Dziewczyna z nieleczoną depresją w tym stanie może sobie coś zrobić i w ostateczny sposób rozwiązać kwestię tego, czy jej sześciomiesięczny płód sobie poradzi czy nie. A rodzicielstwo łączy się przede wszystkim z odpowiedzialnością za (przyszłe) dziecko. Co łączy się np. z podjęciem przykrej decyzji, że być może adopcja jest najlepszym wyjściem. Szczególnie w przypadku, gdy mama ma ciężką depresję i dziecka nie chce, a tatulo skupia się na dawaniu czadu.
                • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 13:52
                  Otóż chłopak się dziecka WYPIERA, owszem, nie poinformował nawet własnych rodziców, że je zmontował, choć wiele razy o to prosiłam jeszcze jak mi trochę zależało. I pewnie nigdy nie poinformuje, bo nie chce mieć takiej plamy na życiorysie honorowego Gruzina.
                  Jest mocny w gadce, owszem mówi że się cieszy z dziecka, ale jak mówię o adopcji to nie ma nic przeciwko. Zaproponowałam żeby to on został samotnym ojcem a nie ja matką, skoro to rzekomo on się cieszy z syna a ja nie - chyba nie muszę mówić, że entuzjazmu nie było ;) Jak się dowiedzieliśmy o wpadce to obiecywał gruszki na wierzbie, że się nauczy języka, że znajdzie pracę, minęły 3 miesiące i nie zrobił NIC w tym kierunku, a jedyny jego wkład w tę ciążę to jest doprowadzanie mnie do skrajnych nerwów. Jest hipokrytą i robi z siebie tego dobrego a ze mnie złą, wyrodną matkę, były już nawet kłótnie o to, że powiedziałam że nie chcę karmić piersią, to się dowiedziałam że to niedopuszczalne i że ON to by dla tego dziecka zrobił wszystko, no ale nie może bo nie ma piersi. Hah no jasne, bo to nie on jest w ciąży, nie on musi się z niej tłumaczyć całej rodzinie, nie on musiał przerwać studia i to nie on będzie na zawsze matką tego dziecka - on w każdej chwili może się wypiąć (chwalił mi się, że to w sumie nic takiego bo Gruzini są tacy jurni że jego paru znajomych ma dzieci rozsiane po innych krajach i raz na rok gada sobie z nimi na Skype, także on też tak może robić)...

                  Co do aborcji to chyba jasne, że on pierwszy ją zaproponował i potem nawet, jak już zmieniłam zdanie to jeszcze mnie namawiał, a potem jak już klamka zapadła to wiele razy lamentował, jaka szkoda że nie mogłam usunąć...
                  • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 14:01
                    No i to ja myślałam, martwiłam się jak jeszcze chciałam z nim być, gdzie będziemy mieszkać z dzieckiem i za co, skąd weźmiemy pieniądze, a jemu to zupełnie nie zawraca głowy. Od kiedy wiem o ciąży oszczędzam pieniądze i nic sobie nie kupuję, dorabiam małe kwoty na boku i ciąglę myślę nad tym, skąd wziąć większe, a on ostatnio wymyślił, że kupimy sobie skuterek.... Chodzę na wizyty prywatnie (terminy z NFZu na za 4 miesiące) łykam drogie witaminki i robiłam dodatkowe badania genetyczne więc ciąża sporo kosztuje, a jego wkład finansowy w nią wynosi może 1/4... Także ja bym tak pochopnie nie oceniała, komu zależy a komu nie, bo gadać każdy umie i rechotać na widok śpioszków zwłaszcza jak może dać w każdej chwili nogę na drugi kontynent...
                    • rurek00 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 14:37
                      Nie musisz się tu nikomu tłumaczyć. Korzystaj z rad, które tutaj otrzymałaś. Odetnij się od gościa, nie wpisuj go do aktu urodzenia, i koniecznie idź po jakieś prochy, żeby w miarę normalnie dotrwać do końca ciąży. Skoro rodzice chcą ci pomóc, to tej pomocy nie odrzucaj. Studia też skończysz, mam nadzieję, że wzięłaś rok dziekański, a nie całkowicie z nich zrezygnowałaś.
                      • hankam Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 15:38
                        Wiesz, czytając ten wątek i porzedni pomyślałam, że jesteś mądrą dziewczyną, która znalazła się tarapatach, po prostu. Masz depresję, jesteś w trudnej sytuacji, ale nie beznadziejnej. Sama widzisz różne mozliwe wyjścia, tylko nie umiesz podjąć w tej chwili decyzji - a może jest jeszcze na to za wcześnie.
                        Zadbaj na razie o siebie, tak, jak Ci tu wiele osób pisało.
                        • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 17:28
                          No, jeśli facet też jest za oddaniem dziecka do adopcji i mało go obchodzi, to rzeczywiście można go chyba olać. Przynajmniej w tym temacie jakoś się ze soba zgadzacie i może nie przez przypadek na siebie trafiliście... (choć kiedyś pamiętam, że wyliczałaś, ile on dostaje stypendium, jak możecie z tego żyć, itd...). Fajnie, że Twoi rodzice Cię w ciązy wspieraja i czekają na wnuka/wnuczkę. PO narodzinach może jednak Twoje postrzeganie tej sytuacji się zmieni. Życzę spokoju w ciązy i dobrego porodu!
                          Ps. Wynurzenia sansiased o miłosierdziu judeochrześcijańskim, depresji, chorobie, wyborze/konsekwencji pomijam, bo sa to tematy-rzeki i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie takich tematów komentował w dwóch zdaniach, bo zwyczajnie nie sposób...
                          • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 17:37
                            Doczytałam jeszcze Twój post:) Nie nastawiaj się negatywnie do karmienia piersią, potem tylko sa przez to kłopoty. Będzie jak będzie. Może po porodzie zakochasz się w dzieciaczku i niepotrzebnie się źle nastawito supersprawa i cholerna wygoda w większości przypadków... Lepiej też z poważnymi decyzjami się wstrzymać - jak np. z adopcją. I tak na to będzie chyba z co najmniej 6 tygodni po porodzie.
                            Ps. Tak naprawdę to wydaje mi się, że właśnie po porodzie zmienisz zdanie, jeśli już teraz chodzisz do lekarza, bierzesz leki, itp. Jest Ci trudno, to fakt, ale do przeżycia, zwłaszcza z pomocą rodziców. To pisze ja paris-texas z noworodeczkiem przy cycu:)
                            • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 23.05.13, 23:41
                              :) Dzięki za dobre słowo i pozdrowienia dla ciebie i dzieciaczka ;)
                            • lilith76 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 00:19
                              Ja będę przewrotna. Próby karmienia piersią wspominam jako głaz do moje ogródka lekkiej depresji poporodowej. Gdybym się nastawiła, że albo KP albo nic, to pewnie dziś bym gryzła piach w rzecze. Alternatywa w postaci butelek i MM w szafce uratowała mnie i - przewrotnie - dziecko też.
                              Wiem, wiem, czasy kiedy kobiety karmiące butelką będą normalne powrócą za jedno pokolenie jak moda minie ;)

                              Co do adopcji. Generalnie na decyzję jest 6 tygodni po porodzie. Ale, wolne żarty, nie na adopcję ze wskazaniem! Jak sobie wyobrażasz, że kobieta w połogu szuka dobrej rodziny dla swojego dziecka i stara się ją jakoś poznać??? Niestety, III trymestr to dobry czas by rozpocząć poszukiwania i rozbudzanie nadziei w jakiejś pełnej nadziei parze.
                              Mam wrażenie, że myśl o adopcji ze wskazaniem, to furtka by jednak zatrzymać dziecko. Bo dlaczego matka nie myśli o ośrodku adopcyjnym, który fachowo sprawdzi rodzinę pod względem psychologicznym, bytowym, rodzinnym (znam osobiście parę, która przeszła procedurę i jest wspaniałym dzieckiem dla malucha). Bo gdy tam przekaże dziecko, nigdy już nie dowie się, co się z nim dzieje.

                              Tak myślę, dziewczynomalegoksiecia, że są kobiety, które odrzuciła rodzina i partner, ale one wychowują samotnie dziecko. Ty masz za sobą chociaż rodzinę. Miotasz się i chyba szukasz potwierdzenia swojej decyzji. Tyle, że decyzją wiodącą będzie przewaga po jednej stronie.
    • sonia_siemionowna Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 10:58
      Zastanawia mnie, jak psychoterapeuta uargumentował odmowę terapii?

      Bo wydaje mi się, że tym, że tak naprawdę nie ma w Tobie woli zmiany?

      Jeśli się mylę, to przepraszam.
      • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:00
        Oczywiście że się mylisz, nie po to latam po prywatnych gabinetach na wizyty, żeby nie dać sobie pomóc?
        Obie panie argumentowały to tym, że psychoterapia to duży stres i duże zmiany nie tylko psychiczne ale wręcz fizyczne, w mózgu, i że jeśli jestem w tak kiepskim stanie psychicznym to to mnie tylko, krótko mówiąc, pogrąży, i będzie niebezpieczne dla płodu. Ja prosiłam i przekonywałam, że nic już nie będzie gorsze od tego, co teraz przeżywam, ale bez skutku. Może po prostu nie czuły się na tyle kompetentne, nie wiem. Moja mama gdy miała raka i chciała tylko walić głową w ścianę, to też kilku terapeutów jej po prostu odmówiło, podejrzewam że nie mieli pomysłu jak pomóc w tak trudnej sytuacji i tyle.
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:03
          A sposobów farmakologicznych psychiatra odmówiła oczywiście ze względu na szkodliwe skutki dla płodu. Ale szukam dalej kogoś kto będzie łaskaw mi pomóc, póki co próbowałam się dostać do kilku psychologów z NFZu, ale nie da się, wpisują tylko na listy oczekujących bo jest komplet pacjentów na terapiach.
          • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:06
            Przestań histeryzować tylko zgłoś się na oddział psychiatrii szpitalnej. Jeśli opiszesz w jakim jesteś stanie, to Cię powinni przyjąć. Skierowanie do tego niepotrzebne.
            • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:34
              No tak, pójdę do psychiatryka to na pewno będzie mi lżej, żadna tam trauma na całe życie ;)
              • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:49
                Jesteś idiotką. Nikt Ci nie każe zgłaszać się na leczenie zamknięte, po prostu na oddziale szpitalnej psychiatrii, jak zgłosisz się na izbę przyjęć, najszybciej udzielą Ci profesjonalnej pomocy farmakologicznej, przeprowadzą wywiad i zaproponują jakieś postępowanie.
                Trauma na całe życie? Heloł, jesteś w zaawansowanej ciąży i masz myśli samobójcze więc może lepiej zadbaj o konkretną pomoc zamiast rozważać czy będziesz miała traumę czy nie.
                • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:57
                  Fajnie że mi doradzasz, doceniam, ale idiotki zachowaj dla siebie, a jak nie potrafisz się powstrzymać i wchodzenie na forum za bardzo cię emocjonuje to może sobie podaruj.
                  • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:05
                    Cóż, zacietrzewiona głupota połączona z wygórowanymi ambicjami działa mi na nerwy.
                    Staram się, podobnie jak inne tutaj, uświadomić Ci jakie masz możliwości znalezienia konkretnej pomocy, awaryjnie. Jakbys złapała syfa, to byś się zgłosiła do wenerologa, z myślami samobójczymi i załamaniem nerwowym idzie się do psychiatry - taki sam lekarz jak inni, a ma więcej narzędzi do pomocy pacjentowi niż psycholog.
                    • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:19
                      Przecież pisałam, że byłam u psychiatry, więc wiem od czego jest. Już rozumiem po tym jak wytłumaczyłaś po co mogę iść do szpitala więc jak będę zmuszona to skorzystam, wcześniej zrozumiałam że mam się zamknąć na oddziale (szczęśliwie się składało do tej pory, że nigdy nie musiałam się interesować jak to działa). I skończ już z tą głupotą bo nie wiem czy chcesz pomóc (staram się docenić) czy sobie humor poprawić.
                      • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:21
                        Nie, naprawdę nie musisz dawać się zamknąć na oddziale.
                        Najbardziej szkoda mi Twoich rodziców.
                        • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:31
                          Tak mnie też ich żal, wpędziłam ich albo w pieluchy, albo w wyrzuty sumienia, w zależności od 'rozwoju sytuacji'.
              • premeda Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:02
                Zwariowałaś psychiatryk to normalny szpital jak każdy inny. Mam koleżankę ze schizofrenią co jakis czas trafia do szpitala. Można się wypisać na własne żądanie, można zmienić szpital i szanse na trafienie kompetentnego lekarza są większe niż, w przypadku lekarzy od innych narządów.
                • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:20
                  Ok, dzięki za informacje, nie znam nikogo kto by tam kiedykolwiek przebywał więc nie wiem.


                  premeda napisała:

                  > Zwariowałaś psychiatryk to normalny szpital jak każdy inny. Mam koleżankę ze sc
                  > hizofrenią co jakis czas trafia do szpitala. Można się wypisać na własne żądani
                  > e, można zmienić szpital i szanse na trafienie kompetentnego lekarza są większe
                  > niż, w przypadku lekarzy od innych narządów.
                  • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:24
                    Ja znam kilka osób, korzystały w bardzo awaryjnych sytuacjach (m.in. przedawkowanie prozaku, ciężki atak fobii społecznej, obsesyjne myśli samobójcze na tle depresji sytuacyjnej, ciężko przechodzona menopauza). Ludzie w różnym wieku, różnej płci.
              • angazetka Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 15:40
                A niby co ci tam zrobią, że będziesz mieć traumę na całe życie? :D
        • differentview Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:16
          > Obie panie argumentowały to tym, że psychoterapia to duży stres i duże zmiany n
          > ie tylko psychiczne ale wręcz fizyczne, w mózgu, i że jeśli jestem w tak kiepsk
          > im stanie psychicznym to to mnie tylko, krótko mówiąc, pogrąży, i będzie niebez
          > pieczne dla płodu. Ja prosiłam i przekonywałam, że nic już nie będzie gorsze od
          > tego, co teraz przeżywam, ale bez skutku.

          jak czlowiek jest w dobrym stanie psychicznym i umie sobie radzic z trudnosciami to nie idzie do psychoterapeuty wiec te argumenty sa po prostu absurdalne; terapia nie musi byc gleboka i analityczna moze byc wlasnie podtrzymujaca i dajaca wsparcie w trudnym momencie; ciekawe kiedy w koncu bedzie w Polsce jakas ustawa o tym zawodzie- bo dla mnie jesli ktos na konsultacji, za ktora zaplacil otrzymuje tego typu "porade" powinien moc domagac sie zwrotu kosztow
    • great.growling.gryzak Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:52
      hej!
      rozumiem, że rozpad związku, w którym było tyle namiętności na początku jest dla Ciebie koszmarnym przeżyciem. Mimo wszystko, radziłabym Ci zmienić podejście do ciąży. PRzecież już i tak dziecka się nie cofnie, a depresje i załamania nie dadzą nic dobrego. Chociaż wiem, że to trudne, to spróbuj zaakceptować ten fakt, olać komentarze otoczenia i zacznij się cieszyć z dziecka. Skoro rodzice zaoferowali swoją pomoc, także materialną, nie martw się studiami. Ogólnie dziwię się, że je przerwałaś - ja też jestem w ciąży i tak się złożyło, że cały rok akademicki chodzę z brzuchem i nie ejst tak źle (lekarz daje zwolnienia gdy się źle czuję) ;) Tak czy siak, zawsze można je dokończyć, czy to normalnie czy zaocznie, przecież całe mnóstwo studentek ma dzieci! Pracę też znajdziesz, a skoro masz w odwodzie babcię małego, to nie musisz się zamartwiać, że np w żłobku będzie za długo. Chociaż Twoim rodzicom też się nie układało, gdy byłaś mała, teraz mogą być całkiem fajnymi dziadkami, to zupełnie inna rola!
      Spróbuj zaangażować się w przygotowania do narodzin maleństwa, przestań myśleć o adopcji, samobójstwie i innych pogrążających Cię psychicznie rzeczach. Pójdź do sklepu, obejrzyj ubranka, pomyśl, jak TWOJE dziecko będzie w nich wyglądało. Chłopa olej, tu się zgadzam z resztą forumowiczek, to jakiś idiota, ale przecież nie on jeden jest na świecie, a już pewnie czujesz jak od środka kopie Cię absolutnie w tobie zakochany inny mężczyzna ;) Wyjdź do innych, zerwanie kontaktu z całym światem i dołowanie się nic dobrego Ci nie da. Zapisz się na gimnastykę, rób spacery, umów się ze znajomymi, rób cokolwiek Ci sprawia przyjemność i przestań myśleć o sprawcy ciąży, niech on dla Ciebie przestanie istnieć.
      Inaczej oszalejesz. Trzymaj się mocno!
      • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:55
        Jakiego qźwa związku? Bzykali się trzy miesiące i tyle całego związku.
        Panna przeżywa rozpad wyidealizowanych perspektyw życiowych dotyczących planów studiów, pracy, rozwoju, ciekawego życia pełnego atrakcyjnych przygód.
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:08
          Nie wiesz czy wyidealizowanych, bo tyle wiesz o moim życiu co napisałam o swoim pseudo związku i niechcianej ciąży, a to kwestia ostatnich kilku miesięcy. Tak, moje życie było pełne atrakcyjnych przygód, podróży, pasji, nie studiuję jakiegoś byle g* z przypadku na uczelni z Pcimiu Dolnym, mam specyficzny zawód, coś co robię od dziecka i kocham, jakieś małe sukcesy na koncie, i miałam interesujące perspektywy na pracę po studiach, a wszystkie odpadną jak będę samotną matką bo wszystkie wiążą się z wyjazdami. Więc owszem, przeżywam rozpad mojego ciekawego życia, bo na drugie nie mam co liczyć.
          • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:12
            Tak wybrałaś, tak masz. Absolutnie się nie dziwię, że przeżywasz rozpad swojego ciekawego życia, ale te se ne vrati więc działaj teraz żeby nie pogorszyć swojej sytuacji jeszcze bardziej, przynajmniej od strony zdrowotnej. Na pogodzenie się i dostosowanie do nowej sytuacji będziesz miała czas. Welcome to the real life.
          • angazetka Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 15:42
            Sorry. Lajf iz brutal i trzeba było myśleć wcześniej wobec tego.
          • danaide Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 25.05.13, 23:56
            Tak sobie myślę - na razie masz przed sobą wybór. Kiedy czytam to, co piszesz o tym co się stanie gdy dziecko zostanie - widzę same czarne scenariusze. Wynikają one zapewne z obiegowych opinii. Ale nie muszą się zrealizować. Są kobiety, które kończą uczelnie z dzieckiem u piersi (tak myślę), są samotne matki, o dziwo, dostają pracę, fajną pracę, są takie, które wyjeżdżają i to sporo - niejaka Martyna W. To wszystko jest kwestia organizacji, wsparcia. Masz jeszcze trochę czasu - zastanów się czy na pewno urodzenie dziecka zamyka Ci wszystkie drzwi czy tylko to są Twoje lęki.

            Oddanie do adopcji wydaje mi się o tyle niebezpieczne, że jest nieodwracalne i też nie gwarantuje "sukcesu" - jeśli będą Cię żarły wyrzuty sumienia, to wszystko co osiągniesz w życiu będzie miało inny smak, bo zapłaciłaś za to wysoką cenę. Jest taka opcja, że spłynie to po Tobie jak po kaczce - może są takie matki. Ale teraz tego nie wiesz. Nie wiesz jak zareagujesz, bo psychika płata figle. Będzie ok i nagle - tąpnięcie.

            Masz trzy miesiące do porodu więc przygotuj się na OBIE ewentualności najlepiej jak potrafisz. Poszukaj z jednej strony: wsparcia, środków, przemyśl organizację. Fakt, że ukrywasz ciążę nie ułatwia sytuacji, bo pozwala Ci na pogrążanie się w negatywnym myśleniu. Może gdyby ludzie wokół wiedzieli zaoferowaliby Ci już dziś wsparcie i byłoby Ci łatwiej uwierzyć, że to nie koniec świata i nie stracisz wszystkiego w okamgnieniu przez urodzenie dziecka. Nawet czasem łatwiej mieć dziecko na studiach - po studiach jest lekko odchowane i stajesz się wiarygodna, poważna. Z drugiej strony: rozejrzyj się za rodziną, której gotowa byś była powierzyć dziecko - skoro chcesz wskazania, albo przynajmniej zapoznaj z mechanizmami tego procederu.

            Może to Cię trochę uspokoi. Szczęście sprzyja przygotowanym.
            • jedynybasek5 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 26.05.13, 15:24
              Wiesz, na początku Ci współczułam. Pomyślałam sobie, biedna dziewczyna, zagubiona. Ale po przeczytaniu całego wątku , tak naprawdę nie wiem w czym widzisz problem: bo : po pierwsze, nie jest winą dziecka , że się urodzi. Skoro tak zależało Ci na światowym życiu, trzeba było się zabezpieczyć- nie masz 15 lat. Pozatym- dziadkowie oferują pomoc. Kolejny argument za tym, żeby się nie przejmować. Ja kończyłam studia w ciąży, potem poszłam na magisterkę z małym dzieckiem. Zaocznie, bo nie mamy rodziny w pobliżu. Ale dało się? Dało. Możesz stworzyć dziecku normalny dom, z tego co czytam, Twoi rodzice zajmą się dzieckiem. Więc problemem nie jest to, że nie możesz sobie poradzić, że będziesz miała ciężko. TY PO PROSTU NIE CHCESZ DZIECKA. Bo zepsuło Ci plan. Przykro mi. Ale współczuję tylko dziecku. Nie tobie.
    • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:53
      Dziękuję za wszystkie sensowne porady i odpowiedzi dodające otuchy, niektóre aż mnie wzruszyły ;)

      Nie jestem w stanie teraz zdecydować, co zrobię z dzieckiem. Porozmawiałam z rodzicami poważnie i jeśli naprawdę będę chciała oddać do adopcji to nie będą mi tego utrudniać. Oczywiście byłoby im przykro i ciężko, ale jak to mama określiła, jeśli mam być złą matką i potem wypominać im, że ja chciałam oddać a oni kazali zostawić, to nie chce brać tej odpowiedzialności. Ulżyło mi, bo chcę żeby to był mój niezależny wybór, w końcu jakby nie patrzeć to ja mam zostać matką, na zawsze i nieodwołalnie, nikt inny.

      Co do ojca dziecka to nie jestem w stanie odciąć się od niego na zawsze, bo na jesień wracam na studia i będę na niego siłą rzeczy wpadać na uczelni, co nie będzie łatwe i przyjemne. Na razie będę miała spokój, bo na wakacje jedzie do swojego kraju (choć ciągle prosi i błaga, żeby mógł zostać tu ze mną, tak bardzo chce mi pomagać ?! no i oczywiście żyć beze mnie nie może ;))


      Pomocy psychologicznej/psychiatrycznej wciąż szukam i mam nadzieję, że znajdę (szpital nie wchodzi w grę...).
      • triss_merigold6 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 12:57
        Niech zgadnę... szpital nie wchodzi w grę, bo musiałabyś zburzyć kolejny mit jaki na temat własnej osoby pielęgnujesz? Nie pocieszę Cię, dobra psychoterapia burzy owe mity skutecznie i brutalnie.
        Co do studiów - przenieś się na ten sam wydział na innej uczelni, nie będziesz musiała gościa widywać.
        • dziewczynamalegoksiecia Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 13:13
          Prawie zgadłaś.
          Nie będę się wdawać w szczegóły czym się zajmuję, ale nie ma możliwości żebym skończyła studia w innym mieście.
          • paris-texas-warsaw Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 14:02
            Kilka lat temu, gdy jeszcze nie myślałam poważnie o psychoterapii, w mojej poprzedniej ciąży,
            dopadły mnie lęki związana z ciążą, porodem, miałam problemy by prawidłowo się w ciąży odżywiać. Wtedy zwróciłam sie do psychiatry (zresztą też mającego drugą specjalizację, a okazało się, że jako lekarz kiedyś wiejski przyjmował też porody, co czyniło go masterem w moich oczach:)) będącego też psychoterapeutą. Mój stan nie wymagał leków, może raz na miesiąc/dwa tygodnie szłam pogadać . Jest to lekarz o wielkim dorobku, superfachman, obecnie też ordynator jednego z oddziałów psychiatrycznych. Prowadzi też terapie par razem z panią psycholog (od niego dowiwdziałam się, że terapie par powinno prowadzić dwóch specjalistów - kobieta i mężczyzna). Ta kobieta zajmuje się też np. relaksacjami, wizualizacjami itp. - czyli czymś, co w Twoim stanie przy ciąży na pewno też nie zagrażałoby dziecku. Doświadczeń z kobietą nie mam, za to lekarz fantastyczny. Drogi, i zawsze sobie myślałam - ide pogadac i znowu tyle zaplace... ale prawda jest taka, ze z mało kim da się tak pogadać, a do tego taki lekarz oceni, czy faktycznie problem jest natury psychologicznej czy już psychiatrycznej... wiec wiem, ze sa i superspecjaluisci psychologowie/psychiatrzy i od kobitek w ciąży. Ci akurat są z Warszawy, ale jak chcesz mogłabym Ci dać na priva namiary. Facet strasznie zabiegany, , ale może poleciłby kogoś - mi potem polecił fajnego psychoterapeute - bo ja pewnie nie lezałam w kregu jego zainteresowań:) On też pierwszy mi wspomniał, że przydałaby mi się psychoterapia, ale do tego musiałam dojrzeć:) Rozwiazaniem może też być zgłoszenie sie do polskiego towarzystwa psychiatrycznego lub psychologicznego, żeby kogos może sprawdzonego Ci polecili.
          • babyaggie Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 14:15
            Przykro mi, ze nie trafilas na profesjonalnych psychoterapeutow. Ja jestem w 6 mies ciazy i kontynuuje moja terapie bez przeszkod.
            Mam tez kolezanke, ktora spotyka sie ze swoja przez Skype. Jesli chcesz to zdobede namiar do tej Pani. Prosze tylko o Twojego maila.
            • love-letter Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 24.05.13, 20:00
              Teraz coraz popularniejsza jest psychoterapia online, znam jedną taką Panią, psychologa klinicznego.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 25.05.13, 23:15
      No cóż, jak widzę nie udało się żadnemu z Was podejść dojrzale do tej relacji, tak aby przerodziła się w związek. Przynajmniej tak to wygląda z Pani kolejnego wątku oraz Pani stanu psychicznego jaki Pani opisuje. Myślę, że częściowo powodem takiego nastawienia, jest Pani stosunek do ciąży. Oraz do samej siebie w ciąży. Abstrahując od nieroztropnych i ryzykownych zachowań seksualnych, to co się dzieje w Pani i z Panią może wzbudzać skrajne emocje. Często nieracjonalne i destrukcyjne.
      Ale są i dobre strony. Z tego co Pani napisała wygląda, że ma Pani duże wsparcie rodziców. To bardzo ważne, bo dzięki temu może Pani liczyć na realną pomoc w każdej Pani decyzji.
      Każdy z dwóch scenariuszy, wychowywanie dziecka lub oddanie do adopcji, nie uchroni Pani od ambiwalencji. Nie ma Pan co na to liczyć. Trzeba tylko rozważyć, którą ambiwalencję czy też wewnętrzny konflikt łatwiej Pani zniesie.
      Nie bardzo wierzę w odmowę pomocy terapeutycznej czy psychiatrycznej w Pani stanie i w Pani sytuacji. To typowa interwencja kryzysowa, więc nie powinna nastręczać trudności nikomu z systemu pomocy.
      Może warto jednak sięgnąć po taką pomoc w celu podjęcia decyzji. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • hatsu33 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 27.05.13, 21:44
      Szukasz rady, jak cofnąć czas.. No nie da się. Skoro Twoj plan A nie wypalił, zrób plan B. Mówisz, ze wszystko sie zawaliło. Ale Ty tylko jestes w ciąży z niewlasciwym facetem. Masz rodzinę, masz za co i gdzie zyc, a to jakie Twoje zycie bedzie zalezy od Ciebie. Masz na to wplyw. Osobiscie nie znam osoby, ktorej zycie potoczylo sie zgodnie z planem A. Choroba, zawod milosny, zle decyzje finansowe, brak ciazy, chore dziecko, niewlasciwy partner - mnostwo powodow dla ktorych zycie potoczylo sie innym niz chcialoby sie torem. Moze zatem nie bedziesz pracowac tak jak sobie wymarzylas, ale powalcz o alternatywę. Masz przeciez jeszcze kilka asów w rękawie!
    • tatonka9 Re: Konsekwencje niechcianej ciąży - nie chcę już 15.09.13, 12:16
      Hej, co u Ciebie?
      Urodziłaś już? Jak się masz?
      Trzymam kciuki za Ciebie i tego małego kogoś też, żeby dla Was obojga koniec końców było jak najlepiej. Mam nadzieję, że dasz znaki jaki jest dalszy ciąg Waszej historii.
      Pozdrawiam ciepło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja