smutne "swieto matki"

26.05.13, 16:25
jedyny syn na emigracji (ale, kochany, zadzwnil z zyczeniami), jedyna matka zyje zyciem czlonkow rodziny "klanu" i "m jak milosc", wiec praktycznie nie ma z nia o czym pogadac, jedyny maz nie chce odejsc, bo zal mu matki, ktora jest "kosciolkowa" i rozwodow nie uznaje, wiec to by ja zabilo, a za bardzo ja kocha,zeby jej to zrobic, wiec czeka,kiedy odejdzie sama, zeby nie miec jej na sumieniu. ech... dla kogo to swieto tak naprawde?
    • joanna35 Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 17:53
      Jednak, jak nazwa wskazuje, dla mam:-), ale witaj w klubie, ja też mam dzisiaj ciężki dzień:-(
      • igge Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 19:20
        kochana bez_przekazu, ważne że dostałaś ten ważny dzisiaj telefon, to nie ostatnie święto mam w twoim życiu, będą jeszcze na pewno weselsze :), z dzieckiem i z wnukami :)kiedyś

        u wielu mam nie dzieje się nic szczególnie atrakcyjnego w tym dniu :)
        ot, dostajesz naprędce zrobioną prostą laurkę z serduchem i z błędem ortograficznym :), kwiatów brak (delikatnie rozczarowana dostaję po namyśle kilka konwalii z ogródka), śniadania do łóżka brak, dwa całusy, odświętne przytulenie plus symboliczny drobiazg albo i nie (jak tata nie pomyśli) Mój cały dzień wyglądał wypisz wymaluj jak Dzień Babci: obiad u teściowej, zresztą pyszny, z deserem i tyle świętowania. Do mamy trzy razy dzwoniłam i udało mi sie nawet nie poklócić :), wcześniej w czwartek zabrałam ją na kawę i ciacho do kawiarni, kupłam drobny upominek. Jestem wdzięczna swojej mamie za mnóstwo rzeczy ale z rozmową to jak u ciebie, i działa mi na nerwy, rani tym co i jak mówi np o moim małżu
        serdecznie pozdr
    • danaide Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 19:36
      Dałam córeczce rano tabletkę na gardło, a ona mi ją odniosła i mówi, że dlatego, że mnie kocha. To pogadałyśmy o dniu matki, bo mi się przypomniało. Potem miałam dostać pudełka po jogurtach z niespodzianką (nakrętki - wysypały się) - ale zapomniała. Latami nie obchodziłam urodzin, byłam sama w Sylwestra - jak dla mnie - odnotowuję zmianę na lepsze.

      Czy to taki dół po "Ile waży koń trojański?", był wczoraj w TV, widzisz więcej, chcesz więcej? Dostałaś życzenia od dziecka, któremu lepiej (inszallah) żyje się gdzie indziej. Czego byś chciała jeszcze?
    • dniuy Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 19:53
      Przyjeżdżam z dużym bukietem kwiatów i prezentem. Mówię mieszkającej tam siostrze kiedy składamy życzenia bo ja idę teraz, poszła też, złożyła, nawet nie wspomniała że coś dorzuci do kosztów prezentu, mama przekonana że to wspólny składkowy. Mówię bratu że idziemy składać życzenia, chodź z nami, wzruszył ramionami, nie wstał z kanapy, faceci nie są przecież od tego żeby się takimi rzeczami zajmować.
      Mama jakaś nabzdyczona z tą wieczną pozą pokrzywdzonej i nierozumianej przez wszystkich, ale postarała się i godzinę przy kawie nie zatruwała atmosfery narzekaniem, skończyliśmy ciasto, towarzystwo odetchnęło: już nie trzeba udawać że się lubią i że jest miło.
      Uff. Już wróciłam do siebie.
    • jomat Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 20:49
      A ja, z moją mamą nie mogę świętować już siódmy raz:( I wiecie co? Chciałabym napić się z Nią herbaty nawet wpatrzona w telewizor, mogłabym nie zamienić z Nią ani słowa. Albo słuchać bez przerwy jak to za bardzo się wszystkim przejmuję i za dużo myślę i w ogóle, że ta bluzka, którą mam na sobie to do niczego nie pasuje i ładna to na pewno nie jest, i co ja w ogóle na siebie włożyłam i włosy powinnam upiąć inaczej bo młoda jestem. A ponad wszytko na Świecie chciałabym móc Ją chociaż jeden jedyny raz przytulić. Zazdroszczę Wam tego, że macie Mamy bo tak naprawdę najważniejsze, że Ona po prostu jest... Wierzcie mi...
      • quba Re: smutne "swieto matki" 27.05.13, 00:32
        Jomat , kochana, masz rację!
        A wy wszyscy ceńcie swoje żyjące matki.
        Ja byłam dzisiaj na cmentarzu...
        I w kościele.
        Pomodliłam się za moją Mamusię Kochaną, Najlepszą!
        Kiedy żyła, miałyśmy bardzo dobry kontakt.
        Była mi Najlepszym Przyjacielem.
        Odeszła bardzo dawno temu, a ja wciąż się z tym nie pogodziłam...
      • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 27.05.13, 08:41
        ja to wszystko wiem,ale poki co ona zyje i jest tak, a nie inaczej.

        jomat napisała:

        > A ja, z moją mamą nie mogę świętować już siódmy raz:( I wiecie co? Chciałabym n
        > apić się z Nią herbaty nawet wpatrzona w telewizor, mogłabym nie zamienić z Nią
        > ani słowa. Albo słuchać bez przerwy jak to za bardzo się wszystkim przejmuję
        > i za dużo myślę i w ogóle, że ta bluzka, którą mam na sobie to do niczego nie p
        > asuje i ładna to na pewno nie jest, i co ja w ogóle na siebie włożyłam i włosy
        > powinnam upiąć inaczej bo młoda jestem. A ponad wszytko na Świecie chciałabym m
        > óc Ją chociaż jeden jedyny raz przytulić. Zazdroszczę Wam tego, że macie Mamy b
        > o tak naprawdę najważniejsze, że Ona po prostu jest... Wierzcie mi...
    • paul_ina Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 23:25
      Moja Mama prawie mieszka u mnie od pół roku, pomaga mi po narodzinach drugiego dziecka. Między karmieniem malucha a szykowaniem starszej córeczki (wybierałyśmy się do teatru - mały zostawał właśnie z babcią) poleciałam do Niej na górę z pysznym ciastem i kawą przygotowaną specjalnie dla Niej. Znalazłam Ją w łazience z domestosem w ręku... mając wolne pięć minut zamiast odpocząć zabrała się za sprzątanie (mojej) łazienki.

      Dzisiaj miałam bardzo refleksyjny dzień matki, spędziłam go dzięki mojej mamie praktycznie cały z moją starszą córeczką, dzięki której sama zostałam mamą. Patrząc na nie obydwie - moją mamę i moją córkę - czując miłość jednej i drugiej - czułam się bardzo szczęśliwa.
    • asfo Re: smutne "swieto matki" 26.05.13, 23:30
      Pomyśl jak się czują samotni w Walentynki. Z tymi wszystkimi różowymi ozdobami na każdym mijanym sklepie. :-P

      I ciesz się że zadzwonił. I że Ty mogłaś zadzwonić. I nie siedź, nie oglądaj TV. Idź na ryby. Kup sobie kota i jeździj z nim na wystawy. Składaj origami. Wejdź na czat i poznaj nowych przyjaciół. Zagraj w grę on-line. Cokolwiek. :-)
    • lilith76 Re: smutne "swieto matki" 27.05.13, 00:25
      Zostałaś uhonorowana jako matka - za mało.
      Każde święto dobre, by sobie przywalić.
      Co napiszesz 11-go listopada?
      • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 27.05.13, 08:43
        lilith76 napisała:

        ostałaś uhonorowana jako matka - za mało.
        > Każde święto dobre, by sobie przywali> Zć.
        > Co napiszesz 11-go listopada?
        >
        nie wiem,. to moja rocznica slubu...
        • aqua48 po "święcie matki" 27.05.13, 10:18
          Jestem matką nieustannie, nie tylko w święta :) I nie oczekuję specjalnego honorowania. Dostałam całuski, słodycze i usłyszałam od dzieci że mnie kochają. Wystarczająco? Za mało? Nie wiem. Nie oceniam, nie przeliczam, nie wartościuję, po prostu cieszę się.
          Moja Mama nie żyje. Modlę się za nią codziennie, nie od święta. Czy tęsknię? Już chyba nie. Dostałam od niej wiele. Dałam jej tyle ile mogłam. Zdążyłyśmy sobie powiedzieć że się kochamy. Ona powiedziała mi jeszcze, że mnie podziwia, że jestem silną kobietą. Że nie spodziewała się, że tak dobrze będę sobie dawać radę. To były dobre słowa, wartościowe. Staram się ten podziw przelewać na moje dzieci, żeby czuły się równie docenione w swoich życiowych wyborach, nawet jeśli nie są one zgodne z moimi wyobrażeniami.
          • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:00
            czy ja w ktoryms zdaniu sie zale? jesli nie masz w sobie empatii to daruj sobie zlosliwosci.
            gratuluje ci,ze tak ci sie zycie szczesliwe ulozylo,ze masz przy sobie dzieci i nie ogadasz ich raz w roku przez kilka dni, i kilka razy w mcu na skype, gratuluje ci,ze mialas wspaniala matke, z ktora bylyscie przyjaciolkami i zdazylyscie sobie powiedziec,ze sie kochacie. mam ci jeszcze czegos pogratulowac? ach , nie! przeciez napisalas,ze nie oczekujesz specjalnego honorowania.

            aqua48 napisała:

            > Jestem matką nieustannie, nie tylko w święta :) I nie oczekuję specjalnego hono
            > rowania. Dostałam całuski, słodycze i usłyszałam od dzieci że mnie kochają. Wys
            > tarczająco? Za mało? Nie wiem. Nie oceniam, nie przeliczam, nie wartościuję, po
            > prostu cieszę się.
            > Moja Mama nie żyje. Modlę się za nią codziennie, nie od święta. Czy tęsknię? Ju
            > ż chyba nie. Dostałam od niej wiele. Dałam jej tyle ile mogłam. Zdążyłyśmy sobi
            > e powiedzieć że się kochamy. Ona powiedziała mi jeszcze, że mnie podziwia, że j
            > estem silną kobietą. Że nie spodziewała się, że tak dobrze będę sobie dawać rad
            > ę. To były dobre słowa, wartościowe. Staram się ten podziw przelewać na moje dz
            > ieci, żeby czuły się równie docenione w swoich życiowych wyborach, nawet jeśli
            > nie są one zgodne z moimi wyobrażeniami.
            • aqua48 Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:48
              bez_przekazu napisał(a):

              > jesli nie masz w sobie empatii to daruj sobie
              > zlosliwosci.
              > gratuluje ci,ze tak ci sie zycie szczesliwe ulozylo,ze masz przy sobie dzieci i
              > nie ogadasz ich raz w roku przez kilka dni, i kilka razy w mcu na skype, gratu
              > luje ci,ze mialas wspaniala matke, z ktora bylyscie przyjaciolkami

              Gdzie w moich wpisach widzisz złośliwości? Dziwię Ci się, że uzależniasz swoje szczęście od widywania się z dorosłym dzieckiem. Moje jeszcze mieszkają ze mną i z mężem, ale nie mam nic przeciwko temu aby mieszkały gdzie im się spodoba i będzie dobrze. Sąsiadka ma jedynego syna w Brazylii. Nie widuje go nawet raz na rok z powodu odległości, wieku i problemów ze zdrowiem uniemożliwiających podróż. I tak też jest dobrze. Można mieszkać w tej samej miejscowości i z dziećmi się nie widywać a można mieć dobry, częsty kontakt mimo ogromnej odległości geograficznej.

              Moja Mama nie była wspaniała, była normalnym, ułomnym człowiekiem ze wszystkimi ludzkimi ograniczeniami i wcale nie zawsze miałyśmy dobry kontakt, czasami wręcz miesiącami nie odzywałyśmy się do siebie :) Mama często uważała, że postępuję głupio i nie wahała się dawać temu wyrazu. Zazwyczaj jednak dodawała - to Twoje życie, zrobisz (w sensie: zepsujesz) jak zechcesz. Dlatego tak cenię sobie to, że na koniec udało nam się powiedzieć sobie o wzajemnej miłości. I tylko to się liczy ostatecznie.
              • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 21:00
                a skad wiesz, co czuje naprawde ta sasiadka? ja sie nie zwierzam nikomu z moich trosk.
                akurat syn jest moja najmniesza troska,bardziej radoscia,i nie on byl przyczynkiem do napisania tego postu. pewne zdarzenie w moim zyciu sie skumulowaly i jego obecnosc na stale bardzo by mi pomogla i by mnie wzmocnila ,ale nigdy mu tego nie powiem,bo wiem,ze martwilby sie,ze nie moze go tu byc. jest tam,gdzie jest, jest szcesliwy,choc ma tez swoje male zmartwienia. jeszcze czekaja go moze wieksze niz moje.oby nie.

                Mama często uważała, że postępuję głupio i nie wahała się dawać temu wyrazu. Zazwyczaj jednak dodawała - to Twoje życie, zrobisz (w sensie: zepsujesz) jak zechcesz.

                to tak jak moja.:)
          • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:03
            aha, i gratuluje ci tej sily, z ktora z latwoscia kogos potrafisz dobic.
            tak,trzeba miec duzo sily,zeby dowalic.
            aqua48 napisała:

            owiedziała mi jeszcze, że mnie podziwia, że j
            > estem silną kobietą. Że nie spodziewała się, że tak dobrze będę sobie dawać rad
            > ę.
            • aqua48 Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:37
              bez_przekazu napisał(a):

              > aha, i gratuluje ci tej sily, z ktora z latwoscia kogos potrafisz dobic.
              > tak,trzeba miec duzo sily,zeby dowalic.
              > aqua48 napisała:
              >
              > owiedziała mi jeszcze, że mnie podziwia, że j
              > > estem silną kobietą. Że nie spodziewała się, że tak dobrze będę sobie daw
              > ać radę.

              A dlaczego dobija Cię to jaka ja jestem? Wcale nie chciałam Ci dowalić. Napisałam o moich przemyśleniach co do przeżywania Dnia Matki. Nie bierzesz przypadkiem wszystkiego za bardzo do siebie?


              • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:44
                tak odebralam twoj post.

                aqua48 napisała:

                > bez_przekazu napisał(a):
                >
                > > aha, i gratuluje ci tej sily, z ktora z latwoscia kogos potrafisz dobic.
                > > tak,trzeba miec duzo sily,zeby dowalic.
                > > aqua48 napisała:
                > >
                > > owiedziała mi jeszcze, że mnie podziwia, że j
                > > > estem silną kobietą. Że nie spodziewała się, że tak dobrze będę sob
                > ie daw
                > > ać radę.
                >
                > A dlaczego dobija Cię to jaka ja jestem? Wcale nie chciałam Ci dowalić. Napisa
                > łam o moich przemyśleniach co do przeżywania Dnia Matki. Nie bierzesz przypadki
                > em wszystkiego za bardzo do siebie?
                >
                >
                • aqua48 Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:54
                  bez_przekazu napisał(a):

                  > tak odebralam twoj post.

                  Przykro mi, bo dołowanie kogokolwiek nie było moją intencją. Natomiast sprawiłoby mi radość gdyby moje przeżycia, przemyślenia lub doświadczenia mogły komuś pomóc. Po prostu uważam, że wobec ostateczności warto sobie powiedzieć coś miłego niezależnie od okazji i nauczyłam się nie zamartwiać bez potrzeby. Na martwienie się, mienie "za złe" itp zawsze jest czas.

                  • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 21:03
                    tez tak zawsze mialam.ale widocznie zycie mnie zaczyna przerastac,a troche juz zyje,wiec nie jest to histeryczne wolanie 20latki o pomoc. moze to tylo depresja, o ktora sie podejrzewam.

                    aqua48 napisała:

                    > bez_przekazu napisał(a):
                    >
                    > > tak odebralam twoj post.
                    >
                    > Przykro mi, bo dołowanie kogokolwiek nie było moją intencją. Natomiast sprawiło
                    > by mi radość gdyby moje przeżycia, przemyślenia lub doświadczenia mogły komuś p
                    > omóc. Po prostu uważam, że wobec ostateczności warto sobie powiedzieć coś miłeg
                    > o niezależnie od okazji i nauczyłam się nie zamartwiać bez potrzeby. Na martwie
                    > nie się, mienie "za złe" itp zawsze jest czas.
                    >
            • czarna12.3 Re: po "święcie matki" 27.05.13, 20:47
              Wczoraj złożyłam kwiaty na grobie mojej Mamy, od mojej malutkiej wnusi mojej kochanej Córce ( zginęła tragicznie z moim zięciem 18 miesięcy temu), na grobie Mamy mojej przyjaciółki, która musiała wyjechać na kilka tygodni. Kupiłam różę, którą wręczyła wnusia swojej nowej Mamie- mojej młodszej Córce, która powiedziała: Mamuś, my obie święto mamy codziennie. To są nasze rozmowy, wspólne posiłki. I za to Ją kocham.
              • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 21:10
                wiesz, moja matka przez ostatnie 2 miesiace musiala u mnie mieszkac i probowala pokazywac mi w telewizji w roznych programach,jak ludzie cierpia. cos sie jednak takiego ze mna stalo,ze nie potrafie innym od jakiegos czasu wspolczuc. mam chora dusze i cierpie. moje cierpienie jest tylko moje i nie potrafie sobie z nim poradzic.moze,kiedy sie z nim uporam bede miala sily,zeby pomoc i wspolczuc innym.bo kiedy dawno wlasnie taka bylam.
                wiec staram sie Ciebie zrozumiec i na pewno nie chcialabym sie znalezc na Twoim miejscu.
                tak sobie mysle czasami,ze czlowiek otrzymuje tyle cierpien,ile jest w stanie zniesc. ja widocznie jestem mniej wytrzymala.
                czarna12.3 napisała:

                > Wczoraj złożyłam kwiaty na grobie mojej Mamy, od mojej malutkiej wnusi mojej k
                > ochanej Córce ( zginęła tragicznie z moim zięciem 18 miesięcy temu), na grobie
                > Mamy mojej przyjaciółki, która musiała wyjechać na kilka tygodni. Kupiłam różę,
                > którą wręczyła wnusia swojej nowej Mamie- mojej młodszej Córce, która powiedzi
                > ała: Mamuś, my obie święto mamy codziennie. To są nasze rozmowy, wspólne posiłk
                > i. I za to Ją kocham.
                • czarna12.3 Re: po "święcie matki" 27.05.13, 21:27
                  Kiedyś też tak myślałam jak Ty- jestem słaba ( np. wtedy gdy nagle mąż zmarł). Ale z bólem nie jestem sama.Tragedia pokazała ile dobra, miłości tkwi w ludziach, jakie piękne wydarzenia mają miejsce z tym związane. I może to pomaga mi trwać?
                  • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 27.05.13, 21:46
                    a ktos wysmiewal powiedzenie "co cie nie zabije to cie wzmocni".
                    sa tacy,ktorych ciezkie przezycia zabijaja,powoli,systematycznie, a sa tacy, ktorzy czuja sie mocniejsi.ja nietety nie wiem,z czego to wynika,z sily charakteru, z genow, wychowania,daru od Boga?
                    czarna12.3 napisała:

                    > Kiedyś też tak myślałam jak Ty- jestem słaba ( np. wtedy gdy nagle mąż zmarł).
                    > Ale z bólem nie jestem sama.Tragedia pokazała ile dobra, miłości tkwi w ludzi
                    > ach, jakie piękne wydarzenia mają miejsce z tym związane. I może to pomaga mi
                    > trwać?
                  • joanna35 Re: po "święcie matki" 27.05.13, 22:46
                    Czarna ślę dużo dobrych myśli i serdecznie pozdrawiam. Dzielne dziewczyny jesteście.
                    • jedynybasek5 Re: po "święcie matki" 28.05.13, 00:46
                      Bez przekazu, może to nie do końca na temat, ale przypominasz mi moją matkę :) Kocham ja bardzo, ona mnie też, moją córkę jeszcze bardziej. Ale mieszkamy po przeciwnych stronach polski. Ona ciągle jest smutna i jest jej źle, bo nie może być blisko nas ( problemy finansowe nie pozwalają ani nam ani jej na częste podróże). Nie daj się . Masz teraz czas na to co dobre- umów się ze znajomymi na grilla, nie bądź abstynentką ( jeśli zdrowie pozwala) , śmiej się, ciesz... dzieci nie płaczą, rodzice nie każą wrócić do domu o 22 :) Żyj swoim własnym życiem najlepiej jak potrafisz. Nie uzależniaj swojego szczęścia od innych ludzi, których przy tobie nie ma, albo są , ale w sposób inny niż byś chciała. Ciesz się życiem, tak po prostu...
                      • bez_przekazu Re: po "święcie matki" 28.05.13, 20:05
                        dziekuje Ci kochanie:) bardzo mi pomoglas tym postem.
                        to prawda,ze mam tendencje do przegladania sie w cudzych oczach. ja jestem swietna z teorii,gorzej z praktyka. ale staram sie. w zyciu staram sie byc i romantyczna i rozwazna. ostatnio bardziej wychodzi mi to drugie i to mnie dobija.
                        jestem troche samotnikiem i to jest problemem.
                        co do abstynencji,hmmm, nie jestem wrogiem alkoholu, a nawet zostalam tutaj przez jedna z forumek posadzona o alkoholizm:))))) oczywiscie bylo to bezpodstawne. alkohol pomaga,ale tylko na chwile, problemy pozostaja nierozwiazane. ale po lampce wina swietnie rozwiazuje sie krzyzowki:)))
                        jedynybasek5 napisała:

                        > Żyj swoim własnym życiem najlepiej jak potrafisz. Nie uzależniaj swojego szczęścia od innych ludzi, których przy tobie nie ma, albo są , ale w sposób inny niż byś chciała. Ciesz się
                        > życiem, tak po prostu...
    • jesienna.zaduma Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 10:45
      U mnie smutno tylko rano - jak sobie już drugi raz uświadomiłam, że nie mam do kogo zadzwonić...Cmentarz też za daleko.
      Postawiłam świeczkę w oknie, zapaliłam.
      Mąż zadzwonił do swojej mamy i zaprosił ja na obiad. Jedna mama nam została...
      Dzieci przyszły z kwiatami i pięknym prezentem:)
      Trochę gorzko, trochę słodko. Jak to w życiu.
    • hunkis Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 11:15
      Cały ten wątek pokazuje, że takie święta "odgórne" to więcej smutku niż radości.
      I to pokazuje - ze ludzie obecnie w marnej kondycji psychicznej, bardzo marnej. Może przez tę pełnię? Duzo oczekiwań, malo obecnosci drugiego czlowieka, mało wiary że 50+ to jeszcze cos w życiu czeka i ze coś zmienic mozna by żyć szczesliwiej.
      Duzo zali doroslych dzieci do swoich rodzicow i odwrotnie, nierozumienia sie pokolen, problemow z emocjami ciagnacych sie w rodzinie przez wieki.
      Próbujcie sie nie dac depresjom i zrobic cos zupelnie innego niz zazwyczaj.
      • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 19:58
        chyba dobrze,ze taki watek powstal...
        zrobic cos innego niz zazwyczaj? dobry pomysl. tym bardziej,ze ja zawsze staralam sie byc niebanalna. ale zycie okazuje sie w swej prostocie bardzo banalne. jesli uwazamy,ze jest inaczej to sie oszukujemy.
        bo co moglabym zrobic? skoczyc ze spadochronem? (to juz wole rzucic sie z molo do morza), zajac sie wolontariatem? (mam wolontariat-opiekuje sie matka), wyprawa na mount everest? (po powrocie nie bede miala czego szukac w pracy, a za co zyc).
        nic nie przychodzi mi do glowy. a wam?


        hunkis napisała:

        > Cały ten wątek pokazuje, że takie święta "odgórne" to więcej smutku niż radości
        > .
        > I to pokazuje - ze ludzie obecnie w marnej kondycji psychicznej, bardzo marnej.
        > Może przez tę pełnię? Duzo oczekiwań, malo obecnosci drugiego czlowieka, ma
        > ło wiary że 50+ to jeszcze cos w życiu czeka i ze coś zmienic mozna by żyć szcz
        > esliwiej.
        > Duzo zali doroslych dzieci do swoich rodzicow i odwrotnie, nierozumienia sie po
        > kolen, problemow z emocjami ciagnacych sie w rodzinie przez wieki.
        > Próbujcie sie nie dac depresjom i zrobic cos zupelnie innego niz zazwyczaj.
        • aqua48 Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 20:10
          bez_przekazu napisał(a):

          > zrobic cos innego niz zazwyczaj? dobry pomysl.
          > bo co moglabym zrobic? skoczyc ze spadochronem? (to juz wole rzucic sie z molo
          > do morza), zajac sie wolontariatem? (mam wolontariat-opiekuje sie matka), wypra
          > wa na mount everest? nic nie przychodzi mi do glowy. a wam?
          >
          A ja kupiłam sobie ostatnio rolki i próbuję się na nich nie zabić, chodzimy z mężem wspólnie na gimnastykę i spacery z psem, angażuję się ostatnio w takie jedno społeczne działanie. Pracuję na działce jak mam czas i siłę. Jak nie mam siły to tylko trawę ścinam. I nie przejmuję się, że zarośnięte, ślimaki, jaszczurki i krety też muszą gdzieś mieszkać. Podziwiam przyrodę i architekturę, jeżdżę w nowe miejsca. Podtrzymuję kontakty z koleżankami. Urządzam przyjęcia. I zastanawiam się jak to jest, ze czas tak szybko mija :)
          Chciałabym jeszcze zapisać się na zumbę, bo bardzo mi się to podoba. Na razie ćwiczę w domu ( w samotności)i dostaję ataków śmiechu, bo nie mogę zdążyć za młodymi dziewczynami z internetu.
        • asfo Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 20:45
          Można coś wymyślić, i to niekoniecznie musi być drogie czy ekstremalne. Można się np. zapisać na kółko zainteresowań w okolicznym domu kultury - są przecież różne zajęcia dla dorosłych - można tam poznać nowych znajomych, co prowadzi do wzbogacenia życia towarzyskiego. Można się zapisać do jakiejś organizacji, np. turystycznej i chodzić na wycieczki. Można chodzić na gimnastykę albo na taniec. Można dziergać koronki. Można czytać i pisać. Można się nauczyć grać na jakimś instrumencie. Można wrócić do hobby które się kiedyś miało, ale z braku czasu się go nie uprawia.

          Takie siedzenie w domu i myślenie o tym, czego akurat w tym momencie życia się nie ma prowadzi jedynie do przedwczesnego starzenia. Teraz chodzisz do pracy, ale pewnego dnia przejdziesz na emeryturę i jeśli nie nauczysz się organizować sobie zajęć i cieszyć się nimi, to zostanie Ci siedzenie przed TV i rozmyślanie o tym, jak jest źle - w rezultacie popadniesz w demencję będąc w wieku w którym mogłabyś nadal aktywnie żyć.
          • igge Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 22:16
            ja chodzę na wieczorki poetyckie, spotkania autorskie, czytam, spotykam się ze znajomymi, gadam w celach rozrywkowych przez telefon jeśli nie chce mi sie wychodzić daleko, wpadam czasem na spotkania filozoficzne w klubokawiarniach, obżeram sie ciachami w kawiarni lub z mamą w domu (jej ciasta to poezja), staram się być bardziej rozważna niż romantyczna i cieszyć się z tego
            • igge Re: smutne "swieto matki" 28.05.13, 22:18
              ps i tak jak Ty bez_przekazu, miewam depresyjne nastroje, z którymi trudno walczyć i które trudno przeżyć
              • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 29.05.13, 09:27
                ale jestes bardziej otwarta na ludzi w przeciwienstwie do mnie. dlatego ci latwiej wyjsc z domu.
                igge napisał:

                > ps i tak jak Ty bez_przekazu, miewam depresyjne nastroje, z którymi trudno walc
                > zyć i które trudno przeżyć
          • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 29.05.13, 09:26
            ja sobie doskonale z tego zdaje sprawe. widze,co sie stalo z moja matka, to mi wystarczy.
            ale napisalam juz,ze jestem z natury samotnikiem i to mi utrudnia wyjscie do ludzi.dodatkowo mam chyba fobie spoleczna. do szczescia nie potrzebne mi stado ludzi, wystarczy jeden czlowiek.
            asfo napisała:

            > Takie siedzenie w domu i myślenie o tym, czego akurat w tym momencie życia się
            > nie ma prowadzi jedynie do przedwczesnego starzenia. Teraz chodzisz do pracy, a
            > le pewnego dnia przejdziesz na emeryturę i jeśli nie nauczysz się organizować s
            > obie zajęć i cieszyć się nimi, to zostanie Ci siedzenie przed TV i rozmyślanie
            > o tym, jak jest źle - w rezultacie popadniesz w demencję będąc w wieku w którym
            > mogłabyś nadal aktywnie żyć.
            • aqua48 Re: smutne "swieto matki" 29.05.13, 12:47
              bez_przekazu napisał(a):

              > ja sobie doskonale z tego zdaje sprawe. widze,co sie stalo z moja matka, to mi
              > wystarczy.
              > ale napisalam juz,ze jestem z natury samotnikiem i to mi utrudnia wyjscie do lu
              > dzi.dodatkowo mam chyba fobie spoleczna. do szczescia nie potrzebne mi stado lu
              > dzi, wystarczy jeden czlowiek.
              >
              Lepiej mieć wokół siebie więcej osób, bo ten jeden człowiek jest tylko człowiekiem i też może być zmęczony, chory, może boleć go głowa lub mieć fazę na samotność i ciszę, wtedy kiedy my mamy gwałtowną potrzebę spotkania/rozmowy/spędzenia z nim czasu. I jego odmowa wpędzi nas w dalsze poczucie nieprzydatności i odrzucenia.
              W przypadku posiadania wielu znajomych można sobie powiedzieć - ok, Z nie może pójść ze mną do kina, W jest zmęczony, a Y ma grypę żołądkową, a poza tym widuję się z nim codziennie i pewnie jest już mną zmęczony, trudno, wobec tego zaproszę X na kawę bo dawno już z nią nie rozmawiałam i będziemy mieć sporo do omówienia.
    • sebalda Re: smutne "swieto matki" 29.05.13, 13:47
      W pierwszej moje pracy miałam duuuużo starszego kolegę, ktory był uosobieniem spokoju i łagodności. Był dla mnie wielkim autorytetem. Kiedyś bardzo sie zdenerwowałam zachowaniem innego, jeszcze starszego kolegi, który w ogóle był często nieznośny. No i żaliłam się temu pierwszemu na tego drugiego. Na co ten mądry kolega powiedział mi tak: nikt nie wie, jaki będzie na starość, skąd pani wie, jaka będzie w jego wieku? Nie była to przygana dla mnie, tylko stwierdzenie faktu, bo my naprawdę tego nie wiemy.
      Do czego zmierzam? Do tego, że my też kiedyś będziemy starymi matkami. Jakie wtedy będziemy? Jak nam życie i choroby dokuczą, jakie zmiany w nas nastąpią?
      Wiem, mnie jest łatwiej tak mówić, bo nie mam żadnych doświadczeń ze starą, schorowaną i nieznośną matką, ale wiem, jak życie czasami może nas złamać i zmienić na gorsze, niestety, i uważam, że starym matkom może należałoby się trochę więcej wyrozumiałości? Oczywiście nie mówię o patologiach i o wybaczaniu wielkich krzywd, ale to takiej zwykłej, niezbyt groźnej upierdliwości, za przeproszeniem;)
      Mam też głębszą refleksję. Nasze matki częściej trwały w toksycznych związkach (mówię o pokoleniu naprawę starszym, powojennym, o pokoleniu mojej i autorki matek), często nie pracowały, były zależne od męża, poza tym wtedy rozwody nie były na porządku dzienny, oj nie. Zycie w takim związku z najlepszej osoby robi zgorzkniałą i nieszczęśliwą. A może to, że teraz jest nam łatwiej zakończyć zły związek nie jest takie złe? Ja wiem, dużo rozwodów, nieszczęście dla dzieci, upadek obyczajów, ale z dwojga złego.... Znam bardzo dużo matek samotnie wychowujących dzieci po ucieczce od przemocowca. I widzę, jak bardzo poprawiło się życie tych kobiet, ale przede wszystkim ich dzieci. Im wcześniej odważyły się na taka ucieczkę, tym mniej ucierpialy na tym ich dzieci i tym mniej pogorszył się ich charakter (znaczy kobiet). Nierzadko nauczone doświadczeniem umiały potem wybrać lepiej i stworzyły nową, dobrą rodzinę.
      A może tyle jest poranionych ludzi, bo ich rodzice nie umieli w odpowiednim momencie się rozstać i zarażali dzieci goryczą, strachem, brakiem pewności siebie, a te z kolei niosły to dalej, w kolejne pokolenia? Może swoboda wyboru, kobieca niezależność, te "straszne" rodziny patchworkowe nie są takie złe, jak to nam Gowin próbuje wmówić;)
      • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 29.05.13, 19:42
        wiesz dobrze Sebaldo,ze dla wielu kobiet naszego pokolenia niewiel sie zmienilo.
        czy mozesz sobie pozwolic na to,aby odejsc od meza i zyc na godnym poziomie? bo ja nie.
        szacunek matkom sie nalezy,nie pisalam nigdzie,ze nie.mam go nawet wiecej dla mojej matki,niz, smiem stwierdzic, moja matka dla mnie czy mojego brata. ja nigdy nie powiedzialam do niej "nie drzyj sie", a ona do mnie tak, i to w dzien matki.

        sebalda napisała:

        > Wiem, mnie jest łatwiej tak mówić, bo nie mam żadnych doświadczeń ze starą, sch
        > orowaną i nieznośną matką,

        to sie ciesz
    • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 29.05.13, 19:45
      jaja sobie robisz? gdzie ten wywiad?
      a co do cytatu ponizej - to nie do mnie.zawsze jestem ta,ktora nie czeka,az ktos idacy za nia zareaguje,jestem ta pierwsza.

      cremela napisał(a):

      > ciekawy wywiad z himalaistką Anną Czerwińską, polecam poczytać:
      > wiadomosci.wp.pl/kat,1027139,title,Zachod-nie-chce-Unii-Europejskiej-Gwaltowny-spadek-poparcia-dla-integracji,wid,15686214,wiadomosc.html?ticaid=110aac&_ticrsn=3
      > "Ponad 20 osób mijało umierającego gościa i nikt mu nie pomógł. Ja myślę, że to
      > wynikło z tego, że każdy myślał "ja nie pomogę, to ten z tyłu to zrobi"
      • igge Re: smutne "swieto matki" 30.05.13, 22:04
        miałam nadzieję, że pamietałam o wszystkim (w tym o 4 dodatkowych telefonach z życzeniami), żeby moja mama nie miala "smutnego Dnia Matki" i mogła cieszyć sie z naszego kontaktu ale i tak na koniec okazalo się że o jednym zapomnialam - 27 maja mama wściekła i z pretensjami, że mój mąż nie złożył jej życzeń. Jadowicie zapytała czy ja złożyłam życzenia teściowej i , przyznam się, żeby załagodzić skłamalam że nie (a to ja właśnie zmusiłam małża do zakupu bukietu dla jego mamy i wybierałam kolor pomadki). Mąż był 1 dzień na 3 tygodnie w domu i wylecialo mi z pamięci, że należy przypomnieć mu o zyczeniach dla mojej matki, może by się przemogł (bo ostatnio ma dośc jej obraźliwych słow w stosunku do niego) i życzył jej wszystkiego najlepszego i zdrowia. Powiedziałam mamie, że liczy się że ja pamiętałąm i skończyłam rozmowę, żeby nie słuchać pełnych nienawiści słów o swoim mężu. Poza tym małym zgrzytem dzień Matki uważam za udany :)
        • sandrad2 Re: smutne "swieto matki" 30.05.13, 22:42
          a dlaczego odpowiadasz matce na te jadowite pytania i inwigilację? nieważne co odpowiadzasz, czy prawdę - ale udzielasz jej odpowiedzi, grasz w jej grę.
          traktuje cię jak niewolnicę, usiłuje manipulować i skłócac z mężem i wprowadzić ferment, a Ty grzeczniutko i posłusznie....
          masakra.
        • babyaggie Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 10:08
          A dlaczego mąż ma składać życzenia nie swojej mamie? Mnie by do głowy nie przyszło żeby składać życzenia w takim dniu teściowej.
          • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 13:27
            he he wlasnie.ale lizuski, z lęku przed gniewem meza, leca do "ukochanych" tesciowych, jak do wlasnej matki z zyczeniami, a wlasne matki traktuja jak najgorsze tesciowe. to sie nazywa wdziecznosc corki! ale matki sa same sobie winne, bo wychowaly egoistki, niech sie wiec te egoistki nie zdziwia na starosc, kiedy beda tak samo traktowane (czyli olewane) przez swoje corki.
            ja trzymam sie zasady: matke ma sie jedna, mezow mozna miec kilku.
            babyaggie napisała:

            > A dlaczego mąż ma składać życzenia nie swojej mamie? Mnie by do głowy nie przys
            > zło żeby składać życzenia w takim dniu teściowej.
            • aqua48 Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 13:58
              bez_przekazu napisał(a):

              > lizuski, z lęku przed gniewem meza, leca do "ukochanych" tesc
              > iowych, jak do wlasnej matki z zyczeniami, a wlasne matki traktuja jak najgors
              > ze tesciowe. to sie nazywa wdziecznosc corki!

              Relacje między matką a dzieckiem nie maja polegać na poczuciu wdzięcznosci i obowiązku, tylko na miłości.
              Czasami dobra teściowa lepsza od matki - terrorystki wymuszającej na dziecku określone zachowania i oczekującej nieustannych hołdów.. To smutne, ale tak bywa.

              > A dlaczego mąż ma składać życzenia nie swojej mamie? Mnie by do głowy nie
              > przyszło żeby składać życzenia w takim dniu teściowej.
              >
              A ja poszłam z mężem do teściowej w dniu matki. Bo chciałam. Cieszę się, że on ma jeszcze rodziców, po prostu.
              Mój mąż dla mojej Mamy bardzo dużo zrobił, mimo, że nie pałali do siebie szczególną sympatią.
              • asfo Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 14:19
                Piszesz jak moja toksyczna babcia.

                Tymczasem mąż dba o mnie lepiej niż cała pozostała rodzina razem wzięta - w związku z powyższym stawiam jego dobro nad dobro innych, kiedy dochodzi do kolizji interesów.

                Nie żeby to była jakaś specjalnie zła rodzina, ale jak potrzebuję czegoś, to mogę liczyć głównie na męża i działo się tak także kiedy nie był on moim mężem.
                • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 19:10
                  nie interesuje mnie twoja toksyczna babcia.
                  asfo napisała:

                  > Piszesz jak moja toksyczna babcia.
                  >
                  > Tymczasem mąż dba o mnie lepiej niż cała pozostała rodzina razem wzięta - w zwi
                  > ązku z powyższym stawiam jego dobro nad dobro innych, kiedy dochodzi do kolizji
                  > interesów.
                  >
                  > Nie żeby to była jakaś specjalnie zła rodzina, ale jak potrzebuję czegoś, to mo
                  > gę liczyć głównie na męża i działo się tak także kiedy nie był on moim mężem.
        • bez_przekazu Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 13:23
          a moze ty sie meza boisz? przyznaj sie.

          igge napisał:

          > miałam nadzieję, że pamietałam o wszystkim (w tym o 4 dodatkowych telefonach z
          > życzeniami), żeby moja mama nie miala "smutnego Dnia Matki" i mogła cieszyć sie
          > z naszego kontaktu ale i tak na koniec okazalo się że o jednym zapomnialam - 2
          > 7 maja mama wściekła i z pretensjami, że mój mąż nie złożył jej życzeń. Jadowic
          > ie zapytała czy ja złożyłam życzenia teściowej i , przyznam się, żeby załagodzi
          > ć skłamalam że nie (a to ja właśnie zmusiłam małża do zakupu bukietu dla jego m
          > amy i wybierałam kolor pomadki). Mąż był 1 dzień na 3 tygodnie w domu i wylecia
          > lo mi z pamięci, że należy przypomnieć mu o zyczeniach dla mojej matki, może by
          > się przemogł (bo ostatnio ma dośc jej obraźliwych słow w stosunku do niego) i
          > życzył jej wszystkiego najlepszego i zdrowia. Powiedziałam mamie, że liczy się
          > że ja pamiętałąm i skończyłam rozmowę, żeby nie słuchać pełnych nienawiści słów
          > o swoim mężu. Poza tym małym zgrzytem dzień Matki uważam za udany :)
          • igge Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 16:53
            bez_przekazu, no nie żartuj sobie - boję się męża ? ? :)))))))))))) Ja na szczęście już go nie dominuję i nie forsuję swojego zdania tylko pozwalam mu na niezależność. Staram się też wreszcie przestać być glodna miłóści od niego bo zaspokoił mnie przez 24lata noszenia na rękach i tulenia. Tak jak tu ktoś wyżej powiedział o swoim mężu - mój zawsze dawał mi 1000% więcej niż kiedykolwiek ojciec i matka i reszta rodziny. Dlatego wybaczam mu, że raz na te 24 lata powiedział mi brzydkie słowo :).
            Matkę mam toksyczną i wyjątkowo podle mówiącą o/ do męża. I mi o nim ciągle raniące rzeczy wtłacza do głowy, rozwalające moje małżeństwo w teorii, (bezpodstawne bo moj mąż to generalnie anioł i święty i chodząca dobroć, miłość, wierność i cierpliwość i łagodność, nawet przekląć porządnie nie potrafi :)), Choć nie powiem, w ramach kryzysu małżeńskiego poskarżyłam się jej na niego (raz na 24 lata, wcześniej nie było powodu, zresztą, nie powinno sie żalić na męża swojej matce, ktora go i tak nie cierpi).
            naprawdę umiem widzieć i doceniać i może nawet kochać te dobre cechy w mojej matce (jest ich wiele) ale nie pozwolę się ranić przez całe życie od urodzenia dośmierci bo, po pierwsze dbam o siebie i po drugie i ważniejsze - o swoje dzieci. Całe życie staralam się z całych sił nie powielać wzorców wychowawczych mojej przemocowej matki choć jeśli chodzi np o bałaganiarstwo, emocjonalność i gadatliwość to i tak jestem do niej podobna (i moja córka też :))). Natomiast chciałabym być podobnym człowiekiem do mojego męża, tak dobrym i kochanym. Jestem wdzięczna teściowej za syna i za to będę jej do grobu wdzięczna. Zwyczajnie też i po prostu lubię i mam naprawdę za co lubić teściową i wybaczać jej przywary. Ona nigdy nie powiedziala mojemu mężowi ani słowa złego na mój temat (a do ideału mi daleko, teściowej znacznie bliżej). Do moich dzieci źle o mnie też nigdy nie mówi ( a moja mama o ich tacie przy nich różne podłości wypowiada) Zawsze mogę na nia liczyć w każdej, najtrudniejszej sytuacji choć jestem chyba prawie jej przeciwieństwem. Pokłociłam się z nią raz, jak powiedziała, że jestem tylko jej synową nie córką - ale to przeszłość, każdy może zbłądzić i rzeczywiście - córką nie jestem :))) Ale czuję, zawsze czułam się jak córka i mowiąc do niej per "mamo" wiele nie przesadzam choć matkę ma się tylko jedną i moja wiele dla mnie chce robić, sobie odejmie od ust truskawkową babeczkę np a mnie poczęstuje :) Nie jest "specjalnie " z premedytacją toksyczna, tylko niechcący i nieświadomie. Kocha mnie na swoj sposob bardzo, jestem jedynaczką. OD 3 roku życia byłam jej jedynym domownikiem, nie chcę powiedzieć "chłopcem do bicia" i "partnerem". W Dzień Matki chcę składać życzenia i Mamie i Teściowej, bo naprawdę chcę. Mój mąż widocznie takiej potrzeby nie odczuwał a ja zapomniałąm mu przypomnieć, zresztą po slowach, ktore słyszy od mojej mamy takie życzenia mogłyby zabrzmieć fałszywie. Na pewno ważniejszą dla mnie osobą jest mąż nie Mama. Może dlatego ona go nie lubi.
            • czarna12.3 Re: smutne "swieto matki" 31.05.13, 21:32
              Zachęcam do przeczytania majowego numeru " Charaktery". Bardzo na temat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja