bez_przekazu
26.05.13, 16:25
jedyny syn na emigracji (ale, kochany, zadzwnil z zyczeniami), jedyna matka zyje zyciem czlonkow rodziny "klanu" i "m jak milosc", wiec praktycznie nie ma z nia o czym pogadac, jedyny maz nie chce odejsc, bo zal mu matki, ktora jest "kosciolkowa" i rozwodow nie uznaje, wiec to by ja zabilo, a za bardzo ja kocha,zeby jej to zrobic, wiec czeka,kiedy odejdzie sama, zeby nie miec jej na sumieniu. ech... dla kogo to swieto tak naprawde?