Czy to możliwe, że przyciągam wampiry?

04.06.13, 22:04
Chodzi mi o to, czy możliwe jest, że mam w życiu do czynienia głównie z osobami, które w jakiś sposób traktują mnie nie fair?
Dwie przyjaciółki mnie zawiodły (jedna zostawiając w sytuacji podbramkowej, druga - po prostu zrywając paroletnią znajomość), mąż ma chyba skłonność do przemocy psychicznej, matka wiecznie narzeka, pracodawca lekceważy...
Nie jestem osobą skrajnie towarzyską, ale mam kilkoro znajomych. W luźniejszych relacjach wydaje mi się, że znam co najmniej kilka fajnych osób, w tych bliższych - zawsze po czasie coś jest nie tak :/

Czy to ja mam jakiś poważny problem ze sobą? Czy faktycznie mogę "masowo" przyciągać takie osoby?
    • edw-ina Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 08:39
      Myślę, że osoby określane jako wampiry energetyczne nie zdarzają się aż tak często, by jedynie takie stawały ci na drodze. Przypuszczam, że ma to raczej związek z niską samooceną i brakiem asertywności połączonymi z pewnymi oczekiwaniami wobec osób bliskich, które to oczekiwania są nieartykułowane. Zazwyczaj jesteśmy traktowani tak, jak na to pozwalamy. Czyli krokiem do tego, by nie czuć się otoczoną przez osoby, które cię krzywdzą, jest przede wszystkim wzmocnienie siebie, czego ci szczerze życzę.
    • aqua48 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 09:25
      Możesz być osobą niepewną siebie i słuszności swoich wyborów, dającą sygnały, że oczekujesz aby Tobą pokierowano, podejmowano za Ciebie decyzje. Być może nawet jeśli masz swoje zdanie to nie wypowiadasz go, albo nie potrafisz umotywować i stanowczo obronić? Nie dajesz nikomu wsparcia?
      Nie wiesz dlaczego osoba, którą uznawałaś za przyjaciółkę zerwała z Tobą znajomość?
      • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 09:59
        aqua48 napisała:


        > Nie wiesz dlaczego osoba, którą uznawałaś za przyjaciółkę zerwała z Tobą znajom
        > ość?
        Nie wiem. Po prostu przez pewien czas do niej dzwoniłam, potem postanowiłam poczekać na kontakt, ale go nie było.
        W drugim przypadku - nieco inaczej, ale nie chcę tu wchodzić w szczegóły.
        Chodziło mi o ideę - czy w ogóle jest możliwe takie negatywne przyciąganie, czy to musi być jedynie kwestia postrzegania rzeczywistości...
        • kroofka84 PS ;) 05.06.13, 10:44
          kroofka84 napisał(a):

          > aqua48 napisała:
          >
          >
          > > Nie wiesz dlaczego osoba, którą uznawałaś za przyjaciółkę zerwała z Tobą
          > znajom
          > > ość?

          Może jednak dodam to, co mi po głowie chodziło (też po lekturze artykułów o przyjaźni). Najpierw nie chciałam tego pisać, bo obawiam się, że to nie potwierdzone informacje, a jedynie moje fantazje.

          Obie relacje rozpadły się niedługo po zmianie mojej sytuacji rodzinnej i mieszkaniowej. I miałam - szczególnie po lekturach - niemiłe odczucie, że chodziło w nich to, że panie czuły się lepsze i byłam dla nich fajnym punktem odniesienia ("bo ona to ma dopiero kanał w życiu"), kiedy zaś wyszłam za mąż i warunki mieszkaniowe mi się poprawiły, stałyśmy się jakby "partnerkami" (to nie całkiem dobre słowo, ale ma, nadzieję, że oddaje klimat sytuacji) i już nie mogłam "służyć" poprawianiu własnego wizerunku pań. I właśnie mój problem: nigdy nie wiem, czy takie rozważania - choćby i poparte lekturą - to nie jakiś psychokit ;) czy rzeczywistość... W każdym razie zostało ogromne rozczarowanie :(
          • aqua48 Re: PS ;) 05.06.13, 22:18
            kroofka84 napisał(a):

            > Obie relacje rozpadły się niedługo po zmianie mojej sytuacji rodzinnej i mieszk
            > aniowej. I miałam niemiłe odczucie, że chodziło w
            > nich to, że panie czuły się lepsze i byłam dla nich fajnym punktem odniesienia
            kiedy zaś wyszłam za mąż i warunki mieszkaniowe mi się poprawiły, stałyśmy się jakby "partnerkami" (to nie całkiem dobre słowo, ale ma, nadzieję, że oddaje klimat sytuacji) i już nie mogłam "służyć" poprawianiu własnego wizerunku pań.

            Aaa, takie sytuacje akurat się dość często zdarzają, nie ma się czym tak przejmować bo to nie były prawdziwe przyjaźnie, tylko takie o, znajomości mające potwierdzić wartość pań w ich oczach. Połóż na nich krzyżyk i bogatsza o te przykre doświadczenia szukaj przyjaźni gdzie indziej (może warto odgrzać stare znajomości jeszcze z czasów szkolnych? Są one zazwyczaj najmniej interesowne) Nie ufaj też każdemu od razu, daj sobie czas. Ludzie bowiem kierują się rozmaitymi pobudkami.
            • kroofka84 Re: PS ;) 06.06.13, 00:56
              aqua48, dzięki za wsparcie. Już nie rozmyślam nad tymi sytuacjami... No dobra, tylko czasem ;)
      • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 10:06
        aqua48 napisała:
        (sorry że się w jednym poście nie ustosunkowałam, ale jakoś myślałam, że to różne wypowiedzi były, nie jedna)

        . Być może nawe
        > t jeśli masz swoje zdanie to nie wypowiadasz go, albo nie potrafisz umotywować
        > i stanowczo obronić?
        Myślę, że potrafię obronić. Wypowiadam też. Może za wyjątkiem niektórych sytuacji, gdy uznaję, że politycznie lepiej ugryźć się w język (praca).

        Nie dajesz nikomu wsparcia?
        Daję. Przynajmniej tak myślę. O ile np. wysłuchiwanie mamy można uznać a wsparcie (a wymaga to dużo cierpliwości i mnie po prostu męczy fizycznie, jakimś sposobem), tak samo opiekę nad dzieckiem, współfinansowanie domu i zajmowanie się nim w 80%, pomoc "przyjaciółce" w sytuacji kryzysowej (pożyczki, pilnowanie dzieci, słuchanie problemów i szukanie rozwiązań, szukanie pracy...)... Chyba to przykłady wspierania?

        • aqua48 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 10:11
          kroofka84 napisał(a):

          > pomoc "przyjaciółce" w sytuacji kryzysowej (pożyczki, pilnowanie dzie
          > ci, słuchanie problemów i szukanie rozwiązań, szukanie pracy...)... Chyba to pr
          > zykłady wspierania?
          >
          A może braku asertywności. I dlatego jesteś/czujesz się wykorzystywana?

          Czy robisz to wszystko z potrzeby serca, dlatego, że możesz i chcesz i nie oczekujesz niczego w zamian, nawet uznania, czy oczekując na rewanż? Zastanów się nad tym.
          • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 10:27
            aqua48 napisała:

            > >
            > A może braku asertywności. I dlatego jesteś/czujesz się wykorzystywana?
            Może :(
            >
            > Czy robisz to wszystko z potrzeby serca, dlatego, że możesz i chcesz i nie ocze
            > kujesz niczego w zamian, nawet uznania, czy oczekując na rewanż?

            Teraz to nie robię, bo panie się wymiksowały... To były przykłady sprzed jakiegoś tam czasu. I zdecydowanie, robiłam tak, bo moim zdaniem każdy by tak postępował - pomagał bliskiej osobie w tarapatach... O czym innym mogłabym myśleć? Dla mnie to było oczywiste...
    • angazetka Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 09:48
      Oczywiście, że możesz i nie jest to jakieś szaleńczo dziwne. Co możesz zrobić? Zastanowić się, z czego to wynika (np. z potrzeby bycia akceptowaną za wszelką cenę) - to tak na początek.
      • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 00:57
        angazetka napisała:

        >z czego to wynika (np. z potrzeby bycia akceptowaną za wszelką
        > cenę) - to tak na początek.
        Oj, też możesz mieć rację, choć od pewnego czasu staram się nad tym panować.
    • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 09:59
      Bardzo dziękuję za odpowiedzi.
    • sonia_siemionowna Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 05.06.13, 22:12
      Poczucie niezrozumienia i bycia wykorzystywanym przez wszystkich to klasyczny symptom narcyzmu. Radzę przyjrzeć się sobie krytycznie :)
      • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 00:54
        Oj, przyglądałam się wiele lat, przez dwa razem z terapeutą. Narcyzm, to chyba ostatnia rzecz o jaką mam powody się podejrzewać... Co innego poczucie własnej wartości i asertywność... Tu dziewczyny mają rację. Wiele godzin nad tym spędziłam i widać jeszcze za mało :(
        Ja nie mam poczucia, że "cały świat jest przeciwko mnie", ale że w tych najbliższych relacjach trafiam na ludzi, którzy więcej biorą niż dają - przy czym ja orientuję się w sytuacji po kilku(nastu) latach :(
        I właśnie ostatnio wyniknął problem z mężem, który może mieć narcystyczne zaburzenie... Znów tak by wynikało z polecanych mi książek. Na rozmowę z terapeutą dopiero się umówiliśmy, więc nie jest to opinia profesjonalisty, ale moje podejrzenie - i to, że pasuje idealnie do testów określających partnerów ze skłonnością do przemocy psychicznej :(
        Jednak to "odkrycie" mnie dobiło. Bo znów jest to bliska osoba, na której jakbym się nie poznała wcześniej...
        • pade Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 08:41
          Kroofka, nie dobijaj się, nie poznałaś się, bo się nie poznałaś. A właściwie to nie tak. Poszukaj na tym forum tekstów np. Blond, albo Sorviny, na jakiej zasadzie partnerzy się dobierają. Zaburzony przyciąga zaburzonego. Ja wiem jak to brzmi:) Sama się oburzyłam, jak to gdzies przeczytałam, ale to niestety prawda jest.
          Może mogłabyś się zastanowić, czy Twoje działania nie wynikają czasem z chęci zasłużenia na czyjąś wdzięczność, uznanie? Czy nie masz gdzies w tyle głowy wkodowane, że na wszystko w życiu, a zwłaszcza na uczucia trzeba zasłużyć? Może dlatego właśnie jestes uległa, malo asertywna, bo sądzisz, że tak trzeba? Trzeba się poświęcać dla innych, bo to jest warunek otrzymania milości, przyjaźni?
          • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 09:31
            No ja wiem, Pade. Tyle, że właśnie wyskoczył ten problem w małżeństwie i jakoś tak mi z mało fajnie... To już do końca życia mam co jakiś czas odwiedzać terapeutę? Myślałam, że już mam to z głowy. I to nie tak, że ja siebie uważam za anioła :) Po prostu narcyzm, to chyba jednak nie to ;)
            • edw-ina Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 09:56
              Terapia to sprawa bardzo indywidualna. Każdy potrzebuje innego czasu, by uporać się z problemami. Poza tym jedna rzecz to uporanie się ze zmorami, które dyktują nam jak żyć, a druga - świadome stworzenie innych, bardziej przyjaznych nam samym mechanizmów funkcjonowania. Prawda jest też taka, że nie każdy terapeuta jest w stanie pomóc każdemu pacjentowi. Osobiście po 2-3 wizytach pożegnałam się przynajmniej z trojgiem.
            • pade Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 12:20
              no wiesz, uczymy się całe życie:)
              Poza tym małżeństwo to relacja dwoja, czasami jest całkowita odrębność, czasami jest zatarcie... W związku często wychodzą problemy dotyczące relacji w rodzinie pochodzenia. I teraz, czym innym jest uporanie się ze zmorami przeszlości, gdy się nie jest w związku uczuciowym, a czym innym zmaganie się z wkodowanymi mechanizmami, które uruchamiają się niczym za pomocą przycisku, poprzez zachowanie, słowa czy gesty partnera.
              Nie poddawaj się, to jest po prostu inna sytuacja, to nie tak, że czegos nie przerobiłaś, albo Ci się nie udało, albo, nie daj boże, z Toba jest coś nie tak, to jest po prostu nowe wyzwanie. Bycia w relacji trzeba się po prostu nauczyć:)
              Trzymaj się mocno:))
              • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 13:02
                Dzięki :)
              • aqua48 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 06.06.13, 13:03
                Mnie się wydaje, że po prostu zbiegło Ci się na raz (mniej więcej) małżeństwo, oraz w związku z nim utrata tych "przyjaciółek". Problemy w małżeństwie moim zdaniem są nie do uniknięcia, bo wchodzą zazwyczaj ludzie z różnymi przyzwyczajeniami, oczekiwaniami i stereotypami zachowań. Jednak warto pracować nad związkiem, sobą i partnerem tyle, że jest to praca nieustanna. Nie da się w pewnym momencie otrzepać rąk, usiąść wygodnie i stwierdzić, że już. Mamy związek idealny. Ale z czasem dużo łatwiej się dogadać.
                Dlatego radzę nie skupiaj się na razie na utraconych znajomościach tylko na pracy nad sobą i związkiem. Zastanów się czego oczekujesz, z czego możesz zrezygnować, a na czym najbardziej Ci zależy. Skup się na tych ostatnich i pracuj nad spokojną komunikacją tych faktów mężowi. Ale też i jego poproś o takie zestawienie. I starajcie się je jak najlepiej do siebie dopasować, tak żeby żadne nie czuło się pokrzywdzone.
                Dobrze jest też mieć na względzie, że oprócz pracy, małżeństwo i w ogóle związek może i powinien być świetną zabawą.
                • sebalda Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 08.06.13, 11:16
                  Kroofko, zaczęłam czytać Twój wątek na emamie. Bardzo mnie poruszył, bowiem tam widać jak na dłoni, czym w rzeczywistości jest Twój związek. Mój wyglądał bardzo podobnie, nikt mnie nie uświadomił, że coś w nim nie gra. Koleżanki mówiły, że to takie małżeństwo po włosku. No i zawsze wszyscy mówią, że w związku obie strony są winne. No fakt, nie jestem ideałem, mąż widać ma powody, by mnie tak traktować. Bo na tym taki osobnik bazuje. Na naszym poczuciu winy. Poczuciu urobionym, wmówionym przez dominującego faceta i społeczeństwo razem wzięte.
                  Dopiero uwagi osób znających temat, potem lektura odpowiednich książek, rozmowy z dwiema terapeutkami (za krótkie, by nazwać je terapią) uświadomiły mi charakter tego związku. To było 20 lat po ślubie:( Z całego serca Ci życzę, żebyś nie szła tą drogą, żebyś dużo wcześniej się ocknęła. Uświadomiła sobie, że jesteś odrębną ludzką istotą. Bo przecież jesteś, prawda?
                  Kategorycznie przeczytaj Toksyczne słowa Patricii Evans i Molestowanie moralne Marie-France Hirigoyen. Już widzę, jak to robisz po kryjomu przed mężem:( Uzbrojona w taką wiedzę, musisz pracować nad zmianą w sobie. Za mało mam danych na temat Twojego męża, nie mogę powiedzieć, że on jest przemocowem, ale że Ty jesteś wprost wzorcową ofiarą mogę powiedzieć na 100%:( Taka jest niestety prawda. Jeśli Twój mąż nie jest klasycznym przemocowcem, tylko wyczuwając Twoją słabość po prostu korzysta z okazji by dominować (to duża pokusa nawet dla w miarę normalnego człowieka, bo to jest bardzo wygodne), jest ogromna szansa, że Twoja zmiana i wzmocnienie się, praca nad asertywnością, zmieni cały układ, całą optykę.
                  Jeśli natomiast Twoje wzmocnienie się wzbudzi w mężu wielki opór i zacznie stosować na Tobie radykalne metody (na początku na pewno będzie się buntował, ale chodzi o skalę tego buntu), stanie się nie do wytrzymania, obawiam się, że trzeba będzie pomyśleć o ratunku dla siebie. Ale z całego serca Ci życzę, żeby to nie było konieczne, żeby ta pierwsza opcja się sprawdziła.
                  • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 08.06.13, 12:29
                    Sebalda , dziękuję za wsparcie i ukierunkowanie.
                    Na emamie dodałam już słówko tytułem ciągu dalszego. "Molestowanie moralne" już przeczytałam. Bardzo sensowna pozycja! I nie w tajemnicy :) Na tyle wcześnie udało nam się nazwać problem, że są szanse na jego rozwiązanie (jak powiedziała terapeutka: "nie doszło u Państwa do rozpadu więzi").
                    Z inspiracji Zuzi.1 pociągnę też temat na tym forum, ale dopiero jak zbiorę więcej danych. Już może nie po to, aby "się wygadać", ale raczej stać się kolejnym "przypadkiem" dla osób szukających informacji o przemocy psychicznej w związkach.
                    Pozdrawiam :)
    • lilith76 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 12.06.13, 12:21
      Ja dodam szybko jeszcze jedno.
      Nie, nie przyciągasz - tak definiując sytuację zrzucasz odpowiedzialność na świat zewnętrzny, los, pech, dzięki czemu możesz spokojnie biernie dalej się smucić.
      Ty WYBIERASZ, mniej lub bardziej podświadomie. Ty wybierasz głównie takie osoby i zatracasz granice w dawaniu i byciu traktowaną fair.
      Niemiło takie osoby określa się "ofiarami", romantycznie "za dobrymi dla tego świata".
      Sama z tym walczę.

      Zastanów się, czy to "po bliższym czasie coś nie tak", to nie punkt w którym przestałaś dostrzegać, czy ktoś na prawdę potrzebuje twojej pomocy, a ta osoba dawno nie traktuje cię jak kogoś kto też jest stroną w relacji.

      Z boku raz obserwowałam historie dawca - wampir energetyczny i wysłuchałam obu wersji. Wg dawcy tamta osoba wykorzystała ją do cna i zostawiła. Wg wampira, dawca tak zapędził się w dawaniu, że wszedł z butami w życie prywatne tej osoby i musiała salwować się ucieczką. A to tylko marchewka spotkała swój groszek. Obie uzupełniały się.
      • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 12.06.13, 13:02
        lilith76 napisała:


        > Zastanów się, czy to "po bliższym czasie coś nie tak", to nie punkt w którym pr
        > zestałaś dostrzegać, czy ktoś na prawdę potrzebuje twojej pomocy, a ta osoba da
        > wno nie traktuje cię jak kogoś kto też jest stroną w relacji.
        >
        W relacjach z "przyjaciółkami" z pewnością zorientowałam się po fakcie, że nie jestem już "stroną". Jadnak nie wchodziłam nikomu z butami w sprawy, o które mnie nie pytał...
        Do relacji z mamą i mężem to się ma chyba nijak...

        Z marchewką i groszkiem natomiast masz z pewnością rację ;)
      • zuzi.1 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 12.06.13, 13:14
        Zgadzam sie z lilith, przeczytaj książkę "Dawcy i biorcy" jest w liscie lektur podpiętej pinezką na początku forum ŻR.
      • kropidlo5 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 16.06.13, 23:04
        Tez zgadzam sie, tzw wampiry nie przysysaja sie do kazdego, bo nie kazdy pozwoli, musi zatem nastapic cos w rodzaju zachety a potem przyzwolenia. A potem im dluzej patologia trwa, tym bardziej sie utrwala i staje sie 'naturalna', co potem z kolei jeszcze napedza kolejne podobne relacje.
        Tak wiec to przyciaganie jest faktem, bo wysyla sie jakies sygnaly zachecajace, ale tez zarazem elementem tego przyciagania jest wlasna aktywnosc, to nie jest tylko bierna postawa, ale i aktywne pomocnictwo. W czym to sie moze przejawiac? Na przyklad w tym, ze wampira slow sluchamy z wieksza uwaga niz innych osob, zwracamy uwage na niego, tlumaczymy sie, przekonujemy do siebie.
        Ciezko powiedziec, gdzie konczy sie przyciaganie a zaczyna wybieranie, ale tu juz chyba blizej do tego drugiego.
        • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 17.06.13, 12:48
          kropidlo5, chyba trafiasz w sedno...
          Kurczę, ale to w takiej sytuacji co? Jak kogoś bardziej lubię niż pozostałych, są duże szanse, że to "wampir"... Nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradzić. W ogóle zrezygnować z kontaktów wykraczających poza koleżeńskie?
          Chyba jednak muszę przeczytać tę polecaną książkę :/ Chociaż tak mi się nie chce...


          • zuzi.1 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 17.06.13, 12:56
            jeszcze jedna jest ciekawa:) Albert J. Bernstein – Emocjonalne wampiry, Rebis, Poznań 2010
          • kropidlo5 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 17.06.13, 15:09
            kroofka84 napisał(a):

            > kropidlo5, chyba trafiasz w sedno...
            > Kurczę, ale to w takiej sytuacji co? Jak kogoś bardziej lubię niż pozostałych,
            > są duże szanse, że to "wampir"... Nie bardzo wiem, jak sobie z tym poradzić. W
            > ogóle zrezygnować z kontaktów wykraczających poza koleżeńskie?
            > Chyba jednak muszę przeczytać tę polecaną książkę :/ Chociaż tak mi się nie chc
            > e...


            Nie, nie sadze, nie jest tutaj problemem lubienie kogos bardziej, tylko lubienie bardziej specyficznych osob, jesli mozna nazwac to lubieniem- bo to jest raczej lubienie tych, ktorych sie bardziej boisz.
            Ze swojego doswiadczenia wiem, ze odbywa sie to tak: znajdujesz sie w towarzystwie kilku osob, czy to knajpa czy klasa w szkole. Rozne rzeczy ludzie mowia i robia. W pewnym momencie ludzie zaczynaja sie nawzajem wyczuwac. WIekszosc ludzi auutomatycznie kieruje sie w strone tych, ktorzy wysylaja pozytywne sygnaly. NAtomiast mniejszosc (i ja) odwrotnie: co prawda doceniaja mile slowa, ale sa nimki tez zazenowane, moze nie wierza w ich prawdziwosc, moze cokolwiek, ale nie o to chodzi.

            W pewnym momencie ucho wylawia z harmideru slow te, na kore 'czeka'. Jakas uszczypliwosc, jakis krytyczny ton, jakas zlosliwosc. I zerka w strone takich osob, i juz te osoby zaczynaja zajmowac znaczace miejsce w glowie. Rybka polknela haczyk. W tym momencie nastepuje uwodzenie- zblizamy sie do tego, ktory okazal sie zlosliwy czy chlodny czy wrogi i zaczyna sie godowy taniec przekonywania do siebie- na sile, z desperacja.

            I tutaj jest caly paradoks- probujemy zdobywac sympatie czy akceptacje osob, ktorych sympatie zdobyc jest trudno lub wrecz niemozliwe.To jest ten element, ktorego sie szuka. Gra w gonienie kroliczka. taka osoba, ktorej komentarz wylawiamy, moze byc zlosliwa czy negatywistyczna tak w ogole- a moze byc szczegolnie wobec nas. A jak jedno i drugie to nawet tym lepiej.

            A jak sytuacja wyglada ze strony drugiej, tekiego 'wampira'? wrocmy do poczatku- towarzystwo kilu osob, knajpa czy klasa. Kazdy cos tam mowi, cos tam zartuje. 'Wampir' wysyla w powietrze rozne zlosliwe czy agresywne komentarze- i obserwuje. Ktos da mu kopa, ktos inny zignoruje. Oczywiscie wampir nie strzela calkiem na slepo- juz na starcie widzi, ze nie warto z niektorymi zaczynac, wiec koncentruje sie na tych, ktorzy wygladaja na potencjalnie latwiejszych. Inny, dziwny, cichy, niesmialy, rozgladajacy sie, niepewny.
            Wiec wampir wali swoje komentarze i nagle- pah!- widzi, ze trafil. Ktos sie zaczyna czerwienic, zaczyna zerkac na wampira, sluchac go z uwaga, cos probuje sie nieudolnie odgryzc, albo przeciwnie- probuje udawac, ze jej to nie rusza ale jest czerwona. Nastepuje drugie uderzenie i ofiara wpada w sidla- ryba polknela haczyk.
            Teraz wystarczy rybe wyciagnac z wody i wsadzic do wiadra, juz jest zlapana.

            Problem jest taki, z ten haczyk jest z plastiku a zylka z cienkiej nitki i wampir- wedkarz ma marne szanse ze swoim sprzetem- to ryba sama plynie bo mysli, ze taki juz jej los.

            • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 17.06.13, 15:32
              kropidlo5 napisał:

              > Problem jest taki, z ten haczyk jest z plastiku a zylka z cienkiej nitki i wamp
              > ir- wedkarz ma marne szanse ze swoim sprzetem- to ryba sama plynie bo mysli, ze
              > taki juz jej los.
              >
              Ło matko... To się zgadza! Nad mężem to jeszcze muszę pomyśleć, bo tak nie wprost najwyżej. Z początku był zdecydowanie miły. Nad matką to nie mam co myśleć, z przyczyn oczywistych :D

              Ale jeśli myślę o tych nieszczęsnych "przyjaciółkach" - faktycznie miały skłonność do krytyki, wywyższania się... Z różnych powodów - jedna uważała się za seksbombę i krytykowała wygląd; druga za pragmatyczkę ze świetnym zawodem - krytykowała za szeroko rozumianą "buraczność", złe wykształcenie i głupotę; była jeszcze jedna - intelektualistka, kontestatorka, która krytykowała za mainstreamowe zachowania/poglądy ... A mnie łechtało chyba to, że skoro "razem ze mną" krytykuje, to mnie to nie dotyczy (co za bzdura!) no i takie przebojowe mi się dzięki temu wydawały... Rany, człowiek się siebie uczy, uczy... i ta nauka nigdy się nie kończy ;)

              Czyli jakimś sposobem na unikanie takich sytuacji jest wychwytywanie oznak negatywizmu, zanim straci się obiektywizm i zachowywanie bezpiecznego dystansu... Chyba ;)
              • kropidlo5 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 17.06.13, 17:20
                kroofka84 napisał(a):

                > kropidlo5 napisał:
                >
                > > Problem jest taki, z ten haczyk jest z plastiku a zylka z cienkiej nitki
                > i wamp
                > > ir- wedkarz ma marne szanse ze swoim sprzetem- to ryba sama plynie bo mys
                > li, ze
                > > taki juz jej los.
                > >
                > Ło matko... To się zgadza! Nad mężem to jeszcze muszę pomyśleć, bo tak nie wpr
                > ost najwyżej. Z początku był zdecydowanie miły. Nad matką to nie mam co myśleć,
                > z przyczyn oczywistych :D
                >
                > Ale jeśli myślę o tych nieszczęsnych "przyjaciółkach" - faktycznie miały skłonn
                > ość do krytyki, wywyższania się... Z różnych powodów - jedna uważała się za sek
                > sbombę i krytykowała wygląd; druga za pragmatyczkę ze świetnym zawodem - krytyk
                > owała za szeroko rozumianą "buraczność", złe wykształcenie i głupotę; była jesz
                > cze jedna - intelektualistka, kontestatorka, która krytykowała za mainstreamowe
                > zachowania/poglądy ... A mnie łechtało chyba to, że skoro "razem ze mną" kryty
                > kuje, to mnie to nie dotyczy (co za bzdura!) no i takie przebojowe mi się dzięk
                > i temu wydawały... Rany, człowiek się siebie uczy, uczy... i ta nauka nigdy się
                > nie kończy ;)
                >
                > Czyli jakimś sposobem na unikanie takich sytuacji jest wychwytywanie oznak nega
                > tywizmu, zanim straci się obiektywizm i zachowywanie bezpiecznego dystansu... C
                > hyba ;)


                Chyba. Ktos powie, ze w ten sposob szuka sie klakierow- ale lepszy klakier niz krytykant? Ale tak naprawde nie chodzi o klakierow tylko ludzi przychylnych albo co najmniej obojetnych, a takich, coz, jest wlasciwie wiekszosc.
                No i unika sie popadania w nastroje rewanzu, urazy.

                Powiem ci przyklad z wlasnergo zycia. Mialem dwoch kumpli. PRacowalem na emigracji w takim domu kultury, w ktorym odbywaly sie koncerty gwiazd. PRacowalem jako taki podaj przynies.
                Jeden kumpel opowiadal 'co u kropidla' wspolnej kolezance i powiedzial 'kropidlo pracuje w fajnym miejscu, ma kontakt z gwiazdami rocka'. Ja o tym dowiedzialem sie od tej kolezanki.

                A drugi kumpel przekazal innej kolezance, ze 'kropidlo nosi wory za grosze' o mojej sytuacji, o czym zreszta sam mnie poinformowal, 'szczerze zatroskany' ze ta nasza kolezanka 'zmartwila sie, ze kropidlo tak nisko sie stoczyl'. Potem okazalo sie, ze owszem kolezance nagadal w czarnym swietle ale ona powiedziala nieco co innego, zreszta co miala powiedziec, skoro tak uslyszala.

                zgadnij, ktory kumpel byl 'toksyczny' i juz nie jest moim kumplem:)

                • kroofka84 Re: Czy to możliwe, że przyciągam wampiry? 17.06.13, 19:59
                  kropidlo5 napisał:


                  >
                  > zgadnij, ktory kumpel byl 'toksyczny' i juz nie jest moim kumplem:)
                  >
                  Pierwszy? Eee... Nie, raczej drugi :)
    • kroofka84 pytanie 12.06.13, 14:08
      Chciałam powęszyć, czy to dobry trop, ale jednak mam wątpliwości.
      Znalazłam m.in. taki tekst:
      www.wrozka.com.pl/archiwum/2009/12/5098-dawanie-i-brania
      On do mnie zdecydowanie nie pasuje (podobnie jak dwa inne nt). Artykuł jest kiepski, czy jednak nie tędy droga? Mogła by któraś z Was go przeskanować wzrokiem? Bo widzę, że macie więcej doświadczenia w autoanalizie ;) Będę wdzięczna :)
      • zuzi.1 Re: pytanie 12.06.13, 14:46
        Artykuł jest ok:"Dawca z kolei - musi się nauczyć cieszyć również z otrzymywania, a nie tylko z dawania.
        - On jest ciągle na zawołanie, pomocny dla innych, zawsze można na niego liczyć, jest kochający, niesamolubny, wczuwający się, współczujący, opiekuńczy, zainteresowany sprawami innych, zachęcający innych do działania, inspirujący, empatyczny - wylicza Beata Markowska. - Jest jak anioł stróż, spieszący z pomocą każdemu i w każdej sytuacji. Nawet wrogowi potrafi darować, kiedy ten potrzebuje wsparcia. I niestety, ma to niewiele wspólnego z chęcią. To jest głęboka nieuświadomiona potrzeba dawania innym. On nie chce, a MUSI dawać siebie. "

        Z kilku książek które czytałam wynika, że oprócz tego, że ktos jest z natury dawcą, to oprócz tego istnieje jeszcze coś takiego jak kompulsywna potrzeba pomagania, radzenia innym, żeby uciec od własnych problemów, która stanowi konsekwencję dysfunkcyjnego dzieciństwa w domu rodzinnym. Przeczytaj książkę którą poleciłam, będziesz miała czarno na białym napisane co i jak. Potem przeskanuj to samodzielnie i zacznij walczyc z byciem dawcą, ze swoją nadmierną dobrocią, pomaganiem, itp. zacznij stosowac w życiu zdrowy egoizm i poszanowanie samej siebie, swoich zasobów, umiejętności i innych spraw. I zacznij wymagac od męża, aby to on częsciej był dawcą dla Ciebie, nie tylko biorcą. Zobaczysz jak zacznie zmieniac się dotychczasowy układ w Waszej rodzinie. Przestań byc łatwa w sensie na wyciągnięcie ręki dla każdego, w tym meża, zacznij się szanowac...to działa ;-)
        • pade Re: pytanie 12.06.13, 15:29
          Bardzo dziękuję za artykuł i komentarz:)
        • kroofka84 Re: pytanie 12.06.13, 16:20
          zuzi.1, ja naprawdę cenię Twoje rady i opinie :) Książki, które mi poleciłaś o przemocy są świetne - bardzo mi pomagają na tym etapie i chyba pozwoliły rozpocząć realną pracę nad związkiem. Już się śnię nawet mężowi, jak te zmiany wprowadzam (że mu biuro przemeblowuję) :D W ogóle robisz kawał dobrej roboty :) Jednak... j a n i e j e s t e m takim d a w c ą , jak opisano w tych artykułach. Szczęśliwie nie mam kłopotu z przyjmowaniem. Pewnie diabeł siedzi gdzieś pod skórą, skoro problem jakoś tam daje o sobie znać. Jednak to co piszą o typowych przesadnych - nazwijmy ich - dawcach z całą pewnością mnie nie dotyczy :) Nie mam też poczucia zewnątrzsterowności. Niewątpliwie mam problemy w relacjach, ale u mnie to chyba jednak bardziej pokręcone :D U wielu innych osób z pewnością również - żeby nie było, że taka wyjątkowa się czuję :P
          Myślisz, że mimo to książka drążąca temat ma sens? Właśnie się obkupiłam na okoliczność przemocy psychicznej i manipulacji (i dzielnie zgłębiam :) ) więc mam lekki przesyt tego rodzaju literatury.

          PS. Czy to Ty polecałaś w przypiętym wątku "Biegnącą z wilkami"? Jest doskonała! Jedna z najlepszych książek, jakie czytałam, a lubię czytać, nawet z wykształcenia jestem "czytelnikiem" :D


          • hipek_w_kropki Re: pytanie 12.06.13, 17:04
            Już wiem, gdzie jest problem! Wiem! Oświeciło mnie przy mieszaniu zupy :) Nie zachowuję się jak skrajny dawca, ale trochę idę w tę stronę - wyłącznie w stosunku do najbliższych. Bo obcym nie pozwalam się wykorzystywać, bez dwóch zdań.
            OK... Dziękuję :)
          • zuzi.1 Re: pytanie 12.06.13, 17:43
            kroofka przeczytaj, nie zaszkodzi, poszerzysz swoją wiedzę i coś Ci na pewno z tego zostanie w głowie, poza tym nieco zmienisz temat na lżejszy niz przemoc ;-) przeczytaj też "Powrót do swego wewn. domu", wiem, że rózne osoby mają swoje różne problemy i źródła tych problemów i że to wszystko nie jest wcale takie proste, wiem że, im więcej ciekawych książek przeczytasz, tym byc może sama szybciej odnajdziesz przyczyny swoich problemów, a jeśli nie to może dobry psycholog Ci pomoże. Tak "Biegnąca z wilkami" jest świetną książką. Ja jestem czytelnikiem z natury ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja