alimenty na uczące się zaocznie dziecko

05.06.13, 11:00
Witam wszystkich. Mam syna (19 lat), który w tym roku skończył szkołę średnią i zamierza dalej uczyć się w systemie zaocznym (płatna szkoła) oraz pracować. Syn otrzymuje alimenty od swojego ojca, z którym jesteśmy po rozwodzie. Czy mój eks może odmówić dalszego płacenia alimentów na syna motywując to faktem, że syn już pracuje? W tej chwili mieszkamy pod miastem, syn chce się wyprowadzić i zamieszkać w mieście, ma już dosyć długich dojazdów do miasta do szkoły. Wiadomo, że w pierwszej pracy kokosów nie zarobi i raczej ciężko mu będzie z tych pieniędzy opłacić szkołę i otrzymać się. Ja oczywiście będę mu pomagać ale interesuje mnie czy są podstawy prawne, które wyraźnie regulują kwestię alimentów w takiej sytuacji. W kodeksie rodzinnym jest punkt mówiący o obowiązku alimentacyjnym na rzecz dziecka, które nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać, ale to takie mało jasne dla mnie...
    • tully.makker Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 05.06.13, 11:07
      Moj ex placi nadal alimenty na syna ktory uczy sie (dziennie) i pracuje na pol etatu. Ale to bardziej jego dobra wola, niz wymog prawny, o iule sie orientuje. Sama znasz swojego exa, czy bedzie torszczyl sie o swoje dziecko, czy o swoja kieszen?
      • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 05.06.13, 11:33
        Tully, moje pytanie wynika oczywiście z faktu że znam swojego eksa i jego dbałość o własną kieszeń. Dlatego spodziewam się, że może chcieć przestać płacić alimenty. I chcę dowiedzieć się czy istnieje wyraźny przepis to regulujący, który w razie czego mu wskażę czy jednak syn będzie musiał spotkać się z tatusiem w sądzie :( czego chciałabym mu oszczędzić.
        • tully.makker Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 05.06.13, 11:48
          :-(

          Wydae mi sie, ze nie istnieje. jednak jesli mlody wykaze w sadzie, ze jego dochody ie pozwalaja na samodzielne utrzymanie i pokrycie kosztow edukacji, a exio nie jest skrajnym biedakiem, to szanse na utrzymanie alimentow sa.

          A nie lepiej jednak na studia dzienne? To zawsze zupelnie inny start na rynku pracy. Pogadaj moze jeszcze z mlodym?
          • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 20:35
            > A nie lepiej jednak na studia dzienne? To zawsze zupelnie inny start na rynku p
            > racy. Pogadaj moze jeszcze z mlodym?

            Młody zadecydował, że na razie na studia nie pójdzie. Wybrał sobie szkołę dwuletnią, o profilu spokrewnionym z profilem technikum, które ukończył. Szkołę zgodną z jego zainteresowaniami. Stwierdził, że 5 lat studiów to za długo, on chce się usamodzielnić a potem zdecyduje co dalej.
            Młody jest modelowym przedstawicielem gatunku "zdolny, ale leń". Możliwości ma rzeczywiście ogromne, tylko mu się rzadko chce. Z kolei, gdy mu się coś chce to może góry przenosić. Jestem przekonana, ze może naprawdę dużo osiągnąć, jeśli tylko będzie tego chciał. I naprawdę znacznie lepiej, jeśli teraz pójdzie do szkoły, do której chce iść niż na studia, do czego nie ma przekonania. Taki typ i już.
        • basiastel Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 22:55
          Nie ma konkretnego przepisu prawnego nakazujacego płacenie alimentów w takiej sytuacji i obawiam się, że w sądzie też nic nie wskórasz. Alimentowanie dorosłego dziecka nie jest obowiązkiem bezwzględnym, zależy od możliwości rodzica. W sytuacji, gdy syn nie studiuje w systemie dziennym i może normalnie pracować, sąd może uznać, że jest samodzielny. Obawiam się, że jesteście zdani na dobrą wolę ojca, ale jestem pewna, że syn sobie poradzi. Spotkałam wielu studentów utrzymujących się samodzielnie i to studiujacych w systemie dziennym. Biorą nisko ( 2% ) oprocentowane kredyty na studia, pracują na 0,5 etatu i sobie radzą. Mieszkania wynajmują z innymi studentami.
    • morekac Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 05.06.13, 11:49
      Może złożyć wniosek o zaprzestanie z powody zbytniego uszczerbku majątkowego (tzn. jego sytuacja jest trudna, przymiera głodem etc). Jeśli syn się uczy, natomiast nie jest w stanie jeszcze się sam utrzymać (bo czesne, bo stancja) to jak najbardziej teoretycznie alimenty mu się jeszcze należą - sam fakt podjęcia nauki w systemie zaocznym i złapania jakiejś nisko płatnej pracy nie przesądza o tym, że te alimenty się nie należą. Kwestia do rozstrzygnięcia, zależne jest to od zarobków syna i sytuacji jego ojca.
      • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 20:37
        > Może złożyć wniosek o zaprzestanie z powody zbytniego uszczerbku majątkowego (t
        > zn. jego sytuacja jest trudna, przymiera głodem etc).

        No, o tym to nie ma mowy... z tego co wiem to powodzi mu się bardzo dobrze.
    • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 05.06.13, 14:35
      Bywa, że sąd stwierdza, że alimenty już się nie należą, skoro syn pracuje. Jest spora szansa na takie rozwiązanie.
      Myślę, że najwyższy czas usiąść w trójkę przy okrągłym stole i zadeklarować się, kto ile i przez jaki czas jest w stanie wspomóc syna finansowo. Nie warto wymyślać rozwiązań, lepiej się najpierw zapytać.

      A tak przy okazji: macie syna! ;-)
      • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 20:25
        > Myślę, że najwyższy czas usiąść w trójkę przy okrągłym stole i zadeklarować się
        > , kto ile i przez jaki czas jest w stanie wspomóc syna finansowo. Nie warto wym
        > yślać rozwiązań, lepiej się najpierw zapytać.

        Mój drogi, gdyby to było takie proste, to sama bym wpadła na takie rozwiązanie zamiast pytać na forum o przepisy regulujące kwestie alimentacyjne i działające na korzyść dziecka.
        • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 21:10
          kittykitty napisała:

          > > Myślę, że najwyższy czas usiąść w trójkę przy okrągłym stole i zadeklarow
          > ać się
          > > , kto ile i przez jaki czas jest w stanie wspomóc syna finansowo. Nie war
          > to wym
          > > yślać rozwiązań, lepiej się najpierw zapytać.
          >
          > Mój drogi, gdyby to było takie proste, to sama bym wpadła na takie rozwiązanie
          > zamiast pytać na forum o przepisy regulujące kwestie alimentacyjne i działające
          > na korzyść dziecka.
          Próbować warto, a nawet trzeba. Wtedy wszystkich się traktuje bardzo poważnie, a deklaracje mają swoją wagę. Syn też by się określił.
          Jeśli nie można bezpośrednio się dogadać, to może przez mediatora? Choćby przez kogoś szanowanego z rodziny czy znajomych?
          • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 22:45
            > Próbować warto, a nawet trzeba. Wtedy wszystkich się traktuje bardzo poważnie,
            > a deklaracje mają swoją wagę.

            Altz, litości, Ty zawsze wygłaszasz takie komunały?

            Działania, o których piszesz zakładają dobrą wolę zainteresowanych. A gdyby mój eks miał dobrą wolę to nie zakładałabym tego wątku.
            • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 23:29
              kittykitty napisała:
              > Działania, o których piszesz zakładają dobrą wolę zainteresowanych. A gdyby mój
              > eks miał dobrą wolę to nie zakładałabym tego wątku.

              Z każdym można negocjować, większość można do czegoś przekonać, jeśli ma się argumenty. Ludzie wolą, jak się ich traktuje jako podmiot, a nie jako bankomat bez prawa głosu.
              Co mówił na próbę rozmowy?
    • dniuy Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 23:06
      zapytaj może tu forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html

      a tu opisane prawo.money.pl/aktualnosci/okiem-eksperta/artykul/alimenty;na;dorosle;dziecko;kiedy;rodzice;musza;je;placic,87,0,1240919.html


      ale wydaje mi się, że jak syn pracuje i nie studiuje dziennie to alimenty się nie należą...
      i myślę, że ojciec to wykorzysta i przestanie płacić . większośc tak robi:(
      • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 23:35
        dniuy napisała:
        > ale wydaje mi się, że jak syn pracuje i nie studiuje dziennie to alimenty się n
        > ie należą...
        Ja o tym już pisałem, że sąd nie uzna alimentów.

        > i myślę, że ojciec to wykorzysta i przestanie płacić . większośc tak robi:(
        Większość tak robi, bo z większością się nie rozmawia tylko z butną miną każe im płacić "bo ja tak chcę!". Ludzie zaczęliby rozmawiać, byłoby inaczej, a syn jest dorosły i mógłby sam porozmawiać z ojcem, a nie przez matkę.
        • dniuy Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 06.06.13, 23:52
          Różnie bywa, znam przypadek, gdy ojciec olał kontakty z dziećmi po rozwodzie, gdy dowiedział się że syn przerwał studia, to nagle do niego zadzwonił. Wszyscy myśleli, że chce go jakoś wesprzeć, a on pogadał, powyciągał informacje, dowiedział się, że syn może będzie miał pracę... Po miesiącu zadzwonił drugi raz dopytać się czy syn ma tę pracę, gdy syn szczerze powiedział że tak, dwa dni temu zaczął , chcąc się z ojcem podzielić częścią swojego życia, to ojciec zaraz zadzwonił do jego matki i oświadczył że on już alimentów na niego płacił nie będzie..... i grosza już nie przelał.
          A syn pracę utrzymał niecałe 2 miesiące... Ojciec ma to w nosie. Od rozwodu traktował dzieci wyłącznie jak "niepotrzebny wydatek-zło konieczne".
          • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 00:02
            dniuy napisała:
            > Różnie bywa, znam przypadek, gdy ojciec olał kontakty z dziećmi po rozwodzie,
            > gdy dowiedział się że syn przerwał studia, to nagle do niego zadzwonił.

            Na takie układy pracuje się latami. Trudno oczekiwać od kogoś, żeby coś czuł do dziecka, jeśli nie ma z dzieckiem więzi. Są badania na to, że rodzice mający więź z dzieckiem płacą zazwyczaj systematycznie i dokładają coś jeszcze gratisowo.
            Ostatnio była rozmowa z trenerem piłkarskim, który twierdził, że Polaków nie można dyscyplinować regulaminami, bo starają się ominąć, lepsze efekty daje budowanie poczucia siły i misji.

            A opisywanie kogoś że "olał" wulgarnym i knajpianym językiem nie sprzyja negocjacjom.
            Język przenosi pewne treści i emocje.
            • dniuy Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 00:26
              On gorzej niż olał, zapewniam że to słowo bardzo łagodnie określa jego [postępowanie. :P
              Więzi z dziećmi czuł, ale na zasadzie patriarchatu, własności, despotyzmu . A zerwanie z nimi kontaktów było rodzajem zemsty na żonie: żona chciała rozwodu więc niech ona ponosi koszty utrzymania dzieci.
              Wielu panów tak ma, nie ma się co oszukiwać. A gdyby w małżeństwie normalnie i przyzwoicie się oboje zachowywali to by nie mieli powodu do rozwodu... Bo nie rozwiedli się dlatego, że byli fajni kulturalni i zgodni.. Teorir, że z każdym da się rozmawiać też się nie sprawdzają. Niektórzy by być gotowi do normalnej konsekwentnej rozmowy musieli by przejść długą terapię od podstaw, warsztaty radzenia sobie z agresją, albo brać na stałe coś na głowę.
            • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 18:05
              > Na takie układy pracuje się latami. Trudno oczekiwać od kogoś, żeby coś czuł do
              > dziecka, jeśli nie ma z dzieckiem więzi.

              Tu się zgadzam, tyle tylko że na ten brak więzi to ojciec syna sobie ciężko i długo zapracował sam. Przez lata w nikłym stopniu interesował się synem, rzadko dążył do spotkań mimo moich zachęt, a jak już do nich doszło to zamiast skupić się właśnie na budowaniu relacji nie poświęcał synowi czasu albo w głupi sposób "wychowywał" go wygłaszając umoralniające gadki.
              Ok, nie ma więzi, ale powinno być coś takiego jak elementarne poczucie obowiązku wobec kogoś kogo się sprowadziło na świat, nawet w sytuacji gdy ten ktoś jest już dorosły i zaczyna od pracy na zlecenie za 8 zł za godzinę.
        • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 18:10
          > > i myślę, że ojciec to wykorzysta i przestanie płacić . większośc tak robi
          > :(
          > Większość tak robi, bo z większością się nie rozmawia tylko z butną miną każe i
          > m płacić "bo ja tak chcę!". Ludzie zaczęliby rozmawiać, byłoby inaczej, a syn j
          > est dorosły i mógłby sam porozmawiać z ojcem, a nie przez matkę.

          No tu przegiąłeś! Kto z butną miną każe płacić "bo ja tak chcę"? Naprawdę tak wierzysz w cudowną moc rozmowy? Ja przez lata próbowałam rozmawiać z eksem, tłumaczyć itp. I tak robił swoje. Pewnie nieumiejętnie z nim rozmawiałam???

          • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 18:34
            kittykitty napisała:
            > No tu przegiąłeś! Kto z butną miną każe płacić "bo ja tak chcę"? Naprawdę tak w
            > ierzysz w cudowną moc rozmowy? Ja przez lata próbowałam rozmawiać z eksem, tłum
            > aczyć itp. I tak robił swoje. Pewnie nieumiejętnie z nim rozmawiałam???

            Napisałem, że większość kobiet po rozwodzie nie rozmawia, tylko każde płacić, życzy sobie wyłącznie samej decydować, ogranicza spotkania dziecka z ojcem.
            Podpisuję się pod tym. Wierzę w uczciwą rozmowę.
            Nie napisałem, że to się Ciebie tyczyło, napisałem o większości, wyłączam jakieś pojedyncze przypadki. Z tymi próbami rozmów, to też nie jest tak kolorowo, u nas w Polsce nie potrafi się rozmawiać po zawieszeniu współpracy, nie ma takiej tradycji i nie ma takich nacisków społeczeństwa żeby rodzice rozmawiali ze sobą i uczciwie uzgadniali, a nawet jest wielkie zdziwienie, że u niektórych tak to działa.
            Mam też własne doświadczenia, gdzie zupełnie inaczej oceniamy nasze kontakty z byłą żoną. Ona twierdzi, że zrobiła wszystko, a ja twierdzę, że to była jedna wielka gra pozorów i za deklaracjami, gdy już doszło co do czego, nie poszły żadne czyny z jej strony.
    • zolza42 Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 16:09
      Ojciec nie może przestać płacić alimentów tak sobie - z własnego widzimisię - nawet na dorosłe, pracujące dziecko.
      Ojciec jest zobowiązany do płacenia alimentów w terminie, chyba, że sąd orzeknie ustanie obowiązku alimentacyjnego. W celu uzyskania takiego orzeczenia osoba zobowiązana do alimentacji musi złożyć w sądzie odpowiedni wniosek oraz dopełnić wszelkich wymaganych prawem formalności.

      Krótko mówiąc.
      Jeśli ojciec w/w 19-latka nie wpłaci alimentów w terminie - składasz wniosek do komornika o egzekucję zaległych alimentów (ale musisz zrobić to w imieniu dorosłego słyna, który musi wystawić Ci pełnomocnictwo). Dorosły syn może we własnym imieniu wnieść o egezkucję alimentów lub dogadać się z ojcem.

      Jeśli syn bedzie kontynuował naukę ZAOCZNIE - alimenty nie będą mu się należały i sąd zasądzi ustanie obowiązku alimentacyjnego.
      Ale jeśli syn będzie się uczył WIECZOROWO - alimenty mu się jak najbardziej należą, co najwyżej sąd może je zmiejszyć na wniosek ojca. I ojciec będzie płacił tak długo, aż syn będzie w stanie utrzymać się samodzielnie. To, że syn pracuje jest o tyle istotne, że sąd zmniejszy alimenty, ale z całą pewnością nie orzeknie ustania obowiązku alimentacyjnego.

      Co to znaczy, że chcesz dorosłemu synowi oszczędzić kontaktu z ojcem? Prawdziwego życia też mu chcesz oszczędzić? To dorosły, młody mężczyzna, który powinien sam załatwiać swoje sprawy, a Ty co najwyżej możesz mu służyć radą, pomocą i wsparciem.
      No i alimenty należą się dorosłemu synowi także od Ciebie.

      • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 18:54
        Dziękuję za informacje. Wynika z nich, że wszystko zależy od dobrej woli ojca. No cóż, pozostaje liczyć na tę dobrą wolę.

        A odnośnie tego fragmentu:
        > Co to znaczy, że chcesz dorosłemu synowi oszczędzić kontaktu z ojcem? Prawdziwe
        > go życia też mu chcesz oszczędzić? To dorosły, młody mężczyzna, który powinien
        > sam załatwiać swoje sprawy, a Ty co najwyżej możesz mu służyć radą, pomocą i ws
        > parciem.
        > No i alimenty należą się dorosłemu synowi także od Ciebie.

        Napisałam, że wolałabym oszczędzić synowi konieczności pozywania własnego ojca do sądu w celu uzyskania alimentów. To musi być okropne przeżycie.
        A że ja jestem również zobowiązana do alimentacji to dobrze wiem :)
        I przypuszczam, że niestety będę sama pomagała synowi, by u progu dorosłego życia nie jadł wyłącznie chleba i makaronu z sosem pomidorowym, bo na nic innego mu nie wystarczy. A tatuś w tym czasie zachowując dobre samopoczucie pojedzie sobie na kolejne egzotyczne wakacje :(.
        • mamapodziomka Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 21:21
          No dobrze, ale do pewnego stopnia jest to decyzja twojego syna, prawda? Wnioskujac z tego co piszesz to uczac sie w systemie dziennym moglby zachowac prawo do pelnych alimentow + to co od ciebie (ew. mieszkanie u ciebie, etc.) Jesli syn chce byc jak najszybciej samodzielny i sam sie utrzymywac i pracowac, to jest to jego wybor, nie ma co go zalowac, skoro podejmuje taka decyzje z wlasnej nieprzymuszonej woli. Moze mu ta decyzja wyjdzie na dobre, moze nie, ale to jego decyzja ;))
          • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 08.06.13, 09:10
            Wiesz co, byłabym szczerze zmartwiona gdyby dla mojego syna motywem do podjęcia nauki w systemie dziennym była chęć zachowania prawa do pełnych alimentów.

            I być może jestem nienormalna, ale chęć usamodzielnienia się syna odbieram pozytywnie i będę mu pomagać stanąć na własne nogi a nie wychodzić z założenia, że to jego własna decyzja i skoro ją podjął to niech sobie sam daje radę.
        • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 07.06.13, 22:02
          kittykitty napisała:
          > Napisałam, że wolałabym oszczędzić synowi konieczności pozywania własnego ojca
          > do sądu w celu uzyskania alimentów. To musi być okropne przeżycie.

          Jaka to różnica, kto wezwie ojca do sądu, czy syn sam, czy za pomocą pełnomocnika?
          Jeśli mafia zleca zabójstwo, to mordercą jest gość z pistoletem czy jednak mafia?
          Dzieci zawsze występują z pozwem przeciwko ojcom, nawet takie małe, dlatego przy obniżaniu alimentów wielu ojców ma taki problem, bo musi formalnie występować przeciwko własnym dzieciom.
          • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 08.06.13, 09:06
            Formalnie masz rację - matki reprezentują dziecko w sądzie. Jednak niekoniecznie dziecko musi wiedzieć, że rozprawa się odbywa a już z pewnością na nią nie chodzi i w takich okolicznościach nie spogląda ojcu w twarz. Poza tym nawet jeśli taki ojciec formalnie występuje przeciwko własnemu dziecku to jednak w sądzie spotyka się w tej sprawie z byłą żoną a to jednak nieco zmienia postrzeganie rzeczywistości.

            Ze sposobu w jaki piszesz domyślam się, że Twoja była zona oraz być może dzieci nieźle Ci dopiekły skoro w Twojej wypowiedzi znalazło się porównanie do zlecenia zabójstwa.
            • najma78 Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 08.06.13, 09:43
              To dziecko ma 19 lat to dorosly czlowiek. W sadzie reprezentuje sam siebie. Alimenty od ojca na zaoczna nauke (zreszta na dzienna tez) to dla mnie w tej sytuacni kosmos, choc zdaje sie w polskim prawie absurdow mozliwe.
              • morekac Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 09.06.13, 08:07
                Al
                > imenty od ojca na zaoczna nauke (zreszta na dzienna tez) to dla mnie w tej sytu
                > acni kosmos,

                Ale dlaczego kosmos? Człowiek nie kończy edukacji jako 18-latek - chyba że zawodówkę.
                18-latek ma jeszcze rok albo dwa do matury (jeśli poszedł do technikum). Jeśli poszedł do LO, to nawet nie idąc na studia nie ma zawodu i jeszcze te 1-2 lata zejdą mu pewnie na jakiś kursach czy szkołach policealnych.
                Pewnie, że jeśli rodzina niemal przymiera głodem - to należałoby wybierać od razu jakąś szkołę z zawodem, aby się usamodzielnić chociaż częściowo i dalej kształcić się w systemie zaocznym/wieczorowym (jeśli ma się taką potrzebę/ochotę), nawet płacąc czesne.
                Ale jeśli człowieka stać?
                • najma78 Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 09.06.13, 10:17
                  morekac napisała:

                  > Ale jeśli człowieka stać?

                  Jesli rodzica stac i do rowolnie wspomaga dorosle dzieci to ok. Gorzej jesli jest do tego zmuszany prawem :/ wiek rozpoczecia edukacji powinie byc obnizony tak aby czlowiek dorosly mial skonczona edukacje w stopniu pozwalajacym mu na podjecie pracy zarobkowej przynajmniej w czesci pozwalajacej mu na samodzielne utrzymanie sie na studiach jesli podejmie taki typ edukacji. Czesciowo powinien byc wspomagany przez ogol spoleczenstwa na zasadzie pozyczki ktora odda gdy juz bedzie korzystal z wyksztalcenia. Wyrownuje to szanse, uczy mlode osoby odpowiedzialnosci, pozwala okreslic i dazyc do celow i usamodzielnia. Dla mnie kosmosem jest narzucanie, zmuszanie alimentowania doroslych ludzi (takze rodzicow przez dzieci) to niesprawiedliwe i czesto nadmiernie wykorzystywane. Od razu dodam, ze nie twierdze ze syn autorki chce to wykorzystac itp , napisalam ogolnie. Uwazam, ze w przypadku edukacji doroslych dzieci pomoc rodzicow powinna byc dobrowolna zwlaszcza w przypadku osob, ktore ucza sie zaocznie, maja wlasne rodziny (czesto osoby studiujace maja) itp sytuacje.
            • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 08.06.13, 11:33
              kittykitty napisała:
              > Formalnie masz rację - matki reprezentują dziecko w sądzie. Jednak niekonieczni
              > e dziecko musi wiedzieć, że rozprawa się odbywa a już z pewnością na nią nie ch
              > odzi i w takich okolicznościach nie spogląda ojcu w twarz.
              Ja bym tak nie potrafił, występuję przeciwko dziecku i dziecko przeciwko mnie. Inaczej nie potrafię sobie tego wyobrazić, taka usterka w mózgu. :-)

              > Poza tym nawet jeśli taki ojciec formalnie występuje przeciwko własnemu dziecku
              > to jednak w sądzie spotyka się w tej sprawie z byłą żoną a to jednak nieco zmienia
              > postrzeganie rzeczywistości.
              Naprawdę wielu ojców rozumie, że występuje przeciwko dziecku i ich to boli i blokuje. Rozmawiałem, więc wiem. Poza tym, każda kara nałożona na matkę przekłada się na karę na dziecko, próba nałożenia zasłużonej kary więzienia na matkę też jest atakiem na dziecko. Panowie to wiedzą i czują, dlatego bardzo często odpuszczają nawet najgorsze świństwa ze strony swoich byłych partnerek.

              > Ze sposobu w jaki piszesz domyślam się, że Twoja była zona oraz być może dzieci
              > nieźle Ci dopiekły skoro w Twojej wypowiedzi znalazło się porównanie do zlecen
              > ia zabójstwa.
              Póki co, nie tak strasznie. Jeszcze mnie to czeka. ;-) Przykład musi być dosadny, żeby przy tym zabagnieniu stosunków społecznych był zrozumiały.
              Po prostu rozumiem, jak się czuje ojciec, który ledwo przędzie, a małoletnie dziecko chce go ograbić ze wszystkiego i wyrzucić na ulicę. Dziecko za to odpowiada! Tak uważa również sąd, skoro pozwala na takie zachowania pełnomocnikowi i nie zrobi z tym porządku.
              Mocne słowa, ale tak jest. W spółce, pełnomocnik działający na niekorzyść spółki jest ścigany na wniosek prokuratora. W rodzinie, rodzic działający na niekorzyść dziecka, w imieniu którego występuje, nie musi się liczyć z żadną konsekwencją. A potem Polacy jadący z dziećmi do innych krajów bardzo się dziwią, że w innych krajach są traktowani jak przestępcy i dzieci są im odbierane.

              Taki dorosły syn powinien mieć świadomość, z jakimi roszczeniami występuje przeciwko ojcu, nawet jeśli się posługuje osobami trzecimi. Nie mówię, że nie ma praw, bo ma. Ale uważam, że kultura wymaga stosowania kolejnych kroków. Najpierw wytłumaczenie swojego stanowiska, oczekiwanie propozycji drugiej strony, a dopiero potem sprawa sądowa. W Stanach większość spraw cywilnych załatwia się polubownie, u nas też się zmierza w tym kierunku, a planowane najbliższe zmiany w sądach, oddadzą stronom pole do aktywności.
              • kittykitty Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 08.06.13, 19:37
                > Po prostu rozumiem, jak się czuje ojciec, który ledwo przędzie, a małoletnie dz
                > iecko chce go ograbić ze wszystkiego i wyrzucić na ulicę. Dziecko za to odpowia
                > da!

                Domyślam się, że piszesz o sobie? Bo mojemu eksowi niczego nie brakuje, materialnie radzi sobie znakomicie.

                Ja natomiast rozumiem, jak się czuje dziecko, które widzi, że ojciec zaspokaja swoje kosztowne zachcianki natomiast nie jest skłonny sfinansować dziecku niczego, poza ustalona kwotą alimentów.
                • altz Re: alimenty na uczące się zaocznie dziecko 08.06.13, 20:36
                  kittykitty napisała:
                  > Domyślam się, że piszesz o sobie? Bo mojemu eksowi niczego nie brakuje, materia
                  > lnie radzi sobie znakomicie.
                  To jest moja wina, wtopiłem, kilka razy dałem się oszukać, ale jak ktoś jest chory, to popełnia więcej błędów.

                  > Ja natomiast rozumiem, jak się czuje dziecko, które widzi, że ojciec zaspokaja
                  > swoje kosztowne zachcianki natomiast nie jest skłonny sfinansować dziecku nicze
                  > go, poza ustalona kwotą alimentów.
                  Może Cię pocieszy, że panowie mocno oszczędzający na dzieciach nie mają poważania wśród mężczyzn. Owszem, rozmawia się z nimi, jeśli praca tego wymaga, ale opinia jest jednoznacznie negatywna.

                  Może ojciec uważa, że płaci dość? Kwoty nie podałaś, więc się nie odniosę. Niektórzy studenci mało z domu dostają i jednak studiują.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja