A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić?! Dłu

11.06.13, 19:46
Witam!

Wsiąkłam w to forum od paru dni.. Wszystkie posty związane z przemocą psychiczną jakbym o sobie czytała... W weekend opadły mi resztki nadziei (że mąż to furiat i że jestem w stanie na cokolwiek wpłynąć...) Opisywać nie będę, ale widzę, że mąż książkowy wręcz obraz przemocowca w białych rękawiczkach. Inteligentny, bardzo wykształcony, na wysokim stanowisku, ze świetnymi zarobkami. Ja, tak samo wykształcona, jednak zarabiam ułamek pensji męża, matka dwójki dzieci wieku szkolnym. Opieka nad nimi, wszelka logistyka, dom, zakupy, gotowanie na mojej głowie. Jesteśmy kilkanaście lat po ślubie...

Ad rem: przemoc psychiczna diagnozowana już była już w niewiele lat po ślubie, jeszcze przed dziećmi, zaczęliśmy kiedyś terapię rodzinną, ale małżonek stwierdził, że "nikt nie będzie mówił mu jak ma żyć"... Ja poterapeutowałam się wtedy trochę sama, wzmocniłam i pozwoliłam sobie na decyzję o dziecku. Świadomie, co za ironia. Naprawdę myślałam, że ogarniam temat ;) - proszę tylko bez komentarzy o nieodpowiedzialności. Czasu bym przenigdy nie chciała cofnąć, bo dzieci świetne :) Oczywiście (książkowo) poszło po równi pochyłej, poczucie własnej godności i wartości wszystko rąbnęło z hukiem..Przez blisko 10 lat okresowo zaleczam depresję, teraz ponownie zaczęłam psychoterapię bo od jesieni mocny rzut depresji. Jednak widzę, że nie jestem w stanie TAK zmienić własnego postrzegania małżenstwa. męża, siebie samej, żeby ochronić dzieci. W weekend szanowny małżonek po raz kolejny przeszedł samego siebie i z fajnego dnia z dziećmi BEZ ŚLADU POWODU zrobiło się piekło. Z określeniami "tępaku spie... i odpie...", oraz widowiskowym ciskaniem szklanym naczyniem (do zlewu, nie w ludzi - szczęście w nieszczęściu..). Od tamtej pory czytam wszystko co mi wpadnie w oko w temacie.
I rozumiem, że będzie tylko gorzej i że muszę to przerwać. Dla dobra swojego i dzieci. I tu pytanie - tylko jak???

Mieszkanie jest wspólne na dluuugi kredyt, w frankach. Oszczędności jest mnóstwo, ale są one w róznych aktywach, lokatach, akcjach - nie mam do nich bezpośredniego dostępu. Prawnie - są nasze, mamy wspólnotę majątkową, praktycznie - są męża, pochodzą z jego pensji i on finansowe decyzje podejmuje sam. Dojścia do tych środków, poza normalnym kontem nie mam. biorę pod uwagę, że o częsci środków mogę nawet nie wiedzieć. Kiedyś tak "pół żartem, pół serio" poprosiłam o pokazanie gdzie te nasze pieniadze wirtualne są, na wypadek jakiegoś wypadku. Rezolutnie odparł, ze na tamten świat się jeszcze nie wybiera ;)

Ja zarabiam naprawdę niedużo, za to nawet bym mieszkania nie wynajęła, nie mówiąc o utrzymaniu.. Nawet nie byłabym w stanie spłacać rat za to aktualne, gdybym jakimś cudem je "dostała". Rodzina pomoże psychicznie, lokalowo no niestety nie ma takiej możliwości.
Rozumiem alimenty, ale w to chyba nie wchodzi "luksus" wynajmowania mieszkania?, zresztą to pewnie i tak trwa zanim sąd je zasądzi...

I co robi matka w takiej sytuacji jak ja? Most, dom samotnej matki? Niewyobrażalne, jeszcze przy pewnej pozycji społecznej mojej rodziny - nie... to w grę nie wchodzi, chyba naprawdę skłoniłoby mnie do tego pobicie... Rodzicielka cały czas twierdzi, że nie mogę się poddawać w trudach dotarcia do męża i uświadomienia mu problemu. Niestety, on kompletnie problemu nie widzi. Ja widzę natomiast, że mu nie ufam, boję się jego "nieprzewidywalnych w swojej przewidywalności" zachowań, wiecznych fochów. Rozumiem zagrywki "miodowego miesiąca" i jak je tylko widzę (miły gest, prezencik, pomysł na wspólne spędzenie czasu (!!) - to aż kulę się w sobie, a i tak cios nadchodzi z kompletnie niebranej pod uwagę strony...

Aktualnie myślę nad ultimatum, albo, szanowny małżonku, terapia rodzinna od A do Z, albo tyle z naszej rodziny.. Tylko, żebym mogła to powiedzieć naprawdę muszę mieć przećwiczony plan B, gdyby powiedział, że mam urojenia w jego temacie...

Z jednej strony wydaje mi się, że chętnie by z nas zrezygnował, bo i spokój wtedy no i dzieci i żona by nie drażniły. Z drugiej, nie zrezygnuje, bo jesteśmy rodzajem jego wizytówki "patrzcie jaki mam zadbany dom i świetne dzieci".. no i dodatkowo, mając mnie na podorędziu można tak sobie windować ego przecież ;)

Ledum (czyli bagno po prostu...)
    • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 21:18
      Ja bym zaczęła od rozmowy/rozmów z mężem. O wyzwiskach, o tym czemu nie chce dać Ci dostępu do oszczędności, o tym, że zaczęłaś terapię i masz dość małżeństwa, o tym, czy on zamierza nadal być w tym małżeństwie i jak myśli do czego ono zmierza. I nie dać się zbyć, że nie wybiera się na drugi świat. Na spokojnie porozmawiałabym na wszystkie bolące tematy - skoro jest źle i sporo przeszliście, to można zebrać siły i starać się na spokojnie porozmawiać i wysłuchać męża. I to może być jakiś punkt wyjścia do następnych działań.
      Ps. Superlogin:)))
      • mruwa9 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 22:07
        a ja bym zaczela od dyskretnego zbierania informacji i dowodow o stanie majatkowym, dochodach, oszczednosciach, itd itp. Jako przygotowanie do rozwodu. Zalozenie wlasnego konta bankowego i rozpoczecie przerzucania kasy na to konto.
        warto miec swiadkow/osoby wtajemniczone w sytuacje, mogaca zaswiadczyc przed sadem o przemocy ze strony meza. Niebieska linia - czy sluza tez poradnictwem?
        Autorko, moze twoj zawod daje mozliwosci ulozenia zycia i kariery za granica?
        • butch_cassidy Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 22:22
          Lektury.
          Wizyta u prawnika - tych spraw kredytowych nikt inny Ci nie rozjaśni. Może da się sprzedać to mieszkanie/dom i za część kupić coś małego? To tak żeby mieć plan w głowie. I obyś nie musiała z niego skorzystać.
          Prowadzić dziennik? Sprzyja autorefleksji i może (chyba) być dowodem w sądzie.
          • ledumpalustre Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 22:43
            Gdyby wchodziło w gre sprzedanie tego mieszkania to co najwyżej splaciloby ono kredyt. O ile w ogóle... Co się po działo z kredytami frankowymi wie kazdy. Mogłoby się okazac , ze nie dość ze mieszkania nie ma to jeszcze jakas część długu została.

            Im dłużej opisuje swoja sytuacje, tym bardziej nie do rozwiazania mi się wydaje :(
        • ledumpalustre Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 22:36
          Technicznie nie do zrobienia, niestety. Jako ze mam wgląd tylko w konto i konto oszczędnościowe. Aktywa są widoczne z poziomu logowania męża, a jego hasła oczywiście nie mam. Swoje konto mam, rzecz jasna, ale gdybym spróbowała przesunąć jakąś większą kwotę z konta męża (niż wynikająca ze zwykłej obsługi płatności domowych) to a) byłoby to widoczne i b) wzbudziło natychmiast pytania. 50zl "przyoszczedzenia" na niewiele się zdadza ;)
          Co do świadków to pewnie cala moja rodzina ale i psychoterapeuci, z którymi miałam styczność. W papierach wszystko powinno być, mam nadzieje, ze kartoteki pacjentów są przechowywane długo...
          Zawod raczej wymagający nostryfikacji dyplomu w obcym języku. Realnie - na chwile obecna - nierealne...
          • acth Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 22:45
            To co opisujesz o sytuacji finansowej wg mnie to przemoc ekonomiczna,jeśli nie masz wglądu we wspólne finanse
            • zuzi.1 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 22:52
              Autorko, skontaktuj się na forum e-mama z dziewczyną pod nickiem:twojabogini, to jest prawnik zajmujący się pomocą osobom, które są ofiarami przemocy, b. konkretna, inteligentna i pomocna osoba, szczerze polecam, załączam Ci link z którego wyszukaj sobie tego nicka i napisz do niej koniecznie, możesz podesłac jej linka do Twojego watku:
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,142176563,142176563,Pieniadze_w_malzenstwie_czyli_wielkie_zdziwienie.html
          • cat4 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 13:52
            "Aktywa są widoczne z poziomu logowania męża, a jego hasła oczywiście nie mam."

            Zakladajac, ze korzystacie ze wspolnego komputera - instalujesz tzw keyloggera, potem zostawiasz meza sam na sam z komputerem na jakis czas, a potem masz juz wszystkie hasla.

            pl.wikipedia.org/wiki/Keylogger
            Hasla to najmniejszy problem...

            Pozdrawiam i powodzenia!
            • ledumpalustre Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 18:02
              Do Cat4!

              Szalenie mnie zaciekawiłas tym tematem, ale chodzi o to, ze mąz jest m.in. specjalista w dziedzinie bezpieczeństwa internetowego. Jeżeli jest choć cień ryzyka, że ja - nie znając się na tym kompletnie - zrobię coś co zdemaskuje moje intencje, no bo przecież tego racjonalnie nie uzasadnie... - to naraze się na spore komplikacje.

              Jak to działa? Czy to jest program, który instaluje się na kompie z poziomu administratora? Komp wspólny, ale podzielony na dwoch użytkowników. Konto męża jest administracyjne i ja ze swojego nie mogę nie mogę nic zainstalować bez "kontroli". Do tej pory nie było to problemem, bo np. dawalam płytkę i mi instalowal program mi potrzebny....
              • zuzi.1 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 19:46
                a nie boisz się, że odkryje co piszesz na tym forum? powinnas się uniezależnic i korzystac z tego kompa tylko do pierdół, a sprawy które opisujesz, robic z innego źródła mającego dostęp do sieci, które należy głównie do Ciebie, jakiś tablet czy cos w tym stylu, odnosnie programu internetowego lepsza jest mozilla niz explorer, z explorera można wszystko wydobyc, z mozillą jest chyba troche trudniej, ale do końca nie jestem pewna, pewnie jakiś informatyk by Ci powiedział dokładnie jak to jest
    • zuzi.1 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 11.06.13, 23:14
      I rozumiem, że będzie tylko gorzej i że muszę to przerwać. Dla dobra swojego i dzieci. I tu pytanie - tylko jak???

      Złóż zgłoszenie o napadach furii u męza dzielnicowemu i na niebieską linię, załóz mu niebieską kartę, wówczas może lekko ochłonie i zapanuje nad zachowaniami. Ale może się w zamian za to mscic w białych rękawiczkach. U Ciebie sprawa zaszła zdecydowanie ZA DALEKO, pozwoliłas się totalnie znieważac. Teraz trzeba to będzie zacząc odkręcac. Konsekwentnie, krok po kroku, z wyrachowaniem. Zacznij go nagrywac elektr. dyktafonem, jeśli nie masz, kup koniecznie i zacznij zbierac na jego zachowania dowody, informuj jak najwięcej osób z Twojego otoczenia o prawdziwym obliczu Twojego malżonka w domu, musi o tym wiedziec jak najwięcej osób. On bazuje na tym, że nikt nie wie oprocz Ciebie, jaki on naprawdę jest. Zacznij podkopywac ten jego sztucznie stworzony wizerunek dla osób trzecich, rób to tak, aby się nie zorientował. Poszukaj fundacji pomagających ofiarom przemocy. Myślę, że twojabogini da Ci dobre namiary. Trzymam za Ciebie kciuki. Na początek, gdy facet zacznie zdawac sobie sprawe, że miarka się przebrała i że ofiara zaczyna mu się wymykac, daj mu ultimatum, że albo idzie na terpapię do ośrodka specjalizuącego się w zagadnieniu przemocy psychicznej albo wniesiesz o rozwód z jego wylącznej winy i zawalczysz o wysokie alimenty dla dzieci. Spodziewaj się, że gdy to usłyszy, piana z wściekłosci będzie mu ciekła, ale nie daj się zastraszyc, tylko działaj, z wykorzystaniem wszelkich dostępnych środków prawnych. Musisz mu pokazac, że jestes silna i w pełni świadoma tego jak się bronic i walczyc o siebie, plus, ze zagadnienie przemocy psych. masz w jednym małym palcu. Poinformuj go jakie kroki zamierzasz przedsięwziąc i jakie instytucje już poinformowąłas na temat jego zachowań (to po tym, jak już zbierzesz dużo dowodów na jego zachowanie) i że byłas już u adwokata porozmawiac o swojej sytuacji i o tym co JEMU grozi za takie zachowania. Na końcu dodaj, że jako ostatnią instytucję zamierzasz poinformowac jego pracodawcę....Bierz pod uwagę to, że facet może dostac szału z wsciekłosci, więc dobrze by było, gdyby jakaś zaufana osoba mogła Ci towarzyszyc w tym czasie a najlepiej gdybys po takiej rozmowie wyniosła się z domu z dziecmi na jakiś czas. Nie daj się, walcz o siebie i dzieci.
      • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 05:57
        Co do ukrywania oszczędności... To jeśli nie widzisz sensu juz rozmów o kontynuowaniu małżeństwa, a chcesz się przygotowywać do jego zakończenia, to ja bym proponowała jakoś podejść męża. Powiedzieć mu o tym, że nie tylko gdyby umarł, nie miałabyś chwilowo dostępu do pieniędzy, ale także gdyby np. był jakiś poważny wypadek samochodowy jego i dzieci i czekałoby ich długie i baaardzo kosztowne leczenie, to byłoby jeszcze trudniej. Wówczas on np. nieprzytomny nie mógł by dać Ci loginu, a żyjącej osobie sąd nie będzie dzielił środków i wymuszał na bankach/domach maklerskich/funduszach powierniczych wydania środków. Wg mnie to sensowny argument. Dodatkowo dla niepoznaki możesz Was ubezpieczyć - i Ciebie i jego (Ciebie to tak generalnie bez sensu trochę jak mało zarabiasz, ale w celu by mąż nie podejrzewał, że chodzi tylko o kasę "za niego" lub nie miał jeszcze gorszych skojarzeń...). To by było takie tło - że zrobiłaś się zapobiegliwa (tylko, żeby nie przedobrzyć...).... Z ukrywaniem kasy przed rozwodem to wg mnie najcięższa sprawa technicznie - jak ktoś się uprze, to bez sądu nic się nie wskóra, a jak zacznie się batalia sądowa, to środki znikną... Więc najlepiej sprytem i po dobroci...
      • default Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 08:35
        Zuzu, to są oczywiście bardzo dobre działania, te które polecasz, obawiam się jednak, że dziewczyna obecnie nie da sobie z nimi rady. Napisała, że aktualnie zmaga się z kolejnym rzutem depresji, poza tym ciągle (tak mi się wydaje) jest zorientowana na męża. Tzn. on jest jedynym lustrem, w jakim ona siebie postrzega. Dlatego przeciwstawienie się mu i wywołanie ostrej krytyki i potępienia wobec siebie może być teraz dla niej za trudne.
        Powinna zacząć od pracy nad zmianą swojej optyki, nad tym, by umieć siebie samą podziwiać i doceniać, nad tym, by mieć w dupie, to co myśli (czy raczej: wmawia, że myśli) o niej małżonek. Przestać w to wierzyć po prostu, bo mimo że ofiara przemocy zdaje sobie sprawę, że jest ofiarą, to jednak przez lata wyrabia się w niej odruch szukania w sobie winy za wybuchy oprawcy. To szalenie trudne do przezwyciężenia, bo dzieje się odruchowo właśnie, wbrew temu co podpowiada rozsądek.
        Na tym etapie, na jakim jest, obawiam się że dziewczyna nie zniesie, nie przetrwa wściekłości, z jaką spotka się niewątpliwie jej sprzeciw i konkretne antymężowe działania.
        Ale mimo to powinna rzeczywiście powolutku, krok po kroczku, równolegle z przebudową postrzegania siebie, zacząć podkopywać pozycję pana męża.
        • zuzi.1 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 09:00
          Zgadzam się z tym co napisałas default, oczywiście autorka musi zacząc pracowac nad zmianą samej siebie, nad swoją siłą wewn., asertywnością i niezaleznością, jednocześnie zbierając dowody na przemocowe zachowania męża, odkladac każde dod. 50 zł na swoje konto, bo ta kasa moze się w najbliższym czasie przydac. Ten mąż od lat stosuje przemoc ekonomiczną i będzie tylko gorzej, dlatego trzeba miec własne środki fin. na koncie, nie muszą to byc setki tys. zł, wystarczy kilka tys. na początek, to da się uzbierac, tylko trzeba robic to przy użyciu sprytu, tak aby nie wzbudzic podejrzen. Wydaje mi się, że czasem ma się w sobie znacznie więcej siły, niż się wydaje i gdy człowiek zda sobie sprawę w jakim bagnie tkwi, jakie mechanizmy tym kierują, gdy potwierdzi swoje podejrzenia co do stosowanej wobec niego przemocy, gdy otworzą mu się tak naprawdę oczy, wówczas może wykrzesac tyle sił, o które nigdy by siebie nie podejrzewał. Szczególnie, że ta walka to nie tylko walka o siebie i swoją godnosc, ale również o dobre życie i prawidłowy rozwój dla dzieci, tak, aby one nie poniosły konsekwencji emocj. przemocy domowej. A w takiej sytuacji kobieta, matka jest zdolna do heroicznego wysiłku. I tego życzę autorce, żeby odnalazła w sobie te pokłady złości o których pisała sorvina i potraktowała męża tak jak na to zasługuje, najpierw dając mu szansę w postaci terapii dla sprawców przemocy. Autorka powinna również sama udac się po pomoc do ośrodka specjalizującego się w przemocy psych. i poprosic tam o wsparcie psych. i o realną pomoc w walce o siebie i o dzieci.
    • bez_przekazu Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 11:40
      po pierwsze- wizyta u prawnika, dopiero potem ew. ratowanie malzenstwa.
      zeby cos ratowac trzeba wiedziec, jakie beda skutki, gdyby sie nie udalo uratowac.
      masz ewidente braki co do swojej sytuacji prawnej. otowz WSZYSTKO, co posiadacie w razie rozwodu dzieli sie na pol. maz bedzie musial ujawnic wszystkie konta, jakie posiada. jestes ofiara przemocy ekonomicznej (tak tak, istnieje cos takiego), dlatego musisz wiedziec,jakie prawa przysluguja Tobie.
      i nie przesadzaj- sa kobiety z dziecmi w o wiele gorszej sytuacji materialnej. tyle ,ze ciezko wyzbyc sie luksusow, ale jesli cena mam byc spokoj Twoj i Twoich dzieci warto pocierpiec kilka lat. biedy nie bedzie, luksusu tez, a z czasem bogactwo znowu moze przyjdzie:)
      Pozdrawiam
      • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 12.06.13, 16:15
        Pewnie, sąd może mu nakazać wszystko ujawnić, ale wtedy już nic może na tych kontach nie być. Jeśli to oszczędności z kilkunastu lat małżeństwa to chyba trochę szkoda, by wylądować z rozwodem i płacić solidarnie kredyt. Po sądowym nakazie mogą być różnie spożytkowane już te środki, będą ukryte na kontach rodziny lub znajomych albo niewykazywanych kontach polskich lub zagranicznych albo zwyczajnie nie będzie nic - cóż, wydałem, kupiłem to i owo - komu? no, żonie na przykład... Co tu prawnik pomoże wtedy? Wg mnie w takiej sytuacji tylko sprytem można męża podejść albo ewentualnie jeśli ktoś nie ma oporów moralnych a mąż robi operacje finansowe na jakimś komputerze, do którego ma się dostęp, to można zawsze poznać te hasła przy pomocy programów skanujących czy jak to się nazywa (jesli wymagane sa jeszcze jakieś karty haseł, tokeny etc. to trzeba by i to wykraść...)... Wtedy na tych hasłach porobić stosowne operacje w stosownym czasie... No może tę akcje obgadać z prawnikiem, ale jak się zna realia, to da się to bez szwanku załatwić... (chyba mnie nikt nie przyskrzyni za takie - nazwijmy to;) - dywagacje;)).
    • el_an Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 10:52
      Witam
      jestem w podobnej sytuacji. Z mojego doświadczenia - policja póki nie ma pobicia olewa sprawę ("no chyba każdy mąż czasem się zdenerwuje na żonę? hehehe"). Włamanie się do konta męża nawet we wspólnym komputerze poprzez zdobycie hasła jakimś zainstalowanym po kryjomu programem jest nielegalne i grozi za to po prostu sprawa karna. Wypracowanie planu B bez pomocy nikogo z zewnątrz u kogo będziesz mogła z dziećmi pomieszkać póki nie przeprowadzi się podziału majątku jest bardzo trudne. Może jednak jakaś przyjaciółka albo rodzina może Was przyjąć na kilka miesięcy. W razie rozwodu mąż poza sytuacją materialną może też próbować dopiec Ci przez dzieci - wykazując np., że nie jesteś w stanie sprawować nad nimi należytej opieki bo leczysz sie na depresję. I nie ma znaczenia, że on i tak nie chce się nimi tak na serio zajmować, chodzi tylko o to żeby żonę nękać dalej. Uważaj więc i na to. Zbieraj dokumenty - pity, kopie przelewów - o ile masz do tego dostęp. Powodzenia.
      • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 14:54
        Niedawno czytałam wywiad z osobą działająca w Fundacji Kronenberga, która w Warszawie zajmuje się właśnie przemocą ekonomiczną wobec kobiet (może i wobec mężczyzn...). I artykuł na dwie szpalty kończył się radą, żeby kobiety sobie odkładały jakieś własne środki pieniężne w ukryciu przed mężami. Czyli de facto również stosowały przemoc ekonomiczną w jakimś sensie... Bo takie jest prawo obecnie w Polsce, że mało co można zrobić w sytuacji wspólnoty małżeńskiej i ukrywaniu środków finansowych przez jedną ze stron. Z uwagi na płynność tych środków one mogą fantastycznie "znikać" i żaden sąd, żadna policja ani detektywi ich nie znajdą. Ja bym nie miała specjalnych zahamowań, żeby połowę (jak nie całość;)) takich oszczędności przelać na swoje konto. Sprawa karna może grozić za używanie czyichś haseł, ale musza być na to dowody. Jeśli nie ma innego sposobu to ja:
        1. Nie zostawiałabym śladu w sieci dotyczących przygotowań do takich działań (tak jak pisze Zuzi - nie pisałabym z własnego komputera na ten temat, a w zasadzie najlepiej z żadnego).
        2. Nie podejmowałabym formalnych działań zmierzających do rozwodu przed uzyskaniem tych środków, żeby nie było dodatkowego motywu łatwego do udowodnienia.
        3. Upewniła się, że uzyskanie haseł zainstalowanymi programami nie zostawia śladów w sieci.
        4. Zniszczyła ten wspólny komputer, z którego pozyskane byłyby hasła.
        5. Zrobiła stosowne operacje z profilu męża podczas jego obecności w domu, tak by nie było praktycznie dowodów, że robił to ktoś inny.
        Może jacyś informatycy lepiej to obmyślą razem z prawnikami i znajdą stosowne metody zabezpieczenia przed udowodnieniem winy. Zwłaszcza, że środki - jak rozumiem - mimo, że na kontach należących do męża, to można uważać za wspólne.
        Chociaż ja i tak zaczęłabym od rozmowy...
        • default Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 15:12
          No proszę Cię - chyba się trochę zagalopowałaś, doradzasz komuś dokonanie kradzieży ???
          Jak napisała wątkodawczyni środki finansowe, cytuję: "praktycznie - są męża, pochodzą z jego pensji i on finansowe decyzje podejmuje sam". Czyli on zarabia i on odpowiednio inwestuje/lokuje środki i (zapewne) dalej je pomnaża.
          Owszem - jest wspólność majątkowa, ale chyba dokonanie kradzieży z włamaniem nie jest dobrym sposobem na jej wyegzekwowanie ???
          Ja osobiście chyba bym ubiła małżonka, który zastawiając się argumentem o wspólnocie majątkowej wyprowadziłby po kryjomu i podstępem pieniądze z mojego konta.
          • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 15:22
            Ja osobiście nie uważałabym tego za kradzież. Można takie przelane środki traktować jako ulokowane na "rachunkach powierniczych" do czasu ich podziału przez sąd w przypadku np. rozwodu... Bardziej bym ufała swoim "rachunkom powierniczym" niż skonfliktowanego ze mną męża... Jeśli to środki z jego pensji, a nie środki z nagród sportowych - jak ostatnio SN orzekł w sprawie Pana Kurzynowskiego - to uznałabym, że są jak najbardziej wspólne... Wg mnie nie ma innej pewnej metody, jeśli to są lokaty, akcje etc. Gdyby wspólnie kupowali nieruchomości nie byłoby problemu przy rozwodzie, a tak środki poznikają i jedynie może uda się wywalczyć alimenty na dzieci, jeśli w ogóle, bo to już inna kwestia... Ja uważam, że oszczędności przy wspólności majątkowej są wspólne, a jedynie okoliczności stworzone przez męża w tym wypadku niejako zmuszają do ich sprawiedliwego zagospodarowania poza jego aktualna wiedzą...
          • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 15:37
            "Ja osobiście chyba bym ubiła małżonka, który zastawiając się argumentem o wspólnocie majątkowej wyprowadziłby po kryjomu i podstępem pieniądze z mojego konta."

            A co z tego, że ja ktoś "ubije"? Chyba, że chodzi o fizyczne "ubicie"... Ja nigdy nie byłam w sytuacji, żeby mąż ukrywał przede mną dochody/oszczędności, ale wydaje mi się, że jest to w pewien sposób patowa sytuacja... Zdać sobie można sprawę, że bliższą mu osobą niż żona jest makler i doradca bankowy... Lokowanie dużych sum jedynie w środki finansowe może być też ostrzeżeniem, że to mąż chce w miarę bezkosztowo odejść z małżeństwa lub przynajmniej zapewnić sobie taką opcję. Taka konstatacja nie napawałaby mnie optymizmem...
          • sanciasancia Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 16:27
            > Jak napisała wątkodawczyni środki finansowe, cytuję: "praktycznie - są męża, po
            > chodzą z jego pensji i on finansowe decyzje podejmuje sam". Czyli on zarabia i
            > on odpowiednio inwestuje/lokuje środki i (zapewne) dalej je pomnaża.
            To niech przeleje połowę. Poza tym, nie ważne kto lepiej zarabia, to pieniądze są też jej.
            • mruwa9 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 18:50
              ja mialam na mysli dyskretniejsze sposoby, aczkolwiek bardziej detaliczne. Zamiast latwych do wykrycia przelewow , podczas kazdych zakupow /wyplaty z bankomatu, urwac kilkadziesiat zlotych, wplacanych na swoje konto, na rzecz chociazby wynajecia mieszkania na poczatek. Ziarnko do ziarnka..
              Kopie wyplat, wyciagow z konta (wydruki), kopie PITow tez warto IMHO dyskretnie zrobic, zeby miec dla sadu podkladke o rzeczywistych dochodach meza, nawet, jesli zdazylby ukryc majatek.
              • zuzi.1 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 20:00
                Na pewno nie powinna informowac prawnika o jakichkolwiek zamiarach działań niezgodnych z prawem, bo prawnicy są obowiązani informowac odpowiednie służby o tego typu procederze, który ujawnią im ich klienci.
                • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 20:36
                  Miałam na myśli swojego zaufanego prawnika:)
                • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 20:38
                  Nie wiem, czy mają taki obowiązek, czy nie, ale nie słyszałam, żeby jakikolwiek prawnik donosił na swojego klienta... Zreszta pytać teoretycznie zawsze można...
              • sanciasancia Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 13.06.13, 20:15
                > ja mialam na mysli dyskretniejsze sposoby, aczkolwiek bardziej detaliczne. Zami
                > ast latwych do wykrycia przelewow , podczas kazdych zakupow /wyplaty z bankomat
                > u, urwac kilkadziesiat zlotych, wplacanych na swoje konto, na rzecz chociazby w
                > ynajecia mieszkania na poczatek. Ziarnko do ziarnka..
                To akurat jest niezłe.
    • differentview Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 09:11
      ciekawa jestem kiedy kobiety w koncu przejrza na oczy i przestana liczyc na to, ze facet bedzie je utrzymywal( ja zarabiam znikomy procent tego co maz) a jednoczesnie gdy opadna pierwsze porywy uczuc nie bedzie traktowal ich jak sluzace, worek treningowy do wyladowywania frustracji ewentualnie do zaspokojenia potrzeb fizjologicznych
      kobieta, ktora pakuje sie w taka materialna zaleznosc ma prawie jak w banku, ze w ktoryms momencie bedzie w sytuacji autorki watku
      wydaje mi sie, ze kobiety generalnie powinny byc bardziej niezalezne finansowo, a jesli rezygnuja z pracy i zostaja z dziecmi w domu powinny od razu wyjasniac kwestie jak ta ich praca w domu bedzie przez meza finansowana- wszystko jasno i przejrzyscie bez pomyslow wlamywania sie na czyjes konto
      te, ktore licza, ze nie beda musialy pracowac a ich pomysl na zycie to bycie utrzymanka bogatego meza- albo otrzezwieja albo beda godzic sie potulnie na wszystko albo obudza sie po paru latach z reka w nocniku, w dramatycznej sytuacji np. domu samotnej matki
      przeciez takich sytuacji jest wokol pelno- dlaczego nikt z tego nie wyciaga wnioskow?
      • wies-baden Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 10:16
        Mam podobne obserwacje, kiedyś usłyszałam od dziewczyny, która nie miała farta w życiu, że
        > musi być ślepa, głucha i niema, bo ze swoją pensją i trójką uczących się dzieci nie da rady<.
        Swoją drogą to skandal, że Polacy są tak nisko opłacani, a średnie pensje nie zapewniają możliwości utrzymania rodziny.
      • tully.makker Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 10:32
        Widzisz, ja jestem niezalezna finasowo, zaraniam wele wiecej, niz moj partner, co wiecej, mieszkany w moim wylaczie mieszkaniu. I mimo wszystko to nie powtrzymuje go od stosowania przemocy werbalnej.

        Przemocowiec nie kieruje sie faktami, czy swoim interesem. Wydaje mi sie, ze rzadza tu czysto biologicne mechanizmy - urodzila dziecko, znaczy jest teraz zalezna ode mnie, wqiec hulej dusza, nawet jesli to nie ma przelozenia na rzeczywiscosc.

        Ja zawsze twierdzilam, ze kobieta powinna tak kierowac swoim zyciem, by moc sama utryzmac siebie i swoje dzieci, a nie inwestowac w kariere meza. maz dzis jest, jutro go nie ma, co osiagniesz sama, to sie liczy. Tylko nie sadzmy, ze to jest uniwersalna recepta na udany zwiazek.
        • blond_suflerka Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 10:44
          I takie sytuacje pokazują, że to nie w finansach jest problem. Tzn. oczywiście jak są finanse i trzeba się ograniczyć tylko do pracy nad psychiką to jest łatwiej niż jak trzeba w pewnym sensie zaczynać od nowa organizując sobie utrzymanie, pracę, wykształcenie, kursy i dodatkowo terapię ale to nie jest clou problemu.
          Różne kobiety nie odchodzą od niefajnych mężów-i biedne i bogate, i wykształcone i proste i ładne i te mniej atrakcyjne. W każdym z tych przypadków te kobiety dały sobie po prostu wmówić, że bez tego faceta nie dadzą rady. Problem jest złożony bo wchodzi tu w grę niskie poczucie własnej wartości, brak wiary w swoje możliwości, skrzywiona matryca relacji, ugruntowana zniekształcona ocena siebie i swoich zalet i kompetencji, itd ale wszystko to zawiera się w jednym-te kobiety mają błędne przekonanie że nie dadzą rady.
          I tu musi być wykonana najważniejsza praca. Jak zmieni się psychika i podejście to zobaczy się dostępne rozwiązania nawet dla najtrudniejszej sytuacji wyjściowej.
        • wies-baden Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 10:44
          Tully, czy ty przypadkiem nie zabiegasz o miłość i uwagę?
        • butch_cassidy Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 10:48
          A wg mnie to jest myślenie życzeniowe, oderwane od polskiej rzeczywistości.

          Oczywiście zdarzają się osoby obojga płci, które żeby dużo zarabiać nie muszą dużo pracować (dużo zarabiać, czyli tyle żeby utrzymać siebie i dziecko na normalnym poziomie w razie awarii, czyli w mojej ocenie ok. 5 tys. - im więcej oczywiście lepiej, ale za mniej już może być trudno).

          Jednak zasadniczo teraz w Polsce, żeby tyle zarobić, to się trzeba narobić. Jeśli obie osoby w rodzinie całą energię pakują w pracę, to gdzie miejsce na dom?
          Oczywiście to kobieta może być tą, której wkład finansowy w życie rodziny jest większy, a mężczyzna więcej energii może poświęcać na zadbanie o dom i dzieci.

          W tej chwili w Polsce sytuacje, kiedy można godziwie zarobić pracując 8 h/dziennie i mniej to mniejszość.
          Powiedzmy, że masz te 3000 pensji i 2 dzieci, rozsądny kredyt na mieszkanie (w którym przecież chciałabyś zostać, dlaczego miałabyś się wynosić), jakiś średni samochód. Alimenty teoretycznie dostaniesz, a praktycznie nie wiesz... I co? To są zarobki pozwalające lekko podjąć decyzję o rozstaniu? Moim zdaniem nie. A ile osób nie zarabia nawet tyle... I wiele z nich wcale nie zaniedbało swojej pracy, żeby miś mógł się rozwijać.
          • tully.makker Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 12:19
            Pamietam, kiedy wymienila zamki exowi bylam studentka bez pracy - ok, mialam mieszkanie, jeszcze miesiac stypendium naukowego. Wywalczylam od niego alimenty rowniez na siebie, nie tylko na Pierwszego. Oczyewiscie, mialam atuty, pod postacia ewidentnych dowodow zdrady.
            Ale kiedy chce sie odejsc, to mozna.
            • butch_cassidy Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 13:00
              tully.makker napisała:


              > Ale kiedy chce sie odejsc, to mozna.
              Pewnie że tak. Ale sytuacja studentki i autorki wątki z tak długim stażem małżeńskim jest zupełnie inna. Łatwo mówić, co powinno się zrobić, trudniej rozważając wszelkie za i przeciw, podjąć dobrą decyzję.
              Natomiast uwaga, że to wszystko przez zaniedbanie własnego rozwoju zawodowego, wygląda na... hmm... powierzchowną? Szczególnie w czasie kryzysu... Nie wystarczy przecież z dnia na dzień trzasnąć drzwiami i wyjść. Trzeba mieć plan. Sensowny.

              A tutaj nie można oficjalnie zamrozić tych kont męża do czasu decyzji o podziale majątku? Nie znam się... ale to by było sensowne.
              • butch_cassidy Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 13:04
                I jeszcze powiem Ci, że to "miałam mieszkanie" może właśnie być decydujące. To jest bardzo ważny czynnik! Naprawdę łatwiej moim zdaniem poradzić sobie z utratą dochodów niż brakiem miejsca do zamieszkania razem z dziećmi.

                Dlatego w ten sposób zabezpieczę swoją córkę - kupię jej mieszkanie i zabezpieczę tak, żeby nie mogła sprzedać, dopóki nie zdobędzie nieco życiowej mądrości.
              • tully.makker Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 13:29
                > Natomiast uwaga, że to wszystko przez zaniedbanie własnego rozwoju zawodowego,
                > wygląda na... hmm... powierzchowną? Szczególnie w czasie kryzysu...

                Kryzys jest od kiedy? A od kiedy watkodajka jest na rynku pracy?

                Jesli kobieta godzi sie na sytuacje, ze to zawsze ona bierze zwolnienia na dzieci, nigdy nie zostanie dluzej ( nie zrozummnie zle, nie jestem zwolenniczka pracy za darmo w nadgodzinach, tylko elastycznosci) bo trzeba dzieci skads tam odebrac, a swoje ambicje zyciowe, zamiast demonstrowac w pracy, lokuje w karierze meza, to ma tak jak ma. Malzonka trzeba stosownie ustawiac od samego poczatku zwiazku w roli partnera. Niestety, decydujac sie na dzieci trzeba tez pomyslec o piece nad nimi gdy sa male, chore czy cos w tym rodzaju. Gdy nie ma sie babc na podoredzieu, niestety niania na ogol jest koniecznoscia. No chyba ze jedna ze stron w zwiazku, na ogol kobieta, odpuszcza ambicje zawodowe i ogdzi sie na zaleznosc ekonomiczna.
                I oczywiscie, zycie nie jest spraweidliwe. Wspomniany przez mnie ex - startowalismy jednoczesnie na rynku pracy - jest prezesem spolki gieldowej, ja tylko menadzerka sredniego szczebla. W czasie gdy on robil kariere, ja samotnie wychowywalam jego syna. Ale mialam na tyle ambicji, zeby jednak osiagnac niezaleznosc materialna - co wiaze sie z pozycja zawodowa, jesli ie dlasiebie, to by zapewnic warunki mojemu dziecku, potem - kolejnym dzieciom.

                Nie kupuje zdania, ze sie nie da. Kobieta musi, jelsi sama siebie nie motywuje, to nich ja motywuje, ze dzieci trzeba nakarmic.
                • butch_cassidy Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 14:28
                  tully.makker napisała:

                  >
                  > Nie kupuje zdania, ze sie nie da.
                  Ależ ja nie piszę, że się nie da! Ja tylko zwracam uwagę, że net wszystko zniesie. A życie jest bardziej złożone. Zaś odwieczną dyskusję, czy dziecko potrzebuje bardziej dyspozycyjnego, czy lepiej zarabiającego rodzica, możemy odłożyć na kiedy indziej. Albo w ogóle sobie darować :) Bo to już było wiele razy i wątpię, aby jakieś kwestie jeszcze zostały nieporuszone. Ludzie dokonują różnych wyborów, lepszych, gorszych... zawsze zależnych od okoliczności i z reguły ich bronią. Szkoda koksu na przepychanki.

                  >
              • paris-texas-warsaw Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 13:31
                Też sobie tak myślałam, ale podejrzewam, że w praktyce nim dojdzie do wejścia pozwanego na salę sądową w takiej sprawie, to środki płynne jeszcze bardziej się upłynnią... Dlatego ja bym działała pozasądownie... Jeśli Bagno będzie sobie odkładała po 100 zł dziennie, to po roku będzie miała 36 tys. zł, a na koncie przy dobrych zarobkach męża może już być znaaaaacznie więcej i mi byłoby zwyczajnie szkoda tych pieniędzy... Sprawdzić stan kont to podstawa, a nad przelewami na "rachunek powierniczy" niech Bagno jeszcze myśli:)
                Ps. Jeśli Bagno też jest informatykiem jak mąż, to sobie poradzi na rynku pracy i bez niego:)
        • zuzi.1 Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 14.06.13, 14:02
          tully makker napisała:"Widzisz, ja jestem niezalezna finasowo, zaraniam wele wiecej, niz moj partner, co wiecej, mieszkany w moim wylaczie mieszkaniu. I mimo wszystko to nie powtrzymuje go od stosowania przemocy werbalnej.
          Przemocowiec nie kieruje sie faktami, czy swoim interesem. Wydaje mi sie, ze rzadza tu czysto biologicne mechanizmy - urodzila dziecko, znaczy jest teraz zalezna ode mnie, wqiec hulej dusza, nawet jesli to nie ma przelozenia na rzeczywiscosc."

          Tully, ale wiele zaradnych silnych kobiet utrzymuje przemocowców-frustratów, niezaradnych, którym wiecznie wiatr w oczy wieje. Twoj partner ma własne kompleksy plus kompleksy związane z Twoją osobą i Twoimi osiągnięciami zawodowymi, finansowymi. I nie wazne, że będąc z Tobą korzysta z tego co Ty wypracujesz i że dzięki temu żyje mu się łatwiej i przyjemniej. Gdzieś w środku on się zapewne wcale z tego nie cieszy, ma do tego stosunek zwyczajnie pasożytniczy, w duchu mysli pewnie o Tobie, ale się laska za mądralę uważa, niech sobie tak o sobie myśli, a ja wiem, że to głupia idiotka jest, jak wszystkie baby...i będę na niej pasożytował dalej, skoro taka głupia. ;) Tacy panowie traktują swoje partnerki jak konkurencję, rywalizują z nimi, a ponieważ zazwyczaj sa ciency jak bibuła, to z ich mizernych starań (o ile takie w ogóle są...) i tak nic nie wychodzi i dalej w środku gotują się z wściekłosci, że takiemu wstrętnemu i przemądrzałemu babsztylowi tak wszystko w życiu wychodzi a im nic, tacy życiowi frustraci i szowinisci ;-)
        • differentview Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 15.06.13, 10:24
          > Widzisz, ja jestem niezalezna finasowo, zaraniam wele wiecej, niz moj partner,
          > co wiecej, mieszkany w moim wylaczie mieszkaniu. I mimo wszystko to nie powtrzy
          > muje go od stosowania przemocy werbalnej.
          >
          > Przemocowiec nie kieruje sie faktami, czy swoim interesem. Wydaje mi sie, ze rz
          > adza tu czysto biologicne mechanizmy - urodzila dziecko, znaczy jest teraz zale
          > zna ode mnie, wqiec hulej dusza, nawet jesli to nie ma przelozenia na rzeczywis
          > cosc.

          jesli jestes niezalezna finansowo to jedyna zaleznoscia, ktorej podlegasz jest zaleznosc emocjonalna od "przemocowca"; masz wybor- mozesz w kazdej chwili odejsc, wyrzucic go z domu, etc; z jakiegos, sobie tylko znanego powodu, tego nie robisz

          kobieta bedaca w 100% na utrzymaniu meza nie ma mozliwosci dokonania takiego wyboru bo jest na niego materialnie skazana; oczywiscie moze wyjsc z domu tak jak stoi, zabrac dzieci i trafic do osrodka pomocy- ale to jest ekstremalnie trudna sytuacja a tez sad w takim przypadku moze przychylic sie do stanowiska meza, ze nie jest ona w stanie zapewnic dzieciom odpowiedniej opieki- i wowczas taka kobieta moze stracic wszystko, w tym opieke nad dziecmi
          dlatego uwazam, ze kobiety, ktore poswiecaja swoja kariere zawodowa na rzecz prowadzenia domu i wychowywania dzieci powinny zawczsu ustalic jaka czesc zarobkow meza bedzie przelewana na ich osobiste konto, ewentualnie powinny miec pelen dostep i kontrole nad kontami i lokatami wspolnymi; o tym trzeba myslec wlasnie wczesniej- wtedy kiedy wszystko jest dobrze bo kiedy w relacji pojawiaja sie zle emocje, nienawisc- wtedy jest juz za pozno i zaczyna sie szarpaniny a kobieta zwykle jest na przegranej pozycji
          • butch_cassidy Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 15.06.13, 13:25
            differentview napisała:


            > dlatego uwazam, ze kobiety, ktore poswiecaja swoja kariere zawodowa na rzecz pr
            > owadzenia domu i wychowywania dzieci powinny zawczsu ustalic jaka czesc zarobko
            > w meza bedzie przelewana na ich osobiste konto, ewentualnie powinny miec pelen
            > dostep i kontrole nad kontami i lokatami wspolnymi; o tym trzeba myslec wlasni
            > e wczesniej- wtedy kiedy wszystko jest dobrze bo kiedy w relacji pojawiaja sie
            > zle emocje, nienawisc- wtedy jest juz za pozno i zaczyna sie szarpaniny a kobie
            > ta zwykle jest na przegranej pozycji

            A tu masz zdecydowanie rację. Oprócz dostępu do kont, jeszcze zestaw ubezpieczeń, szczególnie, jeśli pani "nie ma głowy do finansów".
            Dlatego uważam, że żona niepracująca w ogóle zawodowo to opcja dla naprawdę zamożnych rodzin. A pani musi mieć tym bardziej głowę na karku i mocno stać nogami na ziemi, bezwzględnie. Musi umieć o siebie zadbać. Nie na zasadzie, że "nie opłaca mi się pracować, bo po odliczeniu opiekunki zarobię 500 zł", a miś przynosi 3-4 tys.

            Z drugiej strony - przy takim poziomie płac, zależność często istnieje mimo pracy kobiety... I to jest przytłaczające. Zbywanie problemu na zasadzie "mogła zostać menedżerem" jest po prostu niemądre. Bo nie każdy chce i nie każdy może być menedżerem.

            Sama pracuję mniej, ale mam niezłe doświadczenie i wiem, że jeśli będę zmuszona odejść, to u mnie jedynym problemem będzie znalezienie kolejnych zleceniodawców. Może potrwać krócej, dłużej, ale to kwestia wytrwałości. Pracując więcej, więcej zarobię. Mam taką opcję otwartą. I w sumie jestem na dobrej pozycji. Nie musiałam robić kariery menedżera... ;)

            Widzę jednak też kobiety, które ani nie są menedżerami, ani nie pracują mało, a jednak zarabiają niewiele. I nie z lenistwa, ani dlatego że "głupio" postanowiły poświęcić się rodzinie... Po prostu mają gorsze kwalifikacje, mniej możliwości w swoim regionie... Życie układa się różnie. Twierdzenie, że wszystko byłoby inaczej, gdyby pani była menedżerem/prawnikiem/lekarzem, itp... a skoro nie jest, to jest sama sobie winna, jest dziecinne.
            • flotanato Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 17.06.13, 16:26
              Bardzo Ci współczuję. Przechodziłam DOKŁADNIE przez to samo.
              Wyjście jest tylko jedno: ucieczka. Musisz to zrobić dla swoich dzieci. W jakim są wieku?
              Wszystko musisz mieć przygotowane, nie uciekniesz od razu.
              Ja bym zrobiła tak:
              1. zaczęłabym zabezpieczać się finansowo, gromadzić jak najwięcej pieniędzy na swoim koncie
              2. miej przygotowany non-stop dyktafon, komórkę - i nagrywaj wszystkie jego akcje. Pomyśl, czy poza dziecmi, masz świadków na jego przemocowe zachowanie?
              3. skontaktowałabym się z prawnikiem. Wbrew temu, co piszesz sytuacja nie jest zła.
              4. po przygotowaniu tego, co powyżej, wniosłabym do sądu pozew o rozwód z orzeczeniem o jego winie
              5. po każdym/w trakcie jego wybuchu wzywałabym policje
              6. koniecznie założyłabym niebieską kartę
              • flotanato Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 17.06.13, 16:32
                poczytaj:
                terapiaprzezpisanie.blogspot.com/
          • tully.makker Re: A tak konkretnie z przemocowcem to co zrobić? 17.06.13, 16:36
            dlatego uwazam, ze kobiety, ktore poswiecaja swoja kariere zawodowa na rzecz pr
            > owadzenia domu i wychowywania dzieci powinny zawczsu ustalic jaka czesc zarobko
            > w meza bedzie przelewana na ich osobiste konto, ewentualnie powinny miec pelen
            > dostep i kontrole nad kontami i lokatami wspolnymi; o tym trzeba myslec wlasni
            > e wczesniej- wtedy kiedy wszystko jest dobrze bo kiedy w relacji pojawiaja sie
            > zle emocje, nienawisc- wtedy jest juz za pozno i zaczyna sie szarpaniny a kobie
            > ta zwykle jest na przegranej pozycji

            Ano wlasnie. Moja kolezanka juz z 8 czy nawet 10 lat temu zwiazala sie z obcokrajowcem, ktory ma tradycyjne wyobrazenia na temat rodziny. Ona zostawila tu ;prace i mieszkanie, potem, za kilka lat wzieli slub.
            Od poczatku pobytu w mjego kraju ona dostala od niego karte kredytowa ze sporym miesiecznym limitem na SWOJE wydatki i druga na utrzymanie domu. Oprocz tego jej partner nalegal, by dochody z wynajmu jej mieszkania w polsce pozostawaly jej majatkiem odrebnym do jej wylacznej dyspozycji.
            W taki uklad mozna wejsc, bo widac, ze jest troska o sytuacje finasowa strony niepracujacej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja