Rywalizacja miedzy rodzenstwem

16.06.13, 21:47
Jako, ze to forum 'rodzinne', chyba takie zagadnienie bedzie na miejscu. Napisze o sytuacji, w ktorej rodzice albo rodzic faworyzuja jedno z rodzenstwa w stosunku do drugiego i zaburza to relacje miedzy samym rodzenstwem.

Faworyzowanie odbywa sie nie tyle na zasadzie wiekszej pomocy materialnej, albo nie tylko, ale na zasadzie ustawicznego porownywania do siebie rodzenstwa, oczywiscie na niekorzysc jednego i korzysc drugiego, przypominanie osiagniec jednego i lekcewazenie osiagniec drugiego i odwrotnie- wypominanie bledow 'gorszego' i jego wad naprzeciw idealizowaniu pierwszego. To takze wyraza sie poprzez nadawanie etykietek 'X jest brudas, niechluj, len, ciamajda, Y jest zaradny, sprytny, zdolny, ladny''. Inna rzecz to codzienne odzywki, z grzecznoscia i kultura wobec jednego i w sposob ordynarny do drugiego (we wzajemnej obecnosci tychze).
Inny aspekt to promowanie tezy, ze jedno z rodzenstwa za dobrze traktuje drugie, a drugie jest 'niewdzieczne', mniej chodzi tutaj o fakty ale o dobor faktow, np przypominanie przyslug czy darow jednego wobec drugiego i lekcewazenie lub kwestionowanie w druga strone. Chodzi tutaj o stworzenie poczucia zaleznosci czy wrecz zadluzenia jednego wobec drugiego i co za tym idzie, koniecznosci 'naprawy', 'rekompensaty' itp.


To, ze takie ingerowanie w relacje miedzy rodzenstwem nie jest dobre to wiadomo, jak rodzenstwo moze i czy moze uwolnic sie od tego negatywnego wplywu? Co robic jesli w jednym z rodzenstwa (tym gorszym) rosnie uraza wobec 'tego lepszego', zazdrosc, a w 'lepszym' rodzenstwie rosnie poczucie wyzszosci i roszczeniowosc? Jak skutecznie jednemu i drugiemu zapobiegac.



    • sop.hie Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 16.06.13, 23:30
      Ale kto ma zapobiegac? Z czyjego punktu widzenia ta historia i kto jest zainteresowany zeby cos w tej sytuacji "robic"?
      • kropidlo5 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 16.06.13, 23:38
        sop.hie napisała:

        > Ale kto ma zapobiegac? Z czyjego punktu widzenia ta historia i kto jest zainter
        > esowany zeby cos w tej sytuacji "robic"?

        No rodzenstwo. Rodzenstwo. Mysle, ze zmiana jest w interesie obojga rodzenstwa, jesli chca miec zdrowe, przyjazne, partnerskie relacje. Chodzi o to, aby te dzialania, ktore celowo lub nie podsycaja rywalizacje i wzajemne pretensje nie mialy wplywu na te relacje.

        Mozna poczynic narracje z pozycji 'gorszego' z rodzenstwa i zapytac, jak ma radzic sobie z poczuciem zazrosci, urazy, niesprawiedliwosci wobec brata czy siostry. No bo chyba taka reakcja moze sie pojawic- jesli nie ma wystarczajacej odpornosci na owe interwencje.

        Mozna poczynic narracje z pozycji 'lepszego' rodzenstwa, ktore odkrywa, ze traci szacunek do brata/siostry na skutek takiego a nie innego biegu wydarzen, ze zaczyna przejmowac ten sposob myslenia w mysl ktorego postrzega siebie jako strone uprzywilejowana. Albo moze tak nie odczuwac, ale zauwazac dylematy 'gorszego' i miec z tym problem.

        Mozna zapytac tez, czy wymaga duzej sily, aby wskutek takiej propagandy nie nabrac urazow do rodzenstwa, mimo ze udzial samych stron w wydarzeniach jest tylko posredni, jako 'swiiatlo odbite'.
    • tully.makker Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 08:52
      Czy rodzenstwo jest jeszcze niepelnoletnie? bo jesli juz dorosle, to najllkepszym wyjsciem byloby odseparowanie sie od toksycznych rodzicow. Mozna podjac jedna czy 2 proby wytlmaczenia im sytuacji, ale w skutecznosc takich prob to ja raczej nie wierze. No ale dla czystego sumienia...
      • kropidlo5 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 10:03
        To jest ciezkie do realizacji, szczegolnie dla tego 'lepszego' rodzenstwa, bo ono bezposrednio nie doznaje szkod- wrecz przeciwnie, jest idealizowane, chwalone, porownywane na korzysc. Tutaj problem jaki ma ta osoba to jest problem wtorny, poniewaz ma ciagle konflikty z ludzmi zwiazane z tym problemem- nie przyjmuje zadnej krytyki, latwo sie uraza, jest nadmiernie ambitna. Ten 'gorszy' z kolei tez przelozyl problemy na relacje z ludzmi, ale w inny sposob- czyli typowe szukanie ludzi, ktorzy sa krytyczni i zlosliwi.
        Obie osoby zdaja sobie sprawe z problematycznosci tej relacji, ale osoba 'lepsza' nie wiadomo czy chce cos zmienic, bo niby widzi negatywne konsekwencje, ale wygodnie jej w pozycji osoby holubionej i adorowanej. To jest troche jak pulapka z narkotykami- chwilowa euforia i potem zjazd. zauwazylem tez, ze ta osoba uzaleznia sie coraz bardziej od komplementow i wrecz wymusza je na ludziach; problem w tym, ze komplementy w domu rodzinnym nalezaly jej sie bezwarunkowo, nie za konkretne osiagniecia czy zalety, a dodatkowo glownei te komplementy byly 'porownawcze'.wiec mysle ze ta osoba wyrobila sobie przekonanie, ze ciagle musi sie porownywac na korzysc i ciagle dostawac oznaki uwielbienia i z tego powodu ma problemy.
        Rodzice w takiej sytuacji nei widza swego bledu, uwazaja, ze temu lepszemu pomagaja (no przeciezz komplementuja i chwala) a temu gorszemu tez ponoc pomagaja, bo jego z kolei 'mobilizuja' i 'ucza'.
        Oboje maja po lat 30+.
        • sorvina Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 12:15
          Kropidlo5 - takie historie są opisane na stronie o narcystycznych matkach (po angielsku: www.narcissisticmother.com/) Takie uprzywilejowane/wychwalane rodzeństwo nazywane jest "złotymi dziećmi". To dość przyjemna rola w bagnie rodzinnym i raczej mało kto chce ją stracić. Bardzo boli jak z pojawieniem się młodszego rodzeństwa/zmianą układu sił tak się dzieje. Warto zrozumieć, że w takim natężeniu to nie jest normalna sytuacja i zwykłe reakcje. Utrata roli "złotego dziecka" to ryzyko stania się "czarną owcą" a to w takiej rodzinie = utrata prawa do elementarnej godności, szacunku, jakiejkolwiek życzliwości ze strony rodzica. Rodzeństwo skupione na przetrwaniu psychicznym raczej się na to nie zdecyduje. Dlatego w takich systemach tylko "czarne owce" chcą cokolwiek zmienić, bo one płacą większą część kosztów dysfunkcji w rodzinie.

          Na moim przykładzie i innych znanych mi tylko wyjście czarnej owcy z rodziny i z tej roli, co wiąże się ze zmianą układu sił i pogorszeniem pozycji "złotego dziecka" (po jakimś czasie i ono musi przejąć rolę "odgramiacza" toksycznego rodzica), może stanowić motywację dla nich do refleksji, pracy nad sobą itp. Natomiast nawyk budowania samooceny na czuciu się lepszym niż "wyrodne" rodzeństwo może utrzymać się długo. Tak jak wszelkie żale z porównywania rodzeństwa - łatwiej to kierować na brata/siostrę, niż matkę/ojca. Nie słyszałam o tak silnie narcystycznym rodzicu, który by się zmienił i przeprosił swoje dzieci. Może tacy są, ale prawdopodobieństwo, że coś im się uświadomi jest bliskie zeru, lepiej zająć się sobą i samemu przestać realizować narzucone schematy życia i budowania relacji.

          Ogólnie taki sytuacja to bagno i pół metra mułu - dłuuga praca na terapii, bez której moim zdaniem się nie obejdzie.
          • kropidlo5 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 14:47
            Dziekuje za info o stronie. Znalazlem tu cos, co juz dawno zauwazylem, ale czego jakos nie spotkalem tak dobitnie napisanegho w pismiennictwie:

            The scapegoat never measures up in the mother’s eyes. She can win awards, get good grades, get into a great school, but it goes unnoticed or unacknowledged.

            If it’s noted, it’s usually done so in a way that makes the mother look good, saying that everything the child has learned is because of the mother’s parenting efforts.


            no i istota problemu, pozycja 'zlotego dziecka', ktore zarazem wie, ze jest w niesprawiedliwy sposob uprzywilejowane i nie chce tej pozycji stracic. Co robic? Zaklamywac, racjonalizowac, wypierac. Problemem jest to, ze takie zlote dziecko moze dlugo wierzyc, ze taka pozycja domowa niesie ja przez zycie (i czuc sie niesamodzielnie) ale tez tworzyc problemy w relacjach z ludzmi, kiedy na przyklad taka osoba wchodzi w zwiazek i po jakims czasie wychodza na wierzhch jej oczekiwania w relacji- dominacja, przywileje, ciagla adoracja, pogarda dla potrzeb drugiej strony- na ktore malo kto na dluzsza mete moze sie zgodzic. A potem zal i pretensje do siebie samego.

            I faktycznie, sytuacja taka jest sytuacja pulapki- bo latwiej miec pretensje do rodzenstwa niz do rodzicow, choc sytuacje tworza ci ostatni, jest to szantaz emocjonalny najwyzszego kalibru- albo staniesz sie podnozkiem i poslugiwaczem brata lub siostry albo jestes wyrodnym rodzenstwem, ktore nie oddaje absolutnej czci 'zlotemu dziecku'. W takiej sytuacji zdrowa zazdrosc czy pretensje o rownosc sa traktowane jako zdrada i cios w rodzenstwo.

        • tully.makker Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 12:31
          No tak sie zastanawiam. Ja nie mam rodzenstwa, wiec nie chodzilo o faworyzowanie, ale ze bylam jedynym dzieckiem takze w kredu tej troche dalszej rodziny, to bylam przedmiotem nieustannych zachwytow, zwlaszcza niektorych czlonkow rodziny - i musze przyznac, ze dosc szybko sie zorientowalam - juz na poczatku szkoly, ze wiele z tych komplementow nie ma podstaw w rzeczywistosci, i to mnie bardoz irytowala, czulam sie traktowana jak idiotka. W nikeotrych sprawach o nieprawdziwosci historii o mnie opowiadanych i talentow mi przypisywanych skapnelam sie juz jako osoba dorosla. i mam troche za zle.

          Z 3 strony, podejrzewam, ze to rzeczywiscie moze uzalezniac...
    • organza26 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 13:05
      Hej Kropidło,

      Pamiętam raczej wszystkie Twoje wątki, m.in. ten, w którym opisywałeś relacje z siostrą, matką i ojcem. Na Twoim miejscu spotykałabym się z rodzinką maksymalnie kilka razy do roku i to na max 2 dni. Prawda jest taka, że choćbyś stanął na rzęsach to nie zmienisz tego chorego układu sił. Ja mam trochę podobnie jak Ty, też byłam taką czarną owcą dla mojej matki (ojciec nie miał nigdy swojego zdania i wszystko po niej powtarzał), tylko może nie w tak hardcorowej wersji jak u Ciebie.

      Naprawdę szkoda, żeby przystojny, niegłupi i całkiem zaradny chłop marnował swój czas na roztrząsanie jak bardzo jego rodzinka jest porąbana. Jak następnym razem spotkasz ładną, młodziutką (co z tego, że dużo młodsza ;) ) kasjerkę to się nie zastanawiaj tylko ją zaproś na kawę ;)
      • kropidlo5 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 14:48
        Dziekuje za mile slowa.
        A co do kasjerki, to niestety okazalo sie, ze ma narzeczonego:( Co rusz zle trafiam.
        • organza26 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 17.06.13, 14:56
          > A co do kasjerki, to niestety okazalo sie, ze ma narzeczonego:( Co rusz zle tra
          > fiam.

          Nie, po prostu jako facet musisz o wiele częściej, albo nawet prawie zawsze inicjować randki i rozmowy z kobietami. Z tego też powodu masz bardzo duże szanse na otrzymanie kosza. Tak już po prostu jest. Życzę udanego 'trafienia' w końcu ;)
          • zasufka Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 20.06.13, 14:29
            Ja na takiej huśtawce jestem od dawna, raz na wozie raz pod wozem. Matka używa nas w zależności od swojego nastroju, czy też relacji z ojcem. Zazwyczaj pełniłam rolę tego lepszego dziecka (na pewno nie złotego), gołąbka pokoju, kubła na pomyje, czy jak to nazywa mój m. - księgi skarg i wniosków. Rok temu zajęłam tę najgorszą pozycję, stałam się krnąbrną czarną owcą (myślę, że bez powodu, choć powód znany jest pewnie tylko mojej matce) i powiem, że to boli, oj boli. Choć powiernica też nie była wdzięczną rolą, to jednak bycie czarną owcą jest o wiele bardziej dotkliwe i to pod każdym względem (finansowym, towarzyskim a przede wszystkim emocjonalnym). I dopiero jak spadłam na sam dól dane mi było zobaczyć w pełnej odsłonie moje rodzinne bagno. Korci mnie odzyskanie dawnej pozycji razem ze wszystkimi związanymi z nią przywilejami jak i konsekwencjami (jak bycie usłużną, pocieszającą i stale starającą się przypodobać mamusi córcią - o brrrrrrrrrrrrrrrrr...). Co dzień jednak bronię się przed tą pokusą. Mój kierunek to wyjście z tego syfu, bo jak odzyskam swoje dawne miejsce, to znowu znajdę się samym środku tego g...a.
            • kropidlo5 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 20.06.13, 16:08
              Zgadzam sie, wspomnialem o tym w watku obok, tez uwazam, ze taka relacja jest szkodliwa- moze wbrew pozorom- dla obu stron, a nawet dla wszystkich stron.
              Krzywdy 'czarnej owcy' sa dosc oczywiste: niska samoocena, niewiara w siebie, prokastynacja, perfekcjonizm, wieczne poczucie wstydu i winy, wchodzenie w niewlasciwe relacje z ludzmi. Krzywdy zlotego dziecka sa mniej oczywiste, ale tez obecne: rowniez perfekcjonizm, uzaleznienie od akceptacji i opinii innych, brak umiejetnosci przegrywania, konflikty z ludzmi.
              No i aspekt niedoceniany- jezeli 'zlota siostra' ma 'brata diabla' to niby jej osobista samoocena wzrasta, ale z drugiej strony koldra odslania nogi- bo kazdy chyba woli miec za brata fajnego goscia a nie najgorszego fajtlape, nie?
              • zasufka Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 20.06.13, 20:53
                O tak, siostra też może mieć swoje uczucia, sama mogła również toczyć nieustającą walkę o chwilę uwagi i akceptację matki. Tak wytrenowała sobie poczucie empatii i odgadywania cudzych uczuć i potrzeb, że przejmuje rolę wiecznej pocieszycielki, zarówno matki jak i brata, czyli wchodzi w rolę gołąbka pokoju :). Ma misję, matka traktuje ją jako swojego wysłannika i ma nadzieję, że sprowadzi grzesznego brata na jej ścieżkę. Oczywiście nie może się to dobrze skończyć, gołąbek obrywa z obu stron, a kiedy zorientuje się, że to gra i powie dość, to role się odwracają i cała zabawa zaczyna się od nowa. Z tą tylko różnicą, że brat czerpie pełnymi garściami i mocno okopuje się na nowo zdobytej pozycji. Tak czy inaczej, nie zmienia to faktu, że jest to wciąż teatr jednego aktora, a reszta... ma posłusznie tańczyć tak jak im zagra rodzicielka.
                • kropidlo5 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 22.06.13, 11:19
                  Problem polega tez na tym, ze pewne relacje w rodzinie utrwalaja sie do tego stopnia, ze staja sie naturalne i jedyne. Dopiero z boku ktos spoza ukladu moze miec inny punkt widzenia, albo go pokazac.
                  Calkiem niedawno ja, dorosly faet pod 40tke, bylem o rodzicow na kawie i byla tam ciotka. Kawa stanela na stole i ja wzialem szklanke ze stolu i usiadlem z nia w fotelu, a moj ojciec do mnie
                  'zaraz wezmie i powylewa', taki komentarz nawykowy, w mojej rodzinie chleb powszedni. Nawet ja, ktory walcze z tym 'jak lew' bym na to nie zwrocil az takiej uwagi gdyby nie coitka, ktora chyba byla zszokowana tym zachowaniem i mowi 'kropidlo, a co ty sobie tak pozwalasz, kogo oni z ciebie tutaj robia' powiedziala to niby pol zartem zeby nie urazic starych, ale bynajmniej nie byl to zart. Ojciec sie zburaczyl i zamknal, a on i tak jest zwyczajowo mniej krytyczny wobec mnie niz matka czy siostra. Oczywiscie nie musze dodawac, ze niczego nie 'powylewalem', po prostu ten komentarz pokazuje idealnie jak pewne przeniesione z dziecinstwa patologiczne zachowania wchodza w krew i po pewnym czasie nikogo nie dziwia, dopiero ktos z zewnatrz potrafi to wylapac.
    • yna777 Re: Rywalizacja miedzy rodzenstwem 25.06.13, 20:55
      Mogę powiedzieć jak to wyglądało w moim przypadku.
      Na początku kompletnie zniszczyło moje relacje z siostrą.
      Matka zrobiła ze mnie rodzaj krzywego zwierciadła, w którym siostra zawsze według niej wypadała lepiej, w związku z czym ja zawsze czułam się gorsza. A że nie była zawsze i we wszystkim lepsza, to z kolei w siostry odbiorze, to porównywanie ze mną było dla niej frustrujące. Taki niezamierzony efekt udało się mamie osiągnąć. Jak już dojrzałyśmy do tego by uświadomić sobie, że bez sensu jest obwiniać siebie za to co robili rodzice, to niejako trochę nad ich głowami tą relację odbudowałyśmy. Sporo rozmawiałyśmy o tym co było i wyjaśniłyśmy sobie. Potrzeba było na to kilku lat w zasadzie separacji od siebie, naturalnej, gdyż siostra wyjechała na studia do innego miasta i pewnie pomogło, że z braku laku, bo ja zostałam na miejscu, matka w końcu i mi okazała trochę zainteresowania, a siostra z kolei chyba też zaczęła budować poczucie własnej wartości już w oderwaniu ode mnie. Póki udawało nam się mieć ten kontakt niejako poza matką, było ok.
      Jak pojawiały się dzieci, znowu wkroczyła w nasze życie i niejako nas skłóciła. Znowu zaczęła mnie stawiać jako krzywe zwierciadło dla siostry i kazała mi żyć jej życiem. To pewnie byśmy przeżyły, ale wspierała też siostrę w dość egoistycznym podejściu do życia i dziecka w pewnym momencie, co doprowadziło do tego, że w sumie stała się ona sporą egoistką. I to już trudniej było zamieść pod dywan. Oficjalnie nasze stosunki są bardzo dobre. Robię to, gdyż dzieci za sobą przepadają, ale jak bym miała określić swoje emocje wobec rodziców i siostry to wahają się między negatywnymi mocno do obojętnych. Pozytywnych już raczej nie mam albo bardzo mało.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja