Dodaj do ulubionych

Jakby chcial do ciebie zadzwonic...

19.06.13, 11:18
Jakby chcial do ciebie zadzwonic, to by do ciebie zadzwonil

Tak powiedzial brat moje przyjaciolkce w odpowiedzi na jakies jest kolejne milosne rozterki (prawie 20 lat temu).

czesto sie zastanawim nad gleboka madroscia w tym jednym zdaniu, zwlaszcza w kontekscie wlasnego zwiazku, nie mowiac juz o przezyciach znajomych czy wreszcie historiach z forum. mezczyzna jest gotowy naprawde na wiele, kiedy jest zaangazowany w zwiazek. Bierze pod uwage informacje zwrotne, slucha o potrzebach partnerki i uwzglednia je w swoich planch. I nie mowcie mi, ze tak sie dzieje na poczatku tylko - tak sie dzieje we wszystkich dobrych zwiazkach, i nawet tych nieidealnych, jak zwiazek moich rodzicow.

Mam wrazenie, ze w wielu sytuacjach mamy doczynienia z kopaniem sie z koniem. zaangazowanie w zwiazek ze strony problematycznego partnera jest zerowe, chec by wyjsc naprzeciw potrzebom drigiej strony nieistniejaca - na czym tu budowac?

Idac tropem mysli wyjsciowej, mozesz dzwonic i 200 rady do faceta, ktory nie jest za bardzo zainteresowany, a i tak nic z tego nie bedzie. Tak samo mozna stanac na glowie w dowolnych sprawach zwiazkowych, ale jesliu facet nie chce, nic z tego nie bedzie.
Obserwuj wątek
      • sebalda Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 19.06.13, 11:50
        No ale co z przemocowcem fundującym partnerce huśtawkę emocjonalną?
        Gdybym opisała dobre okresy, zrywy, przebłyski u mojego męża, niejedna kobieta by mi zazdrosciła. Pełne skupienie na mnie. Czasem za pełne. Wielka miłość, oddanie, prezenty, kwiaty, kolacyjki, no i "kocham cię" dziesięć razy dziennie.
        Każda, która tego zaznała, wie, jak potem potwornie boli, gdy po takich porannych wyznaniach wieczorem dostaje nagle, ni z gruchy, ni z pietruchy, suką w twarz. Bo nieopacznie przypomniała, że miał umyć wannę, bo czymś zajęta nie zareagowała wystarczająco entuzjastycznie na jakąś jego propozycję, bo chciała jeszcze coś ogarnąć w kuchni, a on nie mógł czekać.
        W moim odczuciu to nie obojętność faceta, ale jego nieprzewidywalność jest najgorsza. On, gdy chce, potrafi być idealnym partnerem, problem jednak w tym, że chce rzadko, a dużo większą frajdę sprawia mu niszczenie tego. Frustrację, kompleksy, niepewność siebie trzeba gdzieś odreagować. No i jest oczywiście przekonany, że to ona jest najgorsza, przecież on się tak stara, przecież gotuje obiady, przecież jest taki oddany rodzinie. Jest, to fakt, czasami aż do duszenia tym oddaniem. No i dzięki temu może wykazać jej niewdzięczność, brak docenienia jego starań. Wredna taka.
    • ruscello Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 19.06.13, 17:51
      Święta racja. Tylko trochę czasu zajmuje dziewczynom przekonanie się o tym, a chyba częściej uwierzenie, że akurat w przypadku tego konkretnego faceta i ich relacji to prawda. Bo żaden z tych panów nie powie wprost, że ma gdzieś:/ Toksy do tego podsycają nadzieję i robią wariatkę z dziewczyny.
    • brak.polskich.liter Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 10:26
      tully.makker napisała:

      > Mam wrazenie, ze w wielu sytuacjach mamy doczynienia z kopaniem sie z koniem. z
      > aangazowanie w zwiazek ze strony problematycznego partnera jest zerowe, chec by
      > wyjsc naprzeciw potrzebom drigiej strony nieistniejaca - na czym tu budowac?
      >
      > Idac tropem mysli wyjsciowej, mozesz dzwonic i 200 rady do faceta, ktory nie je
      > st za bardzo zainteresowany, a i tak nic z tego nie bedzie. Tak samo mozna stan
      > ac na glowie w dowolnych sprawach zwiazkowych, ale jesliu facet nie chce, nic z
      > tego nie bedzie.

      Zgadza sie.
      Jedna forumka napisala kiedys, ze ze zwiazkiem jest jak z iloczynem: im wieksze czynniki tym wyzszy wynik. A jesli jeden z czynnikow jest zerem, to i iloczyn bedzie zerem, chocby drugi czynnik byl ogromna liczba.
      W tamtym watku chodzilo o potencjal erotyczny zwiazku, ale sadze, ze mozna to rozszerzyc na caloksztalt relacji.

      Moja sygnaturka tez cos niecos mowi w temacie ;)
    • blond_suflerka Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 12:04
      A mnie się wydaje, że to naprawdę zależy. Niby racja ale nie do końca.
      Są sytuacje, że komuś zależy ale bardzo boi się odrzucenia i nie zadzwoni(rozumiem, że to dzwonienie jest symboliczne, chodzi tu w ogóle o nawiązanie czy podtrzymanie znajomości). Czasem komuś zależy ale z różnych powodów nie wchodzi w daną relację.
      Relacje międzludzkie są tak skomplikowane, że trudno tak oceniać jednoznacznie. Chociaż zgadzam się, że nie chodzi też o to, żeby sobie wymyślać rzeczywistość i twierdzić, że facetowi zależy kiedy wszystkie fakty mówią, że nie;)
      • brak.polskich.liter Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 12:29
        blond_suflerka napisała:

        > A mnie się wydaje, że to naprawdę zależy. Niby racja ale nie do końca.
        > Są sytuacje, że komuś zależy ale bardzo boi się odrzucenia i nie zadzwoni

        Jesli faceta do tego stopnia paralizuje strach przed odrzuceniem, ze nie jest on w stanie chocby zadzwonic do kobiety, na ktorej mu ponoc zalezy, to dla mnie nie rokuje on jako kandydat do zwiazku.
        Dlaczego? Bo dla mnie oznacza to klopoty oraz orke na ugorze zamiast czegos, co ma byc przyjemne, radosne i satysfakcjonujace dla obydwu stron. Wysokie prawdopodobienstwo, ze trzeba bedzie co i rusz przelamywac lody (bo on sie boi odrzucenia), bezustannie zachecac, uwazac na kazde slowo, zeby bidus nie poczul sie odrzucony, tonowac mimike (bedzie sie zadreczal, ze jakis moj usmiech nie byl przeznaczony dla niego i sie przez to poczuje ani chybi odrzucony), ze nic ciekawego nie zaproponuje (bo a nuz odmowie i sie poczuje odrzucony) i ze relacja bardzo szybko przerodzi sie w opiekunczo-wychowawcza lamana przez chodzenie po kruchym lodzie. A takie cele realizuja instytucje nieco inne niz randkowanie.

        > Chociaż zgadzam się, że nie chodzi też o to, żeby sobie wymyślać rzeczywistość
        > i twierdzić, że facetowi zależy kiedy wszystkie fakty mówią, że nie;)

        O to to.
        • blond_suflerka Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 12:36
          brak.polskich.liter napisała:

          > Jesli faceta do tego stopnia paralizuje strach przed odrzuceniem, ze nie jest o
          > n w stanie chocby zadzwonic do kobiety, na ktorej mu ponoc zalezy, to dla mnie
          > nie rokuje on jako kandydat do zwiazku.
          > Dlaczego? Bo dla mnie oznacza to klopoty oraz orke na ugorze zamiast cze
          > gos, co ma byc przyjemne, radosne i satysfakcjonujace dla obydwu stron.
          > Wysokie prawdopodobienstwo, ze trzeba bedzie co i rusz przelamywac lody (bo on
          > sie boi odrzucenia), bezustannie zachecac, uwazac na kazde slowo, zeby bidus ni
          > e poczul sie odrzucony, tonowac mimike (bedzie sie zadreczal, ze jakis moj usmi
          > ech nie byl przeznaczony dla niego i sie przez to poczuje ani chybi odrzucony),
          > ze nic ciekawego nie zaproponuje (bo a nuz odmowie i sie poczuje odrzucony) i
          > ze relacja bardzo szybko przerodzi sie w opiekunczo-wychowawcza lamana przez c
          > hodzenie po kruchym lodzie. A takie cele realizuja instytucje nieco inne niz ra
          > ndkowanie.

          Zgadzam się ale to już inna historia. Odniosłam sie do kwestii, że jak nie dzwoni to mu nie zależy.
          A swoją drogą, ten co dzwoni też może mieć jazdy ale inne.
          • triss_merigold6 Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 12:49
            Skoro nie dzwoni, to w zasadzie kogo obchodzi czy mu zależy czy nie? Skutek jest jednoznaczny.

            Codziennie oglądam w domu żywy przykład tego, że jak facetowi zależy, to potrafi: zadzwonić, przełamać lęki różnego typu, z dnia na dzień wrócić z innego kraju, ogarnąć się wszechstronnie, zrobić dziecko i zarobić na nie itd.
            • blond_suflerka Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 13:46
              triss_merigold6 napisała:

              > Skoro nie dzwoni, to w zasadzie kogo obchodzi czy mu zależy czy nie? Skutek jes
              > t jednoznaczny.

              Nie chodzi o to czy kogoś obchodzi czy nie. To jest inna historia i wybór każdego czy chce z takim osobnikiem wchodzić w relacje czy nie.
              Ja odniosłam się tylko do tego, że nie jest to równoznaczne, że jak ktoś nie dzwoni to mu nie zależy. Może zależeć bardzo ale może mieć trudne i świeże jeszcze doświadczenia po jakimś związku, może bać się właśnie odrzucenia, może mieć fobię społeczną, cokolwiek.

              I jest różnica pomiędzy sytuacją kiedy ktoś nie dzwoni bo ma jakąś pannę gdzieś a taką, że nie dzwoni bo ma blokadę ale o dziewczynie myśli, itd.
          • brak.polskich.liter Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 18:03
            Wiesz, randkowanie nie jest obowiazkowe. Jesli dla pana zadzwonienie do kobiety, ktora mu sie podoba celem - dajmy na to - umowienia sie na spacer/kawe/wino to taka przykrosc i straszliwy wysilek, to niech lepiej sobie daruje. Dla wlasnego i dla pani dobra. Po co maja sie meczyc?

            Sympatycznych, kontaktowych, zainteresowanych kobietami i potrafiacych to zainteresowanie okazac panow jest sporo. Naprawde nie ma powodu, zeby facet, ktory ww. nie lubi, narazal sie na przykrosci i zmuszal do czegokolwiek.
            • verdana Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 18:48
              A jkeśli czasem to pani wykaże inicjatywę?
              Zastanawiam sie - albo chcemy równouprawnienia, albo nie. Nie można miec ciastka i zjeść ciastka. Tylko pan zdobywa, pani czeka - OK, ale potem trudno sie dziwić, ze i w małżeństwie to pan bedzie decydował, a żona czekała.
              • brak.polskich.liter Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 19:20
                A ktos w ogole sugeruje, ze kobieta nie moze/nie powinna wychodzic z inicjatywa, czy okazywac, ze facet jej sie podoba?

                Jesli o mnie chodzi, to oczekuje wspolmiernosci w dawaniu i dostawaniu. Tylko tyle i az tyle. Lubie i potrafie flirtowac, lubie gre towarzyska pt "uwodzenie", potrafie rowniez okazac mezczyznie, ze mi sie podoba (o ile tak jest).
                W zamian za to oczekuje, ze pan - o ile rowniez bedzie mna zainteresowany - bedzie to okazywal. Szkoda mi czasu i energii na zawracanie d..y ludziom, ktorym niespecjalnie na mnie zalezy. Wolalabym w tym czasie isc na spacer, poczytac, albo pospotykac sie z kims dla odmiany chetnym i ceniacym moje towarzystwo.

                I o to tylko mi chodzi, kiedy pisze, ze nalezy dac panu sie wykazac. Nie - ze nalezy biernie czekac, tylko ze oprocz dawania fajnie jest tez dostawac. A czasami lepiej odpuscic, jesli druga strona nie okazuje zainteresowania (nie wnikajac w przyczyny), albo okazuje zainteresowanie, ale byciem wylacznie biorca.

                Wykonanie telefomu jest prosta czynnoscia i osoba chetna, niezaleznie od plci, nie bedzie z nia miala problemu. Serio.
    • butch_cassidy Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 12:45
      Mój mąż nie zadzwonił i "ma jazdy" :D Umiarkowane ;)
      To by potwierdzało tę teorię. Jednak i tak zalet ma więcej niż wad, nad którymi z resztą pracujemy.
      Ci co dzwonili byli dla mnie nudni :D Ja się po prostu dusiłam w tych "dobrych związkach" i... sama stawałam się toksyczną żmiją.
      Chyba układ z miłym misiem nie jest dla każdego ;)
      • brak.polskich.liter Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 13:11
        Czyli albo "mily mis" albo facet, ktory "ma jazdy" i nad ktorego wadami musisz pracowac? Tertium non datur?

        Ale spoko. Kazdemu jego porno. To bardzo dobrze, ze spelniasz sie w swoim zwiazku. Istnienie takich kobiet, jak Ty, to rowniez znakomita wiadomosc dla tych, ktore wola spotykac sie z panami nieobarczonymi wadami, nad ktorymi trzeba wspolnie pracowac. I z takimi, ktorzy potrafia i zadzwonic, i zaproponowac randke, i w inny sposob okazac zainteresowanie.
        Brak konfliktu interesow :)
        • butch_cassidy Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 13:28
          Przecież napisałam, że dla mnie miły miś jest nudny. Dla Was nie musi. Luz.
          Triss, dzięki za diagnozę. Pobieżna, ale rozumiem, że się starasz :P

          Czyli albo "mily mis" albo facet, ktory "ma jazdy" i nad ktorego wadami musisz
          > pracowac? Tertium non datur?
          Zapewne są. Tyle że ja na takich nie trafiałam. I to nie ja muszę pracować, a on. A że mnie kocha, to się stara (tu Triss, która nie ma zrytego beretu :P, ma rację - jak chce to każdy potrafi). Mimo, że nie zadzwonił :P
        • blond_suflerka Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 13:38
          A czemu Wy(Brak i Tris) jesteście takie katastrofistki? To przecież cechac DDD/DDA a nie zdrowych;)
          Przecież tu nie było napisane jakie typu to są jazdy, za to było napisane, że facet pracuje nad nimi. Nie ma ludzi idealnych, także skoro obojgu dobrze, on coś działa w temacie swoich deficytów i nie ma tu rozpaczy maltretowanej żony to dlaczego tak to negatywnie oceniać?
        • sebalda Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 14:08
          to rowniez znakomita wiadomosc dla tych, k
          > tore wola spotykac sie z panami nieobarczonymi wadami, nad ktorymi trzeba wspol
          > nie pracowac.

          Problem jedynie w tym, że ci obarczeni wadami, nad którym trzeba pracować, wybierają raczej nie te, ktore są przygotowane i lubią takie wyzwania, tylko te, ktore będą w milczeniu cierpiały, te z misją, które będzie można dowolnie poniewierać, żeby sobie podnieść samoocenę. A miś jakoś dziwnie lgnie do hetery:)
          Ja tam wiele bym dała za misia, oj wiele:)
          Na szczęście są chyba jeszcze faceci, którzy nie są tylko misiami, ale też nie są tyranami. Normalni po prostu. Kobieta, która lubi jazdy, chyba nie wie, o czym pisze:P Nie wie, co to są PRAWDZIWE jazdy. Chyba że jest masochistką;)
          • blond_suflerka Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 14:22
            sebalda napisała:

            > Problem jedynie w tym, że ci obarczeni wadami, nad którym trzeba pracować, wybi
            > erają raczej nie te, ktore są przygotowane i lubią takie wyzwania, tylko te, kt
            > ore będą w milczeniu cierpiały, te z misją, które będzie można dowolnie poniewi
            > erać, żeby sobie podnieść samoocenę. A miś jakoś dziwnie lgnie do hetery:)
            > Ja tam wiele bym dała za misia, oj wiele:)

            To chyba nie do końca tak. Facet z jazdami wybiera dziewczynę ze swoimi jazdami a ona wybiera jego. Zdrowy szybko się z takiego układu wyłamie. Zdrowa osoba lubi wyzwania ale przecież nie takie;) bo to się robi współuzależnienie a nie wyzwanie. No ale takie historie dotyczą już sytuacji kiedy owe jazdy są konkretne.
            Natomiast tutaj nie wiadomo zbyt dużo o tym co za jazdy ma partner Butch a być może sa to wady jak u każdego. I oni docierają się tak jak każda normalna para.
          • butch_cassidy Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 14:26
            sebalda napisała:


            > Na szczęście są chyba jeszcze faceci, którzy nie są tylko misiami, ale też nie
            > są tyranami. Normalni po prostu.
            Też tak sądzę i wszystkim wolnym, a szukającym partnera paniom takiego faceta życzę (i żeby się w nim kochały ;) )

            Kobieta, która lubi jazdy, chyba nie wie, o cz
            > ym pisze:P Nie wie, co to są PRAWDZIWE jazdy.
            Słowo "jazdy" było cytatem w postów wyżej. Oczywiście, że mój mąż nie jest psychopatą, socjopatą, ani przemocowcem, nie ma też zaburzeń osobowości, ani innych poważnych przypadłości uniemożliwiających funkcjonowanie w związku. Dwie panie dorobiły po prostu do mojej wypowiedzi swoją teorię (ciekawe dlaczego - hehehe :P).
            Słusznie z resztą zauważyła i podsumowała to Blond Suflerka (dziękuję za zrozumienie :) ).

            Tak, ja przyciągałam nudnych facetów (hetera? :D) Ci w mojej niegdysiejszej ocenie fascynujący (czyt. nie całkiem stworzeni do życia w parze - teraz to wiem, bo z perspektywy czasu widzę, jak im się układa) jakoś dziwnym zrządzeniem losu nie byli mną na dłuższą metę zainteresowani. W stosunku do tzw. normalnych pozostawałam zawsze obojętna (z wzajemnością). Szczęśliwie jak ruszyłam problem (vide wątek o silnej kobiecie), poznałam męża. Mój ideał - zaburzony wystarczająco żeby mnie pociągać i nie na tyle, aby mnie krzywdzić :D
            To teraz już chyba wszystko wyjaśniłam. Co prawda do niedzwonienia to się ma średnio. Ale fakt: pierwszy nie zadzwonił, musiałam wykazać się kobiecym sprytem ;)
            • sebalda Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 14:57
              Ci w mojej niegdysiejszej oce
              > nie fascynujący (czyt. nie całkiem stworzeni do życia w parze - teraz to wiem,
              > bo z perspektywy czasu widzę, jak im się układa) jakoś dziwnym zrządzeniem losu
              > nie byli mną na dłuższą metę zainteresowani
              No i to potwierdza moją teorię, że zaburzony (psychopata lub ciężki frustrat odreagowujący na najbliższych) nie wybierze fajnej babki, która wie, czego chce. Wybierze naiwną idealistkę z misją:P Albo laskę, co się wychowywała bez ojca. Albo dziewczynę bez doświadczenia, młodą, do tego często krytykowaną w domu rodzinnym. Niekochaną.
              • butch_cassidy Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 15:05
                sebalda napisała:

                >
                > No i to potwierdza moją teorię, że zaburzony (psychopata lub ciężki frustrat od
                > reagowujący na najbliższych) nie wybierze fajnej babki, która wie, czego chce.
                > Wybierze naiwną idealistkę z misją:P Albo laskę, co się wychowywała bez ojca. A
                > lbo dziewczynę bez doświadczenia, młodą, do tego często krytykowaną w domu rodz
                > innym. Niekochaną.

                10/10
              • tully.makker Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 16:10
                No i to potwierdza moją teorię, że zaburzony (psychopata lub ciężki frustrat od
                > reagowujący na najbliższych) nie wybierze fajnej babki, która wie, czego chce.
                > Wybierze naiwną idealistkę z misją:P Albo laskę, co się wychowywała bez ojca. A
                > lbo dziewczynę bez doświadczenia, młodą, do tego często krytykowaną w domu rodz
                > innym. Niekochaną.

                No a wlasnie moze najlpesz aofiara jest kobieta, ktora wychowala sie we w miare normalnym domyu, bez wyzwisk, ponizania, i nie zetknelam sie z czyms takim w najblkizszym otoczeniu. Ona w ogole nie wie, ze cos takiego moze sie dziac, i generalnie sadzi, ze przeciez w jej srodowisku nic takiego sie nie moze dziac po prostu.

                czesto przegapia pierwsze sygnaly, bo jej doswiadczenia do tej potry potwierdzaja przekonanie, ze ludzie sa z natury dobrzy i jak sie np zloszcza, to maja sensowny powod.
          • butch_cassidy Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 14:52
            I jeszcze jedno
            sebalda napisała:

            >Kobieta, która lubi jazdy,

            To "lubienie"... To nie jest przecież tak, że naprawdę lubisz taki typ z określonymi jazdami. Po prostu z perspektywy czasu i zdobytej wiedzy można powiedzieć, że jest lub była jakaś uwarunkowana tym czy owym preferencja i wzór relacji się powtarzał. "Lubienie" to już raczej etap zabarwionego autoironią dystansu. Na gorąco to o "lubieniu" nie ma mowy - to się po prostu przydarza, czyż nie?
            • blond_suflerka Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 15:01
              Właśnie. Żona przemocowca na przykład nie lubi wcale być bita czy poniżana ale jakoś się z takim typem wcześniej wyczuła a potem paradoksalnie poczuła się bezpiecznie bo taki schemat miała zakodowany.
              Także sformułowanie 'ona to lubi' może być trochę krzywdzące.
              • sebalda Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 16:05
                > Także sformułowanie 'ona to lubi' może być trochę krzywdzące.

                Nie "może być", a przeważnie jest krzywdzące i to jak cholera. Ale to inny temat.
                Ja miałam na myśli kobiety, ktore lubią, jak w związku jest ferment, jak się coś dzieje, jak nie jest nudno. Lubią włoski styl. Czego ja z kolei nie znoszę organicznie, bo za takie właśnie miałam moje małżeństwo, tak to było postrzegane z zewnątrz. On Cię tak kocha, a że czasem wybucha, taki ma temperament!!! Taki zazdrosny, ale masz fajnie, znaczy mu zależy! Powiedziałabym brzydko, gdybym nie miała wrodzonej niechęci do inwektyw.
                Pewnie są jazdy i jazdy, ale ja mam wyłącznie złe skojarzenia i jak kobieta pisze, że to lubi albo że jej tego brakuje, to trudno mi to zrozumieć. No ale to takie moje zboczenie;)
                • sebalda Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 16:24
                  verdana napisała:

                  >Na pewno sie w nim dusi i dlatego nie rozwodzi sie od trzydziestu lat.
                  Nie bardzo rozumiem to cofniecie zegara. Jest równouprawnienie, ale dzwonić ma zawsze facet, obowiązkiem kobiety jest być bierną i czekać.
                  Witamy w XIX wieku.

                  Verdano, ja myślę, że tu o coś innego chodziło. Nie o to, że kobiecie nie wypada zadzwonić, ale że jeśli facetowi nie zależy, to tego telefonu nie wykona, a jak kobieta to zrobi, to i tak z niego nic nie wykrzesze (z faceta znaczy, nie z telefonu:).
                  Inna sprawa, że najlepsze znane mi małżeństwo zawiązało się wyłącznie dlatego, że on był nieśmiały, ale za to ona zdeterminowana:)
                  Niemniej często jest tak, że kobieta, młoda i naiwna albo starsza i zdesperowana, mylnie odbiera sygnały od faceta, marzy o nim, dorabia sobie historię i potem jest rozpacz, jak on tego nie podziela, jak nie dzwoni, jak ją zbywa. Najczęściej tak właśnie jest, że jak nie dzwoni, to najpewniej mu nie zależy.
                  Gorąco polecam wszystkim niezbyt może mądrą ani ambitną, ale z socjologicznego punktu widzenia naprawdę godną polecenia komedię Kobiety pragną bardziej www.filmweb.pl/film/Kobiety+pragn%C4%85+bardziej-2009-453958, z całkiem niezłą, modną ostatnio obsadą. Tam jest dokładnie pokazane, jak nie warto czekać na ten telefon, gdy facet nie jest zainteresowany.
                • butch_cassidy Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 16:34
                  sebalda napisała:


                  > Pewnie są jazdy i jazdy, ale ja mam wyłącznie złe skojarzenia i jak kobieta pis
                  > ze, że to lubi albo że jej tego brakuje, to trudno mi to zrozumieć.

                  Trudno, bo zaraz podpinasz pod to swoje niefajne doświadczenia. Normalne.
                  Jak Cię wkurza moja postawa, to pomyśl czemu. Mnie Twoja nie wkurza. Mam jedynie wrażenie, że nie rozumiesz, o co mi chodzi.
                  Wiesz, my byliśmy u terapeuty jeszcze jako narzeczeni. Na takim cyklu spotkań coś jak przygotowanie do małżeństwa - zafundowaliśmy sobie taką przyjemność, bo była wielka miłość, ale i kłótnie się zdarzały i nie mieliśmy 100% pewności, że ślub to najlepszy pomysł. Wtedy zlikwidowaliśmy część problemów. Po latach wylazło co innego. Jednak już wtedy dowiedzieliśmy się, że oboje mamy silne osobowości i nieuchronnie będzie dochodziło do tarć. Uprzedziła nas kobieta, że jeśli damy sobie radę z problemami w miarę jak będą się pojawiać, mamy szansę stworzyć głęboki i satysfakcjonujący związek, ale musimy być wrażliwi na pewne sygnały. Mam wrażenie, że nieźle sobie radzimy :)
                  Ludzie są różni, więc nie oceniajmy się wzajemnie jedynie na podstawie tego, kto jakiego poziomu napięcia potrzebuje do szczęścia. Zerowe też nie jest szczególnie budujące w związku ;)
                  • sebalda Re: Jakby chcial do ciebie zadzwonic... 20.06.13, 16:47
                    > Jak Cię wkurza moja postawa, to pomyśl czemu

                    Butch, mnie nie wkurza Twoja postawa, wyjaśniłaś potem, o co biega, i ja już rozumiem. Ale spotkałam się z takim zjawiskiem, że laska miała damskiego boksera, odeszła, potem związała się z dobrym chłopem, ale się nudziła i tęskniła za tym pierwszym. Takie też się zdarzają i chyba wbrew pozoru nie tak często. W pierwszym odruchu bałam się, że to to Ci chodzi. Potem już generalizowałam na temat kobiet żądnych wrażeń w związku.
                    Słowo, że mnie nie wkurzasz:)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka